A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
1459poniedziałek, 02, styczeń 2017 11:56
Zbyszek
Zaczyna się Nowy Rok w tenisie. Agnieszka Radwańska tak jak w poprzednim , tak bardzo dla niej udanym 2016 roku zaczęła starty od Chińskiego Shenzin. Rok temu tam wygrała.Tym razem o mało nie zaczęło się od falstartu. Bowiem w I rundzie spotkała się z Chinką Ying, Ying Duan . Radwańska rozstawiona z numerem 1, a Chinka z dziką kartą / na miejscu 103 WTA/ , Więc niby wszystko jasne. Pierwszy set dla Polki 6;2,ale drugi dla Duan po tie breaku. W trzecim dobrze zaczęła nasza na 3;1, ale potem Duan tak grała,że miała 3 piłki meczowe. Agnieszka się wybroniła i wygrała seta 7:5.W następnej rundzie spotka się z Rumunką Scirea.
Radwańska przygotowywała się do sezonu "pod okiem" znanego fizjologa pana Remigiusza Rzepki, który pracował w sztabie reprezentacji polski w piłce nożnej. To z niego zrezygnował Franz przed EURO 2012 po protestach naszych grojków,że za ciężko ich przygotowywuje.Ta współpraca świadczy o tym,że Radwańska chce wreszcie wygrać jakiś turniej Wielkiego Szlema.
Szczerze życzę Agnieszko powodzenia.
1458poniedziałek, 26, grudzień 2016 11:55
Zbyszek
Zbliżający się koniec 2016 roku sprzyja refleksjom nad tym jaki on był w sporcie. Ponieważ pisałem najwięcej o tenisie ziemnym, kolarstwie i boksie to o tych dyscyplinach zdań kilka.

1.Tenis ziemny.
Dla polskiej tenisistki Agnieszki Radwańskiej mijający rok był udany. Awansowała z 5 miejsca w rankingu WTA w 2015 roku na 3 w roku 2016.Wygrała podobnie jak w 2015 roku 3 turnieje WTA w Shenhen,New Haven i Pekinie.Nie odniosła tak spektakularnego sukcesu jak w 2015 roku kiedy to wygrała WTA Finals w Singapurze,ale też nie odpadała szybko w turniejach Wielkiego Szlema. Jedyna plama jaką ma to ta z Igrzysk w Rio. Ale dostaje nagrody za najpiękniejsze zagrania.Jej łączne zarobki w tenisie przekroczyły w ubiegłym roku 20 mln.USD.Radwańska z uwagi na konstrukcję fizyczną ma i będzie miała problem z wygraną turnieju Wielkiego Szlema,ale nadal ze względu na inteligentną i znakomitą technicznie grę będzie jedną z najbardziej pożądanych tenisistek do udziału w turniejach przez organizatorów.

Natomiast dla Jerzego Janowicza pod względem sportowym był to rok stracony. Spadł na 282 miejsce w klasyfikacji ATP i grał w turniejach niższej rangi. Ale też lekarze stwierdzili,że jego stan zdrowia na tyle się poprawił,że może podjąć normalne treningi.Janowicz został fizycznie wyeksploatowany w wieku juniora, gdyż zamiast trenować, wzmacniać mięśnie to on grał i wygrywał turnieiki o których chyba sam i jego ojciec nie pamiętają. Ale to jest problem nie tylko jego i nie tylko tenisa, bowiem w Polsce trenujemy juniorów na mistrza, a na świecie trenują juniorów, aby byli mistrzami wśród seniorów.
Miał on i ma przeogromny talent,ale wszystko w młodym wieku za łatwo mu przychodziło i nabrał złych manier stając się osobnikiem rozkapryszonym i roszczeniowym.Ma największy problem z regularnością w grze czego bez żmudnego treningu nie naprawi. Do tej pory nie bardzo mógł, gdyż miał problemy z kręgosłupem oraz kontuzjowanym kolanem/ złamany przyczep rzepki/.Rozstał się ze swoim wieloletnim trenerem Finem Tilikainenem i na Tenerifie pod okiem trenera kadry przygotowuje się do startu w Australian Open.

A w światowym tenisie zmiany, zmiany, zmiany.
Wśród kobiet Wielka Serena Williams po 8 latach liderowania klasyfikacji WTA ustąpiła Niemce Andżelice Kerber. W 2015 roku klasyfikacja czołówki kobiet była następująca : Williams, Kerber,Halep,Kvitova, Radwańska i Bacsinsky , zaś w 2016 roku : Kerber, Williams, Radwańska, Halep, Cibulkova i Pliskova. Wszystkie tenisistki z czołówki, poza Pliskovą i Radwańską reprezentują tenis siłowy i w tym kierunku tenis kobiecy się rozwija.
Wśród mężczyzn również zmiana na czele klasyfikacji ATP. Miejsce Novaka Djokovicza zajął Andy Murray,a z czołówką pożegnał się chyba na dobre największy z nich Roger Federer. W 2015 roku klasyfikacja ATP była następująca : Djokovicz, Federer, Ferrer,Murray i Wawrinka. a w 2016 Murray,Djokovicz, Wawrinka,Raonicz i Nishikori.
Generalnie i w tenisie kobiecym i męskim są to zmiany na gorsze.
Zwłaszcza Serena Williams,ale też Djokovicz, nie mówiąc już o Rogerze byli indywidualnościami, zaś Kerber i Murray prezentują tenis powtarzalny, schematyczny, po prostu nudny. Jedynie Radwańska u kobiet i Wawrinka u mężczyzn przypominają,że tenis to również piękno,a nie tylko ganianie za piłeczką do upadłego.
W odróżnieniu od poziomu gry nagrody za wygrane w turniejach rosną do gigantycznych rozmiarów. Przykładowo w 1968 roku w US Open pula nagród to 100 tys. USD, a zwycięzca Artur Ashe otrzymał 12 tysięcy, W 2012 pula przekroczyła 25 mln, w 2016 roku wzrosła do 46 mln USD, a zwycięzca indywidualny dostał równo 3 mln. USD.W 2017 roku ma być na poziomie 50 mln,.Pule nagród w zwykłych WTA Tour wynoszą pomiędzy 3 a 10 mln USD.
A do tego , ponieważ tych turniejów jest całe mnóstwo, to organizatorzy, tak jak w LA, zapraszając konkretnych tenisistów i tenisistki wypłacają sięgające 100 tys. USD tzw. startowe.To te ogromne pieniądze powodują,że zawodnicy i zawodniczki,aby grać w rosnącej ilości turniejów i zarabiać coraz więcej muszą być perfekcyjnie przygotowani pod względem siłowym i wytrzymałościowym.

2. Kolarstwo.
W 2016 roku nasz najlepszy kolarz Rafał Majka był nadal na etapie wzrostowym. Zajął 5 miejsce w Giro będąc po raz pierwszy w historii liderem z Polski zawodowej grupy kolarskiej / Tinkoff/, w TdF wygrał klasyfikację górską , w generalnej był 27 i zdobył brązowy medal na Igrzyskach w Rio. Po wycofaniu się ze sponsorowania pana Olega Tinkoffa miał kilka propozycji,ale wybrał niemiecką grupę Bora Hansgrohe, której stał się naturalnym liderem.Kiedy to się stało na pytanie Zgreda odparłem,że musi on startować w Wielkiej Pętli. I zwątpiłem w moją wiedzę o kolarstwie, gdy Majka podczas konferencji prasowej w Polsce zapowiedział,że w TdF udziału nie weźmie i jego wyścigiem docelowym ma być Giro.Lecz w kilkanaście dni później dyrektor ekipy pan Ralph Denk zdementował tę wypowiedź; Majka wystartuje w TdF.
Tu kilka słów wyjaśnienia. Wbrew różnym wypowiedziom/ nazwiskami służę/,że np. w Giro,albo w Vuelcie góry są wyższe,albo jest ich więcej to Tour de France jest bezapelacyjnie największym i najbardziej prestiżowym wyścigiem kolarskim ,nie tylko wieloetapowym na świecie. To,że pod względem oglądalności jest to 3 wydarzenie sportowe tylko tę prawdę potwierdza.Gdyż o wielkości Wyścigu nie decyduje wielkość gór na trasie,ale kto w nim startuje. A w TdF stratują wszyscy najlepsi kolarze i sprinterzy, i czasowcy i spece od klasyków i wieloetapowcy i górale.W innych wyścigach z tych najlepszych startują procenty.Więc żadna grupa nie może sobie pozwolić na odpuszczenie TdF. W grupie Bory są tej miary kolarze co Peter Sagan czy Lopold Koenig.Jest też jeszcze dwóch Polaków Bodnar do pomocy Saganowi i Poljański do pomocy Majce.A przyszłoroczna trasa TdF może sprzyjać Majce, jest tylko jeden/ przedostatni/ i to krótki 23 km. etap jazdy na czas i jest 9 etapów górskich/normalnie 6-7/ z tego dwa z gatunku morderczych.Majka tegoroczny sezon skończył wcześniej niż normalnie, a przygotowania do nowego też zacznie wcześniej,aby pod okiem trenera Patxiego Vili poprawiać szybkość wytrzymałościową co jest jego słabszą stroną.
Natomiast Michał Kwiatkowski miał sezon stracony. Po przejściu do grupy Sky nie może się odnaleźć. Wydaje się,że powinien dać sobie spokój z marzeniami o sukcesach w wielkich wyścigach i skupić się na klasykach. Aczkolwiek moim zdaniem Kwiatkowski nie jest gorszym kolarzem od Sagana i też mógłby włączyć się do walki o wygranie drugiej pod względem znaczenia klasyfikacji punktowej. Ale warunek jest jeden musi na tyle poprawić jazdę w wysokich górach,aby te wyścigi kończyć.

3. Boks.
Dla polskiego boksu zawodowego nie był to dobry rok.
Zaczęło się od klęski Szpilki w walce o pas wagi ciężkiej Federacji WBC z Deontayem Wilderem. Szpilka po nokaucie nie walczy już prawie rok i na razie plany na początek przyszłego roku ma mgliste.Jego menedżer pan Wasilewski co prawda zapowiada walkę na 25.02.2017 roku z Dominikiem Breazealem i potem jeszcze dwie walki ,aby skrzyżować rękawice z Joshuą,ale to chyba nierealne. Joshua jest zajęty na dwa lata naprzód. Ale najpierw musi wygrać 29.04.2017 roku na Wembley z Władimirem Kliczko.A moim zdaniem faworytem tej potyczki jest Ukrainiec. Przed walką podzielę się refleksjami na jej temat. Wracając do Szpilki to musi on zacząć boksować, gdyż na razie za dużo w jego walkach bijatyki.Gdyby doszło do wspomnianej walki z Amerykaninem to wiedzielibyśmy gdzie on jest w hierarchii, Bowiem na razie tłukł słabych i był bity przez mocnych.I niestety prezentował marną odporność na ciosy oraz kiepską pracę nóg i dziurawą obronę.
Nasz mistrz świata Krzysztof Głowacki stracił pas Federacji WBO wagi junior ciężkiej na rzecz Ukraińca Usyka. Chciały rewanżu do czego Usyk się nie kwapi."Główka" jest to sympatycznym zawodnikiem ale opowiada dyrdymały. Nikt mu nie zabronił walczyć z Usykiem ,a nie tylko uciekać. Usyk podobnie jak np. Joshua odnosząc ogromne sukcesy w boksie amatorskim przenieśli do boksu zawodowego dobre nawyki,ale większość złych.Przed wszystkim w boksie amatorskim z uwagi na sposób punktowania walki liczy się ilość zadanych ciosów, a nie ich precyzja i siła. Wiążą się z tym nieprawidłowo wyprowadzane ciosy proste,braki w obronie oraz nieumiejętność regulowania tempa walki. Gdyby Głowacki zdecydowanie zaatakował to byśmy się przekonali na ile Ukrainiec jest odporny na mocne ciosy.Ale o Głowackiego ja się nie martwię.Wyleczył już kontuzjowaną prawą rękę i będzie miał propozycje walk.Jest on bowiem rozpoznawany jako punczer na rynku amerykańskim po dwóch dobrych walkach z Huckiem i Cunninghamem. Słyszy się z obozu nowego mistrza IBF Gasijewa,że on chciałby z Polakiem walczyć.Promotor Riabiński chciały walki z Kondraszowem albo Własowem. A pewno będą i inni.
Martwić się za to można i trzeba o Krzysztofa Włodarczyka,który bardzo słabo zawalczył ze słabiutkim Harthem.Przy jego walce z Gevorem ,jeżeli do nie dojdzie szerzej skomentuję jego problemy. Tutaj tylko zasygnalizuję,że Krzysztof opowiadając o sprawach osobistych robi zasłonę dymną do zaciemnienia właściwego problemu.I ja nie wiem czy to jest sprawa treningu czy wady jego organizmu. Mianowicie dzisiejszy boks również w wadze junior ciężkiej stał się szybki, intensywny i mobilny, a Włodarczyk jest po prostu za wolny.
Obozy Deontaya Wildera oraz Andrzeja Wawrzyka zapowiadają ,że pomiędzy nimi jest możliwa walka o pas 25.02.2017 roku w Birgmingham w stanie Alabama.Wawrzyk ma bardzo dobry rekord, 33 walki i tylko jedna porażka przed czasem z Powietkinem 3 lata temu.Od tego czasu nabrał masy i siły i doświadczenia. Jest to oprócz dobrego boksera bardzo rozsądny człowiek. Jego koledzy /nazwiskami służę/ w czasie powodzenia kupowali sobie Bentleye, a on jeździł Skodą. Dziś oni nie mają samochodów,ani na hulajnogę, a on ma Firmę wynajmującą samochody.
Mimo to faworytem ewentualnej walki jest Amerykanin.Smile.
Z innych naszych bokserów zwrócę uwagę tylko na trzech.
Izu Ugonoh trenuje w USA i Al Haymon czeka na wiadomość od trenera,że jest on gotów do walk. Gdyby doszło w ciągu 1,5 roku do walko o tytuł to Izu w odróżnieniu od Sosnowskiego , Wacha, Adamka, Szpilki i Wawrzyka nie byłby tylko mięsem armatnim. Jest to w chwili obecnej jedyny klasowy nasz bokser wagi ciężkiej.
Niepokonany Maciej Sulęcki w wadze średniej po fiasku rokowań Daniela Jacobsa z Gołowkinem miał już prawie podpisany kontrakt na walkę z Amerykaninem ale bokser z Kazachstanu przystał na warunki Jacobsa i nasz musi obejść się smakiem. Al Haymon szuka mu silnego rywala.
Wreszcie Mariusz Wach dostał propozycje z federacji EBU walki o pas Mistrza Europy wagi ciężkiej z Bułgarem Kubratem Pulewem. Gaża ma wynieść 27.5 tys. Euro. Jeszcze nie zdecydował.
Przy okazji ewentualnej walki Wacha kilka słów wyjaśnienia o co chodzi z tymi pasami. Historycznie to do 1921 roku nie było oficjalnie notowanych walk o mistrzostwo świata w boksie zawodowym. Dopiero powstanie w tym roku Federacji WBA spowodowało,że ona uporządkowała system i zaczęła takie walki organizować. Na początku lat 50-tych została rozwiązana za praktyki korupcyjnie i jej miejsce zajęła Federacja WBC. Po reaktywowaniu WBA w 1962 roku działały dwie Federacje,a pod koniec lat 80-tych zaczęły powstawać i inne. Obecnie jest ich 13. Liczą się na poważnie tylko 4 : WBC, WBA, IBF i WBO. W pewnej odległości za nimi jest EBU i IBO. Reszta to margines.Wszystkie te Federacje maja do rozdania łącznie 3300 pasów.Bardzo dużo. Niektóre bardzo dziwaczne jak pas mistrza środkowego Bałtyku.Ale te pasy to rodzaj sprzężenia zwrotnego. Z jednej strony badania wykazują,że widzowie chcą oglądać walki jak bokserzy walczą o coś, o jakiś tytuł, czym są również zainteresowane telewizje i reklamodawcy,a z drugiej Federacje mają z takich walko czysty pieniądz, gdyż pobierają od 5 do 10 % puli wynagrodzeń za walkę. Więc im Federacja ma .lepszych bokserów tym ma więcej pieniędzy i tym jej tytuły są bardziej prestiżowe,a walki budzą większe zainteresowanie.W ten sposób kółko się zamyka i dalej się kręci.

Życzę wszystkim w Nowym 2017 Roku szczęścia, zdrowia i dużo radości.
1457niedziela, 18, grudzień 2016 07:10
Zbyszek
W Inglewood gala bokserska podczas której zwycięzca Głowackiego Mistrz Świata Federacji WBO wagi junior ciężkiej Oleksander Usyk pokonał przez t.k.o w 9 rundzie Thabiso Mchunu z RPA. Walka nie była ciekawa. Usyk wyższy o 14 cm mający dłuższy zasięg ramion od początku walki trzymał rywala prawym prostym na dystans rzadko używając lewej ręki /obaj walczyli z odwrotnej pozycji/. Mchunu usiłował zadawać ciosy , głównie w tułów z doskoku,ale Ukrainiec był czujny i na ogół ich unikał. W piątej rundzie zadał wreszcie mocny lewy sierpowy i Mchunu był liczony. Rundy 6,7 i 8 toczone w ten sam sposób co cztery pierwsze. W połowie rundy 9 Usyk zadał kombinację ciosów po których Mchunu został wyliczony.
O walce rewanżowej z Usykiem mówi Głowacki,ale musi się ustawić w kolejce bowiem Federacja WBO podobnie jak inne Federacje stara się ,aby w walkach o pasy brali udział najlepsi bokserzy wyłonieni w kwalifikacjach. W najbliższym czasie o prawo bycia obowiązkowym pretendentem zmierzą się b. mistrz Huck z Niemiec , któremu tytuł podebrał Głowacki z młodym świetnie się zapowiadającym Łotyszem Breidisem.

W walce wieczoru doszło do pojedynku w wadze półciężkiej legendy boksu zawodowego Bernarda Hopkinsa lat.52, walk 55, porażek 7 , 32 t.k.o z pogromca Fonfary Joe Smithem jr. Była to pożegnalna walka "Kata".Boks zaczął uprawiać w więzieniu podczas odbywania kary 18 lat pozbawienia wolności za gangsterstwo. Wyszedł po 5 latach odmieniony , stał się muzułmaninem , przestał używać alkohol , narkotyki, założył rodzinę. Był 32 razy mistrzem świata różnych Federacji w wadze średniej i półciężkiej, 20 razy obronił tytuły.Ostatni tytuł zdobył w wieku 49 lat. W rok później przegrał go na punkty z Kowalowem. Nigdy nie przegrał przed czasem.Joe Smith jr lat 27, walk 23, jedna porażka, 18 razy t.k.o.Od początku walki Smith ruszył do ataku chcąc przeciwnika nim zamęczyć. Hoskins jak miał w zwyczaju wyśmienicie się bronił, unikając ciosów, stosując odejścia, bloki lub zwyczajnie przyjmując je na gardę.Sam natomiast wykorzystywał każdą lukę w obronie do zadania pojedyńczych ciosów na głowę lub tułów. Ale przewaga Smitha w pierwszych 4 rundach była dość wyraźna.Rundy 5,6,7 i 8 bardziej wyrównane i chyba minimalnie dla Hopkinsa. Aż przyszła dla niego feralna runda 9 w połowie której Smith wreszcie dopadł go przy linach i zadał kilka ciosów sierpowych z obu rąk. Po lewym na głowę Hopkins wypadł poza ring. Nie był wstanie wrócić na niego po regulaminowych 20 sekundach,ale sugerował uraz kostki prawej nogi. Zabiegi lekarskie nie dały efektu i tak Smith wygrał przez t.k.o. Jednak praw biologicznych nie da się oszukać. Nie można walczyć na wysokim poziomie w nieskończoność.W ten sposób pożegnał się z boksem jeden z największych.
1456sobota, 17, grudzień 2016 17:10
Zbyszek
Szacunek dla Bermana Stiverna. Odmówił walki z koksiarzem. Rosjanie ponoć znaleźli zastępcę do walki z Powietkinem,ale Eleven Sports oraz CSI Sports nie będą transmitowali tej walki. A nawet gdyby transmitowali to na mnie jako oglądacza nie mogliby liczyć.
1455sobota, 17, grudzień 2016 10:44
Zbyszek
Z ostatniej chwili. Do walki Powietkin Stiverne może nie dojść, gdyż w organiźmie Rosjanina wykryto niedozwoloną substancję ostarynę mającą działanie anaboliczne. Zobaczymy jak zareaguje ekipa Kanadyjczyka.Na razie szef Federacji WBC Mauricio Sulaiman odebrał pojedynkowi prawo bycia walką o pas Mistrza WBC.
1454sobota, 17, grudzień 2016 10:08
Zbyszek
Dziś o 17-tej na Kanale Eleven Sports ciekawie zapowiadająca się walka w wadze ciężkiej pomiędzy Aleksandrem Powietkinem a Bermanem Stivernem o tymczasowy pas Mistrza Świta Federacji WBC.
O 3.00 rozpocznie się w Polsacie Sport transmisja gali w Ingelwood podczas której Mistrz Świata Federacji WBO wagi junior ciężkiej, po pokonaniu Krzysztofa Głowackiego Oleksander Usyk spotka się w dobrowolnej obronie pasa z bokserem z RPA Thabiso Mchunu.
W innej walce Bernard Hopkins lat.52 spotka się z pogromcą Andrzeja Fonfary Joe Smithem jr w wadze półciężkiej.
1453środa, 14, grudzień 2016 20:05
Zbyszek
Pan Wasilewski miał pewną wiedzę. Wczoraj Federacja IBF wyznaczyła do pojedynku na obowiązkowego pretendenta do tytułu Krzysztofa Włodarczyka oraz pięściarza niemieckiego Noela Gevora..Ma on 26 lat, 22 walki na koncie, wszystkie wygrane , w tym 10 t.k.o.Z pochodzenia tak jak Harth jest Ormianinem. Zwycięzca spotka z Mistrzem Gassjewm w terminie do końca września 2017 roku.Walka "Diablo" prawdopodobnie w Polsce, gdyż w Niemczech nie ma tym pojedynkiem zainteresowania. Włodarczyk ma szanse.bo obiektywnie jest dużo lepszym bokserem,ale musi pokonać swoje fobie.
1452niedziela, 11, grudzień 2016 08:10
Zbyszek
A o 5.30 rano z Omaha walka w wadze junior półśredniej o pasy Federacji WBC i WBO, których posiadaczem jest Amerykanin Terence Crawford z pretendentem Amerykaninem Johnem Moliną jr, który o to prawo walczył z Prowodnikowem. Crawford przez wielu fachowców uważany jest za najlepszego boksera bez podziału na kategorie,ale to się nie przekłada, ani na zainteresowanie nim telewizji, ani na gaże. Dziś stacja HBO transmitowała jego walkę tylko dlatego,że awizowana walka pomiędzy Gołowkinem a Jacobsem nie doszła do skutku i zrobiło się okienko. A za walkę dostał 1,5 mln USD/ Molina 400 tys./.Zresztą i ta walka mogła się nie odbyć, gdyż Molina miał przekroczony limit wagowy kategorii o 3 kg.Crawford balansuje pomiędzy wagą lekką, w której był Mistrzem od 4 lat po pokonaniu Burnsa, a junior półśrednią, której mistrzem jest od 2 lat po pokonaniu Póstoła.Crawford jest niepokonany, 30 walk, 21 t.k.o. a Molina w 29 pojedynkach doznał 6 porażek. Crawford od początku walczył tak jak to czyni od lat, a mianowicie zadaje ciosy z bardzo aktywnej defensywy. Walka była jednostronna, Molina parł do przodu jak czołg,a Terence go niemiłosiernie obijał. Wreszcie w 8 rundzie nad nim się zlitował i go znokautował.Teraz zapowiada,że zejdzie z wagą do super koguciej, aby zawalczyć z Łomaczenką o pasy w tej kategorii.
1451niedziela, 11, grudzień 2016 01:25
Zbyszek
O gali w Manchesterze można byłoby pisać i pisać, bo Anglicy mając pieniądze kontraktują naprawdę dobrych bokserów, dzięki czemu pojedynki są wyrównane i stoją na wysokim poziomie.Nie opisując walk można wymienić tylko nazwiska co bardziej znanych zawodników :Luis Ortiz/tymczasowy mistrz WBA w ciężkiej/,Allen, Burton,Buglioni,Blackeade, Carl Smith,Conception, Hard,Qiugg, Cayetano, Chisora, Whyte.

Główna walka wieczoru to ta pomiędzy Amerykaninem Erickiem Moliną, lat 34,walk 28, wygranych 25, 19 t.k.o a Anglikiem Anthonym Joshuą lat 27, walk 17 wszystkie wygrane przez t.k.o.Walka była o pas mistrza świata Federacji IBF, którego posiadaczem jest Joshua.Eric Molina znany u nas z pokonania przed czasem Adamka przegrał dotychczas 3 walki , wszystkie przed czasem z Wilderem, Arreolą oraz Ashantim. Mistrz Joshua został posiadaczem pasa niespodziewanie, gdyż jego promotor pan Marc Warren zaplanował jego walkę o pas na 2018 rok.Ale ponieważ sytuacja ułożyła się bardzo korzystnie to trudno było nie skorzystać.Bowiem posiadacz 3 pasów /WBA,IBF i WBO/ Władymir Kliczko przegrał z Tysonem Furym. Federacja IBF nakazała Furemu walkę z obowiązkowym pretendentem Głazkowem na co Anglik się nie zgodził, gdyż jeszcze był pewny,że stanie do rewanżu z Kliczką. Dodam,że Głazkow walkę o bycie pretendentem wygrał z Adamkiem.Wobec odmowy Federacja pozbawiła Furego tytułu i Głazkowowi do walki przydzielono Amerykanina Charlesa Martina. Martinowi z kolei przyznano wygraną nad Ukraińcem, który w 2 rundzie doznał kontuzji kolana i nie mógł kontynuować walki.W obozie Joshuy uznano,że ten rywal jest do pokonania . I rzeczywiście Anglik Martina znokautował w 2 rundzie.Teraz w kolejnej obronie mógł walczyć albo z Moliną albo z wyżej notowanym Kubratem Pulewm,ale w obliczu walki o tytuły z Władimirem Kliczko 29.04.2017 roku na Wembley wybrał, swoim zdaniem, łatwiejszego rywala.
Od początku walki Molina nastawił się na przetrwanie i w zasadzie walki nie podejmował za to poczynania Joshuy usiłował paraliżować poprzez trzymanie, łapanie i obejmowanie. Do 3 rundy, w której Joshua oderwał się od obłapiającego go Amerykanina i krótkim prawym sierpowym posłał go na deski. Molina wstał,ale po chwili sędzia przerwał nierówny pojedynek.
Przed ta walką morderczy dwunastorundowy pojedynek stoczyli Whyte z Chisorą co publika nagrodziła owacją na stojąco.Gala znakomita,ale stanowczo za długa. Ponad siedem godzin boksu za jednym przysiadem to trochę przybogato.
1450sobota, 10, grudzień 2016 23:02
Zbyszek
Kilka zdań o gali bokserskiej we Wrocławiu, a właściwie o dwóch walkach, gdyż o reszcie nie warto nawet słowa napisać.Promotor i organizator gali pan Wasilewski narzekał,że ta gala i poprzednia w Szczecinie są mocno deficytowe.Jak mają nie być skoro zamiast dobrego boksu serwuje się publice bijatykę ? Jak mają mieć bijatykę to wolą MMA Smile.
W głównej walce wieczoru Krzysztof Włodarczyk spotkał się z zawodnikiem Armeńskim mieszkającym w Niemczech Leonem Harthem. Ta walka miała być przepustka dla "Diablo" do walki o prawo bycia obowiązkowym pretendentem do walki o Tytuł. Pan Wasilewski marzy ,że 12.12. Federacja IBF ogłosi,że w takiej walce Włodarczyk zawalczy z Niemcem Gevorem. Zobaczymy.
Walka z Harthem była w wykonaniu Krzysztofa bardzo słaba.Wyraźnie widać jego zaniedbanie fizyczne,na dwa dni przed pojedynkiem miał 3,5 kg nadwagi, do ringu wyszedł niedogolony,a w nim był znerwicowany, niedokładny i mało mobilny. A przeciwnika miał słabiutkiego, Co prawda na 14 walk przegrał tylko jedną przez tko z obecnym mistrzem IBF Gassjewem,ale w pozostałych walczył z rywalami mającymi ujemny bilans.W normalnej dyspozycji Włodarczyk rozbiłby go najpóźniej w 2 rundzie. A tak przegrana przez niego z takim przeciwnikiem 5 rund chluby mu nie przynosi. Ja nie chcę opisywać jego problemów osobistych, które znam,a których autorem jest sam Krzysztof,bo jest on już dorosłym, 35 letnim mężczyzna, a mazgai się jak chłopaczek.
Przed tym pojedynkiem odbyła się walka w wadze junior ciężkiej pomiędzy niepokonanymi Michałem Cieślakiem walk 14 i Nikodemem Jeżewskim walk 12. Walka zakończyła się skandalem, który spowodował sędzia ringowy z Włoch. W pierwszych dwóch rundach przewagę miał Cieślak, który był aktywny,zaś Jeżewski bronił się poprawnie dzięki szczelnej gardzie. W rundzie 3 zaatakował Jeżewski i trafił Cieślaka lewym sierpowym na głowę po którym ten był liczony. Po około pół minucie Cieślak trafił również lewym Jeżewskiego , a kiedy ten przyklęknął uderzył go prawym "młotkiem" w tył głowy. Przed 5 laty w walce "Super Six"' sędzia po podobnym zdarzeniu ,kiedy to niemiecki bokser Artur Abraham uderzył Andego Dirella zdyskwalifikował go.Co prawda sędzia przed ciosem zdołał wydać komendę "Stop" ,a w walce we Wrocławiu tego nie wiemy,ale nawet jeżeli nie to przepisy mówią wyraźnie,że ten kto zadaje nieprawidłowe uderzenie / w tył głowy, poniżej pasa/ powodujące czasową niezdolność przeciwnika do walki to sprawca musi zostać ukarany ostrzeżeniem ,a poszkodowany musi dostać tyle czasu, aby doszedł do pełni sił.I tyle było podczas tej gali emocji, raczej niezdrowych.
1449sobota, 10, grudzień 2016 12:45
Zbyszek
Galę bokserską w Auckland tym razem pokazał Eleven Sport..
Głównym pojedynkiem była walka o wakujący pas mistrza świata Federacji WBO pomiędzy Nowozelandczykiem Josephem Parkerem lat 24, walk 21 , wszystkie wygrane w tym 18 t.k.o. a Meksykaninem Andy Ruizem jr. lat 27, walk 29, wszystkie wygrane, w tym 19 t.k.o..Tytuł mistrzowski był nieobsadzony po rezygnacji dotychczasowego mistrza Tysona Furego oraz odebraniu mu licencji bokserskiej przez angielską Federację. Fedracja WBO wyznaczyła dwa pojedynki dla pretendentów, w których Parker pokonał Dmitrienkę, a Ruiz Liachowicza. I tak doszło do pojedynku pomiędzy nimi o pas.
Parker wyższy o 5 cm i lżejszy o 3 kg prezentował sylwetkę sportowca,podczas, gdy Ruiz wyglądał na przekarmionego.
Ale to Meksykanin rozpoczął walkę bardzo agresywnie spychając Parkera do obrony.Starał się bić lewym prostym, poprawiać prawym, parę razy zastosował kombinacje góra-dół, prosty-sierpowy, ale też wchodził w półdystans. Ruiz kontynuował ten styl walki w 2 rundzie,ale Parker pouczony przez sekundanta oprócz lewego prostego dystansującego częściej używał prawego prostego.Trzecia runda była powtórką drugiej przy czym Ruiz zaczął używać lewego haka na dół,aby zmusić Parkera do obrony wątroby przez co nie mógł on boksować prawą ręką. Te pierwsze 3 starcia wygrał dość zdecydowanie Ruiz. Zaskoczeniem dla obserwatorów było to , że w nich Parker, który zdecydowanie lepiej walczy w ataku ,częściej się bronił niż atakował.W przerwie przed 4 rundą jego sekundant zdecydowania nakazał mu zmianę taktyki i przejście do ataku. Ale i Ruiz nie chciał odpuścić. Dlatego 4 runda była szalenie wyrównana.Od piątej rundy zaczęła się zarysowywać przewaga Parkera początkowo nieznaczna,bo choć coraz częściej atakował,ale jakoś bez przekonania jak by obawiał się siły ciosu Ruiza,to od 7 rundy już stała się widoczna.Rundy 7,8,9 i 10 to dominacja Parkera. Przyśpieszył i ta przewaga szybkości decydowała o przebiegu pojedynku. Ruiz nie mógł się pozbierać i tylko polował na zadanie nokautującego uderzenia.Aż niespodziewanie w 11 rundzie Ruiz odżył, ruszył znowu do natarcia , trafił Parkera lewym sierpowym po którym ten już do końca pojedynku wigoru nie odzyskał i tylko desperacko się bronił.
Walka była bardzo czysta, na wysokim poziomie technicznym,może jej tempo nie było oszałamiające,ale była interesująca.
Sędziowie punktowali 114:114/remis/ i dwóch 115:113 dla Parkera.
Moim zdaniem bardziej sprawiedliwy byłby remis, gdyż wskazanie kto wygrał 4 rundę to ruletka.Pozostałe rundy był bowiem bardzo łatwe do punktowania.Lecz Federacje od 6 lat nakazują sędziom,aby określali wygraną jednego z bokserów w każdej rundzie . Tę feralną rundę można było typować dla Ruiza,gdyż moim zdaniem był w niej mikroskopijnie lepszy lub tak jak to zrobiło 2 sędziów po gospodarsku.Żaden skandal , po prostu punkt siedzenia Smile.
1448sobota, 03, grudzień 2016 22:30
Zbyszek
Dzisiejszą galę bokserską z Moskwy obejrzałem dzięki uprzejmości stacji Sky Sport 5.Smile.
Niestety walka w wadze ciężkiej pomiędzy Powietkinem i Stivernem została przełożona na 17.12 br. i odbędzie się w Jekaterinburgu. Promotor Powietkina Andriej Riabiński wystąpił do Sądu w Nowym Jorku o odszkodowanie w wysokości 34,5 mln USD za odwołanie przez sztab Deontaya Wildera walki o pas Mistrza WBC . Sztab Amerykanina uznał,że wykryte w organizmie Powietkina śladowe ilości meldonium świadczą o dopingu. Tak było w przypadku tenisistki Szarapowej, którą WTA zdyskwalifikowała na 1,5 roku.Ale Federacja bokserska WBC umorzyła postępowanie ,gdyż jej zdaniem wykryta ilość była poniżej normy i nie można było ustalić czy zażył on ją już w 2016 roku.Precedensowy wyrok ma zapaść w marcu 2017 roku.
Zanim doszło do walki wieczoru to obejrzeliśmy następujące pojedynki:
- polski bokser Łukasz Rusiewicz przegrał w wadze junior ciężkiej przez ko w II rundzie z debiutującym na zawodowym ringu Rosjaninem Jegorowem, b. mistrzem Europy amatorów. Rosjanie zapraszają od kilku lat na swoje gale polskich bokserów, z reguły w charakterze mięsa armatniego i tylko raz naszemu bokserowi udało się u nich wygrać , a był nim Krzysztof Włodarczyk,który przez tko pokonał Czakijewa.W Moskwie pas mistrza Europy w walce z Drozdem stracił Masternak i z tym samym bokserem pas mistrza świata WBC stracił Włodarczyk.Reszta naszych czyli Wach,Wawrzyk, Kołodziej, Janik i Garguła była tłem i przegrywała przed czasem,
-Czakijew w junior ciężkiej przegrał przez tko w 7 rundzie ze swoim rodakiem Własowem,
- Kudriaszew znokautował w I rundzie Silgado,
- mistrz świata IBO w wadze średniej Edward Troyanowski został w I rundzie znokautowany pięknym lewym sierpowym na szczękę przez Kenijczyka Juliusa Indongo .

Walka pomiędzy Muratem Gassjewem lat 23, walk 23 wszystkie wygrane a Denisem Lebiediewem lat 37, dwie porażki odbyła się o pas mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej, gdyż Federacja WBA nie zgodziła się,aby był to pojedynek unifikacyjny. Sędzią ringowym był Amerykanin a punktowymi Polak, Amerykanin i Rosjanin. W ringu walczyli dwaj Rosjanie, obaj mający w narożnikach trenerów Amerykańskich, a smaczku pojedynkowi dodawał fakt,że Murat od 5 lat mieszka w USA.
Lebiediew jak zwykle wyszedł w mundurze Floty Czarnomorskiej do jej hymnu. W pierwszych 3 rundach to on lekko przeważał zadając o parę ciosów więcej od Gassjewa.Począwszy od rundy czwartej zarysowała się przewaga pretendenta. Gassjew był aktywniejszy , wywierał presję na Lebiediewie i nawet w 5 rundzie posłał go na deski po lewym haku na wątrobę. Po takim ciosie na ogół inni bokserzy kończyli pojedynek,ale Denis znany jest z niebywałej waleczności i kryzys przetrwał.Pozostałe rundy od 6 miały bardzo podobny przebieg, a mianowicie Lebiediew zaczynał od ataku ,który trwał najwyżej 2 minuty,a potem do głosu dochodził Gassjew. Trzeba przyznać,że Lebiediew stosował aktywną obronę, był w niej ruchliwy ,a jego uniki rotacyjne i balans ciałem były wysokiej próby. Ale tej jego obrony i tych ataków wystarczyło na wygranie jeszcze tylko rund 8 i 10. W pozostałych minimalnie,ale wyraźnie lepszy był Gassiew i on też zasłużenie choć niejednogłośnie pokonał Lebiediewa odbierając mu pas.
Walka stała na bardzo wysokim poziomie, była przy tym bardzo czysta, prawie bez klinczów i trzymań.
Lebiediew zachował pas mistrza WBA i musi zawalczyć w jego obronie z obowiązkowym pretendentem Szumenowem.

I dobra wiadomość dla miłośników talentu Izu Ugonoha. Po braku walki w Auckland zdecydował się on na podjęcie współpracy z Alem Haymonem, który po fiasku podporządkowania sobie boksu zawodowego w jego większej części, utworzył agencję promotorską , jedną z 3 największych w USA.Wydaje się,ze teraz kariera Izu ulegnie przyśpieszeniu.
1447niedziela, 27, listopad 2016 09:47
Zbyszek
Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Pisałem,że Bellew mistrz wagi junior ciężkiej Federacji WBC jest wstępnie umówiony z Marko Huckiem. Najnowszy "The Ring" donosi,że Marko Huck stał się twarzą Federacji IBO, która rozpoczęła ofensywę i chce dołączyć w prestiżu do dziś liczących się w boksie WBA,WBC,IBF i WBO.Tak przed 22 laty rozpoczęła marsz na szczyt Federacja WBO, której twarzą stał się Dariusz Michalczewski.Michalczewski pierwszy Tytuł zdobył w 1992 roku w IBF, a dopiero od 1994 roku był Mistrzem WBO.
W ten sposób Anglikom udało się wypromować swojego boksera Briedisa jako obowiązkowego pretendenta dla Bellewa. Ale Bellew skuszony dużo większymi pieniędzmi jakie czekają w wadze ciężkiej przyjął propozycję Davida Haye i zmierzy się z nim 2 marca 2017 roku.Tego dnia miał się odbyć pojedynek Haye z b. mistrzem dwóch Fedracji Shanonem Briggsem. Wygląda na to,że Amerykanin został przez Angoli wyślizgany i ma pełne prawo żądać odszkodowania, ale chyba Pan Warren potężny promotor angielski z tym się liczył.Ale w tej konfiguracji niespodziewanie otwiera się szansik przed naszymi bokserami Włodarczykiem, Głowackim lub Masternakiem. Gdyż prawdopodobnie Federacja WBC pozbawi Bellewa tytułu ,aczkolwiek nie jest to zupełnie pewne, bowiem Federacja WBO przed 4 laty wyraziła swojemu Mistrzowi Huckowi zgodę na jednorazową walkę w wadze ciężkiej z Powietkinem. Lecz gdyby go pozbawiła to Briedis ,aby być mistrzem musiałby szukać przeciwnika wśród czołowej 15 rankingu, a nasi w nim są. Zobaczymy jaką siłę przebicia mają nasi promotorzy.

A Łomaczenko wygrał przed czasem, gdyż Jamajczyk nie wyszedł do 8 rundy. Owszem przewaga Ukraińca była duża,ale rywal nie leżał ani razu na deskach.Ponoć sekundanci uznali,że nie ma on szans na wygraną i podjęli taką , przyznam,że na tym szczeblu bezprecedensową ,decyzję.
1446sobota, 26, listopad 2016 10:54
Zbyszek
Dla zainteresowanych boksem zaanonsuję najbliższe gale.
26.11. odbędą się gale w;
- Londynie /walka wieczoru Scarpa - Davies o pas WBC Silver w wadze lekkopółśredniej,
- w Cardiff,walka o pas WBO wagi półśredniej pomiędzy niepokonanymi mistrzem Saundrsem i Akakovem,
- w Las Vegas o pas WBO superpiórkowej pomiędzy mistrzem Wasylem Łomaczenko i Waltersem.Łomaczenko jest zdecydowanym faworytem.

03.12.2012 roku w Moskwie .Tu gale są znakomicie zorganizowane i nie ma przepaści pomiędzy walczącymi bokserami. Ale też promotora miliardera Riabińskiego na zakontraktowanie dobrych bokserów stać.Dwie walki hitowe:
- o pas WBA i IBF wagi juniorciężkiej pomiędzy mistrzem Denisem Lebiediewem a pretendentem Muratem Gassijewem z IBF.Jako ciekawostkę warto odnotować,że obaj rosyjscy bokserzy mają amerykańskich trenerów Freddiego Roacha i Abela Sancheza. Apetyt na walkę z Denisem miał i Szumenow jako pretendent WBO,ale musi poczekać. Jest to też i polska kategoria,gdyż mamy w niej bokserów klasy światowej Włodarczyka,
Głowackiego. Masternaka i Cieślaka.
- pomiędzy b. mistrzem WBC Bermanem Stivernem i wiecznym pretendentem Aleksandrem Powietkinem w wadze ciężkiej o tymczasowy pas mistrza WBC.
Ponadto wystąpią w wadze juniorciężkiej nadzieja Rosjan Kudriaszow w walce z mocnym Kolumbijczykiem Silgado/24 wygrane, 1 porażka oraz ich ulubieniec Czakijew, którego nazwiska rywala jeszcze nie znamy, awizowany jest Firat Arslan.

10.12.2016 gale w:
- Londynie gdzie walką wieczoru będzie pojedynek mistrza i niepokonanego Anthonego Joshuy , ulubieńca Angoli z Erickiem Moliną o pas IBF królewskiej wagi ciężkiej.Joshua jeszcze przed tą walką ma już zaplanowane pojedynki na przyszły rok,albo w kwietniu w hali, albo w maju na Wembley z Władimirem Kliczko o pasy IBF i WBA, a w sierpniu z niepokonanym tymczasowym mistrzem WBA Kubańczykiem Ortizem. Anglik jest rozsądnie prowadzony i jego promotorzy uznali,że na hitową walkę z Wilderem jeszcze nie jest gotowy.

- w Auckland , w którym zmierzą się niepokonani Joseph Parker/21.18 ko/z Andy Ruizem/29,19 ko/ o wakujący pas mistrza świata po rezygnacji Tysona Furego wagi ciężkiej Federacji WBO. Podczas tej gali miał walczyć nasz Izu Ugonoh /14 wygranych, wszystkie ko/, ale menedżer nie znalazł mu przeciwnika.Moim zdaniem Izu powinien zmienić menedżera, gdyż przy tym traci czas.Chociaż woli on tego od takiego Wasilewskiego Smile.

- we Wrocławiu, gdzie przed walką Krzysztofa Włodarczyka z Niemcem Harthem o pas WBC Silver wagi juniorciężkiej oraz walką niepokonanych Polaków Cieślaka i Jeżewskiego też w juniorciężkiej odbędą się pojedynki Zyśk-Kita. Szot- Dąbrowski , Runowski-Vovk oraz Werwejko-Bunga.
Promotor "Diablo" pan Andrzej Wasilewski zapowiada,że po wygranej z Harthem doprowadzi do walki o pas mistrzowski. Oby mu się udało. Ale wcześniej powinien powstrzymać Włodarczyka przed robieniem przez ponad rok idiotyzmów przez co nie tylko stracił Tytuł,ale i twarz.Ale będzie to bardzo trudne, bo na zorganizowanie walki trzeba mieć kasę.Bo bez niej żaden liczący się bokser na walkę z "Diablo" się nie zgodzi. Włodarczyk z uwagi na styl walki jest mało atrakcyjny,a z uwagi na umiejętności i siłę ciosu nikt się z nim nie może równać. Więc mistrzowie WBO Usyk już ma walkę z Mchunu, mistrz WBC Bellew z Huckiem, a Lebiediew lub Gassijew z Szumenowem.A w kolejce przed Krzysztofem są jeszcze Beljo i Kuczer.Jedyna dla niego szansa to stać się obowiązkowym pretendentem do tytułu którejś Federacji. Najbliżej jest IBF.

Gwoli uzupełnienia dodam,że wierny kibic Legii Andrzej Fonfara znowu wkroczył na dobrą drogę. Po zmianie trenera i promotora dostał walkę ze znakomitym Czadem Dawsonem, b. mistrzem świata trzech federacji, jedynym, który w wadze półciężkiej pokonał Tomka Adamka. Po porażce ze Smithem, zawinionej prze Fonfarę, wydawało się,że jego kariera uległa zwichnięciu i mogłaby być odbudowana tylko, gdyby Smith pokonał kolejnego rywala ,a Fonfara pokonał jego. Na szczęście promotorzy uznali,że to był przypadek i Polaka nie wygumkowali. Ze Smithem pojedynkował się przez przypadek ,gdyż mierzył w rewanż ze Stevensonem , a gdy ten okazał się nierealny chciał walki z Dawsonem lub Jeanem Pascalem,ale oni z kolei uznali,że mają za mało czasu na przygotowania i tak doszło do nieszczęścia. Walka Fonfary 14.01.2017 albo w Chicago albo w Nowym Jorku.
1445czwartek, 24, listopad 2016 21:14
Zbyszek
@dalkub.
Ale już nie mówi, już mu przeszło, pewno obejrzał walkę z odtworzenia i zobaczył,że dał ciała Wink.
Ja nie lubię uogólnień,ale tak się jakoś dziwnie składa,że tymi, którzy czują się najbardziej pokrzywdzonymi są bokserzy z takich krajów jak Polska, Rosja czy Ukraina czyli ze wschodu. A tym ,który rozdziela werdykty uznając jedne za słuszne a drugie za niesłuszne jest komentator Polsatu pan Kostyra.Gdyż bokserom w emocjach nie dziwię się,że wygadują głupstwa.Nie każdy potrafi być samokrytyczny Smile.
A teraz parę przykładów.
Andrzej Gołota w 2004 roku walczył dwukrotnie o pasy raz z Byrdem i zremisował walkę /pas pozostał przy Byrdzie/ oraz z Ruizem i przegrał na punkty. U nas niektórzy uznali,że Gołotę sędziowie skrzywdzili i obie walki powinien wygrać.
W 2010 roku Lebiediew walczył w Berlinie z Marco Huckiem i przegrał niejednogłośnie na punkty. Też część komentatorów uznała,że powinien wygrać Lebiediew.
W 2011 roku Jackiewicz stoczył pojedynek z Kelly Brookiem , który przegrał ,ale uznał,że to on powinien być ogłoszony zwycięzcą.
W 2015 roku Sęk bił się z Niemcem Krasniquim. Przegrał pierwsze 6 rund, w siódmej trafił mocno rywala i odtąd przeważał. W 11 rundzie Niemiec dał z siebie maksa z tego co mu zostało i co najmniej te rundę zremisował i tym samym wygrał walkę. Tuż po niej Sęk dostał propozycje walk w Anglii, ale kiedy wrócił do kraju i zaczął bredzić jak to został pokrzywdzony rozmów już nie było. Dziś walczy byle gdzie za grosze.
Ukrainiec Usyk przed spotkaniem z Głowackim opowiadał jak to jego rodaków sędziowie pozbawiali zwycięstw na Olimpiadach.Każdy z nich był jego zdaniem lepszy od rywala. Zapomniał biedak o sobie, bo jemu jakoś sędziwie dawali wygrane mimo,że w ćwierćfinale z Bietarbijewem w Londynie werdykt dla niego był mocno kontrowersyjny.
Jedyny, który miał , moim zdaniem prawo słusznie się uskarżać jest Masternak, który rok temu walczył w RPA z Mullerem i wygrał pewnie 6 rund i powinien co najmniej zremisować ,a został uznany niejednogłośnie za pokonanego.Ale tu też dygresja. Po powrocie Masternak był rozżalony,lecz też powiedział,że puścił Mullerowi dwie rundy.Dla mnie to niepojęte, facet jedzie na drugi koniec świata, aby walczyć o możliwość bycia obowiązkowym pretendentem i puszcza dwie rundy, które mogły bezapelacyjnie dać mu wygraną.Po tym wyznaniu nie mogłem mu współczuć przegranej, tylko głupoty.

W ten ton pokrzywdzenia ludzi wschodu przez tych podłych z zachodu przez kilka minut wpisał się i Kowalow. Dla mnie nic nowego i nic interesującego. Psy szczekają,a karawana posuwa się dalej.
Pozdrawiam.
1444czwartek, 24, listopad 2016 20:01
dalkub
Zbyszku

tylko do komentarza Kowaliowa - on mówił dokładnie to co ja - również o sędziach i ich pochodzeniu
1443środa, 23, listopad 2016 19:34
Zbyszek
@Dalkub.
Dziękuję za wpis i za to ,że ktoś wreszcie zainteresował się boksem .
Oczywiście,że nie było żadnego jak piszesz przekrętu.Tak mówił po walce przegrany Kowalow, jego sztab i pracownicy HBO, a więc wszyscy zainteresowani,aby odbył się rewanż i było nim jak największe zainteresowanie, patrz szmal.Bo boks współczesny to czysty biznes.A w tym sporcie rządzą telewizje,a one kierują się molochem zwanym oglądalnością. A królem w pokazywaniu boksu i płaceniu bokserom jest Ameryka, to słynne USA. Nagłośnienie niezadowolenia po walce miało tylko ten jeden prozaiczny cel i miało niewiele wspólnego z jej wynikiem.Bowiem Kowalow walczy o wysokość swojej gaży.Za walkę z Wardem jako urzędujący 3-krotny Mistrz dostał 2 mln USD/ wcześniej poza walką z Hopkinsem za którą dostał 800 tys. walczył jako mistrz za 300-350 tys. USD/, najwięcej w karierze,zaś pretendent Ward, który w tym roku przeszedł do półciężkiej dostał 5 mln.USD.Liczy on że rozgłos np. podwoi ilość płacących za walkę w PPV i że badania popularności dadzą mu wyższy wynik. Ale już on i jego sztab przestali ględzić o grabieży i zapewne by niebaczne słowa wycofali, gdyż powiedzieli o te parę zdań o Ameryce i jej rzekomej zmowie za dużo. Nie gryzie się ręki, która karmi.

Ward potrafił walczyć w dystansie dużo lepiej niż Kowalow. Jest bokserem znacznie lepszym technicznie i bardziej wszechstronnym.Ale Kowalow ma w tej kategorii najmocniejsze, nokautujące uderzenie z obu rąk o czym dobitnie świadczy bilans ponad 85% walk wygranych przed czasem. Ward takim uderzeniem nie dysponuje. Gdyby więc Ward walczył z Kowalowem na warunkach Rosjanina to pewno nie miał by szans na wygraną tak jak 26 jego poprzedników. Więc musiał zawalczyć odmiennie.Skarać dystans, a nawet próbować walczyć w pół dystansie.Tak też się walczy, tak też się wygrywa.Znakomicie radził sobie przed laty w takim sposobie walki dwukrotny zloty medalista olimpijski już nieżyjący Jurek Kulej.Odnosząc to porównanie np. do polityki to coś takiego w batalii o prezydenturę w USA zrobił Trump. Nie mógł być żadną miarą bardziej liberalny i tolerancyjny od Clinton to wybrał bycie jej alter ego i został wybrany. Identycznie Ward . unikał dystansu i jak mógł tak utrudniał Kowalowowi zadawanie czystych ciosów w dystansie. Kowalow z kolei bronił się przed takim destrukcyjnym sposobem walki Warda robiąc pół kroku do przodu i wówczas głowa Amerykanina jako,że uderzał on lewym prostym z odchylenia wpadała pod pachę Rosjanina, zaś gdy Ward skracał dystans blokował jego ręce co się nazywa klinczem lub tez kiedy tamten usiłował wejść w półdystans obejmował go w pół. To są normalne sposoby obrony i nie ma w nich nic sprzecznego z przepisami.Jak jeden tak ,to drugi na odwrót. Nie ma tak,że w walce teoretycznie ustanawia się jaki sposób walki obowiązuje,albo który jest nagradzany. Ten wygrywa, kto zada więcej ciosów / powtarzam zada, a nie wyprowadzi/ i kto skuteczniej realizuje swój zamysł taktyczny.Ale przecież Kowalow mógł z łatwością do tych szamotanin i przerw w zadawaniu cisów nie dopuszczać. Wystarczyło tak jak w pierwszych 4 rundach żwawiej poruszać się na nogach, iść do przodu jak Ward odpoczywał po akcjach, odskakiwać kiedy atakował i trzymać go cały czas na dystans lewym prostym. Ale na to trzeba ogromnej kondycji. A Rosjanin od piątej rundy coraz częściej stał i czekał na ataki, a od 8 rundy już pływał.Zaś Ward z każdą rundą był jak by bardziej świeży. Więc nikt Kowalowowi nie zabronił być lepiej przygotowanym do walki.Jeżeli przegrał to przez własne zaniedbanie.

Wbrew pozorom walka nie była trudna dla sędziów do punktowania.To,że punktacja była wyrównana to inna kwestia, gdyż obaj bokserzy wygrywali "swoje " rundy dość wyraźnie, a że była tego zbliżona ilość to zadecydowała jedna runda. W moim przekonaniu 6, która był szalenie wyrównana . Bowiem Kowalow wygrał rundy 1,2 /dwoma punktami/,3,4 i 10,zaś Ward 5,7,8,9. 11 , 12 .a w 6 sędziowie dali mu wygraną. Więc punktacja wyglądała następująco : Ward 7 razy 10 punktów plus 4 razy 9 punktów plus 1 raz 8 punktów = łącznie 114. Kowalow 5 razy 10 punktów plus 7 razy 9 punktów = łącznie 113 .Gdyby sędziowie wypunktowali 6 rundę na korzyść Rosjanina 10:9 to wynik byłby 114 do 113 dla niego i tyle.Więc żadne oszustwo,żadna kradzież. Oczywiście w boksie był taki niepisany zwyczaj,że aby odebrać pas urzędującemu Mistrzowi to powinno się go pokonać wyraźnie i rzeczywiście w sytuacjach wahliwych sędziowie dawali rundy posiadaczom pasa.
Tylko wyobraź sobie odwrotną sytuacje, a mianowicie sędziowie dają wygrana Kowalowowi i uznają za pokonanego ulubieńca Ameryki. Kowalow i sędziowie w USA byliby skończeni.A w rewanżu o ile do niego dojdzie niech Kowalowo w ringu wygra przekonująco.Bowiem ma on prawo, jako ,że walka była dobrowolną obroną pasów do walki rewanżowej . Tylko,że Ward się jak na razie do niej nie kwapi, bo on i tak mniej niż 4-5 mln. USD obojętnie z kim by nie walczył nie będzie dostawał, a może wykorzystać oskarżenia Kowalowa do zarzucenia mu niesportowej postawy i odmówić rewanżu . Pewno i z tego powodu Kowalow zamilkł.
I na zakończenie, od tego są sędziowie, aby punktowali walki, a nam te ich werdykty mogą się podobać lub nie. Mnie ten konweniował.
Pozdrawiam.
1442wtorek, 22, listopad 2016 10:35
dalkub
Zbyszku

obejrzałem walkę dosyć dokładnie znając wynik i moim zdaniem - laika i kibica boksu w kapciach, Rosjanin został ewidentnie skręcony przez sędziów. Brylantowy technik - Ward jak go nazwałeś najczęściej leciał w klincz i próbował męczyć rywala w taki sposób, często przy tym faulując. Rosjanin przez większą część walki regularnie macał go lewym prostym i prawym a w rundzie drugiej Ward był na deskach. W mojej opinii przekręt, a i 3 sędziów z USA gdzie walczy Amerykanin to chyba kiepski standard mimo wszystko
1441niedziela, 20, listopad 2016 07:14
Zbyszek
Z dużym niepokojem przystępowałem do oglądania pojedynku bokserskiego pomiędzy Amerykaninem Andre Wardem a Rosjaninem Siergiejem Kowalowem o tytuły mistrz świata Federacji WBA,IBF i WBO w w wadze półciężkiej. Nie ukrywam,że jestem wielkim admiratorem "brylantowego technika Andre Warda,a moje obawy wynikały z tego,że przez lata walczył on w wagach średniej i superśredniej w których był kilkukrotnym mistrzem świata, wygrywając również Super Six po pokonaniu m.innymi Kesslera, Abraham i Carla Frocha,a w wadze półciężkiej zadebiutował dopiero w marcu tego roku pokonując dobrego boksera Meksykanina Barrerę. Natomiast Kowalow to był aktualny mistrz świata 3 Federacji mający na rozkładzie najlepszych poza Adonisem Stevensonem bokserów tej kategorii, dysponujący nokautującym ciosem z obu rąk.
Obaj niepokonani. Kowalow ,lat 33 stoczył 29 walk,wygrał 28 z których 25 wygrał przez tko, jeden pojedynek z Groverem Youngiem zremisował w 2011 roku, wzrost 183 cm, zasięg ramion 184 cm.Mistrz WBO od 2013 roku, mistrz WBA i IBF od 2014 roku.W 2011 roku w walce o pas WBC Azji znokautował swego rodaka Simakowa, który po walce zmarł.
Andre Ward, lat 32,walk 29, wszystkie wygrane, w tym 15 tko., wzrost 183 cm, zasięg ramion 180 cm. W przygotowaniach do walki pomagał mu jako sparingpartner Andrzej Fonfara.
Pojedynek pomiędzy nimi powszechnie uznano za walkę 2016 roku.
W pierwszej fazie walki moje obawy znalazły potwierdzenie, gdyż to Kowalow był bardziej aktywny, skuteczniej przeszkadzał Wardowi w zadawaniu ciosów, a sam kłuł go lewymi prostymi.W II rundzie posłał Warda lewą kontrą na deski.Pierwsze 4 rundy wygrał . Od piątej Ward zaczął przejmować inicjatywę, jego technika, doskonała koordynacja ruchów,ale też taki destrukcyjny styl boksowania zaczęły przynosić pozytywne efekty. Kowalow był w natarciu,ale dostawał na każdy cios odpowiedź, a nawet dwie.Częste były klincze, których sprawcą był głownie Kowalow.Kiedy Ward atakował Rosjanin robił natychmiast krok do przodu i pod lewą pachę chował głowę Warda lub też ściągał go do dołu,albo po prostu obłapiał wpół.Trochę się takiemu obrotowi sprawy dziwiłem , gdyż w dotychczasowych walkach Kowalow wojował w dystansie zadając potwornie mocne proste głównie z lewej ręki, a jak już napoczął rywala to kończył sierpowymi z prawej.Ale też takie częste szamotanie się musiało wyczerpywać siły bokserów i tak się też stało. Od 8 rundy Kowalow słabł w oczach. Jeszcze zdobył się na zryw w 10 rundzie i po namowach sekundantów ostro zaatakował i te rundę wygrał,ale w 3 ostatnich starciach polował już tylko na zadanie nokautującego ciosu z prawej ręki. Ward nie dał się trafić.
Werdykt jednogłośny 114:113 dla Warda.
Spotkało się dwóch znakomitych bokserów. którzy stoczyli bardzo dobry pojedynek. W konfrontacji dwóch stylów walki fighterowskiego Warda i puncherowskiego Kowalowa nieznacznie lepsza okazała się szkoła oparta na boksie jako technice użytkowej podniesionej do rangi sztuki. Nie ukrywam,że z takiego rozstrzygnięcia, w odróżnieniu od naszych komentatorów, byłem wielce kontent.
1440czwartek, 17, listopad 2016 13:21
Zgred Maruda
@Senatorze

Już za jakiś moment będzie dokonany wybór trenera kadry, skrobnę wtedy kilka literek Wink "ale słuchy chodzą , że" - najbliżej nam do Marcelo Mendeza - szkoleniowca klubu Sada Cruizero ( Brazylia)
1439czwartek, 17, listopad 2016 01:11
Senator
@Zgred
Włosi Mauro Berruto i Ferdinando di Giorgi, Bułgar Radostin Stojczew oraz Argentyńczyk Marcelo Mendez to kandydaci na trenera reprezentacji w siatkówce.
Coś więcej napiszesz o tych gościach. Jak Ty widzisz te sprawy. Naszego żadnego nie ma?
1438sobota, 29, październik 2016 16:29
Zbyszek
W Singapurze trwa nadal turniej WTA Finals,ale już bez Agnieszki Radwańskiej. Polka dziś odpadła po grze półfinałowej przegrywając z liderką światowego rankingu Andżeliką Kerber 2:6 i 1:6. W grupie Radwańska przegrała z Rosjanką Kuźniecową, i wygrała z Muguruzą i Pliszkovą. Grała na swoim wysokim poziomie,ale jak zwykle ma problemy z tenisistkami, które grają mocno i popełniają mało niewymuszonych błędów.A Kerber, kiedy jest znakomicie przygotowana biegowo do tego gra perfekcyjnie w obronie.
Jutro w finale Kerber powalczy z Cibulkova, która wygrała w półfinale ze zmęczoną Kużniecovą.
1437niedziela, 16, październik 2016 09:43
Zbyszek
Jeszcze wczoraj w walce o mistrzowski pas federacji WBC wagi junior ciężkiej spotkali się broniący tytułu Anglik Tony Bellew z Amerykaninem BJ Floresem. . Wygrał przez k.o. w 3 rundzie Bellew. Wspominam o tej walce , gdyż przez prawie 6 lat mistrzem WBC w tej kategorii był Krzysztof Włodarczyk. Nie jest przez swoją głupotę, tchórzostwo, infantylizm i pazerność. Pas odebrał mu Rosjanin Grigorij Drozd,a do rewanżu "Diablo" nie przystąpił. Federacja wyznaczyła jako pretendenta w jego miejsce Kongijczyka Makubu,a ten po pierwsze zażądał przeprowadzenia u Drozda badań antydopingowych . Drozd ich z oczywistych powodów nie zrobił i zasłaniając się kontuzją czmychnął, a Federacja WBC zrobiła go "mistrzem w zawieszeniu" i na pretendenta wyznaczyła właśnie Bellewa.A Bellew mógł mieć i miał polskie epizody. Mianowicie kiedy Federacja WBO miała już dość uników Marco Hucka postanowiła urządzić kwalifikacje pretendentów . W jednej parze walczyli Polak Krzysztof Głowacki z Albańczykiem Seferim,a w drugiej Anglicy Nathan Cleverly z Bellewem . Zwycięzcy mieli wyłonić pretendenta. Do pojedynku "Główki" z "Bomberem " nie doszło , gdyż Tony został aktorem w kolejnej wersji "Robin Hooda". Po powrocie na ring stoczył w Londynie walkę z Polakiem Mateuszem Masternakiem, o pas Mistrza Europy WBC, która to wygrana dała mu prawo do walki o tytuł światowy z Makubu. Walkę z nim w maju tego roku wygrał przez k.o.w 3 starciu.
Wczorajsza walka stała na żenująco niskim poziomie. Amerykanin był niezłym bokserem,ale kilka lat temu i to w wadze półciężkiej. Od tego czasu walczył kilka razy z bardzo nisko notowanymi rywalami bardziej poświęcając się w pracy komentatora stacji NBC.Ale powrotu do praktyk wybierania sobie przez mistrzów rywali wygodnych do łatwego pokonania można się było spodziewać po wycofaniu się Ala Haymona z roli promotora i organizatora gal bokserskich.
Znowu zaczynają się liczyć menedżerwie, promotorzy, stacje telewizyjne, usłużne pismactwo, posłuszni sędziowie,a boks schodzi na dalszy plan.Kto będzie miał za mało pieniędzy na organizację walk to nawet jak będzie miał najlepszych bokserów to niczego nie osiągnie. Więc czarno widzę przyszłość naszych najlepszych bokserów , w tym Włodarczyka.
1436niedziela, 09, październik 2016 12:54
Zbyszek
Dziś w meczu z Angielką Johanną Konta w finale turnieju China Open w Pekinie Agnieszka Radwańska dała popis . Konta od blisko roku wspinała się w rankingu WTA nie oglądając się wstecz i awansowała z 50 miejsca na 10 po tym turnieju.Dysponuje ona szybkim i bardzo silnymi zagraniami, zwłaszcza serwisem i returnem i tym rozbija swoje rywalki. .Ale jej tenis jest jeszcze mało urozmaicony i ma za mało utrwalonych skutecznych w trudnych sytuacjach zagrań. Polka gra natomiast tenis ekonomiczny, wyrozumowany , wyrachowany, nieschematyczny oparty na wyśmienitej technice użytkowej. Jak jest w dobrej formie fizycznej to potrafi doprowadzić różnorodnością zagrań prawie każdą tenisistkę do rozpaczy.
W i secie Radwańska grała tenis taki trochę kilerowaty wykorzystując każdy błąd, każde niedokładne zagranie Angielki. Szybko doprowadziła do stanu 5:2,ale później siłą Konta zaczęła górować nad finezją. Na szczęście w końcówce seta Angielka popełniła 3 ogromne błędy trafiając w siatkę zamiast w kort w zupełnie prostych i łatwych sytuacjach.Set 6:4.
W II secie Radwańska nie rezygnując z wyrachowania postawiła na regularność i wyśmienitą grę w obronie czym zupełnie Angielkę zaskoczyła. Chwilami była ona całkowicie bezradna.Nim się zorientowała było już najpierw 5:1, a w kilka minut później 6:2 i po meczu.
Dla Radwańskiej był to 20 wygrany turniej WTA, a jej zarobki przekroczyły sumę 25 mln. USD. Brawo Agnieszko !.
1435sobota, 08, październik 2016 15:49
Zbyszek
Z tą Agnieszką Radwańską to nie tylko ja mam problem emocjonalny. Gra ona często, być może za często . I tak naprawdę to nigdy nie wiadomo gdzie wyląduje czy odpadnie z tenisistką spoza setki czy wystrzeli i dojdzie do finału,albo wygra jakiś turniej.Dzisiaj w China Open pokonała w półfinale Ukrainkę Svitolinę i zagra w finale z Angielką Johanną Konta. Konta pokonała Amerykankę Keys.Mecz z Ukrainką stał na bardzo dobrym poziomie i był taki jaki ja lubię w wykonaniu pań. Szybki, pełen wymian , minięć , skrótów i na wysokim poziomie technicznym. Bo grę Radwańskiej znamy i wiele razy o jej zaletach i wadach pisałem. Svitolina mająca 22 lata nie poszła tenisową drogą wielu młodych tenisistek stawiających na siłę. ale wybrała wszechstronność i technikę.Nazwano ją pogromczynią faworytek , gdyż na rozkładzie ma wszystkie tenisistki z pierwszej 10-tki rankingu WTA z Sereną i Kerber na czele. Wszystkie, poza Radwańską, gdyż była to jej 4 porażka z Polką,Radwańska rozstawiona z numerem 3 w Pekinie zagrała z 19 Switoliną nierówno , zwłaszcza w 1 secie , w którym przegrywała 3:5, wyciągnęła na 6:5 ,aby wygrać w tie breaku 7:3.W drugim prowadziła 3:0, aby przegrać dwa gemy, ale ostatecznie wygrała tę partię 6:3. Weszła do finału bez straty seta. Będzie to jej 3 finał w Pekinie, w 2009 roku przegrała z Kuźniecową, a w 2011 pokonała Petkovicz.
Moim zdaniem łatwiejszą dla niej rywalką w finale będzie Konta niż miałaby być Keys.Z Amerykanką regularnie przegrywała, zaś z Angielka grała tylko raz w Cincinatti i wygrała po trzysetowym twardym boju.Konta dysponuje bardzo dobrym , mocnym serwisem czego Agnieszka nie lubi,ale też nie wytrzymuje długich wymian i częstych zmian kierunku uderzeń piłki. Tylko pytanie czy Radwańska zachowała tyle sił,aby Konta ganiać z jednej strony na drugą kortu.Zobaczymy jutro o 10.30 na TVP Sport.
W każdym razie Radwańska ma zapewniony udział w Mastersie, który rozegrany zostanie 20-23.10 w Singapurze.
1434niedziela, 18, wrzesień 2016 01:21
Zbyszek
Polsat od kilku tygodni reklamował walkę o pas mistrza świata wagi junior ciężkiej Federacji WBO pomiędzy jego posiadaczem Krzysztofem Głowackim a Ukraińcem Oleksnadrem Usykiem.Dla Głowackiego była to druga obrona pasa, Niestety nieudana. Usyk wygrał walkę na punkty po 12 rundach.
Głowacki mający 30 lat , starszy od Usyka o rok i bardziej doświadczony na ringach zawodowych ,gdyż stoczył 26 pojedynków, wszystkie wygrane w tym 16 przez t.k.o. Ukrainiec walk zawodowych stoczył 9, wszystkie wygrał przez t.k.o. Za to odnosił on ogromne sukcesy w boksie amatorskim będąc brązowym medalistą ME w wadze półciężkiej w 2008 roku, złotym ME w 2010 roku, złotym MŚ W 2011 i złotym medalistą igrzysk w Londynie w 2012 roku.Te ostanie tytuły w wadze ciężkiej.
Walka w wypełnionej po brzegi Ergo Arenie przypominała pojedynki boksu amatorskiego, w których technika, zwinność i swobodne poruszanie się górują nad siłą pięści, wytrzymałością i odpornością na ciosy..
Trzeba przyznać ,że Usyk więcej umie od Głowackiego. Ma bogatszy repertuar uderzeń i stosuje bardziej różnorodne obrony.
W zasadzie przebieg wszystkich rund był podobny.Usyk był bardzie j ruchliwy , nie dawał się trafiać Głowackiemu silnymi ciosami,przejawiał więcej inicjatywy, wyprzedzał akcje Polaka prawymi prostymi, gdyż obaj walczyli z odwrotnej pozycji. Głowacki tylko w 4, 5 i 8 rundzie zdołał przejąć inicjatywę i zmusić Usyka do obrony i te rundy wygrał. W pozostałych górą był Usyk.
O przewadze Usyka świadczył także wygląd Głowackiego po walce , który był poobijany i mocno pokrwawiony, zwłaszcza po rozcięciu powieki prawego oka w 7 rundzie,zaś twarz Usyka była jak by nietknięta.
Wielu spodziewało się " grzmotów" ,ale jak to często bywa w walce dwóch puncherów okazali dużo szacunku wobec siły pięści rywala i walczyli na całym dystansie.
Dodać wypada,że Usyk pobił swego rodzaju rekord w szybkości zdobycia tytułu Mistrza Świta w liczącej się Federacji należący do dziś do Evandera Holyfielda ,gdyż dokonał tego w 10 walce na zawodowym ringu. Ponieważ walka była obowiązkową obroną pasa to Głowackiemu formalnie nie przysługuje prawo do rewanżu.
1433poniedziałek, 12, wrzesień 2016 17:32
Zbyszek
Poniżej kilka relacji z wydarzeń sobotnio - niedzielnych.

Naprzód pochwalę się swoim heroizmem wytrzymując 260 minut boju w tenisie ziemnym w finale singla mężczyzn pomiędzy Novakiem Djokoviczem i Stanislasesm Wawrinką. Pomny zeszłorocznego fenomenalnego, nieledwie kosmicznego tenisa pomiędzy nimi dwoma też nastawiłem się na pokaz i ucztę w ich wykonaniu, tym razem nie we French Open,ale US Open.Zaprezentowali bardzo dobry tenis, ale do artyzmu tym razem sporo zabrakło.Poza IV setem w pozostałych 3 każdy gem grany był na przewagi. Zaczął z impetem Wawrinka i nim Serb się zorientował było 2:0,ale potem to on zaczął poniewierać Szwajcarem po rogach kortu i wyciągnął wynik na 5:2.Z kolei Stan nacisnął i doprowadził do 5:5. Po tie breaku seta wygrał Djokovicz. Począwszy od drugiego seta na korcie dominował Wawrinka. Jego przewaga była nieduża,ale w tenisie wystarczająca na wygranie 2 seta do 4 i trzeciego do 5. W czwartym decydującym secie Wawrinka przełamał Novaka i następnie oddawał gemy serwowane przez Seba, samemu wygrywając własne podania. Wynik 6:3 i triumf w US Open. Zapewnił ją sobie dwoma zagraniami ; passing shotami i drajwami bekhendowymi bitymi wzdłuż linii. Djokovicz ,który nastawił się na zamęczenie Stana rozstawianiem go po kątach pomimo ,że tamten niszczył go bekhendem to grał mu piłki na prawą stronę kortu. A Wawrince było w to mi graj. Próbował też Serb grać na półkort,aby go mijać po odegraniu piłki,ale Stan gdzieś tę piłkę tak jakoś pokracznie skręcał,że ślizgając się tuż za siatką uciekała jak żywa z kortu.
Przy stanie 3;1 w 4 secie Djokvicz zasygnalizował uraz co wywołało wściekłość Wawrinki, który uznał to za faul taktyczny,ale bezlitosne oko kamery pokazało,że Serbowi skóra pękała na palcach stóp.Ponownie wziął przerwę medyczną przy stanie 5:2.Publiczność już po I przerwie ,która wcześniej była za Stanem zaczęła dopingować Novaka. Na niewiele mu się to zdało. Być może rzeczywiście na obraz i wynik meczu wpływ miały dolegliwości z aparatem biegania Djokovicza, bo jak wiadomo w tenisie nogi to grunt.

Dzień wcześniej Polka z niemieckim obywatelstwem , mieszkająca i trenująca w Puszczykowie Andżelika Kerber łatwo ograła Czeszkę Pliszkovą, dla której sam udział w finale był życiowym sukcesem.

I na koniec wieści z tenisa Niezła wiadomość dla sympatyków Jerzego Janowicza, który wygrał ATP Challenger Tour w Genui z pulą nagród 106, 5 tys, USD.Jurek tak się cieszy na Facebooku jak by wygrał coś poważnego. Nie dziwię się.Ale jest to II liga. W tenisie najwyżej jest ATP World Tour,a najniżej ATP Futures.A w Challenegerach pule nagród są od 175 do 45 tys. USD, a ATPWT do 56 mln. USD.. Przy czym wielu niezłych tenisistów z pierwszej setki rankingu ATP dorabia sobie w tych turniejach, gdyż w tych z cyklu ATPWT odpadają w pierwszych rundach. Janowicz miał za rywali zawodników z pierwszej 80 rankingu i sobie poradził. Ja mu doradziłem ,aby jeszcze w Challenegerach pograł, zgromadził tyle punktów,aby grać w dużych turniejach bez kwalifikacji i aby nie trafiał w i rundzie na takie tuzy jak Djokovicz, bo wtedy można tylko zapłakać.Smile W każdym razie cieszę się,że Jerzy dobrze się czuje, gra i wygrywa. Na tych lepszych też przyjdzie pora.

Zakończyła się Vuelta a Espana.Wygrał Nairo Quintana, drugi Christopher Froome,trzeci Chavez, a Alberto Contador tuż za podium.
Po trzech wielkich Tourach pora na podsumowanie. Moim zdaniem w tym roku najsłabiej wypadł mój ulubiony Tour de France. Jak zwykle wystartowali w nim najlepsi kolarze świata, nie tylko górale, ale i sprinterzy i czasowcy, których na Giro i Vuelcie nie uświadczymy.Ale tym razem był on mało selekcyjny, a jedyny szalenie trudny etap w Alpach Prowansalskich na Mount Ventoux organizatorzy skrócili o piekielny 12.5 km podjazd. Tym sposobem najlepsi kolarze i górale popadli w klincz i pilnowali tylko siebie nawzajem. Powodowało to,że odbywały się dwa wyścigi na większości etapów, a Team Sky lidera Frooma kontrolował wszystkie wydarzenia na trasie.W pamięci utkwi chyba tylko obraz Frooma, który na jednym z etapów biegiem, bez roweru , z obłędem w oczach usiłował zasuwać na metę.
Z dwóch pozostałych wyścigów wybieram jako ten lepszy i ciekawszy Giro,a to z 3 powodów:
1.Na kilka etapów przed końcem wyniki Vuelty były znane. A na Giro na 3 etapy przed końcem skreśliłem jako kandydata do wygranej Nibalego,a "Rekin z Messyny " wygrał wyścig. Pomyliłem się, co sobie bardzo w takich okolicznościach cenię.
2.W Giro z różnym skutkiem,ale w jednej z głównych ról brał udział Polski kolarz Rafał Majka, a w Vuelcie, no cóż, było jak było.
3. Nad Giro nie unosi się śmierdzące odium dwóch kolarzy ze ścisłej czołówki / Quintrana i Chavez/, którzy skutecznie uniknęli kontroli antydopingowej.
Jeszcze w kolarstwie kilka imprez w tym roku,ale już nie takiej rangi.
1432piątek, 09, wrzesień 2016 18:07
Zbyszek
Po nadrannym meczu Sereny Williams z Czeszką Katarzyną Pliszkovą aż ciśnie się na usta konstatacja,że wiek robi swoje i że czasu nie da się oszukać.Po roku po porażce w US Open Amerykanka znowu zaliczyła porażkę tym razem w półfinale.Musimy się przyzwyczajać do tego,że porażki tej wielkie mistrzyni przestają być sensacjami. Pliszkova rozbiła Serenę w zasadzie jednym zagraniem, liftowanymi crossami bekhendowymi.Williams zaś grała niecierpliwie i przez to niedokładnie. W drugim secie podjęła walkę i doprowadziła do tie breaku,ale zakończyła udział podwójnym błędem serwisowym.Utraciła też po prawie 6 latach przodownictwo na liście WTA na rzecz Angeliki Kereber, która zagra w finale po pokonaniu Dunki Wozniacki.

W Vuelcie rozegrany został etap jazdy na czas na długości 39 km. Wygrał w znakomitym stylu Chris Froome, który odrobił do lidera Quintany 2,16 i traci do niego przed jutrzejszym górskim etapem 1,21 sek. Alberto Contador z kolei stracił do Anglika prawie dwie minuty, ale wygrał o 1.16 z Chavezem i wskoczył na 3 miejsce podium.Można liczyć na to,że jutrzejszy etap będzie pasjonujący, bowiem Froome się nie podda. Lecz w formie w jakiej jest Quintana pokonanie go i niwelacja jego przewagi nie wydaje się realna. Nie chwalę Quintany , gdyż cieniem na jego dokonaniach kładzie się fakt,że unika on od 4 lat kontroli antydopingowej. W tym roku ,aby tej kontroli się nie poddać nie wystartował w Igrzyskach usprawiedliwiając się nieznaną chorobą. Dużo by o tym procederze pisać, ale UCI podobnie jak do niedawna IAAF , jest wyjątkowo mało aktywna w zwalczaniu dopingu . A WADA udaje ,że sprawy nie ma.
1431wtorek, 06, wrzesień 2016 18:41
Zbyszek
Agnieszka Radwańska już poza burtą US Open. Polka była za wolna i zbyt bojaźliwa, Konjuh za mocno biła i stało się. Mnie Radwańskiej nie jest szkoda tylko siebie mi żal. Biedak czekałem podsypiając i czuwając, cały w nerwach. Wreszcie jest ,a właściwie była przez 80 minut. Żeby chociaż wygrała, a tak cała fatyga w p....
1430niedziela, 04, wrzesień 2016 20:21
Zbyszek
Podczas dzisiejszego XV etapu stało się to czego się spodziewałem.Alberto Contador odzyskujący siły zaatakował od razu po starcie do krótkiego 120 kilometrowego etapu.Za nim pognało kilkunastu kolarzy , w tym lider klasyfikacji Quintana. Kolarze Sky z drugim w klasyfikacji Froomem zagapili się będąc w środkowej części peletonu i już do końca etapu stale tracili dystans.Etap wygrał Brambilla, ale Quintana był drugi.W klasyfikacji generalnej zyskał Contador, który awansował na 4 miejsce. Froome utrzymał 2 pozycję,ale już traci do Quintany 3,27 minuty. Na trzeciej pozycji jest Chavez. Teraz czas na atak Team Sky,ale Froome nie wygląda najlepiej i nie wiem czy go stać na walkę o wygraną w Wyścigu.Chyba wygrana w Tour de France, udział i medal w Igrzyskach to wystarczająca porcja wielkiego ścigania, nawet jak dla niego, tym bardziej,że grupa pomocników słabsza niż zwykle. Ale rywale też nie z żelaza i swoje słabości mieć muszą.Jak dotąd tegoroczną Vueltę ogląda się bardzo dobrze..

A Radwańska poznała rywalkę w 1/8 US Open. Jest nią niespełna 19 letnia Chorwatka Ana Konjuh. Spotkały się tylko raz podczas tegorocznego Wimbledonu. Polka wygrała po zaciętej trzysetowej walce. Ciekawostką jest to,że obie wygrały jako juniorki singiel w Wimbledonie.Natomiast grają odmiennie. Radwańska bardziej zrównoważony tenis oparty o różnorodność zagrań z dobrymi obronnymi akcjami. Konjuh to ofensywa i siła zwłaszcza jeżeli idzie o serwy i returny.Wydaje się,że obie panie są w dobrej formie i jutrzejszy mecz zaplanowany na godz. 17.00 zapowiada się bardzo atrakcyjnie.
yvComment v.2.01.1