Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1909piątek, 16, październik 2020 08:54
"Jeszcze wówczas była zawodniczką założonej przez Bogusława Leśnodorskiego na początku 2013 roku klubu Legia - Warsaw Sport Group , przekształconego w WSG Academy Legia. Kiedy Mioduski rozwiązał WSG i założył fikcyjne Legia Tenis sp. z oo. Świątek opuściła to bractwo. Stała się zawodniczką niestowarzyszoną"
Na jaw wychodzą nowe kwiatki związane z założoną przez Leśnodorskiego WSG
"Rozstanie Igi Świątek z Warsaw Sports Group nie przebiegło polubownie. Strony złożyły pozwy do sądu. Przedmiotem sporu jest wysokość kwoty zadośćuczynienia"
Tegoroczne Giro jedzie,ale chyba własnym rozpędem. Kolarze, którzy chcą liczyć się w klasyfikacji generalnej maksymalnie oszczędzają siły wiedząc,że rozstrzygną końcowe etapy XVII, XVIII i XX w górach Trydentu i Piemontu. To na nich wyłoniony zostanie zwycięzca.Do XVII etapu wyścig można przegrać,ale nie można go wygrać. Tak jak można było przewidzieć patrząc na składy ekip to nie ma wśród nich żadnej silnej ekipy, która by była w stanie "nadzorować " jazdę peletonu, tak jak to robiły w przeszłości takie ekipy jak Sky ( obecnie Ineos),Saxo Bank ( nie istnieje), Movistar, Astana , Trek Segafredo czy jak na tegorocznym TdF Jumbo Visma.Stąd takie dziwolągi jak puszczenie ucieczki na VIII etapie na 14 minut . Z faworyzowanych kolarzy z wyścigu wycofali się Geraint Thomas ( po kraksie) i Simon Yates ( koronawirus).Po 9 etapach prowadzi młody 22 letni Portugalczyk z grupy Deceunick Quik Steep Joao Almeida, dotychczas bez sukcesów. W czołówce są liczeni Wilco Kelderman , Nibali, Fuglsang , Pozzovivo oraz Majka, który jest 10 ze stratą 1,17, którzy pokazali siłę podczas wspinaczki na e etapie na Etnę.
1907poniedziałek, 12, październik 2020 02:28
iocosus
Zbyszku szacun za relacje w tym i te tenisowe, ale w opiniach pozostaniemy przy swoim i cieszmy się wspólnie z sukcesu Igi, jak postrzegamy subiektywnie tenis to nieistotne, grunt że daje nam radochę.
Może tylko odnośnie Tomasza Wiktorowskiego zapodam fragment dyskusji z tt:
Żelisław Żyżyński @ZelekZyzynski
Na spokojnie i na luzie: Tomasz Wiktorowski to najlepszy ekspert komentujący sport w Polsce. Zgadzamy się, prawda?
Sebastianas@Lygrys_Tygrys
Nie ma bata Panie Żelku, nie przejdzie; jak znam Polaków to każdy będzie miał inne zdanie, tak jak o komentatorach piłki nożnej, czy skoków; fachowość niekiedy musi ustąpić elegancji, wdziękowi i budowaniu dramatyzmu!!! a czuł Pan dramatyzm dzisiaj?
Osobiście absolutnie w 100% zgadzam się z Żelkiem i mam świadomość, że nie ma bata, nie przejdzie. Dla innych najbardziej cenionym eksperckim autorytetem będzie Olejniczak, dla innych Stopa i ok. Nie ma problemu.
1906niedziela, 11, październik 2020 18:33
Zbyszek
W finałowym pojedynku singla mężczyzn po trzysetowym pojedynku (6:0, 6:2 i 7:5)Hiszpan Rafael Nadal pokonał Serba Novaka Djokovicza. Tym razem poziom starcia pomiędzy tymi dwoma znakomitymi tenisistami był bardzo wysoki. W Paryżu w finale spotykali się dotąd dwa razy ( obie wygrane Nadala) ,ale mecze były nudne , bo ograniczali się do morderczych wymian i liczenia na zdobycie punktu wskutek błędu rywala. Tym razem pokazali kunszt tenisowy najwyższej próby. Każdy z nich inaczej podszedł do spotkania. Rafa , który był nieprzygotowany do turnieju dążył do jak najszybszego rozstrzygnięcia,a z kolei Novak był zainteresowany,aby pojedynek trwał jak najdłużej i aby wymęczył przeciwnika. Z takich założeń wychodząc Nadal od pierwszej piłki wywierał stałą presję na Serba. A ten dwoił się i tropił,aby mu przeszkadzać i tak np, I set z wynikiem 6:0 trwał prawie 50 minut.W III secie Djokovicz ruszył do kontrnatarcia, mecz się wyrównał,ale Rafie starczyło jeszcze sił,aby atak odeprzeć.
Nadal wygrał Rolanda Garrosa po raz 13 i z wygranych łącznie 21 turniejami Wielkiego Szlema wyprzedził o oczko Rogera Federera. Djokovicz z 18 wygranymi jest trzeci.
@Iocosus.
Nie wiem czy zauważyłeś,ale ja piszę o pojedynkach tenisowych natychmiast po ich zakończeniu i je jakoś tam analitycznie oceniam. Podobnie zresztą jak piszę o piłce, boksie czy kolarstwie. Robię tak z dwóch powodów, po pierwsze,abym nawet bezwiednie nie był zasugerowany,a po drugie mam oczy i widzę i ma swój rozum i swoją wiedzę i ich używam. Więc jak napisałem jeszcze przed półfinałem,że Kenin gra schematycznie i przewidywalnie i że będzie łatwym łupem dla Świątek to nie dlatego,żeby obniżać jej rangę, bo to zwyciężczyni Australian Open, 6 w rankingu WTA i rozstawiona z numerem 4 ,ale dlatego,że tak jest. Kenin jest bardzo dobrą rzemieślniczką, jest wybiegana, dość szybka, znakomicie radzi sobie w wymianach zarówno wzdłuż jak i w poprzek kortu grając spoza kortu.Tylko,że ten schematyzm pozwolił trenerowi Igi na opracowanie zwycięskiego planu taktycznego. Oprócz silnie destrukcyjnego serwisu z rotacją wsteczną Świątek zagrała drop wolejem i anicrossem. Bardzo dobrze te super trudne wykonują tylko Federer i Nadal. Ty wiesz o co chodzi ,ale kibicom tenisa wyjaśnię co to za zwierzyna. Przy tzw. typowym skrócie (drop shot) czyli zagraniu piłki po jej odbiciu się od podłoża z nadaną rotacją wsteczną ( najlepsi grają 30 tys, obrotów na minutę ) spada ona jak najbliżej siatki po stronie rywalki. W przypadku skrótu wolejowego piłka jest uderzana natychmiast z powietrza mając często powyżej 40 tys, obrotów. Przy takim zagraniu dokładnie wykonanym szansa na odbicie piłki przez rywalkę jest minimalna i Kenin do drop volleyów w ogóle nie próbowała dobiec. Z kolei anticross niszczył tę regularność jaką Kenin demonstrowała w wymianach. Polega on na tym,że w wymianach wzdłuż kortu jedna z rywalek błyskawicznie zmienia kierunek zagrania na poprzeczny. Jeżeli tak zagrana piłka trafi na półkort to jej poprawne , trudne odbicie jest prawie niemożliwe. Gdyby Kenin nie grała schematycznie w sposób opisany to nikt by takich zagrań nie próbował.
Z kolei nie chcę deprecjonować niektórych tzw. fachowców jak Boris Becker, który też pomyślał dogmatycznie , pewno w ogóle nie analizując gry Igi no. Bo na papierze to Kenin była faworytką. Dla takiego laika jak ja nie była. Natomiast to co mówi Wiktorowski to zaświadcza o jego zawiści. Wybacz,ale jesteś naiwny sądząc,że wszyscy w tym grajdole ludzi związanych z PZT są szczęśliwi. Nie bo oni są tak ciężko pracują ,a tu jacyś niestowarzyszeni zagrali im na nosie. Ostrowski z kolei ma rację, tylko mówi o okresie w którym Mioduski niszczył tenis w Legii ,ale Igi nie udało mu się zniszczyć. Przy czym nie wiemy czy akurat jej te zawirowania z brakiem środków, miejsca do treningu itp.nie wyszły na dobre, nie zahartowały jej, nie uświadomiły,że może liczyć na siebie i najbliższych.
Lecz wybacz małą dygresję,a mianowcie ja chętnie podyskutuję z Tobą,a Ty mi wciskasz jakichś ludzi których ja nie znam,a którzy coś tam bąknęli. Z nimi nie dyskutuję. Dla Twojej wiedzy to toczyłem wielogodzinne dyskusje z Agnieszką Radwańską i Jerzym Janowiczem po których radykalnie obniżyłem skalę krytycyzmu wobec nich.Do tej pory zachowałem wielki szacunek dla "Isi" jako kobiety i sportowca.
I na koniec zamiast słuchać różnych "autorytetów" to ,może tak racz mnie wysłuchać .
1905niedziela, 11, październik 2020 17:01
iocosus
Zbyszku trochę inaczej niekiedy postrzegamy wydarzenia kortowe, każdy z nas przystawia do nich własny pryzmat, ale w sumie to nieistotne i szczegół, grunt że czerpiemy satysfakcję z tych naszych subiektywnych obserwacji, a gdy jeszcze Iga dostarcza tyle radochy to już w ogóle kruszyć kopii nie ma o co. Napawajmy się tenisowymi doznaniami.
Finał według mnie najlepiej opisała sama Iga: "Nie czułam się na korcie tak solidnie jak w poprzednich rundach. Ale starałam się nie denerwować, nie chciałam pokazać rywalce słabości, sama za to zobaczyłam, że ona też popełnia błędy, też się denerwuje, że dla niej również to nie jest idealny dzień." I ten ostatni zwrot to raczej eufemizm, bo o finale nie wypada tak powiedzieć, ale obie panny zagrały jedno ze słabszych spotkań na RG. Nerwy je zjadły, z tym że ja myślałem podobnie jak Boris Becker że Kenin jako ta bardziej doświadczona z presją finału sobie poradzi, a tu się okazało coś przeciwnego. Rozkleiła nam się Sofia, a Iga w trakcie przerwy medycznej się odprężyła, ciśnienie zeszło, pojawił się uśmiech i było po zabawie. I w tym aspekcie to faktycznie Petra Kwitowa zapewne potrafiłaby lepiej wykorzystać sytuację, nerwy utrzymałaby na wodzy, tylko Zbyszku no niestety nie mogę się zgodzić że Kenin jest "schematyczna i przewidywalna" tym bardziej w zestawieniu z Kwitową. W czym Petra czuje się najlepiej wiadomo wszem i wobec kto trochę tenisem kobiecym się interesuje, a co zagra Kenin to nawet Tomasz Wiktorowski w komentarzu telewizyjnym przyznał się że nie wie. Jeżeli za wzorzec z Sevres nieprzewidywalności w damskim tenisie uznamy Agnieszkę Radwańską, to zdecydowanie bliżej do niej nie imponującej warunkami fizycznymi ale wszechstronnej rosyjskiej Amerykance, aniżeli wymiatającej bombami zza końcowej linii postawnej Czeszce.
Teraz jest mnóstwo wywiadów o Idze i w jednym z nich Paweł Ostrowski zasygnalizował że z tą metodyką prowadzenia Igi to wcale tak różowo nie było, grunt że kolejni trenerzy ją rozwijali z Piotrkiem Sierzputowskim wieńczącym dzieło. Moja przy tym refleksja jest taka, że ten Poland Garos 2020 jest być może bardziej istotny dla młodego trenera niż dla samej zawodniczki. Ona wcześniej czy później o ile jakaś kontuzja by tego nie udaremniła to tą lewę wielkiego szlema by zdobyła, tylko jeżeli później to nie wiadomo czy z obecnym trenerem. Teraz mamy potwierdzenie i klasy zawodniczki, ale i szkoleniowca. Do pierwszej porażki, zawodu, rozczarowania wynikiem Mistrzyni Rolanda Garosa, bo wówczas w naszym pięknym kraju "przychylne głosy" z pewnością się rozlegną. Ba, tym bardziej, że oczekiwania w tej chwili będą ogromne.
Co do Eugenii Bouchard to Iga onegdaj się przyznała że chciałaby się na niej wzorować ... ale chodziło na szczęście o styl gry.
Odnośnie debla, to również nie jestem zwolennikiem w przyszłości łączenia go z singlem na Wielkich Szlemach. Z tym że, pytany o niedostatki w grze Igi, Wojtek Fibak przymuszony, że skoro musi, to wskazał na wolej. I jeżeli Iga chciałaby się faktycznie jeszcze lepiej czuć w grze przy siatce, to nie ma ku temu lepszej drogi jak uskutecznianie debla. Idze chodzą Igrzyska po głowie, w przyszłym roku w Tokio, ale za cztery lata będą na ulubionej mączce w Paryżu. Debel, mikst to zwielokrotnienie szans na medal. Zatem rozdrabniania się nie lubię, wolałbym skupienie i koncentrację na singlu, ale być może na etapie rozwojowym, a na nim Iga jest jeszcze, to ten debel nie jest najgorszym z pomysłów.
No i cóż, o ile covid planów nie pokrzyżuje, to przed AO 2021 trzeba będzie założyć oddzielny wątek dyskusyjny pod otwierającym go artykułem. A w tym sezonie, to chyba tylko pozostało rozstrzygnięcie na kogo zagłosować w plebiscycie na Sportowca Roku.
1904niedziela, 11, październik 2020 12:11
Zbyszek
@ Iocosus.
Dysputę czas chyba zacząć , bowiem świętować niebywały sukces trzeba,ale z umiarem , żeby przesytu nie było. Bo można nawet największy talent zagłaskać na śmierć - sportową, jak to wiele razy bywało.
O Świątek zasłyszałem pierwszy raz na początku czerwca 2017 roku kiedy to na Roland Garrosa była w finale debla. W następnym roku debla w Paryżu wygrała. Obejrzałem ją w lipcu 2018 roku w telewizji jak wygrała juniorski Wimbledon indywidualnie.Wydawała się wręcz stworzona na bardzo szybkiej nawierzchni trawiastej, gdyż grała ofensywnie, a jej piłki miały dużą szybkość.Natomiast repertuar uderzeń był dość ubogi. Ale miała to co ma do dziś,a mianowcie niesamowitą świadomość własnej gry,a więc wiedzę co i kiedy trzeba zagrać , aby skrzywdzić rywalkę. Wygrała silnymi swerwisami (mnóstwo asów) i forhendowymi drajwami wzdłuż linii. Pewno pamiętamy jak po tym Wimbledońskim sukcesie w dniu 09.08.2018 roku przed nieszczęsnym meczem z Dudelange fetowaliśmy Igę na naszym stadionie przy Ł3. Jeszcze wówczas była zawodniczką założonej przez Bogusława Leśnodorskiego na początku 2013 roku klubu Legia - Warsaw Sport Group , przekształconego w WSG Academy Legia. Kiedy Mioduski rozwiązał WSG i założył fikcyjne Legia Tenis sp. z oo. Świątek opuściła to bractwo. Stała się zawodniczką niestowarzyszoną. Głównym sponsorem została firma Lexus, stroje i obuwie szykuje Asecs,a rakietki Prince. Wraz z nią odeszło grono trenerów , którzy wyłowili wiele talentów. Zaznaczyć wypada,że trenerki, które pracowały w Legii WSG twierdziły,że wśród dziewcząt było kilka bardziej utalentowanych ruchowo od Igi,ale nie wytrzymały reżimu treningowego.Świątek doznała też poważnej kontuzji stopy, którą leczyła ponad pół roku,a która odezwała się we wrześniu 2019 roku i przerwała jej starty.
Od początku swej kariery Świątek była prowadzona metodycznie, planowo i celowo w kierunku poprawy i utrwalenia umiejętności technicznych gry i dopiero poprzez nie do sukcesów. Mówiąc wprost Iga była szykowna na mistrzynię. Są tenisistki takie jak np. Linetty, która spina się,aby zajść jak najwyżej w turniejach niższej rangi i ciułać punkty, żeby być jak najwyżej w rankingu WTA,ale ona gra tak samo od 10 lat i w turniejach Masters i Wielkiego Szlema się nie liczy. Odwrotnie robiła Świątek, której udział w turniejach niższej rangi był potrzebny do sprawdzenia skuteczności kolejnych wytrenowanych zagrań. Nie sięgając do historii to miesiąc temu w Rzymie Iga odpadła z nieliczoną Holederką Rus. Napisałem wówczas,że rywalki nauczyły się stopować silne serwy i zagrania wzdłuż linii Igi stosując prosty return , zagrywając piłki nie na boki kortu oraz atakując wysokimi kozłami piłek. Świątek w tamtym meczu z kolei sondowała skutecznośc swych nowych zgrań , a więc czopowych serwisów (udane), drop shotów ( udane), crossów z rotacją boczną ( bardzo udane), topspinów ( nieudane) ,passing shotów ( nieudane) , slajsów i drajvów wzdłuż linii ( udane). Wyposażona w tę wiedzę, o to co umie na pewno zagrać, wyszła na korty,aby podbić Paryż. Jej poziom umiejętności był znacznie wyższy niż miejsce w rankingu WTA.
W Paryżu to ona zaskakiwała rywalki znakomitą taktyką obliczoną na uniemożliwienie im zaprezentowanie tego co grają najlepiej , aby samej czynić ich obronie jak najwięcej szkód. Generalnie kluczem do triumfu był jej skuteczny serwis ( poza finałem). Właściwie nie miała asów ,ale o efektywności tego zagrania świadczy fakt,że tylko raz rywalka ( Kenin) zdołała ją przełamać. Ona grała mierzonym serwisem czopowym ( rotacja wsteczna), który jest bardzo trudnym zagraniem,ale dobrze wykonany jest silnie destrukcyjny dla każdej rywalki, która nie może dać mocnego returnu i musi , jak się uda tylko piłkę przebić. Taki serwis ma i tę zaletę,że tak samo groźny jest zarówno pierwszy jak i drugi.Taktyka na każdą rywalkę poza tym była inna, a każda miała na celu wykorzystanie słabości.: Vondrousovą rozbiła agresywnymi bocznym slajsami i drajvami, Hsiech długimi liftowymi piłkami granymi na koniec kortu, Bouchard regularnością zagrań w poprzek kortu, Halep ( koncert tenisa, bajeczny poziom gry ) crossami z boczną rotacją oraz drop shotami, dwie kwalifikantki Trevisan i Podoroską , które umiały tylko grać topspinami,wyrzuceniem ich agresywną grą poza kort. Najlepszy tenis Iga zaprezentowała w meczu z Halep.
Finał Turnieju Rolanda Garrosa nie stał na wysokim poziomie. Mam satysfakcję,że przed nim napisałem,że Świątek powinna każdą z półfinalistek ograć,ale zdecydowanie łatwiejszą rywalką jest schematyczna i przewidywalna Kenin. Nie wiedziałem,że Kvitova nie wyleczyła skutków strasznych ran jej zadanych w lewą rękę. W półfinale widać było jak płacze z bólu i jak nie panuje nad tą ręką, którą gra. Kiedy oglądaliśmy takim trochę okiem analitycznym grę Igi to łatwo mogliśmy dostrzec,że ona nie stosowała żadnego zagrania na przeczekanie. Albo były to winery ,albo zagrania demolujące obronę rywalek i zmuszające je do byle jakiego przebicia piłki. W finale nasza tenisistka po łatwym wygraniu 3 gemów po raz pierwszy zaczęła grać alibi i natychmiast zrobił się remis. Kiedy znowu przejęła inicjatywę i wzmogła agresję to zwyciężczyni tegorocznego Australian Open była bez szans. A wykończyła ją nowymi zagraniami, których wcześniej nie pokazywała, mianowicie drop volleyami i antycrossami.Oba zagrania trudno przewidzieć i aby je odebrać to trzeba mieć błyskawiczny start do piłki i pewno Kenin naciągnęłą sobie miesięc czworogłowy. Ale ten drobny uraz nie miał najmniejszego wpływu na losy finału. Kenin od stanu 3:3 w I secie była dla Polki tłem.
Reakcja bydła , które nie wiedziało dotąd,że tak szlachetna gra jak tenis istnieje,na przerwę medyczną dla Kenin jest oburzająca i przerażająca. Jako pierwsi zapijaczone mordy otworzyło piłkarkie chamstwo, któremu się wydaje,że każdy sport polega na znieważaniu przeciwnika , wyzywaniu go, opluwaniu itd,. Te chamy niczym się nie różnią. Taką samą w wyciągniętą z szamba hołotą są prezesi, trenerzy, piłkarze i ich kibole.Tenis jest sportem szalenie kontuzjogennym i przerwy medyczne wliczone są w samą istotę gry, są jej częścią. Iga Świątek w swojej krótkiej karierze już ze 20 razy korzystała z takich przerw. Mówiąc wprost, obsrana i zapluta jadem trzoda niech siedzi w chlewie,bo tenis bez niej jak się obywał to i się obejdzie.
Co dalej?. Dobrze,że Iga zakończyła tegoroczne starty , po to,aby się zregenerować , zrobić remanent i ustalić strategię rozwoju.Moim zdaniem pierwszą refleksja powinna być rezygnacja z debla i mixta. Żadna bowiem z czołowych tenisistek nie rozdrabnia się ,ale koncentruje cały wysiłek na prestiżowej i dochodowej grze singlowej. Uważam,że przed Świątek dwie rozstajne drogi. Albo pójdzie śladami Eugenii Bouchard,albo Sereny Williams.
Przypomnijmy,że w 2014 roku 20 letnia Kanadyjka zrobiła furorę wynikami ( półfinał w Australian Open i French Open oraz finał w Wimbledonie).ale przede wszystkim piękną , odważną grą i urodą. Natychmiast znaleźli się sponsorzy, którzy postanowili na jej walorach kobiecych i popularności zarobić : wywiady, okładki , zdjęcia w skąpych strojach,obowiązkowy Play Boy, próby bycia modelką , portale randkowe itd. Tenis zszedł na daleki plan,a rynek medialny i show biznes ją wypluł. Druga droga przeciwstawna to Serena Williams.Ona sprowadza się ona do tytanicznej pracy, stałego doskonalenia gry, prowadzenia sportowego trybu życia i uczynienia celem bycia w sporcie wygrywania każdego turnieju. Kiedy pogratulowano już przecież starszej Serenie udziału po raz enty w półfinale Turnieju Wielkiego Szlema ona odparła,że traktuje to jako porażkę, bo wystartowała po to , aby wygrać.
Niezależnie od tego jak się losy Igi potoczą to dopóki będzie w tenisie to dotychczasowa sielanka się skończy.Poziom wymagań zdecydowanie wzrośnie. Ci sami, którzy dziś tak nieprzytomnie komplementują,przy pierwszym niepowodzeniu zaczną wylewać kubły pomyj. Tak jak to jest z piłkarzami,że ta gromada skretyniałych pismaków nie wali w idola,ale leczy swoje kompleksy i swoje spierdolone życie. Trudno się będzie od tych wesz uwolnić.
I na koniec muszę pochwalić Grupę Discovery, która kategorycznie odmówiła reżimowej szczujni przekazania sygnału z transmisji finału singla pań w Paryżu. Bowiem ta bolszewicka banda pasożytów wykorzystała by okazję do szerzenia rasizmu, szowinizmu i homofobii oraz nienawiści.Sygnał dostał tylko TVN. Brawo Discovery, które wie co to honor i szacunek dla praw człowieka.
1903sobota, 10, październik 2020 19:23
Senator
Wygrać na kortach Roland Garros wszystkie mecze bez straty seta w wieku 19 lat no nie ,szok .Gratulacje .
* o teraz jest poprawnie
1902sobota, 10, październik 2020 18:22
Zbyszek
@Iocosus.
Dziś jest czas na ŚWIĄTKOWANIE. Tuszę,że jutro podejmiemy pogłębimy dyskusję.
1901sobota, 10, październik 2020 17:47
iocosus
Gratulacje dla Piotra Sierzputowskiego, dla Darii Abramowicz, dla Fizjologa, dla Taty, dla Całej Rodziny, dla WSG za wcześniejszą współpracę z Igą i dla Wszystkich, którzy do dzisiejszego sukcesu się przyczynili.
Co do "Małolaty" i "Smarkuli" mam nadzieję identyczną jak Tomasz Wiktorowski że to dopiero początek pięknej drogi. Iga jazda!
Odnośnie samego finału, to była "wojna nerwów" i Iga ją wygrała. Uff!. Kenin moim zdaniem psychicznie pękła i to było ważniejsze od kontuzjowanej nogi. Szykuję się na kolejne mecze z Halep, Osaką, Andreescu, Azarenką w kolejnych szlemach.
1900sobota, 10, październik 2020 17:26
Zgred Maruda
Wielka Sprawa! Wielka Duma! Wielkie Brawa!
1899sobota, 10, październik 2020 16:36
Zbyszek
Po raz pierwszy w historii Polska tenisistka wygrała turniej tenisowy Wielkiego Szlema. Dokonała tego , bardzo młoda niebywale sympatyczna, naturalna i niezwykle wrażliwa Iga Świątek. Zaprezentowała w toku całego turnieju nie tylko skuteczną, zwycięską grę,ale i szalenie efektowną. Nie tylko fachowcy,ale i zwykli kibice zachwycali się pięknem zagrań jakie nam demonstrowała. Dziękujemy z całego serca.
Ja wychowany w siermiężnych czasach PRL mogłem tylko marzyć,że ktoś, kiedyś wygra taki turniej. Tak jak marzyłem,aby jakiś Polak wygrał Formułę 1 i aby któryś z kolarzy wygrał jakiś wielki Tour.
Na razie Iga spełniła moje i wielu tysięcy marzenie.
1898sobota, 10, październik 2020 14:06
iocosus
Zbyszku coś w tym jest.
W każdym razie dla ochłody głos Borisa Beckera: "Iga Świątek jest niesamowicie mocna. Jestem przekonany, że jeszcze wiele razy będzie o niej głośno. Ale finał wygra Kenin. Świątek w półfinale była o klasę lepsza od Nadii Podoroskiej, a Kenin grała trochę nerwowo przeciw Petrze Kvitovej. Ale Kenin już grała o wielkoszlemowy tytuł i go zdobyła, a Świątek nie. To może być kluczowa różnica. Moim zdaniem mentalnie mocniejsza będzie Amerykanka"
No i dołączam się całym sercem do porannego apelu Piotra Sierzputowskiego: "Wsparcie, niezależnie od wyniku końcowego! To będzie kluczowe w najbliższych godzinach."
Jazda Iga!
1897sobota, 10, październik 2020 12:29
Zbyszek
@Iososus.
Spojrzyj na to z innej perspektywy, takiej mniej zazdrosnej o jedno ze swoich ulubionych sportowych dzieci . Powiem,że ja także miewam takie uczucia niedocenienia,że oto interesuję się tym tenisem tak od 56 lat co najmniej, oglądam te turnieje,a od co najmniej 7 lat piszę na tej stronie o każdej większej imprezie lub o sukcesach Polek i Polaków,a tu nagle chmara ludzi, którzy pojęcia o tym sporcie nie mają rzuciła się,aby ogrzać swe skundlone nienawiścią do sportu cielska w słoneczku naszej tenisistki.. I też mam tę taką niechęć do dzielenia się .Teraz też wyliczają i zazdroszczą ile to to młode dziewczę zarobiło, jak by nie rozumiejąc,że nie jest jej "winą'" ,że tyle w tych wielkich turniejach płacą.
Jednak niezależnie od takich odczuć to ta popularyzacja tenisa ziemnego jest ze wszech miar wskazana. Nie tylko jako samego sportu ,ale i jako nośnika wartości uniwersalnych, dziś zanikających takich jak szlachetność, honor, szacunek dla przepisów, dla rywali oraz dla zasad i reguł fair play.
1896sobota, 10, październik 2020 12:04
iocosus
Trochę mnie przeraża co się dzieje w mediach w temacie Igi. Podbijanie bębenka do granic możliwości. Charty "klikalności, oglądalności, rozpoznawalności" zwietrzyły zwierzynę "Świątekmanię". TVN który sportem jakoś szczególnie się nie zajmował, cedując to w swojej medialnej rodzinie na innych współbraci, teraz nakręca atmosferę, niczym gorliwy neofita klepiący jedną zdrowaśkę za drugą i pokazujący jak bardzo jest rozmodlony i żeby inni do tych liturgii się przyłączyli.
Współczuję Idze, wygra RG euforia w narodzie i świątekmania do urzygu, przegra - płacz i zawodzenie.
1895piątek, 09, październik 2020 17:11
Zbyszek
W półfinale debla Świątek w parze z Amerykanką Melichar nie sprostały parze Czilijsko Amerykańskiej Gurarachi/Krawczyk w 3 setach 6:7(5),6;1 i 6:4. Walka była straszliwie zacięta o każdy punkt. Polka , która ciągnęła ten debel od I rundy i imponowała regularnością w 3 secie półfinału była wyraźnie zmęczona i zaczęła popełnić proste błędy jak np. podwójne błędy serwisowe, returny w siatkę itp.. Oby zregenerowała siły fizyczne i psychiczne na jutrzejszy finał.
1894piątek, 09, październik 2020 07:20
iocosus
Niestety Kenin pokonała Kwitową i będziemy mieli finał określany jako: "Dwa różne style. Świetna defensorka kontra Iga, grająca w tym turnieju doskonale w ataku. Byłby to świetny test." Moim zdaniem taki test Iga już zaliczyła celująco w spotkaniu z Halep, tyle tylko, że dwóch takich spotkań w jednym turnieju się nie rozegra i będzie musiała wystarczyć dyspozycja z pięciu innych meczów na RG. I powinna, u mnie nie ma zdziwienia, że jak twittuje Hubert Błaszczyk: "Trochę szok. Iga Świątek dość zdecydowaną faworytką u bukmacherów. Spodziewałem się bardziej 50 na 50. " Na faworytkę całego turnieju w bukmacherce Iga urosła już po pokonaniu Rumunki, pokazała że ciężar presji potrafi unieść, zatem szoku być nie powinno, bukmacherzy są jedynie konsekwentni.
Natomiast gdy Paweł Wilkowicz stwierdza: "Przecież to jest w ogole niepojęte. Mecze Igi wyglądają tak jakby na świecie trenowała w pandemii tylko ona. No, Kwitova jeszcze ale tu chcemy przecież finału z Sonia Kenin" - to zaznaczę że ja takiego finału nie chciałem. Z Kwitową siła ognia na korcie byłaby podobna po obu stronach siatki, natomiast mobilność Igi zdecydowanie większa. Z Kenin jest już inaczej, bo niestety jeżeli któraś z tenisistek miałaby wykorzystać jakąś słabszą dyspozycję dnia Igi, rozregulować ją, to jest nią ktoś taki jak Sonia. Moim zdaniem nie w półfinale ale w ćwierćfinale z Włoszką Iga wyszła na kort jednak trochę poddenerwowana, poradziła sobie ale ktoś z większym doświadczeniem wielkoszlemowym i z większym zasobem umiejętności tenisowych mógłby to wykorzystać. Kimś takim może być Sonia Kenin. Bardzo niewdzięczna rywalka, która na dodatek w RG rozkręca się z meczu na mecz.
Nasi komentatorzy z Eurosportu w trakcie półfinału Czeszki z rosyjską Amerykanką obrzydzali jak mogli familię Keninów, a przede wszystkim papę Kenina. Trochę mało eleganckie, onegdaj bardzo kibicowałem Jelenie Dokić która miała swoje problemy z despotycznym, autorytarnym i toksycznym tatą. Tu na razie jeszcze jest symbioza rodzica z córką, ale punkty na korcie za sympatie i antypatie nie będą przyznawane.
Odnośnie gry Igi w deblu, to akurat w tym roku problemu chyba nie ma. Cykl turniejów zaburzony pandemią, znużenia być nie powinno, jest entuzjazm po wygranych, zatem zamiast piątkowego obowiązkowego treningu można na luzie rozegrać debla. Przy tym głowa nie będzie myślała o finale w singlu i bardzo dobrze. Nastawienie mentalne, nerwy trzymane na wodzy, będą kluczem do sobotniego finału. Generalnie to jakimś fanem łączenia singla z deblem nie jestem, lepiej kumulować energie, skupiać się na jednym celu, ale tu chyba nie powinno być z tym problemu.
6:1, 6:2 z Vondrousovą w 1 h i 5 min.
6:1, 6:4 z Hsieh w 1 h i 8 min.
6:3, 6:2 z Bouchard w 1 h i 15 min.
6:1, 6:2 z Halep w 1 h i 9 min.
6:3, 6:1 z Trevisan w 1 h i 20 min.
6:2, 6:1 z Podoroską w 1 h i 10 min.
???
Pokuszę się o jeszcze jedną refleksję, otóż bez względu na wynik finału, dla Igi dla jej dalszego rozwoju, dla możliwości rozgrywania innych wielkoszlemowych finałów najważniejszy był ten mecz z Halep. Po nim już wiadomo, że jak Iga zagra "swoje" na optymalnym poziomie to jest w stanie rozbić każdą tenisistkę bez względu na jej formę. Za ten jeden mecz, oddałbym wszystkie inne. No i następny mecz z Halep będzie "na żyletki", w ten sposób powstają klasyki tenisa, legendarne rywalizacje wspominane po latach.
1893czwartek, 08, październik 2020 16:43
iocosus
Będę kibicował Kwitowej, ale obawiam się że wygra Kenin.
W każdym razie finał będzie godny.
1892czwartek, 08, październik 2020 16:26
Zgred Maruda
Chciałoby się zakrzyknąć "Jeszcze Jeden" Brawo Iga !
Debel chwilowo zostawiam na marginesie...
1891czwartek, 08, październik 2020 16:17
Zbyszek
Nasza Polska,ale i Legijna tenisistka Iga Świątek idzie w turnieju Wielkiego Szlema jak burza,robiąc nie tylko furorę wynikami,ale przede wszystkim samą grą, która jest kwintesencją piękna kobiecego tenisa. Argentynka wzniosła się na najwyższy swój poziom gry,ale było to o dużo za mało na Świątek. Iga tym razem demolowała Podoroską serwisem tak pierwszym jak i nawet drugim, przełamywała jej serwisy z dziecinną łatwością, a przy tym nie straciła mocy , szybkości i precyzji w innych zagraniach. Iga nawiązuje swą grą do najlepszych i sławnych poprzedniczek. W finale zagra .albo z 30-letnią Czeszką Petrą Kvitovą,albo z 22 letnią Amerykanką Sofią Kenin. Kenin to młoda gwiazda, która w tym roku wygrała Australian Open i była w IV rundzie US Open. Nie jest wysoka i jej siłą jest wybieganie, cierpliwość i stała zmiana kierunku zagrań. Z kolei Petra jest bardziej utytułowana ,bo wygrała 2 razy Wimbledon (2011 i 2014),ale w 2106 roku została bardzo poważnie ranna nożem w lewą rękę i walczyła najpierw o powrót na kort,a potem o wyniki. Czeszka jest tenisistką , która ma perfekcyjnie opanowaną technikę gry, jest leworęczna i wyśmienicie operuje forhendem . Znana jest ze swojej nieprzywidywalności, zarówno jeżeli chodzi o to co i jak zagra,ale i z załamań poziomu gry nie tylko w turnieju,ale i w trakcie meczu. Jest chyba za wrażliwa i przez to niezbyt stabilna emocjonalnie. Z kolei Kenin to psychiczna moc, która kilka razy pozwalała jej wygrywać "przegrane" mecze.
Z punktu widzenia wyniku wolałbym ,aby Świątek zagrała w finale z Kenin, która woli defensywę i ma problemy z przejęciem i zachowaniem inicjatywy w meczu. Z kolei dla piękna gry to mecz z Kvitovą byłby na pewno podarunkiem dla oczu. Lecz byłaby ona znacznie trudniejszą rywalką. Dowiemy się która z nich zagra w finale po godz. 17-tej.
Nadal obawiam się jednak czy najtrudniejszą przeszkodą dla Igi nie będzie zmęczenie.
1890środa, 07, październik 2020 12:40
Zbyszek
Złośliwość rzeczy martwych nie zna granic. Najpierw obawiałem się,że nie zdążę na mecz Świątek , gdyż byłem umówiony u lekarza na 16.30 , po uprzednich dwóch badaniach na miejscu,ale zmieniono zasady przyjęć i ostatecznie dostałem się o 18.30. Okazało,że Schwartzman z Thiemem jeszcze grają, no to dwa sety obejrzałem,ale nie bardzo było co, bo obaj byli wycieńczeni jak dwaj bokserzy słaniający się na nogach i walący na oślep cepami. Wreszcie wyszła Iga z Włoszką. Obejrzałem pierwszego seta bez niepokoju, bo Polka miała niewielkie problemy z bardzo poprawną defensywą Trevisan,ale wiedziałem,że gra pod bardzo silny wiatr i w II secie grając z wiatrem da rywalce popalić. Ale II seta na żywca nie obejrzałem ( dopiero dziś z odtworzenia ) bo UPC odmówiło współpracy i wyłączyło i telewizję i internet i telefon. Zdążyłem się jeszcze wdjablić na komentatorów, bo fachowo to im do pięt nie dorastam ,ale liczyć to jeszcze umiem. Otóż wyliczyli oni,że Trevisan spędziła na korcie więcej czasu niż Świątek. Było dokładnie odwrotnie, bowiem zapomnieli,że Iga gra jeszcze debla. Mało tego nie dodali,że nasza tenisistaka nie miała od początku turnieju,ani jednego dnia wolnego,a jej przeciwniczki we wczorajszym ćwierćfinale i jutrzejszym półfinale (mecz ok.15.00) grały w rytmie co drugi dzień. Na szczęście wcześniej oglądnąłem sobie spotkanie ( drugie w tym turnieju) Argentynki Nadii Podorskiej ( chyba polskiego pochodzenia) tym razem z Ukrainką Svitoliną rozstawioną z numerem 3. Pierwszy mecz Podorskiej w życiu obejrzałem w I rundzie z mocną Chinką Wang ( ma bardzo korzystny bilans z Radwańską ). Przeżyłem szok poznawczy , bo przecież Argentynka to kwalifikantka i 131 w rankingu WTA ,a zademonstrowała mierzony serwis, bardzo dobre drop shoty i stosowany przez wielu mężczyzn prosty top spin ( tym zagraniem Sandgren ograł w I rundzie Hurkacza), Pomyślałem sobie,że po kwalifikacjach, w których ograła naszą Fręch) poszła siłą rozpędu i że nawet ślepej kurze trafi się ziarno. A ona wczoraj ograła w 2 setach Svitolinę, która na 21 drop shotów odebrała tylko 3,a na prawie 30 odbiorów top spinów ponad połowa wylądowała w sieci. Argentynka gra bardzo podobnie do Świątek , ofensywnie, bezkompromisowo , stosuje tylko te zagrania która umie prawie na pamięć. Będzie bombardowanie. Nasza tenisistka jest bardziej wszechstronna, bowiem ma precyzyjniejszy i silniejszy return, jej forhendowe drajvy wzdłuż linii są prawie nie do odbioru , a bite z boczną rotacją crossy sieją spustoszenie w obronie każdej rywalki. Natomiast cały czas jest obawa, czy przy tej ilości i intensywności meczów Igi starczy jej jeszcze sił. Byłbym dużo spokojniejszy o wynik, gdyby grała jednak ze Svitoliną, gdyż Ukrainka ze swoim defensywnym stylem gry byłaby poręczniejszą przeciwniczką.
1889wtorek, 06, październik 2020 22:39
Zgred Maruda
Iga - jeszcze dwa! Brawo!
1888wtorek, 06, październik 2020 20:59
O 21.00
1887wtorek, 06, październik 2020 09:59
Zbyszek
Mecz Igi Świątek (Legia górą) dziś ok. godziny 18.00.
1886poniedziałek, 05, październik 2020 09:24
Zbyszek
Iga Świątek zagra w ćwierćfinale z nieliczoną 27-letnią Włoszką Martiną Trevisan. Trevisan do turnieju dostała się przez kwalifikacje , ale w dotychczasowych rundach wyeliminowała same rozstawione zawodniczki,w tym w ostatniej rundzie 29 letnią Holenderkę Bertens w dwóch setach. Włoszka gra zaskakująco dobrze w defensywie, jest szybka, zwrotna, nie popełnia prawie wcale niewymuszonych błędów. Teoretycznie dla Polki to wymarzona przeciwniczka, gdyż nasza tenisista znakomicie czuje się w ataku . Jeżeli Świątek zagra chociaż na 50% tego co grała z Halep to wygra. We wtorkowym meczu ona sama może być swoją największą rywalką,a to z dwóch powodów. Iga jest młodą zawodniczką, która nie ma utrwalonej wysokiej wydolności i trudy turnieju, zmęczenie może się ujawnić. Ja nie bardzo rozumiem decyzji,aby obok singla grała dodatkowo debla.Po wtóre Świątek gra w FO na ogromnej koncentracji i popełnia minimalną ilość niewymuszonych błędów. Ale pamiętamy z wielu jej meczów,że oprócz wielu winerów potrafiła mieć jeszcze więcej nieudanych zagrań. Żeby daleko nie sięgać to w meczu z Azarenką miała 35 wygranych zagrań,ale aż 50 baboli.
Ja oczywiście wierzę ,że wygra kolejne spotkanie,bo grała dotychczas fenomenalnie,ale licho nie śpi. Największym atutem Polki jest niesamowicie szybka ręka. Zagrywa piłki z krótkiej ręki ,z podcięcia, nadaje im szybkość w granicach 190-200 km/godz, a do tego silną zewnętrzną rotację boczną. W historii ostatnich kilkunastu lat taką moc pokazywały tylko Serena Williams, Szarapowa, Azarenka, Kuźniecowa i Pawluczenkowa ( były o tzw. koszmary Radwańskiej) , ale one grały tylko liftem,a nie tenisem rotacyjnym. Oglądanie tenisa w wydaniu Igi to czysta radość.
1885niedziela, 04, październik 2020 12:18
Zgred Maruda
Brawo! Brawo! Brawo! Iga Świątek
1884niedziela, 04, październik 2020 12:18
iocosus
Kocham małolatę, ależ się smarkula zrewanżowała. Zemsta jest rozkoszą bogów!
1883niedziela, 04, październik 2020 12:17
Zbyszek
Tym razem bombardowania Igi Świątek nie wytrzymała faworytka FO , zeszłoroczna triumfatorka, rozstawiona z numerem 1 Rumunka Simona Halep. Polka w tym turnieju gra w innej lidze. Gra fenomenalnie. Halep po przegraniu do 1 pierwszego seta w drugim rzuciła wszystkie siły i umiejętności na szalę. Na każdą inną tenisistkę by wystarczyło,gdyż Rumunka to mistrzyni gry na kortach ziemnych,ale nie na Świątek.Nasza tenisistka była prawie cały czas w ataku, to ona ustawiała grę ,a jej zewnętrznie rotowane forhendowe crossy były nie do odbioru. Mało tego wygrała większośc wymian. Chapeau bas!.
Teraz w ćwierćfinale spotka się albo z rozstawioną z numerem 5 Holenderką Kiki Bertens,albo z Włoszką, która jest 159 w WTA Martiną Trevisan , która pokonała już di Girgii i Amerykankę Gauf.
1882piątek, 02, październik 2020 16:00
Zbyszek
Jutro rozpoczyna się kolejna edycja Giro .Wyścig w tym roku przez pierwszy tydzień miał rozgrywać się na Węgrzech,ale wiadomo koronawirus. Rozpocznie się 3 etapami na Sycylii , a zakończy 24 października w Mediolanie. Tym razem będzie kilka etapów dla sprinterów.
Zaczyna się czasówką ( 15 km) z Monseale do Palermo. W pierwszym tygodniu warto zwrócić uwagę na 3 etap z metą na Etnie oraz na 5 etap ze sztywnym podjazdem pod Valcio di Mintescaro ( 1618 mnpm). W drugim tygodniu ważne będa dwa ostatnie etapy : czasówka (34 km) z Conegliano do Valdobbiadene oraz górski etap do Piancavello. Ostatni trzeci tydzień to 3 bardzo trudne wysokogórskie etapy :
- 17 (203 km) z podjazdem pod Madonna di Campiglio oraz dwiema premiami górskimi I kategorii,
- 18 (207 km) z 4 premiami górskimi I kategorii, w tym podjazd na Posterio Stiufserjoch ( 2758 npm - dach wyścigu) oraz metą na podjeździe do Laglo di Cancano,
- 20 (198 km) z podjazdem do mety w Sestriere oraz 4 premiami górskimi I kategorii , w tym wjazdem na przełęcz Colle della Angello ( 2744 npm).
Tegoroczne Giro nie ma faworytów. Wszystkie grupy to co miały najlepszego wysłały na "Wielką Pętlę", więc we Włoszech wystartuje w najlepszym razie drugi garnitur.
Z bardziej znanych zawodników , którzy powinni odegrać główne role w klasyfikacji generalnej można wymienić : Francois Bidarda ( nr startowy 1) z AG2R, Jakuba Fugslanga (21) i Miguela Lopeza (25) z Astany, Pello Bilbao ( 33) Bahrain Mc Laren, Rafała Majkę (57) z Bory Hansgrohe, Ilnura Zakarina (61) z jeszcze ( do końca roku) polskiej grupy CCC, Seana Bennetta ( 91) z Pro Cykling, Simona Yatesa (131) z Mitchelton Scott, Gerainta Thomasa (161) z Ineos Grenadiers, Stevena Kruijswijka ( 171) z Jumbo Visma, Wilco Keldermana ( 181) z Sunweb, nie do zdarcia Vincenzio Nibalego ( 191) z Trek Segafredo oraz Diego Ulissiego (201) z UAE Emirates.
Poza Majką z Polaków wystartują : Maciej Bodnar (53) i Paweł Poljański ( 58) z Bory Hansgrohe oraz Kamil Małecki (64) i Kamil Gradek ( 65) z CCC.
1881piątek, 02, październik 2020 12:49
Zbyszek
Kolejna rywalka Igi Świątek odesłana z turnieju w Paryżu z kwitkiem. Iga gra jak natchniona. Jej dzisiejsza rywalka Eugenie Bouchard z Kanady umie grać w tenisa . Przed 6 laty była 5 w WTA,ale dla naszej tenisistki była tylko bladym tłem. Właściwie to tylko na poziomie Polski funkcjonował jej return. Świątek uderza straszliwie mocno i szybko, jej pierwszy serwis ma ponad 200 km/godz. co u kobiet jest ewenementem. W dzisiejszym meczu kilka razy liftowane crossy Igi były tak szybkie,że Bouchard nie była w stanie zareagować. Powtórzyła zeszłoroczny wynik z FO i z tegorocznego AO. W IV rundzie czeka na nią albo znana ( 2 WTA) Rumunka Simona Halep ubiegłoroczna zwyciężczyni FO ,albo uznawana za wschodzącą gwiazdę tenisa 19 -letnia Amerykanka Amanda Anisimova (29 WTA). Wszyscy upatruję wygraną Halep ,ale Anisimova grająca jak wierna kopia Szarapovej łatwo skóry nie odda. Mecz dziś ok. 13.30.
PS. Przed Igą szalenie trudna przeprawa. Halep rozbiła Anisimovą w niecała godzinę. W zeszłorocznym FO Rumunka pokonała Świątek po 45 minutach.
1880środa, 30, wrzesień 2020 15:44
Zbyszek
Iga Świątek nie zatrzymuje się w biegu. Tym razem jej ofiarą padła, mocno doświadczona (34 lata) Tajwanka Su Wei Hsieh. Tajwanka ma na rozkładzie , chociaż po raz, wszystkie najlepsze tenisistki ostatnich 15 lat ( poza Sereną). Taktyka i jej wykonanie przez Polkę po raz wtóry fascynujące, tym bardziej,że Hsieh na początku II seta zagrała tenis życia. W III rundzie zagra z Kanadyjką Eugenie Bouchard ,przed 6-7 laty uznawaną za największy młody talent tenisa kobiecego.Potem słuch o niej zaginął,ale ostatnio wraca do poważnego grania i jest blisko pierwszej setki WTA ( Iga jest 54).
Na jaw wychodzą nowe kwiatki związane z założoną przez Leśnodorskiego WSG
"Rozstanie Igi Świątek z Warsaw Sports Group nie przebiegło polubownie. Strony złożyły pozwy do sądu. Przedmiotem sporu jest wysokość kwoty zadośćuczynienia"
https://sportowefakty.wp.pl/tenis/905052/tenis-byly-sponsor-igi-swiatek-i-spor-o-duze-pieniadze-w-gre-wchodzi-kwota-milio
Może jednak Mioduski miał rację ?
Może tylko odnośnie Tomasza Wiktorowskiego zapodam fragment dyskusji z tt:
Żelisław Żyżyński @ZelekZyzynski
Na spokojnie i na luzie: Tomasz Wiktorowski to najlepszy ekspert komentujący sport w Polsce. Zgadzamy się, prawda?
Sebastianas@Lygrys_Tygrys
Nie ma bata Panie Żelku, nie przejdzie; jak znam Polaków to każdy będzie miał inne zdanie, tak jak o komentatorach piłki nożnej, czy skoków; fachowość niekiedy musi ustąpić elegancji, wdziękowi i budowaniu dramatyzmu!!! a czuł Pan dramatyzm dzisiaj?
Osobiście absolutnie w 100% zgadzam się z Żelkiem i mam świadomość, że nie ma bata, nie przejdzie.
Nadal wygrał Rolanda Garrosa po raz 13 i z wygranych łącznie 21 turniejami Wielkiego Szlema wyprzedził o oczko Rogera Federera. Djokovicz z 18 wygranymi jest trzeci.
@Iocosus.
Nie wiem czy zauważyłeś,ale ja piszę o pojedynkach tenisowych natychmiast po ich zakończeniu i je jakoś tam analitycznie oceniam. Podobnie zresztą jak piszę o piłce, boksie czy kolarstwie. Robię tak z dwóch powodów, po pierwsze,abym nawet bezwiednie nie był zasugerowany,a po drugie mam oczy i widzę i ma swój rozum i swoją wiedzę i ich używam. Więc jak napisałem jeszcze przed półfinałem,że Kenin gra schematycznie i przewidywalnie i że będzie łatwym łupem dla Świątek to nie dlatego,żeby obniżać jej rangę, bo to zwyciężczyni Australian Open, 6 w rankingu WTA i rozstawiona z numerem 4 ,ale dlatego,że tak jest. Kenin jest bardzo dobrą rzemieślniczką, jest wybiegana, dość szybka, znakomicie radzi sobie w wymianach zarówno wzdłuż jak i w poprzek kortu grając spoza kortu.Tylko,że ten schematyzm pozwolił trenerowi Igi na opracowanie zwycięskiego planu taktycznego. Oprócz silnie destrukcyjnego serwisu z rotacją wsteczną Świątek zagrała drop wolejem i anicrossem. Bardzo dobrze te super trudne wykonują tylko Federer i Nadal. Ty wiesz o co chodzi ,ale kibicom tenisa wyjaśnię co to za zwierzyna. Przy tzw. typowym skrócie (drop shot) czyli zagraniu piłki po jej odbiciu się od podłoża z nadaną rotacją wsteczną ( najlepsi grają 30 tys, obrotów na minutę ) spada ona jak najbliżej siatki po stronie rywalki. W przypadku skrótu wolejowego piłka jest uderzana natychmiast z powietrza mając często powyżej 40 tys, obrotów. Przy takim zagraniu dokładnie wykonanym szansa na odbicie piłki przez rywalkę jest minimalna i Kenin do drop volleyów w ogóle nie próbowała dobiec. Z kolei anticross niszczył tę regularność jaką Kenin demonstrowała w wymianach. Polega on na tym,że w wymianach wzdłuż kortu jedna z rywalek błyskawicznie zmienia kierunek zagrania na poprzeczny. Jeżeli tak zagrana piłka trafi na półkort to jej poprawne , trudne odbicie jest prawie niemożliwe. Gdyby Kenin nie grała schematycznie w sposób opisany to nikt by takich zagrań nie próbował.
Z kolei nie chcę deprecjonować niektórych tzw. fachowców jak Boris Becker, który też pomyślał dogmatycznie , pewno w ogóle nie analizując gry Igi no. Bo na papierze to Kenin była faworytką. Dla takiego laika jak ja nie była. Natomiast to co mówi Wiktorowski to zaświadcza o jego zawiści. Wybacz,ale jesteś naiwny sądząc,że wszyscy w tym grajdole ludzi związanych z PZT są szczęśliwi. Nie bo oni są tak ciężko pracują ,a tu jacyś niestowarzyszeni zagrali im na nosie. Ostrowski z kolei ma rację, tylko mówi o okresie w którym Mioduski niszczył tenis w Legii ,ale Igi nie udało mu się zniszczyć. Przy czym nie wiemy czy akurat jej te zawirowania z brakiem środków, miejsca do treningu itp.nie wyszły na dobre, nie zahartowały jej, nie uświadomiły,że może liczyć na siebie i najbliższych.
Lecz wybacz małą dygresję,a mianowcie ja chętnie podyskutuję z Tobą,a Ty mi wciskasz jakichś ludzi których ja nie znam,a którzy coś tam bąknęli. Z nimi nie dyskutuję. Dla Twojej wiedzy to toczyłem wielogodzinne dyskusje z Agnieszką Radwańską i Jerzym Janowiczem po których radykalnie obniżyłem skalę krytycyzmu wobec nich.Do tej pory zachowałem wielki szacunek dla "Isi" jako kobiety i sportowca.
I na koniec zamiast słuchać różnych "autorytetów" to ,może tak racz mnie wysłuchać
Finał według mnie najlepiej opisała sama Iga: "Nie czułam się na korcie tak solidnie jak w poprzednich rundach. Ale starałam się nie denerwować, nie chciałam pokazać rywalce słabości, sama za to zobaczyłam, że ona też popełnia błędy, też się denerwuje, że dla niej również to nie jest idealny dzień." I ten ostatni zwrot to raczej eufemizm, bo o finale nie wypada tak powiedzieć, ale obie panny zagrały jedno ze słabszych spotkań na RG. Nerwy je zjadły, z tym że ja myślałem podobnie jak Boris Becker że Kenin jako ta bardziej doświadczona z presją finału sobie poradzi, a tu się okazało coś przeciwnego. Rozkleiła nam się Sofia, a Iga w trakcie przerwy medycznej się odprężyła, ciśnienie zeszło, pojawił się uśmiech i było po zabawie. I w tym aspekcie to faktycznie Petra Kwitowa zapewne potrafiłaby lepiej wykorzystać sytuację, nerwy utrzymałaby na wodzy, tylko Zbyszku no niestety nie mogę się zgodzić że Kenin jest "schematyczna i przewidywalna" tym bardziej w zestawieniu z Kwitową. W czym Petra czuje się najlepiej wiadomo wszem i wobec kto trochę tenisem kobiecym się interesuje, a co zagra Kenin to nawet Tomasz Wiktorowski w komentarzu telewizyjnym przyznał się że nie wie. Jeżeli za wzorzec z Sevres nieprzewidywalności w damskim tenisie uznamy Agnieszkę Radwańską, to zdecydowanie bliżej do niej nie imponującej warunkami fizycznymi ale wszechstronnej rosyjskiej Amerykance, aniżeli wymiatającej bombami zza końcowej linii postawnej Czeszce.
Teraz jest mnóstwo wywiadów o Idze i w jednym z nich Paweł Ostrowski zasygnalizował że z tą metodyką prowadzenia Igi to wcale tak różowo nie było, grunt że kolejni trenerzy ją rozwijali z Piotrkiem Sierzputowskim wieńczącym dzieło. Moja przy tym refleksja jest taka, że ten Poland Garos 2020 jest być może bardziej istotny dla młodego trenera niż dla samej zawodniczki. Ona wcześniej czy później o ile jakaś kontuzja by tego nie udaremniła to tą lewę wielkiego szlema by zdobyła, tylko jeżeli później to nie wiadomo czy z obecnym trenerem. Teraz mamy potwierdzenie i klasy zawodniczki, ale i szkoleniowca. Do pierwszej porażki, zawodu, rozczarowania wynikiem Mistrzyni Rolanda Garosa, bo wówczas w naszym pięknym kraju "przychylne głosy" z pewnością się rozlegną. Ba, tym bardziej, że oczekiwania w tej chwili będą ogromne.
Co do Eugenii Bouchard to Iga onegdaj się przyznała że chciałaby się na niej wzorować ... ale chodziło na szczęście o styl gry.
Odnośnie debla, to również nie jestem zwolennikiem w przyszłości łączenia go z singlem na Wielkich Szlemach. Z tym że, pytany o niedostatki w grze Igi, Wojtek Fibak przymuszony, że skoro musi, to wskazał na wolej. I jeżeli Iga chciałaby się faktycznie jeszcze lepiej czuć w grze przy siatce, to nie ma ku temu lepszej drogi jak uskutecznianie debla. Idze chodzą Igrzyska po głowie, w przyszłym roku w Tokio, ale za cztery lata będą na ulubionej mączce w Paryżu. Debel, mikst to zwielokrotnienie szans na medal. Zatem rozdrabniania się nie lubię, wolałbym skupienie i koncentrację na singlu, ale być może na etapie rozwojowym, a na nim Iga jest jeszcze, to ten debel nie jest najgorszym z pomysłów.
No i cóż, o ile covid planów nie pokrzyżuje, to przed AO 2021 trzeba będzie założyć oddzielny wątek dyskusyjny pod otwierającym go artykułem. A w tym sezonie, to chyba tylko pozostało rozstrzygnięcie na kogo zagłosować w plebiscycie na Sportowca Roku.
Dysputę czas chyba zacząć , bowiem świętować niebywały sukces trzeba,ale z umiarem , żeby przesytu nie było. Bo można nawet największy talent zagłaskać na śmierć - sportową, jak to wiele razy bywało.
O Świątek zasłyszałem pierwszy raz na początku czerwca 2017 roku kiedy to na Roland Garrosa była w finale debla. W następnym roku debla w Paryżu wygrała. Obejrzałem ją w lipcu 2018 roku w telewizji jak wygrała juniorski Wimbledon indywidualnie.Wydawała się wręcz stworzona na bardzo szybkiej nawierzchni trawiastej, gdyż grała ofensywnie, a jej piłki miały dużą szybkość.Natomiast repertuar uderzeń był dość ubogi. Ale miała to co ma do dziś,a mianowcie niesamowitą świadomość własnej gry,a więc wiedzę co i kiedy trzeba zagrać , aby skrzywdzić rywalkę. Wygrała silnymi swerwisami (mnóstwo asów) i forhendowymi drajwami wzdłuż linii. Pewno pamiętamy jak po tym Wimbledońskim sukcesie w dniu 09.08.2018 roku przed nieszczęsnym meczem z Dudelange fetowaliśmy Igę na naszym stadionie przy Ł3. Jeszcze wówczas była zawodniczką założonej przez Bogusława Leśnodorskiego na początku 2013 roku klubu Legia - Warsaw Sport Group , przekształconego w WSG Academy Legia. Kiedy Mioduski rozwiązał WSG i założył fikcyjne Legia Tenis sp. z oo. Świątek opuściła to bractwo. Stała się zawodniczką niestowarzyszoną. Głównym sponsorem została firma Lexus, stroje i obuwie szykuje Asecs,a rakietki Prince. Wraz z nią odeszło grono trenerów , którzy wyłowili wiele talentów. Zaznaczyć wypada,że trenerki, które pracowały w Legii WSG twierdziły,że wśród dziewcząt było kilka bardziej utalentowanych ruchowo od Igi,ale nie wytrzymały reżimu treningowego.Świątek doznała też poważnej kontuzji stopy, którą leczyła ponad pół roku,a która odezwała się we wrześniu 2019 roku i przerwała jej starty.
Od początku swej kariery Świątek była prowadzona metodycznie, planowo i celowo w kierunku poprawy i utrwalenia umiejętności technicznych gry i dopiero poprzez nie do sukcesów. Mówiąc wprost Iga była szykowna na mistrzynię. Są tenisistki takie jak np. Linetty, która spina się,aby zajść jak najwyżej w turniejach niższej rangi i ciułać punkty, żeby być jak najwyżej w rankingu WTA,ale ona gra tak samo od 10 lat i w turniejach Masters i Wielkiego Szlema się nie liczy. Odwrotnie robiła Świątek, której udział w turniejach niższej rangi był potrzebny do sprawdzenia skuteczności kolejnych wytrenowanych zagrań. Nie sięgając do historii to miesiąc temu w Rzymie Iga odpadła z nieliczoną Holederką Rus. Napisałem wówczas,że rywalki nauczyły się stopować silne serwy i zagrania wzdłuż linii Igi stosując prosty return , zagrywając piłki nie na boki kortu oraz atakując wysokimi kozłami piłek. Świątek w tamtym meczu z kolei sondowała skutecznośc swych nowych zgrań , a więc czopowych serwisów (udane), drop shotów ( udane), crossów z rotacją boczną ( bardzo udane), topspinów ( nieudane) ,passing shotów ( nieudane) , slajsów i drajvów wzdłuż linii ( udane). Wyposażona w tę wiedzę, o to co umie na pewno zagrać, wyszła na korty,aby podbić Paryż. Jej poziom umiejętności był znacznie wyższy niż miejsce w rankingu WTA.
W Paryżu to ona zaskakiwała rywalki znakomitą taktyką obliczoną na uniemożliwienie im zaprezentowanie tego co grają najlepiej , aby samej czynić ich obronie jak najwięcej szkód. Generalnie kluczem do triumfu był jej skuteczny serwis ( poza finałem). Właściwie nie miała asów ,ale o efektywności tego zagrania świadczy fakt,że tylko raz rywalka ( Kenin) zdołała ją przełamać. Ona grała mierzonym serwisem czopowym ( rotacja wsteczna), który jest bardzo trudnym zagraniem,ale dobrze wykonany jest silnie destrukcyjny dla każdej rywalki, która nie może dać mocnego returnu i musi , jak się uda tylko piłkę przebić. Taki serwis ma i tę zaletę,że tak samo groźny jest zarówno pierwszy jak i drugi.Taktyka na każdą rywalkę poza tym była inna, a każda miała na celu wykorzystanie słabości.: Vondrousovą rozbiła agresywnymi bocznym slajsami i drajvami, Hsiech długimi liftowymi piłkami granymi na koniec kortu, Bouchard regularnością zagrań w poprzek kortu, Halep ( koncert tenisa, bajeczny poziom gry ) crossami z boczną rotacją oraz drop shotami, dwie kwalifikantki Trevisan i Podoroską , które umiały tylko grać topspinami,wyrzuceniem ich agresywną grą poza kort. Najlepszy tenis Iga zaprezentowała w meczu z Halep.
Finał Turnieju Rolanda Garrosa nie stał na wysokim poziomie. Mam satysfakcję,że przed nim napisałem,że Świątek powinna każdą z półfinalistek ograć,ale zdecydowanie łatwiejszą rywalką jest schematyczna i przewidywalna Kenin. Nie wiedziałem,że Kvitova nie wyleczyła skutków strasznych ran jej zadanych w lewą rękę. W półfinale widać było jak płacze z bólu i jak nie panuje nad tą ręką, którą gra. Kiedy oglądaliśmy takim trochę okiem analitycznym grę Igi to łatwo mogliśmy dostrzec,że ona nie stosowała żadnego zagrania na przeczekanie. Albo były to winery ,albo zagrania demolujące obronę rywalek i zmuszające je do byle jakiego przebicia piłki. W finale nasza tenisistka po łatwym wygraniu 3 gemów po raz pierwszy zaczęła grać alibi i natychmiast zrobił się remis. Kiedy znowu przejęła inicjatywę i wzmogła agresję to zwyciężczyni tegorocznego Australian Open była bez szans. A wykończyła ją nowymi zagraniami, których wcześniej nie pokazywała, mianowicie drop volleyami i antycrossami.Oba zagrania trudno przewidzieć i aby je odebrać to trzeba mieć błyskawiczny start do piłki i pewno Kenin naciągnęłą sobie miesięc czworogłowy. Ale ten drobny uraz nie miał najmniejszego wpływu na losy finału. Kenin od stanu 3:3 w I secie była dla Polki tłem.
Reakcja bydła , które nie wiedziało dotąd,że tak szlachetna gra jak tenis istnieje,na przerwę medyczną dla Kenin jest oburzająca i przerażająca. Jako pierwsi zapijaczone mordy otworzyło piłkarkie chamstwo, któremu się wydaje,że każdy sport polega na znieważaniu przeciwnika , wyzywaniu go, opluwaniu itd,. Te chamy niczym się nie różnią. Taką samą w wyciągniętą z szamba hołotą są prezesi, trenerzy, piłkarze i ich kibole.Tenis jest sportem szalenie kontuzjogennym i przerwy medyczne wliczone są w samą istotę gry, są jej częścią. Iga Świątek w swojej krótkiej karierze już ze 20 razy korzystała z takich przerw. Mówiąc wprost, obsrana i zapluta jadem trzoda niech siedzi w chlewie,bo tenis bez niej jak się obywał to i się obejdzie.
Co dalej?. Dobrze,że Iga zakończyła tegoroczne starty , po to,aby się zregenerować , zrobić remanent i ustalić strategię rozwoju.Moim zdaniem pierwszą refleksja powinna być rezygnacja z debla i mixta. Żadna bowiem z czołowych tenisistek nie rozdrabnia się ,ale koncentruje cały wysiłek na prestiżowej i dochodowej grze singlowej. Uważam,że przed Świątek dwie rozstajne drogi. Albo pójdzie śladami Eugenii Bouchard,albo Sereny Williams.
Przypomnijmy,że w 2014 roku 20 letnia Kanadyjka zrobiła furorę wynikami ( półfinał w Australian Open i French Open oraz finał w Wimbledonie).ale przede wszystkim piękną , odważną grą i urodą. Natychmiast znaleźli się sponsorzy, którzy postanowili na jej walorach kobiecych i popularności zarobić : wywiady, okładki , zdjęcia w skąpych strojach,obowiązkowy Play Boy, próby bycia modelką , portale randkowe itd. Tenis zszedł na daleki plan,a rynek medialny i show biznes ją wypluł. Druga droga przeciwstawna to Serena Williams.Ona sprowadza się ona do tytanicznej pracy, stałego doskonalenia gry, prowadzenia sportowego trybu życia i uczynienia celem bycia w sporcie wygrywania każdego turnieju. Kiedy pogratulowano już przecież starszej Serenie udziału po raz enty w półfinale Turnieju Wielkiego Szlema ona odparła,że traktuje to jako porażkę, bo wystartowała po to , aby wygrać.
Niezależnie od tego jak się losy Igi potoczą to dopóki będzie w tenisie to dotychczasowa sielanka się skończy.Poziom wymagań zdecydowanie wzrośnie. Ci sami, którzy dziś tak nieprzytomnie komplementują,przy pierwszym niepowodzeniu zaczną wylewać kubły pomyj. Tak jak to jest z piłkarzami,że ta gromada skretyniałych pismaków nie wali w idola,ale leczy swoje kompleksy i swoje spierdolone życie. Trudno się będzie od tych wesz uwolnić.
I na koniec muszę pochwalić Grupę Discovery, która kategorycznie odmówiła reżimowej szczujni przekazania sygnału z transmisji finału singla pań w Paryżu. Bowiem ta bolszewicka banda pasożytów wykorzystała by okazję do szerzenia rasizmu, szowinizmu i homofobii oraz nienawiści.Sygnał dostał tylko TVN. Brawo Discovery, które wie co to honor i szacunek dla praw człowieka.
* o teraz jest poprawnie
Dziś jest czas na ŚWIĄTKOWANIE. Tuszę,że jutro podejmiemy pogłębimy dyskusję.
Co do "Małolaty" i "Smarkuli" mam nadzieję identyczną jak Tomasz Wiktorowski że to dopiero początek pięknej drogi. Iga jazda!
Odnośnie samego finału, to była "wojna nerwów" i Iga ją wygrała. Uff!. Kenin moim zdaniem psychicznie pękła i to było ważniejsze od kontuzjowanej nogi. Szykuję się na kolejne mecze z Halep, Osaką, Andreescu, Azarenką w kolejnych szlemach.
Ja wychowany w siermiężnych czasach PRL mogłem tylko marzyć,że ktoś, kiedyś wygra taki turniej. Tak jak marzyłem,aby jakiś Polak wygrał Formułę 1 i aby któryś z kolarzy wygrał jakiś wielki Tour.
Na razie Iga spełniła moje i wielu tysięcy marzenie.
W każdym razie dla ochłody głos Borisa Beckera: "Iga Świątek jest niesamowicie mocna. Jestem przekonany, że jeszcze wiele razy będzie o niej głośno. Ale finał wygra Kenin. Świątek w półfinale była o klasę lepsza od Nadii Podoroskiej, a Kenin grała trochę nerwowo przeciw Petrze Kvitovej. Ale Kenin już grała o wielkoszlemowy tytuł i go zdobyła, a Świątek nie. To może być kluczowa różnica. Moim zdaniem mentalnie mocniejsza będzie Amerykanka"
No i dołączam się całym sercem do porannego apelu Piotra Sierzputowskiego: "Wsparcie, niezależnie od wyniku końcowego! To będzie kluczowe w najbliższych godzinach."
Jazda Iga!
Spojrzyj na to z innej perspektywy, takiej mniej zazdrosnej o jedno ze swoich ulubionych sportowych dzieci . Powiem,że ja także miewam takie uczucia niedocenienia,że oto interesuję się tym tenisem tak od 56 lat co najmniej, oglądam te turnieje,a od co najmniej 7 lat piszę na tej stronie o każdej większej imprezie lub o sukcesach Polek i Polaków,a tu nagle chmara ludzi, którzy pojęcia o tym sporcie nie mają rzuciła się,aby ogrzać swe skundlone nienawiścią do sportu cielska w słoneczku naszej tenisistki.. I też mam tę taką niechęć do dzielenia się .Teraz też wyliczają i zazdroszczą ile to to młode dziewczę zarobiło, jak by nie rozumiejąc,że nie jest jej "winą'" ,że tyle w tych wielkich turniejach płacą.
Jednak niezależnie od takich odczuć to ta popularyzacja tenisa ziemnego jest ze wszech miar wskazana. Nie tylko jako samego sportu ,ale i jako nośnika wartości uniwersalnych, dziś zanikających takich jak szlachetność, honor, szacunek dla przepisów, dla rywali oraz dla zasad i reguł fair play.
Współczuję Idze, wygra RG euforia w narodzie i świątekmania do urzygu, przegra - płacz i zawodzenie.
Natomiast gdy Paweł Wilkowicz stwierdza: "Przecież to jest w ogole niepojęte. Mecze Igi wyglądają tak jakby na świecie trenowała w pandemii tylko ona. No, Kwitova jeszcze ale tu chcemy przecież finału z Sonia Kenin" - to zaznaczę że ja takiego finału nie chciałem. Z Kwitową siła ognia na korcie byłaby podobna po obu stronach siatki, natomiast mobilność Igi zdecydowanie większa. Z Kenin jest już inaczej, bo niestety jeżeli któraś z tenisistek miałaby wykorzystać jakąś słabszą dyspozycję dnia Igi, rozregulować ją, to jest nią ktoś taki jak Sonia. Moim zdaniem nie w półfinale ale w ćwierćfinale z Włoszką Iga wyszła na kort jednak trochę poddenerwowana, poradziła sobie ale ktoś z większym doświadczeniem wielkoszlemowym i z większym zasobem umiejętności tenisowych mógłby to wykorzystać. Kimś takim może być Sonia Kenin. Bardzo niewdzięczna rywalka, która na dodatek w RG rozkręca się z meczu na mecz.
Nasi komentatorzy z Eurosportu w trakcie półfinału Czeszki z rosyjską Amerykanką obrzydzali jak mogli familię Keninów, a przede wszystkim papę Kenina. Trochę mało eleganckie, onegdaj bardzo kibicowałem Jelenie Dokić która miała swoje problemy z despotycznym, autorytarnym i toksycznym tatą. Tu na razie jeszcze jest symbioza rodzica z córką, ale punkty na korcie za sympatie i antypatie nie będą przyznawane.
Odnośnie gry Igi w deblu, to akurat w tym roku problemu chyba nie ma. Cykl turniejów zaburzony pandemią, znużenia być nie powinno, jest entuzjazm po wygranych, zatem zamiast piątkowego obowiązkowego treningu można na luzie rozegrać debla. Przy tym głowa nie będzie myślała o finale w singlu i bardzo dobrze. Nastawienie mentalne, nerwy trzymane na wodzy, będą kluczem do sobotniego finału. Generalnie to jakimś fanem łączenia singla z deblem nie jestem, lepiej kumulować energie, skupiać się na jednym celu, ale tu chyba nie powinno być z tym problemu.
6:1, 6:2 z Vondrousovą w 1 h i 5 min.
6:1, 6:4 z Hsieh w 1 h i 8 min.
6:3, 6:2 z Bouchard w 1 h i 15 min.
6:1, 6:2 z Halep w 1 h i 9 min.
6:3, 6:1 z Trevisan w 1 h i 20 min.
6:2, 6:1 z Podoroską w 1 h i 10 min.
???
Pokuszę się o jeszcze jedną refleksję, otóż bez względu na wynik finału, dla Igi dla jej dalszego rozwoju, dla możliwości rozgrywania innych wielkoszlemowych finałów najważniejszy był ten mecz z Halep. Po nim już wiadomo, że jak Iga zagra "swoje" na optymalnym poziomie to jest w stanie rozbić każdą tenisistkę bez względu na jej formę. Za ten jeden mecz, oddałbym wszystkie inne. No i następny mecz z Halep będzie "na żyletki", w ten sposób powstają klasyki tenisa, legendarne rywalizacje wspominane po latach.
W każdym razie finał będzie godny.
Debel chwilowo zostawiam na marginesie...
Z punktu widzenia wyniku wolałbym ,aby Świątek zagrała w finale z Kenin, która woli defensywę i ma problemy z przejęciem i zachowaniem inicjatywy w meczu. Z kolei dla piękna gry to mecz z Kvitovą byłby na pewno podarunkiem dla oczu. Lecz byłaby ona znacznie trudniejszą rywalką. Dowiemy się która z nich zagra w finale po godz. 17-tej.
Nadal obawiam się jednak czy najtrudniejszą przeszkodą dla Igi nie będzie zmęczenie.
Ja oczywiście wierzę ,że wygra kolejne spotkanie,bo grała dotychczas fenomenalnie,ale licho nie śpi. Największym atutem Polki jest niesamowicie szybka ręka. Zagrywa piłki z krótkiej ręki ,z podcięcia, nadaje im szybkość w granicach 190-200 km/godz, a do tego silną zewnętrzną rotację boczną. W historii ostatnich kilkunastu lat taką moc pokazywały tylko Serena Williams, Szarapowa, Azarenka, Kuźniecowa i Pawluczenkowa ( były o tzw. koszmary Radwańskiej) , ale one grały tylko liftem,a nie tenisem rotacyjnym. Oglądanie tenisa w wydaniu Igi to czysta radość.
Teraz w ćwierćfinale spotka się albo z rozstawioną z numerem 5 Holenderką Kiki Bertens,albo z Włoszką, która jest 159 w WTA Martiną Trevisan , która pokonała już di Girgii i Amerykankę Gauf.
Zaczyna się czasówką ( 15 km) z Monseale do Palermo. W pierwszym tygodniu warto zwrócić uwagę na 3 etap z metą na Etnie oraz na 5 etap ze sztywnym podjazdem pod Valcio di Mintescaro ( 1618 mnpm). W drugim tygodniu ważne będa dwa ostatnie etapy : czasówka (34 km) z Conegliano do Valdobbiadene oraz górski etap do Piancavello. Ostatni trzeci tydzień to 3 bardzo trudne wysokogórskie etapy :
- 17 (203 km) z podjazdem pod Madonna di Campiglio oraz dwiema premiami górskimi I kategorii,
- 18 (207 km) z 4 premiami górskimi I kategorii, w tym podjazd na Posterio Stiufserjoch ( 2758 npm - dach wyścigu) oraz metą na podjeździe do Laglo di Cancano,
- 20 (198 km) z podjazdem do mety w Sestriere oraz 4 premiami górskimi I kategorii , w tym wjazdem na przełęcz Colle della Angello ( 2744 npm).
Tegoroczne Giro nie ma faworytów. Wszystkie grupy to co miały najlepszego wysłały na "Wielką Pętlę", więc we Włoszech wystartuje w najlepszym razie drugi garnitur.
Z bardziej znanych zawodników , którzy powinni odegrać główne role w klasyfikacji generalnej można wymienić : Francois Bidarda ( nr startowy 1) z AG2R, Jakuba Fugslanga (21) i Miguela Lopeza (25) z Astany, Pello Bilbao ( 33) Bahrain Mc Laren, Rafała Majkę (57) z Bory Hansgrohe, Ilnura Zakarina (61) z jeszcze ( do końca roku) polskiej grupy CCC, Seana Bennetta ( 91) z Pro Cykling, Simona Yatesa (131) z Mitchelton Scott, Gerainta Thomasa (161) z Ineos Grenadiers, Stevena Kruijswijka ( 171) z Jumbo Visma, Wilco Keldermana ( 181) z Sunweb, nie do zdarcia Vincenzio Nibalego ( 191) z Trek Segafredo oraz Diego Ulissiego (201) z UAE Emirates.
Poza Majką z Polaków wystartują : Maciej Bodnar (53) i Paweł Poljański ( 58) z Bory Hansgrohe oraz Kamil Małecki (64) i Kamil Gradek ( 65) z CCC.
PS. Przed Igą szalenie trudna przeprawa. Halep rozbiła Anisimovą w niecała godzinę. W zeszłorocznym FO Rumunka pokonała Świątek po 45 minutach.