A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Austria 1-2: Zderzenie z realiami

Legia poniosła pierwszą porażkę w sezonie. Do meczu trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Konferencji przystępowaliśmy z dużymi nadziejami, niestety rzeczywistość okazała się bolesna. W Warszawie Legia uległa Austrii Wiedeń, dopiero w końcówce meczu znajdując drogę do bramki przeciwnika. Autorem jedynej bramki dla naszej drużyny był Muçi.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Pankov, Augustyniak, Ribeiro – Wszołek, Slisz, Elitim, Kun – Josué, Pekhart, Gual. Austria rozpoczęła w składzie: Früchtl - Ranftl, Plavotić, Galvão, Martins - Braunöder, Holland, Potzmann - Gruber, Huskovic, Fitz.

Gośce od razu ruszyli do ataku, ale Legii w pierwszych minutach udało się uniknąć kłopotów. Trener Austrii już po pięciu minutach musiał dokonać zmiany. Boisko opuścił kontuzjowany Plavotić, którego zastąpił Handl. Legia szybko odgryzła się gościom. Ładną akcję naszej drużyny płaskim strzałem zakończył Wszołek. Früchtl odbił piłkę na rzut rożny. W 11. minucie Legia popełniła fatalny błąd przy rozegraniu. Tobiasz podał do Elitima, który pod naciskiem wycofał piłkę w taki sposób, że przejął ją Fitz. Austriak prawdopodobnie chciał strzelać do pustej bramki, ale swoim zagraniem obsłużył Huskovica, który z kilku metrów dopełnił formalności. W 16. minucie Kun wybił piłkę pod nogi Ranftla, na szczęście wolej Austriaka minął naszą bramkę. Za chwilę znów zadrżeliśmy po tym jak piłka kilka razy sunęła przez pole karne Legii. Goście grali twardo, wysoko, z dużą pewnością siebie. W 20. minucie Gual mógł znaleźć się sam na sam z bramkarzem gości, ale Hiszpana zawiodło przyjęcie piłki. W 33. minucie Augustyniak zainicjował akcję, po której do strzału doszedł Wszołek. Niestety Früchtl znów był górą. W 37. minucie boisko musiał opuścić kontuzjowany Pankov, którego zastąpił Jędrzejczyk. W końcówce sędzia Gaillouste nie dopatrzył się faulu na Wszołku w polu karnym. Po drugiej stronie boiska strzał Grubera odbił się od nogi Augustyniaka i minął bramkę Legii.

Do przerwy było 0:1. Mecz był otwarty, pełen sytuacji ale Legia zawodziła, grając niedokładnie i popełniając wiele błędów, z których jeden okazał się brzemienny w skutkach. Goście dominowali pod względem intensywności, mobilności, zdecydowania.

W drugiej połowie Austria broniła już niżej, ale wciąż to goście kontrolowali grę. W 56. minucie było 0:2. Najpierw piłkę stracił Slisz, potem niepewnie interweniował Tobiasz. Wreszcie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Huskovic z bliska głową umieścił piłkę w bramce. W 59. minucie Pekhart znalazł się w stuprocentowej sytuacji. Nasz napastnik mógł zrobić wszystko, zdecydował się na strzał, który minął bramkę Austrii. W Legii nastąpiły zmiany. Muçi i Rosołek zastąpili Guala i Slisza. Josué wycofał się do środka pola. W 74. minucie Früchtl z trudem obronił mocny Muçiego. Tuż po tej akcji Çelhaka i Baku zmienili Elitima i Kuna. W 77. minucie znów szczęścia próbował Muçi i znów lepszy był bramkarz gości. W 78. minucie kolejną okazję bramową miał Pekhart, niestety znów chybił. W 84. minucie mocny, ale niecelny strzał z pola karnego oddał Wszołek. W 84. minucie stratę zanotował Rosołek. Austria mogła przypieczętować zwycięstwo, na szczęście świetną interwencją w sytuacji sam na sam popisał się Tobiasz. W 87. minucie Legia zdobyła bramkę kontaktową. Baku dośrodkował, a celnym strzałem głową popisał się Muçi. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry żółtą kartkę ujrzał zdenerwowany Pekhart. Legioniści mieli jeszcze rzut wolny, ale nie zdołali oddać celnego strzału na bramkę gości.

W czwartkowy wieczór Legia chciała grać swoją piłkę, ale Austria na to nie pozwoliła. Goście znakomicie rozczytali nasz zespół, nie zostawiali legionistom swobody, atakowali naszych zawodników w momencie przyjęcia piłki. Legia sprawiała wrażenie drużyny nastawionej na zupełnie inny mecz, statyczny, uporządkowany, ze znacznie bardziej zachowawczą postawą rywala. Bezproduktywny był Gual, nerwowo grał Elitim, całkowicie nieudany mecz zanotował Slisz. Być może błędem było wysokie ustawienie Josué, który przez godzinę gry nie miał kontroli nad kreowaniem akcji w ich wczesnej fazie.

Kwestia losów dwumeczu nie jest jeszcze przesądzona, ale nie oszukujmy się – to nie był dobry dzień Legii. Pod względem organizacji gry, umiejętności zachowania dyscypliny i koncentracji w kluczowych momentach Austria była wyraźnie lepsza i goście są obecnie zdecydowanym faworytem do awansu.

Dyskusja (15)
1czwartek, 10, sierpień 2023 22:00
Senator
Jak się bierze trenera z Pogoni to przegrywa się jak Pogoń . Meczu nie oglądałem ale wierzę Sir Gawinowi. Ograli naszego trenera już przed meczem dokonując trafnej analizy, Wimmer umiejętnie ustawił zespół i katastrofa gotowa . U nas żadnej reakcji ze strony ławki.
2czwartek, 10, sierpień 2023 22:44
gawin76
Senatorze, albo Runjaić nie spodziewał się takiej gry Austrii, albo się spodziewał, ale sądził, że i tak ich zdominujemy. W każdym razie coś w ocenie potencjału przeciwnika poszło nie tak, i to nie pierwszy raz, bo z Ordabasami na wyjeździe też przeciwnik nas zaskoczył, chociaż wtedy to poszło w drugą stronę, my zabezpieczyliśmy środek dodatkowo Celhaką, a oni w ogóle nie zamierzali atakować. Może zresztą właśnie po tamtym meczu Runjaić uznał, że nie ma sensu kombinować i lepiej już doskonalić 3-4-3.

Ale mimo wszystko trzeba przyznać też, że:
- Wszołek miał świetną sytuację na 1:0 i setkę na 1:1 w pierwszej połowie,
- Pekhart potwornie spartolił sytuację na 1:2 tuż po drugiej bramce dla Austrii,
- karny na Wszołku raczej ewidentny,
- w polskiej lidze po dziesięciu minutach piłkarze Austrii mieliby już ze trzy żółte kartki, u nas tak się ani nie gra, ani nie sędziuje.

Dużo rzeczy poszło nie tak, oj bardzo dużo.
3czwartek, 10, sierpień 2023 23:25
iocosus
Chapeau bas przed Kubą Wawrzyniakiem! W analizie przedmeczowej na Kanale Sportowym dokładnie przewidział jak może wygladac gra defensywna Legii. Niestety trafił w dziesiątkę! Można się pocieszac że Austria nie jest jakimś wielkim zespołem i każdy wynik z Wiednia można przywieźc, ale po dzisiejszym meczu zgadzam się z Panem Ekspertem Jakubem Wawrzniakiem, który prorokował, że z taką grą obronną nie ma przyszłości. To co uchodzi w Ekstraklasie, w pucharach zostaje obnażone.
To ewidentny kamyk do ogródka Runjaica i przyznaję że jako kibic czuję się z tym dziwnie, bo przecież jestem zwolennikiem otwartej, ofensywnej piłki, zachowawcze kunktatorstwo Czesia M. wyśmiewałem, a teraz przychodzi mi grymasic na ryzykowne choc odważne założenia taktyczne Runjaica. Cóż, jak widac kibicowi trudno dogodzic.
4piątek, 11, sierpień 2023 09:06
Senator
Opieram swoje uwagi na Twoim opisie Sir Gawinie . Tam jest moim zdaniem kluczowe zdanie Goście dominowali pod względem intensywności, mobilności, zdecydowania
We współczesnej piłce technika , intensywność , szybkość to kluczowe pojęcia. Bez tych cech nie ma mowy o sukcesach i marzeniach o podboju Europejskich boisk .
Nasza liga jest tych cech pozbawiona zupełnie stąd i takie a nie inne wyniki.
Nie będę tu dawał przykładów lig pierwszej piątki ale np takie drużyny belgijskie grają mecze na większej intensywności , zawodnicy wybiegani z techniką pozwalającą na swobodne operowanie piłką .
Legia na wysokiej intensywności gra 20 minut ? Od wielkiego dzwonu zagrają tak pierwszą lub drugą połowę. My kibice jesteśmy zadowoleni bo to wystarcza aby pogonić trójką takie tuzy jak ŁKS czy inną Stal .
Ja często piszę , tego nie da się oglądać . Meczów obecnego trenera z reguły nie da się oglądać właśnie z tych powodów . Brak mobilności ( ruchu na boisku ) szybkości ( z reguły taktyczny stojanow) bo po co się przemęczać . Takie braki bardzo szybko obnaża drużyna grająca piłką w sposób zdecydowany , szybki .
To ze nie trafia się z dziesięciu metrów do pustej bramki to nie pech a brak umiejętności .
I na koniec wystawianie Josuè z przodu nie mogło wypalić ponieważ on ani szybki w grze ani pomyśle . Owszem potrafi posłać podanie perełkę ale musi je przygotować , mieć czas na pomyślenie stąd tez u niego te spowolnienia gry . Nie uważam tego za coś złego bo ma te zagrania bardzo Ok bardzo .
Kończąc do czasu kiedy nie będziemy grać meczów na pełnej intensywności , mieć zawodników z bardzo przyzwoitą techniką zapomnijmy o równej walce z drużynami które te cechy posiadają.
5piątek, 11, sierpień 2023 11:00
Senator
Obejrzałem skrót niewykorzystanych sytuacji przez nasz zespół . Trochę to zatrważające jak tak można sp.. Karny powinien być bez zbędnej dyskusji . Trochę za teatralnie upadł co nie usprawiedliwia w żaden sposób żabojada .
6piątek, 11, sierpień 2023 11:59
CTP
Ja napiszę tylko tyle, że Tobiasz z Elitimem powinni dostać bardzo poważne ostrzeżenia od Runjaica.
7piątek, 11, sierpień 2023 13:10
Senator
Obejrzałem skrót . Przy której bramce Tobiasz zachował się źle ? Wiadomo skrót to wybrane najefektowniejsze nasze akcje czyli w ataku bylo Ok . Niestety nawet w tym skrócie który nas przecież miał przedstawić w dobrym świetle widać że obrona mocno elektryczna .
8piątek, 11, sierpień 2023 13:25
Ksjp
Panowie,
To był mecz gdzie wyszli chłopcy z L i jak duzi z A tupneli to nasi schowali się i tyle. Z tak grajacymi jak Jozue, Gual, Slisz, Elitim ( kolejność przypadkowa) to możemy sobie już rezerwować miejsca przed tv na następne rundy.....bez nas
9piątek, 11, sierpień 2023 13:25
Zbyszek
Dopóki Bartłomiej chodził na mecze to Legia wygrywała i po trzy gole strzelała,a wczoraj nie mógł być i klops Smile.

Tym razem refleksje sporządzam chronologicznie ,a nie tematycznie , więc pewnikiem zaistnieje chaos dokładnie taki sam jak wczoraj na boisku.Smile.

Przed spotkaniem ,którego Legia była faworytem, pytaniem otwartym było jaką przewagę bramkową Legia zapewni sobie przed rewanżem . Jedyna obawa była taka czy nasz zespół w szale atakowania nie zapomni o zabezpieczeniu tyłów.

Trener Runjaicz wybrał ustawienie 1-3-4-1-2. Pewien niepokój wzbudziła nieobecność Jędrzejczyka,którego doświadczenie i ogranie pucharowe oraz waleczność mogły być przydatne. Drugim źródłem obaw było uzależnienie gry ofensywnej wyłącznie od Josuego, który miał obsługiwać dwóch napastników oraz wahadłowych. Przy takim systemie wystarczy dobrze pokryć rozgrywającego ,aby siła ofensywna siadła. I niestety te obawy się w znacznym stopniu potwierdziły , gdyż Josue był niemiłosiernie poniewierany ,a ponieważ tytanem szybkości to on nie jest to nasze ataki na bramkę rywali były sporadyczne i rachityczne. Sytuacja uległa znacznej poprawie jak na boisko wszedł Muci, który jest bardziej dynamiczny i potrafi sam przenieść piłkę pomiędzy formacjami.

Od początku spotkania miałem przed oczami takie splątanie z poplątaniem i nie bardzo wiedziałem kto jest kto i kto gdzie gra , a gdzie powinien być i gdzie powinien grać oraz jakie zadania na swojej pozycji na boisku miał wykonywać. Generalnie to napastnik powinien być tam gdzie można zdobyć bramkę ,a obrońca ma być tam , gdzie rywale mogą nam strzelić bramkę.Oczywiście nie zawsze napastnik zdoła strzelić ,a obrońca przeszkodzić,ale obowiązkiem jest być obecnym w miejscu akcji i sytuacji.Jest to przede wszystkim sprawa talentu, bo tego nie można się nauczyć.Można wyuczyć się technik atakowania i technik obrony , ale wybranie miejsca najkorzystniejszego na boisku to kwestia " siódmego zmysłu". Austriacy to żadni giganci futbolu ,ale wczoraj na ich tle nasi napastnicy i obrońcy pokazali,że duży talent to nie jest ich największy atut.Smile.

Biorąc pod uwagę wiek naszych zawodników oraz ich doświadczenie i ogranie można się było spodziewać,że nasz zespół zagra dojrzale , spokojnie,rozważnie i cierpliwie. Że te cechy na szali dadzą nam przewagę w kontroli nad wydarzeniami i w efekcie przełożą się na wynik. Lecz wbrew rozsądkowi to nasza drużyna zamiast tonować atmosferę boiskową dała się ponieść żywiołowi , który w efekcie nas zatopił .

Mając takich graczy jak Josue, Pekhart, Gual, Kun, Wszołek , Elikim powinno się wykorzystywać ich do zmuszania do popełnienia błędów w obronie przez rywali. Pierwszym krokiem do tego celu jest to co w taktyce wojskowej nazywa się rozpoznaniem walką. Harcujemy na przedpolu i obserwujemy jak który z obrońców reaguje, gdzie jest jego słaby punkt ,ale też gdzie jest słabość bloku obronnego. Tak postępują zespoły świadome swej siły i wiedzące co chcą osiągnąć. Poważne drużyny nie liczą "na drapane' ,ale konsekwentnie rozpoznają słabości ,a potem rozbijają zapory obronne rywali . Legia grała na żywioł , na to,że jedna akcja , na ogół nieprzygotowana zakończy się zdobyciem bramki. Tak można grać z Ruchem czy ŁKS ,ale nie z rywalem ze znacznie wyższej półki.

Nie zwykłem narzekać na sędziów ,ale wczoraj Francuz pozwalał Austriakom o dużo za dużo.Nie sądzę,aby sami zawodnicy rywali wpadli na pomysł przetestowania arbitra na jakim poziomie ustalił taktykę reagowania na faule , czy pozwala na grę twardą czy dopuszcza też brutalną. To było nastawienie trenera.Wczoraj na samym początku dwaj gracze z Wiednia weszli brutalnie w Josue i Slisza i sędzia raz w ogóle nie zagwizdał faula ,a raz nie pokazał oczywistej kartki. Brak zdecydowanej reakcji ośmielił graczy Austrii do prymitywnej, brutalnej gry , w której w środkach nie przebierali. Można powiedzieć,że oba zespoły mogły tak grać, tylko,że chyba nasi zawodnicy bardziej swoje nogi szanowali Smile. Nie można powiedzieć,że arbiter wynik wypaczył,ale podyktowanie rzutu karnego po faulu na Pekharcie było oczywistą oczywistością i sędzia nie ma nic na swoje usprawiedliwienie.

Do mnie nie trafia takie przekonanie,że rozgrywanie piłki od tzw. tyłu jest korzystniejsze od wprowadzania jej do gry podaniami na dalszą odległość od bramki.Owszem algorytm i statystyki potwierdzają taką prawidłowość ,ale na podstawie analiz dokonań najlepszych zespołów w topowych ligach. Tylko ,że w tamtych klubach dysponują zawodnikami, którzy to potrafią bezpiecznie robić,a ponadto mają opracowane procedury reagowania po stracie piłki . W Legii taki dogmatyzm jest niezrozumiały, bo po co rozgrywamy piki od tyłu - żeby stracić piłkę i stracić gola ?. Bezsens. U nas przy takim rozegraniu dwaj środkowi obrońcy grają szeroko, jeden wychodzi do II linii i w środku powstaje luka , której tylko frajer by nie wykorzystał.

Aż w oczy biła mała ruchliwość ,a właściwie mobilność naszych zawodników, którzy dopuszczali do tego ,że prawie wszystkie tzw, bezpańskie piłki padały łupem rywali. Oba zespoły nie grzeszyły nadmierną celnością podań Smile. ,ale przechwyty piłek po takich nieudanych zagraniach były udziałem rywali.Byli oni w takich sytuacjach szybsi i bardziej zdecydowani ,a my wyglądaliśmy jak byśmy byli zaczadzeni asekuracją i lękiem .

Kilku naszych zawodników jak Kun, Ribeiro, Gual, Elitim, Slisz dokonywało zmian i wymian pozycji , lecz nie bardzo było wiadomo po co oni to robią , bo chyba nie w celu zmylenia rywali. Smile. Generalnie od wielu lat wszystkie zespoły stosują w grze strefę, a przy grze strefowej nie ma znaczenia kto jak się nazywa ,ale na jakiej pozycji się znajduje na boisku. Owszem wymiana zawodników pozycjami może mieć sens ,ale wyłącznie przy kryciu indywidualnym , kiedy to kryjący podąża za tym ,którego kryje. Tak jak wczoraj te nasze podmianki wprowadzały tylko zbędne zamieszanie w naszych szeregach.

Nasz zespół nie dokonał rozpoznania bojem słabych stron rywala, ale Austriacy a i owszem i wyszło im,że naszą bolączką jest prawy półśrodkowy Pankov i atakowali swoją lewą stroną. Moim zdaniem wystawienie Serba było ryzykowne , bowiem już w meczu z Ordobasami pokazał ,że nie ma ogrania na tej pozycji. Kiedy wszedł Jędrzejczyk nacisk trochę zelżał,ale mi brakowało asekuracji ze strony Wszołka lub jednego z defensywnych pomocników tym bardziej,że chyba po tej stronie boiska grali ich lepsi zawodnicy, niż po przeciwnej.

W I połowie widać było ,że nasi zawodnicy więcej umieją ,ale aby ten fakt miał znaczący wpływ na przebieg gry to trzeba grać futbol uporządkowany,a nie chaotyczny. Nie wolno wdawać się w pojedynki na to kto silniejszy, kto szybszy . O tym kto lepszy musi decydować kto lepiej panuje nad piłką, kto celniej podaje, kto trafniej czyta grę , kto lepiej ustawia się na boisku i wreszcie kto jest skuteczniejszy. Widzieliśmy ,że przez ponad godzinę gry graliśmy tak samo prymitywnie jak rywale z Austrii.

W naszej drużynie szwankuje to co nazywa się współpracą zespołową.Ona zaczyna się od współdziałania dwójkowego i trójkowego, aby objąć formacje i niestety w Legii, poza współpracą Wszołka z Pekhartem ,tego czynnika spajającego nie widać.Zbyt często kiedy jeden z naszych graczy był przy piłce to w bezpośredniej bliskości nie było żadnego partnera. Tym samym taki zawodnik był skazany na utratę piłki , tylko,że w istocie piłkę traciła cała drużyna, która niepotrzebnie traciła siły na jej odebranie.

Legia w praktyce odpuściła walkę o panowanie nad środkowymi rejonami boiska.Oczywiście można też tak grać, ale trzeba przenosić ciężar gry ponad tą linią czyli w istocie rozdzielić zespół na dwie części . Niestety w tym elemencie brak było konsekwencji , bo bez przydziału pozostawali Kun, Elitim i Slisz . Ich poczynania zbyt często były bezproduktywne i kończyły się stratą piłek co pozwalało Austriakom na przeprowadzanie dynamicznych akcji oskrzydlających.

Austriacy z podziwu godną konsekwencją grając wysoką strefą obnażali strukturalną słabość gry z trzema środkowymi obrońcami przy ofensywnie nastawionych wahadłach. Wczoraj widać było dokładnie ,że nie można pokryć trzema obrońcami całej szerokości boiska . Jak bowiem skupią się oni w polu karnym to pozostaje niebroniony sektor miedzy linią boczną boiska, a linią pola karnego, a jak się rozczłonkują to powstają dziury w polu karnym. Teoretycznie boki mogą zabezpieczać wahadłowi ,a środek defensywni pomocnicy ,ale kiedy w tym rejonie nastąpi strata piłki to całe zabezpieczenie się rozwiewa..

Truizmem jest stwierdzenie ,że w meczu o takim ciężarze gatunkowym koniecznym jest wykorzystywanie sytuacji do strzelenia bramki. Nie chcę się znęcać ,ale było kilka setek i tylko jedno w sieci.

Głupi stref nie wymyślił , bo kiedy zawodnik trzyma się strefy to ma większe szanse,że piłka zagrana czy bezpańska piłka będzie w jego zasięgu.Trzymanie się przydzielonej strefy gry i poruszania się w niej ogranicza doskakiwanie czy inne podskoki , gdyż zawodnik ma korzystniejszy bilans czasu i odległości do piłki. . Konsekwentna gra strefowa to papierek lakmusowy dyscypliny taktycznej. A z nią wczoraj nasz zespół był mocno na bakier.

Trzeba sobie szczerze powiedzieć,że Legia nie potrafi z niewiele gorszymi zespołami narzucić swego stylu gry, nie dlatego,że nam rywal tak silnie przeszkadza,ale dlatego,że nie mamy wypracowanego stylu gry. W ataku graliśmy dotychczas dwoma rozgrywającymi i jednym napastnikiem, albo trzema napastnikami ,a wczoraj zagraliśmy jednym rozgrywającym i dwoma napastnikami . Nie wiadomo jak mają ustawiać się defensywni pomocnicy kiedy zespół atakuje ( np. szeroko) ,a jak kiedy broni ( np. w środku) , bo oni grali ni tu ni tam. Wahadłowi muszą mieć ściśle określone zadnia defensywne,a nie tylko ofensywne , zaś przy rozgrywającym musi być asekuracja , kto go będzie chronił i do kogo będzie mógł odegrać piłkę. Więc co z tego ,że mieliśmy indywidualnie lepszych zawodników jak nasz poziom zorganizowania był dużo niższy, niż rywali i w konsekwencji nie pozwalał na kontrolę ich poczynań.

W Austrii mamy szanse na odrobienie strat ,ale warunkiem jest obniżenie ryzyka poprzez poprawę zabezpieczenia własnej bramki. Moim zdaniem kiepskim pomysłem jest wyskakiwanie w każdym meczu z coraz to nowszymi pomysłami taktycznymi. W meczach o stawkę gra się tym co się najlepiej umie , co ma się najmocniej opanowane . Takie mecze to nie czas, ani miejsce na nierozważne eksperymenty.
10piątek, 11, sierpień 2023 13:31
dalkub
nie wiem gdzie Gawin widział różnice w intensywności i mobilności? Wygrał wczoraj zespół który popełnił mniej debilnych błędów - tak serio to Legia kreowała sytuacje dla przeciwnika grając bardzo nonszalancko przy rozegraniu piłki w swojej strefie obronnej. Dodatkowo Legioniści byli nieskuteczni, słabo grał Josue, źle wykonywał stałe fragmenty. Nie rozumiem co na boisku robił Gual. Facet przeszkadzał irytował staniem złymi wyborami itd. Muci jest od niego klasę lepszy.
Tobiasz przy pierwszej bramce podał niechlujnie do Elitima, ten niechlujnie do Pankova i bum. Legia faktycznie gra momentami zbyt optymistycznie, na dużym ryzyku i czasami brakuje opamiętania.
11piątek, 11, sierpień 2023 14:25
gawin76
Dalkub, spójrz choćby na statystykę fauli, z naszej strony 7, po stronie Austrii 24 (za Sofascore). Przecież my w ogóle nie byliśmy gotowi na fizyczną walkę, na ich skoki pressingowe, zupełnie jakby przyjechał do nas trzeci beniaminek z rzędu i mecz miał się wygrać sam. W pierwszej połowie miałem skojarzenie z meczem z Górnikiem w Warszawie w zeszłym roku, nawet to był podobny moment sezonu. Z naszej strony dostojne pykanie, a z drugiej ogień w oczach. Nawet ta nonszalancja, o której piszesz, świadczy o całkowicie odmiennym nastawieniu do meczu.

Abstrahując od rywalizacji z Austrią to ja oczywiście wolę, żebyśmy konsekwentnie grali futbol ofensywny i nakierowany na zdominowanie przeciwnika atutami piłkarskimi, ale trzeba mieć w tym optymizmie jakiś umiar, toż to nie jest hobby futbol na orliku. Jeżeli Runjaiciowi zostanie zbudowany wizerunek trenera, który taktyką, organizacją gry i przygotowaniem do meczu nie dojeżdża do poziomu europejskich pucharów to może go spotkać los Janka Urbana.

A propos Guala to wczorajszy egzamin oblał po całości. Tu trzeba grać, biegać, pokazywać się do grania, a nie tylko zastawiać czterema literami tyłem do bramki i liczyć na to, że może jeden się potknie, drugi obetnie, a trzeci odda piłkę. Inna sprawa, że nie do końca rozumiem dlaczego to jest póki co wybór albo Muci albo Gual.

EDIT: Senatorze, według mnie Tobiasz niestety współwinny w obu sytuacjach, bardziej rzecz jasna w pierwszej, bo zainicjował całe zamieszanie. Będąc przodem do boiska, mając tyle miejsca, nie powinien podawać do środka boiska Elitimowi, za plecami którego jeden z austriackich byczków już czaił się do pressingu. Bo co ten Elitim mógł zrobić? Tylko oddać do tyłu, co też zrobić próbował, niestety nieprecyzyjnie. Piłka od Tobiasza powinna iść do boku, do Ribeiro.

Przy drugiej bramce najpierw stratę zaliczył Slisz, poszła akcja na prawo, dośrodkowanie i wtedy Tobiasz mógł tę piłkę lepiej skontrolować. Tymczasem on piąstkował, tylko z tymi jego piąstkowaniami jest taki problem, że zwykle są słabe, za lekkie, za krótkie, tak też było tym razem, Austriacy od razy przejęli. Tu Elitim zresztą też był zamieszany, bo kompletnie odpuścił dośrodkowującego z lewej strony Austriaka.
12piątek, 11, sierpień 2023 16:07
CTP
@Senator
Od meczu w Superpucharze Tobiasz przestał bronić a zaczął pajacować. Z poważniejszymi drużynami, niż tych 2 beniaminków zaliczył 6 gongów. Chyba pora trochę ostudzić gorącą głowę na ławce.
Elitim na tej pozycji (nr 8) gra bardzo słabo i bardzo elektrycznie. Gawin podał dokładną analizę tych bramek. Ja bym przy drugiej dodał jeszcze Augustyniaka, który krył strzelca na radar.
A strata Slisza, to klasyczny przykład, dlaczego nasza Ekstraklasa okupuje 3 dziesiątkę. Czas na podjęcie decyzji, co zrobić z piłką jest u nas 2 razy dłuższy, niż np. w Austrii - tego Bartek nie wziął pod uwagę i dał się ograć jak dziecko.
13piątek, 11, sierpień 2023 17:39
dalkub
Gawin - tu zgoda że my byliśmy mniej agresywni i nie przygotowani na ich pressing walkę tylko ja to trochę inaczej nazywam - też mi się wydaje że nastawienie Legii było takie sobie - e tam popchniemy gamoni skoro wygraliśmy z Salzburgiem to Austrię wciągniemy dziurką od nosa.
Tobiasz odleciał i należy ściągnąć go na ziemię bo przestaje być przydatny a zaczyna przeszkadzać
14sobota, 12, sierpień 2023 00:00
Senator
No nie Sir Gawinie . Drużyny wychodząc z pod presingu potrafią we własnym polu karnym wymienić kilka podań . Tu Tobiasz zagrywa prostą piłkę a gość nie potrafi podać celnie na 10 metrów bo obsrany ? Mógł przecież odebrać z powrotem do Kacpra . Tu jest jeden winny i nikt mnie nie przekona ze było inaczej .
Przy drugiej bramce piąstkował chyba niepotrzebnie ta piłka wyszłaby za boisko . Od momentu interwencji mija jednak dobrych kilkadziesiąt sekund . Dwóch legionistów pozwala dośrodkować , a Jędza pięt nie odrywa od murawy . Tu raczej wina tego o czym piszesz nonszalancji i złego ustawienia . Jak by się mocno uprzeć to można tu strzępek winy Tobiasza się dopatrzeć . Tak czy siak nie przez niego przegraliśmy ten mecz i tu myśle będziemy w 100% zgodni .
15sobota, 12, sierpień 2023 08:15
gawin76
OK Senatorze, jeżeli chodzi o pierwszą bramkę to musimy się zgodzić, że się nie zgadzamy Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1