A+ A A-

Legia - Steaua, czyli wszystko na swoim miejscu

legmolOkazując się w drużyną lepszą od Molde, Legia zapewniła sobie prawo gry w czwartej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. W przypadku niepowodzenia na tym etapie, zagramy w fazie grupowej Ligi Europy. Nie myślimy jednak na razie o Lidze Europy, skoro na drodze do piłkarskiego raju stoi nam już tylko jeden rywal - rumuńska Steaua Bukareszt. Póki co sezon 2013/14 układa się wyśmienicie.

Warto cieszyć się chwilą (w końcu nie wiadomo jak długo ona jeszcze potrwa!), w której wszystko wreszcie idzie po naszej myśli. Po kilku sezonach frustrującego oczekiwania wykorzystaliśmy przewagę organizacyjnego i finansowego potencjału nad większością krajowej stawki, zdobywając mistrzostwo Polski. W stylu zgoła odmiennym niż przeważnie zwykło się to odbywać nad Wisłą, nie dopuściliśmy do rozpadu mistrzowskiego zespołu, zatrzymując większość kluczowych zawodników, a nawet przeprowadzając kilka transferów. W europejskich pucharach skutecznie skorzystaliśmy z przewagi rozstawienia, eliminując w kolejnych rundach przeciwników teoretycznie od nas słabszych. Teraz gramy ze Steauą Bukareszt - dokładnie taką drużyną, jaka przy obecnym kształcie europejskich rozgrywek, powinna dzielić nas od Ligi Mistrzów. Wystarczająco silną, by wykluczyć możliwość, że ewentualny awans byłby dziełem przypadku, nie na tyle silną, byśmy nie mieli prawa o tym awansie marzyć.

Aż chce się zapytać - dlaczego, do licha ciężkiego, dopiero teraz? Dlaczego tak długo musieliśmy czekać aż sportowy aspekt funkcjonowania Legii zacznie wyglądać, z naszego punktu widzenia, normalnie? Co bodaj jeszcze ważniejsze, jakie są szanse na to, żeby ta normalność już przy nas została? Być może częściową odpowiedź na to ostatnie pytanie poznamy po pierwszych niepowodzeniach. W sporcie na sukces zwykle pracuje się długo i ciężko, zapomina o nim niekiedy szybko i gwałtownie.

Steaua Bukareszt jest faworytem w dwumeczu z Legią. Będziemy się tej drużynie przyglądać, w miarę możliwości będziemy ją jeszcze 'prześwietlać' także na stronach czarnej-eLki, jednak pewne rzeczy nie ulegają wątpliwości. Stanie przeciw nam zespół, który kilka miesięcy temu wygrał grupę w Lidze Europy (dystansując, oprócz znanego nam Molde, jeszcze VFB Stuttgart i FC Kopenhagę), który pokonał Ajax Amsterdam, który od tamtego czasu nie doznał poważniejszego szwanku na skutek masowej wyprzedaży najlepszych zawodników. Zagramy z najmocniejszym reprezentantem kraju znanego z eksportowania piłkarzy bardzo dobrze wyszkolonych technicznie, twardych i walecznych. Zgoda, dwa lata temu pokonaliśmy innych przedstawicieli tego kraju, zupełnie zaskakując Rapid w pierwszym meczu w Bukareszcie, następnie z niejakim trudem zwyciężając 3:1 w Warszawie, tylko jak można wróżyć ogranie Steauy po pokonaniu Rapidu? Rumuni na podobnej zasadzie mogliby być pewni swoich przewag nad Legią, przecież sześć lat temu ograli Zagłębie Lubin, porównania w obu przypadkach chybione o tyle, że z Rapidu mniej więcej taka Steaua, jak i z Zagłębia Legia.

Przypuszczam że, wbrew często powtarzanej tezie, nie będzie mowy o grze bez obciążenia psychicznego po wykonaniu najważniejszego zadania, jakim było zwycięstwo w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Prezes Leśnodorski już zdążył oświadczyć, że Legia ma większe szanse na awans do Ligi Mistrzów, a zapewne im bliżej prestiżowego dwumeczu, tym częściej będzie się słyszeć wypowiedzi przekonujące, że trudno marzyć na tym poziomie o przeciwniku słabszym niż Steaua, że przed Legią staje szansa wielka i być może niepowtarzalna, co znajdzie przełożenie na nieuchronnie spotęgowaną reakcję frustracji i gniewu w przypadku porażki ze Steauą.

Tymczasem rozstrzygnięcie dwumeczu z Rumunami będzie miało tak naprawdę znaczenie... drugorzędne. Dalece istotniejsze będzie to co wydarzy się po nim. Jestem w stanie wyobrazić sobie scenariusz, w którym awans do Ligi Mistrzów nie przynosi Legii większego długoterminowego pożytku, zapewniając jedynie krótkotrwały splendor, jestem również w stanie nakreślić obraz, w którym porażka ze Steauą wychodzi Legii na dobre. Każdy kibic, piłkarz, trener i prezes chce zwyciężać, to truizm i banał, ale najistotniejsza jest powtarzalność, najważniejsze, by wszystko było na swoim miejscu. Legia jest mistrzem Polski, Legia robi to co do niej należy w Europie, wisienka na torcie w takim układzie przyjść może, choć nie musi. Jakkolwiek Liga Mistrzów, sama jej bliskość, to sytuacja w naszych warunkach absolutnie nadzwyczajna i odświętna, nie można dopuścić do tego, żeby rozstrzygnięcie dwumeczu ze Steauą (jakiekolwiek!) wywołało w Legii rewolucję. Idziemy dobrą drogą, nie zbaczajmy z niej.

Dyskusja (19)
1sobota, 10, sierpień 2013 18:11
CTP
Obciążenie psychiczne oczywiście będzie ale nieporównywalnie mniejsze niż w dwumeczu z Molde. Tamten dwumecz miał ogromny wpływ na klubowe finanse i brak tych 6 dodatkowych meczów mógł być naprawdę opłakany w skutkach. Zresztą nie tylko dla klubowego budżetu ale też dla morale samego zespołu, no bo jak w takim przypadku zagospodarować aż tak szeroką kadrę?
Dwumecz ze Steauą, to już wisienka na torcie. Pismactwo pewnie będzie dmuchać baloniki ale wizja klubu i sztabu szkoleniowego jest bardzo klarowna: 2-3 sezony stałej obecności w LE a potem dopiero atakowanie tego większego i smaczniejszego tortu. Udział w fazie grupowej LM już w tym roku może nam przynieść mniej punktów rankingowych, bo nie tylko awans z grupy ale nawet 3 miejsce gwarantujące 1/16 LE wydaje się mocno wątpliwe. Obecna kadra Legii, moim zdaniem, jeszcze nie jest gotowa na aż takie wyzwania.
2sobota, 10, sierpień 2013 20:27
Senator
Ja też myślę, że jednak presja powinna być zdecydowanie mniejsza. Odpada kwestia blamażu która śmiem sądzić mocno pętała nogi większości zawodników. Cel który obecnie nazywany jest minimalnym został osiągnięty czyli znowu mamy co chcieliśmy więc spokojnie może uda się więcej. Jasne wizja sporej kasy we własnej kieszeni może psychicznie niektórych spalić ale może być dokładnie odwrotnie teraz walczą dla siebie czyli motywacja mocna, realna kasa leży na trawie pewnie sporo wieksza niż ta którą dostaną za LE.
3sobota, 10, sierpień 2013 22:35
Zbyszek
Nie zgadzam się z tak postawioną tezą. Sport jest w wymiarze wyczynowym nieprzewidywalny. Nie można w nim niejako zaplanować sukcesów. Do tych sukcesów trzeba dążyć zawsze.Za każdym razem. Nigdy nie odpuszczać. Nie zawsze się uda. Ale szczęście tez sprzyja tylko tym co chcą coś osiągnąć.
Podam dwa przykłady z historii dość odległej.
Drużyna narodowa walczyła w 1973 roku o finał MŚ w Niemczech mając za przeciwnika Anglię prowadzoną przez słynnego sir Ramseya.Przeszkoda nie do przebycia. Nie czekaliśmy na łatwiejszego rywala w następnych eliminacjach. I udało się.
W 1969 roku po wyeliminowaniu UT Arad/mistrza Rumunii- u nas 8:0/ wylosowaliśmy AS St.Etienne,wówczas jeden z najlepszych klubów europejskich.Nikt nie dawał nam szans.Wygraliśmy oba mecze.
Jeszcze w następnym sezonie Legia coś znaczyła w piłkarskiej Europie i w Polsce.A potem marazm na ponad 20 lat.
Trzeba umieć wykorzystać swoje 5 minut jakie daje historia. Bo ona nie zna wdzięczności, nie wspomaga upartych i potem może nie dać.
4niedziela, 11, sierpień 2013 01:19
VCHR
Ciężko w procentach określić szanse obu klubów, lecz według mnie Legia trafiła na prawdopodobnie najsłabszego na tę chwilę rywala (rok temu Rumuni niemal na pewno z łatwością ograliby Legię, obecnie wszystko się zmieniło), co nie znaczy, że jest faworytem. Legia gra na razie słabo, forma zespołu w trakcie eliminacji zazwyczaj nie ulega ani znaczącej poprawie, ani znaczącemu pogorszeniu, zatem raczej nie ma co spodziewać się niebawem fajerwerków w wykonaniu Legionistów, aczkolwiek piłkę cechuje nieprzewidywalność.

1. Steaua ma niemal trzykrotnie niższy budżet od Legii (nie wiem tylko jak wygląda budżet netto i budżet brutto tych drużyn). Może dlatego od pewnego czasu Steaua kończy sezon z chyba milionem na plusie w przeciwieństwie do Legii (parę lat temu Steaua miała budżet trochę większy od Legii, ale Becali postanowił zmienić ją w przeciągu pewnie dekady w samowystarczalne przedsiębiorstwo).
2. Wartość rynkowa zawodników z Bukaresztu jest za to niemal dwukrotnie większa od tych z Warszawy.
3. Steaua straciła swego najlepszego, bramkostrzelnego i asystującego napastnika Rusescu, kontuzjowany jest od dawna ich najlepszy w zeszłym sezonie, asystujący i bramkostrzelny pomocnik Chipciu, odszedł też dosyć dobry rezerwowy napastnik Rocha, a na ich miejsce na dobrą sprawę przyszedł tylko jak na razie Piovaccari, w sezonie 2010-2011 król strzelców Serie B. Z kolei Legię opuścił Ljuboja, a poza tym Jędrzejczyk, Gol, Wolski, karierę zakończył Żewłakow, kontuzjowany jest Astiz, zaś przybyli Jodłowiec, Gruzin, Junior, Ojamaa, Pinto, Augusto, Bereszyński i inni. W Legii wymuszonej przebudowie uległa linia defensywna, u Rumunów coś takiego miejsca nie miało i w ogóle mniej się u nich dzieje na polu transferowym i w kwestii zmian w składzie.
4. Steaua jak na razie gra wyraźnie słabiej niż w zeszłym sezonie, ale nawet dobrze jak na tak wielkie straty. Trener twierdzi, iż jego zespół mimo wszystko jest zgrany, doświadczony, zwarty i raczej powinien sobie poradzić, jako rozstawiony, z wyeliminowaniem każdego możliwego rywala w walce o Ligę Mistrzów.
5. Steaua ma całkiem solidnego trenera z niemieckie szkoły, który notabene jest obecnie kuszony przez klika innych klubów spoza Rumunii znacznie większymi pieniędzmi, pojawiają się pogłoski o jego możliwym odejściu (!) jeszcze tego lata.
6. Charyzmatyczny właściciel rumuńskiego klubu został skazany na ponad trzy lata więzienia i siedzi w więzieniu, skąd stara się zarządzać zespołem (!), Steaua miała do niedawana wielkie problemy z Platinim, jak i rumuńskim wymiarem sprawiedliwości w związku z kupowaniem meczów, choć chyba jakoś się uratowała przed poważniejszymi konsekwencjami (przynajmniej na tę chwilę), nadto ostatnimi czasy zawodnicy i pracownicy mogli narzekać na terminowość wypłat i premii (przed chwilą Becali, jeden z oficjalnie najbogatszych obywateli Rumunii, bo nieoficjalnie prawdziwymi krezusami są ukryci w cieniu bankierzy, sypnął jednak poważnym groszem, a jego pozapiłkarska działalność przynosi mu ostatnio spore zyski).
5niedziela, 11, sierpień 2013 01:31
Senator
@Zbyszek
Przekonał mnie pan w 100% . Tu na c-L były rozważania czy warto już teraz, w LE łatwiej będzie o punkty rankingowe itp. Nie, rzeczywiście jest szansa trzeba próbować wykorzystać,los dwa razy się nie uśmiecha. Kuj j żelazo póki gorące. Ma pan rację odkładanie na święty nigdy, kalkulowanie w sporcie to jego zaprzeczenie.
6niedziela, 11, sierpień 2013 17:53
gawin76
@ CTP

Nie da się ukryć, w Lidze Mistrzów każdy punkcik byłby nie lada osiągnięciem. Zastanawiałem się jaka mogłaby nam się przytrafić najsłabsza grupa, może np. Arsenal, CSKA i Ajax, o jakieś remisy u siebie moglibyśmy powojować, ale równie dobrze można tam dostać Bayern, PSG i Juventus Wink W Lidze Europy tak trochę bliżej naszego poziomu.

Natomiast jeżeli zaszliśmy już tak daleko to głupotą byłoby nie walczyć o tę Ligę Mistrzów na maksa. Mimo wszystko nie wiadomo kiedy trafi się następna taka okazja. Może za rok, a może... dopiero za siedem lat (tfu!).

@ VCHR

Bardzo ciekawe podsumowanie.

Steaua to na pewno solidność techniczna, taktyczna i fizyczna, wszystko wsparte poczuciem własnej wartości i prawdopodobnym przekonaniem, że są drużyną od Legii lepszą. Raczej nie zejdą poniżej pewnego poziomu, w naszym przypadku takiej pewności mieć nie można.

Ja się mimo wszystko pobawię w procentowe określenie szans Wink Steaua 60 - Legia 40.
7poniedziałek, 12, sierpień 2013 12:03
Monrooe
Z dużym spokojem podchodzę do tej rywalizacji. Owszem Rumuni mają naprawdę niezły zespół. Teoretycznie silniejszy od naszego, z tym, że też nie ma co ich demonizować. Obejrzałem na ten przykład szeroki 20-minutowy skrót ich meczu z Dinamem i... Steaua, która co prawda wygrała 2:0 nie zrobiła na manie jakiegoś piorunującego wrażenia. Nie jest to jakiś super poukładany, doskonały technicznie zespół. Owszem solidny, walczący, potrafiący grać piłką, ale przepaści pomiędzy Mistrzami nie widzę. Gawinowe 60% do 40% jest więc całkiem dobrym określeniem naszych szans. A gdybym miał pewność, że potrafilibyśmy zagrać "swoje" (to co naprawdę umiemy) to mógłbym się pokusić o Fifty-Fifty.
8poniedziałek, 12, sierpień 2013 13:25
Bielany
Jesteśmy dwa kroki od wymarzonej LM więc trzeba zrobić wszystko by się udało. Trzeba wierzyć, ale nikt się przed nami nie będzie kładł i nie wiadomo czy zrobimy majstra i w tym sezonie. Tym bardziej jeszcze, że zagralibyśmy na nosie całej Polsce Smile tylko Cupiała byłoby żal Wink
Niestety to co pokazują nasi kopacze to jakiś dramat, a najgorsze że nie widać (w moim odczuciu) nadziei na poprawę. Mimo wszystko liczę na to, że tak samo jak niezrozumiale zapomnieli jak się gra w piłkę, tak nagle wszystko zaskoczy i wrócą na właściwe tory. Wychodzi teraz brak naszego oszołoma, który to w takich sytuacjach brał piłę i zap... nie bojąc się odpowiedzialności, ba nie bojąc się niczego ani nikogo. Nie ma teraz w drużynie takiej osoby. Do tego fatalny, a odpowiedzialny za prowadzenie (hamowanie) gry Rado. Szkoda, że JU nie potrafi wkomponować tam Pinto, w którym widzę niesamowity potencjał. Tyle tylko, że przyzwyczajeni do holowania piły Legioniści jakby nie nadążali za jego głową no i nogą.
9poniedziałek, 12, sierpień 2013 14:36
Monrooe
@ Bielany

- "Niestety to co pokazują nasi kopacze to jakiś dramat, a najgorsze że nie widać (w moim odczuciu) nadziei na poprawę"

No, znikąd ratunku. Osiem spotkań, cztery wygrane, trzy remisy, jedna porażka. Bilans bramkowy, 18 do 4 - istny
dramat, co ja mówię armagedon. A poważniej, wybacz, dramatu nie widzę, nawet powodu do niepokoju nie zauważam.
10poniedziałek, 12, sierpień 2013 19:15
Bielany
Ja uważam, że nie można ich oceniać jedynie przez pryzmat wyników bo takie Molde to się samo wyeliminowało. Przecież tam, do przerwy, powinniśmy dostać co najmniej ze trzy bramy. Jeżeli ktoś trenuje pół życia i nie potrafi w czasie meczu rzucić pasa do nogi to jest dla mnie dramat.
Ale jak się Partizana z Belgradu uważa za wyższą europejską półkę to można dobrze odbierać taki poziom. Wybacz.
11poniedziałek, 12, sierpień 2013 19:37
Monrooe
@ Bielany

- "Przecież tam, do przerwy, powinniśmy dostać co najmniej ze trzy bramy."

No jasne, jak przeciwnik miał nam nastrzelać, ale nie nastrzelał, to nie możemy oceniać gry przez pryzmat wyników. A jak Legia mogła, powinna, musiała, rozstrzelać Ruch Chorzów (w obu połowach) to jest to zwykły skandal, to co Oni pokazują. Oczywiście należy dostrzegać tylko te najgorsze momenty w grze Legii, napisać, że jej gra to dramat, to jedyna słuszna droga. Druga połowa w Molde już nie ma znaczenia, pozostałe mecze rozegrane w tym sezonie również.

- "Ja uważam, że nie można ich oceniać jedynie przez pryzmat wyników "

Wiesz co, to ja już nie wiem na podstawie czego Ty ich oceniasz. Na podstawie gry w Molde? Jednej połowy? To jest ten synonim tegorocznego dramatu? A co z resztą rozegranych przez drużynę spotkań? Słabo, tragicznie, beznadziejnie?

Można i tak.

ps: (wybacz, "piaskownicowe" utarczki mnie nie interesują)
12poniedziałek, 12, sierpień 2013 20:16
Bielany
Przepraszam, akurat meczu z Ruchem nie widziałem. Ale w pozostałych nie widziałem niczego powalającego. Molde w drugiej połowie zdechło, a i tak byli słabi. Nie rozumiem Cię bo chyba każdy widział, że do ostatniej rundy dostaliśmy się psim swędem. Zgadzam się, że osiągamy dobre wyniki, ale mamy furę szczęścia, ok - ponoć sprzyja lepszym.
Oceniam jakość gry, która w mojej ocenie jest mierna, sorry (może faktycznie na Ruchu coś się zmieniło). Nawet Widzew miał doskonałe sytuacje i wspomniane Molde w rewanżu również miało lepsze niż my i jeżeli bramkarz jest najlepszy u nas na boisku to niestety dobrze nie jest.
13poniedziałek, 12, sierpień 2013 20:42
Monrooe
@ Bielany

- " Zgadzam się, że osiągamy dobre wyniki, ale mamy furę szczęścia, ok - ponoć sprzyja lepszym. "

Wiesz co, słyszałem/czytałem to cały zeszły sezon. Niby może tak być, ale... nie za długo jedziemy na tym farcie? A może warto dopuścić do siebie informację, że to "coś jeszcze", nie tylko ta fura szczęścia. Gramy ofensywny, atrakcyjny futbol, nie dziwne więc, że rywale dochodzą do sytuacji, nie ma kraju w którym nie dochodzą. Ważne jednak jest to, czy my dochodzimy i jak często jesteśmy w stanie to wykorzystać. Jak na razie dobra nasza, umiemy i dajemy sobie radę. Jasne, że będą się trafiały takie mecze jak ten nieszczęsny, w Chorzowie, ale jak na razie normą są zwycięstwa.
14poniedziałek, 12, sierpień 2013 21:10
Bielany
Ok, nie chcę się sprzeczać. All Saints i Molde. Wszyscy widzieli co graliśmy. Uważam, że ze słabymi Norwegami ugraliśmy awans na farcie. Ligę ciężko porównywać do Europy. Myślę, że inni nie będą tacy nieudolni jak Molde. Popatrz jak nam się układały mecze z Widzewew i Podbeskidziem. Ci drudzy mieli akcje na otworzenie wyniku nawet, po niewykorzystanej setce Sagana. Mogło być różnie. Choć to że się podnieśli w Norwegii to też trzeba im oddać bo jak tu jestem od 95' to nie raz widziałem jak po straconej bramie wszystko siadało totalnie. Ponadto wszystko nie będzie już takich pokrak w obronie jak w Widzewie, Podbeskidziu itp., chyba sobie nie wyobrażasz że ktoś nam będzie zostawiał tyle miejsca i puszczał strzały między nogami. Proszę Cię przemyśl to na chłodno.
Co do naszej obrony to zdarzają im się niewybaczalne obcinki - były kontuzję wiec to jestem w stanie zrozumieć.
Brak solidności w ataku, niewykorzystywane sytuacje sam na sam to trochę kicha dla drużyny z aspiracjami na grę w LM.
Pomoc aktualnie wydaję się być najsolidniejszą formacją, ale...
osobiście lubię popatrzeć na drużyny grające piłką, a nie holowanie jej, schodzenie do boku i hamowanie akcji, lub zagrania do tyłu i wszerz boiska - czasem niestety wymuszone przysypianiem kolegów.
Tak czy inaczej liczę bardzo na awans do LM, tym bardziej że wiem iż umieją zagrać naprawdę ładną piłkę.

Inną sprawą wydaję mi się, że jest kwestia dziadostwa naszej ligi. Kilkukrotnie zwracałem uwagę na momenty, w których nasi piłkarze byli przepychani i jakby zdziwienie ich brało że nie ma gwizdka. U nas nie można powalczyć o miejsce bo zaraz się "dziewczyny" przywracają a sędziowie gwiżdżą, tam już tego nie ma. Swoją drogą to żal, że do piłki nie trafiają ludzie z charakterem np. rugbystów.

Summa summarum mam ogromną chęć poczytać tu co nieco n/t analizy naszych gier w najbliższej edycji LM.
15poniedziałek, 12, sierpień 2013 22:01
Senator
@Bielany
Ok wszystko co piszesz ma miejsce. Styl w eliminacjach nikogo na kolana nie powalił. Prawdą też jest że tu na c-eL były rozważania czy nie lepsza LE bo jest większa szansa na jakieś wygrane czy remisy. Stąd wniosek, że jednak wiemy gdzie nasze miejsce. I oto w tym wszystkim chodzi. Jeśli chcesz abyśmy grali tak jak środek Premiereschip, czy czub Bundesligi, to masz prawo wygłaszać takie opinie. Jeśli jednak wiesz, że nasza półka to ostatnie drużyny z ligi hiszpańskiej, środek Holandii, itd to wtedy mocno przesadzasz. Zdajmy sobie sprawę z naszego miejsca na dziś.
16poniedziałek, 12, sierpień 2013 22:11
Monrooe
@ Bielany

- "All Saints i Molde. Wszyscy widzieli co graliśmy."

NIe wiem co widzieli wszyscy, ja bym tylko chciał aby wszyscy nie zapominali, że stwierdzenie, iż gra się tak jak przeciwnik pozwala nie jest pustosłowiem. Ja bym bardzo chciał aby nasz przeciwnik zamiast murować własną bramkę jak TNS zagrał tak radosną i otwartą piłkę jak przeciwnicy Śląska Wrocław. Być może oglądalibyśmy zupełnie inne widowisko niż to w Irlandii i u nas. Nie zagrali. Norwegowie z FK Molde też nie zaatakowało naszej bramki, choć powinno. Wolało liczyć na kontry, po kiego grzyba mielibyśmy im je dostarczać. Zagraliśmy tak jak powinniśmy, bezpiecznie z tyłu i stanowczo do przodu. Niestety nie wpadło, nie ma co ściemniać, akurat nasi napastnicy nie są u szczytu formy. A jednak, to o klasowych zespołach, mówi się, że potrafią odnieść sukces pomimo słabszej dyspozycji.

Nam się to udało.

Niemniej jednak, nie uważam, że jesteśmy w szczytowej formie, że lejemy każdego kogo popadnie. Cały czas pracujemy nad podstawowym skaldem, wciąż trwa rywalizacja o tą wyjściową jedenastkę. Zawodnicy wciąż nie ustabilizowali swojej formy, taki Furman gra mecz życia z Widzewem, by zagrać kompletny piach w Molde. Młodość?
Być może, ale skutki tych wahnięć musimy ponosić, w końcu naszym zadaniem jest wprowadzanie młodych do składu. Takie sytuacje będą się zdarzać. Gorzej, że jak na razie zdarzają się też tym starszym. Niemniej jednak forma zawodników idzie w gorę i powoli krystalizuje się ta podstawowa, pierwsza w kolejności drużyna. Wtedy zapewne
porozmawiamy co tak naprawdę warta jest ta Legia Urbana (bo to już jest jego zespół), obecnie na to za wcześnie.
17wtorek, 13, sierpień 2013 00:52
VCHR
Abstrahując od problemu szans na przejście Rumunów oraz formy Legii jako takiej, zastanawiam się trochę na pojęciem "klasowości" w piłce nożnej. Ja osobiście z takim określeniem stykałem się najczęściej przy okazji oceny zespołu, który może mimo nie najlepszej gry wygrywa lub odnosi korzystne rezultaty, ale z przeciwnikiem/przeciwnikami na papierze, można powiedzieć, o klasę gorszymi od niego samego, lecz zazwyczaj stawiającymi mu przynajmniej solidny opór. Idąc tym tropem, klasową Legia była może na tle potencjalnych rywali z II rudny kwalifikacji, ale raczej nie Molde, mimo wszystko na sportowym poziomie zbliżonym do Warszawy, i z pewnością tych z fazy "play off". W tym towarzystwie miano klasowego w porównaniu z resztą przysługuje co najwyżej Bazylei (a i tak z trudem). Zespoły z tej fazy, moim zdaniem, są klasowe, ale na własnym podwórku, nie zaś w zmaganiach o Ligę Mistrzów.

Zresztą ciężko stwierdzić zaledwie na podstawie w rzeczywistości tylko meczu z Molde (Walijczycy są na papierze prawie czterokrotnie słabsi od Podbeskidzia, więc do potyczek z nimi należy podchodzić z rezerwą), że Legia ma ową klasowość zamiast "psiego swędu".
18wtorek, 13, sierpień 2013 01:35
Senator
@VCHR
Ciekawy wątek- klasowość zespołu. Myślę że UEFA poniekąd sugeruje które zespoły można nazwać takim mianem. Wszystkie te które z urzędu grają w LM. Można jeszcze brać pod uwagę historię bo czy np taki Liverpool jeszcze jest zespołem klasowym czy już nie? Ja ich uwielbiam i dla mnie dalej to zespół klasowy . Oczywiście klasowość możemy przenieść na poszczególne ligi i na tym poziomie określić że klasowym jest ten który nie schodzi poniżej pewnego miejsca w tabeli .
To moja wykładnia, ktoś inny może mieć własną lepszą lub gorszą, kwestia subiektywnej oceny. Można też postawić pytanie czy klasowy zespół może przegrać z drużyną dużo słabszą ? Dla mnie oczywiście może raz na jakiś czas.
Czy Legia to klasowy zespół? Na swoim podwórkuoczywiście tak, na europejskim nie i dużo nam brakuje.
19piątek, 16, sierpień 2013 21:39
VCHR
Parę słów dodam jeszcze o Piovaccarim - na razie gra raczej słabo, widać też brak zrozumienia z resztą drużyny i jakby brak zaufania ze strony drużyny względem niego, ale powiedzieć trzeba, że, według trenera, ma on pewne zaległości fizyczne - do tej pory zazwyczaj grał on tylko jedną, najczęściej pierwszą, połowę, od początku drugiej wchodził za niego Nikolic.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1