A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Euro 2016: Angielski falstart

W drugim dniu mistrzostw Europy rozegrano trzy mecze. W grupie A Szwajcaria pokonała Albanię 1:0. W grupie B Słowacja przegrała z Walią 1:2 (gola w tym meczu zdobył Ondrej Duda), a Anglia zremisowała 1:1 z Rosją.

 

Poziom meczu Szwajcarii z Albanią był niestety mocno przeciętny, zresztą zgodnie z przewidywaniami. Albanię chyba zgubił stres lub brak doświadczenia, bo podopieczni De Biasiego bardzo źle weszli w mecz i stracili szybkiego gola po trafieniu Schära. Przed zakończeniem pierwszej połowy dwie żółte kartki obejrzał lider albańskiej defensywy Cana i było jasne, że odrobienie strat przez Albanię będzie zadaniem trudnym lub wręcz niemożliwym. Szwajcarzy nie zmarnowali szansy i ‘dowieźli’ prowadzenie do końca meczu, mimo że styl w jakim to uczynili, nie wróży tej drużynie najlepiej przed kolejnymi meczami. Szwajcaria nie umiała ‘dobić’ przeciętnego i jeszcze osłabionego przeciwnika, a jej defensywa bynajmniej nie była monolitem. Zwycięzców jednak się nie sądzi. W środę o 18:00 Szwajcaria zmierzy się z Rumunią i może stać się pierwszą drużyną na turnieju, która zapewni sobie awans do fazy pucharowej.

Znacznie ciekawiej było w grupie B. W meczu Walii ze Słowacją trudno było wskazać faworyta. Przebieg meczu potwierdził wyrównany poziom obu drużyn. Najpierw wyborną okazję miał Słowak Hamsik, ale to Walijczycy wyszli na prowadzenie. W 10. minucie meczu gola zdobył Bale. Od tego momentu Słowacy mozolnie próbowali sforsować walijską defensywę i doprowadzić do wyrównania. Szło im ciężko, bo Walijczycy dobrze bronili na całym boisku, utrudniając Słowakom utrzymanie się przy piłce i spokojne rozegranie akcji. Wreszcie w 61. minucie wprowadzony na boisko kilkadziesiąt sekund wcześniej Duda otrzymał podanie w polu karnym i mierzonym strzałem pokonał Warda. Duda dał zresztą dobrą zmianę, pokazywał się do gry, cofał do rozegrania, czyhał na okazję do strzału przed polem karnym Walii, wydawało się, że może zostać bohaterem tego meczu. Nieoczekiwanie został nim jednak inny zmiennik, napastnik Walii Robson-Kanu, który w 81. minucie pokonał Kozáčika. Walijczycy w tej fazie meczu nie wyglądali na drużynę, która mogłaby zwyciężyć, to Słowacy i prowadzili grę i wydawali się być bardziej zainteresowani zdobyciem zwycięskiego gola. Nasi południowi sąsiedzi słono zapłacili jednak za moment słabości w defensywie i zostali z niczym. Słowacja poniosła porażkę z gatunku tych do uniknięcia, by nie rzec frajerskich, w rezultacie ogromnie utrudniła sobie walkę o awans. Walijczycy zagrali to o co im chodziło, wykorzystali swoje atuty, solidnie bronili, byli skuteczni w ataku. Ale droga do wyjścia z grupy jeszcze daleka.

W wieczornym meczu do rywalizacji wkroczyli Anglicy. W pierwszych minutach meczu wydawało się, że podopieczni Hodgsona potwierdzą, że nie są bezpodstawne oczekiwania stawiane tej drużynie. Anglicy zaczęli mecz szybko, ofensywnie, często gościli pod bramką Akinfiejewa. Hodgson wycofał się z pomysłu zestawienia ataku z Kane’a i Vardy’ego. Napastnik Leicester zaczął mecz na ławce rezerwowych, z prawego skrzydła nacierał Lallana, z lewego Sterling, a Rooney zagrał jako jeden z tercetu pomocników. Mijały jednak kolejne minuty, a gol dla Anglii nie padał. Anglicy mieli wiele okazji strzeleckich, ale albo zawodziła ich dokładność, albo świetnie bronił Akinfiejew (między innymi w 72. minucie genialna interwencja po strzale Rooneya). Wreszcie w 73. minucie precyzyjnie z wolnego przymierzył Dier i Anglicy objęli zasłużone prowadzenie. Potem na boisku zaczęły się jednak dziać rzeczy dziwne. Hodgson zdjął Rooneya, w miejsce którego pojawił się Wilshere, oraz Sterlinga, za którego zameldował się Milner. Anglicy stracili koncept, jakby nie wiedzieli czy mają atakować, by zdobyć jeszcze jednego gola, czy pilnować korzystnego wyniku. Jak to często bywa w takich sytuacjach, moment nieuwagi kosztował ich utratę zwycięstwa. W doliczonym czasie gry najwyżej do piłki w polu karnym Anglii wyskoczył Bieriezucki i strzałem głową pokonał Harta. Z przebiegu gry trudno określić remis 1:1 mianem zasłużonego – Rosjanie grali futbol toporny, oparty na długich podaniach z defensywy i próbach utrzymania się przy piłce przez wysokiego, silnego Dziubę. Anglicy dysponowali szerszym wachlarzem wariantów rozegrania piłki i wyższymi umiejętnościami indywidualnymi, ale zawodziła ich skuteczność. Brakowało zwłaszcza pomysłu na wykorzystanie Kane’a, który był jakby ‘poza grą’ w ataku. Kolejne mecze w grupie B zapowiadają się bardzo interesująco. W środę Rosja zmierzy się ze Słowacją, a w czwartek Anglia spotka się z Walią.

Dziś na mistrzostwach Europy, wiadomo, liczy się przede wszystkim mecz naszej reprezentacji. Polacy o 18:00 zmierzą się z Irlandią Północną. O 21:00 Niemcy zagrają z Ukrainą, a wcześniej, bo o 15:00, Turcja z Chorwacją.

Dyskusja (3)
1niedziela, 12, czerwiec 2016 08:40
Zbyszek
Gawin pisze o falstarcie Anglików. To co można powiedzieć o Rosjanach?. Mnie najbardziej rozśmieszyły te gadki "fachowców" o tym,że trener Leonid Słucki odmienił drużynę Rosyjską po okresie Fabio Capello. Mnie trochę za nich wstyd, gdyż nikt nie zabronił oglądać gry Rosjan,a powiem więcej, jak kto chce uchodzić za znawcę i przemawiać w telewizji to miał obowiązek ich i nie tylko oglądać. Ja wiem,że na to trzeba trochę czasu i telewizje dostępne na naszym rynku nie wszystko transmitują, ale jest Hunter TV i tam jest wszystko.Słucki nie zmienił gry Rosjan, gdyż nawet on z koni pociągowych nie uczyni wyścigowych.Taki stan piłki rosyjskiej jest efektem tego samego co u nas, a mianowicie fatalnego szkolenia młodych adeptów. Tylko,że nasi co zdolniejsi na Zachód wyjeżdżają i tam ogłady nabierają, a u nich kiszą się w swoim grajdole.Jedno co udało się Słuckiemu to spowodował,że drużyna Rosyjska zaczęłaś grać ofiarnie zarówno w obronie, jak i w ataku. Ale nadal od lat jest to ta sama dziadowszczyzna polegająca na przeszkadzaniu rywalom, liczeniu,że nie trafią w bramkę, a że im samym uda się jakiś błąd wykorzystać czyli osławiona gra z kuntry.Godna tchórzy,a nie piłkarzy.I wczoraj mieliśmy tego dobitny przykład. Biorąc zaś całokształt pod uwagę,a więc i ich oszalałych z imperialnej frustracji kibiców-bandytów najlepiej by było,aby wrócili do "Matuszki Rosiji " co rychlej.
A w pozostałych meczach mieliśmy to czego również mogliśmy się spodziewać, a mianowicie drużyny grające futbol defensywny lepiej wypadają na tle zespołów atakujących ,a kiedy grają z takimi samymi jak oni to lepiej wyłączyć telewizor , bo tych "popisów" po trzeźwemu oglądać się nie da.
2niedziela, 12, czerwiec 2016 10:08
iocosus
Szwajcaria-Albania, mecz do statystycznego odnotowania i chyba nic więcej.

W pojedynku Bale’a z Hamsikiem lepszy ten pierwszy, natomiast postrzeganie tych reprezentacji tylko przez tych liderów jest chyba zwodnicze. Nie wiem czy dla gry Walijczyków nie jest bardziej istotny Aaron Ramsey, natomiast nasi południowi sąsiedzi jeszcze szerzej mogą rozstawić akcenty. Tylko co z tego, tak sobie śledzę perypetie Kuciaka w Hull City, wspominam Jana Muchę i jak patrzę na zawalającego mecz Kozáčika to jednak zdumienie mnie ogarnia, że najsłabsze ogniwo w słowackiej drużynie to akurat bramkarz.
Niby tego drugiego gola da się jakoś wytłumaczyć, Walijczyk skiksował, piłka jeszcze jakimś dziwnym trafem przeszła pod nogami obrońcy i wturlała się do bramki, ale we mnie i tak pozostają wątpliwości, choć wiem że coś takiego bywa trudniejsze do obrony niż atomowe strzały pod poprzeczkę. Może uprzedziłem się zachowaniem przy pierwszym straconym przez Słowaków golu.

Anglicy podobno poradzili sobie z chuliganką, Rosjan za twarz trzyma Putin a na Euro 2016 mamy w Marsylii "Sajgon". Każdy wyciągnie wnioski odpowiednie dla własnego punktu widzenia – neverending story.

Według mnie ostatnia dobra gra Sbornej robiąca pozytywne wrażenie to Euro 2008, od tamtego czasu zapaść i stagnacja. W futbol kasy ładowali skolko ugodno a piłkarzy na miarę Błochina ptfu to Ukraina, Cziwadze, Kipianiego Sznegeliji ptfu to Gruzja, Alejnikowa ptfu Białoruś, no dobra Biełanowa, a nawet na miarę następców tych z 2008 roku to w tej chwili dochować się nie potrafią. Może to jest wskazówka na co przeznaczać mamonę w futbolu.

Dziś już przeistaczam się z starego chłopa w małego chłopca i żyję tym co o 18. Fajne kibicowskie uczucie, drażniące oczekiwanie wymieszane koktajlem nadziei i obaw.
Wypuści Nawałka Grosika czy też nie? Wolałbym to drugie. Pazdek jak wyjdzie to da radę czy wywinie kung-fu numer? Jak jest zdrowy to trzymam za niego kciuki. Jędza na lewej sobie poradzi? Kapustka jako joker, od początku, czy na zmiany? Dla mnie – od początku! Piszczek w normalnej dyspozycji, czy w takiej jak z Holandią? Błaszczykowski będzie miał depnięcie? Śmiem wątpić, ale alternatywy brak, to znaczy według mnie jest, nie w Peszkunie ją widzę, ale w Zielińskim, dałby radę i na prawym skrzydle, no przecież ci Włosi to nie gapy skoro go do jedenastki Serie A typują. Klopp też ma oczy. Kwestia w Zielka reprezentacyjnym przełamaniu się. Mając za plecami dublującego pozycję skrzydłowego Piszczka, Zielu szukający kombinacyjnej gry może by się odnalazł na prawej flance? No to i tak rozważania raczej na wejście z ławki, bo w pierwszym składzie póki co Błaszczykowski. Byle wytrzymać do tej 18! Wink
3niedziela, 12, czerwiec 2016 14:35
a-c10
E, jaki tam falstart? Spotkały się dwie przeciętne drużyny, zagrały przeciętny mecz i wykręciły przeciętny wynik.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1