Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1789piątek, 27, wrzesień 2019 07:22
@sektor
W tym samym, co wszystkich komentatorow w studio, w tym Kadziewicza.
Pozdrawiam
1788piątek, 27, wrzesień 2019 02:49
Senator
A ja wybrałem się na Ursynów aby obejrzeć mecz koszykarzy Legii z drużyną Niżny Nowogród z Rosji w ramach eliminacji do ligi mistrzów FIBA. Fajnie bo sala była prawie pełna co możne świadczyć o zainteresowaniu koszykówką warszawiaków.
Niestety od początku drużyna z Rosji miała przewagę. Nie było nawet
sytuacji że gdzieś w którejś kwarcie byłby remis. Cały czas próbowaliśmy gonić ale efektu nie było. Poszczególne kwarty (13:17, 13:16, 20:24, 15:15 a cały mecz zakończył się wynikiem 61:74.
Początek meczu budził nadzieje, Romaric Belemene popisał się raz za razem dwiema efektownymi czapami wzbudzając aplauz na widowni ale to było wszystko. Niestety w pierwszej połowie nie szło nam zupełnie przy rzutach z dystansu 3 udane próby na 10 przy sześciu rywala. Druga połowa pod tym względem była lepsza i w sumie osiągnęliśmy wynik podobny do Rosjan. My 8/20 oni 8/19.
Rosjanie zagrali bardzo dobrze w obronie i mieli Brandona Browna który wtedy kiedy było trzeba trafiał, w całym meczu zdobył 24 punkty. Można było bardziej powalczyć z Rosjanami tylko trzeba było popełniać mniej głupich błędów typu wyjście za linię boiska i notować mniej strat. Podanie wprost w ręce rywala to zwyczajnie dramat.
Rewanż już w niedzielę w Nowogrodzie . 13 punktów przewagi jednoznacznie wskazuje która drużyna awansuje do fazy grupowej ligi mistrzów FIBA.
Tu link do zdjęć jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć,
https://drive.google.com/folderview?id=151qHg6zfneyddeu8VdKfo8el2ZTlNoR8
1787czwartek, 26, wrzesień 2019 23:35
sektor212
Kibic60
W jakim elemencie gry zawiódł cię Kubiak?
1786czwartek, 26, wrzesień 2019 23:33
sektor212
Brawa dla Słowenii!!! Wykorzystali swoje atuty do bólu i zasłużenie wygrali. Również duże uznanie dla Polaków. W każdym tak długim turnieju musi przytrafić się jeden słabszy mecz. Mimo porażki jestem dumny z postawy naszych siatkarzy. Odnosiłem wrażenie, że Polacy czuli na parkiecie, że rywal tego wieczoru jest lepiej dysponowany. Mimo to w każdym secie walczyli do końca, zdobywając ponad 20 pkt. Jeszcze raz brawa za postawę.
Co zawiodło w naszej grze?
Zmorą okazało się drugie ustawienie, w którym seryjnie traciliśmy punkty. Mając Leona w drugiej linii (w ogóle nim nie graliśmy 6 strefą) nasza siła ataku okazała się za słaba. Kolejny mankament to dystrybucja ataku. Nie można wygrać meczu, grając 70% akcji lewym skrzydłem. Drzyzga już w meczu z Niemcami sypał dużo niedopieszczonych piłek. Dziś nie zagrał lepiej. Środkowym mocno zaniżał wystawę. Nasi atakujący nie przekonywali naszego rozgrywającego do częstszych wystaw na prawą stroną.
Reasumując, nie gramy paypa (tylko 3 piłki), mało gry środkiem (brak rozegrania na tzw. suwa), prawa strona mimo zmiany ciosa wciąż popełniająca błędy. Czyli pozostali na do gry Leon i Kubiak. Nasza gwiazda dość długo wchodziła w mecz, a Kubiak przy mniej precyzyjnym dograniu nie mógł za wiele wykręcić w ataku. Czy to w pierwszej akcji, czy w kontrataku męczyliśmy się stąd niska skuteczność ataku chyba była w granicach 40%. To za mało by wygrać z będącymi w znoszącej się formie Słoweńcami. Wygrana z Rosją dała im pozytywnego kopniaka, której dziś nie potrafiliśmy skutecznie się przeciwstawić. Ciekawi mnie jak trener pozbiera mentalnie naszych orłów na mecz o brąz.
PS. Naprawdę totalny idiota ułożył plan turniejów dla siatkarzy na 2019 r. W ciągu czterech miesięcy cztery turnieje. Debilizm, debilizm i jeszcze raz debilizm.
1785czwartek, 26, wrzesień 2019 22:52
Mamy kolejny dowód, ze w sporcie nie ma rzeczy oczywistych.
"Vital Heynen – mag czy szarlatan ?"
Ani mag, ani szarlatan
Ogromne rozczarowanie i zawód. szczególnie grą naszego kapitana i rozgrywającego.
Serwis Leona nie istniał. Wygrał zespół lepszy.
1784środa, 25, wrzesień 2019 10:05
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
Francja pewnie pokonała Włochy w trzech setach
(25:16, 27:25, 25:14), a Serbia uporała się z Ukrainą 3:2
(21:25, 25:23, 25:22, 19:25, 15:9)
w ćwierćfinale mistrzostw Europy siatkarzy. Półfinał między tymi drużynami jest zaplanowany w piątek w Paryżu.
O ile skołatani Włosi z Zajcevem nie byli w stanie zatrzymać Francuzów, o tyle trzeba szacunkiem oddać mecz Ukraińców., którym chyba zabrakło doświadczenia, ogrania. Ale z Serbami na poziomie pięciu setów "leszcze" nie grają...To bardzo ciekawa sytuacja, kraj podzielony, rozdarty wpływami Putina, a mimo to w sporcie potrafi pokazać pazur...przecież nie tylko w siatkówce.
Francuzi grając u siebie oczywiście zgaszą Serbów...Oni czekają tylko i wyłącznie na Nas mając z tyłu głowy eliminacje olimpijskie...które im zostały bardzo w pamięci.
Ale aby się to stało musimy pokonać będących w euforii Słoweńców, a akurat z nimi mamy "wiele rachunków krzywd" - do wyrównania.
Daleki jestem od przesądów, czy czarnej magii, ale...jeżeli Heynen ich odpowiednio nie nastawi, możemy się spodziewać wielkiego BOJU o finał...lub, w co wierzę zachowując na dobrym poziomie nasz odbiór ( tylko tak mogą nam zrobić krzywdę) wszystko co na parkiecie i na trybunach - może się skończyć szybko...
Jeśli do dobrego przyjmowania dodamy udane bloki...samolot do Paryża może grzać silniki
Łatwo to napisać...
Ale gdzieś, wybiegając do przodu - widzę ten finał z Francuzami.
A jeszcze gdyby na ich terenie, jeszcze raz pokazać wartość siły grania...
Co!? może bardziej smakować ? Croissanty, Trufle w kolorach...
No Nie - Żurek taki nasz pyszny.
1783wtorek, 24, wrzesień 2019 23:53
Senator
Ogólnie te pomysły aby organizować mistrzostwa w fafnastu krajach to lipa i tyle.
1782wtorek, 24, wrzesień 2019 12:54
Zgred Maruda
@sektor
Bardzo możliwe, przecież po wczorajszym rozstrzygnięciu z Rosją w Słowenii zapanował "szał niebieskich ciał"...
W/g Wikipedii mają jako kraj 20 szt. samolotów latających jedynie w Europie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Adria_Airways
Nie sądzę aby dostali odłamkiem wywrotki Thomasa Cooka...
Mały kraj, dość bogaty - raczej dużych strat nie będzie, a że przy okazji "uziemili" Polaków ...ot (pewnie) przypadek.
1781wtorek, 24, wrzesień 2019 11:49
sektor212
Zgred
Rozsądek i sport góra nad politycznymi gierkami. Brawo! To się rzadko zdarza.
Chłopak należy się specjalne traktowanie w nagłych przypadkach.
Słowenia - zadziwiająca zbieżność w czasie. Tak nagle bez żadnych wcześniejszych przesłanek, uprzedzeń czy informacji w mediach, słoweńskie linie lotnicze strajk rozpoczęli akurat dziś? Czyżby to zagranie w stylu Bułgarów na ostatnich MŚ?
1780wtorek, 24, wrzesień 2019 10:50
To może przy okaxji zapakują do samolotu obiecamy milion za mistrzostwo świata
1779wtorek, 24, wrzesień 2019 09:04
Zgred Maruda
Pięknie k...wa Pięknie
"Reprezentacja Polski w poniedziałek wieczorem pewnie ograła Niemców i we wtorek rano miała lecieć na półfinałowy mecz ze Słowenią do Lublany (mecz w czwartek o godz. 20:30). Okazuje się, że lot Polaków został odwołany z powodu strajków słoweńskich linii."
Premierze Morawiecki - kieruj samolot rządowy do Amsterdamu, Kuchciński mógł latać "po godzinach", teraz pomóc Mistrzom Świata należy (!)
I to w procedurach HEAD...
Pólfinał ze Słowenią zapowiada się wspaniale, bowiem oprócz Polaków kibice tej drużyny ratują frekwencje. Ciekawy jestem czy gospodarze staną na wysokości zadania i zapewnią nam odpowiednią ilość biletów ? O wynik jestem spokojny. Nie sądzę abyśmy popełnili tyle rażących błędów co Rosja
1777poniedziałek, 23, wrzesień 2019 23:36
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
...no i wybuchła pierwsza bomba(!) w półfinale w Lublanie zagramy z gospodarzami Słoweńcami. Jeśli ktoś narzekał na puste miejsca na holenderskich halach, to wypełniony po brzegi obiekt w stolicy Słowenii rekompensuje wrażenia wizualne i słuchowe.
Przyznam szczerze, że wolałbym abyśmy grali a rozchwianą Rosją, która na swoim poziomie zagrała tylko trzeciego seta. Zwycięstwo Słoweńców jak najbardziej zasłużone, zagrali bardzo dobrze. Złapali w grze to, co zawsze na Rosjan skutkuje czyli cios z zagrywki. Konsekwentne bombardowanie zagrywkami uniemożliwiło im możliwość normalnej, szybkiej gry, mnożyły się błędy, a to ich zawsze wyprowadza z równowagi, kiedy nie mogą kosić piłek po czwartych metrach...Nerwy Rosjan, błędy i konsekwencja w grze Słoweńców i mamy wielką niespodziankę, Rosjanie jadą do domu...
Słowenia - Rosja 3:1 (25:23, 25:22,21;25, 25:21)
Mam nadzieję, że drużyna Słowenii nie zagra z nami aż na takim poziomie. Mecze tego rodzaju bywają, niesione publicznością, adrenaliną ( kto nie lubi ograć Rosjan), ale bardzo trudno je powtórzyć... a i do wypełnionych, buzujących hal Polacy są przyzwyczajeni. Niemniej jednak stopień trudności podniósł się i to zdecydowanie.
O meczu Polaków napisał kolega sektor, ja jedynie dodam, że ten mecz urodziwy nie był, był bardziej siermiężny błędami po obu stronach. Nasza przewaga to blok i atak, który zaczął funkcjonować po uspokojeniu odbioru...i skutecznym "przykryciu" w odbiorze Leona. Niemniej Niemcy pokazali z czym mamy największe kłopoty...
Nie wykorzystali tego elementu, gdyż ryzykując trudną zagrywkę, całymi seriami ją psuli.
Gdyby jeszcze mieli ze trzech Grozerów, pewnie byłyby ponad trzy godzinne pięciosetowe męki...ale Glozer był - tylko jeden.
Polska - Niemcy 3:0 (25:19, 25:21, 25:18)
1776poniedziałek, 23, wrzesień 2019 22:03
sektor212
Leon show!
Dziś Niemcy zmusili nas do dużego wysiłku. Zgred trafnie przestrzegał, że ten mecz to nie będzie spacerek. Zaimponował mi atakujący Grozer. Fantastycznie mijał nasz blok, atakują soczyście i po kierunkach. Blokiem dziś był nie do zatrzymania, kończąc mecz na ponad 70% skuteczności. Dobrze, że nie siedziała mu zagrywka, jak i jego kolegą.
Polacy zagrali na swoim wysokim poziomie. Pierwsze skrzypce w ataku to Leon. Mega skuteczny w ataku zwłaszcza na niedokładnych piłkach rzucanych przez Drzyzgę. Przytomnie jechał pod górę po palcach blokujących Niemców. Nasz sypacz to jedyny zawodnik, który miał słabsze zawody. Dobra dystrybucja ataku w pierwszym secie nagle przestała funkcjonować w dwóch pozostałych. Zamroził na ciosie Muzaja, który zaczął popełniać błędy. Drzyzga przy słabszym przyjęciu zbyt często szukał trudnych rozwiązań, zaniżając wystawę. Dobrze, że ten słabszym mecz ma już za sobą.
Reasumując kolejne pewne zwycięstwo Polaków i to bez straty seta. Teraz półfinał i nie koniecznie z Rosją. Na tę chwilę sensacyjnie przegrywa ze Słowenią 2:0.
1775poniedziałek, 23, wrzesień 2019 14:48
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
Powoli zmierzamy do decydujących etapów ME w piłce siatkowej.
I tak:
Apeldoorn
Polska - Niemcy (poniedziałek, 23 września, godz. 20 - transmisja w TVP 1, Polsacie Sport)
Lublana
Rosja - Słowenia (poniedziałek, 23 września, godz. 20.30 - Polsat Sport Extra)
Antwerpia
Serbia - Ukraina (wtorek, 24 września, godz. 20.30 - transmisja w Polsacie Sport)
Nantes
Francja - Włochy (wtorek, 24 września, godz. 20.45 - Polsat Sport News)
Mistrzostwa Europy w siatkówce 2019 - finały
Paryż, Francja
Mecz o 3. miejsce (sobota, 28 września, godz. 18)
Finał (niedziela, 29 września, godz. 17.30)
Na naszej drodze do półfinału stają reprezentanci Niemiec, o których trener Heynen wie chyba wszystko. Pod jego ręką Niemcy osiągali największe jak dotąd sukcesy, awans na Igrzyska oraz brąz MŚ. Mają też z nami stare rachunki...W styczniu 2016 roku w Berlinie jego drużyna przegrała mecz, który dawał prawo gry w turnieju ostatniej szansy z Polakami (2:3), po jednym z najbardziej dramatycznych spotkań naszej reprezentacji w ostatnich kilkunastu latach.
Grozer, Kampa, Boehme czy Fromm to solidni gracze, którzy z całą pewnością za wszelką cenę będą chcieli przypomnieć się Belgowi i pokrzyżować plany reprezentacji Polski. Ciągle są vice Mistrzami Europy z przed dwóch lat.
Czy są w stanie zagrać tak dobrze, jak przed dwoma laty? Raczej nie, Grozerowi oraz reszcie lat przybyło, a i z najlepszą formą raczej mają kłopoty. Niech to jednak nie uśpi naszej koncentracji i zaangażowania, bowiem czeka nas mecz z solidną, doświadczoną siatkarską ekipą, która da z siebie wszystko. Jak dotąd najtrudniejsza weryfikacja dla naszych siatkarzy.
Zachowując jednak na odpowiednich poziomach poszczególne elementy naszej gry, dokładając funkcjonujący blok i zagrywkę...
myślę, że nie są w stanie przeciwstawić się naszej drużynie.
1774niedziela, 22, wrzesień 2019 12:05
@Zgred
"Szczerze - wolę pozostać przy tej niszowej siatkówce i z uznaniem obserwować jak młodzi ludzie, chłopcy i dziewczyny garną się do tej piłki, trochę mniejszej, inaczej pompowanej i w innych kolorach"
Pełna zgoda.
Tylko nie dziwmy się mizerii polskiej skopanej i nie czarujmy, że za sprawą dotknięcia czarodziejską różdżką przez wyimaginowanego trenera z sukcesami sie to zmieni.
1773niedziela, 22, wrzesień 2019 11:38
Zgred Maruda
@kibic60
Przecież doskonale wiesz, że nie raz i nie dwa piszę emocjonalnie, podkreślając pewne akcenty zbyt mocno...Ale taki już jestem, mało tego doskonale wiesz, że w pewnym wieku ewentualność zmian - jest jedynie mrzonką partnerek życiowych
Natomiast ( i nie dlatego, że na siatkówce wyrosłem) nie zgadzam się, że to sport niszowy. Nie - nie(!)
wklejam link, który dużo wyjaśnia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_reprezentacji_Polski_w_pi%C5%82ce_siatkowej_m%C4%99%C5%BCczyzn
Poczytaj i zobacz jakie państwa na przestrzeni niemalże stu lat grywały w tą grę.
My za dotykiem Huberta Jerzego Wagnera począwszy od 1974 roku zdobywając Mistrzostwo Świata, rok później srebrny medal ME,a dwa lata później Mistrzostwo Olimpijskie - zostaliśmy niejako namaszczeni tą dyscypliną. Każde kolejne pokolenia trenerów, zawodników bardziej lub mniej starała się nawiązywać do tej złotej ery Wagnera. Teraźniejszy komentator Wojciech Drzyzga mielił kilka razy jedynie srebrne medale ME, grając w bardzo poważnych składach. Uznając to ( choć on sam myśli inaczej) za sukces, to cały czas na przestrzeni wielu, wielu lat byliśmy w jądrze tej dyscypliny na świecie. Oczywiście wyprzedzały nas pewne kraje (np: dawna Jugosławia) w szkoleniu i w tak ostatnio komentowanym skrócie PMS...
Kiedy wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i "wspaniałym ruchem" wyzwolił nas od wspaniałych dyrdymałów Wspaniałego, Mazura, Boska czy Gościniaka ( zachowując wieczny szacunek za grę dla dwóch ostatnich)...pokusił się o ściągnięcie do tego siatkarskiego kraju wreszcie myśli szkoleniowej będącej na wyższych poziomach wiedzy w prowadzeniu czy trenowaniu kadry. Efekt jest ogólnie znany, Od czasów Lozano, przez Castellaniego, Anastasiego ( tu gorzej), wreszcie Antigę z Blainem, De Gorgii ( źle) aż po Heynena...
Czy nie widać(?) że spełnia się piękny testament Wagnera(!) który zostawił nam swoją wiedzę popartą pracą.
Piłka nożna zawsze będzie ucztą dla mas...jak w starożytnym Rzymie ludzie muszą dostać "igrzyska". Więc cała masa cwaniaków, w połączeniu z kartami Master Card, Heinekenami, czy Gazpromami...doi do potęgi entej kibiców tej zacnej dyscypliny na całym świeci w imię idei sportu i wychowania fizycznego młodych pokoleń
Sam wklejasz nowy rekord miliardowego budżetu pewnego klubu, a jeżeli za lat dziesięć budżet sięgnie dwóch miliardów, lub trzech...
a za jakiegoś nowego Neymara książe z Emiratów zapłaci miliard...
a wszystkie platformy transmitujące piłkę nożną wydrenują nam kieszeń za prawo łaski oglądania tego "asa" za miliard -
to my jako kraj już nigdy nie poradzimy sobie ( już sobie nie radzimy) z tzw. rozwojem piłki nożnej...
No chyba, że "szef wszystkich szefów obieca płacę minimalną na wysokości 10.000 zł"...ku chwale Ojczyzny oczywiście
Szczerze - wolę pozostać przy tej niszowej siatkówce i z uznaniem obserwować jak młodzi ludzie, chłopcy i dziewczyny garną się do tej piłki, trochę mniejszej, inaczej pompowanej i w innych kolorach.
Przynajmniej za chwilę krótką lub dłuższą będzie o czym pisać i cieszyć się tym (!) w czym jesteśmy dobrzy...
Tyle.
1772niedziela, 22, wrzesień 2019 08:54
@ Zgred
" ciągłego "walenia we mnie"...
Moją intencją nie jest walenie w kogokolwiek.
Próbuję sie tylko podzielić własnymi spostrzeżeniami, że owszem, jesteśmy potęgami w tzw sportach niszowych, coś jak kręgle do których wielkiej kasie baaardzo daleko.
Czy znasz nazwisko mistrza świata w kręglach ?
Tak myślałem.
Chyba nie muszę Cię przekonywać, że poza kibicami z Polski nikt się tymi ME nie interesuje. Przynajmniej dotychczas.
Tym niemniej bardzo mnie cieszy postawa naszych siatkarzy, którzy zdominowali tę dyscyplinę na świecie. Chyba nie ma reprezentacji, która mogłaby wystawić dwie równe szóstki, a przecież w progu nogami przebierają następni.
Edit
Zastanowiłeś się kiedyś, dlaczego wzorem siatkarzy nie możemy zbudować potęgi koszykówki czy hokeja ?
Lodowiska przecież mamy, nie mówiąc już o halach.
Odpowiedź jest banalnie prosta.
Konkurencja, która tylko marzy o NBA czy NHL
Podobnie jest niestety z handballem, w którym poza kilkuletnim wyskokiem (jedno pokolenie, dla którego szczytem marzeń było granie w lidze niemieckiej) jest dno i wodorosty.
1771sobota, 21, wrzesień 2019 22:52
Zgred Maruda
Szczerze - to zupełnie nie rozumiem tego mechanizmu z tej lewej , czy prawej strony ciągłego "walenia we mnie"...
Co Wy mnie nie czytacie? Przecież neguję od zarania ilość drużyn, neguję przepływy środków w imię rozwoju "nakazu"...
Komuś na świecie, czy w Europie zależy na "portfelu szerokim" , to kurwa Zgred po łbie musi dostać (?)
Ale z jakiej racji(?)
Sektor - Ty doceń, że tylu Polaków za granicami potrafi wypełniać te hale...bo przekaz w telewizjach idzie w świat.
"Puste hale wyglądają żałośnie. Zastanawiam się, co za mądra głowa wymyśliła tak durny system rozgrywek. Można powiedzieć, że w fazie grupowej poza 2 czy 3 meczami nie było co oglądać. "
A jakie to ma znaczenie ? Pytam celowo...Może inaczej - dla kogo to ma znaczenie?
Strzelasz tekst taki:
"Obecnie napompowane wieloma reprezentacjami siatkarskie ME nie mają sensu". Masz rację , to dodatkowe mielenie sensu.
Jednak -"Ktoś" to ocenia, ktoś to weryfikuje, ktoś tym zarządza i ten ktoś w imię pozyskania następnego pieniążka - powoduje nowe bzdurne rozdania przy głosowaniu większości...
"Leśność dziadków" ma się dobrze wszędzie...Przecież to najłatwiejszy do uzyskania pieniążek...wystarczy być (!)
Za chwilę piłkarze, siatkarze będą grali po 100 meczów w sezonie...
Jaki problem pytam(?) Przecież na gangi od pieniądza w Fifa, Uefa, Fivb, Cev - ktoś zarobić musi, a że kosztem zdrowia zawodników...
A kogo to obchodzi!?
"wincej, wincej i wincej" - tak to działa, budząc g r o z ę !!!
1770sobota, 21, wrzesień 2019 22:22
sektor212
Zgred
A ja - uczulam - Rosja idzie takim samym rozdaniem i chce tego samego co my. Ktoś ten mecz przegra...i przegrywając przegra wszystko...
Zgadzam się. Ten mecz będzie decydujący. Ewentualna porażka z Rosja nie będzie żadnym wstydem. Rosjanie to wciąż bardzo silan ekipa umiejąca grać w takich turniejach. Popieram tezę, że mecz rozstrzygnie się w elementach zagrywki i bloku. Otuchy i wiary w końcowy sukces dodaje mi fakt, że oba wymienione elementy gry nasza kadra ostatnio mocno poprawiła.
1769sobota, 21, wrzesień 2019 22:08
sektor212
Zgred
Obecnie napompowane wieloma reprezentacjami siatkarskie ME nie mają sensu. Poziom sportowy niski, poziom emocji/widowiska jeszcze niższy. Puste hale wyglądają żałośnie. Zastanawiam się, co za mądra głowa wymyśliła tak durny system rozgrywek. Można powiedzieć, że w fazie grupowej poza 2 czy 3 meczami nie było co oglądać. To ma być promowanie siatkówki?
Uczciwie przyznaje, że jak do tej pory w całości obejrzał tylko mecz Holandia - Polska. Z poziomu i widowiska byłem usatysfakcjonowany. Jesteśmy mocni. Vitala Heynena i jego kompania, również w fazie pucharowej turnieju nie zwalniają tempa. Kolejne wysokie zwycięstwo. Wydaje się, że złoty krążek jest na wyciągnięcie ręki. Choć Rosjanie w półfinale mogą pokrzyżować nasze plany.
1768sobota, 21, wrzesień 2019 22:06
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
...z przeniesienia : "zbiliśmy tych Hiszpanów" -tak, tak oczywiście...
Teraz Niemcy - pewnie też na 3- 0 ...tak! Tak będzie.
Ciągle męczy mnie myśl, że Rosja równie dobrze gra w "przelotach"
Zatem gra o złoto, rozegra się ogromną taktyką (!) -zagrywką i funkcją bloku...
Irytują mnie te studia i "pierdolenie o Szopenie" wcielania się w wielkość potyczki z Hiszpanami - dlatego, że istnieją pewne obowiązki - zwyczajne.
Niemców też wezmą na trzech setach i...balon już napompowany zostanie rozdany pewnie do granic...
A ja - uczulam - Rosja idzie takim samym rozdaniem i chce tego samego co my. Ktoś ten mecz przegra...i przegrywając przegra wszystko...
Dlatego proszę myśleć o naszych występach do tej pory - trochę inaczej...
Tak czy tak - zagramy o medal...
A - o jaki zagramy(?)
Złoty jest Jeden (!)
1767piątek, 20, wrzesień 2019 21:16
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
Pary 1/8 finału mistrzostw Europy 2019 siatkarzy (21-22 września):
Mecz 1. 21 września, godz. 19.30 (Nantes): Francja - Finlandia
Mecz 2. 22 września, godz. 17.00 (Nantes): Włochy - Turcja
Mecz 3. 21 września, godz. 17.30 (Antwerpia): Serbia - Czechy
Mecz 4. 21 września, godz. 20.30 (Antwerpia): Belgia - Ukraina
Mecz 5. 21 września godz. 17.30 (Lublana): Rosja - Grecja
Mecz 6. 21 września, godz. 20.30 (Lublana): Słowenia - Bułgaria
Mecz 7. 21 września, godz. 20.00 (Apeldoorn): Polska - Hiszpania
Mecz 8. 21 września, godz. 16.00 (Apeldoorn): Holandia - Niemcy
1766piątek, 20, wrzesień 2019 07:40
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
Polscy siatkarze zakończyli fazę grupową mistrzostw Europy czwartym z rzędu pewnym zwycięstwem. Po Holandii, Czechach i Czarnogórze także Ukrainę pokonali 3:0, nie pozwalając rywalom w żadnej z partii na zdobycie choćby 20 punktów.
Polska - Ukraina 3:0 (25:17, 25:16, 25:15)
Szerokim echem w mediach odbija się fakt zmiany w połowie drugiego seta, całej szóstki naszych siatkarzy.
"- To niesamowite, że sześciu gości weszło na boisko w jednej chwili i od razu grało tak, jak gdyby nigdy nic. Po wymianie całego zespołu obraz gry się nie zmienił - mówił po meczu trener reprezentacji Polski Vital Heynen."
"- Dla porządku ustawiliśmy się w kolejności, według naszych numerów - tłumaczyli po spotkaniu Konarski i Szalpuk, szczerze przyznając, że czegoś takiego w swoich karierach jeszcze nie doświadczyli."
No tak, to oczywiście dodatkowy "show" w aspekcie meczu, jednak trener Ukrainy już po pierwszym secie także wymienił 3/4 składu, oszczędzając swoich graczy na drugą fazę turnieju. Z gry było niestety widać, że Kochanowski , Szalpuk czy Śliwka nie są w najwyższej formie i choć inaczej się gra ze słabszym rywalem, to wiele błędów było aż nader widocznych. Z tzw. drugiej grupy pewnie grali Konarski i Kłos, co może stanowić atut w zmianach w grze z trudniejszymi rywalami.
Mnie szczerze mówiąc trapi jeden problem, mianowicie przeszliśmy te "mało istotne" mecze tracąc jedynie seta...dalsze gry także raczej nie powinny przysporzyć nam problemów. Hiszpania, a dalej Holandia /Niemcy - cały czas nie graliśmy pod rygorem konieczności zwycięstwa. Zespół gra dobrze, jednak nie miał i pewnie aż do pół finału nie będzie miał ostrego przetarcia...gdzie traci się sety i wygraną trzeba wydzierać z rąk przeciwnika. Pierwszym takim meczem prawdopodobnie będzie mecz z Rosją w grze o finał...
Dodatkowo Rosjanie przez cały czas grali i grać będą w Lublanie, mają ograną halę...a my podróżujemy aż nie miło(!)
1765środa, 18, wrzesień 2019 02:13
Senator
Po 48 latach koszykarska Legia bije się o ligę Mistrzów FIBA.
W pierwszej rundzie kwalifikacyjnej rywalem jest zespól z Albanii Sigal Prisztina. Nie oglądałem meczu więc tylko suchy wynik 79:81 (23:19, 14:25, 32:17, 10:20). Wygraliśmy drugą i czwartą kwartę a cały mecz różnicą dwóch punktów. Rewanż 20.09.w Warszawie w hali na Ursynowie.
Pierwsza piątka legionistów przedstawiała się następująco: Sebastian Kowalczyk, Filip Matczak, Romaric Belemene, Keanu Pinder i Michael Finke. Michael Finke zdobył dla Legii największą ilość punków 26
1764wtorek, 17, wrzesień 2019 20:53
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
Czarnogóra - Polska 0:3 (10:25, 17:25, 19:25)
Mecz z gatunku tych, w których trzeba wygrywać z samym sobą w aspektach koncentracji i zaangażowania, aby nieświadomie nie dopasować się do poziomu słabego rywala. Ale również takie spotkania można potraktować treningowo w ramach ogrania całej czternastki kadrowiczów. Tak właśnie zrobił Heynen. Półtora seta zagrał Leon z Bieńkiem, których zmienili Śliwka i Kochanowski, a cały mecz grali rezerwowi z meczu z Czechami Komenda, Kłos, Konarski, Szalpuk oraz Wojtaszek.
Jeszcze jedna uwaga, Holendrzy jako jeden z gospodarzy turnieju złamali niepisane zasady grupowego grania na jednej hali, przenosząc zawody do Amsterdamu, do hali bardziej przypominającej hale treningowe...pojemność 2000 miejsc, małe gabaryty, ciasnota. Ranga ME powinna jednak do czegoś zobowiązywać(!)
1763poniedziałek, 16, wrzesień 2019 22:10
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
Polska - Czechy 3 - 0 (25:18, 25:12, 25:15)
Jedyny słabszy moment naszej reprezentacji wyprowadził Czechów w drugim secie na punktową przewagę 8 - 4...
uzysk punktowy tego seta w finale - 4 - 21...
niech to posłuży za cały komentarz...
1762poniedziałek, 16, wrzesień 2019 08:53
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME
W swoim drugim meczu Polska pokonała gospodarzy grupy D Holendrów
3:0 (25:19, 25:18, 25:19).
Biało-Czerwoni pokazali się z dużo lepszej strony niż w pierwszym spotkaniu, choć nie ustrzegli się także błędów. Tym razem trener Vital Heynen wystawił na tą chwilę pierwszy skład swoich siatkarzy i z krótkimi zadaniowymi zmianami rozegrał nim wszystkie trzy sety.
Z dobrej strony pokazał się Leon kończąc dynamicznie ataki, asystował mu również Kubiak i Muzaj. Graliśmy szybką piłką, swoje ataki kończyli środkowi Bieniek i Nowakowski. W odróżnieniu od meczu z Estonią funkcjonował blok punktowy oraz dobry wyblok umożliwiający udane kontry. Drzyzga mógł ogrywać wszystkie ofensywne warianty ku zadowoleniu naszych siatkarzy.
Duża w tym zasługa Holendrów - gospodarzy spotkania, którzy nie dźwignęli emocjami presji, oddając nam wiele punktów swoimi błędami własnymi, głównie zagrywką czy słabymi odbiorami.
Określenie "gospodarzy spotkania" jest trochę mylące gdyż całe rzesze Polaków na trybunach w biało-czerwonych barwach, zdecydowanie zdominowały pomarańczowych kibiców. Heynen będąc pod ogromnym wrażeniem w wypowiedziach podkreślał, że to dodatkowa i wielka motywacja dla siatkarzy, dziękując za stworzenie takiej atmosfery na imprezie rangi mistrzowskiej za granicami kraju.
Mecz z Holendrami był pierwszym z trzech, które rozegramy dzień po dniu. Polska kadra w poniedziałek zagra z Czechami, a we wtorek z Czarnogórą. W środę nasz zespół czeka dzień przerwy, a w czwartek, na zakończenie fazy grupowej, zmierzy się z Ukrainą.
Heynen cały czas podkreśla, że ma do dyspozycji 14 - tu zawodników, więc z całą pewnością będzie mieszał składami, aby wszystkich utrzymywać "pod prądem", jednocześnie budując formę na dalsze spotkania.
1761niedziela, 15, wrzesień 2019 00:38
a-c10
Porażką 74:87 ze Stanami Zjednoczonymi polscy koszykarze zakończyli swój udział w tegorocznych MŚ. Sam mecz zasadniczo bez jakiejś większej historii. Już w pierwszych akcjach Amerykanie wypracowali sobie bezpieczną przewagę, a potem po prostu skrzętnie jej pilnowali. Gdy tylko naszym chłopakom udało się szarpnąć i zmniejszyć deficyt do wielkości jednocyfrowej, rywale natychmiast kładli nogę na gazie i na powrót nam odskakiwali. W ich barwach wyróżnił się przede wszystkim Donovan Mitchell (16 punktów, 10 asyst). U nas błyszczał przede wszystkim najskuteczniejszy dziś na parkiecie Mateusz Ponitka (18 punktów, 7 zbiórek).
Po spotkaniu i jedni, i drudzy mogli być umiarkowanie zadowoleni. Amerykanie zakończyli turniej zwycięstwem, przez zmazali choć ociupinkę plamy, jaką w oczach swych kibiców dali na tym Mundialu (no, a przynajmniej jej nie powiększyli). My na tle - mimo wszystko - niezwykle renomowanego rywala zaprezentowaliśmy się co najmniej godnie. OK, od startu do mety widać było, że to oni są lepsi. Niemniej, my przecież też graliśmy w tę samą koszykówkę i pokazaliśmy się jako owszem, może i trochę słabszy, wciąż jednak pełnoprawny rywal. To dlaczego "umiarkowanie"? Amerykanów zostawmy, oni receptę na swe bolączki na pewno znajdą. My natomiast... mogliśmy zaprezentować się (jeszcze) lepiej.
Żeby mnie nikt opacznie nie zrozumiał: ja w żadnym wypadku nie zamierzam zrzędzić. Tak, jasne. Skład USA na ten mecz (i cały turniej) to ich trzeci garnitur. Do Chin nie przyjechały nie tylko te absolutnie największe gwiazdy, ale nawet te szczebelek niżej. Wszystko pięknie, wciąż jednak mówimy o zawodnikach, którzy grają w NBA (nie "są", grają) i stanowią wiodące postaci swych drużyn. Ba, niektórzy z nich, jak choćby wspomniany już Mitchell, czy np. Jayson Tatum (choć on akurat dzisiaj nie wystąpił) już za niedługo mogą zluzować LBJów, Durantów i resztę w roli koni pociągowych najlepszej ligi świata. Do której to ligi nasi chłopcy pukają kompletnie bezskutecznie, a przecież dziś co najmniej trzech-czterech z nich pokazało, że mogliby grać w jednej drużynie z dzisiejszymi rywalami i nie zaniżać poziomu. Czemu zatem po nikłej porażce z tak potężnym przeciwnikiem nadal trochę zrzędzę? Bo myśmy nie grali na maksa. Wbrew zachwytom komentatorów, to nie był występ reprezentacji Polski na 110%, znacznie bliżej ośmiu dych. Parokrotnie można - i trzeba! - było wyjść mocniej w obronie, zdarzyło się też (echhh..., znowu) kilka idiotycznych strat. Również niektórzy z naszych zawodników, zazwyczaj bardzo ważne ogniwa drużyny (Aaron Cel, Łukasz Koszarek), po prostu wyszli na parkiet i na nim byli. Nic poza tym. Przede wszystkim jednak totalnie siadła nam skuteczność dystansowa. Dość powiedzieć, że spudłowaliśmy pierwszych dwanaście (!) prób zza łuku. Potem było już lepiej, ale generalnie 7/27 to nie jest skuteczność, którą ktokolwiek poważny chciałby się chwalić.
Nie, nie chcę obsmarowywać Aarona i Łukasza. Nie co dzień da się grać tak, jak z Rosją. Również ani mi w głowie utrzymywać, iż gdyby nie te cholerne trójki, na pewno byśmy z Amerykanami wygrali. Byłoby to zdecydowanie zbyt mocne uproszczenie. Wciąż jednak uważam, że przy odrobinie szczęścia i precyzji mogliśmy przynajmniej legendarnemu Popowi i jego podopiecznym napędzić trochę stracha. Tylko wiecie co? Mieć niedosyt po nieznacznej porażce z USA to, wbrew pozorom, naprawdę przyjemne uczucie.
Jako się rzekło, Mistrzostwa dla naszych chłopaków dobiegły już końca. Całościowo należy je chyba ocenić tak, jak ten ostatni mecz. Czyli dobrze, świetnie nawet, ale. Świetnie, bo niech nikogo nie zwiedzie seria czterech porażek i "tylko" 8. miejsce. Kurna, jakie "tylko"...!? To przecież wyżej, niż zawędrowały np. Chorwacja, Grecja, Litwa, Rosja, Turcja, czy Włochy. Dwie spośród tych potęg zastopowaliśmy sami, czy to w eliminacjach, czy już na turnieju głównym. Wydatnie przyłożyliśmy też rękę do wyrzucenia za burtę gospodarzy imprezy, którzy do koszykarskich tuzów (jeszcze?) się, co prawda, nie zaliczają, niemniej na pewno i apetyty, i możliwości mieli jakby większe, niż finisz na 24. lokacie.
"Ale", bo naprawdę mogło być jeszcze lepiej. Cholernie szkoda tego przedwczorajszego meczu z Czechami. I dzisiejszego z USA, choć na pewno mniej. Tyle tylko, że - powtórzę - ten niedosyt jest naprawdę przyjemny. Reprezentacja Polski wróciła na koszykarski Mundial po ponad półwiecznej przerwie. I nie tylko nie dała plamy, nie tylko dostała się do czołowej ósemki, ale wyglądała w tejże zupełnie na miejscu. I jeszcze ma pełne prawo uważać, że nie był to jej sufit. Brawo. Oby tak dalej.
A, jeszcze taka ciekawostka. Przegraliśmy na tym Mundialu z nowym Mistrzem Świata, nowym Wicemistrzem Świata, ustępującym Mistrzem Świata (oraz aktualnym Mistrzem Olimpijskim w jednym) i najlepszym debiutantem w historii MŚ (no dobra, ex-aequo, ale nie czepiajmy się szczegółów ). Nikt inny nie znalazł na nas sposobu. Wygląda na to, że żeby zaleźć za skórę Biało-Czerwonym, trzeba być już naprawdę konkretnym wymiataczem
Jutro o 10. mecz o brąz, a o 14. finał. Szczerze polecam, nawet basketowym laikom, zwłaszcza rywalizację o światowy prymat. Wnosząc po dotychczasowej formie i Argentyńczyków, i Hiszpanów, to może być kawał meczycha.
1760sobota, 14, wrzesień 2019 20:40
Zbyszek
Po dzisiejszym 20., szalenie emocjonującym etapie, można w zasadzie podsumować tegoroczną Vueltę a Espana. Przyznam,że Vuelta nie jest moją mocną dziedzina wiedzy. W czasach kiedy kształtowało się moje pasjonowanie się sportem a więc pod koniec lat 50 i na początku lat 60-tych XX wieku o Vuelcie w naszym kraju było cicho. Raz,że w Hiszpanii rządził faszysta Franco a dwa,że Vuelta była w owym czasie rozgrywana pod koniec kwietnia i na początku maja i była w cieniu Giro. Vuelta z wielkich wyścigów World Tour jest najmłodsza, gdyż wystartowała w 1935 roku,ale dopiero od 1955 roku rozgrywana jest corocznie, zaś od 1990 roku jej termin to wrzesień . TdF startuje od 1903 roku,a Giro od 1909 roku. Ponadto dość dobrze znam topografię Francji i nieźle Włoch i mogę ocenić skalę trudności etapów nie tylko na podstawie konturów tras,a w Hiszpanii z tym jest gorzej.
Dlatego tylko w skrócie o wynikach.
Organizatorzy tegorocznej Vuelty postanowili ,aby wyścig był kalką TdF,a więc przestali epatować uczestników wielością etapów górskich i ich rzekomą skalą trudności. Wyścig miał po siedem etapów górskich i płaskich, 5 etapów pagórkowatych oraz etap jazdy na czas i drużynowy.Dzięki temu wzięli w nim udział nie tylko górale.,ale i specjaliści w innych jazdach. Z różnych względów( kontuzje, zmęczenie) w Wyścigu nie uczestniczyło wielu znanych kolarzy. Ale przebieg tegorocznej Vuelty był i bez nich pasjonujący. Jedynie co można było zauważyć to to,że grupa Ineos po przejęciu Sky przestałą dbać o swoje dobre imię i wystawiła śmiesznych kolarzy. Do etapu jazdy na czas po każdym etapie zmieniał się lider. Natomiast po czasówce na tronie osiadł Słoweniec Promoz Roglicz i utrzymał fotel lidera do mety.Nie było mu łatwo. bo nie tylko na eatapach górskich był ostro atakowany zwłaszcza przez kolarzy grupy Movistar. Na etapie 19 doszło nawet do małego skandalu, gdyż nie w walce,ale na prostym odcinku doszło do kraksy w której upadł Roglicz. Zwyczajem kolarskim jest ,że peleton w takim przypadku czeka na lidera. Inaczej jest kiedy upadek nastąpi w trakcie walki na trasie. Pomimo tego prawa zwyczajowego Valverde narzucił mocne tempo i chciał odjechać wykorzystując upadek rywali. Niezwykle ostro skrytykował go Miguel Lopez. Dopiero wspólne oświadczenie kierownictw grup lidera Jumbo Visma, Valverde Movistar i Lopeza Astana uspokoiło nastroje.
Pierwsza szóstka Wyścigu : 1) Primoz Roglicz 2) Alejandro Valverde 3) Tadej Pogacar Slowenia UAE Team Emirets 4) Nairo Quintana Movistar 5) Miguel Lopez 6) Rafał Majka Bora Hansgrohe. Dużą niespodzianką jest 3 miejsce 20 letniego Pogacara. Po raz kolejny zawiódł Quintana. Majka nie zawiódł. Pokazał swe silne i słabe strony. Do 3 miejsca zabrakło mu 4,5 minuty czyli tego co stracił w jeździe na czas oraz na 17 płaskim etapie do Guadalajahary, kiedy to nie wytrzymał bardzo szybkiego tempa i odpadł z peletonu na rantach. Pojedyńczy kolarze Polskiej grupy CCC byli widoczni w akcjach na płaskich odcinkach etapów, natomiast w klasyfikacji generalnej nie liczyli się. Grupa musi zakontraktować niezłego górala.
Teraz przed nami Mistrzostwa Świata w Harrogate w Szkocji , które odbędą się od 21 do 29 września 2019 roku. Niepokojącym jest to,że Polska jest bodaj jedynym krajem, który do tej pory nie podał składu na tę imprezę.
W tym samym, co wszystkich komentatorow w studio, w tym Kadziewicza.
Pozdrawiam
Niestety od początku drużyna z Rosji miała przewagę. Nie było nawet
sytuacji że gdzieś w którejś kwarcie byłby remis. Cały czas próbowaliśmy gonić ale efektu nie było. Poszczególne kwarty (13:17, 13:16, 20:24, 15:15 a cały mecz zakończył się wynikiem 61:74.
Początek meczu budził nadzieje, Romaric Belemene popisał się raz za razem dwiema efektownymi czapami wzbudzając aplauz na widowni ale to było wszystko. Niestety w pierwszej połowie nie szło nam zupełnie przy rzutach z dystansu 3 udane próby na 10 przy sześciu rywala. Druga połowa pod tym względem była lepsza i w sumie osiągnęliśmy wynik podobny do Rosjan. My 8/20 oni 8/19.
Rosjanie zagrali bardzo dobrze w obronie i mieli Brandona Browna który wtedy kiedy było trzeba trafiał, w całym meczu zdobył 24 punkty. Można było bardziej powalczyć z Rosjanami tylko trzeba było popełniać mniej głupich błędów typu wyjście za linię boiska i notować mniej strat. Podanie wprost w ręce rywala to zwyczajnie dramat.
Rewanż już w niedzielę w Nowogrodzie . 13 punktów przewagi jednoznacznie wskazuje która drużyna awansuje do fazy grupowej ligi mistrzów FIBA.
Tu link do zdjęć jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć,
https://drive.google.com/folderview?id=151qHg6zfneyddeu8VdKfo8el2ZTlNoR8
W jakim elemencie gry zawiódł cię Kubiak?
Co zawiodło w naszej grze?
Zmorą okazało się drugie ustawienie, w którym seryjnie traciliśmy punkty. Mając Leona w drugiej linii (w ogóle nim nie graliśmy 6 strefą) nasza siła ataku okazała się za słaba. Kolejny mankament to dystrybucja ataku. Nie można wygrać meczu, grając 70% akcji lewym skrzydłem. Drzyzga już w meczu z Niemcami sypał dużo niedopieszczonych piłek. Dziś nie zagrał lepiej. Środkowym mocno zaniżał wystawę. Nasi atakujący nie przekonywali naszego rozgrywającego do częstszych wystaw na prawą stroną.
Reasumując, nie gramy paypa (tylko 3 piłki), mało gry środkiem (brak rozegrania na tzw. suwa), prawa strona mimo zmiany ciosa wciąż popełniająca błędy. Czyli pozostali na do gry Leon i Kubiak. Nasza gwiazda dość długo wchodziła w mecz, a Kubiak przy mniej precyzyjnym dograniu nie mógł za wiele wykręcić w ataku. Czy to w pierwszej akcji, czy w kontrataku męczyliśmy się stąd niska skuteczność ataku chyba była w granicach 40%. To za mało by wygrać z będącymi w znoszącej się formie Słoweńcami. Wygrana z Rosją dała im pozytywnego kopniaka, której dziś nie potrafiliśmy skutecznie się przeciwstawić. Ciekawi mnie jak trener pozbiera mentalnie naszych orłów na mecz o brąz.
PS. Naprawdę totalny idiota ułożył plan turniejów dla siatkarzy na 2019 r. W ciągu czterech miesięcy cztery turnieje. Debilizm, debilizm i jeszcze raz debilizm.
"Vital Heynen – mag czy szarlatan ?"
Ani mag, ani szarlatan
Ogromne rozczarowanie i zawód. szczególnie grą naszego kapitana i rozgrywającego.
Serwis Leona nie istniał. Wygrał zespół lepszy.
Francja pewnie pokonała Włochy w trzech setach
(25:16, 27:25, 25:14), a Serbia uporała się z Ukrainą 3:2
(21:25, 25:23, 25:22, 19:25, 15:9)
w ćwierćfinale mistrzostw Europy siatkarzy. Półfinał między tymi drużynami jest zaplanowany w piątek w Paryżu.
O ile skołatani Włosi z Zajcevem nie byli w stanie zatrzymać Francuzów, o tyle trzeba szacunkiem oddać mecz Ukraińców., którym chyba zabrakło doświadczenia, ogrania. Ale z Serbami na poziomie pięciu setów "leszcze" nie grają...To bardzo ciekawa sytuacja, kraj podzielony, rozdarty wpływami Putina, a mimo to w sporcie potrafi pokazać pazur...przecież nie tylko w siatkówce.
Francuzi grając u siebie oczywiście zgaszą Serbów...Oni czekają tylko i wyłącznie na Nas
Ale aby się to stało musimy pokonać będących w euforii Słoweńców, a akurat z nimi mamy "wiele rachunków krzywd" - do wyrównania.
Daleki jestem od przesądów, czy czarnej magii, ale...jeżeli Heynen ich odpowiednio nie nastawi, możemy się spodziewać wielkiego BOJU o finał...lub, w co wierzę zachowując na dobrym poziomie nasz odbiór ( tylko tak mogą nam zrobić krzywdę) wszystko co na parkiecie i na trybunach - może się skończyć szybko...
Jeśli do dobrego przyjmowania dodamy udane bloki...samolot do Paryża może grzać silniki
Łatwo to napisać...
Ale gdzieś, wybiegając do przodu - widzę ten finał z Francuzami.
A jeszcze gdyby na ich terenie, jeszcze raz pokazać wartość siły grania...
Co!? może bardziej smakować ? Croissanty, Trufle w kolorach...
No Nie - Żurek
Bardzo możliwe, przecież po wczorajszym rozstrzygnięciu z Rosją w Słowenii zapanował "szał niebieskich ciał"...
W/g Wikipedii mają jako kraj 20 szt. samolotów latających jedynie w Europie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Adria_Airways
Nie sądzę aby dostali odłamkiem wywrotki Thomasa Cooka...
Mały kraj, dość bogaty - raczej dużych strat nie będzie, a że przy okazji "uziemili" Polaków ...ot (pewnie) przypadek.
Rozsądek i sport góra nad politycznymi gierkami. Brawo! To się rzadko zdarza.
Chłopak należy się specjalne traktowanie w nagłych przypadkach.
Słowenia - zadziwiająca zbieżność w czasie. Tak nagle bez żadnych wcześniejszych przesłanek, uprzedzeń czy informacji w mediach, słoweńskie linie lotnicze strajk rozpoczęli akurat dziś? Czyżby to zagranie w stylu Bułgarów na ostatnich MŚ?
"Reprezentacja Polski w poniedziałek wieczorem pewnie ograła Niemców i we wtorek rano miała lecieć na półfinałowy mecz ze Słowenią do Lublany (mecz w czwartek o godz. 20:30). Okazuje się, że lot Polaków został odwołany z powodu strajków słoweńskich linii."
https://sport.onet.pl/siatkowka/mistrzostwa-europy-siatkarzy/lot-polakow-do-slowenii-odwolany-strajk-linii-lotniczych/y0g6k8e
Premierze Morawiecki - kieruj samolot rządowy do Amsterdamu, Kuchciński mógł latać "po godzinach", teraz pomóc Mistrzom Świata należy (!)
I to w procedurach HEAD...
Z ostatniej chwili
"Morawiecki: wysyłamy samolot rządowy po Polaków"
https://sport.onet.pl/siatkowka/mistrzostwa-europy-siatkarzy/samolot-rzadowy-poleci-po-polskich-siatkarzy/dv4lckd
No proszę - można (?) - można!
...no i wybuchła pierwsza bomba(!) w półfinale w Lublanie zagramy z gospodarzami Słoweńcami. Jeśli ktoś narzekał na puste miejsca na holenderskich halach, to wypełniony po brzegi obiekt w stolicy Słowenii rekompensuje wrażenia wizualne i słuchowe.
Przyznam szczerze, że wolałbym abyśmy grali a rozchwianą Rosją, która na swoim poziomie zagrała tylko trzeciego seta. Zwycięstwo Słoweńców jak najbardziej zasłużone, zagrali bardzo dobrze. Złapali w grze to, co zawsze na Rosjan skutkuje czyli cios z zagrywki. Konsekwentne bombardowanie zagrywkami uniemożliwiło im możliwość normalnej, szybkiej gry, mnożyły się błędy, a to ich zawsze wyprowadza z równowagi, kiedy nie mogą kosić piłek po czwartych metrach...Nerwy Rosjan, błędy i konsekwencja w grze Słoweńców i mamy wielką niespodziankę, Rosjanie jadą do domu...
Słowenia - Rosja 3:1 (25:23, 25:22,21;25, 25:21)
Mam nadzieję, że drużyna Słowenii nie zagra z nami aż na takim poziomie. Mecze tego rodzaju bywają, niesione publicznością, adrenaliną ( kto nie lubi ograć Rosjan), ale bardzo trudno je powtórzyć... a i do wypełnionych, buzujących hal Polacy są przyzwyczajeni. Niemniej jednak stopień trudności podniósł się i to zdecydowanie.
O meczu Polaków napisał kolega sektor, ja jedynie dodam, że ten mecz urodziwy nie był, był bardziej siermiężny błędami po obu stronach. Nasza przewaga to blok i atak, który zaczął funkcjonować po uspokojeniu odbioru...i skutecznym "przykryciu" w odbiorze Leona. Niemniej Niemcy pokazali z czym mamy największe kłopoty...
Nie wykorzystali tego elementu, gdyż ryzykując trudną zagrywkę, całymi seriami ją psuli.
Gdyby jeszcze mieli ze trzech Grozerów, pewnie byłyby ponad trzy godzinne pięciosetowe męki...ale Glozer był - tylko jeden.
Polska - Niemcy 3:0 (25:19, 25:21, 25:18)
Dziś Niemcy zmusili nas do dużego wysiłku. Zgred trafnie przestrzegał, że ten mecz to nie będzie spacerek. Zaimponował mi atakujący Grozer. Fantastycznie mijał nasz blok, atakują soczyście i po kierunkach. Blokiem dziś był nie do zatrzymania, kończąc mecz na ponad 70% skuteczności. Dobrze, że nie siedziała mu zagrywka, jak i jego kolegą.
Polacy zagrali na swoim wysokim poziomie. Pierwsze skrzypce w ataku to Leon. Mega skuteczny w ataku zwłaszcza na niedokładnych piłkach rzucanych przez Drzyzgę. Przytomnie jechał pod górę po palcach blokujących Niemców. Nasz sypacz to jedyny zawodnik, który miał słabsze zawody. Dobra dystrybucja ataku w pierwszym secie nagle przestała funkcjonować w dwóch pozostałych. Zamroził na ciosie Muzaja, który zaczął popełniać błędy. Drzyzga przy słabszym przyjęciu zbyt często szukał trudnych rozwiązań, zaniżając wystawę. Dobrze, że ten słabszym mecz ma już za sobą.
Reasumując kolejne pewne zwycięstwo Polaków i to bez straty seta. Teraz półfinał i nie koniecznie z Rosją. Na tę chwilę sensacyjnie przegrywa ze Słowenią 2:0.
Powoli zmierzamy do decydujących etapów ME w piłce siatkowej.
I tak:
Apeldoorn
Polska - Niemcy (poniedziałek, 23 września, godz. 20 - transmisja w TVP 1, Polsacie Sport)
Lublana
Rosja - Słowenia (poniedziałek, 23 września, godz. 20.30 - Polsat Sport Extra)
Antwerpia
Serbia - Ukraina (wtorek, 24 września, godz. 20.30 - transmisja w Polsacie Sport)
Nantes
Francja - Włochy (wtorek, 24 września, godz. 20.45 - Polsat Sport News)
Siatkówka ME 2019 - półfinały
Lublana
Polska/Niemcy - Rosja/Słowenia (czwartek, 26 września, godz. 20.30)
Paryż
Serbia/Ukraina - Francja/Włochy (piątek, 27 września, godz. 20.45)
Mistrzostwa Europy w siatkówce 2019 - finały
Paryż, Francja
Mecz o 3. miejsce (sobota, 28 września, godz. 18)
Finał (niedziela, 29 września, godz. 17.30)
Na naszej drodze do półfinału stają reprezentanci Niemiec, o których trener Heynen wie chyba wszystko. Pod jego ręką Niemcy osiągali największe jak dotąd sukcesy, awans na Igrzyska oraz brąz MŚ. Mają też z nami stare rachunki...W styczniu 2016 roku w Berlinie jego drużyna przegrała mecz, który dawał prawo gry w turnieju ostatniej szansy z Polakami (2:3), po jednym z najbardziej dramatycznych spotkań naszej reprezentacji w ostatnich kilkunastu latach.
Grozer, Kampa, Boehme czy Fromm to solidni gracze, którzy z całą pewnością za wszelką cenę będą chcieli przypomnieć się Belgowi i pokrzyżować plany reprezentacji Polski. Ciągle są vice Mistrzami Europy z przed dwóch lat.
Czy są w stanie zagrać tak dobrze, jak przed dwoma laty? Raczej nie, Grozerowi oraz reszcie lat przybyło, a i z najlepszą formą raczej mają kłopoty. Niech to jednak nie uśpi naszej koncentracji i zaangażowania, bowiem czeka nas mecz z solidną, doświadczoną siatkarską ekipą, która da z siebie wszystko. Jak dotąd najtrudniejsza weryfikacja dla naszych siatkarzy.
Zachowując jednak na odpowiednich poziomach poszczególne elementy naszej gry, dokładając funkcjonujący blok i zagrywkę...
myślę, że nie są w stanie przeciwstawić się naszej drużynie.
"Szczerze - wolę pozostać przy tej niszowej siatkówce i z uznaniem obserwować jak młodzi ludzie, chłopcy i dziewczyny garną się do tej piłki, trochę mniejszej, inaczej pompowanej i w innych kolorach"
Pełna zgoda.
Tylko nie dziwmy się mizerii polskiej skopanej i nie czarujmy, że za sprawą dotknięcia czarodziejską różdżką przez wyimaginowanego trenera z sukcesami sie to zmieni.
Przecież doskonale wiesz, że nie raz i nie dwa piszę emocjonalnie, podkreślając pewne akcenty zbyt mocno...Ale taki już jestem, mało tego doskonale wiesz, że w pewnym wieku ewentualność zmian - jest jedynie mrzonką partnerek życiowych
Natomiast ( i nie dlatego, że na siatkówce wyrosłem) nie zgadzam się, że to sport niszowy. Nie - nie(!)
wklejam link, który dużo wyjaśnia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_reprezentacji_Polski_w_pi%C5%82ce_siatkowej_m%C4%99%C5%BCczyzn
Poczytaj i zobacz jakie państwa na przestrzeni niemalże stu lat grywały w tą grę.
My za dotykiem Huberta Jerzego Wagnera począwszy od 1974 roku zdobywając Mistrzostwo Świata, rok później srebrny medal ME,a dwa lata później Mistrzostwo Olimpijskie - zostaliśmy niejako namaszczeni tą dyscypliną. Każde kolejne pokolenia trenerów, zawodników bardziej lub mniej starała się nawiązywać do tej złotej ery Wagnera. Teraźniejszy komentator Wojciech Drzyzga mielił kilka razy jedynie srebrne medale ME, grając w bardzo poważnych składach. Uznając to ( choć on sam myśli inaczej) za sukces, to cały czas na przestrzeni wielu, wielu lat byliśmy w jądrze tej dyscypliny na świecie. Oczywiście wyprzedzały nas pewne kraje (np: dawna Jugosławia) w szkoleniu i w tak ostatnio komentowanym skrócie PMS...
Kiedy wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i "wspaniałym ruchem" wyzwolił nas od wspaniałych dyrdymałów Wspaniałego, Mazura, Boska czy Gościniaka ( zachowując wieczny szacunek za grę dla dwóch ostatnich)...pokusił się o ściągnięcie do tego siatkarskiego kraju wreszcie myśli szkoleniowej będącej na wyższych poziomach wiedzy w prowadzeniu czy trenowaniu kadry. Efekt jest ogólnie znany, Od czasów Lozano, przez Castellaniego, Anastasiego ( tu gorzej), wreszcie Antigę z Blainem, De Gorgii ( źle) aż po Heynena...
Czy nie widać(?) że spełnia się piękny testament Wagnera(!) który zostawił nam swoją wiedzę popartą pracą.
Piłka nożna zawsze będzie ucztą dla mas...jak w starożytnym Rzymie ludzie muszą dostać "igrzyska". Więc cała masa cwaniaków, w połączeniu z kartami Master Card, Heinekenami, czy Gazpromami...doi do potęgi entej kibiców tej zacnej dyscypliny na całym świeci w imię idei sportu i wychowania fizycznego młodych pokoleń
Sam wklejasz nowy rekord miliardowego budżetu pewnego klubu, a jeżeli za lat dziesięć budżet sięgnie dwóch miliardów, lub trzech...
a za jakiegoś nowego Neymara książe z Emiratów zapłaci miliard...
a wszystkie platformy transmitujące piłkę nożną wydrenują nam kieszeń za prawo łaski oglądania tego "asa" za miliard -
to my jako kraj już nigdy nie poradzimy sobie ( już sobie nie radzimy) z tzw. rozwojem piłki nożnej...
No chyba, że "szef wszystkich szefów obieca płacę minimalną na wysokości 10.000 zł"...ku chwale Ojczyzny oczywiście
Szczerze - wolę pozostać przy tej niszowej siatkówce i z uznaniem obserwować jak młodzi ludzie, chłopcy i dziewczyny garną się do tej piłki, trochę mniejszej, inaczej pompowanej i w innych kolorach.
Przynajmniej za chwilę krótką lub dłuższą będzie o czym pisać i cieszyć się tym (!) w czym jesteśmy dobrzy...
Tyle.
" ciągłego "walenia we mnie"...
Moją intencją nie jest walenie w kogokolwiek.
Próbuję sie tylko podzielić własnymi spostrzeżeniami, że owszem, jesteśmy potęgami w tzw sportach niszowych, coś jak kręgle do których wielkiej kasie baaardzo daleko.
Czy znasz nazwisko mistrza świata w kręglach ?
Tak myślałem.
Chyba nie muszę Cię przekonywać, że poza kibicami z Polski nikt się tymi ME nie interesuje. Przynajmniej dotychczas.
Tym niemniej bardzo mnie cieszy postawa naszych siatkarzy, którzy zdominowali tę dyscyplinę na świecie. Chyba nie ma reprezentacji, która mogłaby wystawić dwie równe szóstki, a przecież w progu nogami przebierają następni.
Edit
Zastanowiłeś się kiedyś, dlaczego wzorem siatkarzy nie możemy zbudować potęgi koszykówki czy hokeja ?
Lodowiska przecież mamy, nie mówiąc już o halach.
Odpowiedź jest banalnie prosta.
Konkurencja, która tylko marzy o NBA czy NHL
Podobnie jest niestety z handballem, w którym poza kilkuletnim wyskokiem (jedno pokolenie, dla którego szczytem marzeń było granie w lidze niemieckiej) jest dno i wodorosty.
Co Wy mnie nie czytacie? Przecież neguję od zarania ilość drużyn, neguję przepływy środków w imię rozwoju "nakazu"...
Komuś na świecie, czy w Europie zależy na "portfelu szerokim" , to kurwa Zgred po łbie musi dostać (?)
Ale z jakiej racji(?)
Sektor - Ty doceń, że tylu Polaków za granicami potrafi wypełniać te hale...bo przekaz w telewizjach idzie w świat.
"Puste hale wyglądają żałośnie. Zastanawiam się, co za mądra głowa wymyśliła tak durny system rozgrywek. Można powiedzieć, że w fazie grupowej poza 2 czy 3 meczami nie było co oglądać. "
A jakie to ma znaczenie ? Pytam celowo...Może inaczej - dla kogo to ma znaczenie?
Strzelasz tekst taki:
"Obecnie napompowane wieloma reprezentacjami siatkarskie ME nie mają sensu". Masz rację , to dodatkowe mielenie sensu.
Jednak -"Ktoś" to ocenia, ktoś to weryfikuje, ktoś tym zarządza i ten ktoś w imię pozyskania następnego pieniążka - powoduje nowe bzdurne rozdania przy głosowaniu większości...
"Leśność dziadków" ma się dobrze wszędzie...Przecież to najłatwiejszy do uzyskania pieniążek...wystarczy być (!)
Za chwilę piłkarze, siatkarze będą grali po 100 meczów w sezonie...
Jaki problem pytam(?) Przecież na gangi od pieniądza w Fifa, Uefa, Fivb, Cev - ktoś zarobić musi, a że kosztem zdrowia zawodników...
A kogo to obchodzi!?
"wincej, wincej i wincej" - tak to działa, budząc g r o z ę !!!
A ja - uczulam - Rosja idzie takim samym rozdaniem i chce tego samego co my. Ktoś ten mecz przegra...i przegrywając przegra wszystko...
Zgadzam się. Ten mecz będzie decydujący. Ewentualna porażka z Rosja nie będzie żadnym wstydem. Rosjanie to wciąż bardzo silan ekipa umiejąca grać w takich turniejach. Popieram tezę, że mecz rozstrzygnie się w elementach zagrywki i bloku. Otuchy i wiary w końcowy sukces dodaje mi fakt, że oba wymienione elementy gry nasza kadra ostatnio mocno poprawiła.
Obecnie napompowane wieloma reprezentacjami siatkarskie ME nie mają sensu. Poziom sportowy niski, poziom emocji/widowiska jeszcze niższy. Puste hale wyglądają żałośnie. Zastanawiam się, co za mądra głowa wymyśliła tak durny system rozgrywek. Można powiedzieć, że w fazie grupowej poza 2 czy 3 meczami nie było co oglądać. To ma być promowanie siatkówki?
Uczciwie przyznaje, że jak do tej pory w całości obejrzał tylko mecz Holandia - Polska. Z poziomu i widowiska byłem usatysfakcjonowany. Jesteśmy mocni. Vitala Heynena i jego kompania, również w fazie pucharowej turnieju nie zwalniają tempa. Kolejne wysokie zwycięstwo. Wydaje się, że złoty krążek jest na wyciągnięcie ręki. Choć Rosjanie w półfinale mogą pokrzyżować nasze plany.
...z przeniesienia : "zbiliśmy tych Hiszpanów" -tak, tak oczywiście...
Teraz Niemcy - pewnie też na 3- 0 ...tak! Tak będzie.
Ciągle męczy mnie myśl, że Rosja równie dobrze gra w "przelotach"
Zatem gra o złoto, rozegra się ogromną taktyką (!) -zagrywką i funkcją bloku...
Irytują mnie te studia i "pierdolenie o Szopenie" wcielania się w wielkość potyczki z Hiszpanami - dlatego, że istnieją pewne obowiązki - zwyczajne.
Niemców też wezmą na trzech setach i...balon już napompowany zostanie rozdany pewnie do granic...
A ja - uczulam - Rosja idzie takim samym rozdaniem i chce tego samego co my. Ktoś ten mecz przegra...i przegrywając przegra wszystko...
Dlatego proszę myśleć o naszych występach do tej pory - trochę inaczej...
Tak czy tak - zagramy o medal...
A - o jaki zagramy(?)
Złoty jest Jeden (!)
Pary 1/8 finału mistrzostw Europy 2019 siatkarzy (21-22 września):
Mecz 1. 21 września, godz. 19.30 (Nantes): Francja - Finlandia
Mecz 2. 22 września, godz. 17.00 (Nantes): Włochy - Turcja
Mecz 3. 21 września, godz. 17.30 (Antwerpia): Serbia - Czechy
Mecz 4. 21 września, godz. 20.30 (Antwerpia): Belgia - Ukraina
Mecz 5. 21 września godz. 17.30 (Lublana): Rosja - Grecja
Mecz 6. 21 września, godz. 20.30 (Lublana): Słowenia - Bułgaria
Mecz 7. 21 września, godz. 20.00 (Apeldoorn): Polska - Hiszpania
Mecz 8. 21 września, godz. 16.00 (Apeldoorn): Holandia - Niemcy
Polscy siatkarze zakończyli fazę grupową mistrzostw Europy czwartym z rzędu pewnym zwycięstwem. Po Holandii, Czechach i Czarnogórze także Ukrainę pokonali 3:0, nie pozwalając rywalom w żadnej z partii na zdobycie choćby 20 punktów.
Polska - Ukraina 3:0 (25:17, 25:16, 25:15)
Szerokim echem w mediach odbija się fakt zmiany w połowie drugiego seta, całej szóstki naszych siatkarzy.
"- To niesamowite, że sześciu gości weszło na boisko w jednej chwili i od razu grało tak, jak gdyby nigdy nic. Po wymianie całego zespołu obraz gry się nie zmienił - mówił po meczu trener reprezentacji Polski Vital Heynen."
"- Dla porządku ustawiliśmy się w kolejności, według naszych numerów - tłumaczyli po spotkaniu Konarski i Szalpuk, szczerze przyznając, że czegoś takiego w swoich karierach jeszcze nie doświadczyli."
No tak, to oczywiście dodatkowy "show" w aspekcie meczu, jednak trener Ukrainy już po pierwszym secie także wymienił 3/4 składu, oszczędzając swoich graczy na drugą fazę turnieju. Z gry było niestety widać, że Kochanowski , Szalpuk czy Śliwka nie są w najwyższej formie i choć inaczej się gra ze słabszym rywalem, to wiele błędów było aż nader widocznych. Z tzw. drugiej grupy pewnie grali Konarski i Kłos, co może stanowić atut w zmianach w grze z trudniejszymi rywalami.
Mnie szczerze mówiąc trapi jeden problem, mianowicie przeszliśmy te "mało istotne" mecze tracąc jedynie seta...dalsze gry także raczej nie powinny przysporzyć nam problemów. Hiszpania, a dalej Holandia /Niemcy - cały czas nie graliśmy pod rygorem konieczności zwycięstwa. Zespół gra dobrze, jednak nie miał i pewnie aż do pół finału nie będzie miał ostrego przetarcia...gdzie traci się sety i wygraną trzeba wydzierać z rąk przeciwnika. Pierwszym takim meczem prawdopodobnie będzie mecz z Rosją w grze o finał...
Dodatkowo Rosjanie przez cały czas grali i grać będą w Lublanie, mają ograną halę...a my podróżujemy aż nie miło(!)
W pierwszej rundzie kwalifikacyjnej rywalem jest zespól z Albanii Sigal Prisztina. Nie oglądałem meczu więc tylko suchy wynik 79:81 (23:19, 14:25, 32:17, 10:20). Wygraliśmy drugą i czwartą kwartę a cały mecz różnicą dwóch punktów. Rewanż 20.09.w Warszawie w hali na Ursynowie.
Pierwsza piątka legionistów przedstawiała się następująco: Sebastian Kowalczyk, Filip Matczak, Romaric Belemene, Keanu Pinder i Michael Finke. Michael Finke zdobył dla Legii największą ilość punków 26
Czarnogóra - Polska 0:3 (10:25, 17:25, 19:25)
Mecz z gatunku tych, w których trzeba wygrywać z samym sobą w aspektach koncentracji i zaangażowania, aby nieświadomie nie dopasować się do poziomu słabego rywala. Ale również takie spotkania można potraktować treningowo w ramach ogrania całej czternastki kadrowiczów. Tak właśnie zrobił Heynen. Półtora seta zagrał Leon z Bieńkiem, których zmienili Śliwka i Kochanowski, a cały mecz grali rezerwowi z meczu z Czechami Komenda, Kłos, Konarski, Szalpuk oraz Wojtaszek.
Jeszcze jedna uwaga, Holendrzy jako jeden z gospodarzy turnieju złamali niepisane zasady grupowego grania na jednej hali, przenosząc zawody do Amsterdamu, do hali bardziej przypominającej hale treningowe...pojemność 2000 miejsc, małe gabaryty, ciasnota. Ranga ME powinna jednak do czegoś zobowiązywać(!)
Polska - Czechy 3 - 0 (25:18, 25:12, 25:15)
Jedyny słabszy moment naszej reprezentacji wyprowadził Czechów w drugim secie na punktową przewagę 8 - 4...
uzysk punktowy tego seta w finale - 4 - 21...
niech to posłuży za cały komentarz...
W swoim drugim meczu Polska pokonała gospodarzy grupy D Holendrów
3:0 (25:19, 25:18, 25:19).
Biało-Czerwoni pokazali się z dużo lepszej strony niż w pierwszym spotkaniu, choć nie ustrzegli się także błędów. Tym razem trener Vital Heynen wystawił na tą chwilę pierwszy skład swoich siatkarzy i z krótkimi zadaniowymi zmianami rozegrał nim wszystkie trzy sety.
Z dobrej strony pokazał się Leon kończąc dynamicznie ataki, asystował mu również Kubiak i Muzaj. Graliśmy szybką piłką, swoje ataki kończyli środkowi Bieniek i Nowakowski. W odróżnieniu od meczu z Estonią funkcjonował blok punktowy oraz dobry wyblok umożliwiający udane kontry. Drzyzga mógł ogrywać wszystkie ofensywne warianty ku zadowoleniu naszych siatkarzy.
Duża w tym zasługa Holendrów - gospodarzy spotkania, którzy nie dźwignęli emocjami presji, oddając nam wiele punktów swoimi błędami własnymi, głównie zagrywką czy słabymi odbiorami.
Określenie "gospodarzy spotkania" jest trochę mylące gdyż całe rzesze Polaków na trybunach w biało-czerwonych barwach, zdecydowanie zdominowały pomarańczowych kibiców. Heynen będąc pod ogromnym wrażeniem w wypowiedziach podkreślał, że to dodatkowa i wielka motywacja dla siatkarzy, dziękując za stworzenie takiej atmosfery na imprezie rangi mistrzowskiej za granicami kraju.
Mecz z Holendrami był pierwszym z trzech, które rozegramy dzień po dniu. Polska kadra w poniedziałek zagra z Czechami, a we wtorek z Czarnogórą. W środę nasz zespół czeka dzień przerwy, a w czwartek, na zakończenie fazy grupowej, zmierzy się z Ukrainą.
Heynen cały czas podkreśla, że ma do dyspozycji 14 - tu zawodników, więc z całą pewnością będzie mieszał składami, aby wszystkich utrzymywać "pod prądem", jednocześnie budując formę na dalsze spotkania.
Po spotkaniu i jedni, i drudzy mogli być umiarkowanie zadowoleni. Amerykanie zakończyli turniej zwycięstwem, przez zmazali choć ociupinkę plamy, jaką w oczach swych kibiców dali na tym Mundialu (no, a przynajmniej jej nie powiększyli). My na tle - mimo wszystko - niezwykle renomowanego rywala zaprezentowaliśmy się co najmniej godnie. OK, od startu do mety widać było, że to oni są lepsi. Niemniej, my przecież też graliśmy w tę samą koszykówkę i pokazaliśmy się jako owszem, może i trochę słabszy, wciąż jednak pełnoprawny rywal. To dlaczego "umiarkowanie"? Amerykanów zostawmy, oni receptę na swe bolączki na pewno znajdą. My natomiast... mogliśmy zaprezentować się (jeszcze) lepiej.
Żeby mnie nikt opacznie nie zrozumiał: ja w żadnym wypadku nie zamierzam zrzędzić. Tak, jasne. Skład USA na ten mecz (i cały turniej) to ich trzeci garnitur. Do Chin nie przyjechały nie tylko te absolutnie największe gwiazdy, ale nawet te szczebelek niżej. Wszystko pięknie, wciąż jednak mówimy o zawodnikach, którzy grają w NBA (nie "są", grają) i stanowią wiodące postaci swych drużyn. Ba, niektórzy z nich, jak choćby wspomniany już Mitchell, czy np. Jayson Tatum (choć on akurat dzisiaj nie wystąpił) już za niedługo mogą zluzować LBJów, Durantów i resztę w roli koni pociągowych najlepszej ligi świata. Do której to ligi nasi chłopcy pukają kompletnie bezskutecznie, a przecież dziś co najmniej trzech-czterech z nich pokazało, że mogliby grać w jednej drużynie z dzisiejszymi rywalami i nie zaniżać poziomu. Czemu zatem po nikłej porażce z tak potężnym przeciwnikiem nadal trochę zrzędzę? Bo myśmy nie grali na maksa. Wbrew zachwytom komentatorów, to nie był występ reprezentacji Polski na 110%, znacznie bliżej ośmiu dych. Parokrotnie można - i trzeba! - było wyjść mocniej w obronie, zdarzyło się też (echhh..., znowu) kilka idiotycznych strat. Również niektórzy z naszych zawodników, zazwyczaj bardzo ważne ogniwa drużyny (Aaron Cel, Łukasz Koszarek), po prostu wyszli na parkiet i na nim byli. Nic poza tym. Przede wszystkim jednak totalnie siadła nam skuteczność dystansowa. Dość powiedzieć, że spudłowaliśmy pierwszych dwanaście (!) prób zza łuku. Potem było już lepiej, ale generalnie 7/27 to nie jest skuteczność, którą ktokolwiek poważny chciałby się chwalić.
Nie, nie chcę obsmarowywać Aarona i Łukasza. Nie co dzień da się grać tak, jak z Rosją. Również ani mi w głowie utrzymywać, iż gdyby nie te cholerne trójki, na pewno byśmy z Amerykanami wygrali. Byłoby to zdecydowanie zbyt mocne uproszczenie. Wciąż jednak uważam, że przy odrobinie szczęścia i precyzji mogliśmy przynajmniej legendarnemu Popowi i jego podopiecznym napędzić trochę stracha. Tylko wiecie co? Mieć niedosyt po nieznacznej porażce z USA to, wbrew pozorom, naprawdę przyjemne uczucie.
Jako się rzekło, Mistrzostwa dla naszych chłopaków dobiegły już końca. Całościowo należy je chyba ocenić tak, jak ten ostatni mecz. Czyli dobrze, świetnie nawet, ale. Świetnie, bo niech nikogo nie zwiedzie seria czterech porażek i "tylko" 8. miejsce. Kurna, jakie "tylko"...!? To przecież wyżej, niż zawędrowały np. Chorwacja, Grecja, Litwa, Rosja, Turcja, czy Włochy. Dwie spośród tych potęg zastopowaliśmy sami, czy to w eliminacjach, czy już na turnieju głównym. Wydatnie przyłożyliśmy też rękę do wyrzucenia za burtę gospodarzy imprezy, którzy do koszykarskich tuzów (jeszcze?) się, co prawda, nie zaliczają, niemniej na pewno i apetyty, i możliwości mieli jakby większe, niż finisz na 24. lokacie.
"Ale", bo naprawdę mogło być jeszcze lepiej. Cholernie szkoda tego przedwczorajszego meczu z Czechami. I dzisiejszego z USA, choć na pewno mniej. Tyle tylko, że - powtórzę - ten niedosyt jest naprawdę przyjemny. Reprezentacja Polski wróciła na koszykarski Mundial po ponad półwiecznej przerwie. I nie tylko nie dała plamy, nie tylko dostała się do czołowej ósemki, ale wyglądała w tejże zupełnie na miejscu. I jeszcze ma pełne prawo uważać, że nie był to jej sufit. Brawo. Oby tak dalej.
A, jeszcze taka ciekawostka. Przegraliśmy na tym Mundialu z nowym Mistrzem Świata, nowym Wicemistrzem Świata, ustępującym Mistrzem Świata (oraz aktualnym Mistrzem Olimpijskim w jednym) i najlepszym debiutantem w historii MŚ (no dobra, ex-aequo, ale nie czepiajmy się szczegółów
Jutro o 10. mecz o brąz, a o 14. finał. Szczerze polecam, nawet basketowym laikom, zwłaszcza rywalizację o światowy prymat. Wnosząc po dotychczasowej formie i Argentyńczyków, i Hiszpanów, to może być kawał meczycha.
Dlatego tylko w skrócie o wynikach.
Organizatorzy tegorocznej Vuelty postanowili ,aby wyścig był kalką TdF,a więc przestali epatować uczestników wielością etapów górskich i ich rzekomą skalą trudności. Wyścig miał po siedem etapów górskich i płaskich, 5 etapów pagórkowatych oraz etap jazdy na czas i drużynowy.Dzięki temu wzięli w nim udział nie tylko górale.,ale i specjaliści w innych jazdach. Z różnych względów( kontuzje, zmęczenie) w Wyścigu nie uczestniczyło wielu znanych kolarzy. Ale przebieg tegorocznej Vuelty był i bez nich pasjonujący. Jedynie co można było zauważyć to to,że grupa Ineos po przejęciu Sky przestałą dbać o swoje dobre imię i wystawiła śmiesznych kolarzy. Do etapu jazdy na czas po każdym etapie zmieniał się lider. Natomiast po czasówce na tronie osiadł Słoweniec Promoz Roglicz i utrzymał fotel lidera do mety.Nie było mu łatwo. bo nie tylko na eatapach górskich był ostro atakowany zwłaszcza przez kolarzy grupy Movistar. Na etapie 19 doszło nawet do małego skandalu, gdyż nie w walce,ale na prostym odcinku doszło do kraksy w której upadł Roglicz. Zwyczajem kolarskim jest ,że peleton w takim przypadku czeka na lidera. Inaczej jest kiedy upadek nastąpi w trakcie walki na trasie. Pomimo tego prawa zwyczajowego Valverde narzucił mocne tempo i chciał odjechać wykorzystując upadek rywali. Niezwykle ostro skrytykował go Miguel Lopez. Dopiero wspólne oświadczenie kierownictw grup lidera Jumbo Visma, Valverde Movistar i Lopeza Astana uspokoiło nastroje.
Pierwsza szóstka Wyścigu : 1) Primoz Roglicz 2) Alejandro Valverde 3) Tadej Pogacar Slowenia UAE Team Emirets 4) Nairo Quintana Movistar 5) Miguel Lopez 6) Rafał Majka Bora Hansgrohe. Dużą niespodzianką jest 3 miejsce 20 letniego Pogacara. Po raz kolejny zawiódł Quintana. Majka nie zawiódł. Pokazał swe silne i słabe strony. Do 3 miejsca zabrakło mu 4,5 minuty czyli tego co stracił w jeździe na czas oraz na 17 płaskim etapie do Guadalajahary, kiedy to nie wytrzymał bardzo szybkiego tempa i odpadł z peletonu na rantach. Pojedyńczy kolarze Polskiej grupy CCC byli widoczni w akcjach na płaskich odcinkach etapów, natomiast w klasyfikacji generalnej nie liczyli się. Grupa musi zakontraktować niezłego górala.
Teraz przed nami Mistrzostwa Świata w Harrogate w Szkocji , które odbędą się od 21 do 29 września 2019 roku. Niepokojącym jest to,że Polska jest bodaj jedynym krajem, który do tej pory nie podał składu na tę imprezę.