A+ A A-

Zezem: IPT Mioduski, a szkolenie Stolarskiego

250px-dawid janczyk 1512Początkowo miałem nikomu nie zawracać głowy krótką wypowiedzią pana Dariusza Mioduskiego - współwłaściciela Legii Warszawa, przewodniczącego jej Rady Nadzorczej oraz przewodniczącego Fundacji "Akademii Piłkarskiej", ale po zastanowieniu, o czym poniżej, uznałem, że jednak warto.

Chodzi o wypowiedź, w której zawarł on takie lub bardzo podobne sformułowanie: "Dobrze, że Stolarski poszedł do Lechii, bo został w Polsce. Tu się rozwinie i będzie korzystnie sprzedany".

Z pozoru ta wypowiedz to błahostka. Taka śmiesznotka. No bo co Pan IPT /in pleno titulo/ Mioduski ma do Wisły czy Lechii. Każdy może powiedzieć: "Niech pilnuje swojej dziury w ziemi". Już zacząłem się obawiać, że jak zaczął od recept na uzdrowienie polskiej piłki to może zakończyć na zbawieniu piłki europejskiej i światowej. Albo i dalej.

Po bliższym przyjrzeniu się wszakże dojrzałem dużą dozę idealizmu. Takiej niczym nie skalanej wiary, że u nas, nawet w Lechii, jakiś młody zawodnik się rozwinie, a więc czegoś pożytecznego się nauczy. Jak wiadomo do nauki potrzebne są dwie strony nauczyciel i uczeń. Ostatnio przeczytałem dwie książki, w których parę zdań na ten temat było. W książce Magdaleny Zawadzkiej: "Gustaw i ja" autorka wspomina, jak to jej syn w szkole podstawowej nie chciał się uczyć i nawet korepetytorów nie tolerował. Przeszedł do liceum społecznego i problem znikł. Miał nauczycieli potrafiących nauczać i jeszcze zachęcać do samodzielnego pogłębiania wiedzy. Natomiast w książce prof. Mikołejki: "Jak błądzić skutecznie" wspomina przeczytany esej o Harvardzie tj. uczelni Pana IPT Mioduskiego w następujących słowach: "W Harvardzie nie dość, że jest bardzo dużo zajęć, to jeszcze trzeba zapłacić - w przeliczeniu sto osiemdziesiąt tysięcy złotych za rok. I trzeba potwornie, potwornie ciężko pracować. Ponad trzydzieści godzin w tygodniu student Harvardu musi poświęcić na naukę własną, nie licząc wykładów, więc ci młodzi ludzie przychodzą w czasie sesji do uczelnianych bibliotek w dresach i śpią na stołach bibliotecznych przez godzinę, a potem pracują dalej". I konkluduje prof. Mikołejko: "Takiej pracowitości, takiej świadomości w Polsce nie widzę, jak je zobaczę to powiem, że Polska młodzież się stara". Wbrew pozorom zasady zdobywania wiedzy czy innych umiejętności są wszędy takie same, tylko tworzywa różne. Musi być więź pomiędzy podmiotami, bo bez chęci i wkładu własnego uczeń się nie nauczy. I musi być skuteczny nauczyciel. Nie wybiegając daleko, konia z rzędem temu, który wykaże, że w dowolnym polskim klubie młodzian w wieku 22 lata jest lepszy od niego samego trzy, cztery lata wcześniej. Można rzec, że ci piłkarze z upływem lat w naszych klubach nie stają się lepsi, lecz wyłącznie starsi. Niejaki Radosław Matusiak z właściwą sobie dyletancką pewnością siebie twierdzi,że główną przeszkodą jest baza, a właściwie jego zdaniem jej brak. Lat temu 50, 40 czy 30 mieliśmy infrastrukturę znacznie gorszą niż dziś, a nasi piłkarze nie odstawali od najlepszych w świecie tak pod względem wyszkolenia technicznego, jak i fizycznie oraz mentalnie.

A może panem Mioduskim kierowała troska o los tych młodzieńców, którzy nie wyjeżdżają poza Polskę, ale  wpadają w jakąś czarną dziurę, której siła wciągania nie pozwala im skrzydeł rozwinąć? Było by to chwalebne, ale oni wolą tę czarną dziurę niż jasne łany naszej myśli szkoleniowej. Chyba ich w dyby zakuwać nie zamierzał?

I wreszcie ostatnie pochylenie się nad tekstem i 'Eureka'. Toż to czysty merkantylizm. Za 18-latka najwyżej jak wyjedzie poza granice dostaniemy 210 tys. euro / UEFA każe płacić za 7 lat po 30 tys. euro rocznie/, a jak będzie miał 21-22 lata przynajmniej 5 razy więcej. To nie żarcik, nie idealizm i nie troska - to handlowa głowa. I ja też chcę się podłączyć z niezgorszym pomysłem. Jak zgłosi się kandydat na piłkarza to najpierw należy zmierzyć jego klatę. Jak duża to się nadaje. On powie, że wolałby, aby liczyły się umiejętności. A my mu odpowiemy: "Przyjmujemy tych, co zapewniają więcej miejsca na koszulkach na reklamy".

* * *

I w tym duchu. Były nasz piłkarz wyznał, że nie jest alkoholikiem. Bowiem pił jak każdy normalny człowiek, kilka piw, czasem więcej. Nic dziwnego,że był wstawiony. Jadł tez tyle co normalni ludzie. I nie ma w tym nic złego. Alkohol jest produktem spożywczym dostępnym dla każdego, teoretycznie dorosłego, paskudy też reklamują jako coś jadalnego. Tylko boli, że nikt facetowi dziś już 27-letniemu nie powiedział w oczy, że pijacy i te grubasy nie mają szans na osiągnięcie czegoś dużego w piłce. On miał. I to przechlał i przeżarł. Za parę lat zastanowi się czy warto było. Czasu jednak nie cofnie.

* * *

I na podobny temat. Nie lubię tych min cierpięrtniczych, tych błyskawic gniewu, tych zmarszczeń brwi i tej groźnej mimiki. Jednym słowem, nie lubię trenera Mariusza Rumaka. Nie cenię jego dogmatyzmu, pretensjonalności i prymitywizmu. Ale teraz stawiam go jako wzór pryncypialności i profesjonalizmu. Ktoś bowiem musi zacząć tę bandę rozliczać. Walczył z tym w ostatnim czasie Lenczyk i już go w Śląsku nie ma. Mówił Kaczmarek i już Lechia nie dla niego. Mówił Probierz i z Wisły został pogoniony. Natomiast oni są. Bo są solą naszej piłki. Jak wykazują badania sól jest szkodliwa, ale jak widać, bez niej nie ma życia. Piłkarskiego.

* * *

I na koniec. Najlepszy podpis pod rysunkiem: "Walczymy z całą siłą z pijanymi kierowcami. Podnosimy akcyzę na alkohol i benzynę o 400%". Handlowe głowy mają przed sobą piękną przyszłość.

Dyskusja (2)
1piątek, 24, styczeń 2014 17:55
Senator
Pierwsze zezem JE bardziej zezowate Smile ale ogólnie kupuję pomysł i proszę o cykliczność. Celny żart, ironia, sarkazm zawsze w cenie. Co do meritum to tylko jedna kwestia, nie skreślajmy do końca Janczyka, sam jestem dobrym przykładem. Moze do końca na ludzi nie wyszedłem ale jakiejś wielkiej tragedii też nie ma Smile Ja tam mu kibicuję.
2sobota, 25, styczeń 2014 06:39
Zbyszek
@Senator.
Dziękuję. Jak trafnie zauważyłeś te teksty mają w zamiarze być felietonami czyli zdystansowanymi, całkowicie subiektywnymi oglądami i ocenami rzeczywistości. Z reguły polegają one bądz na niezgodzie z trendami bądz też na pokazaniu innej strony tej samej sprawy. Nie zawsze mogą być dowcipne. Ja też tego na siłę nie robię, gdyż farsa z poważnego tematu w naszym kręgu kulturowym jednak nadal narusza pewne tabu i ja się temu podporządkowywuję. Natomiast gdy ktoś puści bąka w towarzystwie to zawsze mu to wytknę. W tym na mnie można liczyć. Przy czym jak to u mnie, prawie zawsze pod prąd, chyba że przyjaciele wzywają to z nimi obojętnie gdzie, zamykam oczy i idę. Dlatego chciałbym, aby było cyklicznie co nie znaczy regularnie, gdyż to zależy od tematów. Nie zamierzam jak wielu innych, nie pokazując palcami, wymyślać jakichś sytuacji, zdarzeń, byle bulwersować. Bardziej chcę pokazywać różne strony tej samej rzeczywistości niż nią epatować. Na pewno nie szukam ani taniej sensacji, ani tym bardziej poklasku. Na razie tematów większych i mniejszych, aż za dużo i nie mam takich mocy przerobowych. Bo ja pracuję normalnie i pilnie. I zajęć mam całą masę, bo prowadzę obsługę prawną, kadrową, bhp i spedycyjną niedużej firmy. Do tego jestem w Zarządzie Wspólnoty Mieszkaniowej, więc po pracy z godzinę mam problemy budynku i mieszkańców. Ponadto całkiem za darmo piszę ludziom pozwy do sądów cywilnych i doradzam w ich różnych sprawach, np. pracownikom firm śmieciowych, które utraciły kontrakty, jak nie dać się wykiwać pracodawcom.

A co do Janczyka to jak by przeczytał mój tekst to by go cholera wzięła i nienawiść do mnie, a może i ambicja, żeby pokazać, że się mylę. Na razie żyje w kokonie samousprawiedliwiania się i tych, którzy mówią, że ma szanse. W takiej atmosferze jeszcze nikt z nałogu nie wyszedł. Nikt za niego tego nie zrobi. Musi mieć niezwykle silną motywację. Jest nią przyrodzona godność człowieka. Ja mu ją naruszyłem. Powinien ruszyć do walki, aby ją odzyskać. I tylko o to mi chodziło.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1