A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1644)
1644wtorek, 04, grudnia 2018 19:51
Zgred
Klubowe Mistrzostwa Świata / siatkówka

Zgodnie z przewidywaniami jedna z naszych drużyn dobiła się do czwórki, jednak przegrała w walce o finał jak i walkę o trzecie miejsce.

Asseco Resovia - Fakiełem Nowy Urengoj 1:3 (25:19, 20:25, 23:25, 23:25)

Natomiast finał zarezerwowały sobie dwie drużyny z Włoch, tytuł klubowego mistrza zdobyło Trentino Volley

Cucine Lube Civitanova - Trentino Volley 1:3 (20:25, 25:22, 20:25, 18:25)
1643niedziela, 02, grudnia 2018 09:29
Zbyszek
Tym razem jestem usatysfakcjonowany w pełni walką o pas Federacji WBC w wadze ciężkiej pomiędzy mistrzem Deontayem Wilderem l.33, waga 96,5 kg, wzrost 201 cm,walk 40, wszystkie wygrane a Tysonem Fury l.30, waga 116,5 kg, wzrost 206 cm , walk 27, wszystkie wygrane. Tak wysokiego poziomu walki w tej wadze jeszcze nie było. Obaj świetnie wyszkoleni technicznie, choć Anglik nieco lepiej, z dużym repertuarem ciosów, ale przede wszystkim walka nie miała przestojów, toczyła się w zawrotnym jak na wagę ciężką tempie. Po stronie Fyrego można było podziwiać znakomity, szybki i precyzyjny lewy prosty dystansujący , powstrzymujący , atakujący i kontrujący oraz wyśmienite zwody i uniki, zaś u Wildera uwagę przykuwała siła i inteligencja w walce. Dla Furyego była to dopiero 3 walka po 2,5 rocznej przerwie spowodowanej silną depresją.W ciągu 10 miesięcy tego roku schudł on 42 kg.Natomiast Wilder waży przy tym wzroście za mało.
W walce Fury nastawił się na blokowanie i unikanie ciosów Wildera, a samemu wygrywanie rund dzięki precyzyjnym lewym prostym popartym od czasu do czasu bitymi na głowę prawymi prostymi, natomiast Wilder lewy prosty traktował jako cios rozbijający gardę rywala i przygotowujący do zadania nokautującego prawego prostego lub sierpowego. Udało mu się posłać Furego na deski w 9 i 12 rundzie i tylko dzięki temu tę walkę zremisował. Wszyscy 3 sędziowie punktowali odmiennie, jeden dał wygraną Wilderowi 115-111, drugi Furemu 114-110 ,a trzeci remis 113-113. Z moich ocen Wilder wygrał rundy 1,6 i 7 jednym punktem 10:9 ,a rundy 9 i 12 dwoma 10:8, pozostałe 7 rund wygrał Fury 10:9.,a więc remis.Obaj deklarują chęć rewanżu, to może do niego dojdzie. Chociaż może Hearn przestanie trzymać Joshuę pod kloszem i dojdzie do jego walki z Wilderem, Furym lub Millerem.
A teraz o pieniądzach i oglądalności. Za walkę Wilder ma zagwarantowane 4 mln.USD oraz 15% z wpływów z PPV w USA, którego cena wynosi 75 USD. Wstępnie będzie tego dodatkowo ok.10 mln.USD. Fury ma zagwarantowane 3 mln USD i 20% wpływów z PPV w Wielkiej Brytanii, którego cena wynosi 20 Funtów. Będzie tego być może więcej niż u Wildera, bo wstępnie już jest ok.11 mln USD. W USA jest to druga pod względem wysokości opłata za PPV, najwięcej,bo 80 USD było za walki Mayweather jr - Pacquiao oraz rewanż "Canelo"Alvarez- Gołowkin . W Anglii więcej ,bo po 30 funtów jest za walki Joshuy począwszy od tej z Kliczką, oraz było za walkę Froch- Graves i niedawną Amir Khan - Vargas. Jeżeli idzie o oglądalność to boks po latach posuchy zbliża się do największych wydarzeń medialnych.Przypomnijmy,że kolejności są to : Letnie Igrzyska ok.4 mld widzów, MŚ w piłce nożnej ok.3.5 mld. Puchar Świata w rugby ok.3,2 mld, Tour de France ok. 3 mld, Wimbledon ok.3 mld. Walka Mayweather- Pacquiao zgromadziła przed telewizorami nieco ponad 2 mld, walka Joshua- Kliczko ok.1,5 mld,a niedawny pojedynek Khana z Vargasem 1,2 mld. Tej ostatniej walki nie doceniłem, oczywiście obejrzałem, ale nie zrelacjonowałem,bo walka była o nic, jedyna atrakcja to powrót do boksu Khana po ponad dwuletniej przerwie,ale co to znaczy rozpoznawalność. Dzisiejszy pojedynek pewno nie zbliży się do tych osiągnięć z uwagi na małą rozpoznawalność Wildera.Może rewanż, o ile do niego dojdzie, będzie hitem.

Wcześniej w Quebecku w walce o pas Federacji WBA w wadze półciężkiej spotkali się urzędujący od 7 lat mistrz 41 letni Kanadyjczyk Adonis Stevenson, dwukrotny pogromca Fonfary z pretendentem 31 letnim Ukraińcem Oleksanderem Gwozdykiem. Stevenson od walki o pas z Tony Bellewem tj. od 5,5 roku unikał walk z silnymi rywalami. Wolał płacić odszkodowania, aż wreszcie Federacja zagroziła mu odebraniem pasa. Miał do wyboru Kolumbijczyka Alvareza,ale wybrał Gwozdyka. Przez 10 rund Gwozdyk nie mógł dobrać się do Stevensona i przegrywał w sumie 9 rund, a w 10 mógł nawet zostać pokonanym przed czasem. Ale polowanie na nokaut tak zmęczyło Kanadyjczyka,że w 11 rundzie stanął i sam został znokautowany.Nie lubiłem Stevensona,ale nie przepadam kiedy wyraźnie lepszy bokser przegrywa pod koniec walki przed czasem.
1642poniedziałek, 26, listopada 2018 11:30
Zgred
Klubowe Mistrzostwa Świata / siatkówka

Już dziś, w poniedziałek 26 listopada rozpoczynają się Klubowe Mistrzostwa Świata w siatkówce. Organizatorem turnieju jest po raz drugi z rzędu Polska. Spotkania rozgrywane będą w Płocku oraz Rzeszowie. W fazie finałowej natomiast pojedynki odbędą się w Częstochowie.
Do tych prestiżowych rozgrywek zakwalifikowały się dwie polskie drużyny. Są to mistrzowie Polski – PGE Skra Bełchatów oraz Asseco Resovia Rzeszów. Obie drużyny zmagania w Klubowych Mistrzostwach Świata rozpoczną już dzisiaj. Skra o godzinie 17:30 zmierzy z włoskim Cucine Lube Civitanova, zaś Asseco o 20:30 podejmie Sada Cruzeiro z Brazylii.
Skra trafiła do grupy A, która swoje mecze rozgrywa w Orlen Arenie w Płocku. Rywalami Mistrzów Polski będą oprócz Cucine Lube Civitanova Zenit Kazań i Fakieł Nowy Urengoj. Natomiast Asseco do jednej grupy trafiło z Trentino Volley, Khatam Ardakan oraz dzisiejszym rywalem – Sada Cruzeiro. Grupa B swoje mecze toczyć będzie w grupie B.

Pełny terminarz Klubowych Mistrzostw Świata w siatkówce:

Grupa A
26.11 (poniedziałek): PGE Skra Bełchatów - Cucine Lube Civitanova (17:30)
26.11 (poniedziałek): Zenit Kazań - Fakieł Nowy Urengoj (20:30)
27.11 (wtorek): Cucine Lube Civitanova - Zenit Kazań (17:30)
27.11.2018 (wtorek): Fakieł Nowy Urengoj - PGE Skra Bełchatów (20:30)
29.11.2018 (czwartek): Fakieł Nowy Urengoj - Cucine Lube Civitanova (17:30)
29.11.2018 (czwartek): PGE Skra Bełchatów - Zenit Kazań (20:30)

Grupa B
26.11. (poniedziałek): Trentino Volley - Khatam Ardakan (17:30)
26.11. (poniedziałek): Asseco Resovia Rzeszów - Sada Cruzeiro (20:30)
28.11. (środa): Sada Cruzeiro - Trentino Volley (17:30)
28.11. (środa): Asseco Resovia Rzeszów - Khatam Ardakan (20:30)
29.11. (czwartek): Asseco Resovia Rzeszów - Trentino Volley (17:30)
29.11. (czwartek): Khatam Ardakan - Sada Cruzeiro (20:30)
1.12. (sobota) - półfinały turnieju (17:30 i 20:30)
2.12. (niedziela) mecz o III miejsce (17:30)
2.12. (niedziela) Finał Klubowych Mistrzostw Świata (20:30)

Transmisje na kanałach sportowych Polsatu
1641wtorek, 20, listopada 2018 17:27
Zbyszek
Dziś 20.11.2018 roku zmarł trener boksu Andrzej Gmitruk, jeden z najlepszych na świecie. Często powtarzał : duże rzeczy za mną, a jeszcze większe przede mną. Nie zdążył. Żegnaj.
1640środa, 14, listopada 2018 19:11
Zbyszek
Pani Agnieszka Radwańska zakończyła wspaniałą karierę sportową. Bardzo żałuję i bardzo dziękuję.
1639niedziela, 11, listopada 2018 10:45
Zbyszek
I znowu przez ten boks prawie nieprzespana noc.Tym razem nie napiszę wedle kolejności,ale ważności.
W Manchesterze doszło do długo oczekiwanej walki w wadze junior ciężkiej posiadacza 4 pasów Federacji WBA,WBC,IBF i WBO Ukraińca Oleksandra Usyka z Brytyjczykiem b. mistrzem WBC Tony Bellew. Usyk to amatorski mistrz Europy, Świata i Igrzysk ,a ostatnio zwycięzca I edycji WBSS.Usyk niepokonany 31 lat, zaś Bellew 36 lat , 2 porażki.Dwie ostatnie swoje walki Bellews stoczył w wadze ciężkiej. Sam pojedynek zaczął się niespodziewanie bardzo korzystnie dla Brytyjczyka, który był szybszy, lepiej pracował na nogach i walcząc w defensywie zadawał więcej ciosów. Lewym prostym i sierpowym oraz prawym sierpowym uderzał na korpus,a prawym prostym bezpośrednim na głowę Ukraińca. Usyk walczący z odwrotnej pozycji zmieniał ustawienie, starał się trafiać prawym prostym i nie dopuszczać do uruchomienia prawej ręki Bellewa poprzez aktywny lewy prosty. Widać jednak było,że zmuszony do atakowania w tym sposobie walki nie czuje się najlepiej. I tak walka przy lekkiej,ale wyraźnej przewadze Bellewa toczyła się do końca 5 rundy. Od 6 rundy Belew jak by zaczął odczuwać skutki szaleńczego tempa jakie narzucił, stał się wolniejszy,a przez to łatwiejszy do trafienia, a Usykowi coraz lepiej wychodziły blokady jego ciosów,zwłaszcza bitych na korpus. W zasadzie od 6 rundy Bellew trafiał tylko prawym prostym bezpośrednim. Od 7 rundy w ringu istniał tylko jeden bokser i był nim Usyk. Podkręcił tempo , bił kombinacjami , rozmontowywał gardę przeciwnika. Na koniec czekaliśmy do 9 rundy, zmęczony Bellew został trafiony bezpośrednim prawym prostym, odruchowo przesunął prawą rękawicę do środka i odsłonił szczękę na którą spadł lewy sierpowy. Padł na deski, usiłował się podnieść,ale nie był w stanie. Usyk zadeklarował,że po tej wygranej przechodzi do wagi ciężkiej.

Na gali w Chicago w pierwszej swojej walce w wadze junior ciężkiej w II edycji WBSS Polski bokser Krzysztof Głowacki lat 31, walk 31, 1 porażka spotkał się z Rosjaninem Maksimem Własowem lat 32, walk 44, 2 porażki. Już po I rundzie wiadomo było kto boksersko jest kim. Własow był szybszy, ale znacznie słabszy fizycznie, wyższy i o większym zasięgu ramion z czego nie korzystał chcąc walczyć w półdystansie. Własow przed zadaniem ciosu wykonuje mnóstwo dodatkowych ruchów, macha nimi jak cepami, gdy wydaje się,ze już już uderzy nagle cofa rękawicę.Taktyka walki w półdystansie mogła być dla niego zabójcza, gdyż "Główka" dysponuje bardzo mocnym uderzeniem kontrującym z lewej ręki. Nasz bokser będąc wolniejszym zadawał dłuższe ciosy , które dosięgały odchodzącego po ataku Rosjanina. W III starciu Własow był liczony, moim zdaniem zbyt pochopnie, gdyż Głowacki bardziej go lewą ręką pchnął, niż uderzył. Ale po tym liczeniu Polak przestał zadawać ciosy i czekał tylko na kończące nokautujące uderzenie. I tak czekając przespał i przegrał 4,5 i 6 rundę. Dopiero ostry opier.. ze strony Fiodora Łapina przywrócił go dożycia. Od 7 rundy znowu kontrolował pojedynek , zadawał więcej ciosów i nie pozwalał się mocno trafić. Wygrał jednogłośnie na punkty i jednocześnie zdobył tymczasowy pas mistrza federacji WBO. Mnie wyszedł werdykt 117 ;110.
W półfinale WBSS Głowacki zmierzy się z Łotyszem Mairisem Briedisem, który na tej samej gali pokonał na punkty Niemca Noela Gevora. Gevor znany jest nam z porażki o prawa pretendenckie z Krzysztofem Włodarczykiem. Faworyzowany Briedis wygrał mniej przekonująco niż "Diablo",ale jest to bokser dużej klasy i "Główka",aby nawiązać równą walkę musi zdecydowanie poprawić szybkość poruszania się i zadawania ciosów.

Podczas gali w Gliwicach doszło do przesadnie reklamowanego pojedynku w wadze ciężkiej pomiędzy Mariuszem Wachem a Arturem Szpilką.Wach ma już 39 lat i najlepsze lata za sobą. Stoczył 36 walk i zanotował 3 porażki z Kliczko, Powietkinem i Millerem. Wzrost 202 cm, waga 123 kg. Od czasu porażki z Kliczko i dyskwalifikacji za doping nie walczył przez ponad 2 lata i nie trenował,ale na Szpilkę zdołał się dobrze kondycyjnie przygotować. Szpilka ma 29 lat, stoczył 24 walki z których 3 przegrał z Jenningsem, Wilderem i Kownackim, ma 191 cm wzrostu i waży 108 kg. Jego wady to szklana szczęka i lenistwo na treningach powodujące słabość kondycyjną. Po walce z Wilderem miał prawie 2 letnią przerwę spowodowana objawami depresji , które zwalcza pracując z psychologiem.
Walka od początku przebiegała według korzystnego dla Szpilki scenariusza, był on szybszy, aktywniejszy i zadawał więcej ciosów . Wach z kolei próbował ulokować swój bardzo silny prawy prosty na szczęce Szpilki. Do 5 rundy przeważał Szpilka,ale w 6 został trafiony i jak to on opuścił ręce czego Wach nie wykorzystał.Dopóki Szpilka miał siłę chodzić na nodze zakrocznej prezentował bardzo niewygodny rytm walki i dla Wacha był mało uchwytny,ale jak to u niego po 8 rundzie znacznie osłabł i Wach od 9 rundy zyskał przewagę. W ostatniej miał Szpilkę na deskach, który mimo,że wstał był półprzytomny, chwiał się na nogach,ale dotrwał do końcowego gongu jakimś instynktem przetrwania. Wach mógł i powinien wygrać tę walkę, gdyby wcześniej ruszył do ataku,a nawet w 10 rundzie po nokdaunie tak doświadczony bokser powinien odejść od rywala i z dystansu go wykończyć,a nie wchodzić z nim w zapasy. Według moich wyliczeń było 95 : 93. Sędzia, który dał wygraną Wachowi pobłądził.
Podczas tej samej gali w Gliwicach można było obejrzeć jeszcze dwa pojedynki polskich bokserów już znanego Macieja Sulęckiego w wadze średniej oraz uznawanego za wielki talent Pawła Stępnia w wadze półciężkiej. Mnie ciekawiło czy Sulęcki wraz z trenerem wyciągnęli wnioski po porażce z Jacobsem. Tamtą walkę Sulęcki przegrał nieznacznie gdyż miał za słabe uderzenia zwłaszcza z lewej ręki oraz nie trzymał dystansu.Wczoraj mniej wyprowadzał ciosów,ale miały one swoją moc i walczył w swoim dystansie. Rozbił rywala dokumentnie.Widać,że chce się rozwijać i usilnie nad tym pracuje.
Natomiast zawiódł Stępień.Miał on za przeciwnika Rosjanina z kiedyś sporym nazwiskiem Dymitrija Suchockiego. Suchocki ma 38 lat,ale dwa razy zdobył prawa pretendenckie i walczył w 2009 roku o Tytuł z Niemcem Braehmerem oraz w 2014 roku z Adonisem Stevensonem.Ta ostania walka zakończył się straszliwym nokautem w 5 rundzie. Od niej Suchocki stoczył 6 pojedynków z których 4 przegrał. Ze Stępniem do 8 rundy robił co chciał, mając go w 4 rundzie na deskach. Stępień pajacował, a nie boksował, walczył nonszalancko, obrywał ile wlazło, nie miał ani obrony, ani ataku. Jak można się było spodziewać Suchocki mało trenujący nie wytrzymał trudów walki i intensywności jaką narzucił i w 8 rundzie stanął,a w 9 został po silnym ciosie wyliczony. Co prawda protestował twierdząc,że jest gotowy kontynuować bój,ale sędzia był nieugięty. Nie zazdroszczę Gmitrukowi pracy z tak nieodpowiedzialnym bokserem. A to już drugi niby wielce utalentowany , który zawodzi po Patryku Szymańskim. Stępień przynajmniej wygrał. O pojedynku Piątkowskiej o pas nie napiszę, bo boksu w wydaniu kobiet nie uznaję, choć z wyraźną niechęcią oglądam Smile..
1638wtorek, 30, października 2018 06:21
kibic50
Tyle ma do powiedzenia selekcjoner, który głosami "patriotów" zastąpił Talanta Dujszebajewa.

"Piotr Przybecki: jest mi wstyd i chcę przeprosić"

Tak się kończą eksperymenty niekompetentnych działaczy Sad

https://sport.onet.pl/pilka-reczna/reprezentacje/piotr-przybecki-po-meczu-izrael-polska/hx3f91r
1637niedziela, 21, października 2018 09:19
Zbyszek
Znowu nieprzespana noc boksu . Tym razem gale w Bostonie, Las Vegas i Orlando transmitowane, aż przez Canal+sport, Polsat Sport i TVP Sport.
Dla mnie najważniejsza była ta w Orlando, gdzie w II edycji WBSS w wadze junior ciężkiej zmierzyli się mocno faworyzowany Kubańczyk Yuniel Dorticos lat 32, walk 22, jedna porażka , 21 wygranych przez TKO z Mateuszem Masternakiem lat 31, walk 47, 4 porażki. Polak przegrał jednogłośnie na punkty . Jego porażka spowodowana stylem walki stanowi dla mnie spory niedosyt. Z dawnych lat zapamiętałem Masternaka z walki sprzed 9 laty w Atlas Arenie w Łodzi, również z faworyzowanym i uznawanym za wschodzącą gwiazdę boksu polskiego Łukaszem Janikiem. Mateusz pokazał dobry lewy prosty atakujący, którym rozbijał gardę Janika i w luki w obronie trafiał precyzyjnymi i szybkim prawymi prostymi wygrywając przed czasem w 5 rundzie.Potem trenując z Gmitrukiem nabrał umięśnienia i być może jego ciosy więcej ważą ,ale stał się ślamazarny i zatracił szybkość zadawania ciosów. W przegranych walkach o prawa pretendenckie z Youri Kalengą oraz Bellewem nie wykazał luzu i należytego serca do walki co nie pozwoliło mu na wygrane. Ale w kwietniu tego roku w Częstochowie pokonał mocnego Kalengę, dwukrotnie bijącego się o pasy, przed czasem.
Dzisiejszy pojedynek Masternak zaczął w I rundzie obiecująco, wywierał presję na rywalu, nie dał się trafiać i rundę zremisował. Niestety w rundach II, III i przez większą część IV dał się zdominować . Dorticos trafił ciosami lewymi i prawymi,a Masternak tylko stosował całkiem bierną obronę. Pod koniec IV rundy nasz bokser wrócił jednak do pojedynku i zaczął odpowiadać na ciosy częściej trafiając rywala. Podobny przebieg miały rundy 5,6,7,8 i 9. Dorticos w tych rundach był wolniejszy od Masternaka , nie był w stanie odejść poza dystans i nieznacznie te rundy przegrał. Począwszy od rundy 10 to on jednak się obudził, przyśpieszył i zdobył przewagę, którą utrzymał do końcowego gongu.Mnie wyszedł werdykt 115:114 dla Dorticosa. Mam niedosyty , gdyż moim zdaniem Masternak nie wykorzystał swego arsenału. Jego swego rodzaju specjalnością w wygranych walkach było przepuszczenie ataku rywala przez obejście i natychmiastowy atak podwójnym lewym sierpowym. W tej walce taką akcję miał tylko jedną.W dobrych pojedynkach używał lewego prostego jako ciosu atakującego,a z Dorticosem jego lewy to głównie cios powstrzymujący. Za rzadko bił wewnętrznym prawym prostym, którym to ciosem zniszczył i Janika i Kalengę i kilku niezłych bokserów. Lecz,aby tak walczyć należało zaryzykować na co Masternaka nie było stać.Bowiem Dorticos jest zupełnie dobry i groźny w ataku, ale nieco gorszy w obronie, gdyż za późno stawia blok, jego garda jest dziurawa i ma wolne odejście. Tylko,żeby te słabości wykorzystać to trzeba była zaatakować narażając się na trafienie bardzo mocnym prawym.Masternak pokazał w walce dużo serca,ale chyba odrobinkę za mało w tym było odwagi. Wstydu na pewno nie przyniósł.
1636piątek, 19, października 2018 17:49
Zgred
Jakie to ładne, takie patriotycznie poprawne, genialne...
https://twitter.com/K_Stanowski/status/1053214130444873730

Powiem tak- mamy w sobie kształt ( chyba) ryzyka tych wszystkich powstań, którymi decydenci wycierali swe mordy...odbijając się w swych występach medialnych od sedna...
Oczywiście można to "przyjąć" jako przekaz wytyczonych zadań, skoro dziwnym trafem Spółki Skarbu Państwa zaistniały - pieniążkiem.
Pewnie w całokształcie można to rozumieć, polubić ( niektórzy) i w życiu z kawą z reklamy pójść w życie..
Generalnie to dobrze, że można poczytać, albo doczytać - świetnie.
Pozostaje w zadumie, że jednak mam wybór ( jeszcze) i przyglądając się takim Stanowskim mam nie odparte wrażenie, że za chwil kilka istota zwyczajności - będzie inna!
Czy Ładna ? A to już każdy sobie odpowie (?) sensem - jak myślę.
1635niedziela, 14, października 2018 08:41
Zbyszek
Dziś nad ranem w swoim rodzinnym mieście Omaha w Nebrasce mistrz świata federacji WBO wagi półśredniej Terence Crawford lat 31. walk 33, wszystkie wygrane pokonał przed czasem Jose Benavideza lat 26, 27 walk, wszystkie wygrane. W tym roku Crawford został uhonorowany nagrodą ESPY dla najlepszego zawodnika sportów walki. Jest on bokserem, który jest mistrzem świata w trzeciej kategorii wagowej po lekkiej i lekkopółśredniej.Należy on do moich ulubionych pięściarzy z uwagi na prezentowaną sportową postawę, umiejętności i styl walki. Żadnego przeciwnika nie lekceważy i dlatego rozpoczyna walki spokojnie, rozpoznaje jego słabe i silne strony i boksuje tak , aby wygrać. Także dziś trzymał Benavideza prawym prostym na dystans, od czasu do czasu uderzał lewym prostym i lewym sierpowym,a przy doskokach bił kombinacją 3 ciosów. Benavidez w zasadzie machał rękami i trzymał lekko z tyłu prawą rękę gotową do zadania mocnego ciosu. Crawford był dla niego za szybki i dysonował zbyt dobra obroną. Jego odejścia,zejścia uniki, blok stanowią najwyższy światowy poziom, a kiedy już cios rywala dochodził to amortyzował jego siłę. I tak upływała runda za rundą, aż pod koniec 12 Benavidez ruszył do chaotycznych ataków.Przy jednym z nich został skarcony krótkim prawym prostym i padł na matę, podniósł się ,ale po kolejnych mocnych uderzeniach walka została przerwana.

Natomiast walką Andrew Tabitiego z USA z Ruslanem Fayferem z Rosji w Jekaterynburgu rozpoczęła się II edycja WBSS w wadze junior ciężkiej. Startuje w niej 2 Polaków Mateusz Masternak i Krzysztof Głowacki. Masternak rozpoczyna za tydzień walką z Kubańczykiem Dorticosem i jeżeli wygra to w półfinale zaboksuje z Tabitim. Dla niego na pewno trudniejszym rywalem będzie Kubańczyk, bo Amerykanin walczy prymitywnie, niewiele umie, jest wolny i przewidywalny.Lecz moim zdaniem najpierw Masternak musi wygrać bój z samym sobą, bowiem dotychczas w walkach o coś usztywniał się tracąc z połowę ze swoich ogromnych walorów.
1634niedziela, 07, października 2018 08:46
Zbyszek
Z reguły nie komentuje walk bokserskich o nic,ale tym razem chyba należy napisać kilka zdań o Tomaszu Adamku, który , oby, zakończył po dzisiejszym ciężkim nokaucie z ręki Jarrella Millera bogatą karierę zawodniczą.
Tomasz Adamek ma 42 lata, stoczył 59 walk z których 53 wygrał, i 6 przegrał, w tym 3 przez K.O.Był mistrzem świata Federacji WBC w wadze półciężkiej i kiedy po porażce z Dawsonem chciał przejść do kategorii junior ciężkiej jego ówczesny trener Gmitruk i menedżer Wasilewski nie chcieli się na to zgodzić.Adamek, aby rozwiązać niekorzystny dla niego kontrakt z nimi przez rok nie boksował i w 2007 roku przeniósł się do USA. Tam szybko zdobył pas mistrza świata Federacji IBF i jako niepokonany w tej wadze z początkiem 2010 roku zaczął występować w wadze ciężkiej. W drugiej swojej walce w tej wadze w kwietniu sprawił ogromną sensację wygrywając z wysoko notowanym Chrisem Arreolą. Po tej walce sposobił się do pojedynku o pas tocząc zwycięskie walki z wysokimi bokserami, m.innymi z Grantem, który wygrał z Gołotą. Do walki o pas mistrza WBC zaprosił go Witalij Kliczko,a walka odbyła się we Wrocławiu we wrześniu 2011 roku i zakończyła przez TKO. Po niej Adamek znowu zaczął wspinaczkę na szczyt i po kilku bojach doszedł do walki o prawa pretendenckie z Ukraińcem Głazkowem w marcu 2014 roku. Niestety ten pojedynek przegrał. Gdyby go wygrał mógł być mistrzem Świata IBF. Bowiem sytuacja tak się ułożyła,że posiadacza 3 pasów Władymira Kliczkę pokonał Tyson Fury, który odmówił walki o pas z Głazkowem i został tytułu pozbawiony. Do pojedynku doproszono Charlesa Martina, który został mistrzem ,gdyż Ukrainiec doznał kontuzji prawego kolana i nie mógł kontynuować walki. Ostatnio widzieliśmy Martina w walce z Kownackim.Moim zdaniem Adamek wygrałby z Amerykaninem. Po porażce Adamek wrócił do kraju i osiadł w rodzinnej Wiśle.Po kilku miesiącach odpoczynku dusza wojownika dał o sobie znać i Adamek wrócił na ring. Nie był jednak dobrze przygotowany i obok paru wygranych poniósł porażki ze Szpilką i bolesną, przed czasem z Moliną w kwietniu 2016 roku. Po tej porażce wziął się ostro za przygotowania i na matę powrócił dopiero w czerwcu 2017 roku wygrywając z niezłym Australijczykiem Haumono.Potem wygrał z Kassim i przed czasem z wysoko notowanym Abellem. Ta ostania wygrana dała mu przepustkę do walki o prawa pretendenckie ,ale wybierając Jarrella Millera poprzeczka został zawieszona zbyt wysoko. Miller ma 30 lat, wzrost 193 walk 22, wszystkie wygrane. Co prawda waży zbyt wiele i chyba Adamka zlekceważył , bo dziś wniósł na ring prawie 144 kg, przy "normalnej" wadze ok.134 kg. W rankingach zajmuje 5-6 miejsce i jest stałym kandydatem do walki o pasy,ale Federacje pozwalają "świętym krowom" czyli Wilderowi i Joshule na wybieranie rywali poza rankingiem, odsuwając walki z pretendentami ze względów finansowych. Miller nie jest bokserem kasowym,nie walczy efekciarsko , nie ma na koncie skandali, nie jest nawróconym przestępcą,albo narkomanem, a za to jest tym ,który może z wielkimi wygrać, więc jest ostawiony do poczekalni. On podobnie jak Kownacki zadaje bardzo dużo ciosów jak na wagę ciężką, bo średnio ok.70 na rundę.
Dotychczas siłą Adamka była szybkość,ale dziś to Miller był szybszy. Przytłoczył go również ruchliwością i ilością zadanych uderzeń. Adamek chciał stosować metodę doskok, uderzenia na dół tułowia i odskok ,ale był za wolny i Miller dopadał go przy linach. Aż zal było patrzeć na męczarnie Polaka, aż po minucie drugiej rundy Miller dwoma prawymi podbródkowymi dokończył dzieła zniszczenia.Wieku się nie oszuka, fizjologi również nie i dlatego panie Adamek kończ pan piękną przygodę z boksem.
1633niedziela, 23, września 2018 08:33
Zbyszek
Wczoraj na zapełnionym stadionie Wembley odbył się mocno reklamowany pojedynek o pasy mistrza świata wagi ciężkiej Federacji WBA,IBF i WBO pomiędzy posiadaczem tytułów Anglikiem Anthonym Joshuą lat 29, walk 21 wszystkie wygrane,a pretendentem Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem o 10 lat starszym, o 10 cm niższym i o 10 kg lżejszym. Powietkin przegrał do wczoraj jedną walkę 5 lat temu w Moskwie z Władymirem Kliczko. tamta walka była paskudna, bo obaj faulowali, Powietkin atakował z wysuniętą głową,a Kliczko z premedytacją ściągał. "Sasza" był w walce z Kliczką 4 razy liczony,a punktacja była niecodzienna 119:104. Wcześniej Powietkin dwa razy zrezygnował z walki z Kliczką. W zeszłym roku był pretendentem do walki o pas WBC z Wilderem,ale dwa razy został złapany na dopingu. Zażywał meldonium i ostarynę. wygrał z dwoma naszymi bokserami Wawrzykiem i Wachem.
Wczorajsza walka była rozczarowująca.Właściwie tylko w I rundzie mieliśmy do czynienia z bardzo dobrym boksem.Obaj prezentowali odmienne taktyki, Joshua walczył w linii lewymi prostymi i od czasu do czasu używał prawego i lewego sierpowego,,zaś Rosjanin stosował metodę doskok, zadanie lewego lub prawego sierpowego i odskok poza dystans Joshuy. Anglik wygrał I starcie,ale pod sam jego koniec stracił koncentrację i dał się trafić w głowę lewym sierpowym, który to cios złamał mu nos. Następne 5 starć było bliźniaczo podobnymi, Powietkin nieco szybszy doskakiwał,ale Joshua blokował jego uderzenia, sam zaś sporadycznie kłuł rywala lewymi prostymi. Widzowie liczyli na lepszy , bardziej otwarty pojedynek wiedząc,że obaj to byli mistrzowie olimpijscy.
W 7 rundzie Joshua, który wcześniej zauważył,że Powietkin przed zadaniem prawego sierpowego robi przedmach i odsłania szczękę trafił go najpierw lewym prostym po którym Rosjanin stanął , poprawił lewym sierpowym i prawym prostym rzucił go na matę. Powietkin wstał na trzęsących się nogach i przyjął postawę,ale po następnych uderzeniach znowu zaliczył deski i sędzia przerwał pojedynek. K.O.
Niezależnie od tego ,że Joshua jest wielkim talentem to jest on także produktem nowych technologii treningowych nieznanych w czasach Powietkina. Np. przy pomocy specjalnych ćwiczeń i przyrządów wzmocnił kręgi szyjne oraz mięśnie szyi dzięki czemu mniej odczuwa skutki ciosów rywali,zwiększył objętość mięśni barkowych co pozwala mu chować za nimi czubek brody.Ponadto polski trener Remigiusz Kubas stosuje metodę treningową zwaną pilatesem.
Po tej walce powróci temat pojedynku Joshuy z Wilderem. Pewno sam bokser chciałby tej walki,ale jego mądry promotor Hearn raczej do niej na razie nie dopuści, bo przegrana oznaczałaby utratę maszynki do zarabiania dużych pieniędzy.Joshua jeszcze na Wildera nie jest gotów, jest dla niego za wolny i ma za dużo luk w obronie.
1632niedziela, 16, września 2018 09:13
Zbyszek
Boks.
Nad ranem w Las Vegas odbył się rewanżowy pojedynek o Mistrzostwo Świata wagi średniej Federacji WBA i WBC, których posiadaczem był Kazachski bokser Gennadij Gołowkin lat 36, walk 39, wygranych 38 w tym 34 przed czasem, 1 remis, 21 razy obronił tytuły - pomiędzy nim, a pretendentem Meksykaninem Saulem "Canelo" Alvarezem lat 28, walk 51, wygranych 48, w tym 34 przed czasem, 1 porażka z Floydem Mayweatherem i 2 remisy.
Poprzedni ich pojedynek zakończył się remisem, chociaż moim zdaniem sędziowie mogli dać wygraną Canelo. Ale też trzeba przyznać,że tamta walka była trudna do punktowania, gdyż akcje zmieniały się w trakcie prawie każdej rundy.
Rewanż miał pierwotnie odbyć się 3 miesiące wcześniej,ale u Alvareza wykryto ślady salbutamolu. On się nie przyznał,że zażył świadomie ten steryd, w co nie uwierzył Gołowkin ,ale badania wykazały,że steryd był w mięsie, które spożywał,zaś w organizmie nie wykryto zmian spowodowanych dopingiem i został uniewinniony.
Dzisiejsza walka stała na bardzo wysokim poziomie technicznym , taktycznym i była niezwykle intensywna. Obaj głównie operowali lewymi prostymi,zaś Gołowkin atakował sierpami głowę Canelo,a ten sierpowe lokował na dolne partie ciała Kazacha.
Tym razem punktowanie do trudnych nie należało, bowiem Alvarez wygrał 2,3.5,6,8,9 i 12 rundę,a Gołowkin pozostałe. Werdykt 115-113 jaki wydali dwaj sędziowie jest prawidłowy. Przy czym Alvarez "swoje" rundy wygrywał poza 2 minimalnie, za to Kazach rundy wygrywał wyraźnie np.4, 7 i 10. Szczególnie zawzięta walka toczyła się w ostatniej 12 rundzie decydującej o wygranej , Gołowkin dał z siebie wszystko,ale to Alvarez wygrał tę rundę i walkę. Nie ukrywam,że jestem wielkim admiratorem boksu jaki prezentuje Canelo Alvarez i to już od 11 lat. Pierwszą jego walkę z silnym Marguezem, kiedy miał 17 lat , pamiętam do dziś. Marguez posłał go na deski w 1 rundzie, w 2 był bliski wygranej przed czasem,ale to po ciosach Alvareza w rundach 5 i 6 został wyliczony. Gołowkin był dla mnie bokserskim drwalem, który seryjnie nokautował rywali,ale nie był to dobry boks, bo oparty głównie o pojedyncze uderzenia. W walkach z Alvarezem pokazał pewien rys wszechstronności,ale nadal do najlepszych w historii w tej wadze np. do Haglera wiele mu brakuje.


Kolarstwo.
Wczorajszym krótkim, 106 km , górskim etapem do Andory praktycznie zakończyła się rywalizacja w tegorocznej Vuelcie. Jeszcze do czwartku wydawało się ,że hiszpański kolarz Astany 38 letni Alejandro Valverde może realnie myśleć o powtórzeniu sukcesu z 2009 roku, tym bardziej,że w dotychczasowych wielkich wyścigach prowadzący Brytyjczyk Simo Yates w każdym z nich notował jeden etap słabości, po którym straty były nie do odrobienia.Z aspiracji do wygranej zrezygnował inny kolarz Astany Quintana i pomagał Valverde. Niestety w piątek ,a zwłaszcza wczoraj noga hiszpanowi nie podawała i nie tylko nie wygra Vuelty,ale spadł poza podium.
Wczorajszy etap był bardzo dynamiczny,atak przypuściła niefaworyzowana młodzież.I był to atak zwycięski. Vueltę wygrał 26 letni Simon Yates z Mitchelton - Scott, drugi jest 23 letni Hiszpan Eric Mas, wychowanek Contadora a trzeci 24 letni Miguel Lopez z Astany.
Faworyzowani Kruijswijk , Valverde,Pinot, Uran, Quintana, Izaquire poza podium.
Majka zajął 13 miejsce ze stratą prawie 18 minut,a Kwiatkowski jest 41 ze stratą ponad 80 minut.
Majka nie bedąc liderem grupy Bora Hansgrohe pomagał Buchmannowi, na czym stracił co najmniej 5 minut i gdyby jeszcze nie doszła strata spowodowana awarią roweru to byłby w dziesiątce. Ale moim zdaniem do tegorocznego sezonu został źle przygotowany. Starano się zwiększyć jego wytrzymałość co niewiele dało,a umniejszono jego siłę. W efekcie Majka jest dziś dużo gorszym kolarzem niż był rok, dwa, czy 3 lata temu.Wtedy radził sobie ze sztywnymi długimi podjazdami, a dziś puszcza kolo. W jeździe dynamicznej takiej jak wczoraj jak miał tak ma problemy. Natomiast Kwiatkowski do kraksy na 14 etapie starał się trzymać czołówki,a po niej traktował wyścig treningowo. Widać było,że trudy górskich etapów mocno mu dały się we znaki, bo każdy etap zaczynał aktywną jazdą,aby gasnąć w oczach. Teraz po MŚ w Insbrucku odpocznie i musi odrobić trening siłowy. Mam nadzieję,że w przyszłym roku zobaczymy lepszego Michała.
1631niedziela, 09, września 2018 06:52
Zbyszek
Tenis ziemny.
Powoli kończy się tegoroczny US Open. Jeszcze dziś w nocy finał singla mężczyzn Djokovicz ws del Potro i po zawodach. Nasi indywidualnie wypadli bardzo blado. Radwańska przegrał z dużo niżej notowaną Niemką ukraińskiego pochodzenia Tetianą Marią praktycznie bez walki, Magda Linetty została pokonana przez Serenę Williams, chyba zbyt łatwo, zaś Łukasz Hurkot awansował po kreczu Włocha do II rundy,ale tu Cilicz go nie zlekceważył jak w Wimbledonie i odesłał z "rowerkiem".Natomiast w deblu Kubot z Melo dotarli do finału, w którym przegrali , identycznie jak Alicja Rosolska w mikście z Chorwatem Merkticzem.
W finale pań spotkały się nieliczona,bo 20 w rankingu WTA Naomi Osaka z Sereną Williams. Osaka mieszka od dziecka w USA i tam trenuje. Jest pochodzenia Haitańsko-japońskiego. Prawie nie mówi po japońsku i haitańsku, a po angielsku bardzo kiepsko i z błędami. Więc woli się nie wypowiadać. Pokazuje,że jej siłą nie jest gadka, ale siła gry na korcie. I to ją odróżnia zdecydowanie od wielu piłkarzy Legii.
Osaka wygrała finał pewnie, w dwóch setach.Uznano to za wielką sensację. Ma ona 21 lat i niewiele sukcesów na koncie,ale zasygnalizowała wysoką formę wygrywając niedawny finał w Indian Wells z Kasatkiną ( 11 w WTA).
Na pokonanie Sereny wystarczyła uporządkowana i regularna gra. Williams przegrała mało skutecznym serwisem ( 55% przy 73 % Osaki) oraz ilością niewymuszonych błędów ( 23 przy 5 Naomi). Pozostałe parametry gry były wyrównane.Serena nawet przed przerwą macierzyńską nie lubiła dużo biegać,a teraz biega nie tylko mało ,ale i wolno. Najgroźniejsza jest jak może się nie ruszać i wtedy wali piłkę jak z armaty.Wczoraj przy stanie 4:3 dla Osaki sędzia przyznał punkt na 5:3 Japonce, po wcześniejszym udzieleniu ostrzeżenia. Williams zrobiła karczemną awanturę sędziemu, oskarżyła go ,że ją okradł z punku i gema,że jest rasistą, bo ona jest czarna i że jest antyfeministą i męskim szowinistą gorzej traktującym kobiety z małymi dziećmi, tak jak by Osaka była biała i nie była kobietą.Tak z połowa widzów urągała sędziemu uważając chyba,że Serena został ciężko skrzywdzona.A ona już powoli jako jedna z najlepszych się kończy. Moim zdaniem doszła do finału mając nisko notowane rywalki i żadnej ciężkiej przeprawy po drodze. Tegoroczny US Open pań to pogrom faworyzowanych i wysoko notowanych tenisistek jak Halep, Kerber, Pliszkova, Cibulkova czy Woźniacki. Osaka też na dobór przeciwniczek nie mogła narzekać poza półfinałem, w którym pokonała mocną Keys.
W tej sytuacji martwi bardzo słaba forma i brak woli walki Radwańskiej.

Boks.
W Nowym Jorku Adam Kownacki w wadze ciężkiej pokonał jednogłośnie na punkty Amerykanina Charlesa Martina, b. mistrza świata Federacji IBF.
Walka była zacięta. prowadzona w wysokim tempie i emocjonująca. Ale też była łatwa do punktowania, bo pierwsze 4 rundy wygrał Kownacki, następne 4 Martin,a ostatnie 2 znowu Kownacki. Na ringu spotkali się rywale o odmiennych cechach, Martin bardzo dobry technicznie, sprawnie poruszający się na nogach, o zróżnicowanych uderzeniach, walczący dobrze z kontrataku - z Kownackim , który niewiele umie,ale za to prze do przodu jak czołg i ma ogromne serce do walki.
Teraz przed Kownackim pewno jeszcze trudniejsi rywale. Moim zdaniem ,aby nawiązać z nimi walkę Kownacki musi schudnąć, bo przy wzroście 191 cm waga prawie 120 kg to o co najmniej 10 kg za dużo,a to pozwoli mu na bycie szybszym, musi poprawić pracę nóg i zdecydowanie ulepszyć obronę. Pewno takich technik obronnych jak unik, zejście, odejście, rotacja czy balans już się nie nauczy, ale szczelną gardę i blok musi mieć.Ma czas, bo jak na boksera wagi ciężkiej jest dość młody, ma 29 lat i dopiero od lutego 2017 roku jest zawodowym bokserem. Lecz kiedy mówi,że mógłby na tym etapie walczyć np. z Ortizem to znaczy,że nie wie o czym mówi. Sama walka byłą dobrą reklamą boksu, również tego powodu,że obaj walczyli bardzo fair.

Kolarstwo.
Dziś przed dniem przerwy, po którym kolarzy czeka jazda indywidualna na czas, chyba jak do tej pory najtrudniejsze wyzwanie. Etap kończy podjazd na Lagos de Covadonga , liczy on prawie 12 kilometrów przy średnim nachyleniu 7,2 %,ale ma też odcinki 20%.Oczywiście sama górka nie zadecyduje,ale chyba tym razem zaliczani do faworytów kolarze zechcą powiększyć przewagę tak , aby ucieczki słabeuszy nie przewracały klasyfikacji . Nasi kolarze nieźle, Majka jest 18 ze stratą do lidera 7.46 sekund i gdyby nie kłopoty z rowerem przez które stracił ponad 3 minuty były wyżej, zaś Kwiatkowski jest 20 ze stratą ponad 9 minut.
1630piątek, 31, sierpnia 2018 15:33
Zbyszek
@Zgred.
Cieszy mnie niepomiernie,że darzysz zaufaniem kierownictwo grupy Sky, gdyż ono na to zwyczajnie zasługuje.Od kilku lat wygrywają to co chcą,głównie co prawda najbardziej prestiżowy i medialny TdF,ale była i Vuelta i Giro i mnóstwo pomniejszych Tourów,że wspomnę tylko o tegorocznym WDP czy też klasykach . Inaczej mówiąc , oni dali liczne dowody,że wiedzą co czynią.
A Kwiatkowski nie jest na tym poziomie przygotowania, aby tegoroczną Vueltę wygrać z pomocą grupy czy bez.Od niego na dziś jest kilkunastu znacznie lepszych górali. W tegorocznym TdF widać to było najdokładniej na 2 etapie w Pirenejach. Nastąpił odjazd kilku kolarzy z których paru zagrażało liderom z grupy Sky i Michał prowadził grupę pościgową,ale na dość długim podjeździe o średnim nachyleniu ok.6% na czoło wyszedł Tom Dumoulin i Kwiatkowski jego przyśpieszenia nie wytrzymał i puścił koło. Nasz kolarz ma dobrą wytrzymałość szybkościową, ale na sztywne długie podjazdy w wysokich górach trzeba mieć straszliwą siłę. Z tego co czytałem to po tegorocznych MŚ Kwiatkowskiemu zostanie zaaplikowany specjalny trening siłowy. Te dwa elementy, a więc wykazanie dojrzałości i rozwagi oraz sprostanie wysiłkowi treningowemu określą przyszłość Kwiatkowskiego. Ja raczej jestem spokojny,że ten egzamin zda, bo jest to kolarz inteligentny i bardzo pracowity. Dlatego nie należy słuchać biadoleń Jarońskiego, gdyż one są żałosne. Grupa nie pomaga Michałowi , bo takie są założenia,a podstawą odnoszenia sukcesów jest konsekwencja. Przy czym ja liczę,że może ona ulec pewnej modyfikacji, gdyby de La Cruz lub Henao całkowicie zawiedli i tylko Polak miałby nadzieje na miejsce w czołówce, gdyż tak szacowna grupa jak Sky na klęskę pozwolić sobie nie może.
A co do Majki to życzę mu,aby swą postawą w Vuelcie pokazał,że warto dać mu jeszcze jedną szansę.
1629czwartek, 30, sierpnia 2018 19:38
Zgred
@Zbyszek

Ależ nie ma za co przepraszać, a ja ze swej strony dziękuję za opowiedz i podpowiedz zarazem. Faktycznie oglądając ten wyścig ( choć to dopiero początek) rzuca się w oczy inna jazda Sky - owców.
No cóż Kwiatkowski aby się liczyć na tym rynku musi zdać ten egzamin wytrwałości i walki głównie ze swoim organizmem. Może taka strategia tak bogatej grupy ma ukryty sens i doczekamy się wreszcie prawdziwego lidera w prawdziwych wyścigach głównie TdF.
Nie od dziś wiadomo, że aby nauczyć się dobrze pływać trzeba poczuć brak gruntu pod stopami, a nie powiedzmy metrów półtora na basenie.
1628czwartek, 30, sierpnia 2018 17:49
Zbyszek
@Zgred.
Przepraszam,że odpowiadam z opóźnieniem,ale żona wyjechała i zostawiła mnie z 3 kotami, a do tego roboty nie ubywa i często muszę godzin normatywnych nie przestrzegać.
Jednocześnie bardzo dziękuję za zainteresowanie kolarstwem. Jak zauważyłeś ja nie pisuję o futbolu, tenisie ziemnym , boksie i kolarstwie na zamówienie , jak czynią to pismacy. Dla mnie wedle starej sentencji . bliskim przyjacielem jest Platon,ale bliższym prawda.
To co napisałem przed Vueltą potwierdza praktyka wyścigu.
Michał został liderem po II etapie i na III został sam i sam musiał bronić czerwonej koszulki. Tę koszulkę stracił po IV etapie. Ekipa Sky mu nie pomagała. Komentatorzy telewizyjni ganili kolarzy Sky,że nie bronili pozycji lidera. Ja jakoś rozumiem tę potrzebę bronienia polskości,ale jej nie podzielam. My nie jesteśmy gorsi od reszty świata i nie ma żadnej potrzeby traktować nas inaczej , jak jakiś wybraków.
Michał Kwiatkowski nie ma żadnej szansy na wygranie tegorocznej Vuelty,ale zdaniem wybitnego fachowca dyrektora sportowego Sky Dave Blaistforda, z czym się zgadzam może np. być najlepszym w TdF. Dodam,że grupa Sky ma największy budżet ze wszystkich grup kolarskich 31 mln Funtów, miejsce w wielkiej telewizji jaką jest Sky , znakomitych fizjologów, lekarzy itd. Mówiąc wprost, ich sukcesy powodują,że ich traktuję wiarygodnie. Kwiatkowski w tegorocznej Vuelcie ma nauczyć się na własnym doświadczeniu jak planować wysiłek, czego wymagać od kolegów , jak planować swój wysiłek.
Nikt w grupie nie wymaga od niego ,aby osiągnął sukces cząstkowy, oni chcą,aby on nauczył się zarządzać wysiłkiem i chcą zbadać jak pokierować jego dalszym treningiem. Marzę,aby ten egzamin magisterski zdał.
Natomiast Vuelta powinna być korzystna dla Majki. Tu z kolei ubolewam,że jemu w Borze nie dano szansy na sprawdzenie się jako lidera przed TdF. Być może liczono ,że przy Contadorze tych umiejętności nabył ,a pewnikiem od początku postawiono w tej niemieckeij grupy na Niemca.
1627poniedziałek, 27, sierpnia 2018 16:29
Zgred
#Memoriał Huberta Jerzego Wagnera

W ostatnim dniu turnieju Polacy po długim boju z Rosją wygrali
3:2 (21:25, 25:22, 24:26, 25:15, 15:10) wygrywając tym samym główny puchar, dając radość kibicom zgromadzonym w krakowskiej hali.
Wynik cieszy, właściwie nic nie wyjaśnia, no może po za tym, że Heynen ku zdziwieniu komentatorów ( Drzyzga, Swędrowski) nie ogrywał jednej nominalnej szóstki bowiem w każdym meczu wychodził innym, zmienionym składem, trzymając tym samym pod prądem całą czternastkę kadrowiczów. Dodatkowo w trakcie gry mieszał składem nie trzymając się schematów...idąc zmianami pod wynik. Wynik cieszy bo zawsze to dobrze pokonać Rosjan, ale prawda jest taka, że widać po wszystkich zespołach przygotowania pod MŚ. Rosja od czwartego seta grała bez swoich 3-4 żelaznych graczy z pierwszej szóstki, czego skutkiem była zagubiona chwilami gra zmienników. Właśnie dlatego taki turniej dla trenerów jest jak "otwarta księga ławki"...
Francja oczywiście wygrała z Kanadą 3-1 zajmując miejsce trzecie.
I tyle - jeśli chodzi o krakowskie granie - cała reszta to boje na Mistrzostwach Świata i tam wyniki będą miały znaczenie, całkowite znaczenie, a że to już za chwilę...zobaczymy.

Aha, był jeszcze jeden ciekawy moment kiedy wręczano nagrody uznaniowe dla siatkarzy poszczególnych drużyn, atakujących, odbierających, blokujących itd...jednym wśród zasłużonych siatkarzy ( Skorek, Sadalski, Bosek, Gościniak ) wręczających poszczególne nagrody znalazł się uchachany v-ce prezes PZPS Ryszard Czarnecki - przywitany bardzo solidną porcją krakowskich gwizdów...ot taki krakowski akcent Wink
1626sobota, 25, sierpnia 2018 08:41
Zgred
#Memoriał Huberta Jerzego Wagnera

W dniu wczorajszym rozpoczął się w Krakowie bardzo silnie obsadzony XVI Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Między 24 - 26 sierpnia na parkiecie krakowskiej hali rozegrają mecze reprezentacje Francji, Rosji, Kanady i Polski.

Terminarz i plan transmisji
piątek, 24 sierpnia
Polska - Kanada, godz. 17:30 / transmisja: Polsat Sport, Super Polsat/
Francja - Rosja, godz. 20:30 / transmisja: Polsat Sport/
sobota, 25 sierpnia
Polska - Francja, godz. 14:00 / transmisja: Polsat Sport, Super Polsat/
Rosja - Kanada, godz. 17:00 / transmisja: Polsat Sport/
niedziela, 26 sierpnia
Francja - Kanada, godz. 14:00 / transmisja: Polsat Sport Extra/
Polska - Rosja, godz. 17:30 / transmisja: Polsat Sport, Super Polsat/

Tu ciekawy wywiad z trenerem Heynenem z akcentami na przygotowanie odpowiedniej dyspozycji na MŚ ( 9 - 30 września ):

https://sport.onet.pl/siatkowka/mistrzostwa-swiata-siatkarzy/reprezentacja-polski/vital-heynen-o-memoriale-huberta-wagnera-2018/z4yfwdd

W piątkowych meczach Polska grając bardzo słabiutko pokonała osłabioną kontuzjami ( 6 zawodników) kadrę Kanady w trzech setach, a Rosja raczej bez znacznego wysiłku uporała się z Francją oddając Francuzom jednego seta. Wszystkie zespoły prócz Kanady i Polski ( brak Drzyzgi i Zatorskiego) wystąpiły w podstawowych składach i choć widać po siatkarzach trudy przygotowań to jednak poziom Rosji I Francji jest zdecydowanie wyższy niż reprezentacji Polski co niestety nie wróży dobrze przed najważniejszą tegoroczną imprezą.
Pozostaje wierzyć w dobrą rękę Heynena, odpowiednie roszady personalne i ambicję naszych siatkarzy, lecz naoczny przekaz pokazuje w jakim miejscu na siatkarskiej mapie świata jesteśmy w obecnym czasie i nie zmienia tego fakt iż na parkietach Włoch i Bułgarii wystąpimy jako aktualni Mistrzowie Świata...

Mecze sobotnie:

Polska - Francja 3:2 (30:28, 21:25, 22:25, 25:22, 15:13)
Obie drużyny falowały efektywnością gry z czego obronną ręką wyszli Polacy. Bardzo widoczny ubytek siły obu drużyn, co nie dziwi po ostrych treningach na zgrupowaniach i obciążeniach. Na plus powracający Zatorski, Kochanowski i Kubiak, na minus coraz bardziej ociężały Kurek.

Za to drugi mecz Rosja - Kanada 3:2 (25:17, 25:22, 22:25, 21:25, 21:19) śmiało można nazwać rosyjskim kabaretem...Raz, że wygrywali dwoma setami i ku uciesze widzów lekceważąc Kanadyjczyków weszli na poziom dawno nie osiągalnej żenady. Dwa, tak się w tym pogubili, że na włosku ważyło się ich zwycięstwo, które właściwie mogą zawdzięczać jedynie brakiem odwagi swoich rywali w piątym secie ( 21-19)
1625piątek, 24, sierpnia 2018 08:44
Zgred
@Zbyszek

To mi się gryzie...:
"w tegorocznej Vuelcie będzie liberem, nie będzie nikomu pomagał i nie będzie mógł liczyć na pomoc. Sam ma nauczyć się rozkładać siły i jechać odpowiedzialnie , tak, aby zająć jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej. Jest to kolejne docenienie światowej klasy Kwiatkowskiego."

Skoro ma być liderem grupy Sky to nie wyobrażam sobie aby reszta grupy była zwolniona z zadań pomocy, ubezpieczania ewentualnych akcji rywali. Skoro doceniają klasę Kwiatkowskiego raczej nie zostawią go samego sobie w tak trudnym wyścigu, takie działania byłyby raczej "uśmierceniem" kolarza a nie docenieniem. (?)
1624czwartek, 23, sierpnia 2018 19:35
Zbyszek
W sobotę rusza kolejna edycja Wielkiego Kolarskiego Wyścigu - Hiszpańska Vuelta.
Wyścig jest piekielny trudny, chyba nawet trudniejszy od tego z 2015 roku.Liczy 21 etapów, ma 3271 kilometrów podzielonych na 9 etapów górskich z metami na podjazdach, 7 etapów płaskich, dwa pagórkowate i 2 jazdy na czas , w tym prolog. Nie startują, ani ubiegłoroczny zwycięzca Froome,ani tegoroczny triumfator TdF Thomas.Do faworytów można zaliczyć : jadącego z nr 1 Vincezno Nibalego z Bahrain Meridy, Richiego Porte z BMC Racing, Thibauta Pinota z Groupamy, Quintanę z Movistar, Rigoberto Urana z EF Eduaction First Drapac i Fabio Aru z UAE. Tym razem lider grupy Sky de La Cruz raczej Vuelty nie zawojuje.
Pewno tym razem pojawi się jakiś niespodziewany kandydat do wysokiej pozycji w klasyfikacji generalnej. Lecz nie można wskazać najtrudniejszych etapów , gdyż jak wykazuje praktyka ścigania na Giro, TdF i Vuelcie w ostatnich 3-4 latach to organizatorzy sobie, a kolarze sobie. To oni decydują który etap uznają za selekcyjny i na którym będą się ścigać do upadłego. Potem ci, którzy wypracowali lidera bronią jego pozycji i dochodzi do dwóch,a nawet trzech wyścigów. Co przestaje ekscytować,a zaczyna bawić.
Pojedzie dwóch Polaków :Rafał Majka z grupy Bora Hansgrohe oraz Michał Kwiatkowski z teamu Sky. Majka po tym jak zawiódł na TdF będzie pomocnikiem wytypowanego na lidera Buchmanna. Inną rolę dostał Kwiatkowski. Kierownictwo Sky chce sprawdzić czy Michał może być liderem grupy np. na TdF i w tegorocznej Vuelcie będzie liberem, nie będzie nikomu pomagał i nie będzie mógł liczyć na pomoc. Sam ma nauczyć się rozkładać siły i jechać odpowiedzialnie , tak, aby zająć jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej. Jest to kolejne docenienie światowej klasy Kwiatkowskiego.
1623sobota, 11, sierpnia 2018 07:18
Zbyszek
Wielki triumf Michała Kwiatkowskiego w 75 edycji Wyścigu Dookoła Polski. Wyścig miał wyjątkowo mocną obsadę i dlatego wygrana Kwiatkowskiego jest tak cenna. Nie przyszła ona łatwo, gdyż rywale ostro wojowali do samego końca. Polak w pokonanym polu pozostawił takie tuzy światowego peletonu jak Yates, Pinot,Bennett,Teuns,Formolo czy Aru.
Kwiatkowski jest kolarzem światowej klasy,ale zwycięstwo nie byłoby możliwe bez pomocy kolegów z grupy Sky.To,że kierownictwo Sky wyznaczyło Kwiatkowskiego na lidera grupy i do składu wprowadzono tak wybitnego kolarza jak Henao świadczy o szacunku jaki swoją postawą , zwłaszcza w TdF zaskarbił sobie Polak. Oprócz Kolumbijczyka wielką pomocą byli dwaj polscy kolarze :Gołaś i Wiśniowski. Michał jest w najlepszej grupie kolarskiej mającej nie tylko największe pieniądze,ale i wybitnych fizjologów i lekarzy i jest przez nich bardzo dobrze prowadzony i stale podnosi swój poziom sportowy. Oby wszedł na poziom umożliwiający bycie liderem w Wielkich Tourach. Wysokie ,bo 14 miejsce w klasyfikacji generalnej zajął drugi z Polaków Cieślik z grupy CCC Sprandi Polkowice.
1622sobota, 04, sierpnia 2018 08:36
Zbyszek
W dniu dzisiejszym rusza 75 edycja Wyścigu Dookoła Polski. Nasz narodowy Tour swych początków sięga 1928 roku.Swój rozwój w czasach najnowszych zawdzięcza Czesławowi Langowi, który zdołał od 2011 roku wprowadzić WDP do cyklu UCI World Tour. Wyścig liczy 1025 km i podzielony jest na 7 etapów. W tym roku na starcie będzie wielu znakomitych kolarzy, z których jako kandydatów do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej należałoby wymienić : z BMC Racing Dylana Teusa nr 1,z Mitchelton Scott Michaela Albasiniego nr 21, ze Sky Sergio Henao nr 42 i Michała Kwiatkowskiego nr 43,z Astany Moreno Mosera, z GG2R Mondiale Jana Bahelantsa, z UAE Team Emirates Fabio Aru,z groupama FDJ Thibaut Pinota, Wystatuja dwie polskie grupy , reprezentacja i CCC Sprandi Polkowice. Może niespodziankę sprawi Paterski nr 213.
Ja oglądam.
1621sobota, 28, lipca 2018 17:53
Zbyszek
Dzisiejszym etapem jazdy na czas zakończyła się rywalizacja w tegorocznym Tour de France.
Etap wygrał Tom Dumoulin , który w klasyfikacji generalnej zajął 2 miejsce przed Chrisem Froomem , w generalce 3 i Geraintem Thomasem , który wygrał TdF 2018. Znakomicie spisał się Michał Kwiatkowski, który był 4 i ustąpił tylko największym tuzom Wyścigu.
Wyścig pełen sensacji, gdyż faworyzowany Froome przegrał ze swoim kolegą z zespołu Sky Thomasem ,który na szosie większych sukcesów nie miał.Znany był jako świetny kolarz torowy, dwukrotny Mistrz Olimpijski i trzykrotny Mistrz świata w jeździe na dochodzenie.Równie ogromną sensacją jest 4 miejsce w klasyfikacji generalnej Słoweńca Primoza Roglicza w jego pierwszy stracie w TdF, wcześniej skoczka narciarskiego.
Klasyfikację punktową wygrał Peter Sagan, górską Alaphippe , na najlepszego młodzieżowca Egan Bernal z grupy Sky,a drużynową ekipa Movistar.
Michał Kwiatkowski nie zawiódł, był aktywny i jako pomocnik Thomas i Frooma z zadań wywiązał się znakomicie. Niedosyt można mieć po występie Majki, który jak nie zmieni nawyków harcownika to będzie mu trudno nawiązać walkę o czołowe miejsce w klasyfikacji generalnej TdF.
Organizatorzy nie spisali się nie tylko przy próbie wyeliminowania Frooma i tym samym ekipy Sky,ale dziwacznie ustawili trasę . Można próbować zrozumieć ich motywację,bo w kilku ostatnich latach kolarze sami wybierali jeden ,góra 2 etapy na których najlepsi się naprawdę ścigali i na nich ustalano tabelę klasyfikacji generalnej i chcieli tak skonfigurować trasę i kolejność etapów,aby to na nich kolarze musieli dokonywać selekcji i stąd już od 10 etapu wysokie Alpy. Tylko,że ten etap był praktycznie ostatnim w którym było wielkie ściganie. Po nim czołówka odjechała i najlepsi potrafili przyjeżdżać po blisko 20 minut za zwycięzcami innych etapów. To tak jak by np. w maratonie na mecie zameldowało się kilku najlepszych ,a nam kazano ekscytować się walką o miejsca poza podium.
Cała nadzieja w tym,że w przyszłym roku 106 edycja i że Froome lat 33 i Thomas lat 32 będą o rok starsi i o podium wojować zacznie młodsze pokolenia kolarzy.
1620czwartek, 26, lipca 2018 20:22
Zbyszek
@Zgred.
Gdyby tak połączyć walory Majki i Kwiatkowskiego to wyszedłby kolarz prawie kompletny.
W zeszłym tygodniu felietonista PS wyśmiewał się z Majki,że mówił ,iż marzy o miejscu w pierwszej piątce,a on pytał, a gdzie on jest. Ja twierdzę,że Majka miał nie tylko szanse,ale powinien być na pudle w tegorocznym TdF. Na przeszkodzie stanęła nie jego forma fizyczna,ale niedojrzałość. Media chętnie podchwyciły zdanie Majki :"Cały rok przygotowań i wszystko na nic". A mówił to zawodnik tuż po zakończeniu etapu na którym stracił 17 minut i był kompletnie nie zmęczony tak jak by w ogóle nie jechał na rowerze.
Dlaczego piszę o niedojrzałości. Bo pewno na mecie w Paryżu będzie tak,że w pierwszej 10 klasyfikacji generalnej nie będzie ani jednego kolarza , który był w pierwszej 20 po 9 etapach. A Majka tam gdzie inni zachowywali siły je tracił i był po 9 etapach na 8 miejscu. I drugi przykład; Na 3 etapie w Alpach Majka uciekał i kiedy na 11 km od mety został doścignięty na niewielkich górkach stracił 12 minut. To już kwestia psychiki, zachowanie niegodne lidera poważnej grupy. Pewnikiem dyrektor sportowy przywołał go do porządku, bo na 2 etapie w Pirenejach sytuacja był analogiczna, Majka uciekał. został doścignięty,ale tym razem walczył, mimo,że do mety było ponad 14 km przy nachyleniu stoku 11% to do najlepszych stracił 20 sekund.
Gdyby z taką pasją jechał w Alpach to byłby w ścisłej czołówce. Grupy Sky nie można winić o taką jazdę, to nie ich wina, to zasługa ich liderów. Gdyby inne grupy miały tej klasy liderów co Thomas lub Froome to jechałyby dokładnie tak samo czyli broniłyby prowadzących przed groźnymi rywalami.
A sam tegoroczny TdF z winy organizatorów zmienił się w parodię. Ale podsumuję po jego zakończeniu. Pozdrawiam.
1619poniedziałek, 23, lipca 2018 13:57
Zgred
@Zbyszek

Dziękuję za wprowadzenie w szczegóły, właśnie mając na uwadze R. Majkę kierowałem pytania. Dziwne jest to, że Sagan potrafi na górskim etapie przyjechać na czwartym miejscu, a Majka ze stratą dalej za czołówką - pomieszanie z poplątaniem...
Zatem trudno, trzeba się pogodzić z układem w którym nasi kolarze "grają grę" dla lepszych.
Należy w takim razie kibicować aby układ z BMC Racing wyszedł, może będzie to zajawka na przyszłość...oby.

"Ja jestem z tej generacji, która mogła tylko pomarzyć ,że zobaczy polskiego kolarza na trasach TdF, Giro czy Vuelty. Dlatego cieszę się z tego co mam licząc,że będzie jeszcze lepiej."

Jesteśmy w tej samej drużynie Wink może przyjdzie czas, w którym jakość polskiego kolarstwa zacznie się ścigać do jednej bramki...
ku naszej uciesze.

Dziękuję i pozdrawiam
1618niedziela, 22, lipca 2018 14:47
Zbyszek
Po dołującym meczu na szczęście zdążyłem na pokaz bosku w wykonaniu Oleksandra Usyka. Zmierzył się on w finale WBSS wagi junior ciężkiej w walce będącej równocześnie pojedynkiem unifikacyjnym o pasy Federacji WBA,WBC,IBF i WBO z Rosjaninem Muratem Gassjewem. Walka miała się odbyć w maju w ZEA,ale Riabiński wykupił prawa od Arabów, mimo,że Gassjew to taki trochę przyszywany Ruski, bo od młodych lat mieszka i trenuje w USA.
Jeszcze kilka miesięcy temu nie było fachowca bokserskiego ,który by postawił choć centa na wygraną Gassjewa,Im bliżej walki tym przemysł propagandowo biznesowy oceniał szanse Ruskiego coraz wyżej. Przed pojedynkiem nawet u buków to on był faworytem. A przecież ich umiejętności bokserskie nie zmieniły się. Nadal Gassjew to silny, nieco toporny, ale tylko dobry rzemiecha,a Usyk to wyśmienity technik, artysta i jednocześnie profesor boksu. Tylko przypadkowy cios mógł sprawić,aby przegrał.
Od początku walki Usyk dominował na ringu. Przez pierwsze 4 rundy demonstrował znakomite ciosy proste z prawej i lewej ręki, od rundy piątej dodał do nich ciosy sierpowe,a do 9 wzbogacił swój repertuar uderzeń o ciosy podbródkowe. Przez ostanie 4 rundy obijał bezkarnie Gassjewa jak byłby on workiem treningowym. Nie przegrał żadnej z 12 rund,a Rosjanin zdołał zremisować tylko 2 rundy, 4, kiedy raz zadał mocny prawy sierpowy i rundę 7 , w której pod koniec zepchnął Usyka do narożnika.
Niewiarygodny pokaz boksu. Usyk w mojej ocenie już jest wśród najlepszych ostatnich lat Floyda Mayweathera jr. Łomaczenki i Crawforda.
1617niedziela, 22, lipca 2018 09:52
Zbyszek
@Zgred.
Przed TdF napisałem,że oczekuję od Majki dojrzałości, bo bez jej okazania nie ma co myśleć o wysokich lokatach w "Wielkiej Pętli".To on jest liderem Bory Hansgrohe. I swoją kiepska jazdę tłumaczy złym przygotowaniem. A może po prostu jest za słaby i tyle, bo np. po Saganie tego nie widać..
Zgredzie obserwujesz kolarstwo od lat i sam widzisz,że tych prawdziwych liderów i bohaterów jak na lekarstwo. Za moich czasów byli to :Anquetil,Merckx,Thevenet,Hinault, Fignon,LeMond,Indurain,Contador i teraz Froome. Zarzuty wobec Frooma o doping są dęte i nieprawdziwe o czym pisałem przed wyścigiem i ich plotkarskie przekazy tylko ośmieszają WADA i deprecjonują walkę z prawdziwym dopingiem.Tacy wielcy kolarze są rzadkością . I my takich nie mamy i musimy się z tym pogodzić. Pewno w dawniejszych czasach Szurkowskiego i Szozdy mogliby oni zamieszać wśród najlepszych, gdyby mogli być zawodowcami . Z dzisiejszych kolarzy każdy ma wady nie pozwalające mu na sukcesy. Najlepszy Kwiatkowski nie radzi sobie w w wysokich górach i co z tego,że byłby liderem jakiejś grupy jak szans na wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej by nie miał.Kwiatkowski jest mądrym człowiekiem i ma tego świadomość,że Froomowi , Thomasowi nie dorówna i wie,że po ich odejściu Sky znajdzie innych liderów. Majka jest kolarzem jednostronnym i ja z rosnącym przerażeniem obserwowałem jego wygłupy na pierwszych 9 etapach TdF. On nigdy nie miał szybkości o czym świadczy jego marna jazda na czas, a stale meldował się w czołówce na sprinterskich etapach, ba dojechał, nie wiadomo po co , jako piąte koło u wozu w swojej grupie na etapie jazdy drużynowej przy szybkości prawie 54 km/godz. W miniony poniedziałek, kiedy wszyscy kolarze regenerowali się i wypoczywali Majka odbył ponad 70 kilometrowy intensywny trening . Owszem rozbił się na IX etapie,ale niegroźnie, bo tylko nos mu ucierpiał i górna warga. Chyba jego potencjał energetyczny jest za słaby na obciążenia i niepotrzebnymi pokazami na początku wyścigu go dodatkowo zmarnował. Reszta kolarzy niech się cieszy,że jeździ w dobrych zawodowych grupach.
Natomiast jest szansa,że może nie polski kolarz będzie kandydatem do wygranej w wielkich Tourach,ale polska grupa. Kończą się bowiem rozmowy w sprawie przejęcia przez CCC Polkowice silnej grupy BMC Racing.
Ja jestem z tej generacji, która mogła tylko pomarzyć ,że zobaczy polskiego kolarza na trasach TdF, Giro czy Vuelty. Dlatego cieszę się z tego co mam licząc,że będzie jeszcze lepiej. Pozdrawiam.
1616czwartek, 19, lipca 2018 22:04
Zgred
TDF

Zbyszek

Jako laik kolarski, acz zamiłowany kibic tej kolarskiej udręki, która tak bardzo okazale ukazuje to co w sporcie jest - tym czymś! Przygotowaniami, morderczymi treningami w cyklu całorocznym, ze startami w innych tzw. pętlach itd, itp...Starty na płaskich terenach, praca sprinterów z pomocą drużyn, góry i pomoc drużyn w holowaniu, dramaturgia, upadki, straty, ucieczki ( często zabite) i - linia mety - triumf - głownie jedno etapowy...
Oczywiście rozumiem strategię drużyn mających swoich liderów i obok nich pracujących pobocznych, to zrozumiałe z perspektywy taktyki i taki Froome począwszy od 2010 roku kiedy dołączył do Team Sky bierze wszystko co może we wszystkich Tourach * cztery razy w TDF) niezależnie od tego, że "wisiał" na włosku oceny komisji od dopingu...(?) w tym roku. Sky go chowa i każdy etap, czy płaski czy tak jak teraz, kiedy ścigają się już w Alpach dojeżdżają na linię mety kontrolując do bólu poczynania rywali. Na razie na "żółtym kolorze" pomyka Thomas, ale...jak zwykle wyścig wygra Froome.

Ten wstęp poczyniłem pod zasadne pytanie:
Dlaczego polskiego kolarza w zasadzie nigdy nie można oglądać jako lidera jakiejś grupy? Czy ludzie jeżdżący świetnie - Kwiatkowski ( Sky) , Rafał Majka, Paweł Poljański, Maciej Bodnar ( Bora-Hansgrohe), oraz Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) - muszą jedynie wypełniać postawione im zadania?
Słucham co mówi Majka po poprzednich etapach, że cały rok przygotowań pod ten wyścig i...i po etapie na kocich łbach ( swoją drogą rewelacyjny pomysł organizatora), po upadku właściwie wyścig ma już z głowy - jeszcze przed górami.
Nasza kolarska starsza ale i młodsza historia pokazuje, że zawsze mieliśmy doskonałych kolarzy, dlaczego zatem musimy niejako zawsze odgrywać drugo lub trzeciorzędowe role?
Pewnie fundusze , kontrakty...no tak, ale jak widzi się pracę tych naszych "pobocznych" aż z ciekawości nasuwa się pytanie -
To My nie potrafimy tak zapracować na swojego lidera ? W swoim gronie? Ech -się rozmarzyłem.
1615poniedziałek, 16, lipca 2018 20:23
Zbyszek
Wczoraj zakończył się kolejny turniej z cyklu Wielkiego szlema w tenisie ziemnych na kortach Wimbledonu.
Wielki sukces w grze pojedynczej juniorek odniosła legionista Iga Świątek ,która przez rozgrywki przeszła jak burza i została ich zwyciężczynią.Nawet w finale tenisistka z Austrii nie postawiła jej trudnych warunków. Gra ona jak na swój wiek bardzo dojrzale,regularnie, spokojnie, dobrze technicznie i ma taka naturalną łatwość gry wzdłuż linii , niebywale niewygodnej dla rywalek. Jest 4 Polka , która w juniorkach wygrała Wimbledon po Olszy/1995/, Agnieszce Radwańskiej/2005/ i jej siostrze Urszuli?2007/. Należy jej życzyć,a by poszła w ślady Agnieszki.

Rozgrywki pań nie przyniosły ani emocji, ani nie stały na wysokim poziomie. Dominowała nasza Niemka Andżelika Kerber, która bez większego wysiłku ogrywała rywalki. W finale rozjechała najbardziej utytułowaną,ale dziś już weterankę kortów Serenę Wiliams w dwóch krótkich setach do 3.Jedyna, która Kerber mogła zagrozić Rumunka Simona Halep nr 1 rankingu odpada w 3 rundzie po porażce z niewygodną dla technicznie grających tenisistek Tajwanką Wsieh.

Odwrotnie było wśród mężczyzn. zaciętych i emocjonujących pojedynków było co niemiara.W ćwierćfinale Roger Federer nie sprostał zawodnikowi z RPA Kevinowi Andersonowi. Współczułem Rogerowi, który ma już swoje lata i od połowy 4 seta prowadząc 2;1 ambicją starał się wyrównać niedostatki szybkości. Nie dał rady. W innym ćwierćfinale Rafa nadal starł się z Del Potro i też stoczył wyczerpujący 5-setowy pojedynek. Wreszcie półfinały i ostry bój na to kto silniejszy pomiędzy Andersonem a Ilsnerem oraz przedwczesny finał pomiędzy Novakiem Djokoviczem a Nadalem. Ten ostani mecz był nie tylko niezwykle zacięty /trwał łącznie ponad 5 godzin/ ,ale stał też na rzadko spotykanym poziomie. Hiszpan miał pretensje do organizatorów,że przy stanie 2;1 przenieśli dokończenie meczu na sobotę i jego zdaniem tylko dlatego uległ Serbowi. W finale Anderson został od razu przełamany i większego oporu Djokoviczowi nie stawiał. Jest to 13 wygrana Serba w turniejach Wielkiego Szlema.
yvComment v.2.01.1