- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Jagiellonia 1-1: Dwie różne połowy
Pierwszy ligowy mecz Legii w nowym sezonie nie wypadł okazale. W sobotni wieczór w Warszawie Legia zremisowała z Jagiellonią Białystok 1:1. Prowadzenie dla Legii zdobył w 45. minucie Michaił Aleksandrow, wyrównał w 56. minucie Fiodor Cernych.
Besnik Hasi zdecydował się zastosować częściową rotację w porównaniu do składu, który w miniony wtorek grał w Mostarze w meczu kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Zamiast Łukasza Brozia, Tomasza Jodłowca, Ondreja Dudy i Nemanji Nikolicia na boisku pojawili się Bartosz Bereszyński, Michał Kopczyński, Michaił Aleksandrow i Aleksandar Prijović. Na ławce rezerwowych zasiedli między innymi Michał Pazdan i Kasper Hamalainen. Wyjściowy skład Legii prezentował się następująco: Malarz – Bereszyński, Lewczuk, Rzeźniczak, Hlousek – Guilherme, Kopczyński, Moulin – Aleksandrow, Prijović, Kucharczyk. Trener Michał Probierz odpowiedział drużyną w składzie: Kelemen – Burliga, Runje, Guti, Straus – Grzyb, Góralski – Frankowski, Vassilijev, Mackiewicz – Cernych.
W pierwszych minutach obie drużyny grały wolno i ostrożnie, nie zbliżając się do bramki przeciwnika. Po około dziesięciu minutach Legia zaatakowała i uzyskała inicjatywę, której nie oddała już do końca pierwszej połowy. Goście grali pasywnie, ograniczając się do obrony własnej bramki. Przed przerwą Legia stworzyła wiele sytuacji strzeleckich i wykorzystała ostatnią z nich.
W 12. minucie dobrym przerzutem popisał się Moulin, Aleksandrow oddał piłkę Guilherme, ale ten pogubił się w polu karnym i nie zdołał oddać strzału. Minutę później powinno być 1:0. Znów dobrze podał Moulin, sam na sam z Kelemenem znalazł się Prijović, jednak nie trafił w bramkę. W 18. minucie Guilherme dośrodkował nieoczekiwanie z prawej nogi, piłka wędrowała do nieobstawionego w polu karnym Prijovicia, ale podanie poszybowało minimalnie zbyt wysoko. W 22. minucie Guilherme i Aleksandrow bardzo ładnie rozegrali piłkę na prawym skrzydle, niestety ostatnie podanie nie trafiło do zamykającego akcję Kucharczyka. W 24. minucie znów było bardzo blisko gola. Do strzału w polu karnym doszedł Moulin, ale piłka zmierzająca do bramki została wybita przez jednego z obrońców gości. W 27. minucie francuski pomocnik Legii mocno uderzył z dystansu, jednak Kelemen pewnie złapał piłkę. W 40. minucie do strzału głową w polu karnym doszedł Prijović i pechowo trafił w słupek. Wreszcie w ostatniej akcji przed gwizdkiem na przerwę Legia objęła zasłużone prowadzenie. Przy bocznej linii rywala świetnie zgubił Moulin, posłał podanie w pole karne, gdzie do strzału głową doszedł Aleksandrow i pokonał Kelemena.
Po czterdziestu pięciu minutach Legia prowadziła 1:0 i był to najniższy wymiar kary dla gości. Bardzo korzystnie prezentował się Moulin, dobry mecz rozgrywali również Aleksandrow i Guilherme.
Brazylijczyk nie wybiegł na drugą połowę meczu. W jego miejsce na boisku zameldował się Jodłowiec. Przez pierwsze minuty po przerwie nic nie wskazywało na to, by obraz gry miał ulec zmianie. Legia mogła podwyższyć prowadzenie w 55. minucie, kiedy na prawym skrzydle znalazł się Kucharczyk i posłał płaskie podanie w pole karne. Piłka dotarła do Prijovicia, ale ten uderzył zbyt lekko, by pokonać Kelemena. Nieoczekiwanie w 56. minucie Jagiellonia zdobyła gola, oddając pierwszy strzał na bramkę Legii w meczu. Po długim podaniu w kierunku pola karnego Legii Rzeźniczak źle obliczył lot piłki, przegrał indywidualną walkę z Cernychem i napastnik gości pokonał Malarza. Ten gol zupełnie odmienił grę obu drużyn, dały też znać o sobie znane z poprzednich meczów problemy Legii z organizacją gry po przerwie i wytrzymaniem pełnych dziewięćdziesięciu minut. Nasza drużyna miała duży problem z utrzymaniem się przy piłce, z pola widzenia zupełnie zniknął Moulin, za to goście nacierali znacznie odważniej i groźniej niż przed przerwą.
Minutę po bramce wyrównującej po rzucie rożnym do strzału głową doszedł Burliga i tylko efektowna parada Malarza uchroniła Legię przed stratą gola. Wśród gości na boisku pojawił się były legionista Maciej Górski, który zmienił Mackiewicza. Trener Hasi zdjął z boiska Kopczyńskiego, wprowadzając Nikolicia. W 64. minucie Lewczuk źle podał do Jodłowca i goście wyprowadzili kontrę, którą niecelnym strzałem zakończył Góralski. W 67. minucie Jagiellonia miała stuprocentową okazję by wyjść na prowadzenie. Kolejny raz dobrą interwencją popisał się Malarz, zatrzymując płaski strzał Cernycha. Za chwilę w pole karne wpadł Góralski, padł po starciu z Aleksandrowem, jednak sędzia Marciniak nie dopatrzył się faulu i nie podyktował ‘jedenastki’. W 69. minucie wreszcie groźnie zaatakowali legioniści. Nasi zawodnicy wyszli z kontrą, Kucharczyk posłał piłkę w pole karne, na wślizgu dopadł do niej Nikolić, ale nie zdołał pokonać Kelemena. W 73. minucie na boisku pojawił się Duda, który zmienił Prijovicia. Była to decyzja o tyle zaskakująca, że w tym momencie ewidentnie problemy zdrowotne miał Bereszyński, a Legia nie dysponowała już kolejną zmianą. Bereszyński ostatecznie grał dalej, ale wyraźnie utykał. W 78. minucie bardzo ładnym dryblingiem w polu karnym gości popisał się Duda, jednak jego strzał został zablokowany. Minutę później zza pola karnego prawą nogą strzelił Moulin, ale nie zdołał ‘dokręcić’ piłki do bramki. W 86. minucie Legię dosięgnął kolejny cios. Za atak od tyłu w Górskiego czerwoną kartkę otrzymał Aleksandrow. Końcówka należała wyraźnie do gości, którzy kilka razy zagościli pod bramką Legii i niewiele brakowało, by zakończyli ten mecz zwycięsko. Legioniści, podobnie jak w rywalizacji o superpuchar z Lechem i we wtorkowym starciu w Mostarze, wydawali się marzyć o jak najszybszym zakończeniu meczu.
Trudno w tym momencie ocenić Legię. Z jednej strony wysoka dyspozycja w połowie lipca byłaby zjawiskiem zaskakującym i zwiastującym potencjalne problemy w kolejnych tygodniach i w ważniejszych meczach. Nasz trener wydaje się nadal być na etapie rozpoznawania możliwości zespołu i kształtowania formy zawodników, na co wskazuje choćby zmiana Guilherme w przerwie starcia z Jagiellonią i fakt, że w tym meczu Legia próbowała kilku różnych wariantów taktycznych. Przy tym w pierwszej połowie sobotniego meczu oglądaliśmy naprawdę dobrą grę Legii, można wręcz stwierdzić, że chwilami ręce same składały się do oklasków.
Z drugiej strony pojawiają się myśli, że nasza drużyna powinna już stopniowo coraz lepiej wyglądać fizycznie, przynajmniej na tyle, by nie gasnąć w oczach w drugich połowach meczów - tymczasem w rywalizacji z Jagiellonią znów widzieliśmy legionistów, którym znienacka ‘odcięło prąd’. No i nie ukrywajmy, przydałoby się wreszcie jakieś zwycięstwo. Może we wtorek w meczu ze Zrinjskim?


Cóż powtórzę swoje slows z komentarza w typerze. To taki okres gdzie cele są jasne i nie dotyczą ligi.
PS
Dałbym jednak Jodle jeszcze tydzień wolnego, teraz jest nieprzydatny a przecież przyda się później niech odpocznie.
Po interwencji Rzeźniczaka ręce mi opadły. Facet, który jakiś czas temu był ostoją defensywy i do którego się dobierało drugiego stopera, od jakiegoś roku jest nie do poznania. Nie mamy w tej chwili dla niego alternatywy, bo jeśli Pazdan ma wrócić w takim stylu jak Jodła dzisiaj, to może lepiej niech jeszcze odpoczywa i trenuje. Po turniejowiczach nie wiadomo czego się do końca spodziewać. Niko strzelił gola w Mostarze ale już Jodłowiec jest póki co cieniem samego siebie. Duda gra tak jak nas ostatnio do tego przyzwyczaił czyli tak sobie, a Pazdan jeszcze nie powąchał murawy. Czy ten ostatni jest gotowy? Szkoda, że nie stać nas na porządnego stopera już teraz, bo wątpię aby Pazdan był zdolny od razu wejść na poziom reprezentacyjny i mówię to w kontekście jego głowy. Czy jego głowa po takiej dawce emocji i tym co się wokół niego działo jest gotowa aby w meczu z takim Mostarem czy Śląskiem grać jak z Niemcami czy Szwajcarią... Patrząc na Jodłę mam co do tego wątpliwości, a dobry stoper jest nam niezbędny.
Od momentu straty bramki wszystko się posypało. Jaga uwierzyła w siebie, nasi przestali grać, potem odcięło im prąd i gdyby nie sędzia Marciniak, to pewnie byłoby w plecy. Komentatorzy podkreślali znaczenie zejścia Gui. Zgadzam się z nimi, gdy na boisku był Brazylijczyk wyglądało to o wiele lepiej, ale jak słusznie zauważył Senator, obecne cele są inne niż punktowanie w lidze. Gui musiał zejść, ale do tej feralnej akcji nic nie zapowiadało takich kłopotów.
No nic, pierwsza kolejka i nie ma się czym póki co podniecać. Napewno szkoda, bo po pierwszej połowie zapowiadało się na zagarnięcie całej puli. Trzeba szukać jej w kolejnych meczach. Póki co wypatruję zapowiadanego przez trenera Hasiego progresu.
Drugi problem jest poważniejszy i nie widzę żadnych symptomów jego poprawy - to organizacja gry obronnej. Gol padł po indywidualnym błędzie, ale praktycznie każda dłuższa piłka czy zagranie w nasze pole karne od początku sezonu wywołuje co najmniej zamieszanie, a czasem wręcz panikę. Bardzo źle bronimy także przy stałych fragmentach gry (choć tym razem przynajmniej nie było zagrożenia po naszych stałych fragmentach i kontrach). Zastanawiam się, na ile problem ten jest pochodną niechęci Hasiego do klasycznych przecinaków w środku pola - ewidentnie brakuje nam asekuracji kwartetu defensywnego.
Od siebie dorzucę takie spostrzeżenie.
Po Hlousku kolejny piłkarz, tym razem pozyskany z ligi Belgijskiej - Moulin zadaje kłam teorii, jakoby, aby grać dobrze w Legii potrzeba przynajmniej pół roku aklimatyzacji...
Jak widać gołym okiem, to nie nowe otoczenie, a umiejętności w głównej mierze decydują o dobrej grze nawet w drużynie "takiej jak Legia"
Tylko też warto zwrócić uwagę, że Jagiellonia pierwszą połowę zagrała ekonomicznie, być może po to żeby w drugiej połowie móc utrzymywać wysoką intensywność gry. Mógł to być celowy zabieg Probierza mający wiedzę i świadomość, że my w drugiej połowie będziemy sukcesywnie słabnąć, a Jaga zyska przewagę. Aż tak źle jak mogłoby się wydawać to nie wyglądamy.
Zmiany były konieczne, bo drużyna zaczynała ciut odstawać od tempa Jagiellonii. O ile Jodłowiec rzeczywiście jeszcze myślami na urlopie to Ondrej Duda był wczoraj niespodziewanie bardzo dobry. Dwie akcje przy odrobinie szczęścia mógł zakończyć golami. Kilka świetnych podań do przodu, praktycznie bez holowania piłki i głupich strat.
I tak teraz sobie myślę, że lepiej żeby nie odchodził, bo idealnie wpisuje się w pomysł Hasiego na sposób gry. Teraz widzę jak bardzo potrzebujemy zawodników typu Duda, Moulin i Hamalainen.
O ile do przodu bardzo fajnie przenosimy piłkę to bardzo martwi niefrasobliwość z tyłu. Malarz kilka piłek rzucił na uwolnienie lub do kolegi z przeciwnikiem na plecach, zbyt dużo przegranych pozycji przy stałych fragmentach gry, zbyt dużo miejsca dla zawodników przeciwnika w polu karnym i niewybaczalny brak agresywności.
Oprócz dyspozycji fizycznej jest jeszcze wiele do poprawy.
EDIT: Wyniki mnie nie martwi, kiedy widzę w jakim kierunku zmierza gra Legii.
Tego oczekiwałem po nowym trenerze. Już widać odrobinę polotu i finezji, co nawet przy niekorzystnym wyniku będzie się podobało.
O tym,że kibiców szanować trzeba.
Frekwencja na trybunach nie była taka zła jak się zapowiadała. Ale dla tych na stadionie i tych przed telewizorami wypadałoby ,aby Prezes to i owo wyjaśnił. Udzielił on kilku wywiadów, w tym w czwartek dla Legii, net, ale nikt go nie pytał konkretnie, a on sam wypowiadał się enigmatycznie jakie były prawdziwe powody rozstania się z trenerem Czerczesowem. Prezes zresztą sam zaciemnia obraz mówiąc,że wybrano inna drogę . Czyli jaką ?. Aż nie chce mi się myśleć co to oznacza. Uważam ten fakt za przejaw lekceważenia kibiców Legii.Ja pisałem o przyzczynach w jednym z felietonów, lecz inaczej było by to odbierano gdyby padło z oficjalnych ust.Bowiem niefortunna wypowiedz Prezesa,że Czerczesow chciał jakiś niewyobrażalnych pieniędzy na transfery obróciła się przeciwko niemu.Prezes poruszył kamień uruchamiający lawinę,a mianowicie problem wzmocnienia drużyny.Kibice mieli prawo zapytać , czy to oznacza,że zamiast być mocniejszą personalnie Legia będzie słabszą? I jak się to ma do aspiracji Legii do gry w Lidze Mistrzów ?.A poprzeczka została zawieszona wysoko, gdyż co można zdobyć więcej na krajowym podwórku niż podwójną koronę ?.Zostaje Liga Mistrzów i spełnienia tego celu kibice oczekują.Mówienie bowiem o rozwoju klubu w innym kontekście bywa tylko zabawne.
O tym,że Michał Probierz staje się coraz bardziej celebrytą niz trenerem.
Michał Probierz ma duże parcie na szkło, lubi być w centrum uwagi, uwielbia dzielić się przemyśleniami jak zbawić polską piłkę.Nie zamierzam z nim polemizować, gdyż doceniam krwistość sformułowań oraz odwagę w głoszeniu prawd oczywistych.Dobrze to też świadczy o Prezesie Kuleszy,że tak niesfornego trenera utrzymał na funkcji pomimo nieosiągnięcia żadnych wyników. Ale też i Probierz jak by łagodnieje,bo już nie kpi z tego,że trenerem polskiej drużyny jest obcokrajowiec. Czyż by zdał sobie wreszcie sprawę,że sam jeden nie może być trenerem wszystkich 16 drużyn w Ekstraklasie
O ty,że forma zawodników naszej drużyny wyraźnie wzrasta.
Ponieważ jestem wiernym fanem, podobnie jak Prezes Leśnodorski, stosowania najnowocześniejszych rozwiązań w procesie sterowania procesami treningowymi i logistycznymi to z satysfakcją obserwuję jak te metody przynoszą ewidentne, pozytywne efekty.Z tego co pisali redaktorzy Legia, net wyłania się obraz ciężko, ale sensownie pracujących zawodników. Obciążenia treningowe, biorąc pod uwagę ilość wybieganych kilometrów i intensywność zajęć była nawet większa niż u Czerczesowa,ale ich różnorodność, a zwłaszcza odbywanie ich z piłką czyniły je znośnymi dla piłkarzy.Nowoczesna aparatura badawcza pozwala także na indywidualizację treningów.Prezes zaś zwraca uwagę na dbałość o dietę i suplementację. Dobrze, że to co jest normą w klubach zachodnich dotarło i do nas.Tylko,że to wszystko stanowi tło,żeby nie powiedzieć namiastkę istoty tego sportu.
W piłce naszej kopanej chodzi w gruncie rzeczy nie o metody,ale o cele.Nie ten jest dobry, który robi to co należy wręcz wedle podręcznika,ale ten, który wygrywa.Każdy kto pracuje w piłce musi pamiętać,że jest to podstawowy miernik.Dlatego w ślad za formą muszą iść wyniki,żeby para nie poszła w gwizdek.
O tym,że za wrażenie artystyczne w piłce nagród się nie przyznaje.
Piłka nożna jest taka dziwną grą,że trzeba ją praktykować.Nie na bocznym boisku,ale w walce bark bark, noga w nogę z przeciwnikiem.Gra naszej drużyny prawie do końca I połowy przypominała taką sekwencję,że Legia gra ładnie, efektownie,ale mało efektywnie.Aczkolwiek taką grą jaką nasz zespół zaprezentował w tej części , przynajmniej dla mnie,zdecydowanie wyróżnia Legię spośród ligowej stawki.Dotychczas w Ekstraklasie przyzwyczajano nas do tego,że piłka polega jedynie na wybieganiu i agresywności,a nie na finezji i panowaniu nad piłką.Pora wrócić do korzeni. Dziś piłkarze bardziej wykonują polecenia trenera, niż sami wytwarzają warunki gry. Nie sposób więc oddzielić roli trenera w tworzeniu stylu i sposobu gry od tego co się nazywa jakością graczy nie sposób.Można zaryzykować twierdzenie,że kiedy trener nakazuje zawodnikom, aby byli drwalami to oni z chęcią to polecenie wykonują, ale też kiedy nakazuje być chirurgami plastycznymi to również są w stanie i z tej roli się wywiązać.Żeby nie przynudzać, Legia w I połowie grała nareszcie w sposób przyjemny dla oka i przyjazny dla kibiców i szkoda,że zdołała zdobyć tylko 1 bramkę.
O tym,że trzeba chyba będzie się nauczyć poprawnie wymawiać imię i nazwisko francuskiego pomocnika.
Nazywa się on Thibault Moulin i mówi tylko po francusku.. Jak to Frank
O tymże złe nawyki bywają samobójcze.
Wielokrotnie pisałem o tym,że przeflancowywanie bocznych obrońców na środkowych to nie jest dobry pomysł.Jest to oczywiście możliwe pod warunkiem podstawowej cechy niezbędnej na tej ostatniej pozycji,a mianowicie aktywności i bezkompromisowości.Środkowy obrońca nie może być pasywny i nie wolno mu dać się przepchać w walce o piłkę Bodaj jedynym ,który udatnie się przekwalifikował był Jacek Zieliński.Nie chcę znęcać się nad Kubą Rzeźniczakiem, gdyż go lubię i wydaje się być wartościowym człowiekiem.Ale od lat popełnia on ten sam błąd. Nie atakuje rywala, sam czeka na atak. I pojedynek przegrywa.Jest za mało twardy i za mało skoncentrowany. Za dużo Legia traci bramek przez jego błędy i za dużo traci punktów. W czasach kiedy o wyniku często decydują niuanse babole nie mogą mieć miejsca.
O tym,że nic nie jest dane raz na zawsze.
Po naprawdę dobrej w wykonaniu drużyny Legii I połowie w której rywale nie oddali żadnego strzału na naszą bramkę , w sposób zupełnie niezrozumiały pozwoliliśmy graczom Jagi na bezkarne hasanie z piłką, tworzenie przez nich sytuacji pod naszą bramką oraz kontrolowanie gry. Zastanawiałem się w II połowie czy to ten sam mecz, czy to te same drużyny , czy grają ci sami zawodnicy ?.A może to byli jacyś odmieńcy lub przebierańcy
Życzę mu transferu do najlepszego chińskiego klubu. U nas się marnuje.
@Mecz
Ciężko ocenić w jakiej formie jest Jaga i Legia. Na jesieni będzie można mieć wyrobione zdanie o przygotowaniu zespołu i postawie Moulin'a.
Miejmy nadzieję, że Gui zostanie w Legii bo inaczej kaplica.
Transfer Vranjesa był nieporozumieniem, którego nie potrafię wytłumaczyć sobie inaczej niż zaliczką dla Piekarskiego za przyszłe usługi. Pożegnałbym go bez żalu... gdyby tylko znalazł się ktoś nim zainteresowany.
Nie wiem ale liczę że jak Duda sobie pójdzie za 5 mln to nagle pojawi się i ktoś do środka boiska i ktoś na skrzydło, a może także stoper
Z defensywą jest jakiś problem, ale pojawia się pytanie czy wynika on z czynników taktycznych czy fizycznych. Byłeś wczoraj na stadionie? Jak wyglądały przestrzenie między formacjami? Bo z perspektywy tv to akurat trudno ocenić (to pytanie kieruję również do pozostałych 'naocznych świadków').
Ta nasza dezorganizacja obronna póki co najbardziej wygląda mi na skutek tego, że w pewnym momencie drużyna zaczyna wolniej reagować na to co robi przeciwnik, pojawiają się straty w środku pola, zawodnicy ofensywni nie nadążają z pressingiem, obrońcy podświadomie albo celowo zaczynają cofać się pod własną bramkę, tworzą się wolne przestrzenie i zaczyna zawsze ryzykowna gra jeden na jednego. Innymi słowy, na razie (oby tylko na razie) nie jesteśmy w stanie utrzymać przez cały mecz wymyślonej przez Hasiego organizacji gry. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w przyszłych tygodniach i jaka będzie reakcja trenera, bo nie przypuszczam, żeby on wierzył, że wystarczy, że do normalnej dyspozycji wrócą kadrowicze i już wszystko będzie OK.
@ Dzynek
Trafne spostrzeżenie o ekonomicznej grze Jagiellonii, rzeczywiście wyglądało to tak jakby oni czekali aż Legia opadnie z sił i chcieli dotrwać do tego momentu z najmniejszymi stratami. Zresztą identyczna myśl przychodziła do głowy po meczu w Mostarze, przeciwnik nagle podkręcił tempo, a my mieliśmy kłopot z reakcją. Ciekawe czy wystarczyło zobaczyć superpuchar z Lechem żeby wiedzieć co jest u nas grane, czy to piłkarze sami na boisku widzą, że w pewnym momencie Legia 'siada' i wtedy można pozwolić sobie na więcej.
Wynik również mnie nie martwi, ale z chwaleniem kierunku w jakim zmierza Legia jeszcze bym poczekał. Koncepcja koncepcją, ale jednak istotniejsza jest kwestia rzemieślniczej sprawności w jej prawidłowej realizacji, a na ocenę tego elementu jest jeszcze zbyt wcześnie.
Dziwne, bo do przerwy powinni stracić przynajmniej 3 bramki. Zresztą po przerwie też pomimo oddania inicjatywy.
Sam Prijović powinien ustrzelić hattrica
Co jest w tym dziwnego? To że jedna drużyna gra pasywnie i nastawia się na obronę, czekając na tę fazę meczu, w której będzie mogła odważniej zaatakować, nie wyklucza tego, że ta druga (w tym przypadku Legia) będzie miała swoje sytuacje - i tak było wczoraj przed przerwą. A co by się stało, gdyby gol dla którejś ze stron odmienił mecz wcześniej, tego już się nie dowiemy. W Mostarze też można było odnieść wrażenie, że Zrinjski nie jest w stanie przejść linii środkowej boiska, a po stracie gola nagle zaczęli grać do przodu i okazało się, że jednak coś umieją. Zresztą wczoraj nawet zmiana Probierza (środkowy napastnik Górski za szybkiego skrzydłowego Mackiewicza już po golu na 1:1) wyraźnie świadczy o tym, że Jagiellonia postanowiła zmienić sposób gry.
Jak myślisz, dlaczego beznadziejny przez blisko 60 minut zespół nagle atakuje Legię na boisku w Warszawie, mając w garści korzystny w sumie remis?
Sobotniej pierwszej zmiany to za nic nie rozumiem.
Jeśli już to powinien wejść Duda za Gui była by zachowana logika. Technika + kombinacja na to samo.
A ja napisałem?
Napisałem że co zmiana wyglądało słabiej.
Oczywiście masz rację przyczyn może być wiele, tak czy siak w każdym meczu zmiany skutkowały większym haosem na boisku a nie odwrotnie.