A+ A A-

Wielki dzień

Naszła mnie taka oto refleksja – mam za sobą około trzydzieści lat świadomego kibicowania Legii. Szmat czasu. A ile razy przez te trzydzieści lat widziałem Legię grającą w Europie wiosną? Dokładnie... trzy razy. Trzy! Ten czwarty – w czwartek.

W taki właśnie sposób prosta arytmetyka potrafi sprowadzić butnego kibica na ziemię. Oto wielka Legia – krajowa potęga, klub co rok walczący o mistrzostwo Polski, imponująca historia, świetna tradycja, liczna rzesza wiernych kibiców... I raptem czwarty raz za mojego czynnego kibicowskiego życia udaje nam się przebić przez jesienne rozgrywki w europejskich pucharach.

Przyznam szczerze, trochę wstyd mi się zrobiło na tę konstatację przed samym sobą, bo po meczu z Jagiellonią dopadły mnie gorzkie myśli. Przyjeżdżają tacy jak po swoje, gonią moją Legię po boisku niczym zgraję sztubaków, strzelają trzy bramy (a mogliby z sześć) i dumni wracają na Podlasie. Jeżeli takie upokarzające widowiska mają być ceną podporządkowania ligi pucharom, dumałem rozsierdzon, to ja wcale nie jestem pewny czy chcę ją płacić. I już miałem mieć tak zwanego 'focha' na cały ten Ajax.

Gawin, ty stary durniu! A pamiętasz Sampdorię i 1991 rok? Byłeś wtedy szachistą klubu „Legion” znajdującego się na ostatnim piętrze gmachu w Alejach Niepodległości, tam gdzie kino „Grunwald”. Nie oglądałeś meczu na żywo tylko pojechałeś z M. na turniej szachowy rozgrywany na Ursynowie. Zwycięskie 1:0 obejrzałeś późnym wieczorem z odtworzenia na kasecie VHS, własnym oczom nie wierząc, że Legia gra jak równy z równym z Sampdorią z Pagliuką, Lombardo czy Mancinim w składzie. Nie miałeś krzty nadziei na udany rewanż w Genui i nie przeczuwałeś wagi zmiany dokonanej bodaj już w 10. minucie meczu, kiedy na boisku zameldował się niejaki Kowalczyk. Pamiętasz całą tę historię – i już nie zapomnisz. A 1996 rok? Jedna z niewielu udanych sesji na WPiA – zaliczone wstęp do prawoznawstwa i logika, potem oczekiwanie na wielki mecz w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Panathinaikosem. Zagrają, nie zagrają, a może przeniosą ten mecz gdzieś do Berlina? Poszedłeś na ten mecz z T., siedzieliście na górnej krytej, bliżej zegara. Skończyło się remisem 0:0 po słabiutkim meczu, który chyba nie mógł wyglądać inaczej, skoro nie był rozgrywany na trawiastej murawie, a na piaszczysto-błotno-śnieżnym bajorze. Też to pamiętasz. No i wreszcie 2012 rok i mecz ze Sportingiem. Najdłuższa w życiu podróż do Warszawy z południowej Wielkopolski, męczarnia w Piotrkowie Trybunalskim przy wjeździe na remontowaną 'gierkówkę'. Sporting z trudem wygrzebujący się z poważnego kryzysu, do ogrania. Może gdyby Legia wtedy wcześniej zaczęła strzelanie bramek (Żyrko!), może gdyby Danijel Ljuboja wykorzystał wyborną okazję na 2:0... Skończyło się remisem 2:2 i niedosytem, o którym miałeś okazję pisać już na świeżo założonej stronce pod nazwą czarna-eLka. Pamiętasz to wszystko jakby miało miejsce wczoraj – dlaczego? Bo europejskie puchary to wydarzenie, które swoją skalą potężnie przerasta codzienną młóckę z Jagiellonią Białystok, Koroną Kielce czy Górnikiem Zabrze.

Do dwumeczu z Ajaksem wypada podejść z szacunkiem, jak do prawdziwego piłkarskiego święta. 'Odświętność' rewanżu zostanie wprawdzie zauważalnie zmącona przez puste trybuny naszego stadionu - ale to się już nie odstanie, nie mówmy teraz o tym. Nasi piłkarze ciężko pracowali na awans do wiosennych gier w Europie i solidnie na ten awans zasłużyli. W czwartek należy im się nasza pełna kibicowska atencja, zaufanie i wiara w sukces oraz nerwowe podniecenie narastające od wczesnego poranka aż do pierwszego gwizdka sędziego.

To w końcu 1/16 Ligi Europy, słynna Amsterdam ArenA i Ajax, wielki klub dźwigający na barkach kawał historii światowego futbolu, wspomnienia legendarnych nazwisk, jak Rinus Michels i Johan Cruyff, pamięć o właśnie z Amsterdamu ruszających w wielki piłkarski świat futbolowych geniuszach, jak Marco van Basten i Dennis Bergkamp, czy slady współczesnych herosów, jak Zlatan Ibrahimović i Luis Suarez. Będzie tam też nasza Legia, i to jest powód do dumy.

Na kolejne takie emocje przyjdzie nam zaczekać... Może tylko rok? Może trzy lata, które minęły od dwumeczu ze Sportingiem? Może... Nie, nie będę liczył lat wcześniejszego rozbratu z wiosennymi emocjami. Wolę wierzyć, że niecały miesiąc - bo przecież pierwsze mecze 1/8 finału odbędą się 12 marca. Zatem – do boju Legio!

Dyskusja (26)
1środa, 18, luty 2015 20:05
"Bo europejskie puchary to wydarzenie, które swoją skalą potężnie przerasta codzienną młóckę z Jagiellonią Białystok, Koroną Kielce czy Górnikiem Zabrze".

Dokładnie tak. Tym bardziej nie może dziwić wściekłość niektórych kibiców, którzy na takie mecze czekają latami. Kiedy wreszcie nadszedł, przez głupotę, a może wyrachowanie tzw grup kibicowskich, z których zapewne kilku uczestników tworzy tzw sklw nie będziemy meczu z Ajaksem mogli obejrzeć na stadionie. Oni zaś w "nagrodę", obok min UNICEF wezmą udział w tzw akcji charytatywnej, organizowanej przez klub.
Aż się ciśnie na usta - Panie Boże widzisz i nie grzmisz !
2środa, 18, luty 2015 21:18
1313
Kibic50
Co tu wiele pisać skoro było to nawet śpiewane DZIWNY JEST TEN ŚWIAT.
3środa, 18, luty 2015 21:27
ParsifaL
Ja, to, nie chwaląc się, czwarty wiosenny dwumecz zaliczam. Początek marca 1982, myślami byłem przy maturze, a rywal to nie w kij dmuchał bo Dynamo Tbilisi - nazwiska ich piłkarzy niewiele już mówią. O krzyżach na trybunach i mundurowych z bronią na bieżni pisali wszyscy, murawa prawie jak w meczu z Grekami w 1996, u nas nie mógł zagrać nowy nabytek Pan Buncol, a Pan Okoński odszedł - wrócił zimą do Lecha . Ówczesny trener Legii sp. Pan Górski był pełen optymizmu przed meczem i ... masz tu babo placek, już na początku meczu, po rykoszecie - chyba Topolski, piłka wpada do naszej bramki - Pan Kazimierski był bez szans. Co z tego, że Legia nacierała i kilkukrotnie już wydawało się, że piłka jest w bramce, ale coś tam zawsze stawało jej na drodze. Raz jakiś Gruzin wybił z pustej bramki. Oblegaliśmy "szesnastkę" jednej z najlepszych europejskich drużyn na darmo, nic nam do końca nie wpadło. Gdy tak zastanawiam się, to jakieś tam błotne fatum nad nami wisi - marzec 70 i O-O z Feyenordem, wspomniany mecz, oraz marcowy 1996 z Grekami 0-0. Jestem przekonany, że gdyby lepszy był stan boiska we wspomnianych meczach, to kto wie...
4środa, 18, luty 2015 22:41
Zbyszek
Niewątpliwie Ajaks to jeden z najbardziej znanych i uznanych klubów z jakimi Legia się kiedykolwiek mierzyła.Cóż sława dziś cokolwiek wyblakła, gdyż gigantem finansowym klub z Amsterdamu nie jest. Pokonanie go byłoby wielką frajdą i promocją klubu naszego , zaś wyeliminowanie wzbudziłoby szacunek w Europie.
Podstawowe pytanie jest takie :czy mamy na to szansę?. Moim zdaniem tak. I nie w kategoriach cudu, ale realnego oglądu gry obu drużyn. Ajaks był chwalony za występy jesienią ubiegłego roku w rozgrywkach grupowych LM za odważny, pełen polotu futbol. Tylko,że nic tam nie ugrał. No chyba,że za sukces uznamy remis u siebie z PSG,ale też dla równowagi dodajmy remis na wyjeżdzie z Cypryjczykami.W tamtych meczach tracił dużo bramek i widać ,że Frank de Boer na poprawę tego elementu zwrócił szczególną uwagę. Chyba aż za bardzo. Bo Ajaks w tym roku gra defensywnie, asekuracyjnie i zachowawczo. Pomimo takiego stylu gry popełnia wiele błędów w obronie. O ile jeszcze jak zdoła się ustawić piątką w obronie i i szóstym graczem "czyszczącym " przedpole przed obrońcami to udaje im się nie dopuszczać rywali do sytuacji strzeleckich to po szybkim ataku przeciwników pozostawieni trzej obrońcy nie bardzo wiedzą jak sobie radzić.W sytuacji gdy Ajaks traci piłkę w ataku wysoko grający obrońcy / zawsze zostaje ich trzech/ cofają się na linię pola karnego wytwarzając puste pole na większości swojej połowy i wyczekują co zrobią napastnicy rywali. Nie radzą sobie z atakiem dwóch na jednego . W ataku trzeba na nich uważać, ponieważ dobrze dryblują, ale też używają koronkowych akcji. Grożni są przy rzutach wolnych.
Co nasza drużyna może im przeciwstawić?.
Po pierwsze: zdyscyplinowaną taktycznie obronę, grającą na dużej koncentracji i w sposób zdecydowany.Żadnego bawienia się z piłką na własnej połowie.
Po drugie; nasi atakujący są królami pola karnego przeciwnika i to tam trzeba szukać szans za zdobycie bramki poprzez wymanewrowanie ich obrońców.
Po trzecie: musimy wykorzystać przewagę szybkości. Nie wiem czemu, ale prawie wszyscy piłkarze Ajaksu są trochę przymuleni i biegają dość wolno i akcje mają też takie nietęgie.Tylko na to trzeba dużej odwagi i podjęcia ryzyka,ale też gry bardziej na szybkość, a mniej na dokładność.

Jak przegramy sromoty nie będzie,bo rywal zacny. Ale szanse są i szkoda byłoby ich przynajmniej nie próbować wykorzystać.
5czwartek, 19, luty 2015 01:17
Senator
No tak Dynamo, pamiętam Smile
Zdaje się dla młodzieży Ajax nie jest taką legendą jak dla nas starszych. Kto z nich pamięta holenderskie gwiazdy Neeskensa, Crujffa czy troszkę później bracia Kouman.
To była marka bezdyskusyjnie, obecnie nieco przyblakła co nie znaczy że ich pytniemy. Jeśli już to teoretycznie to oni powinni nas puknąć a trzema. Na szczęście to piłka nożna i jeśli Berg potrafił w naszych chłopaka przezwyciężyć syndrom tego gorszego wiejskiego dzieciaka powinniśmy powalczyć. Ogólnie coś czuję, że wszystko się rozstrzygnie w karnych na pustym stadionie przy Łazienkowskiej.
6czwartek, 19, luty 2015 08:12
CTP
Gawinie, ty stary... Smile A pamiętasz Borussię AD 2012? Mistrz Niemiec. Rok później walka na dwóch frontach, wicemistrzostwo Niemiec, pogrom Realu i finał LM. A teraz? Walka o utrzymanie. Nie była w stanie udźwignąć tego wszystkiego.
My zdecydowanie nie jesteśmy jeszcze Bayernem, bardziej Borussią, której udało się stworzyć ekipę kilkunastu dobrze rozumiejących się piłkarzy. Tak jak Lech Smudy czy Śląsk Lenczyka. Nie mamy odpowiedniego zaplecza, żeby ruszać z szabelkami na czołgi. A co, jeśli tak wykrwawimy się w tych europejskich bojach, że za chwilę będzie nas lać byle ciura obozowa?
Co sprytniejsi już nas leją.
Przypomnę tylko nieśmiało, że taki sposób myślenia wyśmiewał już nasz wieszcz blisko 200 lat temu: "Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i jakoś to będzie!"
7czwartek, 19, luty 2015 08:57
sektor212
Trzy ostatnie mecz 2 porażki, 1 remis i brak Dudy optymistycznie nie wygląda. Ajax też miał nie najlepszy start w 2015. Szanse wydają się 50/50. Jak będzie? Myślę, że dobrze dla Legii. Mam takie przeczucie ale w Amsterdamie nie przegramy. To będzie pierwszy mecz Ajaxu pod taką presją. Drużyna z Amsterdamu to bardzo młody zespół. W LM ciśnienie było na zajęcie 3 miejsca gwarantujące dalszą grę w pucharach. Nie wymagano od nich awansu i wyjścia z grupy. Dziś to oni są stawiani w roli faworyta. Brak awansu do kolejnej rundy będzie dla nich porażką. Powiada się że, w sporcie głowa to 80% sukcesu. Mam nadzieje że, tej presji nie podołają. Mamy bardziej doświadczony skład niż nasz przeciwnik. W Legii pozostała grupa zawodników pamiętająca dwumecz ze Sportingiem Lizbona. Zdobyte doświadczenie zaowocuje dziś. Będzie dobrze.
8czwartek, 19, luty 2015 09:09
@ Zbyszek

Przestrzegałbym przed hura optymizmem.
Awans z Ajaksem postrzegam właśnie w kategoriach cudu. Nic a nic nie wskazuje, aby stawiać Legię w roli faworyta. Wartość rynkowa "nieznanych" piłkarzy wyceniona jest na blisko 83 mln €
Napisałeś:
"musimy wykorzystać przewagę szybkości. Nie wiem czemu, ale prawie wszyscy piłkarze Ajaksu są trochę przymuleni i biegają dość wolno i akcje mają też takie nietęgie"

To samo pisaliśmy o Legionistach do meczu z Celtikiem. Smile
Kto wie, jaki cykl obrał Frank de Boer, choć ostatnie zwycięstwo 4;2 wskazywałoby, ze jednak dobry. Oby szczyt formy nie przyszedł dzisiaj.

Ponadto zwróciłeś uwagę na to, że Ajax chwalony był za grę na jesieni, bo dziś to już nie ta drużyna. To co możemy powiedzieć o Legii ?
Mecze ze Śląskiem i Jagiellonią nie napawają optymizmem, tym bardziej, że jeden z dwóch motorów napędowych jest w remoncie, a drugi dopiero z remontu wrócił i wydaje się być na dotarciu. Oby dzisiaj odpalił..
Sprowadzony w ostatniej chwili motor zastępczy nie spełnia póki co pokładanych w nim nadziei, choć wg mnie ilość koni jaką posiada wystarcza, aby być kluczową postacią w zespole.
Swoją drogą zastanawiające jest, że polscy, wyselekcjonowani piłkarze, potrzebują ok pół roku na aklimatyzację w Legii, gdy tymczasem przychodzi nikomu nie znany, z prowincjonalnego klubu Słowak i przebojem wdziera się do jedynki. Podobnie jest zresztą z sympatycznym Guilherme, któremu nawet zmiana pozycji z ofensywnej na defensywną nie przeszkodziła, by być zawodnikiem pierwszej jedenastki.
Jednak to Legia wcieli się dziś w rolę Piasta, Łęcznej czy Jagiellonii i zagra to, co najlepiej lubi i potrafi, grę z kontry. To nie przypadek, że średnia posiadania piłki z fazy grupowej była jedną z ośmiu najniższych z 48 drużyn występujących w LE.

Reasumując, wierzyć trzeba, ale bez napinki, czego sobie i wszystkim życzę Wink
9czwartek, 19, luty 2015 10:14
gawin76
@ Senator

Van der Saar - Reiziger, Blind, Rijkard, F. de Boer - Seedorf, Litmanen, Davids - Finidi, R. de Boer, Overmars. I na ławce Kluivert i Kanu. Tamten Ajax van Gaala to też było fenomenalne zjawisko, i już nie taka prehistoria jak Cruyff i Neeskens. Mimo zauważalnej i postępującej degrengolady, wciąż wierzę w holenderski futbol klubowy, w to że jeszcze powróci w glorii i chwale (Garm, mam w Tobie wspólnika?). Byle tylko nie nastąpiło to dziś Wink

@ CTP

Nie kracz Pan z tą Borussią Smile Póki co to jesteśmy pierwsi w lidze, nadal gramy w PP i jeszcze niczego w tym sezonie nie przegraliśmy (poza awansem do LM, ale to nie wina piłkarzy przecież). IMO bardziej trzeba uważać na kolejne transfery (do klubu i z klubu) niż na europejskie puchary.

A w ogóle to myślę że w tym laniu nas przez 'ciury obozowe' swój udział ma to o czym pisałeś po Jagiellonii, czyli słabość i nierówna forma konkurencji (plus, rzecz jasna, podział punktów). Nie ma presji, że każdy kolejny mecz jest najważniejszy, a każdy punkcik - bezcenny. Pewnie, też się boję, że stracimy mistrzostwo, którego teoretycznie 'nie mamy prawa' stracić, ale tak zwyczajnie po ludzku nie widzę innej opcji niż rzucenie wszystkiego co najlepsze na puchary. Przecież dla tych chłopaków mecze jak ten z Ajaksem to być może przygoda życia.
10czwartek, 19, luty 2015 10:26
CTP
Z tym Guilherme, to ja bym się tak nie rozpędzał. Jego strona była w miarę szczelna też dzięki temu, że miał obok siebie Astiza, który go bardzo dobrze asekurował. Ze Śląskiem natomiast grał razem z Rzeźniczakiem i to już nie wyglądało tak dobrze. W I połowie bracia Paixao kilka razy zrobili sobie z niego wiatrak. Dla Rzeźniczaka, zresztą, to też jest w gruncie rzeczy nowa pozycja, bo do tej pory grał po prawej stronie (z Dossą albo ze wspominanym Astizem) i posadzenie go na ławce z Jagiellonią nie było, moim zdaniem, zbyt szczęśliwą decyzją Berga. Para Lewczuk i Rzeźniczak to jest dość "świeża" para stoperów i mają prawo jeszcze się do końca nie rozumieć.
@Gawin
Ale zadałeś sobie trud i popatrzyłeś w nasz terminarz, czy na wszelki wypadek nie chcesz się stresować? Smile Jak my przejdziemy Ajax i pod koniec marca w dalszym ciągu będziemy na I miejscu, to Bergowi trzeba będzie chyba postawić jakiś pomnik. Smile
11czwartek, 19, luty 2015 11:08
Monrooe
@ Gawin

- "...wciąż wierzę w holenderski futbol klubowy, w to że jeszcze powróci w glorii i chwale "

Zależy co oznacza powrót w glorii i chwale. Lig; Hiszpańskiej, Angielskiej, czy Niemieckiej nie przegoni, ale w konkretnych meczach ekipy Ajaxu, PSV, spokojnie mogą z nimi powalczyć. Inni mistrzowie to raczej wyjątki potwierdzający regułę, chwilowe wybryki natury, po wyskokach których zaraz wszystko wraca do normy. Niemniej jednak przepaść finansowa jest ogromna i na dłuższą metę ciężko będzie rywalizować z przedstawicielami bogatszych lig. Jednak kluby z kraju tulipanów mają jedną ogromna zaletę, świetny młodzieżowy skauting i doskonałe szkolenie. Dlatego nawet po klubowej wyprzedaży szybko wstają na nogi i znów zaczynają zachwycać. Aż do kolejnej wyprzedaży.

- "Przecież dla tych chłopaków mecze jak ten z Ajaksem to być może przygoda życia."

Niestety martwię się o tę przygodę życia. Martwię się tym, że piłkarze Legii mieli milion, a właściwie dwa miliony, innych spraw na głowie przed tą najciekawszą w tym roku rywalizacją. Siłą rzeczy Mirosłav Radović myślał jak to jest mieć 2 000.000. $ na koncie i jak to się ma do tych wszystkich deklaracji, które niedawno składał, zaś reszta piłkarzy i chyba nawet sztab szkoleniowy jak to będzie bez naszego lidera. Ciężko w takich warunkach o pełną koncentrację i wcale się nie zdziwię jeśli będzie to widać.
12czwartek, 19, luty 2015 11:28
Garm
Gawin -> Nie. Holenderski futbol klubowy nigdy nie wróci na poziom choćby z połowy ostatniej dekady XX wieku, jeśli oparty będzie na słabej lidze tego niewielkiego państewka. Jedyna nadzieja dla Ajaxa, PSV i może Feyenoordu to jakieś paneuropejskie, nadgraniczne rozgrywki, dzięki którym zainteresuje się nimi jakiś bogaty szejk albo Chińczyk. Tylko czy wtedy będzie można jeszcze mówić o "holenderskiej piłce klubowej"?
13czwartek, 19, luty 2015 11:38
CTP
@Monrooe
Piłkarze składają przeróżne deklaracje. Najczęstszą jest chyba: "musimy wyciągnąć wnioski". Gdyby Radko miał te 2-3 lata mniej, to pewnie by odrzucił. Poza tym, nie zapominajmy kto jest trenerem tamtego zespołu, więc to nie jest tak, że idzie tam w jakieś kompletnie egzotyczne środowisko, gdzie po miesiącu zaginie, bo nie zna języka.
Gdybym ja był na jego miejscu... chyba jednak przyjąłbym taką ofertę.
14czwartek, 19, luty 2015 11:45
Monrooe
@ CTP

- "Gdybym ja był na jego miejscu... chyba jednak przyjąłbym taką ofertę."

Mnie tłumaczyć nie musisz. Radko ma jednak wątpliwości i to naprawdę duże. Leży mu ta Legia nas serduchu, to raz, ale też rodzina, z którą nijak nie chce się rozstawać, a wyjazd tam to rozłąka na co najmniej dwa lata, to dwa. Miał plany, wszystko w zasadzie poukładane, a tu taki zgryz... ma nad czym myśleć i nie wierzę aby nie miało to wpływu na jego dyspozycję - niestety. Wcale nie lepiej jest z resztą ekipy, która wbrew pozorom mocno przejmuje się wyborem Radovicia. Faceta, który ostatnimi czasu ciągnął wiele rzeczy za uszy. Bez niego trzeba będzie się przestawić, zupełnie inaczej budować zespół... niełatwa to sprawa i zawodnicy doskonale o tym wiedzą. A cel przecież jest jasny, ale wcale niełatwy do zdobycia...
15czwartek, 19, luty 2015 11:51
mort
Mnie interesuje kogo za Rado ściągniemy i czy ma on obecnie chaos we łbie związany z radykalną zmianą życia czy też celem numer jeden jest pożegnanie się w wielkim stylu.

Kiedyś tu wróci, powodzenia mu życzę i niech sobie zarobi godnie na tę emeryturę.
16czwartek, 19, luty 2015 11:58
Monrooe
@ mort

Na pewno bedzie chciał się skupić na meczu, myślę, że dałby wiele za takie ewentualne (bo ponoć decyzja jeszcze nie zapadła) pożegnanie, ale... skupiłbyś się tylko na meczu? Ja na pewno nie, o tym jestem przekonany i to niezależnie od podjętej decyzji.
17czwartek, 19, luty 2015 12:16
CTP
@Monrooe
Wiesz, ja aż takiej wagi nie przywiązuję do tego dwumeczu. Uważam, że może to nam dostarczyć więcej kłopotów niż pozytywów. Wolałbym, żeby piłkarze potraktowali to raczej jako okazję do sprawdzenia się na tle przeciwnika, który zajął 3 miejsce w fazie grupowej LM, aniżeli wychodzili jak na wojnę, którą za wszelką cenę muszą wygrać. Schalke od kilku meczów przygotowywało się na wczorajsze starcie z Realem i niewiele im to pomogło. Ot, tak bez presji spróbować zagrać swoje. Na równorzędną walkę z takimi ekipami, to my mamy jeszcze czas.
Kasa w tych rozgrywkach nie jest aż tak duża. Niby są punkty ale, powiedzmy sobie szczerze, rozstawienie w IV rundzie aż tak dużo nie daje jak się powszechnie uważa. Z wyjątkiem 2-3 ekip, to różnice pomiędzy rozstawionymi a nierozstawionymi na tym etapie eliminacji są niewielkie.
Priorytetem musi być nasza liga. Szkoda tego meczu z Jagiellonią, bo mogliśmy odskoczyć od reszty na dość bezpieczną odległość i inaczej patrzylibyśmy teraz na rozgrywki w LE.
18czwartek, 19, luty 2015 12:28
Monrooe
@ CTP

Jakkolwiek byś do tego meczu nie podchodził jako kibic, piłkarze do tego spotkania podchodzą po swojemu. Dla zawodników to jest starcie sezonu, to po to "męczą" się przez te wszystkie miesiące aby zmierzyć się z takim przeciwnikiem. Spotkania z Jagiellonią nie będzie pamiętał nikt, starcie z Ajaxem zapamięta każdy. Od tego jak się zaprezentują będzie zależało, jak będzie się to spotkanie pamiętało i o tym pisze właśnie Gawin powyżej, mając absolutną rację.
19czwartek, 19, luty 2015 12:31
Senator
Pełna zgoda z Monrooe. Sprawa transferu Rado wypłynęła w najgorszym z możliwych momentów. Nie znam Rado więc nie wiem jak zareaguje. Berg ma problem.
20czwartek, 19, luty 2015 12:43
CTP
Transfer już klepnięty, więc można powiedzieć, że głowę sobie wyczyścił. Ale podejrzewam, że Miro nie będzie dzisiaj zbytnio szalał na boisku, żeby nie nabawić się jakiejś głupiej kontuzji.
21czwartek, 19, luty 2015 12:48
iocosus
Miro Radovic: Niestety, ale mecz w Amsterdamie będzie moim ostatnim w koszulce Legii, w której gram od 2006 roku. Tym bardziej chciałbym, by to spotkanie zakończyło się wygraną. W ciągu dwóch dni wyjeżdżam do Chin. Umowa nie jest jeszcze podpisana i trudno mi będzie rozstać się z Warszawą, ale oferta była tak dobra, że nie mogłem jej odrzucić - cytuje zawodnika portal dnevno.rs

- Projekt, który przedstawił mi Radomir Antić, jest imponujący. Hebei nie mają problemów z pieniędzmi, chcą zbudować silny zespół, który od razu będzie chciał awansować do chińskiej ekstraklasy. Antić to doskonały trener i na pewno wie, co robi. Omówiliśmy szczegóły współpracy i nie widzę powodów, dla których miałbym odrzucić ofertę - zakończył Serb.(sport.pl)

Trudno faktycznie w takiej sytuacji mieć „czystą głowę”.

Dla mnie puchary to „wszystkie ręce na pokład”! Kowala z Sampdorią wszyscy wspominają, a o jego ligowym meczu z Motorem w Lublinie już nie tak wielu pamięta, choć w aspekcie własnego podwórka był przecież diablo istotny.
22czwartek, 19, luty 2015 14:08
CTP
Tylko, że to hasło "wszyscy ręce na pokład" powoduje potem, że rozwój klubu przypomina sinusoidę.
23czwartek, 19, luty 2015 14:23
sektor212
W sytuacji kiedy Rado odchodzi to w meczu z Ajaxem postawił bym od początku na Orlando Sa. Mimo wszystko bardzo szkoda że opuszcza nasze szeregi.
Radovic dzięki za lata gry w Legii i powodzenia na chińskich boiskach.
24czwartek, 19, luty 2015 18:49
iocosus
@ CTP

Możemy się racjonalnie, nie popełniając błędów rozwijać, a i tak uwzględniając etap tego klubowego progresu, bez futbolowego fuksa, to zagościć wiosną w pucharach i tak możemy za parę lat. Dlatego jak jest szansa, to trudno nie walczyć, trudno ją zignorować.

Oczywiście Ajax może spuścić nam manto, możemy sromotnie umoczyć i wtedy będziesz dowodził po co nam była ta europejska spinka kosztem, której jeszcze w lidze punkty potraciliśmy, a mnie tak jak było diablo żal bezmyślnie administracyjnie utraconej „celtikowej” szansy, tak i teraz gdybyśmy odpuścili czułbym zawód i to ogromny, bo drużynę skomponować jest bardzo trudno, a ją utrzymać sto razy trudniej, czego właśnie i doświadczamy.

Drużyny która pogoniła Celtów już może jesienią nie być, bez Rado, bez Dudy, bez Żyro, dlatego tu i teraz niech grają o wszystko, dadzą maksa, po sportowemu, co z tego wyjdzie to już inna sprawa, ale nie wyobrażam sobie żeby tu mogły być jakieś kalkulacje i odpuszczanie sobie Ligi Europy żeby kumulować siły na Ekstraklasę.

Po to klub się rozwija, żeby doświadczać właśnie takich wieczorów jak ten dzisiejszy. Jak Gawin wykazał możemy je liczyć na palcach jednej ręki.
25czwartek, 19, luty 2015 19:57
CTP
@Iocosus
"Drużyny która pogoniła Celtów już może jesienią nie być"
Ejże! To ja jestem tutaj największym pesymistą! Proszę mi tutaj nie wchodzić w paradę. Smile
Przecież podobno mamy świetnych następców. Piech wróci z wypożyczenia! Smile
26piątek, 20, luty 2015 23:01
jari
Na dynamo podawałem piłki, jako trampkarz LW

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1