- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Górnik - Legia 2-3: Punkt od mistrzostwa
W czwartej kolejce rozgrywek grupy mistrzowskiej ekstraklasy Legia zwyciężyła w Zabrzu 3:2. Gornik postawił legionistom trudne warunki, ale ekipa Henninga Berga stanęła na wysokości zadania. Bramki dla naszej drużyny zdobywali Tomasz Jodłowiec, Michał Żyro i Michał Kucharczyk. Dzięki czwartemu kolejnemu zwycięstwu w grupie mistrzowskiej (ósmemu, licząc zasadniczą fazę sezonu) Legia potrzebuje jeszcze tylko jednego punktu w trzech meczach, by zapewnić sobie mistrzostwo Polski.
Fakty nie kłamią. Legia kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, imponując konsekwencją w gromadzeniu punktów. W grupie mistrzowskiej wygrywaliśmy już z rutyną, na zimno wykorzystując błędy rywala (Zawisza), z trudem, szczęśliwie przechylając na swoją stronę szalę zwycięstwa (Lechia) i efektownie, bezlitośnie demolując przeciwnika (Wisła). Mecz z Górnikiem uzupełnił tę różnorodną i zwycięską paletę.
Górnik zagrał przeciw Legii z otwartą przyłbicą, z ofensywnie usposobionymi bocznymi obrońcami Olkowskim i Małkowskim. Również środkowi obrońcy zabrzan grali dość wysoko, ustawiając się blisko swoich pomocników, co utrudniało Legii rozegranie środkiem pola, ale pozostawiało wolną przestrzeń dla naszych atakujących, zwłaszcza na skrzydłach. Drużyna o wyższych umiejętnościach powinna być w stanie skontrować tak ustawionego rywala - i Legia rzeczywiście wykorzystała ten element, kilka razy po mistrzowsku penetrując defensywę zabrzan.
Bramka na 1:1 padła po rzucie rożnym, a ten był następstwem szybkiego ataku przeprowadzonego prawą stroną boiska i nieprawdopodobnego pudła Michała Kucharczyka, który mając przed sobą pustą bramkę po podaniu od Miro Radovicia, huknął w poprzeczkę. Z kolei trzecia bramka to akcja oskrzydlająca z udziałem Michała Żyro, który nie szukał zejścia do środka, lecz dobiegł do linii końcowej i prawą nogą podał piłkę 'na nos' Kuchemu, który tym razem nie zmarnował okazji. Tak właśnie gra się z przeciwnikiem pozostawiającym hektary wolnej przestrzeni między linią obrony a swoją bramką.
Drugi gol dla Legii to natomiast zasługa Tomasza Jodłowca, który wywalczył piłkę na naszej połowie i poprowadził ją aż pod bramkę Górnika, no i rzecz jasna zegarmistrzowskiej precyzji Michała Żyro, który zademonstrował jak należy kończyć akcję strzałem, mając piłkę ustawioną na lepszej nodze. A były jeszcze wyśmienite okazje Miro Radovicia, którego przed wbiciem piłki do pustej bramki powstrzymał zapaśniczy chwyt defensora zabrzan, poprzeczka po znakomitym uderzeniu Tomasza Brzyskiego oraz idealne sytuacje Ondreja Dudy i Bartosza Bereszyńskiego.
Z drugiej strony, Dusan Kuciak dawno tak się nie spocił podczas ligowego meczu Legii. Piękne bramki Pawła Olkowskiego można traktować jako przypadek, zachowując wszelkie proporcje, kojarzący się z casusem Liliana Thurama, który obie bramki zdobyte w swojej bogatej przygodzie z reprezentacją Francji strzelił w jednym meczu (i to jakim, w półfinale MŚ z Chorwacją), ale już fakt dojścia prawego obrońcy Górnika do sytuacji strzeleckich był konsekwencją sposobu gry obranego przez obie drużyny. Było to widoczne zwłaszcza przy bramce na 1:0. Legia straciła piłkę w pobliżu pola karnego zabrzan, futbolówka okrążyła całe boisko, a Prejuce Nakoulma i Olkowski stanęli w dwóch przed osamotnionym Brzyskim, ponieważ z powrotem na swoją połowę nie zdążył Kucharczyk. Kontaktowy gol dla Górnika to skutek zamieszania przed polem karnym Legii i zbyt krótkiego wybicia piłki przez Brzytwę. Kuciak musiał popisywać się kunsztem przy strzałach Mateusza Zachary, Adama Dancha i Macieja Małkowskiego, a zabrzanie domagali się jeszcze rzutu karnego po tym jak piłka trafiła w polu karnym Legii w rękę Tomasza Jodłowca.
Ostatnie kwadrans meczu wyglądał jakby dał o sobie znać czynnik, o którym w niedawnym wywiadzie dla czarnej-eLki mówił prezes Bogusław Leśnodorski – głowa. Legioniści chyba za wcześnie zawędrowali myślami do szatni, chyba zbyt szybko dopisali sobie trzy punkty, chyba już widzieli siebie fetowanych przez wypełniony do ostatniego miejsca stadion podczas kolejnego meczu na Łazienkowskiej. Nie byliśmy w stanie przetrzymać piłki, ratowaliśmy się rozpaczliwymi wykopami na hokejowe uwolnienie, kradliśmy czas, leżąc na murawie. Nie wyglądało to najlepiej, ale... zwycięzców się nie sądzi.
Bohaterami Legii byli z pewnością Tomasz Jodłowiec i Michał Żyro, którzy zaliczyli po bramce i asyście. Co ciekawe, Michał do momentu zdobycia fantastycznego gola nie wyróżniał się niczym szczególnym, może poza próbami prostopadłych podań do Michała Kucharczyka w pierwszych minutach meczu i... efektownym 'machnięciem się' po poprzeczce Brzyskiego. Również Jodłowiec zaliczył kiepski start spotkania, dwukrotnie niefrasobliwie tracąc piłkę na śliskiej murawie, by później, obok Żyrki, stać się jednym z ojców zwycięstwa Legii.
Nie zawiódł Inaki Astiz, chociaż przegrany we własnym polu karnym pojedynek z Mateuszem Zacharą na początku drugiej połowy meczu chluby naszemu środkowemu obrońcy nie przyniósł. Rywali nie ukłuli Ondrej Duda, ani Rado, mimo że ten pierwszy powinien wpisać się na listę strzelców, a drugi zanotować asystę w sytuacji zmarnowanej przez Michała Kucharczyka. Rado niepotrzebnie zaatakował Pavelsa Steinborsa w przegranej sytuacji w polu karnym Górnika. Zarobił kolanem i nie wiadomo, czy będziemy mogli na niego liczyć w kolejnych meczach. W ogóle trup w Zabrzu słał się gęsto, chociaż nie wynikało to ze złośliwości czy nadzwyczajnej brutalności zawodników obu drużyn.
W przyszłą niedzielę o 15:30 Legia zagra na Łazienkowskiej z Ruchem o mistrzostwo Polski. Zagra o mistrzostwo, chyba że ekstra dreszczyku związanego z tym spotkaniem zdoła pozbawić nas dzień wcześniej Lech Poznań. Jeżeli poznaniacy stracą u siebie punkty z Pogonią Szczecin, rozwiążą kwestię tytułu za naszych piłkarzy. Aktualna dyspozycja drużyny Dariusza Wdowczyka nakazuje jednak wątpić, by Pogoń była w stanie urwać punkty Lechowi, a zatem... wszyscy na Ruch!


Moim zdaniem kluczem do zwcięstwa bedzei zabloikowanie poczynań "będę go zjadł". Michał Kucharczyk zagrał dobre zawody przeciw "Białej Gwieździe" ale zastanawiam się czy tym razem nie lepszym rozwiązaniem byłby Heniak Ojamaa. Z tym, że tym razem nakazałbym mu zamęczenie sympatycznego skąd inąd reprezentanta Burkina Faso "na śmierć". Dotąd biegać koło niego aż bedzie miał dość. Unieruchomienie prawego skrzyudła Górników, Naokulma-Olkowski powinno ograniczyć poczynania ofensywne gości do minimum, a wtedy wynik o pozytywny do przodu byłoby zdecydowanie łatwiej. A ten przydałby się nam bardzo, choćby po to aby ratować skołatane serce Senatora.
Weź pod uwagę to, że Lech już w meczu z Górnikiem wykazywał pierwsze objawy zadyszki i bardziej stąd jest wrażenie, że Zabrzanie tak jakby łapali drugi oddech. Większość ich akcji w tamtym meczu brała się z bałaganiarstwa formacji obronnej Lecha przy wyprowadzaniu piłki. Bardzo się zdziwię, jeśli na cokolwiek pozwolimy Górnikowi.
@Monrooe
Zachodzę w głowę, skąd ci się wzięło to nazwisko w głowie. Ojamaa i destrukcja, to dwa wykluczające się byty, co dobitnie udowadniał w dotychczasowych meczach, gdzie Brzyski najczęściej sam musiał sobie radzić na swojej stronie. Z kolei Kucharczyk w swoich meczach zazwyczaj wyróżniał się właśnie bardzo aktywną grą w obronie. Ja wiem, że masz tendencję do bronienia każdej decyzji trenera ale już bez przesady, zwłaszcza, że sam Berg już tak nie pała miłością do Estończyka.
O to to.
Z drugiej strony rozumiem zamysł Monrooe - zabiegać rywala w obronie, to nie będzie miał siły nas cisnąć. Tylko że z Ojamą często gra się jak w 10, niestety.
Ja bym się zastanawiał, czy nie spróbować na lewej obronie Brozia (bo jakaś alternatywa dla Brzyskiego jest nam potrzebna), a samego "Brzytwy" nie przesunąć wyżej. Choć być może za mocno kombinuję - o wyniku dzisiejszego meczu, tak jak wielu w polskiej lidze, będzie decydować w dużej mierze determinacja i cechy wolicjonalne. Tu duże pole do popisu dla trenera, bo w przeszłości wielokrotnie już się zdarzało, że nasi milusińscy zawodzili w chwili, w której mogli wykorzystać potknięcie rywali.
- "Ojamaa i destrukcja, to dwa wykluczające się byty"
Pozowlę sobie mieć odmienne zdanie. Oczywiście, bronienie nie jest może domeną Estończyka, ale uprzykrzyć życie potrafi. I to pokazał nie raz. Problemem są jego zapędy ofenywne, wtedy zdaża mu się zapomnieć o Bożym świecie. Wierzę jednak, że odpowienio nastawiony potrafi uprzykrzyć życie każdemu. Jest szybki, silny, zwrotny (no dobra, w miarę zwrotny), jestem wręcz pewien, że Naokulma przy nim by nie pograł. Grą do przodu (ostrożną) niech zajmie się Tomasz Brzyski, uważając oczywiście na poczyania Olkowskiego.
- "Ciarki mam od rana, choć w przeciwieństwie do niektórych, wierzę w przekonywujące zwycięstwo."
NIe wydaję mi się aby ktoś /przynajmniej/ tutaj wypowiadał się w kwestiach wiary. Jak zrozumiałem wypoowiedzi i sam tekst Gawina staramy się posługiwać zdrowym rozsądkiem i to na tej podstawie analizujemy zbliżające się spotkanie. Na paierze Legia nie tylko powinna, wręcz musi ten mecz wygrać. Tyle, że tenże papier na boisko nie wybiegnie. Wielką rolę w Zabrzu odegrają emocje msiedzące w głowach piłkarzy. Presja tego meczu jest wcale nie jest mała, a stawka wysoka.
" Presja tego meczu wcale nie jest mała, a stawka wysoka"
To akurat w mojej ocenie jest największym atutem.
Ogromna większość naszych piłkarzy mierzyła się wielokrotnie z o wiele większą presją, czego nie można powiedzieć o piłkarzach Górnika.
Oni będą tylko chcieli, a to w moim przekonaniu za mało.
Mam nadzieję, że i tym razem moje przeczucia się sprawdzą
- "To akurat w mojej ocenie jest największym atutem. "
Wybacz, ale jak dotychczas Legia przegrywała najczęściej z Legią. I włąsnie te doświadczenia są dominujące. Ta presia, z którą jak twierdzisz mieżylismy się wielkorotnie (słusznie zresztą) pętała nam nogi. Dlategom wybacz mój brak wiary, ale powątpiewam w aż tak drastyczną zmianę. Co nie zmienia faktu, że pokłądam nadzieję w Twoją wiarę.
Ps. Jest blisko coraz bliżej...
Tak ogólnie niech optymizm kibica50 potwierdzi się w takim stopniu jak w meczu z Wisłą a okrzyknę Go ekspertem klasy światowej
Nie mam jednak nic przeciwko temu żeby po meczu przyznać z uśmiechem - a ja głupi martwiłem się o wynik
Tym razem nie podejrzewam naszych milusińskich o brak koncentracji i zaangażowania. Oni są teraz mocni psychicznie. Są pewni swoich umiejętności, potrafią je pokazać oraz mają wewnętrzne przekonanie, że zwycięstwo jest tylko kwestią czasu, bo są dobrze do meczów przygotowani. Zdają sobie sprawę, że seria zwycięstw nie jest przypadkowa tylko jest efektem ich dobrej gry. Po prostu są w gazie. Weszli na wyższy poziom mentalny. I wielce prawdopodobne, że w Zabrzu nie odpuszczą mając w zasięgu ręki upragniony cel.
Z drugiej strony Górnik wielką przeszkodą nie jest. Środkowi obrońcy statyczni i mało zwrotni, boczni w obronie za bardzo grać nie umieją i bardziej zorientowani są na ofensywę, bramkarz tylko dobrze gra na linii. Wejść w ich obronę nie jest trudno i przy kombinacyjnym rozegraniu piłki będziemy mieli dużo sytuacji. Oby tylko skuteczność dopisała. Bez problemu zdominujemy środek pola, bo mamy lepszą organizację gry i zwyczajnie lepszych zawodników. Sam Nakoulma (jedyne faktyczne zagrożenie) wiele nie zdziała będąc odciętym od podań. Ale będzie grał na Brzyskiego, więc szczególna czujność innych i odpowiednia asekuracja byłaby wskazana. Pamiętajmy też, że Górnik po decyzjach w sprawie licencji na europejskie puchary już o nic nie gra. Spodziewam się więc meczu, w którym spuszczą ciśnienie tak jak to zrobił Zawisza z Lechem po zdobyciu Pucharu Polski.
No, nie pomógł Berg tymi zmianami a wręcz zaszkodził, bo o ile zejście Kucharczyka było, zdaje się, podyktowane kontuzją, to wejście Łukasika było kompletnie dla mnie niezrozumiałe. Spodziewałem się raczej Sagana, który mógłby pogrążyć do reszty grających na aferę Zabrzan.
Dzisiaj Estończyk przede wszystkim uprzykrzał życie kibicom Legii a na pewno nie piłkarzom Górnika. Wygląda tak, jakby obraził się na klub.
Już po fakcie to takie zwycięstwo też dobrze smakuje. Trochę szkoda że zawodnicy, tak jak ja, też się chyba przestraszyli że pewne punkty mogą się im wymknąć i droga do mistrzostwa mogłaby sięniepotrzebnie skomplikować. Gdyby jednak Górnik strzelił nam w końcówce bramkę to winnego już miałem wskazanego. Był nim Gawin i te jego francuskie przykłady
Jedyne czego się nie spodziewałem to zbyt małe bramki (o jakieś 3 - 5 cm) i bardzo strachliwy trener. Zmiany mnie zdumiały. Gdyby miał jeszcze jedną, to pewnie by wszedł Jałocha za Radovića..
Wynik 3 : 7 byłby sprawiedliwy. Po Ruchu FETA !!!
Jest pięknie
@Walles
Co do Żyro, zobaczyć te zadziwione wraże gęby, bezcenne
Dlaczego Oni ostatnie mecze grają w niedzielę? Kto rozpisywał ten terminarz
Nawet jak nasi przegrywali to byłem pewien wygranej . Nie spodziewałem się takiej dominacji Legii w Zabrzu a ilość strzelonych bramek powinna być w okolicach rekordu ligi. Ten spokój przyznam bez bicia prysnął w okolicach 80 minuty i zaczęła się całkiem nerwowa końcówka, w której powiedzmy szczerze - mało brakowało aby zespół który nic nie grał strzelił Legii trzy bramki. Czy piłka nie jest jednak piękna? Very Happy
Chyba wszyscy podobnie to odczuwali. Jeszcze a konto nieprzewidywalności piłki, to może warto dodać, że Paweł Olkowski w lidze bramki poprzednio zdobywał w zamierzchłych i mrocznych czasach, w których ławkę trenerską w Legii zajmował niejaki Maciej ... zapomniałem, jak mu było na nazwisko. I akurat dzisiaj mu musiał wyjść najlepszy mecz w seniorskiej piłce pod tym względem.
Pan Sławek mówi, że za rękę Jodłowca się karny nie należał, bo ciut przedtem było trącenie piłki w powietrzu i zawodnik nie mógł przewidzieć, stojąc tak blisko, jak poleci, a łapami nie wymachiwał na prawo i lewo. Za to należał się karny dla Legii i czerwona dla Dancha.
Ciekawe wnioski z tego meczu: jak możesz strzelić na 1-4, 1-5, 1-6, itd, to lepiej strzel, bo zremisujesz 3-3.
Pewności zwycięstwa nie czułem, ale stres był nieporównywalnie mniejszy niż 8 lat temu też w Zabrzu, gdy to włodarowe 0-1 trzeba było trzymać przez ok. 80 minut.
Świetna sprawa.
Fajnie, że Iniaki wrócił. Jakoś tak mi trochę go brakowało, a dopóki grał u Berga, czynił to świetnie.
Dlaczego Oni ostatnie mecze grają w niedzielę? Kto rozpisywał ten terminarz Sad Trzeba bedzie dwa dni urlopu brać, no w mordę ;D
Sorry, że dwa razy z rzędu.
To akurat jest bardzo proste. Chodzi o to, że Lech straci punkty w sobotę 24 (więc będziesz miał dzień dłużej na regenerację
"Trzeba bedzie dwa dni urlopu brać, no w mordę"
Ja na szczęście nie muszę brać urlopu, ale w mordę będzie. I to kilka kufli
No i w końcu Legia zagra w normalnym ustawieniu, z napastnikiem.
Wątpliwe ale nie niemożliwe. Wygrana Legii w Zabrzu pewnie definitywnie podcięła im skrzydła i raczej będą się oszczędzać na ten ostatni mecz na Łazienkowskiej. W ogóle zanosi się na to, że sezon zakończymy z jeszcze większą przewagą niż po rundzie zasadniczej.
Ja myślę, że "reformatorzy" powinni poważnie wziąć pod uwagę pomysł, aby Legia zaczynała sezon z tyloma ujemnymi punktami, jaka była przewaga w poprzednim. Wtedy dopiero będzie atrakcyjnie!
"Ale skoro nawet on (kibic50) aż tak bardzo przekonał się do Berga, to może i mi wypada mieć więcej wiary"
Raczej do naszych piłkarzy, którzy umiejętnościami przerastają wszystkie zespoły naszej ligi. Do tego najszersza i najbardziej wyrównana kadra robi różnicę.
Natomiast bardzo mnie martwi reakcja drużyny na sytuacje "zagrożenia"
Gra zespołu po stracie gola w meczu z grającą w osłabieniu Wisłą skończyła się "katastrofą"
Podobnie było w meczu z Górnikiem po stracie drugiego gola.
Zupełnie niezrozumiałe dla mnie zmiany sprokurowały bardzo nerwową końcówkę. Brakowało piłkarza, który mógł uspokoić grę a wybijanie przez 16 min (10 plus 6 doliczone) piłki na "pałę" nie przystoi mistrzowi Polski.
To nie wróży dobrze przed eliminacjami do LM.
Na szczęście jest jeszcze sporo czasu na podniesienie jakości drużyny. Personalnej również.
Zastanawiająca jest tylko ta końcówka. Nasza obrona momentami wyglądała rozpaczliwie. Nie wiem dlaczego tak bardzo daliśmy się zepchnąć rywalowi do obrony, zwłaszcza że nic tego nie zapowiadało. Wiadomo, że Górnik po strzale drugiej bramki "poszedł" do przodu większą liczbą zawodników, nie powinno to jednak powodować aż tak nerwowego wybijania piłki na oślep. Tutaj trener musi to przeanalizować, bo graliśmy z dosyć przeciętnym zespołem. Czyżby brak sił? Trudno w to uwierzyć ale naprawdę ciężko mi jakoś inaczej racjonalnie wytłumaczyć ten horror z końcówki.
Wygląda na to, że Radović wypada nam na jakiś czas (ktoś pamięta ile on pauzował bo złamaniu żeber zimą 2011 r.?). Zobaczymy jak w trzech ostatnich meczach zafunkcjonuje system z wysuniętym napastnikiem. Z Zagłębiem Lubin wyglądało to nieźle. Liczę, że i tym razem będzie podobnie, bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić granie bez typowego snajpera w dłuższej perspektywie. Z drugiej strony gramy tak już dosyć długo wiec kto wie...
Co do Radovicia jeszcze to gdyby to był środek sezonu, można by powiedzieć, że Rado ma sporego pecha, gdyż nie był ostatnio w najwyższej dyspozycji, a trener Berg w sytuacji gdyby jego zmiennik wykorzystał szanse, mógłby Serba trochę na ławce potrzymać. Na jego szczęście za chwilę koniec sezonu. Pytanie kiedy będzie mógł rozpocząć przygotowania i ile z nich ich straci.
Przy tej bramce Górnik zaatakował lewą stroną, piłka przeszła przez nasze pole karne i trafiła do Brzyskiego, który jakoś tak niezdarnie wykopał ją 10-15 metrów do przodu, pod nogi Gwaze właśnie.
IMO błąd Brzytwy oczywisty, pozwolił na ponowienie ataku, ale ogólnie to zagrał niezły mecz. Nakoulma nie zrobił sztycha, może poza jedną akcją.
Oczywiście, ale jakieś wnioski przydałoby się jednak wyciągnąć. Wpuszczenie Ojamy spowodowało, że nasza wartość ofensywna dostała -1 pkt, wpuszczenie Łukasika odjęło nam kolejny punkt, więc nie dziwmy się, że w końcówce tylko się broniliśmy. To jest przecież jak najbardziej logiczne i Berg musi potraktować to jako nauczkę na przyszłość. Za Żyro powinien wejść ktoś, kto potrafiłby przytrzymać piłkę na połowie Górnika - albo Sagan albo Orlando.
@ Kibic50
Jak już pisałem, samego meczu nie oglądałem, ale wygląda na to, że determinacja piłkarzy Legii jest bliższa Twojej wierze, niż moim ostrożnym lękom. Odrobienie strat, wyjście na prowadzenie i obrona tegoż w dramatycznych (opisywanych przez Was) okolicznościach to niewątpliwie to co cechuje mistrzów. Oby nasi piłkarze nasiąkli takim właśnie podejściem, a horror taki jak ze Steauą już się nie zdarzy. A jeśli nawet to jednorazowo, a nie powtarzalnie.
Oczywiście duża część trenerów wybierze raczej zabezpieczenie tyłów, zmiany mają wspomóc defensywę, ale są też szkoleniowcy bynajmniej nie tak bardzo wyjątkowi, którzy preferują banalną, wypłowiałą zasadę, że najlepszą obroną jest atak. Gdy przeciwnik będzie dążył do zmiany niekorzystnego dla siebie rezultatu, otworzy się, będzie przenosił ciężar gry na naszą połowę, to nie można nastawiać się tylko na „obronę Częstochowy” ale grać z nastawieniem na kontrę, wypunktować tym samym rywala, zmiany mają dać sygnał do takiej właśnie gry.
Pierwszy z brzegu przykład. 14 maj 2014 roku, mecz w którym Real grzebie szanse na mistrzostwo, przegrywa z Celtą 2:0 w 63 minucie, co robi trener Celty Luis Enriqe? Ściąga z placu strzelca dwóch bramek Charlesa, ale desygnuje na murawę doświadczonego napastnika Mario Bermejo, a następnie w 71 minucie ofensywnego Rafinhe zastępuje nieopierzonym 21 latkiem ofensywnym środkowym lub prawym pomocnikiem Madindą.
Trener Luis Enriqe!!!
BREAKING NEWS: Luis Enrique signs two year deal as new FC Barcelona manager http://bit.ly/1sLOXWR #fcblive
Trzeba by teraz zrobić analizę ileż takich "ofensywnych trenerów" utrzymało korzystny dla swojego zespołu wynik. Ale ja przecież nie o tym. Wskazuję jedynie, że zachowanie Henninga Berga nie było/nie jest odstępstwem od normy. Nawet jeśli podasz mi przykłady (i to zakończone sukcesem) innego zachowania poszczególnych szkoleniowców, nadal będę uważał, że końcówki z Górnikiem nie należy demonizować. O niczym innym nie pisałem.
Notabene, bardzo mnie rozbawiły słowa Prezesa o tym, jakoby za Urbana decydowały wyłącznie indywidualne umiejętności a teraz mamy grę zespołową. Taa... ciekawe tylko, skąd wzięło się określenie, że obecna Legia jest "żyrozależna" (czy jakoś tak) - pewnie od nieprzychylnych Legii komentatorów C+. Rok temu wynik ustalał Kosa, w tym roku o wyniku decyduje Żyro - nihil novi sub sole. Za Urbana zdarzały się mecze porywające i takie, od których bolały zęby, obecnie mamy takie mecze jak ten z Wisłą i takie jak z Lechią - nihil novi sub sole.
"My obecnie nie mamy wartościowych zmienników dla Kucharczyka i Żyro. Takich, którzy przynajmniej utrzymaliby podobny poziom gry"
To się dopiero porobiło
Lekko ponad miesiąc temu na boiskach w Ukrainie podczas meczu Dnipro z Dynamem widzieliśmy dramat Husiewa, w którego bramkarz wpadł podczas wyskoku do piłki. Analiza sytuacji dostępna pod tym linkiem:
http://sedziapilkarski.pl/szkolenia/wyskok-bramkarza-do-pilki-zgodnie-z-przepisami/15718
Z opisanej sytuacji wynika że bramkarz Górnika nie popełnił przewinienia.