- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Górnik Łęczna - Legia 0-2: Snajper Nikolić
Legia podtrzymuje dobrą formę. W meczu trzeciej kolejki ligowej nasza drużyna zwyciężyła w Łęcznej z Górnikiem 2:0. Obie bramki dla Legii zdobył w pierwszej połowie meczu Nemanja Nikolić.
Legia rozpoczęła sezon od dwóch ligowych zwycięstw. Ta sama sztuka udała się gospodarzom niedzielnego meczu, co oznaczało, że w Łęcznej doszło do rywalizacji na szczycie tabeli. Liczyliśmy na to, że po końcowym gwizdku punktowy bilans gospodarzy będzie już gorszy niż Legii, a nasza drużyna zrewanżuje się łęcznianom za bolesną porażkę 1:3 poniesioną w grudniu zeszłego roku. Wszystko potoczyło się po naszej myśli.
Trener Henning Berg zdecydował się na ofensywne ustawienie zespołu. W obliczu kontuzji Tomasza Jodłowca, szansę gry w środku pola otrzymał Michał Masłowski, obok którego zameldował się Dominik Furman. Na ławce zasiadł Ondrej Duda, a w pierwszej jedenastce naszej drużyny pojawił się Aleksandar Prijović. Skład Legii wyglądał następująco: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Pazdan, Brzyski – Guilherme, Furman, Masłowski, Kucharczyk – Prijović, Nikolić. Jurij Szatałow odpowiedział drużyną w składzie: Prusak – Basta, Szmatiuk, Bozić, Leandro – Piesio, Nowak, Poźniak, Nikitović, Cernych - Śpiączka. W barwach gospodarzy zabrakło ukaranego czerwoną kartką w meczu z Górnikiem Zabrze Łukasza Mierzejewskiego. Miejsce w pierwszej jedenastce stracił Jakub Świerczok, którego zluzował skuteczny zmiennik z poprzednich kolejek – Bartosz Śpiączka.
Legia mocno zaczęła mecz. W 3. minucie rzut rożny wykonał Furman, do dośrodkowania doszedł tradycyjnie nabiegający na dalszy słupek Rzeźniczak, jednak Prusak odbił strzał naszego obrońcy. Po tej akcji Rzeźniczak zasygnalizował uraz, jednak kapitan Legii był w stanie kontynuować grę. Ustawieni wysoko legioniści prowadzili grę, ale gospodarze dość spokojnie przetrwali pierwszy napór naszej drużyny i usiłowali się 'odgyzać'. W 15. minucie Cernych odebrał piłkę Rzeźniczakowi, na strzał zza pola karnego zdecydował się Śpiączka, a niezbyt pewnie interweniujący w tej sytuacji Kuciak sparował piłkę na róg.
Riposta Legii była natychmiastowa. Po stracie gospodarzy Guilherme wyśmienicie z pierwszej piłki uruchomił Prijovicia, który podał w pole karne do Nikolicia. Nasz napastnik spokojnie umieścił piłkę w bramce i Legia prowadziła 1:0. Po tej bramce gospodarze zaczęli nieco dłużej utrzymywać się przy piłce. Groźnie pod naszą bramką zrobiło się w 23. minucie po rzucie rożnym, ale strzał był zbyt słaby, by zaskoczyć Kuciaka. Minutę później do długiego podania od Guilherme dopadł Kucharczyk, opanował trudną piłkę, ale Prusak był czujny i powstrzymał naszego skrzydłowego.
W 30. minucie ładnym wolejem piłkę do siatki znów skierował Nikolić, ale tym razem znajdował się na spalonym. Nasz snajper musiał jednak zaczekać zaledwie trzy kolejne minuty, by zdobyć drugiego gola. Masłowski podał na skrzydło do Kucharczyka, ten dośrodkował, a Nikolić strzałem głową pokonał Prusaka. W 39. minucie powinno być 3:0. Po doskonałej 'klepce' z Nikoliciem, do strzału w dogodnej pozycji doszedł Prijović, jednak nie trafił do bramki.
Po pierwszej połowie Legia prowadziła 2:0, kolejny raz w tym sezonie imponując pewnością siebie demonstrowaną w grze i skutecznością pod bramką przeciwnika.
Na drugą połowę nie wyszedł oszczędzany przez trenera Berga Nikolić, którego zmienił Duda. W drużynie gospodarze Poźniaka zmienił Pitry. W 47. minucie po rzucie rożnym Legii strzał zza pola karnego oddał Brzyski, jednak piłka pechowo trafiła w zawodnika Górnika, co pozwoliło gospodarzom na wyprowadzenie niebezpiecznej kontry. Strzałem zakończył ją Cernych, ale Kuciak spokojnie zatrzymał uderzenie Litwina. Trzy minuty później szczęścia próbował Śpiączka, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Legia pierwszą szansę po przerwie miała w 52. minucie. Faulowany był Guilherme, do rzutu wolnego podszedł Brzyski, ale nie trafił w bramkę. Minute później Legia miała kolejny stały fragment gry w odległości około osiemnastu metrów od bramki gospodarzy. Tym razem pokonać Prusaka usiłował Furman, ale i on przeniósł piłkę nad bramką. W 59. minucie żółtą kartką za zagranie piłki ręką został ukarany Pazdan. Do rzutu wolnego podszedł Nowak, ale strzelił bardzo źle. W 60. minucie wślizgiem piłkę przejął Guilherme, w stronę bramki gości podprowadził ją Furman i zdecydował się na strzał, który jednak nie trafił w światło bramki. Minute później uderzeniem z dystansu próbował odpowiedzieć Piesio, ale i on wyraźnie się pomylił.
Legia nie podkręcała tempa, spokojnie kontrolując mecz. W 69. minucie trener Szatałow wprowadził na boisko Tymińskiego i Świerczoka, którzy zmienili Nowaka i Śpiączkę. W 74. minucie po stracie Dudy akcję gospodarzy faulem przerwał Furman, za co został ukarany przez sędziego Musiała żółtą kartką. W 78. minucie za Prijovicia na boisku zameldował się Saganowski, a pięć minut później Żyro zmienił Guilherme. W 89. minucie do strzału głową w polu karnym doszedł Świerczok, jednak piłka minęła bramkę. W doliczonym czasie gry na boisku nie wydarzyło się już nic godnego uwagi.
Mecz zakończył się wynikiem 2:0. Po lekcji futbolu udzielonej gospodarzom przez Legię w pierwszych czterdziestu pięciu minutach, o drugiej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Legia spokojnie pilnowała wyniku, nie pozwalając gospodarzom praktycznie na nic.


Wygrywamy i bardzo dobrze,ale procesy rozwojowe w grze Legii nie postępują , podobnie jak progres w samej grze większości zawodników.W porównaniu do gry z Podbeskidziem trochę lepiej dziś zagrał Rzeżniczak. Był nieznacznie szybszy i bardziej zdecydowany w interwencjach, Natomiast gorzej Pazdan. Owszem jest aktywny, nie odpuszcza ani rywalowi,ani nie opuszcza pozycji,ale daje się ogrywać, a jego prostopadłe podania częściej trafiają do przeciwnika niż do kolegi z drużyny.Boczni obrońcy wykazują duże braki szybkościowe i na razie nadrabiają to siłą i doświadczeniem,ale jak długo jeszcze.Coraz lepiej gra za to Furman. Pamiętam z dawnych czasów Lesława Ćmikiewicza, a Dominik coraz bardziej go przypomina.Leszek nie był wirtuozem,ale każde jego zagrania było korzystne dla drużyny, potrafił zawalczyć i odebrać piłkę ,a nade wszystko miał ten zmysł antycypacji, który pozwalał mu być tam ,gdzie był najbardziej potrzebny.Masłowski według mnie zagrał poprawnie, a na pewno lepiej niż w wielu dotychczasowych meczach.Na plus należy mu zaliczyć,że w pierwszej połowie wyłączył z gry Pozniaka, który w poprzednich meczach Górnika był współautorem jego zwycięstw.Niestety ma on nadal ogromny problem z taktyką i koncentracją.Taka strata piłki na własnej połowie przed końcem meczu wskutek ryzykownego i niepotrzebnego podania w poprzek boiska to kryminał. Guilherme stara się , pokazuje się do gry i coraz lepiej podaje, ale niepotrzebnie zawsze zwalania akcje . Często,aż prosi się,aby rzucić szybką piłkę na czuja,a on najpierw kółeczko . Na plus należy mu zapisać,że jak straci piłkę to robi wszystko,aby ją natychmiast odzyskać. Kucharczyk chce zaistnieć nie tylko dzięki szybkości, czuje piłkę i ta często go szuka,ale ze skutecznością jest na bakier i za dużo się chowa za rywalami. Prijovicz się poprawia. Ma coraz mniej przestojów. Widać,że receptą na marne przygotowanie fizyczne ma być dojście do wysokiej formy fizycznej metodą startową.Czasami i w piłce przynosi to pozytywne efekty. I na koniec Duda.Gra żle i o tym wie i im bardziej się stara tym to gorzej wychodzi.Zawodnik jakiej takiej klasy nie może praktycznie tracić każdej piłki, nie może wpadać na każdego rywala,nie może podawać prawie zawsze do tyłu i nie może przed polem karnym szukać za wszelką cenę i za każdym razem miejsca do oddania strzału przez siebie. Tu przypomnę co Helenio Herrera napisał na tablicy w szatni Interu Mediolan, do którego podobno chciałby przejść : "Grając dla siebie , grasz dla przeciwnika . Grając dla drużyny, grasz dla siebie". I to by było na tyle.
Nikolić pracuje na kontrakt życia u Chińczyków.
@Gawin76
o drugiej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Legia spokojnie pilnowała wyniku, nie pozwalając gospodarzom praktycznie na nic.
O, to to. Sytuacje Górnika były mniej dogodne niż PBB. Tak trzeba. Legia podłapała formę, że ho ho.
Jednak w tych opowieściach o potencjale, którymi Gawin tydzień temu zakonkludował tekst o meczu, coś jest. Legia, patrząc na występ Michała Masłowskiego (trudno być mniej pod grą), nie zagrała tak do końca w pełnym składzie. A mimo to odniosła przekonujące zwycięstwo. Strach myśleć, co będzie, gdy zagrają ‘pełną’ jedenastką. Ujmujący jest ten fragment z wypowiedzi Furmiego: ‘Michał Masłowski grający obok mnie zamiast Tomasza Jodłowca? Nie było między nimi żadnej różnicy’ (za legia.net).
Jeszcze o sędzim Musiale. Jakubowi Świerczokowi należała się żółta za zgaszenie sobie piłki ręką. Jak to nasz by tak zagrał, to by była.
Jeśli chodzi o wspomnienia, to równo 10 lat temu, w mistrzowskim sezonie 2005/06, był taki mecz GKS Bełchatów – Legia 0-3 z hat-trickiem niejakiego Marcina Klatta. Dzisiejszy gol na 0-2 przypominał jedną z bramek z tamtego meczu.
https://youtu.be/HQtdPJZ0Frs?t=247
Ten na 0-1, z kolei, to wypisz wymaluj bramka na 1-3 z wygranego tegorocznego meczu ligowego we Wrocławiu w marcu (wtedy Duda – Żyro - Kucharczyk).
http://ekstraklasa.tv/bramki/slask-legia-1-3-magic-touch-dudy-kucharczyk-konczy-emocje-we-wroclawiu/lr685
Zbyszku dzisiaj to ja nie oglądałem Legii tylko Masłowskiego w niej grającego. Tak się na nim skupiłem, że nawet nie kojarzę jak zagrał Broź czy Prijowic. I tak oglądałem go pod kątem poruszania się, współpracy, decyzji i ich wykonania.
I z tym powyższym stwierdzeniem nie mogę się zgodzić. To raczej Poźniak sam się wyłączył. Bo Michał Masłowski nawet wzrokiem nie szukał graczy łęcznian, żeby chociaż mieć ich na radarze. Oni mieli całkowitą swobodę w poruszaniu się w jego strefie. Praktycznie zawsze był daleko od nich.
Jak na dłoni widać, że on nie ma prawidłowych nawyków gry po stracie piłki. Po prostu nie chce i nie umie. A może jednak chce, ale nikt mu tego nie wpoił, nikt od niego tego nie wymagał. Latami trenerzy mu odpuszczali i teraz nie umie się przestawić. Jak inaczej wytłumaczyć dojrzałego piłkarza?
Podejrzewam, że kupiliśmy go dla ofensywnych atutów, które niewątpliwie posiada. Dlatego ustawmy go tam, gdzie najlepiej mu się gra, a braki w grze defensywnej nie będą widoczne lub nie będą go tak obciążały jak dzisiaj. Ciut lepsi pomocnicy rozsmarują go po murawie.
Coraz fajniej wygląda natomiast Gui. Kiedyś był prawie bezproduktywny w swoich brazylianach. Ostatnio ma świetne podania i świetny timing. Tak było z Podbeskidziem, tak było z Kukesi i tak było dzisiaj. Trzy bramki to jego olbrzymi wkład, dodam do tego kapitalny pas do Kucharczyka. Oby tak dalej
Martwi mnie narastająca z każdym meczem nonszalancja Dudy. Oby się opamiętał.
edit: jeszcze bramka i karny w Rumunii Gui
Sytuacja kadrowa Legii bije na alam. Bez 3-4 transferów wkrotce się wykończymy jak usłyszałem, że Niko ma jakieś problemy i na 2 połowe nie wyjdzie plus Gui zszesdl z grymasem to sie niemal zacząlem modlić o ich zdrowie. Strach pomyśleć jakbyśmy musieli oglądać mistera parodyste czy też dziadzie Sagana. Dodajmy do tego Dude i Żyro pod forma i koszmar gotowy. Wszyscy chcemy fazy grupowej LE ale trzeba mieć piłkarzy. Panowie tylko przypominam, ze runda trwa do prawie do 20 grudnia i problem znów widzą kibice, a ie głuchy zarząd. Bez przynajmniej jeszcze 3 transferow Legia nie da rady tego ogarnąć.
Chłopaki dobrani w punkt. Z ogromną przyjemnością oglądam popisy naszych nowych piłkarzy. Uzupełniają się idealnie, a biorąc pod uwagę, że grają ze sobą tak krótko, aż strach się bać
Pierwsza połowa malina.
Druga rozbieganie pomeczowe.
Narzekać to ja nawet nie zacząłem
Także cieszy mnie nasze obrzydliwe wyrachowanie. Jeden błąd przeciwnika i traci gola. Jedna akcja na szybkości i sytuacja 100%. Wynik dobry to kontrolujemy mecz w taki sposób, że zagrożenie jest minimalne nie tracąc przy tym zbyt wiele energii.
Teraz właśnie procentuje doświadczenie z zeszłego roku. Wiemy jak osiągać zakładane cele jak najmniejszym kosztem i to robimy.
Z drugiej strony nie możemy zachłysnąć się tą sytuacją. Ważniejsze mecze i trudniejsi przeciwnicy dopiero przed nami. W zespole będzie narastało zmęczenie i znużenie, a kontuzje przeciążeniowe są kwestią czasu. Już teraz nie ma kiedy przeprowadzić tygodniowego mikrocyklu treningowego, ze względu na grę co 3 dni.
Mamy świetny początek, jednak w tej grze ważniejsze są dwie rzeczy: dostać się do fazy grupowej Ligi Europy i być w formie na ostatnie 7 kolejek. Choć ładnie punktujemy to pamiętajmy, że to później może nie mieć znaczenia. Jak w zeszłym roku.
- "Z drugiej strony nie możemy zachłysnąć się tą sytuacją. "
Prawda, też jestem ciekaw czy będą potrafili się przestawić na grę z pełnym zaangażowaniem i stu procentowym obciążeniem. Mecz z Wisłą powinien nam wiele wyjaśnić.
- "Choć ładnie punktujemy to pamiętajmy, że to później może nie mieć znaczenia. "
To zawsze ma znaczenie. Nie rozumiem tego umniejszania fazy zasadniczej. W zeszłym roku wystarczyło pokonać Bełchatów, Łęczną, Podbeskidzie lub Piasta i moglibyśmy cieszyć się z tytułu. Dlatego błagam nie deprecjonujmy tego co można osiągnąć w trakcie sezonu.
@ Glen
- "Oby tylko nie zaczęło się wkrótce brutalne "wyłączanie" z gry Nikolica...."
A ja jakoś się tego nie boję. Zwróć uwagę na to, że owszem Nemanja Nikolić jest egzekutorem, ale poświęcenie uwagi naszemu serbskiemu Węgrowi skutkuje przestrzenią dla innych. Zejście do prawej strony otwiera korytarz dla Prijovicia i można rzec, że lotnisko dla Kucharczyka. Oni też zaczną wykańczać akcje - spokojnie. Ma Nikolić swoje pięć minut i super, ale wyraźnie widać, że reszta też sroce spod ogona nie wypadła. A przecież jeszcze Duda nie wrócił na odpowiednie tory.Spokojnie, niech tylko utrzymają koncentrację i powinno być całkiem nieźle.
W przeciwieństwie do Dzynka i Wallesa cieszy mnie występ Michała Masłowskiego
Hmmmm
Ilość gry na alibi zatrważa. Bojaźń, strach i szukanie najłatwiejszych rozwiązań, a wszystko okraszone dreptanką i "pączkowym" pressingiem. Słabo i tyle
No to mnie także cieszy występ Masłowskiego
Co do zachłyśnięcia się wynikami to pełna zgodna, na razie nic jeszcze nie osiągnęliśmy i zaraz może nastąpić powrót do narzekania przez wielu ale myślę że ogólne zadowolenie jest spowodowane po prostu znaczną różnicą w grze w stosunku do otwarcia sezonu w Poznaniu.
Ponadto muszą się w pełni zgodzić z tym aby nie lekceważyć sezonu zasadniczego. Ostatnio nawet zastanawiałem się nad naszą niemocą na wiosnę i doszedłem do dość szokującego dla mnie odkrycia, że najgorsze mecze w poprzednim sezonie zagraliśmy .... na jesieni. To my sami strzelaliśmy sobie bramki w Gliwicach, Bielsku i Łęcznej. Te trzy mecze to horror Legii i po części Kuciaka. Dziewięć punktów które po podziale stanowiłyby pięć dodatkowych oczek w tabeli i pewne mistrzostwo.
W sprawie Nikolica musze się zgodzić natomiast z Glenem. Mam takie same obawy i nie chodzi tutaj o to że poświęcenie uwagi naszemu serbskiemu Węgrowi skutkuje przestrzenią dla innych. Jak rozumiem nikt nie będzie poświęcał Nikolicowi swojej uwagi bowiem on po prostu będzie leczył kontuzje ....
- w jakim czasie i w jakich okolicznościach owe wiosenne mecze były przegrywane,
- jak długo byliśmy pierwsi w tabeli i kiedy lidera straciliśmy,
- jak graliśmy na wiosnę i jakie mecze nie wygrywaliśmy,
- obcięto nam punkty.
Niedawno w jakimś wywiadzie (nie potrafię znaleźć) Maciej Skorża podzielił się poglądem na temat wiosennej Legii. Uważa, że nie wygraliśmy wyścigu w lidze ze względu na stratę Radovica i kiepską grę wiosną. A jesienne rotacje i przegrane mecze nie miały decydującego znaczenia.
Strategicznie zawsze będę deprecjonował ligę w takiej formule. Jeśli mogę osiągnąć cel będąc w formie i angażując się na 100% tylko przez 1/3 sezonu to nie widzę powodu, żeby resztę sezonu traktować poważnie. Lech dziadował bez mała całą rundę zasadniczą i co?
Jakie rozgrywki takie podejście.
Oprócz Nikolicia zaimponował mi wczoraj swoją asystą Prijovic. Oglądając przez ostatni sezon Sa i jego "walenie" na bramkę praktycznie z każdej pozycji, Szwajcar wydaje się zawodnikiem z innej planety. Nie żebym się nad nim jakoś strasznie rozpływał ale jak na napastnika zachowuje się "dziwnie"
Edycja:
Dzynek Skorży się łatwo teraz mówi, bo oni trafili z formą na wiosnę, a my nie. Stawiam dolary przeciw orzechom, że w odwrotnej sytuacji nie byłby już tak kategoryczny. Z formą na "wiosenną dogrywkę" można trafić, a można i nie trafić. Kalkulowanie, że na wiosnę się wszystko rozstrzygnie to takie "na dwoje babka wróżyła". Nam się przez całą jesień i pół wiosny wydawało że w "maju rozstrzygniemy sprawę". No i rozstrzygnęliśmy tylko nie w tę stronę co trzeba.
Przy niezbyt poważnym traktowaniu rundy zasadniczej należy też pamiętać, że nasi potencjalni konkurenci są tez inaczej traktowani. Przykład Górnika Zabrze to na pewno nie był odosobniony przypadek, choć najbardziej jaskrawy. My po prostu musimy w każdym meczu wyciskać maxa, bo Lechowi w decydującej części sezonu może się trafić taki Górnik albo Ruch i 3 punkty dostanie "za friko". Nam nikt tych punktów nie podaruje, ani jesienią ani tym bardziej wiosną.
Natomiast, i to jest materiał na odrębny tekst, systemowo Legia gra zupełnie inaczej niż wiosną, bez porównania bardziej ofensywnie, bardziej kombinacyjnie, znacznie mniej jest 'dzidy' na napastnika. Warto też zwrócić uwagę na to jak 'siadamy' na przeciwnika od pierwszych minut (co również szwankowało wiosną). Przypomina się wypowiedź Kuby Rzeźniczaka bodaj po meczu z Podbeskidziem, że oni teraz bardzo mocno nastawiają się na to, żeby od pierwszych kolejek wygrywać w lidze, i tę zawziętość widać.
Poważnym testem będzie reakcja drużyny na pierwsze niepowodzenia, bo wiadomo że kiedyś przyjść one muszą.
Glen ma z pewnością rację o tyle, że Nikolić z każdym meczem będzie coraz baczniej pilnowany, ale w Videotonie na bank było podobnie, a jego statystyki w jakimś stopniu potwierdzają, że nauczył się nieźle uciekać z nogami
Zobaczymy jak poradzi sobie z Głowackim i Guzmicsem w niedzielę.
Edit: PS. Tak jak Moros, zacząłem trochę 'jarać się' Prijoviciem
Cieszę się, co nie znaczy, że wszystko co "zaproponował" Masłowski mi się podobało.
@ Gawin
Mnie też możesz zapisać do fanklubu Prijovicia. Bardzo mi się podoba gra tego napastnika.
Spoko loko
@Prijovic
Ostatnio często przewija się jego nazwisko w zakulisowych kibicowskich rozmowach. Podobnie jak u Morosa także zauważyliśmy jego brak ciśnienia na gole. Nasze zdziwienie wynika pewnie po części z zachowania Sa ale chyba jeszcze bardziej Koseckiego, który koniecznie właśnie bramkami chciał udowodnić swoją przydatność i wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.
W Warszawie z Podbeskidziem podobna sytuacja jak podawał do Kucharczyka (bramka nieuznana, spalony)