- Kategoria: MS2014
- gawin76
Dzień siódmy: Zmierzch mistrzów
W siódmym dniu mistrzostw świata poznaliśmy pierwsze drużyny, które straciły szanse na awans do fazy pucharowej. W tym gronie sensacyjnie znaleźli się obrońcy mistrzowskiego tytułu, Hiszpanie. Podopieczni Vicente del Bosque ulegli Chile 0:2. Los Hiszpanii podzieliła Australia, które po zaciętej walce przegrała z Holandią 2:3. W ostatnim meczu Chorwacja rozgromiła Kamerun 4:0.
Poprzedni mistrzowie świata, reprezentacja Włoch, cztery lata temu w RPA również pożegnali się z turniejem po fazie grupowej. Włosi kompletnie zawiedli w dość łatwej grupie, remisując z Paragwajem i Nową Zelandią (!) oraz przegrywając 2:3 ze Słowacją. Do tegorocznego przypadku Hiszpanii chyba bardziej pasuje jednak historia reprezentacji Francji z mistrzostw świata rozegranych w Korei i Japonii w 2002 roku. To był wielki zespół oparty na niepowtarzalnej generacji gwiazd, mający za sobą doskonałe, zwycięskie turnieje z 1998 i 2000 roku. Francuzi sensacyjnie przegrali inauguracyjny mecz z Senegalem, potem zremisowali z Urugwajem i stanęli do decydującego boju z Danią. Wielu czekało na przebudzenie mistrzów świata - przebudzenie jednak nie nastąpiło. Duńczycy bezceremonialnie zabiegali znakomitego przeciwnika i zwyciężyli 2:0, odsyłając Francję do domu.
Porażkę Hiszpanii można rozpatrywać w kategoriach mentalnego wypalenia mistrza, któremu w pewnym momencie zaczyna brakować energii do odpierania ataków konkurentów i nie jest dłużej w stanie utrzymać wymaganego poziomu koncentracji i zaangażowania. Porażkę Hiszpanii można też jednak rozpatrywać w kategoriach błędów w piłkarskiej sztuce. Coś nie zazębiało się w tej drużynie, przede wszystkim w grze defensywnej. Siedem bramek straconych w dwóch meczach to wynik wręcz kompromitujący, z pewnością nie przypadek. To już nie ta reprezentacja Hiszpanii, która pozwalała przeciwnikowi na stworzenie jednej sytuacji przez dziewięćdziesiąt minut gry. Słynny hiszpański pressing nie działał, może brakowało siły i szybkości do jego poprawnego stosowania, a może przeciwnicy wreszcie 'nauczyli się' Hiszpanów. W grze ofensywnej reprezentacji Hiszpanii kompletnie nie wypalił eksperyment z bezproduktywnym, niekompatybilnym z resztą drużyny Diego Costą, chociaż nieporadnością nie mniej od brazylijskiego Hiszpana drażnili David Silva czy Pedro. Diego Costa na pewno zostanie w drużynie, najlepsze wciąż przed nim, przynajmniej na poziomie reprezentacyjnym, tego samego nie można natomiast powiedzieć o kilku innych zawodnikach, na czele z Xavim, którzy będą zapewne zastępowani nowymi twarzami. A tych w hiszpańskiej piłce na szczęście nie brakuje.
W drugim meczu tej grupy blisko sprawienia sensacji byli Australijczycy, którzy w pewnym momencie prowadzili z Holandią 2:1 i stwarzali kolejne sytuacje bramkowe. Ostatecznie zatriumfowały jednak indywidualności obecne w składzie Holendrów. Chile i Holandia zmierzą się w poniedziałek w meczu decydującym o pierwszym miejscu w tabeli i należy się spodziewać, że będzie to mecz na serio, zwłaszcza że przegrywający prawdopodobnie wpadnie na Brazylię. W nieco lepszej sytuacji są Holendrzy, którzy mają lepszy bilans bramkowy od Chile.
W ostatnim z wczorajszym meczów Chorwacja przebiegła się po zdezelowanej reprezentacji Kamerunu. To kolejny fatalny mistrzowski turniej w wykonaniu 'Nieposkromionych Lwów'. Chorwaci natomiast złapali wiatr w żagle i teraz zagrają mecz o wszystko z Meksykiem. Zapowiada się pasjonująca walka o awans.
Dziś kolejne mecze i zapewne kolejne pożegnania, zwłaszcza że zmierzą się ze sobą drużyny, które w pierwszej serii gier poniosły porażki. O 21:00 Anglia zagra z Urugwajem, a o północy Japonia z Grecją. Wcześniej spotkają się piłkarze Kolumbii i Wybrzeża Kości Słoniowej.


Jednocześnie szkoda mi bardzo Australii. Uważam, że zagrali naprawdę bardzo dobrze. Jedyne, co mnie pociesza to to, że tragedii narodowej u nich po tej przegranej nie będzie. Ale choć widać, że to nie są jacyś wybitni piłkarze, to grają walecznie, wychodzą na boisko grać jak równy z równym. Kurcze, szkoda, że chociaż punkciku nie można im dać za ten mecz.
Chile bardzo efektywne, w 1. połowie niesamowite. Raz widziałem tak grającą drużynę – Danię w 1998. Jak rywale rozbiegali się dopiero po zdjęciu pamiątkowym, Duńczycy brali piłkę i, myk myk, zaraz prowadzili 1-0 z Brazylią w ¼, a z Nigerią w 1/8 2-0. Teraz Chile zaczyna tak samo. Bardzo przytomni i skoncentrowani. Ale ja im nie będę kibicował. Chodzi mi o chilijskie obyczaje w handlu winem. Jak w Europie w XIX w. filoksera zjadła nieodwracalnie uprawy wina i zniknęło bezpowrotnie wiele szczepów, to te szczepy już były przyjęte w Chile. I co oni dzisiaj robią z tym dziedzictwem? Zbierają w 2012 roku, a w 2013 w sklepach w Polsce ta ich produkcja jest sprzedawana w butelkach z etykietą z napisem Reserva. Widział kto coś podobnego?
Hiszpania. Byli bezspornymi mistrzami na trzech kolejnych wielkich imprezach. Nie da się wygrywać ciągle. Mistrzowie przyjechali starsi, nie tak wygłodzeni. Uważam, że dzisiaj nie grali źle (na pewno nie zrobili takiej szopki jak Włosi w RPA, choć wyniki mają gorsze), ale czasem tak jest – są mecze, gdy wszystko wychodzi, a są mecze, gdy nic nie wychodzi. Musieli przegrać, aby weszli następcy. I oby ci następcy grali takie mecze jak ich dziś przegrani starsi koledzy.
Często takie prestigitatorskie sztuczki się udają, lecz wyłącznie na poziomie strachliwości. Gdyż, gdy tzw. słabszy rywal zorientuje się, że przeciwnicy nie nadążają to goni się ich jak "kotów". Wymiana Del Bosque przed MŚ wydawała mi się oczywista, bowiem ten turniej jest mocno selekcyjny, głównie pod względem motoryki i psychiki. Natomiast u nich mamy najlepszych graczy /vide finał LM/ i trenera wierzącego, że świat futbolu w wymiarze koncepcji gry jest niezmienny. Nie jest. Ja z odpadnięcia Hiszpanii się nie cieszę. Ale sami są sobie winni.