Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1489wtorek, 16, maj 2017 19:50
Zbyszek
Ok. godziny 0.25 Rafał Majka wygrał II etap wyścigu Dookoła Kalifornii.Na etapie do San Jose pierwsza ucieczka poszła już po 25 kilometrach,a jej organizatorem był Łotysz Skujnis,. Zabrało się w niej ponad 40 kolarzy.Na podjeździe pod przełęcz Mount Hamilton od grupy prowadzącej odjechało 5 kolarzy, z Majką, Bennetem z LottoNL- Jumbo, Boswellem Sky i Mortonem Dimension Data. Przewaga nad goniącymi była niewielka. Dopiero na podjeździe Quimby Road urosła do blisko 1 minuty,ale na zjeździe upadł Łotysz i po paru kilometrach został wycofany z wyścigu. Na ok. 1 km przed metą skakali i Bennet i Boswell i Morton ,ale Majka ich wypady kasował. Sam wyszedł na prowadzenie ok.200 metrów przed metą i był to atak nie do odparcia.Po 2 etapach prowadzi w klasyfikacji generalnej z niewielką przewagą nad uczestnikami ucieczki. Decydujące dwa etapy w czwartek i piątek.
W Giro po mocno pofałdowanym etapie niedzielnym i dzisiejszej jeździe indywidualnej na czas czołówka wyścigu została wykrystalizowana. W niedzielę z dużą łatwością uciekł kolarzom na odjeździe końcowym do mety Nairo Quintana Movistar i wygrywając etap został liderem klasyfikacji generalnej. W czołówce byli Pinot, Dumoulin, Mollema i Nibali. Dzisiaj etap z dużą przewagą wygrał Tim Dumoulin Sunwel i on z kolei prowadzi o 2,23 nad Quintaną, 3 jest Mollema 2.38 straty,4 Pinot 2,40 i 5 Nibali 2,47. Rozstrzygnięcia nastąpią pewnikiem w ostatnim tygodniu kiedy Giro wjedzie w góry.Ale na dalszych miejscach nie ma wielkich kolarzy tak,że czołowa piątka pewno podzieli wszystkie trofea pomiędzy siebie..
1488niedziela, 14, maj 2017 11:33
Zbyszek
Od Setnej edycji Giro rozpoczął się sezon Wielkich Tourów.
Lecz w bieżącym roku sądząc po zapowiedziach szefów największych grup kolarskich tym Wyścigiem docelowym będzie Tour de France. W Giro , który rozpoczął się 9 dni temu startuje niewielu liderów wyścigów wieloetapowych.
Z polskiej strony "dziką kartę" dostała grupa CCC Sprandi Polkowice i w ekipie Sky wystartował Michał Gołaś. Po 8 etapach prowadzi Luksemburczyk Jungels / Qiuck Steep/, przed kolarzem Sky Thomasem i Yatesem /Orica/. W czołówce z niewielkimi stratami do lidera są zaliczani do faworytów Nibali i Quintana. Wyścig ciekawy z wieloma ucieczkami,które już 3 razy dojechały do mety,a to dlatego,że tempo na etapach jest słabe, poniżej ustalonej średniej. Skala trudności tegorocznego Giro jest nieduża i moim zdaniem o końcowej klasyfikacji zadecyduje jeden etap XVIII, skrajnie trudny. Kolarze CCC daleko, najlepszy z nich Czech Hirt jest 36,a pierwszy Polak Marczyński 38.
Z wysoko notowanych polskich kolarzy Michał Kwiatkowski po sukcesach w pierwszej części sezonu odpoczywa i szykuje się do TdF, gdzie ma pomagać Froomowi.
Natomiast inną drogę przygotowań wybrała grupa Majki Bora hansgrohe. Najlepsi kolarze tej grupy wystartują w 12 edycji Amgden Tour of California po raz pierwszy zaliczonej do cyklu World Tour. W USA z Bory wystartuje Majka ze swoim przybocznym Poljańskim oraz zwycięzca Amgden z 2015 roku Peter Sagan z etatowym pomocnikiem Maciejem Bodnarem.Oprócz nich do faworytów można zaliczyć Davida de Cruza z Quick Steep,Samuela Sancheza z BMC Racing,Andrew Talanskyego z Connandale,Roberta Gesinga z LottoNL-Jumbo. Ze sprinterów zobaczymy tej klasy zawodników co Kristoff, Kittel, Viviani, Degenkolb czy Reushaw.
Wyścig zostanie rozegrany od 14 do 20 maja. Transmisja w Eurosport 1, dziś o 22.10, od poniedziałku do piątku o 23,30, zaś w sobotę o 21.00.
Etap 1 płaski wokół Sacramento 167 km, jutro górzysty z Modesto do San Jose 144, 5 km z trudnym podjazdem pod przełęcz Mount Hamilton/6,9 km nachylenie 8,7%/, trzeci i czwarty płaskie, zaś piąty znowu górski z Ontario do Mount Baldy z końcowym podjazdem 15,1 km o nachyleniu 8,2 %. 6 etap to jazda na czas 24 km na wysokości powyżej 2000 m npm. Majka ciężko trenował i wyścig w Kalifornii o zróżnicowanej skali trudności ma pozwolić mu na uzyskanie wyraźnej zwyżki formy metodą startową.A znając jego ambicję nie sądzę,aby ToC potraktował tylko treningowo.
1487wtorek, 09, maj 2017 12:32
Czarne chmury zawisły nad męskim szczypiorniakiem.
Jeden z najlepszych trenerów na świecie Talant Dujszebajew podał się do dymisji po dwóch meczach eliminacji mistrzostw Europy w Chorwacji, w których Polska przegrała i ledwo zremisowała z Białorusią tracąc szansę na awans.
Stało się to, co było do przewidzenia. Polska męska piłka ręczna nie ma następców medalistów ostatnich mistrzostw świata i europy Wielu zawodników tamtej drużyny zakończyło kariery, kilku zrezygnowało z gry w kadrze, a kolejni są kompletnie wyczerpani dwoma ostatnimi sezonami.
Vive Tauron Kielce, dostarczyciel największej ilości zawodników do reprezentacji, drużyna, która w zeszłym sezonie wygrała LM, w obecnym nie zakwalifikowała się nawet do 1/2 finału.
Obawiam się, że po kilku latach bardzo tłustych nadeszły bardzo chude i końca tej szarzyzny nie widać.
Bez względu na osobę nowego szkoleniowca, osobiście nie widzę możliwości szybkiego powrotu do elity. Obym się mylił.
Ps
Coś z naszego piekiełka. Skąd my to znamy
"Reprezentacja to specyficzny zespół, oczko w głowie tysięcy fanów. Polscy kibice przez ostatnie dziesięć lat byli przyzwyczajeni do sukcesów. Jeździli za narodową drużyną po całym świecie, przeżywali niesamowite emocje. I nagle, po niespełna roku okazuje się, że z topowej drużyny zostały wspomnienia. Zamiast zwycięstw są porażki, z nie najmocniejszymi przecież rywalami. To zrodziło frustrację. Niezadowolenie rosło z każdą przegraną, w mediach roiło się od przytyków, krytyki, ośmieszania mnie, zawodników. Grono „fachowców i uzdrowicieli” rosło w siłę. Nie przebierano w słowach, powstawały spiskowe teorie. Część środowiska reagowała histerycznie. Jestem człowiekiem honoru, doskonale dostrzegam pewne zachowania. Nie chcę, by ktoś rozmieniał na drobne moje nazwisko. Nie chcę odbierać telefonów i słyszeć: Czytałeś, co piszą, mówią o tobie? Nie rozumiem pewnych zachowań. Nigdy nikomu nie ubliżyłem, nie przylepiałem łatek. Nie jestem awanturnikiem, a za takiego niektórzy mnie uważali. Nie zasłużyłem na to, by przyjmować mnie jako trenera kadry gwizdami. Przyszła pora na świeżą krew, na nową jakość trenerską, inną myśl taktyczną"
T.D.
1486niedziela, 07, maj 2017 09:35
Zbyszek
Nad ranem w Las Vegas doszło do oczekiwanej walki w wadze super średniej pomiędzy dwoma pięściarzami meksykańskimi Saulem "Canelo" Alvarezem lat 27 walk 50, wygranych 49 w tym 34 KO z Julio Cesarem Chavezem jr lat 31, walk 54,wygranych 52, w tym 32 KO.
Dla mnie była to 49 walka Alvareza jaką obejrzałem. Pierwszą była 3 jego z kolei 20.01.2006 roku jeszcze w wadze lekkiej jaką stoczył z faworyzowanym Miguelem Vascuezem.Bardzo młody .bo 16 letni Alvarez był w I rundzie liczony,ale pokazał charakter klasowego zawodnika i nie poddał się,ale sam zaatakował tak,że Vascuez ledwo dotrwał do końcowego gongu. Alvarez jest bokserem kompletnym, znakomicie wyszkolony technicznie, posiada bardzo bogaty repertuar uderzeń i szczelną gardę w obronie.Walczy przy tym czysto i elegancko.
Natomiast Chavez jr jest synem wielkiej legendy meksykańskiego i światowego boksu też Julio Cesara Chaveza, który w altach 1980-2005 stoczył 115 walk, z których tylko 6 przegrał będąc wielokrotnym Mistrzem Świata.
Dotychczas Alvarez przegrał tylko raz we wrześniu 2013 roku z fenomenalnym, niepokonanym arcymistrzem Floydem Mayweatherm jr. Zaś Chavez przegrał dwa razy, tracąc tytuł Mistrza świata w 2012 roku na rzecz Martineza i po przeniesieniu się do wagi półciężkiej z Andrzejem Fonfarą przez poddanie się przed 10 rundą.
Tydzień temu napisałem o zainteresowaniu walką Joshuy z Kliczko . Wstępne wyniki oglądalności były nawet trochę wieksze od zapowiadanych, gdyż z odtworzenia w USA w PPV w telewizji HBO abonament wykupiło w ostatniej chwili ponad 100 tys. widzów więcej. Łączny zarobek Joshuy szacuje się na ok.20 mln funtów,a Kliczki na nieco poniżej 19 mln funtów.
Dzisiejsza walka tamtą przebiła pod względem oglądalności, ponad 1,5 mld ludzi , wykupienia abonamentu PPV w HBO, ponad 1,7 mln, oraz zarobkami pięściarzy. Alvarez zarobi co najmniej 36 mln USD,a Chavez ok.25 mln. USD.
Tylko poziom sportowy był żałośnie niski. Chavez grzeje się światłem odbitym od sławy ojca. I o ile w kilkunastu walkach pokazał niepośledni talent,waleczność, przebłyski prawdziwego kunsztu to od 4 lat od czasu złapania go na dopingu prowadzi raczej mało sportowy tryb życia i jego wartość jako boksera uległa dewaluacji.
Wczoraj tylko do 3 rundy usiłował nawiązać walkę z Alvarezem odpowiadając na każdy atak atakiem. Od czwartej rundy pojedynek zdominował Alvarez, którego przewaga była momentami miażdżąca. Niestety "Canelo" zadowolił się tylko tą przewagą i walczył ekonomicznie, a przy tym spokojnie, wręcz ospale, w sposób wyrachowany i zachowawczy. Do 10 rundy publiczność zachęcała bokserów, głównie Chaveza do podjęcia energicznej walki, a od 10 rundy wygwizdywała zawodników.
Alvarez w 2015 roku zrezygnował z tytułów Mistrza Świata 3 Federacji, przenosząćcsię do wagi super średniej,kiedy to obowiązkowego pretendenta wyznaczono mu Gołowkina co motywował niemożnością utrzymania limitu wagi średniej.Najprawdopodobniej po prostu kasa się nie zgadzała. Teraz obie ekipy doszły do porozumienia i walka Alvarez Gołowkin o tytuły wagi średniej odbędzie się 16 września 2017 roku w Las Vegas.
Dla mnie walką roku będzie rewanżowy pojedynek , o ile do niego dojdzie, pomiędzy Wardem oraz Kowalowem w wadze półciężkiej.
Dla nas taką walką będzie pojedynek Fonfary o pas WBC ze Stevensonem 03,06.2017 roku w Montrealu.
1485niedziela, 30, kwiecień 2017 08:54
Zbyszek
Walka pomiędzy Anthonym Joshuą a Władymirem Kliczko zadowoliła nawet najbardziej wybrednych kibiców boksu. Było w niej wszystko to co w boksie najlepsze: technika, waleczność , nokdauny, nieprzewidywalność i ogromne emocje.
Już przy graniu hymnów dostrzec można było,że Kliczko jest bardziej spięty,a Anglik jak by rozluźniony. I tak też wyglądały początkowe 3 rundy walki. Joshua zwodami podchodził do Kliczki, starał się bić ciosy z obu rąk, natomiast Ukrainiec uderzał sporadycznie lewym prostym.W rundzie 4 Kliczko trafił dwa razy Joshuę prawym prostym i ten te ciosy odczuł. W 5 starciu Joshua frontalnie zaatakował Kliczkę i po serii kilku sierpowych posłał go na deski. Po wznowieniu walki podjął nieudaną próbę zakończenia pojedynku przed czasem, ale nadział się na mocna kontrę Kliczki i do końca rundy desperacko się bronił. Osłabienie Joshuy Kliczko postanowił wykorzystać w 6 rundzie. Rozpoznał ,że Anglik po jego lewym prostym blokuje ten cios oboma rękami przez co lewa jego ręka przez chwilę nie osłania szczęki i po zamarkowaniu ataku lewym zadał błyskawiczny prawy prosty. Joshua padł na deski. Tylko bardzo mocnym mięśniom szyi i karku oraz odruchowym zamortyzowaniu uderzenia cofnięciem głowy zawdzięcza,że nie został wyliczony. Ku zdumieniu kibiców Kliczko nie przystąpił do wykończenia naruszonego rywala. Zadowolił się przewagą w zadawaniu ciosów w rundzie 6, 7 i 8. Od rundy 9 Joshua odzyskał wigor i najpierw wyrównał pojedynek, a od 10 rundy to on przeważał. W 11 rundzie tak jak w 5 zaatakował i kombinacją ciosów posłał Kliczkę na deski. ten wstał,ale już nie był w stanie efektywnie się bronić. Został trafiony najpierw prawym podbródkowym ,a potem lewym sierpowym i znowu zapoznał się z matą. Ponownie wstał,ale był na tyle zamroczony, iż nie był w stanie trzymać gardy i bloku przepuszczając większość ciosów Anglika. W tej sytuacji sędzia słusznie przerwał pojedynek.
O wyniku walki zadecydowały względy wolicjonalne.Dla Joshuy boks stał się ratunkiem przed upadkiem życiowym. Ten sport jest dla niego czymś najważniejszym w życiu. Dla Kliczki od kilku co najmniej lat boks to sposób na zarabianie pieniędzy.Widać to było w decydującej dla losów walki rundzie 6, w której Kliczko po rzuceniu Joshuy na deski nie był w stanie zaryzykować i zadowolił się odzyskaniem kontroli nad przebiegiem pojedynku.Przecenił przy tym swoje siły , gdyż od 9 rundy wyraźnie osłabł i był tylko tłem dla coraz lepiej dysponowanego Anglika.
Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt ,że walka była bardzo czysta, bez fauli, a obaj przeciwnicy darzyli się ogromnym szacunkiem.
Doskonały pojedynek i wspaniała propaganda boksu.
1484czwartek, 27, kwiecień 2017 20:18
Zbyszek
Nie płacą mi za to,ale rozreklamuję pojedynek bokserski wagi ciężkiej do którego dojdzie 29.04.2017 roku na stadionie Wembley pomiędzy Anglikiem Anthonym Joshuą a Ukraińcem Władymirem Kliczko o pasy mistrza świata Federacji WBA i IBF. Galę transmituje na żywo telewizja Showtime i nasz Polsat Sport, na stadionie zasiądzie ponad 80 tys. widzów, transmisję przez PPV zamówiło ponad 1,5 mln abonentów, przed telewizorami zgromadzi ona ponad 1 mld ludzi,a dochód szacowany jest na co najmniej 50 mln, funtów.
A bohaterami zmagań będą aktualny mistrz IBF Anthony Joshua lat.28 , wzrost 198 cm, walk 18, wszystkie wygrane i wszystkie przed czasem. Jego przeciwnikiem będzie wielokrotny mistrz świata Władymir Kliczko lat. 41, wzrost 198 cm. walk 64, wygrane 60 w tym przez KO 53, 4 walki przegrane.Pokonali go Puritty,Sanders,Brewster i Tyson Fury.
Bukmacherzy i wielu fachowców faworyta upatruje w młodości i przebojowości Anglika.
Porównując wady i zalety obu bokserów należy powiedzieć,że są jak ogień i woda co może zaowocować wielką walką albo wręcz przeciwnie.
Obaj byli amatorskimi mistrzami Igrzysk Olimpijskich, Kliczko w Atlancie 1996 roku,a Joshua w Londynie w 2012 roku. Joshua był sparingpartnerem Kliczki przed 3 laty przed jego walką z Kubratem Pulewem.Już wtedy Władymir namaszczał Anglika na swojego następcę.
Atutami Joshuy są szybkość poruszania się, szybkość zadawania ciosów , w tym także ich kombinacji, ruchliwość, znakomita koordynacja ruchów, dynamika oraz wyniesiona ze współczesnego boksu amatorskiego intensywność zadawania ciosów i ich duża celność. Pojedyńcze ciosy Joshuy nie są zbyt mocne,ale ich skumulowana ilość była dla rywali zabójcza.Właściwie to nie wiemy tylko jak zareaguje on na siłę ciosów Kliczki, gdyż z tak potężnie bijącym rywalem jeszcze się nie mierzył.W walkach sparingowych pozwala się mocno uderzać i bywał kilka razy zamroczony,ale jednak prawdziwa walka to nie to samo co mimo wszystko trening.
Kliczko z kolei nie jest zbyt szybki, jego ciosy są widoczne, ale jest znakomicie wyszkolony technicznie, ma szczelną obronę, nie ma zbyt bogatego repertuaru uderzeń,ale jego lewy prosty jest bity perfekcyjnie i ma siłę kija bejsbolowego,a prawy prosty trudny do uniknięcia to odpowiednik młota parowego.Jest odporny na silne ciosy .
W moim przekonaniu piłka jest po stronie Kliczki. Jeżeli będzie on skoncentrowany tylko na walce to wygra.Bowiem jego największą bronią jest jego bokserska inteligencja.Od początku walki prawie z każdym przeciwnikiem Ukrainiec analizuje słabości w obronie , prowokuje, osłabia czujność, czasem wręcz usypia,aby znienacka zadać cios w taki sposób i w takie miejsce, gdzie rywal się najmniej spodziewa.Ale warunek to koncentracja. Jej brak stał się przyczyną porażki z Tysonem Fury.Trzeba przyznać,ze Fury i jego sztab rozmontowali odporność Kliczki perfekcyjnie.Jak tylko Fury dowiedział się ,że będzie rywalem Kliczki to rozpoczął jego obrażanie i chełpienie się jaki to z niego mocarz.I czynił to codziennie. Nawet najbardziej odporny człowiek gdzieś tam w podświadomości zadaje sobie pytanie w takim przypadku,a może coś jest na rzeczy,że on jest taki pewny siebie.Kliczko lubi jak niejako kontroluje wydarzenia w tym sensie,że przed samym pojedynkiem nie znosi zmian. A Fury na 10 dni przed walką zażądał zmiany obsady sędziów punktowych i dwóch z nich wymieniono, na 4 dni przed terminem walki uznał,że rękawice Kliczki ze względu na inny rodzaj wyściółki dają mu przewagę i zmusił Kliczkę do ich zamiany,a na dwa dni przed bojem stwierdził,że mata z gąbki na ringu jest za gruba i sprzyja Kliczce, który jest wolniejszy, a jemu utrudnia poruszanie się. Kliczko się oburzył,ale kiedy Fury zagroził,że nie przystąpi do walki ustąpił. Pewno te zabiegi,aż tak bardzo by Kliczki z równowagi nie wytrąciły, gdyby nie trafiły na podatny grunt jego dramatu osobistego. Bowiem jego żona po urodzeniu dziecka zapadła na ciężką depresję poporodową.W tej chwili jej stan zdrowia jest dobry.
Więc miejmy nadzieję,że nic pięściarskiego święta nam nie zepsuje i będziemy świadkami pasjonującej walki dwóch wielkich gladiatorów współczesnego boksu w królewskiej wadze.
1483środa, 26, kwiecień 2017 21:20
Zbyszek
Przedwczoraj rozpoczął się pierwszy z 3 turniejów bezpośrednio przygotowujących do French Open pań w Stuttgarcie. Wczoraj po prawie miesięcznym odpoczynku wystąpiła Agnieszka Radwańska. Przegrała z Rosjanką Makarową w 2 setach do 2 i do 4. Zaprezentowała się bardzo słabo. Od ponad 10 lat oglądam Polkę i tak źle jej grającej nie widziałem. Zdarzały jej się nawet gorsze, pojedyncze mecze, ale takiej fatalnej serii dotychczas nie miała. Obecnie jest na 8 pozycji rankingu WTA,a Makarowa na 43,ale na korcie było odwrotnie. Rywalki wiedzą jak grać z Radwańską,a mianowicie agresywnie posyłając silne plasowane piłki na koniec kortu.W dobrej dyspozycji Polka wychodzi takim zagraniom naprzeciw i dzięki świetnej technice i precyzji zagrywa piłki tam , gdzie przeciwniczki ich się najmniej spodziewają. W kiepskiej Agnieszka cofa się poza kort i stamtąd odbija piłki licząc ba niewymuszone błędy. Wczoraj była na korcie przez 10% gry, podczas gdy Makarowa przez 40%. To różnica klasy. A przecież Makarowa tylko raz w swoje długiej karierze była w 1 dziesiątce WTA,w 2015 roku na miejscu.Coś złego dzieje się z Radwańską. Zamiast wziąć się za granie narobiła sporego zamieszania wypowiedzą,że Maria Szarapowa nie powinna po 15 miesięcznym zawieszeniu dostać od organizatorów turniejów w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie dzikiej karty.Tak po prawdzie co to ją powinno obchodzić.Sprawa zawieszenia to problem Szarapowej najpierw z WTA , a potem MKOL.A po odbyciu kary jej gra to sprawa pomiędzy nią a organizatorami.Jeżeli Radwańskiej takie towarzystwo nie odpowiada to nie musi zgłaszać się do turniejów tam gdzie gra Szarapowa, albo postawić organizatorom ultimatum ja albo ona.W każdym razie wolałbym, aby Szarapową z turnieju eliminowała po wygranej z nią na korcie,a nie kundlizmem. A Szarapowa wygrała dziś z dobrą Włoszką Vinci w dwóch setach do 5 i do 3.Publiczność początkowo dzieliła swoje sympatie mniej więcej po równo,ale w miarę upływu meczu wsparcie dla Szarapowej rosło. A po jej krótkim ale znakomitym wywiadzie publiczność "Maszę" żegnała owacją na stojąco.Entuzjaści tenisa od ponad 10 lat wręcz uwielbiają Szarapową za jej profesjonalizm na korcie, sportową postawę i walkę o każda piłkę. Wielu też za wspaniałą sylwetkę i urodę.Dobrze ,że wróciła.
1482sobota, 22, kwiecień 2017 15:21
Raczej nie doczekamy aby w futbolu doszło do takiej sytuacji
W przyszłym roku zagra w Polsce dwudziestu czterech medalistów wielkich imprez. O dwóch z nich biła się cała Europa, chcieli ich najwięksi, ale walkę wygrał Vive Tauron Kielce.
Ten duet to prawoskrzydłowy Blaz Janc i prawy rozgrywający Alex Dujszebajew. Pierwszy ledwie skończył 20 lat, a już ma w dorobku brąz mistrzostw świata. Vive wybrał nad oferty z Barcelony, Paryża i Niemiec. Drugi jest o cztery lata starszy i do Kielc zawita z Vardaru Skopje. Wicemistrz i brązowy medalista mistrzostw Europy, jeden z najlepszych na swojej pozycji. Prywatnie - syn Tałanta Dujszebajewa. Do drużyny trafi jeszcze potężny rozgrywający Marko Mamić, była gwiazda juniorskiej kadry Chorwacji.
1481niedziela, 09, kwiecień 2017 09:27
Zbyszek
Kolejna gala boksu zawodowego , tym razem odbytej w Oxon Hills w stanie Maryland.
Bardzo rzadko się zdarza, aby w jakimkolwiek kraju podczas gali bokserskiej jej głównymi aktorami byli bokserzy cudzoziemscy. Tym razem było to trzech Ukraińców : Oleksander Usyk, Oleksander Gwozdyk i Wasyl Łomaczenko.
Jako pierwszy do ringu wyszedł Usyk , który bronił tytułu Mistrza Świata WBO wagi junior ciężkiej przeciwko amerykańskiemu bokserowi Michelowi Hunterowi.Usyk tytuł zdobył pokonując Krzysztofa Głowackiego. Ma on 30 lat,11 walk na koncie, wszystkie wygrane w tym 10 KO, jest b. Mistrzem Olimpijskim, b. Mistrzem Świta i Europy w boksie amatorskim. Jego przeciwnik ma lat 28, stoczył 12 walk, wszystkie wygrał , w tym 8 KO.
Usyk walczył po raz pierwszy w USA i bardzo chciał się pokazać z dobrej strony,więc zaniechał boju pozycyjnego w dystansie i cały pojedynek toczył w półdystansie bijąc krótkie ciosy na tułów i głowę rywala z prawej i lewej ręki. Hunter też był bardzo dobrze przygotowany do walki i Ukraińcowi niewiele ustępował. Dzięki temu oglądaliśmy walkę toczoną w dużym tempie, czystą , w której bokserzy mogli wykazać się wysokimi umiejętnościami technicznymi. W 12 rundzie Usyk silnymi ciosami powalił Huntera na deski i ten ledwo był w stanie ustać po liczeniu,ale sędzia nie przerwał walki i pozwolił mu na jej dokończenie. Moim zdaniem słusznie, gdyż Amerykanin za swoją postawę zasłużył,aby nie przegrać przed czasem. Zdołał wygrać 3 rundy, więc werdykt był jednogłośny 117:110 dla Usyka.
W drugim pojedynku na dystansie 10 rund w wadze półciężkiej zmierzyli się Oleksander Gwozdyk lat.30, walk 12, wszystkie wygrane w tym 11 KO. b. brązowy medalista olimpijski z Kubańczykiem Yunieski Gonzalesem lat.31. walk 18, dwie przegrane,14 KO.Pierwsza runda rozpoznawcza z lekką przewagą Ukraińca. Od połowy drugiej rundy Gwozdyk przystąpił do ostrego ataku, a Gonzales nie pozostał dłużny, więc walka zapowiadała się ciekawie. Od początku 3 obaj poszli na wymianę ciosów, której Kubańczyk nie wytrzymał. Najpierw po prawym sierpowym był liczony, a po chwili został zasypany gradem ciosów i po zaliczeniu maty został wyliczony.
W trzecim pojedynku Wasyl Łomaczenko lat 29, walk 8, w tym jedna przegrana,6 KO w obronie pasa Mistrza Świata WBO wagi super piórkowej zmierzył się z 28 letnim Amerykaninem Jasonem Sosa walk 20, 2 przegrane,15 KO.Łomaczenko to dwukrotny b. Mistrz Olimpijski oraz dwukrotny b. Mistrz Świata amatorów. Jedyną porażkę poniósł w drugiej walce na zawodowym ringu w walce o pas mistrzowski z rąk Meksykanina Salido. Pierwsze dwie rundy rozpoznawcze z przewagą Ukraińca. Ta przewaga rosła do rundy piątej,aby począwszy od rundy 6 stać się teatrem jednego aktora. Łomaczenko mógł w każdej chwili znokautować Sosę,ale wolał popisywać się swoimi bajecznymi umiejętnościami.Przyśpieszał, zwalniał, atakował frontalnie, bocznie, trafiał gdzie chciał. Wreszcie nad Sosą ulitował się jego trener i poddał go po 9 rundzie.
Jakie cechy zaprezentowali podczas tej gali bokserzy Ukraińscy?
Po pierwsze, bardzo dobrą pracę nóg. Dzięki niej przechodzili szybko z obron do ataku, balansem unikali ciosów rywali i dobrze trzymali postawę.
Po drugie, znakomite wyszkolenie techniczne.Pozwalało to im stosować różnorodne uderzenia, precyzyjnie zadawać ciosy tam gdzie chcieli, obrony dostosowywać do unikania ciosów rywali.
Do specyfiki ich sposobu walki można zaliczyć;
- umiejętność przerywania ciągłego ataku i ponownego jego raptownego ponowienia,
- stosowanie w ciągu rundy ustawienia frontalnego na zmianę z bocznym. Dzięki temu zaskakiwali przeciwników ciosami zadawanymi z różnych kierunków, w różnych płaszczyznach i pod różnymi kątami.
Był to pokaz technicznego ,a jednocześnie skutecznego boksu.
I uwaga , nie całkiem, na marginesie. Ukraina jest państwem którego PKB jest ponad 3 razy mniejszy od Polskiego. A władze Ukrainy w całości utrzymują sport młodzieżowy w dyscyplinach olimpijskich,w tym boks, piłkę nożną itd.. Władz państwa polskiego widocznie na to nie stać.
1480niedziela, 02, kwiecień 2017 09:03
Zbyszek
Wczoraj zupełnie niespodziewanie Federacja WBC postanowiła,że walka pomiędzy Niemcem Marco Huckiem lat.33 walk 40, 35 wygranych mistrzem mało znaczącej Federacji IBO a Mairisem Briedisem lat.32 walk 22,wszystkie wygrane odbędzie nie o prawo bycia pretendentem,ale o Mistrzostwo Świata wagi junior ciężkiej.Mistrz Tony Bellew, który dostał jednorazową zgodę na występ w wadze ciężkiej przeciwko Davidowi Haye nie zadeklarował powrotu do wagi junior ciężkiej i został mistrzem w zawieszeniu co oznacza,iż gdy zechce powrócić to będzie miał prawo pierwszeństwa do walki z każdym aktualnym mistrzem.
A sama walka, która odbyła się na pełnym dystansie byłą brzydka i chaotyczna, głównie za sprawą Hucka.Usiłował on atakować, wywierać presję,ale bardziej machał rękami i jego rękawice pruły powietrze niż trafiał Łotysza.Ponadto trafiony w I rundzie prawym podbródkowym przyciskał głowę do piersi i chował pomiędzy ramiona i kiedy atakował to wkładał te głowę pod pachy Briedisa. Z kolei Briedis od czasu do czasu czysto uderzał Hucka prezentując boks urozmaicony oraz dobra koordynację ruchów.Ale również w obronie klinczował, przetrzymywał ręce Hucka i paraliżował jego próby uderzeń.Huck moim zdaniem wygrał 3 rundy, resztę przegrał i tak też punktowali sędziowie orzekając jednogłośnie wygraną Briedisa. Dla naszych junior ciężkich nie jest to dobra wiadomość, gdyż już wyznaczono pojedynek pomiędzy Dorticosem a Kudriaszowem o prawo bycia pretendentem,a w kolejce jest jeszcze kilka walk w których nasi są nieobecni.
Wszyscy nasi najlepsi w tej kategorii skupieni są w Federacji IBF, w której mistrzem jest Gassjew.
1479niedziela, 26, marzec 2017 17:16
Zbyszek
Kilka refleksji z nocnych i dzisiejszych niepiłkarskich wydarzeń.
Najpierw tenis.
Polska tenisistka Agnieszka Radwańska ponosi ciężka porażkę w kolejnym tegorocznym turnieju WTA.Tym razem w Miami przegrała po raz drugi w tym roku z wiekową 35 lat Chorwatka Mirjanie Lucićz-Baroni w setach 0:6 i 3:6.Pierwszy raz została pokonana w II rundzie AO."Isia" jest bez formy, nie ma siły, nie ma szybkości.. Pisałem już o tym,że w jej wieku i po tylu latach startów radykalna zmiana sposobu przygotowań do sezonu jest wielce ryzykowna, tym bardziej,że koncepcja FMS lansowana przez Remigiusza Rzepkę jest raczej teoretyczną konstrukcją i nie ma dowodów na jej skuteczność w tenisie.W nocnym meczu Radwańska nie wygrała ani jednego gema po swoim podaniu, miała tylko 1 wygrywające zagranie, podczas gdy Baroni aż 38.Mówiąc brutalnie, została rozstrzelana.
W kolarstwie zakończył się Wyścig Dookoła Katalonii zwany "małą Vueltą". Startowali wszyscy najlepsi górale , tempowcy i ich pomocnicy. Wygrał w znakomitym stylu Aleksandro Valverde przed Alberto Contadorem. Chris Froome,który długi czas był drugi nie załapał się do ucieczki na początku wczorajszego etapu i nie mogąc dogonić czołówki załamał się i stracił ponad 26 minut. Rafał Majka zaczął słabo,podjął nieskuteczna walkę na 5 trudnym, górskim etapie po którym sporo stracił i spadł na 17 miejsce. Ale w końcówce poprawiał się, trzymał koło i na mecie zajął 11 miejsce ze stratą 3,33 minut.Dziś był 4 na ostatnim etapie.Jeszcze brakuje mu depnięcia,ale jeździ coraz swobodniej.
Dla mnie skandalem zakończyła się walka podczas gali w Poczdamie o tytuł mistrza świata wagi super średniej federacji WBA pomiędzy młodym obrońcą tytułu 24 lata Niemcem Tyronem Zeuge a pretendentem Isaakiem Ekpo. Od początku trudno to było nazwać walką, raczej skrzyżowaniem marnych zapasów i uliczną bijatyką. Obaj nie wyczuwali dystansu i wpadali na siebie bez ciosu.W tej parodii boksu trochę lepszy był Zeuge,ale od mistrza należy wymagać umiejętności trzymania rywala na dystans. W połowie III rundy po raz n-ty znowu obaj wpadli na siebie i zderzyli się głowami, tak,że Zeuge doznał rozcięcia końcówki łuku brwiowego prawego oka. Sędzia pojedynku nie dopatrzył się faulu Ekpo i dopuścił do dalszej walki.Niemiec po tym urazie demonstrował ,że go boli,że mu kontuzja przeszkadza. Mimo to walczyli 5 rund. W przerwie na 6 sędzia ni z tego ni z owego po konsultacji z narożnikiem Niemca przerwał walkę.Ekpo się ucieszył myśląc,że to z powodu niezdolności Niemca do kontynuowania pojedynku. Zapomniał,że przerwanie walki dało by mu wygraną gdyby walka była przerwana przed 5 rundą,a tak jej przerwanie miało charakter techniczny i decydowały karty punktowe. A tu zwycięstwo doniósł Zeuge. Moim zdaniem pomiędzy 3 a 5 runda nic się nie zmieniło i jeżeli z powodu urazu sędzia miał przerwać walkę to powinien to uczynić natychmiast ,albo ją kontynuować do końca. Zeuge pięściarsko prezentował się korzystniej, ale niesmak pozostał.
1478niedziela, 19, marzec 2017 09:07
Zbyszek
I znowu duża dawka emocji bokserskich.
Najpierw podczas gali w Lipsku w wadze ciężkiej doszło do pojedynku ponad rok nie oglądanego Mariusza Wacha walk 33 , 2 porażki z niemieckim bokserem Erkanem Teperem 16 walk, 1 porażka. Ponieważ walka była o jakiś pasek Europy Wsch. i Zach. IBF to odbyła się na dystansie 12 rund.Do 8 rundy obaj bokserzy na zmianę wygrywali rundy, Wach nieparzyste,a Teper parzyste. Przy czym Teper wygrywając 8 rundę w jej końcówce osiągnął dużą przewagę. Co skłoniło sekundanta Tepera w przerwie przed 9 rundą do nakłonienia go do mocnego ataku, gdyż Wach jego zdaniem jest tak zmęczony,że sam padnie.Ale ta zmiana taktyki okazała się korzystna dla Wacha, bo można mieć wątpliwości który wygrał 9 rundę,ale pozostałe 3 wygrał Wach i to jego sędziowie ogłosili jednogłośnie zwycięzcą.W sumie zadecydowało lepsze wyszkolenie techniczne Polaka, który miał dobrze ułożone ręce i częściej trafiał, mimo,że to Niemiec wyprowadzał więcej ciosów. Walka bardzo podobała się publiczności.
Podczas gali w Nowym Jorku odbyły się dwie walko o Mistrzostwo Świata.
W pierwszej z nich w wadze super muszej o pas WBC spotkali się aktualny mistrz Roman Gonzales z Nikaragui walk 46 wszystkie wygrane z b. mistrzem Wisaksilem Wangeki z Malezji walk 41, 4 porażki.Pojedynek na wyśmienitym poziomie, toczony w szaleńczym tempie.Faworyzowany Gonzales w pierwszej rundzie źle stał na nogach i dał się powalić na deski niegroźnym ciosem z prawej ręki na tułów. I ten cios i ta runda wygrana przez Wangekiego 10:8 zadecydowała o werdykcie.Bowiem pozostałe rundy były absolutnie wyrównane i w sumie remisowe.Werdykt był niejednogłośny, dwóch sędziów punktowało 114:113, a jeden remis.
W długo oczekiwanej walce wieczoru naprzeciw siebie stanęli w wadze średniej Mistrz 4 największych Federacji WBA,WBC, IBF i WBO Gienadij Gołowkin z Kazachstanu lat 34,walk 36 . wszystkie wygrane z pretendentem Amerykaninem Danielem Jacobsem lat 30, walk 32, 1 porażka.Ich walka była awizowana już jesienią ubiegłego roku,ale Jacobs nie zgodził się na warunki płacowe i nawet zaczął negocjować z Polakiem Maciejem Sulęckim. Moim zdaniem był to udany zabieg marketingowy, który wszystkim sowicie się opłacił, gdyż sala była pełna , a w PPV odnotowano ponad 1 mln, abonentów.
Walka na wyśmienitym poziomie techniczno-taktycznym . I jak to często bywa w pojedynkach bokserów mających w rekordzie ponad 90 % walk wygranych przez t.k.o toczona na pełnym dystansie 12 rund. Pojedynek bardzo wyrównany i znowu jak w poprzedniej walce o wyniku zadecydował nokdaun Gołowkina w 4 rundzie.Niewątpliwie Jacobs wyprowadził więcej ciosów i wygrał 1,2,6,7 i 9 rundę.Moim zdaniem 3 runda była całkowicie remisowa.Natomiast Gołowkin trochę lepiej wyszkolony technicznie w taki klasyczny sposób ,miał dobrze ułożone ręce i jego ciosy były bardziej widoczne i celne.O sposobie jego wyszkolenia świadczy akcja po której posłał Jacobsa na deski. Jest ona dokładnie rozrysowana i opisana w podręczniku do nauki boksu Siergieja Owczynnikowa i polega na ciągłości długiego ataku prowadzonego na dwa tempa, w którym bokser praworęczny w końcowej fazie uderza lewym sierpowym na szczękę rywala.
Sędziwie jednogłośnie przyznali wygraną Gołowkinowi. dwukrotnie 115-112, i raz 114-113.
Na bazie tych walk,a także innych wyrównanych pojedynków przybliżę w dużym skrócie zasady punktowania walk w boksie zawodowym.
Sędziowie od prawie 15 lat mają polecenia wszystkich Federacji,że muszą punktować wygraną jednego z bokserów w każdej rundzie. Wygrana oznacza przyznanie 10 punktów, a rywalowi 9.Kiedy w rundzie jest nokdaun. lub jeden z bokserów dostaje ostrzeżenia za nieczystą walkę rundę punktuje się 10:8, a gdy nastąpią te dwa zdarzenia równocześnie to 10:7. Dopuszczalna jest punktacja rundy 10:8 bez nokdaunu i ostrzeżenia w przypadku przygniatającej przewagi jednego z bokserów.
Przy punktowaniu sędziowie biorą w pierwszej kolejności pod uwagę ilość zadanych,nie wyprowadzonych ciosów, ich siłę i celność.Przy czym liczba ciosów nie podlega kumulacji,ani nie "przechodzi" na następną rundę. I tak np. jeden z bokserów w jednej rundzie zada o 10 ciosów więcej od rywala to runda jest dla niego 10:9,a kiedy w następnej to rywal zada o 2 ciosy więcej to runda jest dla niego 10:9 i po dwóch rundach jest remis 19:19.Taki sposób punktacji ma na celu utrzymywanie stałej dążności do wygranej przez cały pojedynek.
Drugim elementem,który sędziowie biorą pod uwagę przy ocenie rund jest to czy któryś z bokserów dominuje nad przeciwnikiem, a więc który "panuje" na ringu i przy równej ilości ciosów to jemu sędzia daje wygraną w rundzie.
Trzecim czynnikiem ocennym jest to który z bokserów lepiej i pełniej realizuje swój plan taktyczny. Tak było np. w kontrowersyjnej wygranej Warda z Kowalowem. Rosjanin jak wygrywał "swoje" rundy to wysoko,ale w tych remisowych to niewątpliwie Ward znacznie lepiej wykonywał zamysł taktyczny.
I ostatni element to tzw. czynnik aktywności i bierności. Sędziowie mają preferować tych bokserów, którzy niejako czynnie dążą do wygranej. Tak było przed laty w walce Davida Haye w ogromnym Wałujewem o pas mistrza WBC. Przez 10 rund żaden z bokserów nie zadał drugiemu ani jednego ciosu, dopiero w dwóch ostatnich Haye trafił Rosjanina 3 razy, a mimo to na kartach punktowych było 120:108 dla niego czyli sędziowie uznali,że wygrał on wszystkie rundy, w tym 10 właśnie dzięki ruchliwości.
Ja nie chciałbym oceniać naszych komentatorów bokserskich,ale mają oni tę samą przypadłość co i piłkarscy, a mianowicie nie znają przepisów i reguł. W nocnych walkach przyznawali wygraną Teperowi, Gonzalesowi i widzieli zdecydowaną wygraną Gołowkina.Ja ich słucham dlatego,że interesujące są odgłosy walki, kibiców oraz to co słyszą w narożniku od sekundantów,ale są denerwujący jak oceniają wyniki rund i całej walki.
1477sobota, 18, marzec 2017 18:42
Zbyszek
Polski kolarz Michał Kwiatkowski jest na początku sezonu w wyśmienitej formie. W tym roku wygrał już wyścig w Toskanii i przesunął się na 17 miejsce w rankingu UCI. Na początku marca pokazał się kilka razy w wyścigu Tirreno- Adriatico zwanym małym Giro.
Dziś wygrał, jako pierwszy Polak, bardzo znany klasyk Mediolan - San Remo po zaciętej walce na finiszu z mistrzem świata Peterem Saganem i francuzem Alaphilippem. Mówi się,że w angielskiej grupie Sky potrafią z diamentów wyrabiać brylanty.Na peany jeszcze za wcześnie,ale "Kwiatek" po ubiegłorocznym słabym sezonie w tym roku jeździ naprawdę dobrze. Przed nim jeszcze klasyki ardeńskie i TdF.
Natomiast Majka łapie formę. sam powiada,żę musi ją wyszykować na TdF i żadne pośrednie cele go nie interesują.
1476niedziela, 05, marzec 2017 09:35
Zbyszek
W marcu prawie co tydzień wydarzy się wiele w świecie boksu.
Po nocy 4/5 marca podzielę się refleksjami o 4 walkach wedle kolejności.
Najpierw w Dzierżoniowie powrót po prawie rocznej przerwie na ring Mateusza Masternaka . Grupa Sauerlanda zakończyła z nim współpracę z końcem roku i teraz sam jest swoim promotorem. Wrócił pod skrzydła trenerskie Andrzeja Gmitruka z którym rozstał się po porażce z Drozdem. Wygrał w swojej kategorii junior ciężkiej z Rosjaninem Kubiczem po ośmiorundowej walce dość wyraźnie na punkty.
Ale walczył bardzo źle. Kubicz to prymitywny zawodnik, który opanował wyłącznie umiejętność wysuwania barku i chowania pomiędzy niego głowy oraz odwracania się w kierunku przeciwnym do uderzeń przeciwnika.
Masternak nie po raz pierwszy pokazał,że jest bokserem jednostronnym walczącym sztampowo lewym i prawym prostym, nie potrafiącym przyśpieszyć, skontrować i przede wszystkim w ringu bezmyślnym.
Z Kubiczem skracał niepotrzebnie dystans i mimo,że jego prawe nie dochodziły celu uparcie je stosował ,a sam dawał się trafiać chaotycznie bitym sierpowym rywala. A na Kubicza wystarczyło parę razy puknąć go podbródkowym ,aby go wyprostować i przyłożyć mu sierpowym z lewej reki.
Masternak jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, dobrze chodzi na nogach,ma poprawną obronę,ale aby zawalczyć z bokserami z górnej półki musi poprawić precyzję i szybkość ciosów oraz zwiększyć ich repertuar.
W Londynie doszło do szumnie zapowiadanej walki w wadze ciężkiej pomiędzy Anglikami Davidem Haye oraz Mistrzem Świata Federacji WBC wagi junior ciężkiej Tonym Bellew, który na tę walkę otrzymał jednorazową zgodę federacji. Walka była niezwykle dramatyczna i stojąca na bardzo wysokim poziomie. Haye nie powinien do niej przystępować z uwagi na kontuzje prawego stawu skokowego i prawego stawu kolanowego.Przy jego sposobie walki w którym najbardziej liczy się refleks i szybkość ,a akcje polegają na rytmie doskok - uderzenie - odskok niemożność szybkiego odejścia pozwalały Bellew na łapaniu go na ciosy kiedy musiał stać,Zgłosił uraz i walka powinna być przeniesiona,ale naciski promotorów, telewizji i mediów spowodowały,że podjął wyzwanie licząc,że na blokadzie w pierwszych rundach znokautuje Bellew.Ale Bellew walczył w niższej kategorii i też dysponował dużą szybkością odejścia. Haye przeważał zdecydowanie w pierwszych 4 rundach,piąta była wyrównana,ale od 6 dominował Bellew. Aż żal było patrzeć na kuśtykającego Haye, który coraz bardziej był obijany. Wykazał ogromne serce do walki licząc,że któryś z rozpaczliwie bitych sierpowych dojdzie do szczęki rywala. Nic z tego. Za to sam był liczony w 8 rundzie. Walka zakończyła się w w rundzie 11 gdy po kilku ciosach Bellew Haye wypadł za liny i w czasie wgramolił się na ring,ale sekundant rzucił ręcznik poddając go. Podobnie naciskano na Głowackiego, który z powodu poważnej kontuzji prawej ręki nie powinien walczyć z Usykiem.
Powstaje pytanie czy pieniądze wynagrodzą porażkę i co po niej ?.
W Nowym Jorku w walce z Czadem Dawsonem w wadze półciężkiej postanowił się odbudować po porażce ze Smithem Andrzej Fonfara.
Do połowy ósmej rundy przegrywał zdecydowanie na punkty. W tym czasie walka była dość monotonna. Fonfara uderzał wyłącznie podwójnym potrójnym lewym prostym w pierwszych 3 rundach, od 4 dodał pojedyńcze ciosy prawym prostym.Niestety ciosy te nie dochodziły do ciała Dawsona. Bronił on się znakomicie, stosował uniki, odejścia, cały czas balansował ciałem, dobrze blokował uderzenia Polaka.A sam kombinacjami 2,3 ciosów : prawym prostym ,lewym sierpowym, lewym prostym i prawym sierpowym trafiał i zbierał punkty.Już po 5 rundzie w 10 rundowym pojedynku Fonfara zdał sobie sprawę,że walki nie wygra na punkty,i że jeżeli ma myśleć o zwycięstwie to musi Amerykanina znokautować.W rundach 6 i 7 udało mu się pojedyńczymi silnymi ciosami na korpus osłabić Dawsona, tak,że od polowy 8 rundy stał się on wolniejszy i był mniej ruchliwy, przez to łatwiejszy do trafienia. I Fonfara to znakomicie wykorzystał. W rundzie 9 go napoczął zmuszając sędziego do liczenia Dawsona po prawym krótkim sierpowym. A ostatniej rundzie dokończył dzieła najpierw trafiając na szczękę prawym prostym ,a po liczeniu zasypując Amerykanina gradem uderzeń z obu rąk. T.K.O.
W walce wieczoru w Barcalays Center zawalczyli w wadze półśredniej pretendent Danny Garcia z Mistrzem Świata Federacji WBA i WBC Keithem Thurmanem.Obaj dotychczas niepokonani. Walka na pełnym 12 rundowym dystansie.Niejednogłośne zwycięstwo na punkty odniósł Thurman zachowując pasy.Walka bardzo ciekawa, stojąca na bardzo wysokim poziomie technicznym. Obserwatorzy będą pieli z zachwytu,ale u mnie pozostawiła ona pewien niedosyt. Mam go zawsze kiedy w ringu spotyka się dwóch bokserów realizujących odmienne taktycznie wizje walki. W piłce nożnej z reguły takie mecze są pasjonujące jak boje drużyn z Hiszpanii i Anglii,ale w boksie kiedy tylko jeden z bokserów jest w ofensywnie, a drugi cały czas jedzie na wstecznym przypominają te mecze w których jeden z zespołów ustawia autobus.
Po walce obaj bokserzy wyglądali tak jak by dopiero szykowali się do pojedynku, żadnego zmęczenia,żadnych widocznych trudów walki.
Po odejściu Floyda Mayweathera jr kategoria półśrednia czeka na swego hegemona. W maju powalczy Mistrz WBO Manny Pacquiao, a pewno w lipcu Kelly Brook Mistrz IBF, którego wyprawa do kategorii średniej zakończyła się na Gołowkinie.
1475niedziela, 26, luty 2017 09:33
Zbyszek
Nareszcie duża dawka boksu co prawda w różnym wydaniu, bo i gala w Szczecinie, w Hull i przede wszystkim w Birmingham w stanie Alabama.
Podczas gali w Szczecinie w wadze ciężkiej Zimnoch pokonał przez poddanie Mike Mollo . W Hull w walce o tytuł mistrza wagi piórkowej Anglik Gavin McDonell przegrał po zaciętej walce na punkty z Vargasem. W lekkiej w walce z Lopezem znakomicie zaprezentował się Luke Campbell. To chyba jedyny w tej chwili przeciwnik dla Crawforda.
Natomiast szerzej napiszę o gali w USA.
W wadze ciężkiej najpierw walczyli Amerykanin Dominic Breazeale lat 32, wzrost 201 cm, waga 119,2 kg, walk 18,w tym 15 t.k.o. jedna przegrana o pas z Anthonym Joshuą, z Polakiem Izuage Ugonohem lat 31,wzrost 192 cm, waga 104,6 walk 17, wszystkie wygrane w tym 14 t.k.o. Breazeale miał dobrą karierę amatorską, był mistrzem USA, wystąpił na Igrzyskach w Londynie, gdzie w pierwszej walce przegrał z Omarowem. Jako zawodowiec z bardziej znanych pokonał tylko Mansoura.
Ugonoh był natomiast mistrzem Świata i Europy w 2009 roku w kick-boxingu w K-1 Rules.W karierze zawodowej bokserskiej walczył z leszczami.Jego trenerem jest Kevin Barry, ten sam co i mistrza wagi ciężkiej WBO Parkera.
Pierwsze dwie rundy dla Ugonoha. Jest szybszy, kłuje podwójnymi prostymi na górę i uderza lewymi i prawymi hakami na dół tułowia Amerykanina.W 3 rundzie Ugonoh zmienia całkowicie sposób walki, jeszcze bardziej przyśpiesza, idzie na wymianę ciosów,stosuje kombinacje ciosów, góra-dół, wyraźnie dąży do wygranej przed czasem.Niestety nadziewa się na prawą kontrę Breazeala i ląduje na deskach. Wstaje na 8 i niezrażony dalej atakuje. W czwartej rundzie kontynuuje ofensywę. Amerykanin broni się dość rozpaczliwie, klinczuje, obłapia Polaka w pół, tak,że nawet obaj złączeni w uścisku lądują razem na macie. W połowie rundy wreszcie Amerykanin ląduje na deskach po kombinacji ciosów prostych i sierpowych,ale szybko wstaje. Ugonoh chce dokończyć dzieła zniszczenia,ale Breazelae ma szczękę z żelaza.W rundzie 5 sytuacja ulega odwróceniu o 180 stopni. To Breazelae rusza do zdecydowanego ataku, trafia Ugonoha prawym sierpowym w skroń i ten ląduje na deskach. Nie daje się wyliczyć,ale jest w defensywie i po kolejnych silnych ciosach wypada poza liny ringu. Nokaut.
Ugonoh przegrał przez zbytnią pewność wygranej,albo siebie,albo trenera. Posiada on w swoim repertuarze bardzo trudne uderzenie zwane "overhandem", które zapewniało mu kilka ostatnich wygranych,ale jest to cios bity z góry, bardzo trudny do obrony,ale przeciwko wyższemu o 10 cm rywalowi nie mógł być zastosowany. Natomiast nie ma silnego ciosu kontrującego zdolnego do zatrzymania szarżującego opasłego byka. Breazelae wykazał większą odporność na ciosy i dysponował silniejszymi uderzeniami.Niemniej gdyby Ugonoh się nie podpalił i walczył cały czas tak jak w 1 i 2 rundzie miałby on poważny problem z jego pokonaniem.
W kolejnej walce o tytuł mistrza IBF wagi super półśredniej zmierzyli się Tony Harrison lat 27,25 walk, w tym 20 przez t.k.o, jedna przegrana przez tko z Nelsonem w lipcu 2015 roku. Pokonał m.innymi Rabczenkę, Guerrero, Mitchela i Brewera.Jego rywalem był Jarret Hurd lat 27, walk 19, wszystkie wygrane w tym 13 przez t.k.o. Ma on na rozkładzie m.innymi Molinę, Mitchela, Don Ionu,Galarzę i Lentza. Pomimo,że obaj mieli zbliżoną wagę ciała to Hurd wyglądał jak starszy brat.Harrison lepszy technicznie, szybszy i zwinniejszy dominował w pierwszych 6 starciach, 7 runda był wyrównana, a od 8 przewagę dzięki większej sile zadawanych ciosów zaczął uzyskiwać Hurd.W 9 rundzie po mocnych ciosach sierpowych z obu rąk i prawym prostym na szczękę Harrison padł na deski i co prawda na 8 wstał,ale wypluł ochraniacz na zęby co sędzia uznał za niechęć do kontynuowania pojedynku i ogłosił wygraną przez t.k.o Hurda.
W głównej walce wieczoru/u nas 4 rano/ zmierzyli się mistrz Federacji WBC
Deonay Wilder lat 32,wzrost 201 cm, waga 100,7 kg , walk 37 wszystkie wygrane, w tym 36 tko z dobrowolnym pretendentem Geraldem Washingtonem lat 35, wzrost 196 cm, waga 108,4 kg walk 18, jeden remis, w tym 12 tko.Wilder zdobył tytuł pokonując po 12 rundowym pojedynku Kanadyjczyka Stiverna. W obronie tytułu walczył z Moliną,Duhaupasem, Szpilką i Arreolą. W tej ostatniej walce w lipcu 2016 roku doznał złamania kości nadgarstka, ramienia i zerwania bicepsu.Do treningu wrócił pod koniec listopada.W maju 2016 miał walczyć o pas z Powietkinem ,ale u Rosjanina wykryto meldonium i Wilder odwołał walkę, a następnie wystąpił do sądu w Nowym Jorku o odszkodowanie w wysokości 4,5 mln USD.Promotor Powietkina Riabiński z kolei powołując się na umorzenie sprawy przez Federację WBC z powodu nie stwierdzenia dopingu / stężenie tak nikłe,że meldonium mogło być użyte w 2015 roku kiedy jeszcze było legalne/ zażądał zasądzenia na jego rzecz 34,5 mln USD. Sąd w Nowym Jorku po opiniach lekarzy przychylił się do żądania Wildera . W tej walce rywalem Wildera miał być Andrzej Wawrzyk,ale został złapany na stosowaniu stanozololu. Gdyby Washington nie zgodził się na walkę z Wilderem to Pan Wasilewski byłby pozwany i musiałby by oddać Amerykaninowi 4,5 mln USD.Nawiasem mówiąc Wilder jest , podobnie jak był Floyd Mayweather jr szalenie uczulony na doping. W umowach na walki z nim musi być zgoda rywala na poddanie się badaniom antydopingowym w każdym czasie.Powiada on,że gdyby sam stosował sterydy to Szpilka by nie żył. Co prawda i Federacja WBC ma program antydopingowy zwany CBP/Clean Boxing Program/ do którego obowiązkowo muszą się zgłosić wszyscy bokserzy z pierwszych piętnastek rankingów pod zagrożeniem usunięcia z rankingu. Ale na razie niewielu tego przestrzega, bo tak znani bokserzy jak Ortiz, MIller,Kowalow,Cesar Chavez jr , Spece czy Bradley do niego się nie zapisali.
Washington to bardzo ciekawa postać, świetny gracz futbolu amerykańskiego przerwał karierę i wstąpił do marynarki wojennej, lecz też z niej wystąpił i zaczął uprawiać boks. Ma on w rekordzie pokonanie takich dobrych bokserów jak Ray Austin,Chambers, Mansour, Gavern czy Sheppard.
Sama walka bez historii. Wilder od czasu jak zdobył tytuł mistrzowski walki rozpoczyna ostrożnie, zachowawczo i rozpoznawczo.Operuje głównie długim lewym prostym ,którym powstrzymuje ewentualne ataki przeciwnika. Nie wdaje się w bijatyki, nie pozwala na wejście rywala w półdystans , jak trzeba klinczując. Punktuje i czeka na okazję, a że jest bokserem o wybitnej inteligencji ringowej i ma najszybsze ręce to zawsze dostrzeże słabość przeciwnika i ją wykorzysta. W piątej rundzie pomimo,że ma znacznie silniejszy cios z prawej reki po przyśpieszeniu akcji rzucił Geralda na deski sierpem z lewej. Washington wstał i podjął walkę,ale został zasypany gradem ciosów i sędzia przerwał pojedynek.
W Birmingham oprócz bokserów na słowa uznania zasłużyli sędziowie ringowi podejmujący bardzo trafne decyzje.
1474niedziela, 29, styczeń 2017 13:55
Zbyszek
No i znowu się doczekałem. Roger Federer arcymistrz, wygrał finał Australian Open z Rafaelem Nadalem . Poprzednio spotkali się w finale AO w 2009 roku i wygrał wówczas Hiszpan,a Szwajcar po porażce rozpłakał się.
Dziś obaj tenisiści są bardzo dojrzali, doskonale wiedzą na co ich stać i jakimi mocnymi stronami dysponuje ich przeciwnik i jakie ma słabsze strony.
Wiadomo,że Roger ma najlepszy wśród wszystkich forhend, fantastyczny liftowany nad siatka serwis,ale bekhendem gra właściwie tylko topspiny i slajsy. Nadal natomiast ma bodaj najlepszy bekhend, serwis ma bardzo trudny, bo szybki i plasowany, ale największa jego zaleta jest agresywna gra w czym pomaga mu szybkość przemieszczania się po korcie. Kiedyś słabo grał w obronie,ale i tę umiejętność posiadł w wysokim stopniu.
Biorąc pod uwagę ich walory to o tym ,który wygra decydować musiało to , który przejmie i który będzie miał więcej inicjatywy.
W pierwszym secie Federer lepiej serwował, przełamał Nadala i wygrał 6:4. W drugim z kolei Rafa zaskoczył Rogera "jego" zagraniami z bekhendu i sprawnie rozmontował obronę Szwajcara topspinami i slajsami, a nawet zdarzały mu się woleje. Federer nie mogąc odzyskać inicjatywy przestał uporczywie walczyć o każdy punkt i seta przegrał 3:6.
trzeci set to popis gry Federera. Z powrotem odzyskał agresję, a każde udane zagranie dodawało mu pewności siebie.Niesamowicie przyśpieszył grę atakując każdą piłkę zagrana przez Nadala tuz po jej odbiciu od podłoża. Set 6;1 dla Rogera.
W 4 secie Nadal pokazał niezwykłą odporność psychiczną i nadążał tym razem za każdą piłką ,a że poprawił serwis i return to uzyskał przewagę. I znowu jak w 2 secie Federer jak by lekko odpuścił.Set 3:6 dla Nadala.
W decydującym 5 secie od początku rozgorzał twardy bój. Nadal tym razem grał praktycznie cały czas swoim bekhendem , a więc swoim najlepszym zagraniem na słabszą , bekhendową stronę Federera przełamując go i obejmując prowadzenie 3:1. I kiedy wydawało się,że starszemu o prawie 6 lat Szwajcarowi zabraknie sił to on przyśpieszył grę i zaczął osiągać przewagę. Jego serwis bity płasko i głęboko siał spustoszenie po stronie Hiszpana, którego returny często nie trafiały w kort. Roger bez obaw wchodził w wymiany, które najczęściej wygrywał. Przy stanie 4;3 po długiej wymianie sędzia popełnił błąd pokazując na dobra piłkę Federera jako autową. Powtórzyło się to przy stanie 5;3 i dobrym serwisie Szwajcara, który został powtórzony, a potem przy piłce setowej i meczowej. Ale tym razem błąd sędziego został poprzez challenge skorygowany i Federer wygrał tego seta 6:3 i cały mecz stojący na niebywale wysokim poziomie technicznym i taktycznym .
Szkoda,że to już koniec emocji w AO. A dla mnie tym bardziej,że takich tenisistów jak ci dwaj to dzisiaj nie ma.
Podobnie jak u kobiet tak i u mężczyzn czekam na prawdziwych następców Sereny i Rogera orz Rafy.
1473sobota, 28, styczeń 2017 12:18
Zbyszek
W tegorocznym Australian Open odbywa się konkurs weteranek i weteranów.
Dzisiaj odbył się finał w grze pojedyńczej pań, w którym grały siostry Williams Serena lat.36 i Venus lat 37.Serena w ostatnich turniejach Wielkiego Szlema radziła sobie mocno średnio,zaś Venus ostatni raz wygrała Turniej WS w 2008 roku. Mecz był bez historii, Serena wygrała spokojnie w dwóch setach 6:4 i 6:4.
Natomiast jutro o 9.30 pojedynek najbardziej utytułowanych tenisistów w historii Rafaela Nadala i Rogera Federera. Federer ma 36 lat,zaś Nadal 31, Każdy z nich wygrał ponad 1000 pojedynków turniejowych.Roger wygrał 17 Turniejów WS, w tym AO 4 razy. Nadal wygrał 14 Turniejów WS w tym AO 1 raz. Ze sobą grali dotychczas 34 razy i więcej,bo 23 pojedynki wygrał Hiszpan, w tym w turniejach WS bilans to 6 do 2 dla Rafy.. Co prawda najlepsze lata mają za sobą, gdyż Szwajcarowi wiek coraz bardziej ciąży,a Rafa walczy z kontuzjami kolan,ale musimy pamiętać ,że w latach 2005-2010 na 24 Turnieje WS wygrali łącznie 21 razy.
Federer dzierży rekord 302 tygodni bycia numer 1 w rankingu ATP.
Z ich pojedynków najbardziej zapamiętałem ten z Wimbledonu z 2008 roku, w którym Nadal po pięciokrotnym wygraniu przez Rogera tego turnieju ograł go w finale po fantastycznej walce.
Kibicował będę Federerowi, bo to nie tylko wyśmienity tenisista, który gra pięknie, ale również bardzo elegancko i jest wzorem sportowca .
1472środa, 25, styczeń 2017 19:17
Zbyszek
Niestety muszę obejść się smakiem i podczas gali bokserskiej w dniu 25.02.2017 roku w Birmingham w stanie Alabama walk w wadze ciężkiej w wykonaniu 3 Polaków, Wawrzyka, Ugonoha i Szpilki, nie obejrzę.Na otarcie łez został tylko Izu.
Najpierw wykruszony został Szpilka.Zrobił on niezłą dymną zasłonę udając,że był gotów walczyć z każdym i obwiniając telewizję Fox,że ma taki regulamin, iż nie pokazuje walki dwóch bokserów, którzy przegrali swoje ostatnie pojedynki. Jest to tylko ćwierć prawdy.Bowiem jest faktem,że telewizja Fox odkupiła od HBO prawa do transmisji dwóch walk,ale podczas gali tych walk będzie 6, więc teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie,aby Szpilka walczył, niekoniecznie z Breazealem,ale np. z Mansourem, Tarverem, Millerem czy Huyghiem Fury. Najpierw przymierzany był do walki z Kauffmanem ,potem do Washingtona i nawet już wstępne pogwarki były dokonane,ale do konkretnych rozmów nie doszło. Rozjaśnił , wbrew swej woli, zasłonę Pan Andrzej Wasilewski / podaję "otwartym "tekstem/ " Szpilka przez prawie rok nie trenował, chcąc znaleźć swój biznes / od siebie dodam,że tym biznesem miała być hodowla psów rasowych/ i obawiam się,że dwa miesiące treningu do za mało na walkę z takim puncherem jak Breazeale". Należy z tego wnosić,że trener Szpilki Ronny Shields uznał,że w takiej formie nie może walczyć i go zwyczajnie poprzez pana Ala Haymona wycofał.To wersja optymistyczna, bo nie wykluczam tej gorszej.
Z kolei Wawrzyk został przyłapany na dopingu.W dniu 15,01. 2017 roku pobrano próbkę moczu , która wykazała obecność stanozololu.Jest to już 3 przypadek dopingu po Cieślaku i Jeżewskim w ciągu miesiąca..Cieślak zażywał Exandrolon i Mesterolon, a Jeżewski Exandrolon i Meldonium. Exandrolon to steryd o działaniu anabolicznym skutkującym wzmocnienie mięśni i kości, a Mesterolon poprawia libido. Teraz łatwiej zrozumieć dzięki czemu po ciosie Jeżewskiego Cieślak szybko wstał i dlaczego uderzył Jeżewskiego w tył głowy po komendzie stop. Po tej aferze trener Wawrzyka Łapin,a wcześniej jego promotor pan Wasilewski potępiali dopingowiczów i nawet żądali dożywotniej dyskwalifikacji.Bo Cieślak i Jeżewski byli z innych grup. Teraz Wasilewski nabrał wody w usta,a Łapin broni Wawrzyka chcąc zbadania próbki"B" w Polsce mimo,że wie,iż to niemożliwe.Swoją drogą Łapin w programie "Puncher" w Polsacie powiedział,że jest jeszcze kilku dopingowiczów. Ja na podstawie porównania tego co pisał o objawach dopingu prof. Smorawiński mogę powiedzieć,że "czystych" w naszym boksie w ciągu ostatnich 10 lat mogę policzyć na palcach jednej ręki .A w przypadku Wawrzyka to Łapin tłumaczy jego przyrost masy mięśniowej pracą na siłowni po 16 miesięcznej przerwie w uprawianiu boksu i nie wierzy w zażycie stanozololu , bo to do budowy ciała Wawrzyka nie pasuje.
Otóż powiedzmy sobie szczerze,że "koksiarze' ,aby nabrać siły najpierw korzystają ze starego,ale sprawdzonego Nandronelonu. On powoduje przyrost masy mięśniowej bez przyrostu wagi. Ponieważ jest łatwo wykrywalny i od razu widać jego stosowanie to zawodnik wycofuje się , głównie powodu "kontuzji" powiedzmy na rok, bo po ok.4 miesiącach od ostatniego zażycia jest on niewykrywalny.Taki zawodnik ma masę,ale nie ma siły. więc na około 7 tygodni przed walką bierze też stary Stanozolon, który też jest sterydem,ale daje siłę tzw. dynamiczną. Był to ulubiony zastrzyk Bena Johnsona. Ten z kolei daje efekt po 10 dniach stosowania, po ok. 3 tygodniach niewykrywalny w organizmie,ale efekt androgenny utrzymuje się przez około 2 miesiące.Do kolekcji dodaje się Mesterelon ,aby nabrać odwagi i silniejszych od siebie się nie bać. I można iść zabić rywala.
Wszystkie te środki mogą mieć bardzo poważne skutki uboczne z których zaburzenia przemiany materii są najmniejsze. Dlatego stosowane są iniekcyjnie pod kontrolą lekarza i w odpowiednim stadium treningu.
Przy czym ja tego co się stało zupełnie nie rozumiem : czyżby naprawdę Wawrzyk uwierzył w to o czym mówił, Łapin,że może on wygrać z Wilderem. Między nimi była przepaść i żadne anabole jej nie były w stanie zasypać. Zresztą nie tylko między nimi. Dziś w boksie tylko kwitną dwie kategorie wagowe : półśrednia i junior ciężka w których walczy po kilkunastu wysokiej klasy zawodników. Reszta jest w ciężkim kryzysie. Np. w wadze ciężkiej takich jest 4 : Wilder, Joshua, Kliczko i Haye. Nie wiadomo kim jest Mistrz WBO Parker, a "koksiarza" Powietkina nie liczę. Więc coraz częściej mówi się o walkach unifikacyjnych, a publika odwraca się od boksu. W Mekce boksu w USA już MMA wyprzedza w popularności boks mając średnio 1,5 mln abonentów na PPV, przy 500 tys. w boksie. A gaże najlepszych zbliżają się do tych z boksu.Takie wpadki jak ta Wawrzyka tylko jeszcze bardziej odstręczają od boksu.
A afera może mieć przeogromne negatywne skutki dla pana Wasilewskiego. Może on mieć tylko nadzieję,że zostanie znaleziony rywal dla Wildera i że zostanie on zaakceptowany przez telewizje, a walka, i nie daj Boże gala nie zostanie odwołana. Mówi się o Washingtonie i Rudence. W każdym razie nawet jak nie zamknie kramiku to zamiast siadać w 2 rzędzie podczas obrad
Federacji będzie miał zarezerwowaną oślą ławkę.
1471niedziela, 22, styczeń 2017 13:08
Zbyszek
W tegorocznym Australian Open miałem do oglądania i podziwiania dwie postacie tenisowe, a mianowicie Rogera Federera I Agnieszkę Radwańską.
Radwańskiej odpadła. Sporo na temat przyczyn napisano. Ja mam swoją teorię. Moim zdaniem Agnieszka jest bardzo źle przygotowana fizycznie na początek sezonu.Polka jest słabsza fizycznie i mocniejsza nie będzie, więc musi nadrabiać precyzją i zaskakiwaniem rywalek coraz to nowymi rozwiązaniami. A żeby tego dokonywać to musi dobiegać w czasie do piłek i uderzać je z całego ciała , a nie tylko z ręki lub dłoni.Przy czym ja przez tyle lat oglądania Radwańskiej obserwuję jej serwis. Jak ona zaczyna go od szybkości ok.170 km/godz., jest on agresywny, bity liftem tuz nad siatką, albo wysoki ze skaczącą piłką z rotacją boczną i ma skuteczność 90 % to ja wiem,że będzie dobrze, jak serwis jest trochę wolniejszy,ale aktywny i skuteczny tak w 70-80 % to wygra ze słabszymi,ale z lepszymi nie da rady, a jak jest to ok. 150 km.godz. i jest pasywny, byle tylko trafić w kort to może przegrać z każdą. Tak było z Baroni.
Więc został mi się jeno Roger. W zeszłym roku po półfinale a w AO i odniesionej kontuzji prawie nie grał i spadł w rankingu. Na AO się nie szykował,ale przyjechał i wygrywa.W III rundzie odprawił w 3 setach mocnego Czecha Berdycha, a dziś po morderczej 5 setowej walce będącego rozstawionego z 4 numerem Japończyka Nishikoriego. Nie tylko ja jestem fanem Szwajcara, ale publiczność w Melbourne wyraża entuzjazm dla niego, jego postawy i jego gry.Ja go nie oceniam, bo jak można oceniać pomnik ze spiżu. On po prostu gra i jest na korcie.Jak wygrywa to tym lepiej. bo można go dłużej kontemplować.Można podziwiać jego inteligencję, z Berdychem , wielkim chłopem uderzał piłki jak by z wyprzedzeniem i Czech do nich nie nadążał, a z Japończykiem, szybkim kurduplem, bił je jak by z lekkim opóźnieniem co Nishikoriego zaskakiwało i zmuszało do zrywów. Tak go Roger wymęczył,że biedak w 5 secie brał masaże. Już odpadli najwyżej rozstawieni Djokovicz i Murray. Teraz Roger spotka się z młodym wilczkiem z Niemiec Miszą Zwieriewem. Jak go pokona w to w półfinale trafi na Francuza Tsonga albo swego rodaka Wawrinkę.
Trzymam kciuki.
1470poniedziałek, 16, styczeń 2017 22:51
Reprezentacja Polski porażką z Rosją zakończyła zmagania na mistrzostwach świata we Francji.
Pozostały jeszcze dwa bez znaczenia mecze z Japonią i gospodarzami turnieju.
Wiedziałem, że będzie ciężko. pisałem, że sukcesem będzie wyjście z grupy z czwartego miejsca, ale nie miałem pojęcia, że ta drużyna jest tak słaba.
Poza bramkarzem nie można chyba wyróżnić nikogo. Ogromna praca przed chłopakami aby za trzy, cztery lata nawiązać do sukcesów poprzedników. Mam nadzieję, że kilku doświadczonych zawodników wróci po kontuzjach i po czasowym zawieszeniu reprezentacyjnej kariery. Dla tych młodych i niedoświadczonych chłopaków będzie to bezcenne, a nam może dać wiele emocji.
Dziś bolały zęby od oglądania ich wyczynów
1469sobota, 14, styczeń 2017 19:58
@Senator
To tak z przyzwyczajenia.
Przykro się patrzy na grę naszych orłów. Szkoda kontuzji i zawieszenia kilku podstawowych zawodników. Młodzi nie mają się od kogo uczyć.
Z Norwegami pobronił Malcher i jakoś to jeszcze wyglądało. Dzisiaj było słabiutko.
Z grupy wychodzą 4 drużyny, więc jest jeszcze szansa. Muszą wygrać z Rosją i Japonią, ale będzie ciężko.
1468sobota, 14, styczeń 2017 19:28
Senator
@kibic50
Bardzo dziękuję za zaangażowanie się w relacje z mistrzostw. Jak byś jeszcze napisał parę słów o regulaminie itp miałbym pełny obraz
1467sobota, 14, styczeń 2017 16:26
Przykro się patrzyło na poczynania naszej reprezentacji w meczu z Brazylią.
Bardzo słabo w obronie i jeszcze gorzej w ataku. Bardzo dużo strat, nieprzemyślanych podań i nieprzygotowanych rzutów. Do tego słaba gra w bramce Adama Malchera i przegrywamy swój drugi mecz 26:22
Bardzo dużo pracy przed naszą młodą reprezentacją i trenerem Dujszebajewem.
Oby starczyło cierpliwości naszej centrali.
1466piątek, 13, styczeń 2017 19:43
@ MŚ
Kolejne bardzo wysokie zwycięstwo zanotowali gospodarze i niekwestionowani faworyci całego turnieju, występujący w naszej grupie Francuzi.
Tym razem ich łupem padła reprezentacja Japonii, która przegrała 31:19 (17:9) Było to już drugie wysokie zwycięstwo Trójkolorowych na tym turnieju. Gospodarze mistrzostw są liderem grupy, Japończycy zajmują ostatnią pozycję.
Jutro Polacy zagrają z Brazylią
1465czwartek, 12, styczeń 2017 22:40
Od niewielkiej porażki z Norwegią 20:22 nasza reprezentacja rozpoczęła udział w MŚ.
Choć do 57 minuty wynik był remisowy, to niestety nie udało się uzyskać choćby remisu. Nie pomogła nawet fenomenalna gra naszego bramkarza Adama Malchera, który bronił niemal z 50% skutecznością.
Z naszych zawodników w mojej ocenie oprócz bramkarza reprezentacyjną formę zaprezentował jedynie prawy skrzydłowy Michał Daszek.
Duży potencjał wykazał młodziutki, bo zaledwie 21 letni lewy rozgrywający Tomek Gębala.
To jednak za mało, aby móc odgrywać jakąś rolę na imprezie takiej rangi.
Bardzo słabo zagrali nasi środkowi rozgrywający. Oprócz kilku strat, nie pokazali niczego.
Bardzo dużo pracy przed naszym trenerem i młodziutką kadrą.
Wielka szkoda, ze przed mistrzostwami kontuzji doznali nasi najbardziej doświadczeni zawodnicy. Mieszanka młodości z rutyną mogła z pewnością dać więcej nadziei na końcowy sukces.
Wyjście z grupy, główny cel naszej kadry pomimo porażki wciąż jest aktualny.
W sobotę o 14.15 gramy z Brazylią.
1464czwartek, 12, styczeń 2017 15:00
Senator
Patrząc na stawki u bukow to Norwedzy są faworytem w meczu z nami.
Osobiście nie pokładam wielkich nadziei, raczej traktuję te mistrzostwa jako początek budowania nowej drużyny.
1463czwartek, 12, styczeń 2017 09:59
W inaugurującym meczu MŚ piłkarzy ręcznych, gospodarze turnieju Reprezentacja Francji zdeklasowała Brazylię. Wynik 31:16 (17:7) mówi wszystko, o różnicy klas, jaka dzieli te reprezentacje.
Obie drużyny są grupowymi rywalami reprezentacji Polski.
Dla przypomnienia Polacy na ostatnich mistrzostwach Europy pokonali Francuzów, a na ostatnich IO przegrali z Brazylią.
Dzisiejsza kadra narodowa, to zupełnie inna, młodsza i niedoświadczona drużyna.
Jak mówi trener Dujszebajew sukcesem będzie wyjście z grupy.
Dziś pierwszy mecz z Norwegami. Początek transmisji 20.30 TVP sport
Z ostatniej chwili.
Dobra informacja nadeszła z Francji
"Paweł Paczkowski znalazł się w meczowej szesnastce reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. Rezerwowym będzie bramkarz Mateusz Kornecki. - Rehabilitacja kontuzjowanego łokcia Pawła przebiegała zgodnie z planem, na ostatnich treningach nie odczuwał już żadnego bólu, stąd decyzja o zgłoszeniu go do składu - tłumaczy dr Jakub Naczk, lekarz reprezentacji Polski"
1462poniedziałek, 09, styczeń 2017 12:00
@ Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej mężczyzn Francja 2017
Już w najbliższą środę rozpoczynają się MŚ w szczypiorniaku.
Nie lada wyzwanie stoi przed trenerem kadry Talantem Dujszebajewem, który tym turniejem rozpoczyna gruntowną przebudowę drużyny narodowej.
Jesteśmy świadkami zmiany pokoleniowej bowiem kilku zawodników zakończyło reprezentacyjną karierę a niektórzy jak Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki i Sławomir Szmal swoje występy zawiesili.
Jeśli dodamy do tego plagę kontuzji (Michał Jurecki, Piotr Wyszomirski, Kamil Syprzak, Mariusz Jurkiewicz, Paweł Paczkowski) wyjście z grupy będzie w mojej ocenie ogromnym sukcesem.
W ostatnim turnieju przed mistrzostwami nasza kadra dość gładko przegrała z Hiszpanami 20:30, uległa rezerwowej drużynie Kataru 25:26 i zremisowała 26:26 z Argentyną co musiało wprawić w zły nastrój nawet największych optymistów.
Polacy zmagania z najlepszymi drużynami globu rozpoczynają 12 stycznia meczem z Norwegią.
Pozostałe drużyny w grupie A to: Francja, Rosja, Brazylia i Japonia.
Skład kadry:
Piotr Chrapkowski (Vive Tauron Kielce)
Mateusz Jachlewski (Vive Tauron Kielce)
Patryk Walczak (Vive Tauron Kielce)
Tomasz Gębala (Orlen Wisła Płock)
Maciej Gębala (Orlen Wisła Płock)
Michał Daszek (Orlen Wisła Płock)
Adam Morawski (Orlen Wisła Płock)
Przemysław Krajewski (Azoty Puławy)
Rafał Przybylski (Azoty Puławy)
Krzysztof Łyżwa (Azoty Puławy)
Adam Malcher (KPR Gwardia Opole)
Arkadiusz Moryto (MKS Zagłębie Lubin
Paweł Niewrzawa (Wybrzeże Gdańsk)
Mateusz Kornecki (Górnik Zabrze)
Marek Daćko (Górnik Zabrze)
Łukasz Gierak (TuS N-Lubbecke)
Rezerwowy:
Paweł Paczkowski (Vive Tauron Kielce)
Optymizmu za to nie traci trener. "Niech młodzi pokażą, że do nich należy przyszłość kadry" powiedział Dujszebajew na ostatniej konferencji prasowej.
NIECH MOC BĘDZIE Z NIMI
1461czwartek, 05, styczeń 2017 18:37
Zbyszek
Radwańska w ćwierćfinałowym meczu z Alison Riske w Shenzen poziomu gry nie poprawiła i po 3 setach /2:6,6:3 i 0:6/ pożegnała się z turniejem.
To żadne pocieszenie,ale podczas innych turniejów wszystkie najwyżej notowane tenisistki kończył rozgrywki na wczesnych etapach .
Teraz przed Agnieszką turniej w Sydney /od 08.01/, gdzie czekają m.innymi Kerber i Cibulkova. Oby tylko forma rosła.
1460wtorek, 03, styczeń 2017 11:42
Zbyszek
W drugim meczu turnieju w Shenzin Agnieszka Radwańska wygrała w dwóch setach z Rumunką Soraną Cirstea 6:0 i 6:3. Zagrała trochę lepiej niż wczoraj mimo, że miała trudniejszą rywalkę , gdyż Rumunka zajmuje 78 miejsce w rankingu WTA, a już była na 21. Wynik nie obrazuje przebiegu gry. Było ciężko, prawie każdego gema wygrywała na przewagi. Radwańska gra w tym turnieju topornie, praktycznie całe je granie to przerzucanie piłki na środek, rzadziej na koniec kortu rywalki i czekanie na ich niewymuszone błędy. Np. Cirtsea popełniła ich,aż 28.Ale media światowe nie zajmują się grą Radwańskiej. Dopiero warto było by się jej grą zająć , gdyby przegrała.. W ćwierćfinale spotka się albo z Amerykanka Riske/8WTA/, z którą w ub. roku wygrała w finale w Shenzin,albo z Bułgarką Pironkową , z którą ostatni mecz przegrała.
Media światowe natomiast zajęły się zmianą rakiety Radwańskiej. Grała ona od juniora, a więc przez ponad 10 lat rakietą francuskiej firmy "Babolata" Z nowym rokiem zmieniła Firmę na japońską "Srixon". Samo to było sensacją, a jeszcze większą jest to ,że Japończycy znani byli, ale z produkcji sprzętu do golfa, a nie do tenisa."Babolata" jest natomiast Firmą zaliczaną do najlepszych obok "Heada", "Yomrexu", "Dunlopa" i "Wilsona". Lecz Francuzi nie maja jakoś fartu, gdyż pod koniec ubiegłego roku opuściła ich Dominika Cibulkova i wygrała WTA Finals w Singapurze.Ta z kolei zmieniła "Babolata" na "Dunlop Biomametic S.60 LITE".
W Giro po mocno pofałdowanym etapie niedzielnym i dzisiejszej jeździe indywidualnej na czas czołówka wyścigu została wykrystalizowana. W niedzielę z dużą łatwością uciekł kolarzom na odjeździe końcowym do mety Nairo Quintana Movistar i wygrywając etap został liderem klasyfikacji generalnej. W czołówce byli Pinot, Dumoulin, Mollema i Nibali. Dzisiaj etap z dużą przewagą wygrał Tim Dumoulin Sunwel i on z kolei prowadzi o 2,23 nad Quintaną, 3 jest Mollema 2.38 straty,4 Pinot 2,40 i 5 Nibali 2,47. Rozstrzygnięcia nastąpią pewnikiem w ostatnim tygodniu kiedy Giro wjedzie w góry.Ale na dalszych miejscach nie ma wielkich kolarzy tak,że czołowa piątka pewno podzieli wszystkie trofea pomiędzy siebie..
Lecz w bieżącym roku sądząc po zapowiedziach szefów największych grup kolarskich tym Wyścigiem docelowym będzie Tour de France. W Giro , który rozpoczął się 9 dni temu startuje niewielu liderów wyścigów wieloetapowych.
Z polskiej strony "dziką kartę" dostała grupa CCC Sprandi Polkowice i w ekipie Sky wystartował Michał Gołaś. Po 8 etapach prowadzi Luksemburczyk Jungels / Qiuck Steep/, przed kolarzem Sky Thomasem i Yatesem /Orica/. W czołówce z niewielkimi stratami do lidera są zaliczani do faworytów Nibali i Quintana. Wyścig ciekawy z wieloma ucieczkami,które już 3 razy dojechały do mety,a to dlatego,że tempo na etapach jest słabe, poniżej ustalonej średniej. Skala trudności tegorocznego Giro jest nieduża i moim zdaniem o końcowej klasyfikacji zadecyduje jeden etap XVIII, skrajnie trudny. Kolarze CCC daleko, najlepszy z nich Czech Hirt jest 36,a pierwszy Polak Marczyński 38.
Z wysoko notowanych polskich kolarzy Michał Kwiatkowski po sukcesach w pierwszej części sezonu odpoczywa i szykuje się do TdF, gdzie ma pomagać Froomowi.
Natomiast inną drogę przygotowań wybrała grupa Majki Bora hansgrohe. Najlepsi kolarze tej grupy wystartują w 12 edycji Amgden Tour of California po raz pierwszy zaliczonej do cyklu World Tour. W USA z Bory wystartuje Majka ze swoim przybocznym Poljańskim oraz zwycięzca Amgden z 2015 roku Peter Sagan z etatowym pomocnikiem Maciejem Bodnarem.Oprócz nich do faworytów można zaliczyć Davida de Cruza z Quick Steep,Samuela Sancheza z BMC Racing,Andrew Talanskyego z Connandale,Roberta Gesinga z LottoNL-Jumbo. Ze sprinterów zobaczymy tej klasy zawodników co Kristoff, Kittel, Viviani, Degenkolb czy Reushaw.
Wyścig zostanie rozegrany od 14 do 20 maja. Transmisja w Eurosport 1, dziś o 22.10, od poniedziałku do piątku o 23,30, zaś w sobotę o 21.00.
Etap 1 płaski wokół Sacramento 167 km, jutro górzysty z Modesto do San Jose 144, 5 km z trudnym podjazdem pod przełęcz Mount Hamilton/6,9 km nachylenie 8,7%/, trzeci i czwarty płaskie, zaś piąty znowu górski z Ontario do Mount Baldy z końcowym podjazdem 15,1 km o nachyleniu 8,2 %. 6 etap to jazda na czas 24 km na wysokości powyżej 2000 m npm. Majka ciężko trenował i wyścig w Kalifornii o zróżnicowanej skali trudności ma pozwolić mu na uzyskanie wyraźnej zwyżki formy metodą startową.A znając jego ambicję nie sądzę,aby ToC potraktował tylko treningowo.
Jeden z najlepszych trenerów na świecie Talant Dujszebajew podał się do dymisji po dwóch meczach eliminacji mistrzostw Europy w Chorwacji, w których Polska przegrała i ledwo zremisowała z Białorusią tracąc szansę na awans.
Stało się to, co było do przewidzenia. Polska męska piłka ręczna nie ma następców medalistów ostatnich mistrzostw świata i europy
Wielu zawodników tamtej drużyny zakończyło kariery, kilku zrezygnowało z gry w kadrze, a kolejni są kompletnie wyczerpani dwoma ostatnimi sezonami.
Vive Tauron Kielce, dostarczyciel największej ilości zawodników do reprezentacji, drużyna, która w zeszłym sezonie wygrała LM, w obecnym nie zakwalifikowała się nawet do 1/2 finału.
Obawiam się, że po kilku latach bardzo tłustych nadeszły bardzo chude i końca tej szarzyzny nie widać.
Bez względu na osobę nowego szkoleniowca, osobiście nie widzę możliwości szybkiego powrotu do elity. Obym się mylił.
Ps
Coś z naszego piekiełka. Skąd my to znamy
"Reprezentacja to specyficzny zespół, oczko w głowie tysięcy fanów. Polscy kibice przez ostatnie dziesięć lat byli przyzwyczajeni do sukcesów. Jeździli za narodową drużyną po całym świecie, przeżywali niesamowite emocje. I nagle, po niespełna roku okazuje się, że z topowej drużyny zostały wspomnienia. Zamiast zwycięstw są porażki, z nie najmocniejszymi przecież rywalami. To zrodziło frustrację. Niezadowolenie rosło z każdą przegraną, w mediach roiło się od przytyków, krytyki, ośmieszania mnie, zawodników. Grono „fachowców i uzdrowicieli” rosło w siłę. Nie przebierano w słowach, powstawały spiskowe teorie. Część środowiska reagowała histerycznie. Jestem człowiekiem honoru, doskonale dostrzegam pewne zachowania. Nie chcę, by ktoś rozmieniał na drobne moje nazwisko. Nie chcę odbierać telefonów i słyszeć: Czytałeś, co piszą, mówią o tobie? Nie rozumiem pewnych zachowań. Nigdy nikomu nie ubliżyłem, nie przylepiałem łatek. Nie jestem awanturnikiem, a za takiego niektórzy mnie uważali. Nie zasłużyłem na to, by przyjmować mnie jako trenera kadry gwizdami. Przyszła pora na świeżą krew, na nową jakość trenerską, inną myśl taktyczną"
T.D.
Dla mnie była to 49 walka Alvareza jaką obejrzałem. Pierwszą była 3 jego z kolei 20.01.2006 roku jeszcze w wadze lekkiej jaką stoczył z faworyzowanym Miguelem Vascuezem.Bardzo młody .bo 16 letni Alvarez był w I rundzie liczony,ale pokazał charakter klasowego zawodnika i nie poddał się,ale sam zaatakował tak,że Vascuez ledwo dotrwał do końcowego gongu. Alvarez jest bokserem kompletnym, znakomicie wyszkolony technicznie, posiada bardzo bogaty repertuar uderzeń i szczelną gardę w obronie.Walczy przy tym czysto i elegancko.
Natomiast Chavez jr jest synem wielkiej legendy meksykańskiego i światowego boksu też Julio Cesara Chaveza, który w altach 1980-2005 stoczył 115 walk, z których tylko 6 przegrał będąc wielokrotnym Mistrzem Świata.
Dotychczas Alvarez przegrał tylko raz we wrześniu 2013 roku z fenomenalnym, niepokonanym arcymistrzem Floydem Mayweatherm jr. Zaś Chavez przegrał dwa razy, tracąc tytuł Mistrza świata w 2012 roku na rzecz Martineza i po przeniesieniu się do wagi półciężkiej z Andrzejem Fonfarą przez poddanie się przed 10 rundą.
Tydzień temu napisałem o zainteresowaniu walką Joshuy z Kliczko . Wstępne wyniki oglądalności były nawet trochę wieksze od zapowiadanych, gdyż z odtworzenia w USA w PPV w telewizji HBO abonament wykupiło w ostatniej chwili ponad 100 tys. widzów więcej. Łączny zarobek Joshuy szacuje się na ok.20 mln funtów,a Kliczki na nieco poniżej 19 mln funtów.
Dzisiejsza walka tamtą przebiła pod względem oglądalności, ponad 1,5 mld ludzi , wykupienia abonamentu PPV w HBO, ponad 1,7 mln, oraz zarobkami pięściarzy. Alvarez zarobi co najmniej 36 mln USD,a Chavez ok.25 mln. USD.
Tylko poziom sportowy był żałośnie niski. Chavez grzeje się światłem odbitym od sławy ojca. I o ile w kilkunastu walkach pokazał niepośledni talent,waleczność, przebłyski prawdziwego kunsztu to od 4 lat od czasu złapania go na dopingu prowadzi raczej mało sportowy tryb życia i jego wartość jako boksera uległa dewaluacji.
Wczoraj tylko do 3 rundy usiłował nawiązać walkę z Alvarezem odpowiadając na każdy atak atakiem. Od czwartej rundy pojedynek zdominował Alvarez, którego przewaga była momentami miażdżąca. Niestety "Canelo" zadowolił się tylko tą przewagą i walczył ekonomicznie, a przy tym spokojnie, wręcz ospale, w sposób wyrachowany i zachowawczy. Do 10 rundy publiczność zachęcała bokserów, głównie Chaveza do podjęcia energicznej walki, a od 10 rundy wygwizdywała zawodników.
Alvarez w 2015 roku zrezygnował z tytułów Mistrza Świata 3 Federacji, przenosząćcsię do wagi super średniej,kiedy to obowiązkowego pretendenta wyznaczono mu Gołowkina co motywował niemożnością utrzymania limitu wagi średniej.Najprawdopodobniej po prostu kasa się nie zgadzała. Teraz obie ekipy doszły do porozumienia i walka Alvarez Gołowkin o tytuły wagi średniej odbędzie się 16 września 2017 roku w Las Vegas.
Dla mnie walką roku będzie rewanżowy pojedynek , o ile do niego dojdzie, pomiędzy Wardem oraz Kowalowem w wadze półciężkiej.
Dla nas taką walką będzie pojedynek Fonfary o pas WBC ze Stevensonem 03,06.2017 roku w Montrealu.
Już przy graniu hymnów dostrzec można było,że Kliczko jest bardziej spięty,a Anglik jak by rozluźniony. I tak też wyglądały początkowe 3 rundy walki. Joshua zwodami podchodził do Kliczki, starał się bić ciosy z obu rąk, natomiast Ukrainiec uderzał sporadycznie lewym prostym.W rundzie 4 Kliczko trafił dwa razy Joshuę prawym prostym i ten te ciosy odczuł. W 5 starciu Joshua frontalnie zaatakował Kliczkę i po serii kilku sierpowych posłał go na deski. Po wznowieniu walki podjął nieudaną próbę zakończenia pojedynku przed czasem, ale nadział się na mocna kontrę Kliczki i do końca rundy desperacko się bronił. Osłabienie Joshuy Kliczko postanowił wykorzystać w 6 rundzie. Rozpoznał ,że Anglik po jego lewym prostym blokuje ten cios oboma rękami przez co lewa jego ręka przez chwilę nie osłania szczęki i po zamarkowaniu ataku lewym zadał błyskawiczny prawy prosty. Joshua padł na deski. Tylko bardzo mocnym mięśniom szyi i karku oraz odruchowym zamortyzowaniu uderzenia cofnięciem głowy zawdzięcza,że nie został wyliczony. Ku zdumieniu kibiców Kliczko nie przystąpił do wykończenia naruszonego rywala. Zadowolił się przewagą w zadawaniu ciosów w rundzie 6, 7 i 8. Od rundy 9 Joshua odzyskał wigor i najpierw wyrównał pojedynek, a od 10 rundy to on przeważał. W 11 rundzie tak jak w 5 zaatakował i kombinacją ciosów posłał Kliczkę na deski. ten wstał,ale już nie był w stanie efektywnie się bronić. Został trafiony najpierw prawym podbródkowym ,a potem lewym sierpowym i znowu zapoznał się z matą. Ponownie wstał,ale był na tyle zamroczony, iż nie był w stanie trzymać gardy i bloku przepuszczając większość ciosów Anglika. W tej sytuacji sędzia słusznie przerwał pojedynek.
O wyniku walki zadecydowały względy wolicjonalne.Dla Joshuy boks stał się ratunkiem przed upadkiem życiowym. Ten sport jest dla niego czymś najważniejszym w życiu. Dla Kliczki od kilku co najmniej lat boks to sposób na zarabianie pieniędzy.Widać to było w decydującej dla losów walki rundzie 6, w której Kliczko po rzuceniu Joshuy na deski nie był w stanie zaryzykować i zadowolił się odzyskaniem kontroli nad przebiegiem pojedynku.Przecenił przy tym swoje siły , gdyż od 9 rundy wyraźnie osłabł i był tylko tłem dla coraz lepiej dysponowanego Anglika.
Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt ,że walka była bardzo czysta, bez fauli, a obaj przeciwnicy darzyli się ogromnym szacunkiem.
Doskonały pojedynek i wspaniała propaganda boksu.
A bohaterami zmagań będą aktualny mistrz IBF Anthony Joshua lat.28 , wzrost 198 cm, walk 18, wszystkie wygrane i wszystkie przed czasem. Jego przeciwnikiem będzie wielokrotny mistrz świata Władymir Kliczko lat. 41, wzrost 198 cm. walk 64, wygrane 60 w tym przez KO 53, 4 walki przegrane.Pokonali go Puritty,Sanders,Brewster i Tyson Fury.
Bukmacherzy i wielu fachowców faworyta upatruje w młodości i przebojowości Anglika.
Porównując wady i zalety obu bokserów należy powiedzieć,że są jak ogień i woda co może zaowocować wielką walką albo wręcz przeciwnie.
Obaj byli amatorskimi mistrzami Igrzysk Olimpijskich, Kliczko w Atlancie 1996 roku,a Joshua w Londynie w 2012 roku. Joshua był sparingpartnerem Kliczki przed 3 laty przed jego walką z Kubratem Pulewem.Już wtedy Władymir namaszczał Anglika na swojego następcę.
Atutami Joshuy są szybkość poruszania się, szybkość zadawania ciosów , w tym także ich kombinacji, ruchliwość, znakomita koordynacja ruchów, dynamika oraz wyniesiona ze współczesnego boksu amatorskiego intensywność zadawania ciosów i ich duża celność. Pojedyńcze ciosy Joshuy nie są zbyt mocne,ale ich skumulowana ilość była dla rywali zabójcza.Właściwie to nie wiemy tylko jak zareaguje on na siłę ciosów Kliczki, gdyż z tak potężnie bijącym rywalem jeszcze się nie mierzył.W walkach sparingowych pozwala się mocno uderzać i bywał kilka razy zamroczony,ale jednak prawdziwa walka to nie to samo co mimo wszystko trening.
Kliczko z kolei nie jest zbyt szybki, jego ciosy są widoczne, ale jest znakomicie wyszkolony technicznie, ma szczelną obronę, nie ma zbyt bogatego repertuaru uderzeń,ale jego lewy prosty jest bity perfekcyjnie i ma siłę kija bejsbolowego,a prawy prosty trudny do uniknięcia to odpowiednik młota parowego.Jest odporny na silne ciosy .
W moim przekonaniu piłka jest po stronie Kliczki. Jeżeli będzie on skoncentrowany tylko na walce to wygra.Bowiem jego największą bronią jest jego bokserska inteligencja.Od początku walki prawie z każdym przeciwnikiem Ukrainiec analizuje słabości w obronie , prowokuje, osłabia czujność, czasem wręcz usypia,aby znienacka zadać cios w taki sposób i w takie miejsce, gdzie rywal się najmniej spodziewa.Ale warunek to koncentracja. Jej brak stał się przyczyną porażki z Tysonem Fury.Trzeba przyznać,ze Fury i jego sztab rozmontowali odporność Kliczki perfekcyjnie.Jak tylko Fury dowiedział się ,że będzie rywalem Kliczki to rozpoczął jego obrażanie i chełpienie się jaki to z niego mocarz.I czynił to codziennie. Nawet najbardziej odporny człowiek gdzieś tam w podświadomości zadaje sobie pytanie w takim przypadku,a może coś jest na rzeczy,że on jest taki pewny siebie.Kliczko lubi jak niejako kontroluje wydarzenia w tym sensie,że przed samym pojedynkiem nie znosi zmian. A Fury na 10 dni przed walką zażądał zmiany obsady sędziów punktowych i dwóch z nich wymieniono, na 4 dni przed terminem walki uznał,że rękawice Kliczki ze względu na inny rodzaj wyściółki dają mu przewagę i zmusił Kliczkę do ich zamiany,a na dwa dni przed bojem stwierdził,że mata z gąbki na ringu jest za gruba i sprzyja Kliczce, który jest wolniejszy, a jemu utrudnia poruszanie się. Kliczko się oburzył,ale kiedy Fury zagroził,że nie przystąpi do walki ustąpił. Pewno te zabiegi,aż tak bardzo by Kliczki z równowagi nie wytrąciły, gdyby nie trafiły na podatny grunt jego dramatu osobistego. Bowiem jego żona po urodzeniu dziecka zapadła na ciężką depresję poporodową.W tej chwili jej stan zdrowia jest dobry.
Więc miejmy nadzieję,że nic pięściarskiego święta nam nie zepsuje i będziemy świadkami pasjonującej walki dwóch wielkich gladiatorów współczesnego boksu w królewskiej wadze.
W przyszłym roku zagra w Polsce dwudziestu czterech medalistów wielkich imprez. O dwóch z nich biła się cała Europa, chcieli ich najwięksi, ale walkę wygrał Vive Tauron Kielce.
Ten duet to prawoskrzydłowy Blaz Janc i prawy rozgrywający Alex Dujszebajew. Pierwszy ledwie skończył 20 lat, a już ma w dorobku brąz mistrzostw świata. Vive wybrał nad oferty z Barcelony, Paryża i Niemiec. Drugi jest o cztery lata starszy i do Kielc zawita z Vardaru Skopje. Wicemistrz i brązowy medalista mistrzostw Europy, jeden z najlepszych na swojej pozycji. Prywatnie - syn Tałanta Dujszebajewa. Do drużyny trafi jeszcze potężny rozgrywający Marko Mamić, była gwiazda juniorskiej kadry Chorwacji.
Bardzo rzadko się zdarza, aby w jakimkolwiek kraju podczas gali bokserskiej jej głównymi aktorami byli bokserzy cudzoziemscy. Tym razem było to trzech Ukraińców : Oleksander Usyk, Oleksander Gwozdyk i Wasyl Łomaczenko.
Jako pierwszy do ringu wyszedł Usyk , który bronił tytułu Mistrza Świata WBO wagi junior ciężkiej przeciwko amerykańskiemu bokserowi Michelowi Hunterowi.Usyk tytuł zdobył pokonując Krzysztofa Głowackiego. Ma on 30 lat,11 walk na koncie, wszystkie wygrane w tym 10 KO, jest b. Mistrzem Olimpijskim, b. Mistrzem Świta i Europy w boksie amatorskim. Jego przeciwnik ma lat 28, stoczył 12 walk, wszystkie wygrał , w tym 8 KO.
Usyk walczył po raz pierwszy w USA i bardzo chciał się pokazać z dobrej strony,więc zaniechał boju pozycyjnego w dystansie i cały pojedynek toczył w półdystansie bijąc krótkie ciosy na tułów i głowę rywala z prawej i lewej ręki. Hunter też był bardzo dobrze przygotowany do walki i Ukraińcowi niewiele ustępował. Dzięki temu oglądaliśmy walkę toczoną w dużym tempie, czystą , w której bokserzy mogli wykazać się wysokimi umiejętnościami technicznymi. W 12 rundzie Usyk silnymi ciosami powalił Huntera na deski i ten ledwo był w stanie ustać po liczeniu,ale sędzia nie przerwał walki i pozwolił mu na jej dokończenie. Moim zdaniem słusznie, gdyż Amerykanin za swoją postawę zasłużył,aby nie przegrać przed czasem. Zdołał wygrać 3 rundy, więc werdykt był jednogłośny 117:110 dla Usyka.
W drugim pojedynku na dystansie 10 rund w wadze półciężkiej zmierzyli się Oleksander Gwozdyk lat.30, walk 12, wszystkie wygrane w tym 11 KO. b. brązowy medalista olimpijski z Kubańczykiem Yunieski Gonzalesem lat.31. walk 18, dwie przegrane,14 KO.Pierwsza runda rozpoznawcza z lekką przewagą Ukraińca. Od połowy drugiej rundy Gwozdyk przystąpił do ostrego ataku, a Gonzales nie pozostał dłużny, więc walka zapowiadała się ciekawie. Od początku 3 obaj poszli na wymianę ciosów, której Kubańczyk nie wytrzymał. Najpierw po prawym sierpowym był liczony, a po chwili został zasypany gradem ciosów i po zaliczeniu maty został wyliczony.
W trzecim pojedynku Wasyl Łomaczenko lat 29, walk 8, w tym jedna przegrana,6 KO w obronie pasa Mistrza Świata WBO wagi super piórkowej zmierzył się z 28 letnim Amerykaninem Jasonem Sosa walk 20, 2 przegrane,15 KO.Łomaczenko to dwukrotny b. Mistrz Olimpijski oraz dwukrotny b. Mistrz Świata amatorów. Jedyną porażkę poniósł w drugiej walce na zawodowym ringu w walce o pas mistrzowski z rąk Meksykanina Salido. Pierwsze dwie rundy rozpoznawcze z przewagą Ukraińca. Ta przewaga rosła do rundy piątej,aby począwszy od rundy 6 stać się teatrem jednego aktora. Łomaczenko mógł w każdej chwili znokautować Sosę,ale wolał popisywać się swoimi bajecznymi umiejętnościami.Przyśpieszał, zwalniał, atakował frontalnie, bocznie, trafiał gdzie chciał. Wreszcie nad Sosą ulitował się jego trener i poddał go po 9 rundzie.
Jakie cechy zaprezentowali podczas tej gali bokserzy Ukraińscy?
Po pierwsze, bardzo dobrą pracę nóg. Dzięki niej przechodzili szybko z obron do ataku, balansem unikali ciosów rywali i dobrze trzymali postawę.
Po drugie, znakomite wyszkolenie techniczne.Pozwalało to im stosować różnorodne uderzenia, precyzyjnie zadawać ciosy tam gdzie chcieli, obrony dostosowywać do unikania ciosów rywali.
Do specyfiki ich sposobu walki można zaliczyć;
- umiejętność przerywania ciągłego ataku i ponownego jego raptownego ponowienia,
- stosowanie w ciągu rundy ustawienia frontalnego na zmianę z bocznym. Dzięki temu zaskakiwali przeciwników ciosami zadawanymi z różnych kierunków, w różnych płaszczyznach i pod różnymi kątami.
Był to pokaz technicznego ,a jednocześnie skutecznego boksu.
I uwaga , nie całkiem, na marginesie. Ukraina jest państwem którego PKB jest ponad 3 razy mniejszy od Polskiego. A władze Ukrainy w całości utrzymują sport młodzieżowy w dyscyplinach olimpijskich,w tym boks, piłkę nożną itd.. Władz państwa polskiego widocznie na to nie stać.
A sama walka, która odbyła się na pełnym dystansie byłą brzydka i chaotyczna, głównie za sprawą Hucka.Usiłował on atakować, wywierać presję,ale bardziej machał rękami i jego rękawice pruły powietrze niż trafiał Łotysza.Ponadto trafiony w I rundzie prawym podbródkowym przyciskał głowę do piersi i chował pomiędzy ramiona i kiedy atakował to wkładał te głowę pod pachy Briedisa. Z kolei Briedis od czasu do czasu czysto uderzał Hucka prezentując boks urozmaicony oraz dobra koordynację ruchów.Ale również w obronie klinczował, przetrzymywał ręce Hucka i paraliżował jego próby uderzeń.Huck moim zdaniem wygrał 3 rundy, resztę przegrał i tak też punktowali sędziowie orzekając jednogłośnie wygraną Briedisa. Dla naszych junior ciężkich nie jest to dobra wiadomość, gdyż już wyznaczono pojedynek pomiędzy Dorticosem a Kudriaszowem o prawo bycia pretendentem,a w kolejce jest jeszcze kilka walk w których nasi są nieobecni.
Wszyscy nasi najlepsi w tej kategorii skupieni są w Federacji IBF, w której mistrzem jest Gassjew.
Najpierw tenis.
Polska tenisistka Agnieszka Radwańska ponosi ciężka porażkę w kolejnym tegorocznym turnieju WTA.Tym razem w Miami przegrała po raz drugi w tym roku z wiekową 35 lat Chorwatka Mirjanie Lucićz-Baroni w setach 0:6 i 3:6.Pierwszy raz została pokonana w II rundzie AO."Isia" jest bez formy, nie ma siły, nie ma szybkości.. Pisałem już o tym,że w jej wieku i po tylu latach startów radykalna zmiana sposobu przygotowań do sezonu jest wielce ryzykowna, tym bardziej,że koncepcja FMS lansowana przez Remigiusza Rzepkę jest raczej teoretyczną konstrukcją i nie ma dowodów na jej skuteczność w tenisie.W nocnym meczu Radwańska nie wygrała ani jednego gema po swoim podaniu, miała tylko 1 wygrywające zagranie, podczas gdy Baroni aż 38.Mówiąc brutalnie, została rozstrzelana.
W kolarstwie zakończył się Wyścig Dookoła Katalonii zwany "małą Vueltą". Startowali wszyscy najlepsi górale , tempowcy i ich pomocnicy. Wygrał w znakomitym stylu Aleksandro Valverde przed Alberto Contadorem. Chris Froome,który długi czas był drugi nie załapał się do ucieczki na początku wczorajszego etapu i nie mogąc dogonić czołówki załamał się i stracił ponad 26 minut. Rafał Majka zaczął słabo,podjął nieskuteczna walkę na 5 trudnym, górskim etapie po którym sporo stracił i spadł na 17 miejsce. Ale w końcówce poprawiał się, trzymał koło i na mecie zajął 11 miejsce ze stratą 3,33 minut.Dziś był 4 na ostatnim etapie.Jeszcze brakuje mu depnięcia,ale jeździ coraz swobodniej.
Dla mnie skandalem zakończyła się walka podczas gali w Poczdamie o tytuł mistrza świata wagi super średniej federacji WBA pomiędzy młodym obrońcą tytułu 24 lata Niemcem Tyronem Zeuge a pretendentem Isaakiem Ekpo. Od początku trudno to było nazwać walką, raczej skrzyżowaniem marnych zapasów i uliczną bijatyką. Obaj nie wyczuwali dystansu i wpadali na siebie bez ciosu.W tej parodii boksu trochę lepszy był Zeuge,ale od mistrza należy wymagać umiejętności trzymania rywala na dystans. W połowie III rundy po raz n-ty znowu obaj wpadli na siebie i zderzyli się głowami, tak,że Zeuge doznał rozcięcia końcówki łuku brwiowego prawego oka. Sędzia pojedynku nie dopatrzył się faulu Ekpo i dopuścił do dalszej walki.Niemiec po tym urazie demonstrował ,że go boli,że mu kontuzja przeszkadza. Mimo to walczyli 5 rund. W przerwie na 6 sędzia ni z tego ni z owego po konsultacji z narożnikiem Niemca przerwał walkę.Ekpo się ucieszył myśląc,że to z powodu niezdolności Niemca do kontynuowania pojedynku. Zapomniał,że przerwanie walki dało by mu wygraną gdyby walka była przerwana przed 5 rundą,a tak jej przerwanie miało charakter techniczny i decydowały karty punktowe. A tu zwycięstwo doniósł Zeuge. Moim zdaniem pomiędzy 3 a 5 runda nic się nie zmieniło i jeżeli z powodu urazu sędzia miał przerwać walkę to powinien to uczynić natychmiast ,albo ją kontynuować do końca. Zeuge pięściarsko prezentował się korzystniej, ale niesmak pozostał.
Najpierw podczas gali w Lipsku w wadze ciężkiej doszło do pojedynku ponad rok nie oglądanego Mariusza Wacha walk 33 , 2 porażki z niemieckim bokserem Erkanem Teperem 16 walk, 1 porażka. Ponieważ walka była o jakiś pasek Europy Wsch. i Zach. IBF to odbyła się na dystansie 12 rund.Do 8 rundy obaj bokserzy na zmianę wygrywali rundy, Wach nieparzyste,a Teper parzyste. Przy czym Teper wygrywając 8 rundę w jej końcówce osiągnął dużą przewagę. Co skłoniło sekundanta Tepera w przerwie przed 9 rundą do nakłonienia go do mocnego ataku, gdyż Wach jego zdaniem jest tak zmęczony,że sam padnie.Ale ta zmiana taktyki okazała się korzystna dla Wacha, bo można mieć wątpliwości który wygrał 9 rundę,ale pozostałe 3 wygrał Wach i to jego sędziowie ogłosili jednogłośnie zwycięzcą.W sumie zadecydowało lepsze wyszkolenie techniczne Polaka, który miał dobrze ułożone ręce i częściej trafiał, mimo,że to Niemiec wyprowadzał więcej ciosów. Walka bardzo podobała się publiczności.
Podczas gali w Nowym Jorku odbyły się dwie walko o Mistrzostwo Świata.
W pierwszej z nich w wadze super muszej o pas WBC spotkali się aktualny mistrz Roman Gonzales z Nikaragui walk 46 wszystkie wygrane z b. mistrzem Wisaksilem Wangeki z Malezji walk 41, 4 porażki.Pojedynek na wyśmienitym poziomie, toczony w szaleńczym tempie.Faworyzowany Gonzales w pierwszej rundzie źle stał na nogach i dał się powalić na deski niegroźnym ciosem z prawej ręki na tułów. I ten cios i ta runda wygrana przez Wangekiego 10:8 zadecydowała o werdykcie.Bowiem pozostałe rundy były absolutnie wyrównane i w sumie remisowe.Werdykt był niejednogłośny, dwóch sędziów punktowało 114:113, a jeden remis.
W długo oczekiwanej walce wieczoru naprzeciw siebie stanęli w wadze średniej Mistrz 4 największych Federacji WBA,WBC, IBF i WBO Gienadij Gołowkin z Kazachstanu lat 34,walk 36 . wszystkie wygrane z pretendentem Amerykaninem Danielem Jacobsem lat 30, walk 32, 1 porażka.Ich walka była awizowana już jesienią ubiegłego roku,ale Jacobs nie zgodził się na warunki płacowe i nawet zaczął negocjować z Polakiem Maciejem Sulęckim. Moim zdaniem był to udany zabieg marketingowy, który wszystkim sowicie się opłacił, gdyż sala była pełna , a w PPV odnotowano ponad 1 mln, abonentów.
Walka na wyśmienitym poziomie techniczno-taktycznym . I jak to często bywa w pojedynkach bokserów mających w rekordzie ponad 90 % walk wygranych przez t.k.o toczona na pełnym dystansie 12 rund. Pojedynek bardzo wyrównany i znowu jak w poprzedniej walce o wyniku zadecydował nokdaun Gołowkina w 4 rundzie.Niewątpliwie Jacobs wyprowadził więcej ciosów i wygrał 1,2,6,7 i 9 rundę.Moim zdaniem 3 runda była całkowicie remisowa.Natomiast Gołowkin trochę lepiej wyszkolony technicznie w taki klasyczny sposób ,miał dobrze ułożone ręce i jego ciosy były bardziej widoczne i celne.O sposobie jego wyszkolenia świadczy akcja po której posłał Jacobsa na deski. Jest ona dokładnie rozrysowana i opisana w podręczniku do nauki boksu Siergieja Owczynnikowa i polega na ciągłości długiego ataku prowadzonego na dwa tempa, w którym bokser praworęczny w końcowej fazie uderza lewym sierpowym na szczękę rywala.
Sędziwie jednogłośnie przyznali wygraną Gołowkinowi. dwukrotnie 115-112, i raz 114-113.
Na bazie tych walk,a także innych wyrównanych pojedynków przybliżę w dużym skrócie zasady punktowania walk w boksie zawodowym.
Sędziowie od prawie 15 lat mają polecenia wszystkich Federacji,że muszą punktować wygraną jednego z bokserów w każdej rundzie. Wygrana oznacza przyznanie 10 punktów, a rywalowi 9.Kiedy w rundzie jest nokdaun. lub jeden z bokserów dostaje ostrzeżenia za nieczystą walkę rundę punktuje się 10:8, a gdy nastąpią te dwa zdarzenia równocześnie to 10:7. Dopuszczalna jest punktacja rundy 10:8 bez nokdaunu i ostrzeżenia w przypadku przygniatającej przewagi jednego z bokserów.
Przy punktowaniu sędziowie biorą w pierwszej kolejności pod uwagę ilość zadanych,nie wyprowadzonych ciosów, ich siłę i celność.Przy czym liczba ciosów nie podlega kumulacji,ani nie "przechodzi" na następną rundę. I tak np. jeden z bokserów w jednej rundzie zada o 10 ciosów więcej od rywala to runda jest dla niego 10:9,a kiedy w następnej to rywal zada o 2 ciosy więcej to runda jest dla niego 10:9 i po dwóch rundach jest remis 19:19.Taki sposób punktacji ma na celu utrzymywanie stałej dążności do wygranej przez cały pojedynek.
Drugim elementem,który sędziowie biorą pod uwagę przy ocenie rund jest to czy któryś z bokserów dominuje nad przeciwnikiem, a więc który "panuje" na ringu i przy równej ilości ciosów to jemu sędzia daje wygraną w rundzie.
Trzecim czynnikiem ocennym jest to który z bokserów lepiej i pełniej realizuje swój plan taktyczny. Tak było np. w kontrowersyjnej wygranej Warda z Kowalowem. Rosjanin jak wygrywał "swoje" rundy to wysoko,ale w tych remisowych to niewątpliwie Ward znacznie lepiej wykonywał zamysł taktyczny.
I ostatni element to tzw. czynnik aktywności i bierności. Sędziowie mają preferować tych bokserów, którzy niejako czynnie dążą do wygranej. Tak było przed laty w walce Davida Haye w ogromnym Wałujewem o pas mistrza WBC. Przez 10 rund żaden z bokserów nie zadał drugiemu ani jednego ciosu, dopiero w dwóch ostatnich Haye trafił Rosjanina 3 razy, a mimo to na kartach punktowych było 120:108 dla niego czyli sędziowie uznali,że wygrał on wszystkie rundy, w tym 10 właśnie dzięki ruchliwości.
Ja nie chciałbym oceniać naszych komentatorów bokserskich,ale mają oni tę samą przypadłość co i piłkarscy, a mianowicie nie znają przepisów i reguł. W nocnych walkach przyznawali wygraną Teperowi, Gonzalesowi i widzieli zdecydowaną wygraną Gołowkina.Ja ich słucham dlatego,że interesujące są odgłosy walki, kibiców oraz to co słyszą w narożniku od sekundantów,ale są denerwujący jak oceniają wyniki rund i całej walki.
Dziś wygrał, jako pierwszy Polak, bardzo znany klasyk Mediolan - San Remo po zaciętej walce na finiszu z mistrzem świata Peterem Saganem i francuzem Alaphilippem. Mówi się,że w angielskiej grupie Sky potrafią z diamentów wyrabiać brylanty.Na peany jeszcze za wcześnie,ale "Kwiatek" po ubiegłorocznym słabym sezonie w tym roku jeździ naprawdę dobrze. Przed nim jeszcze klasyki ardeńskie i TdF.
Natomiast Majka łapie formę. sam powiada,żę musi ją wyszykować na TdF i żadne pośrednie cele go nie interesują.
Po nocy 4/5 marca podzielę się refleksjami o 4 walkach wedle kolejności.
Najpierw w Dzierżoniowie powrót po prawie rocznej przerwie na ring Mateusza Masternaka . Grupa Sauerlanda zakończyła z nim współpracę z końcem roku i teraz sam jest swoim promotorem. Wrócił pod skrzydła trenerskie Andrzeja Gmitruka z którym rozstał się po porażce z Drozdem. Wygrał w swojej kategorii junior ciężkiej z Rosjaninem Kubiczem po ośmiorundowej walce dość wyraźnie na punkty.
Ale walczył bardzo źle. Kubicz to prymitywny zawodnik, który opanował wyłącznie umiejętność wysuwania barku i chowania pomiędzy niego głowy oraz odwracania się w kierunku przeciwnym do uderzeń przeciwnika.
Masternak nie po raz pierwszy pokazał,że jest bokserem jednostronnym walczącym sztampowo lewym i prawym prostym, nie potrafiącym przyśpieszyć, skontrować i przede wszystkim w ringu bezmyślnym.
Z Kubiczem skracał niepotrzebnie dystans i mimo,że jego prawe nie dochodziły celu uparcie je stosował ,a sam dawał się trafiać chaotycznie bitym sierpowym rywala. A na Kubicza wystarczyło parę razy puknąć go podbródkowym ,aby go wyprostować i przyłożyć mu sierpowym z lewej reki.
Masternak jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, dobrze chodzi na nogach,ma poprawną obronę,ale aby zawalczyć z bokserami z górnej półki musi poprawić precyzję i szybkość ciosów oraz zwiększyć ich repertuar.
W Londynie doszło do szumnie zapowiadanej walki w wadze ciężkiej pomiędzy Anglikami Davidem Haye oraz Mistrzem Świata Federacji WBC wagi junior ciężkiej Tonym Bellew, który na tę walkę otrzymał jednorazową zgodę federacji. Walka była niezwykle dramatyczna i stojąca na bardzo wysokim poziomie. Haye nie powinien do niej przystępować z uwagi na kontuzje prawego stawu skokowego i prawego stawu kolanowego.Przy jego sposobie walki w którym najbardziej liczy się refleks i szybkość ,a akcje polegają na rytmie doskok - uderzenie - odskok niemożność szybkiego odejścia pozwalały Bellew na łapaniu go na ciosy kiedy musiał stać,Zgłosił uraz i walka powinna być przeniesiona,ale naciski promotorów, telewizji i mediów spowodowały,że podjął wyzwanie licząc,że na blokadzie w pierwszych rundach znokautuje Bellew.Ale Bellew walczył w niższej kategorii i też dysponował dużą szybkością odejścia. Haye przeważał zdecydowanie w pierwszych 4 rundach,piąta była wyrównana,ale od 6 dominował Bellew. Aż żal było patrzeć na kuśtykającego Haye, który coraz bardziej był obijany. Wykazał ogromne serce do walki licząc,że któryś z rozpaczliwie bitych sierpowych dojdzie do szczęki rywala. Nic z tego. Za to sam był liczony w 8 rundzie. Walka zakończyła się w w rundzie 11 gdy po kilku ciosach Bellew Haye wypadł za liny i w czasie wgramolił się na ring,ale sekundant rzucił ręcznik poddając go. Podobnie naciskano na Głowackiego, który z powodu poważnej kontuzji prawej ręki nie powinien walczyć z Usykiem.
Powstaje pytanie czy pieniądze wynagrodzą porażkę i co po niej ?.
W Nowym Jorku w walce z Czadem Dawsonem w wadze półciężkiej postanowił się odbudować po porażce ze Smithem Andrzej Fonfara.
Do połowy ósmej rundy przegrywał zdecydowanie na punkty. W tym czasie walka była dość monotonna. Fonfara uderzał wyłącznie podwójnym potrójnym lewym prostym w pierwszych 3 rundach, od 4 dodał pojedyńcze ciosy prawym prostym.Niestety ciosy te nie dochodziły do ciała Dawsona. Bronił on się znakomicie, stosował uniki, odejścia, cały czas balansował ciałem, dobrze blokował uderzenia Polaka.A sam kombinacjami 2,3 ciosów : prawym prostym ,lewym sierpowym, lewym prostym i prawym sierpowym trafiał i zbierał punkty.Już po 5 rundzie w 10 rundowym pojedynku Fonfara zdał sobie sprawę,że walki nie wygra na punkty,i że jeżeli ma myśleć o zwycięstwie to musi Amerykanina znokautować.W rundach 6 i 7 udało mu się pojedyńczymi silnymi ciosami na korpus osłabić Dawsona, tak,że od polowy 8 rundy stał się on wolniejszy i był mniej ruchliwy, przez to łatwiejszy do trafienia. I Fonfara to znakomicie wykorzystał. W rundzie 9 go napoczął zmuszając sędziego do liczenia Dawsona po prawym krótkim sierpowym. A ostatniej rundzie dokończył dzieła najpierw trafiając na szczękę prawym prostym ,a po liczeniu zasypując Amerykanina gradem uderzeń z obu rąk. T.K.O.
W walce wieczoru w Barcalays Center zawalczyli w wadze półśredniej pretendent Danny Garcia z Mistrzem Świata Federacji WBA i WBC Keithem Thurmanem.Obaj dotychczas niepokonani. Walka na pełnym 12 rundowym dystansie.Niejednogłośne zwycięstwo na punkty odniósł Thurman zachowując pasy.Walka bardzo ciekawa, stojąca na bardzo wysokim poziomie technicznym. Obserwatorzy będą pieli z zachwytu,ale u mnie pozostawiła ona pewien niedosyt. Mam go zawsze kiedy w ringu spotyka się dwóch bokserów realizujących odmienne taktycznie wizje walki. W piłce nożnej z reguły takie mecze są pasjonujące jak boje drużyn z Hiszpanii i Anglii,ale w boksie kiedy tylko jeden z bokserów jest w ofensywnie, a drugi cały czas jedzie na wstecznym przypominają te mecze w których jeden z zespołów ustawia autobus.
Po walce obaj bokserzy wyglądali tak jak by dopiero szykowali się do pojedynku, żadnego zmęczenia,żadnych widocznych trudów walki.
Po odejściu Floyda Mayweathera jr kategoria półśrednia czeka na swego hegemona. W maju powalczy Mistrz WBO Manny Pacquiao, a pewno w lipcu Kelly Brook Mistrz IBF, którego wyprawa do kategorii średniej zakończyła się na Gołowkinie.
Podczas gali w Szczecinie w wadze ciężkiej Zimnoch pokonał przez poddanie Mike Mollo . W Hull w walce o tytuł mistrza wagi piórkowej Anglik Gavin McDonell przegrał po zaciętej walce na punkty z Vargasem. W lekkiej w walce z Lopezem znakomicie zaprezentował się Luke Campbell. To chyba jedyny w tej chwili przeciwnik dla Crawforda.
Natomiast szerzej napiszę o gali w USA.
W wadze ciężkiej najpierw walczyli Amerykanin Dominic Breazeale lat 32, wzrost 201 cm, waga 119,2 kg, walk 18,w tym 15 t.k.o. jedna przegrana o pas z Anthonym Joshuą, z Polakiem Izuage Ugonohem lat 31,wzrost 192 cm, waga 104,6 walk 17, wszystkie wygrane w tym 14 t.k.o. Breazeale miał dobrą karierę amatorską, był mistrzem USA, wystąpił na Igrzyskach w Londynie, gdzie w pierwszej walce przegrał z Omarowem. Jako zawodowiec z bardziej znanych pokonał tylko Mansoura.
Ugonoh był natomiast mistrzem Świata i Europy w 2009 roku w kick-boxingu w K-1 Rules.W karierze zawodowej bokserskiej walczył z leszczami.Jego trenerem jest Kevin Barry, ten sam co i mistrza wagi ciężkiej WBO Parkera.
Pierwsze dwie rundy dla Ugonoha. Jest szybszy, kłuje podwójnymi prostymi na górę i uderza lewymi i prawymi hakami na dół tułowia Amerykanina.W 3 rundzie Ugonoh zmienia całkowicie sposób walki, jeszcze bardziej przyśpiesza, idzie na wymianę ciosów,stosuje kombinacje ciosów, góra-dół, wyraźnie dąży do wygranej przed czasem.Niestety nadziewa się na prawą kontrę Breazeala i ląduje na deskach. Wstaje na 8 i niezrażony dalej atakuje. W czwartej rundzie kontynuuje ofensywę. Amerykanin broni się dość rozpaczliwie, klinczuje, obłapia Polaka w pół, tak,że nawet obaj złączeni w uścisku lądują razem na macie. W połowie rundy wreszcie Amerykanin ląduje na deskach po kombinacji ciosów prostych i sierpowych,ale szybko wstaje. Ugonoh chce dokończyć dzieła zniszczenia,ale Breazelae ma szczękę z żelaza.W rundzie 5 sytuacja ulega odwróceniu o 180 stopni. To Breazelae rusza do zdecydowanego ataku, trafia Ugonoha prawym sierpowym w skroń i ten ląduje na deskach. Nie daje się wyliczyć,ale jest w defensywie i po kolejnych silnych ciosach wypada poza liny ringu. Nokaut.
Ugonoh przegrał przez zbytnią pewność wygranej,albo siebie,albo trenera. Posiada on w swoim repertuarze bardzo trudne uderzenie zwane "overhandem", które zapewniało mu kilka ostatnich wygranych,ale jest to cios bity z góry, bardzo trudny do obrony,ale przeciwko wyższemu o 10 cm rywalowi nie mógł być zastosowany. Natomiast nie ma silnego ciosu kontrującego zdolnego do zatrzymania szarżującego opasłego byka. Breazelae wykazał większą odporność na ciosy i dysponował silniejszymi uderzeniami.Niemniej gdyby Ugonoh się nie podpalił i walczył cały czas tak jak w 1 i 2 rundzie miałby on poważny problem z jego pokonaniem.
W kolejnej walce o tytuł mistrza IBF wagi super półśredniej zmierzyli się Tony Harrison lat 27,25 walk, w tym 20 przez t.k.o, jedna przegrana przez tko z Nelsonem w lipcu 2015 roku. Pokonał m.innymi Rabczenkę, Guerrero, Mitchela i Brewera.Jego rywalem był Jarret Hurd lat 27, walk 19, wszystkie wygrane w tym 13 przez t.k.o. Ma on na rozkładzie m.innymi Molinę, Mitchela, Don Ionu,Galarzę i Lentza. Pomimo,że obaj mieli zbliżoną wagę ciała to Hurd wyglądał jak starszy brat.Harrison lepszy technicznie, szybszy i zwinniejszy dominował w pierwszych 6 starciach, 7 runda był wyrównana, a od 8 przewagę dzięki większej sile zadawanych ciosów zaczął uzyskiwać Hurd.W 9 rundzie po mocnych ciosach sierpowych z obu rąk i prawym prostym na szczękę Harrison padł na deski i co prawda na 8 wstał,ale wypluł ochraniacz na zęby co sędzia uznał za niechęć do kontynuowania pojedynku i ogłosił wygraną przez t.k.o Hurda.
W głównej walce wieczoru/u nas 4 rano/ zmierzyli się mistrz Federacji WBC
Deonay Wilder lat 32,wzrost 201 cm, waga 100,7 kg , walk 37 wszystkie wygrane, w tym 36 tko z dobrowolnym pretendentem Geraldem Washingtonem lat 35, wzrost 196 cm, waga 108,4 kg walk 18, jeden remis, w tym 12 tko.Wilder zdobył tytuł pokonując po 12 rundowym pojedynku Kanadyjczyka Stiverna. W obronie tytułu walczył z Moliną,Duhaupasem, Szpilką i Arreolą. W tej ostatniej walce w lipcu 2016 roku doznał złamania kości nadgarstka, ramienia i zerwania bicepsu.Do treningu wrócił pod koniec listopada.W maju 2016 miał walczyć o pas z Powietkinem ,ale u Rosjanina wykryto meldonium i Wilder odwołał walkę, a następnie wystąpił do sądu w Nowym Jorku o odszkodowanie w wysokości 4,5 mln USD.Promotor Powietkina Riabiński z kolei powołując się na umorzenie sprawy przez Federację WBC z powodu nie stwierdzenia dopingu / stężenie tak nikłe,że meldonium mogło być użyte w 2015 roku kiedy jeszcze było legalne/ zażądał zasądzenia na jego rzecz 34,5 mln USD. Sąd w Nowym Jorku po opiniach lekarzy przychylił się do żądania Wildera . W tej walce rywalem Wildera miał być Andrzej Wawrzyk,ale został złapany na stosowaniu stanozololu. Gdyby Washington nie zgodził się na walkę z Wilderem to Pan Wasilewski byłby pozwany i musiałby by oddać Amerykaninowi 4,5 mln USD.Nawiasem mówiąc Wilder jest , podobnie jak był Floyd Mayweather jr szalenie uczulony na doping. W umowach na walki z nim musi być zgoda rywala na poddanie się badaniom antydopingowym w każdym czasie.Powiada on,że gdyby sam stosował sterydy to Szpilka by nie żył. Co prawda i Federacja WBC ma program antydopingowy zwany CBP/Clean Boxing Program/ do którego obowiązkowo muszą się zgłosić wszyscy bokserzy z pierwszych piętnastek rankingów pod zagrożeniem usunięcia z rankingu. Ale na razie niewielu tego przestrzega, bo tak znani bokserzy jak Ortiz, MIller,Kowalow,Cesar Chavez jr , Spece czy Bradley do niego się nie zapisali.
Washington to bardzo ciekawa postać, świetny gracz futbolu amerykańskiego przerwał karierę i wstąpił do marynarki wojennej, lecz też z niej wystąpił i zaczął uprawiać boks. Ma on w rekordzie pokonanie takich dobrych bokserów jak Ray Austin,Chambers, Mansour, Gavern czy Sheppard.
Sama walka bez historii. Wilder od czasu jak zdobył tytuł mistrzowski walki rozpoczyna ostrożnie, zachowawczo i rozpoznawczo.Operuje głównie długim lewym prostym ,którym powstrzymuje ewentualne ataki przeciwnika. Nie wdaje się w bijatyki, nie pozwala na wejście rywala w półdystans , jak trzeba klinczując. Punktuje i czeka na okazję, a że jest bokserem o wybitnej inteligencji ringowej i ma najszybsze ręce to zawsze dostrzeże słabość przeciwnika i ją wykorzysta. W piątej rundzie pomimo,że ma znacznie silniejszy cios z prawej reki po przyśpieszeniu akcji rzucił Geralda na deski sierpem z lewej. Washington wstał i podjął walkę,ale został zasypany gradem ciosów i sędzia przerwał pojedynek.
W Birmingham oprócz bokserów na słowa uznania zasłużyli sędziowie ringowi podejmujący bardzo trafne decyzje.
Dziś obaj tenisiści są bardzo dojrzali, doskonale wiedzą na co ich stać i jakimi mocnymi stronami dysponuje ich przeciwnik i jakie ma słabsze strony.
Wiadomo,że Roger ma najlepszy wśród wszystkich forhend, fantastyczny liftowany nad siatka serwis,ale bekhendem gra właściwie tylko topspiny i slajsy. Nadal natomiast ma bodaj najlepszy bekhend, serwis ma bardzo trudny, bo szybki i plasowany, ale największa jego zaleta jest agresywna gra w czym pomaga mu szybkość przemieszczania się po korcie. Kiedyś słabo grał w obronie,ale i tę umiejętność posiadł w wysokim stopniu.
Biorąc pod uwagę ich walory to o tym ,który wygra decydować musiało to , który przejmie i który będzie miał więcej inicjatywy.
W pierwszym secie Federer lepiej serwował, przełamał Nadala i wygrał 6:4. W drugim z kolei Rafa zaskoczył Rogera "jego" zagraniami z bekhendu i sprawnie rozmontował obronę Szwajcara topspinami i slajsami, a nawet zdarzały mu się woleje. Federer nie mogąc odzyskać inicjatywy przestał uporczywie walczyć o każdy punkt i seta przegrał 3:6.
trzeci set to popis gry Federera. Z powrotem odzyskał agresję, a każde udane zagranie dodawało mu pewności siebie.Niesamowicie przyśpieszył grę atakując każdą piłkę zagrana przez Nadala tuz po jej odbiciu od podłoża. Set 6;1 dla Rogera.
W 4 secie Nadal pokazał niezwykłą odporność psychiczną i nadążał tym razem za każdą piłką ,a że poprawił serwis i return to uzyskał przewagę. I znowu jak w 2 secie Federer jak by lekko odpuścił.Set 3:6 dla Nadala.
W decydującym 5 secie od początku rozgorzał twardy bój. Nadal tym razem grał praktycznie cały czas swoim bekhendem , a więc swoim najlepszym zagraniem na słabszą , bekhendową stronę Federera przełamując go i obejmując prowadzenie 3:1. I kiedy wydawało się,że starszemu o prawie 6 lat Szwajcarowi zabraknie sił to on przyśpieszył grę i zaczął osiągać przewagę. Jego serwis bity płasko i głęboko siał spustoszenie po stronie Hiszpana, którego returny często nie trafiały w kort. Roger bez obaw wchodził w wymiany, które najczęściej wygrywał. Przy stanie 4;3 po długiej wymianie sędzia popełnił błąd pokazując na dobra piłkę Federera jako autową. Powtórzyło się to przy stanie 5;3 i dobrym serwisie Szwajcara, który został powtórzony, a potem przy piłce setowej i meczowej. Ale tym razem błąd sędziego został poprzez challenge skorygowany i Federer wygrał tego seta 6:3 i cały mecz stojący na niebywale wysokim poziomie technicznym i taktycznym .
Szkoda,że to już koniec emocji w AO. A dla mnie tym bardziej,że takich tenisistów jak ci dwaj to dzisiaj nie ma.
Podobnie jak u kobiet tak i u mężczyzn czekam na prawdziwych następców Sereny i Rogera orz Rafy.
Dzisiaj odbył się finał w grze pojedyńczej pań, w którym grały siostry Williams Serena lat.36 i Venus lat 37.Serena w ostatnich turniejach Wielkiego Szlema radziła sobie mocno średnio,zaś Venus ostatni raz wygrała Turniej WS w 2008 roku. Mecz był bez historii, Serena wygrała spokojnie w dwóch setach 6:4 i 6:4.
Natomiast jutro o 9.30 pojedynek najbardziej utytułowanych tenisistów w historii Rafaela Nadala i Rogera Federera. Federer ma 36 lat,zaś Nadal 31, Każdy z nich wygrał ponad 1000 pojedynków turniejowych.Roger wygrał 17 Turniejów WS, w tym AO 4 razy. Nadal wygrał 14 Turniejów WS w tym AO 1 raz. Ze sobą grali dotychczas 34 razy i więcej,bo 23 pojedynki wygrał Hiszpan, w tym w turniejach WS bilans to 6 do 2 dla Rafy.. Co prawda najlepsze lata mają za sobą, gdyż Szwajcarowi wiek coraz bardziej ciąży,a Rafa walczy z kontuzjami kolan,ale musimy pamiętać ,że w latach 2005-2010 na 24 Turnieje WS wygrali łącznie 21 razy.
Federer dzierży rekord 302 tygodni bycia numer 1 w rankingu ATP.
Z ich pojedynków najbardziej zapamiętałem ten z Wimbledonu z 2008 roku, w którym Nadal po pięciokrotnym wygraniu przez Rogera tego turnieju ograł go w finale po fantastycznej walce.
Kibicował będę Federerowi, bo to nie tylko wyśmienity tenisista, który gra pięknie, ale również bardzo elegancko i jest wzorem sportowca .
Najpierw wykruszony został Szpilka.Zrobił on niezłą dymną zasłonę udając,że był gotów walczyć z każdym i obwiniając telewizję Fox,że ma taki regulamin, iż nie pokazuje walki dwóch bokserów, którzy przegrali swoje ostatnie pojedynki. Jest to tylko ćwierć prawdy.Bowiem jest faktem,że telewizja Fox odkupiła od HBO prawa do transmisji dwóch walk,ale podczas gali tych walk będzie 6, więc teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie,aby Szpilka walczył, niekoniecznie z Breazealem,ale np. z Mansourem, Tarverem, Millerem czy Huyghiem Fury. Najpierw przymierzany był do walki z Kauffmanem ,potem do Washingtona i nawet już wstępne pogwarki były dokonane,ale do konkretnych rozmów nie doszło. Rozjaśnił , wbrew swej woli, zasłonę Pan Andrzej Wasilewski / podaję "otwartym "tekstem/ " Szpilka przez prawie rok nie trenował, chcąc znaleźć swój biznes / od siebie dodam,że tym biznesem miała być hodowla psów rasowych/ i obawiam się,że dwa miesiące treningu do za mało na walkę z takim puncherem jak Breazeale". Należy z tego wnosić,że trener Szpilki Ronny Shields uznał,że w takiej formie nie może walczyć i go zwyczajnie poprzez pana Ala Haymona wycofał.To wersja optymistyczna, bo nie wykluczam tej gorszej.
Z kolei Wawrzyk został przyłapany na dopingu.W dniu 15,01. 2017 roku pobrano próbkę moczu , która wykazała obecność stanozololu.Jest to już 3 przypadek dopingu po Cieślaku i Jeżewskim w ciągu miesiąca..Cieślak zażywał Exandrolon i Mesterolon, a Jeżewski Exandrolon i Meldonium. Exandrolon to steryd o działaniu anabolicznym skutkującym wzmocnienie mięśni i kości, a Mesterolon poprawia libido. Teraz łatwiej zrozumieć dzięki czemu po ciosie Jeżewskiego Cieślak szybko wstał i dlaczego uderzył Jeżewskiego w tył głowy po komendzie stop. Po tej aferze trener Wawrzyka Łapin,a wcześniej jego promotor pan Wasilewski potępiali dopingowiczów i nawet żądali dożywotniej dyskwalifikacji.Bo Cieślak i Jeżewski byli z innych grup. Teraz Wasilewski nabrał wody w usta,a Łapin broni Wawrzyka chcąc zbadania próbki"B" w Polsce mimo,że wie,iż to niemożliwe.Swoją drogą Łapin w programie "Puncher" w Polsacie powiedział,że jest jeszcze kilku dopingowiczów. Ja na podstawie porównania tego co pisał o objawach dopingu prof. Smorawiński mogę powiedzieć,że "czystych" w naszym boksie w ciągu ostatnich 10 lat mogę policzyć na palcach jednej ręki .A w przypadku Wawrzyka to Łapin tłumaczy jego przyrost masy mięśniowej pracą na siłowni po 16 miesięcznej przerwie w uprawianiu boksu i nie wierzy w zażycie stanozololu , bo to do budowy ciała Wawrzyka nie pasuje.
Otóż powiedzmy sobie szczerze,że "koksiarze' ,aby nabrać siły najpierw korzystają ze starego,ale sprawdzonego Nandronelonu. On powoduje przyrost masy mięśniowej bez przyrostu wagi. Ponieważ jest łatwo wykrywalny i od razu widać jego stosowanie to zawodnik wycofuje się , głównie powodu "kontuzji" powiedzmy na rok, bo po ok.4 miesiącach od ostatniego zażycia jest on niewykrywalny.Taki zawodnik ma masę,ale nie ma siły. więc na około 7 tygodni przed walką bierze też stary Stanozolon, który też jest sterydem,ale daje siłę tzw. dynamiczną. Był to ulubiony zastrzyk Bena Johnsona. Ten z kolei daje efekt po 10 dniach stosowania, po ok. 3 tygodniach niewykrywalny w organizmie,ale efekt androgenny utrzymuje się przez około 2 miesiące.Do kolekcji dodaje się Mesterelon ,aby nabrać odwagi i silniejszych od siebie się nie bać. I można iść zabić rywala.
Wszystkie te środki mogą mieć bardzo poważne skutki uboczne z których zaburzenia przemiany materii są najmniejsze. Dlatego stosowane są iniekcyjnie pod kontrolą lekarza i w odpowiednim stadium treningu.
Przy czym ja tego co się stało zupełnie nie rozumiem : czyżby naprawdę Wawrzyk uwierzył w to o czym mówił, Łapin,że może on wygrać z Wilderem. Między nimi była przepaść i żadne anabole jej nie były w stanie zasypać. Zresztą nie tylko między nimi. Dziś w boksie tylko kwitną dwie kategorie wagowe : półśrednia i junior ciężka w których walczy po kilkunastu wysokiej klasy zawodników. Reszta jest w ciężkim kryzysie. Np. w wadze ciężkiej takich jest 4 : Wilder, Joshua, Kliczko i Haye. Nie wiadomo kim jest Mistrz WBO Parker, a "koksiarza" Powietkina nie liczę. Więc coraz częściej mówi się o walkach unifikacyjnych, a publika odwraca się od boksu. W Mekce boksu w USA już MMA wyprzedza w popularności boks mając średnio 1,5 mln abonentów na PPV, przy 500 tys. w boksie. A gaże najlepszych zbliżają się do tych z boksu.Takie wpadki jak ta Wawrzyka tylko jeszcze bardziej odstręczają od boksu.
A afera może mieć przeogromne negatywne skutki dla pana Wasilewskiego. Może on mieć tylko nadzieję,że zostanie znaleziony rywal dla Wildera i że zostanie on zaakceptowany przez telewizje, a walka, i nie daj Boże gala nie zostanie odwołana. Mówi się o Washingtonie i Rudence. W każdym razie nawet jak nie zamknie kramiku to zamiast siadać w 2 rzędzie podczas obrad
Federacji będzie miał zarezerwowaną oślą ławkę.
Radwańskiej odpadła. Sporo na temat przyczyn napisano. Ja mam swoją teorię. Moim zdaniem Agnieszka jest bardzo źle przygotowana fizycznie na początek sezonu.Polka jest słabsza fizycznie i mocniejsza nie będzie, więc musi nadrabiać precyzją i zaskakiwaniem rywalek coraz to nowymi rozwiązaniami. A żeby tego dokonywać to musi dobiegać w czasie do piłek i uderzać je z całego ciała , a nie tylko z ręki lub dłoni.Przy czym ja przez tyle lat oglądania Radwańskiej obserwuję jej serwis. Jak ona zaczyna go od szybkości ok.170 km/godz., jest on agresywny, bity liftem tuz nad siatką, albo wysoki ze skaczącą piłką z rotacją boczną i ma skuteczność 90 % to ja wiem,że będzie dobrze, jak serwis jest trochę wolniejszy,ale aktywny i skuteczny tak w 70-80 % to wygra ze słabszymi,ale z lepszymi nie da rady, a jak jest to ok. 150 km.godz. i jest pasywny, byle tylko trafić w kort to może przegrać z każdą. Tak było z Baroni.
Więc został mi się jeno Roger. W zeszłym roku po półfinale a w AO i odniesionej kontuzji prawie nie grał i spadł w rankingu. Na AO się nie szykował,ale przyjechał i wygrywa.W III rundzie odprawił w 3 setach mocnego Czecha Berdycha, a dziś po morderczej 5 setowej walce będącego rozstawionego z 4 numerem Japończyka Nishikoriego. Nie tylko ja jestem fanem Szwajcara, ale publiczność w Melbourne wyraża entuzjazm dla niego, jego postawy i jego gry.Ja go nie oceniam, bo jak można oceniać pomnik ze spiżu. On po prostu gra i jest na korcie.Jak wygrywa to tym lepiej. bo można go dłużej kontemplować.Można podziwiać jego inteligencję, z Berdychem , wielkim chłopem uderzał piłki jak by z wyprzedzeniem i Czech do nich nie nadążał, a z Japończykiem, szybkim kurduplem, bił je jak by z lekkim opóźnieniem co Nishikoriego zaskakiwało i zmuszało do zrywów. Tak go Roger wymęczył,że biedak w 5 secie brał masaże. Już odpadli najwyżej rozstawieni Djokovicz i Murray. Teraz Roger spotka się z młodym wilczkiem z Niemiec Miszą Zwieriewem. Jak go pokona w to w półfinale trafi na Francuza Tsonga albo swego rodaka Wawrinkę.
Trzymam kciuki.
Pozostały jeszcze dwa bez znaczenia mecze z Japonią i gospodarzami turnieju.
Wiedziałem, że będzie ciężko. pisałem, że sukcesem będzie wyjście z grupy z czwartego miejsca, ale nie miałem pojęcia, że ta drużyna jest tak słaba.
Poza bramkarzem nie można chyba wyróżnić nikogo. Ogromna praca przed chłopakami aby za trzy, cztery lata nawiązać do sukcesów poprzedników. Mam nadzieję, że kilku doświadczonych zawodników wróci po kontuzjach i po czasowym zawieszeniu reprezentacyjnej kariery. Dla tych młodych i niedoświadczonych chłopaków będzie to bezcenne, a nam może dać wiele emocji.
Dziś bolały zęby od oglądania ich wyczynów
To tak z przyzwyczajenia.
Przykro się patrzy na grę naszych orłów. Szkoda kontuzji i zawieszenia kilku podstawowych zawodników. Młodzi nie mają się od kogo uczyć.
Z Norwegami pobronił Malcher i jakoś to jeszcze wyglądało. Dzisiaj było słabiutko.
Z grupy wychodzą 4 drużyny, więc jest jeszcze szansa. Muszą wygrać z Rosją i Japonią, ale będzie ciężko.
Bardzo dziękuję za zaangażowanie się w relacje z mistrzostw. Jak byś jeszcze napisał parę słów o regulaminie itp miałbym pełny obraz
Bardzo słabo w obronie i jeszcze gorzej w ataku. Bardzo dużo strat, nieprzemyślanych podań i nieprzygotowanych rzutów. Do tego słaba gra w bramce Adama Malchera i przegrywamy swój drugi mecz 26:22
Bardzo dużo pracy przed naszą młodą reprezentacją i trenerem Dujszebajewem.
Oby starczyło cierpliwości naszej centrali.
Kolejne bardzo wysokie zwycięstwo zanotowali gospodarze i niekwestionowani faworyci całego turnieju, występujący w naszej grupie Francuzi.
Tym razem ich łupem padła reprezentacja Japonii, która przegrała 31:19 (17:9) Było to już drugie wysokie zwycięstwo Trójkolorowych na tym turnieju. Gospodarze mistrzostw są liderem grupy, Japończycy zajmują ostatnią pozycję.
Jutro Polacy zagrają z Brazylią
Choć do 57 minuty wynik był remisowy, to niestety nie udało się uzyskać choćby remisu. Nie pomogła nawet fenomenalna gra naszego bramkarza Adama Malchera, który bronił niemal z 50% skutecznością.
Z naszych zawodników w mojej ocenie oprócz bramkarza reprezentacyjną formę zaprezentował jedynie prawy skrzydłowy Michał Daszek.
Duży potencjał wykazał młodziutki, bo zaledwie 21 letni lewy rozgrywający Tomek Gębala.
To jednak za mało, aby móc odgrywać jakąś rolę na imprezie takiej rangi.
Bardzo słabo zagrali nasi środkowi rozgrywający. Oprócz kilku strat, nie pokazali niczego.
Bardzo dużo pracy przed naszym trenerem i młodziutką kadrą.
Wielka szkoda, ze przed mistrzostwami kontuzji doznali nasi najbardziej doświadczeni zawodnicy. Mieszanka młodości z rutyną mogła z pewnością dać więcej nadziei na końcowy sukces.
Wyjście z grupy, główny cel naszej kadry pomimo porażki wciąż jest aktualny.
W sobotę o 14.15 gramy z Brazylią.
Osobiście nie pokładam wielkich nadziei, raczej traktuję te mistrzostwa jako początek budowania nowej drużyny.
Obie drużyny są grupowymi rywalami reprezentacji Polski.
Dla przypomnienia Polacy na ostatnich mistrzostwach Europy pokonali Francuzów, a na ostatnich IO przegrali z Brazylią.
Dzisiejsza kadra narodowa, to zupełnie inna, młodsza i niedoświadczona drużyna.
Jak mówi trener Dujszebajew sukcesem będzie wyjście z grupy.
Dziś pierwszy mecz z Norwegami. Początek transmisji 20.30 TVP sport
Z ostatniej chwili.
Dobra informacja nadeszła z Francji
"Paweł Paczkowski znalazł się w meczowej szesnastce reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. Rezerwowym będzie bramkarz Mateusz Kornecki. - Rehabilitacja kontuzjowanego łokcia Pawła przebiegała zgodnie z planem, na ostatnich treningach nie odczuwał już żadnego bólu, stąd decyzja o zgłoszeniu go do składu - tłumaczy dr Jakub Naczk, lekarz reprezentacji Polski"
Już w najbliższą środę rozpoczynają się MŚ w szczypiorniaku.
Nie lada wyzwanie stoi przed trenerem kadry Talantem Dujszebajewem, który tym turniejem rozpoczyna gruntowną przebudowę drużyny narodowej.
Jesteśmy świadkami zmiany pokoleniowej bowiem kilku zawodników zakończyło reprezentacyjną karierę a niektórzy jak Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki i Sławomir Szmal swoje występy zawiesili.
Jeśli dodamy do tego plagę kontuzji (Michał Jurecki, Piotr Wyszomirski, Kamil Syprzak, Mariusz Jurkiewicz, Paweł Paczkowski) wyjście z grupy będzie w mojej ocenie ogromnym sukcesem.
W ostatnim turnieju przed mistrzostwami nasza kadra dość gładko przegrała z Hiszpanami 20:30, uległa rezerwowej drużynie Kataru 25:26 i zremisowała 26:26 z Argentyną co musiało wprawić w zły nastrój nawet największych optymistów.
Polacy zmagania z najlepszymi drużynami globu rozpoczynają 12 stycznia meczem z Norwegią.
Pozostałe drużyny w grupie A to: Francja, Rosja, Brazylia i Japonia.
Skład kadry:
Piotr Chrapkowski (Vive Tauron Kielce)
Mateusz Jachlewski (Vive Tauron Kielce)
Patryk Walczak (Vive Tauron Kielce)
Tomasz Gębala (Orlen Wisła Płock)
Maciej Gębala (Orlen Wisła Płock)
Michał Daszek (Orlen Wisła Płock)
Adam Morawski (Orlen Wisła Płock)
Przemysław Krajewski (Azoty Puławy)
Rafał Przybylski (Azoty Puławy)
Krzysztof Łyżwa (Azoty Puławy)
Adam Malcher (KPR Gwardia Opole)
Arkadiusz Moryto (MKS Zagłębie Lubin
Paweł Niewrzawa (Wybrzeże Gdańsk)
Mateusz Kornecki (Górnik Zabrze)
Marek Daćko (Górnik Zabrze)
Łukasz Gierak (TuS N-Lubbecke)
Rezerwowy:
Paweł Paczkowski (Vive Tauron Kielce)
Optymizmu za to nie traci trener. "Niech młodzi pokażą, że do nich należy przyszłość kadry" powiedział Dujszebajew na ostatniej konferencji prasowej.
NIECH MOC BĘDZIE Z NIMI
To żadne pocieszenie,ale podczas innych turniejów wszystkie najwyżej notowane tenisistki kończył rozgrywki na wczesnych etapach .
Teraz przed Agnieszką turniej w Sydney /od 08.01/, gdzie czekają m.innymi Kerber i Cibulkova. Oby tylko forma rosła.
Media światowe natomiast zajęły się zmianą rakiety Radwańskiej. Grała ona od juniora, a więc przez ponad 10 lat rakietą francuskiej firmy "Babolata" Z nowym rokiem zmieniła Firmę na japońską "Srixon". Samo to było sensacją, a jeszcze większą jest to ,że Japończycy znani byli, ale z produkcji sprzętu do golfa, a nie do tenisa."Babolata" jest natomiast Firmą zaliczaną do najlepszych obok "Heada", "Yomrexu", "Dunlopa" i "Wilsona". Lecz Francuzi nie maja jakoś fartu, gdyż pod koniec ubiegłego roku opuściła ich Dominika Cibulkova i wygrała WTA Finals w Singapurze.Ta z kolei zmieniła "Babolata" na "Dunlop Biomametic S.60 LITE".