- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Polska - Rumunia 3-1: Blisko, coraz bliżej
W szóstym meczu eliminacji do mistrzostw świata reprezentacja Polski zanotowała piąte zwycięstwo. W sobotni wieczór Polska pokonała Rumunię 3:1. Wszystkie bramki dla naszej reprezentacji zdobył Robert Lewandowski.
Selekcjoner Adam Nawałka nie mógł skorzystać z pauzującego za żółte kartki Kamila Glika, a na ławce rezerwowych usiadł Grzegorz Krychowiak. Skład reprezentacji Polski wyglądał następująco: Szczęsny - Piszczek, Cionek, Pazdan, Jędrzejczyk - Błaszczykowski, Mączyński, Zieliński, Linetty, Grosicki – Lewandowski. Goście rozpoczęli w składzie: Tătărușanu - Benzar, Chiricheș, Săpunaru, Toșca, Latovlevici - Stancu, Pintilii, Marin, Chipciu – Andone.
Mecz zaczął się bardzo spokojnie. Żadna z drużyn nie była w stanie stworzyć sobie sytuacji strzeleckiej. Polacy próbowali ataku pozycyjnego, ale bez efektów. Rumuni kontrowali, jednak zbyt mała ilością zawodników, by poważnie postraszyć naszą reprezentację. Sytuacja zmieniła się w 28. minucie. Ożywił się Zieliński, efektownie minął kilku rywali i podał na prawą stronę boiska do Piszczka. Piszczek dośrodkował, a w polu karnym zbyt agresywnie interweniował Săpunaru. Sędzia Buquet podyktował rzut karny, do którego podszedł Lewandowski. Nasz kapitan pewnym strzałem wyprowadził Polskę na prowadzenie. Polakom zaczęło grać się łatwiej, szybciej przedostawali się pod bramkę Tătărușanu. W 36. minucie piłkę w polu karnym otrzymał Grosicki, strzelił, ale trafił wprost w bramkarza. Dwie minuty później doskonałą szansę miał Lewandowski, ale przegrał pojedynek z Tătărușanu. W obu przypadkach autorem precyzyjnych, otwierających podań był Mączyński. Niestety piłkarz Wisły musiał wkrótce opuścić boisko z powodu urazu. W jego miejsce na boisku pojawił się Krychowiak. W 41. minucie niezbyt pewnie interweniowali nasi obrońcy i mocno, ale bardzo niecelnie strzelił Latovlevici. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry z dystansu uderzył Stancu, ale i tym razem Szczęsny nie musiał interweniować.
Po pierwszej połowie było 1:0. Polska wyglądała na drużynę znacznie dojrzalszą i dysponującą wyższymi umiejętnościami niż Rumunia, ale przewaga tylko jednej bramki nie dawała nam komfortu.
W 48. minucie szansę z rzutu wolnego z kilkunastu metrów miał Latovlevici, jednak trafił w mur. Polacy atakowali, ale w kilku sytuacjach zabrakło ostatniego podania. Naszym zawodnikom udało się podwyższyć prowadzenie w 57. minucie. Z rzutu rożnego dośrodkował Zieliński, w polu karnym do strzału głową doszedł Lewandowski i nie dał szans Tătărușanu. Pięć minut później było już 3:0. Fatalny błąd popełnił Săpunaru, który sfaulował w polu karnym Zielińskiego. Do rzutu karnego podszedł Lewandowski i zdobył swoją trzecią bramkę tego wieczoru. W 72. minucie na boisku pojawił się Milik, który zmienił Linetty’ego. W 77. minucie bramkę zdobyła Rumunia. Mocno z dystansu uderzył Stancu, piłka odbiła się od Pazdana i wpadła w okienko polskiej bramki. Kilku minut później ładną akcję przeprowadził wprowadzony z ławki Stanciu i niewiele się pomylił. Wśród Polaków za Zielińskiego na boisku zameldował się Teodorczyk. W ostatnich fragmentach meczu nasza reprezentacja nie prezentowała się zbyt dobrze, ale podopiecznym Nawałki udało się w miarę spokojnie utrzymać dwubramkową przewagę nad Rumunią.
Polska ma w tym momencie sześć punktów przewagi nad Danią i Czarnogórą. To doskonała pozycja przed jesiennym finiszem rywalizacji o awans do turnieju w Rosji. Kluczowy dla losów eliminacji może okazać się wyjazdowy mecz z Danią, z którą zmierzymy się 1 września. Na szczęście w meczu z Rumunią udało się uniknąć żółtych kartek dla zawodników zagrożonych absencją (między innymi Lewandowskiego), a do wyjściowej jedenastki będzie mógł wrócić Glik.


Jeśli to sen, niech nikt nie waży się mnie obudzić.
Nieźle to wygląda, że z ławki wchodzą piłkarze światowej klasy: Krychowiak (PSG - 25 mln Euro) Milik (Napoli - 19 mln) czy Teodorczyk (Anderlecht - 12,5 mln) to chyba więcej niż cała nasza ekstraklasa
Szczęściarz z tego Nawałki, ale trzeba przyznać, że potrafił to poskładać.
Po zdobyciu pierwszej bramki jakiś baran odpalił na trybunie racę. Około 3 minuty później już go na trybunach nie było. W asyście ochroniarzy, przy pełnej akceptacji kibiców spokojnie opuścił trybuny. Po drugiej stronie kilku idiotów próbowało zakłócać oglądanie meczu innym kibicom stojąc w przejściu. Po 5 min negocjacji w asyście ochrony i przy aplauzie i oklaskach kibiców opuścili stadion. Najbardziej krewki w kajdankach.
Można ? można, tylko trzeba chcieć
Napisaliście o plusach, ja napiszę o minusach. To, co Nawałka odwalił ze zmianami, to naprawdę "mistrzostwo świata". To już tam żadnego pomocnika nie miał na ławce? Co się w ogóle dzieje z Jodłowcem? Dziennikarze jakoś dziwnie nabrali wody w usta, tematu nie ma a piłkarz ostatni swój mecz zagrał 3 tygodnie temu (z Jagiellonią) a potem przepadł.
Druga sprawa, to nasze skrzydła. Na chwilę obecną wydają się mocno wyleniałe. Po Błaszczykowskim widać już lata a Grosik ma siły na godzinę meczu. Nie powinno nam to przeszkodzić w awansie na mundial ale za rok Nawałka może mieć naprawdę niezły ból głowy, bo następców ja za bardzo nie widzę.
No aż tak pięknie jednak nie było...
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/692992/rumuni-oskarzaja-polakow-jedno-haslo-punktem-zapalnym-burd
Czyli w samozachwyt popadać nie należy, bo jest jak jest, a że ci co burdy będą chcieli wywołać zawsze się znajdą.
Nie jesteśmy jedynie -"ładną twarzą kibicowania" też swoje za uszami mamy, ale przykład pana od racy delikatnie nazwę to - "odmiennego" jest czymś co zaczyna zmieniać trendy
Kibice z Rumuni dostali jeden sektor za bramką pod samym dachem
Sprowokowani próbowali "powalczyć"
"Na szczęście w porę zareagowały służby porządkowe, które używając gazu łzawiącego zaprowadziły porządek na trybunach"
Po interwencji na trybunie zostały niedobitki.
U nas jakiś kark kopie kibica w głowę na oczach całej Polski i jak gdyby nigdy nic przechadza się po murawie. Drugi z zakazem stadionowym bryluje na murawie jak u siebie w ogródku.
Taka mała różnica
O racach już nie chce sie nawet pisać.
Dokładnie wiadomo kto i kiedy rozpali
Za ostatnie zabawy 40 tyś kary. Miodzio bogaty to zapłaci, a co ?
Ja uznaję i wiem, że jednak mecze kadry są nazwijmy inną "sztuką" kibicowania, ale też wiem, że nieraz mało brakuje do sytuacji przykrych tu wklejam tekst bo o tym mowa:
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/693017/nerwowo-na-trybunach-narodowego-przez-90-minut-pachnialo-ostra-bojka
Wszystko ładnie i pięknie, ale naocznemu świadkowi raczej wiarę trzeba przyznać, bo z tego co przedstawia o krok było od dużej bijatyki.
Sam piszesz o prowokacjach w stronę Rumunów więc tak miło raczej jednak nie było...
Natomiast o kopaniu na murawie Legii kibica Legii przez ( ...............) w chwili zdobywania mistrzostwa kraju nawet wspominać nie chcę bo to bandyterka przerażająca...
Ale co ciekawsze jakie stanowisko wobec tego problemu zajmie Pan Prezes w jednej osobie - Mioduski. Ze wszech miar bardzo to interesujące...
A sam mecz w naszym wykonaniu był wyrozumowany i wyrachowany,widać ,że drużyna reprezentacyjna jest już dojrzałą i pewną siebie i swoich możliwości.Poziom meczu zaś mocno średni, bowiem,aby był wysoki to potrzeba do tego wysiłku obu grających drużyn,a Rumuni zagrali koszmarnie. Hajto, który chciał,aby nasza drużyna od pierwszych sekund meczu napadła na Rumunów i strzeliła im bramkę chwalił rywali,że grają w dwóch formacjach blisko siebie.Bo tak było. Oni grali blisko siebie tylko,że ,aby podjąć walkę to trzeba grać blisko, ale przeciwnika. Natomiast oni byli pasywni. Można grać defensywnie i grać aktywnie,a Rumuni grali strachliwie, jak by obawiając się,że atakowanie naszych graczy może skończyć się blamażem.Trener Daum po meczu chwalił naszą drużynę jak by chciał powiedzieć swoim krytykom,: przy ocenie występu weźcie pod uwagę z jaką świetną drużyną mieliśmy do czynienia i to na ich terenie.
I tu jest ten pies pogrzebany,że nie wiemy na co nasz zespół tak naprawdę stać. Rywali do awansu mamy wymarzonych, gdyż żaden z nich z nie dorównuje konkurentom z poprzednich eliminacji: Niemcom, Irlandczykom czy Szkotom.Jednocześnie za gwiazdę reprezentacji robi Mączyński, który w naszej lidze jest dobrym ,ale jednym z wielu.Zaś rezerwowi , którzy weszli na boisko zachwytów nie wywołali. Bowiem eliminacje już raczej zwycięskie za nami i teraz wypada sposobić się na podbicie Rosji
To są dwa odmienne systemy walutowe.
W jedynym przypadku tak jak piszesz brawa za pozbycie się barana w drugim agresja i dodająca sił przyśpiewka zostaw kibica hej k.. zostaw kibica.
Co mnie zaciekawiło, zastanowiło. Na tt nawet sympatyczni i z gruntu rzeczy porządni ludzie o atmosferze na Narodowym wypowiadają się drwiąco. Nie rozumiem tej chęci przypodobania się no właśnie komu?
@Zgred
Nie licz na nic.
Na tt nawet sympatyczni i z gruntu rzeczy porządni ludzie o atmosferze na Narodowym wypowiadają się drwiąco.
Choć sam jestem antypatyczny, z gruntu nieporządny i jakiś czas temu skasowałem z dawna nieużywane konto na twitterze
I nie, w żadnym wypadku nie jest to próba usprawiedliwiania, czy nawet odwracania uwagi od haniebnych zdarzeń ze stadionów ligowych. Stwierdzam fakt. I tyle.
Zupełnie się z Tobą nie zgadzam, bo i ciszy o której piszesz nie było, ani nie pojawiła sie niepokojąca rysa.
Oczywiście tzw doping w niczym nie przypomina tego z ligowych boisk, bo i klient nie ten, ale do ciszy było bardzo daleko.
Jeśli słyszałeś uderzenia buta w piłkę czy komunikację zawodników, to zapewne zasługa nowoczesnych mikrofonów kierunkowych. Na stadionie tego nie słychać, tak jak wspomnianego przez Zbyszka Hajty
Mnie osobiście nie brakowało przyśpiewek:
"A my Lecha, kurwy kolejorza, wrzucimy do morza..."
"Legia to stara kurwa, Legia jebana jest..."
"Gdańska kurwa a eja eja o..."
"Zawsze i wszędzie policja jebana będzie..."
"Śląska kurwa a eja eja o..."
"Legia rucha Rucha..."
i tym podobne pieśni przez 20 minut non stop, które jakoby miały "podnieść drużynę, gdy nie idzie.." To ja już wolę "ciszę" o której piszesz
Aha, "atmosfera" jest i owszem identyczna, ale na sektorach tych, którzy na nią narzekają. Wychodzą na przerwę kilka minut przed gwizdkiem by wrócić na drugą połowę spóźnieni po kilkanaście minut. Trudno bowiem w 15 min zaliczyć wszystko, co serwują w barze. Na szczęście zlikwidowano tam monitory, bo niektórzy w ogóle nie wychodzili na drugą połowę
Na c-L już o tym pitoliliśmy, gwoli przypomnienia Jan krzysztof Bielecki publikę reprezentacyjną nazwał krewetkową czy też kawiorową. Według mnie atmosferę piknikową na meczach kadry trzeba zaakceptować, tak jest i niech tak pozostanie, to znaczy „nawoływanie do współtworzenia widowiska” niech ma charakter tylko i wyłącznie spontaniczny, adekwatny ‘piknikom’. Na tej zasadzie ‘piknikowy doping’ nigdy nie będzie taki jak ten zorganizowany, w decybelach i w intensywności nigdy zaangażowanym nie sprosta, ale też piknik na meczu kadry czuje się „u siebie” i dobrze, według mnie niech tak pozostanie, a przysłowiowy piknik zamiast lamentować nad zachowaniem kiboli niech się nauczy i odśpiewa trzy lub cztery zwrotki hymnu, korona z głowy by mu nie spadła, co w tym nagannego? Sympatycznymi, pokojowo nastawionymi Irlandczykami bezustannie śpiewającymi na stadionie się zachwycamy, a sami co? Przecież ubóstwo repertuaru wokalnego na meczach repry aż skrzeczy, narzekamy na wulgarne kibolskie przyśpiewki, ale sam piknik jest w stanie tylko zawodzić „Polska Biało-czerwoni” i w zasadzie chyba nic więcej!? Zamiast wytykać coś komuś, może lepiej postarać się o jeszcze lepszą, efektowniejszą piknikową autoprezentację?
Odnośnie samego „mało emocjonującego meczu” to tym razem to określenie należy odbierać pozytywnie a nie negatywnie. Co prawda Nawałka chciał chyba te emocje wzniecić dokonując takich a nie innych zmian, według mnie kuriozalnych, ale selekcjoner zawsze może się obronić na zasadzie: „przecież wygraliśmy 3:1 składem i zmianami które zapodałem, zatem czego się czepiacie?”.
Przed meczem pisałem, ze nie mam przekonania do Mąki zatem teraz muszę mu oddać, że te dwa podania które zrobił, jedno do Grosika w pole karne który chyba skiksował przy strzale, a drugie do Lewego gdy wszyscy myśleli ze był na spalonym a nie był, to były wisienki na torcie i potwierdzenie chyba najlepszych 45 minut Mąki na kadrze. Gdyby Krycha tak zagrywał to byśmy mówili, pisali, że to adekwatny poziom dla piłkarza wartego kilkadziesiąt baniek.
Wbrew oczywistemu zwycięstwu, sądzę że w poprawie gry, ustawienia, w wyegzekwowaniu predyspozycji piłkarzy są jeszcze rezerwy, ale skoro nie grając nic szczególnego i tak Rumunom nie pozostawiamy złudzeń to należy się tylko cieszyć.
Teraz na deser pozostaje już tylko U-21.
No tak, zapomniałem. Telewizja kłamie. Z sobie tylko wiadomych przyczyn wredny Polsat na ostatni kwadrans wytłumił trybuny, a boisko podkręcił na maksa. Swoją drogą, ci dźwiękowcy od Solorza to zdolne bestie. Za taką robotę należy im się jakieś Grammy, albo przynajmniej Fryderyk
Napiszę to jeszcze raz, najprościej jak tylko potrafię, jednocześnie z góry przepraszając za dosadność: nie jestem zwolennikiem śpiewania o starych kurwach, które na zmianę trzeba jebać i strzelać im gole. Po pierwsze, z bagażem pewnej teorii i praktyki śmiem twierdzić, że znacznie przyjemniej jebie się młode i niekoniecznie kurwy. Po drugie, jeśli gramy w lidze z kurwami, to kim, do kurwy nędzy, jesteśmy sami? Nie podoba mi się również obiecywanie sędziemu, że już za chwilę wsadzimy mu coś tam w buzię. Choć na wskroś tolerancyjnym, jestem jednak heterykiem i perspektywa zbiorowego gwałtu oralnego na tym spoconym, trzydziesto-czterdzestoparoletnim facecie biegającym po boisku z gwizdkiem nie wydaje mi się kusząca. A już wciąganie do zabawy całej jego rodziny (w tym np. teścia, tak?) wywołuje u mnie odruch wymiotny.
Mógłbym tak jeszcze długo. Generalnie rzecz ujmując, ustawiczne lżenie przeciwnika na ligowych stadionach (tak, gdyby kto pytał, mam świadomość, że na Cracovii odbywa się to żenująco często) to nie moja bajka i absolutnie nie chciałbym go importować na kadrę. Co ani na jotę nie zmienia faktu, że ciszę na Narodowym uważam po prostu za słabą. I tyle.
Może po prostu miałeś zbyt wyciszony telewizor, żeby eksperta Hajty nie słyszeć i stąd wrażenie "cichego" stadionu.
Ja na nim byłem i wiem jak było
Był doping na miarę klienta, jaki na Narodowy chodzi. Z tego, co mi wiadomo ok 30% biletów rozchodzi się wśród sponsorów. Mój bilet ufundowała firma Nike.
Osoby obdarowane przychodzą całymi rodzinami. Widok umalowanych w biało czerwone barwy dzieciaków jest bezcenny, szczególnie gdy przez cały rok ogląda się łyse karki.
Trudno sobie wyobrazić aby matka z dwójką dzieci wtórowała ojcu stadionowe pieśni. Ten doping jest inny, bardziej emocjonalny, ale też cichszy, co mnie akurat nie przeszkadza. Darcie ryja mam na co dzień przy Ł3, więc specjalnie nie tęsknię, szczególnie za wulgaryzmami, o których raczyłeś wspomnieć.
Atmosfera stadionu Narodowego w mojej ocenie w niczym nie odbiega od tej na wypełnionych po brzegi stadionach bejsbola. Piknik rodzinny z coca colą, popcornem i hot dogami, za to bez kurew, pozdrowień do więzień i lania po mordzie nawet swoich.
Pewnie by nie spadła tylko pytanie po co? Tak się w naszym kraju przyjęło że na uroczystościach państwowych grana ( śpiewana ) jest jedna zwrotka i refren. Czy nowy trend ma również zagościć np przy wizytach głów państw? Przecież korona z głowy żadnemu nie spadnie stojąc te kilka minut dłużej prawda? Wyslilimy noty do komitetu olimpijskiego i innych międzynarodowych stowarzyszeń aby grali od tej pory 4 zwrotki, korona z głowy im nie spadnie. Ja myślę że może iść dalej, różaniec ( ok wersja skrócona ) i obowiązkowa Nowenna do Matki Boskiej Królowej Polski.
Co do repertuaru to na ich szczęście nikt nad nimi nie stoi i nie krzyczy śpiewać kurwa! Niech tak zostanie.
Żeby jasność była, przed meczem na stojąco (również piłkarze) odśpiewane były dwie zwrotki hymnu, podczas którego cały stadion zrobił gigantyczną flagę narodową, co zapewne pitolnicy widzieli w tv.
Mnie chodzi o "nową świecką tradycję" śpiewania hymnu przy biegających piłkarzach. co można uznać za profanację.
Na Legii "prawdziwi patrioci" śpiewają cztery. "Lenie" z Narodowego wykonali jedną i "korony pospadały"
Edit
Kończąc przydługi wątek dotyczący atmosfery, to faktycznie nie było takiej jak na ostatnich meczach PP. Stadion nie przypominał Warszawy po powstaniu, nikt w bramkarza nie rzucał zapalonymi racami ani żaden ojciec na oczach własnego syna nie dostał po ryju, tylko dlatego, że nie "kurwił"
Nie wiem czy na TT tęsknili za taką atmosferą.
Pozdrawiam
Gdybyśmy mieli traktować Mazurka Dąbrowskiego z pełnym pietyzmem, to przecież gdy na trybunach przez kibiców jest intonowany, to w dole na murawie piłkarze powinni przyjąć postawę „na baczność” żeby oddać należne honory. Nic takiego się nie dzieje, ani podczas Mazurka ani podczas Marsylianki i całe szczęście bo mój zgrzyt z hymnem w trakcie meczu polega na konstatacji, żeby tylko w trakcie jego odśpiewywania nie strzelono nam jakiejś bramki, no jakoś tak nie przystoi, kiepsko wygląda, to samemu przyznaję. Prawda, ale pomijając tą drażniącą ewentualność, może właśnie zamiast nabożnej czci i akademickiej sztampy i koturnowego ceremoniału, traktujmy te pieśni w swojej pierwotnej formie, czyli jako „melodie ludowe” , żołnierskie przyśpiewki, wzywające do walki w imię obrony „barw narodowych” kiedyś na polu bitwy, a obecnie w szrankach sportowych. Czyż nie taka była i nie może być teraz ich funkcja, prosta, bezpośrednia, a nie napuszona i dostojna.
Jeżeli takie podejście byśmy zaakceptowali, to jedyną przeszkodą dla której kibic-piknik miałby nie śpiewać czterech zwrotek jest to że tak właśnie czynią ci nienawistni kibole, obrzydli troglodyci, chuliganka stadionowa zgrywająca „prawdziwych patriotów” i z czterech zwrotek odśpiewywanych w całości Mazurka Dąbrowskiego robiąca swój wyznacznik. Czyż nie dostrzegacie absurdu, piknik zaczyna się wyzbywać terminu „patriota” bo z nim identyfikują się kibole i zaczyna się wyzbywać prawa do odśpiewania hymnu w całości bo tak też czynią kibole, a szlachetny piknik za wszelką cenę nie chce z nimi być kojarzony? Piknicy nie bądźmy śmieszni i nie wyzbywajmy się atrybutów do których każdy ma prawo. Jeżeli piknik na kadrze będzie śpiewał cztery zwrotki Mazurka Dąbrowskiego to przestanie to być wyznacznik kiboli. A to dobrze czy źle!? Przy tym, hymn oficjalny może być dwu-zwrotkowy, a ten odśpiewywany przez kibiców właśnie cztero-zwrotkowy, bez pompy i ceremoniału, sami dla siebie możemy sobie na to pozwolić.
Oczywiście nie jestem za zastąpieniem „Polska Biało-czerwoni” Mazurkiem Dąbrowskiego w czterech zwrotkach, ale nie widzę nic zdrożnego gdy na meczach repry, pod ich koniec pojawia się albo jako pieśń ciągle jeszcze zagrzewająca do boju, albo już jako zwiastun zwycięstwa w ten sposób gloryfikowanego przez kibiców. Co istotne ta ‘patriotyczna pieśń żołnierska’ ma chyba największe szanse na najbardziej masowe równoczesne odśpiewanie. Może tym samym będzie to zachętą do innych chóralnych piknikowych inicjatyw.
Nie poddawaj się, ukochana ma.
Nie poddawaj się, Biało-czerwona!
Tak się zastanawiałem która jeszcze nacja śpiewa hymn w trakcie meczu i rzeczywiście Francuzi to robią. Czyli zupełnie zboczeni nie jesteśmy. Nie wiem ale przy reprezentacji coś mi się wydaje, że intonują Mazurka jako pieśń triumfalną czyli wtedy kiedy wygrywamy. Mogę się mylić i kiedy dostajemy łomot też intonują dla podniesienia na duchu. Ta druga opcja bardziej mi się podoba.
Czy potrzebny szerszy repertuar? Nie wiem oni śpiewają z serca a nie na rozkaz i to co im najlepiej leży. Przyjmie się jeszcze coś dobrze nie jakoś bym nie rozpaczał.
U piknika jest złota wolność szlachecka, robi co chce, albo sobie pośpiewa gdy ma na to ochotę, albo będzie milczał, nikomu nic do tego.
Kibice siatkarscy, czyli pełne piknikowo wczoraj przy rozpoczęciu meczu a cappella odśpiewali trzy zwrotki Mazurka Dąbrowskiego! No i ok., chyba nikt do nich o tą jedną „nadprogramową” zwrotkę pretensji mieć nie będzie!?
"Kibice siatkarscy, czyli pełne piknikowo wczoraj przy rozpoczęciu meczu a cappella odśpiewali trzy zwrotki Mazurka Dąbrowskiego!"
Ja tam słyszałem dwie nie licząc refrenu
"Misie ładne " od tego dopingu na stadionie...bo Wam za chwilę zaznaczą układ zależności...(
Się Bawimy ? Czy ( o k...wa) negocjujemy w imię zabawy...?
Jasna Cholera - ja się nie znając - pójdę za wiedzę Senatora...( ale mnie oklepie...)
Drogi Przyjacielu - weź mi zadaj co tu się rozdaje w tych "dopingach ponad wszystko" ...
Czyli ? To Piknikowo - ja bardzo przepraszam ( ch.....zną ) klaszcze lub klaszczają Ludzie, a kto za "klaski" rozliczać będzie - Proszę zauważyć, że "ręki nie podnoszę" i o sens wołam w należytym wątku...( ja też się cieszę)...no i -
Teraz Uwaga co ładne jest - @ iocosus zapodaje nowe w/g Niego ewentualne... nowe rytmy, refreny, takie Nasze Rewelacyjne Nuty -
Nasze K....WA - Nowe - nie wiem - hymny ? czy ? zdarzenia...
A ja tam myślę, że na każdych szerokościach i długościach tego Świata na stadionach jest ten specyficzny "riff" danego regionu, miejsca czy sposobu...o tyle to ładne, bo właśnie naturalne
Na każdych stadionach istnieje genialnie ładne kibicowanie
i tak np:
w Hiszpanii - " puta" pisowni wybaczcie nie znam - kurwa
w Anglii - "fuck" też hooker"
w Niemczech - "nutte"
Nie to, że się wciskam, ale jednak mając jako taką znajomość wiarygodności układu ładnego
w kibicowaniu, co wy tu zadajecie? O Fuck
Mój dobry znajomy lubi kibicować FC Barcelona, na tyle, że
Po powrocie, przy piwku oceniając całokształt - zawsze podaje, że cały stadion wyje o "kobietach tych niechlubnych" - zwanych Kurwami
Czy Panowie w szukaniu ładnej strony kibicowania- czasem nie błądzą...tak tylko pytam
Na potrzeby dysputy wpływu wielkiego to nie ma. Argumentacja pozostaje niezmieniona.
Ale Ty się nie zafiksowałeś
Nie wiem która "formacja" to zadała, czy PZPN czy Prawi i Sprawiedliwi ( poważnie nie wiem), ale od jakiegoś malutkiego czasu na wszystkich meczach w reprezentacyjnym wydaniu - Hymn Narodowy w głośniki idąc ma zawierać dwie zwrotki. To z urzędu przyszło.
Chyba poszedłeś nie na ten stadion.
"Chyba poszedłeś nie na ten stadion"
Jasna cholera - ale się zadziało...ale tak na szybko myśli swoje składam, patrze w portfel czy jakiś bilet z latania się zaplątał - nie mam...no nie,
odbudowując pamięć jednak nigdzie indziej nie byłem
też pozdrawiam dziś z Łodzi
Brawo Zgred. Dokładnie tak było. Prikaz przyszedł z samej góry
"Wszystkie hymny trwają ponad półtorej minuty, natomiast hymn Polski - jedna zwrotka i powtórzony refren trwa ok. 42 sekund. Doszliśmy do wniosku, że nie możemy dawać przewagi przeciwnikom już na samym starcie. Od dzisiaj na wszystkich meczach reprezentacji będziemy grali pierwszą i drugą zwrotkę"
http://wpolityce.pl/sport/311509-dwie-zwrotki-hymnu-polski-przed-kazdym-meczem-reprezentacji-boniek-nie-mozemy-dawac-przewagi-rywalom-juz-na-starcie
Motywem demobilizującym ‘hymnowym’ i to oficjalnym była jedynie interpretacja pani Edyty z 2002 roku, zatem i ‘profanację’ mamy już za sobą (całe szczęście że nie śpiewała w tej Korei czterech zwrotek – trudne do wyobrażenia, a co dopiero do zniesienia - to jest argument żeby oficjalny, ceremonialny hymn miał jednak tylko dwie zwrotki, na wszelki wypadek gdyby drugiej Górniak do spółki z aranżerem Sztabą coś podobnego strzeliło jeszcze kiedyś do artystycznej głowy).
Ale to nie o ilość zwrotek (przynajmniej mnie) tu chodzi, a o sam moment zaintonowania.
Strasznie mnie to irytuje i wkurza, kiedy zamiast skupiać się na wydarzeniach boiskowych, zamiast gryźć pazury, musimy z Senatorem dupy swoje z krzesełek podnosić, by w skupieniu hymn państwowy śpiewać (słuchać)
Nie ten czas i nie te nuty. Podkreślam - przynajmniej dla mnie
Hymn państwowy, to nie jest jedna ze stadionowych przyśpiewek, którą można wykonywać w dowolnym momencie, szczególnie kiedy kilka sekund wcześniej intonowało się "pozdrowienia do więzienia"
Trudno mi sobie wyobrazić taki stwór
Jeszcze Polska nie zginęła, ukochana ma
Kiedy my żyjemy, reprezentacja (Legia Warszawa)
Co nam obca przemoc wzięła, nie poddawaj się
Szablą odbierzemy reprezentacja (Legio Warszawa).
Marsz, marsz, Pazdan i Dąbrowski,
Z ziemi włoskiej do Polski.
Za waszym przewodem
Wygramy z narodem. (dowolnym)
Przejdziem Rumunię, przejdziem Lecha ukochana ma
Będziem dziś mistrzami reprezentacja (Legia Warszawa).
Dał nam przykład Bonaparte, nie poddając się
Jak zwyciężać mamy reprezentacja (Legio Warszawa).
Wolałbym iść do cyrku
Ale jak sądzę tu nie ma kogoś, który by się buntował...
Moim skromnym zdaniem ta do tej pory oficjalna wersja była zwyczajnie za krótka. Często słuchając przy okazji wydarzeń sportowych innych Hymnów miałem wrażenie jakiegoś dziwnego "przeciągania" ...
Inną zupełnie sprawą jest fakt, że nasz Hymn jest genialnie muzycznie lotny, tam wszystko spajają durowe dźwięki odwrotne do ciężkich molowych. A zostawiając już wszystko na boku - wejście w system nut, który dźwięk utożsamia - to "Za Twoim przewodem"
jest rozpisane na pięciolinii ogromnym wzlotem
Hymnem naszym jest ( w zarysach) mazur, czyli wartość pozytywna dźwiękiem w odróżnieniu np: od nokturnów...które potrafią męczyć.
Róbmy te dwie zwrotki
Edit:
No i masz ...kibic50 mnie wyprzedził, znaczy pewnie słoń na ucho mu
Przeginać nie można, aby panów zacnych co chwila z dupami do góry w pion stawiać...nie , nie , nie o tym tu rozmowa.
Ale kiedy na ten przykład Lewego zabraknie, albo wszyscy bramkarze "padną" na anginę, a Pazdan zostanie jedynym obrońcą - to...!
To- wtedy chyba mile widziane będzie wsparcie...bo przecież
..."póki my żyjemy"...
A tak w ogóle nie 'profanuj' narodowego hymnu.