- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Mecz 'żywych trupów'
"It's the same old theme, since 1916.
In your head, in your head, they're still fighting,
In your head, in your head,
Zombie, zombie, zombie,
Hey, hey, hey. What's in your head?
In your head, Zombie, zombie, zombie."
(fragm. The Cranberries "Zombie")
„Wsteczne odliczanie” trwa i to musi wzbudzać satysfakcję. Tak jak nie robi na mnie wrażenia gra Legii w fazie mistrzowskiej, tak nastawienie przebijające w wypowiedziach zawodników zdaje się świadczyć o pożądanym i prawidłowym kierunku. Obojętnie jak, obojętnie w jakim stylu, jeżeli doprowadzimy do sytuacji, że już remis w Szczecinie będzie dawał nam mistrzostwo i kropka nad „i” w przedostatnim meczu sezonu zostanie postawiona, (obojętnie co Lech uczyni, a niech sobie nawet metodycznie i uparcie demoluje rywali) to sceptycyzm, malkontenctwo, wybrzydzanie nad stylem, jakością, poziomem gry, dla mnie będzie i tak funta kłaków warte.
Nie zważając na nic i na nikogo się nie oglądając, w 5 meczach potrzebnych nam jest 10 punktów (to jest cel nad którym trzeba się skupić, skoncentrować), obojętnie jak je osiągniemy, wzbudzą mój kibicowski entuzjazm. No, ale zanim, jak wierzę, mój entuzjazm eksploduje, mogę sobie po drodze jeszcze pomarudzić!
W „fazie mistrzowskiej” nasza gra na kolana nie powala, tym bardziej muszą cieszyć wyniki, ale o tym już było. Pierwsza refleksja. Chwalony jest wszem i wobec Ivica i słusznie, bo fizyczną dyspozycję faktycznie prezentuje dobrą, tylko jeżeli skuteczny w odbiorze i aktywny w ofensywie Chorwat jest kluczową naszą postacią, a gra naszej środkowej formacji mimo wszystko i tak kuleje, to albo pozostali w niej gracze są w formie do luftu, albo problem jest innego rodzaju. Zamieniamy Łukasika na Jodłę, a Pinto na Żyrę i wydaje się, że odpowiedź uzyskujemy, znajdujemy rozwiązanie, mhm, tylko czy z wspomnianą dwójką przez dużą cześć meczu nasza gra z Zawiszą od strony koncepcyjnej, organizacyjnej wyglądała lepiej niż w Gdańsku? Owszem i Jodle dokładnie dogrywającemu i Żyro precyzyjnie strzelającemu zawdzięczamy przełamanie bydgoszczan, ale czy to był efekt konsekwentnie realizowanej taktyki, zdominowania przeciwnika w środkowej strefie, czy raczej wykorzystanie jego „zapamiętania się”?
Jakoś nie widzę Helio Pinto wchodzącego zdecydowanie tak jak Żyro z bocznej flanki w światło bramki, ale jeżeli ktoś mi powie, że w odróżnieniu od Jodły Łukasik równie dobrze takiego otwierającego podania nie byłby w stanie wykonać, to się z nim zdecydowanie nie zgodzę. Tak jak z Maciejem Murawskim, który w studiu telewizyjnym chlapnął, że Jodła od Miłka jest bardziej „kreatywnym” piłkarzem. Owszem pan Tomasz jest silniejszy, do roli boiskowego gladiatora lepiej odpowiada, z szczególnym uwzględnieniem gry o górne piłki, również jest bardziej przebojowy, zdecydowany w indywidualnych akcjach ofensywnych, potrafi w nich być i efektowny i efektywny, ale piłkarzem z lepszą techniką użytkową, lepiej panującym i operującym piłką, z lepszym przeglądem pola, również z podaniem, jak i ze strzałem, jest w mojej ocenie Daniel Łukasik. Kwestia podstawowa, w parze z Ivicą Łukasik ogranicza się głownie do zadań defensywnych, tak jak kiedyś Borysiuk, identyczna sytuacja, natomiast przy rutyniarzu Jodle, to są momenty, że to Ivica musi drugiego partnera asekurować. Ekspert C+ ma rację o tyle, że w chwili obecnej, w ofensywie gdy na plac desygnowany jest Jodła, jego gra nie sprowadza się do roli „zapchajdziury” jak to było lub jest w przypadku Borysiuka i Łukasika. Nie wiem, czy to wynika z podświadomego „podporządkowywania” się młodych, doświadczonemu, starszemu kapitanowi, liderowi, obawiam się, że to jest jakaś funkcja wymogu „odpowiedzialności” w grze. W każdym razie u Vizira predyspozycje i inklinacje do gry ofensywnej zostały skutecznie stłumione, niestety u Miłka „w dorosłym, odpowiedzialnym futbolu” następuje proces podobny, a mnie się marzy, żeby to Vrdoljak był bardziej cofniętym z pomocników, a Daniel Łukasik wysuniętym, również kreującym w ofensywie grę. Ma do tego większe predyspozycje niż Jodła – fakt przebojowy, silny, agresywny, zdecydowany. Kwestia założeń taktycznych, czy hierarchii w zespole i nadawanych w związku z tym ról, tego już nie potrafię rozstrzygnąć, cieszyłbym się gdyby Berg próbował na to wpłynąć, nie uszczuplając i autorytetu Ivicy, ale i nie ograniczając ofensywnych predyspozycji młodych piłkarzy – za chwilę ten „problem” może i dotyczyć Bartosza Kalinkowskiego.
Paradoksalnie, im mniejsze umiejętności w odbiorze, w asekuracji na pozycji defensywnego pomocnika, tak jak to było w przypadku Dominika Furmana, tym większa nadzieja, że „młokos” nie przyjmie roli „zapchajdziury”.
Gwoli ścisłości, jako „promotor” Daniela Łukasika muszę tez otwarcie zaznaczyć, że brak odważnej gry „50/50” z równoważnym balansem defensywno-ofensywnym, oprócz wymienionych przyczyn, może wynikać równie dobrze z prozaicznego powodu – z braku sił, odpowiedniej wydolności. Przebiec przynajmniej 12 km w odpowiednim tempie interwałowym przez 90 minut bez uszczerbku dla poziomu ustawiania się, interwencji, być może dla Miłka jest wyzwaniem budzącym obawy i dlatego skupia się głownie na destrukcji.
Tu też jednak występuje groźne zjawisko, ambitny młodzian chcąc jako dobra „zapchajdziura” być wszędzie, nie jest czasem tam, gdzie ewidentnie być powinien.
Odnośnie kondycji Daniela żeby się miarodajnie w tym względzie wypowiedzieć potrzebna by była znajomość jego markerów wydolnościowych, na szczęście, z żółwia strusia pędziwiatra trudno zrobić, ale wytrzymałość można cierpliwie „poprawiać”.
Druga pomeczowa uwaga. Nie utożsamiam się z krytyką Bartosza Bereszyńskiego. W pierwszej połowie świetnie wychodził do sytuacji sam na sam z bramkarzem, zawiodło końcowe podanie, gdyby Ojamaa był skuteczniejszy, zaliczyłby asystę, po spalonym, ale wykazał się w tej akcji czymś więcej niż „tylko” samym dograniem, co stało się udziałem Tomka Brzyskiego po przeciwnej stronie. Na miejscu Berga konsekwentnie stawiałbym na Bartosza po prawej stronie, zakładam, że z każdym kolejnym meczem jego forma powinna wzrastać. Nie oznacza to, że zrezygnowałbym z Łukasza Brozia, ewidentnie widzę go w podstawowej jedenastce, to znaczy przynajmniej chciałbym go zweryfikować na pozycji, na której początkowo wychodził w Widzewie, teraz jako bardziej doświadczony piłkarz, być może odpaliłby ponownie i stanowiłby panaceum na „lewostronne” problemy, które moim zdaniem istnieją, a wzmagać się będą im klasa przeciwnika będzie wzrastać. Nie przekonuje mnie abonament Brzytwy do wykonywania stałych fragmentów, nie wierzę, że jest jedynym w drużynie do tego predestynowanym.
Trzecie spostrzeżenie. Chyba już możemy traktować futbolistę Henrika Ojamę jako „synka” trenera Heninga Berga!? Przynajmniej u mnie wiara w przeistoczenie się Estończyka w efektywnego, grającego z korzyścią dla zespołu piłkarza, maleje. Przytaczanie „egoizmu” Henrika staje się pomału truizmem, powielanie takich twierdzeń - banałem, nie mogę się jednak uwolnić od wrażenia, że Ojamaa gra przede wszystkim „pod siebie” a „tata” jakoś nie ma wpływu na forowanego podopiecznego, żeby u niego to zmienić!? W każdym razie o ile ‘wspólny język’ Rado z Dudą znajdują, Żyro trochę na innej zasadzie, ale do gry zespołowej również potrafi się wkomponować, to „synek” zda się być „niereformowalny”. Co prawda już był utożsamiany przeze mnie z mianem „solisty”, piłkarz imieniem Kuba, w którego raczej nie wierzyłem, i który w sezonie mistrzowskim pokazał mi gdzie raki zimują, jaki ze mnie znaFca i fachOFFiec futbolowy od siedmiu boleści, oby Henrik podążył jego śladem. Wówczas norweską szkoleniową cierpliwość zrozumiem, z pokorą docenię.
Tyle personalnych pomeczowych subiektywnych odniesień. Na koniec, bramkarz Lechii Mateusz Bąk grę legionistów określił słowami: „Legia to były dziś trupy.” No cóż, ostro, gdańszczanie faktycznie potrafili się przeciwstawić, postawili trudne warunki, tyle tylko, że jeżeli my będziemy grali niezgrabnie, poruszali się koślawo i niezbornie, a mimo to bezwzględnie uśmiercali kolejnych zdeterminowanych walczących z sił całych „o życie”, to dopóki w tym będziemy okazywali się skuteczni, to ja takich „zombie” akceptuję, mogę troszkę pogrymasić, ale kibicuję im z całych sił. Niech inni się brzydzą, lamentują, modły do nieba o unicestwienie truchła wznoszą, dla mnie jeżeli tylko bezduszne „zombie” z eLką na piersi upuści krwi „z żywych”, (pięknych i zgrabnych) na miarę dziesięciu punktowych kropelek, to będę tańczył i pił, w noc „żywych trupów”, na pohybel „aniołkom” z Poznania, Krakowa, Gdańska.



Ivica grał bardziej cofnięty rwaliśmy włosy z głowy po jego stratach. Berg znalazł lekarstwo i może właśnie dlatego Ivica któryś mecz z rzędu jest pewnym i jasnym punktem zespołu.
Łukasik to niestety cały czas nadzieja, jeśli już gra to nie potwierdza związanych z nim oczekiwań. Na mój gust psychika i może brak charakteru?
Bereś tu zgoda stawialbym również na niego i moim zdaniem poprawił grę obronną.
Obecnie problem który widzę nazywa się Rado. Już z Zawiszą nie był sobą choć nadrabiał walecznością co kiedyś mu się nie zdarzało ( waleczność znaczy się) z Lechią koleiny bezbarwny mecz.
Acha Ojama jeszcze słowo. Moja teoria. Nie do końca jest akceptowany przez zespół i stąd takie odgrywanie się. Co było pierwsze jajko czy kura tego nie wiem. Czytając nieliczne wywiady to charakteru łatwego nie ma.
Być może pojawił się natomiast kłopot z uwagi na to, co ktoś tu już wcześniej napisał - że prawdopodobnie zostaliśmy 'przeczytani' przez inne zespoły. Jest szybki doskok do Dudy i Radovicia kiedy cofają się po piłkę, jest im ciężko odwrócić się w stronę bramki. Gdzieś przepadli też nasi boczni obrońcy, którzy wchodzili wysoko na połowę przeciwnika i dostawali crossy od Juniora. Gołym okiem widać, że tych podań jest znacznie mniej, prawdopodobnie nie dlatego, że Juniorowi się odwidziało, tylko adresaci nie mają już tyle swobody.
Cóż, zobaczymy co będzie dalej. Jak na mój gust to ani Vrdoljak ani Jodłowiec nie nadają się do gry kombinacyjnej i prowadzenia zorganizowanego natarcia środkiem pola, to raczej fachowcy od tego, żeby się rozpędzić i przepchnąć. Z drugiej strony, kto posadzi na ławie Vrdoljaka w takiej formie?
Jeżeli chodzi o Bereszyńskiego to w kwestii oceny jego występu z Lechią nie zgadzam się z iocosusem nawet nie dlatego, że nie wypełniał luki po Pinto (chociaż np. Vrdoljak mówił, że założenia były takie, żeby Bereszyński podchodził wysoko, nie podchodził, więc on reagował i wchodził w tę przestrzeń w pierwszej połowie), ale dlatego, że Bartek był niepewny w obronie, np. jak go raz posadził na czterech literach Vranjes to zaraz zrobiło się groźnie (to była bodaj ta sytuacja, po której Makuszewski strzelił obok bramki). To już, o dziwo, Brzyski był znacznie pewniejszy po swojej stronie boiska.
Natomiast stawianie na Bereszyńskiego tłumaczę sobie wyższym pułapem możliwości Bartka w porównaniu z Broziem. Jest szybszy, bardziej dynamiczny, potrafi wejść w pojedynek indywidualny z przeciwnikiem. Taki typ Piszczko-podobny, model raczej nie do osiągnięcia dla Brozia.
Co do charakterystyki Ojamy zgoda, tylko kto za niego na lewe skrzydło w tym momencie? Wydawało mi się, że Berg już, już przymierzał się do trwałego zastąpienia Ojamy Kosą (te 45 minut w Lubinie), a tu bach, znów kontuzja.
„angielski Ojamy to duży handicap”
Teza uprawdopodobniona, nawet podświadomie: lepsza komunikacja – lepszy kontakt – wzbudzone większe zaufanie, kwestia dla mnie jest taka, że Ojamaa swoim indywidualizmem wręcz „podważa” autorytet trenera, bo nie wierzę, żeby Berg pewnych zachowań na boisku nie zauważał i nie reagował. Tylko że wpływ trenera okazuje się znikomy, zatem można domniemywać, że piłkarz szkoleniowcem za bardzo się nie przejmuje.
Druga opcja, Norweg liczy, że Ojamaa zacznie jako ‘solista’ być równie skuteczny jak Jakub Kosecki w sezonie mistrzowskim, potrzebuje „przełamania” gdy ono nastąpi, zacznie seryjnie strzelać gole, asystować. Z tego powodu daje mu carte blanche. Sam futbolista gra właśnie w kategorii „na przełamanie”, pokazanie i udowodnienie wszystkim, że z niego jest „kozak” wyśmienity. Pytanie jak długo można się „przełamywać”, kiedy skończy się cierpliwość trenera i jak to wpływa na relacje w zespole. Koledzy nie wydają się równie cierpliwi jak zwierzchnik, nie chodzi o to co mówią w wywiadach, ale „kogo szukają do gry na murawie”. Powstaje idiotyczna „kwadratura koła”.
„Łukasik to niestety cały czas nadzieja …” – no matkuje mi, muszę się przyznać, zakładam że przełomowy drugi moment w karierze Miłka, to może być obecny letni okres przygotowawczy, albo , albo, ostatni dzwonek. Latem do pierwszej drużyny powinien już również wejść na poważnie Bartosz Kalinkowski – bardzo interesujący piłkarz i powinien otrzymywać szanse weryfikacji na ekstraklasowym poziomie, rywalizacja będzie permanentna, sentymentów nie będzie, nawet gdyby okazało się, że Jodle ktoś ze wschodu rzuci worki mamony do stóp, tak jak Jędrzejczykowi. W obecnej sytuacji Miłek o tym może tylko pomarzyć.
Odnośnie Rado – tu nie ma co deliberować, nawet w gorszej dyspozycji to cały czas kluczowa postać, można się tylko zastanawiać jak go ustawiać, choć moim zdaniem do „wolnego elektronu” a raczej pozbawionego zadań defensywnych „jądra” wokół którego inni się kręcą już definitywnie przywykł. Cieszę się że z Dudą odnajduje wspólny piłkarski język, ponownie ulegam nadziei, że grający kombinacyjną piłkę duet, może z udziałem zdrowego Guilherme przeistoczyć się w rozklepujące przeciwników trio. W tym widzę legijny potencjał, nawet gdyby znalazł się ktoś wykładający sporą kasę za Michała Żyro.
Bartek Bereszyński? Sorry, ale w tej chwili przegrywa z Broziem o kilka długości. Fajnie, że wciąż biega, ale my potrzebujemy piłkarza, który będzie potrafił rozegrać, posłać podanie, wejść w tempo. Niestety Bartek w tej chwili nie daje nam żadnej z tych możliwości. A jak bardzo potrzebujemy kreatywnych piłkarzy, mogących 'zmienić' (lub uzupełnić jak kto woli) się rolami z Dudą i Radovciem pokazały zawody w Gdańsku. Łukasz wracaj jak najszybciej.
Gra Ojamy, to 'blokowanie' naszego lewego skrzydła. Dla mnie rzecz wręcz niewytłumaczalna. Nie gra z nim nikt, On nie gra z nikim. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że nie ma żadnego naturalnego zmiennika. Nie wiem czy mógłby za niego wejść Kucharczyk, ja po meczu w Gdańsku nie wyobrażam sobie aby 'młody Kucharz' wszedł za kogokolwiek. To piłkarz, którzy w mojej ocenie odstaje co najmniej o klasę. Rajdy prawą stroną to chyba jedyne do czego się w tej chwili nadaje, a piłka nożna, z tego co mi wiadomo na samym bieganiu nie polega. Najbardziej kuriozalne zestawienie prawej strony, jakie mogę sobie wyobrazić to Kucharczyk z Bereszyńskim. Zabiegaliby każdego, tylko efektów z tego nie byłoby żadnych. Wracając na lewą, jak wspomniał Gawin mógł być tam Kosa, ale nie będzie, nie będzie też Augusto.
Czyżbyśmy byli 'skazani' na Heńka Ojamę? Słabo wygląda ta nasza lewa flanka.
Z mojej perspektywy to nie kwestia poprawności politycznej, tylko odpowiedzi na pytanie kto ostatnio widział Kuchego na lewym skrzydle. Sam się zastanawiałem za późnego Skorży czy wczesnego Urbana dlaczego nie dostaje więcej szans na tej pozycji, widać jakieś przyczyny istnieją, skoro podobną diagnozę stawia już trzeci kolejny sztab. Pamiętam choćby niedawny sparing z Bytovią, Kuchy najpierw na prawej obronie (!), potem na prawym skrzydle za Żyrkę, tymczasem na lewej pomocy śmigał... Miłosz Kozak.
Ja do Kucharczyka trochę straciłem serce po meczach ze Steauą. To powinien być taki nasz Kevin Grosskreutz - non stop bieganie, walka i zaangażowanie. A gość był jak sparaliżowany. Chciałbym się mylić, ale to chyba jednak nie ten poziom.
@ iocosus
Moim zdaniem zarzut indywidualnej gry wysuwany wobec Ojamy jest... chybiony. Tzn. rozumiem, że ta wada najbardziej rzuca się w oczy - pół drużyny do niego macha, a ten klapy na oczy, ale prawdziwym problemem jest u niego proces decyzyjny. On podejmuje mnóstwo błędnych decyzji. Podaje z pierwszej, kiedy mógłby przyjąć i wejść w drybling (tak, tak), nie strzela kiedy wydaje się, że pozycja jest do oddania strzału jest niezła, dośrodkowuje na długi słupek, kiedy nikt nie zamyka akcji itp. W tym jest praprzyczyna.
@ Monrooe
Bartek Bereszyński? Sorry, ale w tej chwili przegrywa z Broziem o kilka długości
No dobra, to dlaczego Twoim zdaniem gra w pierwszym składzie?
Z katastroficzną wizją prawego skrzydła zestawionego z Bereszyńskiego i Kucharczyka mogę się w teoretycznych założeniach zgodzić, ale zwracam uwagę, że to właśnie wzmiankowany duet zainicjował bramkową akcję w sobotę
- "No dobra, to dlaczego Twoim zdaniem gra w pierwszym składzie? "
Widzę dwa powody, pierwszy, kontuzja Brozia i jej ewentualne przewlekłe efekty. A druga to coś o czymś już kiedyś pisałem, trener Berg nie rotuje zbyt często składem, ale właśnie uraz zawodnika jest przyczynkiem do dania szansy zmiennikowi. Taką obecnie dostaje Bereszyński. Czy ją wykorzysta? Śmiem wątpić, ale szansę i to uczciwą dostał.
„Co do gry naszej pomocy to najbardziej nawaliła w drugiej połowie meczu z Wisłą”
Co do meczu, a w zasadzie jego drugiej części z Wisłą, to moim zdaniem plamę dała cała drużyna, a nie tylko jedna formacja. Przy czym, również moim zdaniem mając po pierwszej połowie, wynik „pewny”, grając w przewadze jednego zawodnika i posiadając pełne przekonanie, że meczyk jest „pod kontrolą” i nic się nie ma prawa już przydarzyć, to zespól podszedł do krakusów podobnie jak do Zagłębia Lubin w drugiej połówce. Tam też straciliśmy bramkę gdy struś pędziwiatr Przybecki się urwał i udowodnił Rzeźnikowi, że jednak do miana polskiego Cannavaro sporo mu brakuje. Jeszcze jakiś jeden „strzał życia” jednego z miedziowych i już o analogiach by powszechnie wspominano. A tak jeden mecz zakończony 2:2 i rozczarowanie i utyskiwania, a drugi 1:3 i satysfakcja z wygranej po „profesorskim” wypunktowaniu przeciwnika, a strata bramki, to dopuszczalna chwila słabości, braku koncentracji przy wysokim prowadzeniu, jednak w sumie bez znaczenia, bo trzy punkty i tak pewnie pojechały do Warszawy.
Odnośnie „przeczytania” naszej bergowej ofensywnej taktyki, pewnie ze lekceważyć tego nie można, indywidualnie przypuszczam że Duda z każdym meczem będzie miał trudniej w Ekstraklasie, Rado do tego już powinien być jednak przyzwyczajony i „uodporniony”, udowadniał to zresztą, dlatego tez rozpracowania jednak bym nie demonizował. Wszyscy wiedzą jak Robben schodzi z prawego skrzydła do środka, przekłada piłkę na lewą nogę i wali po długim słupku, wszyscy wiedzą i ciągle się nabierają. Real „przeczytał” Bayern, oczywiście tak, ale też według mnie na rywalizacji w LM zaważyła też gorsza dyspozycja samych Bawarczyków, nie zagrali optymalnie, nie wznieśli się na wyżyny swoich indywidualnych możliwości. Tak bywa, przez cały rok na wysokim „C” się nie pociągnie.
„na mój gust to ani Vrdoljak ani Jodłowiec nie nadają się do gry kombinacyjnej i prowadzenia zorganizowanego natarcia środkiem pola, to raczej fachowcy od tego, żeby się rozpędzić i przepchnąć.” – pełna zgoda, o to zapewne ma też pretensje CTP, jeżeli to my posiadamy piłkę, jeżeli to Legia na murawie ma dominować, prowadzić grę, to Jodła z IV nadają się do finezyjnego kreowania akcji, jak słoń do baletu. Bez uruchomienia skrzydeł, a z pokryciem, odcięciem od podań „kombinatorów” Rado z Dudą będzie to się kończyło waleniem głową w mur.
Natomiast zakładam, że taka para DM może się sprawdzić w sytuacjach gdy to drużyna przeciwna przejmie inicjatywę, gdy role się odwrócą, przewaga umiejętności technicznych będzie po drugiej stronie, a Legia nie będzie w stanie jej zniwelować. Pozostanie gryźć piach, agresywnie twardo walczyć, zewrzeć ściśle szeregi i szybko przenosić akcje licząc na zaskoczenie w ofensywie. Czyli taktyczne ustawienie na puchary z potentatami.
„Co do charakterystyki Ojamy zgoda, tylko kto za niego na lewe skrzydło w tym momencie?”
Subiektywna hierarchia ofensywnych pomocników, uwzględniając wymienność pozycji bez podziału na środkowych i skrzydłowych, przy założeniu ich w miarę „optymalnej” formy (bez wypożyczonych):
1.Rado
2.Duda
3. /4. Żyro, Guilherme
5. Kosecki
6. Kucharczyk
7. Ojamaa
8. Tomasiewicz
9. Bartczak
10. Augusto
Oczywiście kontuzje czynią ranking nieaktualny, Berg może mieć również swoją inną klasyfikację, dla mnie zastanawiający jest jednak „abonament” dla Ojamy, o tym już pisałem.
Gawin o Ojamie: „prawdziwym problemem jest u niego proces decyzyjny. On podejmuje mnóstwo błędnych decyzji. Podaje z pierwszej, kiedy mógłby przyjąć i wejść w drybling (tak, tak), nie strzela kiedy wydaje się, że pozycja jest do oddania strzału jest niezła, dośrodkowuje na długi słupek, kiedy nikt nie zamyka akcji itp.” – mhm, gdyby nie popełniał tych wymienianych błędów, a nawet jako indywidualista grał skutecznie, to byśmy pretensji do niego nie mieli, a i też w drużynie na murawie byłby inaczej traktowany.
„stawianie na Bereszyńskiego tłumaczę sobie wyższym pułapem możliwości Bartka w porównaniu z Broziem.” – zgoda, nawet przy różnicy indywidualnych cenzurek za ostatni mecz, natomiast przyznaję, że mnie frapuje Broź na lewej stronie, chciałbym bardzo, żeby tam został sprawdzony. Weryfikacji jednak pary środkowych obrońców w reprezentacji Kamiński – Jędrzejczyk też byłem zwolennikiem, no cóż, wypadła nieszczególnie!
Jeszcze przy prawych obrońcach, dwa moje rankingi. Pierwszy biorąc pod uwagę walory ofensywne:
1. Bereszyński
2. Broź
3. Rzeźniczak
Drugi w pryzmacie skutecznej gry w defensywie:
1. Rzeźniczak
2. Broź
3. Bereszyński
@ Monrooe
Mimo całej życzliwości dla Miłka, napisałem i powtórzę dopiero lato 2014 okaże się na zasadzie To be, or not to be!
- "Jeszcze przy prawych obrońcach, dwa moje rankingi. Pierwszy biorąc pod uwagę walory ofensywne:
1. Bereszyński
2. Broź "
Zastanawia mnie jedno, co uczynił do tej pory Bereszyński w ofensywie, że wywindowałeś go na pierwsze miejsce w tej klasyfikacji?. O ile szybkość i zdecydowanie Bartka wpływa pozytywnie na moją wyobraźnię o jego teoretycznych możliwościach, o tyle rzeczywistość okazała się dla niego nad wyraz brutalna. A zestawienie go w tej chwili z Łukaszem Broziem wypada wręcz dramatycznie dla młodego zawodnika. Skąd więc taki ranking? Przyznam, że nie rozumiem.
Lechia rozgrywa piłkę do boku, w środku Łukasik obok chyba Vranjesa.
Na kolejnym ujęciu następuję wrzutka w pole karne, Łukasik juz kryje od strony środka boiska. Mamy 24 minute meczu
I z tego krycia wychodzi tyle że zgrana piłka przed pole karne stwarza praktycznie setkę dla Lechii.
Już po meczu pisałem że to co robił w tym meczu Łukasik to kryminał bo było tego więcej.
P.S. Broź według mnie wyprzedza Bereszyńskiego o trzy długości a w grze obronnej nakrywa go czapką. Tutaj przychylam się do zdania Monrooe.
P.S.II Jodła gra tylko siłowo? A takie piłki jak do Kucharczyka w meczu ze Śląskiem (5:0) czy też z Zawiszą ostatni do Żyro?
Mój główny zarzut, to taki, że nie za bardzo potrafi grać na jeden kontakt w środku pola, co jest obecnie wręcz wymagane od piłkarzy na tej pozycji, zwłaszcza przy szczelnie ustawionej defensywie rywala. Zazwyczaj, jak dostanie piłkę, to zamienia się w Ojamę i zaczyna ją (znaczy, piłkę nie Ojamę) holować aż pod pole karne, gdzie natrafia na 2-3 obrońców, którzy mu ją bardzo łatwo odbierają.
W naszej lidze może nie jest to aż tak szkodliwe ale w pucharach przeciwnik po takim odbiorze może przeprowadzić bardzo skuteczną kontrę, bo przy takiej akcji nasze boki wychodzą bardzo wysoko.
A to, że potrafi dokładnie wrzucić piłkę na kilkadziesiąt metrów, to mnie osobiście na kolana nie powala - może dlatego, że jednak oglądam też inne ligi niż polska.
„co uczynił do tej pory Bereszyński w ofensywie, że wywindowałeś go na pierwsze miejsce w tej klasyfikacji?”
„stawianie na Bereszyńskiego tłumaczę sobie wyższym pułapem możliwości Bartka w porównaniu z Broziem. Jest szybszy, bardziej dynamiczny, potrafi wejść w pojedynek indywidualny z przeciwnikiem. Taki typ Piszczko-podobny, model raczej nie do osiągnięcia dla Brozia.”
Zgadzam się z takim przytoczeniem argumentów. Z tym, że Broź jest lepszy od Bereszyńskiego w defensywie też się zgadzam, tylko że może nie trzykrotnie, a czapką w destrukcji nakrywa obu Rzeźnik, którego przy tym też można wkręcić, nie jest bez wad.
@ Walles
No my graliśmy jak na „żywe trupy” przystało, niezbornie i koślawo, kryminał zaliczył również chwalony Ivica, w jednej z akcji przy własnym polu karnym zupełnie zignorował biegnącego do końcowej linii rywala, a ten do piłki doszedł i gdyby ją lepiej zagrał to peany na cześć Chorwata zastąpiłyby złorzeczenia.
Nie wierzę, żeby tym meczem Miłek zdystansował Jodłę, charakterystykę gry przedstawiły statystyki z Weszło, natomiast Miłek ograny, mhm, z dobrą wydolnością (!!!???) i grający 50/50 a nie „zapchajdziurę” bardziej mi odpowiada od Jodły. Tylko, że to świadczy jak duże nadzieje pokładałem w Miłku, bo Pana Tomasza Jodłowca tu na c-L przywoływałem jako jednego z dwóch najlepszych piłkarzy Legii ostatniej jesieni, jego walory cenię, natomiast będę się upierał, że w operowaniu piłką dla mnie zdecydowanie lepszy jest Miłek.
Przy tym jeżeli wypominamy kiepskie zachowania nieogranemu Miłkowi, to pamiętajmy również, że Jodła we własnym polu karnym to mina, pierwsza bramka dla Wisły niedawno na Ł3 najszybszym tego przywołanym dowodem, nie neguję, że Jodłę stać na spektakularne zagrania, ale Wellesie Przemysławowi Kaźmierczakowi udało się odstawiać taką „brazylianę”, że szczęki nam opadały,
https://www.youtube.com/watch?v=Fpixgo3_nnE
długie krosowe przerzuty też ma mierzone, Mariusz Lewandowski onegdaj w meczu z Portugalią grał i w defensywie i w ofensywie z taką swobodą, przeglądem pola, że niech Gundogany, Modricie, Xabi Alonso inne „Świniopasy” się chowają, tyle tylko, że dla mnie wszyscy trzej wirtuozi: Jodłowiec, Każmierczak, Lewandowski to nie są piłkarze którzy lubią być „pod grą”, systematycznie, przemyślnie, kreatywnie konstruują kolejne akcje swojego zespołu, potrafią gdy trzeba uspokoić grę, zmienić jej rytm, nie panikują pod pressingiem, potrafią przytrzymać piłkę, umiejętnie się zastawią i jeszcze ją dograją, to wszystko, to nie ten typ.
- "stawianie na Bereszyńskiego tłumaczę sobie wyższym pułapem możliwości Bartka w porównaniu z Broziem."
Wybacz, pytałem o Twój własny ranking, więc proszę mi to Gawina nie przytaczać.
A patrząc bardziej poważnie, to sorry, ale o jakim pułapie (i czego) my mówimy, piszemy? ( o widzisz, teraz musisz tłumaczyć się za Gawina). Bereszyński jest szybszy, silniejszy (choć wielkiej różnicy tu nie ma), za to Broź jest w tej chwili o wiele bardziej kreatywnym zawodnikiem, o trzy długości lepszy technicznie. Sorry, bo o ile dostrzegam pewne podobieństwa do Piszczka, to raczej jest to dynamika i szybkość. Tu faktycznie Bereś nie ma sobie równych, ale nijak to się ma do cech, które prezentuje obecnie Łukasz. Wybacz, ale ja kompletnie nie widzę Bereszyńskiego w grze kombinacyjnej z Dudą i Radovciem, a dla Brozia jest ta jakby naturalne. W tej chwili Broż jest jakby kolejnym do brydża, podczas gdy Bereś, to 'maszynka do połykania kilometrów'. Stąd moje zdziwienie dla gotowości zamiany obu panów.
"o widzisz, teraz musisz tłumaczyć się"
Ależ nie mam się z czego tłumaczyć, tym bardziej za kogoś, bo też do żadnej winy się nie poczuwam, ani tym bardziej jej nikomu nie przypisuję, no jeżeli już to najszybciej Monrooe, bo mojego punktu widzenia, nie podziela, czyli według mnie błądzi. Monrooe oczekując „tłumaczeń” jak widzę moją winę już uznał, a własne zdanie przyjął za obiektywnie „prawdziwe” i obowiązujące.
Monrooe, wyjaśniam, według mnie w bocznym korytarzu, ograny, w dobrej dyspozycji Bereszyński szybciej wygra pojedynek jeden na jeden, wyprzedzi rywala wychodząc na pozycję, niż ograny, w dobrej dyspozycji Broź.
Do gry kombinacyjnej potrzebny Rado i Dudzie jest ktoś blisko nich ustawiony, na klepę, krótkie zagranie lub „związanie”, zaabsorbowanie i zdezorientowanie obrońcy, czyli to raczej powinni być ci pomocnicy, którzy ze skrzydeł schodzą, łamiąc akcje do środka, natomiast boczny obrońca ma obiegać takiego „fałszywego” skrzydłowego dublując jego pozycję w skrajnym korytarzu. Tak to Berg przedstawiał i do tego rozwojowy Bereszyński ('”maszynka do połykania kilometrów'’) w optymalnej formie zda się mieć bardzo dobre predyspozycje. Jeśli mam jakieś wątpliwości to tylko przy grze w destrukcji, tu największe pole do przywołanego „rozwoju”.
Natomiast Monrooe skoro Broź jest niewiele mniej szybki i silny od Bereszyńskiego, zgoda, za to masz wrażenie, że posiada i lepszą technikę i zmysł do gry kombinacyjnej (ja ubiorę to w słowa, że jest dużo bardziej doświadczony, piłkarsko dojrzalszy, świadomy i swych zalet, ale i wad) to moim zdaniem warto i kogoś takiego w podstawowej jedenastce wykorzystywać, na pozycji, na której ktoś choć jesienią grał na tyle dobrze, że wygryzł i Wawrzyniaka i zyskał powołanie do reprezentacji, to teraz nie prezentuje się pewnie.
O ile w mojej hierarchii potencjału Broź przegrywa z Bereszyńskim to wygrywa z Tomaszem Brzyskim, bardzo chciałbym to założenie zweryfikować. Panu Łukaszowi lewa noga nie służy do podpierania się przy wsiadaniu do tramwaju, na pozycji lewego obrońcy grywał w Widzewie, chciałbym, chciałbym bardzo zobaczyć go teraz właśnie na lewej flance.
- "Monrooe oczekując „tłumaczeń” jak widzę moją winę już uznał, a własne zdanie przyjął za obiektywnie „prawdziwe” i obowiązujące."
Eee, tam chodziło mi o to, że posługując się cytatem z Gawina, to teraz w jego buty będziesz musiał wchodzić.
- "...Bereszyński szybciej wygra pojedynek jeden na jeden, wyprzedzi rywala wychodząc na pozycję..."
Chyba raczej obiegnie, bo wybacz, ale w grze jeden na jeden to ja Beresia nie widzę. Owszem obiec rywala da radę, ale tylko mając do tego miejsce i czas. Dlatego też przyznaję rację tym porównaniom do Piszczka, tyle, że ten drugi potrafi jeszcze wejść w drybling, zagrać z klepki, a z tym Bartek ma niemały problem. To z kolei potrafi zrobić Broź, dlatego też w tej chwili to On pasuje mi do kwartetu z Dudą, Rado i Żyro. Natomiast Bereszyński ma moim zdaniem mnóstwo do poprawienia, w tej chwili jego gra jest osłabieniem a nie wzmocnieniem zespołu. Zespołu, który ma swoje problemy i przysparzanie mu kolejnych jest chyba niepotrzebne. Wyganiania Brozia na lewą flankę nie rozumiem już zupełnie.
Ty nie masz zaufania do Bereszyńskiego, ja do reprezentanta, przyznaję samemu - naszego najlepszego piłkarza jesienią, etatowego wykonawcy rzutów wolnych, zaliczającego kluczową asystę w ostatnim meczu, czyli do Tomasza Brzyskiego. Moje wątpliwości rosną wraz z poziomem siły ofensywnej przeciwnika.
Tyle tylko, że to moje subiektywne przeświadczenie, zakładam, że Twój pogląd podziela zdecydowana większość, co ważniejsze do Brzytwy pełne przekonanie deklarował Berg,
Obaj byśmy postawili na Brozia, Ty po prawej, a ja po lewej stronie.
" Monrooe oczekując „tłumaczeń” jak widzę moją winę już uznał, a własne zdanie przyjął za obiektywnie „prawdziwe” i obowiązujące."
Czytając Waszą polemikę odnośnie Brozia i Bereszyńskiego przeżyłem swego rodzaju dejavu
Moim skromnym zdaniem (nie istotnym w kontekście rozwoju Legii) w pierwszym składzie w chwili obecnej powinni grać.
Brzyski (brak alternatywy), Astiz (chyba jeden z najlepszych śo w Polsce), Junior (wiadomo), Btoź (znacznie lepiej wykonuje założenia taktyczne Berga), Vrdoljak (chyba najlepsza runda w Legii), Jodłowiec (silniejszy od Łukasika, lepiej grający głową, bardziej przebojowy co zaprezentował z Lechem).
Kibicuję Łukasikowi z całych sił, ale dziś irytuje mnie swoją grą do tyłu, a szczególnie kryciem na radar, o czym napisał (pokazał) Walles.
- "Ty nie masz zaufania do Bereszyńskiego..."
To nie jest kwestia zaufania, rzekłbym, że nie ma z nim nic wspólnego. Zaprezentowałeś ranking, wedle którego Bereś jest naszym najlepszym atakującym prawym defensorem. Poprosiłem nie tyle o usprawiedliwienie, co o argumentację takiego wyboru, który jak napisałem mnie zadziwił. Zapytałem co takiego uczynił ten chłopak, że dostał się na szczyt. Wybacz, ale w naszej dyskusji nadal nie widzę żadnego argumentu, bo przecież powodem tak wysokiej obecnej oceny nie powinien być mistyczny "wysoki pułap możliwości". Szczególnie, że ów pułap jakoś nam się dotychczas nie objawił.
Oczywiście rozumiem, że możesz mieć taką wizję, możesz pokładać w Bartku Bereszyńskim wielkie nadzieje, ale na ten moment, na tą chwilę, wstawianie go do składu zamiast Brozia jest osłabieniem zespołu. Co dobitnie pokazały dwa ostanie mecze. Po prostu, w mojej ocenia, mając na uwadze fakt grania o konkretny cel, osłabianie zespołu w oparciu o nadzieje wydaje mi się nieodpowiednim posunięciem. Tylko o to mi /w tej chwili/ chodziło.
@ sektor212
Ja bym się jednak upierał przy stwierdzeniu, że w tej chwili Berg skupia się przede wszystkim na defensywnej grze zespołu i wyprowadzaniu piłki z tej defensywy. Gra Ofensywna jest, przynajmniej w moim przekonaniu trochę jak u Janka, pozostawiona w rękach zawodników. To dlatego tak ważnym ogniwem jest Radović i Duda, czyli piłkarze, którzy potrafią stworzyć coś z niczego. Dlatego też mamy problemy gdy Ci piłkarze mają słabszy dzień, lub jak zauważyłeś, gdy inne zespoły ograniczą poczynania tej dwójki. Właśnie z tego powodu potrzebujemy każdego kolejnego zawodnika potrafiącego wziąć na siebie część tej kreacji.
Natomiast co do meczu w Gdańsku, to będę się upierał, że Legi pojechała tam przede wszystkim nie przegrać. Ewentualny gol i zwycięstwo miały być tylko i wyłącznie dodatkiem. To dlatego tak wiele uwagi poświęcaliśmy bezpiecznej grze, stąd też te nasze niemrawe i skromne ilościowo ataki. Lechia popełniła błąd na który czekaliśmy i wygraliśmy. Jak dla mnie mecz w Gdańsku z Lechią to 100% realizacji założeń przedmeczowych. Tak miało być.
@ dave_hill
Nie mam zamiaru deprecjonować faktu grania z poszczególnymi partnerami. Gra z Ojamą jest szczególna, ale z Koseckim bywa nie inaczej. Dlatego też u boku tych właśnie partnerów wychodzą braki Tomka Brzyskiego. A te niestety, czego byśmy nie napisali, często są widoczne. Bądźmy szczerzy, gra w defensywie to najsłabszy element gry pana Tomasza. O ile w naszej lidze, pomoc kolegów jest w stanie przykryć te mankamenty, o tyle nie chciałbym aby w Europie nasz skrzydłowy służył do 'ubezpieczania' Brzytwy. Tu nie ukrywam z grą Tomka Brzyskiego mam wielki problem.
Słuchaj spór o Bereszyńskiego i Brozia to w piłkarskim pitoleniu wierzchołek góry lodowej w sporach iocosusa z Monrooe, ale to nie przeszkadza, żebyśmy co jakiś czas piwo wspólnie wypili, a różnica zdań jest korzyścią i wśród osób, które miałeś okazję bezpośrednio poznać, a które tu się ze swoich futbolowych myśli, ocen, poglądów niekiedy uzewnętrzniają występuje permanentnie w różnych osobowych konfiguracjach. Czasem każdego „poniesie”, (kibic to zwierz emocjonalny) ale z reguły potrafi się później zreflektować, choćby i przez pryzmat świadomości kibicowania temu samemu klubowi.
A i jak ‘ponosi’ to jestem za tym, żeby każdy „nowy” pitoleros ucierał nosa temu „staremu”, tylko niech pamięta, żeby samemu potrafił się zreflektować, nobodys perfect.
@ Sektor212
Zgoda, że każdy będzie się starał nas rozpracować i zneutralizować, ale posiadam też takie przeświadczenie, że jeżeli maszyneria będzie działała zgodnie, każde koło zębate będzie dobrze naoliwione i sprawne, to rzucanie piachu w tryby na niewiele się zda, przynajmniej przez większość drużyn w Ekstraklasie.
W tej ‘fazie mistrzowskiej’ to moim zdaniem my nie sprawiamy wrażenia „maszynki” w której wszystkie tryby się zazębiają, pracują na najwyższych obrotach, ale przynajmniej potrafimy w miarę skutecznie jak dotychczas zneutralizować przeciwnika, wizualnie to nawet jego gra zda się sprawiać lepsze wrażenie od naszej, ale my na szczęście, choć niedoskonali i wizualnie nieporadni, gdy przeciwnik się „zapamięta”, to ugryziemy i już nie odpuścimy (tak jak z Wisłą w rundzie zasadniczej się przytrafiło). Na tym etapie mnie to wystarcza. Jeżeli tego stanu bezwzględnego, bezdusznego pozbawiania „życia” się nie wyzbędziemy, ok., będę usatysfakcjonowany, dla mnie to ważniejsze niż gdybyśmy grali pięknie, elegancko ale nieskutecznie i beztrosko.
Problem jeżeli się znajdzie ktoś, komu legijne „zombie” nie będzie straszne, a nie da się ukąsić!?
@ dave hill
Uwagi zdają się być racjonalne, może przy Guilherme na lewej stronie Tomasz Brzyski czułby się pewniej, ale no niestety ja mam wielkie obawy o jego grę w destrukcji, już Wawrzyniak, wiadomo, miał wtopy, ale sorki na mnie sprawiał lepsze wrażenie.
Duet Bereszyński – Kucharczyk zacznę promować, żeby poirytować Monrooe!
@ Monrooe
Według twojego widzimisie wstawianie Bereszyńskiego do składu jest osłabianiem zespołu, a według mojego widzimisie rezygnacja z takiego piłkarza jest tym samym.
Nie wiem, czy Bereszyński osiągnie formę, która mnie zadowoli, ale mam przekonanie, ze gdyby tak się stało to byłby optymalnym rozwiązaniem na prawej flance, jak dla mnie ryzyko godne podjęcia.
Kładę głowę pod topór, bo mam świadomość że wtopa w defensywie może mu się przytrafić i własną „promocję” samemu będę przeklinał. Nie mówiąc o tym z jaką satysfakcją Monrooe by mi to wypominał.
Jeżeli „rozumiesz że mogę mieć taką wizję” to zaakceptuj poniższe zestawienie.
Walory Bereszyńskiego:
Szybszy, silniejszy, wytrzymalszy ‘połykacz kilometrów’, dla mnie bardziej przebojowy, odważniejszy i zdecydowany w ofensywie, częściej podejmujący próby gry jeden na jeden.
Walory Brozia:
Bardziej doświadczony, piłkarsko dojrzały, z lepszą techniką użytkową, ze zmysłem do gry kombinacyjnej, również bardziej taktycznie odpowiedzialny i lepiej pod tym względem ukształtowany.
Co by nie mówić, fajnie że my, a przede wszystkim Berg ma takie dylematy wyboru.
" Czasem każdego „poniesie”, (kibic to zwierz emocjonalny) ale z reguły potrafi się później zreflektować, choćby i przez pryzmat świadomości kibicowania temu samemu klubowi"
Pełna zgoda. Nikt nie ma bowiem monopolu na prawdę w pitoleniu, co dobitnie pokazały wydarzenia w ostatnim czasie. Problem zaczyna się wtedy, gdy jeden z pitolników zamiast posypać głowę popiołem, pokazuje drugiemu drzwi, czasem od windy.
- "Problem zaczyna się wtedy, gdy jeden z pitolników zamiast posypać głowę popiołem, pokazuje drugiemu drzwi, czasem od windy"
Problem jest wtedy gdy jeden z użytkowników tej strony zachowuje się jak nie przymierzając dzieciak. Już nie chodzi nawet o wymyślanie argumentów/statystyk pod własne twierdzenia (można przywyknąć), ale o zachowanie, a raczej nie zachowywanie jakichkolwiek norm komunikacji w internecie. Kasowanie własnych postów, do których inni zdążyli się odnieść, czy ciągłe 'straszenie' schodzeniem ze sceny. Wybacz, schodzisz, albo nie, zrób cokolwiek, tylko przestań w kółko o tym pisać. Żaden to argument w dyskusji. Nic nie wnoszący do jakiejkolwiek tematyki poruszanej na tej stronie.
@ iocosus
Całkiem zgrabnie zebrałeś walory naszych chłopaków, ale poza tym co napisałeś jest jeszcze brutalna rzeczywistość, o której pisałem. Ta dla Bartka wydaje się być bezduszna. Jak napisał Walles, teraz Broź prezentuje się o wiele lepiej, ma też o wiele większy wpływ na grę zespołu. I o tym w tej chili staram się pisać. Bo tego, że Bereszyński może, nie neguję.
Na dziś wolę Brozia. Nieznaczną przewaga głosów. Zdecydowała ciut lepsza umiejętność gry w obronie. I lepiej się ustawia i lepiej kryje i lepiej czyta grę. W końcu gra na tej pozycji przede wszystkim polega na bronieniu. A co tam zrobi z przodu jest tylko bonusem, ale nie przesądzającym o wyborze. Choć i tu wolę Brozia, bo jest ciut bardziej odpowiedzialny i efektywniejszy.
Bereszyński wygrywa zaś motoryką i charakterem. Ty, czym błysnął zaraz po przyjściu. Jednak od tej pory nie zrobił oczekiwanych postępów. Trochę temu winne częste urazy, ale jednak to nogi cierpiały, a główka mogła przyswajać pewne modele optymalnych zachowań. A tu nadal świadomość taktyczna jak na podwórku. Przy jego gazie w nogach oczekuję także zagrożenia pod bramką przeciwnika, bo na dzień dzisiejszy jest na takim samym poziomie jak u Kuciaka. Podstawy do bycia świetnym obrońcą ma, jednak musi zacząć intensywnie się rozwijać.
Generalnie obaj nawet nie należą do czołówki ligowej na tej pozycji, a to już jest niepokojące w kontekście dobrych wyników klubu w Europie.
Broź na lewej obronie? Ciekawy pomysł. Chyba najbardziej optymalny w kwestii zastępstwa dla Brzyskiego.
@Ojamaa
Świetnie wychwycone z tatusiowaniem
Wbrew obiegowej opinii alternatywa jest, tylko trener nie chce z niej skorzystać. Prawonożnych, pasujących do taktyki kilku się znajdzie. Przecież taki jest zamysł Berga, aby ten z prawej, czy lewej strony mógł tworzyć zagrożenie strzałem. Duda? Kucharczyk? Radovic? Bereszyński? Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale z tej strony boiska strzelił bramkę dla Lecha. Jak patrzę na założenia taktyczne trenera (skrzydłowi to właściwie napastnicy lub środkowi pomocnicy) to właściwie bez różnicy który z nich by tam zagrał. I tak lepiej pasują niż Ojamaa. Przynajmniej uruchomilibyśmy dodatkowe opcje w ataku z jednego skrzydła. Faktycznie koledzy mu nie ufają. Dużo strat z tej strony i Brzyski boi odważnie zaatakować.
@Pinto
Słabym występem zdziwiony nie jestem. Facet nie ma dynamiki do gry na tej pozycji i w tej taktyce. Zagrał, bo trener potrzebował tam lewonożnego gracza. Oby ostatni raz. Kiedyś podobny manewr zastosował Urban, z tym samym skutkiem, ale widocznie Berg nie oglądał tego meczu.
Generalnie jest olbrzymi problem z Pinto. Taktyka Legii w środku pola opiera się na dwóch piwotach, a ten chłopak do takiej roli nie pasuje. Słaba motoryka, niski poziom agresji i umiejętności gry defensywnej. To typowy playmaker, korzystający z przewagi w środku pola, bez zadań defensywnych, za którego haruje dwóch innych pomocników. Na pozycji tuż za napastnikiem też słabo pasuje, bo kilku innych graczy posiada lepsze predyspozycje. Tylko, że pod niego nie zmienią ustawienia i nie przeorganizują gry. Ani juwentusowe 3-5-2, ani barcelońskie 4-3-3. Myśląc na różne sposoby nie widzę na niego dobrego pomysłu. I zastanawiam się jaki miał na niego pomysł J. Urban skoro grał w takim samym ustawieniu.
Bardzo istotna uwaga, która również chodzi mi po głowie, szczególnie w pewnym kontekście. Postaram się myśl i tezę wypunktować.
1. „gra na tej pozycji przede wszystkim polega na bronieniu” – no właśnie, oczywista oczywistość, nie bez kozery swój „ranking” prawych obrońców podzieliłem i rozszerzyłem do trzech nazwisk.
2. kibicowskie ustawienie środka defensywy:„Astiz (chyba jeden z najlepszych śo w Polsce), Junior (wiadomo)” – Hiszpan ma swoich oponentów, ale chyba również takie ustawienie bym przyjął, zwłaszcza, że
3. gra obronna po prawej flance 1.Rzeźnik, 2.Broż, 3.Bereszyński
4. założenie - gramy w pucharach z potentatem, zdominuje nas umiejętnościami technicznymi, zepchnie do defensywy, piłka najczęściej będzie w posiadaniu przeciwnika i rozgrywana na naszej połowie, potentat, faworyt konfrontacji będzie szukał słabych punktów i na nich się koncentrował.
5. jaką bym widział linię obrony w takiej sytuacji?
Uwzględniając wszystkie powyższe punkty, moja odpowiedź zapewne by brzmiała:
Rzeźniczak – Astiz – Dossa Junior – Broź
Tyle tylko, że i wówczas powstaje dylemat w mojej głowie, ponieważ w Ekstraklasie i w eliminacjach pucharów ze słabszymi lub równymi nam rywalami, to jednak zgodnie z koncepcją taktyczna Berga, większy pożytek dla gry drużyny jako skrajni defensorzy powinni dawać i Broź i Bereszyński. Co zrobić, ogrywać Rzeźnika, żeby był w cyklu meczowym i dzięki temu przygotowany na potentatów, kosztem ofensywnych BB i ŁB, czy też zrezygnować z niego i przyjąć większe ryzyko w destrukcji w starciu z „potentatem” stawiając jednak na przygotowawczy „cykl meczowy” obojętnie albo Łukasza, albo Bartosza?
@ Monrooe
Mogę przyjąć taki hipotetyczny sposób myślenia Łukasza Brozia:
„Jestem wiosną w formie, gram dobrze nie zawodzę, z zespołem na murawie co raz lepiej się rozumiem, czemu mam ustępować miejsce na pozycji komuś, kto jest w słabszej dyspozycji, być może rokuje, być może wskoczy na wyższy poziom, nawet osiągnie ten mityczny „international level”, ale równie dobrze, być może to mrzonka, złudzenia, bańka mydlana, a koszt takiego eksperymentowania oby nie okazał się krytyczny dla drużyny, nie mówiąc o tym, że wobec mnie jest to niesprawiedliwe. Dyspozycja i forma nie decydują o miejscu w jedenastce.”
Ale równocześnie mogę też założyć co sobie przykładowo duma Berg:
„Łukasz doraźnie jest w tej chwili lepszy, ale to Bartosz jest rozwojowy, jeżeli „zbuduję zawodnika”, dam mu szansę ogrania w Ekstraklasie, nie w kazamatach rezerw, a on to wykorzysta, to zysk już na końcówkę sezonu i trenera i zawodnika i drużyny będzie ewidentny. Różnica w umiejętnościach w obronie nie jest aż tak duża, żeby ryzyko postawienia na Bartosza skutkowało błędami, których z pewnością nie popełniłby Łukasz. Zatem może warto próbować.”
Obojętnie jaką decyzję Berg podejmie w piątek, będzie to z mojego punktu widzenia wytłumaczalne, nawet z uwzględnieniem „niesprawiedliwości wobec Łukasza Brozia”.
Jeszcze jedno, w swoich własnych kibicowskich rozważaniach, nie zastępuję Łukasza Bartoszem, tego pierwszego pozostawiam w wyjściowej jedenastce, tylko że na kontrowersyjnej lewej flance, za Bartkiem optuję „kosztem” obniżającego loty Pana Tomasza.
Aha, Monrooe jeżeli uważasz, że ŁB byłby przydatny Rado i Dudzie do ofensywnej gry kombinacyjnej to może niechby został zweryfikowany na pozycji Ojamy? Nie wiem jakby to wyglądało, ale … przynajmniej „solistę” zastąpiono by kimś „odpowiedzialnym taktycznie” i szukającym partnerów do gry.
Ja tam nie wiem co duma trener Berg, widzę natomiast, że nie odprawiamy wszystkich rywali z bagażem bramek. Dlatego też wolałbym aby najważniejszym celem dla 'jedynki' był wynik sportowy, a nie możliwość rozwinięcia talentu Bereszyńskiego. To samo tyczy się eksperymentów z ustawieniem. W tej chwili niech grają najlepsi, na ich 'standardowych' pozycjach. Jeśli uda nam się osiągnąć założony cel, znów czeka nas pracowita, obfitująca w mecze jesień. Wtedy to czasu do ogrywania naszych obiecujących talentów nie będzie brakowało. A ewentualne wpadki poniesione na skutek nieudanych być może eksperymentów nie będą tak bolesne jak teraz. Budujmy jesienią.
ps: Zamiast Ojamy to ja bym postawił kogokolwiek, jednak to Berg jest trenerem i to On coś w Estończyku wciąż widzi.
„wolałbym aby najważniejszym celem dla 'jedynki' był wynik sportowy” – nie wierzę, żeby dla Berga było cokolwiek innego ważniejsze! Nawet cienia wątpliwości nie mam, ze gdyby uznał, ze przez wystawienie Bereszyńskiego kosztem Brozia może mecz zremisować, nie mówiąc już kompletnie o przegranej, to mając taki wybór i gdyby takie myśli zaczęły go dręczyć, to roszady by natychmiastowo zaniechał.
Zobaczymy też w piątek, jaką decyzję podejmie, dalej będzie stawiał na „zbudowanie” młodszego, czy też cierpliwość już straci, wątpliwości zaczną się kołatać i wybierze pewniejszego wydaje się stabilniejszego poziomem gry tego starszego!?
Odnośnie „eksperymentów” – Monrooe, kibic iocosus, może tu sobie porozważać różne koncepcje, w tym i personalnej obsady lewej obrony. Nic go to nie kosztuje. Natomiast mam też pełne przekonanie graniczące z pewnością, że Pana Tomasza Brzyskiego wykluczyć ze składu może tylko kontuzja, a tego mu nie życzę.
Nie zmienia to moich opinii, które tu wyraziłem, ale są tylko kibicowskimi dywagacjami.
- "Nie zmienia to moich opinii, które tu wyraziłem, ale są tylko kibicowskimi dywagacjami."
Toć przecież nic innego tutaj nie uprawiamy. Od tego jest system komentarzy co by się w nim uzewnętrzniać. Życie i tak pójdzie własnym torem. Nie widzimy treningów, nie wiemy czemu jest tak a nie inaczej. Nasze dywagacje Broź - Bereszyński nie są wcale inne od Ojamaa - ktokolwiek. Na koniec i tak następuje weryfikacja w postaci wyboru trenera a później jej ostateczny wynik w postaci rezultatu końcowego. Ten jak na razie wskazuje na słuszność założeń Berga. nie przeszkadza to nam, bo i nie powinno przedstawić swoich wizji tego co dzieje się (lub powinno się dziać) w zespole. Potem pozostaje nam już tylko zasiąść na trybunach i kibicować. Tak już jest skonstruowane to kibicowskie życie.