A+ A A-

Dobra lekcja czy zły omen?

Dotkliwa porażka Legii w Niecieczy to niemałe zaskoczenie, zważywszy na znakomity początek rundy wiosennej w wykonaniu naszej drużyny. Trenerem może być rosyjski twardziel, w składzie możemy mieć zawodników czujących się w Legii jak u siebie w domu, możemy ściągać futbolistów ogranych w Bundeslidze i wyjmować największe gwiazdy krajowym rywalom, ale wciąż pozostajemy Legią - drużyną która potrafi znienacka wyciąć tzw. 'numer'. Przynajmniej jest jasność w tej kwestii.

Taka 'pobudka' może mieć zbawienne skutki, zdaje się zresztą, że dość powszechnie liczymy na taki właśnie efekt środowej porażki. Jeżeli trener i drużyna przypomną sobie dzięki meczowi w Niecieczy, że na ligowe punkty trzeba zasłużyć solidną pracą przez pełne dziewięćdziesiąt minut i nikogo w tej lidze nie wolno nam lekceważyć – wynik z Niecieczy rzeczywiście będzie można uznać za orzeźwiający kubeł zimnej wody i jedynie wypadek przy pracy. A jeżeli my, kibice i komentatorzy, przy okazji zejdziemy na ziemię i przestaniemy z wypiekami na twarzy do znudzenia powtarzać efektowne mity o morderczych treningach, wyśmienitym przygotowaniu fizycznym i zabójczym pressingu Legii, będzie to dodatkowy bonus.

W doszukiwaniu się pozytywów porażki 0:3 trzeba jednak zachować umiar, bo mecz z Termaliką mimo wszystko zastanawia i trudno tak zupełnie i do końca wyprzeć z jaźni wrażenie niepokoju.

Po pierwsze, ligowa porażka trzema bramkami to wyjątkowo paskudny epizod, biorąc pod uwagę najnowszą historię naszego klubu. Trzeba cofnąć się aż do rundy jesiennej sezonu 2010/11, by przypomnieć sobie wyjazdowe wyniki 0:3 i 0:4 odpowiednio z Polonią i Wisłą oraz 0:3 z Lechią na Łazienkowskiej. Trudno taką analogię potraktować jako dobrą wróżbę, bo porażki tego rodzaju doprawdy niesłychanie rzadko zdarzają się przypadkiem.

Po drugie, Legia sama sobie zgotowała ten los. Możemy rozbierać na czynniki pierwsze irytujące detale z zakresu futbolowego rzemiosła, dochodzić jak to możliwe, że reprezentant Polski Pazdan aż dwukrotnie podczas jednego meczu pomaga średniej klasy ligowcowi Kędziorze znaleźć się w stuprocentowej sytuacji strzeleckiej, a jedno z raptem kilku dośrodkowań gospodarzy okazało się bardziej efektywne niż ponad trzydzieści dośrodkowań w wykonaniu legionistów, jednak poważniejszych powodów do niepokoju dostarczają czynniki systemowe. Otóż Legia w drugiej połowie meczu w Niecieczy zaczęła grać bez elementarnej dyscypliny taktycznej, bez asekuracji, bez koncentracji. To był futbol podwórkowy w najgorszym rozumieniu tego słowa. W ostatnich dwudziestu minutach gospodarze cztery czy pięć razy ruszali na bramkę Malarza w przewadze liczebnej i tylko ich nieskuteczności zawdzięczamy fakt, że skończyło się zaledwie jednym trafieniem autorstwa Plizgi. Jeżeli ktoś uważa, że Legia w tej fazie meczu postawiła wszystko na jedną kartę i rzuciła wszystkie siły do ataku, niestety myli się. Jedyne co Legia rzuciła to biały ręcznik – nasi piłkarze miotali się na boisku bez wiary w sens swoich poczynań i marzyli o ostatnim gwizdku sędziego. Niezbyt budująca konstatacja, bo coś takiego zdecydowanie nie powinno zdarzyć nawet przy wyniku 0:2 i uzasadnionym wrażeniu, że 'nie idzie'.

Co dalej? Cóż, przegraliśmy mecz, przed nami kolejne. Czy wrócimy w nich do zwycięskiej passy? Mocno w to wierzę - tylko jeszcze jedno zastrzeżenie. Nie ma nic złego w tym, że Legia ma być drużyną nienagannie przygotowaną fizycznie, umiejętnie stosującą pressing, grającą z dużą intensywnością. Tego życzyłby sobie każdy z nas. Ale te elementy jednak nie powinny znajdować się na samym szczycie dostępnego legionistom arsenału środków piłkarskich. Bo czy po to dysponujemy jako klub taką przewagą potencjału finansowego i organizacyjnego nad resztą ligowej stawki, żeby w meczach z Ruchem czy Termaliką wygrywać, jak utyskiwał po porażce swojej drużyny prezes Smagorowicz, dzięki 'łokciom i pięściom'? Legia w Niecieczy wyglądała znakomicie w pierwszym kwadransie, ale kiedy nasz napór w nieunikniony sposób musiał zelżeć, kiedy przeciwnik nabrał nieco spokoju i wiary w siebie, zawiedliśmy. Zawiedliśmy na całej linii. Do przełamania skomasowanej defensywy nawet znacznie słabszego przeciwnika przeważnie trzeba czegoś 'ekstra', na przykład zdobycia przewagi liczebnej dzięki wygranemu dryblingowi, soczystego strzału z dystansu, skuteczności przy stałych fragmentach gry. Nam nie wychodziło nic. Można było odnieść wrażenie, że nawet gdyby duet Stano - Putiwcew ulokował się wygodnie na leżakach na środku pola karnego, nasi piłkarze i tak przegrywaliby z nimi walkę o każdą piłkę. Jasne, bywają takie mecze. Trener Czerczesow szczerze przyznał, że 'to nie był nasz dzień' - niewątpliwie miał rację i dobrze, że nie szukał żadnych karkołomnych usprawiedliwień.

Miejmy tylko nadzieję, że Rosjanin ma pomysł co zrobić, żeby kolejne dni znów były nasze, bo liga właśnie dowiedziała się jak trzeba grać z 'nową' Legią.

Dyskusja (17)
1czwartek, 03, marzec 2016 14:01
Senator
No właśnie się Gawinie .
Po każdym z dotychczasowych wygranych meczów skromnie zauważałem mało w tych wygranych piłki nożnej czyli płynnych akcji,gry bez piłki itp itd.
Bardzo mnie cieszy Twoja uwaga
Nie ma nic złego w tym, że Legia ma być drużyną nienagannie przygotowaną fizycznie, umiejętnie stosującą pressing, grającą z dużą intensywnością. Tego życzyłby sobie każdy z nas. Ale te elementy jednak nie powinny znajdować się na samym szczycie dostępnego legionistom arsenału środków piłkarskich
Niestety osobiście boję się że trener Czerczesow na grę piłką za wielu pomysłów nie ma.
2czwartek, 03, marzec 2016 14:09
Senator
Jeszcze jedno daliśmy się zauroczyć internetowi w którym słowa przygotowanie fizyczne, pressing są odmieniane we wszystkich przypadkach. A to przecież elementy gry jakby tu rzec? Dodatkowe? to złe słowo, może pomocne bardzo do grania w piłkę nożną do grania w piłkę, pressing, motoryka to nie granie.
3czwartek, 03, marzec 2016 14:20
sektor212
@GAWIN76

Większości fajnie i rzeczowo oceniasz fakty z życia naszego klubu. Przy tym artykule ma jednak jedno zastrzeżenie.

Nie zgadzam się z opinią że:
"Jeżeli ktoś uważa, że Legia w tej fazie meczu postawiła wszystko na jedną kartę i rzuciła wszystkie siły do ataku, niestety myli się. Jedyne co Legia rzuciła to biały ręcznik"
Przede wszystkim Legia tak grała na ile je przeciwnik pozwalał. Nie było łatwo przedrzeć się przez pewnie i dobrze zorganizowaną obronę Teramici. Pomijając słabą postawę w tyłach Pazdana i w ofensywnych poczynaniach Jodłowca, bardzo mało osób dostrzega fakt naprawdę dobrze taktycznie ustawionego rywala przewidującego schematy naszych poczynań. Szacunek dla trenera Mandrysza i jego sztabu szkoleniowego. Widać że przygotowali się perfekcyjnie do potyczki z Legią. Zobacz już w meczu z Ruchem trener Fornalik również całkiem trafnie odczytał nasz system gry.
Problem pojawił się od wejścia na boisko Prijovica. Wydaje mi się, że od tego momentu przeliśmy na inne ustawienie. Powstał bałagan na boisku. Zawodnicy gubili pozycję, asekurację zaczęli improwizować i jak trafnie zauważyłeś i napisałeś
"zaczęła grać bez elementarnej dyscypliny taktycznej"
Ale nie poddali się. Na ile potrafili walczyli i starali się strzelić bramkę. Ambicji Legii nie można odmówić. Inna para kaloszy czy byli odpowiedni przygotowani taktycznie na ten mecz. Duda coś tam chlapną językiem (niepotrzebnie bo takie sprawy powinny pozostać w szatni) że byli źle przygotowani. Może nasz sztab szkoleniowy założył nieodpowiednią taktykę na ten mecz. Słabo byliśmy ustawieni pod rywala. Część kibiców dostrzegło słabą grę naszych skrzydłowych. Byli prawie nie widoczni poza sporadycznymi epizodami. Czy to ich słaba gra? Czy przeciwnik perfekcyjnie wyciął z gry naszych skrzydłowych. Zapytam ciebie. Jaki pożytek ma Legia z gry Kucharczyka schodzącego do środkowej strefy boiska? Ja nie widzę zalet.
Również należy docenić przygotowanie fizyczne Termalic. Do końca nie opadli z sił jak poprzedni nasi rywale tylko dotrzymywali nam kroku. Nawet można stwierdzić, że w końcówce byli świeżsi. Można przerzucać się argumentami ale jednego jestem pewien. Ręcznika nie rzucili tylko walczyli do końca.
4czwartek, 03, marzec 2016 14:29
Oley
@sektor

tym razem, to ja się zgadzam z Tobą, jak jeszcze przed chwilą Ty ze mną, w komentarzach pomeczowych... szacunek dla trenera Mandrysza za genialne taktyczne przygotowanie zespołu do potyczki z Legią
5czwartek, 03, marzec 2016 14:29
Zupełnie nie rozumiem, o co panom chodzi. Przecież byli lepsi w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, o czym wspomniał nawet trener TBB.

Nowa Legia Stanisława zagrała "nowym systemem" dopiero 4 mecze, z czego 3 wygrała.
Wczoraj mogło być tak samo, GDYBY (ulubione słowo) Duda po świetnej akcji trafił do "pustej" bramki. Borysiuk po odbiorze piłki po świetnym pressingu zamiast strzelać, podał do stojącego obok Nikolića, a Nikolić trafił w bramkę zamiast w poprzeczkę. (3 cm niżej)
Do tego momentu powinno być 0:3 i zapewne nie byłoby już kiksu duetu Pazdan - Malarz, a my pisalibyśmy nadal o totalnej dominacji nad resztą ligi.
Osobiście nie dostrzegam żadnego zagrożenia. Ot wypadek przy pracy, który przytrafia się najlepszym, nawet Bayernowi Monachium.
" Szkoleniowiec Bawarczyków, Josep Guardiola przyznał po meczu, że jego ekipa nie mogła znaleźć sposobu na zatrzymanie rywala. Robert Lewandowski otwarcie mówił z kolei o "rozczarowaniu”.
"- Gratuluję Mainz zwycięstwa. Nie byliśmy w stanie przeciwstawić się szybkim kontratakom przeciwnika, a sami niewiele mogliśmy zrobić pod jego polem karnym. Rywale bronili się całym zespołem i dopięli swego – ocenił trener na pomeczowej konferencji prasowej"
"Musimy szybko się zregenerować i pokazać naszą siłę w sobotnim meczu z Borussią Dortmund – napisał na swoim twitterowym profilu"

Mam nadzieję, że nasi piłkarze też szybko się zregenerują i pokarzą siłę w sobotnim meczu z Górnikiem.
6czwartek, 03, marzec 2016 14:40
Senator
@kibic50
Problem jednak jest. Mądry trener i mamy problemy.
Bayern umie grać w piłkę i u nich to wypadek przy pracy, u nas w większości meczów wystarczy pressing zaangażowanie i kondycja tyle tylko że dalej to tylko pomocne elementy a nie główny motyw i sens gry.
Podniecamy się tym czego dawno nie było, mnie też cieszy zaangażowanie chciałbym jeszcze kilku akcji w meczu które same z siebie wywołują brawa trybun.
7czwartek, 03, marzec 2016 14:45
sektor212
@kibic50

Oczywiście, że to dopiero 4 mecz w nowym systemie. Piłka to gra błędów. My popełniliśmy więcej. Dostaliśmy 3:0 zdarza się. Wszystkiego nie wygramy. Jednak czy obrana taktyka jest odpowiednia do posiadanego potencjału? Możemy trochę popitolić w tym temacie. Nie można powiedzieć, że ze skrzydeł nie były dorzucane piłki w pole karne. Tych dośrodkowań naprawdę było sporo. Tylko nasi boczni obrońcy zaczynają mieć problem zasuwać 90 minut z dłuż linii gdzie skrajni pomocnicy większość część meczu truchtają w środkowych strefach boiska. Ile razy wadziłeś cofniętych w ich pozycję Kucharczyka czy Gui. Ja nie mogę sobie przypomnieć. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że rywale szybko znajdą odpowiednie ustawienie zamykając nam tą przestrzeń. Nie znam szczegółów założeń Stanisława ale oglądając wczorajszy mecz zauważyłem że w drugiej połowie naszym bocznym obrońcą zabrakło pary.
8czwartek, 03, marzec 2016 14:48
Moros
Zgodzę się po części z kibicem 50, że jeszcze nie czas na bicie na alarm, gdyż "statystyki" póki co w tym roku bronią zarówno trenera jak i zespół. Ma rację Senator, że we wcześniejszych meczach nie było wiele finezji, ale niewielu pewnie kibiców Legii wybrzydzało patrząc na końcowy wynik. Wierzę, że ten mecz to był tylko wypadek przy pracy. Na szczęście kolejna przeszkoda wydaje się być łatwa wiec nie powinno być jakiegoś "ciągu" niekorzystnych wyników, co mogłoby wprowadzić nerwowość. Tak naprawdę nie pozostaje nam nic innego jak czekać. W tej chwili ciężko stwierdzić czy trener Czerczesow ma na Legię tylko jeden pomysł i jest to tylko pressing. Aby to stwierdzić trzeba mieć więcej danych w postaci rozegranych meczów. Aczkolwiek zawsze po takim wyniku pojawiają się wątpliwości. Znów odwołam się do Senatora, który słusznie prawi, iż my to nie Bayern i u nich to był naprawdę wypadek przy pracy. U nas się to dopiero okaże.

Tak na marginesie. Wczoraj oficjalna strona Legii opublikowała "Panel ekspertów". Ekspertami byli dziennikarze Mateusz Święcicki i Tomasz Ćwiąkała. Podczas tego panelu obaj panowie już koronowali Legię na mistrzów Polski. Termalica miała zostać zmieciona, a szansę na co najmniej jeden punktu dla niecieczan upatrywano w tym, że w bramce Legii stanie Stanisław Czeczesow. Rosyjski trener miał być tez gwarantem, że piłkarze Legii w meczu z beniaminkiem się nie zdekoncentrują...

Niech ten panel będzie przestrogą dla wszelkiej maści ekspertów.
9czwartek, 03, marzec 2016 15:06
Oley
Górnik z nowym trenerem też może zagrać "odmieniony".
Zatem 3 pkt. bym za wcześnie nie dopisywał...
10czwartek, 03, marzec 2016 15:09
Moros
Odmieniony pewnie będzie, choć z drugiej strony są tam zawodnicy którzy byli ludźmi Ojrzyńskiego (Korzym, Golański) więc nie do końca musi tam być wszystko cacy. Mimo wszystko brak kompletu punktów z Górnikiem to już byłby sygnał, że mamy duży problem.
11czwartek, 03, marzec 2016 15:11
Senator
Żeby była jasność. Nie robię tragedii choć mocno przeżyłem wczorajszy łomot. Tak jak już kilka razy pisałem te elementy gry na które stawia Czerczesow w większości przypadków wystarczą aby wygrywać. Problem jednak mam patrząc na Legię, mało w tym jak to określił Moros fantazji czyli tego co czyni piłkę nożną najpiękniejszą z gier Smile
12czwartek, 03, marzec 2016 15:22
sektor212
@Oley

Zgadzam się nowa miotła, nowe rozdanie. Piłkarze z Zabrza na rzęsach będą stawać.
Dopisywać punkty przed mecze też nie lubię. Jednak obecnie Zabrze to nie Teramica. Nie popadajmy w depresję. Spacerek to nie będzie. Ale straty choćby punktu nie przewiduję. Miło rośnie ilość sprzedanych biletów. Już jest ponad 18 tyś.
13czwartek, 03, marzec 2016 15:25
Oley
Wynik w tym meczu jest sprawą drugorzędną. Widać było, że im bliżej było do 90 minuty, tym bardziej atakowała Legia. Nie dyskutuję tu o jakości tych ataków, tylko widać było, że mają "wywalone" na kontry. Tych kontr poszło przynajmniej z 5. To, że tylko jedna zakończyła się bramką... to fart. Po prostu. Chłopaki byli przerażeni tym, co im Staszek zrobi, jak zejdą z murawy Smile
Bardzo chcieli, ale nie za bardzo wiedzieli jak.
Zmiany... za Jędzę wszedł Masło, czyli de-facto graliśmy na dwóch (?!?) obrońców... kontry musiały się tak skończyć.
Jak słusznie zauważył kibic50, gdyby gwiazdki nie gwiazdorzyły, tylko strzeliły to, co było do strzelenia, to po kwadransie byłoby 0:3, czyli pogrom jak z Jagą. I koledzy z Niecieczy by się już nie podnieśli.
14czwartek, 03, marzec 2016 17:54
Zbyszek
Najtrafniejszy komentarz tuż po meczu dał CTP :"Nic to. Chłopaki trochę pobiegają i wrócą na właściwe tory" Smile.Bo u nas wszystko zaczyna się sprowadzać nie do grania , ale do biegania. O dużo za mało.
15czwartek, 03, marzec 2016 18:18
CTP
Jak rzadko, w pełni zgadzam się z kibic50. Smile Może dlatego, że co tydzień oglądam Bayern i mecz z Mainz też oglądałem. Zresztą, nie tylko w tamtym meczu się męczyli. Na szczęście mają Mullera, który gdzieś tam zawsze nogę wsadzi, no i Lewego, który potem dobije rywala.
Wszystko się dzieje w głowach piłkarzy. Jeśli nie przygotują się do meczu mentalnie, to choćby nie wiem jaką mieli przewagę jakościową nad przeciwnikiem, to na boisku prezentują wielką kupę. Tak już jest i już.
To, co Czerczesow powinien koniecznie zmienić, to to tanie efekciarstwo w zespole. W Legii, od kiedy pamiętam, zawsze to było: "przyjechała stolyca na prowincje pokazać jak się gra w piłkę". I potem taki Borysiuk zamiast zagrać normalnie, to próbuje uderzenia, które potrafi może kilkunastu piłkarzy na świecie (a Borysiuka wśród nich raczej nie ma).
Ogniem i żelazem bym to wypleniał.
16czwartek, 03, marzec 2016 18:54
corazstarszy
Nawiązując do pytania tytułowego - 'zły omen'.
17piątek, 04, marzec 2016 12:03
Oley
wywiad ze Staszkiem:
"Co się stało w Niecieczy? Powiem szczerze, bo zawsze jestem szczery. Kontrolowaliśmy grę od początku, mieliśmy sytuacje, trafiliśmy w poprzeczkę. Nie wykorzystaliśmy wielu akcji i w dodatku sami sprokurowaliśmy sytuację bramkową dla Termaliki. W drugiej części meczu próbowaliśmy się odegrać, doprowadzić do wyrównania, ale wyszli z kontrami, strzelili gola i to cała tajemnica tego co stało się w Niecieczy. To jasne jak boży dzień. Niby kontrolowaliśmy przebieg meczu, ale nie wywieraliśmy takiej presji i nie zrobiliśmy wszystkiego, by piłka do siatki gospodarzy jednak wpadła. Nie potrafiliśmy postawić kropki nad „i”..."

pierwszy raz od nie-wiem-kiedy trener mówi co było źle, a nie "nie mam pojęcia", albo "graliśmy dobrze"

Mam wrażenie, że Staszek jest właściwym człowiekiem, na właściwym miejscu...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1