A+ A A-

Legia - Jagiellonia 4-0: Bez litości w walentynki

Jak zwykle z dużymi oczekiwaniami i pełni nadziei powitaliśmy wiosenny powrót do rywalizacji w Ekstraklasie. Legia w pierwszym meczu zmierzyła się z Jagiellonią Białystok. Nasza drużyna nie zawiodła, efektownie pokonując gości aż 4:0. Dwie bramki dla Legii zdobył Nemanja Nikolić, po jednej dorzucili Michał Kucharczyk i Tomasz Jodłowiec.

Trener Stanisław Czerczesow nie zaskoczył składem. Z nowych nabytków mecz od pierwszych minut rozpoczęli Artur Jędrzejczyk i Adam Hlousek. Tylko na ławce zasiadł najgłośniejszy transfer tej zimy, Kasper Hamalainen. Miejsca w podstawowym składzie nie zdołał wywalczyć również Ondrej Duda. Jedenastka, która rozpoczęła mecz prezentowała się następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan, Hlousek – Guilherme, Jodłowiec, Vranjes, Kucharczyk – Prijović, Nikolić. Michał Probierz odpowiedział drużyną w składzie: Drągowski – Sirok, Guti, Madera, Tomasik – Frankowski, Romańczuk, Vassilijev, Góralski, Mackiewicz – Cernych.

Legia mocno rozpoczęła mecz, wysoko i agresywnie doskakując do zawodników Jagiellonii, szybko odbierając gościom piłkę i łatwo dochodząc do sytuacji strzeleckich. Efektem dominacji naszej drużyny była bramka zdobyta w 8. minucie meczu. Asystował przy niej Prijović, który zainicjował akcję, a po otrzymaniu podania zwrotnego na lewej stronie boiska, dośrodkował w pole karne. Tam fatalny poślizg zaliczył Madera. Piłka trafiła do Nikolicia, który spokojnie ją przyjął i z bliska pokonał Drągowskiego.

W pierwszym kwadransie błyszczał Prijović, który pokazywał się do gry raz na prawej, raz na lewej stronie boiska. Nie wszystko mu wychodziło, ale nawet nieudane zagranie naszego napastnika okazało się pożyteczne dla Legii. W 16. minucie Jodłowiec w polu karnym wycofał piłkę właśnie do Prijovicia, ten skiksował, ale niecelny strzał trafił pod nogi Kucharczyka, który z bliska zdobył drugiego gola dla Legii.

Potem legioniści nieco zwolnili tempo, nadal stwarzając jednak okazje strzeleckie. W 27. minucie Vranjes zaskakująco przymierzył z woleja, przenosząc piłkę nad poprzeczką, a w 29. minucie nasi zawodnicy rozegrali koronkową akcję zakończoną zbyt lekkim strzałem Prijovicia. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy wreszcie uaktywnili się goście. W 37. minucie zawodnicy Jagiellonii bodaj pierwszy raz w meczu uniknęli agresywnego krycia Legii i wymienili kilka podań w środku pola. Piłkę odbitą przez jednego z naszych obrońców 'zebrał' Góralski, uderzył potężnie, ale w środek bramki. W 39. minucie Legia mogła zdobyć kolejnego gola, niestety Vranjes w dobrej sytuacji strzelił wysoko nad bramką. Za chwilę powinno być 2:1. Cernych wykorzystał błąd Pazdana, ruszył lewym skrzydłem, wystawił piłkę Mackiewiczowi, ale skrzydłowy gości w doskonałej sytuacji nie trafił dobrze w piłkę, wzbudzając swoim kiksem wesołość na trybunach. Minutę później Cernych doszedł do strzału z pola karnego, ale spokojnie Malarz spokojnie zatrzymał to uderzenie.

Do przerwy Legia prowadziła 2:0 i był to wynik zasłużony, mimo że w końcówce pierwszej połowy goście nieco postraszyli Legię.

Drugą połowę to zawodnicy Jagiellonii zaczęli od pressingu. W jednej z akcji efektownym rozegraniem piłki piętą zaimponował Vassilijev, ale jego koledzy nie zdołali zakończyć akcji strzałem. W 50. minucie na boisku zameldował się Grzelczak, który zmienił Mackiewicza. Goście nie mieli jednak okazji, by choćby pomarzyć o dogonieniu Legii, bo w 58. minucie kolejny raz swojego piłkarskiego 'nosa' dowiódł Nikolić. W zupełnie niegroźnej sytuacji, po wyrzucie piłki z autu przez Jędrzejczyka fatalnie zachował się Frankowski, który głową strącił piłkę pod nogi naszego napastnika. Nikolić skwapliwie skorzystał z prezentu i było już 3:0.

Czerczesow wymienił parę zawodników odpowiedzialnych za wykończenie akcji Legii. W 65. minucie boisko opuścił Prijović, w miejsce którego pojawił się Hamalainen, a w 72. minucie Duda zastąpił Nikolicia. Wśród gości Świderski zmienił Vassilijeva, a Wasiluk Frankowskiego.

Legia nie forsowała tempa, ale wobec wysokiego prowadzenia, było to zrozumiałe zachowanie naszej drużyny. W 80. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Cernych, ale - jak nie idzie to nie idzie - trafił wprost w Jędrzejczyka i piłka wyszła na rzut rożny. Na boisku pojawił się jeszcze Masłowski, który zastąpił Guilherme. W 84. minucie dzieła zniszczenia dopełnił Jodłowiec. Nasz pomocnik ruszył środkiem pola i celnie kropnął z prawej nogi zza pola karnego. Legia prowadziła już 4:0 i takim wynikiem zakończył się mecz.

Wysokie zwycięstwo Legii, dobra gra naszej drużyny – czego więcej chcieć na inaugurację rundy? Tak trzymać!

Dyskusja (18)
1niedziela, 14, luty 2016 21:25
Z ogromną przyjemnością oglądałem drużynę wreszcie odpowiednio przygotowaną do rozgrywek Smile

Duże wrażenia robi kadra zespołu.
Oby tak dalej.
2niedziela, 14, luty 2016 22:06
sektor212
4:0 z Jagiellonią w zasadzie mówi wszystko. Znakomicie wykorzystaliśmy potknięcie Piasta i zmniejszyliśmy stratę do 3 punktów. Pierwsze 30 minut palce lizać. Ekipa z Białegostoku nie miał nic do powiedzenia. Stłamsiliśmy rywala już na ich połowie. Dość szybko wykorzystaliśmy błędy Jagiellonii i była dwójka do zera. Taką Legie zawsze chcę oglądać na Ł3. Krótko mówiąc wychodzimy na boisko siadamy na przeciwnika i gramy swoje. Oby tak zawsze. Przy 2:0 Jaga miała swoje dwie szanse na wyrównanie ale koncertowo obie z partoliła na nasze szczęście. Później kolejny prezent od Jagiellonii wykorzystał nie zwalniający tempa Nikolić i było po meczu.

Bardzo dobre spotkanie rozegrał Malarz. Wielu kibiców martwiło się odejściem Kuciaka. Ja nie widzę powodów do zmartwień. Co do nowych zawodników to widać jeszcze brak zgrania. Czy Jędrzejczyk, czy Hlousek w obronie zagrali poprawnie jednak ofensywne akcje i zrozumienie z Gulim czy Kucharczykiem jeszcze nie do końca funkcjonuje. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym meczem ich współpraca będzie wyglądała coraz lepiej.

Reasumując piękny początek sezonu. Już dawno tak uradowany nie opuszczałem stadionu. Znakomita frekwencja na meczu potwierdza, że klub dokonał odpowiednich wzmocnień. Ponad 25 tysięcy kibiców na meczu Legii to ostatnio nie było regułą. Mam nadzieję, że na kolejny mecz z Ruchem przyjdzie tyle samo.
3niedziela, 14, luty 2016 22:21
sektor212
Zapomniałem. Jeszcze jedna sprawa.
Zupełnie nie rozumie tych ludzi którzy gwizdali w momencie kiedy na boisko wchodził Hamalainen. Ech, dalej szkoda słów.
4niedziela, 14, luty 2016 22:27
mort
Świetny mecz wszystkich ze szczególnym wskazaniem na Lewczuka i Vranjesa.

Lewa obrona lada moment (trochę czasu na zgranie) będzie już zabetonowana na amen co cieszy.
5niedziela, 14, luty 2016 22:45
Bolek
Wiadomo, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, tym bardziej że jest luty Wink, ale naprawdę przyjemnie się to oglądało. Było zaangażowanie, walka, umiejętności, skuteczność. Czyli to, o co w tym wszystkim chodzi.

Warto podkreślić, że grali prawie ci sami ludzie co jesienią.

Miło.
6niedziela, 14, luty 2016 23:16
Moros
Vranjes dzisiaj pokazał dlaczego to on występował w meczach przedsezonowych w "wyjściowym" składzie. Patrząc na jego defensywną grę przecierałem oczy ze zdumienia. Jak nie on. Czas pokaże czy utrzyma tę dyspozycję.

Mecz oglądało się naprawdę dobrze. Nie pamiętam takiej inauguracji wiosny w naszym wykonaniu. Leciutkie zwycięstwo z rywalem, który raczej nam się nie podłożył. Jaga poza kilkoma chwilami nie istniała. Pytanie czy oni byli tacy słaby czy my tak dobrzy.

Oczywistą głupotą byłoby się podniecanie po tym jednym zwycięstwie, ale pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie zatęskniłem za... przerwą zimową Wink
7poniedziałek, 15, luty 2016 00:16
aylarad1916
Ciekawe jak prędko to, co zostało osiągnięte przez klub w w przypadku Hamalainena zostanie zmarnowane przez inteligentnych inaczej z (przede wszystkim) trybuny północnej.
8poniedziałek, 15, luty 2016 01:05
iocosus
No nie ma się do czego przyczepić!? Wink Smile

Nie będę oryginalny, uprzedzili mnie z tym w necie, ale nie potrafię się powstrzymać:
Weszło o Prijovicu 9 lipca 2015 roku:
„Na pierwszy rzut oka: warszawski klub ściągnął kompletnego ogóra, ale zdarzało się w przeszłości, że tacy u nas wypalali.
Niewątpliwie jest to odważny transfer – wydać 500 000 euro na kogoś takiego… No, to trzeba mieć mocne przekonanie, że się sprawdzi. Można zaryzykować tezę, że pracownicy działu scoutingu kładą głowy pod topór. Jeśli dopatrzyli się w Prijoviciu cech, dzięki którym będzie on ważną postacią Legii – wielkie brawa za wnikliwość i sprawne oko. Jeśli jednak gość okaże się tak „dobry” jak jego CV, to banalnie proste będzie dojście do wniosku, że sufit zwalił im się na głowy.”

Wystawiając serbskiego Szwajcara w pierwszej jedenastce ‘generał’ Czerczesow potwierdził, że jest sprawiedliwy w swoich ocenach i dokonał słusznego na daną chwilę wyboru.

Tak jak „Weszło” było sceptyczne wobec Prijovica, przyznaję ja już raczej nie wierzyłem w Vranjesa, Teraz muszę przyznać, ze w takiej dyspozycji może słusznie posadzić Borysiuka na ławce na dłużej, a w jego przypadku „najemnik” to brzmi dumnie Wink , za ten mecz chylę czoło.

Zakładam ze Hlouskowi niezbędna jest pewność siebie, której wyraźnie jeszcze nie posiada, Jędza na dobrej drodze do Euro. Pazdan popełnił „błąd Rzeźnika”, w odróżnieniu od Kuby miał farta, że bez konsekwencji. Malarz bez jakiejś super interwencji, ale sprawiający bardzo pewne, stabilne wrażenie. Gui na swoim dobrym poziomie, Kuchy zrobił co miał zrobić, Hamalainen niech się nie zraża, a Dudzie trzeba wklepać do głowy, że gdy zamiast za wszelką cenę nie będzie strzelał, a dogrywał tak jak do Jodły, to trafi do lepszego zespołu niż Inter. Jedyny personalny problem, to taki żeby Chińczycy nie zawracali głowy Nikolicowi.

Wszystko pięknie i ładnie, ale … ale też istnieje, bo to tylko jeden mecz. Otwarcie fajne, budzące nadzieje, ale żeby to nie było przewidzenie, to należy wrażenia utrwalać. Po jednym meczu, największy błąd może popełnić ten kto uzna że Piast już nic w lidze nie dokona, a my zdominujemy pozostałych w pozostałych meczach tak jak Jagę.
9poniedziałek, 15, luty 2016 02:11
Senator
To ja tak dla przekory pod prąd.
Jasne cieszy i mnie Legia walcząca, biegająca,stosująca pressing już na połowie rywala. Tyle tylko że w normalnej piłce nożnej w porządnych ligach to jest norma
Tak się gra i koniec. Kto nie stosuje tych zasad nie liczy się.
My nagle zobaczyliśmy że ten elementy gry można wprowadzić i u nas i co ważne to wychodzi. Cieszymy się i słusznie powtarzam ja też się cieszę.
Tyle tylko że do tego trzeba dodać grę piłką a tu już tak różowo nie było. Bramki Nikolica to prezenty od Jagiellonii.
Tak na dobrą sprawę właściwe jedna akcja z pierwszej połowy spowodowała że ręce same składały się do braw.
Sir Gawin ją opisał (Prijovic strzelił słabo)
Zbyt dużo starych grzechów, holowania (Gui ) złych wyborów lub nie celnych podań itp itd.
Miejmy nadzieję że na naszą ligę to wystarczy liga siłowa więc nareszcie i my się nie p.... w tańcu.
Co by nie mówić naszym zawodnikom niestety brakuje techniki użytkowej, gdyby ze trzech było lepszych o jakoś 1 milion euro to wtedy i granie piłką wyglądałoby lepiej, a powiedzenie zamiatamy tą ligę byłoby w 100% trafne i tak by zwyczajnie było.
No nic i tak się cieszę jak gupi Smile bo jest to czego bardzo dawno nie widzieliśmy.
Czy wiecie że w pierwszych 15 minutach rywal na naszej połowie miał piłkę w posiadaniu przez 21 sekund? ( za red Zachodnym )
Prawie koniec meczu prowadzimy 4:0 ( po co wystarczyło 3) a Jedza wali wslizg przy linii aby nie pozwolić piłce wyjść w aut a wszytko to na wysokości pola karnego rywali.
Zajebiście tak trzymać.
10poniedziałek, 15, luty 2016 08:08
Moros
Senator napisał powyżej o jakości gry, która nie wyglądała różowo. W pewnym sensie się zgodzę, choć należy dodać że boisko było kiepskie. Wiadomo jaka jest pora roku i choćby greenkeeperzy dwoili się i troili to po kilkunastu minutach meczu obecna trawa nie daje rady. Zobaczymy jak to będzie wyglądało za kilka tygodni.
11poniedziałek, 15, luty 2016 09:23
iocosus
Senator: „naszym zawodnikom niestety brakuje techniki użytkowej, gdyby ze trzech było lepszych o jakoś 1 milion euro to wtedy i granie piłką wyglądałoby lepiej” – takich trzech ( Hamalainen, Duda, Masłowski) siedziało na ławce rezerwowych, najtańszy z nich wyceniony na 800 tys. €. Wink

A jednak nie można mieć pretensji, że tych trzech w rywalizacji o wyjściową jedenastkę zdystansowali inni, wyszło w tym meczu że Czerczesow dobrze klocki poukładał, co nie znaczy, że nie powinien innych układów taktyczno-personalnych poszukiwać.

Choć z przypadku, to uważam że bramki dla nas nie były przypadkowe, pierwsze pół godziny to etap gry w którym o legionistach można mówić – dominatorzy. Natomiast mimo tych wszystkich pozytywnych wrażeń po inauguracji wiosennej na Ł3 to wcale nie jestem pewien że w Lubinie będzie łatwo, lekko i przyjemnie i że ponownie okażemy się skutecznymi dominatorami. Oglądałem jedną połówkę „Miedziowych” i sprawili na tle Ruchu korzystne wrażenie. Sloganowo i banalnie zapowiada się ciężka batalia.

Fajnie że po takim ligowym otwarciu w oczekiwaniu na kolejne spotkania kibicowska ekscytacja wzrasta.
12poniedziałek, 15, luty 2016 09:26
dalkub
Po raz pierwszy widziałem Legię grającą w sposób jaki chciałem aby grała od zawsze - wcale nie pięknie w piłkę - Senator chce jakości gry.......... niestety nie ta liga nie ci zawodnicy nie ta murawa itd. - grali na skróconym boisku, blisko przeciwników agresywnie. Szybki odbiór i do przodu. Błędy też były, ale one się zdarzają i będą zdarzać. O przygotowaniu fizycznym pisać nie będę, choć ono jest podstawą tego rodzaju gry. O ławce rezerwowych również - jest bardzo mocna. Jestem pod wrażeniem odmiany gry Vranjesa i Prijovića. Chłopy ruszają się aż miło i chyba długo składu nie oddadzą. Reszta na niezłym poziomie, jedyne zastrzeżenia mam do Lewczuka za dwa idiotyczne wprowadzenie piłki w strefę przeciwnika pierwszy raz ze stratą, drugi z grą na aferę, ale to drobiazg. Mam tylko nadzieję że za tydzień zobaczę to samo a może i troszkę więcej, bo boisko będzie mniej przeszkadzać
13poniedziałek, 15, luty 2016 15:15
Senator
@Iocosus
Właśnie dlatego są obawy. Sama determinacja, pressing może nie wystarczyć.
Choć oczywiście troszkę przesadzam, robię to celowo.
Trzeba się cieszyć z tego ci jest i oby takie zaangażowanie i
chęci wykazywali w każdym meczu, a powinno być ok.
14poniedziałek, 15, luty 2016 17:48
Zbyszek
Znowu ja na posterunku.

O tym,że reklama dźwignią frekwencji.
Najlepiej jak jeszcze darmowa Smile. Wystarczyło pozyskać z Lecha lubianego w Poznaniu Fina, odzyskać Ariela i :Jędzę" i już medialny rozgłos w całej Polsce. Równolegle Ruski trener pokazał normalność niespotykaną w Polsce od lat jeżeli idzie o pracę w okresie przygotowawczym i pismactwo pootwierało gąbki z zadziwienia czemu dało też medialny wyraz. A że w kraju nad Wisła jest taka tęsknica za silnym człowiekiem co to Chorwatowi się nie kłania i barwnie o tym i jeszcze o czym innym opowiada to ludziska też w tym dziwowisku chcą pouczestniczyć i zoczyć co z tego pichcenia wszystkiego naraz wyszło. Zaś on śmiało, patrząc w oczy i prosto w twarz Smile rzucił ,że bez wspierającej drużynę publiki o wygrywaniu mowy nie ma, bo on i drużyna chcą grać dla widzów.No to i ta kibicowska masa nie tylko piłeczki spragniona,ale i niezmiernie ciekawa dopisała. A będzie co ma być.Choć dobrze,że jest aż tylu , którzy chcą pomóc,aby było lepiej jak onegdaj bywało.

O tym,że mecze piłkarskie można od biedy porównać do teatralnych spektakli.
Niektóre przedstawienia w teatrach idą latami i kompletami. Można reklamą,skandalem i innymi działaniami marketingowymi napędzić publiczność na premierę, ale dalsza frekwencja zależy od tego co się gra, kto gra i jak gra.Podobnie w piłce.Żeby nie była to sztuka na raz to gra musi być wciągająca, ekscytująca i obiecująca dalsze emocje.A więc walka na całego, frapujące akcje i w efekcie zwycięstwa.I konieczne chociaż jeden aktor, przepraszam grojek, który wyrasta ponad poziomy i którego koniecznie trzeba na własne oczodoły zobaczyć.Trenerzy powiadają,że gra i wygrywa cała drużyna. To prawda. Tylko ci najlepsi jak by bardziej.Ale ja nie pamiętam ,aby jakiś teatr na dwa dni przed spektaklem ogłosił,że ma prawie komplet i traktował to jako chwyt przyciągający. Raczej odpychający.W teatrze nawet jak wszystkie miejsca są wykupione na miesiąc przed występem nikt publicznie się tym nie chwali.Po narodzie idzie wieść gminna :"Pośpiesz się z kupnem biletu , bo jak nie to zostaniesz na lodzie". Tak to działa.

O tym,że mamy w drużynie lidera i jest nim Ruski trener.
Facet wie o co w tym wszystkim chodzi,a chodzi o to,że w ekipie tylko jeden, jednością decyduje i albo to jest vox populi, albo to jest on we własnej osobie. A że ma charyzmę,jest otwarty, prostolinijny, odważny, uczciwy i sprawiedliwy to i stał się przewodnikiem stada.Widać też ,że dysponuje widoczną siła charakteru, którą narzuca innym swoją wolę.Są ludzie, których na czoło wysuwają okoliczności i którzy dobrze sobie radzą jak wszystko idzie dobrze, a jak idzie gorzej to usuwają się w cień, albo co gorsza stają się autsajderami. Jak na razie Czerczesow w słowach i czynach pokazuje,że on za wszystko odpowiada. Za to co dobre i za to co ewentualnie złe.I wierzy,że piłkarze pójdą za nim, bo oni też wierzą, ale temu,że ich dobrą drogą poprowadzi.Podejrzewam,że w Rosji takiego komfortu pracy nie miał i takiego materiału ludzkiego też nie.Byle nie przedobrzył. Dla mnie stanowi największe odkrycie Legii i najlepszy do niej transfer od wielu, wielu lat.

O tym,że miejsce w składzie nareszcie należy wywalczyć na treningu, a nie w uszach trenera.
Ustawienie taktyczne drużyny i dobór zawodników zależy nie od aktualnej mody,ale od prezentowanej formy. Występują najlepsi, gwarantujący najlepszy poziom, a ustawieni są tak, aby zespół miał zbilansowane środki pomiędzy graczami o predyspozycjach ofensywnych i defensywnych.Nie mają przydzielonych konkretnych zadań. Trener im przekazuje,że mają grać tak, aby jak najmniej pozwalać grać rywalom,zaś samym gwałtownymi atakami rozbijać ich w pył.Mnie to trochę przypomina grę AC Milan za Sacchiego.Może to porównanie jest na wyrost, może nie ta jakość gry, może nie to wykonanie, ale sama próba takiej gry świadczy o ambicji i jest godna pochwalenia.

O tym,że nasi zawodnicy zapomnieli o nadwadze.
Osobiście z radością ujrzałem nareszcie szczupłych, śmigłych chłopców stanowiących naszą drużynę.Zniknęły gdzieś te lekko przetłuszczone buzie, te nieforemne brzuszki, te za obszerne mięśnie rąk i nóg.Ja nie twierdzę,że wcześnie mieli za dużo tkanki tłuszczowej, bo pewno mieli w normie. Tylko,że teraz ta norma to O%. Radziłbym zwłaszcza licznym paniom,aby zamiast bytności w gabinetach piękności i udziału w dietach cudach udały się do Stacha. On wie jak to zrobić.

O tym,że kilku naszych przeskoczyło samych siebie.
Czy ktoś był w stanie wyobrazić sobie,że Kucharczyk będzie wykonywał stałe fragmenty gry?.I że będzie to robił zupełnie dobrze?.Że Prijovicz będzie grał jako ofensywny pomocnik i wygryzie Dudę i Fina z tej fuchy? I że z leniucha stanie się jednym z najpracowitszych zawodników?.I że będzie miał takie asysty?. Że Lewczuk będzie się podłączał do akcji ofensywnych,a nie tylko do stałych fragmentów? I że nie będzie tylko asekurował,ale i rozdzielał piłki?.
Trener widocznie pozwala uwierzyć zawodnikom,że są lepsi niż im i nam się wydawało.Jest to znana prawda życiowa,że na ambicji można budować Trzeba tylko ambitnym dąć szanse na wykazanie się.Jak się stawia poprzeczkę nisko to nawet koza ją przeskoczy, ale jak wysoko to tylko ten , który dorasta i dojrzewa do tego wyżej i wyżej. A właściwie lepiej i lepiej.

O tym,że nasza gra polegała na wymuszaniu błędów rywali.
W pewnym momencie, aż żal mi się zrobiło tych biednych Probierzowców.. Nie mieli chwili spokoju, nie mogli się nigdzie skryć. Wszędzie czyhało niebezpieczeństwo utraty piłki.A jak już im się udało z uścisku wyrwać to nie mieli do kogo tej piłki oddać, bo tych z Legii było ze dwa razy więcej na murawie.Jak tu nie zbłądzić, jak tu nie zwątpić. ?.

O tym,że ci co u nas grali docenili ten fakt.
Rywalizacja w normalnych warunkach oznacza,że gra lepszy pośród równych.
On wie,że nie dostał prawa do pokazania się na boisku za darmo. On je wywalczył i on wie,że on musi swoim kolegom pokazać,że on docenia ten fakt, i że przez to i ich szanuje.Wie,że gdyby to oni byli na boisku to daliby z siebie wszystko za siebie, dla siebie i za kolegów, którzy zostali na lawie. Na tym polega prawdziwe a nie lukrowane koleżeństwo.Ale ono budowane jest w znoju i w boju, a nie na drętwych pogaduchach.

O tym,że trudno stare nawyki zostawić gdzieś za sobą.
Był czas na pochwały. Teraz czas na przytyki w telegraficznym skrócie.
Za dużo kombinowania przy strzałach na bramkę, za dużo gry na małej przestrzeni,za mało zdobywania terenu, za dużo kunktatorstwa przy rozgrywaniu piłki pod polem karnym rywali, zbyt późne podania, brak przenoszenia akcji na drugą stronę boiska. Nadal słaba dynamika gry. Wydatkowanie energii nadmiernie ekstensywne, a nie intensywne.Współpraca zawodników w poziomie bardzo słaba.
I zapominali nasi gracze o kardynalnej zasadzie :" We współczesnej piłce bardziej o klasie zawodnika świadczy gra bez piłki, niż gra z piłką przy nodze".
Oczekuję ,że po zgodnym ze sztuką przepracowaniu okresu przygotowawczego w meczach drużyna będzie się sposobiła do wygrania eliminacji do LM.A na to musimy poprawić organizację gry, przede wszystkim drużyna musi więcej grać piłką, bo to piłka jest szybsza od najszybszego rywala. Musimy nauczyć się regulować tempo gry i dostosowywać je do własnych zamierzeń.Najprostsza jest arytmia gry, zwalniamy po to, aby gwałtownie przyśpieszyć.Na Jagiellonię takie monotonne, co prawda szybkie granie wystarczy ,ale drużynom z Europy tym nie zaimponujemy.
Nareszcie jest kim grać i teraz tylko wymagać, szkolić, wymagać, doskonalić i wymagać. Tylko co to będzie się działo jak mankamenty wyrugują Smile. Ano nic. Sama radość.

O tym,że znowu nasza drużyna rozgrywa dwa mecze w jednym.
W pierwszej połowie, poza prostą stratą piłki, zdominowaliśmy rywali i nie pozwalaliśmy im na nic. Mecz był pod całkowita naszą kontrolą.Akcje wrogów były rachityczne,ale wskutek błędów we wzajemnej współpracy wyglądały na groźne.W drugiej uspokoiliśmy grę, prezentowaliśmy się jako zespół bardziej wyrachowany i uporządkowany.Może wizualnie nie mieliśmy spektakularnej przewagi, gdyż daliśmy przeciwnikom trochę pobuszować po boisku,ale mnie takie spokojne, pewniackie granie bardziej konweniuje.Nie przepadam za takim atakowaniem wszystkiego co się rusza tylko dlatego,że mam na to siłę, bo to bardziej kojarzy mi się z chaosem, taką nerwówką, takim emocjonalnym rozedrganiem.Kiedy dostrzegam taką swobodę i to przekonanie,to jestem pewien,że nic złego mi się nie przydarzy to doznaję poczucia bezpieczeństwa i wiedzy,że mojej drużynie nic nie zagraża i pewnie zmierza do kolejnej wygranej.Pewno to kwestia wieku.Wraz z latami skłonność do ryzyka maleje.

O tym,że sędzia Musiał sędziował mecz poprawnie. Pogłoski o jego silnym sędziowskim talencie okazały się po raz kolejny mocno przesadzone.
15poniedziałek, 15, luty 2016 19:16
12345
Zbyszek
Ale przyznasz, że jednak brakuje kogoś do rywalizacji z Kuchym i Gui. I właśnie pod kątem pucharów dobrze by było, aby doszli skrzydłowi nawet ostatniego dnia okienka. Po Hlousku było widać, że jednak nawet dobry zawodnik nie od razu pokazuje wszystko co potrafi, a latem znowu będzie mało czasu na zgranie. Pomijam już fakt do którego powinniśmy się przyzwyczaić, nasz transferowy strateg jest bardzo ambitny i byle kogo nie zakontraktuje. Porywa się na graczy z półki do której nie sięga nawet podskakując i ostatnio kończy się to tym, że nie pozyskuje nikogo. Może się kiedyś uda, ale wtedy nie będzie już Niko, Gui czy Dudy.
16poniedziałek, 15, luty 2016 21:03
Senator
Zapomniałem zwrócić uwagę na jedną sprawę około meczową. Chodzi o spikera. Komunikat do kibiców Jagiellonii spokojny czytelny żeby nie powiedzieć miły. Jakże różny od tych pana Hadaja pełnych jadu ,głupiej satysfakcji i poniżania.
17poniedziałek, 15, luty 2016 21:42
mort
Zawsze mówiłem,że ceterum censeo Hadaj delendam esse Wink
18wtorek, 16, luty 2016 12:54
Zbyszek
@12345.
Oczywiście,że brakuje. Lecz ja bym z rywalizacji w zespole nie czynił fetyszu. Ona jest po to,aby zawodników niejako zmusić do zwiększonego wysiłku. Jak było widać i słychać nawet bez tego nasi zawodnicy ledwo dyszeli.
Drugim elementem dla którego potrzebni są wartościowi zmiennicy jest potrzeba niejako rotacyjna. Spowodowana jest ona zwłaszcza dużą częstotliwością gier i procesami zmęczeniowymi. W mniejszym stopniu kontuzjami, kartkami czy transferami. Aczkolwiek tej ostatniej kwestii bym nie lekceważył. Jednak przy grze w tym rytmie jak na wiosnę i przy solidnym przygotowaniu tzw. podstawowi zawodnicy powinni sobie poradzić. Tym bardziej,że trener jak drużyna bezpiecznie prowadzi daje tym najlepszym w drugiej połowie odpocząć.
Niezależnie od optymizmu Czerczesowa odnośnie organizacji gry to ja nadal widzę duże pole do poprawy.A jej podstawowym czynnikiem jest zgranie, wzajemne zrozumienie, a więc to co Skorża nazywa automatyzmem zagrań.
Tego na treningach się nie nauczy, gdyż tylko w prawdziwej boiskowej walce ono się krystalizuje.Każdy bowiem zawodnik ma określone nawyki poruszania się, podawania piłek ,wychodzenia na pozycje itd. ,czyli tego co się nazywa jego charakterystyką. I to można jak Mourinho zapisać i każdy członek zespołu może się z nią zapoznać,ale akurat w tym wypadku nic nie zastąpi praktyki.Więc taka stałość w składzie ma i swoje dobre strony.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1