A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • iocosus

Anglia - Polska 2-0: Memento

pzpn1512To już jest koniec, nie ma już nic,
Jesteśmy wolni, jak Kamil Glik.
To już jest koniec, możemy isc,
Jesteśmy wolni, z Mundialu nic.




To już jest gwizdek, ostatni jak nic,
World Cup przegrany, możemy iść.
Rooney z Gerrardem i to już jest koniec.
Jesteśmy wolni, z Kinga już nic.

Szczęsny w swej bramce jak docent za biurkiem,
I łapie piłeczki jak kontrol w tramwajach,
Tak skacze i pada, co o tej grze myśli,
Wybroni co może, poda, wyczyści,
A Wojtkowiak coś wtopi, a Celeban zawodzi,
Jak noga w skarpecie Sobota pod formą,
Lewy aktywny i bezproduktywny,
Błaszczu wciąż ziębi, Fornalik wciąż parzy,
A po co, a po co tak dłubie i dłubie,
A za co, a za co tak myśli i skubie,
I tak się przykłada i mówi z ekranu,
I bredzi od Euro wieczorem i ranooo...

To już jest koniec (to jest już koniec),
Nie ma już nic (nie ma już nic),
Jesteśmy wolni (jesteśmy wolni),
Możemy iść (możemy iść).
To już jest koniec (to jest już koniec),
Możemy iść (możemy iść),
Jesteśmy wolni (jesteśmy wolni),
Bo nie ma już nic (bo nie ma już nic).
Nie ma już nic, nic, nic, nic.

Z reprezentacji Polski w World Cup 2014.

Dyskusja (15)
1środa, 16, październik 2013 11:51
Monrooe
Houk!
2środa, 16, październik 2013 13:11
iocosus
Niech mi Kuba Sienkiewicz wybaczy nieudolną przeróbkę i pastiszową ironiczną wersję jego utworu odnoszącą się tym razem do naszej swojskiej futbolowej materii.

Szczerze mówiąc i pisząc to wczoraj dużo bardziej byłem zainteresowany tymi wydarzeniami:

http://www.youtube.com/watch?v=eG5hycmVdM0&list=UUFlGSuyqfui9DwttuET8MzQ

http://www.youtube.com/watch?v=rmO_Xm00t8M

I tu refleksja, przy stracie bramki w 67 minucie, w naszym polu karnym było 7 Polaków i trzech Turków, a mimo to, po dośrodkowaniu zawodnik gospodarzy znalazł się na piątym metrze na wprost bramki przez nikogo nie atakowany, wyskakując mógł się zastanawiać, w który róg bramki piłeczkę głową uderzać!?

Mając takie zachowania w destrukcji na myśli, wyraziłem opinię, że reprezentacji Dorny sukcesów na miarę tych Wójcikowych nie wróżę, chociaż w potencjał Linettiego, Furmana, Bartosza Pawłowskiego, Milika wierzę, jeszcze większe nadzieje pokładałem w Rafale Wolskim i cały czas się łudzę, że się nie zawiodę, tak jak i na Piotrze Zielińskim. No właśnie, a pro po, nie pojmuję dlaczego piłkarz Udinese zagrał kwadrans w meczu dla nas o pietruszkę, a nie wspomógł tak jak to było udziałem wpierw Milika, a później Wszołka reprezentacji młodzieżowej walczącej być może w najważniejszym meczu eliminacji o punkty, o awans na Mistrzostwa Europy, ewentualnie i na Olimpiadę?

Dla mnie Fornalik takim postępowaniem mocno podpadł, nie potrafił się wznieść ponad własne ambicje, a tego po nim się nie spodziewałem.
3środa, 16, październik 2013 13:37
CTP
@Iocosus
Defensywa młodzieżówki jest dziurawa jak szwajcarski ser. Widać to było i w pierwszym meczu z Turkami i w rewanżu ze Szwedami. Cała formacja defensywna łącznie ze środkiem pomocy sprawia wrażenie jakby grała ze sobą po raz pierwszy. Chaos, przypadek i brak jakiejkolwiek asekuracji. Ten wynik, jaki młodzieżówka już osiągnęła powinna zawdzięczać głównie indolencji strzeleckiej przeciwników.
4środa, 16, październik 2013 14:21
Lasica
Podobną bramkę nam Anglicy strzelili wczoraj wieczorem, czyli młodzi graja jak starsi. Te same błędy.Nie wróży to nam nic dobrego w przyszłości.

Szkolenie widać takie samo od lat jest Very Happy
5środa, 16, październik 2013 15:33
Walles
Obrona jest pewnie jakimś problemem ale ja generalny problem widze gdzie indziej. Każde zwycięskie eliminacje miały swojego bohatera, piłkarza który ciągnął grę biało-czerwonych. Olisadebe, Frankowski, Smolarek. Teraz tego zabrakło a Lewandowski w kadrze się słabo sprawdza. I nie ma co mówić że nie ma mu kto dogrywać bo gdyby Lewy wykorzystał to co miał do strzelenia w tych eliminacjach to pewne sprawy wyglądałyby inaczej. Nie będę nic ujmował Lewandowskiemu ale prawda jest taka że Borussia gra inną piłke i przez większość sezonu to ona domunuje. Zresztą Lewy strzela mnóstwo bramek z 5-10 metra, często finalizując akcję zespołu do pustej bramki . Wczoraj też nie wyglądało to najlepiej a mnie przyszła na myśl gra .... Legii. Ale to Anglia była Legią i zacząłem się zastanawiać dlaczego najczęściej "Lewandowscy" polskiej skopanej jak Kędziora, Buzała czy też Ziajka pakują piłkę do naszej bramki w takich sytuacjach a potem my gonimy wynik. I raz dogonimy a raz nie. Przecież do pioruna Lewy nie jest chyba gorszy od naszych rodzimy kopaczy? Kwestia szczęścia? Ot taka ciekawostka ...
6środa, 16, październik 2013 20:51
iocosus
@ CTP

Z defensywnymi pomocnikami w młodzieżówce jest bardzo ciekawa sprawa. I Furman i Linetty są niezwykle interesujący, problem o ile w ogóle się pojawia polega na tym, że obaj są predestynowani do pełnienia roli „8” czyli piłkarza potrafiącego w defensywie asekurować, ale jednocześnie dysponującego zaletami w ofensywie, nawet w większym wymiarze niż przy odbiorze piłki. Gdy drużyna prowadzi grę, po jej stronie jest inicjatywa, tak jak to było przez większość rewanżu ze Szwecją taki duet ze swych zadań wywiązuje się więcej niż poprawnie. Gdy jednak gramy w destrukcji, przy dwóch „8” okazuje się, że brak w linii pomocy efektywnej „6” czyli piłkarza lepiej czującego się w odbiorze, czyszczącego skutecznie własne przedpole.

Seniorzy z Angolami grali dwiema „6” do póki nie wszedł Klich za Mariusza Lewandowskiego, a młodzieżowcy na odwrót u nich grają dwie „8”.

W zależności od przeciwnika takie duety mogą spełniać swoje zadania, choć najbardziej uniwersalną uzupełniającą się parą jest „6” z „8”. Mam nadzieję, że o jedną pozycję w reprze dorosłej będą rywalizować Krychowiak, Łukasik, Borysiuk, może Matuszczyk, a o drugą Furman, Linetty, Klich.

@ Walles

Teza przegraliśmy eliminacje przez Lewandowskiego, a tak można zinterpretować Twoje słowa jest dla mnie fałszywa. Zgodnie ze statystykami Lewy, żeby strzelić gola oddaje najwięcej strzałów z grona snajperów Bundesligi, czyli jego skuteczność w Niemczech być może aż tak bardzo na kolana nie rzuca, jest natomiast taka zależność, jeżeli w meczu Lewy oddaje 5 strzałów, to BVB w tym samym pojedynku w statystykach ma zapisane 20 uderzeń, a Lewy przy wielu z nich asystuje, albo zawiązuje akcje od dobrego zgrania piłki, dzięki temu zdobywa uznanie, renomę, a po ponad 20 goli na sezon, jest potwierdzeniem, że sytuacje może marnować, a jego rola w Borussi i tak jest przeogromna.

W reprze od Lewego w zestawieniu strzałów do goli wymagamy skuteczności optymalnej, tymczasem kompletnie nie potrafimy wykorzystać Roberta, tego, że on ściąga na siebie uwagę defensywy przeciwnika, a dzięki temu choćby w BVB inni jak Reus, Aubameyang, Mchitarjan dochodzą do sytuacji strzeleckich i je wykorzystują.

Dortmund w ataku z Lewym i Kubą gra zespołowo, rozgrywa akcje z udziałem wielu piłkarzy tym samym zwiększając możliwości wyboru, zdezorientowania przeciwnika, Lewy wieńczy tylko ¼ akcji drużyny, (a i tak ma najwięcej strzałów, ot fenomen taktyki Jurgena Kloppa) w reprezentacji gramy indywidualnie, egoistycznie, z Lewym, który ma rozbijać w pojedynkę defensywę i jeszcze wykazywać się maksymalną skutecznością. Gra naszej kadry jest mega przewidywalna.

Nie mamy piłkarzy pokroju Reusa & s-ki , zapewne, ale nawet gdyby się potencjalnie objawili to przy takim nastawieniu indywidualistycznym jak obecnie, ich przydatność i tak by mogła być znikoma.
7środa, 16, październik 2013 22:16
Walles
jeżeli w meczu Lewy oddaje 5 strzałów, to BVB w tym samym pojedynku w statystykach ma zapisane 20 uderzeń, a Lewy przy wielu z nich asystuje, albo zawiązuje akcje od dobrego zgrania piłki, dzięki temu zdobywa uznanie, renomę, a po ponad 20 goli na sezon, jest potwierdzeniem, że sytuacje może marnować, a jego rola w Borussi i tak jest przeogromna

Pewnie tak jest ale z tego wynika że Lewandowski to nie jest do końca typ zawodnika którego potrzebuje reprezentacja Polski. U nas na 16 bramek Lewy strzelił 1 (pominąłem w obu przypadkach dwie bramki z karnych). Polska ma zdecydowanie inną siłę na arenie reprezentacyjnej niż Borussia na arenie klubowej. My musimy zdawać sobie sprawę z tego że będziemy mieli nie 20 sytuacji ale 2-3 i te musimy wykorzystać. I tak często było w przypadkach przeze mnie opisanych czyli Olisadebe, Frankowskiego i Smolarka. Oni w reprezentacji byli do bólu skuteczni zatem i Polska miała swoje 5 minut. I często jest tak w przypadku Legii i jej przeciwników. Zespoły z nami rywalizujące mają raczej mało okazji do zdobycia bramek a jedyną szansą jest dzień konia ich zawodników ofensywnych czyli wykorzystanie do bólu tego co sobie stworzą. Jak tego nie ma to Legia spokojnie i gładko wygrywa. Podobnie jest z naszą reprezentacją. Musimy być do bólu skuteczni bo generalnie jesteśmy dość słabym zespołem, zespołem z wieloma brakami. I jeśli nie mamy skuteczności to i nie mamy większych szans na osiągnięcie dobrego rezultatu. W pamiętnym Wembley też nie mieliśmy sytuacji. Lato sam na sam, Domarski i Lato złapany wpół przez chyba McFarlanda. Legia w Goeteborgu też była do bólu skuteczna, Widzew w Broendby czy Polska wygrywająca z Czechami lub Portugalią. Gdy nie mamy wysokiej skuteczności zakończenia swoich akcji nie mamy szans na sukces-to moja teza.
8środa, 16, październik 2013 23:49
CTP
@Walles
O takiego napastnika, o którym piszesz jest i jeszcze długo będzie bardzo ciężko w naszej konstelacji "gwiazd". I to zarówno zagranicznej jak i ligowej. Jedynym takim piłkarzem, który gdzieś tam majaczy na horyzoncie wydaje się nasz Michał Efir. Gdy był zdrowy wykazywał się naprawdę niezłą skutecznością.
9czwartek, 17, październik 2013 09:57
iocosus
@ Walles

No cóż, nie jesteś Wallesie jedyny ze swoją tezą, Krzysztof Stanowski wyrocznia polskiego futbolowego dziennikarstwa też podobny wniosek stawia: „Różnica między kadrą Fornalika i kadrą Janasa polegała głównie na tym, że Frankowski wykorzystywał prawie każdą sytuację, jaką miał, a Lewandowski prawie każdej nie wykorzystał.” Prosty, jasny przekaz, pozornie logiki nie pozbawiony, chwytliwy i łatwy do przyswojenia.

Tylko, że ja takich prostych tez jakoś nie łapię, a weryfikacja chwytliwych hasełek może wyglądać w ten sposób. Franek w kwalifikacjach do Mundialu w Niemczech strzelił 7 bramek, z czego 4 załadował w dwumeczu z Azerami, którym łącznie tych goli zaaplikowaliśmy 11, czyli w sumie nastrzelał więcej niż 1/3, ale też twierdzić, że były to bramki decydujące o zwycięstwach to sprawa nazwijmy dyskusyjna. Piątą bramkę strzelił Anglikom wszak w meczu przegranym 1:2, czyli znaczenia żadnego, szósta to gol podwyższający rezultat z Austriakami z 2:1 na 3:1, za najważniejszą kluczową bramkę w wykonaniu Frankowskiego można uznać wyrównujący gol na 1:1 w wyjazdowym spotkaniu z Walią, później zwycięskie już trafienia dołożyli Żurawski z Krzynówkiem.

Ot, tak wygląda weryfikacja, nie chcę deprecjonować osiągnięć Franka, bo to świetny piłkarz, wybitny egzekutor, a przy tym i inteligentny facet, w dwóch wyjazdowych meczach z Austrią i Walią wszedł z ławki rezerwowych i zaprezentował się bardzo dobrze, na pamięć kibiców z pewnością zasłużył, ale po jednym kluczowym golu stawiać tezę, że to właśnie głównie skuteczności Franka zawdzięczamy awans na Mundial w Niemczech jest jawną nadinterpretacją, że Stanek na nią sobie pozwala jakoś mnie nie dziwi.

W tamtych eliminacjach wygraliśmy 8 razy i strzeliliśmy 27 bramek! To, że Janas „łowcy bramek” nie zabrał na mistrzostwa to granda, ale nie róbmy też z Frankowskiego jakiegoś wyjątkowego mesjasza, bo jest to jawna niesprawiedliwość wobec innych piłkarzy, ktoś te 20 goli oprócz pana Tomasza jeszcze strzelił.

Odnośnie Olisadebe, to jego rola w drużynie Engela była faktycznie ogromna, tylko czy tamta gra repry polegała na postawieniu „autobusu” na własnej połowie i tylko na liczeniu na wysuniętego Emanuela, to już niech Engel broni swojej wizji futbolu „na tak”. Moim zdaniem ówczesna repra była oparta na bardzo dobrej obronie, z zakładanym pressingiem na połowie przeciwnika i umiejętnością wychodzenia do szybkiego ataku opartego o duet Olisadebe – Kryszałowicz, w Kijowie w 2000 roku jeszcze z Juskowiakiem Polacy śmiem twierdzić zagrali bardziej ofensywnie niż tej wiosny Ukraińcy w Warszawie.

Co do Smolarka, to chyba to było za Beenhakkera, który wszystkim i kopaczom i trenerom i kibicom wbijał do głowy, że w Polsce jest cała masa futbolowych talentów, a gra ma polegać na utrzymywaniu się przy piłce, bo przecież gdy przeciwnik jej nie ma to bramki nam nie strzeli. Pomijając Portugalczyków, my na wyjeździe do Brukseli w 2006 roku nie murowaliśmy bramki, pokonaliśmy Belgów 1:0 w pełni zasłużenie i nie Smolarek tego gola strzelił. Smutna konstatacja obecnie gdzie jesteśmy my, a gdzie Belgowie?

Wembley to legenda otwierająca drzwi do dekady, w której byliśmy jedną z pięciu lub momentami nawet z trzech najsilniejszych reprezentacji Europy, ani na imprezach mistrzowskich, ani w meczach z tuzami jak Holendrzy z Cruyffem i Neskensem, czy też Francuzi z Platinim, Tiganą, Giressem gry opartej o rozpaczliwą „obronę Częstochowy” już nie było.

Odnosiliśmy sukcesy piłkarskie, gdy nie myśleliśmy li tylko i wyłącznie o murowaniu bramki i siebie samych traktowaliśmy jak futbolowych parweniuszy, ustawicznych nieudaczników, takie założenia, myśli, wnioski to przyczyna strusiej taktyki i związanych z nią porażek.

Nie jesteśmy potęgą piłkarską, nasza repra ma koszmarne problemy w defensywie, również z organizacją gry w ofensywie, ale jeżeli w meczach międzypaństwowych chcemy jedynie murować, stawiać autobusy na własnej połowie licząc tylko na dzień konia napastnika, to jest to zgroza, makabra, mentalne samobójstwo, oby nowego selekcjonera stać było na przeciwstawienie się takiemu koszmarowi.
10czwartek, 17, październik 2013 10:11
Walles
@CTP
Nie do końca się zrozumieliśmy. Mówimy pewnie o 6 meczach w roku czyli 3 meczach na rundę. Za chwilę tym napastnikiem może być ... Lewandowski. Bo przecież w kilku spotkaniach w rundzie to nawet taki Grzelczak wykazuje się dużą skutecznością i strzela bramki stadiony świata, dlaczego Lewy miałby tego nie robić? Ja napisałem tylko że oprócz dobrej gry potrzebujemy odrobinę uśmiechu fortuny w finalizowaniu swoich akcji(nawet nie chodzi mi aż o tyle szczęścia co przy strzale Krzynówka z Portugalią na wyjeździe). Bo z lepszymi drużynami to raczej tych sytuacji podbramkowych nie będziemy mieli za dużo. A jak będziemy je marnować to wyników za dobrych nie osiągniemy.
11czwartek, 17, październik 2013 10:26
Walles
@Iocosus
W zasadzie mój poprzedni wpis może być odpowiedzią także na Twój. I nie piszę że napastnik ma nam wygrywać sam mecze ale z drugiej strony nie chcę słyszeć bredni takich jak w wykonaniu Kołtonia że my powinniśmy wyjść i zdominować na boisku Ukraińców lub Anglików. Na to jeszcze przez lata nie będziemy mogli sobie pozwolić.
Na marginesie to trochę szczęścia jest potrzebne w piłce, jak byśmy zakończyli Engelowskie eliminacje gdyby nie cud na Ukrainie (interwencja Kłosa a raczej zły strzał Ukraińca przy stanie 1:2)? Tego nikt nie wie ...
12czwartek, 17, październik 2013 12:18
iocosus
Uff, fajnie Wallesie, że dojrzałeś jeszcze oprócz skuteczności Olisadebe wkład obrońcy Kłosa w sukces odniesiony onegdaj w Kijowie.

Przestrzegam, nie szukajmy kozła ofiarnego w braku skuteczności jednego napastnika, to tani populizm, tak jak w wykańczaniu akcji ofensywnych zawodził Lewy, tak mnie doprowadzał do białej gorączki swą grą Kamil Glik, ale do jasnej cholery, czynić go głównym, jedynym winowajcą przegranych eliminacji nie zamierzam bo to by była skrajna nieuczciwość i manipulacja.

Nie zmienia to na przykład takiego mojego założenia, że przy takim nastawieniu jak w reprze za Fornalika, reprezentacyjna jedenastka grałaby lepiej bez Lewandowskiego i Błaszczykowskiego, gra wówczas by była bardziej zróżnicowana, mniej przewidywalna, większa ilość piłkarzy musiałaby brać ciężar gry na siebie, odpowiedzialność za wynik by była symetrycznie rozłożona, ponieważ wirtuozów, gwiazd by nie było, łatwiej do świadomości mogłaby trafić teza, że gra kolektywna, oparta na współpracy będzie efektywniejsza od indywidualnych popisów.

Przyjęcie takiej tezy, nie świadczy jednak ze Lewy z Kubą to kiepscy piłkarze, dla mnie jest dowodem, że oni w obecnej ekipie, grupie zawodników źle, błędnie funkcjonują, a Fornalik jako trener nie potrafił temu zaradzić, czy najprawdopodobniej Nawałka z tym sobie poradzi? Ot, ciekawe pytanie, dla mnie skuteczność gry może być na przykład funkcją rozwiązania takiego problemu.
13czwartek, 17, październik 2013 16:42
Walles
Ależ Iocosusie brak skuteczności i brak bramek mimo klarownych sytuacji to nie jest populizm tylko fakt. Zresztą, wróćmy pamięcią do meczu Słowacja - Polska. Meczu wygranego, meczu w którym oprócz strzelonej bramki stworzyliśmy kilka 100% sytuacji. Niestety żadnej nie wykorzystaliśmy a potem błąd, babol i z niczego z 1:0 zrobiło się 1:2. Potem poszło prawem serii łącznie z kuriozalną bramką z Irlandią Północną.
P.S. Co do spotkania z Holandią, fakt dawne czasy i pewnie pamięć już nie ta ale jak myślę o tamtym spotkaniu to pamiętam naszych obrońców wkręcanych w ziemię w sposób nieprawdopodobny oraz dwie pierwsze nasze bramki strzelone po tak kuriozalnych błędach Holendrów, że nasze legijne wyczyny Żyro, Furmana, Łukasika czy Vrdolijaka nie są aż tak straszne Wink
P.S. II I jeszcze co do skuteczności, jak się nie strzela swoich setek to się nie wygrywa. Kiedyś mieliśmy "O Jezus Maria" Szpakowskiego po strzale Leśniaka a teraz mamy "Ja pierdole" Roya Hodgsona. Wink
14czwartek, 17, październik 2013 23:50
Walles
Jeszcze słowo o meczu z Holendrami. Taka ciekawostka, szczególnie dla Czarnego Elfa. Zawody prowadził angielski sędzia Patrick Partridge i obowiązywał wtedy ... ruch lewostronny Smile

Image and video hosting by TinyPic

Przy okazji. Kiedyś jako młody adept sędziowski byłem na linii na jakimś meczu z najbardziej zwariowanym z naszych sędziów czyli z Mirkiem Milewskim. Sędziowaliśmy wtedy "po angielsku", taki kaprys głównego. To był dla nas, liniowych, koszmar. Niby powinno to być bez znaczenia ale nie było Smile
15piątek, 18, październik 2013 02:33
iocosus
Walles jak powołujesz się na swoją pamięć to wybacz nie dowierzam ci choćby w minimalnym stopniu, to tak jakoś po tym jak mi luki w pamięci zarzuciłeś, a następnie samemu musiałeś się reflektować. Wink

Dlatego wybacz lepiej się powołać na rzeczywisty archiwalny pełny obraz:

http://www.youtube.com/watch?v=nPtw5kYYpTk

Wrażenia mogą być subiektywne, każdy ma prawo do własnych.

Graliśmy z Holandią drużyną w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zjawiskową, legendarną, stworzoną przez „generała” Rinusa Michelsa okrzykniętego twórcą „futbolu totalnego”, z Johanem Cruyffem piłkarzem z tej samej półki co Di Stefano, Pele, Maradona i z taką drużyną w 1975 roku reprezentacja Polski wyszła z nastawieniem dzięki któremu po 15 minutach gry powinna prowadzić nie 1:0, a 3:0 i to nie dzięki błędom obrony, a wskutek własnych świetnie przeprowadzanych akcji. „Mechaniczna pomarańcza”, wicemistrzowie świata i z 1974 i z 1978 roku przez pierwszy kwadrans nie istnieli, później już przegrywając przejęli inicjatywę, udowodnili swoją klasę, ale końcówka pierwszej połowy ponownie należała do Polaków i bramka padła po kilku poprzednich niewykorzystanych szansach na podwyższenie rezultatu. Druga połowa to ambitne i groźne ataki tulipanów, na przemian z naszymi akcjami nie mniej efektownymi, jeżeli Holendrzy wkręcali w murawę, to identycznie z nimi robił to samo Gadocha.

Swoją klasę „Pomarańczowi” potwierdzili w rewanżu, to były w tamtym momencie dwie wielkie, wspaniałe drużyny, godni siebie rywale, a Polacy wychodzili na murawę bez jakichkolwiek kompleksów.

Wrażenia mogą być różne, dlatego jeden z opisów tego meczu:

http://rabona.blox.pl/2011/01/Byl-sobie-mecz-odc-1-4.html#ListaKomentarzy

i jeden cytat: „trzeba dodać, że Polacy mogli wygrać znacznie wyżej – w niewykorzystanych sytuacjach przebijali rywali w stosunku podobnym do wykorzystanych.” To nie było przypadkowe, szczęśliwe zwycięstwo, które zawdzięczaliśmy bezwzględnej skuteczności, w odniesieniu do tego spotkania taka teza to kpina, cały meczyk można sobie obejrzeć na YT i niech każdy sam sobie wyrobi zdanie.

(jedna uwaga do linkowanego tekstu, tam jest „literówka”, orzełek na koszulkach nie był czarny a czerwony)

Wallesie tani populizm to teza: „Różnica między kadrą Fornalika i kadrą Janasa polegała głównie na tym, że Frankowski wykorzystywał prawie każdą sytuację, jaką miał, a Lewandowski prawie każdej nie wykorzystał” dla mnie zawarta w tych słowach sugestia, to mijanie się z prawdą (co próbowałem wykazać ) i manipulacja i robienie z Lewego winnego kozła ofiarnego tych eliminacji, możesz się ze Stanowskim zgadzać, ja tego z pewnością nie uczynię, choć problem z funkcjonowaniem w zespole Lewadowskiego widzę, nie mniejszy jak i Błaszczykowskiego.

Przykład meczu ze Słowacją wyborny, jego nie przegraliśmy przez brak skuteczności, 1:0 powinno być spokojnie dowiezione do końcowego gwizdka, o niekorzystnym rezultacie zadecydował błąd, babol w defensywie, ich by nie było, wygrana pozostałaby po naszej stronie. Jasne goli mogliśmy strzelić więcej, ale błędów w destrukcji tez można było uniknąć , dlaczego zatem podnosi się jedną kwestię, ignorując drugą?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1