- Kategoria: Ekspres Sportowy
- gawin76
Dziewiętnaste niepowodzenie?
Lech Poznań przegrał ze szwajcarską drużyną FC Basel 1:3 w pierwszym meczu trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, co praktycznie pozbawia lechitów szans na przełamanie klątwy ciążącej nad polskimi drużynami, które od lat bezskutecznie szturmują wrota tych elitarnych rozgrywek.
Z odpowiedzią na tradycyjne pytanie - czy kibicować innym polskim drużyn w pucharach, problemu nie miałem nigdy. Tak, kibicuję im. No powiedzmy – sympatyzuję. Indoktrynacja, w myśl której wszystko co łódzkie, poznańskie czy krakowskie jest nam wrogie, jakoś mnie nie dotknęła. Za młodu ekscytowałem się meczami Górnika czy Lecha w pucharach i skłonność ku temu, żeby sprzyjać Polakom w Europie, najwyraźniej pozostała we do dziś.
Abstrahując od powyższego, zwyczajnie nie wierzę żeby awans jakiejkolwiek polskiej drużyny do Ligi Mistrzów skutkował bezwzględną, wieloletnią dominacją tego klubu w Ekstraklasie. Po wczorajszym meczu rozważania na temat tego co stałoby się, gdyby to Lech uprzedził nas w wyścigu do Ligi Mistrzów, są rzecz jasna czcze.
Lech był znacznie słabszy od Basel i przegrał w pełni zasłużenie. Trudno wyobrazić sobie odwrócenie losów dwumeczu w rewanżu. Szwajcarzy pokazali cierpliwość, ogranie, taktyczną wyższość. Nieczęsto się zdarza, żeby strata jednego zawodnika była aż tak widoczna, tymczasem Lech po czerwonej kartce dla Kędziory praktycznie nie 'powąchał' piłki. Goście spokojnie utrzymywali się przy piłce, wypatrywali luk w defensywie Lecha, a kiedy luka się pojawiła, z zimną krwią wykorzystywali okazję.
Maciej Skorża wymyślił sobie na puchary Lecha przyczajonego i kąsającego. Odbiór i błyskawiczne przeniesienie ciężaru gry na połowę przeciwnika. Udało mu się w ten sposób przechytrzyć wiosną Legię, ale Basel to już chyba zbyt wysokie progi.
Nawiasem mówiąc, zasadne jest pytanie czy ofensywny potencjał Lecha jest wystarczający, żeby poznaniacy mogli żywić nadzieję, że 'zawsze coś wpadnie'. W Legii Skorża miał Ljuboję, Radovicia i Rybusa w życiowej formie, w Lechu są Thomalla, Formella czy chimeryczny Pawłowski.
Przyjmując bardziej ogólną perspektywę, zastanawia czy ten defensywny styl to już jedyne, co może zaoferować polska piłka? W ten sposób konsekwentnie gra reprezentacja Adama Nawałki, ten styl w meczu z Basel skopiować usiłował Lech, doskonale pamiętamy również niedawną grę Legii w grupie Ligi Europy. Być może to rzeczywiście jedyna droga, chociaż przy zderzeniu z APOEL-em, Steauą czy FC Basel, drużynami, które nacierają na nas z furią i po prostu lepiej grają w piłkę, nasuwa się pytanie – jak to możliwe, że różnica nie tylko jakościowa, ale i mentalna, jest aż tak duża?


Siatkarze i ręczni jakoś dają radę
Co do oferty polskiej piłki - szerokaśny temat. Postaram się szerzej, jak znajdę ociupinkę czasu.
Ile to razy piszemy w tym kontekście o naszych chłopakach? Niby fajnie, idzie akcja bach bach i dupa, któryś źle przyjął, nie podał w tempo lub za mocno, ew 20 cm niecelnie. To wszystko jakość i tu waleczność i doskonała motoryka nie pomoże.
Myślę też że taktyka ma tu znaczenie ale że się nie znam nie będę się wydurniał i o niej pisał.
Jakimś wybitnym ekspertem w tej dziedzinie też, rzecz jasna, nie jestem
A jeszcze a propos "oferty" naszego futbolu - czego my tak naprawdę oczekujemy, skoro od najmłodszych lat naszym piłkarzom i trenerom wpajany jest strach przed porażką?