A+ A A-

Legia - Trabzonspor 0-2: Wypunktowani

EuropaLeaguePucharowa niemoc Legii trwa. Czwarty mecz w grupie J Ligi Europy zakończył się naszą czwartą kolejną porażką. Po trzystu sześćdziesięciu minutach gry, konto legionistów nadal straszy zerowym bilansem strzelonych bramek. Tym razem Warszawę zdobył Trabzonspor, zwyciężając na Łazienkowskiej 2:0. Autorem jednej z bramek dla gości stał się Dossa Junior.

W takich okolicznościach zwykł mi się przypominać stary dowcip, którym zresztą prawdopodobnie dzieliłem się już kiedyś z czytelnikami czarnej-eLki, powiadający jak to facet, który trzykrotnie spadł z dziesiątego piętra, za każdym razem wychodząc z opresji bez najmniejszego szwanku, tłumaczył swoje ocalenie. Czynił to mianowicie w sposób następujący: Za pierwszym razem to był przypadek, za drugim szczęście, za trzecim - przyzwyczajenie.

W tegorocznej kampanii Legii w Lidze Europy można było mówić i o elemencie przypadku, i o braku szczęścia, ale w tym momencie trudno mówić już o czymkolwiek innym niż o przyzwyczajeniu.

Znajdując się w nastrojach zawodu i rozgoryczenia, niełatwo o konstruktywne wnioski. Najprościej stwierdzić, że nikt w Legii nie nadaje się do rywalizacji w europejskich pucharach. Nie nadają się piłkarze, którzy nie potrafią trafić do odpowiedniej bramki, nie nadaje się trener, który nie jest w stanie natchnąć zespołu wiarą w sukces, nie nadają się prezes wraz z pionem sportowym, którzy zabrali nam Danijela Ljuboję, w zamian proponując Henrika Ojamę.

Hm, może zresztą byłaby tu czy ówdzie racja, gdybyśmy tylko nie mogli mieć w pełni uzasadnionego przeświadczenia, że naszą Legię, nawet tę jej ułomną, pucharową wersję stać tak naprawdę w wymiarze boiskowej efektywności na znacznie więcej niż demonstruje to w tegorocznych rozgrywkach Ligi Europy. Niestety, pomiędzy pierwszym meczem ze Steauą a rewanżowym z Trabzonsporem gdzieś ulotniły się pewność siebie, determinacja w dążeniu do zwycięstwa, umiejętność stuprocentowego skoncentrowania się na boiskowych zadaniach. Legia w pucharach jest drużyną smutną, zmęczoną, pogodzoną ze swoim losem, w boiskowej manierze łudząco podobną do Zagłębia Lubin, z którym niedawny ligowy mecz na Łazienkowskiej wygrał nam się praktycznie sam, dokładnie tak jak same przegrały nam się mecze z Trabzonsporem. Ten fakt denerwuje chyba bardziej niż kolejne porażki.

Porzucając kwestię indywidualnej i zbiorowej mentalności futbolistów Legii, warto jednak zwrócić uwagę również na aspekt czysto piłkarski. Rozwiązania ofensywne znajdujące się obecnie w dyspozycji trenera Jana Urbana  zdecydowanie nie pomagają w skutecznej walce z rywalem tak dobrze zorganizowanym w defensywie jak dla przykładu Trabzonspor. Kiedy zameldujemy się w europejskich pucharach za rok, oczywiście jeżeli nadal będziemy zamierzali grać futbol ofensywny, oparty na atakach wyprowadzonych dużą liczbą zawodników, z całą pewnością nie możemy straszyć przeciwników przetrąconymi skrzydłami. Kuba Kosecki został w meczu z Trabzonsporem dosłownie przykryty czapką przez doświadczonego Jose Bosingwę, zdaje się, że nie udało mu się przeprowadzić ani jednej groźnej akcji. W takiej sytuacji przydałaby się alternatywa - niestety takowa leczyć się będzie jeszcze przynajmniej do stycznia. Grający z drugiej strony Michał Kucharczyk zaczął mecz z dużym animuszem, chaotycznymi zrywami doprowadził do zaistnienia dwóch czy trzech sytuacji pod bramką Turków, ale kiedy bateria mu się wyczerpała, przepadł z pola widzenia. O jego zmienniku sza. Na środku ataku rozpychał się Lado Dwaliszwili, wciśnięty między dwóch środkowych obrońców, był całkowicie bezradny. Nie potrafił wygrać walki w powietrzu, nie był w stanie przedryblować przeciwnika, w tych rzadkich chwilach, kiedy miał piłkę przy nodze. Energia wynikająca z naszej przewagi pozycyjnej w środku pola, z niestrudzonego podłączania się do ataków Tomasza Brzyskiego i Bartosza Bereszyńskiego, była parą idącą w gwizdek, ponieważ nasi gracze ofensywni nie byli w stanie zrobić różnicy pod bramką przeciwnika. Usiłowaliśmy przebić mur, bezmyślnie waląc w niego coraz mocniej głową. Nie pierwszy raz zresztą.

Zatem - kres i krach? Skądże. Lekcja, miejmy nadzieję że pożyteczna, dla nas wszystkich.

Dyskusja (20)
1piątek, 08, listopad 2013 12:59
JJ
Nie ma się co dzisiaj wyżywać, jest jak jest i należy to zaakceptować. Mleko się już rozlało, a teraz pozostaje walka o każdy punkt do rankingu.

zdecydowanie nie pomagają w skutecznej walce z rywalem tak dobrze zorganizowanym w defensywie jak dla przykładu Trabzonspor.

Ale z tym nie mogę się zgodzić. Trabzonspor był dobrze zorganizowany w defensywie? Trabzonspor był beznadziejny tak w defensywie jak i ofensywie. I to już w poprzednim meczu, ale wczoraj to naprawdę poziom drużyn ze środka naszej tabeli. Tyle co mieliśmy miejsca to rzadko w lidze tyle mamy. Zobacz ile razy nasi boczni obrońcy po przejęciu piłki pod swoim polem karnym mogli biec niepokojeni przez nikogo aż pod pole karne rywali. Naprawdę wybitnie prymitywne granie, na dodatek bez specjalnej dyscypliny taktycznej i woli walki. To wyglądało z ich strony jakby grali w jakimś sparingu za karę. Zresztą Mierzejewski w wywiadzie właśnie mniej więcej tak dał do zrozumienia ,śmiejąc się z pytania dziennikarki o tym kto był lepszy: przyjechaliśmy po 0-0, licząc na jakąś kontrę. I nawet się specjalnie nie wysilali.

Gdybyśmy mieli w ofensywie przynajmniej 1-2 zawodników potrafiących grać w piłkę to byśmy ich pokarali. Ale nie mamy, więc wracamy do poprzedniego punktu: nie ma co się wyżywać Wink

---------------

Swoją drogą to dobrze też pokazało różnicę między wzmocnieniem, a uzupełnieniem, daniem odpowiedniej jakości, czyli coś o czym często dyskutujemy na C-L. Ktoś wczoraj napisał, że jak Abwo jeździł z Brzyskim to pozostawało to bez konsekwencji i niezauważone (nawet powołanie dostał), ale w Europie to już nie przejdzie. Celna uwaga.
2piątek, 08, listopad 2013 13:08
ave
Co najmniej czwarta lekcja w tej rundzie. Cieszy mnie to, że w porównaniu do meczy z Zawiszą i Zagłębiem zagraliśmy dużo lepiej. To co mnie smuci w tej rundzie, to fakt, że mimo wielu kontuzji nie pojawia się nikt nowy. Że nie ma następców Rybusa, Borysika, Żyry. Czy np: Arak jest tak słaby, że nie należałoby mu się 15-10 minut w końcówkach za Wlado? Czy Kopczyński nie zasługuje na kilka minut w pierwszym składzie? Skoro Urban nie daje nowym szans to wygląda na to, że nasze zaplecze jest tragiczne. To zastanawia.
3piątek, 08, listopad 2013 15:59
Mohikanin
Po tych kompromitacjach w Europie pora jest podziękować Janowi Urbanowi po jesieni za prowadzenie Legii. Zdobył mistrza i puchar po kilku latach przerwy, za co mu dziękujemy, ale klub ma wyższe aspiracje a on nie jest wstanie temu podołać. Legie w europejskich pucharach prowadzi po raz 5 i ani razu Legia nie zagrała w nich na miarę potencjału.

Co do meczu, postawy zawodników.
Nie lepiej dać jest szansa Wienczatkowi zamiast Skabie? Skaba miał na bramkę 2 strzały i oba puścił.
Pinto- to miał być zawodnik który pociągnie Legie, wczoraj nie miał ani jednego zagrania które stworzyłoby jakoś sytuacje bramkową, grał na alibi aby błędu nie popełnić. Od niego powinniśmy o wiele więcej oczekiwać.
Kosecki. Po tym spotkaniu najlepiej widać dlaczego Żyro cieszy się kilkukrotnie większym uznaniem skautów niż Kuba. Mecze z Lazio, Trabzostonem kompletnie zweryfikowały jego możliwości, że trudno będzie mu przeskoczyć pewien poziom. Żyro znowu może nie ma takiej szybkości, ale potrafiłby przepchać tych obrońców i dokładnie wrzucić.
Lado- ani nie wygrywa pojedynków siłowych ani szybkościowych więc ma problemy z obrońcami.


Odniosę się do skautingu Legii i sprowadzaniu graczy dopasowanych do taktyki, o tym jeszcze na czarnej elce nie rozmawialiśmy, a Legia pod tym względem leży i kwiczy.
Jesteśmy zmuszeni do grania ataku pozycyjnego w lidze jak i w europejskich pucharach. Nasz trener Jan Urban stosuje też hiszpański styl gry- klepki, szybkie wymiany piłki, granie ataku pozycyjnego, gra z pierwszej piłki. Do takiej gry trzeba mieć technikę, szybkość, zmysł do gry kombinacyjnej. I Legia powinna sprowadzać wyłącznie zawodników dopasowanych do tej taktyki. Rzeczywistość okazuje się kompletnie inna. Oprócz Rado w ofensywie nie mamy żadnego gracza który byłby wstanie grać taką piłkę, jaką wymaga trener.
Pierwszy lepszy z brzegu transfer to- Ojjama. Zawodnik waleczny, lecz strasznie surowy technicznie i nie przydatny w grze kombinacyjnej, czyli kompletnie nie pasujący do stylu gry Legii. Czy oni go chociaż raz widzieli na oczy? czy spytali się o zdanie Urbana czy ten piłkarz pasuje mu stylem gry?
Kolejny przykład to Pinto. Zawodnik który nie lubi agresywnej gry. Sprowadzili go aby był liderem Legii. Podobnież obserwowali go pół roku. I kolejne zasadnicze pytanie- czy skauting Legii dowiedział się jaki ma charakter ten gracz? jaką ma mentalność i cechy? czy jest urodzonym przywódcą?

Transfery powinny być robione pod taktykę zespołu, a w Legii tego nie ma, nadal pod tym względem jest totalna amatorka.
4piątek, 08, listopad 2013 16:20
Lasica
Wy serio myślicie, że jak przyjdzie inny trener to będzie cud malina pomarańcze?

Skończmy z tym zwalnianiem trenerów po roku-dwóch, dajmy Jankowi popracować jakiś czas. Nigdy nie będzie dobrze przy takiej rotacji szkoleniowcami. Wyniki są dużo gorsze niż gra, szczególnie przy takiej pladze kontuzji.
5piątek, 08, listopad 2013 16:44
Monrooe
Napiszę tak, absolutnie nie spodziewałem się, że Legia będzie w stanie zagrać takie spotkanie. Z przyjemnością patrzyło się na poczynania podopiecznych Jana Urbana. Oczywiście co i rusz wychodziły znane nam już niedociągnięcia "wojskowych", a to brak doświadczenia, a to znów brak odpowiedniej techniki. Przy czym chyba najbardziej doskwierał brak pewności siebie, brak przekonania, że to kolejne zagranie będzie skuteczne. Z tym, że czegoż niby spodziewaliśmy się po naszych ulubieńcach? Tego, że zmienią się w wirtuozów techniki, czy może tego, że z gracją Florenta Maloudy prawie zawsze będą wiedzieli gdzie i kiedy zagrać? Raczej nie, przynajmniej Ci trzeźwo patrzący na świat. Dlatego też z duże wrażenie zrobiła na mnie stołeczna drużyna, która za pomocą Kucharczyka raz po raz siała zamęt a może wręcz panikę w szykach przeciwników. Przeciwników (nie zapominajmy) zdecydowania bardziej renomowanych. Bo zastanówmy się co myślał kibic tegoż Trabzonsporu przed wyjazdem jego drużyny do Warszawy. Patrząc na składy swojej i naszej drużyny? Zakładał ciężką walę czy raczej łatwe 3:0 i do domu? A tu proszę, nie raz i nie dwa defensorzy gości ściskali swojego bramkarza lub dziękowali niebiosom.

Ku mojemu zdziwieniu Legia wyglądała świetnie fizycznie, czego przyznaję, kompletnie się w tym momencie sezonu nie spodziewałem. Akcje przeprowadzała szybko i z dość dużą różnorodnością. Trzeba też przyznać, że zespół Urbana był bardzo dobrze ustawiony taktycznie. Przy tak grających "wojskowych" Turcy (za wielu to ich tam nie było) momentami byli wręcz bezradni. Nasi piłkarze co równie ważne zagrali niezwykle ambitnie, czasem spychając swoich przeciwników pod ich pole karne. Naprawdę patrzyłem na to wszystko z niemałym zdumieniem.

Niestety, mecz był jaki był, ale zakończył się jak zwykle dając wszelkiej maści fachowcom szerokie pole do popisu. Niech będzie i tak, ja wolę przyklasnąć pomeczowym słowom Aco Vukovicia i razem z nim docenić to co widzieliśmy na boisku. Oby tak w przyszłości prezentowały się polskie zespoły w konfrontacjach z wyżej notowanymi rywalami.
6piątek, 08, listopad 2013 17:57
heh
Szanowni Panowie, humory dopisują, szczególnie klakierowi "Aco", lecz, bez względu na samą grę w czterech dotychczasowych meczach w LE - lepszą lub gorszą, Legia niestety doszczętnie się skompromitowała i poniosła jednak druzgocącą klęskę, będąc statystycznie najsłabszą drużyną ze wszystkich grających w LE i także LM, co jeszcze bardziej upokarza legionistów. Cztery mecze o "awans" minęły i teraz nawet zdecydowanie lepsza postawa w dwóch kolejnych z rywalami grającymi jeszcze bardziej "zachowawczo" nie będzie żadnym zadośćuczynieniem. W Lidze Europy generalnie często grywa się na pół gwizdka, zwłaszcza zaś czynią to tzw. "faworyci", którymi w naszej grupie byli Rzymianie oraz Trabzonspor, zatem mówienie de facto o tym, że Legia i tak jest najlepsza w tej grupie, zakrawa na kpinę. I w ten sposób to najsłabszy Śląsk jako jedyny pokazał coś, pomimo klęski z Sevillą, dobrego w tym sezonie europejskim.
7piątek, 08, listopad 2013 20:10
corazstarszy
@Monrooe
Ku mojemu zdziwieniu Legia wyglądała świetnie fizycznie, czego przyznaję, kompletnie się w tym momencie sezonu nie spodziewałem. Akcje przeprowadzała szybko i z dość dużą różnorodnością. Trzeba też przyznać, że zespół Urbana był bardzo dobrze ustawiony taktycznie. Przy tak grających "wojskowych" Turcy (za wielu to ich tam nie było) momentami byli wręcz bezradni. Nasi piłkarze co równie ważne zagrali niezwykle ambitnie, czasem spychając swoich przeciwników pod ich pole karne. Naprawdę patrzyłem na to wszystko z niemałym zdumieniem.

Sam miałem taką myśl, że jak na 26 mecz od któregoś tam lipca (pod tym względem, obok kontuzji, tez chyba jesteśmy w czołówce europejskiej) Legia wygląda całkiem, całkiem. Miałem, do ok. 65 minuty. Później, to sam nie wiem - albo zniechęcenie było tak silne, że zaczęło wyglądać na brak Powera, albo faktycznie - najpierw dało o sobie znać zwykłe zmęczenie, co m.in. przybrało postać bierności, nieporadności. Fajnie było to widać na przykładzie opisanym przez Wallesa w wolnym stylu. Dominik Furman, który od początku meczu naprawdę dużo pracował, ok. 60 minuty zaczął gasnąć. Jego strata, która zapoczątkowała sytuację na 0-1, w 1. połowie byłaby nie do pomyślenia. Jedno z dwojga - albo był zmęczony wskutek zniechęcenia, albo zniechęcony, byle jaki, wskutek zmęczenia. Podsumowując, nie mamy ani szczególnych powodów do zachwytu, ani do narzekań pod wzgl. spraw fizycznych. Powiedzmy tak: jak na tę sytuację kadrową i jak na ten rytm grania od lipca jest całkiem całkiem. Ale aż "świetnie", to nie.
Taktyka, powiadasz, przypadła Ci do serca. Uważam, że była jedyną, którą Legia w miarę potrafi realizować, nadto wymuszona sytuacją w tabeli, faktem rozgrywania meczu w Warszawie i profilem piłkarskim zawodników zdolnych do gry. Legia umie grać tylko tak, że prowadzi grę, ma inicjatywę, próbuje atakować, starając się doprowadzić do fazy falowych ataków (nie dać odsapnąć rywalowi), wygrywać małe pojedynki, aby zwiększyć liczbę opcji do podania. Nic nowego pod tym względem. Bronić się nie umiemy, zagrać za podwójną gardą, czyhając na kontry (coś w stylu Kraków, listopad 2005, 0-0) - nie potrafimy.
Nie ujrzeliśmy nic nowego. Legia była taka, jak często tej jesieni. Niby fajnie, niby jest za co pochwalić i zwalać na brak szczęścia i brak skuteczności, ale jednak przegrana bezdyskusyjna.

@Mohikanin
Po tych kompromitacjach w Europie pora jest podziękować Janowi Urbanowi po jesieni za prowadzenie Legii.

Dla mnie pytanie jest takie - czy "po jesieni"? Już odpadliśmy z pucharów. Jedyne i najlepsze, co może w tym sezonie Legię spotkać, to obrona MP. Mi na tym bardzo zależy. 9 dotychczasowych MP mnie nie satysfakcjonuje. A uważam, że nawet w naszej buraczanej lidze, fantastycznie jest być najlepszym.
Uważam, że 1. miejsce po 15 meczach to i duży sukces, i duża zasługa Urbana, przy takich ubytkach kadrowych, i przy rytmie gry, na który Legia nie jest gotowa (kadrowo, fizycznie). Cenę, słoną, zapłaciliśmy jednak tylko w pucharach. Liga krajowa wyszła natomiast całkiem nieźle, co, podkreślam, nie było łatwe. Uważam, że Urban samą ligę jest w stanie ogarnąć na tyle skutecznie, że obronimy to 1. miejsce. I wtedy można sobie podziękować, aby spróbować w pucharach dokonać czegoś więcej niż Legia daje radę dokonać pod wodzą Urbana. Zmieniając teraz, w pucharach już niczego nie poprawimy, za to wystawiamy się na spore ryzyko w kraju.

Co do stopnia zorganizowania Trabzonsporu w defensywie, bliżej mi do opinii Gawina. Uważam, że mieli rozeznanie, z kim grają, wiedzieli, że nie ma się zbytnio czego obawiać, stąd i "kontrolowane" zaniedbania w obronie, do czasu. W proporcji do obecnych możliwości kadrowych i formy Legii, taka gra była wystarczająca, a stopień zorganizowania dobry. Właściwie jedyny raz, gdy ich organizacja zawiodła to było przy rzucie wolnym Furmana na początku 2. połowy, gdy zostawili Juniora samego 3 metry przed własną bramką. Wtedy tej organizacji zabrakło. W pozostałych wypadkach, miałem wrażenie, że tracąc piłkę nawet przy wyprowadzaniu, czuli podskórnie, że mogą sobie na to pozwolić, bo i tak Legia za cienka, aby z tego skorzystać.
8piątek, 08, listopad 2013 20:27
AdamJ
Zestawianie Ojaamy z Ljuboją to nadużycie Autora artykułu; następcą Serba miał być Pinto. Pinto, który wciąż nie może "się zaaklimatyzować".
Inna sprawa, że środki na pozyskanie i utrzymanie zawodnika pokroju Ljuboi poszły z dymem rac.
9piątek, 08, listopad 2013 21:54
Mohikanin
Może Legia ładnie wyglądała do 60 minuty na boisku, przeważała, nie ustępowała Turkom, ale liczy się efekt. Zespołu nie rozlicza się z ładnej gry, tylko z efektu, a ten mamy katastrofalny.

Rozumiem że pechowo można przegrać jeden mecz, góra dwa, ale my przegrywamy po raz kolejny w taki sam sposób. Trener odpowiada za wyniki, a gdy przegrywamy kolejny mecz w taki sam sposób, to oznacza że sztab medyczny i piłkarze nie wyciągają wniosków z poprzednich meczów.
10piątek, 08, listopad 2013 22:21
Senator
Panowie szlachta to nie jazda figurowa na lodzie gdzie wrażenie estetyczne jestpunktowane. Ja po pierwszej połowie też byłem zadowolony bo fajnie to wyglądało. Później dwa razy w łeb i całe wrażenie artystycz ne diabli wzieli.
Jest źle i nie ma co pitolić że kondycyjnie super, grali dobrze itp itd. Jeśli turcy byli słabi to wniosek jest jeden, my jesteśmy jeszcze słabsi. Co do Urbana to ja się boję tylko jednego, czy nie uznał że tu już się z większości zawodników nic nie wyciśnie więcej. To by była tragedia. Dziwi mnie też fak że zupełnie nie interesuje się drużyną rezerw .
11piątek, 08, listopad 2013 22:43
Monrooe
@ corazstarszy

- "Później, to sam nie wiem - albo zniechęcenie było tak silne, że zaczęło wyglądać na brak Powera..."

Wiesz mi się wydawało, że te kolejne niewykorzystane sytuacje jeszcze bardziej osłabiły pewność siebie i morale zawodników. Faktycznie wyglądało to tak jakby wkradało się w nasze szyki zniechęcenie. I to raczej to był powód słabszej postawy, bo fizycznie nadal wyglądaliśmy dobrze.

- - "...Dominik Furman, który od początku meczu naprawdę dużo pracował, ok. 60 minuty zaczął gasnąć."

Dominik i jego przygotowanie fizyczne to zupełnie inna sprawa. Od dawna twierdzę, że chłopak ma ogromne problemy z motoryką. Aby wytrzymać spotkanie musi bardzo oszczędnie dysponować siłami, w efekcie prawie nie robi sprintów i biega w dość jednostajnym tempie (całe szczęście świetnie się ustawia). A mimo to i tak pod koniec spotkania wygląda jak... Daniel Łukasik. Gdy dodamy do tego Michała Żyro to widać, że z tą kondycją młodych zawodników z akademii nie jest najlepiej. Nad tym trzeba bardzo ciężko pracować, na szczęście rezerwy grają już w poważnej lidze.

@ Mohikanin

- "Zespołu nie rozlicza się z ładnej gry, tylko z efektu, a ten mamy katastrofalny."

Pytanie jakie warto byłoby sobie zadać to czy ten wynik jest katastrofalny... czy może odzwierciedla miejsce w jakim znajduje się nasz nadwiślański futbol? Ja mam pretensje o przegraną z Apollonem, choć pamiętam w jakich nastąpiła okolicznościach, natomiast wybacz, ale porażka z zespołem ligi Włoskiej czy Tureckiej mnie nie zaskakuje. Pewnie, że chciałbym aby Legia wygrała to spotkanie, ale prawda jest taka, że to byłaby niespodzianka. Niestety niespodzianka nie nastąpiła, niemniej jednak nie zmienia to faktu, że graliśmy fajny, a nawet całkiem niezły futbol i to we wszystkich trzech spotkaniach z renomowanymi rywalami. Przegraliśmy i teraz zadaniem sztabu szkoleniowego i pionu sportowego jest wyciągnąć wnioski na przyszłość. Przeanalizować okoliczności (kontuzje, braki w zespole) i przygotować się do przyszłorocznych startów w taki sposób aby takim sytuacjom zapobiec (lub przynajmniej je zminimalizować).
12sobota, 09, listopad 2013 00:14
iocosus
Dwa lata temu pewien turecki trener tak mówił o Legii: „- Bardzo szanuje Legię, ale gra zły futbol. To zespół, który umie się tylko bronić. Przegraliśmy 0:1 i teraz czeka nas trudny mecz, bo Legia to zespół, który myśli tylko o tym, by nie stracić gola. Tak wyglądał mecz w Turcji i tak samo będzie w czwartek. (...) W pierwszym meczu padł wynik, na który nie zasłużyliśmy. Mamy lepszych piłkarzy. Jeśli zrealizujemy to, co sobie założyliśmy, strzelimy tutaj gola. Jesteśmy przygotowani. Pokażemy to, jak trzeba zagrać z zespołem, który broni się dziesięcioma piłkarzami i bramkarzem. Bramkarz zresztą w pierwszym meczu zagrał bardzo dobrze. Mój zespół ma grac ładnie i efektownie. Bardzo szanuje Legię, ale gra zły futbol. (...) byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą. Szkoda, że o wyniku zadecydował jeden atak Legii. Po tym co zobaczyłem w trakcie meczu jestem pewien, że awansujemy do kolejnej fazy. Myślę, że Warszawie wysoko ogramy polską drużynę" – tak perorował dwa lata temu trener Gaziantepsporu, Tolunay Kafkas.

Mhm, no to teraz w 2013 roku Legia gra ładny futbol, Robert Błoński zaćwierkał nawet taką statystykę: 13 celnych strzałów oddali rywale Legii w czterech meczach fazy grupowej LE. Strzelili sześć goli. Legia 22, zero bramek."

Aha, co mówił o grze Legii w 2011 roku jej trener: "Za nami ciężki mecz. Gaziantepspor dominował i narzucił warunki gry. Rywale potwierdzili swoje atuty, m.in. rozgrywanie piłki. My blokowaliśmy ich akcje i wyprowadzaliśmy kontry. Nie zagraliśmy ładnie, ale taka była nasza taktyka. Liczyliśmy, że zagrożenie z naszej strony będzie większe. Szkoda, że na początku Michał Kucharczyk nie strzelił gola, ale nie wybrzydzam. Wywozimy wygraną, ale sprawa awansu jest nadal otwarta.
Był to nasz pierwszy mecz. Zakładałem, że dłużej będziemy utrzymywali się przy piłce, niestety ten element szwankował. Dużo piłek kierowaliśmy do Danijela Ljuboji, który potrafił poradzić sobie z rywalem, ale nie nadążali za nim pomocnicy. Cieszę się z organizacji gry oraz dobrej postawy (... !?) . Dzisiaj byliśmy drużyną, nikt nie tracił głowy nawet w trudnych momentach.”

Pytanie za 100 punktów z czyjej postawy był zadowolony Skorża? Chodzi o piłkarza na kluczowej pozycji, który grał zarówno wówczas jak i obecnie!? Wink Newralgiczna pozycja, szczególnie w pucharach w starciach z klasowymi przeciwnikami.

Kto nie odgadł, niech cytat z red. Błońskiego potraktuje jako podpowiedź, który z piłkarzy Legii w obecnej edycji rozgrywek europejskich wykazuje się największą skutecznością bo minimalnie większą niż 50 %? Tylko czy w jego przypadku to powód do chwały? Wink

Dziwne są te piłkarskie losy, chwalony stracił miejsce w składzie, po dwóch latach czas obecny potwierdza, że jednak słusznie.
13sobota, 09, listopad 2013 03:10
corazstarszy
Wojciech Skaba?
14sobota, 09, listopad 2013 08:54
iocosus
Trafiony, zatopiony, nieszczęśliwie chciałoby się rzec, Wojciech Skaba – był piłkarzem chwalonym za swą grę zarówno przez tureckiego jak i polskiego trenera.

Dziwny jest ten świat.

Jeszcze taka refleksja, w polu mieliśmy trzech ofensywnych piłkarzy ewidentnie do zmiany w pierwszej jedenastce: Dwaliszwili, Pinto, Kosecki, a mimo to grając ofensywnie bez ofensywnych i tak zdominowaliśmy Trabzon.
Dziwię się też Urbanowi, że w obliczu dyspozycji młodego Kosy nie powtórzył manewru z Wawrzyniakiem w obronie i z Brzytwą w pomocy, natomiast taktycznie fajnie to wyglądało gdy Kucharz wystawiony na prawej flance praktycznie spełniał rolę drugiego napastnika, hasającego po całej połowie przeciwnika, schodzącego często do środka, nie trzymającego się uparcie swojego „przypisanego sektora, korytarza”, w nim rolę skrzydłowego bardzo udatnie wypełniał Bereszyński. W meczu z Zawiszą Luis Carlos objeżdżał Beresia niczym onegdaj Ntibazonkiza Jędzę, tylko o ile w tym drugim przypadku powodów takiego stanu rzeczy należy szukać w zbyt wielu rozegranych wówczas meczach, to obecnie odwrotnie za przyczynę można uznać za małą liczbę spotkań na Bereszyńskiego koncie.
15sobota, 09, listopad 2013 09:12
CTP
@Dymisja Urbana
Po tej porażce znowu pojawiło się wiele głosów (też i tutaj) nawołujących do przegonienia pana Jana z Łazienkowskiej. Oczywiście, prym wiedzie pewien dziennikarz z PS (ten od procentów). A ja tylko przypomnę, że nie byłoby ani MP ani PP bez takich piłkarzy jak Kuciak, Żewłakow, Jędrzejczyk, Vrdoljak, Radovic, Kosecki, Saganowski i nawet Ljuboja, choć co do tego ostatniego mam uczucia ambiwalentne. Ja mam taką propozycję: może najpierw dajmy Urbanowi piłkarzy, którzy potrafią grać w piłkę a dopiero potem rozliczajmy go z wyników. Jeśli Leśnodorskiemu przychodzą teraz do głowy myśli na temat, kto mógłby zastąpić Urbana, to może niech najpierw się zastanowi, co on sam takiego zrobił dla zespołu, że ma prawo czegokolwiek wymagać. Ściągnięcie Bereszyńskiego, Dwaliszwilego, Brzyskiego, Brozia, Jodłowca, Pinto i Juniora, moim zdaniem, raczej nie uprawnia do uczucia samozadowolenia.
16niedziela, 10, listopad 2013 03:15
gawin76
@ CTP

Wierzę, że dopóki Legia utrzymuje przewagę w lidze, dopóty Urban jest bezpieczny, mimo medialnego jazgotu po pucharowych porażkach.

Natomiast kierunek, w jakim zmierzają rozważania Leśnodorskiego i jego doradców to faktycznie bardzo ciekawa sprawa. Od wyciągniętych wniosków (mówiąc wprost - wskazania winnych) może zależeć nie tylko przyszłość Urbana, ale i kształt najbliższych okienek transferowych.

@ iocosus

W naszym ustawieniu skrzydłowi powinni koniecznie schodzić do środka i uzupełniać napastnika. Faktem jest, że do takich zejść Kucharczyk potencjalnie nadaje się chyba najlepiej ze wszystkich obecnych w Legii skrzydłowych, ale jego gra z Trabzonsporem szczerze mówiąc mi się nie podobała. Oczywiście, to super że trzy razy pokazał się w pierwszej połowie i były z tego groźne sytuacje, ale ja bym oczekiwał od skrzydłowego, żeby był pod grą i w 10. i w 80. minucie, jak Kosecki, który mimo miliona przegranych pojedynków z Bosingwą, cały czas zawzięcie chciał na boisku robić swoje. Kucharczyk w pewnym momencie zupełnie się wyłączył, nie dziwię się, że go zmienili.

@ Monrooe

Napiszę tak, absolutnie nie spodziewałem się, że Legia będzie w stanie zagrać takie spotkanie.

Hmmm, no to jakiego spotkania się spodziewałeś? Przecież Legia zagrała praktycznie to samo co w poprzednich meczach grupowych. Odważnie, z nastawieniem, żeby pograć piłką na połowie przeciwnika. Niestety, przy naszym niedowładzie ofensywnym i indywidualnych umiejętnościach rywali, jest to najwyraźniej futbol straceńczy.

@ JJ

Trabzonspor był dobrze zorganizowany w defensywie?

Jak na mój ogląd sytuacji to zostawiali nam miejsce tam, gdzie za bardzo nie interesowało ich co robimy, a stali przy nas blisko tam, gdzie mogło być niebezpiecznie. Można nazwać to futbolem prymitywnie defensywnym, ale nie można odmawiać im zręczności w jego realizacji. No a jeżeli robili to, ziewając jednocześnie z nudów i myśląc o tym, co będzie na kolację, jak zdaje się sugerował Mierzejewski, to niestety tym gorzej dla nas.
17niedziela, 10, listopad 2013 20:29
Monrooe
@ Gawin76

- "Hmmm, no to jakiego spotkania się spodziewałeś? "

A już mówię. Robota spowodowała, że ostatnie mecze obejrzałem dopiero wczoraj (Zawisza - ojć). Wyjątkiem był mecz Legia vs. Zaglębie i wybacz, ale pomimo zwycięstwa widziałem Legię zmęczoną. Zwycięski ale coraz bardziej rozregulowany mechanizm, mający problemy w praktycznie każdym rejonie boiska. Jasne, do meczu z Trabzonsporem mieli pięć dni, sporo, niemniej jednak nie spodziewałem się, że można ich naprawić aż tak. Nie sądziłem, że zespół wyraźnie zmęczony, grający swoimi rezerwami nadal będzie w stanie spełniać przyrzeczenie trenera o ciągłej, ofensywnej grze. I to grze na tyle groźnej, że co by nie mówić renomowany europejski rywal raz po raz maił ogromne kłopoty we własnej strefie obronnej. A tu proszę, jednak...

- "Niestety, przy naszym niedowładzie ofensywnym i indywidualnych umiejętnościach rywali, jest to najwyraźniej futbol straceńczy. "

Być może, ale pamiętam jak przychodził Jan Urban i mówił, że Legia to Legia i musi atakować, musi grać futbol ofensywny i... pamiętam te tłumy bijące brawo, piszące niezwykle pozytywne komentarze. A teraz? Gdzież są te tłumy? Nagle znów słychać głosy, że piłka nie jest sportem gdzie punkt przyznaje się za wrażenia artystyczne. Co prawda trener Maciej Skorża nadal jest wrogiem publicznym numer jeden, ale... jego wyniki coraz częściej są przywoływane... ciekawe
18niedziela, 10, listopad 2013 21:00
CTP
@Monrooe
Na razie, to Urban nie za bardzo ma kim grać ten futbol "na tak". Może w tych dwóch ostatnich meczach spróbowałby jednak trochę futbolu "na nie". Tak jak np. w rewanżu z Molde.
A te "tłumy bijące brawo"... No cóż... Łaska kibicowska na pstrym koniu jeździ. Smile A poza tym, kibice, zwłaszcza ci wypowiadający się na forach, zdecydowanie nie grzeszą inteligencją. Nie widzą np., że taki Śląsk jeszcze tak niedawno wychwalany za mecz z Brugge, pozbawiony 2 (słownie dwóch!) piłkarzy (Sobota i Mila) zjechał z jakością na samo dno i jakby dzisiaj dostał trójkę od Korony, to nie powinien w ogóle się żalić. A co my mamy mówić mając taki szpital w drużynie?
19niedziela, 10, listopad 2013 21:37
Monrooe
@ CTP

- "Na razie, to Urban nie za bardzo ma kim grać ten futbol "na tak"."

No dobra, ale tek szczerze, co miałoby go do tego przekonać? Czy któregokolwiek z poprzednich, przegranych spotkań w których graliśmy ten futbol na zapowiadane "tak" mogliśmy nie wygrać? Czy może jednak było tak, że gdybyśmy nieco lepiej mieli wyregulowane celowniki to nasi rywale skończyliby z pokaźnym bagażem bramek (jak chociażby dzisiaj Widzew)? Sorry, trener raczej nie jest w stanie przewidzieć kiedy zdecydujmy się strzelać panu Bogu w okna i akurat na ten mecz wykombinować zmianę stylu.

Co innego gdy potrzeby nam jest konkretny wynik. Jak pokazuje wspomniane przez Ciebie spotkanie z Molde Jan Urban jest w stanie zaordynować zmianę taktyki (która notabene spotkała się z niesłychaną krytyką i to zarówno fachowców jak i kibiców). Ta sytuacja jednak nie zachodzi, nie widzę więc większego powodu dla którego "wojskowi" mieliby zarzucać dotychczasowy pomysł na kolejne mecze.
20niedziela, 10, listopad 2013 23:54
gawin76
@ Monrooe

Być może, ale pamiętam jak przychodził Jan Urban i mówił, że Legia to Legia i musi atakować, musi grać futbol ofensywny i... pamiętam te tłumy bijące brawo, piszące niezwykle pozytywne komentarze.

Hehe, kto bił, ten bił Wink Pamiętam, że na c-L pisaliśmy (nie pamiętam kto konkretnie, ale my dwaj na pewno), że pomysł na grę z jednym DMC i Rado jako rozgrywającym to pomyłka i Urban bardzo szybko się z niego wycofa - co też nastąpiło.

Mimo wszystko, CTP ma jednak sporo racji, jest obecnie problem z wykonawcami dla tak ofensywnej gry. Koncepcji gry nie ma co zmieniać na pięć meczów przed końcem rundy, ale zimą przydałoby się przejrzeć dostępne opcje (ofensywny pomocnik, napastnik, prawoskrzydłowy, którego od niepamiętnych czasów domagał się Garm).

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1