A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
1399środa, 20, lipiec 2016 11:58
sektor212
LŚ 2016 Kraków

Tak jak Zgred przepowiadał wygrała jedyna drużyna która nie jedzie na Igrzyska. Mieli cel na ten sezon, przygotowali się bardzo dobrze, przyjechali po swoje i odjechali na zasłużone urlopy. Pozostałe drużyn szlifowały formę na Olimpiadę.

Polska - coś zaczyna się psuć w bardzo dobrze funkcjonującej maszynie. W kadrze są równi i równiejsi. Kolejna sprawa to nastąpił wyłom w relacjach (nie duży ale jednak) na linii Antiga i Blain. To spowodowało taki cichy podział wśród zawodników. Jeżeli doszło do sytuacji, że na zgrupowaniu Szalpuk cisnął bidonem o podłogę a teraz robi wszystko by odejść ze Skry Bełchatów (jest zgoda Piechockiego tylko czekają na decyzję Blaina) i przejść do Trefla (tam ma już wszystko dograne) to nie jest dobrze. Zamieszanie z Możdzonkiem również podzieliło szatnie. Zawodnicy sami czują, że decyzja odstawienia go od kadry jest chybiona. Z całym szacunkiem dla postanowień trenera, ale każdy mający pojęcie o siatkówce widzi, że Nowakowski jest daleki od swoje szczytowej formy. Ile może pomóc Możdzonek w decydujących momentach wiemy wszyscy i pamiętamy jak ratował sytuację na MŚ czy w Japonii. Pewnie niektórzy zarzucą mi, że to przeszłość. Nie, nie, i jeszcze raz nie. Takiego opanowania i czuja w bloku w końcówkach jak Marcin to żaden obecny środkowy nie posiada. Odstawienie Kurka od kadry przed MŚ okazało się dobrym posunięciem. Ale pozbycie się Możdzonka może okazać się strzałem we własne kolano.

Patrząc na naszych kadrowiczów grających w Krakowie zaobserwowałem brak lidera. Kubiak tak jakby usunął się w cień i mentalnie (nawet specjalnie nie próbował) nie zagrzewał do walki. Owszem zawodnicy schodzili do środka i pokrzykiwali ale to nie było to co zawsze.

Mam nadzieję, że wewnętrzne sprawy jak najszybciej zostaną załatwione w szatni i powróci jedność. Inaczej o medalu będziemy mogli tylko pomarzyć.

No i organizacyjna klapa. Pusta hala podczas wszystkich meczy widok żenujący. Jeżeli nowy prezes dziwi się, że najsłabiej sprzedały się wejściówki po 100, 150 zł. W jakim świecie trzeba żyć by nie znać wartości pieniądza, poziomu turnieju oraz braku wiedzy, że trwa okres wakacyjny. Panie Prezesie ja za wczorajszy mecz LE zapłaciłem 25 zł (1 kategoria czyli drożej tylko na silver i gold) to o czym tu mowa. Tak wiem przecież były bilety po 35 zł tylko dlaczego nie oferowano do nich w pakiecie lornetek bo oglądanie meczu z wysokości dachu to naprawdę żadna przyjemność. Liczę że to pierwsza i jedyna taka wtopa nowego sternika PZPS.
1398wtorek, 19, lipiec 2016 18:19
Zgred Maruda
@Senatorze

Wielkie dzięki, stawiałem na Serbów z racji sympatii. Ta obecna kadra zaczyna nawiązywać stylem, zaangażowaniem i ambicją do tych ich starych mistrzów. Mało tego - grali bez swojego kontuzjowanego asa Atanasijevića.
Grbic robi dobrą pracę, ale coś jeszcze rzuca się w oczy, mianowicie jak trafnie wprowadza młodych graczy. Jovović (rozgrywający 24l), Luburić (23l), Kovacević (23l), Ivović (26l), Lisinac (24l), Podrascanin (29l), Majstorović (libero27l)

Co do "Leosia" sprawa stanęła w FIVB względem nacisków strony kubańskiej na okres karencji. Były już prezes Papke był właściwie marionetką w rękach działaczy. Bez takiej siły wyrazu ( bez wnikania w szczegóły...) jak Przedpełski.
Prezydentem federacji jest Brazylijczyk Dr Ary s Graca i pewnie nie w interesie jego rodaków byłoby ewentualne wzmacnianie potencjalnych rywali na olimpiadzie...Smile
Sprawa może jednak przyspieszyć, dzięki samym Kubańczykom...
Otóż kilku zawodników ich kadry na turnieju w Finlandii - w sumie 8-miu zostało zatrzymanych z podejrzeniami o gwałt w hotelu. Z czego 6-ciu zostało aresztowanych !!! z zarzutami prokuratorskimi.
Coraz głośniej się mówi, że Kuba zostanie karnie wykluczona z Igrzysk Olimpijskich. Gromy już spadają na kubańską federację, a wykluczenie będzie skutkować iż utracą prestiż w zakresie innych spraw w samej FIVB...
1397wtorek, 19, lipiec 2016 14:59
Senator
A to jeszcze spytam. Co w sprawie Kubańczyka ? Ostatnio chyba cisza na ten temat choć możliwe że się mylę wszak jakoś mocno nie śledzę tematu.
1396wtorek, 19, lipiec 2016 14:56
Senator
Brawo Zgred znasz się. Przed typowałeś Serbów na zwycięzców i jak widać przeszli wszystkich zdecydowanie i pewnie.
Jeszcze raz brawo, fachura pełną gębą. Naprawdę jestem pod wrażeniem.
1395wtorek, 19, lipiec 2016 11:27
Zgred Maruda
LŚ 2016 Kraków

Medale tegorocznej siatkarskiej Ligi Światowej zostały rozdane.

Francja - Włochy 3 : 0 (25:23, 25:21, 25:20)

We wszystkich trzech setach walka była wyrównana jednak do stanów na wysokości dwudziestu punktów. W decydujących piłkach Włosi popełniali dużo prostych błędów ułatwiając Francuzom zadanie. Zaytsev i Juantorena zdecydowanie pod formą co przedkładało się na grę całej drużyny.
Francuzi dużo lepiej, solidniej w ataku i obronie. Rouzier, Ngapeth, czy Le Roux ( środek) jako liderzy doprowadzili swoją reprezentację do brązowego medalu LŚ.

Finał

Serbia - Brazylia
3 : 0 ( (25:22, 25:22, 25:21)

Faworyzowani Brazylijczycy nie mieli nic do powiedzenia w niedzielnym finale prestiżowych rozgrywek. Serbowie w decydującym spotkaniu turnieju Final Six rozgrywanego od środy w krakowskiej Tauron Arenie pokonali Canarinhos zdecydowanie, bez cienia wątpliwości, kto zasłużył na złoty krążek.
Trener Nikola Grbic przygotował swoich zawodników pod względem taktycznym i mentalnym wzorowo. Bardzo ostre, mocne i celnie kierowane zagrywki wywołały po stronie Brazylijczyków panikę i nieład. Bruno biegał do rozegrania często po czwartym, piątym metrze mając ogromną trudność w dokładnym położeniu piłki do ataku. Nie od dziś wiadomo, że uniemożliwienie im szybkiej gry powoduje swojego rodzaju zniechęcenie skutkujące błędami własnymi. Błyszczał Wallece w ataku lecz gasł z każdym setem.
W pierwszym secie Serbowie popełnili tylko jeden błąd własny, w drugim tylko pięć, w tym żadnego w ataku. Grali praktycznie bezbłędnie, a jeśli już mieli pomyłki to w mało znaczących momentach.
Wicemistrzowie świata, tak naprawdę nie mogli nic zrobić. Nie grali bardzo źle, szukali swojej siatkówki ale brakowało im jakości, zwłaszcza w ataku. W trzecim secie próbowali walczyć, ale w najważniejszych chwilach popełniali kolejne błędy. W sumie, w całym meczu zanotowali ich aż 23...co prawie daje oddanego jednego seta.

Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii): „Serbia zasłużyła na wszystkie komplementy, a trener Nikola Grbic za taktykę jaką obrał. Trudno cokolwiek teraz o tym meczu mówić. W trzech setach popełniliśmy więcej błędów niż w ostatnich dwóch meczach".

Nikola Grbic (trener reprezentacji Serbii): „Po prostu chciałbym wszystkim moim chłopakom pogratulować i mam tu na myśli wszystkich zawodników oraz sztab. Przez trzy miesiące mnie wspierali, nawet wtedy, gdy nie było to łatwe. Chciałem właśnie tego, by przyjechać do Krakowa i zagrać dokładnie tak, jak zagraliśmy. Wiedziałem, żeby osiągnąć cel, musimy wiele przecierpieć. Trenować o wiele ciężej niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego właśnie trudno było ze mną wytrzymać każdego dnia. Dziękuję im, że mi zaufali, szli za mną”.

Nagrody indywidualne turnieju finałowego Ligi Światowej 2016:

- najbardziej wartościowy zawodnik (MVP): Marko Ivović (Serbia);

- najlepszy atakujący: Wallace De Souza (Brazylia);

- najlepsi środkowi: Mauricio Souza (Brazylia) i Srecko Lisinac (Serbia);

- najlepsi przyjmujący: Antonin Rouzier (Francja) ? dziwne ponieważ to nie jest przyjmujący FIVB Smile i Marko Ivovic (Serbia);

- najlepszy rozgrywający: Simone Gianelli (Włochy);

- najlepszy libero: Jenia Grebennikov (Francja).

Warto dodać, że dwóch wyróżnionych Serbów - Marko Ivović i Srecko Lisinac gra w tym sezonie w Plus Lidze odpowiednio w Asseco Resovia Rzeszów i PGE Skra Bełchatów.

Brawo "ONI" ...Smile
1394niedziela, 17, lipiec 2016 20:11
Zbyszek
Dzisiaj w TdF górzysty etap do Culoz 160 km. Tuż po starcie uformowała się ucieczka 30 kolarzy z Majką i Nibalim,w której z pierwszej 20 klasyfikacji generalnej byli Reichenbach/18/ i Villermoz/20/. Na 35 km przed metą przewaga uciekających wynosiła prawie 8 minut.Wtedy do pracy wziął się peleton, a właściwie grupa Sky lidera Frooma.W tym czasie uciekająca grupa zaczęła dzielić się na grupki.Majka skorzystał z zamieszania i wraz z Kolumbijczykiem Pantano odjechali do przodu. Na 18, 5 km do mety na kolejnym podjeździe Majka zostawił Pantano i podążał do mety samotnie uzyskując nad nim blisko 40 sek. przewagi. Niestety na zjazdach Kolumbijczyk doszedł Majkę, a na mecie wygrał z nim ostrym szpurtem.
Majka odzyskał koszulkę najlepszego góral Wyścigu zdobywając łącznie 127 punktów, drugi deGendt ma ich 90.Na etapie 3 miejsce zajął Reichenbach i przesunął się na 14 miejsce ze strata do lidera 8,40 sek.
Przyśpieszenie peletonu spowodowało,że zostało w nim tylko ok.20 kolarzy , z wszystkimi najlepszymi ,a strata na mecie wyniosła poniżej 4 minut . Trochę stracił Van Garderen i po etapach zamienił się miejscami z Portem. Dziwi pasywna jazda kolarzy zajmujących miejsca za Froomem. Lider nie musi uciekać,ale tacy jak Yates. Mollema, Quintana czy Valverde lub Bardet powinni przynajmniej próbować.Grupa Frooma Sky jest bardzo mocna i zjednoczona w obronie lidera,ale nie na tyle,aby z nią nie walczyć. Może liczą na Alpy, które będą już od środy po dniu przerwy,lecz chyba bardziej na osłabienie sił i czujności Anglika i jego grupy.
1393niedziela, 17, lipiec 2016 15:24
Zgred Maruda
LŚ 2016 Kraków

Wczorajsze półfinały wyłoniły składy medalowe. Zaskoczeń raczej nie było i tak Serbowie wygrali z drużyną Włoch w pięciu setach:
3:2 (23:25, 25:21, 25:23, 18:25, 15:11)
Cytaty obydwu trenerów właściwie oddają taki właśnie rezultat:

"Nikola Grbic (trener reprezentacji Serbii): „Był to mecz wzlotów i upadków. Widać to było szczególnie w pierwszym secie. Po dwóch pierwszych partiach było już wiadomo, że każda z tych drużyn może wygrać i było widać, że spotkanie będzie bardzo wyrównane. Jestem bardzo dumny z moich zawodników i cieszę się, że zagramy w finale. Jedyne, co dzisiaj było trudne do zaakceptowania to decyzje sędziowskie. Błędów było zbyt wiele”.

"Gianlorenzo Blengini (trener reprezentacji Włoch): „Serbowie wygrali z nami, ponieważ w końcówkach setów grali po prostu lepiej od nas. Jeśli popełniamy tak wiele błędów w ataku i to w kluczowych momentach, nie można zwyciężyć w meczu”.

W drugim rozegranym półfinale Brazylijczycy pokonali Francuzów
3:1 (25:16, 23:25, 28:26, 33:31), jednak pomimo wygrania w trzech setach mecz bardzo falował i przybierał najdziwniejsze momenty.
Po pierwszym secie Francuzi się obudzili, zaczęli grać lepiej w atakach oraz w znaczący sposób poprawili zagrywkę. Dwa ostatnie sety były pokazem świetnej walki, ale też dziwnych zwrotów akcji.
Np: Francuzi prowadząc już sześcioma punktami - oddali pod rząd Brazylijczykom aż dziesięć punktów ( ? )...! nie zdobywając ani jednego... Rzadko na takim poziomie zdarzają się takie przestoje.
Set ostatni to walka o wszystko Mistrzów Europy, którzy musieli oddać wyższość Vice Mistrzów Świata jednak dopiero na wysokości : 33:31...


Finał zostanie rozegrany w niedzielę. O mistrzostwo Ligi Światowej zagrają Brazylia i Serbia. O brąz zmierzą się Włochy i Francja.
1392sobota, 16, lipiec 2016 14:05
Zgred Maruda
LŚ 2016 Kraków

Tak jak w przysłowiu - umiesz liczyć licz na siebie...
Gdyby Serbia itd.

Waleczności Serbom nigdy nie brakowało zatem pojedynek stał na świetnym poziomie. Byli w nicości przegrywając 2:0 jednak zdołali się odbudować na 2:2 w tie breaku czegoś zabrakło

Serbia - Francja 2:3
(20:25; 20:25; 26:24; 25:18; 12:15)
Nasz drużyna czekała na wynik tej potyczki myśląc o czwórce...
Lepiej chyba grać niż czekać, tylko pod warunkiem, że się gra.

Działo się też w meczu Amerykanów z Brazylijczykami

USA - Brazylia 2:3
(26:24, 25:21, 26:28, 21:25, 12:15).

i tu co widać po wynikach setów szło na noże, ale żeby Amerykanie wypuścili wynik z ręki po 2:0...? dziwne, tak więc jak i my już nie odegrają żadnej roli na tym turnieju.
1391sobota, 16, lipiec 2016 13:44
Zgred Maruda
@Zbyszku

Ależ daj spokój zupełnie nie ma za co przepraszać.
Czytam twoje teksty, posumowania, widać żeś sportowo obyty i nie tylko w jednej dyscyplinie.
Pewnie z racji wieku zamarzyło mi się oglądanie kolarzy, którzy depną na te pedały i postarają się po ścigać. Brakuje mi tej chęci walki, tych znaczących ucieczek, kiedy ktoś chce wygrać bazując na swojej ambicji i wytrenowanej sile.
Doskonale jednak rozumiem, że ten sport bardzo się zmienił, a znaczące wkłady finansowe wywróciły do góry nogami prawdę ścigania się. Problem polega na tym, że już przed startem doskonale wiemy, kto wygra.No może troszkę za mocno- prawie wiemy. Oczywiście istnieje problem kontuzji wożącego się lidera, ale procentowość takiego rozwiązania jest raczej znikoma.
Więc oglądamy wyścig, jak by to ująć - bez wyścigu...
Albo inaczej jak to nazwałeś jazdą na dwóch wyścigach w jednym.
Bardzo mi brakuje dynamicznych ucieczek, jakiejś dozy fantazji, ataku na tych jakże zasłużonych liderów. Pokazania swoich prawdziwych możliwości, niestety dostajemy konkretne wyznaczone role. W Tinkoffach, Cofidisach, Astonach i tej całej reszcie role są rozpisane. Przyjmujemy za grube pieniążki tzw. pracocholików i basta. Układ z góry narzucony, oczywiście brać kolarska na to idzie...żyć jakoś trzebaSmile

Oczywiście masz racę, że wszystko się zmienia, mamy teraz ogromną fizyczność, a tych wytypowanych najlepszych trzeba oszczędzać. Dlatego drużyny ich "holują" w ciszy ładnego bohaterstwa. Sport się zmienia na naszych oczach jak i czasy, w których żyjemy.
Czekam na Alpy -może coś się wydarzySmile

pozdrawiam
1390sobota, 16, lipiec 2016 05:04
Zbyszek
@Zgred.
Przepraszam,że udzieliłem wyjaśnienia ogólne zamiast dać Tobie konkretną odpowiedz.
Nie ma co dywagować,że kiedyś było lepiej w tej czy innej dziedzinie, a teraz jest gorzej , bo to bezpłodne. Jest po prostu inaczej. Co przecież nie zwalnia nas od możliwości porównania nie stosując kryteriów ocennych, lecz wyłącznie informacyjne.
Tak powiedzmy do początku lat 90-tych mniej więcej istotą najwybitniejszych kolarzy wieloetapowych była wszechstronność. Byli oni znakomici w jeździe na czas, w jeździe po górach i potrafili skutecznie finiszować z grupy na płaskich etapach.Dziś i od kilkunastu lat jest tak,że wielkie Toury wygrywają specjaliści od jazdy w górach, którzy zwłaszcza w sprintach nie istnieją.
Tak jak w innych dziedzinach życia i sportu specjalizacja jest wymuszona postępem ,w tym wypadku przygotowania fizycznego i rozpoznanych możliwości osobniczych. Czas omnibusów przechodzi do lamusa.
Kolarstwo jest sportem potwornie wysiłkowym. Jeszcze te 60 , 50, 40 czy 30 lat temu ,aby wygrywać etapy i następnie wyścigi najlepsi kolarze walczyli w czołówce, ci gorsi trochę dalej, a ci najsłabsi gdzieś w ogonach.Aż ktoś wpadł na pomysł, u nas był to Henryk Łasak, aby najlepszych przyoszczędzić na trasie, tak, aby mieli więcej sił w końcowej fazie etapu kiedy odbywa się walka o wygraną.Dlatego ci słabsi mówiąc obrazowo wiozą tego mocniejszego, aby jak najmniej sił tracił.Widać to doskonale w końcówkach płaskich etapów np. wczoraj na finiszu etapu do Rzeszowa w Wyścigu Dookoła Polski, gdzie drużyna Ettixu dała pokaz skutecznego wyprowadzenia speca od końcówek do wygranej. Czterech kolarzy utworzyło wachlarzyk na ok.1 km od mety i każdy jadący na czele dawał z siebie wszystko jadąc jak najszybciej i pokonując w ten sposób odcinki po ok.250 metrów, Jako ostatni wyszedł na czoło Gaviria i wygrał etap.Gdyby czegoś takiego nie zrobili , a rywale by to uczynili to wygranej by nie było. Więc ojcem takiego rozgrywania końcówek jest skuteczność.
Natomiast w wielkich wyścigach wieloetapowych od kilku lat/ 3-4/ mamy do czynienia z nowym zjawiskiem ,a mianowicie ci najmocniejsi nie ścigają się na każdym etapie np. górskim. Oni już na niektórych z nich odpoczywają i zbierają siły do walki tylko na wybranych przez dyrektorów sportowych etapach. Dlatego kolarze nie liczący się w klasyfikacjach generalnych walczą i wygrywają nie tylko etapy płaskie, ale i górskie. Stąd mamy do czynienia z tym do fachowcy nazywają jazdą na dwóch wyścigach w jednym.
Nie ma w tym nic zdrożnego.Widocznie poziom wydatkowanej energii wymusza takie postępowanie. A może jak twierdzą inni ,aby sprostać takiej walce na każdym etapie kolarze stosowali doping w postaci EPO/ wcześniej było to przetaczanie krwi/, testosteronu i amfetaminy. Kiedy po aferze Lancea Armstronga doping w dużej części wyeliminowano, kolarze nie są w stanie dawać z siebie tyle samo co drzewiej bez dopingu. Stąd tyle taktyki w jeździe.
To jest kwestia przyzwyczajenia. Tak jak w piłce. Onegdaj piłkarze grali na całym boisku, a dziś na 1/6. Ale kolarze nadal ścigają się na rowerach, piłkarze grają dalej w piłkę . A zainteresowanie publiczności jest coraz większe i kasa coraz bardziej się zgadza. Widocznie tak ma być. Pozdrawiam.
1389piątek, 15, lipiec 2016 17:20
Zbyszek
Zanim odniosę się do odpowiedzi na pytania o współczesne kolarstwo na poziomie wielkiego wyczynu to uzupełnię relację z wczorajszego etapu podaniem wyników. Sędziowie rozstrzygnęli dylematy w ten sposób,że zneutralizowali czas Fromma, Porta i Henao do czasu osiągniętego na mecie przez Bauke Mollemę. Oznacza to,że Fromme zajął na etapie 25 miejsce,ale z takim samym czasem jak Mollema czyli 5,05 min straty do deGendta. Po latach historycy będą się dziwić,że 25 na mecie ma lepszy czas od tych co zajęli miejsca od 11 do 24. Dla mnie jest to zgodne z fair play. Żadna z ekip nie złożyła protestu wobec takiego rozstrzygnięcia, , a Yates, który miał być liderem powiedział,że "Nie chciałem tego pierwszego miejsca w takich okolicznościach". Natomiast Mollema zapytał czy gdyby jemu to się przytrafiło to sędziowie też by tak samo postąpili ?.Miejmy jednak świadomość,że było to wybiórcze zastosowanie 3 kilometrowej strefy neutralizacji funkcjonującej według regulaminu tylko przy etapach płaskich do etapu górskiego. Na płaskim ta strefa ma sens ze względów porządkowych i bezpieczeństwa, natomiast w górach na mecie liczono czas z dokładnością do 1 sekundy.Ale też bezsporne jest,że wypadek miał miejsce bardzo blisko mety i żadnego zawinienia Frooma w nim nie było.

Odnośnie zaś pytania Zgreda to nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Sport się zmienia. Dla jednych na korzyść, dla innych nie. Nie tylko kolarstwo,ale i piłka nożna też. Zmiany te powoduje nie tylko komercjalizacja czyli wielkie pieniądze,ale coraz lepsze przygotowanie fizyczne zawodników, zastosowanie techniki, fetysz oglądalności oraz potrzeba tworzenia bohaterów choćby na chwilę. Tu lepiej nadaje się porównanie piłkarskie. Ja kto jest młody i strzeli w debiucie bramkę to w mediach tylko o nim, taki minutowy gieroj.Ale zastosowanie techniki i coraz trudniejsze osiąganie sukcesu powodują,że środki wiodące do tego celu czyli wygranej stają się coraz bardziej wyrafinowane.
Można to też porównać z piłką. Kiedyś, w latach 60-tych i 70-tych na boisku i w drużynie kolarskiej rządził lider. To on decydował kto co ma robić i kiedy.
Tym liderem był nie tylko najlepszy piłkarz , czy kolarz, ale i najinteligentniejszy i najbardziej utalentowany. Te cechy sportowe nie zawsze pokrywały się z tymi w życiu pozasportowym,.W Legii i w reprezentacji takim liderem był np. Deyna, a w kolarstwie przez wiele lat Szurkowski. Przy czym ten lider w decydujących momentach brał ciężar walki o wygraną na siebie. W peletonie to on mówił jaką ucieczkę i kiedy trzeba kasować, kiedy samemu inicjować ucieczki i kto ma to robić. Ale nie był on dany raz na zawsze , gdyż kiedy by podejmował złe, nietrafne decyzje to byłby z funkcji usunięty.Pisał o tym bardzo ciekawie Henryk Łasak.
Trochę podobnie było z kolarstwem zawodowym ,ale tam personifikacja sukcesu stała na znacznie wyższym poziomie. Np. Ryszard Szurkowski byłby niemalże Bogiem ,a u nas podsrywaczy była cała masa.Tak i komuna stawiała masy ponad jednostką, liczył się kolektyw.Ja kolarstwem zainteresowałem się w wieku 7 lat chłonąc opowieści o Królaku, który ponoć na trasie i w tunelu wiodącym na stadion Xlecia lał kacapów po plecach pompką od roweru. A jeden ze znanych kolarzy mieszkający w Błoniu Andrzej Bławdzin był częstym gościem w szkołach.Natomiast o kolarstwie zawodowym czytałem w PS,a tym,który o nim pisał był Lech Cergowski. Przy okazji TdF pierwszym który moją wyobraźnią zawładnął był 4 krotny zwycięzca TdF Jacques Anquetil, a potem byli Eddy Merkx,Bernard Hinault, Laurent Fignon, Greg leMond, Miquel Indurain.Zapmiętałem też z wielkich m.innymi Bahamontesa, Poulidora, Gimondiego, Zoetemelka czy Theveneta.I był to dla mnie i nie tylko złoty okres kolarstwa wieloetapowego.
Oni kierowali zespołami,ale na każdym etapie byli w czołówce,peletonu, brali udział w ucieczkach, pilnowali swoich najgroźniejszych konkurentów.
Od kilku lat za kierowanie drużynami wzięli się dyrektorzy sportowi. To oni ustalają taktyki i ich wykonawców jeszcze przed startem do etapu. Ale to nie oni są złem, bo zła tu nie ma. Kolarstwo stało się tak jak piłka szalenie skomplikowane i podział ról stał się konieczny.Aby osiągnąć sukces to trzeba się do niego przygotować. A w wyścigach typu Giro, TdF czy Vuelta liczy się tylko zwycięzca. Nic więc dziwnego,że wszyscy na to zwycięstwo pracują. Odwrotu od tego sposobu postępowania nie ma ,gdyż zawsze samotny amator musi przegrać z zawodowcami dysponującymi specjalistami z różnych dziedzin, w tym symulującymi komputerowo różne rozwiązania na trasie. Dlatego czasami cieszy ,że w ten świat ściśle podzielony, zorganizowany wkrada się taki przypadek jak wczoraj i to on jeszcze nam przypomina,że sport w tym kolarstwo nie dlatego jest tak frapujący,że jest przewidywalny,ale dlatego,że jest jeszcze nieprzewidywalny.

Zacząłem od podania wczorajszych skorygowanych wyników, a kończę wstępnymi wynikami po dzisiejszej jeździe indywidualnej na czas. Z czołowych kolarzy najlepiej pojechał Chris Froome wyprzedzająć Mollemę o 49 sek.,Yatesa o 1,58 sek,Quintanę o 2,05 sek.,Valverde o 1,55 sek i Garderena o 1,57. Słabsze czasy uzyskali Bardet, Aru i Martin. Przed Alpami Fromme zwiększył nad 2 mollemą przewagę do 1,46, nad 3 Yatesem do 2.45, nad 4 Quintaną do 3,06 . Piaty jest vbalverde, 6 Garderen, 7 Bardet. Do dziesiątki wskoczył Richie Porte.
Jutro wymagające pagórki ,ale na rasie liczącej 208 km, a od niedzieli coraz wyższe góry. Dobrej zabawy.
1388piątek, 15, lipiec 2016 14:39
iocosus
Tak na kanwie kolarskich zasad, które chyba obowiązywały ‘od zawsze’:
„... w indywidualnej próbie, karty rozdawał Szozda, ale tej najmocniejszej nie zachował dla siebie. Najpierw zaatakował 70 kilometrów przed metą i pociągnął za sobą Szurkowskiego, Francuza Bernarda Bourreau oraz Duńczyka Vernera Blaudzuna. Potem, 2 kilometry przed finiszem, wykonał manewr ułatwiający ucieczkę koledze z drużyny. Zjechał na prawą stronę szosy, za nim ruszyli Francuz i Duńczyk. Tymczasem Szurkowski pomknął lewym pasem po złoty medal.Ktoś mniej zorientowany w kolarskich regułach nie zrozumie zachowania Szozdy. Po diabła pomagał rodakowi, skoro sam mógł uciec rywalom i zdobyć złoty medal? Oczywiście stać go było na taką akcję. Nie wykonał jej, bo wedle przedwyścigowych ustaleń liderem drużyny był Szurkowski. A lider to w kolarstwie postać święta, którą należy chronić przed nieszczęściami i której należy pomagać w odniesieniu sukcesu. Szozda wywiązał się więc z obowiązków, po czym mógł już spokojnie zadbać o swoje interesy. Bez większego trudu pokonał na finiszu Blaudzuna i Bourreau i zdobył srebrny medal.(...)
Szozda trzymał się kolarskich reguł, ale chyba czuł, że źle na tym wychodzi. Był prostolinijny, do szpiku kości uczciwy, nie potrafił knuć ani spiskować. A może myślał, że nie musi, skoro jest tak znakomitym kolarzem. W mistrzostwach świata, które trzy miesiące po tak wspaniałym dla niego Wyścigu Pokoju odbyły się w Montrealu, zajął czwarte miejsce. Do rywalizacji Szurkowskiego i Szozdy włączył się wtedy z impetem Janusz Kowalski. On się nie zastanawiał nad kolarskimi regułami, nad tym, kto jest liderem, a kto pomocnikiem, tylko został mistrzem świata. I będzie nim po wsze czasy. Szozda zaś – tylko wicemistrzem.Zaraz po mistrzostwach w Montrealu odbył się Tour de Pologne, podczas którego nasi czołowi kolarze postanowili odreagować swoje frustracje. Przyjechała wtedy do Polski – za specjalnym pozwoleniem międzynarodowej federacji – zawodowa belgijska grupa Ijsboerke. Zespół średniej klasy poradził sobie z polskimi mistrzami, bo ci byli zajęci rywalizacją między sobą. Szurkowski i Szozda walczyli o 20. miejsce na etapie, tak jakby chodziło o medal olimpijski. Wzbudziło to sporą sensację w kręgach nie tylko sportowych.”
http://www.rp.pl/artykul/1051263-Zywot-kolarza-zuchwalego.html#ap-2
1387piątek, 15, lipiec 2016 13:18
Senator
@Zgred
To może być tak jak z piłką (chodzi o kolarstwo ) też przecież nie raz wygrywa zespół lepiej ustawiony taktycznie a nie lepszy. Ogólnie my laicy mamy wyobrażenie takie jak opisujesz czyli startują i kto lepszy silniejszy ten wygrywa, okazuje się że nie. Z tego co pisze pan Zbyszek wychodzi że już przed startem znana jest pierwsza trójka cała reszta jedzie , no właśnie po co? Acha pomagać wygrać naznaczonemu.
1386piątek, 15, lipiec 2016 07:26
Zgred Maruda
LŚ 2016 Kraków

W swoim drugim meczu w Final Six Ligi Światowej reprezentacja Polski przegrała z Serbią 1:3 (23:25, 20:25, 25:18, 18:25). Tym samym zawodnicy Antigi znacznie zmniejszyli swoje szanse na awans do najlepszej czwórki.
Porażka skomplikowała sytuację Polaków w grupie. W piątek kibice Biało-Czerwonych będą trzymać kciuki za... Serbów. Jeśli ekipa z Bałkanów ogra Francję, mistrzowie świata awansują do półfinału.
I to tyle z zapisów medialnych.
I bardzo dobrze, bo jeżeli ktoś nastawia się na wynik na Olimpiadzie, niech spokojnie zasiądzie w fotelu rozkoszując się na ten przykład bardzo ładnymi strojami pań- uczestniczek zmagań czysto sportowych!!!

Co tu dopisać? Serbia gra swoją piłkę i jest po za zasięgiem np: nas
Włosi jak już pozbierali się na lotnisku -odliczyli od jeden do sześciu i ...puknęli Amerykę 3 : 1 (25:22, 27:25, 26:28, 25:21) jednak punkty zdobywane świadczą o raczej wyrównanej grze ( dwa sety na przewagi) co należy im przyznać, że już w hotelu - chłopcy się odnalezli...no wiadomo te krakowskie klimaty Smile
Zostawiając na boku pewne zbytki -dalej interesuje mnie USA...może inaczej - przed olimpiadą właśnie w nich widziałem głównego konkurenta dla gospodarzy. Jest to ciekawe o tyle, że - jeśli nikt na drodze Brazylijczyków nie stanie mocnym akcentem - to będą się cieszyć tytułem i tak za pewne się stanie, a może jednak nie?

A my?
No tak - my będziemy na olimpiadzieSmile to też jest piękne...
1385piątek, 15, lipiec 2016 06:07
Zgred Maruda
Senatorze
Ja tylko byłem-jestem kibicem tego wyścigu z zamiłowania i pewne pytania zadałem bardzo rozjuszony, bo moje sedno kibicowania tak to ujęło, na tą chwilę... no OK! Już idę wersją tzw.łagodną:

Ja tam jeśli Pan pozwolii - mam takie pytanie?
Oczywiście rozumiem "pedałowienie" na każdym etapie. To jest jak sądzę taki układ - raz jeszcze " TAKI UKLAD" - zadany!
Dobra Ok- moje pytanie brzmi? W naturalnym przekazie pewnych sentencji, "fajni" kolarze - muszą przepraszam za kolokwializm - pracować na jakiegoś - "Gogusia" - wybranego ???
Oczywiście czekamy na góry! Ok - to zróbmy od razu góry i nie miejmy frazy ładnej - co to się zdarza! Tu chodzi mi o to, skoro wszystko jest rozdane przed wyścigiem...? To zwyczajnie darujmy sobie potyczkę czysto kolarską ( ze ściganiem się w tle) Bo jaki problem?
Istota taktyki - zabija normalny wyścig, dlatego, że - wszyscy " się mieszają" - a na słuchawkach dostając rzeczy rozdane ( już przed startem) - to trudno szukać innych przełożeń- bo i po co?
Rodzi się jednak pytanie...
Czy jedziemy w tym wyścigu - li tylko dla wybranego przez "bossów"
lidera- tak , tak - rozumiem priorytety. ale? co, jeśli ten zadany lider wozi się jedynie na plecach swoich kolegów- wiem, wiem- taktykaSmile
Nawet - kiedy pewny myk ( życiowa rewelacja) zostanie "nakręcony chęcią" cholera- ścigania się i stanie na tych przysłowiowych pedałach ( przepraszam kolorową nację) -to niestety skazany jest na porażkę...nie może się wychylić nawet czując moc - bo...wszystko jest ustalone w zacisznych gabinetach sponsorów i właścicieli!
To -że zapytam ? jest jeszcze wyścig- czy już ustawka?
Stąd do pana Zbigniewa takie pytania.
Jeżeli w jakiejś drużynie znajdzie się ambitny młodziak- to będzie czymś zwariowanym? zostanie "połajany" - bo "cholera" - się nie wychylaj - "smrodzie" jeden bo my tu zarabiamy kasę-Smile
"co ty wyczyniasz", to jest Tour de France, trzymaj pedały !
Istotną sprawą jest chyba to, że jeszcze przed wyścigiem ( jak go zwał - tak go zwał) w notesach panów decydentów istnieje pozycja- ten wygrywa, jedziemy na niego. No i OKSmile Cieszą się zatem zwolennicy ścigania- wypuszczeni w bój przez peleton bo ni jak nie zagrażają liderowi, a że chłopaki sobie troszkę pojadą...jaki problem-tych z ucieczkiSmile w końcu to kolarski wyścig- czyż nie?

To jeszcze jest wyścig czy już tylko układ - stajni? Sponsorów itd?
Wożenie się - bardzo mile widzianeSmile
1384piątek, 15, lipiec 2016 02:23
Senator
Niestety widziałem tylko sekundowe fragmenty ale tam był jakiś dramat. Kibice tak tarasowali drogę że nie sposób było między nimi jechać. Dwa coś mi się obiło o uszy że Froome
dalej jest liderem, taka ponoć była decyzja sędziów.
@Zgred
Nie wiem czy pan Zbyszek znajdzie w sobie tyle sił aby rozszyfrować Twoje pytania. Może spróbować jeszcze raz bez k i ch i bardziej po prostu.
1383czwartek, 14, lipiec 2016 21:15
Zgred Maruda
Ja tam jeśli Pan pozwolii - mam takie pytanie?
Oczywiście rozumiem "pedałowienie" na każdym etapie. To jest jak sądzę taki układ - raz jeszcze " TAKI UKLAD" - zadany!
Dobra Ok- moje pytanie brzmi? W naturalnym przekazie pewnych sentencji, "fajni" kolarze - muszą przepraszam za kolokwializm - zapierdalać na jakiegoś - "Gogusia" - wybranego ???
Oczywiście czekamy na góry! Ok - to zróbmy od razu góry i nie miejmy frazy ładnej - co to się zdarza! Bo jaki problem?
Istota taktyki - zabija normalny wyścig, dlatego, że - wszyscy " się mieszają" - a na słuchawkach dostając rzeczy rozdane ( już przed startem) - to masz inne ewentualne przełożenia -
Nawet - kiedy pewny myk ( życiowo rewelacja) zostanie "przyjebany" treścią ? drużyny i będzie czymś zwariowanym? zostanie "połajany" - bo "k...wa" - się nie wychylaj - "smrodzie" - my tu zarabiamy kasę-Smile
"co ty odpierdalasz",

To jeszcze jest wyścig czy już tylko układ - stajni? Sponsorów itd?
Pytam poważnie!
1382czwartek, 14, lipiec 2016 17:59
Zbyszek
Czegoś takiego co odbyło się dzisiaj dawno na "Wielkiej Pętli" nie było. Miał być królewski etap z wjazdem na "Górę Wichrów" a skończyło się skandalem, dramatem i kpiną z kolarstwa.
Pierwszy raz TdF jechał przez Mont Ventoux w 1951 roku od strony płd wsch i była na nim premia górska. Po raz pierwszy na Mont Ventoux kończył się etap w 1958 roku ,ale zawsze kiedy etap na Mont Ventoux rozgrywany był 14 lipca, a więc w dniu Święta Narodowego Francji wygrywali go Francuzi /Poulidor-1965,Thevenet-1972,Bernard-1987 i Virenue -2002/
W tym roku organizatorzy skrócili etap o 11 km w ten sposób,że nie kończył się on wspinaczką na szczyt , gdyż z 21 km podjazdu zostało 10 km.
W dużych wyścigach,a głównie niestety podczas TdF od kilku lat mamy do czynienia z dwoma wyścigami. Tak naprawdę to nie wiemy który etap faworyci czyli liderzy ekip , a właściwie dyrektorzy sportowi teamów uznają za etap selekcyjny i na nim ci najlepsi będą się na poważnie ścigać.W zeszłą sobotę był etap dość trudny z dużymi przewyższeniami oraz w niedzielę o podobnej skali trudności, mniejsze przewyższenia za to więcej km podjazdów. W sobotę najlepsi powalczyli , nie dali nikomu odjechać i zgubili ze swego grona głównie Nibalego / strata prawie 30 minut/ oraz Aru /strata ponad 11 minut/.W niedzielę mimo,że najlepsi nie forsowali tempa Contador uznał,że po rozbiciu na początku wyścigu nie da rady walczyć o czołowe miejsce wycofał się z wyścigu.
Odbywa się to w dwojaki sposób. Pierwszy ; od początku etapu górskiego ekipy mające kolarzy w czołówce klasyfikacji generalnej narzucają wysokie tempo, kasują wszystkie ucieczki i na kilkadziesiąt km przed metą wyprowadzają lidera do walki w końcówce. A ci pozbawieni pomocników sami rozgrywają etap pomiędzy sobą. Drugi ; na początku etapu z ekip mających najwyżej w klasyfikacji liderów wyłania się ucieczka, w której bierze udział 2-3 silnych kolarzy. Kiedy ta grupa licząca 20-30 kolarzy zdobędzie przewagę ok. 10 minut peleton prowadzony przez pozostałych kolarzy z silnych grup przyśpieszają rozprowadzając swoich liderów. Z kolei z uciekających pozostaje na trasie po 1 kolarzu, którzy ,kiedy lider do nich dojeżdża przejmują jego prowadzenie . W ten sposób spełniają rolę stacji przekaźnikowych.
I takie ściganie współcześnie stało się normą. Wracając do etapów sobotniego i niedzielnego to w sobotę tempo to 39km/godz, a w niedzielę 34 km/godz/ W sobotę był jeden wyścig,a w niedzielę dwa. Bo ten drugi wyścig odbywa się dla tych kolarzy, którzy stanowią tło dla najlepszych. Oni walczą, uciekają i wygrywają etapy tylko wówczas, kiedy liderzy tylko jada i się nie ścigają.
Dziś były znowu dwa wyścigi,ale scenariusz skomplikowały nieprzewidziane przypadki.To,że organizatorzy skrócili etap pewno z uwagi na wiatr / Ventoux oznacza wietrzny/ na pewno nie sprzyjało mobilizacji i chęci do walki najlepszych, więc na początku uciekło 13 kolarzy ,którzy byli na smyczy peletonu. trafu trzeba,że po kilkudziesięciu kilometrach na jednym z zakrętów jadący na czele peletoniku Gerrans po silnym podmuch wiatru wypadł z trasy na pobocze i peleton został zatrzymany,aby udzielić Australijczykowi pomocy.Wskutek tego pecha przewaga uciekających wzrosła do ponad 9 minut. Przed podjazdem z tej grupy uciekło 3 kolarzy : deGendt,Pacuvels i Navarro, którzy w tej kolejności przejechali linię mety . na ok. 3 km do mety od peletonu uciekł Chris Froome oraz Richie Porte, do których dołączył Mollema.Zdobyli oni ok. 1 minute przewagi m.innymi nad Yatesem, Quintana, Valverde i Aru. Dokładnie nie wiemy co się stało,ale na ok.1,5 km od mety motocykl ekipy Tv przewrócił się prawdopodobnie po zaczepieniu widzów, którzy zablokowali drogę. Na motocykl wpadł najpierw prowadzący grupkę Froome i zniszczył rower,a na niego Porte. Mollema wyszedł bez szwanku.I to jest tragedia. A komizm był wtedy, kiedy zrozpaczony Froome/ Sky/ postanowił na piechotę dobiec do mety. Najpierw dostał rower dla karła i nie dał rady jechać, a kiedy wreszcie zmieniono mu rower na normalny to stracił do głównych rywali ponad 2 minuty.
Nie zazdroszczę sędziom , bo zadawalające rozwiązanie problemu jest niemożliwe.
Według tego jak wjeżdżali kolarze na metę to liderem powinien być Yates/Orica/, przed Mollemą/Treak-Segafredo/, Quintaną i Valverde/ Movistar/. Do liderów zbliżył się Fabio Aru/astana/. A jutro etap jazdy na czas. Niezbyt trudny,ale dość długi bo 37 km.
Mam nadzieję,że jutro przed jazdą na czas będziemy znali kolejność kolarzy w klasyfikacji generalnej.
1381czwartek, 14, lipiec 2016 11:10
Zgred Maruda
@Senatorze

Niestety słaba frekwencja wynika z tego, że organizator ( PZPS) zamienił się na "łby"...wiadomo z kim...! Jeśli bilety na wczorajszy mecz Polaków z Francuzami oscylowały w przedziale cenowym - uwaga! 200 - 500 zł ( jeden mecz) - to faktycznie kibica nie oszukasz , kiszeni mu nie wydrenujesz. Widok piętnastotysięcznika zapełnionego z 30% na meczu naszym, w 10% na meczu Brazylii z Włochami jest smutny, wręcz żenujący w kraju Mistrzów Świata...

Finałowe rozgrywki
Tu jest ciekawa sprawa w kwestii ciągle jeszcze przygotowań pod imprezę główną w Rio. Brazylijczycy "przeszli się" po Włochach
3 : 0 ( 25:18, 25:20, 25:19) pokazując siłę i moc. Co prawda z przekazów można było się dowiedzieć, że Włosi po urlopach spotkali się dopiero na lotnisku przed wylotem do Krakowa. Widząc to co pokazały ich dwie najlepsze strzelby Zaytsev i Juantorena - można spokojnie wywnioskować, że oni dalej tam siedzą czekając na odprawę...

Francuzi na mecz z nami przybyli także po przerwie urlopowej co było widoczne w pierwszych dwóch partiach, wygrali odpowiednio do 21 i 17- grając na świeżości i luzie. Oczywiście przy biernej postawie naszej reprezentacji, która wyszła dziwnym składem ze średnią wzrostu - 185cm...( ? ) Grzegorz Łomacz, Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Karol Kłos, Michał Kubiak, Rafał Buszek, Paweł Zatorski (libero). Graliśmy zagubieni, ociężali, bez ładu i składu. Jedyną grającą postacią był Karol Kłos, który kończył środkiem wszystkie swoje akcje. Po zmianie Piotra Nowakowskiego na Michała Bieńka gra się odwróciła. Lepiej wyglądaliśmy w każdym aspekcie siatkarskim, poprawiając zagrywkę i odbiór, który dawał lepsze możliwości ataku do tego stopnia, że pod koniec seta wypracowana przewaga wynosiła 10 punktów ( 21:11) - ostatecznie zakończonego do 17-u. W czwartym secie prym wodził Mateusz Mika, który zmienił będącego pod formą Michała Kubiaka. Rekonwalescent po kontuzji pociągnął naszą grę do zwycięstwa do 26-u wprowadzając Francuzów w stan nerwów wbijając siatkarskie gwożdzie po trzecich i czwartych metrach. Wyprowadzeni z równowagi nie dali rady zatrzymać rozpędzonych Polaków przegrywając tie breaku do 12-u
Ponownie dała o sobie znać stara siatkarska prawda...(2:0-2:3)

Senatorze wracając do twojego pytania.
Wyraznie widać ( dzisiaj pokażą się Amerykanie i Serbowie), że każda z drużyn idzie innym trybem przygotowań. Jeżeli widząc grę Brazylijczyków można śmiało stwierdzić, że są już w bardzo wysokiej formie- może brakuje im jakieś 15-20% do pełnej dyspozycji, to pozostałe drużyny zaczynają do formy dopiero dochodzić lub jak Włosi wręcz jej szukać...
W naszym przypadku o czym wspominał Wojciech Drzyzga w trakcie komentowania meczu od wczorajszych zawodów do ewentualnej strefy medalowej na igrzyskach zostaje plus - minus prawie półtora miesiąca. Zatem zasadnym pytaniem jest -czy już na teraz grać tzw. 100-kę, czy dopiero mając na uwadze aklimatyzację w Brazylii( nasi lecą odpowiednio wcześniej) dopiero po LŚ budować ostatni szczyt formy? Moim zdaniem lepiej na olimpiadzie grać już z "naprawdę lekkimi nogami" czyli po finałach jeszcze docisnąć.
Dodatkowych pytań jest więcej - np: dlaczego postawił na Nowakowskiego Piotra, którego dyspozycja jest daleka od nawet średniej? Czy- co się dzieje z "japońskim" Bartoszem Kurkiem, czy to kontuzja lub jakiś uraz, czy może ponowna "dyscyplinarka" wychowawcza? ( wszedł raz jedynie na podwyższenie bloku)...
Co do Nowakowskiego - bardzo dziwny manewr z odsunięciem Możdżonka, który do mich ulubieńców nie należy, ale doświadczeniem i ogólnie grą przewyższa na tą chwilę pana Piotr grającego po bardzo ciężkiej kontuzji jedynie 25% tego co potrafi...
dziwne?

Polska - Francja 3: 2 (21:25, 17:25, 25:17, 28:26, 15:12)

Ps: Moim cichym faworytem są Serbowie, którzy wylądowali w siatkówce światowej bez kwalifikacji olimpijskich, będą chcieli odbić to sobie finansowo.
1380środa, 13, lipiec 2016 23:25
Senator
@Zgred
Jak traktować ten finał?
Patrząc na frekwencję raczej wszyscy są jużmyślami na Olimpiadzie. Kibica nie oszukasz.
1379środa, 13, lipiec 2016 23:23
Senator
@Zbyszek
Dziękuję bo ja naprawdę czerpie informacje o TdF z Pana wpisów.
1378środa, 13, lipiec 2016 17:31
Zbyszek
@Senator.
Lekka pomyłka odnośnie dzisiejszego etapu. Na 11 km przed metą z peletonu uciekło 4 kolarzy z których 3 dojechało z przewagą 7 sekund nad peletonem do mety.Odbyło się to dzięki bohaterów etapu ,ale też przez opóźnianie akcji peletonu przez kolarzy grup Sky i Tinkoff.Wygrał aktualny mistrz świata Peter Sagan ,drugi był lider klasyfikacji generalnej Chris Froome, a jako 3 finiszował Maciej Bodnar.
1377środa, 13, lipiec 2016 16:08
Zbyszek
@Senator.
Po niedzielnym etapie na którym Majka był 3 na mecie i poprawił się na 32 miejsce ze stratą do lidera ponad 26 minut biorąc udział w ucieczce dzieje się niewiele. Na pierwszych dwudziestu miejscach status quo.W poniedziałek był dzień przerwy. Dziś znowu etap plaski. Raczej nic szczególnego się nie wydarzy. Sprinterzy powalczą i pewno wygra Kittel.Natomiast jutro wielkie wydarzenie czyli wspinaczka na słynne Mont Ventoux. Organizatorzy pewno skrócą etap ,gdyż 184 km zaplanowane z podjazdem pod górę na odcinku ok.21 km z przewyższeniem ok.1550 m to straszliwy wysiłek.A Mont Ventoux zasłynęło śmiercią Angielskiego kolarza Simpsona, który zmarł 13.07.1967 roku podczas wspinaczki. Miał on w organiźmie amfetaminę,oraz alkohol, ale główną przyczyną śmierci było odwodnienie, gdyż w owym czasie można było wziąć tylko 4 bidony ze sobą na trasę/ok.2 l. płynu/.Popatrz, ledwo 50 lat temu,a nauka niewiele wiedziała o odwodnieniu i jego skutkach. Dziś za kolarzami auta wożą prowiant i napoje, są punkty prowiantowe, gdyż nie tylko niedostatek wody,ale i niedobór cukru są groźne.Na piątkowym etapie faworyt Francuzów Pinot prawie popadł w hipoglikemię i musiał odpuścić udział w ucieczce i stracił prawie pół godziny.
Jutro trochę się rozpiszę, także o nadmiarze taktyki powodującej,że od paru lat mamy do czynienia w wielkich Tourach z dwoma, a nawet trzema wyścigami w jednym, których cele są odmienne.
1376środa, 13, lipiec 2016 16:05
Zgred Maruda
Liga Światowa Kraków 2016

Reprezentacja Polski w finałach Ligi Światowej w Tauron Arenie Kraków zagra z mistrzami Europy Francuzami i zeszłorocznymi finalistami rozgrywek Serbami. W drugiej grupie mierzyć się będą Brazylia, USA i Włochy. Turniej Final Six zaczyna się dzisiaj pod Wawelem, zakończy 17 -go lipca.

Biało-Czerwoni jako organizator finałów Ligi Światowej 2016 w krakowskiej Arenie występ mieli zapewniony z urzędu, toteż selekcjoner Stephane Antiga mocno rotował składem w fazie interkontynentalnej, którą Polacy zakończyli z bilansem trzech wygranych i sześciu porażek. Taki bilans dał naszej drużynie dziesiątą pozycję wśród dwunastu walczących w elicie ekip.

W finałowej grupie J Polacy zagrają z Francją - czwarte miejsce, sześć zwycięstw i trzy porażki - oraz Serbią - trzecie miejsce, siedem zwycięstw i dwie porażki. Trójkolorowi to ekipa broniąca tytułu w Lidze Światowej, a Serbowie to zeszłoroczni finaliści, którzy w Rio ulegli właśnie Les Bleus.

W drugiej grupie dojdzie w Krakowie do starcia potęg, bo zmierzą się w niej Włochy, USA i Brazylia. Canarinhos wygrali fazę interkontynentalną -8 wygranych i jedna porażka-, Amerykanie byli tuż za nimi - 8 wygranych i jedna porażka -, a Italia zajęła miejsce piąte - pięć wygranych i cztery porażki -. Jedna z potęg odpadnie w "Światówce" już przed półfinałem, kończąc walkę w grupie K na miejscu trzecim.

Terminarz turnieju finałowego Ligi Światowej 2016:

13 lipca (środa)

Brazylia – Włochy, godz. 17:30
Polska – Francja, godz. 20:30

14 lipca (czwartek)

USA – Włochy, godz. 17:30
Polska – Serbia, godz. 20:30

15 lipca (piątek)

Francja – Serbia, godz. 17:30
Brazylia – USA, godz. 20:30

16 lipca (sobota)

półfinał, godz. 17:30
półfinał, godz. 20:30

17 lipca (niedziela)

mecz o trzecie miejsce, godz. 17:30
mecz o pierwsze miejsce, godz. 20:30
1375środa, 13, lipiec 2016 02:58
Senator
Panie Zbyszku a skąd ja mam wiedzieć co dzieje się na TdF skoro pan nie pisze?
1374sobota, 09, lipiec 2016 18:40
Zbyszek
Nowe wieści z tegorocznego Tour de France przed niebywale trudnym jutrzejszym etapem do Andorry.
W piątek z peletonu uciekło 29 kolarzy z liderem van Avermaetem i Nibalim. W końcówce etapu grupka się poszatkowała. Na samotną ucieczkę zdecydował się Anglik Cummings i wygrał etap. Gonił go Nibali,ale tak nieskutecznie,że więcej tracił niż nadrabiał.Na mecie do zwycięzcy stracił 2,14,ale odrobił 50 sek, do liderującego Belga i do najgroźniejszych rywali 2,15 sek.Po etapie przewaga van Avermaeta nad Froomem , Valverde, Quintaną i Aru wzrosła do ok.6,40 sek. Na kilometr przed metą pościg peletonu zatrzymał upadek balonu reklamowego na trasę.Sędziowie się nie popisali i nie zatrzymali czasu przez co straty kolarzy z peletonu do zwycięzców etapu były o ok.30 sek. większe niż gdyby jechali bez przeszkód.
Dziś pierwszy etap w Pirenejach.Od startu zaatakowało 3 kolarzy : Majka, Pinot i Martin, którzy w piątek sporo stracili.Na 40 km przed metą zostali doścignięci,ale Majce udało się jeszcze dojechać w czołówce na premię górską 1 kategorii dzięki czemu jutro założy koszulkę najlepszego górala TdF.Poza tym osiągnięciem Majka jedzie słabo, nawet nie pomaga Contadorowi i w klasyfikacji generalnej jest na bardzo odległym miejscu.
W momencie likwidowania ucieczki z peletonu wytworzyła się 30 osobowa czołówka wyścigu do której harcownicy w rodzaju dotychczasowego lidera się nie załapali.Na 17 km przed metą zaatakował Froome i żaden z kolarzy mu się na kole nie utrzymał.Wygrał etap z przewagą nad następnymi kilkoma 13 sek. Grupa w której był Contador straciła 1,40 sek. O Nibalim słuch zaginął.Anglik Froome założył po dzisiejszym etapie koszulkę lidera. Warto zauważyć,że dzieje się tak po raz trzeci na pierwszym etapie w Pirenejach., po których to dwa razy już wygrał TdF.
W klasyfikacji generalnej po 8 etapie znane nazwiska faworytów na czele jak Froome,Rodriguez,Valverde,Quintana,Aru,Van Garderen, Bardet ,przeplatane niespodziankami takim jak Yates (2) i Martin(4). Alberto traci do lidera prawie 5 minut .Ponoć jeszcze odczuwa skutki upadków na dwóch pierwszych etapach,ale też bez pomocy na tak trudnych etapach sam nie ma prawa sobie dać rady.
1373sobota, 09, lipiec 2016 16:49
Zbyszek
Serena Williams przełamała niemoc jaką ukazywała w trzech ostatnich finałach turniejów wielkiego Szlema i dziś w Wimbledonie pokonała w dwóch setach Polkę grającą w barwach Niemiec Andżelikę Kerber.Tym razem Amerykanka była w bardzo dobrej formie fizycznej oraz świetnej dyspozycji psychicznej. Kerber walczyła najlepiej jak umiała,ale na Serenę dziś nie było mocnych.Znakomity serwis, urozmaicone zagrania, świetne returny, skuteczne skróty to był klucz do wygranej. Serena wyrównała osiągnięcie Steffi Graaf i wygrała w singlu 22 turniej Wielkiego Szlema. A jeszcze kariery nie kończy.
1372środa, 06, lipiec 2016 19:43
Zbyszek
Jesteśmy już po 5 etapach tegorocznego 103 Tour de France.Tak jak się należało spodziewać , o czym pisałem w zapowiedzi, biorąc pod uwagę skład uczestników i ukształtowanie trasy Wyścig zapowiadał się ciekawie i jest pasjonujący. Pierwsze różnice czasowe w czołówce zaszły już na 2 etapie,a pogłębiły się po dzisiejszym liczącym 216 km z Limoges do Lioran.
Jeden z faworytów Contador upadł na 1 i na 2 etapie. Pomagali mu m. innymi Majka i dowołany na prośbę Sagana Maciej Bodnar. Trzeba podkreślić niezwykle sportową postawę peletonu, którym nieformalnie "rządzą" Cavendish z Cancellarą, iż zaczekał na dojście Contadora. Ale mimo,że Contador na 2 etapie doszlusował do peletonu to z niewiadomych powodów pomagierzy nie dociągnęli go do ścisłej czołówki i jak na podjazdach do mety peleton się podzielił na 4 grupy to Alberto został w drugiej i stracił do największych rywali prawie minutę. Jeszcze więcej stracił , bo prawie 2 minuty Nibali.Do dzisiejszego etapu Majka jechał marnie i tracił do lidera prawie 12 minut. Na dzisiejszym etapie , mocno pofałdowanym już po kilkunastu kilometrach poszła ucieczka 9 kolarzy z udziałem Majki i Bartosza Huzarskiego, z której na 90 km od mety oderwało się 3 kolarzy . Majka zachował się biernie i odpuścił.Z kolei on i Huzarski zgubili 4 pozostałych uczestników ucieczki na 30 km od mety. Peleton podzielił się na 4 grupy, przy czym lider po 2 etapie Sagan zawieruszył się gdzieś z tyłu i na mecie stracił do zwycięzcy prawie 9 minut.Na około 20 km do mety Majka z Huzarskim mieli do uciekających już tylko 2 kolarzy niecałe 3 minuty i wydawało się,że mogą ich na podjazdach do mety dogonić. Ale Majka z Huzarskim końcówkę pojechali bardzo słabo, gdyż do zwycięzcy Belga Grega van Avermaeta stracili dodatkowo prawie 2 minuty, a druga grupa z peletonu, która była na te 20 km do mety 3 minuty za nimi zdołała prawie ich dogonić.W efekcie Van Avermaet wygrał. Majka ze stratą 4, 54 min. zajął 3 miejsce, a Huzarski zajął 6 miejsce ze stratą 13 sek do Majki.Pewnym zadziwieniem jest to,że "najwięksi" dopuścili do powodzenia ucieczki kolarza z tak dużą przewagą, który miał tylko 18 sekund do lidera. Co prawda do końca wyścigu jeszcze wiele trudnych etapów,ale strata ponad 5 minut to duży dystans czasowy, który trzeba będzie odrobić.Znowu na etapie stracili do najmocniejszych teoretycznie Contador ,który ma do Frooma, Quintany i Aru prawie 2 minuty straty oraz Nibali , który ma do nich blisko 6 minut. Wydaje się ,że połączenie Giro i TdF jest niepołączalne przy dzisiejszym poziomie rywalizacji co tyczy tak Nibalego, jak i Majki oraz kilku innych cyklistów.
Słabo też prezentuje się jak dotychczas Contador. Jest poobijany,ale jeździ pasywnie i na dzisiejszym etapie nie miał żadnej pomocy ze strony grupy. Być może była to wadliwa taktyka dyrektora sportowego ,a być może kolarze grupy Tinkoff nie tworzą już teamu. Po rezygnacji w ubiegłym roku współudzialowca grupy Saxo Banku , jedynym właścicielem pozostał Oleg Tinkov, który też zapowiedział rezygnację z końcem roku i kolarze szukają nowych pracodawców. Ponoć Contador dogaduje się z Astaną, Sagan jest po słowie z Borą w której jest Huzarski,a pewno będzie i Bodnar. Być może jeszcze razem na coś Tinkoffowcy się zdobędą, pewno jednak interesy indywidualne będą górą, Więc zapowiedzi Contadora o wygraniu TdF się raczej nie spełnią.
1371poniedziałek, 04, lipiec 2016 16:03
Zbyszek
W kolejnym mecz Agnieszka Radwańska /nr 3 WTA/zmierzyła się z równolatką z Czech Dominiką Cibulkovą /nr 19 WTA/..Zasygnalizowała wzrost formy w drugiej połowie ostatniego meczu z Siniakovą, ale niestety na rozpędzoną Cibulkovą nie wystarczyło.Przegrała po morderczej walce w trzech setach 3:6. 7:5 oraz 7:9.Przeważyła siła fizyczna Czeszki. Była to 3 porażka pod rząd Agnieszki z Cibulkovą.Na pocieszenie. Był to w tegorocznym Wimbledonie kobiet najlepszy mecz.Dominika grała jak Serena w swych najlepszych występach. Z tak grającą rywalką nie wstyd przegrać.
1370sobota, 02, lipiec 2016 22:02
Zbyszek
Kolejne wieści z Wimbledonu.Tym razem bardziej obiecujące. Radwańska swój mecz z Czeszką Katarzyną Siniakovą /114 w rankingu WTA/zaczęła tak jak by dalej grała z Konjuh, wolno, niedokładnie, ciężko. Pierwsze 4 gemy to po 2 dla każdej. Ale od piątego gra Agnieszki uległa zdecydowanej poprawie. Przede wszystkim zaczęła grać swobodniej, odważniej, bardziej aktywnie oraz szybciej ; biegając i uderzając piłkę.Wygrała w dwóch setach do 3 i do 1. Jeszcze popełnia za dużo niewymuszonych błędów, zwłaszcza wyrzucając piłkę poza kort. Ale przed meczem z Cibulkovą, który będzie trudny wlała trochę optymizmu,że forma jeszcze wzrośnie.
Grać będą i w niedzielę, gdyż deszcz rozwalił harmonogram co zdarzy się po raz 4 w blisko 140 letniej historii turnieju.
I w turnieju mężczyzn mamy super sensację. Novak Djokovicz , który wygrał po kolei 4 turnieje Wielkiego Szlema i dwa razy pod rząd Wimbledon został wyeliminowany w III rundzie przez Amerykanina Sama Querreya zajmującego 41 miejsce w rankingu ATP ,dotychczas bez poważniejszych osiągnięć./ doszedł 3 razy do IV rundy w turniejach WSz/. I nie było to dzieło przypadku gdyż mecz trwał 5 setów i był bardzo zacięty.Djokoviczowi chyba sukcesy zaszumiały w głowie i trudno mu było spiąć się jak należy na słabszego teoretycznie przeciwnika. Skąd my to znamy ?. Smile.
yvComment v.2.01.1