- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Hej Legio, tylko mistrzostwo
Już w piątek, meczem z Koroną Kielce, Legia rozpocznie rundę wiosenną sezonu 2013/14. Rundę, która ma doprowadzić nasz zespół do zdobycia kolejnego mistrzostwa Polski. Wprawdzie to tylko sport, lecz nie oszukujmy się, każdy inny wynik niż powtórka z poprzedniego sezonu będzie, niezależnie od okoliczności, odebrany w kategoriach dotkliwej porażki.
W ostatnich tygodniach rundy jesiennej dało się odczuć zmęczenie szalonym tempem rozgrywek Ekstraklasy. Mecze co trzy dni, regularne porażki Legii w Lidze Europy, plaga kontuzji przetaczająca się przez nasz zespół - doprawdy, można było zatęsknić za chwilą wytchnienia od tego wszystkiego. Ledwo jednak zaczęliśmy odpoczywać od emocji boiskowych, zostaliśmy zarzuceni innymi. Zmiany na ławce trenerskiej, zmiany w strukturze właścicielskiej - to otworzyło ogromne pole do dyskusji, przestrzeń dla snucia rozmaitych teorii oraz wizji dotyczących przyszłości naszego klubu. Temperatura debat, przyznacie sami, była nie mniejsza niż w przypadku rozmów o wydarzeniach rozgrywających się na zielonej murawie. Teraz wznowienie rozgrywek ligowych w nieunikniony sposób przeorientuje naszą uwagę znów na aspekt czysto sportowy. Bardzo zdrowy to objaw. W końcu, niezależnie od niuansów związanych z finansami, organizacją i polityką personalną naszego klubu, sednem tego wszystkiego jest piłka nożna. Nasi piłkarze walczą o to, żeby tu i teraz zapisać w historii Legii Warszawa.
Sport uczy pokory, historia naszego klubu również, ale wszyscy wiemy, o jaką formę 'zapisania się w historii' nam chodzi. O kolejne mistrzostwo, o kolejną szansę na wykonanie jeszcze większego kroku do przodu, jakim byłby awans do Ligi Mistrzów, o kolejny wysłany w Polskę sygnał, definiujący, kto w tym momencie jest w polskiej piłce hegemonem. Operacja na żywym organizmie, jaką była zmiana trenera drużyny liderującej w lidze po rundzie jesiennej, wprawdzie niesie ze sobą nutę niepewności co do tego, co może stać się wiosną. Nowy sztab to nowe koncepcje personalne, szkoleniowe i taktyczne, o których skuteczności dopiero przyjdzie nam się przekonać. A jednak, jeżeli Legia nie zdobędzie mistrzostwa, dobrego i przekonującego usprawiedliwienia nie będzie. Medialny szum wokół Legii, na czele z jej prezesem, osobowością roku, to zjawisko tyleż pożądane, przyczyniające się do budowania wizerunku Legii jako największego i najbardziej rozpoznawalnego klubu w Polsce, co i niosące ze sobą skutki uboczne, chociażby w postaci wystąpienia nieuniknionej fali krytyki i kpin, jeżeli okażemy się słabsi od jednej z drużyn nie dysponujących ani takim budżetem, ani taką kadrą jak Legia.
Z tą presją musimy sobie jednak poradzić. Legia jest faworytem do zdobycia mistrzostwa, i to nawet wyraźniejszym niż rok temu, po pamiętnej ofensywie transferowej związanej z pojawieniem się w klubie Bogusława Leśnodorskiego.
Po pierwsze, Legia swoją wiodącą pozycję udowodniła już jesienią. W arcytrudnych warunkach, rozgrywając między lipcem a grudniem 35 (!) meczów, w międzyczasie tracąc z powodu kontuzji na krótszy lub dłuższy okres praktycznie każdego zawodnika z szerokiej kadry, nasza drużyna zakończyła jesienną fazę rozgrywek z przewagą pięciu punktów nad drugim zespołem w tabeli. Abstrahując od ograniczonej reformą wagi przewagi punktowej, pozycja Legii jako lidera rozgrywek, praktycznie nie była zagrożona.
Po drugie, skład Legii jest składem nadzwyczaj szerokim, stabilnym i doświadczonym. Możemy spierać się o wakat na pozycji prawoskrzydłowego, względnie napastnika, możemy utyskiwać nad nierówną formą liderów naszej drużyny, Miro Radovicia i Ivicy Vrdoljaka, ale obiektywnie rzecz biorąc, posiadanie takiej kadry jaką ma do swojej dyspozycji Henning Berg, to niedościgłe marzenie trenerów pozostałych naszych ligowców.
Po trzecie nasi najwięksi rywale, w kolejności odpowiadającej aktualnej pozycji w tabeli, to przecież Górnik Zabrze, drużyna, która trzeszczy w finansowych podstawach, osierocona przez Adama Nawałkę, porzucona przez Krzysztofa Mączyńskiego, ratująca swój środek pola osobami Roberta Jeża i Szymona Drewniaka, Wisła Kraków, która wprawdzie z niezrozumiałych względów pokonała nas w bezpośrednim meczu na jesieni, lecz swoją wysoką pozycję w tabeli zawdzięcza tylko postawie przy Reymonta (na wyjeździe raptem osiem punktów w dziesięciu meczach), a w zimowym sparingu potrafiła przegrać z Sigmą Ołomuniec... 0:6, wreszcie Lech Poznań, który jesienią zdołał stracić do nie grającej przecież rewelacyjnie Legii aż dziewięć punktów, a zimą przeszedł wewnętrzne tąpnięcie, skutkiem którego od zespołu odsunięty został doświadczony Rafał Murawski. Nie ma się kogo bać.
Żeby na serio zagrozić Legii, nasi rywale musieliby przejść pozytywną metamorfozę, my natomiast - trwale zgubić krok. Z pełnym szacunkiem do przeciwników, z którymi przyjdzie nam się ścigać o mistrzostwo wiosną, jeżeli nasze zadanie obrony tytułu mistrzowskiego zapowiada się jako ciężkie, to ich zadanie, próba odebrania nam tego tytułu, jawi się jako misja piekielnie wręcz trudna. Oby... niewykonalna. Zatem, panowie legioniści, do dzieła.


Gdybyśmy byli kibicami drużyny Legii w piłce ręcznej, koszykówce, siatkówce, rugby czy hokeju, to z tym potencjałem jakim dysponujemy, o ponowny tytuł MP byłbym spokojny.
Niestety, ale to futbol i "ze szwagrem nie takie rzeczy widzielim"
W tej dyscyplinie wygrać bowiem może każdy, nie oddając przy tym nawet jednego strzału w światło bramki przeciwnika, jak choćby w pamiętnym meczy Arsenal vs Barcelona 1 : 0 po bramce samobójczej.
Dodatkową przeszkodą w odniesieniu sukcesu może być, jak zwykle zresztą niebywale zmotywowane nastawienie każdego przeciwnika. Ile to już razy słyszeliśmy: "Możecie nawet spaść z ligi, ale Legii wpier...lić musicie"
Jest jeszcze coś, o co się boję najbardziej. To "NOWE", które przyszło z trenerem Bergiem. Mam jednak nadzieję, że nasza kadra jest na tyle szeroka, doświadczona i uzupełniona o piłkarzy młodych, ambitnych i chętnych do "zdobywania szczytów", że sobie poradzi. Zarówno z presją jak i przeciwnikiem. Byle do piątku..
Nasz prezes mówił że Legia będzie stawiała na Polaków i na graczy z polskiej ligi, a ściąga samych obcokrajowców. Co innego mówi i co innego robi. A gracze za granicy wcale nie są lepsi od Polaków.
Ekstra motywacji przeciwników za bardzo się nie boję. Idę o zakład, że super zmotywowana była na Legię w Warszawie np. Pogoń (na czele z trenerem Wdowczykiem
Bardziej interesuje mnie to o czym piszesz w kontekście Berga i 'nowego'. Wciąż pamiętam koszmar taktycznej matni Skorży w jego pierwszym sezonie w Legii. Założenia były piękne, a realia takie, że nawet Cracovia Ulatowskiego miała tuzin okazji do niebezpiecznych kontr. Z tym że wtedy była jednak zupełnie nowa drużyna, a tu jest grupa facetów, którzy w znacznej części znają się już jak łyse konie i powinni w razie potrzeby zareagować.
@ mohikanin
Nasz prezes (...) Co innego mówi i co innego robi.
Widzę, że takich głosów coraz więcej. JJ, czytasz?
W umiędzynarodowieniu pierwszej jedenastki Legii problemu jako takiego nie dostrzegam. Ważne, żeby był stały dopływ młodych Polaków, tzn. żeby politykę transferową prowadzić w taki sposób, żeby nie zamykać drogi do kadry pierwszej drużyny tym najzdolniejszym, czy to wychowankom, czy ściąganym z innych drużyn (jak np. Bereszyński w zeszłym roku). Ale generalnie pogodzenie bieżących potrzeb sportowych z dążeniem do wypromowania wychowanków, czy mówiąc szerzej, polskich zawodników, nie zawsze będzie proste.
W pamięci wszystkich jest też wiosna Skorży tak więc lepiej dmuchać na zimne. Jasne jeśli patrzeć na chłodno to jeśli mam szukać zagrożeń to w nowym stylu i samych naszych grajkach.
Nowy styl z drugiej strony może okazać się jednak nie taki nowy bo Berg w ostatnim wywiadzie już się asekuruje mówiąc że taki nowy to on nie będzie raczej chce ulepszać poprawiać. Co do głów naszych milusińskich to chyba jednak wspomniana wiosna za Skorży czegoś ich nauczyła tak więc panowie szlachta Legia ?
Widzę, że takich głosów coraz więcej. JJ, czytasz?
Czytam, podobnie jak kolejne wywiady, ale już się przyzwyczaiłem, więc szkoda mi czasu na zajmowanie się
prezesemwspółwłaścicielem. Jest jak jest, więc trzeba się przyzwyczaić, bo inaczej nie będzie. Poza tym podoba mi się styl działania i zapatrywania na przyszłość drugiego właściciela. Ma u mnie duży kredyt zaufaniaCo do tekstu to napisałeś wszystko, ciężko coś dodać. Może jedyna różnica między nami to wydaje mi się, ze w przypadku braku mistrzostwa nie będzie walca medialnego i krytyki "projektu", Berga, prezesa. Raczej "dziennikarze" zadbają o to, żeby się skupić na znalezieniu kozła ofiarnego. O, taki Vrdoljak nadaje się idealnie, pierwsze (udane) próby już się odbyły. Szkoda tylko, ze nie ma już Ljubo, bo jeszcze łatwiej byłoby zwalić całość na niego, prezes wlepiłby mu jakąś karę, oskarżył o rozbijanie drużyny i scenariusz gotowy.
To byłoby zresztą w jakiś sposób arcyciekawe (niekoniecznie dla nas) obserwować poczynania wielu osób w przypadku braku mistrzostwa. Co z Bergiem? Czy większościowy właściciel naprawdę nie rzucał słów na wiatr i Berg zostałby nawet w przypadku niepowodzenia, bo liczy się "projekt" na długie lata i on jest odpowiednia osobą, więc doraźny wynik nie ma wielkiego znaczenia? Przecież on dostał identyczny skład, więc jakby przegrał to po prostu byłby gorszym trenerem od Urbana z danym składem w danym momencie, ale wdrażanie swoich pomysłów i myśli wymagania również dobrania odpowiednich ludzi do tych pomysłów, a tego póki co mu nie umożliwiono. Gdyby nie zdobył mistrzostwa teraz, ale ułożył sobie skład, zdobył mistrzostwo w następnym sezonie i awansował to LM to znaczy, ze BYŁO warto cierpieć wiosną i zmieniać trenera, nawet kosztem mistrzostwa. Przekonalibyśmy się też jak wielka była wiara w Berga i czy zmiana była podyktowana niechęcią do Urbana czy naprawdę wiarą, ze Berg jest opcją na lata. Jak wyglądałby cyrk medialny prezesa? Którzy piłkarze skończyliby w kamieniołomach? Jak ciśnienie wytrzymałby prezes i jego ulubieńcy? Bo umówmy się, na dzień dobry prezes dostał najlepszą zabawkę w Polsce i jeszcze nie wie co to niepowodzenie, a już przy niewielkich turbulencjach (pierwsze 2 mecze na wiosnę) było zabawnie. To też jest ważne jak człowiek zachowuje się w sytuacjach trudnych, nie tylko przy sukcesach, ale i gdy nadchodzi porażka. Czy umie wyciągać chłodne wnioski i pokazuje klasę czy idzie w populizm i zachowuje się jak burak. Pytania można by mnożyć (chociażby finanse, frekwencja), ale mam oczywiście nadzieję, że do tego wszystkiego nie dojdzie, bo jest tak jak napisałeś: brak mistrzostwa to byłaby większa katastrofa niż w 2 sezonie Skorży. Skład, doświadczenie, przewaga punktowa, a przede wszystkim problemy rywali powodują, że nie ma jak tego przegrać.
Nie przywoływałbym naszej historii, faktu jak ciężko nam się zdobywało mistrzostwo itd. To jest historia, dzisiaj mamy zupełnie inne czasy i zapomnijmy o tym co było. Dzisiaj Legia ma wielką przewagę nad resztą stawki, dzisiaj reszta klubów powoli przestaje żyć na kredyt i to widać, bo musi być widać w ich składach. Jak dzisiaj mamy przegrać ze Śląskiem? No, nie ma jak. Jak z Wisłą, która skupia się na anonimach albo emerytach? Nie ma jak. Górnik? Kto tam w ogóle został? Ale możemy tak brać każdy klub po kolei i zobaczymy, że wreszcie sytuacja się normalizuje, a to sprzyja Legii. Kiedyś Ruch potrafił mieć świetnych piłkarzy w składzie i zagrażać najlepszym, bo kto by się przejmował finansami itd. To widać i mam nadzieję, że będzie widać coraz bardziej. Ciekawie jest w Lechii, ale na jej walkę z czołówką trzeba chyba poczekać 2 sezony. Naprawdę przestańmy już żyć przeszłością, bo wyciągane wnioski są zupełnie nieadekwatne do rzeczywistości.
Z tym mistrzostwem to byłbym bardziej wstrzemięźliwy, tak samo jak z pytaniem z kim to niby mamy przegrywać. Na jesieni znoszono nas z ligowego ringu 6 razy więc jakby wiosna miałaby być tak samo udana to wiele może się wydarzyć.
Natomiast co do naszego ulubieńca
@Polska dla Polaków
Tak tylko ku przestrodze przypomnę słowa pewnego znanego przedstawiciela pesymizmu Artura Schopenhauera:
Najtańszą odmianą dumy jest duma narodowa. Każdy żałosny głupiec, który nie ma na świecie nic, z czego mógłby być dumny, jako ostatniej deski ratunku czepia się narodu, tylko po to, by być z czegoś dumnym
Z tym mistrzostwem to byłbym bardziej wstrzemięźliwy, tak samo jak z pytaniem z kim to niby mamy przegrywać.
To sport, więc wszystko się może zdarzyć - to oczywiste. Ale jak wyzbędziemy się tej ostrożności, chęci dmuchania na zimne, braku zapeszenia itd. związanych z tym, ze to nasza drużyna, to musisz dojść do takich samych wniosków: musimy zdobyć mistrzostwo, jego brak to klęska, a my jesteśmy podobnym faworytem co np. PSG we Francji. Nie ma się co oszukiwać i udawać, że tak nie jest
Natomiast co do naszego ulubieńca Wink to wczoraj był kompletnie bezpłciowy,
Nie wiem, bo nie oglądałem
przeglądamczytam, ale mnie zwyczajnie nudzą. Wydaje mi się, że ekscentryzm się dobrze sprzedawał na początku, a teraz zwyczajnie paliwo się skończyło, bo styl bycia już się opatrzył, a jak wyciśniesz z tego treść to za wiele jej nie ma (kolejne zapowiedzi i ciekawe historie). Przynajmniej mnie już kompletnie nudzą wywiady, a występy telewizyjne to już w ogóle za wiele, tym bardziej w tych realiach dziennikarskich.Ja oglądałem i muszę przyznać, że nie rozumiem powodu zaproszenia Leśnego. Prowadzący chyba chcieli jako pierwsi wyciągnąć info odnośnie napastnika, co im się poniekąd udało.
Reszta tematów dotyczyła reprezentacji,finału PP na narodowym, piastowania dwóch stanowisk przez Bońka i przydatności Błaszczykowskiego dla kadry.
Wg mnie obecność naszego prezesa była zbyteczna. Strata czasu..
W miarę krótko bo mam problem z pisaniem, obecni na jutrzejszym otwarciu zobaczą dlaczego
- "Co do tekstu to napisałeś wszystko, ciężko coś dodać"
Pozwolę się sobie nie zgodzić. Mi w tekście Gawina czegoś brakowało, Ty doskonale dodałeś ten brakujący element układanki. Już przed poprzednim sezonem pisałem, że mistrzostwo nie jest najważniejsze. Najważniejsze będą wydarzenia po sezonie, szczególnie w sytuacji gdyśmy tego mistrzostwa nie zdobyli. Wtedy dowiedzielibyśmy się jak naprawdę działa "nowy system". Nie udało się, a raczej udało się nad wyraz. Jednak jako Mistrz Polski nie byliśmy w stanie sprawdzić pewnych założeń. Teraz wracamy jakby do punktu wyjścia, a ja mogę tylko własne słowa powtórzyć, lub jak wolisz przytoczyć Twoje; "Gdyby nie zdobył mistrzostwa teraz, ale ułożył sobie skład, zdobył mistrzostwo w następnym sezonie i awansował to LM to znaczy, ze BYŁO warto cierpieć wiosną i zmieniać trenera, nawet kosztem mistrzostwa. ".
Dokładnie tak, wątpliwości odnośnie planu mają wszyscy. Jedni większe, inni mniejsze ale te wątpliwości są. Czy w razie potknięcia ten plan okaże się żelazny? Czy znów zaczniemy mieszać, zmieniać, kombinować? Czy faktycznie działamy wedle długofalowej wizji, czy staraliśmy się wszystko mieć na już. Dane będzie nam się o tym przekonać? Czy może jednak Legia Berga podobnie jak ta Urbana pozbawi nas tej możliwości. Zdobywając oczywiście kolejny tytuł, odpalając nasz obawy. Zobaczymy.
@ Mohikanin
- "Legia staje się coraz mniej Polska a coraz bardziej cudzoziemska, a skład wcale nie jest mocniejszy."
Naprawdę? Serio uważasz, że ściągamy z zagranicy słabszych piłkarzy od tech, których już posiadamy? Pinto, Gui, Dvaliszvili? Mam przy tych piłkarzach niemałą zagwozdkę, ale czy oby na pewno na naszym rynku znajdujemy lepszych (poza tymi niewyciągalnymi)? Nie wydaje mi się, nie dziwią mnie też próby poszukiwania takowych na rynkach zewnętrznych.
- "Nasz prezes mówił że Legia będzie stawiała na Polaków i na graczy z polskiej ligi, a ściąga samych obcokrajowców. Co innego mówi i co innego robi."
Generalnie z tą ostatnią tezą nie ma co polemizować. Tak jest, było i zapewne będzie. Jednak... akurat nie w tym jednym przypadku. Zupełnie nie rozumiem czemu tak uważasz. Bereszyński, Stolarski, Kozak (zakusy na Pawłowskiego), gdzie tu widzisz niespójność ze słowami prezesa? Jakich innych ruchów oczekujesz? Przecież nie stworzy graczy, których potrzebujemy. Tych musi znaleźć gdzieś indziej, co też czyni. Legia jak nikt inny w tym kraju przeczesuje i ściąga (lub się stara - vide Stolarski) młodych, obiecujących Polaków. Mało tego, nawet stosunek "starych transferów" wypada korzystnie, czego nie było od lat. Dlatego naprawdę nie bardzo rozumiem czego jeszcze oczekujesz w tej materii.
Zgadzam się, że Legia jest faworytem do 1. miejsca. Ale bardzo zdziwiony nie będę, jeśli się to nie powiedzie. Zobaczymy, co się okaże po dzieleniu punktów. Jest też nowy trener, którego praca przede wszystkim niesie ze sobą dużo zagadek. Wiemy też, że Legia ma niezwykły wprost talent i wielkie doświadczenie w zaprzepaszczaniu znakomitych szans, zwłaszcza w dziedzinie walki o MP. Czy lekcja z 2012 wiele nauczyła zawodników? Może, ale takie lekcje niestety mają często to siebie, że je sobie co niektórzy muszą czasami przypominać. Poza tym, Legii zmienił się dosyć mocno skład przez dwa lata i nie wszyscy ową lekcję pamiętają.
Ta siła składu, w zestawieniu z konkurentami, może jest i spora, ale w żadnym wypadku nie powinniśmy sobie wyobrażać, że mamy skład samograj, że nasze teściowe z takim składem by wygrały ligę i że samo się wygra. Nie wygra się. Dopiero w wielkim pocie czoła może się uda. Vrdoljak, Astiz, Junior, Łukasik, Ojamaa, Dwaliszwili, Kucharczyk - czy to tacy doskonali piłkarze ligowi?
Monrooe porównaj jakoś ściąganych Polaków i co dają drużynie, a jakość gracy z zagranicy, i przeważnie stranieri mają dużą wyższe zarobki niż polscy piłkarze. Podałeś kilku graczy- na rynku czasem są a czasem nie ma graczy o podobnych umiejętnościach, ale warto jest sprowadzić czasem gracza nawet o mniejszym potencjale obecnie, ale który w ciągu roku-dwóch zrobi duży postęp i się rozwinie.
I popatrz na statystyki i ostatnie transfery Legii z tego sezonu.
W tym sezonie do nas dołączyli:
Broź, Dossa Junior, Helio Pinto, Ojjama, Raphael Augusto a teraz Guilherme, Alan i pewnie dołączy Orlando Sa- na 7 transferów do klubu dołączył jeden Polak. Jeszcze na siłę możemy dodać Mikitę który do I kadry przeszedł z II zespołu.
I czy któryś z tych zawodników jest jak na razie sensownym wzmocnieniem? żaden praktycznie. Pinto strzelił kilka bramek, ale w jego przypadku więcej powinien dawać w środku pola przy rozgrywaniu piłki.
Mają sprowadzić Orlando Sa. Dla mnie taki Korzym(sprzed kontuzji) wcale nie jest gorszym piłkarzem, Zachara też jest do wzięcia.
Sprzedaliśmy Furmana, a gdzie jest jego zastępca? Nawet Chrapka warto sprowadzić.
Walles nie chciałbyś Legii złożone z samych Polaków, a najlepiej z wychowanków i to jeszcze pochodzących z Mazowsza
Owszem, chciałbym żeby w Legii grało jak najwięcej wychowanków bo to by oznaczało że dobrze pracujemy z młodzieżą. Ale czy ten wychowanek urodził się w Warszawie czy też na Wyspach Zielonego Przylądka byłoby drugorzędne. Sentyment to ja mam do Darka Dźwigały bo grałem z nim w piłkę na boisku przy LO im. Wyspiańskiego. A w innych przypadkach to ... hmmm .... może dlatego że obecnie bardziej cenię np. Vukovica niż Kowalczyka.
I oczywiście nie zapominam o pewnym rodowitym ślązaku który w Legii jest dłużej niż śpiewał Mieczysław Fogg
- "...warto jest sprowadzić czasem gracza nawet o mniejszym potencjale obecnie, ale który w ciągu roku-dwóch zrobi duży postęp i się rozwinie"
Czy nie tak właśnie postąpiliśmy z Bereszyńskim? Mnie się wydaje, że to właśnie ten model. To samo staraliśmy się uczynić przy okazji Pawłowskiego. Wygląda więc na to, że skrzętnie tą ideę realizujemy. Nawet kosztem krytyki, która jak zapewne pamiętasz sadła na głowy włodarzy po tych zakusach. Wszak mamy też własnych wychowanków i stawianie na "obcych" nie wszystkim się podobało.
- "I popatrz na statystyki i ostatnie transfery Legii z tego sezonu"
Wiesz statystyka ma to do siebie, że wystarczy dobrać odpowiedni okres by udowodnić dowolne racje. Ja wolę patrzeć na całość i do niej jako takiej większych wątpliwości nie mam. Ściągamy zarówno Polaków jak i zagranicznych piłkarzy. W zależności od tego na kogo nas stać i kto jest dostępny na rynku. Tak to powinno wyglądać. Tanie chwyty jak ten w z Polskim Ruchem Chorzów mnie nie interesują.
- "Sprzedaliśmy Furmana, a gdzie jest jego zastępca? Nawet Chrapka warto sprowadzić."
W sumie to nie bardzo wiem kogo wyznaczyć na następcę Furmana, może dlatego, że jak na razie to On był następcą.
Co do Chrapka to zacna myśl, szkoda tylko, że nie przedstawiłeś metody jaką mielibyśmy ściągnąć tego zawodnika. Przykład Stolarskiego chyba dość dobitnie pokazuje jakie nastroje panują pod Wawelem. Dlatego wybacz, ale wolę realną politykę niż nawet najlepszy, ale zupełnie nierealizowalny plan. Dokłądnie taką jaką staramy się prowadzić.