- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Oliver
Jak rywalizowaliśmy w Fantasy Lidze
Razem z końcem 21. kolejki ekstraklasy, nastąpił również koniec rywalizacji w jesiennej edycji konkursu Fantasy Liga. Pierwszy raz utworzona została prywatna liga czytelników czarnej-eLki. Jej zwycięzcą został administrator ligi, Oliver. Zainteresowanych zapraszamy do zapoznania się z kilkoma ciekawostkami dotyczącymi konkursu.
Wprawdzie do naszej pierwszej wewnetrznej rywalizacji nie przyłączyło się zbyt wielu czytelników, jednak zabawa była przednia. Mamy nadzieję, że wiosenna edycja skusi większą ilość chętnych.
Poniżej tabela z końcową klasyfikacją w lidze czarnej-eLki:

Wybrańcy Olivera utrzymywali dobrą, równą dyspozycję, dzięki czemu jako jedyny spośród uczestników naszej prywatnej ligi, Oliver przekroczył magiczną barierę 1000 punktów. Rywalizację w niezłym stylu zaczął zespół Garm's Rednecks, jednak poźniej wyraźnie obniżył loty. W odwrotnym kierunku podążył Wielkie Legiony, który wysforował się na drugie miejsce w naszej rywalizacji. Na pudle zmieściła się jeszcze ekipa szydercy_ldn, a tuż za podium uplasowali się Stachanowcy gawina76.
W końcowej klasyfikacji ligi serwisu Legia.net, Oliver zajął niezłe 15. miejsce:

Jeśli chodzi o klasyfikacje klubową (zadeklarowanych kibiców danej drużyny), to tutaj zwycięstwo odnieśli kibice Legii Warszawa, wyprzedzając Wisłę Kraków i Lecha Poznań. Poniżej końcowa klasyfikacja w tej kategorii:

Dla zapalonych analityków ciekawa może być końcowa klasyfikacja zawodników na poszczególnych pozycjach.
Poniżej klasyfikacja bramkarzy:

Oto klasyfikacja obrońców:

Pomocników:

Oraz napastników:

Do zobaczenia podczas wiosennych zmagań!


Zaciekle walczyłem o podium, prawie je miałem, niestety nie udało się nadrobić strat z pierwszych kolejek, kiedy pogubiłem się w Urbanowej rotacji i stawiałem nie na te legijne 'konie', na które powinienem.
Z żalem wspominam też wiktorię Legii w Kielcach. Kto miał wtedy Lado na kapitanie, poszedł w nadświetlną niczym Enterprise w Star Treku. Niestety... nie ja
Muszę Ci w tym miejscu zdradzić, że z podium zepchnął Cię, po zażartej pogoni, mój dorosły już syn. I dokonał tego mieszkając przez cały czas w Londynie, więc nieco nie czując do końca polskich klimatów.
Przy tym nie korzystał absolutnie z żadnych ojcowskich podpowiedzi.
Wręcz przeciwnie, faworyzował, o dziwo, zawodników Korony Kielce.