A+ A A-

Nawałka jak Engel?

adam.nawalkaAdam Nawałka został wybrany na selekcjonera reprezentacji Polski. Następca Waldemara Fornalika obejmie obowiązki od 1 listopada bieżącego roku. Zadanie postawione przed Adamem Nawałką jest oczywiste - awans do mistrzostw Europy w 2016 roku.

Czy Adam Nawałka to dobry wybór? Nie mam pojęcia. Podobnie jak nie do końca rozumiem, być może dlatego, że nie śledziłem medialnych dysput na temat szans potencjalnych kandydatów, czym właściwie Adam Nawałka uwiódł związkowych decydentów, przede wszystkim prezesa Zbigniewa Bońka.

Wydaje się, że słuszność mają ci, którzy doszukują się analogii między Adamem Nawałką a Waldemarem Fornalikiem. Obaj to solidni trenerzy ligowi, Nawałkę, podobnie jak rok temu Fornalika, czeka konieczność porzucenia środowiska, w którym po latach pracy czuł się pewnie i swobodnie. Warto odnotować, że dokonania Fornalika z Ruchem Chorzów trzeba ocenić wyżej niż osiągnięcia Nawałki z Górnikiem Zabrze, przyczyny wyboru nowego selekcjonera muszą być zatem inne niż prosta ocena szkoleniowego warsztatu i potencjału dokonana na podstawie osiąganych do tej pory wyników. Nawałka rzecz jasna wydaje się człowiekiem znacznie pewniejszym siebie niż Fornalik, bardziej ekstrawertycznym w kontaktach z drużyną. Ale chyba i to nie mogło być czynnikiem decydującym przy wyborze. Trzeba w tej sytuacji wierzyć, że Nawałka ma nie tylko plan pracy wystarczająco przekonujący, by zyskać poparcie Zbigniewa Bońka, ale również odpowiedni charakter, zasoby pracowitości, energii i zwykłego szczęścia, żeby ten plan wcielić w życie.

Akt wyboru jest zawsze mniejszą lub większą loterią. Opinia publiczna ma do siebie to, że swoje zdanie ma zawsze, z racją bywa już rozmaicie. Za czasów mojego świadomego kibicowania reprezentacji jednym z najgorzej przyjętych szkoleniowców był Henryk Apostel. To po jego nominacji Janusz Atlas napisał prześmiewczy felieton w 'Piłce Nożnej', proponując swoją osobę na stanowisko selekcjonera, bo skoro trenerem kadry mógł zostać Byle Kto, to dlaczego nie Atlas? Początki pracy Apostela z kadrą były w istocie rzeczy fatalne, a po wyjazdowej porażce 1:2 w Izraelu Dariusz Szpakowski ostentacyjnie zrezygnował (sam!) z komentowania meczów reprezentacji. Apostel przegrał eliminacje z bardzo silnymi Francuzami i Rumunami, mimo że zupełnie nieoczekiwanie podczas tamtych eliminacji wykształciła się naprawdę ciekawa reprezentacja, z Juskowiakiem, Kowalczykiem, Koseckim i Nowakiem, drużyna która, gdyby nie marny początek eliminacji i pechowa plaga kontuzji w ich rozstrzygającej fazie, mogła śmiało myśleć o awansie na mistrzostwa Europy rozgrywane w 1996 w Anglii. Dla kontrastu z Apostelem, wielkie poparcie miał w początkach swojej pracy z reprezentację Janusz Wójcik. Pamiętam jego debiut w towarzyskim meczu z Węgrami na stadionie Legii. Podczas tego meczu Wojtek Kowalczyk, powracający do kadry po niesmacznych słownych potyczkach z Antonim Piechniczkiem, spartaczył z pięć 'setek', a zwycięstwo Polsce zapewnił atomowym kropnięciem z rzutu wolnego Krzysztof Ratajczyk. Jakaż euforia była wtedy na Estadio WP, o fantastycznym dopingu na dwie trybuny wspominali po weekendzie nawet korespondenci 'Przeglądu Sportowego'. Wójcik skończył jednak tak jak Apostel, mimo że eliminacje zaczął od trzybramkowej wiktorii nad Bułgarią w Burgas. Zakończył je smutną porażką 0:2 w wyjazdowym meczu ze Szwecją, który mógł dać nam baraże. Albo Jerzy Engel. Pełne zaskoczenie przy wyborze, dużo porażek w pierwszej fazie pracy z kadrą, ale od pierwszego meczu gładko przegranego z Hiszpanią 0:3 (dziś można by uznać, że to nawet niezły wynik...), widać było, że Engel ma swój pomysł na kadrę, że powołuje zawodników o określonych parametrach, że wierzy w siebie i swój 'futbol na tak'.

Być może to właśnie przypadek Jerzego Engela, trenera wybranego wbrew opinii publicznej (dla której zdecydowanym faworytem był Franciszek Smuda, trenujący wówczas Legię, która nawiasem mówiąc miała stwarzać Smudzie problemy w ewentualnym 'transferze' do kadry) pchnął Bońka ku namaszczeniu Nawałki. Skoro wtedy miał rację, popierając wraz z Michałem Listkiewiczem Engela w konkursie na stanowisko selekcjonera, może i teraz wykaże się szczęśliwą ręką, stawiając na Nawałkę. Może jako były wielki piłkarz, który miał okazję pracować ze szkoleniowcami pracującymi na minione przewagi polskiego futbolu, ma własne, precyzyjne wyobrażenie na temat tego, jakim człowiekiem powinien być selekcjoner - i takiego dostrzega właśnie w Adamie Nawałce. 

Oby Boniek się nie pomylił. Trzymam kciuki za powodzenie misji Nawałki. Smutny obraz polskiej piłki reprezentacyjnej, przegranej, zmagającej się z kibicowską obojętnością i szyderczym nastawieniem, chyba nie może być gorszy niż obecnie. Ale nie o to chodzi, żeby nie było gorzej. Ma być lepiej.

Dyskusja (4)
1poniedziałek, 28, październik 2013 09:53
Forever(L)
Jak dla mnie łączenie funkcji to jakiś żart. Albo przepraszam selekcjoner to robota na pełen etat albo z doskoku. Jeśli to drugie jak wydaje się sugerowac PZPN i Nawałka to zamiast płacić za miesiąc należy podpisać umowę o dzieło albo zlecenie i będzie taniej Wink

Kpina żart i żenada
2wtorek, 29, październik 2013 07:55
iocosus
http://www.youtube.com/watch?v=FHOIQCtTyOc
3środa, 30, październik 2013 13:35
Senator
Na szczęście nie znam się więc moja opinia nie ma znaczenia. Ogólnie to dziwię się temu powołaniu bo czyż Nawałka nie był najdłużej obecnie zatrudnionym szkoleniowcem w jednym klubie?Był i to bodaj cztery lata. Pytam więc tych co się znają i tych którzy widzą szerzej niż tylko nasz klub czy Górnik w tym czasie dopracował się jakiegoś własnego charakteru?
Był drużyną wyróżniającą się na tle innych? Zdobył trofea? Jak miałbym wskazywać trenerów którzy odcisnęli piętno na prowadzonych przez siebie drużynach to wymieniłbym Ojrzyńskiego i jego Koronę, Stawowego i Cracovię czy w ostatnim czasie Zawiszę. Zdaje się jedną z zalet Nawałki jest fakt ,że jest zamordystą, typem trenera bezkompromisowego, wstawiającego w dupę zawodnikom. O kadrze mówi się ,ze gwiazdeczki trzeba utemperować, złapać za twarze itp. Ok może do tego to dobry trener ,tylko ja bym wolał aby miał pomysł jak zrobić żeby Lewandowski dostał więcej niż dwa podania na mecz. Trener Nawałka będzie miał zawodników góra tydzień przed meczem, oczywiście może dać im popalić, odsunąć od składu i lewego i Błaszcza ,tylko czy o to w tym wszystkim chodzi? Mnie Górnik Nawałki niczym nie zachwycał, boję się ,że z kadrą będzie to samo a ,że gawiedź chce aby gwiazdki dostały w dupę ? Ok dostaną ale ja bym wolał dobrze grająca drużynę.
4środa, 30, październik 2013 13:51
Senator
Bezsprzecznie plusem tego powołania będzie zmiana nastawienia do kadry przynajmniej na początku. Pierwsza szydera Rzeczpospolitej weszło ze Stanowskim będą Nawałkę popierać wszak to nominacja Bońka, a ten dobry "kumpel" Stanowskiego .

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1