- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Euro 2016: Dramatyczne karne
Trzecią drużyną, która zameldowała się w półfinale mistrzostw Europy są Niemcy. Mistrzowie świata zremisowali z Włochami 1:1, do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był konkurs rzutów karnych. Po pięciu seriach jedenastek był remis 2:2 i rywalizacja trwała dalej. Kluczowa okazała się dziewiąta seria i karny niewykorzystany przez Darmiana. W odpowiedzi do włoskiej bramki trafił Hector i tym sposobem poznaliśmy zwycięski zespół.
Oczekiwania względem tego meczu były duże, ale jego przebieg nie mógł do końca satysfakcjonować tych, którzy liczyli na spektakularną wymianę ciosów. Partię szachów zaproponował trener Löw, który postanowił zneutralizować włoskie atuty, ustawiając swój zespół w sposób bliźniaczo podobny do taktyki stosowanej przez trenera Conte. Obie drużyny grały zatem trójką środkowych obrońców, wahadłowymi skrzydłowymi i dwójką napastników. Niemcy posiadali inicjatywę, ale przez pierwsze czterdzieści pięć minut niewiele z tego faktu wynikało - obie drużyny miały na koncie po zaledwie jednym groźnym ataku. Po przerwie Niemcy nieco podkręcili tempo, zyskali większą przewagę i wreszcie w 65. minucie Özil z bliska wbił piłkę do włoskiej bramki, finalizując ładną akcję swojego zespołu. W tym momencie spodziewałem się zdecydowanej reakcji Włochów, innej taktyki, zmian w składzie – nic z tych rzeczy. Włosi nadal grali tak samo, a mi już zdążyła przemknąć myśl, że drużyna bez planu B nie zasługuje na tak wysoką ocenę jak wskazywały na to mecze z Belgią czy Hiszpanią. Okazało się jednak, że to Conte miał rację. Włosi cierpliwie czekali na niemiecki błąd i doczekali się go w 78. minucie. Boateng, ‘przyklejony’ do włoskiego zawodnika we własnym polu karnym, uniósł ręce wysoko w górę, najprawdopodobniej chcąc pokazać, że trzyma je z dala od Włocha i go nie fauluje. W jedną z tych wysoko uniesionych rąk trafiła piłka i w tych kuriozalnych okolicznościach Włosi otrzymali rzut karny, pewnie zamieniony na gola przez Bonucciego.
Do końca dogrywki mecz był niezwykle zacięty, intensywny i emocjonujący, ale brakowało w nim podjęcia ryzyka przez którąś ze stron i czystych sytuacji strzeleckich. To musiało skończyć się rzutami karnymi. Włosi po nich czują się zapewne tak jak Polacy po przegranej walce z Portugalią. Szczęście było blisko, ale jednak czegoś zabrakło.
Reprezentacja Włoch rozegrała na tym turnieju dwa wyśmienite mecze przeciw bardzo trudnym przeciwnikom. Pokonaniem Belgów i Hiszpanów zapracowała na szacunek, którego dowodem była zmiana taktyki przez trenera Löwa na ten konkretny mecz. Niemcy okazali się jednak bardziej wymagającym rywalem – żaden z dotychczasowych przeciwników nie pozwolił Włochom na tak niewiele. Być może turniejowe reguły zbyt wcześnie skojarzyły ze sobą te dwie drużyny tak doskonale przygotowane do mistrzostw, wiadomo jednak, narzekanie na zasady to czcza gadanina.
Przed mistrzostwami wydawało się, że Niemcy dysponują drużyną słabszą niż w poprzednich wielkich turniejach. Rzeczywiście, nie wszystko w niemieckiej maszynerii działa jak należy. Oczywiste są kłopoty z napastnikiem, zaskakuje słaba forma Müllera, nierówno gra mocno eksploatowany Kimmich. Ale nawet słabsi Niemcy to wciąż drużyna niezwykle silna, doświadczona i pewna swoich umiejętności.
Dziś ostatni ćwierćfinał. O 21:00 czeka nas starcie faworyzowanej Francji z rewelacyjną Islandią.


"Włosi po nich czują się zapewne tak jak Polacy po przegranej walce z Portugalią. "
Chyba nie ...
Przegrać rzuty karne z drużyną która strzela 2 z 5 to jednak wyczyn i chyba boli bardziej niż jedno pudło.. A przecież nie było tam heroizmu bramkarza (wynik w karnych 1:0)
Zresztą cała ta kuriozalna włosko-niemiecka rywalizacja na karne jeszcze dolała oliwy do ognia mojego wewnętrznego buntu wobec naszej porażki (ech, wciąż to we mnie siedzi, niech się już liga zacznie, może mi rozum wróci). Bo chłopaki strzelają osiem karnych na dziewięć w dwóch osobnych seriach - no naprawdę bardzo, bardzo dobry wynik. I jednak odpadają...
A w tekście chodziło mi o sam fakt doprowadzenia do karnych w rywalizacji w meczu z wyżej notowaną drużyną - i porażkę w takim momencie.