- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Radependencja
Zadanie wykonane. Dwie zdobyte bramki, czwarte kolejne ligowe zwycięstwo, piąty ligowy mecz na własnym stadionie bez utraty gola, pierwsze miejsce w tabeli, cztery punkty przewagi nad Lechem - to najprostsze liczbowe podsumowanie sytuacji po sobotnim meczu z Zagłębiem Lubin.
Łatwo nie było, chciałoby się skomentować bezpiecznie, zwłaszcza patrząc na naszą grę w pierwszej połowie. Ale... czy na pewno? Przecież nawet do przerwy, kiedy, co tu kryć, rzeczywiście prezentowaliśmy się mocno przeciętnie, dość łatwo stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką Zagłębia, jedynie przez własną niedokładność i brak zdecydowania, nie zamieniając tego zagrożenia na kilka bramek. Na drugą połowę wyszła już inna Legia, Zagłębie też jakby inne, końcowe 2:0 to najniższy wymiar kary. Nie, bezpieczne 'łatwo nie było', nie odpowiada prawdzie. W rzeczywistości zwyciężyliśmy znacznie łatwiej niż można było tego się spodziewać.
W niczym oczywiście nie zmienia to faktu, że pierwsza połowa zasługuje na kilka słów komentarza, może szerzej, na słowo komentarza zasługuje sposób, w jaki wchodzimy w mecze na własnym stadionie. Nasza podstrona ze statystykami twierdzi, że, łącznie z wczorajszym meczem, na własnym boisku zdobyliśmy w tym sezonie w różnych rozgrywkach 37 bramek, z czego w pierwszych trzydziestu minutach padło aż... pięć goli. Gdyby ktoś zastanawiał się dlaczego tak się dzieje, koniecznie musi obejrzeć wczorajszy mecz, zwracając szczególną uwagę na popularnego 'stojanowa' w wykonaniu naszych zawodników ofensywnych. Wiadomo, ludzie to nie maszyny, umiejętnościami technicznymi z pewnością dominujemy nad większością ligowych rywali, tendencję do prowadzenia gry w sposób, nazwijmy to delikatnie, ekonomiczny, można jakoś wyjaśnić i uzasadnić. Ale wiadomo również, że grając tak wolno piłką, nie wychodząc na pozycje, tak niechlujnie i niestarannie podchodząc do poszczególnych zagrań, pokona się już mało kogo.
Zdaje się, że mimo prowadzenia 1:0, podobnego zdania był w przerwie wczorajszego meczu Jan Urban, a ofiarą trenerskiej próby zmiany przebiegu boiskowych wydarzeń stał się Danijel Ljuboja. Nasz as faktycznie nie prezentował się najlepiej, irytując przede wszystkim brakiem koncentracji, chociaż trudno oczywiście obciążąć go jednoosobową winą za to, jak wyglądała nasza gra do przerwy. Lubiński tercet Bilek, Jeż i Hanzel nieźle wyglądał w środku pola, a Furman z Vrdoljakiem pozbawieni wsparcia w tym obszarze boiska, zupełnie nie byli w stanie należycie 'skleić' płynnej gry pomiędzy formacjami. Zmiana naszego nastawienia w drugiej połowie, wyższe podejście pod Zagłębie, zbiegła się z wejściem Dwaliszwilego, któremu udało się wreszcie zaprezentować walory, których się po nim spodziewaliśmy. Umiejętność utrzymania się przy piłce, wygrania indywidualnego pojedynku, oddania strzału na bramkę przeciwnika - tym Gruzin imponował, nieco łagodząc obawy, których nabrałem po zeszłotygodniowym pojedynku z Polonią, jakoby pozycja za plecami wysuniętego napastnika, nie była pozycją dla niego dobrą. Wczoraj Dwaliszwili pomógł uwierzyć, że jednak może tam grać i cały nasz tercet napastników (uzupełniony rzecz jasna Saganowskim) nie musi 'zabijać się' o pozycję na szpicy. Brawo dla 'Lado', co rzecz jasna nie oznacza, ze remedium na wszelkie nasze ewentualne niedoskonałości jest prosta wymiana Ljuboi na Dwaliszwilego.
Martwi wiosenna forma Kuby Koseckiego, w tej rundzie do tej pory zaledwie jeden gol, jedna asysta i ogólnie niewyraźna postawa. Kuba chce, biega, walczy, ale brak mu tej swobody i umiejętności uwolnienia się od przeciwnika, jaką imponował na jesieni. Naciera zrywami, ma swoją futbolową 'kępę trawy', z której zawsze jest w stanie zainicjować ciekawą akcję (wczoraj był nią rajd w pierwszej połowie, po którym Marek Saganowski zdecydowanie powinien był zdobyć bramkę), ale to jednak trochę za mało. Brakuje Michała Żyro, który stanowił dobrą alternatywę dla słabszego Koseckiego (i vice versa), Tomasz Brzyski to jednak inny typ zawodnika, bez takiego ciągu na bramkę i umiejętności przeprowadzenia indywidualnej szarży skrzydłem.
Można podkreślić niezłą grę naszego duetu środkowych obrońców, żałując jednocześnie, że coraz bardziej obiecująca współpraca Jędrzejczyka z Astizem znów będzie przerwana na jeden ligowy mecz, tym razem arcyważny wyjazd do Krakowa na bój z Wisłą. Można zauważyć postęp w grze Dominika Furmana, którego rywalizacja z Danielem Łukasikiem nabiera rumieńców (podobna relacja wzajemnego uzupełnienia jak w przypadku jesiennej rywalizacji Koseckiego z Żyrą, z której 'urodził' nam się przecież świetny Kosecki), można odnotować, że z każdym meczem coraz pewniej czuje się Ivica Vrdoljak. To wszystko zauważyć można - trzeba za to zauważyć, że najlepszym zawodnikiem Legii był wczoraj bezapelacyjnie Miro Radović. 'Najlepszym', to zresztą nie jest do końca trafne określenie. Rado był w grze Legii prawdziwym dominatorem, ściągającym piłki niczym magnes, tracącym je sporadycznie, strzelającym i podającym. Ten zawodnik w takiej formie wyrasta o piętro ponad polską ligę, robiąc różnicę, której nie jest w stanie zrobić żaden inny zawodnik naszego zespołu, no może poza maksymalnie zaangażowanym w grę i skoncentrowanym Ljuboją (czyli dokładnie nie takim jak wczoraj).
Chapeau bas Rado!


W 2. połowie była taka sytuacja, że Bereszyński zaspał i Cotra mu bardzo uciekł, kończąc nieskrępowanym dośrodkowaniem. Wyglądało to tak, jakby na tej stronie boiska grał Jakub Wawrzyniak. Generalnie chodzi o to, aby temperować ochy i achy nad Bereszyńskim. Na tę chwilę są przedwczesne i prędzej zdemobilizują zawodnika niż cokolwiek dobrego sprawią.
Co do samego meczu, można go właściwie skwitować słynnym powiedzeniem Juliusza Cezara: "veni, vidi, vici". Jedyny akcent, o którym można podyskutować, to ściągnięcie Ljuboji w przerwie. Dla mnie, to wyraźny sygnał, że słowa prezesa stają się ciałem. Ale też dowód na to, że Leśnodorski mówiąc jakiś czas temu o przyszłości Ljuboji w Legii przedstawiał raczej stanowisko całego sztabu szkoleniowego a nie tylko swoje własne.
Gdybym już miał się do czegoś przyczepić, to do tej tytułowej radodependencji. Strach pomyśleć, co będzie, gdy Serb z jakichś przyczyn nie będzie mógł zagrać w kilku meczach. Moim zdaniem, nie jesteśmy w ogóle przygotowani na taką ewentualność i Urban musi łaskawszym okiem zerknąć na Młodą Legię.
Każda akcja spowolniona i te bezsensowne drybling
Zupełnie nie rozumiem tych zachwytów.
Jedyne co broni go w pierwszej połowie to bramka
W drugiej było lepiej ale i tak uważam że taki kreator gry we współczesnej szybkiej piłce to anachronizm.
Najpierw o spalonych.
W walce meczowej zdarzają się spalone. Zawodnicy biegną na bramkę w szybkim ataku na wyścigi z obrońcami i mogą ich wyprzedzić w momencie podania. Zdarza się. Inna sytuacja. Zespół odzyskuje piłkę i jestem jako napastnik pomiędzy obrońcami i robię pół kroku w stronę połowy boiska i jak w tym momencie nie otrzymam podania to oni zrobią cały krok i mnie obnażą. Taki spalony to nie wina odbierającego, ale podającego, bo podał o jedno tempo za późno. Wreszcie zwykłe gapiostwo,gdy nie zauważam, że zostałem przed bramkarzem sam. Większość tych sytuacji odbywa się w dynamicznych akcjach. Natomiast Daniel sam z siebie w sytuacji całkowicie statycznej stoi za obrońcami wroga o pół metra. Co chce osiągnąć nie wiemy, ale osiąga marnowanie wysiłku kolegów z drużyny. Bowiem własny obrońca po odzyskaniu piłki widząc niekrytego /bo po co?/ swojego napastnika gra do niego piłkę. W rzeczywistości podaje ją za pomocą decyzji sędziego przeciwnikom./ Nie tylko w TV obraz ulega skróceniu, na boisku też/. Tak grać nie wolno, nawet Ljuboji.
Teraz o kryciu.
Owszem Daniel często jest pilnowany przez 2-3 rywali i wówczas trudno mieć do niego pretensje, że jest mało widoczny. Lecz w 3 wiosennych meczach często kryje sam siebie.Normalnie to ja jako napastnik oddalam się od obrońcy i on musi za mną biegać. Serb natomiast podchodzi do obrońcy jak by się chował przed zagraniami własnych kolegów /do ściśle krytego nie podaję się piłek/. Tak czynią zmęczeni nocnym życiem chłopcy udając, że grają, a tak naprawdę modlący się o koniec tej męczarni zwanej meczem.
Wracamy do podań.
Daniel uwielbia być pod grą i mieć kontakt z piłką. Można to osiągać na różne sposoby i on wie jak można przy pomocy podań grać efektywnie i korzystnie dla własnej drużyny. Dlaczego więc gra dokładnie odwrotnie. Sposób gry oparty na krótkich podaniach polegających na przyjęciu piłki, odegraniu i wyjściu na pozycję jest podstawą ofensywy, lecz ma to mieć sens. Niestety Daniel podaje do najbliższego i chce odegrania i tak ab ovo niezależnie od sytuacji strategicznej. Tak obowiązkowo trzeba grać gdy prowadzi się na wyjeździe z Realem 2:0, ale gdy jest remis z Zagłębiem na swoim boisku to jest to szkodnictwo.
O udziale w grze defensywnej.
Nie wymagamy od Serba,aby bronił przed atakami, bo nie umie.Natomiast często jest tym,który sam traci piłkę,lub jest ona tracona przez kolegę. W takiej sytuacji należy chociaż swoją osobą trochę poprzeszkadzać. Wiosną tak czynił tylko w meczu z Polonią. W innych zmieniał się w powietrze i zajmował takie miejsce, aby nie być nawet posądzonym, że bierze udział w grze.Jak nieopatrznie i bezwiednie zderzył się z rywalem to przepraszał i czuł się winnym. Można też tak, tylko wolałbym, aby polegało to na chęci odbioru piłki a nie na uniknięciu tego wysiłku.
Wpływ na grę drużyny.
Ljuboja jest niekwestionowanym w szatni i na boisku liderem Legii. Przewyższa bowiem pozostałych znacznie: umiejętnościami, charyzmą, doświadczeniem, ograniem i nade wszystko charakterem.On to niestety lekceważy. Uważa widocznie, że każdy sobie rzepkę skrobie.Na boisku od jego gry i podejścia do niej wiele zależy /oczywiście nie wszystko/. Serb albo tego nie rozumie,albo tej roli w Legii w niektórych meczach spełniać nie chce. W każdym razie gra coraz gorzej i jego przydatność stale maleje. Mówienie, że ma swoje lata to zwykłe ględzenie. Owszem z cech motorycznych najpierw traci się szybkość, lecz ja tego u Daniela nie zauważam. Widzę natomiast spadek wytrzymałości meczowej, a to jest na ogół spowodowane brakiem sportowego trybu życia. Organizm wraz z wiekiem coraz gorzej znosi picie gorzały i brak odpoczynku. Nadal jestem admiratorem Jego talentu i umiejętności piłkarskich, ale żądam, aby je pokazywał, a nie ukrywał.
Co do Janka Gola. Miałem nawet coś napisać ale mi przeszło , a jak mi przejdzie to już nic z pisania. Nie chcę chodzić na stadion gdzie gwiżdże się na własnego zawodnika który wchodzi na zmianę, zawodnika wcale nie słabego( słabych to JE Zbyszek pewnie wymieni dwa tuziny) tylko nikt na nich nie gwizdał jak wchodzili na boisko. Jedynym którego pamiętam, na którego gwizdano(sam osobiście nie gwizdałem) to Kaczorowski ( pomijam okres 3 letniej degrengolady z jedną trybuną w apogeum konfliktu). Jak można zrównać tych piłkarzy? We łbie się przewraca co poniektórym zasrancom na trybunach. Nie siedzą na północnej, a mocniej wierzą w hasło legia to my niż Ci zaangażowani. Dali się zindoktrynować bardziej niż dzieciarnia z żylety. Wstyd i tyle.
1 połowa słaba, 2 połowa bardzo dobra. Dlaczego Legia nie może tak cisnąc przeciwników w każdym spotkaniu ? Dlaczego trener nie stosuje tej taktyki co mecz tylko oddają inicjatywę i grają kontrę ? To jest dla mnie nie do zaakceptowania i wkurza mnie to w Urbanie, bo na początku sezonu nie bał się gry ofensywnej, a teraz potrzeba jakiegoś bodźca lub warunków meczowych, aby zaatakować odważniej.
Saganowski i Kosecki najsłabsi na boisku. Saganowski jest fatalny w grze i tylko strzelanie bramek go ratuje. Jak ich nie strzela to jest totalnie bezużyteczny w grze ofensywnej.
Senatorze dwie kwestie. Po 1 to nie chodzi o sytuacje Zagłębia z 2 połowy i okolicy 80 minuty, ale sporej ilości klarownych sytuacji w połowie 1. Naprawdę ten Czech o greckim nazwisku miał świetne sytuacje i obrona nie spisywała się bardzo dobrze. Chociaż druga połowa faktycznie była tak jednoznaczna, że i dla mnie wydawało się to łatwe i pod pełną kontrolą zwycięstwo. Bardzo mi się taki mecz podobał. A po drugie piszesz, że może to jest właśnie Legia która będzie goliła "frajerów" i odnosisz to do Zagłębia ? IMHO oni mają dobry skład i wcale nie są tak łatwym przeciwnikiem. Pod drużyny, które powinniśmy ogrywać u siebie z zamkniętymi oczami raczej podpiąłbym PBB, Bełchatów, Ruch, Korona, Widzew, Pogoń. One mają składy daleko odbiegające od reszty, ale Zagłębie ?
Co do gwizdania to ja oczywiście nie gwiżdżę, ale nie potrafię się oburzać. Zapracował na to solidnie swoimi wcześniejszymi występami i IMHO nie samą grą, ale nonszalancją i niechlujnością w owej grze. Niech udowadnia (wczoraj to zrobił), ze nie zasługuje na nie. Chociaż oczywiście gwizdanie na gracza, którego chwilę wcześniej się wielbiło jest żenadą i przede wszystkim hipokryzją z tą różnicą, że żenadą w takim układzie jest również kibicowanie 3/4 stadionu po popisie na meczu z Koroną. 90% piłkarzy Legii grało w tamtym sezonie.
Odnośnie Bereszyńskiego i apelu aby się nie entuzjazmować to jest w tym oczywiście dużo racji, ale nie przesadzajmy w drugą stronę. Czy tylko ja mam wrażenie, że on ze względu na zmianę pozycji jest pod szczególną obserwacją i każdy jego jeden najmniejszy błąd, każde spóźnienie, każda przegrana przebitka od razu wyciągana jest na światło dzienne. Proponuję obejrzeć grę Jędrzejczyka w taki sam sposób jak się przygląda BB i również znajdzie się w jego grze mankamenty. A jak Jędrzejczyk to za mało to niech będzie Piszczek. To czym ten chłopak ujmuje to charakter, waleczność, kondycja, zadziorność, nie odpuszczanie i żelazne płuca. A że popełnia błędy ? A to ktoś się spodziewał, że nie będzie ich robił ?
Zgadzam się, że Saganowi daleko do wysokiej formy i dobrej gry. Ale opinię: "Saganowski jest fatalny w grze i tylko strzelanie bramek go ratuje. Jak ich nie strzela to jest totalnie bezużyteczny w grze ofensywnej." uważam za chybioną mocno.
W 1. połowie wczoraj, zagranie piętką do Radovicia, wraz z wypuszczeniem go na czystą pozycję, nie było wyrazem "totalnej bezużyteczności w grze ofensywnej". Podobnie, odegranie do Janusza Gola w tej akcji w końcówce, podobnie - zgranie głową do Ljuboji z Górnikiem przy bramce na 2-0, itd. Nie, żebym wbrew faktom mówił, że Marek gra fajnie, ale z opinią JJ też się nie zgodzę, i to mocno nie zgodzę.
I a propos Bartosza Bereszyńskiego: "A że popełnia błędy ? A to ktoś się spodziewał, że nie będzie ich robił ?". Bądźmy sprawiedliwi, nie bacząc, kto nowy, kto stary, kto modny, kto niemodny. Tyle się mówi o jego rajdach, przyspieszaniu akcji poprzez przyjmowanie piłki już w biegu, żelaznych płucach. Nie zawsze jednak wiele z tego wynika. W dośrodkowaniach jest podobny do Jakuba Rzeźniczaka - czasem mu się uda, ale raczej rzadko, czasem wrzucana piłka ma ładną trajektorię, ale trudno odgadnąć, nawet post factum, kto miał być jej adresatem. A ile pomyj wylano na Rzeźniczaka za takie właśnie zagrania? Często krytykujemy, i słusznie, Wawrzyniaka, ale on w kluczowych podaniach z boków dużo daje Legii. Pan Bartosz na razie promila tego nie dał.
Co do obrony, a kto stał przy asystującym Wszołku w minioną sobotę? Podobnie wygląda gospodarowanie siłami - w jednym meczu potrafi być nierówny pod względem "nieodpuszczania i żelaznych płuc". Spokojnie, na pochwały niech zarobi dorobkiem, systematycznością, itd. Życzmy mu dobrze, pochwalmy, gdy jest za co, ale z zachwytami poczekajmy przynajmniej rok.
1)cieszy, że z perspektywy trybun gra wygląda coraz lepiej. Niestety telewidzom to się nie udziela. Nie zauważyłem dużych różnic w stylu gry w porównaniu do poprzednich spotkań tego roku. Pierwsza połowa wyglądała słabiej bo Zagłębie miało pomysł jak grać. Z biegiem czasu zaczynało jednak tego pomysłu brakować (nie sprawdzał się w pełni) i po stracie bramki wyczerpał się kompletnie. To zaowocowało lepszą (z naszej perspektywy) drugą częścią spotkania. Czy jednak jest się czym cieszyć w szerszej perspektywie? Ja się jednak przychylam do wersji, forma Legii jest constans. Z bardziej kreatywnymi drużynami będziemy mieć dużo kłopotów.
2) Ljubo jest coraz bardziej spalony w drużynie. Tak jak pisał Zbyszek, ten jego stały, wyraźny pobyt za linią obrony jest irytujący i to nie tylko nas - kibiców. Z tego powodu Ljubo traci zaufanie innych zawodników. Kiedy grają na małym polu, to jeszcze chętnie korzystają z Ljubo, ale np z kontrataków Ljubo jest wykluczany. Wczoraj kilkakrotnie widać było strach skrzydłowych przed podaniem do Ljubo mimo jego dobrego ustawienia. Gdy skrzydłowi mają wybór "podać do do niekrytego Ljubo na szpicy, czy wstrzymać akcję i poczekać aż jeszcze ktoś dobiegnie" wstrzymują akcje. Z góry zakładają spalony Serba (przeważnie słusznie :/) Tracimy przez to całe multum potencjalnych setek, bo okazje do takich akcji pojawiają się bardzo często.
3)Janusz Gol.. Nie będę pisał o samych gwiżdżących*, ale sam fakt gwizdania może wyjść Jankowi na dobre. Wpierw jednak sypię głowę popiołem. Też śpiewałem "Janusz Gol allez allez" i zrobiłem tym straszną krzywdę Jankowi. Dlaczego? Pamiętam, że gdy Gol do nas przychodził wielkiej radości nie było. Przyszedł wiedząc, że kibice mają go za ogórka i udowadniał, że się mylą. Rozwijał się i pokazywał potencjał (bo dobry to on nie był nigdy). Później przyszedł mecz na Łużnikach i Gol padł. Od powitania na Okęciu Gol nie pokazywał nic. Rozwój stanął, potencjał znikł. IMHO Gol poczuł się zbyt dobrze. Rozluźnił się i poczuł za dużą pewność przez co jego forma wyglądała jak wyglądała. Teraz wie, że znowu jest "ogórkiem z Bełchatowa" i znowu zaczynają się przebłyski. Jego dwa ostatnie wejścia były przyzwoite. czy do tego trzeba było go aż wygwizdywać na wejściu? Oczywiście nie, ale zaszkodzić to mu na pewno nie zaszkodzi. Niestety, ale zasłużył na to, więc teraz może tylko zacisnąć zęby i odpokutować.
*Skoro gwiżdżą to znaczy, że zaczęli reagować na to co się dzieje na boisku. Też źle?
Pisząc frajerzy nie miałem na myśli konkretnej drużyny, ot wszyscy którzy przyjeżdżają na Ł3 dostają bańki i tyle. Nie ma znaczenia czy to Lech, Wisła czy PBB łomot i żadnych szans na choćby odrobinę nadziei. Były takie sezony, a ostatni chyba za Kubickiego 6:0 czy 7:2
Teraz Janek Gol. Mojej nie ma ani zgody ( tu jesteśmy zgodni) ani zrozumienia. Jak to się mówiło w robotniczych sferach pozbadli chłopaka i tyle. Mają w tym jakąś dziką radość jest to haniebne i tyle. Taki np Rado choćby zagrał największy piach nigdy nie zostanie indywidualnie wygwizdany. Sam piszesz ,że są i byli gorsi i nikogo więcej to nie spotkało ( prócz wspomnianego Kaczorowskiego), spotyka i mam szczerą nadzieję że nie spotka. Powtórzę to jeszcze raz znaleźli sobie kozła i dla samej satysfakcji pokazania swojego kretynizmu gwiżdżą bo to fajne zjebać gościa, zmieszać z błotem tym bardziej że z daleka i anonimowo. Ohydne i podłe. Bardzo Cię proszę za bardzo szanuje Twoje komentarze aby czytać że można takie postawy rozumieć.
"Od powitania na Okęciu Gol nie pokazywał nic."
Uch. Nie mogę się zgodzić z powyższą tezą, bo pamiętam świetną grę Gola choćby na Łazienkowskiej z Wisłą czy na wyjazdach w Bukareszcie i we Wrocławiu. Gość, który we wcześniejsze zawodowej karierze zdobył 3 gole, nagle w jednym sezonie ustrzelił ich 7.
Widać trybuny muszą mieć swojego "ulubieńca"; aktualnie są nimi właśnie Gol i Rzeźniczak, przy tym ten drugi rzadziej grywa. W przypadku takich "ulubieńców" faktyczna boiskowa postawa nie ma żadnego związku z zachowaniem publiki. Warto wspomnieć, że wielu gwizdało wczoraj na Gola również po jego świetnej akcji z Saganowskim.
Oczywiście pełna zgoda co do oceny gry Bereszyńskego. Przychodził jako ten "ostatni" po którym najmniej oczekiwano a jedynym jego atutem było to że osłabił Lecha. Zdobył serca kibiców walecznością i nieustępliwością po za tym oczywiście ma braki i twoje " A ile pomyj wylano na Rzeźniczaka za takie właśnie zagrania? " jest jak najbardziej trafne. Rzeźniczak to casus Janka Gola, obecnie gra bardzo mało więc cała para w Gola. Ja sam osobiście bardzo pozytywnie oceniam Bereszyńskiego widząc jednak jego złe zagrania i w pełni podzielam Twoje zastrzeżenia.
@QD
Będę drugim który zakwestionuje telewizyjny punkt widzenia ,że Legia nie idzie z formą do przodu. O ile pierwsza połowa mogła to sugerować o tyle w drugiej naprawdę nie dali zipnąć dobremu przecież Zagłębiu. Moim zdaniem forma rośnie z każdym meczem, dziwne że tego nie widać w TV.
"Skoro gwiżdżą to znaczy, że zaczęli reagować na to co się dzieje na boisku. Też źle?" Żle kiedy gwizdy nie mają podstaw bo Gol jeszcze nie dotknął piłki. Kiedy jej dotknął przeprowadził akcję palce lizać i tylko to, że był mocno naciskany przez rywala spowodowało ,że nie zdobył bramki, wtedy też by gwizdali? Zapewne pamiętasz jak Kaczorowski wślizgiem zdobył bramkę i gwizdy. Pytam jeszcze raz co oni mają ze sobą wspólnego?
To o czym mówił Urban brak gry wynikiem, około 80 minuty Bereś i Rado już mieli mniej pary, a bynajmniej z mojej strony tak to wyglądało.
Fajnie, że narzuciliśmy wysokie tempo Lubinianom, ale czasami warto zatrzymać grę, pokopać na własnej połowie i odpocząć.
Janek Gol mógł zgasić wczoraj krytyków, swoją akcją z 85 minuty, szkoda, że obrońca wybił go z biegu i źle trafił w piłkę.
Ważne, żeby teraz w tygodniu wygrać z Ruchem i w weekend z Wisłą. To będzie demotywator psychologiczny dla piłkarzy z poznania, którzy mają, aż za dużo przerwy między meczami.
@Senator
Rzeźnik zapowiadał walkę o Euro2012, a przegrał walkę o miejsce w wyjściowym składzie Legii.
Chłop powinien się skupić na piłce, a nie własnym marketingu w mediach internetowych
@all
Dwa linki dla was ciekawostka taktyczna i skrót meczu Legia - Zagłębie .
z Ljubo na boisku - w derbach tego mu zabrakło i to ewidentnie jest postępem o którym trzeba wspomnieć, ale to indywidualna laurka.
Co do Gola. Nie chodziło mi o sam moment, co raczej okres od którego zaczął się jego regres. Mecz w Moskwie jest wg. mnie kluczowym momentem w karierze Janka. Jestem w stanie zaakceptować stwierdzenie, że nawet do końca tamtej rundy grał dobrze (choć wg mnie rozwijać to on się już nie rozwijał). Tamten mecz dał mu jednak zbyt duży kredyt zaufania, przez który osiadł na laurach. To co się dzieje obecnie liczę, że go obudzi.
"Skoro gwiżdżą to znaczy, że zaczęli reagować na to co się dzieje na boisku. Też źle?" to był (nieudany) żart tylko. Nie było mnie, nie słyszałem, nie oceniam.
Bardzo Cię proszę za bardzo szanuje Twoje komentarze aby czytać że można takie postawy rozumieć.
Nie napisałem, że gwizdanie na wchodzącego gracza rozumiem, ale że nie potrafię się na to specjalnie oburzać
Co do Rzeźniczaka to IMO zbyt pochopnie zaliczacie go do grona nielubianych graczy. Jeśli już to na trybunie północnej, nie ze względów sportowych i raczej jest to niechęć narzucona, a nie indywidualna. Ja natomiast ze swoich obserwacji na półce z Golem stawiam Żyro. On również ma grono wiernych hejterów. Teraz dłużej nie gra to się uspokoiło, ale tak samo był traktowany jak Gol.
@corazstarszy
"Totalnie bezużyteczny" to było wyolbrzymienie, ale ok, poprawię się i powiem, że zdarza się Saganowskiemu jedno-dwa dobre zagrania na mecz
Ale naprawdę obserwuj jego grę i zobacz, że co piłka do niego to strata.
Co do gry BB w ofensywie i porównania z Rzeźniczakiem czy nawet Jędrzejczykiem to dla mnie jest to jak niebo,a ziemia. Bez porównania w ogóle nawet jak mu z jednego meczu wyciągniesz nieudane wrzutki.
Lekko zmienia postać rzeczy
Bereś póki co jest piłkarzem przyszłościowym, ale kilkoma meczami zawiesił sobie i innym dość wysoko poprzeczkę. W dodatku zostać piłkarzem lutego i marca wg. legia.com
Janek Gol jest piłkarzem za 150k € i czego się więcej spodziewaliście? Do przodu gra fajnie, a w destrukcji słabo się ustawia i czyta grę, głównie przez co te gwizdy.
Żyro to jeszcze musi coś pokazać, póki co pomógł nam w zeszłym sezonie w PP i tyle.
Przecież doprecyzowałem niesprzedawalny, tzn. nie rokuje na to żeby pójść do lepszego klubu niż Legia. Dla mnie ta "niesprzedawalność" jest wyznacznikiem klasy piłkarza. Jakby był naprawdę dobry to by przyjechali z dobrego klubu, położyli ofertę na stole i zabrali go ze sobą, nawet z Rosji czy Ukrainy bo tam poziom ligi w porównaniu do TME jest kosmiczny. No i oczywiście, świetne pieniądze. Lata mijają, a ...
Mi go nie brakuje w pierwszym składzie Legii. W dodatku jakby Bereś miał kontuzję to ja i jak myślę wielu kibiców na prawej obronie postawilibyśmy na Jędzę i to jest dramat.
Żeby nie było, że się uparłem na tego piłkarza, ale uważam, że jego czas w Legii jeżeli nie wydrze grą swojego miejsca w składzie w najbliższym czasie przeminie. Chłopaki z MESA dorastają, Fluminense zaraz nam podeśle jakiś ciekawych piłkarzy i poziom rywalizacji znowu się podniesie ...
Ja po prostu tego nie rozumiem, w Legii regularnie i nieźle płacą, są dość dobre warunki do rozwoju (przydało by się jeszcze kilka boisk), chłopakowi się w życiu prywatnym układa, więc po tylu latach powinien być tym od którego zaczyna ustalać się skład, a on się nie łapie do składu z Zagłębiem Lubin. Nie rozumiem tego!!!
@ Bereszyński
Błędy Bereszyńskiego wynikają głównie z niedostatków taktycznych na tej pozycji, widać na przykład, że przez złe ustawienie zdarza mu się wpuścić skrzydłowego do środka, w sobotę musiał ratować się w tej sytuacji dość paskudnym faulem, za który słusznie zobaczył żółtą. Natomiast taktycznie to on się jeszcze na pewno poprawi, o to jestem spokojny, póki co gra głównie zaangażowaniem i odpowiedzialnością w defensywie. Rację ma corazstarszy, że nie ma co chłopaka zagłaskiwać, ale i słusznie podnosi JJ, że Bartek budzi dużą ciekawość i przez to jest baczniej obserwowany. Do okresowych wtop Wawrzyniaka zdążyliśmy już jakoś tam przywyknąć, w sobotę na przykład w drugiej połowie ot tak po prostu oddał piłkę Błądowi na kontrę, potem gnał za nim spanikowany, nikt już na to specjalnie nie zwraca uwagi
W ataku Bereszyński parę razy nie dostał piłki kiedy ładnie wchodził w wolny korytarz (w pierwszej połowie, fakt, Rado też zwalniał), ale to jest to, o czym rozmawiamy od dawna, w Legii szwankuje umiejętność szybkiej gry piłką. Za wielu jest zawodników, którzy się z nią 'wożą', za mało takich, którzy potrafią zagrać w tempo do wbiegającego kolegi.
@ Gol
Takim gwizdom 'z góry' jestem przeciw, popieram Senatora. Rozumiałbym ostracyzm w przypadku, no nie wiem, jakichś powiedzmy publicznych niepochlebnych wypowiedzi pod adresem klubu czy kibiców, pijackiej recydywy, przeszłości korupcyjnej, ale gwizdy na wejście, bo ktoś nie lubi Gola jako piłkarza? Żart.
Chodzi mi o sam mechanizm, nie o nazwiska, bo o Golu w Legii mam swoje zdanie od dość dawna i nie uważam, żeby budowanie drużyny na takich zawodnikach miało większy sens, natomiast choćby za tę Moskwę należy mu się wdzięczna pamięć, jak swego czasu 'złotej główce' Fedorukowi za bramkę z Górnikiem.
Faktycznie Michał Żyro jest drugi w kolejce do hejtowania przez trybuny, to mnie dziwi jeszcze bardziej niż w przypadku Gola, bo nie zgadzam się nie tylko ideologicznie, ale i merytorycznie