A+ A A-

Zezem: Kamieniowanie Żurawia

270px-maciej zurawski 5Znowu zacznę od cytatu, aby pokazać "klasę" anonimowego autora tekstu na Weszło: "I ostatnie zdanie. Reprezentant Polski - to brzmi dumnie. Ale reprezentant Polski w europarlamencie - to brzmi jak największa obelga". Powiem, że znam większe nieszczęścia.

Kiedyś miałem taką przypadłość, że dowożono pracowników, w tym i mnie, do pracy autokarem. Ten autobus stał na ulicy i kwadrans po siódmej odpalał. Jakiejś paniusi z II piętra bloku przy ul. Melsztyńskiej w Warszawie to się nie podobało, bo hałas i dwa razy wrzeszcząc i obrażając żądała, aby się spod jej okna wynosić. Wnioskując z tego, że była w desusach można by rzec, że babsko było na nierobach, bo w kwiecie wieku było. Widocznie uważało się za najmądrzejszą w całej wsi, a tu nikt jej nie chce dać roboty. Została na aucie, a inni, pewnikiem gorsi, tę robotę mają i jeszcze ich do niej dowożą. Niedoczekanie ich. Ponieważ dość litościwy jestem, dopiero za 3. razem grzecznie, a jakże, rozpytałem tę paniusię czy na pewno chce się dowiedzieć kim byli jej tatuś, jej mamusia, kim jest szanowny małżonek, kim byli jego rodzice, kim są i od kogo jej dzieci? Nie chciała. To i ja jej ciekawości nie zaspakajałem: za to spokój miałem. Takiemu Żurawskiemu radzę też w tym duchu reagować. Chamstwo zwalczamy kastetem, a nie głaskaniem po twarzy.

A czym się ten "Żuraw'"naraził? Otóż zgodził się startować do europarlamentu. I od razu autor uznał go za zero, co to: - nie interesuje się polityką, - ma wąskie horyzonty, -nie ma konkretnych poglądów na konkretne sprawy, -jest niechętny do mrówczej pracy, -nie ma otwartego, chłonnego umysłu, - nie chce zajmować się problemami innych. Autor to wie. Nie ujawnia skąd. Ale wie. Rozumie się samo przez się, że autor tymi przymiotami dysponuje i boleje nad tym, że to nie on kandyduje, ale ktoś tak niewydarzony jak Żurawski. Lecz największa obraza to to, że ten "Żuraw" to on dybie na kasę. Autor skrzętnie wylicza i wychodzi mu 10500 euro miesięcznie plus 304 euro za każde posiedzenie. Tego już za wiele i zapytuje dramatycznie: "Żurawski gdzie byłeś, gdy nie chodziło o kasę?" Bo u naszych świętoszków największą obrazą jest jak kto inny, bo przecież nie oni, za to co robi, otrzymuje zapłatę.

Sprawa byłaby śmiesznawa i niewarta wzmianki, gdyby nie pobrzmiewało w niej to "polskie piekło" i coś jeszcze gorszego: pogarda dla ludzi służby publicznej i szerzej do państwa. W ciągu 25 lat udało się oligarchii, głównie finansowej skutecznie zasiać w Polakach nieufność do władz państwowych i samorządowych. Wszystko co może tej oligarchii zagrozić jest ośmieszane, albo wyszydzane, a ludzie mówiący, że "król jest nagi" obrażani. Bo do urzędów mają iść tylko wybrańcy, mianowańcy przez oligarchię, aby tylko jej służyć. Rykoszetem takiego myślenia został trafiony niczemu niewinny były piłkarz Żurawski. Nic to, że inteligentny, nic, że w kraju i Europie obyty, że kulturalny. Oni wiedzą lepiej. Na tej kanwie można zadać pytanie czy redakcja Weszło chce, aby jej strona śmieszyła czytelników, czy aby ośmieszała ten portal?

Przy czym w prasie i w necie naliczyłem kilkanaście podobnych tekstów. Jest taki jakiś pęd w tej naszej niby publicystyce, jakieś popadanie w amok, jakaś taka solidarność w głupocie. Toczka w toczkę przypomina to stado baranów. Są to jedyne zwierzęta, które bez żadnej refleksji idą za swoim przywódcą. Jak on spadnie w przepaść to one za nim. W dziennikarstwie nie trzeba szefa. Kto pierwszy zakrzyknie ten szefem. I popierają się jak w mafii. To stado niewątpliwie od małp zwanych bezmózgowcami się wywodzi.

A do tego ten Żurawski ma startować z list SLD. Jakoś do tej pory nie miałem świadomości, że Weszło weszło na drogę walki politycznej. Okazało się, że autor w 2014 roku chce walczyć z komuną. Ona upadła 25 lat temu, a on dziś się obudził i postanowił poprzez "Żurawia" się z nią rozprawić, bo przez te lata był w lesie i partyzancił. Ja zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się, po co ktoś wali kamieniem w innego? Czy jeszcze chodzi o uczciwe przewartościowanie postaw politycznych, czy z jakiegoś powodu potrzebuje listka figowego? W takim wypadku trzeba te listki figowe rozdać obficie. Nie ma co skąpić. Niech każdy ocala twarz jak może. Tylko dlaczego kosztem innych? Może więc zamienić te dysputy polityczne w jakieś rekolekcje na temat etyki. Sam nie mając nic do zaoferowania, zamiast mówić: to ja jestem piękny i szlachetny, pokazuje paluchem w brata swego i mówi: on jest be. Bez nakłucia tych przeświadczeń etycznych liczyć nie można na racjonalny charakter sporu. Słuszność jest w Polsce w niższej cenie niż jednostronne morale, mimo że stoi ono tylko na dwóch nogach. Jedną jest fałsz, a drugą obłuda.

I autorowi żałował nie będę. A co mi tam. Już szans na przyzwoite zachowanie nie ma, to mu radzę, aby nie skończył jak w starym dowcipie: "Facet całkiem wydawałoby się normalny dostał wyrok więzienia za obrazę kogoś czy korupcję. Nieważne. I nie wie jak się w tamtym miejscu zachować i pyta adwokata. Adwokat radzi: wejdź pod celę i krzyknij: kopsnij szluga dla pasera, bo cie paser sponiewiera. Facet wszedł pod cele i tak zrobił. A tu z każdego koja wyciągnięte ręce i w każdej paczka fajek. Facet zadowolony, ale patrzy, a tu w kącie siedzi ktosik. Na to facet, już pewniaczek mówi: a ty gnojku czego nie częstujesz? Coś ci nie pasi? A ten: bo ja tu jestem cwelem. A facet: to zapamiętaj sobie, że od dzisiaj to JA tutaj jestem cwelem".

Dyskusja (2)
1piątek, 07, luty 2014 23:07
AdamJ
Zbyszku, piszesz b. ciekawe felietony, dobrze, że zacząłeś.
2piątek, 07, luty 2014 23:22
Zbyszek
@ AdamJ.
Dziękuję. Teraz kilka będzie o Legii.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1