A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (32206)
32146wtorek, 09, lipca 2019 13:27
XXX
kibic50
" A wyniknąc może jedno. Katastrofa, podobna tej, jaka toczy polski futbol od dekad. "

Ale najbardziej istotny będzie wniosek po katastrofie. Winny jest "zagraniczny szrot" (tu można wstawić cokolwiek, z każdego kierunku i okresu).
W naszych analizach czynnik "obcego" jest stale obecny. Analiza własnych błędów i zaniechań jest niepatriotyczna a więc niepożądana.
Może mniej emocji a więcej rozumu jest nam potrzebne. Zamiast się koncentrować na "heroizmie" chłopców Michniewicza zapytać dlaczego musieli się nim wykazywać, podczas gdy inne reprezentacje po prostu grały w piłkę. Może zamiast "DNA" po prostu potrafią banalne rzeczy jak przyjęcie, podanie, strzał, drybling. Ciekawe jak by się zmieniło nasze DNA gdybyśmy potrafili się do czegoś dobrze przygotować?
My zajmujemy się wspominaniem "podwórek", tak samo jak byłą chwałą husarii. Czy to znaczy że trzeba szkolić husarzy żeby odzyskać sławę bojową i wrócić do podwórek żeby młodzież była sprawniejsza?
Może nad innymi ogniwami DNA trzeba pracować żeby je zmienić. Ciekawe czy są fragmenty odpowiedzialne za myślenie przyczynowo skutkowe.
32145wtorek, 09, lipca 2019 12:36
Zgred
@kibic50


"To już nawet dziecko zrozumie Wink"

Mam prośbę, o rozszerzenie tej definicji...

Jeśli mam twardo stosować postrzeganie sportowego aspektu w całokształcie uprawiania sportu, który, swoimi słowami wykrzykuje kolega @a-c10 , musiałbym się dogłębnie zastanowić nad jego sensem...
Jak wiesz, stało się to ładnych kilka lat wcześniej i tak, jak w Twoim przypadku, było to sumą dążeń, wysiłku nie tylko fizycznego, wreszcie podejścia do tzw. życia. Jeśli pominąłem istotną kwestię - przepraszam, chyba można dodać ewentualne wyjście...na życie, z rodzin patologicznych.
Jeśli dobrze rozumiem Twój przykład, przygotowania do gry ludzi, którzy, pod Twoim treningiem osiągnęli sukces, sukces w danym momencie, to jest to jednak przykład jednorazowego wymiaru...O ile zgadzając się w wymiarze sukcesu, doskonale wiemy, że za rok, dwa, czy trzy, powtarzalności raczej nie sposób się spodziewać...

Dlatego...traktując "Nawałkowe osiągnięcia" - są dla mnie ( wybacz) Twoim momentem zdarzeń. Zdarzeń, czyli osoba, która w akurat dobrym czasie znalazła się w otoczeniu akurat dobrze funkcjonujących ludzi, ludzi idących w tym samym kierunku, gdzie nawet - klask, klask, klask - nie musi i nie ma siły aby motywować...

Wielokrotnie, kiedy wracając do początków zastanawiałem się - po co ten sport mi był w życiu...te wyrzeczenia, wyśmiewanie rówieśników , rzeczonych wcześniej Hani i Jadzi, które patrzyły na kozaków kiwających, "liżąc lody" Very Happy Ej! Śmietankowe...też, a już szczególnie kiedy czeka mnie operacja kręgosłupa z rozcięciem ( sugerowanym chirurgicznie ) 70 cm...bo sport to zdrowie...i nie jest to treść "życiezgreda.com"...ale jest to życie.

To po tylu latach, powiem, że to - też była nauka, nauka czegoś więcej niż szkoła, uczelnia, czy dzielnica, miasto. Taki sens, w sensie, dodatkowo utwierdzony, że można, ze trzeba wygrać, że - się nie poddajesz, bo walczysz...idziesz po swoje Wink

Kiedy, po latach czytam teksty, że takie reprezentacje U - coś tam, to generalnie po co? I ta "kanapa", która stała się zarzewiem konfliktu, bo serwowanie pojęć rytualnych jest zwyczajnie po za doświadczeniami, czytaj jakimkolwiek pojęciem o sensie sportu...podkreślając - sens! Mam wrażenie pewnej deformacji w ocenach, albo ich przeinaczanie...
Prosta treść, urastająca do miana przykładu...
Wielkie życzenia medalowych osiągnięć @dalkubowych córek, tych szyi, oby potrafiły udźwignąć - jest wypisz/ wymaluj - istotą tej "jedynki" - okraszonej ewentualnymi sukcesami. I OkWink A -co? Jeżeli szyje pozostaną bez udźwigu medali (?) ... Czytaj- takiej ( dalkub przepraszam) - są bez sensu, jak bez sensu są - reprezentacje kadetów, juniorów młodszych, starszych itd...i reprezentacje U - ...
bo sens zawiera "poprawna reprezentacja" czyli pierwsza.

Sens bzdurnych pojęć o szkoleniu, o wychowywaniu...Sens bzdur, które notorycznie popełniane są w całym schemacie PZPN - nie powinny przesłaniać - dumy i należytej estymy z faktu założenia koszulki z orłem na piersi. Nie wyprą mnie żadne dyskursy z "kanap" z Krakowa, Szczecina, Wrocławia, czy z Pcimia Dolnego...
Greps jest Jeden! Jeden - Jedyny! Taka jest prawda, a co z tym zrobią "decydenci", a to - już oddzielna sprawa.

A Dzieci Very Happy Dzieci lubią Misie, a Misie lubią Dzieci...

@XXX

Nie ten panel...
Staramy się obchodzić, żyjąc jedynie tzw. sportem
"ciągle ucząc się ...od tego, co podobno się cały czas uczy, a naukę długo wcześniej przyjął"...pytanie zasadnicze brzmi:
Jaką naukę z tego uczenia - przyjmiemy, jako wartość (?)
OJ - NAWET NIE CHCĘ SIĘ DOMYŚLAĆ!

@a-c10

Ujojoj ...Cała przyjemność po mojej stronie (!) Wink
32144wtorek, 09, lipca 2019 07:05
kibic50
@ XXX

Jak zwykle celnie. W sam środek problemu.
Niestety takim już popieprzonym narodem jesteśmy.
Najgorsze, że się nie uczymy, choć jest jeden, który podobno "ciągle się uczy", "uczy się cały czas". Jakoś tego kuźwa nie widzę.
Zamiast się uczyć i uczyć innych wolimy dać pincet i patrzeć co z tego wyniknie. A wyniknąc może jedno. Katastrofa, podobna tej, jaka toczy polski futbol od dekad.

@ a-c10

Nie ma za co.
To już nawet dziecko zrozumie Wink
32143wtorek, 09, lipca 2019 02:09
a-c10
@ Dalkub:

Mnie w sumie też te geny zwyciężania i dna wszelkich klubów śmieszy.

Mnie jednak bardziej żenuje. A przede wszystkim, wybacz, wkurwia. Bo, rozszerzając nieco dyskusję poza tę nieszczęsną "Michniewiczówkę", cały nasz futbol od długich lat funkcjonuje w jakimś pierdzielonym kręgu legend i zaklęć. DNA, atmosfera w szatni, przygotowanie fizyczne, wizja, koncepcja, dieta, kobieta, psychologia sportu, drony, procesory, wizualizacje, burza w Arłamowie... Cuda na drągu. Tak, ja sobie oczywiście zdaję sprawę, że na odpowiednio wysokim, wyrównanym poziomie takie - jak to za Kanałem mawiają - marginal gains mogą (choć przecież wcale nie muszą) robić jakąś tam różnicę. Jednak może najpierw, do ciężkiej cholery, wdrapmy się na ten poziom, hm? Smile A nie ma nań innej drogi, niźli tylko nauka gry w piłkę.

Ja nie deprecjonuję wyniku. Ja tylko (i aż) uważam, że wynik ma znaczenie wtedy, gdy... ma znaczenie. Nie mam pojęcia, czy Twoje córki (pozdrów, proszę) wybrały sobie siatkówkę jako drogę kariery. Jeśli tak, szczerze i serdecznie im życzę, aby była to kariera obfitująca w oszałamiające sukcesy. Niech się dziewuchy obwieszają medalami tak, żebyś musiał za nimi łazić i pilnować, by nie upadły pod ich ciężarem Wink Jeśli jednak to życzenie się spełni - i oby - to przecież dlatego, że będą umiały przyjąć, wystawić, zaatakować, zablokować, co-tam-jeszcze. A nie dlatego, że kiedyś tam jedna drugą opstrykała w ogródkowej batalii, prawda?

Pod Twoim passusem o patologii mogę się jedynie podpisać.

pees.
Trochę zazdroszczę znajomości z Frankowskim. Facet robi w mediach naprawdę ujmujące wrażenie.

@ Kibic50:

Dziękuję.

@ Zgred:

Przegiąłeś.

To, że obśmiewasz "Nasze Szkoły z pod kominka" (pisownia oryginalna), jednocześnie samemu kreując się na drugiego Piechniczka (może najpierw byś mu dorósł kole pięty, hm?), wzmacnia jedynie wartość kabaretową twojej wypowiedzi. Cóż, innych wartości próżno tam szukać, może więc lepszy rydz, niż nic? Ale już to, że po raz kolejny wtykasz mi pod palce twierdzenia i teorie, których nigdy nie wyartykułowałem, to z twojej strony elementarny brak kultury. Nie wiem, być może masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego. I/albo nie potrafisz polemizować z żywymi ludźmi i musisz sobie tworzyć wygodne chochołki. OK, baw się dobrze. Nie życzę sobie jednak, abyś owe chochołki podpisywał moim pseudonimem. Dotarło, czy mam się wyrazić ostrzej?

Dalej, nie wiesz o mnie kompletnie n i c. A mimo to, również po raz kolejny, pozwalasz sobie na skurwysyńskie personalne wycieczki pod moim adresem. Próbowałem ci to zasugerować w sposób delikatny i żartobliwy, ale najwyraźniej powinienem był pocelować niżej, co niniejszym czynię: dość. Odklej się, z łaski własnej, od mojej kanapy (szczerze wątpię, abym kiedykolwiek zechciał ruszyć tyłek, żeby akurat tobie zrobić na niej miejsce), mojego miejsca zamieszkania (o którym również n i c nie wiesz) i generalnie ode mnie. Nie pchaj się z ubłoconymi, śmierdzącymi buciorami na teren, na który nikt cię nigdy nie zapraszał i w chwili obecnej niewiele wskazuje, aby kiedykolwiek miał zamiar. Dotarło, czy mam wyrazić się ostrzej?

A jeśli uwiera cię t w o j e miejsce zamieszkania i tak potwornie tęsknisz za miastem na K, że aż musisz co drugie zdanie o nim wspomnieć, powtórzę swą podpowiedź: przejedź się. Daleko nie masz. I nie, nie musisz mi opowiadać co i z kim robiłeś w hotelu. Nie wiem, czy zauważyłeś (ja zauważyłem, że miewasz z tym problem), ale tu jest czarna-elka.pl, nie zajebistyzywotzgreda.com.

Zgodnie z twą własną radą: basta.
32142wtorek, 09, lipca 2019 02:05
Senator
@Iocosus
I pomyśleć że toczyłem z tym panem ( teraz to już tak trzeba Smile ) długie dyskusje na forum Legia.net
Niewiele już pamiętam ale jedną rzecz zapamiętałem. Wg pana Laskowskiego kibicem nie jestem. Wink
Tak swoją drogą zapomniałem pod jakim Nickiem pisał. Przypomnisz?
32141poniedziałek, 08, lipca 2019 22:31
Zgred
Chciałbym zakończyć pewną sytuację, w związku z którą miałem bardzo odległe postrzeganie pewnych "norm" - od kolegi - @a-c10, choć, na swój sposób, bliskiej definicji tychże "norm"... Jednak bardzo odległych od sensu reprezentacji Polski U 16-17+18-19 i U 20 oraz U21.
Jeżeli "za normę" uznamy - szkolenie na poziomach młodzieży za tragiczne, oraz to późniejsze, nawet kadrowe...( tu przykład z Tomaszem Frankowskim - definiowany przez @dalkuba) - generalnie można wszystko "olać"...jak w realnych słowach pisze -@a-c10, czekając na wyniki (?) pierwszej reprezentacji.
Pewnie, że pewnie, ale istnieje jeszcze, nie rozumiana z kanapowego istnienia inna prawda, taka co nie olewa, szuka, istnieje chęcią i zaangażowaniem, wreszcie (!) swoimi latami ważna...BaWink - najważniejsza! Istota sportowego życia jest krótka, jest rozdana między możliwościami, a talentem, z małym ułamkiem farta...Taka jest prawda. Oczywiście w obliczu ciężkiej pracy i zupełnie innego schematu życia, od rówieśników, rówieśniczek. Piszę ogólnie o postrzeganiu sportu w każdej jego dyscyplinie, która wymaga cokolwiek więcej niż "skok przez kozła".
Teraz - @a-c10
Nie ma dobrego szkolenia młodych ludzi - zgoda
Nie ma nawet planów szkolenia młodych ludzi - zgoda
Ten brak planów podkreślam zawsze wyśmiewając "Nasze Szkoły z pod kominka" - w porównaniu z "National Level Beenhakkera...Zostawmy - bo "to se ne wrati" - mamy swoje analizy, reguły, warunki, opłaty i wszelkie inne uwarunkowania dotyczące piłki nożnej - i Basta Very Happy

#granie o wynik / granie o zwycięstwo

Kolego - @a-c10 -przecież Ty preferujesz grę o wynik w każdej możliwej sytuacji, mało tego, jesteś wielkim entuzjastom takiej gry...
Budujesz pomniki zwycięskich remisów...opisując ogromne osiągnięcie w rozszerzonym układzie ME. Wyśmiewając pewne sytuacje, sam stajesz się śmieszny -płynąc z "nurtem" - Twoja sprawaWink
Zwyciężanie- powinno być "nagrodą" dążenia, czyli w prostym przekazie, kiedy gra się o wygrywanie... Dobra akcja, dobre rozegranie z dobrym podaniem, z wyjściem na pozycję, z podaniem na strzał, lub strzał - a wszystko, aby być lepszym, wygrać, zwyciężyć...taka jest definicja "genu zwyciężania".
Tak było na garażach, na blokach, w szkołach, w dzielnicach czy miastach...To była prosta sprawa...najbardziej szczera.

@kibic50

Ale to nie ma znaczenia, kto ? czy, ilu pójdzie sensem wielkiego sportu. Przecież istotą jest jedno! Układ, w którym grasz , tego grania się uczysz, a kiedy ( sam powiedź) łapiesz sens - chcesz się miziać remisami, obronami, paraliżem...(?) Otóż - Nie...chcesz iść po swoje! Czyż nie?
Proszę poczytać moje wpisy niżej, kiedy wyśmiewam cały serdeczny układ PZPN, który jest rzeźbą "nic nierobienia", który jedynie dbając o swoje systemy powiększa wpływy z reklam, czy transmisji...
Ale nic nie robi w terenie...Przecież przyjdą na Izrael Wink, przyjdą na Armenię Wink i na Litwę - przyjdą...A nasz kolega z Krakowa, za pewne będzie miał gula, że mu w Krakowie takiego stadionu nie wybudowali...( bez urazy, ale nawet ta remontowana Wisła nie nadawała się na Euro2012) ...;( A ponieważ lubi remisy...miasta akurat znaczenia nie miały...

A to - co wręcz przeraża, to podejście do młodego sportu, a do młodych reprezentacji kraju w szczególności...To, swojego rodzaju pisana dywersja, z którą ni jak zgodzić się nie mogę!
Bastuj kolego - @a-c10, bo z perspektywy Twojej kanapy ( rozumiem, bez urazy) zaciemniasz obraz! Mogę zrozumieć pompowanie idei, że wszystko, co istnieje w tzw. piłkarstwie polskim istnieje grą - na wynik. Ok! Tu się gra na wynik, tam się też gra na wynik...Tak, tak , nawet na Narodowym grało się na wynik...No tak.

Twoja "Nawałkowa rokosz" co chwilę sypie pytaniami...
Rozumiem Twoje oceny, jakoby trafił się nam Król Adam, ale wybacz, bo jesteśmy w tzw sporze...
Zatem, zapytam odważnie, skoro tak bardzo deprecjonujesz kadry młode, które szkolone źle "muszą grać na wynik" , zarzucając im bylejactwo szkolenia, tak Bardzo zgadzasz się z kreacją remisów Lewandowskich z Krychowiakami w aureoli piękna (?)
Wiesz dlaczego to się nie klei (?) Bo - nie jest sensem remisowanieVery Happy Taki - układ.

Twoje wystąpienie, tu na tej stronie o marginalizacji kadry małolatów w wieku lat 15,16,17,18 czy już starszych U 19, U20, U 21 - że jest nie potrzebna w systemie, jest wręcz bluźnierstwem!
Opisywałem pojęcie, czym jest powołanie do Reprezentacji Polski ( wiek dowolny) - właśnie te sytuacje będą kluczowe za chwilę...Nie pod Twoje rozdymane sugestie, nie pod kreatora ( Very Happy) Adama.
Wiesz co, co cholery liczy się w tym całym zamieszaniu ?
Aby tak zrobić, żeby być lepszym, okiwać, strzelić, zagrać, uderzyć, czy rzucić...to proste przekazy!
I nawet nie wiesz ile w tym satysfakcji Wink kiedy się idzie po wygranie...
Ale co Ty możesz o tym wiedzieć ?
NIC!

tu masz pewną sytuację, bardzo ciekawą :

https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/me-u-21-2019/medale-bialo-czerwownych-na-mistrzowskich-imprezach/fn3328t

począwszy od roku 2001 - coś się zmieniło...chyba nie koniecznie?
Rozumieniem Twojej teorii zapewne będzie fakt Wink wypowiedzi Twojego idola od "jedynki" - zatem :

http://www.sport.pl/pilka/7,65037,24973487,lewandowski-mocno-skrytykowal-kadry-u-20-i-u-21-bylbym-zszokowany.html

Coś dodać trzeba jeszcze? Panie -@a-c10?

Skoro te "jedynki" taki sens mieć powinny - to Very Happy
Czym różni się 2002 Korea od 2019 Rosja?
Pytam poważnie? Czyim upadkiem w "kreacji" ? Jaką myślą rozwiązań? Sensu? Czy wreszcie przemyślenia???
17 lat to dużo- nie sądzisz?
32140poniedziałek, 08, lipca 2019 16:21
iocosus
Info z tt z moją prywatną dedykacją dla Senatora. Wink No, i dla Morta również. Smile Teraz żadne kary za kiboli już nam niestraszneWink. No i niech ktoś coś o "troglodytach" z Żylety. Very Happy

Legia Warszawa
‏Konto zweryfikowane @LegiaWarszawa
Jakub Laskowski, dyrektor ds. prawnych i administracji sportowej w Legii Warszawa, został nominowany na arbitra najważniejszego trybunału arbitrażowego świata sportu - Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Gratulujemy @JKL__84!
32139poniedziałek, 08, lipca 2019 06:18
kibic50
"Byłem wczoraj na sparingu z Pogonią Siedlce."

Jakoś Cię nie widziałem, ale faktycznie w tym tłumie było ciężko coś zobaczyć Wink
32138niedziela, 07, lipca 2019 22:58
Baron
@Senator

"Strzał Carlitosa na 5:0 był wisienką na torcie tego spotkania. "

Truskawką!

Wink
32137niedziela, 07, lipca 2019 21:10
Senator
Byłem wczoraj na sparingu z Pogonią Siedlce. Trzeba przyznać frekwencja dopisała tylko nie wiadomo czy to głód piłki nożnej w kibicach czy darmowe piwo i kiełbaski spowodowały napływ a gdzieś tak ok 6 - 7 tyś luda.
Sam mecz przez pierwsze pół godziny nie nadawał optymizmem co do formy naszych chłopaków. Bramka Wieteski i następna też tego obrońcy poprawiły humory obie strzelone po stałych fragmentach gry. Później prezent od zawodników Pogoni ( strata na 30 metrze) i 3 zero po precyzyjnym strzale Novikovasa. Czwarta bramka w końcówce pierwszej połowy Carlitosa i przy wyniku 4:0 sędzia zarządził przerwę. Tak na moje oko Sanogo nie pogra. Może i przepchnąć się potrafi , ale chyba nic więcej. Ogólnie w końcówce zaczęło trybić i na moje oko gra polegała na atakach skrzydłami .
Wyglądało to już całkiem całkiem jeśli chodzi o szybkość. Z precyzją jak to u nas bywało różnie. W pierwszej połowie ciekawie zachowywał się Gvilia, drygował kolegami, ustawił, sugerował do kogo podać. Jak na nowego szybko wczuł się w rolę.
W drugiej połowie mnóstwo zmian, na uwagę zasługuje Jodlowiec i jedno z jego podań. Strzał Carlitosa na 5:0 był wisienką na torcie tego spotkania.
Jest potencjał w tej kadrze i tylko się cieszyć. Czy Vuko ma pomysł i będzie potrafił wykorzystać te zasoby ludzkie? Chyba tak bo pomysł na odważną grę widać.
32136sobota, 06, lipca 2019 14:26
XXX
Chciałbym zwrócić uwagę uczonych kolegów, że w dyskusji o postawie naszych piłkarzy na ME, brzmią dokładnie te same tony co w narracji naszej historii. Z powodu słabości naszego państwa nie odnosiliśmy sukcesów militarnych, ot kilka bitew czy potyczek, ale wojny przegrywaliśmy. Dlatego niezbędne się stało opisywanie bohaterstwa, poświęcenia, przelanych hektolitrów krwi. Mało za to w tym wszystkim było dyskusji o przyczynach wywołujących potrzebę takiego heroicznego patriotyzmu.
Ten paradygmat przeniknął do dyskusji o wszystkim. Źle organizujemy służbę zdrowia, to lekarze muszą się poświęcać, nie dbamy o edukację, to nauczyciele muszą się poświęcić dla misji. Nie potrafimy wyszkolić zawodników, to oni muszą cierpieć i umierać na boisku.
Z jakichś powodów zbudowanie właściwego łańcuszka przyczynowo skutkowego jest dla nas niedostępne. Na jednej z wysp Polinezji żyje/żyło plemię którego członkowie nie widzieli związku między stosunkiem seksualnym a ciążą. W jakimś sensie ich przypominamy nie widząc związku między rzetelnym przygotowaniem a sukcesem. U nas to musi być DNA, tzn. ktoś tak zawzięty że nawet pomimo wszystko potrafi wygrać, albo chociaż polec w cierpieniu i bólu.
Spróbujcie rozważania na tematy rzucać na szerszy kontekst. Według mnie mozna dojść do ciekawych wniosków, chociaż nie zawsze optymistycznych.
32135sobota, 06, lipca 2019 10:29
kibic50
"ale wynik w sporcie jest kluczowy."

Banał, ale postrzeganie wyniku już nie.
W mojej ocenie a-c10 od wielu dni próbuje powiedzieć, że wynik w sporcie to zrobił Lewandowski, choć za młodu różnie z tym bywało.
Wg Zgreda ważne są zwycięstwa nawet na szkolnym boisku bo wyzwalają w dzieciakach "gen" zwycięstwa.
Tyle tylko, że gzie są ci wszyscy zwycięzcy meczów między klasowych, szkolnych, dzielnicowych ?
Ilu z nich osiągnęło "sportowy wynik", o jakim pisze a-c10, choćby na miarę Frankowskiego, któremu różni "trenerzy", w tym, jak czytam Jan Pieszko zwyczajnie chcieli zrobić krzywdę ?

Postawa różnego rodzaju "Michniewiczów" w mojej ocenia przeszkadza w rozwoju młodych talentów, bo ani nie uczy kreatywności w grze ani nie zaszczepia tzw "genu zwycięstwa", bo dość przypadkowe i wyjątkowo szczęśliwe pokonanie kilku drużyn, stosując jedyną taktykę "pancernego autobusu" i stałych fragmentów gry w końcu "sportowego wyniku" na miarę Hiszpanów nie dało.
Suma summarum U21 również nie wyszli z grupy, podobnie jak ich młodsi i starsi koledzy.
Nie tędy droga, o czym a-c10 chce nam wszystkim powiedzieć, a z czym absolutnie się zgadzam.

Ps
Trochę prywaty.
Jako jeden z najzdolniejszych młodych piłkarzy ręcznych najpierw Agrykoli, później AZS AWF Warszawa nie mogłem się pogodzić, że trener przeniósł mnie do grupy seniorów grających w drugiej lidze, pozbawiając tym samym odnoszenia sukcesów na różnego rodzaju spartakiadach młodzieży.
Kilka lat później jako wiodąca postać poprowadziłem seniorów do ekstraklasy zostawiając w tyle drużyny Wisły Płock i Korony Kielce. (Dzisiaj Orlen Wisła Płock i Vive Tauron Kielce) Very Happy Był to historyczny sportowy sukces amatorów ze stolicy, którego ani wcześniej, ani później w Warszawie już nie było.
W tej drużynie nie pojawił się ani jeden z kolegów, którzy w juniorach wygrywali różnego rodzaju turnieje. That's all.
32134sobota, 06, lipca 2019 09:24
dalkub
Mnie w sumie też te geny zwyciężania i dna wszelkich klubów śmieszy.

AC i Zgred - rację macie i nie macie jednoczesnie:

Zgred mówi tak - wygrywanie jest solą sportu i to prawda, wiem to i po sobie, ale wiem tez po moich córkach, które grając sobie w siatkę w ogródku 1 na 1 potrafią się szpetnie pokłócić o jakiś punkt i porażkę.
Jednocześnie przykładanie wagi do zwycięstw za wszelką cenę od najmniejszego berbecia powoduje patologię w każdej dziedzinie sportu. Przykładów aż nadto, czyli wezmę dużych i silnych, to się przepchną porozbijają mniejszych i wygram, nie pozwolę ryzykować, lepiej wybić niż rozegrać. Przykład z życia - Tomek Frankowski mój rówieśnik i kolega z U16 i U18 - najwięcej czasu spędzał na ławie mimo że był najlepszym zawodnikiem piłkarsko, ale był mały i mały w sumie trener Jan Pieszko - Zgred ty pewnie pamiętasz z boiska - go nie wystawiał. Grali za to inni, którzy skończyli grę na 2-3 ligach.
AC ma rację, że granie tylko o wynik i wygranie może prowadzić i w Polsce prowadzi do patologii, ale wynik w sporcie jest kluczowy. Nie wynik jest problemem, problemem jest to za co my rozliczamy trenera 10,11,12,13 latków i starszych - czy za wynik (patologia) czy za to ilu zawodników z jego szkółki potrafi wykonać te elementy, które na danym etapie powinni umieć i ilu z nich nadaje się do fachowego szkolenia w wieku lat 15-18.
32133piątek, 05, lipca 2019 04:04
a-c10
@ Zgred:

Aha. Czyli znowu na piedestał? No trudno.

@ Senator:

Matulu, następny... Wink Co Wy w ogóle w tej Legii macie z tą genetyką? Jakieś "geny zwyciężania", kwas deoksyrybonukleinowy... Khurrde, a mnie się głupiemu zdawało, że tu chodzi o to, żeby prosto piłkę kopnąć Very Happy

@ Kibic50:

to jedyna różnica

Mhmmm. Może i jedyna, co zresztą usilnie - i bezskutecznie, niestety - usiłowałem Zgredowi uświadomić. Sęk w tym, że cholernie istotna. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że jest to ten szczegół, w którym tkwi diabeł.

Bo jeśli nauka wygrywania tu i teraz pozostanie celem naszego szkolenia, to po wsze czasy pozostaniemy w dUpie. I po wsze czasy zastęp Zgredów będzie skamlał, że mamy kiepskich piłkarzy, durnych trenerów, indolentnych działaczy (i że za ich czasów to się dopiero na podwórkach grało, i że w ogóle po co ta negacja (!) wszystkiego?). Ale za to SP 9 ogra SP 17. Albo odwrotnie.

@ MeM:

niemcy mają w sobie zakodowane dążenie do zwycięstwa

No tak. Taka różnica kulturowa, o ile w dzisiejszych czasach jeszcze jest sens o czymś takim rozmawiać. Niemcy (raczej) mają, Holendrzy (raczej) nie. I tu taka ciekawostka: pierwsze reprezentacje Niemiec i Holandii jak do tej pory mierzyły się 43-krotnie. Bilans? 16 zwycięstw Die Mannschaft, 16 remisów, 11 triumfów Oranje. W bramkach 79:71 dla Niemców. Zwłaszcza biorąc pod uwagę różnice populacyjne (obecnie +/- 5:1), żadna przepaść, nieprawdaż? Wygląda więc na to, że te geny, kody i inne takie to jednak są cokolwiek przereklamowane Wink
32132czwartek, 04, lipca 2019 20:10
Zgred
@a-c10

Dobrze, bo i inni pitolnicy troszkę wnieśli w ten ...dyskurs - powiem tak.
Jeżeli mamy się nie zgadzać, to ( niestety) się nie zgadzajmy, ale- jeżeli mamy się nie rozumieć nazewnictwem pojęcia zdarzeń, to może (propozycja) przykładać należy więcej uwagi, w należyte nazewnictwo zdarzeń. Podkreślam - Należyte...czyli takie -czego dotyczy Wink

I tak, nie wiem, w jakich Ty na blokowiskach, czy garażach grupach grałeś? Może was było zwyczajnie mało...dlatego dzieliliście składy, bo Jadzia, Hania z lizakami w dłoniach były znudzone...
Wiesz, Twoje garaże od moich dzieli różnica plus/minus dwudziestu lat Wink a to ogrom czasu w postrzeganiu ocen Hani i Jadzi.
Wynik był nie ważny - prawisz? Otóż nie...Był okrutnie ważny, był preludium do innych ważniejszych gier. Składy grały klasa na klasę, aby wyłonić reprezentację szkoły, ta z kolei w eliminacjach dzielnicy, grała po awans do Mistrzostw Warszawy. I Ty - mawiasz coś o chęci wygrywania (?) Very Happy . Zostawiam Cię z tym przemyśleniem, abyś ogarnął wreszcie powody, dla których się gra...

Jeśli to JUŻ pozostawisz za sobą, będzie Ci łatwiej zrozumieć pewne istotne różnice w szkoleniu młodych adeptów - każdej dyscypliny sportu. Jak również to, że sam fakt - powołania do Reprezentacji Polski dla 15,16,17,18 -20 latka jest takim ciosem motywującym, którego Ty ( wybacz) nigdy nie zmierzyłeś. To, jest istota, to jest napęd, to jest wreszcie zadośćuczynienie w często dla tych bardzo młodych, młodych ludzi sens - tego co robią, nie bacząc na "towarzyskie występy" swoich rówieśników, między którymi cytowane Hania i Jadzia pchają wózki z niemowlakami Smile
Jednym zdaniem potrafisz przekreślać starania, oddanie i wiele wyrzeczeń Rodzin, które, starają się wspierać swoje dzieci, młodzieńcze, czy za chwile dorosłe, w sportowych ambicjach, dążeniach. Skoro- to wszystko sensu nie ma, to co ma sens?

Podwórka
Nie ma, nie istnieją, moje za małolata -były, garaże i do nocy rzuty karne, ale też były skrawki zieleni w parkach i mecze. Mecze, aby wygrać - dodam. Podkreślam -to lata mojego dorastania, młodości...gdzie Kazimierz Deyna, obok Cruyffa był magiem piłki.
Teraz, ciągnąć za kołnierz Twoją "politykę bycia w kadrze mimozą" myślisz, że Ci ludzie z tamtych lat - wygrywać nie chcieli (?)
HA HA HA - Przypomnę, że przed MŚ 1974, wygrali finał z Węgrami na Igrzyskach Olimpijskich!
Pewnie Cię jeszcze wtedy na Świecie nie było...Wink , to nic- zapewniam, że gen wygrywania z całą pewnością - istniał !

Ten Gen - Drogi a-c10 jest najważniejszy. Są dyscypliny, które kreują możliwości degrengolady i to jest - piłka nożna, gdzie wynik remisowy jest brany w ciemno. W siatkówce - musi być rozstrzygnięcie, w piłce ręcznej - istnieją remisy, które nic nie dają, w koszykówce - też bywają, bez istotnego sensu...
Taktyka grania na remis Very Happy była mottem przewodnim wielu "bossów" trenerki, taki Smuda , nawet miał za remisy płacone...! (2012)
Dlatego, za nim zaczniesz przywoływać mi Nawałkę, popatrz w inernety...taki SaPinto właśnie bierze Bragę, a pan Adaś odcina kupony z karty kredytowej PZPN.

ps: Kraków, Kazimierz
Wiesz co, ja tam jestem w roku od kilku, do kilkunastu razy, tyle, że w porównaniu z latami grubo wstecz, już nie "zwiedzam wszystkich przybytków". Będąc wcześniej w formie, problemem to nie było, ale gdybym miał oceniać całość obsługi i ceny itd itp...zawsze w pamięci zachowam - punkt sprzedaży kiełbasy z grila ( taki kiedyś stał stary chyba samochód żuk) jako zaplecze, ale ta "kiełba" z tego rusztu (!) była czymś niewiarygodnie doskonałym! Smakową królewską potrawą, spożywaną na ogół w asyście, krakowskich kloszardów.

Miałem też jeden ciekawy krakowski moment w krakowskim Sheratonie, gdzie będąc w "muzycznej pracy"...miałem możliwość obcowania z piłkarzami Realu Madryt , którzy łatwo radzili sobie w "dolnych partiach hotelu"...Oraz na błoniach, przy pomniku wiernego psiaka, pięknie oddanego myślą rzeźbiarza, w swym oddanym czekaniu...
Lubię Kraków Wink I tylko ten Smok, Wam nie wyszedł...Jest, jakimś prętowym wyrzutkiem obrazu smoków światowych...plujący jakimś paliwem, taki mały, zagubiony, jak nie Smok Very Happy W dobie czasu turystyki, powinniście okazać Światu takiego Smoka , który stanowiłby nasz wymiar smokowatości światowej. Ale Wasz Smok - nie mając genów wygrywania, ma już gdzieś cogodzinne wyziewy ( może co półgodzinne) - zajechaliście Smoka - symbol...

pozdrawiam "mieczem" Syrenki z Warszawy...
32131czwartek, 04, lipca 2019 15:23
kibic50
Podobno juz od I wojny światowej (czy jakoś tak ) Smile
32130czwartek, 04, lipca 2019 10:51
MeM
ciekawe, że ten nasz nowy holenderski magik od akademii stwierdził w wypowiedzi, że różnica miedzy szkoleniem holenderskim i niemieckim jest w zasadzie żadna, ale niemcy mają w sobie zakodowane dążenie do zwycięstwa (czy jakos tak)Smile
32129środa, 03, lipca 2019 06:59
kibic50
@ Senator

Mam tak samo jak Ty Wink
W mojej ocenie panowie piszą tak samo, próbując się "spierać" Very Happy

Ja te słowne przekomarzanki odbieram tak, że wg a-c10 "wygrywanie" ma być skutkiem, nie przyczyną dobrego szkolenia i to jedyna różnica.
32128wtorek, 02, lipca 2019 22:34
Senator
@a-c10 Zgred
Z zaciekawieniem czytam waszą dyskusję i mam wrażenie że nie do końca albiceleste rozumiesz słowa Zgreda o potrzebie wpajania młodym ludziom genu zwyciężania. Głupi jestem więc nie potrafię łopatologicznie wytłumaczyć o co Zgredowi idzie ale podświadomie rozumiem , ba zgadzam się z nim. To chyba bardziej strefa psychiki podświadomości.
Myślę że tak ogólnie to nie ma między wami większych różnic Zgred tak jak i albiceleste trenerów którzy nie patrzą na rozwój młodego zawodnika tylko próbują się na nich wylansować też posłał by w kosmos.
32127wtorek, 02, lipca 2019 01:20
a-c10
@ Zgred:

Oj, zlitujże się wreszcie! Ileż to ja jeszcze mam tych buziek nastawiać, byś ogarnął, że tam naprawdę żadnych złych intencji nie było? Ucieszyłem się po prostu, że zlazłeś z piedestału z napisem "jedyny prawdziwy ekspert od sportowej rywalizacji" i chcesz - a nawet potrafiszSmile - normalnie porozmawiaćSmile Tylko tyle i aż tyle.

Co zaś się tyczy galicyjskiej śledziony - zazdrościsz, czy jak? Wink Jeśli tak, zaręczam, że nie ma czego, zwłaszcza w moim przypadku. A jeśli po prostu tęsknisz, a wybierzże się, człowiecze, do Krakowa na dni parę, w końcu daleko nie masz. Pooddychasz sobie świeżym powietrzem i od razu Ci się lepiej zrobi Very Happy

A teraz może już faktycznie zostawmy te didaskalia i przejdźmy do konkretów.

W większości swej wypowiedzi przekonujesz mnie do czegoś, do czego od dawna jestem przekonany. Ba, śmiem twierdzić, że przekonany jest każdy, kto interesuje się rodzimą kopaniną na poziomie cokolwiek bardziej zaawansowanym, niż tylko "hej, Polska/Pasy/Legia/ktoś-tam gol!". Owszem, jesteśmy piłkarskim trzecim światem. Owszem, wyniki dorosłej reprezentacji Polski w dużej mierze biorą się stąd, iż nam inni (Niemcy, Włosi, Francuzi) wyhodowali paru świetnych reprezentantów. Owszem, już za parę lat ćwierćfinał ME może stać się dla nas niedościgłym majakiem (he, he, ja Ci wtedy przypomnę, jak to pomstowałeś na "kunktatora" Nawałkę, co to "spieprzył" nam Euro). Owszem, wszystko to bierze się stąd, że fatalnie szkolimy. Nosz kurde, przecież ja sam o tym ledwie kilka postów niżej pisałem, co mam jeszcze zrobić, by dotarło do Ciebie, że tu się zgadzam...? Natomiast...

chyba się zgodzisz, że nauczać wygrywania trzeba

... nie, nie zgodzę się. Bardzo głęboko się nie zgodzę. Ale zanim po raz kolejny spróbuję Ci wytłumaczyć dlaczego, o jedną rzecz Cię tak półretorycznie spytam, ok? Otóż powiedz mi, Zgred, skąd u nas taka powszechna, nieutulona tęsknota za podwórkami? Przecież tak na prosty rozum to teraz jest jakby lepiej, nie? Dzieciaki nie drą już kolan i nie wykręcają kostek na piaskach, żwirkach, czy - łomatuchno... - betonach. Biegają sobie po mięciutkiej, równo wystrzyżonej trawce. Niepotrzebne im kamienie i plecaki, bo mają prawdziwe bramki, ze słupkami, poprzeczkami (och!) i siatkami (achhh...!!!). Mają też wymalowane linie, wskutek czego odpada konieczność zażartych dysput o tym, czy aut był, albo czy wolny, czy jednak karny i w razie czego to skąd tego karnego uderzać. Zamiast szmacianki z bazaru od "Ruskich", kopią gałę niewiele odbiegającą od tej, którą posługują się zawodowcy. Itepę, itedę.

Czego zatem im brak? Mam nadzieję, że nie zamierzasz tego robić, ale na wszelki wypadek uczciwie ostrzegęWink - jeśli chcesz uderzać w ton tandetnego paniedzieizmu i klepać coś o kształtowaniu charakterów, zabiję śmiechem. Zamiast tego powiedz mi lepiej, kto był na podwórku największym kozakiem. Ten, kto wygrał? Pff..., no bez jaj. Przecież zaraz następnego dnia - albo zgoła jeszcze tego samego, po obiedzie - grało się następny mecz, któż by te wyniki spamiętał. Zresztą, z wynikami na podwórkach to była w ogóle specyficzna sprawa, nie? Nierzadko zdarzało się przecież, że jeśli jedna drużyna zanadto odjeżdżała drugiej, mieszało się składy od nowa, zerowało rezultat (!) i rozpoczynało świeżą rozgrywkę. A największym bossem - przynajmniej w moich okolicach - był ten, co potrafił zrobić coś ekstra. Efektownie kiwnąć. Puścić komuś dziurę. Powtórzyć jakieś bajeranckie zagranie podpatrzone w telepudle, albo - o, to już w ogóle był mega sztos - wymyślić coś swojego. Strzelić przewrotką. Albo przynajmniej angielką. I dalej w ten deseń, co ja się będę rozwodził, nie wierzę, że nie pamiętasz. Jasne, w wielu przypadkach człowiek zadryblował się na śmierć. Albo zgubił gałę i po chwili było 0:1 (albo 15:17, co za różnica). Albo zamiast efektownych nożyc kończyło się na efektownym siniaku na obitej podczas upadku dupie. Ale gdy wreszcie wyszło, to kumplom kopary leciały i nawet Kaśka spod jedenastki patrzyła tak, że serce miękło (a twardniało co innegoWink ).

Dzisiejsze dzieciaki takiej wolności nie mają. Bo podwórka umarły (no umarły i tyle, koniec końców nie ma się co rozczulać) i gra się w klubach. A większość klubów od berbecia wprowadza w życie Twój własny postulat. Uczy wygrywania. Tu i teraz. Że - jak trafnie zauważa Iocosus - inna droga wiedzie do wygrywania dwunasto-, inna osiemnastolatków, a jeszcze inna ukształtowanych seniorów? Oj, panie miły, a kogo to niby interere...!? Jak pisze cytowany przez Ciebie red. Olkowicz, trener chce być poklepany po plecach dziś, a nie za dziesięć lat. Ja bym zresztą tych trenerów aż tak strasznie nie obsobaczał. Bo również teraz, a nie za dziesięć lat, jest zadowolenie rodziców, którym zatrważająco często zdarza się traktować własne dzieci jak wyścigowe szczury. A równie często los trenera zależy właśnie od takiego zadowolenia. Przede wszystkim zaś za wynikiem idzie pieniądz. Taki już mamy zjebany system, że zarówno publiczne, jak i prywatne podmioty znacznie chętniej wspierają zwycięzców. I nieważne, że są to zwycięzcy dwunastoletni. Zdarza się zatem tak, że trener stoi przed prostym wyborem: albo wygramy nadchodzący turniej, z gruntu rzeczy tak samo durnowaty, jak i każdy poprzedni i następny, albo być może trzeba będzie drużynę zlikwidować.

szkolą ich inaczej

No ba. Dlatego mają inne efekty. Młodzi Francuzi do któregoś-tam-nastego roku życia de facto nie grają meczów o stawkę. Ale jak już do tej stawki dorosną, są tak przygotowani do walki o nią, że walą pięściami w drzwi pierwszego zespołu. Młodych Iberów uczy się radości z gry. Ekspresji przez futbol. Podejmowania w dowolnych warunkach trudnych, ryzykownych decyzji. Dlatego później piłka klei im się do nogi, a kibicom nie kleją się oczy od oglądania ich popisów. Młodzi Włosi trenują tak, jakby nie byli piłkarzami, tylko aktorami plenerowego teatru. I nie, nie chodzi o to, że efektownie symulująWink Po prostu od małego rodzi się w nich świadomość własnej pozycji, umiejętność czytania gry i przesuwania się po murawie.

A my? My się, drogi Zgredzie, uczymy wygrywać. Dzięki temu trzynastoletni Mateusz, przeżuwając niedzielnego schaboszczyka, może się pochwalić, że jego SP 15 pogoniła kota chłopakom z SP 26. Zajebioza, nie? A że jeśli w ogóle z tegoż przykładowego Mateusza wyrośnie kiedyś piłkarz, to straszliwie drewniany, bo mu trener zakazał się kiwać? Ot, błahostka.

Przez tę właśnie "błahostkę" z maniakalnym uporem dopytuję co dalej. Bo właśnie "dalej" mnie interesuje - rezultaty w seniorskiej piłce, tam, gdzie naprawdę się liczą. Na wszelkie U mam, oględnie rzecz ujmując, wywalone. Ty nie? No to zróbmy sobie taki mały quiz, ok? Nie będę Cię pytał, czy pamiętasz wszystkich medalistów MŚ i ME, przynajmniej za swej czynnej pamięci, bo - wbrew temu, co uparcie mi imputujeszSmile - absolutnie nie zamierzam Ci ubliżać. Ale medaliści turniejów... nooo... U17 Ci daruję. Ale U20? U21? U23...? No dalej, stary, jedzieszSmile Tylko bez góglania poproszęSmile I jak? Słabawo, nie? Och, jasne, że u mnie też. Naturalna sprawa. Po jaką cholerę miałbym sobie łeb zaśmiecać wynikami CeeLJotki w wersji m-nar? Przecież to się nie liczy. I tyle właśnie chciałem pokazać w swych przydługich wynurzeniach. Dziękuję.
32126poniedziałek, 01, lipca 2019 17:05
Zgred
@a-c10

..."No widzisz? Chcesz, to umiesz"

No widzisz, galicyjski splin namaszcza Cię na taki intelektualny przekaz(?). To brzmi jak ton nauczycielski w liceum lub jak profesorski na uczelniach...Ani jeden, ani drugi - nic mnie nie nauczy.
Słowo "krakowiaczku", aż tak nie powinno zaburzać Twojej wartości, bo ono nie jest odpowiednikiem "wujka ze wsi" - chyba, że jest Wink sam oceń...

Zostawiając te wszystkie meandry sensu, wydaje mi się, że oceny Twoje idą staropolskim systemem negacji wszystkiego. W tej negacji miłujesz bardzo uciekanie od należytych aspektów, w imię przedstawianej przez siebie ideologii myślenia. I tak - a co ta reprezentacja zrobiła później, albo... jak mi pokarzesz tych Rumunów, kiedy coś osiągną...albo co zrobili Niemcy, czy Włosi, czy tam inni...
Odpowiedzi są proste! Bardzo proste, w zderzeniu z nimi piłkarsko jesteśmy - krajem trzeciego świata...
Pytanie nie powinno brzmieć ...co zrobią Rumuni i inni. Pytanie zasadne jest takie - co zrobimy my? A odpowiedz jest prosta Very Happy NIC!
A co do Rumunów...Oj bardzo ciekawy jestem jak rozwiną się kariery co najmniej połowy tego młodego zespołu? I ciągle ten "Pestka" będzie jedynie 1/10 istotą w księgowości.

Jeżeli już dotarło do Ciebie, że nie chodziło mi w ocenach o wynik -dla wyniku ( o co strona zawrzała) to chyba się zgodzisz, że nauczać wygrywania trzeba! Uczenie wygrywania i szkolenia w tym właśnie kontekście uprawiania piłki nożnej, jest podstawą późniejszych efektów.
Ale, Ty znowu myląc pojęcia idziesz tokiem myślenia, że taka U21 jest (uważaj) tylko (!) elementem poznania klimatu pierwszej reprezentacji, w jej tzw. funkcjonowaniu, otrzaskaniu się z (?) z czym? Powiedzieć Ci z czym...? Ta cała infrastruktura polega na wzmożeniu działań menadżerów, którzy za kadrę pierwszą łapią punkty na kontach swoich za tzw. jedynkę. Mają uczyć się śniadaniowania w wypasionych hotelach, i nosić piłki na trening, a jak spojrzą ( kiedy pierwszo planowi) nie przylecą helikopterami, przeniosą wzrok na parking - jakie fury stoją na parkingu...Wink Cały deal.
Kolega, który udawał, że gra - Kownacki, jest "nadzieją" piłki polskiej na następne lata, piłkarz, który pogniewał się na ziemię włoską ( bo nie grał), a teraz jest głównym bohaterem wydarzeń na linii Genua / Dusseldorf, a 10% plus/minus 800tyś ojro dla Lecha Poznań, uznane w Polsce będzie za Sukces Sukcesów...
Mam dalej wymieniać? Pewnie -nie, dodam tylko, że ten przegrany 21- letni Chiesa już kosztuje dziesięć razy więcej...i teraz, co najważniejsze - On nie musi się aklimatyzować, łączyć klimat zaawansowania w treningach, uczyć się pierwszej reprezentacji...BOWink
kiedy w niej zagra - zagra swoje.

Te "swoje" grają siatkarze, oczywiście inny sport, inne piłki, inne boiska i inni kibice, ale - Ta wyśmiewana teoria U-21 zdobyła złoty medal na Świecie...A z tego zespołu dwóch ludzi zdobyło złoty medal seniorów, a teraz przy selekcji Heynena (trenera) następnych dwóch zapewniło awans do final six...
Czterech !!! Ludzi z młodej kadry wchodzi, należytym rytmem w jedynkę, dając Polsce awans do turnieju finałowego. Gramy bez "górnych nazwisk", gramy młodymi ludźmi, którzy nie muszą się ( Twoje) zasłaniać elementami poznawczymi, przymierzalnią, czy tam trendom muzycznym z szatni...Nie - Oni idą po swojeWink I Oni to robią !

Wiesz dlaczego? Bo szkolą ich inaczej Wink

Teraz, abyś dokładnie zrozumiał przekaz , istotą rozumienia pewnych sytuacji, które w obecnym czasie dotykając sport, powinny być - nie tylko akceptacją nowych schematów, nowych umiejętności oceny, a co za tym idzie - określenia nowych tendencji treningu...Ale ich okiełznanie, zrozumienie i wreszcie umiejętne rozpisanie - na wszystkich poziomach szkolenia...Począwszy od dzieci. przez młodzików po juniorów młodszych, starszych, kadry U20 i U 21.
Spójrz na Ukrainę U20...bez chęci "dęcia w dudy", że a tam- to i tak bez sensu bo na Narodowym w jakimś tam meczu kolejnym, być może wygramy z Ukrainą Wink Nie tędy droga!

a-c10
Zapamiętaj te słowa, moja prośba...
Będziesz bardzo rozchwiany emocjami, pamiętając wyniki reprezentacji Polski, bo za lat 2 do 5 , będziesz łaknął choćby zbliżonych wyników. Zobaczysz! Będziesz wtedy "pluł" , że nie szkolimy zaplecza...A ja, Ci - to wtedy wyjmę i przypomnę!
Trzymaj się "Lajkoniku" Data 01.07.2019r.
32125poniedziałek, 01, lipca 2019 06:08
Zgred
..."Winnych zaniedbań jest wielu: działacze PZPN, którzy nie mają skutecznego pomysłu na zmiany w szkoleniu, trenerzy tak łaknący poklepywania po plecach, że zapomnieli o najważniejszym czy dziennikarze jedzący Zbigniewowi Bońkowi z ręki i zapominający pytać o najistotniejsze. Obwiniać nie można jedynie dzieci, one rodzą się tak samo uzdolnione, jak w Hiszpanii. Na nieszczęście naszych zdążyliśmy dopracować do perfekcji Narodowy Model Gubienia Talentów."

To cytat z podsumowania red.Olkowicza, warto przeczytać całość, w kontekście pewnych zawiłości stanowisk w poniższej debacie...:

https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/przeswietlenie-olkowicza/przeswietlenie-narodowy-model-gubienia-talentow/5j5q9qk
32124poniedziałek, 01, lipca 2019 02:17
a-c10
@ Zgred:

No widzisz? Chcesz, to umieszWink

Jak już wielokrotnie wspominałem, na siatkówce się nie znam. Nie mam zielonego pojęcia, być może faktycznie w tej dyscyplinie stawianie od maleńkości na wynik daje pożądane efekty. Wiem, że w futbolu to tak nie działa.

Dwadzieścia siedem (!) lat temu graliśmy z Hiszpanami jak równy z równym? Ba, śmiem twierdzić, że długimi momentami byliśmy nawet lepsi! Tylko... co z tego? Ponownie pozwolę sobie przypomnieć, że przez następne dziesięć lat nie pojechaliśmy na żadną poważną imprezę, nie wspominając nawet o odnoszeniu sukcesów na takowej. Oni, znaczy Hiszpanie, też zresztą słabo. Owszem, na Mundiale i Euro jeździli, ale wyłącznie po to, by realizować tam głupkowatą dewizę "gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze". Przeszło im dopiero w 2008., na długo po tym, jak olimpijczycy z Barcelony pokończyli kariery. A w tzw. międzyczasie poważne triumfy święcili nieobecni na wzmiankowanych Igrzyskach Brazylijczycy, Niemcy, Czesi, Francuzi, Chorwaci, czy wspominani przeze mnie wcześniej Włosi, którzy na IO'92 nie odegrali żadnej większej roli.

Nie, wcale nie chodzi o to, by na siłę zakazywać młodym zwyciężania. Każdy chce wygrać, jest to zupełnie normalna sprawa. Zarówno podczas ME U21, jak i w jakichś rozgrywkach podblokowych. Rzecz w tym, że uporczywa dążność do wygrywania w kategoriach młodzieżowych nie pomaga wygrywać, gdy młodzież już dorośnie.

@ Dalkub:

Mam wrażenie, że cały czas się mijamy. Ja nie twierdzę, że nie są to młodzi ludzie warci sporej kasy. Powiedz mi jednak, dlaczego wspomniana przez Ciebie piątka na ten turniej nie pojechała? Przecież jakkolwiek by na to nie patrzeć, z jej udziałem szanse Niemców na obronę tytułu byłyby większe. Czy zatem nie było tak, że mądrzy ludzie w DFB doszli do jedynie słusznego wniosku, że nie ma sensu ciągać ukształtowanych seniorów (nawet, jeśli młodych) po młodzieżowych rozgrywkach? W końcu w ich miejsce ograć się może kto inny. Czy to aby nie jest wręcz definicja przeglądu kadr?

A co do klimatu: trwa właśnie babski Mundial. Nawiasem mówiąc, kto nie ogląda, ten trąba, bo bardzo fajny. Wczoraj do półfinału awansowały Szwedki, pokonując przy okazji silną, faworyzowaną reprezentację Niemiec. Nie, zawodniczki spod znaku Trzech Koron absolutnie nie grają tiki-taki. We wczorajszym meczu to już w ogóle opierały się na kontrze i długiej piłce. Tyle że w żadnym wypadku nie było to jakieś pałowanie. Jak kto nie widział, radzę sobie zobaczyć ich akcję zakończoną bramką na 1:1 - śliczne, kilkudziesięciometrowe podanie, kapitalne wyjście napastniczki na pozycję, mierzony strzał, danke schoen. A gdy było trzeba, Szwedki potrafiły też poklepać, przyjąć, podać, utrzymać się - no klasa. Szwedki. Dziewczyny z kraju, gdzie na ogół albo piździ, albo pada (deszcz, śnieg, wsio rawno), a najczęściej to i jedno, i drugie.
32123sobota, 29, czerwca 2019 22:33
dalkub
ja tylko w temacie pogody do treningu i dojrzewania:
no wiec w finale MME oprócz Hiszpanów grają Niemcy. Jak rozumiem klimat w Berlinie Lipsku Dreźnie jest diametralnie różny od tego dajmy na to we Wrocławiu, Szczecinie czy Gorzowie? ach i on tam ewidentnie szybciej dojrzewają w tych Niemczech.
Apropos zapomniałem że ci Niemcy grają bez 5 zawdoników którzy łapali by się do składy wiekowo np. Brandt czy Sane.
I serio tylko u nas jest to przegląd kadr na przyszłość, dla dobrych drużyn to z reguły już uznani ligowcy, lub gwiazdy poszczególnych lig, więc pisanie o juniorach młodzieżowcach jest mocno śmieszne - to są raczej młodzi ludzie warci sporej kasy.
32122sobota, 29, czerwca 2019 14:55
Zgred
@iocosusie

Teraz na spokojnie, chyba całe nieporozumienie bierze się stąd, że ja opacznie używałem słowa -wynik, mając na myśli -wygrywanie, granie by wygrywać, a mówiąc dokładniej - uczenie wygrywania.
Osobiście oglądając młodzieżowe Euro miałem, mimo zdobycia aż 6 ciu punktów odczucie niesmaku. Tacy Belgowie, którzy zajęli ostatnie miejsce w grupie mogli rozdawać karty gdyby nie zawodziła ich skuteczność. Grali z każdym otwartą piłkę, szukając zwycięstw. Zarówno z nami, jak i z Hiszpanami mieli kilka sytuacji, które powinny (musiały) kończyć się bramkami. Z Hiszpanią przy 1-1 sam jasnowłosy Belg miał bodaj trzy 300% sytuacje...gdyby strzelił sympatyczni Hiszpanie nie wyszliby z grupy. Piszę o tym dlatego, gdyż trudno nie zauważyć na czym opierali swoją grę Belgowie, oni nie przyjechali na Euro by "zatarasować" swojego bramkarza ośmioma obrońcami...wręcz przeciwnie, pokazywali chęć wygrywania, a brak koncentracji czy złe wybory powodowały błędy.

Dlatego właśnie ni jak nie umiem się zgodzić ze stwierdzeniem, którego motto jest oto takie, że reprezentacja U21 jest z założenia klimatem przygotowania, zajęciami poglądowymi, elementem poznawczym w pojmowaniu reprezentacji pierwszej. Dlatego też z uporem siatkarskiego maniaka przywołuje przykłady, które tym teoriom przeczą w sposób jednoznaczny. Oczywiście widzę różnice w elemencie boisk / hal czy sal gimnastycznych. Tak - to prawda! Siatkówka dziecięca, młodzieżowa nie jest obarczona problemem infrastruktury wymaganej do uprawiania piłki nożnej, tu jest duży problem, a i klimat także wschodniej europy nie pomaga. Ale nie wszystko da się "zwalać" na niegodności czy uwarunkowania.
Kibic 50 chwilę temu przytoczył finał Olimpijski z nomem omen Hiszpanami w Barcelonie z 1992 roku. Jak myślisz? Gdyby Michniewicz zadał kadrowiczom w osobach Kowalczyka, Juskowiaka, Koźmińskiego, Mielcarskiego, Świerczewskiego, Wałdocha, Kobylańskiego, Stańka, Gęsiora, Jałochy - obronę "Częstochowy" bramki Kłaka...Wyobrażasz sobie ich reakcję ...(?)
Utonąłby w ich śmiechu Wink
Licząc od daty tego wydarzenia mija 27 lat...
27 lat błędów PZPN, błędów systemu szkolenia, tworzenia błędnych teorii i schematów. Prawie 30lat ci sami ludzie ustalają zasady, rozpisują plany, nasze systemy, organizują...a taka reprezentacja U20 gdyby nie przywilej gospodarza, nie grałaby na żadnym turnieju.
Takie są fakty.
Tych zawiłości i przyczyn jest wiele, nie sposób tego zawrzeć nawet w dłuższej wypowiedzi, ale spróbuję ponownie zaznaczyć pewną prawidłowość. Otóż liga, a raczej jej specyfika, gdzie 3/4 drużyn stosuje do bólu system "obrony częstochowy", który daje możliwości utrzymania się na powierzchni ligowego bytu, czyli promocja "grania w piłkę, bez grania w piłkę"...Nawet inaczej, czytaj dobrze prowadzona wcześniej młodzież - po wejściu w poziom ligowy ekstraklasy czy pierwszej ligi - musi "uginać kark" pod teorie taktyczne trenerów, którzy cały czas są, istnieją w aureoli zdarzeń. Raz w tym klubie, drugi raz w innym, a trzeci raz dłuższa przerwa i czekanie na następnego zwolnionego z etatu...i bach znowu jest posadka. A jak przerwa za długa, to stacje tv się zlitują i w rolach (?)
ekspertów od wszystkiego zaproszą do studia...Towarzystwo wzajemnej adoracji ma się dobrze.

Dlatego zgadzam się ze słowami z cytowanego przez Ciebie wywiadu o trenerach, o ich zdobywanej wiedzy, o założeniach kontynuacji oddania wiedzy zdobytej. O ich wiarygodności z największych możliwych poziomów szkolenia i wreszcie ich oddania w codziennej mozolnej pracy z młodymi ludźmi. Tak!
Mądre Państwo w trosce o sport ogólnie, a w tym przypadku o piłkę nożną także może zastosować regulacje sprzyjające rozwojowi...problem w tym, że Ministerstwo Sportu jest jedynie dodatkiem, ale znaczącym pod podpinanie się pod uzyskane sukcesy, w danym czasie czy chwili...
Przecież wiemy wszyscy, że gdyby nie Euro2012 dalej gralibyśmy na stadionach wpisanych przez konserwatora zabytków na listę "ochrony zabytków"...
Idąc o dwa kroki dalej, należy się już modlić, aby już gdzieś w Polsce biegał za piłką 15- latek, który umiejętnościami dorówna za lat 10, Robertowi Lewandowskiemu i weźmie na swoje barki taką odpowiedzialność jaką pan Robert cały czas niesie...

"Polska - Biało Czerwoni...Polska - Biało Czerwoni"
Zaśpiewać każdy może...
32121sobota, 29, czerwca 2019 10:24
iocosus
@ Zgred i trenerów w grupach dziecięcych i młodzieżowych "gra na wynik"

Zgred bredzisz. Szukamy odpowiedzi dlaczego nasi piłkarze są tak „niedouczeni” i być może słuszność ma prezes Boniek że to kwestia klimatu. Przez pogodę nie gramy w piłkę przez cały rok tak jak inne południowe nacje, nasza młodzież później też dorasta, a oprócz tego zanikł klimat podwórek jako elementu wychowującego polskie dzieciaki, a na nim to kształtowało się charaktery, następowała „naturalna selekcja” i przede wszystkim chłopaki przez całe dnie ganiały za piłką, a teraz zamiast tego siedzą przed komputerem i oto przyczyna obecnego stanu rzeczy.

Trenerów mamy dobrych, programy szkoleniowe idealne, zawodników kształtują kluby bo przecież nie PZPN, zatem jest jak jest, to znaczy jest dobrze, tak musi być. Ba, to dzięki temu mamy gwiazdy piłkarskie: Lewandowskiego, Szczęsnego, Zielińskiego i kandydatów na gwiazdy jak Bielika. I Zgredzie masz pełne prawo prezesa Bońka popierać i z trenerami którzy od najmłodszych roczników mają grać na wynik ponieważ „gra się po to żeby wygrać” bo taka jest istota sportu, to z nimi również możesz się utożsamiać. Twój wybór i twoja wola, ale są też inni którzy mogą mieć kompletnie inne zdanie i którym się wydaje że taki sposób myślenia jest i błędny i co gorsze utrwala „wielce niedoskonały” stan obecny.

Dzieciak w każdej zabawie, grze będzie uczestniczył żeby zwyciężyć, to naturalne i nikomu do głowy nie przychodzi żeby to odbierać!Chodzi o trenerów i ich sposób doboru „narzędzi|” żeby wygrywać w danych grupach wiekowych. Niestety dobry sposób na wygranie w gałę u czternastolatka jest straceńczy dla tego samego dwudziestoczterolatka, taką tezę stawiają niektórzy, ci z którymi ja się zgadzam i w żaden sposób nie burzy to żadnej z idei sportowej rywalizacji.

Być może to ja bredzę, Albiceleste nie ma racji, a Wawrzynowski z Tuzimkiem te pismaki nie mają w ogóle pojęcia o czym piszą. Być może, ale ja bym nie lekceważył kolejnych głosów z „branży”:

Piotr Urban - koordynator szkolenia młodzieży w Legii Warszawa, który przez ostatnie pół roku współpracował jako analityk z reprezentacją Czesława Michniewicza

„… Hiszpanie wcale nie robili nic nadzwyczajnego, bo z ich strony nie były to żadne wyrafinowane akcje czy wyćwiczone schematy. Zyskiwali przewagę poprzez proste elementy: dobre przyjęcie, dokładne podanie, grę jeden na jednego, ruch bez piłki.
Dlaczego oni to potrafią, a my nie?
- Oj, moglibyśmy o tym rozmawiać godzinami, a i tak pewnie nie wyczerpalibyśmy tematu. W Hiszpanii wszystko zaczyna się od podejścia. Przede wszystkim do szkolenia trenerów. Tam idea jest taka, by jak najwięcej z nich miało UEFA Pro. To nie znaczy, że od razu każdy trener z tą licencją jest dobry albo że każdy kurs prowadzony jest tak samo, trzyma poziom. Ten powszechny dostęp do edukacji sprawia jednak, że jeśli ktoś jest słaby to wypada. I to szybko, bo na jego miejsce od razu znajdzie się dziesięciu innych, lepszych. Jest w kim wybierać, bo rocznie przybywa około 40 nowych trenerów z UEFA Pro. W każdym regionie, a regionów jest 19. Jak to przemnożymy to nie wiem, czy w Polsce w ogóle znajdziemy tylu z UEFA Pro. Takie podejście tam to podstawa, ale jest też wiele innych aspektów. Poczynając od całego modelu szkolenia, który w Hiszpanii bazuje na tym, by jak najwięcej zajęć było z piłką przy nodze. Taktyka czy ćwiczenia analityczne ograniczone są do minimum. Liczy się przede wszystkim piłka, która jest obecna niemal w każdym ćwiczeniu. Jako przykład weźmy też prostą grę na utrzymanie. W przeciwieństwie do Polski nikt w Hiszpanii nie patrzy w pierwszej kolejności na to, czy są bramki, czy ich nie ma. To jedynie dodatek do gry. Najważniejsze jest to, co dzieje się na boisku: przyjęcie, podanie, czasem drybling, utrzymanie się przy piłce, a oprócz tego przegląd pola - obserwacja swoich kolegów, ale też przeciwników - szukanie linii podania, ruch bez piłki. To są podstawy. Proste elementy, które później mają przełożenie na grę. Też dlatego, że są powtarzane wszędzie, przez wszystkich. Było tak przez wiele lat w Osasunie, ale jak w tym roku pojechałem na staż do Realu, zobaczyłem, że robią to samo. Przebieg zajęć był podobny. Różniła się tylko otoczka, czyli baza treningowa, która w Madrycie była po prostu większa i bardziej okazała. Na boisku, w metodyce pracy, wielkiej różnicy już nie widziałem. Widzę ją dopiero w porównaniu z Polską, gdzie trenerzy nawet w trakcie tak prostych ćwiczeń jak gra na utrzymanie lubią przekombinować - wtrącają się, krzyczą, instruują piłkarzy, gdzie mają zagrać. Taki zawodnik zamiast na boisku myśleć o piłce, zaczyna myśleć o zasadach wymyślonych przez trenera. Nie dość, że jest skołowany, to jeszcze zabijana jest w nim kreatywność. Tak nie można. To jest droga donikąd.
Na jakim etapie szkolenia tracimy najwięcej?
- Do 11, 12 lat wyglądamy podobnie. Problemy zaczynają się później - w wieku 14, 15 lat. Szczególnie w tych mniejszych klubach, gdzie nie zawsze są wykształceni trenerzy. Zdarza się, że ich wychowankowie trafiają później do Legii. I choć mają potencjał, to braki w wyszkoleniu są tak duże, że musimy z nimi startować z innego pułapu niż powinniśmy.
To nasz największy problem?
- Nie wiem, czy największy. Na pewno dużym jest też napinka trenerów na wynik. Nie mówi się o tym zbyt wiele, ale niestety tak jest. Tutaj skala problemu rośnie z wiekiem, czyli im starsza grupa, tym większa napinka. W Hiszpanii tego nie ma, panuje dużo większy luz. Trenerzy w trakcie meczów nie rzucają wielu komend, a już na pewno nie powstrzymują piłkarzy od ryzykownej gry. W Polsce niestety robi się to nagminnie, bo dla wielu trenerów ważniejsze od rozwoju zawodnika jest wypromowanie samego siebie. Właśnie poprzez grę na wynik czy potrzebę ciągłej kontroli, czego już zupełnie nie rozumiem, bo przecież w piłce najfajniejsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy właśnie tej kontroli nie masz. Kiedy to piłkarz sam na boisku podejmuje decyzje - kreuje, improwizuje, szuka różnych sposobów, by przechytrzyć rywala.”

http://www.sport.pl/pilka/7,65037,24944835,dlaczego-polska-nie-miala-szans-z-hiszpania-to-sa-podstawy.html#s=BoxOpImg2
32120sobota, 29, czerwca 2019 09:21
Baron
Fajny wywiad z Cierzniakiem -

https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/lotto-ekstraklasa/legia-warszawa/radoslaw-cierzniak-tutaj-nie-ma-miejsca-na-przecietnosc/5zchbfy
32119sobota, 29, czerwca 2019 02:24
Zgred
a-c10

Kolego, wystawiasz mi całą strukturę szkolenia smarkaterii w Polsce, opisując jak to działa - tylko po to, aby podważyć moją ocenę negacji do całego systemu, w porównaniu z innymi ( siatkówka) przykładami?
Bo ludzie idąc dobrym trenerskim doświadczeniem idą po wynik, po wynik na miarę szkoleń... Czego Ty nie rozumiesz?
Kadeci, juniorzy, młodzicy rozwalają system, wygrywając w kategoriach swoich wiekowych, nie musząc poznawać ewentualnego klimatu kadry pierwszej w kraju. Wchodzą w to - naturalnie! Bez "autów", bez "obsrania" bo są nauczeni - wygrywania!

Piłkarze są zawsze tłumaczeni, defensywą, pokorą, mizerią.
"Podoba Ci się ten wzorek? Zajebiście. Siedź sobie zatem i się roztkliwiaj nad "sukcesami" (cudzysłów nieodzowny) w jakimś tam U. Tylko potem się nie dziw, że w A idzie nam co najwyżej średnio."

Co to za pytanie? Czytasz siebie?
A kiedy ? Jak nie na poziomach juniorskich, młodzieżowych? Kiedy?

Rumuni... Ci Rumuni pokazali szlachetne wartości sportu, nie byli obsrani, nie byli defensywni...Grali w piłkę! Chcieli w nią grać...
Jeżeli różnicy nie widzisz - to wszystko jasne.
ps:
"Wieś" nie potrzebuje rozmów z przedstawicielem Galicji - szczerze mówiąc - "wieś" ma to gdzieś...
32118sobota, 29, czerwca 2019 00:29
a-c10
@ Zgred:

Na całą tę Twoją durnowatą tyradę (nie pękłeś w trakcie jej pisania? aż dziw...) mogę odpowiedzieć w bardzo prosty sposób: rzeczywistość Cię orze. Tak, "orze", bo "ora" to u Benedyktynów, zaraz przed "labora". Labora zatem nad swym kontaktem z realiami, bo póki co szeroko się z nimi mijasz.

Podejście wynikowe stosowane jest w Polskiej piłce młodzieżowej (i dziecięcej) od długich dekad. Z nielicznymi wyjątkami, gdzie się nie ruszysz na trening smarkaterii, tam słychać to samo: "nie kiwaj!", "wywalaj!", "długa...!!!". I dalej w ten deseń. Drobniejsi, mniej wyrośnięci chłopcy są często odrzucani, bo się nie nadają. Bo nie gwarantują rezultatu. Bo przecież SP27 musi wygrać z SP43. Juniorzy KS Miasto muszą pokonać juniorów KP Wieś, trampkarze powiatu zachodniego odprawić z kwitkiem trampkarzy powiatu północnego i tak dalej, wg wzorku. Mija lat parę i z tych chłopaków wyrastają drewniaki. Podoba Ci się ten wzorek? Zajebiście. Siedź sobie zatem i się roztkliwiaj nad "sukcesami" (cudzysłów nieodzowny) w jakimś tam U. Tylko potem się nie dziw, że w A idzie nam co najwyżej średnio.

Rumuni? Z tego, co pamiętam, w poważnym meczu ostatnio pogoniliśmy ich 3:0. A wcześniej 3:1, nie? Kurczę, nie chce mi się góglać. Jak się te wyniki odwrócą na ich korzyść w meczach, które naprawdę mają znaczenie, wtedy pogadamy, dobra?

pees.
Ostrzegam uczciwie, że jeśli nie porzucisz retorycznej maniery najebanego wujaszka, co to całej zgromadzonej na festynie wsi opowiada, jak to wszędzie był i wszystko widział, przestanę tracić czas na próby dyskusji z Tobą.
32117piątek, 28, czerwca 2019 23:44
Baron
Hiszpania – Francja 4:1

Roca 28′ Oyarzabal 45+2′ Olmo 47′ Mayoral 67′

Kompromitacja czy nie?
yvComment v.2.01.1