A+ A A-

Na górze, czy w dziurze?

pzpn1512Po Biegu Rzeźnika pora na kolejne górskie reminiscencje. Waldemar Fornalik zamierza pokonać Czarną Górę i raczej będzie to wspinaczka bez asekuracji. Odpadniecie od bałkańskiej ściany oznacza koniec wrażeń ze skalnych turni, marzenia o niebotycznych szczytach trzeba będzie odłożyć, a King Waldemarowi pozostanie monarchia nad lokalnymi pagórkami, wzniesieniami, hałdami.

Czy Czarna Góra ziści przepowiednie o czarnych chmurach nad głową chorzowskiego śmiałka, które go pochłoną i wrzucą w czarną dziurę rozczarowania i szybkiego zapomnienia?

Wielu tak prorokuje, a jeszcze przed chwilą wydawało się nawet, że trener Fornalik w pesymistycznym scenariuszu może osiągnąć rzecz do tej pory dla innych nieosiągalną. Za jednym zamachem, w tym samym czasie, mógłby przegrać eliminacje i do Mistrzostw Świata i do Igrzysk Olimpijskich. Bartosz Pawłowski łaskawie został zwrócony jednak trenerowi Dornie, pierwszy narodowy selekcjoner tym samym może się powołać na ustalenia z młodszym kolegą z młodszej reprezentacji i dotrzymywanie zawartych z nim umów.

Milik, Wszołek, Zieliński, Pawłowski, trójka z nich była kluczowymi w meczu U-21 z Turcją, czwarty mógłby odgrywać również niepoślednią w nim rolę, teraz ich powołania miały dowieść nadrzędności i prymatu pierwszej reprezentacji nad innymi. Monarcha suwerennie się o nich upomniał, ale czy Wszołek faktycznie ma szansę na zaistnienie na murawie jak onegdaj z Anglikami? Zdystansuje Błaszczykowskiego z Sobotą, a na zmianie ostatecznie zyska większe zaufanie aniżeli doświadczony Mierzejewski? Chociażby Tomasz Kupisz tez już jest piłkarzem Serie A, na dodatek systematycznie „pod grą”, dynamiczny, przebojowy prezentuje podobne walory jak były polonista, a przy tym wydaje się technicznie lepiej obrobiony, ukształtowany, czemu Fornalik zabiera Dornie mały element z jego układanki posiadając alternatywę? Piotr Zieliński wydaje się poważnym kandydatem do gry, jego pobyt na kadrze A uzasadniony, choć jak można tak mówić w kontekście dziewiętnastolatka, który miejsca w podstawowej jedenastce swego klubu mimo wszystko jeszcze nie wywalczył. Zaryzykuje i postawi Fornalik na młokosa, obojętnie jak zagra, wówczas do wyboru trenera pretensji być nie powinno, zatrzyma go na rezerwie, wtedy już jednak pojawią się wątpliwości, a takowych z pewnością w olimpijskiej drużynie by nie było.

Milik ostatecznie do spółki z Bereszyńskim znalazł się w kategorii kontuzjowanych, tym samym wyborczych dylematów z nimi jesteśmy pozbawieni, pytanie czy Fornalik pierwotnie tak zdecydowanie stawiając na młodych wierzył, że odegrają kluczową rolę na boisku, czy też raczej szukał alibi do wyjaśnień w rodzaju „jak krótką kołdrą dysponuje” i „musi” korzystać z „olimpijczyków”?

Osobiście mecz podopiecznych trenera Dorny ze Szwecją o 18:30 uznaję prawie za tak samo istotny, jak ten „dorosły” o 20:45.

Powołuje kontuzjowanych Milika i Sobiecha, w imię dochowania procedur ściąga ich do Warki, wzbudzając złośliwe komentarze przed i za Odrą, dezorganizuje pracę młodszemu koledze, bywa na piłkarskich piknikach, zamiast meczów ligowych, medialne czarne chmury gromadzą się nad głową Waldemara Fornalika w zatrważającym tempie, błyskawice już widać, gromy z oddali słychać, żeby burza przeszła bokiem, jest tylko jeden sposób - wygrać dzisiejszy mecz. A problemy zda się ciągle takie same, chociaż zwycięstwo z Danią oby okazało się zwiastunem nadziei. Jeżeli selekcjoner właśnie w składzie z ostatniego meczu widzi rozwiązanie problemów, oby się nie rozczarował, a my razem z nim.

Para środkowych obrońców, Szukała – Glik, jeden z Ligi Mistrzów, drugi kapitan z Serie A, doskonałe warunki fizyczne, twardzi, nieustępliwi, charakterni, bardzo dobrzy w grze górą, w powietrzu, ale sorry, osobiście do żadnego nie mam zaufania, jeden i drugi może być szafą bardzo łatwą do obiegnięcia, jeżeli jeszcze wariant z jednym klasycznym defensywnym pomocnikiem będzie realizowany, Vucinic z Joveticem mogą zrobić niezłą karuzelę na Narodowym. Wybór między Wawrzyniakiem, a Boenischem polega na zasadzie, albo wyjęcia zawleczki z granatu, albo odbezpieczenia miny. O dziwo możemy rozważać sytuację, w której Rzeżnik gra środkowego, a Jędza bocznego defensora, to trochę mimo wszystko nie paradoksalne? Chociaż polsatowscy spece Kołtoń z Kowalczykiem Rzeźnika na środku zupełnie nie widzą, mecze z Steauą drugiego polskiego Cannavaro z Kuby nie uczyniły, to wolałbym taką parę środkowych, aniżeli tę „duńską”. Fornalik zagra va banque, desygnuje na plac równocześnie nieco cofniętego Klicha, partnerującego Krychowiakowi oraz Zielińskiego na „10” dogrywającego Lewandowskiemu? Moim zdaniem z Polanskiego nie zrezygnuje, ale się przekonamy?

Czy repra, przyparta do muru, zintegruje się w końcu, stanie drużyną? Wbrew pozorom uważam, że sytuacja jest korzystna. Raczej większość kibiców, ekspertów i na trenerze i na tym zespole krzyżyk już powiesiła, odwołując się do jakichś cech narodowych my lubimy w takich okolicznościach zaskakiwać, udowadniać, że jeszcze nie wszystko stracone, Jeszcze Polska nie ...!

Czy tak również będzie dziś wieczorem?

P.S.
Na reprezentację ponoć wraca ultrasowski doping, czy to znak, że zacznie się tworzyć „narodowy kocioł”?

Dyskusja (1)
1piątek, 06, wrzesień 2013 13:35
gawin76
Jeżeli dziś nie wygramy, rozstrzygnie się przyszłość Waldka Kinga, nieco prowokacyjnie można zapytać, czy Fornalik przyjąłby takie rozstrzygnięcie z żalem, czy raczej z nutą ulgi? Oczywiście takich dylematów jednak nie życzę ani jemu, ani nam, fajnie byłoby żeby ta reprezentacja wreszcie wygrała jakiś prawdziwy mecz, przedłużyła nadzieje (złudzenia?) na awans lub choćby baraże.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1