Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
2509poniedziałek, 28, sierpień 2023 21:18
iocosus
Ha, przywołani przeze mnie panowie eksperci spodziewali się bardzo szybkich kortów na US Open tymczasem po swoim meczu Iga wypaliła że kort centralny jest wolniejszy niż rok temu. Boczne są szybsze ale też nie na tyle żeby defensorka Magda Fręch nie mogła na nich ograc bardziej ofensywnej rywalki, zatem zakładane preferencje ze względu na nawierzchnię zda się raczej odchodzą do lamusa.
Ons Jabeur może odetchnąc z ulgą, pozostają już tylko narzekania na cięższe piłki.
Na Eurosporcie w studiu Synówka z Celtem a mecz Igi komentują Olejniczak z Sierzputowskim. Super!
2508poniedziałek, 28, sierpień 2023 19:20
Zbyszek
Iga Świątek I rundę US Open przeszła spacerkiem pokonując w 58' Szewdkę Rebeccę Peterson. Nasza tenisistka z jednej strony była na korcie skoncentrowana,a z drugiej zagrała na luzie. Pokazała szeroki repertuar zagrań i widać było ,że były one wytrenowane ( głównie różnorodny serwis), a nie improwizowane. Cieszy ,że potrafiła ustawiać w korzystnej sytuacji dla siebie przeciwniczkę na korcie i winerować aż miło.
Magdalena Fręch odniosła duży sukces pokonując I rundzie faworyzowaną Emmę Navarro 7;6 ( 10) , 1:6. 6:2. W I secie rywalka Magdy miała 6 piłek setowych i przegrała,w drugim Fręch chyba odpoczywała po wysiłku w I secie ,a w trzecim Navarro siadła kondycyjnie .Magda nie może się wstydzić umiejętności technicznych,ale niestety gra za mało dynamicznie i z szybszą niż Navarro przeciwniczką ma zawsze problemy czyli na ogół przegrywa.
2507niedziela, 27, sierpień 2023 09:32
Zbyszek
Wczoraj w nocy we Wrocławiu podczas bokserskiej gali odbyła się walka o pasy Mistrza Świata wagi ciężkiej Federacji WBA, WBO i IBF pomiędzy obrońcą Tytułów Ukraińcem Oleksandrem Usykiem ( 36 lat, 191 cm, 20 walk , wszystkie wygrane, w tym 13 TKO) ,a pretendentem Anglikiem Danielem Dubois ( 26 lat. 196 cm wzrostu, 18 walk, jedna porażka).
Do tej walki doszło niejako w zastępstwie zapowiadanego pojedynku unifikacyjnego pomiędzy Usykiem a posiadaczem pasa Federacji WBC Tysonem Fury.Ten ostatni deklarował zainteresowanie walką ,aby chyba przeważyła obawa przed porażką z "pięści" wielkiego mistrza.Usyk to bowiem Mistrza Olimpijski, Mistrz Świata wszystkich Federacji w wadze junior ciężkiej ( 7 udanych obron Tytułów) , zwycięzca Turnieju WBSS, które obecne Pasy zdobył pokonując 25.09.2021 znakomitego Anthonyego Joshuę i broniąc ich w rewanżu .
Natomiast Dubois to produkt promocyjny menedżera Franka Warrena,który wojuje o to kto mocniejszy na rynku z liderem Eddym Hearnem . Warrenowi marzy się angielski Tyson i usilnie stawia na widowiskowego, o eleganckiej sylwetce Herkulesa - Daniela Duboisa. Tak jak Wasilewski Warren stawia na rekordy i w tym celu dobiera pupilowi słabszych rywali ,aby bilans wygranych był porażający. Jeden raz musiał ulec Federacji WBA , która zmusiła do walki o prawa pretendenckie z Joe Joycem , w której Dubois został 28.11. 2020 roku znokautowany. Tylko ,że Joyce ma mało oblatanego menedżera Adama Morrallego i walkę o pas WBA Regular dostał pokonany, a nie wygrany.I to Dubois pokonał przeciętnego Trevora Bryana 19.06.2022 roku.
W boksie posiadanie kilku pasów to prestiż,ale i duża uciążliwość, bo każda Federacja w trosce o szmal chce organizować walki o Tytuł. Dubois był pretendentem z WBA ,a już czeka Hrgovicz z IBF . WBO jeszcze pretendenta nie wyłoniła.
Wszyscy komentatorzy spodziewali się,że we wczorajszym pojedynku Dubois rzuci się do zdecydowanego ataku na Usyka , aby szukać swej szansy w osłabieniu rywala i trafieniu go pojedyńczym silnym uderzeniem - co zresztą sam, jak i jego trener zapowiadali.Obawa przed precyzyjnie bitymi kontrami Usyka chyba przeważyła, bo Dubois walczył spokojnie , w linii, zadając głównie ciosy proste na korpus oraz próbując prawych haków na dolne partie ciała. Usyk jak zwykle demonstrował znakomity balans ciała, który umożliwiał mu pokazanie wysokiego kunsztu technicznego i szalenie bogatego repertuaru uderzeń. Ukrainiec wygrał I rundę, Drugą z kolei wygrał Dubois, trzecią Usyk ,a kolejną Anglik. W piątej Usyk postanowił wziąć się do poważnej roboty i zaczął zasypywać Dubois gradem uderzeń, ale w połowie rundy przy odejściu do tyłu nie zdążył opuścić na dół swojej lewej ręki i dostał potężny praw półsierpowy w okolice brzucha, po którym na dodatek źle stojąc na nogach padł na deski . Natychmiast zasygnalizował uderzenie poniżej pasa, co sędzia po krótkiej analizie uznał za zasadne,ale Dubois nie ukarał ostrzeżeniem. Po blisko 4 minutach Usyk zgłosił gotowość do kontynuowania walki.Z zapisu telewizyjnego ( kamera ustawiona nie po stronie ciosu) nie widać dokładnie czy cios był w dolne okolice pasa , czy poniżej niego.
Dziś rano w necie przeczytałem ,że Warren, jak to ujął, będzie lobbował w WTA za unieważnieniem pojedynku i uznania walki za nieodbytą. Argumenty ma raczej słabe o charakterze demagogicznym ,a to ,że Usyk byłby wyliczony,a to,że pojedynek powinien zostać wcześniej wznowiony ( ukradli nam zwycięstwo) ,ale patrząc na siłę przebicia Warrena nie zdziwiłbym się, gdy walkę WBA anulowała.
Dopiero po tej zbędnej wpadce Usyk przestał pajacować i pokazał boks na jaki go stać. Końcówka piątej rundy i do końca pojedynek był popisem jednego aktora.Dla mnie Usyk to fenomen, jedyny bokser , który umie wszystko ,a do tego walczy elegancko, pozornie bez wysiłku, porusza się jak baletnica i uderza kiedy chce i jak chce.
Oczywiście wygrał 6 i 7 rundę,w 8 posłał Dubois celnym lewym podbródkowym na deski ,ale gong nie pozwolił dokończyć dzieła zniszczenia . Koniec nastąpił po prawym sierpowym na szczękę,w rundzie dziewiątej , po którym bez protestu rywala sędzia zakończył walkę.
Ja rozumiem wymogi komercyjne,wiem,że nie ma niczego za darmo , ale mimo wszystko walkę i gale można było pokazać w istniejących na rynku stacjach telewizyjnych za dodatkową opłatą na rzecz dostawców usług kablowych czy satelitarnych, a niekoniecznie przez zupełnie dotychczas nieznaną platformę.Ciekaw jestem jakie będą wyniki tego "PPV" w Polsce.
2506niedziela, 27, sierpień 2023 08:09
Zbyszek
@Iocosus.
Owszem wysłuchałem różnych komentatorów, jak też wyczytałem w mediach różniste opinie, do których wypowiadający mają prawo . Mało tego uważam,że należy tenis promować , zwłaszcza przy okazji Turniejów , w których startują wszyscy najlepsi.
I nie mam pretensji ,że na ogół wypowiadają zdania oklepane , banalne, wręcz trywialne , bo też każdy sąd oryginalny uznany byłby za kontrowersyjny . Co do faworytów i faworytek to wymienia się corocznie tenisistki i tenisistów, którzy zajmują czołowe miejsca w rankingach.
Wydaje mi się , pewno błędnie ,że ociupinkę znam się na tenisie i uważam ,że od kiedy wśród kobiet nie ma Wielkiej Sereny Williams , to kto wygra wśród pań US Open jest loterią. Już przed paru laty pisałem dlaczego korty Nowego Jorku sprzyjają nieprzewidywalności . Jednym z czynników jest to o czym mówią eksperci ,a mianowicie corocznie zmieniane nowe oryginalne piłeczki,. ale też corocznie zmieniana nawierzchnia , a celem tego zabiegu jest ,aby sprzyjała ona coraz szybszej grze. A na to nakłada się zmienna pogoda i bardzo silne wiatry wiejące z różnych kierunków i np. zawodniczki stosujące wysoki wyrzut piłki przy serwisie jak swego czasu np. Szarapowa mają z nim problem. Pewno cięższe piłeczki trochę pomogą w walce z wiatrem ,ale pełnym antidotum pewno nie będą.
Z tych i paru innych powodów po erze Sereny US Open wygrywały zawodniczki spoza TOP 15 ,a nawet nierozstawione i tak 2015 - Penetta, 2016- Kerber. 2017- Stephens. 2018 - Osaka, 2019- Andrescu,2020 - Osaka, 2021 - Raducanu - na dodatek w finale z Fernandez. W ub, roku wygrała Światek ,ale chyba żaden ekspert nie typował jej na zwyciężczynię.
Patrząc na wyniki gier pań w dużych turniejach to czołówka wydaje się ustabilizowana i rzeczywiście faworytek trzeba szukać w gronie najwyżej rozstawionych.
Iga jest jedną z nich i moim zdaniem to od jej formy zależy czy wygra. Iga musi być wypoczęta fizycznie i psychicznie ,aby złożyć swój tenis ,mówiąc kolokwialnie, do kupy. W tym roku rzeczywiście pierwszy serwis nie siedzi jak należy w korcie ,ale przecież jeszcze rok temu jego skuteczność to średnio 72% ,a drugiego powyżej 80 %. Podobnie z forhendem , jeszcze dwa lata temu to zagranie , zwłaszcza wzdłuż linii uważana było znak firmowy klasy Igi.
Obserwując zawodniczki w trakcie tegorocznych występów to uważam ,że stałe postępy czynią tylko Gauff ( ogromny progres serwisowy) oraz Sabalenka ( poprawa regularności i powtarzalności). Reszta czołówki rankingu przestała się rozwijać.
Odrzucam te zawodniczki, o których wszyscy wiedzą,że ich pojedyńcze sukcesy to efekt "koksowania" .
Mnie tylko silnie denerwuje konieczność zarywania nocy .
2505sobota, 26, sierpień 2023 09:41
iocosus
US Open 2023
Z przyjemnością wysłuchałem panów Sidora i Olejniczaka w Meczykach. Nawet gdy nie trafiają z prognozami to wiedzy tenisowej odmówic im trudno. Swoją drogą dobrze że Olejniczaka zaczął wykorzystywac Polsat, ale to że Sidor komentuje tylko w Eurosporcie, to już dla mnie granda i dowód że Bartek Ignacik jako szef redakcji tenisowej w Canal + jest dyletantem i osobą niekompetentną. Tenisowy "mąż swojej żony" niech się schowa do szafy z własnym komentarzem, Żelek Żyżyński jest przesympatyczny, bardzo go lubię ale ... niech robi wywiady, prowadzi studio, a komentowanie meczów tenisowych sobie daruje. Całe szczęście, mam nadzieję, że w Eurosporcie Bartosza Ignacika z mikrofonem "podmieni" Lech Sidor.
Wracając do US Open, panowie eksperci postawili wniosek, że w tym roku korty będą bardzo szybkie, a piłki ciężkie. Warunki dobre dla tenisistów i tenisistek (piłki te same, zeszłoroczny postulat Igi spełniony) ofensywnych, mocno płasko uderzających, dobrze serwujących i preferujących krótkie a nie długie wymiany. Gdyby te założenia się potwierdziły to wśród pań faworytek trzeba by było szukac w gronie Sabalenka, Rybakina, Gauf, Kwitowa, Samsonowa również Ostapenko i Collins doskonale mieszczą się w takiej charakterystyce pytanie tylko czy okażą się stabilne w swojej grze. W dyspozycji z zeszłego sezonu do grona faworytek bezwzględnie należałoby dopisac Caroline Garcię niestety po ubiegłorocznej formie pozostały tylko wspomnienia. Nasza Iga w tych warunkach na co zwrócił uwagę Sidor może miec problemy z forhendem z uwagi na uchwyt który preferuje, może jej "brakowac czasu" przy szybkich wymianach. Zobaczymy!
Drabinka dla Igi sprawia wrażenie że pierwsze trzy mecze powinny byc raczej "treningowe" do odhaczenia i zapomnienia, natomiast później mogą sie zacząc nie tyle schody co pionowa, niebotyczna ściana do pokonania bez asekuracji. Gdyby nie było "rzezi faworytek" to w czwartej rundzie na numer 1 czekałaby niepokonana przez 1gę Ostapenko w cwiercfinale niedawna triumfatorka Gauf w półfinale koszmar Igi czyli Rybakina, a w finale marząca o detronizacji jedynki Sabalenka. Jeżeli takiemu scenariuszowi Iga by sprostała - chapeau bas!
Sytuacja jest o tyle dziwna że wygrany US Open i Masters mógłby dla Igi oznaczac najlepszy sezon w karierze, natomiast porażki w tych turniejach, plus byc może utrata pierwszego miejsca w rankingu rozpoczną dywagacje i spekulacje o tenisie Igi, jej trenerach itd, itp.
Moja uwaga przy tym, wcale bym nie był zdruzgotany gdyby Iga utraciła "jedynkę" w rankingu. Uważam że za bardzo jej ciąży. Bez niej Iga by miała większą motywację do pracy przed przyszłym sezonem.
Ostatnia refleksja nieco polemiczna z panami Olejniczakiem i Sidorem. Otóż panowie w roli faworytki nie widzą Rybakiny. Mhm, zgoda że zdrowie w jej przypadku jest najważniejsze, ale o ile z barkiem będzie w miarę w porządku i o ile Jelena dojdzie w NY do półfinału, to w starciu np. z Igą Świątek byłaby zdecydowaną faworytką.
p.s,
Wśród panów, warunki i drabinka zdają się sprzyjac Hurkaczowi, mhm, źle to wróży, Hubi woli sytuację gdy nikt na niego nie liczy. Oby nie tym razem.
2504piątek, 25, sierpień 2023 10:19
Zbyszek
W dniach od 28.08. do 10.09 roku na kortach Nowego Jorku odbędzie się ostatni tegoroczny Turniej Wielkiego szlema - US Open.
Nasze zawodniczki w I rundzie spotkają się :
- Iga Świątek (NR 1) ze Szwedką Peterson ( 28 lat, 92 WTA),
- Magdalena Linette( 24 WTA) z Aliksandrą Sasnovicz z Białorusi ( 29 lat, 65 WTA),
- Magdalena Fręch ( 75 WTA) z Hiszpanką Camila Navarro ( 35 lat, 57 WTA).
Hubert Hurkacz ( 17 ATP) zagra ze Szwajcarem Markiem Hueslerem ( 27 lat, 87 ATP).
2503niedziela, 20, sierpień 2023 08:01
Zbyszek
Po spotkaniu Igi przełączyłem na Polsat Sport , bowiem o 19.00 był awizowany początek spotkania Huberta Hurkacza z liderem rankingu Hiszpanem Carlosem Alcarazem.Nie tylko na Hurkacza,ale lubię oglądać tenis w wykonaniu Hiszpana, więc miałem dwa w jednym . Doczekałem się ,ale od 23.30. Nie jestem wielkim wielbicielem tenisu Huberta,ale ostatnio gra skutecznie i w Toronto doszedł do ćwierćfinału w którym zmierzył się z Alcarazem i przegrał 6;3, 6:7(2), 6:7(3), po bardzo dobrym spotkaniu.W Cincinatti znowu na jego drodze znalazł się Alcaraz, ale tym razem w półfinale. I Hurkacz znowu doznał porażki tym razem 6;3, 6:7(4), 6;3,ale był moim zdaniem był bliżej wygranej ,niż w Kanadzie.Po wygraniu I seta w drugim prowadził 5:4 i miał dwie piłki meczowe, w tie breaku wygrywał 4;1, aby przegrać do 4.
Moim zdaniem przyczyną niemożności zrealizowania przewagi jest to co CTP przypisuje Idze ,a mianowicie "głowa" ,a mówiąc wprost nieradzenie sobie ze stressem wywołanym możliwością wygranej w trudnym spotkaniu połączonym z sukcesem. Stres jest naturalną reakcją obronną organizmu przed zagrożeniami realnymi lub wyimaginowanymi,ale jednocześnie kiedy jest nadmierny nie pozwala panować nad emocjami ( blokada ośrodka międzymózgowo-przysadkowego).
Hurkacz sprawia na zewnątrz wrażenie osobnika spokojnego, opanowanego wręcz flegmatycznego i tylko bliższa obserwacja tzw. mowy ciała pozwala na stwierdzenie,że w ściśle określonych sytuacjach to "kłębek nerwów'. W Cincinatti najpierw wygrał z Kokkinakisem 7;6(2), 3;6, 7:6(1), potem z Coriczem 5;7, 6:3. 6:3, w kolejnym meczu z faworyzowanym Tsitsipasem ( nr 4 ATP) 6;3, 6:4 i w ćwierćfinale z Popyrinem 6:1 i 7;6(8). I w tie breaku tego ostatniego spotkania przy stanie 6;1 dla Huberta można było zaobserwować to zachowania będące objawem stresu, bowiem zaczął on nagle chodzić małym kroczkami za kortem do przodu i do tyłu zupełnie bez celu, wiele razy poprawiał czapeczkę , głaskał się po twarzy, kręcił w dłoni rakietką tak jak by miał trudności z panowaniem nad odruchami.Nie na taką skalę,ale podobnie zachowywał się w decydujących momentach spotkania z Alcarazem. Chyba akurat on powinien popracować z psychologiem .
2502sobota, 19, sierpień 2023 20:31
Zbyszek
Iga w turnieju WTA1000 w Cincinatti przegrała w półfinale z Coco Gauff 6;7, 6;3 i 4;6, z którą grała wiele razy i dotychczas nie oddała jej nawet seta. W poprzedzających rundach wygrała nadspodziewanie łatwo z Collins 6;1, 6;0, ale później w pierwszych setach przeżywała męki : przegrywając z Qinwen Zheng 3;6, aby wygrać dwa sety do 1 oraz z Marketą Vondrousową 7;6 , aby wygrać drugiego seta do 3. W spotkaniu z Gauff Iga zaczęła nieco lepiej ,bo w I secie prowadziła 5;3, aby przegrać w tie breaku ,ale każdy miał przekonanie,że tak jak w poprzednich meczach od II seta pokaże rywalce gdzie raki zimują i wygrany pewnie II set taki koniec pojedynku zapowiadał. W III secie Iga walczyła,ale była mniej pewna. mniej regularna ,świetne zagrania przeplatała zupełnie nieudanymi. Iga nie gra źle, ale w Montrealu przegrała przez brak skutecznego serwisu, a w Cincinatti właściwie jedyna słabość to zbyt wolne uderzenie piłki przede wszystkim z forhendu ,ale też i z bekhendu.To te ułamki sekundy dawały Gauff czas na odpowiednie ustawienie się i wykonanie trudnego do odbioru zagrania. Iga jest świetnie przygotowana technicznie, taktycznie i nie widać, aby była zmęczona fizycznie ,ale wygrywała dotychczas głównie dzięki niezwykle "szybkiej ręce' .
Oczywiście ,że udział w wielu turniejach i rozgrywanie wielu spotkań, patrząc zwłaszcza na niespodziewaną porażkę z Gauff może mieć negatywne aspekty ,ale nie jeżeli idzie o formę fizyczną , bo w trakcie sezonu tenisistka albo gra albo trenuje, a Iga rozegrała dużo meczów, bo najwięcej ich wygrywała.Wysiłek treningowy jest często większy niż meczowy. Chodzi o to ,że Iga ma za krótkie przerwy pomiędzy turniejami i nie ma dostatecznie dużo czasu ,aby poprawić mankamenty w grze. Nie jestem w stanie ocenić czy przed US Open trener zdoła rozeznać co powoduje tę wolniejszą reakcję ruchową ręki, dłoni i wreszcie nadgarstka , która ułatwia odbiór zagrać Igi rywalkom i czy zdoła z tenisistką ten mankament usunąć .
2501niedziela, 13, sierpień 2023 20:31
CTP
Zbyszku, trochę statystyk:
Półfinał w Montralu, to był dokładnie 53 mecz Igi w obecnym sezonie.
Dla porównania, Muchova - 37, Collins - 26. Jedynie Pegula troszkę się zbliżyła do tej liczby, bo dla niej to był 46 pojedynek w obecnym tourze. Ale za to Pegula w maju zrobiła sobie długą przerwę, bo w tym miesiącu rozegrała raptem 2 turnieje (we Włoszech i Roland Garros), w których odpadła prawie na samym początku.
Za to Iga Świątek... ale co ja sobie będę strzępił klawiaturę. Sam zobacz:
https://www.coretennis.net/tennis-player/iga-swiatek/74976/profile.html
53 mecz a przed nami jeszcze Cincinnatti i Nowy Jork, Guadalajara. Potem krótka przerwa i Masters, gdzie gra się już na oparach. W zeszłym roku zamknęło się to liczbą 74.
Osobiście uważam, że WTA (i pewnie też ATP) powinno pójść w stronę piłkarskiej LM i zacząć chronić tych najlepszych. Tenisistki z top 8 (dla równego rachunku) po prostu nie powinny zaczynać turniejów od I rundy, tylko minimum od III.
2500niedziela, 13, sierpień 2023 09:40
Zbyszek
Nasza idolka Iga Swiątek po straszliwym męczarniach w spotkaniach z Pliszkovą ( 7;6(6), 6:2), Muchovą ( 6;1,3:6,6:4) oraz Collins ( 6;3, 4:6, 6:2) doczłapała do półfinału turnieju WTA1000 w Montrealu w którym przegrała z dobrze sobie znaną Amerykanką Pegula 2;6, 7:6(4) i 4:6. Oczywiście nie wszystko i nie zawsze można wygrać, więc porażka nawet tak znakomitej tenisistki jak liderka rankingu jest niejako wpisana w logikę sportu ,ale niepokoi sposób przegranej. Można zapytać, czy rywalka, którą Iga systematycznie ogrywała tak podniosła swój poziom gry czy to może nasza tenisistka nieco spuściła z tonu.Otóż Pegula jak grała , tak gra ten swój mechaniczny , toporny tenis oparty na powtarzalności i regularności. Niestety Iga pozwoliła jej wygrać , bowiem jej serwis nie sprawiał rywalce żadnych problemów : Iga wygrała tylko 4 gemy po swoim podaniu ( żadnego w I secie !, i po 2 w pozostałych) . Bez serwisu w tenisie wygrana nawet z dość przeciętną rywalką jest niemożliwa.
2499piątek, 21, lipiec 2023 14:24
CTP
Ja się będę upierał, że głównym czynnikiem jednak była głowa. Dla mnie najlepszym meczem Igi na tym turnieju była II runda z Sorribes. Tak cierpliwie i spokojnie grającą Polkę widziałem po raz pierwszy, odkąd oglądam jej mecze. Ten mecz, to dla mnie był dowód na to, że potrafi grać na trawie. Jak chce. Bo w następnych meczach tej chęci było chyba coraz mniej a coraz częściej Iga wracała do swojego ulubionego stylu z kortów twardych. Stąd praktycznie wygrane sety kończyły się tiebreakami. Mecz ze Switoliną był dla mnie niemal kopią pojedynków Agi Radwańskiej z Szarapową. Switolina zastosowała tę samą taktykę, co zwykle stosowała "Isia" i wynik, niestety, nie mógł być inny.
Mnie osobiście się wydaje, że ta chęć dominacji na korcie ze strony Igi, jest jednym z głównych powodów, dla których trenuje tę dyscyplinę sportu i dla których wychodzi na mecze. Toteż nie dziwię się jej, że jeśli taktyka wyklucza taką postawę, to od razu pojawia się niechęć i zniecierpliwienie. Ale jestem w 100% pewien, że z wiekiem i z każdym kolejnym sezonem to podejście się zmieni i parę tych pucharów, czy nawet srebrnych talerzy jednak pojawi się na półce w Raszynie.
2498piątek, 21, lipiec 2023 13:16
Zbyszek
@CTP.
Jak wiesz ja jestem racjonalistą i żartobliwie napiszę,że nie zauważyłem,aby w tenisie zagrywano piłki głową . Oczywiście rozumiem o co Ci chodzi ,ale to co nazywamy "głową", a więc sfera mentalno-wolicjonalna wchodzi do gry na poziomie powyżej przygotowania fizycznego, technicznego i taktycznego. Ta sfera nie zastępuje umiejętności i mocy. Nie tylko w tenisie,ale i w każdym innym sporcie np.w piłce nożnej.
Ja tylko zwróciłem uwagę na jeden, moim zdaniem kluczowy aspekt,a mianowicie to,że od III rundy ilość popełnianych przez Igę niewymuszonych błędów niezmiernie wzrosła i próbowałem znaleźć przyczynę. Powszechnie wiadomo ,że tenis ziemny to gra nóg i chyba Tobie jako wytrawnemu znawcy nie muszę tłumaczyć co to znaczy . W omawianym aspekcie ,aby precyzyjnie i celnie dokonać zagrania to trzeba dobiec do piłeczki na odpowiednią odległość i w odpowiedniej chwili. W moim przekonaniu to ta niemożność przerodziła się w poczucie bezradności i Iga się rozsypała ,a nie odwrotnie. Czyli problemy wolicjonalne były następstwem , były skutkiem słabej formy , a nie przyczyną ogromnej ilości błędów. Oczywiście masz rację zauważając,że w meczu z Kasatkiną Iga nierozważnie grała top-spinem , głównie z forhendu co na trawie jest nieefektywne, ale też zauważ ,że to zagranie było źle , bo za wolno, wykonywane.
Gry na trawie , tak jak każdej nawierzchni można się nauczyć, tym bardziej Iga , która przecież wygrała juniorski Wimbledon na tej nawierzchni.Lecz na naukę musi być odpowiednia ilość czasu, którego Iga nie miała z uwagi na problemy zdrowotne.
Teraz podzielę się refleksją, która i u Ciebie występuje ,a której nie rozwijasz,ale chyba intuicyjnie czujesz ,że coś jest nie tak. Bowiem niezależnie co mówimy o roli psychiki , czy jest czynnikiem zasadniczym , czy plusem dodatnim to takie kompletne rozsypanie się gry zawodniczki tak wysokiej klasy nie jest czymś często spotykanym ,ani normalnym. Tym bardziej,że wystąpiło w spotkaniu z zawodniczką dużo gorszą , z którą Iga ma bardzo korzystny bilans.
Ta nasza wspólna obserwacja w mojej ocenie świadczy o tym,że Iga została za bardzo uzależniona od współpracy z psycholożką i za bardzo bazuje na psychicznej motywacji i kiedy tego czynnika zaczyna brakować to nie ma barier bezpieczeństwa , które bronią przed upadkiem.
Moim zdaniem sytuacja nie jest normalna kiedy psycholog staje się w procesie treningowym ważniejszy od trenera.
2497środa, 12, lipiec 2023 10:49
CTP
A ja bym się tutaj nie doszukiwał problemów w okresie przygotowań do turnieju. Moim zdaniem, problem tkwi wyłącznie w głowie Igi i nigdzie indziej. Ulubionym zagraniem Igi i jednocześnie jej flagowym jest top-spin. To dzięki temu potrafi przyspieszyć grę do poziomu nieosiągalnego dla jej rywalek. Doszła już do takiej perfekcji w tym elemencie, że potrafi zagrać z piłki, która jest poniżej linii siatki. I tutaj się zgadzam z Wiktorowskim: tenisistka z tak wyćwiczonym nadgarstkiem powinna bez problemu poradzić sobie na korcie trawiastym.
Sęk w tym, że na trawie korzystanie z takiego zagrania jest tak właściwie bezużyteczne, z uwagi na to, że czas odbicia się piłki od trawy jest tak krótki a kąt tak nieprzewidywalny, że jest praktycznie niemożliwym, aby odpowiednio ustawić i ciało i rakietę do tego zagrania. Stąd tak dramatyczna liczba błędów, właśnie głównie z forehandu. Charakterystyczne dla tej nawierzchni jest to, że tenisistki często celowo zwalniają grę slajsami, żeby zyskać trochę tego czasu. Paradoksalnie, mimo, że trawa jest szybsza, to gra jest tutaj o wiele wolniejsza niż na kortach twardych a jej przyspieszanie jest wręcz przeciwskuteczne.
Swoją drogą, w tenisowym światku, zdaje się, jest tendencja do ograniczania liczby turniejów na trawie. 60 asów serwisowych Hurkacza w jednym meczu, w mojej ocenie, już zahacza o patologię i staje się kompletnie niestrawne dla kibica, który jednak oczekuje widowiskowych wymian.
Wracając do Igi, też ją trochę rozumiem: masz swój ulubiony styl gry, który na trawie okazuje się kompletnie bezużyteczny i nawet szkodliwy - no, można znienawidzić tę nawierzchnię. Z drugiej strony, bez umiejętności zmiany taktyki i stylu grania jej królowanie może szybko się zakończyć.
2496środa, 12, lipiec 2023 09:02
Zbyszek
W tym roku miałem nadzieję,że podsumowania występu naszych reprezentantek dokonam po finale,ale wyszło jak wyszło.
Przed Turniejem doszło do publicznie wyrażonej kontrowersji pomiędzy trenerem Wiktorowskim a Igą Świątek co do celu występu zawodniczki : tenisistka mówiła,że nadal jest na etapie uczenia się gry na trawie, natomiast trener przekonywał,że już dysponuje narzędziami do sięgania po triumf.Moim zdaniem ta wymiana zdań zakończyła się remisem, bowiem Iga jest zdolna do wygrania Wimbledonu ,ale w tym roku nie była do realizacji tego celu przygotowana na maksa. Niewątpliwy wpływ na ten stan miały problemy zdrowotne Świątek, które najpierw wykluczyły ją na 10 dni z treningów, a następnie nie pozwoliły zrealizować celów podczas Turnieju w Bad Homburgu.
Nie będę analizował spraw związanych z techniką i niuansami taktycznymi , choć uwag byłoby co niemiara , ale skupię się tylko na jednej statystyce,a mianowicie ilości niewymuszonych błędów ,aczkolwiek jest ona moim zdaniem i tak zaniżona ( o przynajmniej 10%).
Iga zaczęła od wygranej z Chinką Lin Zhu 6:1, 6;3, popełniając 16 niewymuszonych błędów. W kolejnym spotkaniu ograła Hiszpankę Sorribes- Torano 6;2, 6;0 przy 13 błędach. W następnym pokonała Petrę Marticz 6;2, 7:5 - 22 błędy. W IV rundzie wygrała ze Szwajcarką Belindą Bencicz 6;7(4),7:6(2) oraz 6;3 - błędów 24 . We wczorajszym ćwierćfinale przegrała z Ukrainką Eliną Svitoliną 5;7 ( prowadząc w secie 4;2 i 5:3), 7:6(5) oraz 2;6 - 41 błędów.Ta ilość niewymuszonych błędów w przeliczeniu na gemy dla Svitoliny oznacza ,że na 19 wygranych aż 10 zostało zdobytych wskutek błędów Igi. A do tego musimy zauważyć widoczny regres od spotkania z Marticz. Najwięcej błędów, bo 62 % popełniła po zagraniach forhendem.Moim zdaniem Iga przed drugą połową sezonu powinna nie tylko solidnie odpocząć ,ale i popracować nad precyzją zagrań. Taka Svitolina nie pokazała bowiem wielkiego tenisa, a jedynie poprawny i to wystarczyło.
Z pozostałych to Magdalena Fręch w I rundzie przegrała z Ons Jabeur 3;6 i 3;6 , zaś Magdalena Linette w I rundzie wygrała z Jil Teichman 6:3, 6:2 ,w II rundzie z Barborą Strycovą 6:4, 6:7 i 6;3, aby odpaść po porażce z Belindą Bencicz 3;6 i 1;6.
Występ Hurkacza trzeba ocenić pozytywnie , bowiem najpierw pokonał Hiszpana Ramosa- Vinolasa 6;1. 6:4, 6;3, następnie Jana Choinskiego ( Anglia) 6:4,6;4, 7:6, a w kolejnym meczu faworyzowanego Lorenzo Musettiego 7:6, 6:4 i 6:4. Nie miał fartu , bo w kolejnym pojedynku trafił na Novaka Djokovicza i pomimo ,że walczył dzielnie i stawiał ogromny opór to przegrał po dwóch dniach zmagań 6:7(6), 6:7(6) , 7:5 oraz 6:4.
2495sobota, 01, lipiec 2023 11:01
Zbyszek
Od poniedziałku 03.07 do 17.07.2023 na trawiastych kortach Wimbledonu odbędzie się kolejny Turniej tenisowy z cyklu Wielkiego Szlema.
W Turnieju pań wystartują następujące nasze zawodniczki :
- Iga Świątek , rozstawiona z nr 1 ,która w I rundzie zagra z Chinką Zhu Lin ( 29 lat. 33 WTA),
-Magdalena Linette , której rywalką będzie Szwajcarka Jil Teichmann ( 25 lat, 129 WTA),
- Magdalena Fręch , która trafiła na Tunezyjkę Ons Jabeur ( 28 lat, 6 WTA).
Nasz jedynak Hubert Hurkacz trafia w I rundzie na Hiszpana Alberta Ramosa - Vinalosa lat 35. 72 ATP).
Nie omawiam ewentualnych dalszych rywalek i rywali naszych reprezentantów, bowiem uważam takie rozważania za wróżenie z fusów. Mogę tylko napisać,że oczekujemy od Igi ,aby na trawie potwierdziła,że jest w ścisłej czołówce najlepszych tenisistek globu. Pewnym niepokojem może napawać fakt,że Iga wycofała się przed półfinałem z turnieju w Bad Homburgu, czego przyczyną miało być zatrucie pokarmowe. Iga Turniej w Niemczech potraktowała treningowo i o ile ułożenie serwisu chyba jej wyszło , to nadal poprawy wymaga gra forhendem, zwłaszcza jej dotychczas zabójcze zagranie wzdłuż linii.
Pozostałym naszym zawodniczkom i zawodnikom pozostaje żyć,aby zaszli jak najwyżej .
2494niedziela, 11, czerwiec 2023 10:39
Zbyszek
Iga Świątek udowodniła po raz trzeci ,że jest prawdziwą królową Paryża.
Wygranie tegorocznego Turnieju Rollanda Garrosa kosztowało ją bardzo wiele wysiłku, bowiem rywalki czynią stałe postępy.
Drogę do triumfu rozpoczęła od pokonania Hiszpanki Cristyny Bucsa 6;4, 6:0, aby w takim samym stosunku 6:4, 6;0 rozprawić się z Amerykanką Claire Liu . Następną rywalkę Chinkę Xinyu Wang potraktował "rowerkiem", zaś kolejna Ukrainka Lesia Curenko skreczowała przy stanie 5;1.Stopień trudności wzrósł kiedy na korcie pojawiła się najpierw Amerykanka Coco Gauff , odprawiona z wynikiem 6;4 i 6:2 ,a po niej Brazylijka Beatrice Haddad Maia 6;2 i 7: 6 ( 9:7). Wczorajszy finał z Karoliną Muchovą to prawdziwy horror, gdyż po wygranym I secie 6;2 , Iga w II prowadziła 4;1 i przegrała go do 5. Pamietąjąc ,że w podobny sposób Muchova pokonała świetną Sabalenkę można się było obawiać o losy pojedynku ,ale w takim momencie mogliśmy podziwiać klasę naszej arcymistrzyni, która po morderczym secie pokonała przeciwniczkę 6:4.
Nie tylko ja, ale i dziennikarze traktują wygrane Igi jako coś normalnego i chyba się mniej cieszymy, niż jeszcze 3 lata temu . Sadzę ,że bylibyśmy wielce rozczarowani gdyby Iga nie wygrała RG.Ponadto zauważalna jest zmiana tonu , a mianowicie mniej się pisze o aspektach czysto sportowych ,a coraz więcej uwagi media poświęcają wątkom pobocznym, ciekawostkom i ploteczkom.
Tegoroczna wygrana dowodzi,że Iga cały czas rozwija swój kunszt tenisowy i wyprzedza goniące ją rywalki. W tym roku wygrana Igi został wywalczona przez nią w wielkim trudzie , bowiem kort, warunki pogodowe oraz dostarczone przez organizatorów piłeczki jej nie sprzyjały.
Jak wiemy kort ziemny pokryty jest warstwą mączki ceglanej , która może mieć postać cząstek milimetrowej wielkości, mikrometrowej lub wręcz nano. W tym roku , podobnie jak w 2013, organizatorzy przygotowali wersję nano ,a to oznacza,że kort był bardzo szybki. Wersję mikro ma kort w Stuttgarcie, postać milimetrową ma ten w Rzymie . Do tego było bardzo ciepło i sucho, co jeszcze bardziej "utwardzało " kort , a przez co typowe dla użycia przez Igę top spiny i slajsy były łatwiejsze do odparcia przez rywalki. Jednocześnie , zwłaszcza w pierwszych spotkaniach ( od Bucsy do Gauff) na korcie hulał bardzo silny wiatr. Można oczywiście powiedzieć,że warunki wietrzne były takie same dla wszystkich tenisistek, tylko ,że Iga gra tenis najbardziej rotacyjny ( nawet do 4900 obrotów piłeczki na minutę, podczas kiedy druga pod tym względem Coco Gauff nie przekracza 3600) i silny wiatr wypacza tor lotu piłeczki.Idze nie sprzyjały także piłeczki, małe , mało elastyczne, szybko tracące właściwości odbijania się . Głównie z tych powodów Iga miała w pierwszych meczach trudności z przystosowaniem się do nich i w pierwszych setach jej gra wyglądała niemrawo. Szczególnie takie okoliczności nie sprzyjały skuteczności serwisów Igi. Polce w Turnieju odnotowano najwyższą szybkość pierwszego podania 198 km/godz.( druga Sabalenka miała 192 km/godz) ,ale jednocześnie spośród pierwszej szesnastki Iga miała przedostatni serwis pod względem średniej szybkości ( 146 km/godz) , bo niższy wynik miała tylko Coco Gauff ( 128 km/godz).
Ogromnym zaskoczeniem było dotarcie do półfinału Brazylijki Haddad Mai oraz do finału Czeszki Karoliny Muchovej, a to z tego powodu ,że mają one już po 27 lat i żadnych większych sukcesów na koncie. Muchova najwyżej w rankingu była w 2019 roku na 19 pozycji, po wygraniu WTA250 w Seulu ( z Magdą Linette). Obiektywnie trzeba powiedzieć,że obie wdrapanie się prawie na szczyt drabiny Turniejowej zawdzięczają znakomitemu przygotowaniu fizycznemu, głównie kondycyjnemu.I Brazylijka i Czeszka grały tenis defensywny , silnie destrukcyjny oparty na maksymalnym wydłużaniu ilości wymian piłek, zmianach kierunku natarcia i zmuszaniu przeciwniczek do pokonywania w szybkim tempie wielu kilometrów. To,że Iga potrafiła je ograć świadczy nie tylko o ogromnym talencie Polki ,ale i o tym,że wykonuje tytaniczną pracę.To to połączenie talentu z pracowitością czyni Świątek najlepszą tenisistką globu.
Moim zdaniem wartym odnotowania faktem jest zastosowanie przez organizatorów RG Sztucznej Inteligencji do eliminowania hejtu w sieci.Użyta technologia potrafiła w ciągu 0,2 sekundy rozpoznać hejt i go definitywnie usunąć. Była to ogromna pomoc dla zdrowia psychicznego zawodniczek i zawodników.
Dla porządku odnotujmy jak zakończyli udział pozostali nasi zawodnicy i zawodniczki.
Magda Linette przegrała pierwsze spotkanie z Leylah Fernandez 3;6,6:1 i 3:6.Magdalena Fręch w pierwszym swym meczu ograła wyżej notowaną Chinkę Shuai Zhang 6:1 i 6:1, aby przegrać z mającą podobny do niej ranking Kamilą Rachimovą 3;6 i 3:6.
Hubert Hurkacz wygrał dwa spotkania , najpierw pokonał Francuza Davida Goffina ( 33 ATP) 6:3,5:7,6:4, 2:6 i 6; 4, następnie Holendra Tallona Gielspoora ( 39 ATP) 6:3, 5:7, 6:7( 13), 7:6(5) i 6:4 . W trzecim występie przegrał niespodziewanie ze znacznie niżej notowanym ( 94 ATP) Peruwiańczykiem Pablo Vasilasem 6;3. 3:6, 7:6(3), 6:4 i 6;2.
Hurkacz nie robi postępów, gra coraz bardziej przewidywalnie, a jego tenis jest typowo reaktywny .Tak też można grać,ale aby wygrywać to trzeba być znacznie bardziej regularnym i dysponować znacznie lepszą kondycją turniejową.
2493czwartek, 25, maj 2023 16:19
Zbyszek
Jak co roku o tej porze , od wielu już lat ( poza rokiem 2020) na kortach w Paryżu rozpoczyna się Turniej Wielkiego Szlema Rolanda Garrosa. W tym roku początek to 28.05 i koniec to 11.06.2023.
Nasze zawodniczki w I rundzie spotkają się z następującymi rywalkami:
- Iga Świątek z Hiszpanką Cristina Bucsa ( 25 lat, 67 WTA),
- Magdalena Linette z Kanadyjką Leylah Fernandez ( 21 lat , 36 WTA),
- Magdalena Fręch z Chinką Shuai Zhang ( 24 lata, 29 WTA).
Nasz jedynak Hubert Hurkacz zagra z Belgiem Davidem Goffinem ( 33 lata, 113 ATP).
Transmisje na Eurosporcie.
2492sobota, 20, maj 2023 08:02
iocosus
No i straciłbym kasę, Rybakina w finale tysięcznika na piachu, mhm, triumfatorka Wimbledonu, finalistka AO, zwyciężczyni Indian Wells, a teraz równie skuteczna na ceglanej mączce. Najbardziej wszechstronna zawodniczka touru trochę się zżymam, bo z Jeleny Roger Federer nie jest, ale też osiągnięcia Kazaszki są dowodem jak wzrasta rola serwisu i returnu w kobiecym tenisie. Siła razy ramię rules!
Ostapenko to współczesny John McEnroe w kobiecym tenisie. Musi grymasić, robić miny, kłócić się z sędziami.
2491czwartek, 18, maj 2023 13:14
iocosus
@ WTA 1000 Rzym
Bardzo dobry mecz Igi w nocy, ale Rybakiny zadziwiający. Kort, nawierzchnia, warunki pogodowe to wszystko dla jedynki rankingu wydawało się optymalne żeby zrewanżować się Jelenie za serię ostatnich porażek i w zasadzie pierwszy set to wszystko potwierdził. Drugi mógł być podstemplowaniem pierwszego i nawet nie chodzi o to że Iga miała breaka którego straciła, zdarza się, ale później przy 4:4 i serwisie reprezentantki Kazachstanu miała piłkę na ponowne przełamanie rywalki i była ku temu świetna okazja, Iga w ofensywie w dobrej sytuacji mogła skończyć gema niestety trafiła w siatkę. Zamiast 5:4 dla Igi i własnego serwisu to Jelena wyszła na prowadzenie w secie. Zresztą nie pierwszy raz wychodziła z opałów, dlatego stwierdziłem że to był jej zadziwiający mecz. Pod względem mentalnym po prostu niesamowity. Iga "królowa kleju", jeszcze siąpiący deszcz preparujący dodatkowo kort pod triumfatorkę RG, zdawało się że wszystko "nam" sprzyja i do stanu 4:2 w drugim secie wszystko przebiegało zgodnie z założeniami, ale Rybakina nie pękła, nie odpuściła i jako specjalistka od szybkich kortów, na piachu okazało się, że też może (potrafi!!!) "przetrzymać" naszą Igę.
Ode mnie "chapeau bas" dla Rybakiny! Jej tenis nie jest specjalnie wyrafinowany, po prostu doskonała reprezentantka "atletycznego" tenisa z doskonałym serwisem i zamiataniem piłek z całej siły z końcowej linii, ale "siła razy ramię" obecnie rządzi w damskim tenisie, a na ten przykład wyrafinowana, subtelna, kreatywna Leylah Fernandez jest 50 w rankingu WTA i co z tego że fajnie się ogląda jej tenis, nasza Aga Radwańska też co roku notowała najlepsze "super zagrania" turniejowe i "co z tego".
Jelena Rybakina oprócz tego że optymalnie wykorzystuje własne warunki fizyczne, trzeba przyznać że potrafi czytać grę na poziomie mistrzowskim i jest niesamowitym walczakiem, zimnym killerem.
Zamiast "Iga nie ma z kim przegrać" mamy obecnie trzy tenisistki które mogą toczyć boje ze sobą "na żyletki".
Mam nadzieję, że kontuzja Igi nie jest zbyt poważna i w RG ją zobaczymy i jestem bardzo ciekaw czy świadomość że musi grać swoje optimum żeby nie ulec (nawet na piachu) Sabalance lub Rybakinie ją zdopinguje czy zdeprymuje!? Rywalki grają ciut mocniej, wszystkie są walczakami, ale mentalnie też są chyba ciut nad Igą w tym sezonie, natomiast na pocieszenie u Igi są jeszcze rezerwy. Jeżeli je uruchomi to i mental pójdzie do góry.
Chwalę Rybakinę, ale kasę w półfinale postawiłbym na Ostapenko, w "swoim uderzeniu" może być nie do zatrzymania, pytanie "czy będzie?"
2490czwartek, 18, maj 2023 08:08
Zbyszek
Tenis kobiecy jest jednak nadal nieprzewidywalny.
W Turnieju WTA1000w Rzymie w pierwszej rundzie odpadłą Aryna Sabalenka przegrywając z Sofią Kenin . Białorusinka tłumaczyła się zmęczeniem po wygranej z Igą, a tak po prawdzie to zlekceważyła Kenin, która trzy lata temu wygrała AO i była w finale RG ,ale od tamtej pory spadła poza setkę rankingu. Sabalenka prezentowała minimalizm i nie mogła wejść na wyższy poziom koncentracji. A do tego dynamiczny tenis Sabalenki nie bardzo się sprawdza na tak wolnych kortach ziemnych jakie w tym roku przygotowali organizatorzy. Zresztą na organizatorów sypią się gromy i moim zdaniem słuszne. Bowiem rzeczywiście w tym roku pogoda w Rzymie jest paskudna i deszcz na otwartych kortach uniemożliwia granie ,ale organizatorzy sobie nie radzą w takiej skomplikowanej sytuacji. Nie dość,że przeszacowali skalę zainteresowania i za wysoko wycenili bilety , to jeszcze ustalili terminarz gier najlepszych na wieczór , kiedy ludzie kończą pracę ,a wówczas deszcz paraliżował granie i następnego dnia bez rozeznania, na łapu capu usiłowali ratować rozsypujący się schemat Turnieju. Efekt jest taki,że najlepsi nie mają czasu na wypoczynek,a widzowie nie chodzą na korty.
Niestety Iga zakończyła udział w Turnieju w ćwierćfinale kreczując przy stanie 2:2 w trzecim secie pojedynku z Jeleną Rybakiną ( poprzednie sety 6;2 i 6:7(3:7). Wcześniej wygrała z Pavluczenkową 6:0 i 6:0, Łesią Curenko 6;2 i 6;0 oraz Donną Vekicz 6:3, 6:4 , po bardzo trudnym meczu, w którym Chorwatka znakomicie serwowała.
Spotkanie z Rybakiną Iga zaczęła w wielkim stylu wygrywając pewnie pierwszego seta, W drugim, w tie breaku przy stanie 3;3 przypadkowo sama uderzyła się rakietą w prawe udo i na chwilę musiała przerwać grę ,ale widać było ,że cierpi ból. W trzecim secie ból widocznie był tak dokuczliwy ,że musiała przerwać grę. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie przerwała meczu w tie breaku kiedy tylko poczuła ostry ból w którymś mięśniu uda.
Dziś przejdzie badania . Powiem na podstawie osobistych doświadczeń,że jeżeli takie uderzenie w udo dotknie mięśnia nienapiętego to zwykle kończy się na mocnym zbiciu , krwiaku - co przechodzi po góra tygodniu. Natomiast jeżeli trafi na mięsień napięty to może dojść nawet do zerwania włókien mięśnia,a wówczas przerwa to kilka tygodni.
Oby była to przedwczesna obawa , bo za 2 tygodnie RG.
2489sobota, 06, maj 2023 21:53
Zbyszek
Tenis kobiecy, w odróżnieniu od męskiego, po opuszczeniu tronu przez Serenę Williams pozostał domeną wielu tenisistek , które wygrywały znaczące Turnieje. Nie była to sytuacja z wielu względów korzystna , bowiem w sporcie obowiązuje hierarchia,a nawet tworzy się struktura ,w której najlepsi są na czele , dzięki temu ,że najczęściej wygrywają. Wówczas dopiero niespodzianki , sensacje w postaci wygranych niżej notowanych z tymi wyżej cenionymi nabierają rzeczywistego sensu. W sytuacji w której wygrywa każdy z każdym o sensacjach mowy być nie może. Oczywiście media tworzą pozornych faworytów,ale są to papierowe tygrysy ,na które ani kibice,ani sponsorzy nie dają się nabrać. A hierarchia polega na tym,że lepsi (lepsze) na ogół wygrywają,a gorsi częściej z nimi przegrywają . W kobiecym tenisie trwało dość długo , aż najpierw Iga Świątek wygrywając większość pojedynków weszła na szczyt i tę pozycję ponad rok utrzymuje ,ale i jej śladem podążyła Aryna Sabalenka.
Finał Turnieju WTA1000 w Madrycie był tej zdrowej tendencji przejawem i dowodem. Tym razem zainteresowanie publiki i mediów było autentyczne, bo spotkały się ze sobą nie tylko liderki rankingu ,ale i zawodniczki obecnie najlepiej grające.
W drodze do finału Iga pokonała Austriaczkę Julię Grabher 6;3.6;2, Amerykankę Bernardę Pera 6;3, 6:2 , Jekaterinę Aleksandrową, po morderczej walce 6;4, 6:7(3) i 6;3,Chorwatkę Petrę Marticz 6;0, 6;3 oraz Weronikę Kudermietową 6;1, 6:1.
Pojedynek z Aryną Sabalenką był znakomitym , porywającym widowiskiem, bowiem obie panie prezentują niezwykle efektowny tenis . Finał padł łupem Sabalenki w setach 3:6, 6:3 i 3;6. Białorusinka po przegranym z Igą finale sprzed 13 dni w Stuttgarcie wyciągnęła wnioski i do dzisiejszego spotkania przystąpiła nie tylko znakomicie przygotowana taktycznie ,ale potrafiła przez ponad 140 minut zachować pełną dyscyplinę wykonawczą.. Aby zneutralizować siłę pierwszego serwisu Igi "wchodziła" na zagraną piłkę i returnem zmuszała naszą zawodniczkę do odbić obronnych ,a nie atakujących. Większość piłek plasowała na koniec kortu w same jego rogi , z tym ,że regułą było ,iż zagranie winnerowe dokonywane było na bekhend Polki.Ten plan był prosty ,a okazał się skuteczny, bo Iga mimo ,iż grała na bardzo wysokim poziomie nie potrafiła przebić się serwisem przez return rywalki,a ponad to wyraźnie ustępowała Sabalence siłą i szybkością uderzeń .
Mimo porażki wyrażam wielkie uznanie dla Igi i dziękuje obu paniom za piękny , emocjonujący pokaz tenisa w najlepszym wydaniu.
2488niedziela, 23, kwiecień 2023 15:26
Zbyszek
Iga Świątek po 37 dniach przerwy wróciła na kort i w znakomitym stylu wygrała Turniej WTA500 w Stuttgarcie pokonując w finale nr 2 światowego rankingu Arynę Sabalenkę 6:3 i 6:4.
Po drodze do triumfu Iga wygrała w II rundzie z Chinką Quinwen Zheng 6:1, 6:4 , z Czeszką Karoliną Pliszkovą 4;6,6;1 i 6;2 i z Tunezyjką Ons Jabeur ( krecz w I secie). Każdy z trzech rozegranych pojedynków był inny i w każdym Iga użyła odmiennych narzędzi ,aby rozstrzygnąć je na swoją korzyść.Nasza tenisistka poprosiła organizatorów,aby mogła rozpocząć Turniej o jeden dzień później niż wynikało to z terminarza spotkań, mimo ,że w I rundzie miała wolny los.
Chinkę pokonała prezentując dojrzały i wyrachowany tenis . Miała pewne problemy w II secie . bowiem wprowadziła w nim do gry top spin, który na Zheng nie działał. Wróciła do grania slajsem i liftem i Chinka była bezradna. Z Czeszką przegrywała już w I secie 3:0 i 4:1 ponownie próbując top spina , który wysokiej Pliszkovej wybitnie pasował. Kiedy zaczęła posyłać piłki nisko nad siatką rywalka przestała nadążać za akcjami.
W finale wykorzystała słabość pracy na nogach Sabalenki, która chce za szybko dobiegać do piłek i za blisko ustawia nogę wykroczną w stosunku do zakrocznej co negatywnie u niej wpływa na celność i siłę zagrań. Oczywiście czym innym jest wiedzieć,a czym innym wykorzystać. Iga potrafiła zrobić i jedno i drugie.
Do długiej listy walorów Igi trzeba dorzucić to co jest obecnie trendy w nauce prakseologii ,a mianowicie czytanie książek, Uważa się ,że umysł należy ćwiczyć , tak jak ciało tylko innymi metodami.Czytanie książek jest tym czynnikiem, który dodatkowo zapewnia przewagę informacyjną nad konkurencją.Przy podejmowaniu decyzji liczy się szybkość przewodnictwa neuronów, co wynika wprost z ćwiczeń umysłu. Iga czyta - co widać, słychać i czuć.
2487niedziela, 23, kwiecień 2023 09:19
Zbyszek
Trzeba podziwiać Łukasza Różańskiego,za to ,że odważnie podjął wielkie ryzyko wykorzystania jedynej realnej szansy na pokonanie Alena Babicza.W wadze ciężkiej ( bo takie miano należy nadawać ważącym po 100 kg zawodnikom) , poza Mike Tysonem,żaden bokser nie zaczynał pojedynku w tak szaleńczym tempie, z taką furią, wyprowadzając ciosy w ilościach podobnych do lawiny,a jednocześnie dążąc do zadania tego jednego, kończącego męki rywala uderzenia.Babicz usiłował przetrzymać tę nawałę kontrując lewym prostym, blokując ciosy gardą oraz odchodzeniem do tyłu i udawało mu się utrzymywać linię do czasu , aż po minucie pojedynku został trafiony w okolice ucha krótkim lewym sierpem.To po tym ciosie został z niego zdarty sztucznie nałożony gorset techniki i ostał się tylko uliczny zabijaka machający na stojąco rękami i liczący ,że przypadkiem trafi przeciwnika.Różański sprytnie unikając niezbornych ruchów , atakował i górne i dolne partie ciała Chorwata, aż ten zaprzestał odpowiadać na uderzenia. Sędzia musiał w I rundzie przerwać nierówną walkę.
W ten oto sposób Łukasz Różański został Mistrzem Świata kategorii bridger Federacji WBC. Chapeau bas !.
2486czwartek, 20, kwiecień 2023 11:22
Zbyszek
W sobotę odbędzie gala bokserska w Rzeszowie podczas której dojdzie do walki o pas mistrza Świata Federacji WBC w kategorii bridger pomiędzy Chorwatem Alenem Babiczem ( 33 lata , 188 cm wzrostu, walk 11 , wszystkie wygrane w tym 10 TKO) oraz Łukaszem Rożanskim ( lat 37, wzrost 183 cm, walk 14, wszystkie wygrane w tym 13 TKO).
WBC utworzyła w listopadzie 2020 roku nową kategorię wagową bridger jako pomostową pomiędzy wagami ciężką i junior ciężką z limitem wagowym od 90,7 kg do 101,6 kg. Do startu w tej kategorii namawiano m.innymi takich mistrzów jak Powietkin, Usyk czy Wilder,ale żaden z nich się nie zgodził.Jedynym bardziej znanym bokserem , który wyraził zgodę na walki w bridgerze był Kolumbijczyk Oscar Rivas , którego Federacja WBC mianowała w kwietniu 2021 Mistrzem Świata wyznaczając mu jako konkurenta Brynata Jenningsa -ale do walki nie doszło . Jako następny rywal dla Rivasa dzięki znaczeniu Andrzeja Wasilewskiego w WBC wyznaczony został Różański , który pokonał w maju 2021 roku wysoko notowanego w rankingu Artura Szpilkę. Termin walki Rivas Różański kilkakrotnie przekładano,aż wreszcie Kolumbijczyk ostatecznie zrezygnował . W eliminatorze Babicz pokonał dokładnie rok temu w Londynie naszego boksera Adama Balskiego i to on wystąpi na ringu przeciw Różańskiemu.
Alen Babicz przypomina charakterystyką Artura Szpilkę. Do boksu trafił późno , bo wieku 18 lat , kariery amatorskiej nie zrobił co wynikało z tego,że był "ulicznym wojownikiem ", który umiał się bić , co z technicznym boksem ma mało wspólnego. Tak jak Szpilka ma on dwie natury ,a mianowicie prymitywnego "ulicznika", na którego nałożono gorset wyszkolenia bokserskiego takiego jak ciosy proste, poruszanie się , obrony ( bloki, uniki, gardy, zejścia ,odejścia ) oraz umiejętność zadawania ciosów nie tylko z ręki ,ale z barku i ciała. Szpilka bardzo dobrze sobie radził do klęski z Wilderem , po której okazało się nie tylko ,że ma szklaną szczękę,ale przede wszystkim to ,że po otrzymaniu mocnego ciosu schodzi z niego bokserki poler i wychodzi zwykły chuligan , którego wyszkolony bokser niszczy. Babicz poza Balskim z którym wygrał na punkty pozostałe walki wygrywał dość szybko przed czasem ,ale nie miał mocnych przeciwników, bo tak znane swego czasu nazwiska jak Molina czy Chambers to już były przebrzmiałe sławy Podejrzewać należy ,że Babicz należy do tej samej kategorii co Artur. Problem jest w tym czy Różański ma na tyle bokserskich umiejętności ,aby czysto i mocno trafić Babicza ?.
W swym CV Różański ma na rozkładzie 14 bokserów,ale żaden z nich nie prezentował wysokiej klasy , bo np.Sosnowski był już prawie emerytem, Ugonoh bez kondycji i ze szklaną szczęką, zaś Szpilka po mocnym ciosie robił za worek treningowy. Obiektywnie trzeba powiedzieć,że wyszkolenie techniczne Różańskiego pozostawia wiele do życzenia , zarówno jeżeli idzie o repertuar ciosów jak i techniki obronne oraz szybkość poruszania się w ringu.. Natomiast ma dość dużą odporność na ciosy ,jest ambitny i ma potężne , pojedyńcze, nokautujące uderzenie z prawej ręki.
Gdyby walkę wygrał Różański byłaby to świecie boksu duża sensacja.
2485czwartek, 23, marzec 2023 11:41
Zbyszek
W dniu rozpoczęcia występów Igi Świątek w WTA1000 Masters w Miami zawodniczka ogłosiła,że z uwagi na problemy zdrowotne rezygnuje z udziału w Turnieju oraz w meczu reprezentacji z Kazachstanem ( 13-15.04.2023). To oznacza 4 tygodnie przerwy i być może start dopiero w Turnieju WTA 500 w Stuttgarcie ( 17-23.04.2023) .
Problem widoczny był już w Doha ( o czym pisałem), lecz nie wiemy czy się tam zaczął czy tylko został ujawniony. W każdym razie Iga zagrała w następnym turnieju w Dubaju oraz w Indian Wells. W obu starała się stracić jak najmniej sił,ale tych w finale w Indian Wells wyraźnie zabrakło. Tu nawet nie chodzi o styl , o wyraźnie wyeksploatowanie naszej tenisistki,ale o usprawiedliwienie porażki z Rybakiną ( 2;6 i 2:6) bólem żeber. Nie mamy podstaw,aby wątpić w słowa zawodniczki,ale też musimy sobie powiedzieć,że jesteśmy skazani wyłącznie na nie , bo poza zdawkowymi wypowiedziami natychmiast po meczach , Iga jest produktem PR i najpierw to co ma do przekazania ukazuje się w mediach społecznościowych ( trzy FanCluby ),a dopiero inne media je powtarzają.
Tak funkcjonuje współczesny profesjonalny sport ,że zawodniczka czy zawodnik to przedmiot marketingu , reklamy czy sponsoringu. Kiedy więc dziwimy się,że trener Santos wydał rozkaz milczenia to czynimy to słusznie , bo to jest nieprofesjonalne w tym sensie ,że zawodnicy powinni mówić tylko to na co specjalista od PR im zezwoli oraz to co wynika z rozlicznych umów sponsorskich,a nie to co każdemu bałwanowi ślina na język przyniesie.
Iga w tym zakresie współpracuje z Partnership Manager Aliny Sikory ( kontakty medialne, biznesowe, PR) oraz Paulą Wolecką ( komunikacja i współpraca z mediami).
Niemniej na podstawie nawet tak zdawkowych informacji możemy dokonać analizy tego co się wydarzyło. Ja od razu dodam,że dla mnie było od Dohy jasne,że Iga wcześniej czy później będzie musiała zrobić sobie przerwę , bo organizm musi się zbuntować.Wedle wiedzy medycznej to sytuacja jest taka ,że im dłużej trwa okres aktywności wyczynowej ( mecze, treningi ) przy niewyleczonych problemach zdrowotnych ( choroba , urazy, kontuzje itp) tym dłużej trwa okres powrotu do normalnego stanu zdrowia lub do pełnej sprawności.Jednocześnie Iga podkreśliła w swym oświadczeniu ,że ten stan uniemożliwiający jej start w Miami nie jest "winą' jej sztabu medycznego, do którego ma pełne zaufanie.W konfrontacji z tym ustępem oświadczenia ,w którym mówi ,że to ból żeber jest przyczyną odmowy startu ,a on jest skutkiem kaszlu po zakażeniu bakteryjnym - możemy zasadnie domniemywać, że problem lub problemy zdrowotne trwają od ok.miesiąca. To,że Iga w Dubaju i Indian Wells osiągnęła tak znakomite wyniki świadczy o jej ogromnej klasie ,ale i wyjątkowych zaletach charakteru oraz profesjonalizmie. Iga wbrew pozorom nie jest twórczynią swego cyklu startowego oraz poczynań pozasportowych.Od września 2022 roku jej kalendarz, sesje zdjęciowe, reklamy itd organizuje największa na świecie Firma IMG Tenis. Właściwie ,poza Turniejem w Warszawie, Iga nie gra w turniejach niższej rangi niż WTA 500 ,a jej starty są awizowane z wyprzedzeniem, gdyż jako liderka rankingu ,ale też zawodniczka ciesząca się wielką sympatią widzów jest atrakcją każdego turnieju. Więc widocznie dotąd , dopóki była w stanie ustać na nogach i poruszać rękami wypełniała kontrakt . Skoro musiała przestać do znaczy ,że sytuacja jest bardziej poważna, niż ona o tym może mówić.W tym stanie rzeczy trzeba stwierdzić,że co najmniej ( oby tylko) 4 tygodniowa przerwa w startach jest się zwyczajnie przyda.
Dodajmy ,że Iga jest naszym "dobrem narodowym " i musimy o nie dbać,ale też jest dostarczycielem ogromnych środków dla Firm które reklamuje. I tu tylko jeden przykład ; jak wyliczyła Firma Sponsoring Insight samo PZU "zarobiło " na Idze w 2022 roku 115 mln zł jako ekwiwalent reklamowy.
Jak już napisałem praktycznie wszystkie informacje tyczące Igi mają swe źródło na jej stronach w mediach społecznościowych i na nich kibice ,ale i zwykli sympatycy dają wyraz swej troski o jej stan zdrowia i udzielają wsparcia dla swej ulubienicy - życząc jej rychłego powrotu do zdrowia i na kort.
Zgoła odmiennie zachowują się patopismacy , dla których zdrowie zawodniczki schodzi na trzeci plan ,a najważniejsza jest żądza sukcesu ,a więc wieszczą, że spadnie z pierwszego miejsca w rankingu ,że inne zawodniczki ja wyprzedzą i to one będą na topie.
To rozdwojenie sprawia ,że zasadne jest twierdzenie,że żyjemy w równoległych rzeczywistościach, jednej realnej, ludzkiej i drugiej wirtualnej, sobaczej.
2484niedziela, 26, luty 2023 20:54
CTP
Pomiędzy turniejami w Doha i w Dubaju tak właściwie nie było przerwy i Iga niemal z marszu obskoczyła obydwa notując wygraną i finał. Zbyszek pewnie ma rację pisząc, że Iga nie jest jeszcze w pełni przygotowana fizycznie, choć Krejcikowa w tym pierwszym odpadła już w I rundzie, więc pod względem kondycyjnym była duża różnica pomiędzy obydwiema paniami. Na całym Qatar Open nie było trenera Wiktorowskiego, więc wydaje się, że obydwa turnieje sztab potraktował czysto sparingowo.
Gdybym miał się pokusić o ocenę Igi Świątek anno domini 2023, to zaryzykuję tezę, że w tym roku celujemy w Wimbledon. Jest duża poprawa w I serwisie, co jest warunkiem podstawowym, żeby wygrywać na trawie. Te piłki często zbliżały się do granicy 190 km/h i trochę tych asów nasza tenisistka ustrzeliła. Zauważyłem też zmianę w graniu top spinów - jest wyraźnie większa rotacja piłki, dzięki czemu Iga częściej mieści się w korcie, choć prędkości piłek chyba są porównywalne z tymi z zeszłego sezonu. Jeśli odjąć ten finał z Krejcikovą, to chyba nie było meczu, gdzie Iga była na minusie.
No ale jak to mówią, coś za coś: taka gra wymaga niezłej kondycji fizycznej i tutaj jestem bardzo ciekaw, czy powtórzymy zeszły rok, czy jednak parę turniejów sobie odpuścimy.
2483sobota, 25, luty 2023 18:37
Zbyszek
Iga Światek awansowała do finału Turnieju WTA1000 w Dubaju w którym przegrała z Czeszką Barborą Krejcikovą 4:6 i 2:6.Finał nie był pokazem wielkiego tenisa , bowiem obie panie popełniały sporo błędów. Krejcikova zwyciężyła ,gdyż Iga gorzej od niej serwowała ( 40 % do 66% skuteczności) i miała prawie dwa razy więcej nieudanych zagrań.
W drodze do finału Iga wygrała z Leylah Fernandez 6;1 i 6:1. Kanadyjka uznawana jest za wielki talent od finału US Open z 2021 roku,ale swą grą nie potwierdza tych opinii. Gra tenis typowo defensywny ,ale nie ma na jego efektywne wykonanie ,ani siły ,ani szybkości. W kolejnym meczu Iga ograła Ludmiłę Samsonovą 6;1 i 6;0 maksymalnie wykorzystując chwile słabości rywalki do szybkiego budowania przewagi. Po tym spotkaniu okazało się,że Igę dopadł albo wirus, albo bakteryjne zapalenie gardła, bo w czasie wywiadu "utraciła głos'.Zabiegi medyczne sprawiły ,że nadal mogła grać, tym bardziej ,że z ćwierćfinału wycofała się Karolina Pliszkova. W półfinale Iga pokonała Coco Gauf 6;4,6;2,ale widać było ,że dotychczas bezbłędnie funkcjonująca maszyna do łatwego wygrywania zaczęła się zacinać.W finale ten stan utraty kontroli nad przebiegiem wydarzeń został potwierdzony. Aby wygrać z będącą w szczytowej formie Krejcikovą to trzeba samemu być zdrowym, w wysokiej formie i w pełnej dyspozycji psychofizycznej.
2482sobota, 18, luty 2023 17:50
Zbyszek
Iga Świątek wygrała turniej WTA500 w Doha w Katarze. Za dużo się nie nagrała, bo łącznie 3 godziny. W I rundzie miała wolny los, a w ćwierćfinale Bencicz skreczowała.W II rundzie i półfinale znokautowała odpowiednio w tych samych rozmiarach 6;0 i 6;1 najpierw Danielle Collins ,a następnie Weronikę Kurdemietovą.W finale pokonała rozstawioną z nr 2 Jessikę Pegula 6;3 i 6:0.Śmiem twierdzić,że drugi set finału był nie tylko w wykonaniu Igi fenomenalny, ale w ogóle najlepszy w jej karierze.Tego nie da się opisać, to trzeba obejrzeć. W sumie o wyniku i o przebiegu finału zadecydował 2 gem pierwszego seta.Po wygraniu swego podania Iga w drugim gemie postanowiła przełamać rywalkę, ale ta stawiała bardzo mocny opór. Po trwającym ponad 10 minut gemie Iga objęła prowadzenie 2:0 , na co silnie podrażniona Pegula po ogromnym wysiłku wygrała dwa następne gemy doprowadzając do remisu, lecz to było wszystko na co było ją stać dzisiejszego dnia ; walczyła,ale gasła w oczach i był zawsze o jeden stopień za Igą.
Świątek we wszystkich meczach zademonstrowała skupienie, koncentrację oraz granie niebywale szybką i precyzyjnie bitą piłką.
Wreszcie znowu zobaczyliśmy Igę, która pewno przy pomocy pani psycholog , uświadomiła sobie ,że ma trudności z kontrolowaniem spotkania po dopuszczeniu do utraty inicjatywy. Stąd w każdym meczu presja i agresja . Z arsenału technicznego to bardzo poważnie poprawiła skuteczność pierwszego serwisu grając go głównie z rotacją zewnętrzną , a także return bity liftem na sam koniec kortu oraz granie z "krótkiej ręki" po których to błyskawicznych zagraniach rywalki nie były w stanie skutecznie zareagować.
Mnie również cieszy ,że Iga zadecydowała,że w deblu i mikście grać na turniejach w tym roku nie będzie.
Teraz przed nią WTA1000 w Dubaju i dwa Mastersy WTA1000 w USA w Indian Wells i Miami.
2481niedziela, 29, styczeń 2023 13:50
Zbyszek
Novak Djokovicz po pokonaniu Stefanosa Tsitsipasa zwyciężył w finale gry pojedyńczej mężczyzn Australian Open 2023 i udowodnił,że jest najlepszym tenisistą obecnej doby. Można powiedzieć,że to ostatni Mistrz co tak kolo wodzi .
W I secie przewaga Serba była bezdyskusyjna ( 6:3) ,ale od II seta Grek postawił Djokoviczovi twarde warunki i obaj wygrywali gemy po swoich podaniach,zaś sety były kończone tie breakami ( 7;6 ( 7:4) oraz 7;6 ( 7:5)). Tsitsipas z większą łatwością wygrywał gemy ,ale w "dogrywkach" Novak grał bardziej zdecydowanie.
Djokovicz nie był i nie jest artystą tenisa ,ale wybitnym rzemieślnikiem , który rzemiosło doprowadził na szczebel sztuki.
W tegorocznym AO od początku Turnieju zmagał się z urazem mięśni prawego uda, co o mało nie doprowadziło do jego skreczowania w meczu z Bułgarem Dimitrovem. Uraz zaleczył, ale do końca nie był w stanie wykonać doślizgu w oparciu o prawa nogę , jak też nie był w stanie utrzymać na tej nodze masy ciała.
Mimo tej dolegliwości zwyciężył co świadczy o jego klasie ,ale o też o przewadze jaką ma nad pozostałymi tenisistami.
2480sobota, 28, styczeń 2023 15:04
Zbyszek
Finał gry pojedyńczej pań Australian Open pomiędzy Kazaszką Eleną Rybakiną, a Białorusinką Aryna Sabalenką , jak można się było spodziewać , stał na wysokim poziomie taktycznym i technicznym ( w takiej kolejności) ,ale nie zachwycił. To tak jak, niestety, bywa w meczach piłkarskich pomiędzy wielkimi faworytami imprezy, kiedy to w finale minimalizują ryzyko i grają na niepopełnienie błędów.
Tak i dziś obie panie zagrały od początku super dokładnie popełniając niewielką ilość niewymuszonych błędów.Ten styl gry bardziej pasował Rybakinie , bardziej powtarzalnej i regularnej, która osiągnęła niewielka przewagę w I secie (6:4) nad bardziej spontaniczną Sabalenką. Takiemu wyrozumowanemu graniu Rybakiny w secie drugim Sabalenka przeciwstawiła tenis trudno przewidywalny ,a przez to niełatwy do przeciwdziałania. Tę zmianę modelu gry Sabalenka uzupełniła arytmią i zaskakiwała Rybakinę nagłymi przyspieszeniami i zwrotami akcji .Sabalenka wygrała II seta (6:3) głównie tym,że zadysponowała dwa razy więcej winnerów niż rywalka. Lecz generalnie tempo gry w II secie zaczęło wyraźnie opadać, obie zawodniczki często popadały w klincz grając na przewagi ,nawet po kilka minut. Trzeci set dla niezaangażowanego emocjonalnie widza był trudny w odbiorze , bowiem obie panie były już mocno zmęczone,a ich ruchy były spowolnione ,a zagrania mało dokładne . Sabalenka była mokra od potu i łapała łapczywie oddech , zaś Rybakina oprócz spocenia miała twarz coraz bardziej czerwieniejąca , tak jak by krew miała trysnąć.
Tę walkę na przetrwanie lepiej zniosła Aryna Sabalenka i to ona jest triumfatorką pierwszego w tym roku Wielkiego Szlema.
Z kronikarskiego obowiązku odnotuję,że Polak Jan Zieliński i Hugo Nys z Monako przegrali w finale debla 6:4 i 7:6 (7:4) z zawodnikami Australijskimi Rinky Hijiaka oraz Jonas Kubler.Dodajmy ,że debel z Australii grał w Turnieju na podstawie "dzikiej karty".
Ons Jabeur może odetchnąc z ulgą, pozostają już tylko narzekania na cięższe piłki.
Na Eurosporcie w studiu Synówka z Celtem a mecz Igi komentują Olejniczak z Sierzputowskim. Super!
Magdalena Fręch odniosła duży sukces pokonując I rundzie faworyzowaną Emmę Navarro 7;6 ( 10) , 1:6. 6:2. W I secie rywalka Magdy miała 6 piłek setowych i przegrała,w drugim Fręch chyba odpoczywała po wysiłku w I secie ,a w trzecim Navarro siadła kondycyjnie .Magda nie może się wstydzić umiejętności technicznych,ale niestety gra za mało dynamicznie i z szybszą niż Navarro przeciwniczką ma zawsze problemy czyli na ogół przegrywa.
Do tej walki doszło niejako w zastępstwie zapowiadanego pojedynku unifikacyjnego pomiędzy Usykiem a posiadaczem pasa Federacji WBC Tysonem Fury.Ten ostatni deklarował zainteresowanie walką ,aby chyba przeważyła obawa przed porażką z "pięści" wielkiego mistrza.Usyk to bowiem Mistrza Olimpijski, Mistrz Świata wszystkich Federacji w wadze junior ciężkiej ( 7 udanych obron Tytułów) , zwycięzca Turnieju WBSS, które obecne Pasy zdobył pokonując 25.09.2021 znakomitego Anthonyego Joshuę i broniąc ich w rewanżu .
Natomiast Dubois to produkt promocyjny menedżera Franka Warrena,który wojuje o to kto mocniejszy na rynku z liderem Eddym Hearnem . Warrenowi marzy się angielski Tyson i usilnie stawia na widowiskowego, o eleganckiej sylwetce Herkulesa - Daniela Duboisa. Tak jak Wasilewski Warren stawia na rekordy i w tym celu dobiera pupilowi słabszych rywali ,aby bilans wygranych był porażający. Jeden raz musiał ulec Federacji WBA , która zmusiła do walki o prawa pretendenckie z Joe Joycem , w której Dubois został 28.11. 2020 roku znokautowany. Tylko ,że Joyce ma mało oblatanego menedżera Adama Morrallego i walkę o pas WBA Regular dostał pokonany, a nie wygrany.I to Dubois pokonał przeciętnego Trevora Bryana 19.06.2022 roku.
W boksie posiadanie kilku pasów to prestiż,ale i duża uciążliwość, bo każda Federacja w trosce o szmal chce organizować walki o Tytuł. Dubois był pretendentem z WBA ,a już czeka Hrgovicz z IBF . WBO jeszcze pretendenta nie wyłoniła.
Wszyscy komentatorzy spodziewali się,że we wczorajszym pojedynku Dubois rzuci się do zdecydowanego ataku na Usyka , aby szukać swej szansy w osłabieniu rywala i trafieniu go pojedyńczym silnym uderzeniem - co zresztą sam, jak i jego trener zapowiadali.Obawa przed precyzyjnie bitymi kontrami Usyka chyba przeważyła, bo Dubois walczył spokojnie , w linii, zadając głównie ciosy proste na korpus oraz próbując prawych haków na dolne partie ciała. Usyk jak zwykle demonstrował znakomity balans ciała, który umożliwiał mu pokazanie wysokiego kunsztu technicznego i szalenie bogatego repertuaru uderzeń. Ukrainiec wygrał I rundę, Drugą z kolei wygrał Dubois, trzecią Usyk ,a kolejną Anglik. W piątej Usyk postanowił wziąć się do poważnej roboty i zaczął zasypywać Dubois gradem uderzeń, ale w połowie rundy przy odejściu do tyłu nie zdążył opuścić na dół swojej lewej ręki i dostał potężny praw półsierpowy w okolice brzucha, po którym na dodatek źle stojąc na nogach padł na deski . Natychmiast zasygnalizował uderzenie poniżej pasa, co sędzia po krótkiej analizie uznał za zasadne,ale Dubois nie ukarał ostrzeżeniem. Po blisko 4 minutach Usyk zgłosił gotowość do kontynuowania walki.Z zapisu telewizyjnego ( kamera ustawiona nie po stronie ciosu) nie widać dokładnie czy cios był w dolne okolice pasa , czy poniżej niego.
Dziś rano w necie przeczytałem ,że Warren, jak to ujął, będzie lobbował w WTA za unieważnieniem pojedynku i uznania walki za nieodbytą. Argumenty ma raczej słabe o charakterze demagogicznym ,a to ,że Usyk byłby wyliczony,a to,że pojedynek powinien zostać wcześniej wznowiony ( ukradli nam zwycięstwo) ,ale patrząc na siłę przebicia Warrena nie zdziwiłbym się, gdy walkę WBA anulowała.
Dopiero po tej zbędnej wpadce Usyk przestał pajacować i pokazał boks na jaki go stać. Końcówka piątej rundy i do końca pojedynek był popisem jednego aktora.Dla mnie Usyk to fenomen, jedyny bokser , który umie wszystko ,a do tego walczy elegancko, pozornie bez wysiłku, porusza się jak baletnica i uderza kiedy chce i jak chce.
Oczywiście wygrał 6 i 7 rundę,w 8 posłał Dubois celnym lewym podbródkowym na deski ,ale gong nie pozwolił dokończyć dzieła zniszczenia . Koniec nastąpił po prawym sierpowym na szczękę,w rundzie dziewiątej , po którym bez protestu rywala sędzia zakończył walkę.
Ja rozumiem wymogi komercyjne,wiem,że nie ma niczego za darmo , ale mimo wszystko walkę i gale można było pokazać w istniejących na rynku stacjach telewizyjnych za dodatkową opłatą na rzecz dostawców usług kablowych czy satelitarnych, a niekoniecznie przez zupełnie dotychczas nieznaną platformę.Ciekaw jestem jakie będą wyniki tego "PPV" w Polsce.
Owszem wysłuchałem różnych komentatorów, jak też wyczytałem w mediach różniste opinie, do których wypowiadający mają prawo . Mało tego uważam,że należy tenis promować , zwłaszcza przy okazji Turniejów , w których startują wszyscy najlepsi.
I nie mam pretensji ,że na ogół wypowiadają zdania oklepane , banalne, wręcz trywialne , bo też każdy sąd oryginalny uznany byłby za kontrowersyjny . Co do faworytów i faworytek to wymienia się corocznie tenisistki i tenisistów, którzy zajmują czołowe miejsca w rankingach.
Wydaje mi się , pewno błędnie ,że ociupinkę znam się na tenisie i uważam ,że od kiedy wśród kobiet nie ma Wielkiej Sereny Williams , to kto wygra wśród pań US Open jest loterią. Już przed paru laty pisałem dlaczego korty Nowego Jorku sprzyjają nieprzewidywalności . Jednym z czynników jest to o czym mówią eksperci ,a mianowicie corocznie zmieniane nowe oryginalne piłeczki,. ale też corocznie zmieniana nawierzchnia , a celem tego zabiegu jest ,aby sprzyjała ona coraz szybszej grze. A na to nakłada się zmienna pogoda i bardzo silne wiatry wiejące z różnych kierunków i np. zawodniczki stosujące wysoki wyrzut piłki przy serwisie jak swego czasu np. Szarapowa mają z nim problem. Pewno cięższe piłeczki trochę pomogą w walce z wiatrem ,ale pełnym antidotum pewno nie będą.
Z tych i paru innych powodów po erze Sereny US Open wygrywały zawodniczki spoza TOP 15 ,a nawet nierozstawione i tak 2015 - Penetta, 2016- Kerber. 2017- Stephens. 2018 - Osaka, 2019- Andrescu,2020 - Osaka, 2021 - Raducanu - na dodatek w finale z Fernandez. W ub, roku wygrała Światek ,ale chyba żaden ekspert nie typował jej na zwyciężczynię.
Patrząc na wyniki gier pań w dużych turniejach to czołówka wydaje się ustabilizowana i rzeczywiście faworytek trzeba szukać w gronie najwyżej rozstawionych.
Iga jest jedną z nich i moim zdaniem to od jej formy zależy czy wygra. Iga musi być wypoczęta fizycznie i psychicznie ,aby złożyć swój tenis ,mówiąc kolokwialnie, do kupy. W tym roku rzeczywiście pierwszy serwis nie siedzi jak należy w korcie ,ale przecież jeszcze rok temu jego skuteczność to średnio 72% ,a drugiego powyżej 80 %. Podobnie z forhendem , jeszcze dwa lata temu to zagranie , zwłaszcza wzdłuż linii uważana było znak firmowy klasy Igi.
Obserwując zawodniczki w trakcie tegorocznych występów to uważam ,że stałe postępy czynią tylko Gauff ( ogromny progres serwisowy) oraz Sabalenka ( poprawa regularności i powtarzalności). Reszta czołówki rankingu przestała się rozwijać.
Odrzucam te zawodniczki, o których wszyscy wiedzą,że ich pojedyńcze sukcesy to efekt "koksowania" .
Mnie tylko silnie denerwuje konieczność zarywania nocy .
Z przyjemnością wysłuchałem panów Sidora i Olejniczaka w Meczykach. Nawet gdy nie trafiają z prognozami to wiedzy tenisowej odmówic im trudno. Swoją drogą dobrze że Olejniczaka zaczął wykorzystywac Polsat, ale to że Sidor komentuje tylko w Eurosporcie, to już dla mnie granda i dowód że Bartek Ignacik jako szef redakcji tenisowej w Canal + jest dyletantem i osobą niekompetentną. Tenisowy "mąż swojej żony" niech się schowa do szafy z własnym komentarzem, Żelek Żyżyński jest przesympatyczny, bardzo go lubię ale ... niech robi wywiady, prowadzi studio, a komentowanie meczów tenisowych sobie daruje. Całe szczęście, mam nadzieję, że w Eurosporcie Bartosza Ignacika z mikrofonem "podmieni" Lech Sidor.
Wracając do US Open, panowie eksperci postawili wniosek, że w tym roku korty będą bardzo szybkie, a piłki ciężkie. Warunki dobre dla tenisistów i tenisistek (piłki te same, zeszłoroczny postulat Igi spełniony) ofensywnych, mocno płasko uderzających, dobrze serwujących i preferujących krótkie a nie długie wymiany. Gdyby te założenia się potwierdziły to wśród pań faworytek trzeba by było szukac w gronie Sabalenka, Rybakina, Gauf, Kwitowa, Samsonowa również Ostapenko i Collins doskonale mieszczą się w takiej charakterystyce pytanie tylko czy okażą się stabilne w swojej grze. W dyspozycji z zeszłego sezonu do grona faworytek bezwzględnie należałoby dopisac Caroline Garcię niestety po ubiegłorocznej formie pozostały tylko wspomnienia. Nasza Iga w tych warunkach na co zwrócił uwagę Sidor może miec problemy z forhendem z uwagi na uchwyt który preferuje, może jej "brakowac czasu" przy szybkich wymianach. Zobaczymy!
Drabinka dla Igi sprawia wrażenie że pierwsze trzy mecze powinny byc raczej "treningowe" do odhaczenia i zapomnienia, natomiast później mogą sie zacząc nie tyle schody co pionowa, niebotyczna ściana do pokonania bez asekuracji. Gdyby nie było "rzezi faworytek" to w czwartej rundzie na numer 1 czekałaby niepokonana przez 1gę Ostapenko w cwiercfinale niedawna triumfatorka Gauf w półfinale koszmar Igi czyli Rybakina, a w finale marząca o detronizacji jedynki Sabalenka. Jeżeli takiemu scenariuszowi Iga by sprostała - chapeau bas!
Sytuacja jest o tyle dziwna że wygrany US Open i Masters mógłby dla Igi oznaczac najlepszy sezon w karierze, natomiast porażki w tych turniejach, plus byc może utrata pierwszego miejsca w rankingu rozpoczną dywagacje i spekulacje o tenisie Igi, jej trenerach itd, itp.
Moja uwaga przy tym, wcale bym nie był zdruzgotany gdyby Iga utraciła "jedynkę" w rankingu. Uważam że za bardzo jej ciąży. Bez niej Iga by miała większą motywację do pracy przed przyszłym sezonem.
Ostatnia refleksja nieco polemiczna z panami Olejniczakiem i Sidorem. Otóż panowie w roli faworytki nie widzą Rybakiny. Mhm, zgoda że zdrowie w jej przypadku jest najważniejsze, ale o ile z barkiem będzie w miarę w porządku i o ile Jelena dojdzie w NY do półfinału, to w starciu np. z Igą Świątek byłaby zdecydowaną faworytką.
p.s,
Wśród panów, warunki i drabinka zdają się sprzyjac Hurkaczowi, mhm, źle to wróży, Hubi woli sytuację gdy nikt na niego nie liczy. Oby nie tym razem.
Nasze zawodniczki w I rundzie spotkają się :
- Iga Świątek (NR 1) ze Szwedką Peterson ( 28 lat, 92 WTA),
- Magdalena Linette( 24 WTA) z Aliksandrą Sasnovicz z Białorusi ( 29 lat, 65 WTA),
- Magdalena Fręch ( 75 WTA) z Hiszpanką Camila Navarro ( 35 lat, 57 WTA).
Hubert Hurkacz ( 17 ATP) zagra ze Szwajcarem Markiem Hueslerem ( 27 lat, 87 ATP).
Moim zdaniem przyczyną niemożności zrealizowania przewagi jest to co CTP przypisuje Idze ,a mianowicie "głowa" ,a mówiąc wprost nieradzenie sobie ze stressem wywołanym możliwością wygranej w trudnym spotkaniu połączonym z sukcesem. Stres jest naturalną reakcją obronną organizmu przed zagrożeniami realnymi lub wyimaginowanymi,ale jednocześnie kiedy jest nadmierny nie pozwala panować nad emocjami ( blokada ośrodka międzymózgowo-przysadkowego).
Hurkacz sprawia na zewnątrz wrażenie osobnika spokojnego, opanowanego wręcz flegmatycznego i tylko bliższa obserwacja tzw. mowy ciała pozwala na stwierdzenie,że w ściśle określonych sytuacjach to "kłębek nerwów'. W Cincinatti najpierw wygrał z Kokkinakisem 7;6(2), 3;6, 7:6(1), potem z Coriczem 5;7, 6:3. 6:3, w kolejnym meczu z faworyzowanym Tsitsipasem ( nr 4 ATP) 6;3, 6:4 i w ćwierćfinale z Popyrinem 6:1 i 7;6(8). I w tie breaku tego ostatniego spotkania przy stanie 6;1 dla Huberta można było zaobserwować to zachowania będące objawem stresu, bowiem zaczął on nagle chodzić małym kroczkami za kortem do przodu i do tyłu zupełnie bez celu, wiele razy poprawiał czapeczkę , głaskał się po twarzy, kręcił w dłoni rakietką tak jak by miał trudności z panowaniem nad odruchami.Nie na taką skalę,ale podobnie zachowywał się w decydujących momentach spotkania z Alcarazem. Chyba akurat on powinien popracować z psychologiem .
Oczywiście ,że udział w wielu turniejach i rozgrywanie wielu spotkań, patrząc zwłaszcza na niespodziewaną porażkę z Gauff może mieć negatywne aspekty ,ale nie jeżeli idzie o formę fizyczną , bo w trakcie sezonu tenisistka albo gra albo trenuje, a Iga rozegrała dużo meczów, bo najwięcej ich wygrywała.Wysiłek treningowy jest często większy niż meczowy. Chodzi o to ,że Iga ma za krótkie przerwy pomiędzy turniejami i nie ma dostatecznie dużo czasu ,aby poprawić mankamenty w grze. Nie jestem w stanie ocenić czy przed US Open trener zdoła rozeznać co powoduje tę wolniejszą reakcję ruchową ręki, dłoni i wreszcie nadgarstka , która ułatwia odbiór zagrać Igi rywalkom i czy zdoła z tenisistką ten mankament usunąć .
Półfinał w Montralu, to był dokładnie 53 mecz Igi w obecnym sezonie.
Dla porównania, Muchova - 37, Collins - 26. Jedynie Pegula troszkę się zbliżyła do tej liczby, bo dla niej to był 46 pojedynek w obecnym tourze. Ale za to Pegula w maju zrobiła sobie długą przerwę, bo w tym miesiącu rozegrała raptem 2 turnieje (we Włoszech i Roland Garros), w których odpadła prawie na samym początku.
Za to Iga Świątek... ale co ja sobie będę strzępił klawiaturę. Sam zobacz:
https://www.coretennis.net/tennis-player/iga-swiatek/74976/profile.html
53 mecz a przed nami jeszcze Cincinnatti i Nowy Jork, Guadalajara. Potem krótka przerwa i Masters, gdzie gra się już na oparach. W zeszłym roku zamknęło się to liczbą 74.
Osobiście uważam, że WTA (i pewnie też ATP) powinno pójść w stronę piłkarskiej LM i zacząć chronić tych najlepszych. Tenisistki z top 8 (dla równego rachunku) po prostu nie powinny zaczynać turniejów od I rundy, tylko minimum od III.
Mnie osobiście się wydaje, że ta chęć dominacji na korcie ze strony Igi, jest jednym z głównych powodów, dla których trenuje tę dyscyplinę sportu i dla których wychodzi na mecze. Toteż nie dziwię się jej, że jeśli taktyka wyklucza taką postawę, to od razu pojawia się niechęć i zniecierpliwienie. Ale jestem w 100% pewien, że z wiekiem i z każdym kolejnym sezonem to podejście się zmieni i parę tych pucharów, czy nawet srebrnych talerzy jednak pojawi się na półce w Raszynie.
Jak wiesz ja jestem racjonalistą i żartobliwie napiszę,że nie zauważyłem,aby w tenisie zagrywano piłki głową
Ja tylko zwróciłem uwagę na jeden, moim zdaniem kluczowy aspekt,a mianowicie to,że od III rundy ilość popełnianych przez Igę niewymuszonych błędów niezmiernie wzrosła i próbowałem znaleźć przyczynę. Powszechnie wiadomo ,że tenis ziemny to gra nóg i chyba Tobie jako wytrawnemu znawcy nie muszę tłumaczyć co to znaczy . W omawianym aspekcie ,aby precyzyjnie i celnie dokonać zagrania to trzeba dobiec do piłeczki na odpowiednią odległość i w odpowiedniej chwili. W moim przekonaniu to ta niemożność przerodziła się w poczucie bezradności i Iga się rozsypała ,a nie odwrotnie. Czyli problemy wolicjonalne były następstwem , były skutkiem słabej formy , a nie przyczyną ogromnej ilości błędów. Oczywiście masz rację zauważając,że w meczu z Kasatkiną Iga nierozważnie grała top-spinem , głównie z forhendu co na trawie jest nieefektywne, ale też zauważ ,że to zagranie było źle , bo za wolno, wykonywane.
Gry na trawie , tak jak każdej nawierzchni można się nauczyć, tym bardziej Iga , która przecież wygrała juniorski Wimbledon na tej nawierzchni.Lecz na naukę musi być odpowiednia ilość czasu, którego Iga nie miała z uwagi na problemy zdrowotne.
Teraz podzielę się refleksją, która i u Ciebie występuje ,a której nie rozwijasz,ale chyba intuicyjnie czujesz ,że coś jest nie tak. Bowiem niezależnie co mówimy o roli psychiki , czy jest czynnikiem zasadniczym , czy plusem dodatnim to takie kompletne rozsypanie się gry zawodniczki tak wysokiej klasy nie jest czymś często spotykanym ,ani normalnym. Tym bardziej,że wystąpiło w spotkaniu z zawodniczką dużo gorszą , z którą Iga ma bardzo korzystny bilans.
Ta nasza wspólna obserwacja w mojej ocenie świadczy o tym,że Iga została za bardzo uzależniona od współpracy z psycholożką i za bardzo bazuje na psychicznej motywacji i kiedy tego czynnika zaczyna brakować to nie ma barier bezpieczeństwa , które bronią przed upadkiem.
Moim zdaniem sytuacja nie jest normalna kiedy psycholog staje się w procesie treningowym ważniejszy od trenera.
Sęk w tym, że na trawie korzystanie z takiego zagrania jest tak właściwie bezużyteczne, z uwagi na to, że czas odbicia się piłki od trawy jest tak krótki a kąt tak nieprzewidywalny, że jest praktycznie niemożliwym, aby odpowiednio ustawić i ciało i rakietę do tego zagrania. Stąd tak dramatyczna liczba błędów, właśnie głównie z forehandu. Charakterystyczne dla tej nawierzchni jest to, że tenisistki często celowo zwalniają grę slajsami, żeby zyskać trochę tego czasu. Paradoksalnie, mimo, że trawa jest szybsza, to gra jest tutaj o wiele wolniejsza niż na kortach twardych a jej przyspieszanie jest wręcz przeciwskuteczne.
Swoją drogą, w tenisowym światku, zdaje się, jest tendencja do ograniczania liczby turniejów na trawie. 60 asów serwisowych Hurkacza w jednym meczu, w mojej ocenie, już zahacza o patologię i staje się kompletnie niestrawne dla kibica, który jednak oczekuje widowiskowych wymian.
Wracając do Igi, też ją trochę rozumiem: masz swój ulubiony styl gry, który na trawie okazuje się kompletnie bezużyteczny i nawet szkodliwy - no, można znienawidzić tę nawierzchnię. Z drugiej strony, bez umiejętności zmiany taktyki i stylu grania jej królowanie może szybko się zakończyć.
Przed Turniejem doszło do publicznie wyrażonej kontrowersji pomiędzy trenerem Wiktorowskim a Igą Świątek co do celu występu zawodniczki : tenisistka mówiła,że nadal jest na etapie uczenia się gry na trawie, natomiast trener przekonywał,że już dysponuje narzędziami do sięgania po triumf.Moim zdaniem ta wymiana zdań zakończyła się remisem, bowiem Iga jest zdolna do wygrania Wimbledonu ,ale w tym roku nie była do realizacji tego celu przygotowana na maksa. Niewątpliwy wpływ na ten stan miały problemy zdrowotne Świątek, które najpierw wykluczyły ją na 10 dni z treningów, a następnie nie pozwoliły zrealizować celów podczas Turnieju w Bad Homburgu.
Nie będę analizował spraw związanych z techniką i niuansami taktycznymi , choć uwag byłoby co niemiara , ale skupię się tylko na jednej statystyce,a mianowicie ilości niewymuszonych błędów ,aczkolwiek jest ona moim zdaniem i tak zaniżona ( o przynajmniej 10%).
Iga zaczęła od wygranej z Chinką Lin Zhu 6:1, 6;3, popełniając 16 niewymuszonych błędów. W kolejnym spotkaniu ograła Hiszpankę Sorribes- Torano 6;2, 6;0 przy 13 błędach. W następnym pokonała Petrę Marticz 6;2, 7:5 - 22 błędy. W IV rundzie wygrała ze Szwajcarką Belindą Bencicz 6;7(4),7:6(2) oraz 6;3 - błędów 24 . We wczorajszym ćwierćfinale przegrała z Ukrainką Eliną Svitoliną 5;7 ( prowadząc w secie 4;2 i 5:3), 7:6(5) oraz 2;6 - 41 błędów.Ta ilość niewymuszonych błędów w przeliczeniu na gemy dla Svitoliny oznacza ,że na 19 wygranych aż 10 zostało zdobytych wskutek błędów Igi. A do tego musimy zauważyć widoczny regres od spotkania z Marticz. Najwięcej błędów, bo 62 % popełniła po zagraniach forhendem.Moim zdaniem Iga przed drugą połową sezonu powinna nie tylko solidnie odpocząć ,ale i popracować nad precyzją zagrań. Taka Svitolina nie pokazała bowiem wielkiego tenisa, a jedynie poprawny i to wystarczyło.
Z pozostałych to Magdalena Fręch w I rundzie przegrała z Ons Jabeur 3;6 i 3;6 , zaś Magdalena Linette w I rundzie wygrała z Jil Teichman 6:3, 6:2 ,w II rundzie z Barborą Strycovą 6:4, 6:7 i 6;3, aby odpaść po porażce z Belindą Bencicz 3;6 i 1;6.
Występ Hurkacza trzeba ocenić pozytywnie , bowiem najpierw pokonał Hiszpana Ramosa- Vinolasa 6;1. 6:4, 6;3, następnie Jana Choinskiego ( Anglia) 6:4,6;4, 7:6, a w kolejnym meczu faworyzowanego Lorenzo Musettiego 7:6, 6:4 i 6:4. Nie miał fartu , bo w kolejnym pojedynku trafił na Novaka Djokovicza i pomimo ,że walczył dzielnie i stawiał ogromny opór to przegrał po dwóch dniach zmagań 6:7(6), 6:7(6) , 7:5 oraz 6:4.
W Turnieju pań wystartują następujące nasze zawodniczki :
- Iga Świątek , rozstawiona z nr 1 ,która w I rundzie zagra z Chinką Zhu Lin ( 29 lat. 33 WTA),
-Magdalena Linette , której rywalką będzie Szwajcarka Jil Teichmann ( 25 lat, 129 WTA),
- Magdalena Fręch , która trafiła na Tunezyjkę Ons Jabeur ( 28 lat, 6 WTA).
Nasz jedynak Hubert Hurkacz trafia w I rundzie na Hiszpana Alberta Ramosa - Vinalosa lat 35. 72 ATP).
Nie omawiam ewentualnych dalszych rywalek i rywali naszych reprezentantów, bowiem uważam takie rozważania za wróżenie z fusów. Mogę tylko napisać,że oczekujemy od Igi ,aby na trawie potwierdziła,że jest w ścisłej czołówce najlepszych tenisistek globu. Pewnym niepokojem może napawać fakt,że Iga wycofała się przed półfinałem z turnieju w Bad Homburgu, czego przyczyną miało być zatrucie pokarmowe. Iga Turniej w Niemczech potraktowała treningowo i o ile ułożenie serwisu chyba jej wyszło , to nadal poprawy wymaga gra forhendem, zwłaszcza jej dotychczas zabójcze zagranie wzdłuż linii.
Pozostałym naszym zawodniczkom i zawodnikom pozostaje żyć,aby zaszli jak najwyżej .
Wygranie tegorocznego Turnieju Rollanda Garrosa kosztowało ją bardzo wiele wysiłku, bowiem rywalki czynią stałe postępy.
Drogę do triumfu rozpoczęła od pokonania Hiszpanki Cristyny Bucsa 6;4, 6:0, aby w takim samym stosunku 6:4, 6;0 rozprawić się z Amerykanką Claire Liu . Następną rywalkę Chinkę Xinyu Wang potraktował "rowerkiem", zaś kolejna Ukrainka Lesia Curenko skreczowała przy stanie 5;1.Stopień trudności wzrósł kiedy na korcie pojawiła się najpierw Amerykanka Coco Gauff , odprawiona z wynikiem 6;4 i 6:2 ,a po niej Brazylijka Beatrice Haddad Maia 6;2 i 7: 6 ( 9:7). Wczorajszy finał z Karoliną Muchovą to prawdziwy horror, gdyż po wygranym I secie 6;2 , Iga w II prowadziła 4;1 i przegrała go do 5. Pamietąjąc ,że w podobny sposób Muchova pokonała świetną Sabalenkę można się było obawiać o losy pojedynku ,ale w takim momencie mogliśmy podziwiać klasę naszej arcymistrzyni, która po morderczym secie pokonała przeciwniczkę 6:4.
Nie tylko ja, ale i dziennikarze traktują wygrane Igi jako coś normalnego i chyba się mniej cieszymy, niż jeszcze 3 lata temu . Sadzę ,że bylibyśmy wielce rozczarowani gdyby Iga nie wygrała RG.Ponadto zauważalna jest zmiana tonu , a mianowicie mniej się pisze o aspektach czysto sportowych ,a coraz więcej uwagi media poświęcają wątkom pobocznym, ciekawostkom i ploteczkom.
Tegoroczna wygrana dowodzi,że Iga cały czas rozwija swój kunszt tenisowy i wyprzedza goniące ją rywalki. W tym roku wygrana Igi został wywalczona przez nią w wielkim trudzie , bowiem kort, warunki pogodowe oraz dostarczone przez organizatorów piłeczki jej nie sprzyjały.
Jak wiemy kort ziemny pokryty jest warstwą mączki ceglanej , która może mieć postać cząstek milimetrowej wielkości, mikrometrowej lub wręcz nano. W tym roku , podobnie jak w 2013, organizatorzy przygotowali wersję nano ,a to oznacza,że kort był bardzo szybki. Wersję mikro ma kort w Stuttgarcie, postać milimetrową ma ten w Rzymie . Do tego było bardzo ciepło i sucho, co jeszcze bardziej "utwardzało " kort , a przez co typowe dla użycia przez Igę top spiny i slajsy były łatwiejsze do odparcia przez rywalki. Jednocześnie , zwłaszcza w pierwszych spotkaniach ( od Bucsy do Gauff) na korcie hulał bardzo silny wiatr. Można oczywiście powiedzieć,że warunki wietrzne były takie same dla wszystkich tenisistek, tylko ,że Iga gra tenis najbardziej rotacyjny ( nawet do 4900 obrotów piłeczki na minutę, podczas kiedy druga pod tym względem Coco Gauff nie przekracza 3600) i silny wiatr wypacza tor lotu piłeczki.Idze nie sprzyjały także piłeczki, małe , mało elastyczne, szybko tracące właściwości odbijania się . Głównie z tych powodów Iga miała w pierwszych meczach trudności z przystosowaniem się do nich i w pierwszych setach jej gra wyglądała niemrawo. Szczególnie takie okoliczności nie sprzyjały skuteczności serwisów Igi. Polce w Turnieju odnotowano najwyższą szybkość pierwszego podania 198 km/godz.( druga Sabalenka miała 192 km/godz) ,ale jednocześnie spośród pierwszej szesnastki Iga miała przedostatni serwis pod względem średniej szybkości ( 146 km/godz) , bo niższy wynik miała tylko Coco Gauff ( 128 km/godz).
Ogromnym zaskoczeniem było dotarcie do półfinału Brazylijki Haddad Mai oraz do finału Czeszki Karoliny Muchovej, a to z tego powodu ,że mają one już po 27 lat i żadnych większych sukcesów na koncie. Muchova najwyżej w rankingu była w 2019 roku na 19 pozycji, po wygraniu WTA250 w Seulu ( z Magdą Linette). Obiektywnie trzeba powiedzieć,że obie wdrapanie się prawie na szczyt drabiny Turniejowej zawdzięczają znakomitemu przygotowaniu fizycznemu, głównie kondycyjnemu.I Brazylijka i Czeszka grały tenis defensywny , silnie destrukcyjny oparty na maksymalnym wydłużaniu ilości wymian piłek, zmianach kierunku natarcia i zmuszaniu przeciwniczek do pokonywania w szybkim tempie wielu kilometrów. To,że Iga potrafiła je ograć świadczy nie tylko o ogromnym talencie Polki ,ale i o tym,że wykonuje tytaniczną pracę.To to połączenie talentu z pracowitością czyni Świątek najlepszą tenisistką globu.
Moim zdaniem wartym odnotowania faktem jest zastosowanie przez organizatorów RG Sztucznej Inteligencji do eliminowania hejtu w sieci.Użyta technologia potrafiła w ciągu 0,2 sekundy rozpoznać hejt i go definitywnie usunąć. Była to ogromna pomoc dla zdrowia psychicznego zawodniczek i zawodników.
Dla porządku odnotujmy jak zakończyli udział pozostali nasi zawodnicy i zawodniczki.
Magda Linette przegrała pierwsze spotkanie z Leylah Fernandez 3;6,6:1 i 3:6.Magdalena Fręch w pierwszym swym meczu ograła wyżej notowaną Chinkę Shuai Zhang 6:1 i 6:1, aby przegrać z mającą podobny do niej ranking Kamilą Rachimovą 3;6 i 3:6.
Hubert Hurkacz wygrał dwa spotkania , najpierw pokonał Francuza Davida Goffina ( 33 ATP) 6:3,5:7,6:4, 2:6 i 6; 4, następnie Holendra Tallona Gielspoora ( 39 ATP) 6:3, 5:7, 6:7( 13), 7:6(5) i 6:4 . W trzecim występie przegrał niespodziewanie ze znacznie niżej notowanym ( 94 ATP) Peruwiańczykiem Pablo Vasilasem 6;3. 3:6, 7:6(3), 6:4 i 6;2.
Hurkacz nie robi postępów, gra coraz bardziej przewidywalnie, a jego tenis jest typowo reaktywny .Tak też można grać,ale aby wygrywać to trzeba być znacznie bardziej regularnym i dysponować znacznie lepszą kondycją turniejową.
Nasze zawodniczki w I rundzie spotkają się z następującymi rywalkami:
- Iga Świątek z Hiszpanką Cristina Bucsa ( 25 lat, 67 WTA),
- Magdalena Linette z Kanadyjką Leylah Fernandez ( 21 lat , 36 WTA),
- Magdalena Fręch z Chinką Shuai Zhang ( 24 lata, 29 WTA).
Nasz jedynak Hubert Hurkacz zagra z Belgiem Davidem Goffinem ( 33 lata, 113 ATP).
Transmisje na Eurosporcie.
Ostapenko to współczesny John McEnroe w kobiecym tenisie. Musi grymasić, robić miny, kłócić się z sędziami.
Bardzo dobry mecz Igi w nocy, ale Rybakiny zadziwiający. Kort, nawierzchnia, warunki pogodowe to wszystko dla jedynki rankingu wydawało się optymalne żeby zrewanżować się Jelenie za serię ostatnich porażek i w zasadzie pierwszy set to wszystko potwierdził. Drugi mógł być podstemplowaniem pierwszego i nawet nie chodzi o to że Iga miała breaka którego straciła, zdarza się, ale później przy 4:4 i serwisie reprezentantki Kazachstanu miała piłkę na ponowne przełamanie rywalki i była ku temu świetna okazja, Iga w ofensywie w dobrej sytuacji mogła skończyć gema niestety trafiła w siatkę. Zamiast 5:4 dla Igi i własnego serwisu to Jelena wyszła na prowadzenie w secie. Zresztą nie pierwszy raz wychodziła z opałów, dlatego stwierdziłem że to był jej zadziwiający mecz. Pod względem mentalnym po prostu niesamowity. Iga "królowa kleju", jeszcze siąpiący deszcz preparujący dodatkowo kort pod triumfatorkę RG, zdawało się że wszystko "nam" sprzyja i do stanu 4:2 w drugim secie wszystko przebiegało zgodnie z założeniami, ale Rybakina nie pękła, nie odpuściła i jako specjalistka od szybkich kortów, na piachu okazało się, że też może (potrafi!!!) "przetrzymać" naszą Igę.
Ode mnie "chapeau bas" dla Rybakiny! Jej tenis nie jest specjalnie wyrafinowany, po prostu doskonała reprezentantka "atletycznego" tenisa z doskonałym serwisem i zamiataniem piłek z całej siły z końcowej linii, ale "siła razy ramię" obecnie rządzi w damskim tenisie, a na ten przykład wyrafinowana, subtelna, kreatywna Leylah Fernandez jest 50 w rankingu WTA i co z tego że fajnie się ogląda jej tenis, nasza Aga Radwańska też co roku notowała najlepsze "super zagrania" turniejowe i "co z tego".
Jelena Rybakina oprócz tego że optymalnie wykorzystuje własne warunki fizyczne, trzeba przyznać że potrafi czytać grę na poziomie mistrzowskim i jest niesamowitym walczakiem, zimnym killerem.
Zamiast "Iga nie ma z kim przegrać" mamy obecnie trzy tenisistki które mogą toczyć boje ze sobą "na żyletki".
Mam nadzieję, że kontuzja Igi nie jest zbyt poważna i w RG ją zobaczymy i jestem bardzo ciekaw czy świadomość że musi grać swoje optimum żeby nie ulec (nawet na piachu) Sabalance lub Rybakinie ją zdopinguje czy zdeprymuje!? Rywalki grają ciut mocniej, wszystkie są walczakami, ale mentalnie też są chyba ciut nad Igą w tym sezonie, natomiast na pocieszenie u Igi są jeszcze rezerwy. Jeżeli je uruchomi to i mental pójdzie do góry.
Chwalę Rybakinę, ale kasę w półfinale postawiłbym na Ostapenko, w "swoim uderzeniu" może być nie do zatrzymania, pytanie "czy będzie?"
W Turnieju WTA1000w Rzymie w pierwszej rundzie odpadłą Aryna Sabalenka przegrywając z Sofią Kenin . Białorusinka tłumaczyła się zmęczeniem po wygranej z Igą, a tak po prawdzie to zlekceważyła Kenin, która trzy lata temu wygrała AO i była w finale RG ,ale od tamtej pory spadła poza setkę rankingu. Sabalenka prezentowała minimalizm i nie mogła wejść na wyższy poziom koncentracji. A do tego dynamiczny tenis Sabalenki nie bardzo się sprawdza na tak wolnych kortach ziemnych jakie w tym roku przygotowali organizatorzy. Zresztą na organizatorów sypią się gromy i moim zdaniem słuszne. Bowiem rzeczywiście w tym roku pogoda w Rzymie jest paskudna i deszcz na otwartych kortach uniemożliwia granie ,ale organizatorzy sobie nie radzą w takiej skomplikowanej sytuacji. Nie dość,że przeszacowali skalę zainteresowania i za wysoko wycenili bilety , to jeszcze ustalili terminarz gier najlepszych na wieczór , kiedy ludzie kończą pracę ,a wówczas deszcz paraliżował granie i następnego dnia bez rozeznania, na łapu capu usiłowali ratować rozsypujący się schemat Turnieju. Efekt jest taki,że najlepsi nie mają czasu na wypoczynek,a widzowie nie chodzą na korty.
Niestety Iga zakończyła udział w Turnieju w ćwierćfinale kreczując przy stanie 2:2 w trzecim secie pojedynku z Jeleną Rybakiną ( poprzednie sety 6;2 i 6:7(3:7). Wcześniej wygrała z Pavluczenkową 6:0 i 6:0, Łesią Curenko 6;2 i 6;0 oraz Donną Vekicz 6:3, 6:4 , po bardzo trudnym meczu, w którym Chorwatka znakomicie serwowała.
Spotkanie z Rybakiną Iga zaczęła w wielkim stylu wygrywając pewnie pierwszego seta, W drugim, w tie breaku przy stanie 3;3 przypadkowo sama uderzyła się rakietą w prawe udo i na chwilę musiała przerwać grę ,ale widać było ,że cierpi ból. W trzecim secie ból widocznie był tak dokuczliwy ,że musiała przerwać grę. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie przerwała meczu w tie breaku kiedy tylko poczuła ostry ból w którymś mięśniu uda.
Dziś przejdzie badania . Powiem na podstawie osobistych doświadczeń,że jeżeli takie uderzenie w udo dotknie mięśnia nienapiętego to zwykle kończy się na mocnym zbiciu , krwiaku - co przechodzi po góra tygodniu. Natomiast jeżeli trafi na mięsień napięty to może dojść nawet do zerwania włókien mięśnia,a wówczas przerwa to kilka tygodni.
Oby była to przedwczesna obawa , bo za 2 tygodnie RG.
Finał Turnieju WTA1000 w Madrycie był tej zdrowej tendencji przejawem i dowodem. Tym razem zainteresowanie publiki i mediów było autentyczne, bo spotkały się ze sobą nie tylko liderki rankingu ,ale i zawodniczki obecnie najlepiej grające.
W drodze do finału Iga pokonała Austriaczkę Julię Grabher 6;3.6;2, Amerykankę Bernardę Pera 6;3, 6:2 , Jekaterinę Aleksandrową, po morderczej walce 6;4, 6:7(3) i 6;3,Chorwatkę Petrę Marticz 6;0, 6;3 oraz Weronikę Kudermietową 6;1, 6:1.
Pojedynek z Aryną Sabalenką był znakomitym , porywającym widowiskiem, bowiem obie panie prezentują niezwykle efektowny tenis . Finał padł łupem Sabalenki w setach 3:6, 6:3 i 3;6. Białorusinka po przegranym z Igą finale sprzed 13 dni w Stuttgarcie wyciągnęła wnioski i do dzisiejszego spotkania przystąpiła nie tylko znakomicie przygotowana taktycznie ,ale potrafiła przez ponad 140 minut zachować pełną dyscyplinę wykonawczą.. Aby zneutralizować siłę pierwszego serwisu Igi "wchodziła" na zagraną piłkę i returnem zmuszała naszą zawodniczkę do odbić obronnych ,a nie atakujących. Większość piłek plasowała na koniec kortu w same jego rogi , z tym ,że regułą było ,iż zagranie winnerowe dokonywane było na bekhend Polki.Ten plan był prosty ,a okazał się skuteczny, bo Iga mimo ,iż grała na bardzo wysokim poziomie nie potrafiła przebić się serwisem przez return rywalki,a ponad to wyraźnie ustępowała Sabalence siłą i szybkością uderzeń .
Mimo porażki wyrażam wielkie uznanie dla Igi i dziękuje obu paniom za piękny , emocjonujący pokaz tenisa w najlepszym wydaniu.
Po drodze do triumfu Iga wygrała w II rundzie z Chinką Quinwen Zheng 6:1, 6:4 , z Czeszką Karoliną Pliszkovą 4;6,6;1 i 6;2 i z Tunezyjką Ons Jabeur ( krecz w I secie). Każdy z trzech rozegranych pojedynków był inny i w każdym Iga użyła odmiennych narzędzi ,aby rozstrzygnąć je na swoją korzyść.Nasza tenisistka poprosiła organizatorów,aby mogła rozpocząć Turniej o jeden dzień później niż wynikało to z terminarza spotkań, mimo ,że w I rundzie miała wolny los.
Chinkę pokonała prezentując dojrzały i wyrachowany tenis . Miała pewne problemy w II secie . bowiem wprowadziła w nim do gry top spin, który na Zheng nie działał. Wróciła do grania slajsem i liftem i Chinka była bezradna. Z Czeszką przegrywała już w I secie 3:0 i 4:1 ponownie próbując top spina , który wysokiej Pliszkovej wybitnie pasował. Kiedy zaczęła posyłać piłki nisko nad siatką rywalka przestała nadążać za akcjami.
W finale wykorzystała słabość pracy na nogach Sabalenki, która chce za szybko dobiegać do piłek i za blisko ustawia nogę wykroczną w stosunku do zakrocznej co negatywnie u niej wpływa na celność i siłę zagrań. Oczywiście czym innym jest wiedzieć,a czym innym wykorzystać. Iga potrafiła zrobić i jedno i drugie.
Do długiej listy walorów Igi trzeba dorzucić to co jest obecnie trendy w nauce prakseologii ,a mianowicie czytanie książek, Uważa się ,że umysł należy ćwiczyć , tak jak ciało tylko innymi metodami.Czytanie książek jest tym czynnikiem, który dodatkowo zapewnia przewagę informacyjną nad konkurencją.Przy podejmowaniu decyzji liczy się szybkość przewodnictwa neuronów, co wynika wprost z ćwiczeń umysłu. Iga czyta - co widać, słychać i czuć.
W ten oto sposób Łukasz Różański został Mistrzem Świata kategorii bridger Federacji WBC. Chapeau bas !.
WBC utworzyła w listopadzie 2020 roku nową kategorię wagową bridger jako pomostową pomiędzy wagami ciężką i junior ciężką z limitem wagowym od 90,7 kg do 101,6 kg. Do startu w tej kategorii namawiano m.innymi takich mistrzów jak Powietkin, Usyk czy Wilder,ale żaden z nich się nie zgodził.Jedynym bardziej znanym bokserem , który wyraził zgodę na walki w bridgerze był Kolumbijczyk Oscar Rivas , którego Federacja WBC mianowała w kwietniu 2021 Mistrzem Świata wyznaczając mu jako konkurenta Brynata Jenningsa -ale do walki nie doszło . Jako następny rywal dla Rivasa dzięki znaczeniu Andrzeja Wasilewskiego w WBC wyznaczony został Różański , który pokonał w maju 2021 roku wysoko notowanego w rankingu Artura Szpilkę. Termin walki Rivas Różański kilkakrotnie przekładano,aż wreszcie Kolumbijczyk ostatecznie zrezygnował . W eliminatorze Babicz pokonał dokładnie rok temu w Londynie naszego boksera Adama Balskiego i to on wystąpi na ringu przeciw Różańskiemu.
Alen Babicz przypomina charakterystyką Artura Szpilkę. Do boksu trafił późno , bo wieku 18 lat , kariery amatorskiej nie zrobił co wynikało z tego,że był "ulicznym wojownikiem ", który umiał się bić , co z technicznym boksem ma mało wspólnego. Tak jak Szpilka ma on dwie natury ,a mianowicie prymitywnego "ulicznika", na którego nałożono gorset wyszkolenia bokserskiego takiego jak ciosy proste, poruszanie się , obrony ( bloki, uniki, gardy, zejścia ,odejścia ) oraz umiejętność zadawania ciosów nie tylko z ręki ,ale z barku i ciała. Szpilka bardzo dobrze sobie radził do klęski z Wilderem , po której okazało się nie tylko ,że ma szklaną szczękę,ale przede wszystkim to ,że po otrzymaniu mocnego ciosu schodzi z niego bokserki poler i wychodzi zwykły chuligan , którego wyszkolony bokser niszczy. Babicz poza Balskim z którym wygrał na punkty pozostałe walki wygrywał dość szybko przed czasem ,ale nie miał mocnych przeciwników, bo tak znane swego czasu nazwiska jak Molina czy Chambers to już były przebrzmiałe sławy Podejrzewać należy ,że Babicz należy do tej samej kategorii co Artur. Problem jest w tym czy Różański ma na tyle bokserskich umiejętności ,aby czysto i mocno trafić Babicza ?.
W swym CV Różański ma na rozkładzie 14 bokserów,ale żaden z nich nie prezentował wysokiej klasy , bo np.Sosnowski był już prawie emerytem, Ugonoh bez kondycji i ze szklaną szczęką, zaś Szpilka po mocnym ciosie robił za worek treningowy. Obiektywnie trzeba powiedzieć,że wyszkolenie techniczne Różańskiego pozostawia wiele do życzenia , zarówno jeżeli idzie o repertuar ciosów jak i techniki obronne oraz szybkość poruszania się w ringu.. Natomiast ma dość dużą odporność na ciosy ,jest ambitny i ma potężne , pojedyńcze, nokautujące uderzenie z prawej ręki.
Gdyby walkę wygrał Różański byłaby to świecie boksu duża sensacja.
Problem widoczny był już w Doha ( o czym pisałem), lecz nie wiemy czy się tam zaczął czy tylko został ujawniony. W każdym razie Iga zagrała w następnym turnieju w Dubaju oraz w Indian Wells. W obu starała się stracić jak najmniej sił,ale tych w finale w Indian Wells wyraźnie zabrakło. Tu nawet nie chodzi o styl , o wyraźnie wyeksploatowanie naszej tenisistki,ale o usprawiedliwienie porażki z Rybakiną ( 2;6 i 2:6) bólem żeber. Nie mamy podstaw,aby wątpić w słowa zawodniczki,ale też musimy sobie powiedzieć,że jesteśmy skazani wyłącznie na nie , bo poza zdawkowymi wypowiedziami natychmiast po meczach , Iga jest produktem PR i najpierw to co ma do przekazania ukazuje się w mediach społecznościowych ( trzy FanCluby ),a dopiero inne media je powtarzają.
Tak funkcjonuje współczesny profesjonalny sport ,że zawodniczka czy zawodnik to przedmiot marketingu , reklamy czy sponsoringu. Kiedy więc dziwimy się,że trener Santos wydał rozkaz milczenia to czynimy to słusznie , bo to jest nieprofesjonalne w tym sensie ,że zawodnicy powinni mówić tylko to na co specjalista od PR im zezwoli oraz to co wynika z rozlicznych umów sponsorskich,a nie to co każdemu bałwanowi ślina na język przyniesie.
Iga w tym zakresie współpracuje z Partnership Manager Aliny Sikory ( kontakty medialne, biznesowe, PR) oraz Paulą Wolecką ( komunikacja i współpraca z mediami).
Niemniej na podstawie nawet tak zdawkowych informacji możemy dokonać analizy tego co się wydarzyło. Ja od razu dodam,że dla mnie było od Dohy jasne,że Iga wcześniej czy później będzie musiała zrobić sobie przerwę , bo organizm musi się zbuntować.Wedle wiedzy medycznej to sytuacja jest taka ,że im dłużej trwa okres aktywności wyczynowej ( mecze, treningi ) przy niewyleczonych problemach zdrowotnych ( choroba , urazy, kontuzje itp) tym dłużej trwa okres powrotu do normalnego stanu zdrowia lub do pełnej sprawności.Jednocześnie Iga podkreśliła w swym oświadczeniu ,że ten stan uniemożliwiający jej start w Miami nie jest "winą' jej sztabu medycznego, do którego ma pełne zaufanie.W konfrontacji z tym ustępem oświadczenia ,w którym mówi ,że to ból żeber jest przyczyną odmowy startu ,a on jest skutkiem kaszlu po zakażeniu bakteryjnym - możemy zasadnie domniemywać, że problem lub problemy zdrowotne trwają od ok.miesiąca. To,że Iga w Dubaju i Indian Wells osiągnęła tak znakomite wyniki świadczy o jej ogromnej klasie ,ale i wyjątkowych zaletach charakteru oraz profesjonalizmie. Iga wbrew pozorom nie jest twórczynią swego cyklu startowego oraz poczynań pozasportowych.Od września 2022 roku jej kalendarz, sesje zdjęciowe, reklamy itd organizuje największa na świecie Firma IMG Tenis. Właściwie ,poza Turniejem w Warszawie, Iga nie gra w turniejach niższej rangi niż WTA 500 ,a jej starty są awizowane z wyprzedzeniem, gdyż jako liderka rankingu ,ale też zawodniczka ciesząca się wielką sympatią widzów jest atrakcją każdego turnieju. Więc widocznie dotąd , dopóki była w stanie ustać na nogach i poruszać rękami wypełniała kontrakt . Skoro musiała przestać do znaczy ,że sytuacja jest bardziej poważna, niż ona o tym może mówić.W tym stanie rzeczy trzeba stwierdzić,że co najmniej ( oby tylko) 4 tygodniowa przerwa w startach jest się zwyczajnie przyda.
Dodajmy ,że Iga jest naszym "dobrem narodowym " i musimy o nie dbać,ale też jest dostarczycielem ogromnych środków dla Firm które reklamuje. I tu tylko jeden przykład ; jak wyliczyła Firma Sponsoring Insight samo PZU "zarobiło " na Idze w 2022 roku 115 mln zł jako ekwiwalent reklamowy.
Jak już napisałem praktycznie wszystkie informacje tyczące Igi mają swe źródło na jej stronach w mediach społecznościowych i na nich kibice ,ale i zwykli sympatycy dają wyraz swej troski o jej stan zdrowia i udzielają wsparcia dla swej ulubienicy - życząc jej rychłego powrotu do zdrowia i na kort.
Zgoła odmiennie zachowują się patopismacy , dla których zdrowie zawodniczki schodzi na trzeci plan ,a najważniejsza jest żądza sukcesu ,a więc wieszczą, że spadnie z pierwszego miejsca w rankingu ,że inne zawodniczki ja wyprzedzą i to one będą na topie.
To rozdwojenie sprawia ,że zasadne jest twierdzenie,że żyjemy w równoległych rzeczywistościach, jednej realnej, ludzkiej i drugiej wirtualnej, sobaczej.
Gdybym miał się pokusić o ocenę Igi Świątek anno domini 2023, to zaryzykuję tezę, że w tym roku celujemy w Wimbledon. Jest duża poprawa w I serwisie, co jest warunkiem podstawowym, żeby wygrywać na trawie. Te piłki często zbliżały się do granicy 190 km/h i trochę tych asów nasza tenisistka ustrzeliła. Zauważyłem też zmianę w graniu top spinów - jest wyraźnie większa rotacja piłki, dzięki czemu Iga częściej mieści się w korcie, choć prędkości piłek chyba są porównywalne z tymi z zeszłego sezonu. Jeśli odjąć ten finał z Krejcikovą, to chyba nie było meczu, gdzie Iga była na minusie.
No ale jak to mówią, coś za coś: taka gra wymaga niezłej kondycji fizycznej i tutaj jestem bardzo ciekaw, czy powtórzymy zeszły rok, czy jednak parę turniejów sobie odpuścimy.
W drodze do finału Iga wygrała z Leylah Fernandez 6;1 i 6:1. Kanadyjka uznawana jest za wielki talent od finału US Open z 2021 roku,ale swą grą nie potwierdza tych opinii. Gra tenis typowo defensywny ,ale nie ma na jego efektywne wykonanie ,ani siły ,ani szybkości. W kolejnym meczu Iga ograła Ludmiłę Samsonovą 6;1 i 6;0 maksymalnie wykorzystując chwile słabości rywalki do szybkiego budowania przewagi. Po tym spotkaniu okazało się,że Igę dopadł albo wirus, albo bakteryjne zapalenie gardła, bo w czasie wywiadu "utraciła głos'.Zabiegi medyczne sprawiły ,że nadal mogła grać, tym bardziej ,że z ćwierćfinału wycofała się Karolina Pliszkova. W półfinale Iga pokonała Coco Gauf 6;4,6;2,ale widać było ,że dotychczas bezbłędnie funkcjonująca maszyna do łatwego wygrywania zaczęła się zacinać.W finale ten stan utraty kontroli nad przebiegiem wydarzeń został potwierdzony. Aby wygrać z będącą w szczytowej formie Krejcikovą to trzeba samemu być zdrowym, w wysokiej formie i w pełnej dyspozycji psychofizycznej.
Świątek we wszystkich meczach zademonstrowała skupienie, koncentrację oraz granie niebywale szybką i precyzyjnie bitą piłką.
Wreszcie znowu zobaczyliśmy Igę, która pewno przy pomocy pani psycholog , uświadomiła sobie ,że ma trudności z kontrolowaniem spotkania po dopuszczeniu do utraty inicjatywy. Stąd w każdym meczu presja i agresja . Z arsenału technicznego to bardzo poważnie poprawiła skuteczność pierwszego serwisu grając go głównie z rotacją zewnętrzną , a także return bity liftem na sam koniec kortu oraz granie z "krótkiej ręki" po których to błyskawicznych zagraniach rywalki nie były w stanie skutecznie zareagować.
Mnie również cieszy ,że Iga zadecydowała,że w deblu i mikście grać na turniejach w tym roku nie będzie.
Teraz przed nią WTA1000 w Dubaju i dwa Mastersy WTA1000 w USA w Indian Wells i Miami.
W I secie przewaga Serba była bezdyskusyjna ( 6:3) ,ale od II seta Grek postawił Djokoviczovi twarde warunki i obaj wygrywali gemy po swoich podaniach,zaś sety były kończone tie breakami ( 7;6 ( 7:4) oraz 7;6 ( 7:5)). Tsitsipas z większą łatwością wygrywał gemy ,ale w "dogrywkach" Novak grał bardziej zdecydowanie.
Djokovicz nie był i nie jest artystą tenisa ,ale wybitnym rzemieślnikiem , który rzemiosło doprowadził na szczebel sztuki.
W tegorocznym AO od początku Turnieju zmagał się z urazem mięśni prawego uda, co o mało nie doprowadziło do jego skreczowania w meczu z Bułgarem Dimitrovem. Uraz zaleczył, ale do końca nie był w stanie wykonać doślizgu w oparciu o prawa nogę , jak też nie był w stanie utrzymać na tej nodze masy ciała.
Mimo tej dolegliwości zwyciężył co świadczy o jego klasie ,ale o też o przewadze jaką ma nad pozostałymi tenisistami.
Tak i dziś obie panie zagrały od początku super dokładnie popełniając niewielką ilość niewymuszonych błędów.Ten styl gry bardziej pasował Rybakinie , bardziej powtarzalnej i regularnej, która osiągnęła niewielka przewagę w I secie (6:4) nad bardziej spontaniczną Sabalenką. Takiemu wyrozumowanemu graniu Rybakiny w secie drugim Sabalenka przeciwstawiła tenis trudno przewidywalny ,a przez to niełatwy do przeciwdziałania. Tę zmianę modelu gry Sabalenka uzupełniła arytmią i zaskakiwała Rybakinę nagłymi przyspieszeniami i zwrotami akcji .Sabalenka wygrała II seta (6:3) głównie tym,że zadysponowała dwa razy więcej winnerów niż rywalka. Lecz generalnie tempo gry w II secie zaczęło wyraźnie opadać, obie zawodniczki często popadały w klincz grając na przewagi ,nawet po kilka minut. Trzeci set dla niezaangażowanego emocjonalnie widza był trudny w odbiorze , bowiem obie panie były już mocno zmęczone,a ich ruchy były spowolnione ,a zagrania mało dokładne . Sabalenka była mokra od potu i łapała łapczywie oddech , zaś Rybakina oprócz spocenia miała twarz coraz bardziej czerwieniejąca , tak jak by krew miała trysnąć.
Tę walkę na przetrwanie lepiej zniosła Aryna Sabalenka i to ona jest triumfatorką pierwszego w tym roku Wielkiego Szlema.
Z kronikarskiego obowiązku odnotuję,że Polak Jan Zieliński i Hugo Nys z Monako przegrali w finale debla 6:4 i 7:6 (7:4) z zawodnikami Australijskimi Rinky Hijiaka oraz Jonas Kubler.Dodajmy ,że debel z Australii grał w Turnieju na podstawie "dzikiej karty".