A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Radomiak 4-1: Gra błędów

Od zwycięstwa Legia rozpoczęła kolejny cykl meczów w sezonie 2025/26. W ósmej kolejce Ekstraklasy nasza drużyna zmierzyła się w Warszawie z Radomiakiem i wygrała wysoko po bramkach autorstwa Elitima, Szymańskiego, Rajovicia i Wszołka.

 

W wyjściowym składzie Legii pojawili się Piątkowski i Krasniqi. Trener Iordănescu postawił na następującą jedenastkę: Tobiasz – Wszołek, Piątkowski, Kapuadi, Vinagre – Szymański – Biczachczjan, Kapustka, Elitim, Krasniqi – Rajović. Goście rozpoczęli w składzie: Majchrowicz – Ouattara, Blasco, Diéguez, Wilson-Esbrand – Grzesik, Kaput, Wolski, Baró, Capita – Tapsoba.

W 5. minucie Vinagre uderzył z lewej nogi z pola karnego, ale uderzenie Portugalczyka zostało zablokowane przez Blasco. W 11. minucie Kapustka przejął piłkę w polu karnym gości, przełożył piłkę na lewą nogę, jednak uderzył nad bramką. W 14. minucie Wolski uderzył płasko z dystansu. Tobiasz odbił piłkę na rzut rożny. W 19. minucie Majchrowicz staranował Blasco poza swoim polem karnym. Niewiele brakowało do kuriozalnej bramki samobójczej, ale skończyło się tylko rzutem rożnym dla Legii. W 31. minucie Tobiasz spokojnie złapał piłkę po lekkim strzale Capity. W 40. minucie Rajović powalczył o piłkę w polu karnym Radomiaka i dośrodkował. Krasniqi zdołał oddać strzał głową, jednak piłka minęła bramkę gości. Minutę później Legia objęła prowadzenie. Piłkę przejął Elitim, ruszył w pole karne gości, minął dwóch zawodników Radomiaka i pokonał Majchrowicza płaskim strzałem z lewej nogi.

Do przerwy z boiska wiało nudą, ale błysk Elitima wystarczył do tego, by Legia prowadziła jedną bramką.

W 48. minucie w niegroźnej sytuacji Vinagre stanął na nodze Baró w polu karnym naszej drużyny. Sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia. W 49. minucie zaatakowała Legia. Rajović oddał niecelny strzał z półobrotu. W 52. minucie żółtą kartkę za faul na Wolskim ujrzał Szymański. W 59. minucie Stojanović zastąpił Biczachczjana. W 63. minucie Szymański sfaulował zmiennika Lopesa przed polem karnym. Goście mieli dogodną okazję z rzutu wolnego, ale uderzenie Mauridesa było zupełnie nieudane. W 67. minucie Tobiasz przytomnie złapał piłkę po płaskim dośrodkowaniu Grzesika. W 67. minucie Weisshaupt zmienił Krasniqiego. W 69. minucie Legia podwyższyła prowadzenie. Z błędu gości skorzystał Stojanović, który przejął piłkę wysoko na połowie Radomiaka. Już wydawało się, że legioniści zmarnują tę okazję, ale ostatecznie przytomnością umysłu wykazał się Szymański i trafił do bramki z pola karnego. W 72. minucie było już 3:0. Rajović wykorzystał katastrofalny błąd Majchrowicza, który nie trafił w piłkę przed  polem karnym. W 74. minucie Rajović znów trafił do bramki, ale znajdował się na wyraźnym spalonym. Przy dośrodkowaniu poprzedzającym tę sytuację ręką zagrał jednak Grzesik i sędzia Marciniak odgwizdał rzut karny. Do jedenastki podszedł Wszołek i mocnym, płaskim strzałem pokonał Majchrowicza. W Legii doszło do trzech zmian. Augustyniak, Kacper Urbański i Čolak zmienili Szymańskiego, Elitima i Rajovicia. W 88. minucie Tobiasz znakomitą interwencją uratował Legię przed stratą bramki. W doliczonym czasie gry Majchrowicz dwukrotnie interweniował po strzałach Kapustki. W ostatniej akcji meczu Diéguez otrzymał piłkę w polu karnym i pokonał Tobiasza podcinką.

Niedzielny mecz nie stał na wysokim poziomie i nie toczył się w oszałamiającym tempie, jednak nie możemy narzekać. Mimo że wielu zawodników naszej drużyny wydaje się być jeszcze daleko od optymalnej formy, Legia skwapliwie wykorzystała prezenty od gości i w bardzo pewny sposób zainkasowała trzy punkty. Kolejny ligowy mecz w przyszłą sobotę w Częstochowie.

Dyskusja (8)
1niedziela, 14, wrzesień 2025 18:11
Krzysztof Jastrzębski
Marciniak to nas dzisiaj trochę oszczędził w tej sytuacji z Vinagre w polu karnym. Mam nadzieję że debiutanci się jeszcze rozkręcą, gdyż średnio to dzisiaj wyglądało.
2niedziela, 14, wrzesień 2025 20:46
Senator
Trzeba się zgodzić z sir Gawinem . Dzięki kuriozalnym błędom bramkarza bo i przy drugim golu nie wiedzieć czemu piłka trafiła do siatki wgraliśmy choć jakiejś wielkiej dominacji widać nie było . No cóż trzeba brać pod uwagę że trener ma nową drużynę i po raz drugi przystępuje do budowy formy i zadań taktycznych .
Przed nami mecze prawdy , Raków, Jagiellonia i Pogoń będzie się działo .
3niedziela, 14, wrzesień 2025 21:55
iocosus
Taktycznie wróciliśmy do „klasyki” i mnie teraz interesuje jak w następnych meczach „personalne klocki” będzie układał Iordanescu. Biczachczjan z Krasniqi dziś jako skrzydłowi grali szeroko, temu pierwszemu to nie za bardzo wychodziło, na określenie możliwości tego drugiego trzeba poczekać. Środek mają zagospodarować Elitim z Kapustką i lepiej to wyglądało niż gra naszych skrzydeł. Na szóstce Szymański rywalizuje z Augustyniakiem. Powstaje pytanie jak tu „zmieścić” i na jakich pozycjach Weisshaupta z Kacprem Urbańskim. Z tego, co mówili znawcy Bundesligi dla Niemca optymalne jest skrzydło, ale czy dla Kacpra Urbańskiego również?
Iordanescu jeżeli dla Kacpra rezerwuje tylko rolę zmiennika dla Elitima lub Kapustki to jest to z jednej strony zrozumiałe, ale czy z drugiej optymalne? Dziś Stojanovic ponownie dał „dyskretną” zmianę wchodząc za Biczachczjana. W Bolognii Urbański był próbowany na flance, ale w repie spełniał się najlepiej grając za plecami napastnika. Środek a nie flanka wydaje się też lepszym rozwiązaniem dla Biczachczjana!?
Poszukiwanie optymalnych rozwiązań personalno-taktycznych jawi się bardzo interesująco?
4poniedziałek, 15, wrzesień 2025 12:14
Zbyszek
Po wczorajszym okazale wygranym spotkaniu Legii z Radomiakiem w mediach cichutko jak makiem zasiał. To także "klasyka " o czym wspomina Iocosus Smile. Przegrane Legii mediaworkerów cieszą , wygrane martwią.
Jeszcze parę dni wstecz media miały przez ponad miesiąc używanie komentując wypociny prasy rumuńskiej o tym jak to Legia oszukała Iordanescu, jak celowo klub rzuca mu kłody pod nogi. W dyplomacji takie wystąpienia uznaje się za bezprawne wtrącanie się w suwerenne decyzje innych państw i wzywa się ambasadora co by je ukrócić. Kierownictwo Legii mogło je uznać za nielojalność, ujawnianie tajemnic i z tego powodu rozwiązać umowę. Aby jeszcze bardziej sprowokować Mioduskiego trener Iordanescu powtórzył oskarżenia w PS , co cytowano obficie w innych mediach .
Piszę o bezpodstawnych oskarżeniach , bowiem jak to się potocznie mówi : "widziały gały, co brały".
Zainteresowanie mediów rumuńskich jest zrozumiałe, bowiem Edward jest synem ikony futbolu rumuńskiego Angela Iordanescu, świetnego piłkarza i czterokrotnego trenera reprezentacji Rumunii , którą w 1994 roku doprowadził do ćwierćfinału MŚ oraz wieloletniego trenera Steauy z którą doszedł do finału odpowiednika dzisiejszej Ligi Mistrzów i zdobył SuperPuchar Europy.Sam Edward Iordanescu jako trener reprezentacji awansował na Euro 2024 i wygrał grupę ( w rundzie pucharowej przegrał z Holandią). Po Euro , mimo pochwał, odmówił przedłużenia umowy , pewno licząc na intratne kontrakty - ale się zawiódł, bowiem aż do lipca 2025 był bezrobotny. Pewnikiem zgodził się na propozycję Legii, bo to znany w Europie klub , a do tego żądny sukcesów. Osobiście nie sądzę,aby Iordanescu wiązał z Legią swą przyszłość, bo raczej traktuje ją jako odskocznię do dalszej kariery.
Gdyby Iordanescu "szło jak po maśle" ,a nie jak "po grudzie" to by narzekaniem nie marnował czasu mediów i kibiców,ale Legia odpadła w LE z nisko notowaną Larnaką (w której grał jako zawodnik w sezonie 2001/02),a w lidze też przegrywała z zespołami spoza czołówki.
Kierownictwo klubu słusznie nie wdawało się w polemikę z trenerem ,bo by to tylko dolewało benzyny do ognia ,a przecież każdy wie ,że obwinianie klubu o krótki okres przygotowawczy jest bez sensu , bo to nie Legia wyznacza terminy końca i początku sezonu . Natomiast , z tego co wiemy, to zarówno Michał Żewłakow jak i Fredi Bobicz informowali trenera ,że poszukiwanie graczy do Legii muszą zaczynać od zera, i byli z Iordanescu w stałym kontakcie przy doborze nabytków.Oczywiście ,że winą kierownictwa Legii, w tym głównie Jacka Zielińskiego było tolerowanie pozorowania pracy przez dział skautingu ,ale od tego klasowych graczy nie przybędzie. Podobnie płakanie nad odejściami były lamentami bez pokrycia, bowiem Legia nie może odmówić transferu, jeżeli dostaje korzystną propozycję finansową, a zawodnik chce odejść. "Z niewolnika nie ma pracownika". A nadto kilku zawodników wcześniej tzw. pierwszego wyboru sam Iordanescu "odstawił od cyca" .
Dokładnie kilka dni temu ten sam Iordanescu chwalił prezesa , nie wiemy czy Mioduskiego czy Herrę,że taki zaangażowany ,że taki stanowczy ,że ma strategię rozwoju klubu ,a co do Żewłakowa i Bobicza to sam miód spływał z jego ust.
Można zasadnie przypuszczać ,że kierownictwa klubu przeprowadziło z Iordanescu rozmowę z jednej strony dyscyplinującą , a z drugiej wskazującą ,że po wejściu do fazy ligowej LKE celem Legii jest Tytuł Mistrzowski. Pewnikiem powiedziano Iordanescu ,że klub go nie zwolni , więc jego starania na nic.Więc może sam odejść ,ale wówczas zgodnie z zapisami w umowie nie dostanie grosza.
Przy takim postawieniu sprawy nie było ryzyka,że trener będzie chciał przegrywać, bo byłoby to dla niego zawodowe samobójstwo, a jako człek ambitny , wierzący ,że stać go na sukcesy z silniejszymi drużynami to wiedząc na czym stoi, zamiast płakać ,weźmie się ostro do roboty.
Jednym z argumentów mających usprawiedliwiać słabsze niż oczekiwano wyniki miała być konieczność adaptacji nowosprowadzonych zawodników co jest teoretycznie zasadne ,ale w przypadku Legii złudne. Przecież tacy zawodnicy jak : Kacper Urbański. Noah,Piątkowski,Szymański,Rajovicz, Arreoil , Reca, Stjanovicz i Krasniqi " sroce spod ogona " nie wypadli.. Wszyscy grali w klubach lepszych niż Legia, a to znaczy ,że posiadają odpowiednie umiejętności techniczno-taktyczne ,a problem mógłby być jedynie w ich formie fizycznej , co też jest postawieniem sprawy "na głowie" , gdyż oni w swoich klubach przeszli okres przygotowawczy do sezonu i trudno przypuszczać,aby tam pracowali fizjolodzy gorsi niż w Legii.

Ja natomiast dostrzegam inny poważny problem i upatruję go w tym,że filozofia w rozumieniu piłki przez Iordanescu idzie w poprzek współczesnemu trendowi rozwojowemu .
Trener Iordanescu nie ukrywa ,że jest orędownikiem gry opartej na kontroli nad piłką, podczas kiedy od 14 lat na podstawie analiz milionów danych naukowcy , jako pierwsi z Uniwersytetów Monachium i Kolonii doszli do wniosku ,że do sukcesu prowadzi kontrola nad przestrzenią. Osobiście mam ogromny sentyment do gry piłką co obserwowałem przez 2/3 okresu swego kibicowania , tak przez ponad 40 lat. Oglądanie spotkań było nie tylko emocjonujące, ale i dawało radość estetyczną, gdyż wszystkie zagrania , dryblingi, dojścia do piłki były czytelne ,a gracze rozstawieni byli na całym boisku. Lecz taka jest współczesna brutalna rzeczywistość,że na bazie wzmocnienia cech motorycznych skrócono i zawężono pole gry i wyciągnięto wnioski z faktu,że każdy zawodnik posiada piłkę przez ok.100 sekund czyli przez pozostały czas musi "grać " bez piłki. Oznacza to ,że takie parametry jak posiadanie piłki czy ilość podań mają znaczenie drugorzędne. Ale nie dla Iordanescu , który uważa,że w naszej lidze Legia musi dominować w tych parametrach a tylko w meczach z faworyzowanymi zespołami zagranicznymi ma bronić w średniej i niskiej strefie ,a w ofensywie stosować szybki atak lub kontratak. Lecz dominacja w posiadaniu piłki prowadzi do wchodzenia w atak pozycyjny , w którym jak dotychczas Legia się nie odnajduje.
W każdym razie , na razie nad Legią zapadła cisza, co oznacza ,że wygrywamy i tak trzymać Smile.

W Radomiaku trenera z Portugalii Baltazara zastąpił , jak ,że by inaczej Smile też trener z Portugalii Joao Henriques, który szlak trenerski zaczynał od IV ligi ,aż doszedł do pierwszej . W Polsce mało wiemy o futbolu portugalskim, bowiem przesłania nam wgląd futbol angielski, włoski , niemiecki czy holenderski .
Lecz piłka nożna w Portugali ma nie tylko uznaną szkołę trenerską i mnóstwo Akademii, ale i silne podstawy teoretyczne . Rozwój szkolenia w Portugalii doprowadził do "nadprodukcji' trenerów i zawodników, co jak w gospodarce rynkowej wzrost podaży przy stałym popycie wywiera efekt w postaci obniżenia cen czyli zarobków piłkarzy i trenerów oraz wzrost znaczenia selekcji.Tym samym płace np. w naszej lidze stały się atrakcyjne dla średniej klasy trenerów i zawodników z Portugalii. Akurat w przypadku Radomiaka trener Baltazar "przychylnym" okiem patrzył na graczy z Portugalii ,a kontynuuje ten drive trener Henriques. Większość sprowadzanych zawodników do Radomiaka wywodzi się z ligi portugalskiej , nawet jeżeli są innej, nieportugalskiej narodowości i np. w tym okienku sprowadzono Depu z Gil Vicente, Ibrahima Camarę z Boavisty, Romario Baro z Porto, Vasco Lopeza z AVS FS, Elvesa Balde z Farense.
W odróżnieniu od wybitnych polskich trenerów,trenerzy portugalscy odnoszący sukcesy pozostawili po sobie wartościowe materiały szkoleniowe. Już przed II wojną światową trener Candido de Oliveira, trzykrotny selekcjoner wydał w 1936 roku książkę "Piłka nożna. Techniki i taktyki' .W 1945 roku założył pismo "A Bola" którego zadaniem było nie tylko dostarczanie informacji ,ale i edukowanie . W 1949 roku wydał kolejną ważną pozycję "Ewolucja taktyki piłkarskiej' . Jego dzieło kontynuowali legendarny Bela Guttmann ( z pochodzenia Węgier) autor opracowań o prymacie systemu nad indywidualną błyskotliwością oraz o roli dynamicznych skrzydłowych w grze ofensywnej. Tym który wskazał ,że organizacja treningu ma ogromne znaczenie dla gry meczowej był Jose Pedroto. Dla współczesnego pokolenia najbardziej znanym trenerem jest Jose Mourinho , który napisał 3 książki,w tym "Prowadzenie drużyny".
Generalnie portugalska myśl szkoleniowa opiera się na rozumieniu i wdrażaniu struktury gry co Mourinho ujął tak :" Dla mnie najważniejszym aspektem przy prowadzeniu drużyny jest posiadanie modelu gry, zbioru zasad , które gwarantują organizację" . Ten cel Mourinho chciał osiągnąć przez to co prof. Vitor Frade nazwał "periodyzacją taktyczną".W połowie lat 80-tych Frade opracował zasady "uniwersalizacji " treningu wykluczający dotychczasowe podejście,że trening fizyczny, techniczny, taktyczny i praca mentalna prowadzone są osobno. Pamiętamy jak u nas jeszcze do początku XXI wieku ( np. Wdowczyk w Legii aż do 2007 roku) piłkarze najpierw biegali , najlepiej w kopnym śniegu, aby na tej podbudowie prowadzić dalsze treningi. Obecnie wszystkie zajęcia prowadzone są z piłką. Dla Mourinho kluczowa była wszechstronna aktywność, umieszczenie wszystkich ćwiczeń w sytuacjach przypominających spotkanie. Uważał ,że aby dobrze grać w piłkę to trzeba umieć grać piłką. Ta struktura gry proponowana przez Mourinho zawierała wielce kontrowersyjny aspekt ,a mianowicie uważał on ,że szalenie ważna jest arytmia gry z elementami wypoczynku ,kiedy zespół posiada piłkę :"Chodzi o to ,aby naprzemiennie grać na wysokiej intensywności , naciskając rywala i odpoczywać z piłką przy nodze , co nie jest niczym innym jak posiadaniem piłki dla samego posiadania". Wybór systemu gry w tej filozofii wagi struktury ma znaczenie drugorzędne i dlatego w piłce portugalskiej trenerzy uczą piłkarzy nie tylko gry w różnych ustawieniach ,ale też zmiany sytemu w trakcie gry zależnie od wyniku .Chodzi o to,aby piłkarze w każdym wariancie taktycznym wykonywali niemal automatycznie zsynchronizowane ruchy , zawsze utrzymując strukturę , niezależnie od tego czy posiadali piłkę czy nie.
Szczególnie ważne było rozpracowanie gry w fazach przejściowych , gdyż moment np. odzyskania piłki musi być maksymalnie wykorzystany jako ,że rywale nie znajdują się w ustawieniu defensywnym i łatwiej znaleźć luki w ich obronie.
W zespole Radomiaka łatwo dostrzec wyraźne ślady tych teorii,ale miały one charakter bardziej konceptualny, niż strukturalny, gdyż nie można realizować założeń taktycznych bez należytej podbudowy motorycznej . A wczoraj zawodnikom Radomiaka starczyło mocy na pół godziny niezbyt intensywnej gry.

Zgadzając się z refleksjami Gawina warto postawić kropkę nad i i rzec ,że nasza wygrana jest za wysoka , biorąc pod uwagę niewielką różnicę w poziomie gry.
I Iordanescu i Henriques dość starannie wytyczyli zadania taktyczne tak zawodnikom jak i formacjom, przy czym w moim przekonaniu trener Radomiaka uczynił to trafniej , lecz poległ , bo bramkarz Radomiaka popełnił niewybaczalny błąd nokautując własnego obrońcę przez co stracił pewność siebie i zaufanie obrońców, zespół nie jest dobrze przygotowany głównie szybkościowo a do tego trener na początku II polowy dokonał wadliwych zmian personalnych i zmienił nastawienie na ofensywne - czego zawodnicy nie byli w stanie wykonać.
Zespół Radomiaka gra w ustawieniu 1-4-2-3-1, z tym,że w składzie do mocnej dwójki pomocników : Wolski, Capita doszedł z prawej strony świetny obrońca Grzesik.Ewidentnie chodziło o przesunięcie strefy do przodu z lewej strony i do tyłu z prawej czyli trener Radomiaka uważał ataki Legii prowadzone przez Vinagre i Krasniqiego za groźniejsze od tych Wszołka i Biczachczjana. I w praniu okazało się ,że miał rację, gdyż wczoraj Armeniec był wyjątkowo pasywny , nie tylko nie potrafił "ograć" rywali, nie tylko nie zdobywał terenu ,ale jeszcze podejmował złe decyzje.
Jednocześnie trener Radomiaka zastosował wariant gry z libero w którą to rolę miał wcielić się Rafał Wolski. Widocznie uznał,że jest na tyle dobry,że sam wie gdzie jest najbardziej jego obecność przydatna. Lecz Wolski tylko przez kwadrans sobie pograł, kiedy to miał pilnować go Szymański,ale nie był w stanie unieruchomić rozgrywającego Radomiaka.Widząc tę niekorzystną sytuację kapitan zespołu Kapustka przejął obowiązki Szymańskiego i Wolskiego z gry wyłączył.Co odbyło się z korzyścią dla zespołu Legii, bo Szymański w ofensywie czuł się wczoraj jako ta ryba we wodzie.
Tak po pół godzinie gry można było zauważyć ,że większości zawodników Radomiaka zaczyna brakować szybkości startowej i zwrotności , bo coraz częściej nie nadążali za atakującymi graczami Legii i musieli ich chwytać, a ponieważ bali się kartek to w sytuacjach kiedy trzeba byłoby się ścigać to wycofywali się do tyłu zostawiając więcej pola gry naszym grojkom.
Jako się rzekło trener Radomiaka z początkiem II połowy dokonał paru zmian bez zmiany ustawienia ,ale ze zmianą nastawienia na ofensywne wycofując Grzesika do obrony. Chyba na pewno Henriquesa poniosła fantazja , gdyż zmiany nie poprawiły gry ofensywnej zespołu ,a za to osłabiły funkcjonowanie obrony drużyny ze skutkami dość dotkliwymi.

Drużyna Legii wyszła na plac gry w najlepiej rozeznanym przez Iordansecu ustawieniu 1-4-1-4-1, z tym ,że strefa środkowa została przesunięta na prawo w kierunki Biczachczjana.Niestety Armeniec wczoraj zagrał słabo. Mimo tej widocznej nieskuteczności grania prawym skrzydłem schemat kierowania piłek w tamtym kierunku funkcjonował do 41' - bez efektów. Wcześniej kilka razy, aż prosiło się ,aby Legia kontynuowała atak środkiem , gdzie było dużo miejsca ,ale z tych okazji nie korzystano. Dopiero błysk talentu Elitima sprawił ,że zerwał ze schematem i postawił na napad na bramkę przez środek.Gdyby nie kilka niewykorzystanych podobnych sytuacji można by powiedzieć,że nasi zawodnicy atakując , głównie prawym skrzydłem uśpili rywali , jednocześnie doprowadzając do tego,że defensywni pomocnicy rywali zamiast przy ataku Legii zejść do środka utkwili w bocznych sektorach.
Trener Iordanescu wczoraj czekał ze zmianami ,aż uznał,że wynik spotkania jest rozstrzygnięty i tym samym dał tylko niewiele ponad 10' do pokazania się paru sprowadzonym do Legii zawodnikom, w tym Kacprowi Urbańskiemu.

Nieco żartobliwie napiszę ,że w 18' aż się prosiło , aby bramkarza Radomiaka Majchrowicza ukarać czerwoną kartką za brutalny z użyciem nadmiernej siły ,niebezpieczny atak wysuniętą nogą na własnego obrońcę Blasco . Niestety przepisy nie chronią zawodników przed faulami kolegów.
Wczoraj sędzia Szymon Marciniak nie miał trudnego zadania , lecz mimo tego z obowiązków wywiązał się mocno średnio. Owszem rażących błędów nie popełnił,ale wrócił do swego nawyku sędziowania na radar przez co w kilku przypadkach dyktował rzuty wolne po faulach , których nie było : w 28' Rajovicz nie sfaulował Blasco , bo to obrońca wpadł na naszego zawodnika, w 36' Wszołek w ogóle nie dotknął Cacemby ,w 60' to Tsomba wpadł na Szymańskiego , w 88' Alves nie faulował Vinagre, a jeżeli już to było odwrotnie. Słusznie zwraca uwagę Krzysztof Jastrzębski ,aby Vinagre wystrzegał się gry na pograniczu , bo inny arbiter może nie być tak łagodny jak wczoraj Marciniak.
Notę Marciniaka obniża także fakt ,że nie dostrzegł oczywistego ,widocznego zagrania ręką piłki ( piłka zmieniła kierunek ) przez Grzesika w 75' w polu karnym Radomiaka.
Szymon Marciniak wszedł na taki poziom, że chyba już tylko ekstremalne wyzwania zmuszają go do koncentracji i wykazania się wielką klasą.Widocznie mecz Legii z Radomiakiem do takich nie należał.

Moim zdaniem stanowczo za wcześnie na ferowanie opinii czy kompleksową ocenę sprowadzonych do Legii zawodników, zwłaszcza po meczu w którym rywale byli w słabej formie fizycznej ,a trener popełnił błędy taktyczne i personalne.
5wtorek, 16, wrzesień 2025 20:46
Krzysztof Jastrzębski
Odnoszę wrażenie, Panie @Zbyszku, że Pan deprecjonuje każdego ze szkoleniowców naszych z ostatnich lat. Chciałbym się więc zapytać, który z imienia i nazwiska szkoleniowiec, powinien wg Ciebie, poprowadzić Legię? Ten, który przed wyborem, ille qui victoriam certam praestat? Ale musi i zapewnić dochód w pucharach. Dlaczegóż więc, prześmiewcze artykułowanie odbywa się nt szkoleniowców, a nielicz tych, którzy tych wyborów dokonują? Co najważniejsze, tych, onych którzy wszystko spinają klamrą? Wink Ot, takie zapytanie, mam nadzieję, że trafisz i zechcesz odpowiedzieć w swoim kwiecistym tonie. Pozdrawiam, dużo zdrowia Smile
6środa, 17, wrzesień 2025 10:47
Zbyszek
@Krzysztof Jastrzębski.
A mnie się wydaje ,że używając stylu felietonowego na przemian z gawędą używam minimum słów ,aby zamieścić maksimum treści Smile.

Ale ad rem , czyli muszę kategorycznie zaprzeczyć,że deprecjonuję szkoleniowców Legii, bo to nie tylko nieprawda,ale w ogóle taka myśl nie zaistniała by w mojej głowie. Trzeba odróżniać krytykę ( co też jest u mnie rzadkością) od deprecjonowania . Ja tylko , pewno nieudolnie, staram się opisywać wpływ konkretnego trenera na grę ( strategia, taktyka , organizacja itd), dobór kadr i wyniki drużyny.
Piszę na stronie od 14 lat i w tym czasie wielu trenerów chwaliłem , nie ukrywając ich wad,a np. Bergowi poświęciłem bodaj 5 felietonów zatytułowanych "Zezem.Luna ?". Chodziło mi w nich w porównanie metodyki SAFa z tym co oryginalnego do gry Legii wprowadził jego uczeń czyli czy Berg świeci li tylko światłem odbitym. Nie ukrywałem przy tym,że Berg dokonał istotnej poprawy taktyki gry w porównaniu do niewątpliwie sympatycznego pana Janka. Zaś po zdobyciu Tytułu przez zespół kierowany przez Czerczesowa napisałem wręcz czołobitny hymn pochwalny. Z dawniejszych czasów byłem np.przeciwny zwolnieniu Skorży, który stworzył podwaliny pod nowoczesną taktycznie grę Legii.
Każdy trener ma swoje wady i zalety. Żeby nie pisać o tym co było, a nie jest , to w ostatnim czasie chwaliłem za rozwiązania taktyczne trenera Feio ,ale dawałem wyraz swemu rozczarowaniu wynikami na krajowym podwórku , krytykowałem jego apodyktyczność oraz mobbing w stosunku do kliku graczy. Przecież wyraźnie było widać,że Feio traktuje Legią jako odskocznię do zajęcia posady trenera w jakimś poważnym klubie na Zachodzie . Z należytą powagą traktował występy w LKE ,a lekceważył ligowe. Co nawet ślepy by zauważył.
Natomiast Iordanescu skrytykowałem za rażącą nielojalność, opartą na wychodzenie nie tylko przed szereg, ale ponad klub.Może w Rumunii mógł sobie z uwagi na wielką estymę po ojcu na takie wyskoki pozwalać,ale z punktu widzenia etyki korporacyjnej krytykowanie przełożonych w stylu ,że "oszukali " jest nie do przyjęcia. Tym bardziej ,że niejako pośrednio sam przyznał ,że nie miał racji.
Natomiast jeżeli chodzi o grę Legii pod jego kierownictwem to mam niejako do dyspozycji jego wypowiedzi jak widzi taktykę gry i co jest w niej dla niego kluczowe, ale też analizuję grę zespołu i stwierdzam ,że to co mówi stara się realizować.
Nie ukrywam ,że uważam jego podejście do kształtowania struktury gry za anachroniczne.
Po prostu nawet średniaki europejskie już nie upatrują sukcesów w parametrach kontrolnych panowania nad piłką. To takie opaczne myślenie było przyczyną kompromitującej porażki ze słabiutką Larnaką , gdyż hiszpański trener Larnaki zamknął Legii korytarze do prowadzenia akcji ,a Legia nie była w stanie odpowiedzieć tym samym rywalom. Dla oceny sytuacji przypomnę tylko ,że trener Vukovicz został zwolniony w 2020 roku po porażce z Omonią Nikozja w eliminacjach do LM , klubem znacznie mocniejszym niż Larnaka.Więc nie mam sobie nic do zarzucenia stosując paralelny system ocen.
Jednocześnie z uwagi na sentyment jaki nadal odczuwam do przejrzystej gry chciałbym się mylić i życzę Iordanescu powodzenia . Bowiem z całego serca życzę powodzenia Legii i każdego kto dba o chwałę Legii będę wychwalał pod niebiosa Smile..
Czyli każdy szkoleniowiec, który ma wyniki będzie moim idolem Smile.
Przy czym jeżeli chcesz nazwisk to one były aktualne jeszcze 3 miesiące temu : z trenerów polskich ,także b. selekcjoner reprezentacji tyle ,że naszej czyli Jerzy Brzęczek ( obecny trener U-21) ,a z zagranicznych Brian Priske ( obecnie w Sparcie Praga).

Równocześnie rozszerzę aspekt sędziowski spotkania z Radomiakiem z uwagi na Twój zapis oraz gównoburzę medialną.
Przepisy gry w piłkę nożną nie operują pojęciem "gra kontaktowa' ,lecz można zasadność tego sformułowania wywieść ze stwierdzenia z Preambuły do części sankcyjnej Przepisów ,że dozwolony jest bezpośredni kontakt fizyczny pomiędzy zawodnikami np. podczas walki o piłkę.
Generalnie o tym czy taki kontakt mieści się w ramach przepisów czy je przekracza i traktowany jest , mówiąc potocznie, jako faul, decyduje sędzia. Złożenie decyzji w "ręce' arbitra wynika też z faktu ,iż definicje przekroczenia przepisów w postaci nieostrożności, nierozważności i użycia nadmiernej siły są nieostre , mają charakter ramowy.
Sędziowie piłkarscy są stale uczeni jak stosować i interpretować przepisy, natomiast my kibice możemy wiedzę czerpać z czytania przepisów, ich oficjalnej wykładni popartej wizualnymi przykładami oraz wyciągając wnioski z pracy arbitrów.
Odróżnienie gry dozwolonej od naruszającej przepisy i zasady nie jest zbyt trudne , poza wyjątkowymi ,skomplikowanymi sytuacjami , bowiem słowem kluczem jest "czyn" oznaczający aktywne działanie jak np zagranie piłki ręką itd..
Tym samym faulem w przypadku operowania ręką nie jest dotknięcie ciała przeciwnika, ale pchnięcie , zatrzymanie czy złapanie. W przypadku kontaktu nogi z rywalem jest to kopnięcie , nadepnięcie, podstawienie ,a nie muśnięcie .
Faulem jest więc taki czyn, który uniemożliwia rywalowi dojście do piłki, kontynuowanie biegu czy też opanowanie piłki.
Więc sędzia musi oceniać związek przyczynowo -skutkowy ,a nie reakcję zawodnika uważającego ,że został sfaulowany.
Odnośnie sytuacji z meczu Legii z Radomiakiem widzieliśmy ,że zawodnik rywali Baro upada po kontakcie z nogą Vinagre i widząc samo to zdarzenie w telewizji można by dojść do wniosku ,że Baro został sfaulowany przez nadepnięcie przez Vinagre na jego stopę ( tzw. "stempel"). Lecz arbiter musi włączyć myślenie logiczne, bowiem skutkiem nadepnięcia musi być zgodnie z prawami fizyki czyli natychmiastowy upadek jest wówczas kiedy gdyż siła bezwładności jest większa niż siła ruchu ( bieg zawodnika zostaje zatrzymany w miejscu). Zawodnik Baro owszem pada,ale po chwili, nie odruchowo, czyli to mózg po sygnale o kontakcie podjął taką decyzję. W telewizorze widzimy także, iż w momencie upadku Baro obie stopy ma wolne . Gdyby Vinagre rzeczywiście go nadepnął to stopa Baro byłaby pod stopą Vinagre. Czyli kontakt był,ale faulu nie było .
W sporze - to sędzia Marciniak ma racje i dlatego jest uznanym sędzią międzynarodowym, a Lyczmański mu do pięt nie dorósł.

Żeby była jasność to ja swoje refleksje pomeczowe układam w pewną logiczną całość wynikającą z tego z kim Legia grała , jak grały obie drużyny oraz tego co uważam za ważne , co moim zdaniem wpłynęło na taki czy inny wynik. Nie ukrywam ,że moja pisanina ma również cele edukacyjne . Gdzie mi tam do wiedzy np Strejlaua ,ale to on ubolewał ,że wiedza o futbolu w wielu jego aspektach jest coraz niższa wśród rosnącej rzeszy kibiców.Nie powiem,że narzekam z tego powodu ,że przynajmniej na dwóch stronach internetowych , wrzucane są teksty po meczach Legii prezentowane na C-L.
7czwartek, 18, wrzesień 2025 18:39
Krzysztof Jastrzębski
Panie Zbyszku, prawie wszystko Wink Marciniak nas oszczędził, gdyż równie dobrze mógł wskazać na wapno i nikt by do niego pretensji nie miał. Drugi temat, to ustalenia Iordanesku z dyrektorem sportowym zakładam, odnośnie planu na okienko transferowe. Powtórzę to co na aucie, i jeden i drugi dali ciała, jeden poprzez narzekanie w mediach, drugi(drudzy) poprzez nie dotrzymanie umów ustnych, które równie dobrze są wiążące jak i pisemne. Ja nadal Edkowi się nie dziwię, że nie mamy bilansu 15-0-0, kiedy rotacja była tak duża w okresie 2 miesięcy. Coś ugrał, co nieco przegrał. Natomiast wracając do mego zapytania, nie usłyszałem nic a nic o tym z imienia i nazwiska, który wg Ciebie będzie robił wynik w Legii, kiedy Legia jest nadal Legią firmowaną nazwiskiem Prezesa Dariusza Mioduskiego. I czy de facto nie powinno się mieć pretensji do zatrudniającego Edka, za ten brak wyników przynajmniej na równi, jak nie więcej, niż do samego Iordanesku? Pozdro
8poniedziałek, 22, wrzesień 2025 10:10
Zbyszek
@Krzysztof Jastrzębski.
Chyba nie przeczytałeś mego tekstu. Ja absolutnie nie namawiam do zmiany trenera, bo uważam ,że Iordanescu jest dobrym wyborem. Rozumiem,że jest to trener metodyczny , który chce, aby wszystko było ułożone według jego wyobrażenia - jak rzecz ma wyglądać. Jednocześnie uważam, po pierwsze ,że ewolucja przebiega ospale i że jak mówi przysłowie "Indyk myślał o niedzieli ,a w sobotę mu łeb ucięli". Po drugie ,że Iordanescu nadal myśli w kategoriach selekcjonera reprezentacji i ma w głowie taktykę ( 1-4-1-4-1) oraz styl gry ( kontrola nad piłką) i chciałby mieć do dyspozycji zawodników o charakterystyce najbardziej przydatnej do wykonywania zadań na konkretnej pozycji . Lecz w klubie typu Legia takiego komfortu nie ma , ba , tylko najbogatsze kluby mogą sobie na taki komfort pozwolić. Więc trzeba zrozumieć,że "Jak nie ma tego co się lubi, to trzeba lubić to co się ma".
Nadto Iordanescu popełnia ewidentne błędy taktyczne, które wynikają z nieznajomości naszych klubów,ale też z ustalania organizacji gry nieadekwatnej do przeciwnika . Generalnie większość naszych klubów grę opiera na motoryce , w zakresie wykorzystania wytrzymałości szybkościowej, bo jakość zawodników uwzględniając umiejętności techniczno-taktyczne jest niska. Natomiast organizacja gry Legii jest tak szalenie złożona jak byśmy mieli do czynienia z asami nie popełniającymi błędów, których można pokonać wytwornymi, wielopodaniowymi akcjami ,ze zmianami pozycji itp.
Grając w ten sposób Legia nie daje rywalom szansy za popełnienie błędów , bo sama się w tych wymyślonych kombinacjach gubi.
Wielu trenerów z tzw. górnej piłki stale uczy zawodników podstaw, gry prostej, szybkich podań do przodu , dośrodkowań, wrzutek w pole karne, gry na dobieg itd itp.Zaś Legia gra schematem , tak jak by w każdej akcji każdy zawodnik musiał dotknąć piłki.
Ja nie twierdzę,że to co robi Iordansecu nie zatrybi, ale obawiam się czy nie będzie za późno. Naszą szansą jest to ,że wszystkie najlepsze kluby grają w LKE, a więc nie tylko nas dotyka ten syndrom udziału czyli strat punktów,ale wydaje się ,że to my mamy najmocniejszą ławę, co na finiszu może mieć znaczenie.
Na razie nie ma mowy o zmianie trenera, więc nie mam kandydata.

Natomiast przed zatrudnieniem Iordanescu pisałem o dwóch kandydatach ( nie pamiętam tylko czy na C-L czy gdzie indziej , bo wiele stron wzywa mnie do komentowania różnych zdarzeń Smile) , a byli nimi : numer 1- Brian Priske ( którego złowiła Sparta Praga) , oraz z polski :Jerzy Brzęczek ( którego zatrudnił PZPN jako trenera U-21).
I te dwa nazwiska w swoim poście umieściłem , tylko nie ich nie zauważyłeś. Pozdrawiam serdecznie .

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1