- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Ruch 2-0: Bez fajerwerków
Wokół Legii nie brakowało ostatnio negatywnych emocji. Piłkarze naszej drużyny postanowili zadbać o poprawę nastrojów kibicowskich oraz własnych, pewnie pokonując Ruch Chorzów 2:0. Legia tym samym utrzymała pozycję samodzielnego lidera ekstraklasy. Przy pustych trybunach do siatki gości trafiali Inaki Astiz i Henrik Ojamaa.
W sierpniu zostaliśmy pokonani przez bardzo słaby wtedy Ruch po szybkich golach Grzegorza Kuświka i Łukasza Surmy. Tym razem zmierzyliśmy się z drużyną prezentującą pod wodzą trenera Kociana futbol co najmniej solidny - i zwyciężyliśmy tę drużynę bez większego wysiłku. Zestawienie tych dwóch meczów potwierdza tezę, że Legia w wielu ligowych meczach gra przede wszystkim przeciw... sobie samej. Z całym szacunkiem dla naszych ligowych rywali, którzy z pewnością starają się znaleźć swój sposób na Legię i wykorzystać ewentualną słabość drużyny aktualnego mistrza Polski, to my zwykle rozdajemy karty. Przegrywamy przez własne słabości, zwyciężamy wówczas, gdy nie ma w naszej grze elementu, który jakoś nadzwyczajnie by zawiódł i nie został jednocześnie zrekompensowany innym.
Być może ze świadomości powyższego faktu bierze się szalenie roszczeniowa postawa nasza, jako kibiców Legii. Również i ja, kiedy patrzę na Lecha, który w meczach z Zagłębiem i Koroną nie umiał sklecić płynnej akcji ofensywnej, na Wisłę, która w pocie czoła ciułając punkty, niespodziewanie pozwoliła rozstrzelać się Jagiellonii w Białymstoku, jestem narażony na myśli, że w tej lidze w tym momencie powinniśmy mieć już z pięćdziesiąt punktów na koncie i nie oglądać się na nikogo za nami. I to mimo że na przestrzeni rundy rozegramy od takiej Wisły dwanaście meczów więcej, a piłkarze Legii doznali łącznie podobno czterdziestu mniej lub bardziej poważnych kontuzji.
Nasza absolutna i potwierdzona w każdym meczu dominacja to piękny sen, nieprawdaż? Niestety, mało realny, jak to sen.
Na razie trzeba cieszyć się, że w kilkadziesiąt godzin po zadziwiającej porażce w Bielsku, mimo pustych trybun i zimowej już aury, legioniści wybiegli na mecz z Ruchem z dużym entuzjazmem. Legia, którą wielokrotnie krytykowaliśmy za niedostatki w koncentracji w pierwszych minutach spotkań, tym razem z miejsca bezceremonialnie zabrała Ruchowi piłkę i ani myślała jej oddać. Co prawda żadnych szczególnie porażających efektów naszej dominacji się nie doczekaliśmy, gra ofensywna Legii była tradycyjnie chaotyczna, szarpana, przerywana stratami i niedokładnościami, ale mimo wszystko trudno było mieć wątpliwości co do tego, kto jest na boisku kim.
Bramka Inakiego Astiza, kolejna, po bramce Dwaliszwilego z Pogonią, zdobyta po uderzeniu w słupek i skutecznej dobitce w wykonaniu strzelca, wydawała się przesądzać dalsze losy meczu.
Nie musiało jednak tak się stać, gdyby nie Dusan Kuciak. Pisząc kilka zdań wcześniej o nadrabianiu szwankujących elementów innymi, miałem na myśli właśnie to, co na początku drugiej połowy uczynił nasz słowacki bramkarz, najpierw instynktownie zasłaniając bramkę po uderzeniu Starzyńskiego, a następnie fantastycznie wyłuskując piłkę spod nóg Kuświka. Dzięki tym interwencjom mogliśmy dalej w komforcie oczekiwać na kontry, spośród których jedna zakończyła się bramką Ojamy.
Gol Estończyka padł, nawiasem mówiąc, po jednej z najładniejszych akcji, jaką w tej rundzie skonstruowano na Łazienkowskiej. Szybkie, dwójkowe rozegranie piłki, wejście w pole karne, wyśmienite podanie w tempo autorstwa Radovicia i gol. A przy tym jeszcze przytomna postawa Bartosza Bereszyńskiego, który, chyba przeczuwając, że 'spalił', nie walczył o piłkę, w dodatku sygnalizując, że nie bierze udziału w wykończeniu akcji przez Ojamę.
Radović i Ojamaa byli wiodącymi aktorami środowego widowiska, oczywiście jeżeli wziąć pod uwagę zawodników z pola. Rado pokazał w drugiej połowie, ze kiedy na boisku robi się trochę miejsca, kiedy może reżyserować grę szybkim atakiem, czuje się znacznie lepiej, niż w zmaganiach z zagęszczoną defensywą. Ojamaa z kolei imponował tym razem zapałem do gry zespołowej, bodaj tylko raz decydując się na szarżę na czterech obrońców przeciwnika, zakończoną faulem (tak się przynajmniej wydawało) nie odgwizdanym jednak przez sędziego Pskita.
Czy Legia jest w stanie rozegrać pozostałe mecze w sposób taki, jak z Ruchem? Mało efektowny, ale przynajmniej efektywny? Cóż, trzeba przyznać, że są w tym względzie znaki zapytania. Błędy w obronie popełniali przeciw Ruchowi i Kuba Wawrzyniak, którego stroną sunęła większość groźnych ataków gości po przerwie, i Tomasz Jodłowiec, który przydarzyła się 'obcinka' w końcówce meczu, i Inaki Astiz, który nie zawsze czuł się komfortowo w fizycznej walce z Kuświkiem. Lado Dwaliszwili nadal przegrywa mnóstwo pojedynków indywidualnych, a Ivica Vrdoljak znów drażni flegmatycznym sposobem poruszania się po boisku. Mimo to - będziemy faworytami, tak w najbliższą niedzielę w Gdańsku, jak i w kolejną w meczu przeciw Cracovii w Warszawie. Jak zwykle.


Nie mniej jednak dziś się utwierdziłem w przekonaniu, że to człowiek który znacznie przekracza granicę między "pewny siebie", a "krnąbrny". Mój wniosek po obejrzeniu wywiadu z nim w Lidze+: sposób wypowiedzi miód malina (wypowiedzi jak z kartki, płynnym poprawnym angielskim - widać, że głupi to on nie jest), ale przekaz (treść+mimika) przerażające (ogólnie pocałujcie mnie w d... bo i tak będę robił po swojemu, a jak ktoś ma z tym problem to nie moja sprawa)
Ja wczoraj bardzo uważnie obserwowałem jego grę. Niestety, widać jak na dłoni, że Ivica ma wielki problem z kondycją. Zaczął mecz z wysokiego "C", co po godzinie gry przypłacił kompletnym rozładowaniem baterii. Ja nie wiem, czy nie lepszym dla niego rozwiązaniem byłaby pozycja na środku obrony, gdzie nie ma aż takiego wydatku energetycznego.
@Oyamaa
Nie, no to trzeba podkreślić poczwórnym wężykiem, że Heniek z wczorajszego meczu a Heniek z meczów poprzednich, to niebo a ziemia. Coś się wyraźnie zmieniło na plus i teraz tylko pozostaje się modlić, żeby tak zostało, bo wczoraj Heniek dał zespołowi jakość w ofensywie, której potrzebujemy jak kania dżdżu.
@Helio Pinto
Cały czas mam takie wrażenie, że Helio nie do końca rozumie się z kolegami i że w jego przypadku jest jakaś duża bariera komunikacyjna. Mnie jest ciężko ocenić jego przydatność do zespołu, bo wiem, że w tej szalonej rundzie w ogóle nie było czasu, żeby jakoś go wpasować w ten zespół. Poczekam do zimowej przerwy, gdzie tego czasu już trochę będzie i tego, co będzie prezentował na wiosnę.
@Bereszyński, Wawrzyniak
Pisałem już "Na aucie": słabiutko. Nawet dramatycznie słabiutko. Tutaj chyba mamy największy problem, bo obydwaj panowie póki co prezentują poziom wręcz nieprzystający do Legii. Problem w tym, że Urban na tych pozycjach ma praktycznie związane ręce, bo Broź prezentuje poziomi jeszcze gorszy a Wawrzyniaka może zastąpić jedynie Brzyski. Tylko kto zastąpi Brzyskiego? Tutaj będzie najwięcej pracy w przerwie zimowej i kto wie, czy na wiosnę na prawą obronę nie wróci Rzeźniczak. O ile oczywiście będzie jeszcze grał w Legii.
@Radovic
Wrócił! Hurra!!!
@Kuciak
Poza tym uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona. Aha! I Dusan Kuciak powinien założyć kapitańską opaskę.
@Dwaliszwili
Nie wiem, czy zostanie królem strzelców naszej ligi ale na pewno zapisze się w annałach europejskiego futbolu jako napastnik, który rozegrał najwięcej meczów w jednej rundzie. Taki CR7 czy inny Neymar mogą mu buty wiązać. Jak się kiedyś ci panowie spotkają, to nasz Lado może im spokojnie powiedzieć: "Co wy, k***, wiecie o graniu w piłkę?". W każdym razie naszemu Gruzinowi benzyna skończyła się już dawno a teraz jedzie wyłącznie na bateriach słonecznych. Efekty jakie są, każdy widzi.
@Mikita
Kiedyś ktoś powinien mu zajrzeć pod koszulkę, czy przypadkiem nie ma tam wytatuowanych cytatów z Leśnodorskiego: "Mikita to kosmita" i z legijnych forów: "Gdzie jest Mikita?!", "Urban, nie niszcz Mikity!". Więcej pokory, Patryk! Więcej pokory, bo wchodzisz na boisko i byle Stawarczyk nakrywa cię czapką.
W temacie naszych bocznych obrońców to nie do końca się zgadzam. O ile Wawrzyniak faktycznie w rywalizacji z Brzyskim na razie nie ma szans (tym bardziej, że IMHO Brzyski na obronie sprawdza się dużo lepiej niż na pomocy), tak Bereś chyba bardziej pokutuje za za zeszły sezon. Ten jego pierwszy błysk był efektem pewnego zaskoczenia w szeregach rywali, które teraz już minęło. Nie mniej jednak nasz młody defensor w obecnym ustawieniu drużyny sprawuje się całkiem przyzwoicie. Może nie jest to geniusz jakiś co to o niego się zaraz będzie Real z Barcą kłócił, ale na nasze warunki... Całe skrzydło jest dość blade, więc i on nie lśni, ale pracuje i jednak się rozwija (ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu)
@kibic50
Jak to nie ma się o czym rozpisywać? Jak tu trafić za użytkownikami? Niedawno niektórzy marudzili, że mało tu pitolimy, a teraz ie ma co się rozpisywać o meczu, bo pewnie wszyscy go widzieli. ehhh
Ja pisałem za siebie, co nie znaczy, że inni nie mogę. Chętnie poczytam
Po pierwsze: ten biedak Jodłowiec na środek obrony się nie nadaje. Nadaję mu psuedo: "Plątonogi".
Po drugie: Pinto gra elegancko, ale zanadto szarmancko. Z takim podejściem do własnych nóżek bardziej pasuje do salonu modeli niż na wyrobisko.
Po trzecie: Dvaliszwili chciałby być środkowym napastnikiem, ale nie potrafi. Widać na jego twarzy tę mordęgę chcenia i nie możenia. Dajmy mu na innej pozycji szansę /nic sprośnego nie mam na myśli/.
@Gawin
jestem narażony na myśli, że w tej lidze w tym momencie powinniśmy mieć już z pięćdziesiąt punktów na koncie i nie oglądać się na nikogo za nami. I to mimo że na przestrzeni rundy rozegramy od takiej Wisły dwanaście meczów więcej, a piłkarze Legii doznali łącznie podobno czterdziestu mniej lub bardziej poważnych kontuzji.
Ja z dorobku ligowego jestem zadowolony, a jak spojrzę na liczbę meczów i liczbę kontuzji, to wręcz bardzo. No, może żałuję porażek w Chorzowie i Bielsku. Samymi remisami w tych meczach doszlibyśmy do 42 punktów. Ale i tak mamy 70 proc. tych, które w ogóle były do zdobycia. To dużo. Jeśli w najbliższych meczach uda się zdobyć 4-6, ligową jesień 2013 można będzie uznać za udaną.
Zaciekawiła mnie wypowiedź pomeczowa Urbana o Dwaliszwilim. Pewnie należy go odciążyć ze względów humanitarnych, ale tej jesieni po Patryku Mikicie nie wyglądajmy wiele. To nie jest jego czas.
Co to znaczy bystry umysł
"Pinto gra elegancko ale zbyt szarmancko" brawo w punkt.
Austria:
1 - RB Salzburg 18 40
2 - Rapid Wiedeń 18 30
3 - Austria Wiedeń 18 28
Austria gra w LM i ma ledwie 28 pkt w 18 meczach co przy naszych 40 pkt w 19 meczach wygląda tragicznie, a bilans Salzburga, który odstawił resztę ligi też nie rzuca na kolana
Szwajcaria
1 - FC Basel 16 31
2 - Young Boys Bern 16 28
3 - Grasshoppers 16 28
Basel z LM też nie może zdominować swojej ligi, a i wynik punktowy gorszy od naszego.
Dania
1 - FC Midtjylland 17 33
2 - Aalborg BK 17 29
3 - Kopenhagen 17 27
Kolejna liga, gdzie Kopenhaga z LM nie dominuje, a obecny lider ma bilans punktowy słabszy od naszego
Czechy:
1 - Sparta Praga 16 42
2 - Viktoria Pilzno 16 37
3 - FK Teplice 16 28
Tu trzeba przyznać, że sytuacja wygląda lepiej niż u nas, są 2 bardzo mocne zespoły, które dominują w lidze i bilans punktowy mają bardzo dobry, ale Viktoria, która gra w LM ma godnego przeciwnika no i sama nie traci frajerskich punktów (zdobyli 37/48)
Chorwacja:
1 - Dinamo Zagrzeb 16 36
2 - Hajduk Croatian 17 35
3 - HNK Rijeka 17 17 33
Bilans punktowy wygląda lepiej, ale nikt nie dominuje w lidze, a Dinamo w LE też nie zachwyca, warto wspomnieć, że przez wielu Dinamo było stawiane, obok Steauy, za wzór do naśladowania dla nas
Bułgaria:
1 - Razgrad 20 47
2 - Litex Lovetch 20 43
3 - Lok. Plovdiv 20 37
Tu słowa uznania dla Razgradu, który dobrze grając w LE radzi sobie w lidze i prawdopodobnie po odpadnięciu z europy zdominuje rozgrywki
Rumunia:
1 - Astra Giurgiu 15 35
2 - Steaua 13 31
3 - Petr. Ploiesti 16 31
I słyna Steaua, która punktowo wygląda lepiej od nas i nie najgorzej gra w LM, ale również nie ma mowy o dominacji w rozgrywkach.
Są tu ligi lepsze od naszej, ale również takie, z którymi możemy rywalizować.