A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1637)
1637niedziela, 21, października 2018 09:19
Zbyszek
Znowu nieprzespana noc boksu . Tym razem gale w Bostonie, Las Vegas i Orlando transmitowane, aż przez Canal+sport, Polsat Sport i TVP Sport.
Dla mnie najważniejsza była ta w Orlando, gdzie w II edycji WBSS w wadze junior ciężkiej zmierzyli się mocno faworyzowany Kubańczyk Yuniel Dorticos lat 32, walk 22, jedna porażka , 21 wygranych przez TKO z Mateuszem Masternakiem lat 31, walk 47, 4 porażki. Polak przegrał jednogłośnie na punkty . Jego porażka spowodowana stylem walki stanowi dla mnie spory niedosyt. Z dawnych lat zapamiętałem Masternaka z walki sprzed 9 laty w Atlas Arenie w Łodzi, również z faworyzowanym i uznawanym za wschodzącą gwiazdę boksu polskiego Łukaszem Janikiem. Mateusz pokazał dobry lewy prosty atakujący, którym rozbijał gardę Janika i w luki w obronie trafiał precyzyjnymi i szybkim prawymi prostymi wygrywając przed czasem w 5 rundzie.Potem trenując z Gmitrukiem nabrał umięśnienia i być może jego ciosy więcej ważą ,ale stał się ślamazarny i zatracił szybkość zadawania ciosów. W przegranych walkach o prawa pretendenckie z Youri Kalengą oraz Bellewem nie wykazał luzu i należytego serca do walki co nie pozwoliło mu na wygrane. Ale w kwietniu tego roku w Częstochowie pokonał mocnego Kalengę, dwukrotnie bijącego się o pasy, przed czasem.
Dzisiejszy pojedynek Masternak zaczął w I rundzie obiecująco, wywierał presję na rywalu, nie dał się trafiać i rundę zremisował. Niestety w rundach II, III i przez większą część IV dał się zdominować . Dorticos trafił ciosami lewymi i prawymi,a Masternak tylko stosował całkiem bierną obronę. Pod koniec IV rundy nasz bokser wrócił jednak do pojedynku i zaczął odpowiadać na ciosy częściej trafiając rywala. Podobny przebieg miały rundy 5,6,7,8 i 9. Dorticos w tych rundach był wolniejszy od Masternaka , nie był w stanie odejść poza dystans i nieznacznie te rundy przegrał. Począwszy od rundy 10 to on jednak się obudził, przyśpieszył i zdobył przewagę, którą utrzymał do końcowego gongu.Mnie wyszedł werdykt 115:114 dla Dorticosa. Mam niedosyty , gdyż moim zdaniem Masternak nie wykorzystał swego arsenału. Jego swego rodzaju specjalnością w wygranych walkach było przepuszczenie ataku rywala przez obejście i natychmiastowy atak podwójnym lewym sierpowym. W tej walce taką akcję miał tylko jedną.W dobrych pojedynkach używał lewego prostego jako ciosu atakującego,a z Dorticosem jego lewy to głównie cios powstrzymujący. Za rzadko bił wewnętrznym prawym prostym, którym to ciosem zniszczył i Janika i Kalengę i kilku niezłych bokserów. Lecz,aby tak walczyć należało zaryzykować na co Masternaka nie było stać.Bowiem Dorticos jest zupełnie dobry i groźny w ataku, ale nieco gorszy w obronie, gdyż za późno stawia blok, jego garda jest dziurawa i ma wolne odejście. Tylko,żeby te słabości wykorzystać to trzeba była zaatakować narażając się na trafienie bardzo mocnym prawym.Masternak pokazał w walce dużo serca,ale chyba odrobinkę za mało w tym było odwagi. Wstydu na pewno nie przyniósł.
1636piątek, 19, października 2018 17:49
Zgred
Jakie to ładne, takie patriotycznie poprawne, genialne...
https://twitter.com/K_Stanowski/status/1053214130444873730

Powiem tak- mamy w sobie kształt ( chyba) ryzyka tych wszystkich powstań, którymi decydenci wycierali swe mordy...odbijając się w swych występach medialnych od sedna...
Oczywiście można to "przyjąć" jako przekaz wytyczonych zadań, skoro dziwnym trafem Spółki Skarbu Państwa zaistniały - pieniążkiem.
Pewnie w całokształcie można to rozumieć, polubić ( niektórzy) i w życiu z kawą z reklamy pójść w życie..
Generalnie to dobrze, że można poczytać, albo doczytać - świetnie.
Pozostaje w zadumie, że jednak mam wybór ( jeszcze) i przyglądając się takim Stanowskim mam nie odparte wrażenie, że za chwil kilka istota zwyczajności - będzie inna!
Czy Ładna ? A to już każdy sobie odpowie (?) sensem - jak myślę.
1635niedziela, 14, października 2018 08:41
Zbyszek
Dziś nad ranem w swoim rodzinnym mieście Omaha w Nebrasce mistrz świata federacji WBO wagi półśredniej Terence Crawford lat 31. walk 33, wszystkie wygrane pokonał przed czasem Jose Benavideza lat 26, 27 walk, wszystkie wygrane. W tym roku Crawford został uhonorowany nagrodą ESPY dla najlepszego zawodnika sportów walki. Jest on bokserem, który jest mistrzem świata w trzeciej kategorii wagowej po lekkiej i lekkopółśredniej.Należy on do moich ulubionych pięściarzy z uwagi na prezentowaną sportową postawę, umiejętności i styl walki. Żadnego przeciwnika nie lekceważy i dlatego rozpoczyna walki spokojnie, rozpoznaje jego słabe i silne strony i boksuje tak , aby wygrać. Także dziś trzymał Benavideza prawym prostym na dystans, od czasu do czasu uderzał lewym prostym i lewym sierpowym,a przy doskokach bił kombinacją 3 ciosów. Benavidez w zasadzie machał rękami i trzymał lekko z tyłu prawą rękę gotową do zadania mocnego ciosu. Crawford był dla niego za szybki i dysonował zbyt dobra obroną. Jego odejścia,zejścia uniki, blok stanowią najwyższy światowy poziom, a kiedy już cios rywala dochodził to amortyzował jego siłę. I tak upływała runda za rundą, aż pod koniec 12 Benavidez ruszył do chaotycznych ataków.Przy jednym z nich został skarcony krótkim prawym prostym i padł na matę, podniósł się ,ale po kolejnych mocnych uderzeniach walka została przerwana.

Natomiast walką Andrew Tabitiego z USA z Ruslanem Fayferem z Rosji w Jekaterynburgu rozpoczęła się II edycja WBSS w wadze junior ciężkiej. Startuje w niej 2 Polaków Mateusz Masternak i Krzysztof Głowacki. Masternak rozpoczyna za tydzień walką z Kubańczykiem Dorticosem i jeżeli wygra to w półfinale zaboksuje z Tabitim. Dla niego na pewno trudniejszym rywalem będzie Kubańczyk, bo Amerykanin walczy prymitywnie, niewiele umie, jest wolny i przewidywalny.Lecz moim zdaniem najpierw Masternak musi wygrać bój z samym sobą, bowiem dotychczas w walkach o coś usztywniał się tracąc z połowę ze swoich ogromnych walorów.
1634niedziela, 07, października 2018 08:46
Zbyszek
Z reguły nie komentuje walk bokserskich o nic,ale tym razem chyba należy napisać kilka zdań o Tomaszu Adamku, który , oby, zakończył po dzisiejszym ciężkim nokaucie z ręki Jarrella Millera bogatą karierę zawodniczą.
Tomasz Adamek ma 42 lata, stoczył 59 walk z których 53 wygrał, i 6 przegrał, w tym 3 przez K.O.Był mistrzem świata Federacji WBC w wadze półciężkiej i kiedy po porażce z Dawsonem chciał przejść do kategorii junior ciężkiej jego ówczesny trener Gmitruk i menedżer Wasilewski nie chcieli się na to zgodzić.Adamek, aby rozwiązać niekorzystny dla niego kontrakt z nimi przez rok nie boksował i w 2007 roku przeniósł się do USA. Tam szybko zdobył pas mistrza świata Federacji IBF i jako niepokonany w tej wadze z początkiem 2010 roku zaczął występować w wadze ciężkiej. W drugiej swojej walce w tej wadze w kwietniu sprawił ogromną sensację wygrywając z wysoko notowanym Chrisem Arreolą. Po tej walce sposobił się do pojedynku o pas tocząc zwycięskie walki z wysokimi bokserami, m.innymi z Grantem, który wygrał z Gołotą. Do walki o pas mistrza WBC zaprosił go Witalij Kliczko,a walka odbyła się we Wrocławiu we wrześniu 2011 roku i zakończyła przez TKO. Po niej Adamek znowu zaczął wspinaczkę na szczyt i po kilku bojach doszedł do walki o prawa pretendenckie z Ukraińcem Głazkowem w marcu 2014 roku. Niestety ten pojedynek przegrał. Gdyby go wygrał mógł być mistrzem Świata IBF. Bowiem sytuacja tak się ułożyła,że posiadacza 3 pasów Władymira Kliczkę pokonał Tyson Fury, który odmówił walki o pas z Głazkowem i został tytułu pozbawiony. Do pojedynku doproszono Charlesa Martina, który został mistrzem ,gdyż Ukrainiec doznał kontuzji prawego kolana i nie mógł kontynuować walki. Ostatnio widzieliśmy Martina w walce z Kownackim.Moim zdaniem Adamek wygrałby z Amerykaninem. Po porażce Adamek wrócił do kraju i osiadł w rodzinnej Wiśle.Po kilku miesiącach odpoczynku dusza wojownika dał o sobie znać i Adamek wrócił na ring. Nie był jednak dobrze przygotowany i obok paru wygranych poniósł porażki ze Szpilką i bolesną, przed czasem z Moliną w kwietniu 2016 roku. Po tej porażce wziął się ostro za przygotowania i na matę powrócił dopiero w czerwcu 2017 roku wygrywając z niezłym Australijczykiem Haumono.Potem wygrał z Kassim i przed czasem z wysoko notowanym Abellem. Ta ostania wygrana dała mu przepustkę do walki o prawa pretendenckie ,ale wybierając Jarrella Millera poprzeczka został zawieszona zbyt wysoko. Miller ma 30 lat, wzrost 193 walk 22, wszystkie wygrane. Co prawda waży zbyt wiele i chyba Adamka zlekceważył , bo dziś wniósł na ring prawie 144 kg, przy "normalnej" wadze ok.134 kg. W rankingach zajmuje 5-6 miejsce i jest stałym kandydatem do walki o pasy,ale Federacje pozwalają "świętym krowom" czyli Wilderowi i Joshule na wybieranie rywali poza rankingiem, odsuwając walki z pretendentami ze względów finansowych. Miller nie jest bokserem kasowym,nie walczy efekciarsko , nie ma na koncie skandali, nie jest nawróconym przestępcą,albo narkomanem, a za to jest tym ,który może z wielkimi wygrać, więc jest ostawiony do poczekalni. On podobnie jak Kownacki zadaje bardzo dużo ciosów jak na wagę ciężką, bo średnio ok.70 na rundę.
Dotychczas siłą Adamka była szybkość,ale dziś to Miller był szybszy. Przytłoczył go również ruchliwością i ilością zadanych uderzeń. Adamek chciał stosować metodę doskok, uderzenia na dół tułowia i odskok ,ale był za wolny i Miller dopadał go przy linach. Aż zal było patrzeć na męczarnie Polaka, aż po minucie drugiej rundy Miller dwoma prawymi podbródkowymi dokończył dzieła zniszczenia.Wieku się nie oszuka, fizjologi również nie i dlatego panie Adamek kończ pan piękną przygodę z boksem.
1633niedziela, 23, września 2018 08:33
Zbyszek
Wczoraj na zapełnionym stadionie Wembley odbył się mocno reklamowany pojedynek o pasy mistrza świata wagi ciężkiej Federacji WBA,IBF i WBO pomiędzy posiadaczem tytułów Anglikiem Anthonym Joshuą lat 29, walk 21 wszystkie wygrane,a pretendentem Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem o 10 lat starszym, o 10 cm niższym i o 10 kg lżejszym. Powietkin przegrał do wczoraj jedną walkę 5 lat temu w Moskwie z Władymirem Kliczko. tamta walka była paskudna, bo obaj faulowali, Powietkin atakował z wysuniętą głową,a Kliczko z premedytacją ściągał. "Sasza" był w walce z Kliczką 4 razy liczony,a punktacja była niecodzienna 119:104. Wcześniej Powietkin dwa razy zrezygnował z walki z Kliczką. W zeszłym roku był pretendentem do walki o pas WBC z Wilderem,ale dwa razy został złapany na dopingu. Zażywał meldonium i ostarynę. wygrał z dwoma naszymi bokserami Wawrzykiem i Wachem.
Wczorajsza walka była rozczarowująca.Właściwie tylko w I rundzie mieliśmy do czynienia z bardzo dobrym boksem.Obaj prezentowali odmienne taktyki, Joshua walczył w linii lewymi prostymi i od czasu do czasu używał prawego i lewego sierpowego,,zaś Rosjanin stosował metodę doskok, zadanie lewego lub prawego sierpowego i odskok poza dystans Joshuy. Anglik wygrał I starcie,ale pod sam jego koniec stracił koncentrację i dał się trafić w głowę lewym sierpowym, który to cios złamał mu nos. Następne 5 starć było bliźniaczo podobnymi, Powietkin nieco szybszy doskakiwał,ale Joshua blokował jego uderzenia, sam zaś sporadycznie kłuł rywala lewymi prostymi. Widzowie liczyli na lepszy , bardziej otwarty pojedynek wiedząc,że obaj to byli mistrzowie olimpijscy.
W 7 rundzie Joshua, który wcześniej zauważył,że Powietkin przed zadaniem prawego sierpowego robi przedmach i odsłania szczękę trafił go najpierw lewym prostym po którym Rosjanin stanął , poprawił lewym sierpowym i prawym prostym rzucił go na matę. Powietkin wstał na trzęsących się nogach i przyjął postawę,ale po następnych uderzeniach znowu zaliczył deski i sędzia przerwał pojedynek. K.O.
Niezależnie od tego ,że Joshua jest wielkim talentem to jest on także produktem nowych technologii treningowych nieznanych w czasach Powietkina. Np. przy pomocy specjalnych ćwiczeń i przyrządów wzmocnił kręgi szyjne oraz mięśnie szyi dzięki czemu mniej odczuwa skutki ciosów rywali,zwiększył objętość mięśni barkowych co pozwala mu chować za nimi czubek brody.Ponadto polski trener Remigiusz Kubas stosuje metodę treningową zwaną pilatesem.
Po tej walce powróci temat pojedynku Joshuy z Wilderem. Pewno sam bokser chciałby tej walki,ale jego mądry promotor Hearn raczej do niej na razie nie dopuści, bo przegrana oznaczałaby utratę maszynki do zarabiania dużych pieniędzy.Joshua jeszcze na Wildera nie jest gotów, jest dla niego za wolny i ma za dużo luk w obronie.
1632niedziela, 16, września 2018 09:13
Zbyszek
Boks.
Nad ranem w Las Vegas odbył się rewanżowy pojedynek o Mistrzostwo Świata wagi średniej Federacji WBA i WBC, których posiadaczem był Kazachski bokser Gennadij Gołowkin lat 36, walk 39, wygranych 38 w tym 34 przed czasem, 1 remis, 21 razy obronił tytuły - pomiędzy nim, a pretendentem Meksykaninem Saulem "Canelo" Alvarezem lat 28, walk 51, wygranych 48, w tym 34 przed czasem, 1 porażka z Floydem Mayweatherem i 2 remisy.
Poprzedni ich pojedynek zakończył się remisem, chociaż moim zdaniem sędziowie mogli dać wygraną Canelo. Ale też trzeba przyznać,że tamta walka była trudna do punktowania, gdyż akcje zmieniały się w trakcie prawie każdej rundy.
Rewanż miał pierwotnie odbyć się 3 miesiące wcześniej,ale u Alvareza wykryto ślady salbutamolu. On się nie przyznał,że zażył świadomie ten steryd, w co nie uwierzył Gołowkin ,ale badania wykazały,że steryd był w mięsie, które spożywał,zaś w organizmie nie wykryto zmian spowodowanych dopingiem i został uniewinniony.
Dzisiejsza walka stała na bardzo wysokim poziomie technicznym , taktycznym i była niezwykle intensywna. Obaj głównie operowali lewymi prostymi,zaś Gołowkin atakował sierpami głowę Canelo,a ten sierpowe lokował na dolne partie ciała Kazacha.
Tym razem punktowanie do trudnych nie należało, bowiem Alvarez wygrał 2,3.5,6,8,9 i 12 rundę,a Gołowkin pozostałe. Werdykt 115-113 jaki wydali dwaj sędziowie jest prawidłowy. Przy czym Alvarez "swoje" rundy wygrywał poza 2 minimalnie, za to Kazach rundy wygrywał wyraźnie np.4, 7 i 10. Szczególnie zawzięta walka toczyła się w ostatniej 12 rundzie decydującej o wygranej , Gołowkin dał z siebie wszystko,ale to Alvarez wygrał tę rundę i walkę. Nie ukrywam,że jestem wielkim admiratorem boksu jaki prezentuje Canelo Alvarez i to już od 11 lat. Pierwszą jego walkę z silnym Marguezem, kiedy miał 17 lat , pamiętam do dziś. Marguez posłał go na deski w 1 rundzie, w 2 był bliski wygranej przed czasem,ale to po ciosach Alvareza w rundach 5 i 6 został wyliczony. Gołowkin był dla mnie bokserskim drwalem, który seryjnie nokautował rywali,ale nie był to dobry boks, bo oparty głównie o pojedyncze uderzenia. W walkach z Alvarezem pokazał pewien rys wszechstronności,ale nadal do najlepszych w historii w tej wadze np. do Haglera wiele mu brakuje.


Kolarstwo.
Wczorajszym krótkim, 106 km , górskim etapem do Andory praktycznie zakończyła się rywalizacja w tegorocznej Vuelcie. Jeszcze do czwartku wydawało się ,że hiszpański kolarz Astany 38 letni Alejandro Valverde może realnie myśleć o powtórzeniu sukcesu z 2009 roku, tym bardziej,że w dotychczasowych wielkich wyścigach prowadzący Brytyjczyk Simo Yates w każdym z nich notował jeden etap słabości, po którym straty były nie do odrobienia.Z aspiracji do wygranej zrezygnował inny kolarz Astany Quintana i pomagał Valverde. Niestety w piątek ,a zwłaszcza wczoraj noga hiszpanowi nie podawała i nie tylko nie wygra Vuelty,ale spadł poza podium.
Wczorajszy etap był bardzo dynamiczny,atak przypuściła niefaworyzowana młodzież.I był to atak zwycięski. Vueltę wygrał 26 letni Simon Yates z Mitchelton - Scott, drugi jest 23 letni Hiszpan Eric Mas, wychowanek Contadora a trzeci 24 letni Miguel Lopez z Astany.
Faworyzowani Kruijswijk , Valverde,Pinot, Uran, Quintana, Izaquire poza podium.
Majka zajął 13 miejsce ze stratą prawie 18 minut,a Kwiatkowski jest 41 ze stratą ponad 80 minut.
Majka nie bedąc liderem grupy Bora Hansgrohe pomagał Buchmannowi, na czym stracił co najmniej 5 minut i gdyby jeszcze nie doszła strata spowodowana awarią roweru to byłby w dziesiątce. Ale moim zdaniem do tegorocznego sezonu został źle przygotowany. Starano się zwiększyć jego wytrzymałość co niewiele dało,a umniejszono jego siłę. W efekcie Majka jest dziś dużo gorszym kolarzem niż był rok, dwa, czy 3 lata temu.Wtedy radził sobie ze sztywnymi długimi podjazdami, a dziś puszcza kolo. W jeździe dynamicznej takiej jak wczoraj jak miał tak ma problemy. Natomiast Kwiatkowski do kraksy na 14 etapie starał się trzymać czołówki,a po niej traktował wyścig treningowo. Widać było,że trudy górskich etapów mocno mu dały się we znaki, bo każdy etap zaczynał aktywną jazdą,aby gasnąć w oczach. Teraz po MŚ w Insbrucku odpocznie i musi odrobić trening siłowy. Mam nadzieję,że w przyszłym roku zobaczymy lepszego Michała.
1631niedziela, 09, września 2018 06:52
Zbyszek
Tenis ziemny.
Powoli kończy się tegoroczny US Open. Jeszcze dziś w nocy finał singla mężczyzn Djokovicz ws del Potro i po zawodach. Nasi indywidualnie wypadli bardzo blado. Radwańska przegrał z dużo niżej notowaną Niemką ukraińskiego pochodzenia Tetianą Marią praktycznie bez walki, Magda Linetty została pokonana przez Serenę Williams, chyba zbyt łatwo, zaś Łukasz Hurkot awansował po kreczu Włocha do II rundy,ale tu Cilicz go nie zlekceważył jak w Wimbledonie i odesłał z "rowerkiem".Natomiast w deblu Kubot z Melo dotarli do finału, w którym przegrali , identycznie jak Alicja Rosolska w mikście z Chorwatem Merkticzem.
W finale pań spotkały się nieliczona,bo 20 w rankingu WTA Naomi Osaka z Sereną Williams. Osaka mieszka od dziecka w USA i tam trenuje. Jest pochodzenia Haitańsko-japońskiego. Prawie nie mówi po japońsku i haitańsku, a po angielsku bardzo kiepsko i z błędami. Więc woli się nie wypowiadać. Pokazuje,że jej siłą nie jest gadka, ale siła gry na korcie. I to ją odróżnia zdecydowanie od wielu piłkarzy Legii.
Osaka wygrała finał pewnie, w dwóch setach.Uznano to za wielką sensację. Ma ona 21 lat i niewiele sukcesów na koncie,ale zasygnalizowała wysoką formę wygrywając niedawny finał w Indian Wells z Kasatkiną ( 11 w WTA).
Na pokonanie Sereny wystarczyła uporządkowana i regularna gra. Williams przegrała mało skutecznym serwisem ( 55% przy 73 % Osaki) oraz ilością niewymuszonych błędów ( 23 przy 5 Naomi). Pozostałe parametry gry były wyrównane.Serena nawet przed przerwą macierzyńską nie lubiła dużo biegać,a teraz biega nie tylko mało ,ale i wolno. Najgroźniejsza jest jak może się nie ruszać i wtedy wali piłkę jak z armaty.Wczoraj przy stanie 4:3 dla Osaki sędzia przyznał punkt na 5:3 Japonce, po wcześniejszym udzieleniu ostrzeżenia. Williams zrobiła karczemną awanturę sędziemu, oskarżyła go ,że ją okradł z punku i gema,że jest rasistą, bo ona jest czarna i że jest antyfeministą i męskim szowinistą gorzej traktującym kobiety z małymi dziećmi, tak jak by Osaka była biała i nie była kobietą.Tak z połowa widzów urągała sędziemu uważając chyba,że Serena został ciężko skrzywdzona.A ona już powoli jako jedna z najlepszych się kończy. Moim zdaniem doszła do finału mając nisko notowane rywalki i żadnej ciężkiej przeprawy po drodze. Tegoroczny US Open pań to pogrom faworyzowanych i wysoko notowanych tenisistek jak Halep, Kerber, Pliszkova, Cibulkova czy Woźniacki. Osaka też na dobór przeciwniczek nie mogła narzekać poza półfinałem, w którym pokonała mocną Keys.
W tej sytuacji martwi bardzo słaba forma i brak woli walki Radwańskiej.

Boks.
W Nowym Jorku Adam Kownacki w wadze ciężkiej pokonał jednogłośnie na punkty Amerykanina Charlesa Martina, b. mistrza świata Federacji IBF.
Walka była zacięta. prowadzona w wysokim tempie i emocjonująca. Ale też była łatwa do punktowania, bo pierwsze 4 rundy wygrał Kownacki, następne 4 Martin,a ostatnie 2 znowu Kownacki. Na ringu spotkali się rywale o odmiennych cechach, Martin bardzo dobry technicznie, sprawnie poruszający się na nogach, o zróżnicowanych uderzeniach, walczący dobrze z kontrataku - z Kownackim , który niewiele umie,ale za to prze do przodu jak czołg i ma ogromne serce do walki.
Teraz przed Kownackim pewno jeszcze trudniejsi rywale. Moim zdaniem ,aby nawiązać z nimi walkę Kownacki musi schudnąć, bo przy wzroście 191 cm waga prawie 120 kg to o co najmniej 10 kg za dużo,a to pozwoli mu na bycie szybszym, musi poprawić pracę nóg i zdecydowanie ulepszyć obronę. Pewno takich technik obronnych jak unik, zejście, odejście, rotacja czy balans już się nie nauczy, ale szczelną gardę i blok musi mieć.Ma czas, bo jak na boksera wagi ciężkiej jest dość młody, ma 29 lat i dopiero od lutego 2017 roku jest zawodowym bokserem. Lecz kiedy mówi,że mógłby na tym etapie walczyć np. z Ortizem to znaczy,że nie wie o czym mówi. Sama walka byłą dobrą reklamą boksu, również tego powodu,że obaj walczyli bardzo fair.

Kolarstwo.
Dziś przed dniem przerwy, po którym kolarzy czeka jazda indywidualna na czas, chyba jak do tej pory najtrudniejsze wyzwanie. Etap kończy podjazd na Lagos de Covadonga , liczy on prawie 12 kilometrów przy średnim nachyleniu 7,2 %,ale ma też odcinki 20%.Oczywiście sama górka nie zadecyduje,ale chyba tym razem zaliczani do faworytów kolarze zechcą powiększyć przewagę tak , aby ucieczki słabeuszy nie przewracały klasyfikacji . Nasi kolarze nieźle, Majka jest 18 ze stratą do lidera 7.46 sekund i gdyby nie kłopoty z rowerem przez które stracił ponad 3 minuty były wyżej, zaś Kwiatkowski jest 20 ze stratą ponad 9 minut.
1630piątek, 31, sierpnia 2018 15:33
Zbyszek
@Zgred.
Cieszy mnie niepomiernie,że darzysz zaufaniem kierownictwo grupy Sky, gdyż ono na to zwyczajnie zasługuje.Od kilku lat wygrywają to co chcą,głównie co prawda najbardziej prestiżowy i medialny TdF,ale była i Vuelta i Giro i mnóstwo pomniejszych Tourów,że wspomnę tylko o tegorocznym WDP czy też klasykach . Inaczej mówiąc , oni dali liczne dowody,że wiedzą co czynią.
A Kwiatkowski nie jest na tym poziomie przygotowania, aby tegoroczną Vueltę wygrać z pomocą grupy czy bez.Od niego na dziś jest kilkunastu znacznie lepszych górali. W tegorocznym TdF widać to było najdokładniej na 2 etapie w Pirenejach. Nastąpił odjazd kilku kolarzy z których paru zagrażało liderom z grupy Sky i Michał prowadził grupę pościgową,ale na dość długim podjeździe o średnim nachyleniu ok.6% na czoło wyszedł Tom Dumoulin i Kwiatkowski jego przyśpieszenia nie wytrzymał i puścił koło. Nasz kolarz ma dobrą wytrzymałość szybkościową, ale na sztywne długie podjazdy w wysokich górach trzeba mieć straszliwą siłę. Z tego co czytałem to po tegorocznych MŚ Kwiatkowskiemu zostanie zaaplikowany specjalny trening siłowy. Te dwa elementy, a więc wykazanie dojrzałości i rozwagi oraz sprostanie wysiłkowi treningowemu określą przyszłość Kwiatkowskiego. Ja raczej jestem spokojny,że ten egzamin zda, bo jest to kolarz inteligentny i bardzo pracowity. Dlatego nie należy słuchać biadoleń Jarońskiego, gdyż one są żałosne. Grupa nie pomaga Michałowi , bo takie są założenia,a podstawą odnoszenia sukcesów jest konsekwencja. Przy czym ja liczę,że może ona ulec pewnej modyfikacji, gdyby de La Cruz lub Henao całkowicie zawiedli i tylko Polak miałby nadzieje na miejsce w czołówce, gdyż tak szacowna grupa jak Sky na klęskę pozwolić sobie nie może.
A co do Majki to życzę mu,aby swą postawą w Vuelcie pokazał,że warto dać mu jeszcze jedną szansę.
1629czwartek, 30, sierpnia 2018 19:38
Zgred
@Zbyszek

Ależ nie ma za co przepraszać, a ja ze swej strony dziękuję za opowiedz i podpowiedz zarazem. Faktycznie oglądając ten wyścig ( choć to dopiero początek) rzuca się w oczy inna jazda Sky - owców.
No cóż Kwiatkowski aby się liczyć na tym rynku musi zdać ten egzamin wytrwałości i walki głównie ze swoim organizmem. Może taka strategia tak bogatej grupy ma ukryty sens i doczekamy się wreszcie prawdziwego lidera w prawdziwych wyścigach głównie TdF.
Nie od dziś wiadomo, że aby nauczyć się dobrze pływać trzeba poczuć brak gruntu pod stopami, a nie powiedzmy metrów półtora na basenie.
1628czwartek, 30, sierpnia 2018 17:49
Zbyszek
@Zgred.
Przepraszam,że odpowiadam z opóźnieniem,ale żona wyjechała i zostawiła mnie z 3 kotami, a do tego roboty nie ubywa i często muszę godzin normatywnych nie przestrzegać.
Jednocześnie bardzo dziękuję za zainteresowanie kolarstwem. Jak zauważyłeś ja nie pisuję o futbolu, tenisie ziemnym , boksie i kolarstwie na zamówienie , jak czynią to pismacy. Dla mnie wedle starej sentencji . bliskim przyjacielem jest Platon,ale bliższym prawda.
To co napisałem przed Vueltą potwierdza praktyka wyścigu.
Michał został liderem po II etapie i na III został sam i sam musiał bronić czerwonej koszulki. Tę koszulkę stracił po IV etapie. Ekipa Sky mu nie pomagała. Komentatorzy telewizyjni ganili kolarzy Sky,że nie bronili pozycji lidera. Ja jakoś rozumiem tę potrzebę bronienia polskości,ale jej nie podzielam. My nie jesteśmy gorsi od reszty świata i nie ma żadnej potrzeby traktować nas inaczej , jak jakiś wybraków.
Michał Kwiatkowski nie ma żadnej szansy na wygranie tegorocznej Vuelty,ale zdaniem wybitnego fachowca dyrektora sportowego Sky Dave Blaistforda, z czym się zgadzam może np. być najlepszym w TdF. Dodam,że grupa Sky ma największy budżet ze wszystkich grup kolarskich 31 mln Funtów, miejsce w wielkiej telewizji jaką jest Sky , znakomitych fizjologów, lekarzy itd. Mówiąc wprost, ich sukcesy powodują,że ich traktuję wiarygodnie. Kwiatkowski w tegorocznej Vuelcie ma nauczyć się na własnym doświadczeniu jak planować wysiłek, czego wymagać od kolegów , jak planować swój wysiłek.
Nikt w grupie nie wymaga od niego ,aby osiągnął sukces cząstkowy, oni chcą,aby on nauczył się zarządzać wysiłkiem i chcą zbadać jak pokierować jego dalszym treningiem. Marzę,aby ten egzamin magisterski zdał.
Natomiast Vuelta powinna być korzystna dla Majki. Tu z kolei ubolewam,że jemu w Borze nie dano szansy na sprawdzenie się jako lidera przed TdF. Być może liczono ,że przy Contadorze tych umiejętności nabył ,a pewnikiem od początku postawiono w tej niemieckeij grupy na Niemca.
1627poniedziałek, 27, sierpnia 2018 16:29
Zgred
#Memoriał Huberta Jerzego Wagnera

W ostatnim dniu turnieju Polacy po długim boju z Rosją wygrali
3:2 (21:25, 25:22, 24:26, 25:15, 15:10) wygrywając tym samym główny puchar, dając radość kibicom zgromadzonym w krakowskiej hali.
Wynik cieszy, właściwie nic nie wyjaśnia, no może po za tym, że Heynen ku zdziwieniu komentatorów ( Drzyzga, Swędrowski) nie ogrywał jednej nominalnej szóstki bowiem w każdym meczu wychodził innym, zmienionym składem, trzymając tym samym pod prądem całą czternastkę kadrowiczów. Dodatkowo w trakcie gry mieszał składem nie trzymając się schematów...idąc zmianami pod wynik. Wynik cieszy bo zawsze to dobrze pokonać Rosjan, ale prawda jest taka, że widać po wszystkich zespołach przygotowania pod MŚ. Rosja od czwartego seta grała bez swoich 3-4 żelaznych graczy z pierwszej szóstki, czego skutkiem była zagubiona chwilami gra zmienników. Właśnie dlatego taki turniej dla trenerów jest jak "otwarta księga ławki"...
Francja oczywiście wygrała z Kanadą 3-1 zajmując miejsce trzecie.
I tyle - jeśli chodzi o krakowskie granie - cała reszta to boje na Mistrzostwach Świata i tam wyniki będą miały znaczenie, całkowite znaczenie, a że to już za chwilę...zobaczymy.

Aha, był jeszcze jeden ciekawy moment kiedy wręczano nagrody uznaniowe dla siatkarzy poszczególnych drużyn, atakujących, odbierających, blokujących itd...jednym wśród zasłużonych siatkarzy ( Skorek, Sadalski, Bosek, Gościniak ) wręczających poszczególne nagrody znalazł się uchachany v-ce prezes PZPS Ryszard Czarnecki - przywitany bardzo solidną porcją krakowskich gwizdów...ot taki krakowski akcent Wink
1626sobota, 25, sierpnia 2018 08:41
Zgred
#Memoriał Huberta Jerzego Wagnera

W dniu wczorajszym rozpoczął się w Krakowie bardzo silnie obsadzony XVI Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Między 24 - 26 sierpnia na parkiecie krakowskiej hali rozegrają mecze reprezentacje Francji, Rosji, Kanady i Polski.

Terminarz i plan transmisji
piątek, 24 sierpnia
Polska - Kanada, godz. 17:30 / transmisja: Polsat Sport, Super Polsat/
Francja - Rosja, godz. 20:30 / transmisja: Polsat Sport/
sobota, 25 sierpnia
Polska - Francja, godz. 14:00 / transmisja: Polsat Sport, Super Polsat/
Rosja - Kanada, godz. 17:00 / transmisja: Polsat Sport/
niedziela, 26 sierpnia
Francja - Kanada, godz. 14:00 / transmisja: Polsat Sport Extra/
Polska - Rosja, godz. 17:30 / transmisja: Polsat Sport, Super Polsat/

Tu ciekawy wywiad z trenerem Heynenem z akcentami na przygotowanie odpowiedniej dyspozycji na MŚ ( 9 - 30 września ):

https://sport.onet.pl/siatkowka/mistrzostwa-swiata-siatkarzy/reprezentacja-polski/vital-heynen-o-memoriale-huberta-wagnera-2018/z4yfwdd

W piątkowych meczach Polska grając bardzo słabiutko pokonała osłabioną kontuzjami ( 6 zawodników) kadrę Kanady w trzech setach, a Rosja raczej bez znacznego wysiłku uporała się z Francją oddając Francuzom jednego seta. Wszystkie zespoły prócz Kanady i Polski ( brak Drzyzgi i Zatorskiego) wystąpiły w podstawowych składach i choć widać po siatkarzach trudy przygotowań to jednak poziom Rosji I Francji jest zdecydowanie wyższy niż reprezentacji Polski co niestety nie wróży dobrze przed najważniejszą tegoroczną imprezą.
Pozostaje wierzyć w dobrą rękę Heynena, odpowiednie roszady personalne i ambicję naszych siatkarzy, lecz naoczny przekaz pokazuje w jakim miejscu na siatkarskiej mapie świata jesteśmy w obecnym czasie i nie zmienia tego fakt iż na parkietach Włoch i Bułgarii wystąpimy jako aktualni Mistrzowie Świata...

Mecze sobotnie:

Polska - Francja 3:2 (30:28, 21:25, 22:25, 25:22, 15:13)
Obie drużyny falowały efektywnością gry z czego obronną ręką wyszli Polacy. Bardzo widoczny ubytek siły obu drużyn, co nie dziwi po ostrych treningach na zgrupowaniach i obciążeniach. Na plus powracający Zatorski, Kochanowski i Kubiak, na minus coraz bardziej ociężały Kurek.

Za to drugi mecz Rosja - Kanada 3:2 (25:17, 25:22, 22:25, 21:25, 21:19) śmiało można nazwać rosyjskim kabaretem...Raz, że wygrywali dwoma setami i ku uciesze widzów lekceważąc Kanadyjczyków weszli na poziom dawno nie osiągalnej żenady. Dwa, tak się w tym pogubili, że na włosku ważyło się ich zwycięstwo, które właściwie mogą zawdzięczać jedynie brakiem odwagi swoich rywali w piątym secie ( 21-19)
1625piątek, 24, sierpnia 2018 08:44
Zgred
@Zbyszek

To mi się gryzie...:
"w tegorocznej Vuelcie będzie liberem, nie będzie nikomu pomagał i nie będzie mógł liczyć na pomoc. Sam ma nauczyć się rozkładać siły i jechać odpowiedzialnie , tak, aby zająć jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej. Jest to kolejne docenienie światowej klasy Kwiatkowskiego."

Skoro ma być liderem grupy Sky to nie wyobrażam sobie aby reszta grupy była zwolniona z zadań pomocy, ubezpieczania ewentualnych akcji rywali. Skoro doceniają klasę Kwiatkowskiego raczej nie zostawią go samego sobie w tak trudnym wyścigu, takie działania byłyby raczej "uśmierceniem" kolarza a nie docenieniem. (?)
1624czwartek, 23, sierpnia 2018 19:35
Zbyszek
W sobotę rusza kolejna edycja Wielkiego Kolarskiego Wyścigu - Hiszpańska Vuelta.
Wyścig jest piekielny trudny, chyba nawet trudniejszy od tego z 2015 roku.Liczy 21 etapów, ma 3271 kilometrów podzielonych na 9 etapów górskich z metami na podjazdach, 7 etapów płaskich, dwa pagórkowate i 2 jazdy na czas , w tym prolog. Nie startują, ani ubiegłoroczny zwycięzca Froome,ani tegoroczny triumfator TdF Thomas.Do faworytów można zaliczyć : jadącego z nr 1 Vincezno Nibalego z Bahrain Meridy, Richiego Porte z BMC Racing, Thibauta Pinota z Groupamy, Quintanę z Movistar, Rigoberto Urana z EF Eduaction First Drapac i Fabio Aru z UAE. Tym razem lider grupy Sky de La Cruz raczej Vuelty nie zawojuje.
Pewno tym razem pojawi się jakiś niespodziewany kandydat do wysokiej pozycji w klasyfikacji generalnej. Lecz nie można wskazać najtrudniejszych etapów , gdyż jak wykazuje praktyka ścigania na Giro, TdF i Vuelcie w ostatnich 3-4 latach to organizatorzy sobie, a kolarze sobie. To oni decydują który etap uznają za selekcyjny i na którym będą się ścigać do upadłego. Potem ci, którzy wypracowali lidera bronią jego pozycji i dochodzi do dwóch,a nawet trzech wyścigów. Co przestaje ekscytować,a zaczyna bawić.
Pojedzie dwóch Polaków :Rafał Majka z grupy Bora Hansgrohe oraz Michał Kwiatkowski z teamu Sky. Majka po tym jak zawiódł na TdF będzie pomocnikiem wytypowanego na lidera Buchmanna. Inną rolę dostał Kwiatkowski. Kierownictwo Sky chce sprawdzić czy Michał może być liderem grupy np. na TdF i w tegorocznej Vuelcie będzie liberem, nie będzie nikomu pomagał i nie będzie mógł liczyć na pomoc. Sam ma nauczyć się rozkładać siły i jechać odpowiedzialnie , tak, aby zająć jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej. Jest to kolejne docenienie światowej klasy Kwiatkowskiego.
1623sobota, 11, sierpnia 2018 07:18
Zbyszek
Wielki triumf Michała Kwiatkowskiego w 75 edycji Wyścigu Dookoła Polski. Wyścig miał wyjątkowo mocną obsadę i dlatego wygrana Kwiatkowskiego jest tak cenna. Nie przyszła ona łatwo, gdyż rywale ostro wojowali do samego końca. Polak w pokonanym polu pozostawił takie tuzy światowego peletonu jak Yates, Pinot,Bennett,Teuns,Formolo czy Aru.
Kwiatkowski jest kolarzem światowej klasy,ale zwycięstwo nie byłoby możliwe bez pomocy kolegów z grupy Sky.To,że kierownictwo Sky wyznaczyło Kwiatkowskiego na lidera grupy i do składu wprowadzono tak wybitnego kolarza jak Henao świadczy o szacunku jaki swoją postawą , zwłaszcza w TdF zaskarbił sobie Polak. Oprócz Kolumbijczyka wielką pomocą byli dwaj polscy kolarze :Gołaś i Wiśniowski. Michał jest w najlepszej grupie kolarskiej mającej nie tylko największe pieniądze,ale i wybitnych fizjologów i lekarzy i jest przez nich bardzo dobrze prowadzony i stale podnosi swój poziom sportowy. Oby wszedł na poziom umożliwiający bycie liderem w Wielkich Tourach. Wysokie ,bo 14 miejsce w klasyfikacji generalnej zajął drugi z Polaków Cieślik z grupy CCC Sprandi Polkowice.
1622sobota, 04, sierpnia 2018 08:36
Zbyszek
W dniu dzisiejszym rusza 75 edycja Wyścigu Dookoła Polski. Nasz narodowy Tour swych początków sięga 1928 roku.Swój rozwój w czasach najnowszych zawdzięcza Czesławowi Langowi, który zdołał od 2011 roku wprowadzić WDP do cyklu UCI World Tour. Wyścig liczy 1025 km i podzielony jest na 7 etapów. W tym roku na starcie będzie wielu znakomitych kolarzy, z których jako kandydatów do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej należałoby wymienić : z BMC Racing Dylana Teusa nr 1,z Mitchelton Scott Michaela Albasiniego nr 21, ze Sky Sergio Henao nr 42 i Michała Kwiatkowskiego nr 43,z Astany Moreno Mosera, z GG2R Mondiale Jana Bahelantsa, z UAE Team Emirates Fabio Aru,z groupama FDJ Thibaut Pinota, Wystatuja dwie polskie grupy , reprezentacja i CCC Sprandi Polkowice. Może niespodziankę sprawi Paterski nr 213.
Ja oglądam.
1621sobota, 28, lipca 2018 17:53
Zbyszek
Dzisiejszym etapem jazdy na czas zakończyła się rywalizacja w tegorocznym Tour de France.
Etap wygrał Tom Dumoulin , który w klasyfikacji generalnej zajął 2 miejsce przed Chrisem Froomem , w generalce 3 i Geraintem Thomasem , który wygrał TdF 2018. Znakomicie spisał się Michał Kwiatkowski, który był 4 i ustąpił tylko największym tuzom Wyścigu.
Wyścig pełen sensacji, gdyż faworyzowany Froome przegrał ze swoim kolegą z zespołu Sky Thomasem ,który na szosie większych sukcesów nie miał.Znany był jako świetny kolarz torowy, dwukrotny Mistrz Olimpijski i trzykrotny Mistrz świata w jeździe na dochodzenie.Równie ogromną sensacją jest 4 miejsce w klasyfikacji generalnej Słoweńca Primoza Roglicza w jego pierwszy stracie w TdF, wcześniej skoczka narciarskiego.
Klasyfikację punktową wygrał Peter Sagan, górską Alaphippe , na najlepszego młodzieżowca Egan Bernal z grupy Sky,a drużynową ekipa Movistar.
Michał Kwiatkowski nie zawiódł, był aktywny i jako pomocnik Thomas i Frooma z zadań wywiązał się znakomicie. Niedosyt można mieć po występie Majki, który jak nie zmieni nawyków harcownika to będzie mu trudno nawiązać walkę o czołowe miejsce w klasyfikacji generalnej TdF.
Organizatorzy nie spisali się nie tylko przy próbie wyeliminowania Frooma i tym samym ekipy Sky,ale dziwacznie ustawili trasę . Można próbować zrozumieć ich motywację,bo w kilku ostatnich latach kolarze sami wybierali jeden ,góra 2 etapy na których najlepsi się naprawdę ścigali i na nich ustalano tabelę klasyfikacji generalnej i chcieli tak skonfigurować trasę i kolejność etapów,aby to na nich kolarze musieli dokonywać selekcji i stąd już od 10 etapu wysokie Alpy. Tylko,że ten etap był praktycznie ostatnim w którym było wielkie ściganie. Po nim czołówka odjechała i najlepsi potrafili przyjeżdżać po blisko 20 minut za zwycięzcami innych etapów. To tak jak by np. w maratonie na mecie zameldowało się kilku najlepszych ,a nam kazano ekscytować się walką o miejsca poza podium.
Cała nadzieja w tym,że w przyszłym roku 106 edycja i że Froome lat 33 i Thomas lat 32 będą o rok starsi i o podium wojować zacznie młodsze pokolenia kolarzy.
1620czwartek, 26, lipca 2018 20:22
Zbyszek
@Zgred.
Gdyby tak połączyć walory Majki i Kwiatkowskiego to wyszedłby kolarz prawie kompletny.
W zeszłym tygodniu felietonista PS wyśmiewał się z Majki,że mówił ,iż marzy o miejscu w pierwszej piątce,a on pytał, a gdzie on jest. Ja twierdzę,że Majka miał nie tylko szanse,ale powinien być na pudle w tegorocznym TdF. Na przeszkodzie stanęła nie jego forma fizyczna,ale niedojrzałość. Media chętnie podchwyciły zdanie Majki :"Cały rok przygotowań i wszystko na nic". A mówił to zawodnik tuż po zakończeniu etapu na którym stracił 17 minut i był kompletnie nie zmęczony tak jak by w ogóle nie jechał na rowerze.
Dlaczego piszę o niedojrzałości. Bo pewno na mecie w Paryżu będzie tak,że w pierwszej 10 klasyfikacji generalnej nie będzie ani jednego kolarza , który był w pierwszej 20 po 9 etapach. A Majka tam gdzie inni zachowywali siły je tracił i był po 9 etapach na 8 miejscu. I drugi przykład; Na 3 etapie w Alpach Majka uciekał i kiedy na 11 km od mety został doścignięty na niewielkich górkach stracił 12 minut. To już kwestia psychiki, zachowanie niegodne lidera poważnej grupy. Pewnikiem dyrektor sportowy przywołał go do porządku, bo na 2 etapie w Pirenejach sytuacja był analogiczna, Majka uciekał. został doścignięty,ale tym razem walczył, mimo,że do mety było ponad 14 km przy nachyleniu stoku 11% to do najlepszych stracił 20 sekund.
Gdyby z taką pasją jechał w Alpach to byłby w ścisłej czołówce. Grupy Sky nie można winić o taką jazdę, to nie ich wina, to zasługa ich liderów. Gdyby inne grupy miały tej klasy liderów co Thomas lub Froome to jechałyby dokładnie tak samo czyli broniłyby prowadzących przed groźnymi rywalami.
A sam tegoroczny TdF z winy organizatorów zmienił się w parodię. Ale podsumuję po jego zakończeniu. Pozdrawiam.
1619poniedziałek, 23, lipca 2018 13:57
Zgred
@Zbyszek

Dziękuję za wprowadzenie w szczegóły, właśnie mając na uwadze R. Majkę kierowałem pytania. Dziwne jest to, że Sagan potrafi na górskim etapie przyjechać na czwartym miejscu, a Majka ze stratą dalej za czołówką - pomieszanie z poplątaniem...
Zatem trudno, trzeba się pogodzić z układem w którym nasi kolarze "grają grę" dla lepszych.
Należy w takim razie kibicować aby układ z BMC Racing wyszedł, może będzie to zajawka na przyszłość...oby.

"Ja jestem z tej generacji, która mogła tylko pomarzyć ,że zobaczy polskiego kolarza na trasach TdF, Giro czy Vuelty. Dlatego cieszę się z tego co mam licząc,że będzie jeszcze lepiej."

Jesteśmy w tej samej drużynie Wink może przyjdzie czas, w którym jakość polskiego kolarstwa zacznie się ścigać do jednej bramki...
ku naszej uciesze.

Dziękuję i pozdrawiam
1618niedziela, 22, lipca 2018 14:47
Zbyszek
Po dołującym meczu na szczęście zdążyłem na pokaz bosku w wykonaniu Oleksandra Usyka. Zmierzył się on w finale WBSS wagi junior ciężkiej w walce będącej równocześnie pojedynkiem unifikacyjnym o pasy Federacji WBA,WBC,IBF i WBO z Rosjaninem Muratem Gassjewem. Walka miała się odbyć w maju w ZEA,ale Riabiński wykupił prawa od Arabów, mimo,że Gassjew to taki trochę przyszywany Ruski, bo od młodych lat mieszka i trenuje w USA.
Jeszcze kilka miesięcy temu nie było fachowca bokserskiego ,który by postawił choć centa na wygraną Gassjewa,Im bliżej walki tym przemysł propagandowo biznesowy oceniał szanse Ruskiego coraz wyżej. Przed pojedynkiem nawet u buków to on był faworytem. A przecież ich umiejętności bokserskie nie zmieniły się. Nadal Gassjew to silny, nieco toporny, ale tylko dobry rzemiecha,a Usyk to wyśmienity technik, artysta i jednocześnie profesor boksu. Tylko przypadkowy cios mógł sprawić,aby przegrał.
Od początku walki Usyk dominował na ringu. Przez pierwsze 4 rundy demonstrował znakomite ciosy proste z prawej i lewej ręki, od rundy piątej dodał do nich ciosy sierpowe,a do 9 wzbogacił swój repertuar uderzeń o ciosy podbródkowe. Przez ostanie 4 rundy obijał bezkarnie Gassjewa jak byłby on workiem treningowym. Nie przegrał żadnej z 12 rund,a Rosjanin zdołał zremisować tylko 2 rundy, 4, kiedy raz zadał mocny prawy sierpowy i rundę 7 , w której pod koniec zepchnął Usyka do narożnika.
Niewiarygodny pokaz boksu. Usyk w mojej ocenie już jest wśród najlepszych ostatnich lat Floyda Mayweathera jr. Łomaczenki i Crawforda.
1617niedziela, 22, lipca 2018 09:52
Zbyszek
@Zgred.
Przed TdF napisałem,że oczekuję od Majki dojrzałości, bo bez jej okazania nie ma co myśleć o wysokich lokatach w "Wielkiej Pętli".To on jest liderem Bory Hansgrohe. I swoją kiepska jazdę tłumaczy złym przygotowaniem. A może po prostu jest za słaby i tyle, bo np. po Saganie tego nie widać..
Zgredzie obserwujesz kolarstwo od lat i sam widzisz,że tych prawdziwych liderów i bohaterów jak na lekarstwo. Za moich czasów byli to :Anquetil,Merckx,Thevenet,Hinault, Fignon,LeMond,Indurain,Contador i teraz Froome. Zarzuty wobec Frooma o doping są dęte i nieprawdziwe o czym pisałem przed wyścigiem i ich plotkarskie przekazy tylko ośmieszają WADA i deprecjonują walkę z prawdziwym dopingiem.Tacy wielcy kolarze są rzadkością . I my takich nie mamy i musimy się z tym pogodzić. Pewno w dawniejszych czasach Szurkowskiego i Szozdy mogliby oni zamieszać wśród najlepszych, gdyby mogli być zawodowcami . Z dzisiejszych kolarzy każdy ma wady nie pozwalające mu na sukcesy. Najlepszy Kwiatkowski nie radzi sobie w w wysokich górach i co z tego,że byłby liderem jakiejś grupy jak szans na wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej by nie miał.Kwiatkowski jest mądrym człowiekiem i ma tego świadomość,że Froomowi , Thomasowi nie dorówna i wie,że po ich odejściu Sky znajdzie innych liderów. Majka jest kolarzem jednostronnym i ja z rosnącym przerażeniem obserwowałem jego wygłupy na pierwszych 9 etapach TdF. On nigdy nie miał szybkości o czym świadczy jego marna jazda na czas, a stale meldował się w czołówce na sprinterskich etapach, ba dojechał, nie wiadomo po co , jako piąte koło u wozu w swojej grupie na etapie jazdy drużynowej przy szybkości prawie 54 km/godz. W miniony poniedziałek, kiedy wszyscy kolarze regenerowali się i wypoczywali Majka odbył ponad 70 kilometrowy intensywny trening . Owszem rozbił się na IX etapie,ale niegroźnie, bo tylko nos mu ucierpiał i górna warga. Chyba jego potencjał energetyczny jest za słaby na obciążenia i niepotrzebnymi pokazami na początku wyścigu go dodatkowo zmarnował. Reszta kolarzy niech się cieszy,że jeździ w dobrych zawodowych grupach.
Natomiast jest szansa,że może nie polski kolarz będzie kandydatem do wygranej w wielkich Tourach,ale polska grupa. Kończą się bowiem rozmowy w sprawie przejęcia przez CCC Polkowice silnej grupy BMC Racing.
Ja jestem z tej generacji, która mogła tylko pomarzyć ,że zobaczy polskiego kolarza na trasach TdF, Giro czy Vuelty. Dlatego cieszę się z tego co mam licząc,że będzie jeszcze lepiej. Pozdrawiam.
1616czwartek, 19, lipca 2018 22:04
Zgred
TDF

Zbyszek

Jako laik kolarski, acz zamiłowany kibic tej kolarskiej udręki, która tak bardzo okazale ukazuje to co w sporcie jest - tym czymś! Przygotowaniami, morderczymi treningami w cyklu całorocznym, ze startami w innych tzw. pętlach itd, itp...Starty na płaskich terenach, praca sprinterów z pomocą drużyn, góry i pomoc drużyn w holowaniu, dramaturgia, upadki, straty, ucieczki ( często zabite) i - linia mety - triumf - głownie jedno etapowy...
Oczywiście rozumiem strategię drużyn mających swoich liderów i obok nich pracujących pobocznych, to zrozumiałe z perspektywy taktyki i taki Froome począwszy od 2010 roku kiedy dołączył do Team Sky bierze wszystko co może we wszystkich Tourach * cztery razy w TDF) niezależnie od tego, że "wisiał" na włosku oceny komisji od dopingu...(?) w tym roku. Sky go chowa i każdy etap, czy płaski czy tak jak teraz, kiedy ścigają się już w Alpach dojeżdżają na linię mety kontrolując do bólu poczynania rywali. Na razie na "żółtym kolorze" pomyka Thomas, ale...jak zwykle wyścig wygra Froome.

Ten wstęp poczyniłem pod zasadne pytanie:
Dlaczego polskiego kolarza w zasadzie nigdy nie można oglądać jako lidera jakiejś grupy? Czy ludzie jeżdżący świetnie - Kwiatkowski ( Sky) , Rafał Majka, Paweł Poljański, Maciej Bodnar ( Bora-Hansgrohe), oraz Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) - muszą jedynie wypełniać postawione im zadania?
Słucham co mówi Majka po poprzednich etapach, że cały rok przygotowań pod ten wyścig i...i po etapie na kocich łbach ( swoją drogą rewelacyjny pomysł organizatora), po upadku właściwie wyścig ma już z głowy - jeszcze przed górami.
Nasza kolarska starsza ale i młodsza historia pokazuje, że zawsze mieliśmy doskonałych kolarzy, dlaczego zatem musimy niejako zawsze odgrywać drugo lub trzeciorzędowe role?
Pewnie fundusze , kontrakty...no tak, ale jak widzi się pracę tych naszych "pobocznych" aż z ciekawości nasuwa się pytanie -
To My nie potrafimy tak zapracować na swojego lidera ? W swoim gronie? Ech -się rozmarzyłem.
1615poniedziałek, 16, lipca 2018 20:23
Zbyszek
Wczoraj zakończył się kolejny turniej z cyklu Wielkiego szlema w tenisie ziemnych na kortach Wimbledonu.
Wielki sukces w grze pojedynczej juniorek odniosła legionista Iga Świątek ,która przez rozgrywki przeszła jak burza i została ich zwyciężczynią.Nawet w finale tenisistka z Austrii nie postawiła jej trudnych warunków. Gra ona jak na swój wiek bardzo dojrzale,regularnie, spokojnie, dobrze technicznie i ma taka naturalną łatwość gry wzdłuż linii , niebywale niewygodnej dla rywalek. Jest 4 Polka , która w juniorkach wygrała Wimbledon po Olszy/1995/, Agnieszce Radwańskiej/2005/ i jej siostrze Urszuli?2007/. Należy jej życzyć,a by poszła w ślady Agnieszki.

Rozgrywki pań nie przyniosły ani emocji, ani nie stały na wysokim poziomie. Dominowała nasza Niemka Andżelika Kerber, która bez większego wysiłku ogrywała rywalki. W finale rozjechała najbardziej utytułowaną,ale dziś już weterankę kortów Serenę Wiliams w dwóch krótkich setach do 3.Jedyna, która Kerber mogła zagrozić Rumunka Simona Halep nr 1 rankingu odpada w 3 rundzie po porażce z niewygodną dla technicznie grających tenisistek Tajwanką Wsieh.

Odwrotnie było wśród mężczyzn. zaciętych i emocjonujących pojedynków było co niemiara.W ćwierćfinale Roger Federer nie sprostał zawodnikowi z RPA Kevinowi Andersonowi. Współczułem Rogerowi, który ma już swoje lata i od połowy 4 seta prowadząc 2;1 ambicją starał się wyrównać niedostatki szybkości. Nie dał rady. W innym ćwierćfinale Rafa nadal starł się z Del Potro i też stoczył wyczerpujący 5-setowy pojedynek. Wreszcie półfinały i ostry bój na to kto silniejszy pomiędzy Andersonem a Ilsnerem oraz przedwczesny finał pomiędzy Novakiem Djokoviczem a Nadalem. Ten ostani mecz był nie tylko niezwykle zacięty /trwał łącznie ponad 5 godzin/ ,ale stał też na rzadko spotykanym poziomie. Hiszpan miał pretensje do organizatorów,że przy stanie 2;1 przenieśli dokończenie meczu na sobotę i jego zdaniem tylko dlatego uległ Serbowi. W finale Anderson został od razu przełamany i większego oporu Djokoviczowi nie stawiał. Jest to 13 wygrana Serba w turniejach Wielkiego Szlema.
1614poniedziałek, 09, lipca 2018 18:50
Zgred
FIVB Volleyball Men's Nations League V N L

Rosja nie dała szans Francji w finale Ligi Narodów Siatkarzy i pewnie wygrała 3:0 (25:22, 25:20, 25:23). Na boisku fantastycznie spisywał się Maksim Michajłow. Na uwagę zasługiwała także oprawa świetlna i dźwiękowa w hali, której nie powstydziłyby się najlepsze koncerty muzyczne. W porównaniu z polskimi halami( dżingle) gdzie doping prowadzony jest pod reprezentację, we Francji stadion ( doskonale przysposobiony do zawodów siatkarskich) kibice bawili się pod dźwięki zajawek światowych hitów. Dopisała także frekwencja co w równoległym rozgrywaniu MŚ w piłce nożnej jest faktem wymagającym podkreślenia, jednak przynajmniej w tym aspekcie zdecydowanie górowali Polacy...i to było wszystko nad czym górowali.
Polska wraz z Serbią zajęła 5- te miejsce ugrywając zaledwie jednego seta, Serbia bez zwycięstwa w żadnym secie, co pokazuje w pełni rozkład sił w siatkówce światowej. Brazylia borykała się z kontuzjami kluczowych graczy, a USA przegrywając minimalnie walkę o finał zdecydowanie zdobyli brązowe medale. Dominacja drużyny Rosji była zdecydowana choć Francuzi usilnie im pomogli w finale grając bez polotu, jakby bojaźliwi nie dźwigając presji swoich kibiców.
Oczywiście był to ważny turniej, lecz weryfikacja nastawienia, czy też wytrenowania znaczących reprezentacji siatkarskich nastąpi na wrześniowych MŚ, na MŚ, które są docelową imprezą w siatkówce roku 2018.

Dla zainteresowanych link obejmujący wszystkie wydarzenia, podsumowania, tabelki meczowe, tabele turniejowe...:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Liga_Narod%C3%B3w_w_Pi%C5%82ce_Siatkowej_M%C4%99%C5%BCczyzn_2018

ps: Wimbledon

Panie Zbigniewie nie wszyscy Polacy kończą turniej - czyżby umykały znaczące Legijnie sprawy ?

"W poniedziałek start rozpocznie Iga Świątek, która spróbuje powtórzyć to, co udało się kiedyś Agnieszce i Urszuli Radwańskim oraz Aleksandrze Olszy: chce triumfować w młodzieżowym singlu. 17-latka przyleciała tu z trawy spod Łowicza, a w niedzielę trenowała w Aorangi Park przed starciem z rozstawioną z numerem 1. Whitney Osuigwe."

Za dużo Pan poświęca opisując "karty przegrane"...Idzie nowe, ładne, mądrze prowadzone, bez tatusia dyktatora, bez krakowskiego sznytu - "zawsze coś tam na kupkę"
To z Legii Dzieciak - Panie Zbigniewie, a Pan tu tak minorowo ( ? )
Tu ciekawie:

https://sport.tvp.pl/38000747/iga-swiatek-chcialabym-wygrac-turnieje-wielkiego-szlema
1613niedziela, 08, lipca 2018 09:15
Zbyszek
Równolegle z tegorocznym Mundialem odbywają się dwie wielkie imprezy sportowe : turniej tenisa ziemnego z cyklu Wielkiego Szlema na kortach Wimbledonu oraz 105 edycja Tour de France. Obie zaczęły się z tygodniowym opóźnieniem,aby kolizja z popularniejszą piłką nożną była jak najmniejsza.

W Wimbledonie w grach pojedynczych nie ma już Polaków.
Magda Linette odpadła w I rundzie , podobnie jak Hubert Hurkacz. O ile Linette Bozia poskąpiła talentu i jej bardzo dobre przygotowanie fizyczne nie wystarcza,nawet na średniej klasy tenisistki, to Hurkacz uchodzi za wielki talent. Tylko jakoś, go nie potwierdza , bo z Australijczykiem Tomicem , który jest już sterany wiekiem i zajmuje w rankingu ATP miejsce odleglejsze od młodego Polaka , powinien wygrać. Wziął się za granie w 3 secie i to było już za późno. Natomiast Agnieszka Radwańska startując po raz 13 w Wimbledonie nie odpadłą 1 I rundzie, mimo,że powinna. W I rundzie rozstawiona z numerem 32 trafiła na kwalifikantkę Rumunkę Elenę Ruse, która po przegraniu I seta w drugim łatwo wygrała i w 3 miała 6 meczboli .Kiedy wygrywała grała bardzo odważnie,ale widocznie szansa odprawienia utytułowanej Polki ją lekko sparaliżowała, bo w decydującym momencie grała asekurancko i Radwańska z trudem wygrała. W II rundzie Polka trafiła na Czeszkę Lucie Safarovą z którą przegrała w 2 setach. Czeszka grała bardzo nierówno, gdyż w każdym secie miała 22 winery i 22 niewymuszone błędy, natomiast Radwańska po 3 . Polka jest fizycznie nieprzygotowana do gry na wysokim poziomie,technika to za mało.W oczy rzuca się bardzo wolny , słaby i łatwy do odbioru serwis.Ma również problemy ze zmiana kierunku biegu do piłek,albo się boi,albo nie jest może. Rywalki to widza i grają atakujące returny oraz rzucają piłki z jednej strony kortu na drugą co dla Radwańśkiej jest zabójcze. Ale bez naszych Wimbledon i tak jak zawsze świetnie się ogląda.W prasie można było wyczytać,że Mundial przyćmił Wimbledon.Pewno zaćmił,ale piszącego.Każdy kto był choć raz na tenisie ziemnym i na meczu piłkarskim doskonale wie,że publiczność na jednym i drugim jest zdecydowanie różna. I obie publiki w drogę sobie nie wchodzą,ani nie powodują kolizji.Bo frekwencja na tenisie jest bardzo duża.

Wczoraj rozpoczął się 105 Tour de France. Liczy on 3351 kilometrów podzielonych na 21 etapów,z których 8 jest płaskich, 6 górskich,w tym 3 z podjazdami na metę , 5 górzystych oraz jazda drużynowa i indywidualna na czas..Tym razem TdF pojedzie niejako w odwrotnym kierunku niż tradycyjnie, co zdarza się dopiero po 90 latach,a mianowicie, najpierw płasko nad Atlantykiem , potem pagórkowato w Ardenach, wysoko w Alpach, płasko i pagórkowato w Masywie centralnym i górsko w Pirenejach.
Niestety o mało nie doszło do skandalu, bowiem na podstawie plotek o stosowaniu dopingu organizatorzy chcieli wykluczyć z Wyścigu faworyta Chrisa Frommea. Na szczęście WADA i UCI wydały komunikat o tym,że Anglik jest niewinny. A cel był jeden : umożliwienie wygrania Francuzowi Bardetowi, który w ubiegłym roku był 2 za Froomem.Ja zawsze byłem przeciwny dopingowiczom i bardzo surowego ich karania, również za niepoddawanie się kontrolom.Tylko,że to robi WADA zaczyna ocierać się o szaleństwo, a mianowicie sprawdzają się słowa Aldousa Huxleya z "Nowego wspaniałego świata",że medycyna poczyni takie postępy w badaniach,że na świecie nie będzie,ani jednego zdrowego człowieka. Oni stwierdzają,że prawie każdy produkt ma zadziałanie wspomagające. Niedługo chleba nie będzie można zjeść, bo może być dopingiem. To tak jak z żywnością, zbadano,że obierki zawierają więcej składników odżywczych niż same ziemniaki i niedługo okaże się ,że to je powinniśmy zjadać obierki popijając wodą po ryżu lub makaronie. Obłęd.
W tegorocznym TdF startuje 5 Polaków : Michał Kwiatkowski z grupie Sky, Rafał Majka, Maciej Bodnar i Paweł Poljański z grupy Bora Hansgrohe oraz Tomasz Marczyński z Lotto Soudal.
Do faworytów Wyścigu należy zaliczyć :
Chrisa Froomea nr 1 z grypy Sky, Rigoberto Urana nr 11 z grupy EF Education First Drapac, Bardeta nr 21 z grupy AG 2 R La Mondiale, Matthewsa nr 31 i Toma Dumoulina nr 32 z grupy Sunweb, NIbalego nr 51 i Pozzozivo nr 58 z Bahrain Meridy, Yatesa nr 61 z Mitchelton Scott, Quintanę nr 71 i Landę nr 756 z Movistaru, Tichie Portea nr 81 z BMC Racing, Sagana nr 111 i Majkę nr 114 z Bory Hansgrohe oraz Fugslanga nr 121 z Astany.
Ja liczę,że Majka mając już 29 lat okaże dojrzałość i wreszcie pokaże się i w TdF, w którym jego dotychczas najlepsze miejsce to 27,bo w czołówce w klasyfikacji generalnej j był w Giro - 5 i w Vuelcie -3. Przygotowywał się tak samo jak w ubiegłym roku, tylko,że w 2017 roku na końcowym etapie walczył o wygraną w Wyścigu Dookoła Kalifornii i wygrał w Słowenii,a w tym roku oba wyścigi potraktował treningowo . Zapowiada aktywna jazdę i wyciągnięcie wniosków z nieudanego startu w ubiegłym roku, w którym spowodował kraksę na 9 etapie i musiał się wycofać. Wczorajszy 1 etap pokazał,ze Majka dotrzymuje słowa. Natomiast inni kolarze faworyzowani zaliczyli kilkadziesiąt sekund straty, w tym Froome, który tradycyjnie upadł na 1 etapie kolejnego wyścigu.
1612środa, 04, lipca 2018 08:27
Zgred
FIVB Volleyball Men's Nations League V N L

Dzisiejszym (04.07.2018) meczem z Rosjanami polscy siatkarze rozpoczną udział w turnieju finałowym pierwszej edycji Ligi Narodów. W finałowej szóstce trudno wypatrywać łatwych gier, a los prócz Rosjan przydzielił nam drużynę Stanów Zjednoczonych.
Jacek Kasprzyk, prezes PZPS stawia jednak przed Polakami za cel awans do półfinału turnieju. Ma tego dokonać wyselekcjonowana przez Vitala Heynena 14- osobowa kadra:

rozgrywający - Grzegorz Łomacz, Fabian Drzyzga;
atakujący - Maciej Muzaj, Damian Schulz, Bartosz Kurek;
środkowi - Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek;
przyjmujący - Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz;
libero - Paweł Zatorski, Michał Żurek.

Zastanawiająca ( moim zdaniem) jest obecność w składzie Macieja Muzaja kosztem Łukasza Kaczmarka na ataku bowiem ten drugi notował dużo lepsze występy w poszczególnych turniejach V N L...
Być może atutem Muzaja jest jego leworęczność i wzrost, ale postawienie na niego w ataku jest jednak dużym zaskoczeniem.
Pewnie także dużym zaskoczeniem brak powołania był dla samego Ł. Kaczmarka, który wypalił w mediach społecznościowych "życzenia powodzenia w finale VNL oraz ,,,na MŚ" - wierzę jednak, że ochłonie, zaciśnie zęby i powalczy o skład na wrześniowy mistrzowski turniej we Włoszech i Bułgarii. Następnym nieobecnym jest atakującym Dawid Konarski oraz przyjmujący Mateusz Mika, o ile pierwszy był zdecydowanie pod formą to Mikę dopadł pech zdrowotny, nagły atak wyrostka robaczkowego - operacja, która w sposób naturalny pozbawiła go możliwości gry we Francji.

Trener Heynen przyznał, że przed rozpoczęciem LN nie nastawiał się na zakwalifikowanie się do turnieju finałowego:
"- Cieszę się, że ta tworząca się dopiero drużyna już coś osiągnęła. Wykorzystałem w tych 15 spotkaniach 21 zawodników. Wyszło lepiej niż się spodziewałem. (…) Przed nami jeszcze długa droga. Jestem usatysfakcjonowany tym, co osiągnęliśmy w LN, a teraz będę miał dodatkową okazję, by poobserwować zawodników"

Kibice siatkówki wraz z trenerem również będą mogli poobserwować naszych i nie tylko naszych zawodników w dwóch grupach:
A - Francja, Brazylia, Serbia.
B - Polska, USA, Rosja.

Program turnieju finałowego Ligi Narodów siatkarzy w Lille:

środa
grupa B: Polska - Rosja (godz. 18)
grupa A: Francja - Brazylia (20.45)
czwartek
grupa B: Polska - USA (18)
grupa A: Serbia - Brazylia (20.45)
piątek
grupa B: Rosja - USA (18)
grupa A: Francja - Serbia (20.45)
sobota
półfinał 1 (14)
półfinał 2 (16.30)
niedziela:
mecz o trzecie miejsce (17)
finał (20.45)

Mecze Final Six odbywać się będą na stadionie Stade Pierre-Mauroy :
https://www.google.pl/search?q=stade+pierre-mauroy+fina%C5%82+VNL&rlz=1C1AOHY_plPL708PL708&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwivheTY5oTcAhVKhqYKHZ_qAlAQsAQIMg&biw=1024&bih=653
1611niedziela, 17, czerwca 2018 15:02
Zbyszek
W internecie mocno odnotowano walkę Andrzeja Fonfary z Ukraińcem Ismaiłem Siłłachem, która wczoraj miała miejsce na warszawskim Torwarze.
Była to pierwsza walka Fonfary w wadze junior ciężkiej i powrót po 12 latach na polski ring. Było to bardziej wydarzenie towarzyskie niż sportowe.Na trybunach cała drużyna piłkarska Legii,Leśnodorski z Wandzelem, całe mnóstwo byłych pięściarzy wywodzących się z Legii no i showman Artur Boruc. Fonfaraw białych spodenkach z pasem w barwach zielono-biało-czerwonych z tatuażem Legijnym na ramieniu.Atmosfera typowo piknikowa.
Rywal Fonfary Siłłach miał piękną karierę amatorską i po przejściu na zawodowstwo dał kilka świetnych walk,ale kiedy doszedł do czołówki to okazało się,że ma szklaną szczękę ,a bez mocnej szczęki w boksie sukcesów nie ma.Rok temu podczas PBN w Gdańsku przegrał po wyrównanej walce Masternakiem.
Fonfara po raz 4 zmienił trenera,ale na razie prezentuje te same wady i zalety jak w wadze półciężkiej. Ma szybkie ręce, dobrze operuje lewym prostym, ma bardzo silne i celne ciosy prawym prostym, potrafi przyśpieszyć i kiedy rywal słabnie umie go "dobić".Nadal ma nader ograniczony repertuar uderzeń , lewa ręka nie wraca na odpowiedniej wysokości po zadaniu nią ciosu do gardy i do bloku i ma zbyt wiele przestojów w walce. Pierwsze 3 rundy wygrał mając Siłłacha w 2 rundzie po silnym haku na tułów na deskach.Ale 4 i 5 rundę przegrał, pchał się do przodu bez ciosu i sam wchodził w dystans rywala i obrywał lewymi i prawymi ciosami na głowę. Do 6 rundy Andrzej wyszedł odmieniony i od razu ruszył do skoncentrowanego i szybkiego ataku ,ale Siłłach jeszcze ten atak odparł i na minutę uspokoił walkę. lecz ponownego szturmu Fonfary już nie przetrzymał i sędzia przerwał pojedynek. TKO.
1610niedziela, 17, czerwca 2018 13:42
Zgred
@kibic50

"FIVB Volleyball Men's Nations League V N L"

Przyczyn takich wyników jest kilka:
- przeloty z kontynentu na kontynent, zmiany czasowe
- ciągłe rotacje Heynena
- mocniejsi rywale

Przeważnie pierwszy mecz po przylocie jest zwyczajnie kiepski i nie dotyczy to jedynie naszych reprezentantów, choć miałem wrażenie, że bardziej możemy się postawić Persom niż Amerykanom, ale jak się okazało oba mecze szybkie i pod prysznic...Jakieś ewentualne punkty możemy uzyskać na Serbii ( dzisiaj 18,50 Polsat Sport)
która też faluje wynikami, ale jak wiadomo grać potrafi.
Z tego co zauważyłem zarówno Amerykanie, Iran i Serbia mają już obcykane składy grając właściwie podstawowymi ustawieniami, gruntując je pod MŚ.
Nasza polityka jest inna ( i bardzo dobrze), a Heynen dopiera szuka odpowiednich ludzi do ostatecznej 14 - tki, a w niej do wyjściowego nominalnego ustawienia pierwszej 6-tki, czy 8- ki. Takimi szytymi składami nie da się przeciwstawić zgranym przeciwnikom, tym bardziej, że nasz skład na turniej w Stanach jest, że tak powiem "mocno uproszczony" ...
Pozostanie ostatni turniej w Australii, gdzie w zależności od składu możemy zapunktować, może nie z Brazylią, ale z Argentyną czy Australią raczej tak.
Mam wrażenie, że do finałowej szóstki VNL wejdziemy, choć o milion dolarów raczej nie zagramy Wink
1609niedziela, 17, czerwca 2018 11:18
kibic50
@Zgred

"FIVB Volleyball Men's Nations League V N L"

0:3 z Iranem
0:3 z USA

Co się dzieje ?
1608niedziela, 10, czerwca 2018 13:23
Zgred
FIVB Volleyball Men's Nations League V N L

Nowa edycja zmienionej Ligi Światowej w rozszerzonym składzie szesnastu drużyn z finałem we francuskim Lille dla najlepszych sześciu.
Strona organizacyjna: składy, miejsca, wyniki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Liga_Narod%C3%B3w_w_Pi%C5%82ce_Siatkowej_M%C4%99%C5%BCczyzn_2018

W 26 osobowej kadrze Vitala Heynena znaleźli się:
środkowi - Piotr Nowakowski, Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek
atakujący - Maciej Muzaj, Dawid Konarski, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek , Damian Schulz
przyjmujący - Artur Szalpuk, Michał Kubiak ( kapitan ), Aleksander Śliwka , Bartosz Kwolek, Mateusz Mika, Bartosz Bednorz
rozgrywający - Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz, Marcin Janusz
libero - Michał Żurek, Paweł Zatorski, Kacper Piechocki
oraz pięciu rezerwowych - Marcin Komenda ( r), Damian Wojtaszek ( l ), Jan Nowakowski i Norbert Huber ( ś ), Tomasz Fornal ( p )

"– Jestem bardzo zadowolony z pracy wykonanej przez zawodników podczas tych kilku dni zgrupowania w Spale. Krótki czas do startu w Lidze Narodów nie pozwala na eksperymenty, ale zapewniam, że obserwuję i obserwować będę wszystkich powołanych na ten sezon." - te właśnie słowa Belga trzeba przyjąć jako motto jego pracy, pracy trudnej, perfekcyjnie konsekwentnej i odpowiedzialnej.

Po zakończeniu trzeciego już turnieju tym razem na japońskiej ziemi z przyjemnością można zaobserwować jak Vital Heynen nawet na krok nie zbacza z wytyczonego kierunku swoich działań. Każdy z kadrowiczów bez względu na staż reprezentacyjny dostaje swoje minuty na parkietach co ciekawe w wielu rożnych konfiguracjach ustawień wyjściowych szóstek jak i zmian, a taki system grania powoduje zanik pojęcia tzw. "zamrażarki". Nie ma również czasu na sympatie czy antypatie, są natomiast wyznaczone taktyczne zadania, które wykonywane w poszczególnych elementach gry skwapliwie trafiają do osobistego komputera trenera.
Ciągła rotacja składów na poszczególne turnieje, a w nich rotacja w poszczególnych meczach sprawia głód gry, wzmaga rywalizację i zaangażowanie, oraz jak okazały dotychczasowe tygodnie także wyłania cichych bohaterów. I tak raz eksploduje dyspozycja Kaczmarka, chwilę później Kochanowskiego, Szalpuka czy Kwolka
( który mając słownie kilka gier w seniorskiej kadrze ) był dzisiaj wiodącym siatkarzem przeciw Bułgarom. To doskonały przykład na umiejętności trenera w prowadzeniu młodych siatkarzy, a historia pokazuje, że w tym elemencie bywało bardzo różnie. Heynen niewątpliwie ma do tego rękę, a że potrafi to robić, idą za nim wyniki.
Obserwując jego poczynania śmiało można stwierdzić, iż w dobie naturalnych przemian Reprezentacji Polski mamy odpowiedniego człowieka na odpowiednim miejscu, gwarantującego zarówno wiedzę jak i doświadczenie w przeprowadzeniu naszej męskiej siatkówki na górne pozycje w hierarchii światowej.

Biorąc pod uwagę dzisiejszą wygraną z Bułgarami zanotowaliśmy osiem zwycięstw ulegając tylko raz drużynie Niemiec, tym bardziej ciekawie zapowiadają się dwa ostatnie turnieje w Ameryce i Australii, podczas których staniemy na przeciw drużyn z górnej światowej półki Brazylii, USA, Serbii czy Iranu. To będzie ciekawy sprawdzian naszej młodej kadry na tle już ukształtowanych drużyn, drużyn z dorobkiem nie do podważenia, ale także szukających nowych twarzy i optymalnych ustawień.
Tu ciekawostka dotycząca przelotów i odległości Wink

https://sportowefakty.wp.pl/siatkowka/759024/siatkarska-liga-tulaczy-fivb-wymeczy-polakow-ale-nie-najmocniej

Oddzielną kwestią są tzw. plany czytaj oczekiwania PZPS, którego najnowszym transferem jest pewien obecnie europejski poseł...Sad który odbijał się jak od ściany w wielu sportowych związkach...a tu zakotwiczył (?)
Moim skromnym zdaniem plan dotyczący poczynań Vitala Heynena powinien sięgać japońskich Igrzysk Olimpijskich w 2020r.
Obecna VNL jest poligonem doświadczalnym dla większości drużyn narodowych, oczywiście finałowa szóstka w Lille jawi się wyróżnieniem, a pierwsza trójka prócz laurów pewnie dużym przełożeniem finansowym, ale docelową imprezą tego roku są Mistrzostwa Świata (we Włoszech i Bułgarii). Priorytetem dla nas powinno być stworzenie nowego kształtu reprezentacji, zgrywania jej i ugruntowania, a w 2019 roku kiedy to dołączy do niej W.Leon stworzenie ekipy, która na Igrzyskach powalczy o największe trofea.
Oglądając grę naszych siatkarzy widać radość, rozwój i chęć zwyciężania. Nie zmarnujmy tego pokolenia, gdyż może nam zaserwować wiele radości...
yvComment v.2.01.1