A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Radependencja

radoscZadanie wykonane. Dwie zdobyte bramki, czwarte kolejne ligowe zwycięstwo, piąty ligowy mecz na własnym stadionie bez utraty gola, pierwsze miejsce w tabeli, cztery punkty przewagi nad Lechem - to najprostsze liczbowe podsumowanie sytuacji po sobotnim meczu z Zagłębiem Lubin.

Łatwo nie było, chciałoby się skomentować bezpiecznie, zwłaszcza patrząc na naszą grę w pierwszej połowie. Ale... czy na pewno? Przecież nawet do przerwy, kiedy, co tu kryć, rzeczywiście prezentowaliśmy się mocno przeciętnie, dość łatwo stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką Zagłębia, jedynie przez własną niedokładność i brak zdecydowania, nie zamieniając tego zagrożenia na kilka bramek. Na drugą połowę wyszła już inna Legia, Zagłębie też jakby inne, końcowe 2:0 to najniższy wymiar kary. Nie, bezpieczne 'łatwo nie było', nie odpowiada prawdzie. W rzeczywistości zwyciężyliśmy znacznie łatwiej niż można było tego się spodziewać.

W niczym oczywiście nie zmienia to faktu, że pierwsza połowa zasługuje na kilka słów komentarza, może szerzej, na słowo komentarza zasługuje sposób, w jaki wchodzimy w mecze na własnym stadionie. Nasza podstrona ze statystykami twierdzi, że, łącznie z wczorajszym meczem, na własnym boisku zdobyliśmy w tym sezonie w różnych rozgrywkach 37 bramek, z czego w pierwszych trzydziestu minutach padło aż... pięć goli. Gdyby ktoś zastanawiał się dlaczego tak się dzieje, koniecznie musi obejrzeć wczorajszy mecz, zwracając szczególną uwagę na popularnego 'stojanowa' w wykonaniu naszych zawodników ofensywnych. Wiadomo, ludzie to nie maszyny, umiejętnościami technicznymi z pewnością dominujemy nad większością ligowych rywali, tendencję do prowadzenia gry w sposób, nazwijmy to delikatnie, ekonomiczny, można jakoś wyjaśnić i uzasadnić. Ale wiadomo również, że grając tak wolno piłką, nie wychodząc na pozycje, tak niechlujnie i niestarannie podchodząc do poszczególnych zagrań, pokona się już mało kogo.

Zdaje się, że mimo prowadzenia 1:0, podobnego zdania był w przerwie wczorajszego meczu Jan Urban, a ofiarą trenerskiej próby zmiany przebiegu boiskowych wydarzeń stał się Danijel Ljuboja. Nasz as faktycznie nie prezentował się najlepiej, irytując przede wszystkim brakiem koncentracji, chociaż trudno oczywiście obciążąć go jednoosobową winą za to, jak wyglądała nasza gra do przerwy. Lubiński tercet Bilek, Jeż i Hanzel nieźle wyglądał w środku pola, a Furman z Vrdoljakiem pozbawieni wsparcia w tym obszarze boiska, zupełnie nie byli w stanie należycie 'skleić' płynnej gry pomiędzy formacjami. Zmiana naszego nastawienia w drugiej połowie, wyższe podejście pod Zagłębie, zbiegła się z wejściem Dwaliszwilego, któremu udało się wreszcie zaprezentować walory, których się po nim spodziewaliśmy. Umiejętność utrzymania się przy piłce, wygrania indywidualnego pojedynku, oddania strzału na bramkę przeciwnika - tym Gruzin imponował, nieco łagodząc obawy, których nabrałem po zeszłotygodniowym pojedynku z Polonią, jakoby pozycja za plecami wysuniętego napastnika, nie była pozycją dla niego dobrą. Wczoraj Dwaliszwili pomógł uwierzyć, że jednak może tam grać i cały nasz tercet napastników (uzupełniony rzecz jasna Saganowskim) nie musi 'zabijać się' o pozycję na szpicy. Brawo dla 'Lado', co rzecz jasna nie oznacza, ze remedium na wszelkie nasze ewentualne niedoskonałości jest prosta wymiana Ljuboi na Dwaliszwilego.

Martwi wiosenna forma Kuby Koseckiego, w tej rundzie do tej pory zaledwie jeden gol, jedna asysta i ogólnie niewyraźna postawa. Kuba chce, biega, walczy, ale brak mu tej swobody i umiejętności uwolnienia się od przeciwnika, jaką imponował na jesieni. Naciera zrywami, ma swoją futbolową 'kępę trawy', z której zawsze jest w stanie zainicjować ciekawą akcję (wczoraj był nią rajd w pierwszej połowie, po którym Marek Saganowski zdecydowanie powinien był zdobyć bramkę), ale to jednak trochę za mało. Brakuje Michała Żyro, który stanowił dobrą alternatywę dla słabszego Koseckiego (i vice versa), Tomasz Brzyski to jednak inny typ zawodnika, bez takiego ciągu na bramkę i umiejętności przeprowadzenia indywidualnej szarży skrzydłem.

Można podkreślić niezłą grę naszego duetu środkowych obrońców, żałując jednocześnie, że coraz bardziej obiecująca współpraca Jędrzejczyka z Astizem znów będzie przerwana na jeden ligowy mecz, tym razem arcyważny wyjazd do Krakowa na bój z Wisłą. Można zauważyć postęp w grze Dominika Furmana, którego rywalizacja z Danielem Łukasikiem nabiera rumieńców (podobna relacja wzajemnego uzupełnienia jak w przypadku jesiennej rywalizacji Koseckiego z Żyrą, z której 'urodził' nam się przecież świetny Kosecki), można odnotować, że z każdym meczem coraz pewniej czuje się Ivica Vrdoljak. To wszystko zauważyć można - trzeba za to zauważyć, że najlepszym zawodnikiem Legii był wczoraj bezapelacyjnie Miro Radović. 'Najlepszym', to zresztą nie jest do końca trafne określenie. Rado był w grze Legii prawdziwym dominatorem, ściągającym piłki niczym magnes, tracącym je sporadycznie, strzelającym i podającym. Ten zawodnik w takiej formie wyrasta o piętro ponad polską ligę, robiąc różnicę, której nie jest w stanie zrobić żaden inny zawodnik naszego zespołu, no może poza maksymalnie zaangażowanym w grę i skoncentrowanym Ljuboją (czyli dokładnie nie takim jak wczoraj).

Chapeau bas Rado!

Dyskusja (21)
1niedziela, 07, kwiecień 2013 12:37
corazstarszy
Uwagi Gawina często słuszne, zwłaszcza dotyczące początkowej fazy meczu. Ja jednak powiem tak: podobało mi się na ogół, jak Legia grała, jestem zadowolony. Było łatwo, ale też Legia porządnie wykonała to, co do niej należało.
W 2. połowie była taka sytuacja, że Bereszyński zaspał i Cotra mu bardzo uciekł, kończąc nieskrępowanym dośrodkowaniem. Wyglądało to tak, jakby na tej stronie boiska grał Jakub Wawrzyniak. Generalnie chodzi o to, aby temperować ochy i achy nad Bereszyńskim. Na tę chwilę są przedwczesne i prędzej zdemobilizują zawodnika niż cokolwiek dobrego sprawią.
2niedziela, 07, kwiecień 2013 12:51
Walles
Po wczorajszym meczu pojawia się pytanie czy w drugiej połowie Legia była tak mocna czy Zagłębie tak słabe. Osobiście uważam że zdominowaliśmy Lubinian. Zagraliśmy agresywnie, w końcu był pressing, natychmiastowy odbiór piłki. Nie pamiętam takiego przebiegu meczu w momencie kiedy wygrywaliśmy. Z trybun wyglądało to tak jakbyśmy grali mecz pucharowy i gonili wynik. W drugiej połowie długimi okresami Zagłębie miało problem z przekroczeniem połowy boiska. Okazuje się także że potrafimy grać bez Daniela i to dobra wiadomość dla zespołu. Ja wczoraj w przerwie byłem wprost wściekły na Ljuboję ale nie myślałem że ten stan może zostać spotęgowany, że moja wściekłość (ogólnie a nie na Daniela) może być jeszcze większa. Tak było jednak w momencie kiedy na boisko wchodził Janek Gol. Reakcja części kibiców, którzy zaczęli gwizdać na zawodnika Legii była kompletnie niezrozumiała i dla mnie osobiście absolutnie nie do przyjęcia. Tak jak nie utożsamiam się z częścią kibiców z Północnej którzy tworzą własny fanclub mający niewiele wspólnego z Legią tak nigdy nie będę częścią pewnej grupy łachmytów z pozostałej części stadionu. Rozumiem rozczarowanie kibiców którzy potrafią wygwizdać zawodnika po kiepskim meczu ale w momencie kiedy wchodzi na boisko? Taka postawa to zwykłe skurwysyństwo. A jeszcze chwilę temu śpiewali Janusz Gol allez allez ... Na pohybel chamstwu i fahoffcom
3niedziela, 07, kwiecień 2013 13:38
CTP
A ja aż tak kategoryczny wobec kibiców gwiżdżących na Gola nie będę. Sam oczywiście jestem daleki od tego typu zachowań ale Gol, moim zdaniem, bardzo sobie zasłużył na takie reakcje. Tak naprawdę, to był dopiero pierwszy jego mecz w tym sezonie, gdzie jego wejście dało coś drużynie. Zazwyczaj częściej robił za V kolumnę niż za wartościowego piłkarza. Albo się walczy o plac albo co miesiąc sprawdza stan konta. Gol, zdaje się, wybrał tę drugą opcję, więc niech się nie dziwi gwizdom pod swoim adresem. No ale mówiąc uczciwie, strasznie mi było szkoda, że spudłował w tamtej akcji.
Co do samego meczu, można go właściwie skwitować słynnym powiedzeniem Juliusza Cezara: "veni, vidi, vici". Jedyny akcent, o którym można podyskutować, to ściągnięcie Ljuboji w przerwie. Dla mnie, to wyraźny sygnał, że słowa prezesa stają się ciałem. Ale też dowód na to, że Leśnodorski mówiąc jakiś czas temu o przyszłości Ljuboji w Legii przedstawiał raczej stanowisko całego sztabu szkoleniowego a nie tylko swoje własne.
Gdybym już miał się do czegoś przyczepić, to do tej tytułowej radodependencji. Strach pomyśleć, co będzie, gdy Serb z jakichś przyczyn nie będzie mógł zagrać w kilku meczach. Moim zdaniem, nie jesteśmy w ogóle przygotowani na taką ewentualność i Urban musi łaskawszym okiem zerknąć na Młodą Legię.
4niedziela, 07, kwiecień 2013 13:40
Forever(L)
Rado w pierwszej połowie był tragiczny
Każda akcja spowolniona i te bezsensowne drybling
Zupełnie nie rozumiem tych zachwytów.
Jedyne co broni go w pierwszej połowie to bramka
W drugiej było lepiej ale i tak uważam że taki kreator gry we współczesnej szybkiej piłce to anachronizm.
5niedziela, 07, kwiecień 2013 13:40
Zbyszek
Dopiero zaczynam pisać jeszcze nie wiedząc jaki będzie efekt końcowy, a już zauważam,że muszę się usprawiedliwić. Nie lubię /za słabo powiedziane/ gaworzyć o personaliach, bo to łatwizna. Dziś na tę łatwiznę udaję się sam dobrowolnie. Ale też utożsamiam się z żelazną zasadą Sokratesa: "Bliskim przyjacielem jest mi Platon, ale bliższym Prawda". Bowiem napiszę słów kilkanaście o Ljuboji Danielu, którego doceniam /momentami aż za bardzo/, ale tym bardziej mam potrzebę poprzez ostrą krytykę podać mu rękę,bo zaczyna tonąć. Jesienią miał 2 kiepskie mecze, lecz już tej "wiosny" 3, przy czym mecz wczorajszy stanowił niejako kwintesencję Danieloolewactwa, albo inaczej szkodzenia własnej drużynie. Wybacz Gawinie76, ale nie będę tak wyrozumiały jak ty. A teraz ad rem.

Najpierw o spalonych.
W walce meczowej zdarzają się spalone. Zawodnicy biegną na bramkę w szybkim ataku na wyścigi z obrońcami i mogą ich wyprzedzić w momencie podania. Zdarza się. Inna sytuacja. Zespół odzyskuje piłkę i jestem jako napastnik pomiędzy obrońcami i robię pół kroku w stronę połowy boiska i jak w tym momencie nie otrzymam podania to oni zrobią cały krok i mnie obnażą. Taki spalony to nie wina odbierającego, ale podającego, bo podał o jedno tempo za późno. Wreszcie zwykłe gapiostwo,gdy nie zauważam, że zostałem przed bramkarzem sam. Większość tych sytuacji odbywa się w dynamicznych akcjach. Natomiast Daniel sam z siebie w sytuacji całkowicie statycznej stoi za obrońcami wroga o pół metra. Co chce osiągnąć nie wiemy, ale osiąga marnowanie wysiłku kolegów z drużyny. Bowiem własny obrońca po odzyskaniu piłki widząc niekrytego /bo po co?/ swojego napastnika gra do niego piłkę. W rzeczywistości podaje ją za pomocą decyzji sędziego przeciwnikom./ Nie tylko w TV obraz ulega skróceniu, na boisku też/. Tak grać nie wolno, nawet Ljuboji.

Teraz o kryciu.
Owszem Daniel często jest pilnowany przez 2-3 rywali i wówczas trudno mieć do niego pretensje, że jest mało widoczny. Lecz w 3 wiosennych meczach często kryje sam siebie.Normalnie to ja jako napastnik oddalam się od obrońcy i on musi za mną biegać. Serb natomiast podchodzi do obrońcy jak by się chował przed zagraniami własnych kolegów /do ściśle krytego nie podaję się piłek/. Tak czynią zmęczeni nocnym życiem chłopcy udając, że grają, a tak naprawdę modlący się o koniec tej męczarni zwanej meczem.

Wracamy do podań.
Daniel uwielbia być pod grą i mieć kontakt z piłką. Można to osiągać na różne sposoby i on wie jak można przy pomocy podań grać efektywnie i korzystnie dla własnej drużyny. Dlaczego więc gra dokładnie odwrotnie. Sposób gry oparty na krótkich podaniach polegających na przyjęciu piłki, odegraniu i wyjściu na pozycję jest podstawą ofensywy, lecz ma to mieć sens. Niestety Daniel podaje do najbliższego i chce odegrania i tak ab ovo niezależnie od sytuacji strategicznej. Tak obowiązkowo trzeba grać gdy prowadzi się na wyjeździe z Realem 2:0, ale gdy jest remis z Zagłębiem na swoim boisku to jest to szkodnictwo.

O udziale w grze defensywnej.
Nie wymagamy od Serba,aby bronił przed atakami, bo nie umie.Natomiast często jest tym,który sam traci piłkę,lub jest ona tracona przez kolegę. W takiej sytuacji należy chociaż swoją osobą trochę poprzeszkadzać. Wiosną tak czynił tylko w meczu z Polonią. W innych zmieniał się w powietrze i zajmował takie miejsce, aby nie być nawet posądzonym, że bierze udział w grze.Jak nieopatrznie i bezwiednie zderzył się z rywalem to przepraszał i czuł się winnym. Można też tak, tylko wolałbym, aby polegało to na chęci odbioru piłki a nie na uniknięciu tego wysiłku.

Wpływ na grę drużyny.
Ljuboja jest niekwestionowanym w szatni i na boisku liderem Legii. Przewyższa bowiem pozostałych znacznie: umiejętnościami, charyzmą, doświadczeniem, ograniem i nade wszystko charakterem.On to niestety lekceważy. Uważa widocznie, że każdy sobie rzepkę skrobie.Na boisku od jego gry i podejścia do niej wiele zależy /oczywiście nie wszystko/. Serb albo tego nie rozumie,albo tej roli w Legii w niektórych meczach spełniać nie chce. W każdym razie gra coraz gorzej i jego przydatność stale maleje. Mówienie, że ma swoje lata to zwykłe ględzenie. Owszem z cech motorycznych najpierw traci się szybkość, lecz ja tego u Daniela nie zauważam. Widzę natomiast spadek wytrzymałości meczowej, a to jest na ogół spowodowane brakiem sportowego trybu życia. Organizm wraz z wiekiem coraz gorzej znosi picie gorzały i brak odpoczynku. Nadal jestem admiratorem Jego talentu i umiejętności piłkarskich, ale żądam, aby je pokazywał, a nie ukrywał.
6niedziela, 07, kwiecień 2013 13:55
Senator
Janek Urban nasz trener powiedział ,że widać było radość z gry i o to właśnie chodzi panowie szlachta. Radość z gry widoczna u piłkarzy ma bezpośrednie przełożenie na radość trybun to też oczywiste. W pierwszej połowie mimo ,że Legia grała dużo słabiej iż w drugiej (szczególnie pressing) to na moje oko mieliśmy tyle samo jak nie więcej sytuacji bramkowych. Druga to Legia jaką chcemy zawsze widzieć,Legia która nie pozwalana nic przeciwnikowi, Legia która pokazuje rywalowi kto tu rządzi i dzieli. To że przeciwnik miał dwie sytuacje bramkowe w drugiej połowie? Jasne nawet MU czy Barcelona(brry) pozwoli przeciwnikowi na swoje szanse. Te zresztą były po 80 minucie kiedy to legioniści zwolnili obroty. Kocham ten klub ,przyzwyczaiłem się do Legii grającej słabo ze słabymi i jeszcze do końca nie wierzę,że mamy może początek tej Legii która goni frajerów u siebie bez dyskusyjne.
Co do Janka Gola. Miałem nawet coś napisać ale mi przeszło , a jak mi przejdzie to już nic z pisania. Nie chcę chodzić na stadion gdzie gwiżdże się na własnego zawodnika który wchodzi na zmianę, zawodnika wcale nie słabego( słabych to JE Zbyszek pewnie wymieni dwa tuziny) tylko nikt na nich nie gwizdał jak wchodzili na boisko. Jedynym którego pamiętam, na którego gwizdano(sam osobiście nie gwizdałem) to Kaczorowski ( pomijam okres 3 letniej degrengolady z jedną trybuną w apogeum konfliktu). Jak można zrównać tych piłkarzy? We łbie się przewraca co poniektórym zasrancom na trybunach. Nie siedzą na północnej, a mocniej wierzą w hasło legia to my niż Ci zaangażowani. Dali się zindoktrynować bardziej niż dzieciarnia z żylety. Wstyd i tyle.
7niedziela, 07, kwiecień 2013 14:18
JJ
Wiele się zgadza w tym co napisał gawin76, ale w jednym zgadzam się z Forever(L) i ja tez nie rozumiem zachwytów nad grą Rado w 1 połowie. Wykończenie akcji owszem dobre, ale gra sama w sobie fatalna. Strata na stracie, spowalnianie akcji, wdawanie się w jakieś dziwaczne , niekończące się dryblingi. Tak to widziałem, chociaż prawdą jest, że jak Ljubo się nie cofał do środka to Rado był jednoosobową formacją pomocy, bo reszta stała jak kołki. Nie miał lekko.

1 połowa słaba, 2 połowa bardzo dobra. Dlaczego Legia nie może tak cisnąc przeciwników w każdym spotkaniu ? Dlaczego trener nie stosuje tej taktyki co mecz tylko oddają inicjatywę i grają kontrę ? To jest dla mnie nie do zaakceptowania i wkurza mnie to w Urbanie, bo na początku sezonu nie bał się gry ofensywnej, a teraz potrzeba jakiegoś bodźca lub warunków meczowych, aby zaatakować odważniej.

Saganowski i Kosecki najsłabsi na boisku. Saganowski jest fatalny w grze i tylko strzelanie bramek go ratuje. Jak ich nie strzela to jest totalnie bezużyteczny w grze ofensywnej.

Senatorze dwie kwestie. Po 1 to nie chodzi o sytuacje Zagłębia z 2 połowy i okolicy 80 minuty, ale sporej ilości klarownych sytuacji w połowie 1. Naprawdę ten Czech o greckim nazwisku miał świetne sytuacje i obrona nie spisywała się bardzo dobrze. Chociaż druga połowa faktycznie była tak jednoznaczna, że i dla mnie wydawało się to łatwe i pod pełną kontrolą zwycięstwo. Bardzo mi się taki mecz podobał. A po drugie piszesz, że może to jest właśnie Legia która będzie goliła "frajerów" i odnosisz to do Zagłębia ? IMHO oni mają dobry skład i wcale nie są tak łatwym przeciwnikiem. Pod drużyny, które powinniśmy ogrywać u siebie z zamkniętymi oczami raczej podpiąłbym PBB, Bełchatów, Ruch, Korona, Widzew, Pogoń. One mają składy daleko odbiegające od reszty, ale Zagłębie ?

Co do gwizdania to ja oczywiście nie gwiżdżę, ale nie potrafię się oburzać. Zapracował na to solidnie swoimi wcześniejszymi występami i IMHO nie samą grą, ale nonszalancją i niechlujnością w owej grze. Niech udowadnia (wczoraj to zrobił), ze nie zasługuje na nie. Chociaż oczywiście gwizdanie na gracza, którego chwilę wcześniej się wielbiło jest żenadą i przede wszystkim hipokryzją z tą różnicą, że żenadą w takim układzie jest również kibicowanie 3/4 stadionu po popisie na meczu z Koroną. 90% piłkarzy Legii grało w tamtym sezonie.

Odnośnie Bereszyńskiego i apelu aby się nie entuzjazmować to jest w tym oczywiście dużo racji, ale nie przesadzajmy w drugą stronę. Czy tylko ja mam wrażenie, że on ze względu na zmianę pozycji jest pod szczególną obserwacją i każdy jego jeden najmniejszy błąd, każde spóźnienie, każda przegrana przebitka od razu wyciągana jest na światło dzienne. Proponuję obejrzeć grę Jędrzejczyka w taki sam sposób jak się przygląda BB i również znajdzie się w jego grze mankamenty. A jak Jędrzejczyk to za mało to niech będzie Piszczek. To czym ten chłopak ujmuje to charakter, waleczność, kondycja, zadziorność, nie odpuszczanie i żelazne płuca. A że popełnia błędy ? A to ktoś się spodziewał, że nie będzie ich robił ?
8niedziela, 07, kwiecień 2013 15:37
corazstarszy
Popolemizuję z JJ.
Zgadzam się, że Saganowi daleko do wysokiej formy i dobrej gry. Ale opinię: "Saganowski jest fatalny w grze i tylko strzelanie bramek go ratuje. Jak ich nie strzela to jest totalnie bezużyteczny w grze ofensywnej." uważam za chybioną mocno.
W 1. połowie wczoraj, zagranie piętką do Radovicia, wraz z wypuszczeniem go na czystą pozycję, nie było wyrazem "totalnej bezużyteczności w grze ofensywnej". Podobnie, odegranie do Janusza Gola w tej akcji w końcówce, podobnie - zgranie głową do Ljuboji z Górnikiem przy bramce na 2-0, itd. Nie, żebym wbrew faktom mówił, że Marek gra fajnie, ale z opinią JJ też się nie zgodzę, i to mocno nie zgodzę.
I a propos Bartosza Bereszyńskiego: "A że popełnia błędy ? A to ktoś się spodziewał, że nie będzie ich robił ?". Bądźmy sprawiedliwi, nie bacząc, kto nowy, kto stary, kto modny, kto niemodny. Tyle się mówi o jego rajdach, przyspieszaniu akcji poprzez przyjmowanie piłki już w biegu, żelaznych płucach. Nie zawsze jednak wiele z tego wynika. W dośrodkowaniach jest podobny do Jakuba Rzeźniczaka - czasem mu się uda, ale raczej rzadko, czasem wrzucana piłka ma ładną trajektorię, ale trudno odgadnąć, nawet post factum, kto miał być jej adresatem. A ile pomyj wylano na Rzeźniczaka za takie właśnie zagrania? Często krytykujemy, i słusznie, Wawrzyniaka, ale on w kluczowych podaniach z boków dużo daje Legii. Pan Bartosz na razie promila tego nie dał.
Co do obrony, a kto stał przy asystującym Wszołku w minioną sobotę? Podobnie wygląda gospodarowanie siłami - w jednym meczu potrafi być nierówny pod względem "nieodpuszczania i żelaznych płuc". Spokojnie, na pochwały niech zarobi dorobkiem, systematycznością, itd. Życzmy mu dobrze, pochwalmy, gdy jest za co, ale z zachwytami poczekajmy przynajmniej rok.
9niedziela, 07, kwiecień 2013 15:38
QD
No to i ja powiem słów kilka o tym co widać było z perspektywy TV:

1)cieszy, że z perspektywy trybun gra wygląda coraz lepiej. Niestety telewidzom to się nie udziela. Nie zauważyłem dużych różnic w stylu gry w porównaniu do poprzednich spotkań tego roku. Pierwsza połowa wyglądała słabiej bo Zagłębie miało pomysł jak grać. Z biegiem czasu zaczynało jednak tego pomysłu brakować (nie sprawdzał się w pełni) i po stracie bramki wyczerpał się kompletnie. To zaowocowało lepszą (z naszej perspektywy) drugą częścią spotkania. Czy jednak jest się czym cieszyć w szerszej perspektywie? Ja się jednak przychylam do wersji, forma Legii jest constans. Z bardziej kreatywnymi drużynami będziemy mieć dużo kłopotów.

2) Ljubo jest coraz bardziej spalony w drużynie. Tak jak pisał Zbyszek, ten jego stały, wyraźny pobyt za linią obrony jest irytujący i to nie tylko nas - kibiców. Z tego powodu Ljubo traci zaufanie innych zawodników. Kiedy grają na małym polu, to jeszcze chętnie korzystają z Ljubo, ale np z kontrataków Ljubo jest wykluczany. Wczoraj kilkakrotnie widać było strach skrzydłowych przed podaniem do Ljubo mimo jego dobrego ustawienia. Gdy skrzydłowi mają wybór "podać do do niekrytego Ljubo na szpicy, czy wstrzymać akcję i poczekać aż jeszcze ktoś dobiegnie" wstrzymują akcje. Z góry zakładają spalony Serba (przeważnie słusznie :/) Tracimy przez to całe multum potencjalnych setek, bo okazje do takich akcji pojawiają się bardzo często.

3)Janusz Gol.. Nie będę pisał o samych gwiżdżących*, ale sam fakt gwizdania może wyjść Jankowi na dobre. Wpierw jednak sypię głowę popiołem. Też śpiewałem "Janusz Gol allez allez" i zrobiłem tym straszną krzywdę Jankowi. Dlaczego? Pamiętam, że gdy Gol do nas przychodził wielkiej radości nie było. Przyszedł wiedząc, że kibice mają go za ogórka i udowadniał, że się mylą. Rozwijał się i pokazywał potencjał (bo dobry to on nie był nigdy). Później przyszedł mecz na Łużnikach i Gol padł. Od powitania na Okęciu Gol nie pokazywał nic. Rozwój stanął, potencjał znikł. IMHO Gol poczuł się zbyt dobrze. Rozluźnił się i poczuł za dużą pewność przez co jego forma wyglądała jak wyglądała. Teraz wie, że znowu jest "ogórkiem z Bełchatowa" i znowu zaczynają się przebłyski. Jego dwa ostatnie wejścia były przyzwoite. czy do tego trzeba było go aż wygwizdywać na wejściu? Oczywiście nie, ale zaszkodzić to mu na pewno nie zaszkodzi. Niestety, ale zasłużył na to, więc teraz może tylko zacisnąć zęby i odpokutować.

*Skoro gwiżdżą to znaczy, że zaczęli reagować na to co się dzieje na boisku. Też źle? Wink
10niedziela, 07, kwiecień 2013 15:42
Senator
@JJ
Pisząc frajerzy nie miałem na myśli konkretnej drużyny, ot wszyscy którzy przyjeżdżają na Ł3 dostają bańki i tyle. Nie ma znaczenia czy to Lech, Wisła czy PBB łomot i żadnych szans na choćby odrobinę nadziei. Były takie sezony, a ostatni chyba za Kubickiego 6:0 czy 7:2
Teraz Janek Gol. Mojej nie ma ani zgody ( tu jesteśmy zgodni) ani zrozumienia. Jak to się mówiło w robotniczych sferach pozbadli chłopaka i tyle. Mają w tym jakąś dziką radość jest to haniebne i tyle. Taki np Rado choćby zagrał największy piach nigdy nie zostanie indywidualnie wygwizdany. Sam piszesz ,że są i byli gorsi i nikogo więcej to nie spotkało ( prócz wspomnianego Kaczorowskiego), spotyka i mam szczerą nadzieję że nie spotka. Powtórzę to jeszcze raz znaleźli sobie kozła i dla samej satysfakcji pokazania swojego kretynizmu gwiżdżą bo to fajne zjebać gościa, zmieszać z błotem tym bardziej że z daleka i anonimowo. Ohydne i podłe. Bardzo Cię proszę za bardzo szanuje Twoje komentarze aby czytać że można takie postawy rozumieć.
11niedziela, 07, kwiecień 2013 16:14
Garm
QD -> Tym razem kompletnie nie mogę się z Tobą zgodzić. Weźmy na przykład formę Legii. Ty twierdzisz, że jest constans. Ja natomiast widzę drastyczną poprawę w zachowaniu zespołu przy prowadzeniu 1:0, choćby w porównaniu z meczem z Górnikiem (oraz w Bielsku i na Konwiktorskiej, ale to mecze wyjazdowe, które jak na razie są dla nas inną dyscypliną sportu).

"Od powitania na Okęciu Gol nie pokazywał nic."

Uch. Nie mogę się zgodzić z powyższą tezą, bo pamiętam świetną grę Gola choćby na Łazienkowskiej z Wisłą czy na wyjazdach w Bukareszcie i we Wrocławiu. Gość, który we wcześniejsze zawodowej karierze zdobył 3 gole, nagle w jednym sezonie ustrzelił ich 7.

Widać trybuny muszą mieć swojego "ulubieńca"; aktualnie są nimi właśnie Gol i Rzeźniczak, przy tym ten drugi rzadziej grywa. W przypadku takich "ulubieńców" faktyczna boiskowa postawa nie ma żadnego związku z zachowaniem publiki. Warto wspomnieć, że wielu gwizdało wczoraj na Gola również po jego świetnej akcji z Saganowskim.
12niedziela, 07, kwiecień 2013 16:44
Senator
@corazstarszy
Oczywiście pełna zgoda co do oceny gry Bereszyńskego. Przychodził jako ten "ostatni" po którym najmniej oczekiwano a jedynym jego atutem było to że osłabił Lecha. Zdobył serca kibiców walecznością i nieustępliwością po za tym oczywiście ma braki i twoje " A ile pomyj wylano na Rzeźniczaka za takie właśnie zagrania? " jest jak najbardziej trafne. Rzeźniczak to casus Janka Gola, obecnie gra bardzo mało więc cała para w Gola. Ja sam osobiście bardzo pozytywnie oceniam Bereszyńskiego widząc jednak jego złe zagrania i w pełni podzielam Twoje zastrzeżenia.
@QD
Będę drugim który zakwestionuje telewizyjny punkt widzenia ,że Legia nie idzie z formą do przodu. O ile pierwsza połowa mogła to sugerować o tyle w drugiej naprawdę nie dali zipnąć dobremu przecież Zagłębiu. Moim zdaniem forma rośnie z każdym meczem, dziwne że tego nie widać w TV.

"Skoro gwiżdżą to znaczy, że zaczęli reagować na to co się dzieje na boisku. Też źle?" Żle kiedy gwizdy nie mają podstaw bo Gol jeszcze nie dotknął piłki. Kiedy jej dotknął przeprowadził akcję palce lizać i tylko to, że był mocno naciskany przez rywala spowodowało ,że nie zdobył bramki, wtedy też by gwizdali? Zapewne pamiętasz jak Kaczorowski wślizgiem zdobył bramkę i gwizdy. Pytam jeszcze raz co oni mają ze sobą wspólnego?
13niedziela, 07, kwiecień 2013 17:40
anonimowy_legionista
Wg mnie wejście w mecz jest do poprawy w kurniku, jak i wczoraj rywale oddali celny i niebezpieczny strzał na bramkę na początku meczu. Dzięki koncentracji Dusana mogliśmy spokojnie grać dalej.

To o czym mówił Urban brak gry wynikiem, około 80 minuty Bereś i Rado już mieli mniej pary, a bynajmniej z mojej strony tak to wyglądało.
Fajnie, że narzuciliśmy wysokie tempo Lubinianom, ale czasami warto zatrzymać grę, pokopać na własnej połowie i odpocząć.

Janek Gol mógł zgasić wczoraj krytyków, swoją akcją z 85 minuty, szkoda, że obrońca wybił go z biegu i źle trafił w piłkę.

Ważne, żeby teraz w tygodniu wygrać z Ruchem i w weekend z Wisłą. To będzie demotywator psychologiczny dla piłkarzy z poznania, którzy mają, aż za dużo przerwy między meczami.

@Senator

Rzeźnik zapowiadał walkę o Euro2012, a przegrał walkę o miejsce w wyjściowym składzie Legii.
Chłop powinien się skupić na piłce, a nie własnym marketingu w mediach internetowych Smile Fajnie, że mu się w życiu układa i ładna kobita i hajs się zgadza, ale mało kto lubi ludzi egzaltowanych.

@all

Dwa linki dla was ciekawostka taktyczna i skrót meczu Legia - Zagłębie .
14niedziela, 07, kwiecień 2013 17:50
QD
No właśnie o to chodzi, że z trybun widać było zaangażowanie (któremu nie przeczę i się z niego bardzo cieszę). Z poziomu fotela dla mnie wczorajszy mecz w wykonaniu Legii był bliźniaczo podobny do tego na Konwiktorskiej. Różni je jedynie to, że Zagłębiu nic nie weszło tak jak Polonii, a straciło drugą bramkę. Nie przeczę, że mecz w na Łazienkowskiej był trochę szybszy i ciut agresywniejszy w naszym wykonaniu, ale widzę w tym raczej słabszą od Polonii dyspozycję Zagłębia, niż nasz progres. No może prócz Lado, bo on swoim wejściem otworzył nam dokładnie te możliwości rozegrania których brakowało
z Ljubo na boisku - w derbach tego mu zabrakło i to ewidentnie jest postępem o którym trzeba wspomnieć, ale to indywidualna laurka.

Co do Gola. Nie chodziło mi o sam moment, co raczej okres od którego zaczął się jego regres. Mecz w Moskwie jest wg. mnie kluczowym momentem w karierze Janka. Jestem w stanie zaakceptować stwierdzenie, że nawet do końca tamtej rundy grał dobrze (choć wg mnie rozwijać to on się już nie rozwijał). Tamten mecz dał mu jednak zbyt duży kredyt zaufania, przez który osiadł na laurach. To co się dzieje obecnie liczę, że go obudzi.

"Skoro gwiżdżą to znaczy, że zaczęli reagować na to co się dzieje na boisku. Też źle?" to był (nieudany) żart tylko. Nie było mnie, nie słyszałem, nie oceniam.
15niedziela, 07, kwiecień 2013 21:42
JJ
@Senator

Bardzo Cię proszę za bardzo szanuje Twoje komentarze aby czytać że można takie postawy rozumieć.

Nie napisałem, że gwizdanie na wchodzącego gracza rozumiem, ale że nie potrafię się na to specjalnie oburzać Smile Ja się nawet cieszyłem z bramki Wolskiego w meczu z Koroną.

Co do Rzeźniczaka to IMO zbyt pochopnie zaliczacie go do grona nielubianych graczy. Jeśli już to na trybunie północnej, nie ze względów sportowych i raczej jest to niechęć narzucona, a nie indywidualna. Ja natomiast ze swoich obserwacji na półce z Golem stawiam Żyro. On również ma grono wiernych hejterów. Teraz dłużej nie gra to się uspokoiło, ale tak samo był traktowany jak Gol.

@corazstarszy

"Totalnie bezużyteczny" to było wyolbrzymienie, ale ok, poprawię się i powiem, że zdarza się Saganowskiemu jedno-dwa dobre zagrania na mecz Wink

Ale naprawdę obserwuj jego grę i zobacz, że co piłka do niego to strata.

Co do gry BB w ofensywie i porównania z Rzeźniczakiem czy nawet Jędrzejczykiem to dla mnie jest to jak niebo,a ziemia. Bez porównania w ogóle nawet jak mu z jednego meczu wyciągniesz nieudane wrzutki.
16niedziela, 07, kwiecień 2013 21:53
Senator
JJ
Lekko zmienia postać rzeczy Smile dzięki. Tak Żyro również należy do ulubieńców fachoffców, może jestem lekko uczulony bo obok mnie siedzi taki "entuzjasta" Kuby. Jędza na prawej obronie ok masz rację ale na środku nie dam złego słowa powiedzieć Smile to samo z Kubą nie uważam Go za gorszego od BB, natomiast faktem dla mnie jest, że chyba z lekka odpuścił rywalizację i zajął się marketingiem intranetowym. Mimo tego dalej to "mój chłopak" Smile Lubuję go jak jasna cholera Smile
17niedziela, 07, kwiecień 2013 22:29
anonimowy_legionista
Rzeźnik w tym roku kończy 27 lat i jest niesprzedawalny, tzn. nie rokuje na to żeby pójść do lepszego klubu niż Legia. Nie wiem jak jedynie słuszna trybuna, ale ja chciałbym mieć w głowie jego dobre zagrania, a nie to że fajnie radzi sobie z Facebookiem i Twitterem.

Bereś póki co jest piłkarzem przyszłościowym, ale kilkoma meczami zawiesił sobie i innym dość wysoko poprzeczkę. W dodatku zostać piłkarzem lutego i marca wg. legia.com

Janek Gol jest piłkarzem za 150k € i czego się więcej spodziewaliście? Do przodu gra fajnie, a w destrukcji słabo się ustawia i czyta grę, głównie przez co te gwizdy.

Żyro to jeszcze musi coś pokazać, póki co pomógł nam w zeszłym sezonie w PP i tyle.
18niedziela, 07, kwiecień 2013 23:12
Garm
Może jestem jakiś dziwny, ale jako kibic Legii nie rozpatruję wartości Rzeźniczaka w kontekście jego "sprzedawalności", tylko tego, czy dobrze gra w piłkę i czy daje z siebie wszystko podczas meczów. Nie mam pojęcia, jak sobie radzi z Twarzoksiążką i Ćwierkaczem, bo sam ich nie używam. Nie mam pojęcia i zupełnie mnie to nie interesuje, bo nie w takich kategoriach go rozpatruję. No ale może jestem jakiś dziwny.
19poniedziałek, 08, kwiecień 2013 00:01
QD
Z Rzeźniczakiem to jest trudna sprawa. Za facetem cywilnie nie przepadam, ale na boisku miał potencjał i zadawałoby się, że zaangażowania mu też nie brakło. W kilku meczach wyglądał mi na najbardziej zaangażowaną osobę w drużynie. Zresztą afera liściowa chyba po części z tego wynikała, że dostał po dupie partyjnie, a sam był akurat jedynym naprawdę pracującym. Niemniej jednak coś z nim jest nie tak, skoro co chwila go kolejni zawodnicy sadzają na ławce. Nie potrafi się przebić i wykorzystywać szans które regularnie dostaje, a pytanie brzmi dlaczego?
20poniedziałek, 08, kwiecień 2013 01:43
anonimowy_legionista
@Garm

Przecież doprecyzowałem niesprzedawalny, tzn. nie rokuje na to żeby pójść do lepszego klubu niż Legia. Dla mnie ta "niesprzedawalność" jest wyznacznikiem klasy piłkarza. Jakby był naprawdę dobry to by przyjechali z dobrego klubu, położyli ofertę na stole i zabrali go ze sobą, nawet z Rosji czy Ukrainy bo tam poziom ligi w porównaniu do TME jest kosmiczny. No i oczywiście, świetne pieniądze. Lata mijają, a ...

Mi go nie brakuje w pierwszym składzie Legii. W dodatku jakby Bereś miał kontuzję to ja i jak myślę wielu kibiców na prawej obronie postawilibyśmy na Jędzę i to jest dramat.

Żeby nie było, że się uparłem na tego piłkarza, ale uważam, że jego czas w Legii jeżeli nie wydrze grą swojego miejsca w składzie w najbliższym czasie przeminie. Chłopaki z MESA dorastają, Fluminense zaraz nam podeśle jakiś ciekawych piłkarzy i poziom rywalizacji znowu się podniesie ...

Ja po prostu tego nie rozumiem, w Legii regularnie i nieźle płacą, są dość dobre warunki do rozwoju (przydało by się jeszcze kilka boisk), chłopakowi się w życiu prywatnym układa, więc po tylu latach powinien być tym od którego zaczyna ustalać się skład, a on się nie łapie do składu z Zagłębiem Lubin. Nie rozumiem tego!!!
21poniedziałek, 08, kwiecień 2013 14:33
gawin76
Jak zwykle brak czasu utrudnia prowadzenie dyskusji na bieżąco, zatem tylko drobny suplement co do dwóch nazwisk:

@ Bereszyński

Błędy Bereszyńskiego wynikają głównie z niedostatków taktycznych na tej pozycji, widać na przykład, że przez złe ustawienie zdarza mu się wpuścić skrzydłowego do środka, w sobotę musiał ratować się w tej sytuacji dość paskudnym faulem, za który słusznie zobaczył żółtą. Natomiast taktycznie to on się jeszcze na pewno poprawi, o to jestem spokojny, póki co gra głównie zaangażowaniem i odpowiedzialnością w defensywie. Rację ma corazstarszy, że nie ma co chłopaka zagłaskiwać, ale i słusznie podnosi JJ, że Bartek budzi dużą ciekawość i przez to jest baczniej obserwowany. Do okresowych wtop Wawrzyniaka zdążyliśmy już jakoś tam przywyknąć, w sobotę na przykład w drugiej połowie ot tak po prostu oddał piłkę Błądowi na kontrę, potem gnał za nim spanikowany, nikt już na to specjalnie nie zwraca uwagi Wink

W ataku Bereszyński parę razy nie dostał piłki kiedy ładnie wchodził w wolny korytarz (w pierwszej połowie, fakt, Rado też zwalniał), ale to jest to, o czym rozmawiamy od dawna, w Legii szwankuje umiejętność szybkiej gry piłką. Za wielu jest zawodników, którzy się z nią 'wożą', za mało takich, którzy potrafią zagrać w tempo do wbiegającego kolegi.

@ Gol

Takim gwizdom 'z góry' jestem przeciw, popieram Senatora. Rozumiałbym ostracyzm w przypadku, no nie wiem, jakichś powiedzmy publicznych niepochlebnych wypowiedzi pod adresem klubu czy kibiców, pijackiej recydywy, przeszłości korupcyjnej, ale gwizdy na wejście, bo ktoś nie lubi Gola jako piłkarza? Żart.

Chodzi mi o sam mechanizm, nie o nazwiska, bo o Golu w Legii mam swoje zdanie od dość dawna i nie uważam, żeby budowanie drużyny na takich zawodnikach miało większy sens, natomiast choćby za tę Moskwę należy mu się wdzięczna pamięć, jak swego czasu 'złotej główce' Fedorukowi za bramkę z Górnikiem.

Faktycznie Michał Żyro jest drugi w kolejce do hejtowania przez trybuny, to mnie dziwi jeszcze bardziej niż w przypadku Gola, bo nie zgadzam się nie tylko ideologicznie, ale i merytorycznie Wink Mam na przykład kumpla, który mówi "Ty mi pokaż jeden dobry mecz Żyry!". No więc ja mu podaję pięć czy nawet dziesięć takich dobrych moim zdaniem meczów, a następnym razem znów "Ty mi pokaż..." Very Happy Przegrana sprawa, dlatego ściskam kciuki za powrót Michała, a każda jego brama cieszy mnie podwójnie Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1