W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


Szkoci ciekawy przypadek zaliczyli. Zostały im Celtic w LE i Hearts w LKE. Celtic grał w kwalifikacjach do ChL, wygrał z Linzem u siebie 3-0 i przegrał na wyjeździe 1-5. W regularnym czasie, bez dogrywki. Przyznam, że cieszą mnie ich niepowodzenia od 2014 r i zawsze trzymam kciuki za ich rywali. Wszystko inne odpadło: Rangersi, jak wspomniano, sieroty z Hibernianu (decydująca bramka znów w doliczonym czasie, u siebie, samobój z gatunku takich, że trudno tak strzelić do własnej bramki, nie żaden pechowy rykoszet a la Rafał Augustyniak) i pechowcy z Motherwell, bo trafili na finalistę LE Freiburg. Szkocka piłka.
Inny ciekawy przypadek. Pamiętamy Lincoln Red Imps, prawda? Dotąd było tak, że póki grali u siebie, byli w stanie coś ugrać. Na wyjeździe nie. I oto zmiana: awansowali do fazy grupowej LKE kosztem północnoirlandzkiego Larne. Ich wyniki: 0-2 u siebie, 3-0 na wyjeździe.
Norwegia (15. miejsce) ma dwie drużyny w ChL - Viking i Bodo.
Jescze polska piłka klubowa musi popracować. Raków dostał to, o co się sam prosił.
Wczorajsze mecze mniej więcej zgodnie z przewidywaniami, Jagiellonia z klasą do końca, Lech z bezpiecznie zaliczoną jednostką treningową, Górnik bez szans.
Jedyny zawód to Raków, i nie chodzi o to, że odpadli z Hajdukiem, bo z tym się można było liczyć mimo niefortunnych przygód Hajduka w minionych sezonach. Nawet nie ma co iść w stronę tezy, że los odebrał im to co podarował w dwumeczu z Hammarby, Raków był tragiczny, po prostu tragiczny.
Girondins Bordeaux (rok założenia 1881) nie odniósł sukcesu w postępowaniu odwoławczym przed sądem administracyjnym, który tym samym potwierdził jego wykluczenie z rozgrywek ogólnokrajowych. Z powodu utrzymujących się problemów finansowych klub został przeniesiony aż do szóstej ligi. W swoim orzeczeniu sąd nie uwzględnił planu ratunkowego ani oferty przejęcia klubu przez grupę inwestycyjną Sparta Capital, argumentując, że gwarancje te, uzyskane dopiero po wydaniu decyzji przez organy kontrolne, nie mogą być brane pod uwagę. Potencjalni nowi właściciele nadal próbują odwołać się do komitetu wykonawczego federacji piłkarskiej, jednak słynny klub nieuchronnie zbliża się do groźby całkowitej likwidacji sądowej.
i
Borussia Dortmund ogłosiła stratę w wysokości 21,7 mln euro za rok finansowy 2025/26. W minionym sezonie klub zakończył go na minusie między innymi dlatego, że odpadł już w rundzie wstępnej play-offów Ligi Mistrzów*. W nadchodzącym sezonie w Westfalii spodziewają się powrotu do zysków.
Widzę to tak: News o Bordeaux niech sobie przypną nad biurkami rządzący Legią. Morał jest taki, że zacna historia, oddani kibice i wielkie osiągnięcia z przeszłości nie uwalniają od podlegania twardym prawom rynku. Jeśli Legia będzie dalej głupio się rządzić i będzie brnęła w długi, to może się tak samo skończyć. To nie jest sezon czy dwa w 2. lidze, tylko widmo likwidacji. Z tego punktu widzenia, obecne okno transferowe trzeba o tyle dobrze ocenić, że się dalej nie zadłużamy.
News o BVB: tego się nie spodziewałem. Czołówka 1. Bundesligi również ma budżet zależny od wyniku w pucharach. Ba, i to z założeniem, że całość się zepnie, jeśli zajdą naprawdę wysoko, i to w ChL. Sądziłem, że takie zależności to tylko nasza bolączka, europejskim potentatom nieznana.
* runda wstępna play-offów Ligi Mistrzów = runda przed 1/8 finału, rozgrywana w lutym 2026 (czyli do wiosny dotrwali), między drużynami z miejsc 9-24 z fazy ligowej.
I rezerwy. Druga wygrana. Jeśli będziemy dalej grać systemem porażka - wygrana, porażka - wygrana, to się utrzymamy. Teoretycznie powinno to oznaczać, że wychowamy młodziaków bardziej gotowych do tego, aby wejść do dorosłej piłki. Bicki szaleje. Może zostanie królem strzelców 2. ligi.
Jeszcze, uzupełniając poprzedni wpis, chodziło mi o mecz Legia - UT Arad 8-0, 1/16 PEMK.
Zgadzam się, że na arenie krajowej Górnik, demonstrując taką grę jak w kwalifikacjach pucharów, może zająć bardzo wysokie miejsce na koniec.
Co do meczu w Poznaniu, nie oglądałem, ale wynik o tyle mi się to nie spodobał, że gospodarze zbliżyli się do jednego z najwyższych zwycięstw Legii w pucharach. W 1969 Legia wygrała z rumuńskim UT Arad u siebie. To nie był byle jaki klub, bo rok później wyleminował z PEMK Feyenoord, który bronił przecież trofeum i który wyeliminował Legię w 1/2 finału w 1970 r. No więc, dobrze, że wczoraj miejscowi na tych siedmiu poprzestali.
I z innej beczki: interesujące to zamieszanie z Vjunnykiem i z jego odmową Koronie. Nie wiem, czy szczerze mówi, że chce koniecznie do Legii (jeśli szczerze, to miło mi), czy coś kombinuje. Nie wiem, czy napastnik, po zakontraktowaniu Kuchty, to teraz taka pilna potrzeba, czy jest sens poszerzać kadrę i jak stoimy finansowo (pewnie nienadzwyczajnie). Ale przypadek godny uwagi. Ciekawe, czy Lechia po spadku może sobie pozwolić na utrzymywanie piłkarzy, którzy i tak nie grają zbyt wiele.
Jagiellonia ograła Gruzinów 4:0. Tak po prawdzie to był to bardzo przeciętny mecz Jagiellonii, niechlujny i na niskiej intensywności. Nie zasłużyła Jagiellonia na strzelenie tylu bramek, a już na pewno nie powinna kończyć tego meczu na zero z tyłu, no ale wynik się zgadza i są o krok od Ligi Europy.
Lech zmiażdżył Thun 7:0. Trzeba powiedzieć, że to jest wręcz niepojęte, że taki zespół jak Thun zdobył mistrzostwo Szwajcarii. Obrona dziurawa jak ser (szwajcarski!), do tego radosny hobby futbol pod względem taktycznym, to się mogło skończyć dwucyfrówką.
Górnik przegrał z Monaco 2:3. To już było grane w poprzednich rundach, Górnik biega, walczy, pcha się do przodu, dośrodkowuje, ale jakości niestety brak. Monaco wystarczyła jednak kontra i 0:1, jeden fenomenalny strzał z dystansu i 0:2. Nie miał Górnik szczęścia w losowaniu na żadnym etapie, ale prawdopodobnie wszystkie te mecze pokazały Gasparikowi jak daleka jeszcze droga przed nimi do Europy, że do rywalizacji na tym poziomie muszą poprawić grę defensywną, wzmocnić obronę. Natomiast jeżeli chodzi o Ekstraklasę to nie zdziwię się, jeżeli będą jeszcze mocniejsi niż w poprzednim sezonie.
Wreszcie na koniec dnia Raków wyszarpał remis 2:2 z Hajdukiem w Splicie. Dziwny mecz. Raków optycznie z lepszą kulturą gry, Chorwaci groźniejsi w ataku, dynamicznie i w bezpośredni sposób przedostający się pod bramkę Trelowskiego. Raków miał ponad pół godziny w przewadze i był wtedy właściwie bezradny, aż do ostatniej akcji meczu i indywidualnego popisu Fadigi. Jest w Rakowie potencjał, ale i coś się tam nie zgadza, zresztą pokazują to wyniki w Ekstraklasie. Papszun wolał prostą grę w ataku, piłka do boku i dośrodkowanie, Kroczek chce, żeby oni grali prostopadłą piłką, opierali akcje o środkowego napastnika, można odnieść wrażenie, że to jest nieco przekombinowane. W rewanżu szanse 50/50, z minimalnym wskazaniem na Raków, bo grają u siebie.
'Piszę o tym żebyśmy nie odbijali się w naszych kibicowskich stanach emocjonalnych od ściany do ściany, od czarnej rozpaczy do bezkrytycznego entuzjazmu.'
Chyba na razie (jeszcze) nie występuje miotanie się od ściany do ściany. Raczej społeczność legijna ma świadomość, że to tylko 4 kolejki, że niczego nie wygraliśmy i wątpliwe jest, czy wygramy (główny problem - siła sportowa składu).
Historycznie, rozpalonym głowom przytoczyć można sezon 2007/08. Przyszedł Urban i pierwszych siedem kolejek Legia wygrała (w siódmej dopiero pierwszą bramkę straciliśmy), ale potem się to dosyć szybko posypało. Dorobek na koniec był bardzo zacny - 63 punkty w 30 meczach (!!!) i do tego zwycięstwo w PP (Roger przekazał Mercedesa dla najlepszego piłkarza meczu na aukcję charytatywną, to a konto meczu gwiazd na 110-lecie), ale starczył na 2. miejsce, 14 punktów za klubem, który ukończył wówczas rozgrywki na 1. miejscu. Druga rzecz, Marek Papszun, choć to nasz wielki (największy?, jedyny?) atut, też nie daje stuprocentowej ochrony przed kryzysami. Rok temu jego Raków bardzo źle wystartował. Nas to też może w pewnym momencie dopaść. Byle wówczas nie poddać się panice i nie wykonywać gwałtownych zmian.
Marek Papszun: „Nie chcielibyśmy zejść z tej średniej poniżej dwóch punktów w dłuższej perspektywie. Myślę, że powinien być to nasz cel, bo historycznie taki wynik daje walkę o najwyższe miejsca.”
Licząc średnio, 34 mecze razy 2 punkty to daje nam 68 punktów i to jest realny cel Marka Papszuna postawiony przed drużyną. Koresponduje to z moimi szacunkami, w których: „Przy na przykład siedmiu porażkach i remisach sezon byłby doskonały obojetnie, ktore miejsce 67 punktów by dało, a teoretycznie przy takiej zdobyczy powinno być mistrzostwo, Lech koronowany został przy jedynie sześćdziesięciu punkcikach.”
Średnia dwa punkty na mecz, to ambitne zadanie, ale trzeba mieć z tyłu głowy, że przy niej i tak zakładamy stratę 34 punktów. Na razie straciliśmy dwa, zatem „w zapasie” pozostają jeszcze trzydzieści dwa. Piszę o tym żebyśmy nie odbijali się w naszych kibicowskich stanach emocjonalnych od ściany do ściany, od czarnej rozpaczy do bezkrytycznego entuzjazmu. Na razie, jest dobrze, albo nawet bardzo dobrze, bo zgodnie z planem, a wtopy i tak będą, oby tylko sporadyczne.
Wokół Legii spokojnie (‘humble Legia’) i tym razem to obserwacja cudzych spraw dostarcza więcej materiału do wniosków na temat naszych spraw.
Zdziwił mnie komunikat Kolegium Sędziów ws. bramki na 2-0 z Radomiakiem. Naprawdę była tak kontrowersyjna, żeby poświęcać jej osobny komunikat? Myślałem, że oni się zajmują trudnymi przypadkami w tych komunikatach. I w ogóle opinie o kontrowersjach są w każdym miejscu inne. Np. na TVP Sport jest tekst Rostkowskiego dowodzący w tonie ‘toż to przecież oczywista oczywistość’, że Korona podwójnie nieprawidłowo strzeliła Widzewowi na 2-1. Podwójnie, bo spalony i faul w jednej akcji. A Kolegium Sędziów w komunikacie (a jakże) pisze, że właśnie dobrze i zgodnie z regułami gry i sztuki sędziowania, że ten gol został uznany. Bądź tu mądry.
Raków idzie jak burza. Drużyny z Emrelim w składzie chyba tak mają. Odkładając jednak na bok złośliwości, ich falstart jest dla nas o tyle istotny, że pokazuje, że na Marka Papszuna łatwo narzekać, ale trudno go zastąpić. Następcy na razie nie spełniają oczekiwań. To ciekawe, bo Raków przerabiał już podobny scenariusz - w 2023/24 był D. Szwarga, wzorowy uczeń i naśladowca Papszuna, do przejęcia schedy przygotowywany zawczasu. I on też nie był w stanie zapewnić dobrego zastępstwa. Jak widać, Legia nie jest jedynym klubem, w którym wyciąganie wniosków z minionych doświadczeń nie jest mocną stroną.
https://kanalsportowy.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/widzew-lodz-pozyska-nowych-zawodnikow-vukovic-czeka/
Vuković apeluje o wzmocnienia, kadrę ma wąską (tak twierdzi), musi grać nie tymi, którzy są potrzebni, tylko tymi, których akurat ma. Pomijając to, czy ma rację czy nie, to pokazuje, że transfery to studnia bez dna, niezależnie od utopionych środków. Po kim jak po kim, ale akurat po jego obecnym pracodawcy nie spodziewałem się zbyt wąskiej kadry. Jak to miło, że to nie nasz problem w tym sezonie.
Awans przepchnął też Raków. Szwedzi z Hammarby mieli ich na widelcu w Częstochowie, ale skończyło się 0:0 i to chyba to okazało się kluczowe, bo rewanż był zupełnie inny. Raków czekał w niskim bloku, szukał kontr, stałych fragmentów, no i doczekał się w końcówce pierwszej połowy. Po przerwie jeden ze Szwedów dostał czerwoną kartkę, paradoksalnie dopiero po tym zdarzeniu Hammarby miało swoje najlepsze sytuacje, ale Raków jednak utrzymał. Wygrali rutyną, ograniem w Europie i... Trelowskim w bramce. O awans do fazy ligowej LK zagrają z Hajdukiem Split.
Równocześnie z Rakowem, o awans w LE walczył Górnik. Zaczęli bardzo mocno, zamykali Ferencvaros, odrobili straty do przerwy dzięki bramce Urbańskiego z karnego. Niestety po przerwie ich impet zelżał, być może opadli z sił, a może zadziałały zmiany u Węgrów (między innymi doświadczeni Nagy i Keita). Ferencvaros odzyskał środek pola, tak od 65. minuty przeniósł grę na połowę Górnika, wyrównał i potem to raczej Węgrzy byli bliżsi drugiej bramki niż Górnik doprowadzenia do dogrywki. Może budzić sympatię Górnik swoją grą, ale jednak czegoś tam brakuje jeszcze, bo ten Ferencvaros na pewno był do przejścia. Spróbują powalczyć o LK, ale znów będzie ciężko, bo czeka Monaco.
Wczoraj odpadł GKS. Wygrali 2:1, cisnęli w końcówce, ale zabrakło im jakości, chłodnej głowy. Hapoel był lepszy przez 150 ze 180 minut dwumeczu, ba, był o dwie klasy lepszy, a jednak GKS mógł wszystko odwrócić przez te ostatnie 30. Niestety ich skuteczność była fatalna, szkoda, chociaż oczywiście każdy kto widział te mecze musi przyznać, że wynik sprawiedliwy, bo GKS całościowo słabiutko wypadł w dwumeczu.
http://www.90minut.pl/news/342/news3423000-Jakub-Zielinski-zadebiutowal-w-Wolfsburgu.html
Borek pisze, że widział i że debiut mega. To ciekawe, bo przed przyjściem trenera Kowala opinia o szkoleniu bramkarzy w Legii od jakiegoś czasu była mocno chłodna, tak to nazwę. Chyba że rok treningów w VfL tak go rozwinął. Akademia co prawda za wielu młodych na dłużej do 1. drużyny nie dostarczyła, ale ewidentnie pomaga nam ratować finanse. Nie temu jednak powinna służyć.
Jest Kuchta. Zobaczymy. Mam obawy, ale transferowi się nie dziwię. I, jak zwykle, mam nadzieję, że to trener go chciał, a nie że jakaś łapanka.
Rezerwy okazale wygrały ze Świtem Szczecin, w którym jest pełno weteranów ekstraklasowych boisk. Olbrzym Bicki ich dobił. Wystąpił w trzeciej tercji tydzień temu w sparingu z AEL. Ciekawe, jakie wrażenia trenera.
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/wideo/51510/fredi-bobic-dla-wp-sportowefakty-legia-juz-nie-bedzie-otwartym-portfelem-dla-wsz
W środę zaczął Górnik na Węgrzech. Ferencvaros miał zdecydowanie więcej jakości w środku pola, lepiej utrzymywał się przy piłce, to ostatecznie dało im zwycięstwo po tym jak Corbu wykorzystał przestrzeń przed polem karnym. Górnik grał szybkim atakiem, miał swoje szanse, ale za mało było w tym wszystkim chłodnej głowy, rutyny, wybierali złe rozwiązania, strzały latały wysoko nad bramką itp. Górnik oczywiście nadal pozostaje w grze o awans, ale potrzebują zagrać bardzo dobry mecz, na takiej intensywności jak np. finał PP z wiosny.
Wczoraj cenny wynik Jagiellonii. Mecz prowadzony według przewidywalnego scenariusza, Rangersi mieli inicjatywę i posiadanie, Jagiellonia kłuła kontrami. Tych kontr było tak wiele, że naprawdę szkoda, że skończyło się tylko na 2:1, to może być za mało, w rewanżu na Ibrox Szkoci będą chcieli wrzucić Jagiellonię na karuzelę.
Lech wymęczył 1:0 nad Farerczykami z Klaksvik, fatalnie to się oglądało. Trzeba mieć nadzieję, że jednak przepchną ten awans i zapewnią sobie fazę grupową, po pierwsze ranking, po drugie liga będzie ciekawsza, przecież w końcu się obudzą tak jak rok temu.
Raków tylko 0:0 u siebie z Hammarby, w dodatku tak naprawdę był to szczęśliwy remis dla Rakowa. Mieli niby kilka sytuacji, ale to wszystko po dośrodkowaniach, stałych fragmentach, w piłkę znacznie lepiej grali Szwedzi. Kolejny trener, a Raków nadal wygląda jak sieroty po Papszunie, zupełnie nie działa ich pressing.
W ostatnim meczu GKS gładko uległ Hapoelowi. Chyba już za wysokie progi. Wyglądało na to, że GKS chciał grać swoją piłkę, ale tym razem byli całkowicie bezradni. Hapoel wyszedł jak po swoje, byli szybcy, zdecydowani, zaawansowani technicznie, z łatwością wygrywali pojedynki, mogło być i 5:0. Skończyło się na dwóch bramkach i w rewanżu GKS pewnie spróbuje odrobić, na pewno jest w nich sportowa złość po tym jak zostali wczoraj sprowadzeni do parteru, ale szanse chyba nie większe niż 10 procent.
Dochodzi problem stadionu i przystosowania do wymogów drugiej ligii . Sytuacja i patrzenie na rezerwy w Legii zmienia się tak jak zmieniają się ludzie wokół DM . Druga liga to większe koszty a tych Legia próbuje unikać jak ognia . Tak więc twoje spostrzeżenie że to będzie jeden sezon jest w 100% trafne .
Na dziś w Legii jest przeświadczenia że ta druga liga jest nam potrzebna jak umarłemu kadzidło .
Ale trochę nam umyka rzecz dużo ważniejsza: rezerwy Legii na szczeblu ogólnokrajowym. Napinka, aby awansować przez lata była duża. Czasem rezerwy fajnie grały w 1. grupie 3. ligi, ale zawsze znalazł się ktoś silniejszy - Sokół Ostróda, Polonia, Widzew, Unia Skierniewice, ŁKS II. No i przyszedł ten awans w końcu. Wydarzenie historyczne, bo w rozgrywkach seniorskich ligowych nasze rezerwy dotąd tak wysoko nie grały. I chyba wszystkie te starania dadzą efekt taki, że sternicy klubu ujrzą na własne oczy, że z punktu widzenia rozwijania młodych zawodników i ich przechodzenia do piłki seniorskiej, 2. liga nie musi wcale być lepszym miejscem niż 3. liga. Po kilku sezonach w 2. lidze, do 3. wróciły rezerwy Lecha i ŁKSu i chyba nie robiono z tego dramatu. Nas też to raczej czeka. Jeśli powrót do 3. ligi zdarzy się jednak po zaledwie jednym sezonie w 2. lidze, to trochę wstydu będzie. Ale tak nauka też czasami przebiega - trzeba się najeść wstydu, aby pojąć.
Obejrzałem 2. połowę ze Stalą Stalowa Wola i skrót ze Zniczem. Bramkarzy mamy heroicznych (Bienduga i Stolarenko), ale w pozostałych aspektach (fizyczność, organizacja gry, dyscyplina boiskowa) - odstajemy. Staram się na to patrzeć szkoleniowo: ile dadzą młodym piłkarzom występy w takich meczach? I na razie sądzę, że nie dużo więcej niż dawały mecze w 3. lidze. Tyle, że młodzi ujrzą, ile im brakuje, jak odstają i że piłka to sport zespołowy. Polecam skrót ze Znicz - Legia i sytuację z kontrą w 1. połowie po stracie Oliwiera Olewińskiego (41. minuta). A przecież po wypożyczeniu do Pogoni, pisano o tym zawodniku z kontekście ewentualnego dołączenia do 1. drużyny. Jego powrót po tej stracie (jest bardzo dobra powtórka) nie wyglądał dobrze.
Aha, jeśli szukamy gabarytowego zamiennika dla Milety Rajovicia, to jest w rezerwach austriacki (o korzeniach tureckich) zawodnik Bekem Bicki. Czytam, że ‘tylko’ 188 cm wzrostu, ale w telewizorze wygląda, że chłop na schwał.
GKS-owi wróżyłem koniec przygody, ale przepchnęli. Żylina na przestrzeni dwumeczu lepiej grała w piłkę, tylko że Słowacy z tym samym defektem co w zeszłym roku przeciw Rakowowi, nie byli w stanie utrzymać intensywności, każda zmiana obniżała jakość ich gry, w przypadku GKS-u wręcz przeciwnie, zmiennicy wnosili energię. Fajna sprawa dla Katowic.
Cóż to będzie działo się w przyszłym tygodniu, pięć polskich drużyn w grze. Aż zerknąłem na terminarz kiedy gramy z którymś z pucharowiczów, niestety dopiero w połowie września (Jagiellonia).
Jednocześnie ten wynik paradoksalnie stał się zarzewiem kompromitacji Lecha, gdyż o ile można zrozumieć euforię mediów, kibiców ,a nawet piłkarzy to od trenera należy oczekiwać chłodnego, racjonalnego spojrzenia na rzecz całą.
Otóż Lech w Danii to czasu ukarania Hansena w 37' nie był lepszą drużyną i dopiero grając w przewadze rozbił AGF. Stało się tak dlatego ,że AGF gra duńską odmianę futbolu wytworzoną przez analityków w Midtjylland przed 14 laty ,a polegającą na konsekwentnym graniu strefą zarówno w defensywie jak i ofensywie.Brak jednego zawodnika wywoływał efekt domina, bowiem jak w jednej strefie zabrakło kryjącego , to zastępował go inny , ale w ten sposób stale jedna ze stref była stale niekryta. Trzeba przyznać,że Lech bardzo umiejętnie wykorzystał ten minus i poprzez podwajanie wejścia w wybraną strefę AGF wykorzystywał przewagę pozycyjną do zdobywania bramek.
Więc w rewanżu rozumny trener powinien założyć,że przebieg meczu w Poznaniu będzie odmienny niż w Danii. Niestety Frederiksen założył ,że wystarczy graczy AGF zmuszonych do ofensywy powstrzymać reaktywną defensywą w średniej strefie . I tak,też było do pierwszej bramki po której Lech wykazał ,że jest zespołem niedojrzałym nie posiadającym lidera.Bowiem zamiast zmienić nastawienie na ofensywne , aby trzymać piłkę z dala od własnej bramki zawodnicy Lecha usiłowali zdyskontować fakt,że nadal w dwumeczu wysoko prowadzą i zeszli do obrony w niskiej strefie - co zakończyło się katastrofą. Marzenia p LM poszły precz ,ale też spadli do III rundy LE, gdzie co prawda trafiają na zespół z Wysp Owczych ,ale w IV mogą trafić nawet na bardziej wymagającego rywala niż AGF.
Po drugie, w LE/LKE Lech będzie miał zauważalnie większe szanse na naćwierkanie jakichś sensownych punktów.
Z jednej strony tak, zresztą ten proces trwa już od kilku sezonów, dotycząc nie tylko Lecha, i kto wie czy nie byłoby nam łatwiej (a na pewno bardziej praktycznie) dostać się do LM z urzędu dzięki rankingowi niż przebijając przez eliminacje.
Tylko te awanse do LK i skoki rankingowe to też wbrew pozorom nie jest coś, co powinniśmy brać za pewnik, wystarczy przypomnieć sobie co wyprawiała Legia latem zeszłego roku. A w tym sezonie peleton naszych drużyn chyba słabszy (i pod względem zestawu i formy, mam na myśli zwłaszcza Raków i Jagiellonię, bo tam przecież spore były punktowe zdobycze). Poza tym przydałoby się jednak mieć niezawodne konie pociągowe takie jak mają choćby Czesi, po tym co zrobił wczoraj Lech można w to zwątpić.
@ dalkub
bo piszecie że Legia nie ma jakości i nie ma składu to którego tuza z Poznania lub Zabrza bierzemy i wstawiamy do składu i mamy jakość?
Hehe, dobre, dobre, ale trzeba było napisać, że nie ma różnicy w jakości po tym jak Lech mógł nam wbić siedem czy osiem bramek parę miesięcy temu
Lech wczoraj zrobił to samo co Chelsea w meczu z nami w Londynie czy Fiorentina niedawno w rewanżu przeciw Jagiellonii. Tylko że jeżeli robią to przedstawiciele Serie A czy Premier League w meczu z drużyną z Ekstraklasy to można to jeszcze od biedy zrozumieć, w końcu komu nie zdarzyło się nigdy odstawić fuszery w robocie, natomiast jeżeli coś takiego majstruje mistrz Polski w rywalizacji z mistrzem Danii, rywalizacji, której stawką jest zbliżenie się do Ligi Mistrzów, a jest to stawka tak gigantyczna, że każdy powinien zachować absolutną staranność i czujność, no to jest to pożałowania godne kuriozum. Jakości do tego nie mieszajmy, ale ja na pewno uprzejmie podziękuję za poznański mental (i to nam się tradycyjnie zarzuca brak pokory)
Na poważnie, ale również bez zastanowienia dokonałbym subiektywnie roszady Biczachczjana z Chłaniem.
Dla Ekstraklasy to akurat, uważam, całkiem nieźle. Po pierwsze, przyda się ociupina lodu na rozgrzane łebki, bo po ostatnich skokach rankingowych niektórym zaczęło się zdawać, że my już-już doganiamy Premier League. Albo chociaż Bundesligę. No cóż, nie.
Po drugie, w LE/LKE Lech będzie miał zauważalnie większe szanse na naćwierkanie jakichś sensownych punktów. Całkiem zatem możliwe, że ten blamaż okaże się być blessing in disguise.
Co się jednak tyczy samego Kolejorza - auććć... No cóż, w futbolu cuda i inna magia zdarzają się jakby częściej, niż w innych dziedzinach życia. Wypadałoby więc chyba zaakceptować, że raz na czas jakiś ci, których wspieramy, znajdą się na tym złym końcu czarodziejskiej różdżki.
Gdzieś się natknąłem na kwotę w widełkach 11-15 mln euro na transfery w Poznaniu w tej przerwie (ponoć samo wykupienie Palmy to były 4 mln). Trudno jeszcze ocenić efektywność piłkarską tych wydatków. Zresztą to nie nasz problem. Natomiast, sądząc po skrócie, Mateusz Lis bronił bardzo źle. Przy każdej bramce, nawet przy tej z karnego, można mieć uwagi. Nie wiem, ile kosztował, ale to wiem, że niesłusznie narzekałem w takim razie na Kacpra Tobiasza Uważam, że w pucharach takich złych meczów jak Lis teraz nie zaliczał. Cieszę się, że to nie Legia rozegrała tak zakończony dwumecz - źle znoszę w podobnych wypadkach reakcje naszych sympatyków - szukanie winnych i deprecjonowanie wcześniejszych osiągnięć.
Jest mi też trochę żal, bynajmniej nie z powodu klubu z Bułgarskiej. Myślę o tych 5 polskich drużynach w eliminacjach pucharów i o łatwej ścieżce, jaką ma obecnie mistrz kraju w kwalifikacjach ChL. Duży wkład w wypracowanie tak wysokiego rankingu krajowego miała Legia. Po odpadnięciu Legii i Jagiellonii wiosną 2025 z LKE, widziałem gdzieś takie zestawienie, że Legia w 5-letnim okresie rozliczeniowym wniosła najwięcej punktów do rankingu krajowego. I teraz nie możemy z wypracowanych przez siebie dobrodziejstw skorzystać.
Mental zawiódł, a w takim razie zawiódł i trener, w futbolowych arkanach według mnie w Pyrlandii dali tyłka z obsadą jednej pozycji - bramkarza.
To co odwalił Lech w rewanżu jest wręcz niepojęte. Masz trzy bramki zaliczki, własny stadion, osłabionego przeciwnika, który gra juniorami i... odpadasz. Trudno powiedzieć czy sytuację zlekceważył i źle ocenił sztab (bo oni już z Cracovią wyglądali jakby nagle wyłączyło im motorykę), czy sami zawodnicy poczuli się już jak mistrzowie świata i okolic, w następstwie czego zabrakło im elementarnego profesjonalizmu, tak czy inaczej otrzymali potężnego plaskacza. Jakoś rozbawił mnie ten mecz (to chyba ten sam mechanizm, który corazstarszy przywoływał podczas MŚ, brak zaangażowania poprawia niekiedy jakość odbioru), choć dla polskiej piłki to jest oczywiście poważny cios. Bo wydaje nam się, że idzie ta liga do przodu, że nabijamy ranking, gonimy mocniejsze ligi i tak dalej, a tu mistrz kraju, który dosłownie bawił się w tej lidze na wiosnę, który się nie rozpadł, wręcz przeciwnie, gdzie wszechstronnie zadbano o stabilizację, ba, wzmocniono zespół, ten mistrz zalicza nieprawdopodobną kompromitację na samym starcie relatywnie łatwej drogi do Ligi Mistrzów. Jak to świadczy o Ekstraklasie?
W meczu Górnika cudu nie było. Tam w umiejętnościach była przepaść, choć Górnik zrobił naprawdę wiele, żeby dać sobie szansę. Fizycznie wyglądali lepiej od Fenerbahce, potrafili wgnieść Turków w pole karne w końcówce pierwszej połowy, ogólnie grali mega ambitnie. Zabrakło trochę umiejętności, szczególnie mogą żałować złych decyzji w końcówce, zmarnowanych szans na dośrodkowania i stałe fragmenty, ale trzeba powiedzieć, że odpadli z honorem, ulegając przeciwnikowi z po prostu znacznie wyższej piłkarsko półki.
W klubie ktoś powinien wziąć to w końcu na klatę i przyznać, że jest to niewypał transferowy, niestety ale cholernie przepłacony, i mu podziękować, przesunąć do rezerw czy cokolwiek. Wiem, że sytuacja Widzewa jest inna niż Legii, ale tam nie było sentymentów w przypadku Bukariego, który kosztował jeszcze więcej. A jeśli faktycznie są jakieś dziwne zapisy w jego umowie odnośnie minut gry, co niektórzy sugerują, to jest to już kompromitacja klubu przez duże "K".
Koń jaki jest wszyscy widzą . Ale mam pytanie . Czujesz się lepiej jak z nim pojedziesz jak z furą gnoju ? Ja np takiej potrzeby nie mam . Czytanie wciąż jaki to on jest drewno nie interesuje mnie zupełnie . Gra ? No trudno, nie będę się tym zadręczał . Naprawdę nie widzę sensu w ciągłych wpisach tych samych osób jaki to on jest słaby. Spuśćmy zasłonę milczenia , będzie to i dla nas i może dla niego korzystne .