A+ A A-

Legia - Wisła Kraków 1-1: Bez ognia

Źle zaczęła się dla Legii finałowa runda Ekstraklasy. Nasza drużyna tylko zremisowała na własnym boisku z Wisłą Kraków. W 58. minucie prowadzenie dla gości zdobył z rzutu karnego Petar Brlek, wyrównał w 75. minucie Artur Jędrzejczyk.

 

Trener Jacek Magiera nie zaskoczył składem. Uwagę zwracała jedynie nieobecność Guilherme, w miejsce którego na prawym skrzydle pojawił się Dominik Nagy. Wyjściowa jedenastka Legii wyglądała następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Kopoczyński, Moulin – Nagy, Odjidja-Ofoe, Radović – Necid. Goście rozpoczęli w składzie: Załuska – Cywka, Uryga, González, Sadlok – Małecki, Mączyński, Brlek, Llonch, Boguski – Brożek. Trener Kiko Ramirez nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Arkadiusza Głowackiego.

W pierwszej połowie na boisku działo się niewiele. Sytuacji strzeleckich i strzałów z obu stron było jak na lekarstwo. Wisła grała ostrożnie, skupiając się na tym, by legioniści nie mieli swobody w ataku. Legia miała niewielką przewagę, ale akcjom naszego zespołu brakowało tempa i dokładności. Najbliżej szczęścia był dwukrotnie Necid. W 21. minucie piłka znalazła się pod nogami czeskiego napastnika w polu karnym gości, jednak Necidowi zabrakło zimnej krwi i nie trafił w bramkę. Kilkanaście minut później Nagy podał do Radovicia, ten w tempo oddał piłkę  Hlouškowi, który posłał płaskie podanie w pole karne Wisły. Piłka zmierzała w stronę Necida, jednak ten, jakby zaskoczony, nie trafił w nią lewą nogą. Po mało emocjonującej pierwszej połowie było 0:0.

W drugiej części meczu Legia starała się podkręcić tempo. W 55. minucie Radović podał płasko do Moulina, który miał piłkę na nodze szesnaście metrów przed bramką gości. Niestety Francuz przestrzelił w tej dogodnej sytuacji. Trzy minuty później Wiśle udało się zaskoczyć Legię. Do prostopadłego podania doszedł Brożek i został zaczepiony w polu karnym przez Dąbrowskiego. Do 'jedenastki' podszedł Brlek i pewnym strzałem pokonał Malarza. Było 0:1. Trener Magiera natychmiast zareagował, wprowadzając na boisko Hämäläinena i Guilherme, którzy zmienili Necida i Kopczyńskiego. Legia atakowała z coraz większą determinacją, a goście nie rezygnowali z kontrataków. Po jednym z nich, mocno z dystansu uderzył Brlek i Malarz z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W 75. minucie było 1:1. Z lewej strony dośrodkował Hloušek, akcję na prawym skrzydle zamknął Jędrzejczyk i strzałem głową pokonał Załuskę. Legia niemal natychmiast mogła wyjść na prowadzenie. Goście popełnili błąd przy wyprowadzeniu piłki. Radović podał do Hämäläinena, który był sam przed Załuską. Niestety Fin fatalnie się pomylił i nie trafił w bramkę, mimo że miał mnóstwo czasu i miejsca. Tak dobrej sytuacji Legia już tego wieczoru nie miała. Najbliżej pokonania Załuski byli w końcówce meczu Odjidja-Ofoe, który mocno przymierzył z dystansu, oraz wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Szymański, który otrzymał podanie w polu karnym Wisły, ale nie trafił dobrze w piłkę i jego strzał minął bramkę.

Wynik 1:1 to bez dwóch zdań duże rozczarowanie, ale jakość gry Legii jest znacznie gorszym prognostykiem na przyszłość niż niedzielny wynik. Nadchodzą najważniejsze mecze sezonu, tymczasem u legionistów nadal próżno szukać dobrej formy. Obserwując postawę naszych zawodników, można odnieść wrażenie, że wszystko przychodzi im na boisku z wielkim wysiłkiem. Z trudem przychodzi im adresowanie celnych podań i oddawanie dobrych strzałów, nie widać polotu, dynamiki, wzajemnego zrozumienia. Piłkarska jakość naszych piłkarzy jest jak na polskie warunki wysoka, co widać choćby po pojedynczych zagraniach Odjidji-Ofoe bądź Radovicia, ale jednocześnie ta jakość nie przekłada się na odpowiednio dużą ilość szybkich, zespołowych akcji. Nie widać intensywności, pressingu, dominacji nad przeciwnikiem.

Legia traci do Jagiellonii już trzy punkty, w tabeli wyprzedził nas również Lech, a Lechia zrównała się z naszą drużyną punktami. Legia w obecnej dyspozycji niestety nie jest drużyną, która dawałaby szczególnie mocne podstawy do wiary w skuteczną obronę mistrzostwa Polski.

Dyskusja (14)
1poniedziałek, 01, maj 2017 09:35
corazstarszy
Właściwie przedostatni akapit tekstu starczy za wszystkie komentarze.

W zestawieniu z poprzednimi meczami w Warszawie w 2017, to było fajne w 2. połowie, że po stracie gola, Legia stworzyła kilka bardzo dobrych sytuacji, walczyła do końca o wygraną i nie była bezradna. Z drugiej strony, pod koniec meczu mocno ryzykowała. Bo musiała.
Nawiązując do „Siedem …” iocosusa, to nie sądzę, żeby Legia zgrzeszyła pychą. Raczej zbytnią pasywnością (i bezradnością) w 1. połowie i nieskutecznością w drugiej.
Widać, że o MP będzie niezwykle trudno. I może go po prostu nie być. Jeśli nie wygramy w Szczecinie (co wydaje mi się całkiem realne, bo ostatnio furory tam nie robimy), to pozostałych 5 meczów rozegramy o jak najwyższe miejsce w przedziale od 5 do 2. Wydaje mi się, że skala trudności przerasta trenera Magierę. Trudno dzisiaj uwierzyć np. w to, że wygramy z Brukbetem w Warszawie. Staną w 10 na 30 metrze od swojej bramki i nie przebijemy się, pchając się środkiem. A karnych z kapelusza jak tym z Poznania sędziowie nam dawać nie będą.
2poniedziałek, 01, maj 2017 09:49
W zasadzie z małą korektą mogę powtórzyć komentarz po meczu Z Cracovią.

Bardzo ciężko mi sie oglądało poczynania naszych piłkarzy w trzech ostatnich meczach.
Jak na razie nie dostrzegam szczytu formy, który powinien już nadejść. Meczem z Wisłą rozpoczęliśmy rundę finałową, a wielu naszych piłkarzy jest pod formą.
Nie poznaję Radovića, tego z jesieni. Jakiś zamulony, bez dynamiki i chęci do gry. Jędrzejczyk poza zarobkami i strzeloną bramką nie wyróżnia się niczym. Po raz kolejny nie dostrzegam jakości w 40 krotnym reprezentancie Czech i pomysłu na grę całej drużyny. Zupełnie nie rozumiem co się stało z bardzo dobrze funkcjonującą maszyną z jesieni, kiedy jak pisało wielu, gole mogłaby strzelać nawet sprzątaczka.
Z dużą dozą nieśmiałości oczekuję kolejnych meczów, pomimo, ze mamy Vadisa i chyba dobry terminarz.
3poniedziałek, 01, maj 2017 11:03
anonimowy_legionista
Ja to w telewizorni oglądałem jednym okiem, więc mocno skupiony nie byłem. Z tego co mnie raziło to często zbyt duże odstępy między graczami. Zwłaszcza jak Wisła zdążyła wrócić. Tylu świetnych piłkarzy i brak małej gry!?

Poza tym nie mamy napastnika, ale cóż ...
4poniedziałek, 01, maj 2017 13:04
Zbyszek
O tym,że nadal gra Legii jest statyczna i schematyczna.
Drużyna dysponująca obiektywnie wyższej klasy zawodnikami jak Legia powinna z takim zespołem jak Wisła narzucać swoje warunki gry.Grać szybko piłką wykorzystując lepsze umiejętności techniczne i przez to zmuszać rywali do przemieszczania się po boisku, gdyż tylko wybieganiem można taką różnicę próbować zniwelować.Z czasem na drużynę będącą w stałym ruchu musi nadejść zmęczenie , a wraz z nim nieuchronność błędów.Niestety obserwowaliśmy w naszym wykonaniu grę na ograniczonej przestrzeni połączoną z utrzymywaniem się w posiadaniu piłki oraz zdobywaniem terenu nie podaniami,a z piłką przy nodze.W ten sposób to nie przeciwnik biegał za nami i starał się nadążać za piłką, ale nasi szli do niego.Do tego role naszych zawodników są wypisane na ich pozycjach i nie stanowią żadnego zaskoczenia dla przeciwnika.Ma to swoje zalety pod warunkiem,że drużyna jest dopasowana i zgrana jak mechanizmy w zegarku.W naszej drużynie tak nie jest.O ile w meczach wyjazdowych rywale czują się przed własną publicznością zobligowani do przeciwstawienia się Legii w miarę wyrównaną grą to na naszym stadionie baczą na to,aby zabezpieczyć,albo zamurować bramkę i atakować tylko w bardzo sprzyjających okolicznościach.Więc kolejny mecz przy Ł3 można śmiało nazwać męczarnią zawodników połączoną z cierpieniem widzów.

O tym,że zbyt często para idzie w gwizdek.
Tego określenia użył Józef Piłsudski nazywając tak pracę posłów i porównując ją do pracy więźniów w Anglii.Więźniowie ci mozolnie poruszali miechami kowalskimi używanymi w kuźniach i hutach tylko,że wytwarzane przez ich duży wysiłek powietrze było wypuszczane na zewnątrz hali w której pracowali.W skrócie chodzi o to,aby każda praca, również ta zawodników na boisku była celowa i efektywna.Żeby nie polegała wyłącznie na biciu rekordów w % posiadania piłki, ilości wymienionych podań itp.,ale na stwarzaniu sytuacji do zdobywania bramek i ich wykorzystywaniu.Ale wymaganie od zawodników,ażeby w ogniu walki wymyślali skuteczne zagrania jest trochę na wyrost. Takie zagrania powinny być wyuczone, wyćwiczone, wytrenowane niejako na bocznym boisku.Nie wymagajmy, aby były one tak skonstruowane jak w siatkówce czy koszykówce, bo boisko większe i gra wolniejsza,ale żeby chociaż piłkarze wiedzieli gdzie być w stosunku do mającego piłkę partnera.A nie żeby dopiero improwizowali na boisku z reguły z opłakanym skutkiem.Swego rodzaju majstrem takich ustawień był trener Skorża, a Magiera był jego asystentem. Nie korzysta z tamtych doświadczeń i nauk. I szkoda.Można powiedzieć,że jesienią tych wymyślonych zachowań nie było, a wyniki były. Tak. Tyle,że była wysoka forma.Taktyka najczęściej wkracza tam gdzie zawodzą umiejętności i aspekty motoryczne.

O tym,że lata mijają, a następcy są gorsi od poprzedników.
Legia nie może ze stu przynajmniej powodów w aktualnej sytuacji pozwolić sobie na promowanie w zespole młodych zawodników.Pierwszym z nich jest sytuacja w tabeli. Właściwie od początku sezonu gonimy rywali, więc obawa przed utratą punktów zniechęca do eksperymentów.Ja założyłem,że trener Magiera świadomie wprowadził do kadry I zespołu kilku młodych piłkarzy,aby podnieść ich umiejętności poprzez trening z wysokiej klasy graczami oraz poprawić poziom ich wytrenowania i przygotowania fizycznego do zawodu.Widocznie materiał okazał się oporny na tyle,że przed rundą finałową trener uznał 4 z nich za zbędny balast.Tylko,że w ten sposób pole manewru i tak niezbyt szerokie zostało dodatkowo zawężone. Trener jest z własnego wyboru skazany na tych samych zawodników ,mających określony potencjał, którzy od wielu meczów nie wnoszą do gry niczego nowego, ani ożywczego.Gra nasza jest owszem uporządkowana, dość dobrze zorganizowana,ale wolna i nieskuteczna.Trener pod wpływem presji osiągnięcia wyniku obawia się ryzyka, a głównie tego,że może coś zepsuć w sytuacji w której szanse na tytuł jeszcze istnieją. Czyż można mieć o to do niego pretensje?. Oto jest pytanie.

O tym,że wytłumaczyć to nie to samo co zrozumieć.
Mamy do czynienia z dwoma rzeczywistościami, jedną opisową ,a drugą rozumową. Mogę powiedzieć,że potrafię opisać w miarę skrupulatnie taktykę, organizację gry, wady i zalety każdego zawodnika z których wynika,że teoretycznie większych zastrzeżeń do tych elementów mieć nie można. Bramkarz jest akuratny, dobry na linii,solidny, tylko kiepsko broni karne, dwaj boczni obrońcy poprawni w obronie, aktywnie podłączają się do akcji ofensywnych, jedynie niecelnie dośrodkowywują, środkowi obrońcy twardzi, szybcy, dobrze kryjący, popełniający mało błędów, jedynie kiepsko wprowadzają piłkę do gry,zastępuje ich w tym dziele jeden z nominalnych defensywnych pomocników, który czyni to dobrze,a dodatkowo potrafi i odebrać piłkę rywalom i przeszkodzić im w rozpoczęciu akcji, drugi defensywny pomocnik imponuje pracowitością, asekuruje,środkowych obrońców oraz piłkarzy organizujących grę zespołu, dwaj skrzydłowi są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie i trudno im odebrać piłkę, umieją znaleźć się w grze kombinacyjnej, jak i wyjść na pozycję przy długim podaniu, nie imponują tylko szybkością biegową i startową,ofensywny pomocnik wyśmienicie panuje nad piłką, bardzo dużo widzi, jest nie do zatrzymania dla rywali, precyzyjnie podaje, reguluje tempo gry, środkowy napastnik jest silny, dobrze gra głową, trudno mu odebrać piłkę, nie boi się walki z obrońcami, ma za małe przyśpieszenie. Opisać w telegraficznym skrócie umiem, tylko nie rozumiem jak oni mogą grać tak nieporadnie. Moja umysłowość nie jest w stanie tej zagadki ani pojąć, ani tym bardziej rozwiązać.

O tym,że łatwo pobłądzić,a trudno przyznać się do błędu.
Nie potrzeba szczególnie lotnego umysłu, aby skonstatować,że nasza drużyna nie tylko nie osiąga zadowalających wyników, ale po prostu gra źle.
Nie namawiam do jakiejś szczególnej ekspiacji, zwłaszcza publicznej,ale jakiś choć szczątkowy rachunek sumienia wypadałoby zrobić.Jego istotą powinna być reasumpcja dokonań i zaniechań. Bo tylko ona stworzy chociaż cień szansy na odwrócenie biegu zdarzeń.Nasz sztab demonstruje dobrą minę do złej gry i ja to rozumiem. Chciałbym tylko,aby pod tą zewnętrzną maską odbywała się burza mózgów nie na zasadzie co kontynuować,ale co zmienić. A do tego potrzebna jest i odwaga i gotowość intelektualna do przyznania się do błędu.To powinno być clou w odpowiedzi na sakramentalne pytanie ; dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?. To się nazywa samokrytycyzm. Bez niego nie da się w miarę obiektywnie i składnie ocenić tego co zrobiono źle, co dobrze, co kontynuować, a co zmienić. Tylko w takich warunkach możliwa będzie metamorfoza, postęp i odejście od marazmu . Czas próbować zatrzymać spadanie.

O tym,że lepsze jest wrogiem dobrego.
Ktoś się obruszy,że ośmieliłem się napisać coś tak oczywistego. Oczywistego ?. Czy aby na pewno.?.W grach słownych nie ma nic prostszego jak dokonać stopniowania przymiotników. To nic nie kosztuje. Tylko,że my tu nie opowiadamy o lekcjach polskiego w szkole tylko o realiach i wymogach życia.Mamy w przypadku tej maksymy do czynienia przynajmniej z dwoma zjawiskami, a mianowicie z mechanizmami obronnymi tego co jest oraz ze zniszczeniem tego co znane, na rzecz tego co przyszłe i niepewne.Gdyż to co lepsze nadchodzi kosztem tego co dobre czyli sprawdzone i poprawnie funkcjonujące . I to w tym sensie lepsze jest wrogiem dobrego jak i odwrotnie dobre jest wrogiem lepszego. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w drużynie piłkarskiej.Niewątpliwym jest potrzeba, być może już niedługo konieczność, dokonania zmian. Ale zmiany te charakteryzują się dużą niepewnością co do ich efektywności.
Więc dla ich dokonania potrzeba dużej odwagi oraz jakiejś szczątkowej chociaż gwarancji ich powodzenia.W piłce wbrew pozorom znacznie łatwiej dokonać gruntownej zmiany trenerowi doświadczonemu niż młodemu. Tamten dysponuje bowiem sprawdzonym warsztatem trenerskim, który sprawia,że on nad procesami ewolucji panuje. Tylko,że tzw. młody też kiedyś musi ten warsztat kształtować.Bo w tej sytuacji w jakiej jest Legia sama wiara w powodzenie przedsięwzięcia może nie wystarczyć.Doceniam trenera Magierę i jego poczucie odpowiedzialności,że nie wybiera się na tę wycieczkę w nieznane.Tylko,że być może będzie musiał.To dobre,ale i nie najlepsze.

O tym,że jesteśmy w gorszym położeniu niż byliśmy rok temu.
Nie chodzi li tylko o miejsce w tabeli czy o ocenę gry drużyny pod kątem zaufania do trenera.Wówczas byliśmy niejako na dorobku, nie było za bardzo co tracić,a wiele było do zyskania. To pokazuje jak łatwo przyzwyczaić się do dobrego, do bycia na szczycie i jak trudno zaakceptować ,że może być gorzej. Ale też konstatacja moja jest taka,że wejście do Ligi Mistrzów nie tylko niewiele nam dało,ale nawet chyba sytuację klubu pogorszyło.również pod względem bezpieczeństwa finansowego. Ja od lat zadaję retoryczne pytanie, na które odpowiedz jest prosta, a mianowicie : czy jak tym samym pracownikom będziemy płacili znacznie więcej niż dotychczas to czy oni staną się znacznie lepszymi pracownikami ?.A w Legii taki proces nastąpił. I odbyło się to kosztem inwestowania w przyszłość. Jednym słowem owoce awansu zostały przeżarte. Mamy do czynienia nie z okoniami,ale z tłustymi karpiami.Mówiąc wprost ,oni są zadowoleni,a ja trochę jak by mniej.
5poniedziałek, 01, maj 2017 15:53
dokanmars
pod innym artykułem pisałem o kilku analogiach do sezonu przegranego przez Berga, więc nie ma co czekać i sezon niech dokończy Vuko

Magiera już tego nie ogarnia, formy nie potrafił zbudować nawet na jeden mecz od początku roku, zostało jeszcze 6 i cień szansy. Nowa mietła nie poprawi dyspozycji, ale może dać impuls mentalny, warto spróbować. Drugi raz popełnienie tego samego błędu w krótkim czasie przez tego samego prezesa będzie co najmniej debilne i raczej nie będzie napawało optymizmem przed następnymi sezonami

Lepiej chyba przegrać mistrzostwo mając świadomość, że próbowało się coś zmienić niż dalej trwać w błędzie i nic nie próbować
6poniedziałek, 01, maj 2017 16:29
Baron
Zamiast komentarza zamieszczę pomeczowe wypowiedzi i gryzę się w język jak cholera by nic nie skomentować bo byłby ban.


"Rywale jeszcze potracą punkty i wszystko przed nami, ale musimy prezentować się lepiej. Dramatu na razie nie ma. "

"Zespół Wisły był dobrze zorganizowany, zagęścił środek boiska, zmienił ustawienie na 4-5-1 i mieliśmy problemy ze stwarzaniem akcji. "

"Wisła zagrała mądrze, ale nas nie zaskoczyła. "

"Wszystko może się jeszcze wydarzyć, walczymy dalej."

"Czekamy na kolejne spotkania i będziemy walczyli do końca "

"Walczymy dalej, nie poddamy się, będziemy gonić do końca, aż w końcu to zwycięstwo wydrzemy"

"Graliśmy dobrze, utrzymywaliśmy się przy piłce, a wiele pokrzyżował nam rzut karny podyktowany przez sędziego. "

"Nie wiem, dlaczego zaczynamy lepiej się prezentować po takim zdarzeniu, jak rzut karny. Musimy zrobić analizę, bo mamy pewien problem grając w Warszawie. Trudno nam trafić do siatki i objąć prowadzenie. Potem potrzeba sporo wysiłku, by odwracać losy spotkania.

"Znowu nie wygraliśmy przy Łazienkowskiej, ale tak czasem bywa… "


"Przegrywając, ma się w sobie więcej sił i agresji. Tak to w tej piłce jest… Przed meczami powtarzamy sobie w szatni, że od początku gramy na maksa, a potem coś się dzieje. Musimy w tym aspekcie prezentować się znacznie inaczej. Nie chcemy strzelać goli. Może podświadomie jeden liczy na drugiego?"

"Brakuje nam również goli strzelanych po stałych fragmentach gry. To mogłoby przeważyć szalę na naszą korzyść w niektórych konfrontacjach. Pracujemy nad tym na zajęciach. Poświęciliśmy na to trochę czasu,"

"Musimy teraz wygrywać, bo kolejna wpadka, przy kolejnych wygranych przeciwników, może mieć opłakane skutki"
7poniedziałek, 01, maj 2017 20:48
Bolek
Czekałem z tym komentarzem 24h bo myślałem, że trochę ochłonę. ale chyba już się nie doczekam.

Mam ich w dupie.

Tak zwyczajnie, bez górnolotnych słów. Mam dosyć bandy, która zaczyna dawać z siebie wszystko dopiero kiedy traci bramkę. To jest już kolejny mecz, w którym nagle, jak za machnięciem czarodziejską różdżką, po stracie bramki okazuje się, że można kreować sytuacje bramkowe, grać szybciej piłką, pressować na poważnie itd. Dla mnie to jest oznaka jednego - co zresztą przez 26 lat kibicowania Legii miałem okazję oglądać zdecydowanie zbyt często - Panowie Piłkarze wychodzą na mecz przekonani o swojej wyższości i dopiero jak się pod dupami zaczyna palić, to te dupy gotowi są ruszyć. Tylko, że nie zawsze starcza czasu, jak również jakości (ale to akurat nie jest wina piłkarzy, tylko tych którzy tę ekipę zmontowali i trenują).

Sezon jest przegrany - oni nie wyciągają wniosków, co wyraźnie widać po pomeczowych wypowiedziach. Te słowa słyszałem/czytałem w 2012 i 2015 roku. I efekty będą dokładnie takie same. Zresztą, gra jest w sumie też podobna.

Smutne to.
8poniedziałek, 01, maj 2017 23:07
Mroova
@Bolek

no cóż ... nic dodać, nic ująć .... więcej sam nie dam rady z siebie wydusić.
9wtorek, 02, maj 2017 13:31
dalkub
Nie będę pisał o meczu bo chyba szkoda na to czasu i energii. W obronę tytuły nie wierzę już od dawna, a teraz to się powoli sprawdza. Legia nie zagrała w tej rundzie ani jednego meczu na poziomie gry z jesieni 2016 roku i moim zdaniem są tego dwie przyczyny - jedna ma charakter krótkoterminowy a drugi charakter ogólny, który jest kwintesencją sposobu budowania klubu przez Leśnodorskiego.
Ten krótkoterminowy problem to przygotowanie fizyczne do sezonu, które...............nie wyszło niestety. Dlaczego? nie wiem, ale już pod innym tematem zarówno Zbyszek jak i ja zwracaliśmy uwagę, że drużyna nie ma tego kibice nazywają błyskiem, a ja nazywam dynamiką. Bolek napisał, że zaczynają grać jak przegrywają - tak oni się wtedy spinają, ale to mniej wynika z przygotowania a bardziej z jakiś rezerw ukrytych. Jakoś nie wierzę że im się "nie chce" i myślą że wygrają na luzie. Oni zwyczajnie nie mają tego czegoś. Duet Magiera - Krzepota nie zdał podstawowego egzaminu tj. przygotowania drużyny fizycznie na wiosnę 2017 i nie chodzi o to że oni nie mają siły czy wytrzymałości - oni nie mają radości z gry którą łapie się wtedy kiedy czuje się lekkość ruchu, szybkość, dynamikę, chęć podejścia do pressingu itd. - brakuje tego elementu.
Ktoś tu napisał by zwalniać Magierę - a pewnie najlepiej zwolnić wszystkich, bo się pomylili, bo coś poszło nie tak. W Legii trener pracuje maks 2 rundy, najczęściej mniej niż 2 to co ona może zrobić z tą drużyną? jak go ocenić, jak przy pierwszym kryzysie się go wywala, bo coś nie poszło. Jeżeli wie co i potrafi to naprawić to z pewnością musi mieć szansę ku temu. Problem polega na tym że Legia jest drogą zabawką i ten co się nią bawi powinien dawać nadzieje, że jej zwyczajnie nie zepsuje.
Teraz do kwestii ogólnej - jakiś czas temu była tu dyskusja może trochę na marginesie w kwestii sposobu zatrudniania ludzi w Legii, którą preferował Leśnodorski - czyli zatrudniamy ludzi bez doświadczenia bo na końcu okazało się że na takich doświadczonych nas stać nie było i chyba nadal nie jest. Mamy dyrektora sportowego co się uczył, a może nadal uczy? mamy dyrektora od nie wiem czego którego zatrudniono na takim stanowisku bo był zaangażowany - czy on jeszcze jest?, mieliśmy p. Ostrowską, którą potem zlinczowano medialnie, a to nie była jej wina że odpowiadała za coś na czym się nie znała, zatrudniono trenera Berga, którego dorobek trenerski był żałosny, zatrudniliśmy trenera Hasiego, na którego w Brukseli patrzeć nie mogli, zatrudniliśmy Magierę, trenera bez doświadczenia na takim poziomie, faceta który prowadził rezerwy i drużynę z 1 ligi przez kilka miesięcy. Faceta, który nie przechodził ani przez kryzys, ani przez zimowe przygotowanie jako pierwszy trener na poziomie choćby eklapy. Czy kogokolwiek dziwi że ci ludzie popełniają błędy skoro się uczą? Oczywiście cały świat zna przypadki i przykłady że przychodzi młody trener i daje radę, że przychodzi nowy dyr. sportowy i ma super efekty, tylko czy oni przychodzą do klubów z topu w swoim kraju? czy do słabszych klubów z danej ligi? czy organizacje do których wchodzą są ustabilizowane? czy są to organizacje w budowie. I kluczowe pytanie, czy w tych organizacjach cały zespół managersko trenerski jest w fazie uczenia czy tylko jakieś jego elementy, a reszta nastawia się na pomoc jeżeli coś byłoby nie tak?
Czy Magiera zasługiwał na szansę w Legii Warszawa - tak za 3-4 lata, gdyby wprowadził Zagłębie do Eklapy, gdyby je utrzymał, gdyby przeżył ze 2 solidne kryzysy i je pokonał, bo wtedy nabrałby czegoś co jest tak bardzo potrzebne na tym stanowisku - doświadczenie.
Teraz kolejne pytanie - czy Leśny do swoich biznesów które prowadzi dobrałby kadry które się uczą? czy raczej dobrałby ludzi z doświadczeniem? - na to pytanie warto sobie odpowiedzieć.
Brak doświadczenia Magiery widać dostatecznie na przykładzie sytuacji z drugim zespołem - zrobiono dokładnie to co on sam kontestował 2 lata temu - zmienił zdanie i ok, ale właśnie dlatego trzeba doświadczenia.
I teraz napiszę coś za co zostanę tu zlinczowany - pewnie za powyższe już i tak mi się oberwie - zamiast nowego kontraktu dla Ofoe (którego cenię potwornie i chcę by tu został do końca kariery) poproszę o trenera z doświadczeniem takiego na 3-4 sezony, takiego co ma doświadczenie, co widział lepszych zawodników niż Ofoe na codziennym treningu, takiego co ma sztab który potrafi przygotować zespół do sezonu i przyjąć dla niego najlepszą taktykę, a Magierze powiedzieć tak - chłopie czekamy na ciebie za czas jakiś, popracuj na własny rachunek, wygraj coś przegraj też, ale dorośnij. To będzie najlepsze i dla niego i Legii.
Najpierw kadra profesjonalistów tj. dyr sportowy, trener, potem wysokie kontrakty, najpierw boiska do treningu, potem miliony euro na transfery. Legii nie stać na dziadostwo w miejscach gdzie jest to kluczowe, a mistrza jak powiedział Staszek da się zrobić i bez Ofoe, i bez Moulina, Radovića i paru innych - skoro da się zrobić (być może) Sheridanem, Vasiliewem i Runje
10środa, 03, maj 2017 11:41
Zbyszek
@Dalkub.
Jak pamiętasz wielokrotnie pisałem o tym,że Legia to nie jest klub do uczenia się,ale do spełniania.W tym duchu pisałem wczesną jesienią o czasowym zatrudnieniu trenera zderzaka wskazując na Magierę, który by poprowadził klub przez okres niezbędny do znalezienia trenera docelowego, gdyż jak wiadomo na rynku jest ostry niedobór trenerów coś potrafiących, a ci którzy są mają robotę i są zajęci.Błędem nie było zatrudnienie Magiery,ale brak zmiany przed rundą wiosenną. Tylko kto w tym natłoku panegiryków na część Magiery miał odwagę napisać o potrzebie jego zmiany. I znowu chwaląc siebie jam ci to prawie wprost wyartykułował w felietonie o nim.
Lecz nie przesadzajmy z tą sprawczą rolą tzw.I trenera .Owszem jest ona okazalsza niż jeszcze 40 czy 30 lat temu, bo wówczas to jakość zawodników decydowała,ale i we współczesnym futbolu jego rola jest ograniczona przez konieczność oparcia przygotowania fizycznego na specjalnym do tego wyznaczonym trenerze-fizjologu.Też pisałem pod adresem prezesa BL aźeby w charakterze doradców zatrudnił Strejlaua i Gmocha, jednego od oceny planów przygotowania motorycznego ,a drugiego od organizacji taktycznej gry drużyny i doboru do niej odpowiednich wykonawców. Groch o ścianę. Zamiast tych co wiedzieli co i jak wolał wydać duże pieniądze na aparaturę rodem z Australii , którą mu pokazano w Barcelonie.Ale nikt w Legii z niej nie umie i umiał korzystać. Bowiem dziś przygotowanie fizyczne odgrywa kluczową rolę i to na jego fundamencie można budować, taktykę, organizację gry, styl i mentalność. Z trenerów Legii w ostatnich kilku latach tylko Janek i Czerczesow mieli takich fachowców.
Nie miał ich Berg, nie miał Hasi i nie ma Magiera.
Gorzej, gdyż jak to sam napisałeś jest wielce prawdopodobnym,że Krzepota
przetrenował zawodników. Jeszcze znowu do niedawna uważano,że gracz wszystkie obciążenia zniesie. Tak np. uważał w Wiśle Petrescu. Wiadomo jednak,że przetrenowanie jest możliwe i jest ono wyjątkowo groźne, gdyż nasz mózg uznaje je za zagrożenie i blokuje neurony przed powtórzeniem paraliżu funkcji fizycznych.
Inaczej mówiąc nasza drużyna mając jak na nasze warunki znakomitych zawodników nie radzi sobie tylko dlatego,że ich możliwości fizyczne takie jak naturalna szybkość, wybieganie, przyśpieszenie zostały w nieudolnym procesie treningowym zablokowane.
Jest to w jakimś sensie wina przeambicjonowanego Magiery. Lecz jak słusznie wskazujesz ten łańcuch niekompetencji jest szerszy.
I znowu powtórzę to com był napisał. Awans do LM pokrył na niekrótki czas ogromne pokłady niekompetencji, nieudolności i dziś Legia jest w gorszym położeniu niż była rok temu.Pozdrawiam
11środa, 03, maj 2017 17:30
dalkub
Zbyszek - niestety amen.
12środa, 03, maj 2017 19:29
MeM
Panowie, chcecie zatrudnienia jnowego trenera? Naprawdę wierzycie, że to rozwiąże wszystkie kłopoty? Nie prościej zacząć budować sztab sprawdzonych, doświadczonych profesjonalistów od przygotowania (tak naprawdę to pewnie powinno ich być kilku), diety, skautingu itd. Wg mnie przydaliby sie takze dodatkowi trenerzy dla poszczegolnych formacji i porządny sztab analityczny. No i oczywiscie więcej boisk do treningu. Zamiana w tej chwili Magiery na kogoś innego to jak obstawienie czerwonego na ruletce. Około 50% szans, że się uda.
13środa, 03, maj 2017 19:29
MeM
Panowie, chcecie zatrudnienia jnowego trenera? Naprawdę wierzycie, że to rozwiąże wszystkie kłopoty? Nie prościej zacząć budować sztab sprawdzonych, doświadczonych profesjonalistów od przygotowania (tak naprawdę to pewnie powinno ich być kilku), diety, skautingu itd. Wg mnie przydaliby sie takze dodatkowi trenerzy dla poszczegolnych formacji i porządny sztab analityczny. No i oczywiscie więcej boisk do treningu. Zamiana w tej chwili Magiery na kogoś innego to jak obstawienie czerwonego na ruletce. Około 50% szans, że się uda.
14czwartek, 04, maj 2017 08:46
dalkub
Ależ nie - dla mnie ciągłe zwalnianie trenerów i poszukiwanie tzw. ratowników to najgorsze co jest w Legii. Z każdym nowym trenerem przychodzą nowe pomysły i nowi ludzie, którzy dokonują zmian, czasem potrzebnych a czasem zbędnych.
Ja i tak rozumiem wpis Zbyszka jestesmy za tym aby w Legii w kwestii zatrudniania ludzi którzy mają kluczowe znaczenie dla klubu skończyć z partyzantką i niepotrzebnym ryzykiem, a rozpocząć od tego że w klubie potrzeba profesjonalizmu. Dlaczego? ano dlatego że zarówno Leśnodorski jak i Mioduski mają pojęcie o piłce jak średni kibic, dyrektor sportowy ciągle się uczy, trener nie ma doświadczenia, asystenci też, o Ebebenge i Ostrowskiej nie będę pisał bo szkoda czasu. Tym ludziom brakuje doświadczenia co znaczy że w klubie nie ma ludzi którzy potrafili by im jakąś wiedzę przekazać - oni muszą popełniać błędy bo pracują - i dobrze, i czegoś tam chcą - też dobrze, tylko nie do końca wiedzą jakie to urodzi konsekwencje - i to już jest słabe. To trochę jak w firmach gdzie są pracownicy doświadczeni i nowi i ta wiedza jakoś przechodzi z człowieka na człowieka - tu tego nie ma.
Magiera to fajny chłop, ale być może zrobi mu się taką samą krzywdę jak Zielińskiemu - wsadzi na wysokiego konia od razu i chłop z niego spadnie - sam jestem ciekaw co kibice będą pisać jak Legia zajmie 4 miejsce w lidze? co zrobi Mioduski?
Wiemy, bo to widać że Legia gra słabo, moim zdaniem głównie ze względów fizycznych, ale możemy o czymś nie wiedzieć. Bez względu na to czy to tylko kwestie fizyki czy inne one biją w sztab szkoleniowy niestety, co konstatuję z dużą przykrością.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1