- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
Alfabet 2013 - A
Śnieżna zadymka za oknem, skoczkowie już skaczą, Justyna na nartach pomyka, grudzień nastał, ale w futbolu jeszcze ciągle i liga, i dla nas puchary, te krajowe i zagraniczne. Piłka w grze, ale i święta za pasem, koniec roku się zbliża, zatem i czas podsumowań, retrospekcji nieubłaganie nadchodzi. Wzorem zeszłorocznym, choć w innej nieco formule, czas dziś zacząć – Alfabet 2013!
A – Adam
Zibóg rzekł:
- Uczyńmy trenera na obraz i podobieństwo Nasze. (Aby słusznie na swój trenerski obraz zibóg się powołuje?) Niech panuje nad sztabem szkoleniowym, nad napastnikami, nad pomocnikami, obrońcami, bramkarzami, nad wszystkimi polskimi piłkarzami ... i ich żonami ... i kochankami, żeby przez nie był podziwiany, jako i przez cały nadwiślański futbolowy naród
Tak zibóg stworzył Adama ... Adama, Nawałką zwanego! (czy zibóg nawalił?)
Od Adama jako przystało nasz alfabet się zatem rozpoczyna.
Akt stworzenia nastąpił i Adaś objawił się nagi!? Czy faktycznie? Miał zbawić, charyzmą powalić, charakterem zdyscyplinować, doświadczeniem i inteligencją podskórnych swarów kadrowiczów pozbawić, wspólnotą celu natchnąć. Nastał, powołał, zadebiutował i ... potop słowacki sobie, podopiecznym i kibicom sprawił. Cóż dzięki temu, po kilku dniach i bezbramkowym remisie z przedstawicielami tak u nas lubianych koneserów Guinessa, mógł mówić już o pierwszych efektach pracy i progresie w grze reprezentacji. Znak, czarować potrafi! Nawarzy piwa i je wypije w 2014?
A – Astiz
Udział w mistrzostwie, perturbacje z przedłużeniem kontraktu, w końcu przewlekła kontuzja, która jesienią Astizowi pozwoliła na wyjście w pierwszej jedenastce dopiero w grudniu. Mimo takich perturbacji, może się okazać, że Inaki ponownie wiosną 2014 stanie się zawodnikiem podstawowego składu. Wzbudza kontrowersje, chyba najlepszy był w parze z Dicksonem Choto, czy z Dossą Juniorem może równie dobrze się uzupełniać?
Interesujące czy po wypełnieniu legijnego kontraktu Inaki będzie władał językiem polskim równie dobrze jak znany z TV Conrado Moreno, postępy czyni godne pochwały. Przy okazji porównań, zakaz jazdy motocyklem, skuterem również, zakładam, że w kontrakt jest wpisany, ponieważ Hiszpanom w Polsce jakoś nieszczególnie ta umiejętność wychodzi:
I na boisku i w TV jedno słówko opanowane jest doskonale, zakręt, ooo zakręt! No nie zakręcił Conrado, oby Inakiego nikt nie wkręcił. Wkręcony, z torreadora bykiem na czerwień reagującym się stanie!
A – Anglia
Czy można być dla kogoś Genesis największych triumfów, zapowiedzią dni chluby i chwały i jednocześnie przekleństwem, zmorą, w kompleksy wprowadzającym ciągłym utrapieniem?
Ten mecz w 2013 roku pokazał, że tak:
Niestety nam dane to po wielokroć rozpatrywać, a dufni Angole mogą się już czymś innym ekscytować:
Zdystansowanie Włochów i Urugwajczyków faktycznie może stanowić wyzwanie, że będą przejmować się Kostaryką zadufani Wyspiarze raczej wątpię!?
As wywiadu
Patryk Mierosławski to nie jest super dziennikarz, jakiś błyskotliwy, porażający inteligencją, budzący szacunek erudycją debeściak, potrafi walnąć żenujący żart, wzbudzić błysk politowania w oku bardziej doświadczonego rozmówcy, ale przyznaję zaglądam do Sportklubu i te jego wywiady staram się śledzić.
Jest bezpretensjonalny, tabloidowo wścibski, ale ta dociekliwość jest raczej do przyjęcia, a czasem dzięki swojej bezpośredniości jest w stanie od swoich rozmówców uzyskać coś więcej niż tylko banalne, powielane, standardowe formułki.
Czasem to fajnie wygląda jak młodego chłopaka, nieobytego jeszcze z mediami startującego dopiero do piłkarskiej kariery stara się podprowadzić, żeby zbyt wielu komunałów nie „czengował”.
Arsenal
Jesień w Premiership należy do nich, a mimo to jako faworytów do końcowej victorii wymienia się ciągle innych, syndrom minionych lat, cudownych choć niespełnianych „dzieci” Wengera!?
Ta drużyna nie składa się już z „nieopierzonych” kurczaków, choć mówi się o „nowej generacji”.
Udowodnią, że są godni mistrzostwa?
Arsene Wenger
To już jeden z ostatnich, co tak w Premiership drużynę wodzi. Szanowany, bezdyskusyjny „Boss”, choć nigdy tak głośno nie było o możliwym pożegnaniu Francuza z Arsenalem jak w mijającym roku. No i jak na razie sceptykom serwuje niespodziankę, doświadczony, elegancki ... zagra niedowiarkom w 2014 roku na nosie?
Już nieco starszy Pan potrafi być porywczym. Przy okazji, oto na kim się wzorował Dariusz Wdowczyk odesłany na trybunę!
Tylko jakby reakcja kibiców, trochę inna, pan Darek zapomniał o „drobnym” pomiędzy fanami Legii a Pogoni zaistniałym w 2013 roku fakcie.
A – Anna
Wyspiarze mają swoje wielbione książęta - Williama i Kate, my własne – Annę i Roberta.

Żeby nie było, że nasza, to znaczy Roberta Ania, to jakaś malowana lala, zdobyła w karate mistrzostwo świata.
A że to Polska właśnie, to wszystko jest zgodne z naszym polskim wiekowym obyczajem:
„Sensacyjna wiadomość, że Anna Lewandowska została mistrzynią świata w karate obiegła ostatnio niemal wszystkie media. Sukcesem żony na zawodach w Pradze pochwalił się także Robert Lewandowski. Dla zaznaczenia, jak wielkim wyczynem popisała się małżonka piłkarza Borussii Dortmund, niektórzy nawet podkręcili, że złoty medal drużyny w składzie z panią Anią, to największy sukces w historii polskiego karate fudokan. Ho, ho!
Podziwiam Lewandowską za to, że od wielu lat ćwiczy karate, sport, w którym chodzi nie tylko o poznanie technik walki, wyrobienie siły i gibkości ciała. To przede wszystkim dalekowschodnia sztuka walki, której uprawianie wpływa na polepszenie kondycji psychofizycznej. Dziedzina naprawdę godna polecenia. Ale w tej beczce z miodem pojawiło się trochę dziegciu, który sprawia, iż złoty medal żony piłkarza nie świeci pełnym blaskiem.
Jak przyjrzeć się zawodom, które odbyły się w Pradze dostrzeżemy, że nosiły nazwę „5. Mistrzostwa Świata w Karate Fudokan”. Tyle że turniej pod identycznym szyldem, gdzie także rozdawano złote medale i tytuły mistrzów świata rozegrano w tym samym czasie w… Wałczu. Co więcej – polscy karatecy wielokrotnie stawali tam na najwyższym stopniu podium. Dlaczego zatem pani Lewandowska nie walczyła o złoto w Wałczu tylko w Pradze? Bo jedne zawody rozgrywano pod auspicjami organizacji World Traditional Fudokan Shotokan Karate-do Federation (WTFSKF), a drugie – World Fudokan Federation (WFF)”
Żądni szczegółów niech czytają:
http://zapach-szatni.przegladsportowy.pl/2013/12/06/medal-lewandowskiej-niezbyt-zloty/
Mimo że imprezy i organizacje międzynarodowe, to jakieś to takie nasze narodowe, swojskie, dzielić się i dociekać, z której organizacji medal jest bardziej złoty. Zaczynam wietrzyć spisek, za chwilę okaże się, że sponsorem Mistrzostw Świata w Pradze był Robert Lewandowski.
A - Ach, co to był za ślub
Nie może być wątpliwości ślub 2013 roku w najjaśniejszej Rzeczypospolitej to, ... chcecie czymś zająć Mamy, ciotki, Babcie, posadźcie przed komputerem, oto podręczny zestaw zajęciowy, kilka minut z głowy:

Ufffff, Sto lat na nowej drodze życia.
A – Albicelestes
Po Lewandowskich to oczywiste, że pora na Albicelestes. W ramach odtrutki po weselnych dźwiękach.
Last but not least, czyli Argentyna najlepsza drużyna w kwalifikacjach do Mundialu w 2014 roku w Ameryce Południowej.
2014? Bośnia i Hercegowina, Iran, Nigeria, wydają się przekąską przed daniem głównym!? Były imprezy, na których Albicelestes uchodzili za większego faworyta niż obecnie i wówczas zawodzili, a teraz, czyli za pół roku?












@ Astiz
Można doszukiwać się pewnych podobieństw między docelową zapewne u Urbana parą Astiz - Junior, a dawnymi konfiguracjami z Choto i Jędrzejczykiem, to chyba dobra wróżba.
Natomiast szczerze mówiąc nie zdziwiłbym się, gdyby najpóźniej latem 2014 pojawił się ktoś jeszcze do gry na środku obrony.
@ Anglia
Anglicy nawet jeżeli wygrzebią się z tej grupy z Włochami i Urugwajem, polegną najdalej w ćwierćfinale, gdzie zapewne będą musieli zmierzyć się z kimś z trójki Brazylia / Holandia / Hiszpania. Ale MŚ bez hype, to nie byłoby to samo
Teoretycznie Wyspiarze mają dane na stworzenie ciekawego zespołu z potencjałem, mieszanki rutyny z młodością, czyli tego czym każdy trener chciałby dysponować. Dla Lamparda i Gerrarda ostatni dzwonek na pokazanie się na futbolowym firmamencie, Rooney w sile wieku, Walcott i Wilshere jeszcze młodzi, ale już doświadczeni, gdybym miał napisać kogo Brytyjczykom brakuje w jedenastce by ponownie mogli być dumni ... to Aarona Ramseya i Garetha Bale’a.
***
Co do Astiza, to jestem zdania, że gdyby wiosną wykrystalizowała się dwójka środkowych, zdała egzamin w drodze po mistrza, ustabilizowała formę, zgranie, to szczególnie po przedłużeniu kontraktu przez Rzeźnika wzmocnienia nie byłyby w tej formacji, aż tak bardzo konieczne. Wolałbym jeden, dwa strzały, kluczowe, piłkarzy „wiodących” w ofensywie.
Jeżeli Bereś potencjał wiosną potwierdzi to latem już go mieć nie będziemy, ale gdyby Inaki odpalił to formacja w składzie Rzeźnik, Astiz, D.Junior, Wawrzyniak nie wygląda źle. Problem, który dostrzegam, że ani Hiszpan ani Portugalczyk chyba nie mają predyspozycji na ‘generała’ linii obronnej, byśmy byli ‘egalitarni’ jak za Choto z Astizem, niby też tak można.
***
Nie mogę się powstrzymać, by nie dodać dwóch słów o Nawałce, tym bardziej, że swoje pewne zdanie zrewidowałem. Popełnił falstart, dla mnie nawet nie w powołaniach, ma prawo do wypróbowania własnych pomysłów, koncepcji, ale miał też pokazać siłę charakteru, a raczej razi niekonsekwencją. Autorytetu nie zdobywa się nakazami przy spożywaniu posiłku, piłkarze to dorośli ludzie, obserwują swego pryncypała, patrzą jak się zachowuje i wyciągają wnioski.
Oznajmił publicznie, że ma pomysł na funkcję kapitana kadry, co w mediach zostało zinterpretowane i ogłoszone jako zapowiedź zmiany na tym stanowisku. Tak się nie stało, Kuba Błaszczykowski pozostał, co z triumfem podkreślał, po co zatem było o tym w ogóle wcześniej zaczynać dywagować? Nadanie przejrzystych zasad, czyli ten pomysł na kapitana w gruncie rzeczy nic nie zmienia, zatem zapowiedzi i realizacja się nie pokrywają. Rozbudzenie dyskusji było zbędne, po co było w ogóle poruszać tą kwestię!?
Sprawa z Obraniakiem! Skoro „rozmawiał” z nim za pośrednictwem Basałaja przed powołaniami i otrzymał odpowiedź negatywną od Ludo względem bieżącego zgrupowania i zostało to początkowo utrzymane w dyskrecji, przed meczami ze Słowacją i Irlandią, to skoro nie chce z niego rezygnować, zamierza jeszcze raz ponowić propozycję, to po jaką cholerę było puszczać info o kontakcie bez efektu, po przegranym i zremisowanym meczach?
Wybuchła ponownie zbędna medialna dyskusja o Obraniaku i jego stosunku do repry, a obecnie Nawałka deklaruje wyjazd do Francji z ofertą dla Ludowika. Po co zatem było upublicznianie treści pierwszych rozmów, które jak się okazuje były wstępne, a nie ostateczne!?
Powstaje wrażenie, Obraniak odmawia, a Nawałka jedzie by prosić o zmianę decyzji. Trener „po prośbie” to słaby trener, boi się porażek i jest zmuszony do takich decyzji, tak to może wyglądać, oby kadrowicze tego w ten sposób nie zinterpretowali.
Ten trend, o którym piszesz, to nie nowość, raczej dominujący pomysł wielu reprezentacji na grę podczas kolejnych turniejów, z chlubnymi wyjątkami typu Holandia i Argentyna w 1998 czy Niemcy w 2010.
W Anglików nie wierzę, aktualny potencjał ich kadry to nie jest ścisła światowa czołówka, ale wiadomo jak to jest z turniejami, dobre przygotowanie i 'chemia' w drużynie mogą zdziałać cuda.
@ Nawałka
Ale to chyba nie Nawałka stał za ujawnieniem informacji o fiasku pierwszych rozmów z Obraniakiem?
Mi bardzo przypadł do gustu pomysł, żeby tam pojechać, pogadać z Ludo osobiście i, jak rozumiem, osiągnąć pełną i ostateczną jasność w przedmiotowej kwestii.
Nie jest to zawodnik, o którego trzeba byłoby się zabijać (tacy zawodnicy zresztą w ogóle nie istnieją), jeżeli nie jest zainteresowany dalszym 'Polakowaniem', cóż, powodzenia w karierze klubowej, ale to że Nawałka chce osobiście 'powalczyć' o reprezentanta, bardzo mi się podoba.
O, to znaczy, że u nas o 3 w nocy się transmisja z Mundialu zacznie. Kurcze, jak ktoś ma na rano do pracy, to nie jest za wspaniała wiadomość. Tak przez całą fazę grupową - chyba ze 2 tygodnie, zwalać noc w noc w czerwcu. A ja np. mam w pracy szefostwo nie interesujące się piłką, i oni nie będą wyrozumiali. A urlopu wziąć nie mogę. Oj ojo j.
Jak dla mnie, Nawałka mógł zrobić kapitanem Błaszczykowskiego, może również rozmawiać z Obraniakem, mam pretensje o sposobie w jaki informuje o tym media, coś na kształt jakiejś gry z nimi. Moim zdaniem, źle na tym wychodzi i kiepskie są tego skutki.
W przypadku Obraniaka jakoś trudno mi uwierzyć, żeby Basałaj chlapnął o telefonie do Francji bez konsultacji z Nawałką, jeżeli tak, to było to mega nieroztropne.
@ Nocny Mundial 2014
No niestety, poszatkuje tryb życia, ale chyba jeszcze gorzej (dla piłkarzy i poziomu widowiska) gdy godziny meczów będą dopasowywane do Europy, czyli dla nas znośna pora, u nich największy skwar.
A co do Obraniaka (że ne parle frąse zbyt wspanialE, ale czy on z przypadku nie jest na "O"?
An... Ang... Angina? Angioplastyka...? Anglia? Eee... Aaa... Ain't ring no bell
Ach, gdybyż ten Robercik miał jaja, niechybnie spaliłby się ze wstydu. Jego własna żona umie kopać na miarę Mistrzostwa Świata (już tam mniejsza o federacyjne zawiłości). I nawet nie potrzebuje karnego z San Marino. Aaa... Ale plama, roberciku...
Albicelestes? Po kibicowsku wierzę. Po rozsądnemu obawiam się, że na triumfy trza będzie poczekać aż do unormowania ogólnej sytuacji w całej białobłękitnej kopanej. Czyli, niestety, Leo Messi Mistrzem Świata raczej nie zostanie. Przynajmniej nie jako zawodnik. Choć, rzecz jasna, naprawdę bardzo chciałbym się mylić.