- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Daniel Łukasik w Lechii Gdańsk
Daniel Łukasik rozstaje się z Legią. Defensywny pomocnik podpisał czteroletni kontrakt z Lechią Gdańsk. Strony umowy nie podały kwoty transferowej, ale nieoficjalnie mówi się o kwocie 800 tysięcy euro. Transfer Łukasika wydaje się być odpowiedzią Lechii na odejście Pawła Dawidowicza do Benfiki Lizbona. Legia będzie musiała rozejrzeć się za nową konkurencją dla Ivicy Vrdoljaka i Tomasza Jodłowca.
To się porobiło. Jeszcze rok temu mieliśmy ogromny tłok w środku pomocy. Kontrakt przedłużył Ivica Vrdoljak, między środkiem obrony a środkiem pomocy balansował Tomasz Jodłowiec, do Legii sprowadzono Helio Pinto, a w kolejce do pierwszej jedenastki czekali jeszcze Janusz Gol, Dominik Furman i Daniel Łukasik. Dziś nie ma już Gola, nie ma Furmana, nie ma też Łukasika. Transfer pierwszego został przyjęty z zadowoleniem, może nawet ulgą, transfer drugiego ze zrozumieniem, transfer trzeciego – z zaskoczeniem podyktowanym wysokością podawanej w mediach kwoty transferowej.
Istnieją minimum trzy perspektywy postrzegania każdego transferu – z punktu widzenia strony kupującej, sprzedającej i 'przedmiotu' transakcji, czyli zawodnika. Punkt widzenia Lechii interesuje nas rzecz jasna stosunkowo najmniej. Czy Łukasik jest Lechii niezbędny? Mimo odejścia Dawidowicza, wątpię. Przypuszczam, że Lechia bardziej potrzebowała wysłania w Polskę mocnego sygnału, że na rynku pojawił się nowy, odważny gracz, który jest w stanie zapłacić poważne pieniądze za zawodnika drużyny mistrza Polski. O Lechii ma być głośno.
Czy na transferze dobrze wyjdzie Daniel? Nie rozpatruję jego decyzji o odejściu z Legii w kategoriach ambicji zawodnika, trudno bowiem powiedzieć, co jest wyraźniejszym przejawem ambicji – walka za wszelką cenę o miejsce w Legii, czy odejście po to, żeby gdzie indziej grać regularnie. To bardziej kwestia oceny możliwości dalszego rozwoju. Warto tylko pamiętać, że w kontekście pozycji Łukasika w Lechii nie ma większego znaczenia, czy Lechia naprawdę zapłaci osiemset tysięcy euro, czy mamy do czynienia jedynie z kontrolowaną plotką, wygodną dla obu stron transakcji. Wiadomość poszła w świat i trwale przylgnie do Łukasika. Daniel będzie musiał permanentnie stawiać czoła łatce najdroższego zakupu w historii gdańskiego klubu. Będzie musiał przestać być jednym z wielu, wyjść do pierwszego szeregu i sprostać oczekiwaniom, wedle których powinien poprowadzić swoją nową drużynę do sukcesów. Jeżeli poradzi sobie z tą sytuacją mentalnie, jeżeli będą omijać go kontuzje, jeżeli trenerzy Lechii będą potrafili poradzić sobie z problemem jego wydolności – wtedy i tylko wtedy Miłek będzie w stanie na serio zaistnieć w Lechii i w polskiej piłce.
O piłkarskich wadach i zaletach Łukasika wiele dyskutowaliśmy na stronach czarnej-eLki. Pozwolę sobie przypomnieć co napisałem o Danielu po zeszłorocznym towarzyskim meczu Polski z Rumunią, zdania od tego czasu nie zmieniłem:
Wyróżnił się za to, i to od pierwszych minut, Daniel Łukasik, który zagrał mecz wręcz profesorski. Jak patrzę na tego gościa, to dochodzę do wniosku, że to taki zawodnik, którego drużyna po prostu lubi mieć w składzie. Bo wiadomo, że jeżeli pilnie potrzeba kogoś do asekuracji, to Łukasik pierwszy zamelduje się na posterunku. Bo wiadomo, ze kiedy nie ma co zrobić z piłką, zawsze można oddać ją Łukasikowi, który albo chwilę ją przetrzyma, albo przegra na drugą stronę. Bo jeżeli podasz mu gałę i pójdziesz, to na 100% będzie próbował oddać ci piłeczkę w odpowiednim momencie. Wszystko takie solidne, oczywiste i przewidywalne. Na tej pozycji to walor, który jest w cenie. Chociaż nie tylko. Bramka piętą, jasne, bardzo przyjemna sprawa, ale szczerze mówiąc jeszcze lepsze w wykonaniu Łukasika były kilkukrotne próby przyspieszenia naszych ataków podaniami z pierwszej piłki. 'Miłek' naprawdę myśli na boisku, naprawdę ma na siebie pomysł i chce się rozwijać. Raczej nie wyjmie skóry efektownym wślizgiem jak Vrdoljak, nie przymierzy z dystansu jak Borysiuk, nie będzie niczym chart biegał od pola karnego do pola karnego na wzór Furmana, ale pracowitość i inteligencja mogą zaprowadzić Łukasika jeszcze naprawdę daleko.
Wreszcie punkt widzenia Legii, w całej tej sprawie dla nas najistotniejszy. Zawodnicy związani z Legią od młodzieńczych lat, ci nieliczni, którzy mają wystarczające umiejętności, żeby przebić się do pierwszej drużyny - to nasz skarb. Takich zawodników trzeba pozbywać się ostrożnie – po spełnieniu kryteriów finansowych, pożądane byłoby również, żeby dany zawodnik zaistniał w Legii, faktycznie wnosząc coś do drużyny, zanim z niej odejdzie. Daniel Łukasik niestety nie do końca spełnia ten drugi warunek. O transferze zadecydowały zatem bądź kwestie finansowe, bądź twarda ocena możliwości piłkarza, którego umiejętności nie są wystarczające jak na wymagania obecnego sztabu szkoleniowego. W pełni uznając prawo naszego pionu sportowego do dokonania takiej oceny potencjału Daniela, wypada zauważyć, że oddajemy piłkarza, który mógł być w najgorszym razie solidnym rezerwistą. Ktoś powinien trafić do kadry pierwszego zespołu w jego miejsce.


Całkiem niedawno oglądając jego grę twierdziłem, że za 3 - 4 lata reprezentacja Polski będzie miała klasowego piłkarza w środku pola. Świetnie czytającego grę i podejmującego dobre decyzje.
Łukasik w kadrze zadebiutował znacznie wcześniej. Może za wcześnie. Później kontuzja, nowy trener, życiowa forma Vrdoljaka i wszystko się posypało. Dzisiejszy Daniel większość piłek gra do tyłu.
Jednak oddanie za 800 tyś € (?) do ligi Polskiej naszego piłkarza dało jeszcze jeden sygnał.
Nie każdy z Legii, wypłynie na szerokie wody Europy. Nawet "talent" na miarę Łukasika.
Mam nadzieję, że odejście do Lechii przywróci potrzebę rywalizacji, roznieci żar wojownika w tych chłopaku. Wtedy to odejście będzie ze wszech miar usprawiedliwione. Wedy powiem, że opłacało się zarówno Legii jak i samemu zawodnikowi. A taki deale (win-win) robić zawsze warto. Boję się jednak, że podjęta decyzja miała zupełnie inne dno.
Obym się mylił...
Swojego czasu Dominik i Daniel byli moją nadzieją na przyszłość Legii. Dwójka młodych,utalentowanych chłopaków ,pokazujących na boisku ,że wiele już umieją. Większe wrażenie robił na mnie Miłek,przegląd pola , ,długie celne podanie, dobre ustawianie się to było coś co pozwalało na twierdzenie ,że kadra jak najbardziej mu się należy. Kontuzja, spadek formy – zwyczajna rzecz u piłkarzy , pech i już. Dlatego zdziwiony i trochę zawiedziony jestem jego ? decyzją o odejściu.Nie podjął walki o pierwszy skład czy realna ocena swoich możliwości i chęć dalszego rozwoju , nie mnie to oceniać. Mam nadzieję,że w Gdańsku nie będzie siedział na ławie jak mu to groziło u nas i rozwinie się piłkarsko.
Przewrotna jest kariera piłkarza i jego ocena przez rynek transferowy. Znowu wyszło na to ,że jestem ciemniak ,za Furmana około 3mln a za Miłka 800 tys. Wydawało mi się ,że to będzie raczej odwrotnie.
Stąd chyba ta decyzja.
- "Urban na niego stawiał i dobrze grał,Berg przyszedł odrazu przestał grać"
O ile mnie pamięć nie myli, przestał grać już za Urbana. Więc to raczej nie tędy droga.
Wydawało mi się ,że to będzie raczej odwrotnie.
Pociesze Cię większość tak sądziła ale jako, że my ( Ty ja) się nie znamy mamy teraz spokojne głowy.
Miłku wszystkiego najlepszego w dalszej karierze.