A+ A A-

Jagiellonia - Legia 1-4: Sytuacja opanowana

Legia konsekwentnie odrabia straty w ligowej tabeli. W piątkowy wieczór nasza drużyna zmierzyła się w Białymstoku z Jagiellonią i rozgromiła dotychczasowego lidera 4:1. Bramki dla Legii zdobyli Guilherme, Vadis Odjidja-Ofoe, Aleksandar Prijović i Michał Kucharczyk.

 

W meczowej kadrze Legii nie znalazł się Thibault Moulin. Niespodziewanie w wyjściowej jedenastce pojawił się za to Waleri Kazaiszwili. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Rzeźniczak, Pazdan, Hloušek – Kopczyński, Guilherme – Radović, Odjidja-Ofoe, Kazaiszwili - Nikolić. Trener Michał Probierz odpowiedział drużyną w składzie: Kelemen – Grzyb, Runje, Guti, Tomasik – Romańczuk, Góralski – Frankowski, Wasiljew, Chomczenowski – Černych.

W pierwszej połowie mecz nie przyniósł wielu emocji. Legia rozgrywała piłkę w dość wolnym tempie, daleko od pola karnego Jagiellonii. Przyczajeni gospodarze czekali na okazję do szybkiego przemieszczenia się pod bramkę Legii. Tak ostrożna gra obu zespołów sprawiła, że sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo.

W tej części gry Legia była jednak minimalnie lepsza i skuteczniejsza. W 16. minucie Guilherme strzelił z wolnego i Kelemen musiał popisać się interwencją. Potem kilka razy zakotłowało się w polu karnym Legii, ale zawodnicy Jagiellonii nie byli w stanie oddać strzału na bramkę Malarza. Wreszcie w 39. minucie Legia objęła prowadzenie po doskonale rozegranym rzucie rożnym. Odjidja-Ofoe podał do Radovicia, ten wycofał piłkę do Guilherme, a Brazylijczyk mocnym strzałem pokonał Kelemena.

Ten gol zapowiadał większe tempo meczu po przerwie. Wśród legionistów niepokoić mogła sytuacja Kopczyńskiego, który już od 3. minuty musiał grać z żółtą kartką na koncie, ale w pierwszej połowie nasz pomocnik był czujny i nie podejmował ryzyka, które mogło kosztować go przedwczesne zejście do szatni. Trochę zagubiony i mało wykorzystywany przez kolegów był Kazaiszwili. Uwagę zwracała odważna postawa Bereszyńskiego, który ochoczo podłączał się do ataków, mimo że stale musiał uważać na Chomczenowskiego i Tomasika.

Druga połowa nie przyniosła spodziewanego szturmu Jagiellonii. Gospodarze nie mieli nic do powiedzenia w konfrontacji z Legią, która w profesorski sposób wykorzystała przewagę.

Widząc bezradność i apatię w szeregach swojego zespołu, w 57. minucie trener Pobierz postanowił zmienić liderów drużyny. Boisko opuścili Wasiljew i Góralski, w miejsce których na boisku pojawili się Szymański i Świderski. W 60. minucie piłkę w bramce Legii umieścił Černych, ale gol nie został uznany, bo na spalonym znalazł się Romańczuk. Tuż po tej sytuacji Legia zadała kolejny cios. W 62. minucie nasi zawodnicy próbowali przedrzeć się lewą stroną boiska, ale nie udało się, akcja została więc przeniesiona na prawą flankę, Radović podał do Kopczyńskiego, ten przytomnie wycofał piłkę, do której dopadł Odjidja-Ofoe i efektownym strzałem pokonał Kelemena. W 70. minucie groźnie sytuacyjnie strzelił Romańczuk, ale Malarz czujnie interweniował i obronił ten strzał. W 76. minucie Odjidja-Ofoe powinien zdobyć kolejną bramkę, ale po podaniu Kucharczyka z kilku metrów przeniósł piłkę nad bramką. W 90. minucie Odjidja-Ofoe zainicjował akcję, w której uczestniczyła para zmienników - Hämäläinen i Prijović. Ten drugi był blisko zdobycia gola, ale lepszy okazał się Kelemen. Za chwilę oglądaliśmy jednak kopię tej sytuacji. Znów zaczął Odjidja-Ofoe, Hämäläinen podał, a Prijović wbił piłkę do pustej bramki. Gospodarze odpowiedzieli bramką honorową autorstwa Romanczuka, który pokonał Malarza po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Legia zdążyła jednak jeszcze poprawić wynik. Raz jeszcze wspaniale podał Odjidja-Ofoe, Kelemen odbił strzał Prijovicia, ale czujny Kucharczyk dobił piłkę do pustej bramki.

Legia znów straszy rywali w Ekstraklasie. Punktowe straty w ligowej tabeli wciąż są pokaźne, ale po takich meczach jak ten w Białymstoku konkurencja nie może mieć wątpliwości - tygodnie, w których przeciw Legii grało się łatwo i wygodnie, są już przeszłością. W piątkowy wieczór zaimponowała przede wszystkim dojrzałość z jaką Legia wykorzystała korzystny wynik po pierwszej połowie i zmusiła drużynę trenera Probierza do przedwczesnego rzucenia ręcznika. Tak trzymać.

Dyskusja (17)
1piątek, 18, listopad 2016 23:09
Moros
O takim meczu marzyłem. Pewna wygrana, upokorzenie rywala i przekłucie napompowanego podlaskiego balonika.

Początek spotkania tego jednak nie zapowiadał. Wydawało się, że nasi nie mogą się za bardzo odnaleźć w tej młócce. Śmierdziało takim nudnym 0-0. Aż przyszło coś niespodziewanego. Gol po stałym fragmencie gry, który swoim wykonaniem wrzucił Legię na wyższy poziom. Zaczęła się dominacja i Jagiellonia wyglądała tak jakby została w szatni. Jedyne czym zaznaczali swoja obecność to wrzuty z autów na wysokości pola karnego. Szybka zmiana Vasiljewa i Góralskiego to był sygnał, że trener Probierz chwyta się brzytwy. Legia to jednak w tej chwili zespół w takiej formie, że jakiś nieopierzony młokos (Szymański) i "wielki talent"(Świderski) krzywdy jej zrobić nie mogą. Popłoch siał Ofoe. Mam nadzieję, że prezesom Legii uda się w zimie odeprzeć ataki tureckich czy belgijskich managerów, którzy napewno będą kusić Belga. On się dopiero rozkręca i trzeba go pilnować jak oka w głowie.

Oprócz wyniku i gry, na plus dzisiejszego meczu dodałbym też kolejne oznaki bardzo dobrej atmosfery w drużynie. Vadis dziękujący za asystę Kopczyńskiego to był coś bardzo budującego. Budująca też jest postawa rezerwowych, a zwłaszcza Cierzniaka. Czasami się przebija w telewizorze, że żyje meczem, a Gruzina po zmianie tulił tak jakby temu zmarł ktoś z najbliższej rodziny. Kazaiszwili to chyba jedyna "nie wygrana" osoba dzisiejszego meczu. Jakiś taki zagubiony i nie wiedzący co grać. Nawet nie próbował swoich "szalonych" akcji i oddawał piłkę do kolegów. Szkoda bo gdyby brał udział w akcjach bramkowych to może byśmy go odzyskali. Póki co dalej go nie ma.
2sobota, 19, listopad 2016 00:33
corazstarszy
Może znowu czegoś nie pamiętam, ale taki ostatni schemat sfg, wyraźnie wypracowany, który dał bramkę, to był 2011 Zagłębie – Legia 0-4 (na 0-1). Paradoksalnie, wariant był szykowany na wcześniejszy mecz z PSV Eindhoven. Teraz znowu. To fajnie tak strzelić: żywy dowód, jak praca daje efekty.
To bardzo ważna wygrana, lecz z gatunku takich, że była i duża zasługa Legii i duża zasługa Jagiellonii. Od dłuższego czasu Legii w Białymstoku się bardzo fajnie gra i często miejscowi wnoszą spory wkład w nasze dobre wyniki (np. wygrana 0-3 wiosną 2013 z wczesną czerwoną kartką Norambueny). Gościnna ziemia białostocka, ale Legia bardzo dojrzale i pewnie.
3sobota, 19, listopad 2016 02:39
Senator
Muszę przyznać że jestem bardzo miłe zaskoczony rozmiarami zwycięstwa to raz, a dwa stylem czyli właściwie zdominowaniem Jagiellonii w sposób niebywały.
Drużyna uznawana w Ekstraklasie za bardzo dobrą nie zipneła w starciu z nami i to na własnej ziemi.
Co najbardziej mnie cieszy to fakt, że cała reszta ligi zaczyna zwyczajnie się bać naszej drużyny czyli wracają stare dobre czasy.
4sobota, 19, listopad 2016 03:45
Cieszę się razem z Wami Very Happy
5sobota, 19, listopad 2016 06:23
Zbyszek
O tym,że trener Magiera robi to o czym mówi trener Jurgen Klopp.
A trener Klopp tłumaczył pismakom: "Wy wierzycie w transfery,żyjecie nimi.Ja wierzę w trening, żyję nim." Magiera dodaje, że na treningu trzeba cierpieć po to, aby cieszyć sie w meczu i po nim.Transfery fascynują jako coś nowego, mało znanego albo zgoła jako plotka.Tylko,że one muszą być po coś, mieć jakiś cel. Najlepiej widoczny w postaci rzeczywistego wzmocnienia siły gry drużyny. Podkreślmy mocno te słowa, realnego wzmocnienia. Dlatego, że niezależnie od intencji one zakłócają stabilizację. Co stawia trudne pytanie o to co ważniejsze: stała zmiana czy budowanie z tego co się ma do dyspozycji? Niezależnie od różnych ocen to nasz wczorajszy przeciwnik Jagiellonia w tym sezonie wybrała tę drugą drogę czyli w zasadzie nie sprzedajemy i nie kupujemy i póki co metoda się sprawdza. Od transferów chce odstąpić i trener Lecha. Bowiem zwykła wiedza prowadzi do wniosku, że aby dom remontować, naprawiać czy go rozbudowywać to najpierw trzeba go mieć. A więc najpierw trzeba go zbudować. Dopiero jak on jest, ma fundamenty, mury, dach można próbować ulepszać choćby przez dobudowywanie. Natomiast w wielu klubach piłkarskich, choćby w Legii nastała jakaś moda na stałe dokupowanie różnego rodzaju materiału. Tak jakby każdemu działowi w klubie wyznaczono zadania produkcyjne, w tym skautingowi, że po każdej rundzie tylu, a tylu ma sprowadzić. Toż to stachanowskie szaleństwo Smile Dochodzi bowiem do sytuacji, że takie podejście do budowy zespołu pozbawia sensu szkolenie młodzieży czy wypożyczanie graczy do innych klubów. Trzeba przerwać to szaleństwo. Transfery do klubu ograniczyć tylko do prawdziwych okazji jak np. sprowadzenie drugiego Dudy oraz do niezbędnych uzupełnień luk po odejściu któregoś z podstawowych zawodników, jeżeli nie ma to miejsce wartościowego zmiennika.I to powinno być wszystko, gdyż inaczej można by zacząć podejrzewać,że w tym szaleństwie jest jednak metoda w postaci drugiego dna. To co powyżej napisałem zmierza do konkluzji, że trzeba wreszcie zacząć dawać szanse trenerowi drużyny na wykazanie się. Bowiem zwykle bywa tak,że trener, który niewiele umie domaga się jak najwięcej transferów. Wie on bowiem, że lepsi gracze będą lepiej grali bez jego udziału, a poza tym zawsze może powiedzieć, gdy ma marne wyniki, bo doszli nowi i on musi ich dopiero wkomponować w zespół. Trener Magiera nie domaga się transferów. Więc albo bezpodstawnie wierzy w siebie albo rzeczywiście coś umie. W każdym razie warto sprawdzić Smile

O tym, że propaganda jest wiecznie żywa.
Trener Probierz jest jedną z barwniejszych postaci naszej piłki w kilku ostatnich latach. Stanowi swoisty fenomen bycia na topie pomimo braku jakichkolwiek znaczących sukcesów czy wyszkolenia jakiegokolwiek klasowego zawodnika. Chyba dlatego, że w gadce jest szalenie mocny. Najlepiej mu wychodzi bajdurzenie jak zbawić polską piłkę i jak to polscy trenerzy, a osobiście on są niedoceniani. Przy czym on się nie wypowiada jak jest tylko jak jego zdaniem być powinno. Do tego, pomimo,że już jest wiekowo dorosły to nadal wierzy w spiski jak te o wzrastaniu liczby jego wrogów i o tym, że wielu dybie na sukcesy Jagi.Tym tłumaczy każde niepowodzenie, a miał ich sporo. A przy tym ten gawędziarz jest lubiany tak przez kibiców, pismactwo jak i piłkarzy. W zeszłym sezonie był bliski zwolnienia z Jagi i ponoć zawodnicy ujęli się za nim i prezes im uległ. Co pismactwo odnotowało jako drogę do normalności w naszej piłce. Czyli jak chcieli zwolnic Wdowczyka to jest normalne, a jak Probierza to nie. Ja tej logiki nie pojmuję Smile Dalej nie mogę się nadziwić, że nadal jest wielu takich, którzy nadzieje biorą za rzeczywistość. Ale też wpływ Probierza na zespół Jagiellonii jest naprawdę ogromny. On tymi swoimi niezbornymi, wypranymi z treści zbitkami banałów kształtuje pewną przestrzeń medialną jako grę żywiołów, trudną do przewidzenia, w każdym razie niestabilną. A jego drużyna gra tak podobnie jaki charakter prezentuje jej trener: nerwowo, konwulsyjnie, łatwo popada w euforię i równie łatwo jest bliska depresji i zawsze chce komuś coś koniecznie udowodnić. Najbardziej, że jest lepsza niż jest. Tyle, że jak to w życiu bywa trener niedostatki nadrabia gadką, zaś piłkarze muszą graniem. Wczoraj im to nienadzwyczajniej wyszło. Warto odnotować, że jeszcze nikomu i im także wyżej dupy nie udało się podskoczyć Smile Przed wczorajszym meczem trener Magiera zarzekał się, że Legia nie jest faworytem meczu, bo z natury rzeczy takim jest każdorazowo zespół będący wyżej w tabeli, a już tym bardziej lider rozgrywek po 15 kolejkach. Na to trener Probierz, że faworytem jest Legia, bo jest mistrzem, bo ma wielu dobrych zawodników i kosmiczny budżet. Cały on. Wdrapał się na szczyt, ale zapomniał po co .Smile

O tym, że nie było widać,aby Vassiljew przerósł ligę.
Przesadne pochwały pod adresem rozgrywającego Jagiellonii są przejawem potrzeby personifikacji sukcesu. Bowiem Jagiellonia w bieżącym sezonie jest stale w czubie tabeli, a Vassiljew jest jej czołowym zawodnikiem. dla której sam strzelił 8 bramek i odnotował 8 asyst. I tego deprecjonować nie wolno.Można się tylko zastanowić o czym to świadczy? Z grubsza czy o sile krajowej piłki czy o jej słabości? Bowiem Estończyk ma już ponad 32 lata i w 8 klubach, w tym w Piaście nie był gwiazdą mającą tak przeogromny wpływ na grę drużyn jak w Jadze. Ale też trzeba przyznać, że trener Probierz konsekwentnie na niego stawia i grę ustawia pod niego. Tylko że Jagiellonia coraz bardziej się od niego uzależnia. Oczywiście to ich problem, który ja tylko zauważam. Wczorajszy mecz był też takim sprawdzianem dla Vassiljewa na ile jest on klasowym zawodnikiem, a na ile wytworem słabości innych. Okazał się zawodnikiem grającym mocno poprawnie. Żadna ekscytacja, żadna rewelacja. Po prostu rzemieślnik. Dobry, ale nie bardzo dobry czy znakomity. Bo to już tak jest, że klasę oceniamy na tle przeciwnika. Średniakowi łatwo jest błysnąć na tle słabeuszy, ale za to dobrzy boleśnie go weryfikują. Ale zdjęcie go z boiska było mało zrozumiałe. Byli w Jadze gorsi, a po jego zejściu Jaga nie grała lepiej tylko gorzej.

O tym, że w artykule w PS wyrażono nadzieje,aby Jaga pokonała Legię.
W sposób wielce uczony i przekonywujący podano 5 powodów dlaczego Jagiellonia wygra z Legią:
A. Jest zdeterminowana, aby być po raz 1 Mistrzem, a droga do tego celu wiedzie przez Legię.
Autor wierzy, że oni tam w Białymstoku tego naprawdę pragną. Być może chcą.Tylko czy realnie są w stanie to osiągnąć? Inaczej mówiąc czy zasoby kadrowe są na poziomie chciejstwa? Z koni pociągowych nie zrobi się koni wyścigowych nawet jak ktoś tego bardzo chce Smile
B. Probierz jest bardziej doświadczony od Magiery.
Rzeczywiście jest starszy i znacznie dłużej pracuje w lidze, a w Białymstoku Jaga nie zwykła z Legia przegrywać dowodzi autor. Otóż on może nie, ale Jaga tak. Przy czym to nie trenerzy grają na boisku. A akurat tu większe osiągnięcia miał jako zawodnik Jacek Magiera. A w ogóle takie twierdzenie, że im kto starszy tym lepszy jest zwyczajnie chybione.
C.Podrażniony Vassiljew zechce w meczu z Legią zmazać plamę po porażce w reprezentacji z Belgią 1:8.
To już kuriozum. Chyba autor poważnie nie myśli,że na Vassiljewa czekają oferty z poważnych klubów i ma on w meczu z Legią zmazywać jakieś plamy po reprezentacji. Czyli jak Jaga by wygrała z Legią to osłodziłoby to klęskę Estonii. To nie śmieszne, tylko durne.
D.Dla zawodników Jagiellonii to okno na świat przez które mogą się przenieść do bogatszych klubów.
Tego nie ma powodu kwestionować w wymiarze czysto teoretycznym. Tylko, że akurat wybór Legii na takie pokazywanie się bywa średnio udany. Bo z Legią w dobrej formie można pokazać co najwyżej tę część ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetna nazwę.Smile
E. Mają szczelną obronę i najlepszy atak i w tych statystykach mają lepszy bilans niż Legia.
I to akurat do wczoraj była prawda, z której dla konkretnego spotkania niewiele wyniknęło, wręcz przeciwpołożnie Smile. Już nie mają. Bo to nie tylko trenerzy nie grają, ale i statystyki też nie.I tak po prawdzie to one bardziej zaciemniają obraz niż go rozjaśniają.

O tym, że dla równowagi w PS uznano, że to Legia pokona Jagiellonię.
Podano również 5 powodów dzięki którym Legia wygra mecz. A to dlatego, że:
A.Lubi grać w Białymstoku.
Podano,że ostatni raz przegrała w 2009 roku, a potem 3 razy wygrała i 3 razy zremisowała.Chybiony argument, gdyż proszę pokazać drużynę, która by w ostatnich kilku latach miała pozytywny bilans meczów z Legią. A Legia najlepiej się czuje w Warszawie, na wyjazdach gra, bo musi Smile Ale żeby od razu lubiła Białystok? Fajny grajdoł. Co w nim takiego do lubienia? Wink
B. Legia musi gonić lidera.
Ano musi, ale może gonić na piechotę, autem albo samolotem. Przy czym Jaga jest liderem przypadkowym i chwilowym. Legia musi dogonić czołówkę tabeli. Więc każdy jej rywal jest dokładnie w takiej samej sytuacji. Musi być ograny.Smile
C.Ma więcej indywidualności i szersza kadrę.
Tak jest, lecz autor wadliwie ten motyw ujął. Gdyby wprost napisał, że Legia ma silny i przede wszystkim wyrównany zespół to byłoby to przesądzające. Bo na tym polega moc Legii. Nie na tym, że ma dużo zawodników.
D.Złapała wiatr w żagle.
Być może, ale jakie żagle, taki wiatr. Nie odwrotnie. To, że Legia poczyna grać na miarę oczekiwań stanowi zasługę konkretnych osób, a nie sił nadprzyrodzonych. I jak się wymienia w Jadze dwóch twórców to nie zaszkodziłoby, gdyby w Legii choćby dla równowagi też kogoś wyróżnić Smile
E.Pazdan zna rywali na wylot.
Znowu argument z gatunku żenujących. Już nie mówię, że nie zna wszystkich, ale co to znaczy zna. Czyli co? Mówi im po imieniu. A co to ma do rzeczy Smile Przecież w piłce nie mówimy o znajomości z zawodnikami rywali tylko o znajomości ich słabych i mocnych stron. A od tego już są analitycy i trener, nie Pazdany.

O tym, że sztuczne i wydumane argumenty o niczym nie przesądzają.
Bo to boisko weryfikuje argumenty w postaci siły gry rywalizujących drużyn. Sprowadzają się one do taktyki i jej realizacji oraz do wskazania tej wartości dodanej, która przesądziła o wygranej jednych i porażce drugich.
A. Taktyka i jej wykonanie.
Legia rozpoczęła mecz w ustawieniu 4-1-4-1, zaś Jagiellonia 5-3-1-1. Legia broniąc się grała w ustawieniu 5-4-1, a gdy atakowała to przechodziła od ustawienia 3-4-3 do ustawienia 3-3-4. Jaga w obronie ustawiała się 5-4-1 przechodząc w 6-4, natomiast w ataku początkowo było to 4-4-2, potem 4-3-3 i w końcowej fazie 3-4-3. Obie drużyny zagrały wariant ostrożnościowy. Zawsze miały w obronie nie mniej niż 3 zawodników a w bezpośredniej strefie ataku nie więcej niż 4. Legia starała się wprowadzać piłkę do gry przez obrońców, głównie bocznych, aby potem przekierowywać ją na środek pola gry. Dla osiągania celu zawodnicy Legii wykorzystywali lepszą technikę indywidualną, grając krótkimi podaniami na małej przestrzeni, aby zaskoczyć rywali zagraniem na wolne pole. Jaga po przejęciu piłki od razy przechodziła do kontrataku, grając szybko, długimi podaniami głównie na wychodzącego na pełnej szybkości lewego obrońcy oraz do skrzydłowych. W strefie obrony rywali wykorzystywali Vassiljewa przez którego przechodziła prawie każda piłka. Wśród zawodników Jagiellonii widać było większe zgranie oraz schematyzm w organizowaniu szybkiego ataku. Drużyna Legii zaczęła mecz grą żywiołową, spontaniczną, która w miarę upływu spotkania stawała się coraz bardziej uporządkowana. W zespole Jagiellonii newralgiczne role odgrywali kierujący obroną Runje, zadziorny defensywny pomocnik Góralski oraz rozgrywający Vassiljew. On regulował tempo i kierunki poczynań ofensywnych, reszta była od wykonywania jego zamysłów. Po jego zejściu z boiska gra Jagi rozsypała się, również dlatego, że nikt nie potrafił wziąć odpowiedzialności za utrzymanie się przy piłce. W zespole Legii obroną kierował Pazdan pewnie przerywający w zarodku groźnie zapowiadające się akcje rywali. Przed linią obrony operował Guilherme i to on rozdzielał piłki do zawodników II linii, a w niej brylowali Radović i Odjdjia. Obaj nie mieli przypisanych konkretnych pozycji na boisku i siali zamieszanie i popłoch w liniach obrony przeciwnika w różnych miejscach. Radović był bardziej nastawiony na popisy techniczne, zaś Odjdjia był bardziej pragmatyczny i konkretny. Znakomicie antycypował wydarzenia na boisku, poruszał się ekonomicznie i zagrywał piłki tam , gdzie rywale się ich najmniej spodziewali. Im on jest lepiej przygotowany motorycznie tym jest lepszy. Obie drużyny zaprezentowały zbliżone założenia taktyczne, grę spokojną, ostrożną z wykorzystaniem ewentualnych błędów przeciwnika. Gra obydwu drużyn była dojrzała, co w Jadze wynikało ze zgrania i stabilności składu, a w Legii z doświadczenia i ogrania zawodników w Europie..

B.Co było wartościami dodanymi dającymi wygrana Legii?.
Gra Jagiellonii była prosta i mocno schematyczna oparta na dużej szybkości i wyprzedzaniu zawodników drużyny przeciwnej. Jednocześnie była to gra mało zespołowa. Była to drużyna dobrze zorganizowana w grze defensywnej, w której brali udział wszyscy zawodnicy. Niestety dla nich pułap możliwości indywidualnych i umiejętności posiedli na znacznie niższym poziomie niż zawodnicy Legii. Legia miała więcej z gry,dużo wymieniła dużo więcej podań, w tym celnych. Drużyna Legii złożona była z zawodników bardziej kreatywnych, którzy grając kombinacyjnie,często zagrywali piłki zaskakujące tak dla rywali, jak i dla nich samych. Drużyna Legii nie miała słabych punktów, ani w zakresie umiejętności piłkarskich, ani nikt nie odstawał negatywnie poziomem gry. Nie można tego powiedzieć o drużynie Jagiellonii, która miała za dużo słabych stron, aby skutecznie przeciwstawić się drużynie Legii.

Legia wypunktowała Jagiellonię jak bokser przekonany o swojej wartości dającej mu przewagę w walce z przeciwnikiem. Po arcymistrzowsku.
6sobota, 19, listopad 2016 14:27
gawin76
@ Moros

Co do Kazaiszwilego, tak, w ofensywie było go mało. Odjidja, Rado i Guilherme grali między sobą. Ale warto jednak nadmienić, że dobrze pomagał Hlouškowi w obronie i chyba reakcja ławki, o czym piszesz, a także jego samego na zmianę (uśmiech, piątki) wzięła się właśnie stąd, że robił to czego wymagał od niego Magiera - nie gwiazdorzył i pracował na boisku.

Czy się przebije na tyle, żebyśmy go wykupili - chyba jednak wątpliwe póki co. Zwłaszcza, że zimą pojawi się jeszcze Nagy.

@ corazstarszy

O rany, jak Ty to pamiętasz?
Ale rozegranie pierwszorzędne, co prawda to prawda.
7sobota, 19, listopad 2016 14:52
QD
Bardzo bałem się tego meczu. Spodziewałem się tu pojedynku trenerów, a tu różnie bywa zarówno z jakością widowiska, jak i z wynikami. Tym bardziej byłem ciekaw czym się trenerzy będą próbowali zaskoczyć (szczególnie widząc Probierza ostatnio notującego na Ł3). Byłem wręcz nieco rozczarowany nie widząc żadnej znaczącej zmiany w wyjściowych jedenastkach, ale...
Lega lubi grać z ofensywnymi zespołami. Z tymi którzy chcą atakować, podawać, rozgrywać.. Męczy się zaś w ataku pozycyjnym. Stylowi Jagi w tym sezonie bliżej do tej pierwszej opcji i Probierz postanowił to zmienić. Postawił cofnąć drużynę, zagrać bardzo defensywnie i wrócić do tego do czego Jagiellonia kiedyś przyzwyczajała - agresji na granicy faulu. Niestety przeliczył się bardzo. Białostoczanie nie byli przyzwyczajeni do takiej gry i po prostu się gubili. Sami zniwelowali swoje atuty.
Tymczasem sir Magic uznał za prawdę co powiedział Probierz - faworytem jest Mistrz, a nie lider. Skoro więc jest faworytem to on ma narzucić swój styl, a przeciwnik kombinować co z tym zrobić. Dał Legii grać swoje, czym chyba też trochę zaskoczył zarozumiałego trenera przeciwników (choć nadal twierdzę, że zarozumialstwo w sporcie i biznesie to nie wada).

Jak wyglądał mecz to widział każdy, ale są 3 rzeczy warte podkreślenia:
1) Legia nauczyła się wykorzystywać pojedyncze przebłyski poszczególnych piłkarzy. Wszystkich, a nie tylko tych uznanych za liderów. Ciężar gry nie spoczywa tylko na Odjidji (który stał się u nas głównym playmerkerem), a bardziej pływa. Nie tylko środek (Rado, Moulin, czy nawet Kopczyński) szarpie, ale i skrzydła (Guli, Kuchy), czy nawet obrona (Bereś, Hlousek). Cała drużyna kombinuje i chce grać, a nie czekać co powie "lider" (tak jak czekają na Wasiljewa w Jadze).
2) Schemat pierwszej bramki nie jest zarezerwowany tylko do stałych fragmentów gry. Powiedziałbym, że takie wycofujące podanie w okolice 1/4 pola karnego stają się znakiem rozpoznawczym Legii. Zresztą druga bramka pokazuje, że równie dobra inicjacja takiej akcji co rzut rożny to podanie prostopadłe. Legioniści nauczyli się czyhać tam gdyż to dobra pozycja by albo dostać takie podanie (dwa wymienione przykłady), albo zaatakować na dobitkę strzału kolegi.
3) Nie do końca wierzę w to mistyczne "doświadczenie z gry w pucharach". Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, by zagranie jednego, czy dwóch spotkań na faktycznie dużo wyższym poziomie, mogło odmienić piłkarza. Niemniej od spotkania z Realem coś w Legii się zmieniło. Faktycznie widać, że zaczęli inaczej myśleć na boisku Trochę szybciej, trochę rozważniej, trochę ostrożniej, trochę dokładniej, trochę... trochę.. trochę.. Tylko te wszystkie "trochę" robi naprawdę dużą różnicę. Nie wiem czy to efekt właśnie tego "doświadczenia w pucharach", uwierzenia w siebie, zmiany trenera, czy super pełni księżyca. W sumie mało mnie to obchodzi. Grunt, że mi się to podoba.
8sobota, 19, listopad 2016 15:11
falcao
@Zbyszek
Przyznam, że czytam już tylko Pana komentarze, raz, że są najlepsze, dwa, że mam dużo mniej czasu, a trzy to śmieszą mnie opinie ekspertów z okręgówki lub innych dyscyplin.


Co do pierwszej części Pana wypowiedzi to pozwolę sobie się nie zgodzić. Transfery są nieodłączną częścią piłki i równie emocjonujące jak sam mecz, pomimo tego, że często okazują się chybione. Na brak transferów w jednym czy dwóch okienkach może sobie pozwolić np. Real, bo i tak ma w kadrze najlepszych graczy z całego świata i nie grozi mu podkupienie gwiazdora przez konkurencję. Lub takie twory jak Lech, które oficjalnie deklarują, że trener nie potrzebuje nowych zawodników, a wszyscy trochę więcej myślący wiedzą, że przyczyną jest tylko brak kasy, brak w kadrze wartych więcej niż 1,5 mln € kopaczy i dziura budżetowa po braku awansu do europejskich pucharów (w tym sezonie może być podobnie). A w Legii, jak to kilkukrotnie powiedział prezes wszyscy są na sprzedaż. Też uważam, że zimą wystarczyłoby dokupić lewego obrońcę i pozbyć się po daniu jeszcze kilku szans takich graczy jak Vranjes, Aleksandrow czy Langil. Ale czy ktoś może zagwarantować, że po przepracowaniu 3/4 przygotowań, nie wpłyną oferty nie do odrzucenia dla np. Gui, Pazdana, Bereszyńskiego, Vadisa czy Nikolicza? I co wtedy? Całe przygotowania psu w du/budę, cały kręgosłup drużyny pójdzie się paść, a czasu jak zwykle będzie za mało na ich zastąpienie. Idealnie by było gdyby Legię było stać na ustalenie kto ewentulnie w danym okienku może dostać zgodę na transfer, ale też do konkretnego terminu, a nie dzień przed końcem okienka. Wiadomo, że zgrana drużyna i mająca przećwiczone różne warianty gry w defensywie i ofensywie, a do tego dobrze przygotowana fizycznie będzie w przekroju całej rundy lepsza od takiej, w której wymieniano połowę składu przez cały okres transferowy nawet na zawodników dwukrotnie lepszych i droższych. Ale to w Legii jest na razie nierealne, każdy wyróżniający się gracz może zostać kupiony i trzeba transferować następnych.
9niedziela, 20, listopad 2016 08:29
Zbyszek
@Falcao.
Dzięki za miłe słowa. Każdy ma prawo do własnego zdania i ja Twoje rozumiem ,ale nie podzielam. Smile.Ja pisząc po każdym meczu komentarz od ponad roku w pierwszej jego części dzielę się refleksjami jako skojarzeniami z sytuacją naszej drużyny w porównaniu z rywalem. Mecz z Jagą wywołał takich skojarzeń ze siedem z których wybrałem tylko 3 , bo kto by te wszystkie wynurzenia zechciał czytać Smile. Aczkolwiek z bólem zrezygnowałem z porównania naszego obiektu do tego Jagi biorąc pod uwagę liczbę ludności. Może przy następnym podejściu.
Pierwsze skojarzenie to takie,że Jaga w zasadzie zrezygnowała z transferów i jak na razie dobrze na tym wychodzi pod każdym względem. Może zrezygnowała dlatego,że ma mało kasy,ale jej duża ilość jak u nas nie może powodować nadmiaru graczy,bo to nie ma sensu. Dobrze,że przywołałeś przykład Realu. Nikt w tamtym klubie nie wpadłby na pomysł,aby mając w składzie 3 światowej klasy napastników kontraktować np. Lewandowskiego. Bo to nie miałoby najmniejszego sensu, Mało tego, to,że mają ich 3 a więc Benzemę, Ronaldo i Bale wynika wyłącznie faktu,że trener Zidane chce grać w ataku trójką zmieniającą pozycje.Jeżeli przyszedłby inny trener ,który grałby mniejszą ich liczbą to natychmiast któryś z nich zostałby sprzedany.Podobnie dzieje się w każdym innym szanującym się klubie .Tu przykładów na pęczki. Właściwie jedynym,który przeczy tej zasadzie to PSG.
Oczywiście zachowując wszelkie proporcje to w Legii doszło do przesytu. Już dziś poza kadrą są jeden z najlepszych środkowych obrońców ligi Dąbrowski, reprezentant Bułgarii Aleksandrow , tej klasy gracz co Langil czy jeden z najlepszych swego czasu defensywnych pomocników ligi Vranjes, czy do niedawna reprezentant Gruzji Kazaiszwili.Oni kosztowali i kosztuje ich utrzymanie,a nic nie wnoszą. A w kadrze w zasadzie nie mamy młodzieży. Kiedy wypożyczamy tzw. młodych zdolnych to to jest tylko teoria, bo oni idą na stracenie, gdyż już nie wracają/ wyjątek potwierdzający regułę to Kopczyński/. Jaką mają mieć motywację młodzi zawodnicy z II drużyny i juniorów jak w kadrze I zespołu nie ma dla nich miejsca?.
Ja oczywiście nie jestem przeciwko transferom,ale tylko tym wzmacniającym zespół oraz takim,które zapełniają luki po odejściu podstawowych graczy. W wielu klubach np. w MU za SAFa przyjęto regułę,że po każdej rundzie następuje wymiana jednego do dwóch zawodników pierwszej drużyny na zasadzie wpuszczania szczupaków do stawu z karpiami i to też można stosować.Bowiem naczelnym przesłaniem musi być osiąganie wyników na miarę realnych możliwości klubu. Moim zdaniem Legia ma w tej chwili bardzo dobry skład i trzeba tym zawodnikom i ich trenerowi dać szansę na wykorzystanie możliwości w nich tkwiących,przede wszystkim poprzez zgranie i zrozumienie.I o tym mówił m.innymi Klopp. Transfery są ekscytujące dla kibiców i dla mediów,ale klub musi kierować się wartościami pragmatycznymi i transfery nie mogą być celem samym w sobie. Bo w pewnym momencie następuje nadmiar i przesyt. Ze wszystkimi negatywnymi skutkami tego stanu rzeczy np. nie wolno dopuścić do sytuacji,aby liczba niezadowolonych była wyższa od zadowolonych .

Druga refleksja tyczyła porównania trenerów jako osobników prezentujących swą osobowość w mediach. Ponieważ po poprzednich meczach pisałem o Jacku Magierze to jako jego alter ego opisałem trenera Probierza,który tym razem po meczu robił dobrą minę do złej gry mówiąc o nauce jaką pobrali. Dobrze,że nie wygrała Jaga ,bo by znowu wszystkich pouczał Smile.
Trzecia refleksja tyczyła przereklamowania Vassiljewa, w mediach przedstawianego jako kolosa. Przy czym ta część komentarz to była łatwizna, gdyż na tle naszych zawodników to on jest neptek. Ale pismaki już tak mają. Kiedy słucham takiego Smokowskiego to nie bardzo wiem czy on piłką się kiedykolwiek poważnie zainteresował czy przypadek sprawił,że w niej tkwi tyle lat bez zrozumienia w niej czegokolwiek.Bo przecież nikomu kto ma cząstkowe pojęcie o poziomie gry zawodników nie przyszłoby do głowy,aby perorować ,iż Legia była ślepa i nie dostrzegła np. takiego Romańczuka, który z Legionowii zamiast do niej trafił do Jagi,a byłby wzmocnieniem. Chyba nawet nie zespołu rezerw.Smile.

Słusznie piszesz o tym,że drużyna złożona nawet z teoretycznie słabszych zawodników jeżeli jest dobrze przygotowana i zgrana to często osiąga lepsze wyniki w przekroju rundy czy sezonu od tej,która stale miesza w składzie.
Problem tkwi tylko w tym,że Legia ma nie tylko na skalę naszej ligi bardzo dobrych zawodników. którzy z Jagiellonią zagrali mocno średni mecz.I po takim graniu rozbili zespół,który był liderem ESy. Sami widzieliśmy jak drużyna się rozwijała w miarę upływu meczu,jak następowało większe zrozumienia, jak akcje coraz lepiej się zazębiały.To zaświadcza o tym,że tkwią w niej jeszcze ogromne , niewykorzystane rezerwy wynikające właśnie z poprawy zgrania, aż do dynamiczności i automatyzmu zachowań.
I ja bardziej na dziś rozwoju w grze i wynikach upatruję w pracy treningowej i doskonaleniu meczowym ,niż w transferach.
Pozdrawiam
10niedziela, 20, listopad 2016 09:47
iocosus
Moros -> „Kazaiszwili to chyba jedyna "nie wygrana" osoba dzisiejszego meczu.” – mam jeszcze jednego kandydata w tej kategorii. Za ‘wygranego’ wejścia z ławki uznaję Prijovica, zatem ten którego zmienił podpada mi jako ten którego gra wzbudza wątpliwości. Nikolić imponuje skutecznością, opanowaniem pod bramką gdy jednak nie dochodzi do pozycji strzeleckich jego przydatność dla zespołu ostro pikuje w dół. Odwołując się do ‘sprawiedliwości Magiery’ wydaje się że roszada na pozycji wysuniętego napastnika w następnym meczu winna być odwrotna niż to miało miejsce w Białymstoku, a serbski Węgier nie powinien mieć pretensji, że ‘na dziś’ dystansuje go serbski Szwajcar.
***
Guilherme – to „MacGyver” który z każdej opresji wyjdzie to znaczy na każdej pozycji sobie poradzi. W Legii mi go szkoda, gdy gra nieco z tyłu z przydzielonymi zadaniami defensywnymi, ale tak sobie myślę że w silniejszych ligach i w zespołach gdzie jest więcej zawodników o podobnych walorach ofensywnych, to być może optymalnie byłby ustawiany właśnie tak jak wczoraj, albo podobnie. Mhm, szczerze mówiąc do asekuracji wydaje się mieć lepsze predyspozycje niż Piotrek Zieliński. Jeśli jakiś trener z „europejskiej ligowej piątki” szuka pomocnika do 4-3-3 to Gui mógłby być dobrym kandydatem.
***
Zbyszek -> czemuś się tak uwziął na Smokowskiego? Dla mnie to jeden z lepszych telewizyjnych ekspertów, za to co robi go cenię, miałbym kłopoty ze wskazaniem takich których bardziej w telewizyjnym okienku poważam.
11niedziela, 20, listopad 2016 11:30
Baron
Ja się nie zgodzę jednak z tak dużą krytyką Wasiljewa. To, że ma potencjał pokazywał już w Piaście. Ten mecz mu nie wyszedł bo Legia była bardzo dobrze dysponowana, a jego koledzy z boiska to nie jest poziom Legii. Facet ma strzał z dystansu i potrafi asystować. Nie jest oczywiście takim kozakiem jak mówi kilku tzw. ekspertów piłkarskich ale też nie jest takim cieniasem jak tutaj piszecie.
12niedziela, 20, listopad 2016 11:51
Zbyszek
@Baron.
Ależ ja dla tego przykładu, przecież nie krytykuję Vasiljewa.Ja tylko,albo aż sprowadzam go do właściwego rozmiaru.On jest akurat na wymiar Jagi,a na taką Legię jest za krótki . I tyle.Ja tylko polemizowałem z tymi tekstami w prasie i necie, w których pisano,że on wszystkich innych zawodników grających w naszej lidze przerósł.Jak by to śmiesznie nie brzmiało.

@Iocosus.
Ja od tych jak twierdzisz lepszych wymagam więcej. A on im gorszy tym bardziej z siebie zadowolony.Ale masz racje,że w przysłowiu,o tym,że na bezrybiu i rak rybą jest stale dużo mądrości.
13niedziela, 20, listopad 2016 16:49
Zgred Maruda
@Baron

Tu chyba trzeba dodać kreatywność uwypuklania głupot przez media.
Przykład Vasiljewa - wzorowy. Tu Zbyszek prawi jak jest- tzn. jak media tworzą "cesarza" ...Very Happy On taki cesarz jak ich "cesarski" trener, który każdą wypowiedzią przekazuje jak bardzo robią mu pod górę powołując na zgrupowania różnych reprezentacji - jego piłkarzy. No bidulek jeden - nawet treningu nie może odbyć ( w swoich planach). Śmieszne jest to, jak ta dziennikarska kasta jedynie czeka na to Wink jak Białystok zawojuje Legię, ale jak się nie uda zobaczyć - zajmują się głównie akcją - november , czyli komu z wąsem jest do twarzy, a komu nie koniecznie...
Brzmi to jak zawsze śmiesznie, przechodząc do komentatorów piłkarskich meczów. Może ja jestem przewrażliwiony ( miejsce zamieszkania Warszawa) ale mam takie wrażenie, że "ci" eksperci nie komentują tego co dzieje się na boisku. Oni tam spotykają się opowiadając wzajemnie różne opowiastki na zasadzie hiii i hahaha, a raz na jakiś czas wykrzykują np: tak- Ojjjjj - Guilherme jeden zero...po czym wracają do swojej ( jakże ciekawej) wzajemnej dyskusji. To podważa tak na prawdę sens rzetelnego komentowania meczu. A to jak sądzę jest ich nadrzędnym , że tak powiem - obowiązkiem. Tu ponownie Zbyszek ma rację ponieważ już panowie Smokowski, Twarowski odlecieli z kpinami, slangiem i bylejactwem - od struktury programu o piłkarskiej lidze przyjętej w tej części Europy za program poważny!
Na bezrybiu i rak ryba - niestety mądrość zacnaWink
14poniedziałek, 21, listopad 2016 12:02
Oley
Ale w Liga+Ekstra Kazek Węgrzyn chwalił Legię, że hoho!!
Smile
nie myślałem, że tego dożyję...
15poniedziałek, 21, listopad 2016 12:41
Zgred Maruda
@Oley

Ty nie świruj, jeszcze czeka Cię wiele tzw. rodzyneczków...Very Happy

A co się tyczy Kazia Węgrzyna - no, po za tym, że Wisła jest zawsze najlepsza lubię u niego pewnego rodzaju szacunek do - grania.
Nawet nie będąc naszym "kibicem" potrafi na antenie przyznać fakt kiedy tłamsimy przeciwników. Został w nim taki niezapomniany element czystej wartości z boiska.To akurat jest ładne - bo, nawet jakby bardzo odciągał relację na naszą niekorzyść - to na koniec zawsze wraca spełnieniem, że ...no "ale to Legia" Wink
Da się go lubić...i jego - "yyyyyy"

Dotykany problem, jak sądzę przez Zbyszka dotyczy panów z C+
Niestety "odjeżdżają" w swoim spełnieniu od głównych założeń. A ponieważ nie maja konkurencji w kraju - to mają się tak, jak widać i słychać. I niestety dopłacając do abonamentu człowiek niejako jest skazany na ich "wyczyny"...no trudno. Ja na ten przykład zacząłem ich traktować jak +/- kabaret. Smile Bo jak inaczej ocenić rolę P.Sławka?
Który to raz powiada, że karny, lub ręka, lub faul - no spec wielki od teorii. SwietnyWink żałosny koleś, który spędza w studio prawie 1.5 godziny tylko po to aby - kiedy głos wreszcie mu dadzą - odniósł się do danego tygodnia przewin. A ma się to tak do rzeczywistości, że nawet P.Sławek niestety nie pamięta przypadków, w których sam sobie zaprzecza...no ale! Ekspert. Lub jak kto woli ( na daną chwilę)..
Oceniacz sytuacji
I to co podniosłem ostatnim wpisem, bardzo przeszkadza mi forma komentowania wydarzeń sportowych kiedy o sporcie jest bardzo mało, a panowie głównie ograniczają się do polemiki wzajemnej w związku z jakimś ( obranym) tematem. Z tego ich zaawansowanej rozkminki pewnych tematów niejako na chwilę...wraca określenie wślizg, strzał, czy faul...bo panowie są tak zafascynowani tym o czym pieprzą, że nie mają czasu na rzetelny komunikat prosto z meczu.
Słabe to bardzo.
16poniedziałek, 21, listopad 2016 13:24
Baron
@Zbyszek, Zgred

Pełna zgoda w zasadzie o tym samym piszemy.
Nie mniej był taki moment kiedy przechodził z Piasta do Jagi i widziałem go w Legii wtedy Wink
17poniedziałek, 21, listopad 2016 13:47
Oley
@Zgred

pełna zgoda, jeśli chodzi o P. Sławka
Smile
przecież w Jego "szerokopojętym" interesie jest bronić decyzji arbitrów
wczoraj obronił karnego dla Arki po faulu na Szwohinio i... obronił brak karnego w bliźniaczej sytuacji Smile

a co do "kabaretu" w studio, to ja to nazywam "towarzystwo wzajemnej adoracji i lizania się po jajach"
Smile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1