A+ A A-

Bez różowych okularów

berg tomasiewiczJuż tylko trzy tygodnie dzielą nas od startu rundy wiosennej Ekstraklasy. Legię, po staremu, interesuje jeden cel - mistrzostwo Polski. Obok tego tradycyjnego celu, w klubie pojawiły się jednak nowości - Henning Berg zastąpił Jana Urbana na stanowisku trenera, a duet Dariusz Mioduski - Bogusław Leśnodorski przejął Legię od koncernu ITI.

Wydarzenia, których świadkami byliśmy zimą, należy uznać za wielopłaszczyznową rewolucję w naszym klubie. Kształt legijnego jutra po tej rewolucji stanowi zagadkę, do rozwiązania której z pewnością nie wystarczy szesnaście ligowych kolejek pozostałych do zakończenia sezonu 2013/14. Te szesnaście kolejek to jednak pierwszy poważny test, zarówno sportowy, jak i wizerunkowy, dla nowego trenera i duetu właścicieli Legii. Życzyłbym sobie, żeby ten test dostarczył lekarstwa na wszelkie obawy odnośnie skutków zimowych zmian.

Rozstanie z Janem Urbanem należy postrzegać jako ruch bardzo odważny, jako porzucenie przewidywalnej stabilizacji w obszarze sportowym. Nawet jeżeli odejście trenera po zakończeniu bieżących rozgrywek było od dawna przesądzone, dokonywanie roszady tego rodzaju zimą jest obarczone oczywistym ryzykiem. Nie odmawiając Henningowi Bergowi bogatego futbolowego doświadczenia, znanego nazwiska, trenerskich umiejętności i zapału do ciężkiej pracy, nie da się w tym momencie przewidzieć skutków zderzenia skandynawskiej 'Góry' z rzeczywistością Legii, z prozą polskiej ligi. W przypadku trenera Urbana, przy wszelkich wadach naszego byłego szkoleniowca, niebezpieczeństwo wiosennej katastrofy było bliskie zeru. Legia zapewne przegrałaby jakieś mecze, stylem być może nie zachwycałaby swoich kibiców (nie wspominając o redaktorze Przemysławie Zychu), ale bez wątpienia do samego końca rozgrywek biłaby się o mistrzostwo kraju. Dla Berga pierwsze ligowe mecze Legii będą krokiem w nieznane. Czy będą to kroki pewne i stanowcze, czy przeciwnie - chwiejne? Niczego nie przesądzając, ze wszystkich sił życząc Bergowi sukcesów, jestem wewnętrznie przygotowany na rundę trudną, w trakcie której możemy doświadczyć nieprzyjemnych zaskoczeń.

Być może to uprzedzenie wyniesione z obserwacji doświadczeń innych polskich klubów. Wisła i Lech sprowadzały zagranicznych trenerów w sezonie następującym po mistrzostwie kraju, dokładnie tak jak obecnie uczyniła Legia. Skutki tych działań doskonale pamiętamy. Srogi Dan Petrescu nie został zaakceptowany przez piłkarzy Wisły, krakowianie stracili na rzecz Legii mistrzostwo Polski, a Rumun musiał się pakować po przepracowaniu w Krakowie raptem dziewięciu miesięcy. W Lechu Poznań Jose Maria Bakero zastąpił Jacka Zielińskiego jesienią 2010 roku. W Lechu zapanowała sportowa stagnacja, kibice szybko mieli dość Bakero, aż sławnego Hiszpana zastąpił wreszcie Mariusz Rumak. W przypadku pracy Berga nie można wykluczyć podobnego scenariusza, porażek o porównywalnej skali, meczów przegranych w stylu nawet gorszym niż pucharowa klęska Legii w Zabrzu, która miała rzekomo tak wstrząsnąć prezesem Leśnodorskim.

Rzecz jasna, możliwy jest także triumfalny pochód po mistrzostwo kraju pod wodzą Henninga Berga, tego nam wszystkim życzę, ale szczerze mówiąc, nie nastawiam się na to, że wiosną będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Daleko mi do zeszłorocznego hurraoptymizmu.

Sytuację komplikuje fakt, że Legia bardzo potrzebuje sportowych sukcesów, przede wszystkim awansu do Ligi Mistrzów. Do Ligi Mistrzów polskie kluby póki co nie wejdą inaczej, niż zdobywając uprzednio mistrzostwo kraju, ergo - Legia potrzebuje mistrzostwa. Oczywiście, trudno założyć regularne, coroczne dystansowane Lecha, Wisły i reszty stawki, w końcu to tylko futbol, jednak średnia ilość tytułów zdobywanych przez Legię w danej dekadzie powinna zdecydowanie wzrosnąć.

Przejęcie Legii przez Dariusza Mioduskiego i prezesa Leśnodorskiego to nadal pod wieloma względami enigma. W przypadku ITI można było mieć nadzieję, że inwestycja koncernu w Legię miała charakter wizerunkowy. Okazało się to albo nieprawdą, albo celem z wielu względów niemożliwym do zrealizowania, przy rozczarowaniu ze strony Mariusza Waltera prawdopodobnie nie mniejszym niż nasze. Inwestycja duetu Mioduski - Leśnodorski wizerunkową w takim rozumieniu być nie może. Teoretycznie mogłaby to być inwestycja emocjonalna, kibicowska, jednak zdrowy rozsądek nakazuje wykluczyć również i taką ewentualność. Pozostaje zatem finansowy charakter inwestycji.

Nowi właściciele bądź to wierzą, że przejmują biznes przygotowany do tego, by generować stały dochód, bądź nastawiają się na zyski z transferów wypromowanych w Legii zawodników, bądź są przekonani, że wkrótce będą mogli sprzedać Legię za znacznie większe pieniądze niż te, które wyłożyli zimą.

W każdym przypadku niezbędne jest spełnienie jednego warunku - Legia musi funkcjonować w sposób sprawny, stabilny i powtarzalny. Kolejne mistrzostwa Polski nie są być może absolutnie niezbędne do budowy wizerunku najbardziej rozpoznawalnej klubowej marki sportowej w Polsce, co jest gwarantem wzrostu poziomu przychodów komercyjnych trafiających do klubowej kasy (bądź przynajmniej ich utrzymania), jednak sportowa dominacja byłaby w tym względzie czynnikiem sprzyjającym, nie zapominając o przywoływanej wyżej furtce wiodącej do Ligi Mistrzów. Bez sukcesów sportowych, bez dobrej gry w Europie trudno będzie utrzymać aktualne tempo sprzedaży utalentowanej młodzieży. Wyposażona w odpowiednią infrastrukturę akademia nie jest być może, co obserwujemy co rok, niezbędna do ruchów transferowych z klubu, ale okno wystawowe w Europie - już tak.

Stale rosnący przychód osiągany przez Legię zdaje się sugerować, że mamy za sobą tłuste lata, ale nie zapominajmy, że i u nas były opóźnienia w płatnościach, nie zapominajmy, że zawodników do tej pory sprzedawaliśmy po to, żeby ten budżet dopiąć, a nie po to, żeby zarobić na czysto, nie zapominajmy, że jeszcze w 2012 roku ITI zasiliło Legię dywidendą. Gdyby Legia miała zacząć faktycznie zarabiać, niezbędne byłoby nadzwyczajne przyspieszenie w kwestii przychodu, czy to komercyjnego (ale czy sufit nie jest już blisko?), czy to transferów (czyli bądź to więcej niż obecnie, bądź za wyższe kwoty), czy to znalezienie nowego źródła przychodu, na przykład w postaci wzmiankowanej gry w Lidze Mistrzów. Przydałoby się jednocześnie zmniejszyć wydatki, stąd zapewne 'podchody' pod zmniejszenie czynszu za użytkowanie stadionu, stąd stagnacja w obszarze budowy infrastruktury dla akademii, przy czym i tak pozostaje kwestia potężnego budżetu płacowego.

Dopuszczając możliwość, że nie dysponuję wystarczającą wiedzą i inteligencją, by zrozumieć co dzieje się wewnątrz Legii, w zmianach właścicielskich w klubie dostrzegam zbyt wiele znaków zapytania, zbyt wiele założeń niepokojąco, niezrozumiale optymistycznych, by nie powziąć podejrzenia, że ryzyko, które podjęli Mioduski z Leśnodorskim może być w istocie znacznie większe, niż chcą publicznie przyznać.

Wyprowadzenie Legii na finansową niezależność to cel szczytny, bez żadnej pompatycznej przesady, cel któremu należy kibicować, i który należy wspierać z kibicowską odpowiedzialnością za podejmowane działania. Natomiast jak poradzimy sobie, kiedy coś się nie uda? Przy obecnym stanie wiedzy muszę stwierdzić, że... po prostu nie mam pojęcia. Pozostaje wierzyć, że mimo wszystko nie będziemy musieli przekonywać się o tym na własnej skórze.

Dyskusja (9)
1czwartek, 23, styczeń 2014 15:24
JJ
Ciekawy tekst nowego użytkownika C-L. A nie, to dawno niewidziany naczelny Wink Już się zastanawiałem co się dzieje, ze się tyle dzieje w Legii, a naczelny nic nie wrzuca i musimy sobie radzić sami Smile

Dosyć sceptycznie do tego podszedłeś. Zarówno do sportowej części rundy wiosennej jak i nowych właścicieli. Jeśli chodzi o część sportową to chociaż sam prowokowałem niedawno i wieszczyłem problemy to tak naprawdę bardziej się boję rundy jesiennej, bo jednak teraz mamy przewagę punktową i stabilny, dobrze znający się skład, wiec ciężko coś zepsuć przy takich rywalach (chyba jednak Lech będzie najgroźniejszy i może Wisła).

Berg to jednak nie poziom Bakero, który startował z dużą stratą punktową. Petrescu nie zaakceptowali piłkarze, ale mam szczerą nadzieję i wierzę w to, że aż tak drastyczne czasy są już za nami. Dzisiaj piłkarze są pod obserwacją mediów i kibiców praktycznie na każdym (sportowym) kroku, więc bardzo ciężko wyobrazić sobie taką sytuację. Poza tym chyba już zrozumieli, ze dobra gra to więcej klasy dla nich, transfer itd. Osobowościowo też Berg sprawia dobre wrażenie, dopiero zobaczymy co reprezentuje w kwestiach sportowych. Nie wierzę w odmłodzenie składu, nie wierzę w odstawienie dotychczasowych filarów, nie wierzę też w rewolucję taktyczną (to wszystko raczej będą ulepszenia), więc aż takich obaw sportowo nie mam. Chociaż właśnie dzisiaj pojawiły się informacje o zupełnie nowych metodach przygotowań do rundy i to już wygląda jak rewolucja, więc i eksperyment. Ale oczywiście niektóre rzeczy należy komunikować wprost (tym bardziej, ze robi to nowy właściciel): brak mistrzostwa w obecnej sytuacji to będzie katastrofa i chyba nikt tak naprawdę nie bierze tego pod uwagę. Po prostu urzędnicza ostrożność każe siać wątpliwości i brać każdy scenariusz pod uwagę Wink

O nowych właścicielach i wątpliwościach z tym związanych to już tyle napisałem kilka tygodni temu, ze nie wypada mi powielać jeszcze raz. Wątpliwości są, wiele z nich się pokrywa z Twoimi. Zresztą na pewno nadrobiłeś zaległości i przeczytałeś tamte dyskusje.
2czwartek, 23, styczeń 2014 16:01
!
Przyznam szczerze, że i moje okulary nie są już tak różowe. Z szumnych zapowiedzi zostały jedynie zapowiedzi. Dzisiejszy skład jednoznacznie potwierdził, że czas młodych "młodych" jeszcze nie nastał. Urbanowi zarzucano m.in siatko nogę i zbyt dużo wolnego. Norweska szkoła Wikingów miała wprowadzić nową jakość. Miały być krew, pot i łzy. Tymczasem czytamy o "Tureckich wakacjach" naszych pupili.
Legia ponoć była pośmiewiskiem Europy bo nie potrafiła pokonać Lazio i Trabzonsporu. 1 : 3 i 2 : 2 nie napawają optymizmem. Ja wiem, ze to tylko sparingi ale i przeciwnik z innej półki.
3czwartek, 23, styczeń 2014 23:14
aylarad1916
W styczniu 2009 pokonaliśmy w sparingu Dynamo Kijów 4:0, które wyszło z grupy LM wtedy. Ligi nie wygraliśmy. To tylko jeden z miliona przykładów ile znaczą sparingi.
4piątek, 24, styczeń 2014 09:58
gawin76
@ JJ

Jeżeli chodzi o wiosnę to też wierzę w te dwa zasygnalizowane przez Ciebie elementy - po pierwsze rewolucja nie dotknęła składu, w przypadku problemów powinniśmy mimo wszystko obronić się klasą i zgraniem zawodników, po drugie przeciwników mamy takich jakich mamy, nie za bardzo jest się kogo bać.

Natomiast Berg może - w dobrej wierze - starać się natychmiast odcisnąć na tej drużynie własne, wyraźne piętno. Rozmawialiście tu sporo o treningu, a są jeszcze kwestie taktyczne i personalne. Skutki takich prób mogą być... różne.

Jeżeli nie zdobędziemy MP, jazgot będzie nieprawdopodobny, Berg może tego nie przetrwać, tymczasem zmiana trenera w połowie rozgrywek powinna w gruncie rzeczy świadczyć o tym, że taką możliwość bierzemy pod uwagę, akceptujemy, a realizacja założonych celów długofalowych (nie wnikam już jakich) jest dla nas istotniejsza niż zdobycie mistrzostwa w tym sezonie.

Jeżeli chodzi o sprawy właścicielskie i kasę to dyskusje oczywiście (w większości) śledziłem, ale nie miałem możliwości czynnie brać udziału. Uznaj ten tekst za głos poparcia dla Twoich wątpliwości Wink
5piątek, 24, styczeń 2014 11:13
JJ
@gawin76


Natomiast Berg może - w dobrej wierze - starać się natychmiast odcisnąć na tej drużynie własne, wyraźne piętno. Rozmawialiście tu sporo o treningu, a są jeszcze kwestie taktyczne i personalne. Skutki takich prób mogą być... różne.


Oczywiście, takie nawet były chyba oczekiwania, że odstawi x i y, z dostanie po d.. itd. I jasne, że wciąż może tak być, ale jak sobie spekulujemy to im dalej w las tym bardziej wydaje się przekonywać do "starej gwardii". Przykład to chociażby IV, który ma fatalną prasę u kibiców i dziennikarzy, trochę taki kozioł ofiarny. Wydawało się, ze zabierze mu opaskę i odstawi od składu darmozjada, a tymczasem kolejne wypowiedzi wskazują, że przekonał się do Ivicy i zaczyna go cenić. Zarówno jako piłkarza jak i kapitana (była taka wypowiedź o jego roli na boisku i poza nim). Oczywiście to może być tylko kurtuazja czy zasłona dymna, ale jeśli wierzyć temu co mówi to wygląda, że IV znowu będzie liderem środka pola. Notabene dobrze by to o nim świadczyło, że nie uprzedza się do gracza, nie kieruje opiniami prezesa czy kibiców, nie słucha podszeptów tylko obserwuje na treningach, w grze i na tej podstawie podejmuje decyzję. I tak pewnie można sobie spekulować dalej i na dzień dzisiejszy ja nie dostrzegam chęci rewolucji. A jak będzie zobaczymy, jeszcze jeden obóz, jeszcze mogą dojść nowi gracze i może się to zmieni Smile
6piątek, 24, styczeń 2014 11:18
Senator
A więc po kolei. Jako żem stary to i przyzwyczajony do naszych 'sukcesów"
My teoretycznie na tą dziesięciolatkę normę wypełniliśmy więc nic nie oczekuję. Ten podział punktów preferuje słabeuszy a później może zadecydować dyspozycja dnia i takie tak pierdoły.Czyli nic przesądzone nie jest a że dwa razy lepsi nie jesteśmy to czekam i cieszę się ,że jest Legia jest, była będzie i zawsze najlepsza. Smile
Co do zmian właścicielskich, tu trzeba przyjąć za pewnik twierdzenie JJ, że Leśny jeszcze słowa prawdy nie powiedział. Ja się czyta jednego i drugiego jawi się obraz ognia i wody. Weźmy sprawę kar, Leśny twierdzi, że to nie problem, dziś Miodzio w wywiadzie dla GW mówi ,że tak być nie może abyśmy płacili kary bo to np brak zawodnika itp.
Ogólnie jawi się obraz wzorowo zarządzanej Legii, z mocna współpracą z kibicami aby promować klub i pokazywać jego siłę głownie medialną i pewnie biznesową w sensie generacji przychodów czy to z dni meczowych czy to ze sprzedaży najzdolniejszych. Sprawa tytułu za ten sezon, jeszcze niedawno mówili ,że to w razie co nie problem obecnie idą sygnały, że jednak może być problem w przypadku jego braku. I tu znowu chyba jeden mówił tak drugi odwrotnie, pewny nie jestem.
Ogólnie wszystko będzie sprowadzało się do tego aby wydawać tylko tyle ile mamy co akurat mi zupełnie nie przeszkadza. Czy starczy aby zdominować ligę nie wiem, wiem, że to warunek niezbędny aby utrzymać zainteresowanie sponsorów przez dłuższy czas, a i gra w LE przynajmniej w grupie niezbędna.
7piątek, 24, styczeń 2014 16:34
Monrooe
Gawinie nieco ciężko wracać do przytoczonych przez Ciebie zagadnień, ale muszę powiedzieć, że dobrze to wszystko zebrałeś "do kupy". Oczywiście na całą kwestię można spoglądać nieco cieplej, ale zdrowa rezerwa, jest... zdrowa. Jako, że tematy zostały przedstawione w bardzo dobry sposób to zwrócę uwagę tylko na jedną rzecz. Napisałeś, całkiem słusznie zresztą: " Inwestycja duetu Mioduski - Leśnodorski wizerunkową w takim rozumieniu być nie może. Teoretycznie mogłaby to być inwestycja emocjonalna, kibicowska, jednak zdrowy rozsądek nakazuje wykluczyć również i taką ewentualność. Pozostaje zatem finansowy charakter inwestycji." I tu wchodzę ja, człek cieszący się z takiego oto właśnie "zdrowego" podejścia. Legia aby "żyć" ma/musi zarabiać, a co za tym idzie wydatki muszą bilansować się z przychodami. Nie powinny zdarzyć się już sytuacje, gdy to mieliśmy obawy, że ta nasza Legia zdobywając tytuł może tak bardzo przeinwestować, że w razie potknięcia nie będzie czego zbierać. W tym momencie takie "dywagacje" wydają się już nie na miejscu. Racjonalizacja kosztów, praca nad zyskami to główne cele nowych właścicieli. Wydaje się, że nawet w przypadku nieoczekiwanego awansu na szaleństwo nie ma co liczyć. Prędzej powstanie nowe boisko lub bursa niż ściągniemy kolejnego gracza pokroju Danijela Ljuboji (relacja cena/ryzyko).
To moim zdaniem bardzo pozytywna strona całego przedsięwzięcia i mam nadzieję coś o tym jeszcze "skrobnę".
8piątek, 24, styczeń 2014 21:49
kibic50
" Prędzej powstanie nowe boisko lub bursa niż ściągniemy kolejnego gracza pokroju Danijela Ljuboji (relacja cena/ryzyko).
To moim zdaniem bardzo pozytywna strona całego przedsięwzięcia"

I tu wracamy do pytania o cel do jakiego dążymy.
Jestem absolutnie za bursą niż kolejnym Ljuboją, który nawiasem mówiąc MP nam nie dał..
9sobota, 25, styczeń 2014 12:10
corazstarszy
Myślę, że tekst idealnie wszystkie najważniejsze rzeczy eksponuje. Trudno o optymizm, wszyscy chyba odnoszą się do zmian raczej z ostrożnością, podszytą tyleż nadzieją, co i obawami. Wiadomo, straciliśmy faceta od przewidywalnej dobrej średniej ligowej, na rzecz ... ha, kto wie jakiego faceta i specjalisty od czego? Nowi właściciele w dużo mniejszym stopniu niż poprzedni wydają się opcją na lata, a wiadomo, jak w pewnym wieku człowiek ceni sobie stabilność. Sprawa terenów dla Akademii ciągnie się już tyle czasu, że dopóki nie ujrzymy koparek .... (a pewnie nie stanie się to szybko). Więc tu też przełom na plus się nie zapowiada. Same niewiadome.
Optymistą nie jestem co najmniej od czasów Daewoo Motors, ale tym razem staram się zachowywać spokój - nie takie zakręty dziejów Legia od 1916 roku przebyła. Przeżyje i tym razem. A wyniki sportowe i finansowe? Chyba rzadko się zdarzało, aby te pierwsze na dłużej były na miarę naszych marzeń, oczekiwań, a czasem i możliwości klubu. Jeśli i tym razem będzie klapa, nic nowego nas nie spotka. Nie będzie tak, że po 17 latach bezwzględnej hegemonii, nagle będziemy musieli się przyzwyczaić do roli ligowego wyrobnika o dobrej marce, który ma zawsze perspektywy na 3. miejsce w lidze i udział w eliminacjach EL. Nie stanie się tak z tego względu, że tym hegemonem przez 17 lat nie byliśmy.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1