A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
739sobota, 18, kwiecień 2015 15:13
Zbyszek
W drugim pojedynku Urszula Radwańska przegrała w dwóch setach do 2 i do 1 z Timeą Bacsinszky.Wynik świadczy o przewadze Szwajcarki, która pokazała tenis oparty o niezły serwis, solidny i regularny. Polka się tylko od czasu do czasu odgryzała,ale za dużo piłek przegrywała i popełniała za dużo niewymuszonych błędów, aby chociaż podjąć walkę. Tenis nudny, który ogląda się dlatego ,że tatuś musi.Agnieszka z nią nie będzie miała łatwo.
Ale nie kraczmy.
738sobota, 18, kwiecień 2015 13:45
Zbyszek
W Zielonej Górze Polska drużyna tenisowa kobiet walczy w Pucharze Federacji ze Szwajcarią.W pierwszym meczu Agnieszka Radwańska grała z kiedyś wyśmienitą tenisistką Martiną Hingis.Szwajcarka słowackiego pochodzenia ma już 35 lat. Zaczęła grać z sukcesami w dorosłych mając 13 lat. Wygrała 5 turniejów Wielkiego Szlema, była łącznie przez bodaj 170 tygodni na pierwszym miejscu ATP.Nie wygrała tylko Rollanda Garrosa, ale do dziś pamiętam jej heroiczny bój w finale z Niemką Stefi Graf. Warunki fizyczne ma tak samo podłe, a nawet bardziej jak nasza Agnieszka. Obie chyba są najlepiej wyszkolonymi technicznie zawodniczkami na świecie. Niestety Martina od 8 lat nie grała singla.Przez cały prawie pierwszy set trwała prawdziwa uczta tenisowa, w której było wszystko. Nic tylko patrzeć i się delektować. Dziękuję dziewczyny. Pod koniec I seta przy stanie 5:4 dla Radwańskiej, przy jej serwisie Hingis prowadziła 40:0 i stanęła. Przegrała gema i seta. Drugi set praktycznie bez walki dla Polki.Na słabość fizyczną w tenisie nie ma rady. Jak nogi nie niosą na nic głowa, na nic technika, taktyka i wola walki.
737niedziela, 12, kwiecień 2015 20:46
Zgred Maruda
Siatkówka

Mistrzostwa Europy ( U- 19)- Turcja

Ogromnym sukcesem młodych Polaków zakończyły się ME 2015
Polscy siatkarze pokonali w finale Włochów zdobywając złoty medal!


Polska - Włochy 3:1 (25:15, 25:13, 25:27, 25:22)

Polska: Droszyński, Kwolek, Woch, Ziobrowski, Fornal, Kochanowski, Masłowski (libero) oraz Kozub.

Rośnie zaplecze "jedynki"Smile

Brawo Chłopaki
736sobota, 11, kwiecień 2015 21:14
@Zgred

Marne to pocieszenie, ale zawsze.
Kapitalny mecz przede wszystkim w obronie.
Ojciec doskonale rozpracował grę syna i niedawny pogromca Wisły sobie nie pograł.
Najlepsza czwórka Europy tuż, tuż Smile
735sobota, 11, kwiecień 2015 20:52
Zbyszek
Kielczanie pomścili klęskę Orlenu w Skopje i wygrali dość spokojnie z Vardarem 22:20.Wygrali wyśmienitą grą w obronie i są już tylko kroczek od udziału w turnieju finałowym.
734sobota, 11, kwiecień 2015 20:50
Zbyszek
W Turnieju WTA kobiet w Katowicach w półfinale Agnieszka Radwańska rozstawiona z numerem 1 /9 ATP/ przegrała w dwóch setach do 4 i do 2 z Włoszką Camilą Giorgi rozstawioną z numerem 4 /34 ATP/.Mecze w tym turnieju miały być dla Agnieszki lekiem na przełamanie niemocy jaka ją ogarnęła dwa miesiące temu.Wielu ekspertów uważało,że Polka nie ma z kim przegrać i nie ma tenisistki, która by jej stawiła większy opór.Niestety Radwańska nadal jest bez formy.Ma duży zasób umiejętności technicznych, ale słaby serwis nie jest jej atutem, gdyż nie bije go rotacyjnie, nie wytrzymuje dłuższych wymian, daje się zepchnąć poza kort , a sama nie potrafi uderzyć na koniec kortu rywalki,lecz trafia na półkort czym ułatwia kończące uderzenia przeciwniczce.W meczu z nie najmocniejszą Włoszką w drugim secie przy stanie 2:2 zaczęła grać loby,aby spowolnić grę co u niej świadczy o braku pomysłu na walkę i jest swego rodzaju kapitulacją.I to jest najsmutniejsze. Ten brak wiary w swoje siły i umiejętności.
733sobota, 11, kwiecień 2015 20:37
Zgred Maruda
@Kibic
Widzisz ten dzień nie do końca taki słaby.
Ładnie Vive Kielce pograło Smile
732niedziela, 29, marzec 2015 17:55
Zbyszek
No cóż.Oba nasze zespoły przegrały swoje mecze w finale Tour Ligi Mistrzów w siatkówce.Lecz w pierwszej czwórce najlepszych siatkarskich drużyn Europy mamy dwie drużyny. Niebywałe. Poprzednio tak było w roku 1973,ale to były inne rozgrywki z mniejszą liczbą drużyn. Skra zajęła czwarte miejsce po przegranym ostatnim secie w tie breaku, zaś Resovia została pokonana w trzech setach przez aktualnego Mistrza Zenit Kazań.Po takim sukcesie nie czas na krytyki, aczkolwiek Rzeszowianie w każdym secie mieli okresy w których prowadzili, najwięcej na początku trzeciego seta bo , pięcioma punktami, ale potem jak mówili sprawozdawcy zaczynali grać za miękko.Nasi zrywami, pokazując fragmentami kawał wielkiej siatkówki, a oni równo, mocno, bez uniesień, ale i bez upadków.Oglądało się to dobrze, gdyż ja nie będąc zaangażowanym zbytnio w siatkę i mający o niej pojęcie zwykłego kibica widziałem dobre obrony, świetne ataki, twarde bloki i w sumie mało błędów.
Niezłe przetarcie przed Irlandczykami w prawdziwą piłkę Smile.
731niedziela, 22, marzec 2015 08:47
Zbyszek
W Polsacie Sport z odtworzenia pokazano galę grupy Sauerlanda w Rostocku, której ozdobą był pojedynek pomiędzy Jurgenem Braehmerem a Robinem Krasniqim o tytuł Mistrza Świata Federacji WBA w kategorii półciężkiej Regular. WBA prowadzi dwie kategorie Mistrzów Super i Regular. Super Mistrzem jest Kowaliew. Obaj Niemcy ostatnie swe walki stoczyli z Polakami. Braehmer w obronie znokautował w 45 sekundzie pierwszej rundy Pawła Głażewskiego, zaś Krasniqi na punkty w grudniu Dariusza Sęka, przy czym Polak pokazał się z naprawdę dobrej strony. Wszyscy znawcy spodziewali się nudnej walki i tak było w i rundzie. Ale od drugiej rozgorzał zacięty, stojący na wysokim poziomie bój. Sygnał dał pretendent. Był szybki, ruchliwy i nękał Jurgena zwłaszcza prawymi sierpowymi, które aczkolwiek niezbyt precyzyjne, dochodziły do celu walczącego z odwrotnej pozycji rywala.Braehmer uderzał mniej, za to precyzyjniej, a jego lewe proste bite pomiędzy gardę były grożne. Nie,mniej Krasniqi wygrał nieznacznie, 2, 3, 4 i 6 rundę.W piątej dostał soczysty lewy w połowie rundy i do jej końca bardziej klinczował niż walczył.Od 7 rundy zaczęła się rysować przewaga Braehmera , którego ciosy były wyrażnie silniejsze.Dziewiątą Krasniqi zaczął z ogromnym animuszem i trafił kilka razy prawym sierpem na głowę, lecz na minutę przed końcem rundy został skontrowany lewym prostym na szczękę po którym to ciosie był liczony. Do końca rundy nie był w stanie klinczować tylko chaotycznie się cofał, opierał o liny i tylko balansem starał się unikać ciosów rywala, a ten bił seriami głównie na głowę Robina.Sędzia walki oczywiście nie przerwał, gdyż Krasniqi był przytomny i na deski nie padał.Na tym poziomie tego się nie czyni. w przerwie przed 10 rundą pokazano w narożniku zbliżenie twarzy Krasniqiego. Była mocno rozbita i każda część krwawiła. sekundanci usiłowali zatamować krew z ran , ale doszli chyba do wniosku,że to nic nie da i namówili Robina, aby poddał walkę. Co ten po przywołaniu sędziego uczynił.W boksie tak bywa, że bokserzy po których wiele się spodziewamy zawodzą, a inni przyjemnie nas zaskakują.
730poniedziałek, 16, marzec 2015 17:24
Zbyszek
@Senator.
To teraz będzie dłuższy wywód.Powiadasz,że zdrowie jest najważniejsze.I to jest truizm. Tyle tylko,że najniebezpieczniejsze jest samo życie, bo zawsze kończy się śmiercią. I to też jest truizm. Naprawdę, kiedy już ktoś za kogoś podejmuje decyzję to niech bierze pod uwagę chociaż zdanie tego człowieka.W boksie zawodowym jest tak,że sekundant nie może poddać zawodnika. Może o poddaniu decydować on sam. A to co zrobił sędzia to było poddanie. Pascal nie padł na ring. W trzeciej rundzie i na początku czwartej wydawało się,że już po nim , a on ożył.I lał Kowaliewa aż miło. Czy by tak było i w ósmej rundzie i dziewiątej nie wiemy i ja mam nadzieję,że się w następnej walce dowiemy.

A teraz będzie trochę sentymentalnie.Po Olimpiadzie w Tokio w 1964 roku największy sukces czytelniczy odniósł nieduży artykuł wybitnego francuskiego dziennikarza i eseisty Pierrea Carnota opublikowany na łamach największego ówcześnie pisma sportowego "L equipe". Opisał on nie tych co bili rekordy, zdobywali grad medali, ale rosyjskiego długodystansowca Piotra Bołotnikowa i jego bieg na 10000 metrów.Bołotnikow był złotym medalistą olimpijskim z Rzymu, rekordzistą świata i wielkim faworytem. W biegu w Tokio, a miał wówczas 34 lata przez prawie pół dystansu był w czołówce i nawet kilka razy prowadził. Aż na czoło wyszli młodzi , głodni sukcesów i on wielki mistrz zaczął zostawać w tyle. Najpierw 5, potem dziesięć metrów i biegł coraz bardziej ociężale, a oni Indianin Navaho Billy Mills. Marokańczyk Mohammed Gamoudi i Kangur Ron Clarke gnali coraz mocniej i mocniej. A on pogrążał się coraz bardziej w masie anonimowych biegaczy dla których celem było uczestnictwo. Aż został zdublowany. Wtedy przesunął się na trzeci tor, aby nie przeszkadzać tym co go mijali. A on zostawał coraz bardziej z tyłu, coraz bardziej. Dobiegł na 25 miejscu, gdzieś bliżej końca niż początku. Ten tekst uczynił z niego prawdziwego bohatera. Bo nie było tam sędziego ,który by krzyknął :" Te Bołotnikow wynocha mi z bieżni. Ona jest tylko dla tych co dziś zwyciężają. Nie dla ciebie".Na szczęście nie było tam takiego bezdusznego sędziego. Bo by taki tekst nie powstał. Tylko tekst o współczuciu i o tym jak to dobrze dla niego,że się już nie męczył. A może on chciał się męczyć?. A może Pascal chciał paść w ringu?. Może tego właśnie chciał?.

A teraz wybacz Przyjacielu, ale obowiązki mnie wzywają i muszę pracować. Do jutra. Pozdrawiam serdecznie.
729poniedziałek, 16, marzec 2015 16:35
Senator
@Zbyszek
Ja też oglądałem, siedział w narożniku i nie miał pojęcia gdzie jest. Trwało to dobrą chwilę.
Kontynuowanie walki sensu nie miało żadnego, decyzja sędziego być może uchronila go od kalectwa.
728poniedziałek, 16, marzec 2015 16:31
Zbyszek
@Senator.
Oczywiście,że obejrzałem. Nawet na żywo o 5.20 rano. Pascal to nie jest chłopaczek,za którego ma decydować sędzia. To trzykrotny Mistrz Świata. Jak ma przegrać to na punkty, albo paść w boju i się nie podnieść.To jest Senatorze boks i albo jest on prawdziwy, albo taki jak na naszych galach. Byłem postawą sędziego zbulwersowany. Nie tylko ja zresztą.Podobnie piszą w PS i w prasie bokserskiej.Jakże inaczej zachował się sędzia pojedynku Masternak - Mormeck, w którym Francuz był parę razy w gorszych opałach. Dał mu szansę przegrać z honorem. To jest boks Senatorze. Trzeba było widzieć twarz Pascala po tej haniebnej decyzji. Wyglądał jak zbity pies któremu wyrządzono wielką i niezasłużoną krzywdę.Pewno by przegrał i pewno przed czasem, ale nie tak. Nie tak.
727poniedziałek, 16, marzec 2015 02:18
Senator
Panie Zbyszku decyzja sędziego najlepsza z możliwych, Pascal już był mocno zamroczony co doskonale było widać, kiedy sędzia przerwał walkę po upadku Rosjanina. Chwiejnym krokiem szukał narożnika, po wznowieniu przyjął następne dwa ciosy i sędzia widząc że gość nie wie gdzie jest pojedynek przerwał. Niech pan obejrzy ostatnią minutę i zwróci uwagę na Pascala i jego chwiejny krok.
726niedziela, 15, marzec 2015 09:00
Zbyszek
Nad ranem naszego czasu zakończyła się gala boksu w Montrealu w hali Belle Center pierwsza z 13 zaplanowanych na ten rok ,zorganizowana przez bogatego promotora amerykańskiego Alla Haymona wspólnie z telewizją HBO Boxing.W stajni Alla jest około 100 bokserów, w tym 6 Polaków, bez Mariusza Wacha.
W wadze ciężkiej spotkali się Amerykanin Steve Cunningham z Ukraińcem Wiaczesławem Głazkowem.Cunnigham starszy o 8 lat, trochę wyższy, o lepszej koordynacji ruchów i minimalnie szybszy, zaś Głazkow lepiej wyszkolony technicznie, trochę silniejszy. Większe sukcesy, co prawda w wadze junior ciężkiej, odnosił Steve, będąc kilka razy Mistrzem Świata. Obaj mieli polskie epizody : Amerykanin walczył z Włodarczykiem/ raz wygrał i raz przegrał/ oraz przegrał z Adamkiem , z którym Głazkow wygrał.Obaj mają problemy osobiste , które starają się rozwiązać dzięki finansom pochodzącym z walk : Steve ma chorą córkę , zaś rodzina Wiaczesława / żona i syn/przebywa w Ługańsku.Obaj nie dysponują pojedynczym nokautującym uderzeniem.Walka szybka, wyrównana na dobrym poziomie. Głazkow wygrał 2-3 rundy z tego dziewiątą dość przekonująco i pokonał rywala jednogłośnie na punkty.

W walce wieczoru spotkali się Mistrz Świata wagi półciężkiej federacji WBO i IBF Rosjanin Siergiej Kowaliew z Kanadyjczykiem haitańskiego pochodzenia Jeanem Pascalem. Kowaliew wywalczył tytuł IBF pokonując legendę boksu Bernarda Hopkinsa, który z kolei ten pas odebrał właśnie Pascalowi.Walka emocjonująca i dramatyczna. W pierwszych dwóch rundach wyrównana, zacięta.Pod koniec trzeciej Kowaliew trafił Pascala lewym sierpowym w kość policzkową i poprawił prawym sierpem w okolice ucha, a więc niezbyt czysto na punkt.
Jean poszedł na deski i gdyby nie gong kończący rundę to Siergiej pewno dokończyłby dzieła.Z początkiem czwartej ruszył z impetem na Pascala , ale ten umiejętnie się bronił i nie dał się celnie trafić. sam pod koniec tej rundy osiągnął przewagę.Kanadyjczyk przeważał też minimalnie w rundach 5, 6, i 7.Rosjanin widząc co się święci w rundzie 8 ostro zaatakował od początku i trafił mocnym lewym sierpowym na szczękę co Pascal wyrażnie odczuł. Oddał prawym krótkim sierpem i Rosjanin przewrócił się ,ale sędzia uznał. że nie przez cios, ale potknął się Kiedy wstał Jean schował się za podwójną gardą, ale Kowaliew przebił ją podwójnym prawym sierpowym na szczękę. Sędzia uznał,że Pascal nie jest w stanie bronić się aktywnie i zakończył walkę wskutek niezdolności do jej kontynuowania przez Pascala. Moim zdaniem zbyt pochopnie. Owszem należy chronić zdrowie zawodnika, ale tyczy to młodzieży , a nie tak doświadczonego zawodnika jak Kanadyjczyk.Chyba,że rzeczywiście opuścił by ręce i dał się bezkarnie obijać. Sadzę,że z szansami będzie domagał się dania mu rewanżu.
725sobota, 14, marzec 2015 07:08
Zbyszek
Na Florydzie w Indian Wells Jerzy Janowicz przegrał w I rundzie z niewysokim Argentyńczykiem Diego Schwarzmannem. Był faworytem, gdyż jest wyżej w rankingu i szybka nawierzchnia bardziej sprzyja zawodnikom silniejszym fizycznie. Pierwszego seta przegrał do 4, drugiego wygrał do 3, w trzecim prowadził 1:0 i miał szansę na przełamanie, następnie przy stanie 5:5 prowadził 40:0, zrobił dwa błędy serwisowe i za moment przegrał gema i cały mecz.Niestety Jerzy nadal ma ogromny problem z regularnością w grze, nie wytrzymuje dłuższych wymian . Na takim korcie jak serwuje i rywal odbierze to jego zagranie powinno być atakiem, podobnie po podaniu rywala return musi być trudny do odbioru .A on wdaje się w wymiany wolnych piłek, które narzuca przeciwnik i popełnia masę niewymuszonych błędów.Mnie najbardziej wdjabla jego przesadna skłonność do dropszotów. Są efekciarskie owszem ,ale jemu dają punkt raz na dziesięć.Jak ma problem decyzyjny to używa tego zagrania.Nie dziwcie się,że jestem lekko wkurzony, bo mecz skończył się o 3.15 nad ranem i że przez tego gamonia zarwałem noc Smile.
724piątek, 13, marzec 2015 19:27
Zgred Maruda
@ Senator

I to jest właśnie wytłumaczalne, "nadzorcy" zażyczyli sobie układ bez
czelendżu ( jak by go nie nazwać).Pewne Ligi i w Europie i w Świecie poszli nowym ( DOBRYM) rozerwaniem szybkości błędów sędziów.
Dla mnie to jest OK, ale innym widać szkodzi...
Tu trzeba by zobaczyć sponsoring pewnych firm w Lidze Mistrzów Siatkarzy. Istotą tzw. "przełożenia" meczu ze słupka jest ogromne.
Dopisz co chceszSmile

I tak jak piszesz - siatkówka nawet, a raczej i na największym poziomie jest grą - psychologi.
Dlatego do pewnego czasu Włosi, którzy tak umiejętnie zawsze wywoływali "burzę" na parkiecie - celowo oczywiście chcąc "poniżać" przeciwników - doznali zmian. Brazylia to samo.
Cały Świat nauczył się umiejętnie nie reagować na "spektakle" i grać swoje. Nagle ten "film" kręcony okazał się bez sensu.
Wygrała umiejętność gry, a nie kreacje niemalże z "Hamleta".

Bo ? Jakim znaczącym jest pytanie?
Kto wygra?
Oto jest pytanie? Smile
723czwartek, 12, marzec 2015 18:55
Senator
Dlaczego w pucharach nie ma możliwości sprawdzenia zagrania tak jak to dzieje się w lidze?
Ten Rusek nie tyle opadł z sił co psychicznie siadł. W ogóle siatkówka jest strasznie psychologiczną grą.
722czwartek, 12, marzec 2015 09:58
@ UPRAGNIONA LIGA MISTRZÓW

Są na szczęście w naszym kraju dyscypliny, których działacze zamiast wiecznych dyskusji o konieczności wprowadzenia reform, po prostu wprowadzają je w życie.
Pomni sukcesów w przeszłości i obecnego marazmu siatkarscy działacze , na przełomie 2000/01 powołali do życia ligę zawodową pod nazwą Polska Liga Siatkówki (obecnie Plus Liga), zarządzanej przez Profesjonalną Ligę Piłki Siatkowej S.A. Rywalizacja w niej toczy się – co sezon, systemem ligowym wraz z play-offami – o tytuł Mistrza Polski. Do sezonu 2010/2011 była tzw. ligą otwartą gdyż obowiązywała zasada awansu i spadku. Od sezonu 2011/2012 PlusLiga jest tzw. ligą zamkniętą, gdyż nie obowiązuje zasada awansu i spadku. Na wzór NBA - masz kasę, bawisz się z nami.

Ta ostatnia zmiana doprowadziła do tego, że 14 występujących w lidze klubów, przestało narzekać na brak pieniędzy, a skupili się na graniu i szkoleniu młodzieży.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 2014 roku reprezentacja Polski została Mistrzem Świata, gromiąc po drodze największe potęgi, niektóre jak Brazylia dwa razy Smile
Po tym sukcesie błyskawicznie przyszły klubowe.
Wczorajszego wieczora, podczas gdy Bayern Monachium w nudnym meczu "do jednej bramki" zdemolował Szachtar 7:0 dwie nasze drużyny Skra Bełchatów i Resovia Rzeszów po pasjonujących zawodach, uzyskały awans do najlepszej czwórki LM i obie wystąpią w Final Four w Berlinie (28-29 marca).

W drodze na szczyt aktualny MP drużyna Skry, najpierw pokonała mistrzów Włoch, a wczoraj postawiła kropkę, eliminując v-ce mistrza Włoch Sir Safety Perugia.
W obecności 12 tysięcy kibiców, którzy wypełnili Atlas Arenę po brzegi wygrali 3:1
Nie był to łatwy mecz, jak wskazuje wynik. Pierwszego seta wygrali Włosi dość łatwo 16:25
Bardzo słabo grali Nicolas Marehal, Facundo Conte, za to w drużynie gości fantastyczne zawody rozgrywał Aleksandar Atanasijević,
Podrażnieni mistrzowie Polski na drugiego seta wyszli bardzo zmotywowani i wygrali 25:22
Set trzeci to huśtawka nastrojów. Skra zaczęła nerwowo, za to Atanasjević, co raz popisywał sie bombami z zagrywki doprowadzając do stanu 0:5, 3:8, 8:15
Kiedy wydawało się, że tego seta przegramy, co skutkowałoby koniecznością zagrania dodatkowego, tzw złotego seta, słabo grającego reprezentanta Francji Marehala zastąpił wracający po kontuzji Michał Winiarski. Kapitan "złotej drużyny" całkowicie odmienił grę Skry. Cudownie przyjmował zagrywkę, blokował, mijał i zbijał z niezwykłą precyzją. Uskrzydlona drużyna wygrała tego seta 25:23
W secie czwartym na właściwe tory powrócili Wlazły i Conte, a całkowicie z sił opadł najlepszy w Perugii Atanasijević. 25:18 i upragniony awans Smile

W drugim meczu na przeciw siebie stanęli Resovia Rzeszów i Lokomotiw Nowosybirsk. (przylecieli własnym samolotem)
Zwycięstwo 3:1 w Nowosybirsku oznaczało, że w Hali Podpromie podopieczni Andrzeja Kowala potrzebowali tylko dwóch setów, by zagrać w wymarzonym Final Four.
Przy komplecie publiczności v-ce mistrzowie Polski przegrali pierwszego seta 20:25,
Jednak od tej pory na parkiecie brylowała juz tylko jedna drużyna. 25:19, 25:22, i przy ogromnej wrzawie kibice mogli zademonstrować transparent "GAME OVER" Smile
Na kolejne sety trener Resovi wystawił swoich rezerwowych, wśród których było dwóch złotych medalistów, Dawid Konarski i Rafał Buszek. Niestety oba sety przegrane 19:25, 15:17, nie miały na szczęście żadnego wpływu na awans.

Tak więc, dzięki "drabince" w meczu półfinałowym Final Four dojdzie do potyczki dwóch polskich ekip - Resovii z PGE Skrą Bełchatów, co oznacza ni mniej ni więcej, ze jedna z polskich drużyn zagra w UPRAGNIONYM FINALE LIGII MISTRZÓW !

Edit

W tym samym czasie "najwięksi" polskiej skopanej debatowali w Jachrance "jak ponownie uzdrowić polski futbol" Smile, czy punkty zdobyte w lidze dzielić na pół (okradać zwycięzców) czy też nie dzielić.
Debatowali też zapewne jak podzielić tort dostarczany przez telewizję. "Należycie", aby, ci którzy na to zasługują (najbardziej medialni) mogli się najeść do syta, czy raczej "po równo", aby nikt nie umarł z głodu.

Jeszcze jedno. Pomimo rywala z niedarzonej sympatią Rosji, nikt nie "kurwił", nie palił rac, nie wywieszał "wilczych haków", za to przy odgłosach bębnów, wszyscy doskonale sie bawili...
721środa, 11, marzec 2015 10:02
@Zbyszek & all

"moim zdaniem na bardzo wysokim poziomie"

Moim też, choć początek spotkania na to nie wskazywał. Gołym okiem było widać, że obie drużyny myślami są przy weekendowych meczach w rozgrywkach LM, tym bardziej, że wynik tego spotkania nie miał wpływu na końcowy układ w tabeli.
Jednak jak to mówią "im dalej w las tym więcej drzew". Nad czystą kalkulacją górę wzięły ambicje i tzw sportowa złość, przez co mogliśmy oglądać handball na najwyższym światowym poziomie. To dobrze wróży przed najważniejszymi meczami, jakie przed naszymi eksportowymi zespołami. Cieszy również powrót do zdrowia prawie wszystkich zawodników.

Faktem jest, że w liczącej 12 zespołów ekstra lidze dominują dwie drużyny, jednak udział w nich zawodników światowej klasy, znacząco podnosi poziom całej ligi, co bezpośrednio przekłada się na sukcesy naszej reprezentacji. Skumulowanie pieniędzy w dwóch ośrodkach spowodowało, ze oprócz tradycyjnego już udziału polskich drużyn w finałach Ligi Mistrzów, nasza reprezentacja od lat przywozi medale mistrzostw Europy i Świata, a kibice mają emocje porównywalne tylko z występami siatkarzy.

Co do siatkarzy, sytuacja jest bardzo podobna. W 14-to zespołowej lidze przewodzą tez dwie drużyny (Skra Bełchatów i Resovia Rzeszów) jednak coraz bardziej zaczynają im zagrażać kolejne zespoły Lotos Trefl Gdańsk czy Jastrzębski Węgiel.

Ta rywalizacja doprowadziła do sytuacji, że po raz pierwszy w historii dwie polskie drużyny mogą zagrać w Final Four Ligi Mistrzów. (transmisje dziś o 18 i 20.30 - Polsat sport) PGE Skra i Asseco Resovia mogą także po raz pierwszy przebrnąć przez cały play-off, Natomiast reprezentacja Polski, sukcesy jakie odnosi od lat, zwieńczyła tytułem Mistrza Świata Smile bijąc rekord frekwencji na Stadionie Narodowym (!)

Czy obie te dyscypliny nie powinny stanowić wzorca dla działaczy PZPN ?
O micie "największych ośrodków piłkarskich" napisał a-c10 w "Na aucie". Zgadzam się z nim w 100%
720wtorek, 10, marzec 2015 20:55
Zbyszek
@Kibic50.
Obejrzałem i nie zawiodłem się. Mecz , moim zdaniem na bardzo wysokim poziomie. Szkoda tylko,że np. ostatni mecz Orlenu z Wybrzeżem po dość wyrównanym początku potem staje się meczem do jednej bramki. Za duża jest różnica pomiędzy tymi dwoma, a resztą. Bo chciałoby się znakomite mecze oglądać częściej. I jest duża przyjemność z samego patrzenia , gdyż emocje nie przeszkadzają.Ostatni mecz w piłce kopanej Legii ze Śląskiem też stał na co najmniej dobrym poziomie, ale jakieś chciejstwo zasłaniało obraz i docenienie dotarło dopiero po jakimś czasie.Nerwacje nie są dobrym doradcą zwłaszcza w czasie, bo, po ulatniają się.
719wtorek, 10, marzec 2015 16:12
Zwolennikom prawdziwych sportowych emocji polecam mecz super ligi piłki ręcznej mężczyzn, w którym obrońca tytułu Vive Tauron Kielce podejmować będzie v-ce mistrza Polski Orlen Wisłę Płock. W obu drużynach występuje wielu reprezentantów Polski, Chorwacji, Hiszpanii, Słowenii czy Niemiec.
Początek transmisji godz 18 Polsat sport
718niedziela, 08, marzec 2015 16:09
Zbyszek
Jerzy Janowicz wygrywając z Ricardasem Beraknkisem zapewnił naszej drużynie zwycięstwo w meczu z Litwą.Zagrał spokojnie, będąc nadzwyczaj skoncentrowanym. Nie szukał kwadratowych jaj w postaci udziwnionych dropp shotów, ale pewnie punktował. Zwyciężył w setach do 3 , do 4 i do 2, a rywal mimo,że dziś nie należy do ścisłej czołówki to kilka lat temu był najlepszym juniorem świata. Był to pojedynek serwisów Jerzego z returnami Litwina. Popełnił też mniej niewymuszonych błędów. Kibice litewscy znowu zachowali się jak banda łobuzów, ale Jerzyk kilka razy pokazywał przy swoim serwisie,że nie rozpocznie gry jak się nie uciszą.Przykre to,że tenis przestaje być enklawą wysokiej sportowej kultury.
717niedziela, 08, marzec 2015 09:20
Zbyszek
Wczoraj Kubot w parze z Matkowskim spokojnie wygrali debla z Litwinami. Dziś wystarczy jedno wygrane spotkanie i w następnej rundzie gramy z Ukrainą w lipcu. Również w Płocku. Wczoraj dość delikatnie odniosłem się do zachowania kibiców, niby tenisowych,, które oceniłem negatywnie. Ale to co się działo podczas debla w wykonaniu kibiców litewskich to był pokaz chamstwa. Na tenisie nie do zaakceptowania,ale i na innych imprezach sportowych też.. To jakaś obcoplemienna dzicz najechała Płock. A najgorsze,że oni nie rozumieją,że robią żle. Im się wydaje,że oni mają przeszkadzać obcym, aby ich wygrali.
Ręce opadają.

Staram się też oglądać Halowe Mistrzostwa Europy w LA w Pradze.Niestety moim staraniom realizatorzy transmisji nie wychodzą naprzeciw. Z przekazu robią jakąś sieczkę bez myśli i bez sensu. Wpadli w manię powtórek. Program jest tak ułożony przez fachowców, aby można było robić transmisję na żywo tych wydarzeń, które są istotne i ewentualnie w powtórkach pokazywać fragmentarycznie eliminacje. A oni się bawią jak małe dzieci nie mające zielonego pojęcia o lekkiej atletyce.Dla nich nie ma tego kto lepszy, a kto gorszy, co decyduje o medalach itp. np. pokazywali skoki w finale tyczki na wysokościach 5,60 m, a gdy skakano na 5.80, 5.85 i 5.90 to tylko z odtworzeń i nie wszystko, a już nazwisko Renauda Lavillenie nic im nie mówiło, bo był tylko w powtórkach, nawet jak bił rekord świata w hali to tego na żywo nie pokazano. Lekkoatletyka nie jest szczególnie trudnym sportem,ale wypada mieć jakieś o niej pojęcie: o różnicach pomiędzy eliminacjami a finałem , o zasadach rozgrywania poszczególnych konkurencji, o wartości wyników, o tym co jest decydujące i kiedy oraz kto jest faworytem i dlaczego.Bez tego wychodzi sieczka nie do zaakceptowania.
A nasi reprezentanci zupełnie bez błysku i bez pozytywnych zaskoczeń.Może humory poprawią dzisiaj.
716sobota, 07, marzec 2015 06:35
Zbyszek
Wczoraj rozpoczął się mecz Polska-Litwa w tenisie ziemnym w ramach eliminacji Pucharu Davisa I strefy Euroafrykańskiej. Mecz zorganizowano w Płocku.Bo w ubiegłym roku jak z mocnymi Chorwatami odbył się w Warszawie to w Hali Torwaru było pusto. Trochę lepiej frekwencyjnie jest w Hali Orlenu, ale za sprawą kibiców litewskich, których jest więcej jak naszych. Kibicowanie niestety przypomina chwilami to z siatkówki lub piłki. Hałas, zorganizowane przez Litwinów darcie ryja, kłapanie nie ma wiele wspólnego z byciem na kortach w roli kibica. I pomyśleć,że na meczu Pań z Rosjankami wielka hala pełna i doping wtedy kiedy zagrały, a nie kiedy grają i brawa dla tych co lepiej grają i wygrywają. Oj zaczynam doceniać Kraków.
Mecz na razie bez niespodzianek. Kubot/163 ATP/ w pierwszym meczu przegrał z Berankisem/76 ATP/ w trzech setach. Nie lubię patrzeć na Kubota, bo gra brzydko i do tego z takim stale cierpiętniczym obrazem oblicza. Litwin ganiał go po korcie i panował nad wydarzeniami od początku do końca.
W drugim pojedynku Jerzy Janowicz/51 /ATP/ pokonał też w trzech setach Grigelisa/361 ATP/.Widać,że Jerzyk po chorobie jeszcze nie doszedł do siebie , a był na początku sezonu w dobrej i rosnącej formie. Cieszy,że się nie zaniedbał fizycznie jak rok temu i jest przynajmniej mocno szczupły. Tylko tym,że jeszcze dochodzi do siebie można wytłumaczyć jego męczarnie w I secie wygranym po tie breaku.Mecz bez historii , bo od drugiego seta siedział mu pierwszy serwis / 26 asów/ i rywal tylko od czasu do czasu pokazywał,że coś tam umie. Powinniśmy to wygrać. Zarówno w pozostałych pojedynkach singlowych jak i deblu nasi są faworytami.
715czwartek, 05, marzec 2015 18:00
@ CTP

W obrotowym reprezentacji Polski Kamilu Syprzaku widziałeś jedynie "drągala", ale jako że napisałeś szczerze, iż "na szczypiorniaku specjalnie się nie znasz" to można Ci wybaczyć Smile

Jak donoszą sportowe media o Kamila zaczynają się bić największe światowe potęgi: Barcelona, PSG i THW Kiel. W futbolu odpowiedniki Barcelony, Realu i Bayernu Smile
Zawodnik po sezonie odejdzie z Orlenu Wisły Płock.
Tylko pogratulować !
714czwartek, 05, marzec 2015 10:42
Zgred Maruda
@LM siatkówka cd

Dodam tylko, że Skra przegrała właściwie z dwóch powodów.
Tzw. "dzień konia" miał Serb Atanasiejevic, który był praktycznie nie do zatrzymania w atakach tak z pierwszej jak i drugiej strefy.
Oraz fatalny występ Francuza Marechala, który od trzeciego seta był totalnym cieniem. Bardzo bolał brak Winiara z którym moim zdaniem zwycięstwo Skra przywiozłaby do kraju.
Przed rewanżem w łódzkiej arenie jestem optymistą
Zobaczymy

ps:Conte chyba oglądał Karwana Bartka w Hercie Berlin Smile
713czwartek, 05, marzec 2015 09:45
@LM siatkówka cd.

Do niebywałej sytuacji doszło podczas drugiego meczu z udziałem polskiego zespołu o awans do najlepszej czwórki LM
Okazało sie bowiem, że jeden z najlepszych naszych siatkarzy, Argentyńczyk Facundo Conte, ten sam, który w znacznym stopniu przyczynił sie do złotego medalu MŚ naszej reprezentacji, zapomniał zabrać koszulki Smile
Podjęte próby, aby przysposobić koszulkę innego zawodnika, doprowadziły do kuriozalnej sytuacji, w której Conte wybiegając na parkiet na koszulce z przodu miał naklejony "swój" nr 7, a na plecach 9 (!)
Z oczywistych względów nie został dopuszczony do gry, co fatalnie wpłynęło na psychikę pozostałych zawodników Skry.
Z naklejonymi już dwoma siódemkami i nazwiskiem Conte, pojawił się na parkiecie, przy stanie 13:7. Było już jednak za późno, aby odmienić losy pierwszego, przegranego do 17 seta. W secie drugim gra Skry poprawiła się na tyle aby wygrać 20:25
Set trzeci to ponownie słaba gra naszej drużyny. Dużo strat własnych i słabiutki serwis doprowadziły do porażki 25:23
Rozbita psychicznie Skra zdołała jeszcze wygrać seta czwartego do 23, ale to było wszystko, na co ją było stać w meczu z v-ce mistrzem Włoch Perugią. W tibreku beznadziejnie zagrał Nicolas Marechal, który w pierwszej szóstce wystąpił pod nieobecność kontuzjowanego Michała Winiarskiego. 5 błędów pod rząd doprowadziło do przegrania seta 15:13 i całego meczu 3:2.
Rewanż za tydzień w łódzkiej Atlas arenie. Aby awansować Skra musi wygrać przynajmniej 3:1, co ze względu na jakość przeciwnika powinno być proste, tym bardziej, ze do Łodzi z pewnością zabiorą przynajmniej po dwa komplety koszulek. Wink
712środa, 04, marzec 2015 16:37
@LM siatkówka

Niebywałego wyczynu dokonali siatkarze Aseco Resovi Rzeszów pokonując na wyjeździe Lokomotiw Nowosybirsk 1:3 (25:20, 21:25, 27:29, 17:25) (!)

Do tej pory występująca w LM drużyna z Nowosybirska przegrała u siebie tylko jednego seta.
Final Four tylko o krok.
O 20.30 o awans do elitarnej czwórki LM zagra mistrz Polski Skra Bełchatów.
711niedziela, 01, marzec 2015 10:33
Król Roger powrócił i w wielkim stylu obronił tytuł. W finale pokonał numer jeden światowego tenisa, Novaka Djokovicia 6:3, 7:5. W Dubaju Roger grał jak natchniony i do końca turnieju nie stracił nawet jednego seta. W finale zaserwował 12 asów i nie przegrał żadnego swojego gema serwisowego. To już 84 tytuł Szwajcara, z których aż siedem odniósł w Dubaju. Poprzednio był niepokonany w latach 2003-05, 2007, 2012 i 2014.

To, co mnie zachwyca najbardziej, to że Roger potrafił w tak znakomity sposób przestawić się na nową taktykę. Z racji wieku, nie jest w stanie wygrywać już długich wymian, zatem częściej musi grać serwis - wolej. Zapewne z tego powodu trenuje go Stefan Edberg, król gry przy siatce.

Czapki z głów !
710wtorek, 24, luty 2015 20:49
Zgred Maruda
@Kibic50
Wiesz, w życiu( sportowym) jest tak jeśli coś widzą w Tobie to już ponad połowa sukcesu.O Barcelonie pisało się nawet wcześniej. Decyzja? A czym jest trenowanie od najmłodszych lat, odbierając sobie tak na prawdę wszystkiego? Idąc dalej pomimo bólu i kontuzji, robiąc to co robi się najlepiej? Barcelona?
A jaka ma być odpowiedz?
JedynaSmile I Bardzo Dobrze!
Może "my" kiedyś przecieraliśmy szlaki wiedzy, umiejętności czy też jej zauważenia, ale na teraz- jaki jest problem aby największe Kluby biły się o obrotowego z Polski, czy to nie napawa optymistyczną radością?
Wreszcie!

pozdrawiam
yvComment v.2.01.1