W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


https://x.com/legiawarszawa/status/2101991955634782664?s=46&t=ri_s8igVZxZEPj_d32N1gw
Gdyby to ode mnie to zależało, to Mr Bobic w Legii, po zakończeniu poprzedniego sezonu zostałby pożegnany bez żalu. Ten wywiad tylko mnie utwierdził w ocenie tego jegomościa.
Ciekawy wywiad w fodtrucku z naszym panem Bobicem się ukazał. Mocne riposty Frediego do Marka, trochę pokazanie kto jest zatrudniony przez kogo. I pokazanie miejsca w szeregu. Ciekawym jestem, czy Marek będzie ripostował, czy jednak skupi się na swojej pracy? Teoretycznie może kontynuować narrację w stylu dotychczasowym, tyle odejść, takie zejście z budżetu etc, lecz szybko można go wtedy skontrować Arsenicem i Winjukiem
https://youtu.be/I1ewS6e1qLo?is=Q9YY0PM_WtniPebe
'Na chwilę obecną niewiele wiadomo.'
To jest słuszne spostrzeżenie.
Człowiek tak się przyzwyczaił ostatnimi laty do złych wiadomości na temat Legii, że trudno teraz oczekiwać wyraźnej poprawy, nawet jeśli pogłoska (bo to na razie jest pogłoska) się potwierdzi. Fundusz? Pan Dalkub wyraził kiedyś pozytywną opinię o tego typu inwestorze / właścicielu. Chyba chodziło o to, że mają zarządzać bez emocji, czysto biznesowo (na ogół w myśl zasady ‘kupić, aby odsprzedać z zyskiem’), co miałoby mieć swoje dodatnie strony. Nie wiem. Może. Przykład Cracovii nie jest specjalnie zachęcający, o czym nam napisał wyczerpująco albiceleste w temacie ‘Sukcesja’.
Jeśli pogłoska jest prawdziwa, to nie jest dziwna. Legia bez sukcesów to ogromne wyzwanie finansowe i ciężar - spłacanie LTC, utrzymywanie Akademii, rezerwy w 2. lidze, zadłużenie, zbyt liczna kadra drużyny seniorskiej. Kto temu podoła?
Jankesi to nie są filantropi i potrafią liczyć pieniądze. Jeśli wejdą do Legii, to zakładam, że będą oczekiwać zwrotu nakładów jakie w Legie wniosą, ale też i będą oczekiwać zysków. Nie wiem jak to może wyglądać w sytuacji kiedy większościowym udziałowcem ma być nadal Mioduski, a klub jest dość mocno zadłużony i balansuje na krawędzi przetrwania. Zakładam, że może tu chodzić o przyszłe wykupienie klubu z rąk Mioduskiego. Na chwilę obecną niewiele wiadomo. Ciekawe też czy jest to pokłosie słynnego wywiadu jakiego udzielił Mioduski dla amerykańskiego serwisu BeIn Sports
Tym razem sytuacja może wyglądać inaczej. Według naszych informacji 62-letni biznesmen, który obecnie posiada 100 procent akcji Legii, jest blisko sprzedaży mniejszościowego pakietu. Rozmowy prowadzone są w ścisłej tajemnicy, dlatego szczegóły planowanej transakcji pozostają trudne do ustalenia.
Udało nam się ustalić, że negocjacje z potencjalnym inwestorem trwają od wielu miesięcy. Ma nim być amerykański fundusz, który w tym roku przeprowadził proces due diligence. Obejmował on kompleksową analizę działalności Legii, między innymi pod względem prawnym, finansowym, podatkowym, operacyjnym i technicznym.
Nie wiadomo jeszcze, jak duży pakiet akcji miałby zostać sprzedany ani na jaką kwotę wyceniono klub. Wszystko wskazuje jednak na to, że rozmowy, które trwają od miesięcy, weszły w decydującą fazę. Na tym etapie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia zawarcia transakcji.”
źródło:https://www.meczyki.pl/newsy/pilka-nozna/szok-dariusz-mioduski-blisko-sprzedazy-akcji-legii-warszawa/313327
Jeśli to przejęcie udziałów “za długi”, to oby to wprowadzenie funduszy do Legii nie zakończyło się tak jak w Lechii Gdańsk, ale jeżeli klub zyska realne “dofinansowanie” to może jest to światełko w tunelu? Oby tylko to nie był nadjeżdżający z przeciwka pociąg towarowy!
Augustyniak (19. min) – Augustyniak (21. min – sam.)
ŻÓŁTE KARTKI: Świderski, Fornalczyk
LEGIA: Hindrich – Piątkowski (88' Reca), Augustyniak, Deziel Jr – Wszołek, Kapustka (74' Szymański), Urbański, Vinagre – Sevcik (73' Żewłakow), Kuchta (73' Wjunnyk), Szczepaniak (62' Adamski)
WIDZEW: Drągowski (K) – Krajewski (65' Żyro), Wiśniewski, Kapuadi, Garcia – Biuk (84' Klukowski), Alvarez (65' Silva), Papanikolaou, Kornvig, Fornalczyk – Świderski (74' Bergier)
Szanuję ten remis, chyba poprzednie były bardziej dla mnie dojmujące, żałowałem zaprzepaszczonych szans na wygraną, a dzisiejszy wynik akceptuję. Martwię się mikrourazami: Piątkowskiego, Kapustki, Zjawińskiego, Żewłakowa.
Wydaje mi się, że wynik oddaje aktualny poziom obu drużyn. My strzelamy po wielbłądzie bramkarza, oni po samobóju. Oba zespoły uznaję za „w trakcie budowy”.
Pretensje mam do Kuchty, wejście do zespołu ma słabe, Zjawiński kontuzjowany, Adamski zanotował najsłabsze wejście z ławki w Legii, Wjunnyk objawił się jako agresywny napastnik, z niezłą dynamiką, musi jednak jeszcze dowieźć czysto piłkarskie umiejętności.
Szczepaniak niech zbiera doświadczenie, przy stracie gola pozwolił na dośrodkowanie Fornalczykowi, ale Adamski popełniał jeszcze większe błędy na jego szczęście bez konsekwencji. Jak dla mnie Adamski Szczepaniaka ze składu nie wygryzł.
Wojtek Urbański „na ósemce” musi poprawić grę w defensywie, cierpnie mi też skóra gdy do spółki z Augustyniakiem decydują się na ryzykowne indywidualne wyjścia z piłką pod pressingiem rywala, tu jest chyba jeszcze sporo pracy na treningach, żeby „trójkąty” działały jeszcze lepiej niż obecnie.
Ból głowy, może powodować kontuzja Piatkowskiego, jeżeli zabraknie go na Jagę, to chyba zamiast Arsenica lub Recy zdecydowałbym się na przesunięcie do defensywy Damiana Szymańskiego.
Przed Markiem Papszunem sporo pracy i szukanie optymalnych ustawień taktyczno-personalnych.
Marek Papszun wbija szpilę między wierszami do Bobicza, bez cytatu, ale przesłanie proste "gramy 3 środkowych, a mamy ich 4 na całą rundę". Czyli co sie dzieje? Bobic uważa że daje Papszunowi wystarczające narzędzia, a jak mu się nie podoba, to może zmienić ustawienie? Przy bodajże 2.14 pkt na mecz dotychczas? Z taką kadrą? To nie jest profesjonalne zarządzanie kadrą dyrektora sportowego. Liczby zejść z kontraktów mogą imponować prezesowi, ale czy kibice widząc lej po bombie w linii defenswynej w razie kontuzji/kartek, docenią te mityczne zmniejszenie zadłużenie Legii, które zostało spowodowane przez właściciela, który zresztą zadłuża klub a nie siebie? Fajnie tak, FM pełną gębą ?
Edit: Jak się trzyma Zbyszek?
Widać, ile straciliśmy na odejściu Pankova. Nawet w najgorszych chwilach zeszłego sezonu, Pankov akurat trzymał poziom i trudno było jego grze coś zarzucić. Po Legia-Widzew 1-0 wiosną, pan Zbyszek opisał kulisy i powody jego odejścia
‘Pankov realizuje to co zapowiedział jesienią ub, roku ,że po skończeniu kontraktu odejdzie z Legii.Mnie osobiście jego szkoda, bo to bardzo dobry zawodnik ,a do tego profesjonalista, który szalenie ceni swoja godność i honor. Pankov ma kilka pretensji do klubu , począwszy od tego ,że za udział w bójce po meczu w Alkmar jesienią 2023 roku został ukarany grzywną 750 Euro i zobowiązany do zapłaty odszkodowania stewardowi w kwocie 1500 Euro u spodziewał się ,że to ureguluje klub, co nie nastąpiło . Uważał ,że powinien grać i nie rozumiał odsunięcia od składu przez m.innymi Iordanescu , a do tego uważał ,że zarabia stanowczo za mało .’
Sądzę, że na zatrzymanie Elitima nie było szans. Ale na zatrzymanie Pankova, wydaje mi się, że były.
Znany analityk Piotr Klimek wyliczył po poprzedniej kolejce, że ‘szanse’ na spadek mamy na poziomie 0,1%, czyli 1:1000. Czyli, to najgorsze, co było przecież długo realne w zeszłym sezonie, ma nam nie grozić. Oby. Są też wyliczenia szans na zajęcia miejsc wysokich: 1. miejsce - 10%, 2 - 30,3%, 3 - 67,2%, TOP5 - 78,1%, miejsce dające start w kwalifikacjach pucharów - 74,2%, prognozowana liczba punktów na koniec - 64,2. Tę część szacunków uważam za bardzo optymistyczną właśnie z powodu naszej obrony. Mecze z Motorem mnie przeraziły pod tym względem.
Dziękuję za link. Niczego o sprawie nie wiedziałem. Rzeczywiście, bulwersujące. Red. Jadczak to jak dotąd porządna firma w takich tematach. Masz rację, pytając, co by było, gdybyśmy to my tak postąpili. Strach pomyśleć. A tutaj wszystko się rozejdzie po kościach, albo jeszcze tak odwrócą kota ogonem, że wyjdzie na to, że Legia wszystkiemu winna. Na grafice, sędzia pośrednik też powinien widnieć.
Nie wiem czy już czytaliście ale jak dla mnie jest to gigantyczny skandal. A teraz wyobraźmy sobie zamiast Jagiellonii i Siemieńca, Legię i Papszuna.I co, znów by było - „Cała Polska widziała, a wy jesteście niewidomi!”, przecież te wszystkie hieny dziennikarskie i nie tylko wyległy by ze swoich nor ze wścieklizną na pyskach. Nazwisko Kulesza jest przeklęte w polskim futbolu. A tak przy okazji, to Siemieniec okazał sie mentalnym gnojem.
Tak, pamiętam tą bramkę, nie mniej było to już dekadę temu i przydała by się powtórka z rozrywki
https://www.youtube.com/watch?v=6KFmQyWfm50
Udało się, wygrana w końcówce cieszy ogromnie, jakże potrzebne przełamanie przed meczami z teoretyczne trudniejszymi przeciwnikami, brawa za próbę zmiany sposobu gry, kiedy widać że powielanie rozwiązań nie dających rezultatów nie prowadzi do niczego dobrego. Dla pomocnego kolegi który potrafi korzystać z przeglądarki, który nie potrafi zamieścić komentarza bez szpili do kogoś o innym zdaniu, pewnie to trudne psychicznie, tak całe życie przytakiwać że to deszcz pada, kiedy plują w twarz, dobrze że masz forum, gdzie swe frustracje możesz wyładowac. Na zdrowie.
Można dywagować czy Marek Papszun dokonał taktycznej rewolucji czy też raczej korekty? Według mnie tym pierwszym by było na przykład przejście na czwórkę w obronie, a pod tym względem zakładam że trener pozostanie niezachwianym konserwatysta, zatem z Motorem mielißmy korekty taktyczne ale bardzo istotne i ważne.
Gdy przegrywaliśmy sądziłem że na Diabla posypią się gromy, a moim zdaniem nie byłyby zasłużone, bo trener chyba zrobił co mógł w założeniach. Czy po wygranej należy go gloryfikować? Z tym rowniez mam problem, bo przecież na dłoni widać ze w wdrazaniu nowych koncepcji jestesmy raczej na początku drogi niz przy jej końcu.
Tak krawiec kraje jak mu materii staje, a że tego materiału jest mało dowodzi że Kacper Chodyna dotrwał do końcowego gwizdka. W tym meczu dałbym wszystkie pieniądze żebyśmy mogli zastąpić go takim choćby Ndiaye. Pozostaje nadzieja że Fukuda jest z levelu Morishity bo Paweł Wszołek młodszy już nie będzie.
Alez sie ucieszyłem gdy zobaczyłem w podstawie Szczepaniaka. Game changerem sie nie okazal, byl malo wykorzystywany, ale mam nadzieję że próby stawiania na młokosa nie zostaną zarzucone.
Jak zawsze ostatnio bardzo ambiwalentne odczucia mam wobec Rafala Augustyniaka. Z jednej strony ponownie zamieszany w utratę obu goli, ale karnego nie spartolił, a przy pierwszym golu Zewłaka decydujacy byl jego strzał z główki. Czy odkupił winy? Wygralißmy zatem odpowiedź musi być pozytywna, ale pytanie o dyspozycje pana Rafała w obronie pozostaje niestety aktualne.
Niestety zawiœdł Arsenic i mamy ewidentny problem w linii defensywnej, albo Deziel udowodni że pucharowa potyczka z Motorem to był wypadek przy pracy, albo … Reca pozostanie jako pollewy i … módlmy się!
Czy kontuzja palca w dłoni, może obniżyć formę piłkarza? Bramkarza ewidentnie, ale przypadek Vinagre pokazuje ze rowniez moze to dotyczyc piłkarza z pola. Mimo wszystko trudno wyobrazic sobie obecna Legie bez Portugalczyka. Podobnie jak bez Bartka Kapustki! Zagraliśmy bez defensywnego pomocnika z dwiema ósemkami i jestem bardzo ciekaw jak to dalej będzie wyglądało? Czy para Kapustka - Urbanski w oczach Papszuna zdała egzamin, czy tez powroci do ustawien z Arreiolem lub z Szymanskim. Według mnie koncepcja z meczu z Motorem zasługuje na prolongatę i dalsza weryfikacje.
Sevcik aktywniejszy niż w poprzednich meczach, natomiast zupełnie nie przekonuje mnie poki co Kuchta. Wczorajszym meczem nie zdystansował rywali do miejsca w jedenastce.
Czy dwoma golami zasłuzyl na podstawe Kuba Zewłakow. Chciałbym i zadaniem Diabła jest uczynienie z młodego Zewlaka właśnie takiego pierwszoplanowego piłkarza. Natomiast nie będę miał pretensji jeśli najbliższe mecze talenciak będzie jeszcze rozpoczynał na ławce.
Przy stanie 2-3 mógł wyrównać, lecz możliwość tę uzyskał po faulu któregoś ze swoich kolegów na Augustyniaku. Bardzo się dziwię, że sędzia tego nie odgwizdał. To nie była walka o piłkę, tylko podcięcie z władowaniem się w nogi naszego defensora. Dużo bardziej ewidentny faul niż przy karnym w 1. połowie.
Z dwóch scenariuszy: porażki i odpadnięcia w PP oraz zwycięstwa w lidze lub też: wygranej w PP i porażki w lidze, wolę ten pierwszy. 7 meczów, 15 punktów. Rok temu w 18 meczach rundy jesiennej uzyskaliśmy 19 punktów. Postęp na razie jest nawet wobec tegorocznej wiosny, solidnej punktowo (30 w 16; średnia 1.875). Rozniecają żar?
Gorzej z naszą grą. Mam poczucie, że to zaraz tąpnie.
Iocosus często pisał o schematycznym atakowaniu, że nas rozszyfrują. My mamy gorszy problem z drugiej strony boiska: naszą obronę. Jak Motor z tego, co miał strzelił tylko dwie bramki? Winniśmy im wdzięczność. Chyba transfery nie tak zbalansowaliśmy jak trzeba, jeśli chodzi o obsadzane pozycje.
Zawiódł w tym sezonie i Augustyniak w kilku meczach, po razie Deziel Jr i Arsenić (co to miało być wczoraj?). K. Piątkowski w Szczecinie nie upilnował i nie wyprzedził Nsame i bramkarz nas uratował. Transfery tymczasem robimy głównie ofensywne. Gdzie ta ‘obrona pola karnego’, która rzeczywiście była wizytówką Rakowa Papszuna? U nas tego nie ma.
Wkurzają mnie zapodawane filmiki z bramkami Shinnosuke Fukudy. Jeśli on ma trafić na wahadło, to będzie miał dużo obowiązków obronnych. Więc chętniej obejrzałbym, jak broni. Ja to nic, ale mam nadzieję, że pion odpowiedzialny za typowanie nowych piłkarzy takie filmiki (a najlepiej całe mecze ligi japońskiej) oglądał i na ich podstawie wydał rekomendację, a nie tylko na podstawie tego, jak zawodnik strzela.
Cichym bohaterem meczu w Lublinie dla mnie był B. Kapustka. To on odebrał i podał Vinagre’owi w akcji na 2-3. Przytomność i wyczucie momentu, kiedy doskoczyć do Rodriguesa idealne.
Aha, i tym razem Sevcik zagrał w miarę sensowny mecz. W porównaniu z meczem ze Śląskiem i w PP progres był. To mnie zaciekawiło, że zaczął od 1. minuty.
Czubak (65. min, 68. min) – Augustyniak (45. min – k.), Żewłakow (90. min, 90. min)
ŻÓŁTE KARTKI: Łęgowski – Kapustka, Żewłakow, Adamski
MOTOR: Tratnik – Lukoszek (90' Santos), Bereszyński (90' Bartos), Plavotić, Luberecki – Meyer (61' Bourhane) – Łęgowski (90' Simon), Rodrigues – Ronaldo (71' Aiko), Ndiaye – Czubak
LEGIA: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Arsenić (80' Reca) – Chodyna, Kapustka (K), Sevcik (66' Adamski), Vinagre – Urbański (66' Arreiol), Kuchta (71' Zjawiński), Szczepaniak (71' Żewłakow)
Gawin pewnie testuje singlemalty gdzieś w Highlandzie, Speysaide lub na Islay, a meczyk, który w głowie mógł zakręcić go ominął.
Papszun namieszał z taktyką i ze składem jak w dobrym szkockim blendzie, po 45 minutach wydawało się że skutecznie, po 90 że bez efektu, a po doliczonych 13 mógł zwycięsko odetchnąć z ulgą.
Rozpoczęliśmy bez „wieżowców”, bez „klasycznego” defensywnego pomocnika, chyba w założeniach mecz miał być „zamknięty” bez przestrzeni do gry i takim się okazał w pierwszej połowie, a później był już rollercoaster.
Czubak miał już być bohaterem, ale tego miana pozbawił go młody Żewłak.
Cdn.
https://legia.net/news/dariusz-dziekanowski-jestem-rozczarowany-praca-papszuna/103753
- Jestem rozczarowany pracą Marka Papszuna. Jeśli chciał poprowadzić Legię, to zakładałem, że ma plan jak ją wyciągnąć z kryzysu. Tymczasem minęły cztery miesiące i ja żadnego pomysłu nie dostrzegam - ocenia krytycznie w rozmowie ze sport.pl były napastnik Legii Warszawa, Dariusz Dziekanowski.
- Po meczu trener dziękuję drużynie, że się bardziej nie skompromitowała... Te słowa zwróciły moją uwagę. Ja bym poprosił trenera Legii, żeby nie kompromitował siebie takimi wypowiedziami. Po meczu czułem się jak chory, który zmienił lekarza na droższego i bardziej renomowanego, tymczasem po czterech miesiącach kuracji żaden z objawów choroby nie ustąpił. Wszystko, co wcześniej bolało, boli nadal. Liczyłem nawet, że przy tak niewielkich różnicach w ligowej tabeli Legia Papszuna zacznie piąć się w górę i powalczy o prawo gry w europejskich pucharach. Tymczasem jak biła się jesienią o utrzymanie, tak nadal o nie walczy. Może w grze Legii jest teraz odrobinę większy porządek, ale niewiele więcej dobrego można powiedzieć o efektach pracy Papszuna w Warszawie. Nie wiem, czy jako kibic Legii umiem świętować serię złożoną głównie z wymęczonych remisów. Nie widzę znaczącej poprawy ani w sposobie gry drużyny, ani w osiąganych przez nią wynikach. W piątek w Warszawie mecz z Widzewem Łódź o ligowy byt. Dwa najbogatsze kluby Ekstraklasy biją się o utrzymanie – to zakrawa na farsę.
- W kadrach obu klubów jest wiele znanych nazwisk - piłkarzy, którzy byli lub są reprezentantami. Tymczasem na boisku wyglądają jak zlepek graczy przypadkowych, którzy biegają po murawie bez planu. Budowanie drużyny przez skupowanie do niej zawodników o znanych nazwiskach, ale bez oceniania ich aktualnych możliwości, formy i aspiracji to robota dla laika.
Można i tak. Wolność słowa mamy, no nie?
Zmieniajmy zatem. Jeśli Runjaić nie zeche się ruszyć z pięknego Udine, to może Feio. Legia już ma pewne doświadczenie z pozyskiwaniem trenerów z Rakowa.
Cieszę się z odejścia Milety i dla nas w Warszawie i dla piłkarza to najlepsze rozwiązanie. Dobrze, że do zespołu został ściągnięty zawodnik, w którego zasadność sprowadzenia wierzy trener. Wydaje się, że wszystko wygląda optymalnie, co mnie niepokoi i budzi obawę?
Przy tej roszadzie wydaje się, że nasze dotychczasowe taktyczne schematy nie ulegną zmianie. Nadal będziemy grali na dwóch napastników („wieżowców”), nadal z kluczową rolą wahadeł/skrzydeł. Pozostaje nadzieja, że Wjunnyk okaże się strzałem w dziesiątkę, podobnie jak transfer samuraja Shinnosuke Fukudy. Ok. oby to wystarczyło, Deziel już zapłacił frycowe, pozostali powrócą do formy z Radomiakiem i „golimy frajerów”. Oby!
Już teraz jednak, przed drugim meczem z Motorem słychać, że Marek Papszun coś musi w grze swojego zespołu zmienić. Mam ogromne wątpliwości o ile zostałoby to sprowadzone tylko do zmian personalnych.
Jakiejś radykalnej rewolucji w taktyce nie oczekuję, ale musi być coś, czym rywala będziemy mogli zaskoczyć, Równocześnie należy znaleźć remedium na kontry rywali, przy urozmaiconej grze w ofensywie? Kacper Urbański w Górniku powoli progresuje, Sevcik u nas cały czas jeszcze się adaptuje. W ataku jesteśmy schematyczni i diablo przewidywalni, pozbawieni dynamiki.
Jestem bardzo ciekaw jak Marek Papszun nastawi swój zespół do "rewanżu" w Lublinie. I dla piłkarzy, ale i dla trenera będzie to probierz, weryfikacja jak potrafią sobie radzić i jakie wnioski zostaną wyciągnięte po przegranym meczu!?
No, słowem ekspertów mamy, że ho, ho. I eksperci ci mają swoich obrońców i przyjaciół i dalej mogą działać w środowisku. Taki cytat z Leśnodorskiego:
https://legia.net/news/boguslaw-lesnodorski-zaden-dyrektor-sportowy-nie-jest-magikiem/104171
'Jeżeli chodzi o transfer Milety Rajovicia, to naprawdę nie wiem, kto za niego odpowiadał. Trzeba byłoby zapytać Michała Żewłakowa. Mimo naszych bliskich relacji nigdy nie zadawałem mu takich pytań. Po pierwsze dlatego, że nie chciałem stawiać go w niezręcznej sytuacji, a po drugie czasami lepiej pewnych rzeczy po prostu nie wiedzieć.'
'nie chciałem stawiać go w niezręcznej sytuacji' - taki delikatny.
„ ... Na pewno jest duże rozczarowanie, natomiast widać, że zespół nie jest jeszcze na takim poziomie, żeby takie spotkania wygrywać. Specyfika tego meczu była podobna jak każdego innego, bo popełniliśmy banalne błędy, po których przeciwnik strzelał gole.(...)
... gra wyglądała słabo z piłką, ale w dynamice gry też nie byliśmy dużo lepsi. Byliśmy mało intensywni. Przegrywaliśmy pojedynki i stykówki. Trudno to wytłumaczyć, bo wydaje mi się, że zawodnicy byli świadomi tego, o co gramy. Natomiast trudno od niektórych z nich wymagać, żeby dźwigali dzisiaj ten ciężar, bo te błędy też z czegoś wynikają. Jak chłopaki przychodzą z 4. czy z 1. Ligi, to muszą te błędy popełniać. Ciężko to przyjąć, ale trzeba, bo w chwili obecnej nasza sytuacja jest taka, że musimy rozwijać tych chłopaków, musimy z nimi pracować i tak też będziemy czynić.(...)
Będziemy dociekać, będziemy wchodzić do głów, dlaczego nie wyciągnęliśmy wniosków po poprzednim spotkaniu. Bo zgadzam się — mówiłem o tym już przed chwilą w szatni — że to dziwna sytuacja, bo mecz ze Śląskiem był podobny: bardzo słaba pierwsza połowa, a w drugiej się obudziliśmy i troszeczkę inaczej ten mecz wyglądał – Otto utrzymał nas w grze, dziś nie. Rywal był bezwzględny – zrobił to, czego nie zrobił Śląsk. W obu meczach dopuszczaliśmy do małej liczby sytuacji, ale były to sytuacje bardzo klarowne, w których przeciwnik niewiele musiał zrobić. Dlatego te mecze były podobne.
Wojtek (Urbański) był chyba taką wyróżniającą się postacią, natomiast w drugiej połowie już Kapi grał bardzo dobrze i na pewno tę dwójkę można wyróżnić. Damian też nie popełniał jakichś błędów, nie tracił piłek. Na pewno kreatywniej mógłby się zachowywać w kilku sytuacjach i lepiej je rozwiązać. Tego oczywiście oczekuję od tak doświadczonego zawodnika.
Ale dzisiaj tych słabych punktów mieliśmy w pierwszej połowie dużo więcej. Skrzydła praktycznie w ogóle nie funkcjonowały, napastnicy tracili praktycznie każdą piłkę, więc trudno też mieć pretensje do pojedynczych zawodników.
Po prostu słabo funkcjonowaliśmy jako zespół i tak jak mówię, można było gdzieś tam pojedynczych graczy wyróżnić. (...)
Chodi zagrał pierwszy mecz w tym sezonie i to było widoczne. Starał się, na pewno robił, co mógł, ale dzisiaj na tyle go po prostu stać. Przy absencji Pawła Wszołka jest zmiennikiem, a właściwie rywalizuje o miejsce.
Wcześniej tę rywalizację przegrywał, był zmiennikiem. Dzisiaj dostał szansę i ten występ był taki, jak widzieliśmy. Niczego może nie zawalił, ale też niczego spektakularnego nie pokazał. Starał się, tak jak mówię, i to tyle.
Na pewno potrzebujemy tutaj od skrzydłowych więcej. Ruben też nie dał nam w trzeciej tercji odpowiedniej jakości czy kultury gry. Może w drugiej połowie było trochę lepiej, jeśli chodzi o ciągłość gry, ale też nie było tutaj żadnych konkretów.(...)
Dzisiaj nie jesteśmy jeszcze taką drużyną, która będzie popełniała takie błędy, traciła bramki i odrabiała straty na wyjeździe, na dość trudnym terenie. To na pewno jeszcze nie ten moment. (...)
W tych wszystkich meczach nie mamy ciągłości gry. Oczywiście po drugiej stronie jest przeciwnik, to jest naturalne — dobrze wszedł w mecz i tak dalej — ale myślę, że stać nas już na więcej. Nie wiem, czy na dużo więcej, ale na więcej, co pokazaliśmy też w drugiej części. (...)
Nie mamy jeszcze takiej stabilizacji. Jak strzelimy szybko gola i dobrze gramy, jak w meczach z Koroną czy Piastem, to gdzieś tam później mamy problemy, szczególnie w drugiej połowie. Teraz z kolei mamy problem w pierwszej połowie. Nie mamy stabilizacji meczowej i musimy złapać większą stabilność. (...)
Brakuje niektórym trochę umiejętności, ogrania, jeżeli chodzi o tych zawodników, którzy dopiero dołączyli, jak Sevcik czy Kuchta. Jest też kwestia adaptacji do ligi, bo myślę, że są trochę zaskoczeni taką intensywnością w każdym meczu. (...)
w tej drugiej połowie możemy mieć kulturę gry i nie tracić piłki w pierwszym, drugim kontakcie, co w tej pierwszej połowie nie było zbyt często. A jak było, to też nie umieliśmy wejść w głębię i niewiele z tego wynikało.”
Źródło: Legia.net
Okiem subiekta, czyli skrajnie subiektywnie.
Znaleźliśmy się w sytuacji „Houston mamy problem” pojawiły się rysy na szkle, mały dołek jest ewidentny przed oczami staje groźba zakopania się w większym i „powtórki z rozrywki” z ubiegłego sezonu. Trener i jego sztab muszą teraz znaleźć środki zaradcze, muszą się wykazać żeby motto: „In Papszun We Trust” ciągle obowiązywało.
Dobrze że wypowiedzi trenera nie były zdawkowe, ale oprócz błędów indywidualnych zawodników, konieczności rozwoju jednych, wdrożenia do polskiej Ekstraklasy innych, jako przyczynach słabszej postawy zespołu w ostatnich meczach, to czy w analizie nie należy uwzględnić jeszcze jednego czynnika, czy obecna Legia nie została rozczytana i rozpisana taktycznie przez rywali, którzy wiedzą już jak przeciwko niej grać, jak zneutralizować jej atuty, wykorzystać deficyty?
To jest kamyczek do sztabu szkoleniowego, oby nie okazał się później głazem, bo „błędy indywidualne” przy „optymalnych założeniach taktycznych” to może być ślepa uliczka w diagnozie przyczyn gorszej postawy drużyny.
Artur Węska w obszernym wywiadzie dla „Kilka słów o Legii” wykazał jak metodycznie, analitycznie i skrupulatnie pracuje sztab szkoleniowy pod wodzą Marka Papszuna, ale najbardziej wydajna praca może dać efekt boksowania kół w piasku i dalszego w nim się zakopywania o ile odpowiedniej metody na wyjście z trudnej sytuacji się nie znajdzie.
„Dubletu nie będzie” ale to najmniejszy z problemów który obecnie jawi się przed ekipą Marka Papszuna.
Nie wiem, czemu Lasyk nie uznał gola na 3-0. Niczego zakazanego w tej sytuacji ze strony miejscowych nie dostrzegłem.
Moim marzeniem jest bezpieczne utrzymanie i porażkę w PP łatwo odchoruję. Gorzej, że wygląda na to, że jesteśmy w przededniu dłuższej serii przegranych. I to nie tylko z powodu niskiej siły składu. Ten skład stać przynajmniej na grę zorganizowaną i zdyscyplinowaną, ale nawet tego nie ma.
Będzie znowu bardzo zły i bardzo ciężki sezon. LIczyłem, że brak pucharów i praca z tym samym trenerem pozwolą nam złapać równowagę. Ale nic z tego.
Nie widzę powodów do optymizmu przed następnymi meczami ligowymi.
Nie powinni rozgrywać takich złych meczów w rocznicę śmierci Kazimierza Deyny.
List podpisany został przez 10 z 16 członków Prezydium PKOl-u. Podpisali go: Otylia Jędrzejczak, Maja Włoszczowska, Henryk Olszewski, Marian Kmita, Adam Konopka, Adam Korol, Tomasz Chamera, Leszek Blanik, Rafał Grotowski oraz Paweł Szabelewski.
Na wiadomość o konieczności podpisania listu nie odpowiedzieli dotychczasowi stronnicy prezesa Piesiewicza w prezydium. Chodzi o: Cezarego Kuleszę, Rafała Tatarucha, Grzegorza Kotowicza, Andrzeja Suprona, Mieczysława Nowickiego, Teresę Sukniewicz-Kleiber.”
Źródło: Jest nowy wniosek, a pod nim 10 podpisów. Ale sześciu działaczy dalej wspiera Piesiewicza (wp.pl)
Dlaczego kompletnie mnie nie dziwi, że nasz prezio pzpn Cezary Kulesza jest w gronie ciągle popierających Piesiewicza? Ta nasza cholerna polaryzacja, te bańki, w których się zamykamy pozbawia nas poczucia zwykłej ludzkiej przyzwoitości.