A+ A A-

"Przegląd kadr"

tren1W pierwszym meczu Ekstraklasy, szkoleniowiec warszawian, Jan Urban zaskoczył wszystkich. Oczywiście, przy grze środa – sobota, rotacja nie jest czymś niespotykanym, jednak trener Legii Warszawa postanowił urządzić pełen przegląd kadr, ot jakby nie walczył o ligowe punkty, a grał kolejny przedsezonowy sparing. Ruch nad wyraz odważny, ale dzięki temu mogliśmy przyjrzeć się formie znajdujących się w naszej kadrze piłkarzy.

Nic więc dziwnego, że gdy pierwszy raz przeczytałem skład w jakim mamy wystąpić, byłem w lekkim szoku. Co wyraziłem zresztą tuż przed samym meczem, pisząc, że Janek Urban poszedł po bandzie. Ryzyko było spore, bez wsparcia „weteranów” można było się potknąć, wszak z łodzianami nigdy nie grało nam się łatwo, nawet w podstawowym składzie. Trener zagrał „va banque”, młode wilki ( i nie tylko) mogły się albo spalić, albo... niczym husaria przypiąć sobie skrzydła. Sygnalizując swoją gotowość do kolejnych ataków. Przyznaję, o ile przez cały tydzień mecz w Widzewem nie wzbudzał u mnie większych emocji, o tyle po decyzji naszego szkoleniowca z wielkim zaciekawieniem usiadłem na trybunach stadionu.

Zanim to jednak nastąpiło, przyszedł czas na rzeczową analizę składu naszych rywali. I muszę przyznać, że z kolejnymi minutami poświeconymi na śledzenie możliwości Widzewa, decyzja sztabu Legii zaczęła być coraz bardziej zrozumiała. Jeśli w trakcie Generali Deyna Cup, w meczu finałowym z Fluminense, które dzień wcześniej pokonało renomowaną Austrię Wiedeń, możemy zagrać własną młodzieżą, grając z Brazylijczykami jak równy z... równiejszym, to tym bardziej możemy ją wystawić z dzieciakami Mroczkowskiego. W tej chwili Widzew Łódź to istne futbolowe przedszkole, a zawodnicy, którzy rok temu wchodzili z ławki, dziś są pierwszoplanowymi postaciami zespołu.

I o tym trzeba pamiętać oceniając sobotnie wydarzenia. Choć, to wcale nie oznacza, że powinniśmy je deprecjonować. Szczególnie, że widzewska młodzież potwierdziła swoje niemałe już umiejętności. A trener łodzian bardzo rzetelnie wykonał „wakacyjną” pracę, doskonale przygotowując swoich chłopaków pod względem taktycznym. Ku mojemu zdziwieniu goście całkiem nieźle potrafili ograniczać nasze pola działania. Dobrze przesuwali się strefami, starając się odcinać „groźne” rejony boiska. Jednak w sytuacjach sam na sam, wyraźnie przegrywali pojedynki z „wojskowymi” a ci, co i rusz stwarzali zagrożenie pod bramką Mielcarza. Dlatego obserwacja graczy Legii ma swoją wartość, jednakże nie należy popadać w hurraoptymizm. Niemniej jednak, jestem pewien, że sobotni mecz dostarczył naszemu trenerowi odpowiedniej dawki informacji. To samo tyczy się kibiców zgromadzonych na trybunach Pepsi Areny. Kilka z nich wartych jest przytoczenia:

Młodzi:

Patryk Mikita – przyznam, że uczucia mam mieszane. Jasne, wiem co to debiut, ale Patryk niepotrzebnie szukał w tym meczu spektakularnych zagrań, gdyby od początku grał prosto, jego dorobek byłby o wiele bardziej imponujący. Z drugiej jednak strony, bramka i dwie fantastyczne asysty to nie w kij dmuchał, wrażanie robią niesamowite. Jak zacznie grać dojrzale, na dwa - trzy kontakty, to będziemy mieli z niego nie lada pociechę. Choć nadal uważam, że to bardziej skrzydłowy niż wysunięty, samotny strzelec.

Mateusz Cichocki – przyjemnie sie patrzy na grę tego chłopaka. Mateusz wręcz imponuje spokojem, zaskakuje też umiejętnością wyprowadzenia piłki, rzadko spotykaną u tak młodego (przede wszystkim stażem) zawodnika. Niemniej jednak „Cichy” miał wybitnie ciężkiego rywala i trzeba przyznać, że kilkukrotnie nie udało sie zatrzymać napastnika Widzewa . Można założyć, że gdyby nie Dusan Kuciak (świetny występ goalkipeera Legii) to ocena młodego defensora nie byłaby tak pozytywna. W futbolu jak w życiu, trzeba mieć fart, Mateusz go miał.

Bartłomiej Pawłowski – brać nie grymasić. Najlepiej wziąć i... zostawić w Widzewie. Za rok dostaniemy zawodnika o wielkich umiejętnościach i w pełni gotowego do gry w Ekstraklasie. Doskonały mecz, piłkarz o klasę przerastający swoich kolegów. Jego rajdy i zwody, co chwilę powodowały wielkie zamieszanie w naszych szykach obronnych. A kilka strzałów, tylko sobie znanym sposobem, wybronił Dusan Kuciak. A pamiętajmy, że wysunięty napastnik to nie jest nominalna pozycja widzewiaka. Super występ tego młodego chłopaka.

„Prawie” Młodzi:

Michał Żyro – Bardzo dobry mecz w wykonaniu Michała, wydaje się, że cień zeszłorocznej kontuzji nie prześladuje już naszego skrzydłowego. Doskonałe podanie do Patryka Mikity (sytuacja sam na sam z Mielcarzem) i co najmniej kilka wyśmienitych dośrodkowań ze swojego sektora boiska (po jednym bramka Rzeźniczaka) to wkład, jaki „Żyrko” wniósł do ofensywnych poczynań zespołu Legii. Nie można też lekceważyć dużo większego niż u Kuby Koseckiego udziału w grze defensywnej, gotowości do walki o piłkę w każdej części boiska. Dzięki czemu, po wywalczonej piłce w środku pola (z Phibelem), cieszyliśmy się z pierwszej bramki Miro Radovicia. Michał będzie bardzo ciekawą alternatywą dla „Kosy”, bardziej odpowiedzialny w defensywie, nie mniej przydatny w ofensywie.

Dominik Furman – dla mnie piłkarz meczu. Co ten chłopak wyprawia, to się w głowie nie mieści. Jeśli ten skok w jego dyspozycji jest spowodowany zakupem Pinto, to... już tylko dlatego opłacało się sprowadzić Portugalczyka. Dziś „Furmi” rządził i dzielił w środkowej formacji Legii, odpierał, atakował, podawał, jednym słowem serce i płuca stołecznego zespołu. Grał tak dobrze, że... trener „wojskowych” nie potrzebował obserwować go zbyt długo. Wszystko, co było do obejrzenia nastąpiło w ciągu pierwszych 60 minut. Niestety jak to często w futbolu bywa, splendor Dominikowi skradli koledzy. Tak to już jest, że głośno „mówi” się o tych, co strzelają i asystują, a o tych co kierują tym organizmem wspomina się szeptem w kuluarach.

Ludzie Zagadki:

Helio Pinto – Strasznie ciężko jest ocenić Portugalczyka. Widać braki kondycyjne, widać też, że Helio wciąż nie czuje kolegów, a Ci nie do końca wiedzą, co Pinto wymyślił. W efekcie czego jak na razie mamy sporo strat w środkowej, newralgicznej części boiska. Z drugiej jednak strony, tak, tak, jest też druga strona, w poszczególnych zagraniach zawodnika APEL’u widać niemały potencjał, szybkie, bezpośrednie zgrania piłki, kilka niezłych przerzutów, umiejętność wstrzymania ataku, rozegrania do tyłu lub boku, uspokojenia gry. Jak by jednak naszego nowego nabytku nie oceniać, widać, że jeszcze sporo pracy przed tym piłkarzem, a aklimatyzacja nie będzie tak łatwa jak zakładano.

Miroslav Radović – Bramka, nie wiele brakowało a była by i druga, a jednak, występ Rado nie przypadł mi do gustu. Nieprzydany na skrzydle (mecz z TNS), bezproduktywny w środku pola, tak na razie prezentuje się Rado. A holowanie piłki w jego wykonaniu to coś, czym doprowadzał mnie do szaleństwa. Zwalnianie akcji, wręcz zniweczenie niektórych wysiłków swoich kolegów i straty, to z tego właśnie zapamiętam występ Serba z tym meczu. Słabiutko. Mam nadzieję, że się rozegra, ale na razie... aż prosi się o posadzenie Miro na ławce. Choć mam świadomość, że w meczu z TNS może jeszcze zagrać. Jeśli jednak nie zaprezentuje się zdecydowanie lepiej, to w kolejnych poczynania kolegów może obserwować z pozycji siedzącej.

Dossa Junior – Po raz kolejny nie byłem pewien, to Dossa wyszedł na boisko, czy dobrze nam zanany Dickson Choto? Bezsprzeczny szef linii defensywnej, od razu ustawiający, co i rusz wysyłający w bój swoich podwładnych. Mimo, że wszedł w miejsce dobrze spisującego się „Jodły”, to formacja obronna zaczęła spisywać się lepiej. Choć nie można lekceważyć zamknięcia środka pola, w wykonaniu Legii. Wejście Vrdoljaka do pary ze wspomnianym Jodłowcem zaryglowało przedpole bramki Kuciaka. Niemniej jednak w mojej ocenie jest dobrze, a może być lepiej (wciąż widać braki kondycyjne) po odpowiedniej dawce treningów.

Tomasz Jodłowiec – Potwierdza swoją dyspozycję z okresu przygotowawczego. W defensywie pewny, silny, niepopełniający większych błędów. W dodatku po raz kolejny pokazując, że wyprowadzanie piłki z formacji obronnej nie jest mu obce. Czekam na mecz u boku Dossy Juniora, to może być nasza podstawowa para stoperów. Jednakże, to po wejściu do środka pola zaczął się koncert „Jodły”. Dla mnie rewelacja, świetnie się ustawiał, doskonale przejmował, super wypuszczał w bój kolegów z przednich formacji. Czy wygryzie Vrdoljaka? Teraz pewnie nie, ale gdy wróci Inaki Astiz? Kto wie, wszystko jest możliwe.

Zginąłbym śmiercią tragiczną gdybym nie wspomniał o Kubie Rzeźniczaku (stali czytelnicy wiedzą dlaczego). Z racji stażu w zespole, wystąpił z opaską kapitana i trzeba przyznać, że wywiązał się ze swojej roli nad wyraz dobrze. Widać, że tak jak w przypadku Żyro, po kontuzji nie ma już śladu, a sam zawodnik nabiera coraz większej pewności siebie. Flanka defensywy to jednak lepsza pozycja dla Kuby, niż środek tej formacji, czuje się tu pewniej, może wykorzystać swoje walory szybkościowe. Niemniej jednak, to po jego stronie kilka bezkarnych rajdów wykonał wspomniany Bartłomiej Pawłowski. Jednak strzelona bramka, strzał w poprzeczkę i kilka bardzo obiecujących akcji to spory kapitał, pozwalający z optymizmem patrzeć na rywalizację z Łukaszem Broziem, czy nawet Bartkiem Bereszyńskim.

Podsumowanie:

Pamiętajmy z kim graliśmy, problemów Widzewa nie ma co mnożyć, ale też nie da się je zlekceważyć. Na pewno dzisiejsze spostrzeżenia trzeba będzie potwierdzić, w walce z kolejnymi rywalami, ale też nie ma co umniejszać tego jak zaprezentowali się nasi piłkarze.

Wygląda na to, że w czasach, gdy większość klubów Ekstraklasy ma problemy ze zmontowaniem podstawowej jedenastki, a Ci najlepsi mają ból związany z głębią swoich składów, Jan Urban zaczyna budowę... trzeciego zespołu „wojskowych”. Nie, absolutnie nie myślę o Legii II, to jest domena trenera Banasika, mówię o kolejnej jedenastce gotowej do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Bo iluż ligowych szkoleniowców zrezygnowałoby z wystawienia takiej oto jedenastki: Skaba, Broź, Astiz, Suler, ....., ......, Łukasik, Gol, Ojamaa, Augusto, Efir (a jest jeszcze obiecujący Mizgała i wreszcie zdrowy Kopczyński). Czyli zespołu (jak widać niepełnego) złożonego z piłkarzy, których pomimo dwóch rozegranych przez Legię spotkań, jeszcze na murawie nie widzieliśmy. Dodajmy ekipy, która, przynajmniej na papierze, spokojnie mogłaby powalczyć w naszej Ekstraklasie. Jest w czym przebierać, jest też czym rotować, a jak to robić, to już ból głowy trenera Urbana. Dodajmy, że przyjemny, każdy szkoleniowiec lubi mieć takie problemy.

 

Monrooe

Dyskusja (12)
1poniedziałek, 22, lipiec 2013 10:56
Dog
W dzisiejszej Rzeczypospolitej jest wzmianka o kłopotach bogactwa jakie zaczną się gdy nie awansujemy do fazy grupowej europejskich pucharów. Wtedy zgodnie z Twoimi obliczeniami będziemy mieli prawie dwie jedenastki na ławce, których nie zaspokoisz grą w Pucharze Polski.

W tym kontekście dodatkowe osiem meczy (IV runda i grupowe) jawi się jako coś niezbędnego, żeby nam się szatnia nie zakisiła.

W długofalowej perspektywie - w celu utrzymania szerokiej kadry oraz ogrywania młodzieży dla ich rozwoju, późniejszej sprzedaży i dobrego zarobku, coroczna gra w pucharach jest koniecznością.

Zastanawiam się czy nie lepiej byłoby zagrać w fazie grupowej LE gdzie mamy dużo większą szansę złapania punktów do rankingów, niż w LM.
Czy duża jednorazowa gratyfikacja za awans do LM da lepszy efekt niż systematyczne zbieranie punktów do rankingu?
2poniedziałek, 22, lipiec 2013 11:30
Monrooe
@ Dog

- "W tym kontekście dodatkowe osiem meczy (IV runda i grupowe) jawi się jako coś niezbędnego, żeby nam się szatnia nie zakisiła. "

Poruszyłeś bardzo ważny wątek, któremu poświecimy sporo czasu, debatując przy złocistym trunku, na spotkaniu c-eL. Obecna sytuacja kadrowa, jakże komfortowa w tej chwili, może zamienić się w niezłe "bagienko", na skutek nieszczęścia jakim byłoby pozostanie na jednym, rodzimym, froncie. Ciężko byłoby "zachować" spokój i pełną mobilizację w szatni. Zapewne młodzi odeszliby na wypożyczenia, ale przecież i samych "starych" mamy dość pokaźną ilość. Do Legii II lepiej niech się nie mieszają, a mecze Ekstraklasy i PP, to za mało aby ich należycie wykorzystywać.
3poniedziałek, 22, lipiec 2013 12:07
Senator
@ Monrooe

Nie żebym się żalił ale ja ten problem poruszyłem w komentarzu pod sir Gawinowym felietonem meczowym.
Pisałem że teraz to Urbana głowa aby tym wszystkim sprawnie i rzetelnie kierować.
4poniedziałek, 22, lipiec 2013 12:59
Monrooe
@ Senator

Odnotowane zostało, jednakże dyskutować w wielu miejscach o tym samym nie sposób. Wink
5poniedziałek, 22, lipiec 2013 20:47
corazstarszy
Dog bardzo przytomnie wspomniał o tekście chyba M. Kołodziejczyka z Rzepy. Brak pucharów, jeśli nas to spotka, będzie rzeczywiście potencjalnym zarzewiem konfliktów, obniżki jakości gry, obrażonych piłkarzy, niewykorzystanych potencjałów, kłótni przy ewentualnym rozwiązywaniu kontraktów, itd.

Z indywidualnymi cenzurkami zgodzę się chętnie, przy czym wiadomo, że mądrzejsi będziemy dopiero za jakiś czas. To raczej takie pierwsze wrażenia.
Z jednym elementem w tekście Moonroe bym polemizował:

"trener łodzian bardzo rzetelnie wykonał „wakacyjną” pracę, doskonale przygotowując swoich chłopaków pod względem taktycznym. Ku mojemu zdziwieniu goście całkiem nieźle potrafili ograniczać nasze pola działania. Dobrze przesuwali się strefami, starając się odcinać „groźne” rejony boiska. Jednak w sytuacjach sam na sam, wyraźnie przegrywali pojedynki z „wojskowymi”".

Bramki nr 3 i 4 dowodzą, że Widzew miał megadziurę na swojej lewej obronie. I od pewnego momentu, tam sobie Legia mogła najbezkarniej pohasać, bo nikt, ani z defensywnej pomocy, ani ze skrzydła, nie próbował wspomagać biednego Tomczyka, czy kto to tam grał.
Choć widowisko dla nas było ciekawsze niż listopadowy mecz wygrany po przeboju Koseckiego, to w tamtym meczu Widzew obrał rozsądniejszy sposób gry.
To moim zdaniem zdecydowało bardziej niż sytuacje sam na sam.

Rotacja stwarza wielkie możliwości, ale wiąże się też z dużą odpowiedzialnością Urbana i wymaga nie lada umiejętności interpersonalnych. Sądzę, że osobowość oraz rozeznanie w możliwościach i formie zawodników Urban ma odpowiednie.
6poniedziałek, 22, lipiec 2013 21:08
Monrooe
@ corazstarszy

- "I od pewnego momentu, tam sobie Legia mogła najbezkarniej pohasać, bo nikt, ani z defensywnej pomocy, ani ze skrzydła, nie próbował wspomagać biednego Tomczyka, czy kto to tam grał. "

Na lewej (edit) prawej obronie grał Kuba Bartkowski, jeden z najbardziej doświadczony z piłkarzy Widzewa. Zaczynający już trzeci sezon, a poprzednie można było zaliczyć do naprawdę udanych. Niestety, dla Łodzian oczywiście, Michał Żyro "woził" Jakuba straszliwie i faktycznie koledzy mu nie bardzo pomagali. Tu jednak jest problem, w środku pola, poza Okachim grały widzewskie dzieciaki. Stąd taka a nie inna praca całego zespołu. Choć jak na ten wiek, na tak krótki okres i tak, moim zdaniem było nieźle i na to zwróciłem uwagę. Gdyby zagrali całkiem defensywnie, jak we wspomnianym przez Ciebie meczu to mogłoby nie być tak "różowo". Jednak chcieli pokazać na Ł3, na co ich stać.
7poniedziałek, 22, lipiec 2013 22:00
Bielany
doskonała charakterystyka Rado, on ta gra nie od dziś niestety i często się zastanawiam czy JU nie zwraca mu na to uwagi czy może on jest głuchy na wszelkie sugestie
8poniedziałek, 22, lipiec 2013 22:50
gawin76
@ Monrooe

Z większością tekstu zgoda, ale muszę poprzeć corazstarszego, moim zdaniem mecz taktycznie ze strony Widzewa był bardzo słaby. Z naszej zresztą też daleki od ideału (dziwnie to brzmi przy 5:1), linie strasznie porozciągane, brak pressingu, ogólnie radosny futbol z obu stron.

Po drugim spojrzeniu na mecz jestem pod wielkim wrażeniem Jodłowca, terminator, nie do przejścia. Furmi też wygląda jak zupełnie inny człowiek w tym sezonie, już nie biega bez opamiętania i sensu, tylko rzeczywiście rozgrywa, potrafi zwolnić grę, wycofać piłkę, poza tym cenna u środkowego pomocnika pewność siebie.

Za to Rado faktycznie kiepsko. Bardziej grał napastnika niż ofensywnego pomocnika, niepokojąco wolny, tak pod względem biegowym, jak i decyzyjnym. Okiem laika powiedziałbym, ze musi złapać świeżość, ale tak naprawdę to nie mam pojęcia co z nim jest i jakie jest zdanie Urbana na ten temat.
9poniedziałek, 22, lipiec 2013 23:06
Monrooe
@ Bielany

Wiesz co, ciekawostka polega na tym, że to co obecnie irytuje w "dzisiejszym" Radoviciu, jednocześnie jest wielkim atutem Radovicia w formie. Prowadzenie piłki, drybling, szybkie rajdy z futbolówką przy nodze. To właśnie w nim cenimy.
Jeśli jednak Serb ma problemy z formą, te wszystkie atuty zamieniają się w jedną wielką przywarę. Ciężka sprawa.

@ Gawin

Już po tekście corazstarszego zorientowałem się, że nieprecyzyjnie sformułowałem swoje myśli. Opisując grę strefami, staranie odcinania niebezpiecznych rejonów boiska, brałem poprawkę na krótki czas zgrywania zespołu i wiek piłkarzy Widzewa. Uważam, że do pewnego momentu wyglądało to naprawdę nieźle. A radosny futbol (z obu stron jak słusznie zauważyłeś) wynikał z szybko straconej bramki. Młodzi jak to młodzi, chcieli odrobić straty tu i teraz.
10wtorek, 23, lipiec 2013 09:36
Walles
@Monroee
Na lewej obronie grał Kuba Bartkowski, jeden z najbardziej doświadczonych z piłkarzy Widzewa. Zaczynający już trzeci sezon, a poprzednie można było zaliczyć do naprawdę udanych. Niestety, dla Łodzian oczywiście, Michał Żyro "woził" Jakuba straszliwie i faktycznie koledzy mu nie bardzo pomagali.

Mam mały dysonans poznawczy. Żyro grał u nas głównie na lewej stronie pomocy więc przeciwko prawemu obrońcy Widzewa. Wink Przychylam sie więc do zdania Corazstarszego że na lewej obronie grał Karol Tomczyk z nr 24, później zmieniony przez Marcina Kaczmarka
11wtorek, 23, lipiec 2013 10:14
Monrooe
@ Walles

Przepraszam, oczywiście, że na prawej obronie Widzewa grał Kuba Bartkowski.
A na lewej stronie pomocy Legii Michał Żyro, stąd ich częste spotkania Wink

Karol Tomczyk to lewy obrońca i jak słusznie zauważył corazstarszy grał na lewej obronie. Z tym, że Widzew nie tyle miał problem na lewej obronie, co na prawej. To tu zaczynały się wszelkie kłopoty Łodzian. Michał Żyro, a potem Tomek Brzyski z tej właśnie strony siali zniszczenie w formacji defensywnej gości. Faktem jest, że jeszcze młody, a raczej niedoświadczony Tomczyk miał problem z pociągiem osobowym jakim był Michał Kucharczyk, ale to w sytuacji gdy pika jest przy lewej linii boiska nie jest takie dziwne. Obowiązkiem obrońcy jest przesuwać się w tedy wraz za całą linią defensywy i w takich sytuacjach skrajny, przeciwległy obrońca ląduje gdzieś w okolicach środka pola. Za Kucharczykiem (o czym również wspomniał corazstarszy) powinien podążać pomocnik. Jednak Mariuszowi Rybickiemu w głowie były ataki na bramkę Kuciaka, a nie walka w defensywie. Zresztą co do Rybickiego, było o nim głośno, ale sam piłkarz wygląda coraz słabiej. Niemniej jednak, gdyby nie wielkie problemy prawej strony defensywy, to nie było by tych dziur z prawej. Legia po raz kolejny pokazała jak groźną bronią są szerokie ataki, wchodzenie w strefę obronną rywala ławą. Nie raz i nie dwa w tym meczu w okolice pola karnego przedzierało się trzech, czterech Legionistów w linii. Rozciągając obrońców Widzewa w stopniu podobnym do tego, jaki widzieliśmy w ostatnim meczu sezonu ze Śląskiem Wrocław.
12wtorek, 23, lipiec 2013 14:34
Oliver
Trzech samurajów z I kolejki : Akahoshi, Matsui, Mikita Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1