- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Widzew - Legia 0-1: Wymęczone, zasłużone
W dwóch ligowych meczach rozegranych w tym sezonie z Widzewem odnieśliśmy dwa zwycięstwa. W kontekście dobrych wyników osiąganych w ostatnich latach w spotkaniach z widzewiakami, trochę szkoda, że w bieżących rozgrywkach Legia najprawdopodobniej już z Widzewem nie zagra. Gola na wagę trzech punktów zdobył w Łodzi Tomasz Jodłowiec.
Nikogo nie mógł dziwić fakt, że Widzew usiłował skopiować taktykę, która w tym sezonie najczęściej przynosiła zwycięski efekt w meczach przeciw Legii. Zawodnicy Rafała Pawlaka stanęli blisko siebie na własnej połowie, z zajadłym animuszem doskakując do każdego znajdującego się w zasięgu wzroku legionisty. Uważną, pełną determinacji obronę miały uzupełniać sporadyczne ataki napędzane długimi piłkami kierowanymi w stronę Eduardsa Visnakovsa. Szanse strzeleckie dla gospodarzy musiały prędzej czy później przyjść, przecież Legia rzadko kończy mecze z czystym kontem po stronie strat, no i ten Skaba w bramce... Na szczęście, panowie widzewiacy, figa z makiem. Batrović to nie Olcan Adin, Visnakovs to nie Gaston Sangoy, a Skaba nie zawsze i nie każdemu rozdaje prezenty.
Nawiasem mówiąc, rzeczonego Visnakovsa to bym w Legii nie chciał, w czym zupełnie nie zgadzam się z komentującym mecz w C+ Sport Żelisławem Żyżyńskim, który zastanawiał się, ile bramek zdobyłaby w tym sezonie Legia, mając do dyspozycji tak szybkiego napastnika. Wydaje mi się, że futbolista tak słaby technicznie jak Visnakovs, nie miałby wielkich szans na zaistnienie w Legii, szybko stając się kolejnym 'ulubieńcem' kibiców.
Z drugiej strony, trudno winić komentatorów za poszukiwanie wzmocnień ataku Legii gdziekolwiek bądź, skoro straszymy tam Lado Dwaliszwilim. Szczerze mówiąc, trochę mi głupio, ponieważ po meczu z Zagłębiem Lubin w miniony weekend wieszczyłem rychłą eksplozję formy naszego Gruzina, dostrzegając u Lado zdecydowaną poprawę parametrów fizycznych. Po meczu z Widzewem muszę podjąć polemikę z samym sobą, zauważając, że w przypadku Dwaliszwilego w zasadzie nie ma sensu np. operować pojęciem zagrania na wolne pole, ponieważ nawet jeżeli Dwaliszwili taką piłkę dostanie, pole natychmiast przestaje być wolne. W polskiej lidze chyba nie ma obrońcy, który w jednej chwili nie dogoniłby ślamazarnie zbierającego się do sprintu Dwaliszwilego. Zdecydowanie trzeba zagrywać mu piłkę do nogi, raczej niż na dobieg, starając się jakoś tuszować jego niedostatki. Zresztą nawet w Łodzi Lado mógł sprytnie odwrócić uwagę od swojej ogólnie rozczarowującej postawy, gdyby, jak należało, strzelił dwie bramki. Niestety, w pierwszym przypadku strzał z najbliższej odległości zupełnym przypadkiem wybronił Maciej Mielcarz, w drugim przypadku Dwaliszwili z właściwym sobie brakiem gracji nie trafił czysto w piłkę, a jego uderzenie zostało zablokowane.
Wyzłośliwiam się trochę na Gruzinie, może nie do końca sprawiedliwie, w grze Legii sporo było niedoróbek i nie jeden Lado w nich celował. Widzew był naprawdę słaby, bezzębny w prowadzonych działaniach ofensywnych, z upływem minut zostawiający nam coraz więcej miejsca na przedpolu własnej bramki, a my zamiast ich dobić w ostatnim kwadransie, zamiast wbić drugą i trzecią bramkę, traciliśmy piłkę akurat wtedy, kiedy wydawało się, że w danym momencie po prostu musi już pójść podanie otwierające drogę wprost do bramki Mielcarza. Ze strat brały się rozpaczliwe zrywy Widzewa, stałe fragmenty gry, na szczęście fatalnie egzekwowane przez Batrovicia i Dudu (z jednym wyjątkiem, kiedy w słupek trafił Okachi), z takiego beztroskiego oddania piłki w ostatniej minucie wziął się strzał (?!) Melunovicia, po którym Skaba usiłował wyprawić kibiców Legii do kardiologa, szczęśliwie wypychając piłkę z bramki tuż przed linią bramkową.
Od Legii oczekuje się więcej, chyba więcej oczekuje od Legii także sama Legia. W wielu zagraniach można dostrzec dziwną niecierpliwość, nerwowość, brak swobody, pewności siebie. Trochę za mało gramy w piłkę, a za bardzo szarpiemy się z przeciwnikiem. Taki stan rzeczy to najprawdopodobniej skutek nierównej formy całego zespołu - jeden jest kontuzjowany, drugi z trudem dochodzi do optymalnej dyspozycji po kontuzji, trzeci zalicza z jakiegoś powodu zjazd formy, i tak w kółko. Cieszy, że mamy zawodników, którzy są w stanie mimo wszystko pociągnąć ten wózek w kierunku kolejnych zwycięstw.
Chyba to dobrze, że operacja na żywym organizmie, jaką jest runda jesienna bieżącego sezonu, z wolna kieruje się ku ostatniej prostej. Oby tylko udał nam się finisz!


Przyznaj się już ten mecz widziałeś i miałeś przygotowany tekst wcześniej?
- "W wielu zagraniach można dostrzec dziwną nerwowość, brak swobody, pewności siebie. "
Dokładnie tak, ostatnio z powodów opisywanych gdzie indziej obejrzałem prawdziwy maraton meczów Legii i nic tak nie rzuca się w oczy jak nasz największy wróg. Wróg, którym jesteśmy my sami, nerwy, niepewność i w końcu zbyt mało cierpliwości we własnych poczynaniach. Tak bardzo chcemy zaskoczyć rywali, że wiele piłek jest zupełnie nieprzygotowanych, za szybkich, zbyt niechlujnych. Tak też wyglądała pierwsza połowa z Widzewem. Ilość niepotrzebnych kontr podarowanych przeciwnikom była wręcz zatrważająca. Na szczęście obyło się bez strat, ale za to.... należy podziękować między innymi Wojtkowi Skabie, który wreszcie abstrahując od poczynań swoich kolegów wybronił nam mecz. Wreszcie kilka jego interwencji było najwyższej marki. Brawo.
Co tu mówić o stylu, słabościach, niedoróbkach, ograniczeniach Legii? Widzimy je wszyscy dobrze i często i nie budzą wątpliwości.
Ja się cieszę. To nie to, co wówczas, gdy w 2003 Legia Okuki ni stąd ni zowąd wygrała 3-1 z Widzewem Smudy. Ale jednak poprzednie dwie gry tam zakończyły się remisem, a Legia aż tak mizerniejąco i bezatutowo jak teraz nie wyglądała. Może to Widzew jeszcze słabszy. Nie wiem. Sezon w sezon licząc, jest o 1 punkt więcej niż po 16 meczach poprzedniego. A przecież czasem, z wielkim zgorszeniem, Legii się wypomina już 4 porażki ligowe.
Obok zwycięstwa, najważniejsze, czy dzisiejsi poobijani będą w stanie zagrać z Pogonią.
Właściwie mecz był taki, jakiego się można było spodziewać. Co innego mieli gospodarze niż ambicję, waleczność? W tym sztuka, aby mimo kontuzji, słabszej formy, braków kadrowych, słabych ogniw, zmęczenia, zasłużonej krytyki za grę w LE, wygraną wywalczyć.
I jeszcze odszczekanie, z gatunku tych lubianych: pozwoliłem sobie, nie pamiętam po jakim meczu wiosennym, ogłosić Tomasza Jodłowca, pomyłką transferową. Opinia była dyletancka, przedwczesna, niefachowa, itd. Jodła strzela ważne bramki, ma duży udział w tych lepszych fragmentach gry Legii. Jeden z silniejszych obecnie punktów Legii.
Cóż, to są jednak ludzie. Słyszą, czytają, chcieliby wejść na boisko, zapakować trzy bramy w piętnaście minut, pokazać im, nam, wszystkim. A to jednak nie jest takie proste.
@ corazstarszy
Jak Skaba wyjął ten strzał ze spalonego, to było cudo. Aż szkoda, że był spalony
Jodłowiec faktycznie bardzo urósł w tej rundzie, zupełnie inny chłop niż wiosną. Łatwością strzelania goli przypomina trochę Mandziejewicza, który też przecież przyszedł do nas ze Śląska. Gdyby jeszcze miał swojego Pisza...
Tu mam też uwagę do trenera, więcej wiary bo cosik mi się zdaje, że bierność i apatia Urbana ma przełożenie na cechy wocjonalne drużyny. Skąd taki osąd trenera? Ano choćby z oczywistego faktu braku chęci podjęcia ryzyka czy zmian w drużynie. Wystawienie Mikity za Lado strat by nie spowodowało a jednak Urban nawet tak mało niebezpiecznych ruchów unika. Sprawia wrażenie pogodzonego z sytuacją i czeka na koniec licząc na to, że obecna żelazna jedenastka dowiezie Legię bez większych strat punktowych.
pewny, że dalej będzie tak samo. Na co czeka sir Gawin i Urban Jan pojęcia nie mam.
- "Cóż, to są jednak ludzie."
Ależ ja to rozumiem, niemniej jednak jest tam też gość, który zarządza tym folwarkiem. Trener mimo wszystko na pewne sprawy powinien swoich zawodników uczulać. Z drugiej jednak strony może i uczula, ale gdy wchodzisz na murawę to mnóstwo rzeczy wygląda inaczej - doswiadczenie, to coś czego wciąż nam brakuje.
@ Senator
- "Obecnie tą drużynę trzyma Jodłowiec i Brzyski, aż strach pomyśleć co by było gdyby trzeba było grać bez nich."
A cholera wie, Legię w tym sezonie już kilkukrotnie skazywano na szarość i miernotę. A Ona wciąż zaskakuje. - Aż strach pomyśleć co by było bez nich? pewnie, ale czy nie strach było myśleć co będzie bez Astiza, Saganowskiego, Radovicia, Vrdoljaka, Koseckiego (wciąż go nie ma)? Wygląda na to, że ta grająca bez ładu i składu Legia (tak mówią) wciąż się odradza i wciąż gra tą samą piłkę co wcześniej. Co ważne ta gra nadal jest niedościgniona dla naszych rywali, przynajmniej tych na rodzimym podwórku.
- "Wystawienie Mikity za Lado strat by nie spowodowało a jednak Urban nawet tak mało niebezpiecznych ruchów unika. "
Naprawdę sądzisz, że wiesz lepiej niż trener jakie ruchy są bezpieczne a jakie niebezpieczne? A Patryk Mikita nawet po chorobie jest/byłby bardziej przydatny dla zespołu niż Dvaliszvili? Wybacz ja nie mam takiej pewności. Też bym chciał widzieć Patryka z przodu, ale nie ośmieliłbym się nazwać tego manewru bezpiecznym bądź nie. Nie mówiąc już o tym, że Mikita w dotychczasowych występach pokazał iż pozycja wysuniętego napastnika nie tą najlepszą dla tego piłkarza.
- Jeszcze słowo w temacie Dwaliszvili...Kiedy przyszedł do nas nie mogłem zrozumieć ochów i achów takich znawców i fachowców...Gość mnie w żadnym meczu nie uwiódł i jakoś jestem pewny, że dalej będzie tak samo
Nie mówię, że nie masz racji, ale z drugiej strony tak się zastanawiam, czy to nie jest tak, że corazstarszy i AdamJ do niedawna podobnie pisali o Tomaszu Brzyskim i jego imienniku Jodłowcu? Pozostaje zadać sobie pytanie ileż w piłkarzu jest umiejętności i ile z nich może być pokazywane gdy ten jest w fatalnej formie. Lado Dvaliszvili z Polonii i ten z Legii to dwóch różnych zawodników, to pewne. I jedno pytanie nasuwa się samo - dlaczego tak jest? Jakoś jestem pewien, że nie dlatego, że Gruzin stracił nagle swoje umiejętności... dla których zresztą go zatrudnialiśmy. Jestem pewien, że takiego Lado jaki jest u nas obecnie nie zatrudniłby w Legii nikt.
Przecież wspomnianego Brzyskiego już wystawiano za drzwi, miał tam szykować miejsce dla Jodłowca. Obok miał siedzieć Dawid Nowak i pocieszać niespełniony talent Olkowskiego... a być może jest na co poczekać.
Pisząc o Jodle i Brzyskim miałem na myśli właśnie dziś czyli nie mamy wymienionych przez Ciebie i jeszcze brakuje tych dwóch, plus Legia z Kucharczykiem ,Koseckim, Dwaliszvili bez formy? . Bramki chyba musiałby strzelać Rzeżniczak.
W temacie Mikita. Wchodząc na pięć minut z Turkami zaprezentował się lepiej niż lado przez cały mecz, Tu raczej chodzi o fakt ,że Urban nie podejmuje żadnych prób zmiany, a Patryk nie musiałby dokładnie zagrać na pozycji Lado. Na wysuniętym można by spróbować choćby Ojamę lub Kucharczyka a Mikita za którymś z nich. Mi chodzi o apatię trenera , ma jak ma , widzi to co my i nic żadnych prób, choćby od 60 minuty a nie 85 tej.
Dwaliszvili. Czekaj ale na moje oko daremnie, Kloc bez szybkości, zmysłu kombinacyjnego z techniką użytkową taką sobie i brakiem silnego strzału choćby z 16 metrów. Nie widzę w nim piłkarza który miałby zrobić różnicę. Oczywiście strzela bramki ale w drużynie która obecnie kreuje dużą ilość sytuacji bramkowych większość na jego pozycji również by strzelała tyle a może i więcej. Żaden cud.