Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1369czwartek, 30, czerwiec 2016 21:05
Zbyszek
W zapowiedzi tegorocznego Wimbledonu doprowadziłem Agnieszkę Radwańska do półfinału a o malutki włosek nie skończyłoby się na II rundzie. W niej Agnieszka napotkała na swojej drodze Chorwatkę Anę Konjuh kwalifikowaną na 103 miejscu rankingu WTP.
Chorwatka mająca niecałe 19 lat w 2013 roku wygrała juniorskie French Open oraz US Open. Najwyżej była w klasyfikacji na 55 miejscu w maju 2015 roku,ale od tamtej pory nic nie ugrała. I pierwszy set był jak by kontynuacja złej serii Konjuh. Lecz począwszy od II seta Chorwatka zaczęła walczyć, a Radwańska usiłowała się popisywać technicznymi zagraniami. Nim się zorientowała,że to nie ma sensu to już seta przegrała. W decydującym trzecim secie Konjuh doprowadziła do stanu 5:3 i miała dwie piłki meczowe. Polka przestała grać pasywnie i rozpoczęła niesamowite bieganie za każdą piłką. Doprowadziła do stanu 7:7 i mając serwis wygrywała 30:15 i przy kolejnej piłce na 40;15 Chorwatka doznała kontuzji stawu skokowego prawej nogi. Wróciła na kort, ale biegać po nim tak jak wcześniej już nie mogła. Ponieważ w Wimbledonie gra się w decydującym secie do przewagi 2 gemów Radwańska wygrała 9:7 i jest w III rundzie.
Agnieszka nie może zakładać,że w którymś momencie odpuszcza i że mecz sam się wygra, bo potem powrót do gry jest bardzo trudny także dlatego,że rywalka dostaje wiatru w żagle. Ważne,że wygrała ,ale dalej nie będzie łatwiej tylko trudniej zwłaszcza ,że forma chyba jeszcze nie najwyższa.
A w drugiej drabince kwalifikowana na 2 miejscu WTP Hiszpanka Muguruza przegrywa w dwóch setach z kwalifikantką Czeszką Cepelovą. Sensacja.
1368środa, 29, czerwiec 2016 14:33
Zgred Maruda
Zapodałem Zbyszku temat Ligi Światowej siatkówki lecz przy konkurencji Mistrzostw Europy większego sensu to nie ma, to po pierwsze, a po drugie LŚ na tym etapie jawi się jako "lekcje wf- u dla dorosłych"...ze zwolnieniami lekarskimi, czy urlopami zawodników włącznie. W sezonie olimpijskim żadna drużyna z myślą o Rio nie będzie angażować się siłowo w ten turniej. Szukają optymalnych ustawień z uwzględnieniem zmienników, ostateczna selekcja trwa.
Turniej krakowski natomiast będzie jak sądzę ostatnim sprawdzianem formy, czy w/w ustawień w oparciu o konkretnych już zawodników. Z mojego punktu widzenia będzie to ciekawsza gra, dająca większe pole do wspólnej CL- ej polemiki.
Dwa wielkie wydarzenia sportowe, które nam anonsujesz są jak rodzynki na tortach o wybitnych smakach. Pozostając w klimacie słodkości ciastkarskich, każdy kęs czy to czekoladowy ( tenis) jak i
śmietankowy ( kolarstwo) będzie przysłowiowym - niebem w gębie pozdrawiam
1367wtorek, 28, czerwiec 2016 19:31
Zbyszek
Zgred zapodał Ligę Światową siatkarzy,ale potem się rozmyślił i nie pisze - nie dziwię się , ja natomiast zapowiem dwie wielkie imprezy rangi światowej, a mianowicie rozpoczęty w poniedziałek Wimbledon i rozpoczynający się 2 lipca 2016 roku 103 Tour de France.
W Wimbledońskim turnieju głównym kobiet pozostała z 3 Polek już tylko Agnieszka Radwańska. Ja zwykle teoretycznie ma do półfinału dobre losowanie, gdyż w nim znowu pewnikiem wpadnie na swój koszmar czyli Serenę Williams.Zaczyna w I rundzie od pojedynku z Ukrainką Kozłową, z którą jeszcze nie grała / 97 w WTA/. Potem trafi albo na Włoszkę Knapp lub Chorwatkę Konjak. W III rundzie rywalką powinna być dobrze znana i ogrywana Francuzka Garcia, zaś w IV albo Cibulkova albo Bouchard, obie ostatnio pokonane.Ćwiećfinał to Szwajcarka Bencic lub Czeszka Kvitova. Z jej drabinki wypadła w ostatniej chwili Azarenka z powodu kontuzji co jest dla Agnieszki dobrą wiadomością.
No i jeden z moich ulubionych sportów i jedna z ulubionych imprez - 103 edycja "Wielkiej Pętli" czyli Tour de France, trzecie pod względem oglądalności widowisko.
Wyścig liczy 21 etapów i zostanie rozegrany na trasie 3419 km. Rozpocznie się 2 lipca w Mont Saint Michel a zakończy zwyczajowo w Paryżu 24.07 2016 roku.Wystarują 24 ekipy w których znajdzie się tylko 2 Polaków : Rafał Majka w grupie Tinkoff jako pomocnik Alberto Contadora oraz Bartosz Huzarski w ekipie Bora Argon. Ze znanych naszych kolarzy nie wystartują Michał Kwiatkowski i Gołaś z grupy Sky, gdyż jej kierownictwo uznało,że TdF jest dla nich za trudny.
Najkrótszy jest 17 kilometrowy etap jazdy na czas rozegrany jako 18 na trasie z Salanchez do Megeve, cały czas pod górę, a najdłuższym 4 z Saumur do Limogeus 237,5 km.Wyścig przejedzie przez Francję, Hiszpanię, Szwajcarię i Andorę.
Najtrudniejszymi etapami będą ;
3 z Granville do Angers 223, 5 km, w tym ostatnie 2 km to podjazd pod górę o nachyleniu 6,5 %.,
4 z Liomogeus do Lioran 216 km mocno pofałdowany bez dania szans na spokojną jazdę po płaskim,
8 z Pau do Bagneres 184 km typowo górski,
9 z Vielha Val d Aran do Andory 184, 5 km , górski z kilkukilometrowym sztywnym podjazdem do mety,
12 z Montpellier do Mont Ventoux 184 km, górski ,a właściwie wysokogórski z 16 kilometrowym podjazdem do mety o nachyleniu stoku 9%,
15 z Bourg do Culoz 160 km podobny charakterystyką do etapu 5, ale jeszcze bardziej schodkowy,
17 z Berne do Finhaut 184,5 km pagórkowaty z podjazdem do mety,
19 z Albetrville do Saint Gervais Mont Blanc 146 km, u podnóża najwyższej góry w Alpach.
20 z Megeve do Morzine 146, 5 km z szalenie wymagającym podjazdem na trasie, ale długim zjazdem do mety.
W tegorocznym TdF wystartuję praktycznie najlepsi kolarze zawodowi świata, poza leczącymi do dłuższego czasu kontuzje Anglikiem Bradleyem Wiginnsem oraz Andy Schleckiem z Luksemburga.
Do faworytów należy zaliczyć przede wszystkim kolarzy z ekip Sky,Astana oraz Tinkoff które wystawiają to co mają najlepszego. A więc po kolei :
Astana - Fabio Aru, Nibali i Sanchez,
Tinkoff - Contador,Majka,sagan, Kreuziger,
Sky - Chris Froome,Mikel Landa,Mikel Nieve i Kirylenko,
Movistar - Quintana i Valverde..
Z innych ekip kolarzami, którzy mogą sporo w peletonie namieszać w klasyfikacji generalnej są :
Agr2 z Francji - Bardet, Pozzovivo,
BMC - Garderen, Richie Porte,
Direct - Chavanel,
FDJ - Pinot, Roux,
Lotto - Gallopin,
Oricas - Albasini,
Giant Alpecin - Dumoulin,
Trek - Frank Chleck.
Ale prawdziwa walka pomiędzy tytanami to bój Chrisa Frooma z Contadorem oraz Nibalim, którego może aktywnie zastąpić Aru.
Do zobaczenia przed telewizorem .
1366niedziela, 26, czerwiec 2016 08:46
Zbyszek
Wczoraj, a właściwie dzisiaj podczas gali boksu w Londynie Mistrz Świata Federacji IBF wagi ciężkiej Anglik Anthony Joshua pokonał przez tko w 7 rundzie pretendenta Amerykanina Dominika Breazeale. Walka dla Joshuy nie była łatwa nie tyle z powodu jakichś wielkich umiejętności Breazeala, ale dlatego,że nadal popełnia mnóstwo błędów ; zostawia nogi kiedy atakuje przez co ciosy nie maja pełnej mocy,ma problemy z wyczuciem dystansu zwłaszcza przy ciosach z prawej ręki oraz zbyt wolno wyprowadza sierpowe prawej ręki przez co szyją one powietrze. Była to 1 obrona pasa zdobytego w kwietniu po znokautowaniu Martina.
Walka wzbudziła duże zainteresowanie pomimo,że Amerykanin ze znanych bokserów wygrał tylko z Mansourem i to dzięki kontuzji tego ostatniego i walczy mało efektownie. Bilety do hali w ilości 18,5 tys. rozeszły się w pół godziny, a dostęp w systemie PPV wykupiło 400 tys. kibiców/cena 17 funtów/ .Przypomnijmy,że u nas na EURO dostęp wykupiło też 400 tys, fanów piłki, a na MŚw siatkówce odbywające się w Polsce niecałe 36 tys. osób. Promotorzy korzystając ze wzrastającego zainteresowania boksem chcieliby doprowadzić do walki na szczycie dwóch bokserów z Anglii ; Joshuy i Tysona Furego najchętniej w lipcu 2017 roku. Wstępne szacunki wykazują,że stadion Wembley byłby wypełniony,a dostęp w PPV po 25 funtów deklaruje ponad 1 mln. kibiców. Ale Fury nie może przegrać rewanżu z kliczką. Na razie zastosował unik i zasłaniając się kontuzja odłożył walkę zaplanowaną na 9 lipca na pażdziernik. Jego atutem w walce z Władymirem jest szybkość, a po zdobycie pasów IBF,WBA, i IBO prowadził tryb życia urągający standardom sportowym co doprowadziło go do znacznej nadwagi . W takiej formie z Kliczką byłby bez szans.
Tak,że najbliższa walka o pas tym razem Mistrza WBC odbędzie się 15.07 a rywalem Deontaya Wildera będzie znany z pojedynku z Adamkiem oraz Stivernem Chris Arreola.Jak pamiętamy Wilder miał walczyć z Powietkinem w maju,ale Rosjanin został przyłapany na dopingu.
Natomiast nad ranem w Nowym Jorku w walce o pas WBA wagi półśredniej nowy Mistrz Keith Thurman przypominający sposobem, walki Floyda Meayweathera jr pokonał po wyśmienitym pojedynku Shawna Portera..
1365niedziela, 19, czerwiec 2016 08:38
Zgred Maruda
W cieniu piłkarskich Mistrzostw Europy rozgrywana jest Liga Światowa Siatkarzy. Terminarz i wyniki gry o final six, który odbędzie się w dniach 13 - 17 w Krakowie.
16 czerwca Grupa B1 Rio de Janeiro
16 czerwca Brazylia - Iran 3 : 0
16 czerwca USA - Argentyna 3 : 1
17 czerwca Brazylia - Argentyna 3 : 0
17 czerwca USA - Iran 3 : 1
19 czerwca Iran - Argentyna 3 : 2
19 czerwca Brazylia - USA 3 : 1
17 czerwca Grupa A1 Sydney
17 czerwca Francja - Włochy 3 : 0
17 czerwca Australia - Belgia 0 : 3
18 czerwca Belgia - Włochy 0 : 3
18 czerwca Australia - Francja 0 : 3
19 czerwca Belgia - Francja 3 : 2
19 czerwca Australia - Włochy godz. 7:10
17 czerwca Grupa C1 Kaliningrad
17 czerwca Bułgaria - Polska 1 : 3
17 czerwca Rosja - Serbia 0 : 3
18 czerwca Bułgaria - Serbia 0 : 3
18 czerwca Rosja - Polska 3 : 0
19 czerwca Serbia - Polska godz. 16:40
19 czerwca Rosja - Bułgaria godz. 19:10
24 czerwca Grupa D1 Łódz
24 czerwca Rosja - Francja godz. 17:10
24 czerwca Polska - Argentyna godz. 20:10
25 czerwca Francja - Argentyna godz. 17:10
25 czerwca Polska - Rosja godz. 20:10
26 czerwca Argentyna - Rosja godz. 17:10
26 czerwca Polska - Francja godz. 20:10
24 czerwca Grupa E1 Rzym
24 czerwca Belgia - USA godz. 17:00
24 czerwca Australia - Włochy godz. 20:00
25 czerwca USA - Australia godz. 17:00
25 czerwca Włochy - Belgia godz. 20:00
26 czerwca Australia - Belgia godz. 17:00
26 czerwca USA - Włochy godz. 20:00
Skład Polaków w meczu z Bułgarami wskazuje na dużą rotację
w składzie naszej reprezentacji:
Konarski , Kłos , Łomacz , Bednorz , Bieniek , Szalpuk , Wojtaszek (libero) oraz Muzaj , Woicki.
Cieszy stawianie na młodzież, dla której ogrywanie się na imprezach
mistrzowskich jest naturalnym kierunkiem do podnoszenia poziomu.
W przegranym gładko meczu z Rosją na parkiecie pojawili się także Nowakowski, Możdzonek, Zatorski, Buszek.
Wydaje się, że Piotr Nowakowski jest w coraz lepszej formie, a długotrwała kontuzja nie pokrzyżowała planów walki o skład w Rio.
Bardzo ciekawie zapowiada się walka o środek - nikt z czwórki Kłos,
Nowakowski, Możdżonek, Bieniek nie odpuszcza.
Dobrą postawę potwierdza Konarski, który pod nieobecność Kurka stał się pierwszym atakującym w naszym zespołem. Dobrze także prezentuje się Szalpuk, który bez tremy sprawdza się w ataku i przyjęciu. Bednorz, również nie odpuszcza, oczywiście obaj popełniają błędy, lecz na tym etapie ich kariery to normalne.
1364niedziela, 19, czerwiec 2016 08:31
Zbyszek
Podczas gali bokserskiej w Chicago walczyło dwóch Polaków ; Maciej Sulęcki w wadze średniej z Hugo Centeno jr oraz Andrzej Fonfara w wadze półciężkiej z Joe Smithem jr.
Stawką pojedynków nie było zdobycie Pasów,ale poprawa miejsca w rankingach tak, aby w przyszłości mierzyć się o wyższe cele.
Najpierw na ring wyszedł Andrzej Fonfara/29 lat, 31 walk, z tego 28 wygranych/, który był zdecydowanym faworytem pojedynku ze Smithem. Amerykanin młodszy o dwa lata, bo 27 -letni, niepokonany, 23 walki, w tym 18 przed czasem ,ale na rozkładzie brak liczących się nazwisk . Smith stał się rywalem Fonfary trochę przed przypadek, gdyż sztab Andrzeja negocjował rewanż z Mistrzem Świata WBC Adonisem Stevensonem za porażkę sprzed dwóch lat, do czego miał prawo po wygranych z dobrymi bokserami, będącymi wysoko w rankingu Ngumbu,Cesarem Chavezem i Cleverlym. Kanadyjczyk wolał walkę z Williamsonem.Z kolei zaproponowano walki liczącym się bokserom, byłym Mistrzom Świata Czadowi Dawsonowi oraz Jeanowi Pascalowi, ale ci odmówili twierdząc,że mieliby za mało czasu na przygotowania. I tak niejako w zastępstwie tych większych na ring wyszedł Joe. I w pierwszej rundzie znokautował Fonfarę.Na 47 sekund przed końcem rundy trafił go krótkim półsierpem na szczękę. Andrzej padł, podniósł się i po liczeniu kontynuował walkę, ale nie był w stanie nawet sklinczować Amerykanina. Na kilka sekund przed gongiem na przerwę, znowu wylądował na deskach po prawym sierpowym i sędzia nie licząc przerwał walkę. Sprawozdawcy mówią,że przyczyną była chwila nieuwagi. Zbyt to łatwe tłumaczenie. Fonfara po prostu zlekceważył przeciwnika.Od początku walki wywierał na rywalu presję chcąc rozbić jego gardę i dobrać mu się do głowy. Praktycznie się nie cofał. Miał całe ciało z głową w ruchu do przodu, wyprowadzał ciosy lewą i prawą ręką , przy tym nie cofał po ciosie lewej ręki do szczęki tylko natychmiast chciał znowu uderzać.Pewno Smith wiedział,że Fonfara jak wyczuje krew to zapomina o regułach obrony i podekscytowany chce cały czas zadawać ciosy. Wyczekał, uderzył i zakończył. Cofnął Fonfarę o co najmniej dwa lata, bo tyle zajmie mu odrabianie straconej pozycji. Jak wszystko dobrze pójdzie.
Maciej Sulęcki faworytem w pojedynku z Centeno nie był.Obaj byli niepokonani. Polak 22 walki, ,a Amerykanin 24 z tego 12 przez tko i 12 na punkty. Sulęcki starszy o dwa lata, nieco wyższy i o większym zasięgu ramion, ale mający na rozkładzie tylko jednego niezłego boksera, a mianowicie Proksę. Początek walki dla Centeno. Sulęcki raził brakiem wyczucia dystansu przez co ciosy sierpowe pruły powietrze, a ciosy proste do celu nie dochodziły. Co prawda był w natarciu,ale krzywdy rywalowi nie robił. W okolicach 4 rundy pojedynek się wyrównał, Sulęcki uspokoił walkę, zaczął w sposób bardzie przemyślany atakować, fragmentami przechodził do aktywnej obrony i zadawał nie tylko pojedyncze ciosy, ale układał je w kombinacje. Lecz przewagi dużej nie zdobył. Natomiast stały nacisk spowodował,że Ceneteno stał się wolniejszy, nie był w stanie szybko odskakiwać od naszego, ręce po blokach wolniej wracały do gardy. Aż wreszcie w polowie 10 rundy nie zdołał ani założyć porządnie bloku, ani ułożyć gardy i Sulęcki prawym prostym trafił go jak w filmie szkoleniowym, w sam czubek wysuniętej szczęki. K.O. i koniec walki. Brawo Maciek.
1363poniedziałek, 06, czerwiec 2016 18:57
Zbyszek
W zakończonym wczoraj finale singla mężczyzn Novak Djokovicz pokonał w czterech setach 3:6,1:6,2:6 i 4:6 Andyego Murraya.
Niestety finał był po prostu nudny. Szkot jak zwykle biegał i biegał i przebijał i przebijał, podobnie jak Serb,ale ten był trochę bardziej wszechstronny i jeszcze bardziej sprytny. To on ganiał Murraya po korcie od lewego do prawego i od końcowej linii do siatki. Dopóki Szkotowi starczało sił to do każdej piłki w tempo dobiegał i z całej siły otwartą rakietą odbijał. A pary mu starczyło na I seta i 1 gema drugiego. Jeszcze resztkami woli chciał uratować wynik w secie 4 , ale organizm się zbuntował. Murray spędził na korcie o 5 godzin więcej od Novaka,ale nie tylko to zawarzyło na wyniku. Murray jest bodaj po Nadalu najbardziej regularnie grającym w tej chwili tenisistą,ale daje sobie narzucać sposób gry przez przeciwnika.W wielu momentach Djokovicz stał w środkowej części na końcowej linii i nie ruszając się z miejsca trafiał piłką na krańce kortu rywala zmuszając go do biegania, grał bardzo ekonomicznie, często zmieniając siłę i zasięg uderzeń. Ponieważ popełnił mniej błędów i miał więcej zagrań wygrywających to wygrał.Po raz pierwszy na Rollanad Garros .Kiedy kończy się Federer to on jest w tenisie męskim absolutnie numer 1.Bardzo daleko przed innymi.
1362niedziela, 05, czerwiec 2016 09:55
Zbyszek
Wczoraj po raz trzeci z rzędu Serena Williams będąc w finale turnieju Wielkiego Szlema go nie wygrywa. W US Open przegrała z Vinci , w Australian Open z Kerber, a na Kortach Rollanda Garrosa z Muguruzą. Walczyła, chciała,ale właściwie zagrała tak jak jeszcze rok temu tylko w 9 gemie drugiego seta.Przegrała 7:5 i 6:4.Dla mnie gra po prostu bezmyślnie.Kiedy aż prosi się o zagranie tuż nad siatką ona gra wysoko na półkort,kiedy widać,że trzeba minąć idącą do siatki rywalkę ona gra skrót. No i ta nieznośna maniera próbowania kończenia każdej piłki niezależnie od jej pozycji. W ten sposób miała mnóstwo niewymuszonych błędów i zagrań wprost na rakietę Garbine. A Hiszpanka skwapliwie z prezentów Sereny korzystała, a już jej zagrania wzdłuż linii były światowej klasy. Ostatniego gema wygrała do 0, a ostatnia piłka, lob na końcową linię za plecy Williams był naprawdę przedniej urody.
Dziś finał mężczyzn Murray- Djokovicz. Nie spodziewam się tak niewyobrażalnie wysokiego poziomu jak w ubiegłym roku, kiedy grali Wawrinka z Djokoviczem ,ale sądząc po formie Szkota skóry łatwo nie sprzeda.
1361czwartek, 02, czerwiec 2016 12:21
Senator
@Zgrd
Płomień Milowice. Pamiętam chodziłem wtedy na mecze warszawskiego AZS AWF Warszawa i oni wtedy przyjeżdżali. Szczawik byłem podstawówka
1360środa, 01, czerwiec 2016 18:48
Zbyszek
@Zgred.
Ja śledzę karierę Agnieszki od początku jej grania w międzynarodowych turniejach, a więc od 11 lat. Pierwsze z nią spotkanie miało miejsce przy oglądaniu w TV finału Wimbledonu w grze pojedynczej juniorek w czerwcu 2016 roku , który wygrała. Rozwijała się harmonijnie do czasu kiedy jej i jej siostry Urszuli trenerem był ich ojciec.
Ojciec bardzo dbał o technikę,ale też o przygotowanie fizyczne i mentalne. I to ostanie było przyczyną rozstania.Siostry miały dość ostrego reżimu treningowego i ascetycznego trybu życia. Niestety Agnieszka gra techniką i nie jest w stanie wygrywać i to od kilku lat z tenisistkami, które po prostu grają regularnie. Jak oglądasz Radwańską to zauważ, że ona już po dwóch - trzech wymianach szuka kończącego zagrania. Taka gra sprawdza się na kortach szybkich jak trawa w Wimbledonie czy sztuczne nawierzchnie, natomiast na mączce trzeba wygraną wybiegać i grać cierpliwie i dokładnie.Na pewno piłki były nasiąknięte wodą i przez to cięższe, ale to nie przez nie przegrała. Po prostu Bułgarka nie mająca nic do stracenia zagrywała wszystkie piłki ryzykownie, na zasadzie jak wyjdzie to dobrze, a jak nie to nic się nie stało. A Polka wyszła na kort przekonana,że już jest po meczu i rywalka się nie podniesie.Najpierw była zdziwiona, potem wściekła,ale nie potrafiła się odnaleźć i znaleźć sposobu na grę przeciwniczki.W niedzielę mnóstwo jej piłek to były drop szoty, do których Stefanka często nie dochodziła. We wtorek też próbowała,ale ciężka piłka nie chciała przechodzić na drugą stronę siatki, więc próbowała zwalniać grę i grać lobami, wysokimi piłkami na koniec kortu,ale jej dwuręczny bekhend nie siedział,podobnie jak inne jej firmowe zagrania. Zniechęcona zaczęła grać pasywnie czatując na błędy Bułgarki i wyprowadziła z 0 :4 na 3:5. Może tak trzeba było grać wcześniej ?.
Bo ze 102 rakietą druga w rankingu WTA powinna wygrać z zamkniętymi oczami. Na tę przegraną nie ma wytłumaczenia. Gdyby jeszcze Pirinkova to była młoda wchodząca do wielkiego tenisa zawodniczka,to wówczas można by usprawiedliwić, gdyż każda wielka od czegoś zaczynała i gdzieś musiała z faworytką wygrać,ale ona ma już 28 lat i żadnych osiągnięć. To w Paryżu jest jej największym i akurat musiało to być kosztem Agnieszki. To wkurza podwójnie. Pozdrawiam.
1359wtorek, 31, maj 2016 20:19
Zgred Maruda
@Zbyszek
Tak...to boli, ja też byłem bliski "wycia"...ale wsłuchując się w konferencje prasową Agnieszki przyznaję jej rację.
"- Jestem niemile zaskoczona, a wręcz wściekła, że musimy grać w deszczu. To nie jest turniej ITF, to Wielki Szlem! Jak można pozwolić zawodnikom grać w takich warunkach? Ja tak nie potrafię - powiedziała wiceliderka rankingu WTA"
" - Po pierwszym wznowieniu też byłam zdziwiona, że gramy pomimo padającego deszczu. Nie wiem, kto podejmuje te decyzje, ale moim zdaniem w tym wszystkim nikt nie zwraca uwagi na nas. Zajmują się zupełnie innym "
"- Jestem wkurzona i rozczarowana. Nie potrafię grać w takich warunkach, a na pewno nie jestem na tyle zdrowa, by to robić - przyznała Radwańska, która w połowie III seta skorzystała z pomocy medycznej. - Miałam problemy z lewą ręką, tą samą, którą miałam operowaną kilka lat temu - dodała."
teraz Simona Halep:
"Myślę, że to nie jest dobry pomysł, żeby coś mówić, kiedy nie ma się ku temu powodów, ale moim zdaniem mało kto dba o zawodników - wyjaśniła Halep."
"- Nie przejmuje się porażką. Przejmuję się tym, że omal nie doznałam kontuzji pleców. Tu leży problem - dodała."
Myślę, że obie cytowane zawodniczki miały prawo do frustracji, wręcz wściekłości. Niby warunki są takie same dla wszystkich, lecz występują tzw. różne - ale...
raz przerywają bo pada, drugi raz pada i nie przerywają...
francuska "maniana"...a ranga Roland Garros jako Wielkiego Szlema upada nawet nie do miana "szlemiczka"...
Przed Wimbledonem i Olimpiadą ktoś, kto zna swoją wartość nie będzie ryzykował kontuzji czy urazów.
Jeżeli ktokolwiek odbijał rakietą zamoczoną piłkę tenisową - wie o co chodzi, że o śliskich liniach nawet nie wspomnę...
A odpowiedz jest taka prosta...
"30 maja był pierwszym od 16 lat dniem, w którym podczas French Open nie rozegrano żadnego spotkania. Zgodnie z "Rain Policy", a więc regulaminem przygotowanym na wypadek deszczu, organizatorzy w momencie odwołania wszystkich meczów muszą zwrócić widzom 100 procent ceny biletu. W poniedziałek mogło chodzić nawet o siedem milionów euro. We wtorek udało się rozegrać spotkanie, które trwało ponad dwie godziny. To wyklucza rekompensatę."
1358wtorek, 31, maj 2016 19:24
Zbyszek
Widzę,że znowu padło na mnie,jako na posłańca przynoszącego złą wieść. Dziś z French Open pożegnała się Agnieszka Radwańska.Przegrała w trzech setach 6:2, 3:6 i 3 :6 z Bułgarką Stefanką Pironkovą . dojśćie do IV rundy turnieju przez Pironkovą było wielka sensacją, gdyż jest ona 102 w rankingu WTA. Pokonała wyżej notowane od niej Errani i Stevens.Dotychczas z Radwańską grała 11 razy tylko 2 razy wygrywając. W niedziele wszystko było po Bożemu. Agnieszka grała pewnie, nie wdawała się w długie wymiany,ale raz krótsza piłka raz dłuższa, raz szybsza raz wolniejsza,raz na bekhend raz na forhend. Niestety deszcz wszystko skiepścił. Wczoraj wszystkie mecze odwołano, Dziś grano na raty przed południem i po południu.Pironkova wyszła na kort nie mając nic do stracenia, zagrała agresywnie i na luzie i to o dziwo wystarczyło.Wygrała najpierw po kolei 10 gemów. Nie grała olśniewającego tenisa, ale nasza był jakaś ospała, jakaś wolna w bieganiu i jakoś wolniej myśląca. W pewnym momencie zaczęła tylko przebijać piłki licząc na błędy rywalki, ale tamtej prawie wszystko wychodziło.A droga do półfinału stała otworem ,bo Halep przegrała ze Stosur. Aż chce się wyć.
1357wtorek, 31, maj 2016 19:24
Zgred Maruda
@Senator
"Czy Polska drużyna wygrała kiedykolwiek ligę mistrzów w jakiejś dyscyplinie sportu?
Chyba nie, tak myślę ale nie jestem przekonany."
Coś mi tam z tyłu głowy chodziło myślami, a więc tak, mianowicie w 1978 roku zespół Płomień Milowice zdobył trofeum w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych siatkarzy w składzie:
Gawłowski, Bosek, Sadalski, Molenda, Kasprzyk, Malinowski, Wspaniały, Piątek, Pawlik, Kmera.
Trzech pierwszych to Mistrzowie Świata i Mistrzowie Olimpijscy.
Sam widzisz, że było to prawie 40-ci lat temu -bardzo dawno...
1356wtorek, 31, maj 2016 19:00
Zbyszek
Ja bardzo Was Panowie przepraszam,ale tej radochy z tego,że jakoś tam w tej Japonii gramy to ja za cholerę nie rozumiem. Na osiem drużyn awansują 4. No to z kim my mamy przegrać pytam : z Japonią, z Chinami., z Australią, z Wenezuelą czy może z Kanadą.A jak z nimi wygramy to czy oznaczać to będzie jakiś sukces. Sukcesem to byłoby jak byśmy w zeszłorocznym Pucharze Świata awansowali, albo chociaż w styczniu w Berlinie. Ale teraz?.To jest wykonanie z ogromnym opóźnieniem obowiązku. Naszej drużynie należą się raczej baty, a nie oklaski.
1355wtorek, 31, maj 2016 16:28
FINAL FOUR LM - ciekawostka za PS
Vive Tauron Kielce wygrało Ligę Mistrzów z budżetem wynoszącym około 20 milionów złotych, to najbiedniejszy klub, który od 2004 roku zwyciężył w tych prestiżowych rozgrywkach.
Biedniejszy mniej więcej o połowę od finałowego rywala z Veszprem. Niemcy z THW Kiel mają dwa razy tyle, a Francuzi z PSG nawet trzy razy tyle.
Klub z Kielc znalazł się w czołowej czwórce Europy po raz trzeci w ostatnich czterech latach.
PSG z 60 mln uplasowałoby sie na drugim miejscu w naszej TME za Legią (!)
Ot taka ciekawostka
1354niedziela, 29, maj 2016 21:45
dalkub
zaje.................... ście - tyle emocji że jeszcze się trzęsę rewelacja
1353niedziela, 29, maj 2016 20:26
MISTRZOWIE ŚWIATA !
Jeśli rano był cud, to co to było ?
Jestem w NIEBIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !
Dla porządku.
W finale Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Vive Tauron Kielce dokonało cudu pokonując MKB Veszprem.
W drugiej części gracze Talanta Dujszebajewa odrobili stratę dziewięciu (!) bramek. Po sześćdziesięciu minutach było 29:29, a po dogrywce 35:35. Wszystko rozstrzygnęło się w rzutach karnych, które Kielczanie wygrali 4:3
Po jednym karnym obronili Szmal i Sego.
Niech mi ktoś powie, ze wczorajszy finał LM przysporzył więcej emocji
1352niedziela, 29, maj 2016 20:24
Zgred Maruda
To nie jest na moje nerwy !!!
ALEŻ SUKCES KLUBOWEJ POLSKIEJ DRUŻYNY !!!
Niedziela Cudów trwa
Brawo, Brawo, Brawo
Kibicu50 BRAWO
1351niedziela, 29, maj 2016 11:02
FINAL FOUR w ręcznej.
Za chwilę rozpoczyna się mecz o 3 miejsce, w którym zmierzą się zespoły - niemiecki THW Kiel i francuski PSG.
Z tego powodu jedno słówko nt wczorajszego, bardzo kontrowersyjnego, żeby nie powiedzieć skandalicznego sędziowania.
Panowie z Niemiec, uznawani za jednych z najlepszych robili dużo, aby w finale "ich" drużyna zagrała z PSG.
Musieli dobrze pamiętać o dwukrotnych w ostatnim czasie porażkach w finałach z Vive Kielce, które pozbawiły ich brązowych medali.
Sprawiedliwości stało się za dość i obie drużyny zagrają ze sobą
My jednak czekamy na godz 18. Ten dzień może przejść do historii i zapisać się złotymi zgłoskami dla dobra wszystkich gier zespołowych w naszym kraju.
Trzymajmy kciuki !
Brązowe medale dla PSG po zwycięstwie nad THW 29:27
1350sobota, 28, maj 2016 22:38
@Senator
Zbudowanie drużyny na miarę finału LM w siatkówce, koszykówce czy piłce ręcznej jest na tyle prawdopodobne, co wygranie w lotto 25 milionów.
W osiągnięciu sukcesu w sporcie jest o tyle trudniej, że trzeba to powtarzać w kolejnym sezonie, w którym ponowne trafienie w Lotka jest raczej niemożliwe
Wg mnie proporcjonalnie osiągnięcie sukcesu w ręcznej czy nożnej jest identyczne...
1349sobota, 28, maj 2016 18:04
Senator
@kibic50
Tym bardziej ja Bądźmy jednak uczciwi, aby zbudować drużynę w szczypiorniaku ,siatkówce czy koszu potrzeba dużo mniej pieniążków.
Mam kumpla fascynata koszykówki. Teraz jest do wygrania w lotto 25 milionów. Powiedział że jak by wygrał zbudował by w Warszawie drużynę koszykówki na ekstraklase, mówi że 2 miliony by starczyło.
1348sobota, 28, maj 2016 17:55
@Senator
Nie pamiętam, ale raczej nie.
Nie wiem czy Vive jutro tego dokona, ale wiem, że nie dożyję meczu Legii na tym etapie rozgrywek. Mam nadzieję, że dożyję choć awansu...
1347sobota, 28, maj 2016 17:43
Senator
Tak na marginesie.
Czy Polska drużyna wygrała kiedykolwiek ligę mistrzów w jakiejś dyscyplinie sportu?
Chyba nie, tak myślę ale nie jestem przekonany.
1346sobota, 28, maj 2016 17:29
FINAL FOUR LIGI MISTRZÓW w piłce ręcznej.
W stojącym na kosmicznym poziomie meczu Vive Tauron Kielce dokonało cudu pokonując
Paris Saint-Germain 28:26 (16:16)
Naszpikowana gwiazdami, uznawana przez wielu za faworyta drużyna z Paryża prowadziła przez większość meczu jedną, dwoma bramkami. Jednak końcówka, dzięki kapitalnej postawie Sławka Szmala w bramce należała do mistrzów Polski !
Omayer, Hansen, Karabatić, Narcisse, Vori, Abalo i inni na kolanach.
Czekamy na drugiego finalistę.
Ps
Emocje sportowe nie do ocenienia, bez pieprzonych rac, dymów i wulgarnych przyśpiewek. Żadnych sektorów buforowych i hołoty. Sport przez największe "S"
Jestem dumny z naszych chłopaków
Edit
@Zgred
Dzięki.
Mam nadzieję, że siatkarze się opamiętają. Takie emocje z Kanadą są niedopuszczalne
1345sobota, 28, maj 2016 17:24
Zgred Maruda
@Kibic50
Super sprawa Vive Tauron Kielce ograł Paris Saint Germain! i zagra w finale LM !
Ależ oni zagrali końcówkę Moje gratulacje
1344piątek, 27, maj 2016 20:50
Zgred Maruda
@Sektor
Zadałeś sobie dużo trudu przedstawiając całą chronologię zdarzeń w
oparciu o terminarze, wyniki i skutki tychże wyników.
W swoim wpisie zawarłeś też wnioski dotyczące zmęczenia kadrowiczów podając ich przyczyny - liga, puchary,rozłąka z rodzinami itp itd, dodałeś także
terminy ( bardzo krótkie nota bene ) przygotowań do kolejnych "szczytów".
To wszystko prawda.
Jednak począwszy od PŚ, od tego nieszczęsnego jednego seta ( JEDNEGO)...!poprzez Berlin prowadziliśmy tu na forum ( patrz archiwum) dyskusje, w których bardzo jasno podkreślane były sugestie i obawy przed majowym turniejem, a w istocie przed Imprezą Roku -Olimpiadą. Wiele poruszanych wtedy tematów było lustrzanym odbiciem twoich słów ( już wtedy)...
Ostatni sparing, a raczej gra treningowa z kadrą Iranu optymizmem
nie napawa. Pewnie, że to tylko "jakaś tam " jednostka treningowa, być może służąca do dopracowania rozegrania konkretnych akcji, ale...( ? )
Lozano i Antiga umówili się na rozegranie pięciu setów i jak znam życie tasowali składami, sprawdzając poszczególnych zawodników.
To wszystko OK, lecz po setach czterech - Iran prowadził 3 : 1...
my dobiliśmy seta piątego. Może jeszcze czuli "ołowiane" nogi -może, może były inne ustawienia- może, może z trudnym rywalem chcieli zgrać ( dotrenować ) konkretne powiedzmy dwie akcje-może... ale? - to ale pozostaje.
Iran jako taki nam w turnieju nie zaszkodzi ponieważ niezależnie rozgrywa swoje Mistrzostwa Azji ( zajmując miejsce pierwsze) mają
awans olimpijski.
Trzy pierwsze zespoły plus Mistrz Azji kwalifikują się na Igrzyska.
Mam podobnie do Ciebie wrażenie, że w pierwszej trójce będziemy i
będzie to najprawdopodobniej jedyny sukces siatkarskiej kadry w tym roku...
przekonamy się o tym począwszy od jutra, od godz.8.30
1343piątek, 27, maj 2016 20:08
dalkub
Zbyszku - wydaje mi się i popraw mnie jak się mylę - że bardzo ważnym momentem etapu było przywołanie do Nibalego Scarponiego, który tak podkręcił tempo, iż z 20 sekund przewagi Majka przy podjeździe tracił ponad 1,5 minuty. Scarponi nakręcił tempo a Nibali poprawił pod górę. Świetny etap, szkoda że Majka nie doszedł do nich na zjazdach, bo z grupy Valverde i Uran wyglądał najlepiej.
Super etap, świetnie się to oglądało i oby jutro podobnie
1342piątek, 27, maj 2016 18:12
Zbyszek
W związku z ułożeniem klasyfikacji generalnej w Giro po 18 etapach, z której żadna z grup poza Lotto Nl Jumbo i żaden z liczących się kolarzy, poza Kruijswijkiem - nie byli zadowoleni, na dzisiejszym 19 etapie zaczęła się rzeź.Bedzie kontynuowana jutro. Pecha mieli Zakarin ,który wypadając z trasy złamał obojczyk i Kruijswijk, który źle złożył się w zakręt, wpadł w śnieg i musiał zmieniać rower na czym nie tylko stracił ok.90 sekund, ale przede wszystkim został sam tracąc kontakt z czołówką i to w sytuacji, w której wszyscy kolarze z jego grupy byli za nim.
Kiedy na ok.40 km do mety okazało się,że Holender ma kłopoty momentalnie zawiązała się koalicja Chaveza z Nibalim oraz Majką,której celem było zgubienie lidera. Mocno na podjeździe zaatakował Kolumbijczyk z Oriki i za nim podążył tylko "Rekin". Niestety Majka puścił koło i jechał do mety w grupce z Valverde. Na trasie Chavez nie kwapił się jednak do prowadzenia w swojej grupce co wykorzystał Nibali i odjechał, wygrywając etap. Holender dziś się całkowicie posypał i stracił do Nibalego 4,54 min, oraz do Chaveza 4,04. Dzięki temu Chavez został liderem, Nibali wyszedł na 2 miejsce, Kruijswik spadł na miejsce 3, Valverde jest 4 , a Majka 5. Przy czym Rafał stracił i do Chaveza i do Nibalego. Widać było w końcówce etapu,że nasz kolarz się nie wyjechał i jeszcze ma dużo sił.
Nibali pokazał wielką klasę, zwłaszcza gubiąc Chaveza po trzykrotnym ponawianiu ataków. Na mecie był nieżywy ze zmęczenia. A ja po raz kolejny piszę : wyścig jeszcze trwa.
Beze mnie, gdyż jutro i w niedzielę oddaję się głuszy czyli pełny reset. Wieś i las. Żadnej telewizji,żadnego radia, żadnej gazety.Cisza i spokój.
A na Eurosporcie 2 mecz Agnieszki Radwańskiej z Czeszką Barbara Strycovą.Pierwszy set bez historii, Polka wygrywa do 2. Drugi do stanu 3:0 dla Agnieszki zapowiadał łatwą przeprawę. I nagle Strycova nawiązuje walkę, Radwańska się zaczyna denerwować i gubić, za dużo gra skrótów, do których rywalka dochodzi , nie siedzi jej dwuręczny bekhend do forhendu Czeszki i dodatkowo ma ona dużo szczęścia ,kiedy piłka albo prześlizguje się po taśmie na stronę Polki, albo nie przechodzi na drugą stronę. No i 2 set Agnieszka przegrywa w tie breaku 7:6. Na szczęście wraca do siebie w secie 3 i wygrywa go do 2. Przed meczem obie przeciwniczki bardzo siebie wzajemnie komplementowały. Ten tenis to jednak sport dla dżentelmenów, w spódnicach też.
1341czwartek, 26, maj 2016 10:59
Zbyszek
@Dalkub.
Dzięki. Ale łatwo jest pisać , o tym co się wydarzyło niż przewidywać. co będzie. Lecz spróbuję .
Tegoroczne Giro jak dotychczas jest mało przewidywalne głównie z uwagi na postawę dwóch kolarzy Kruijswijka i Nibalego
Zacznijmy od Nibalego. Ma on już 32 lata, ogromne doświadczenie i duże sukcesy za sobą,wygrał już Giro w 2013 roku, TdF w 2014 roku, w czym pomogły mu kontuzje Frooma i Contadora, oraz wygrał Vueltę w 2010 roku.Tegoroczne Giro miały być efektownym zwieńczeniem jego kariery. Profil trasy został niejako ułożony pod niego,ale chyba nie trafiono z formą, a i taktyka grupy była na wyrost. Można było jechać tak ofensywnie od początku, ale trzeba było mieć więcej pary.Teraz ktoś z grupy puścił przeciek,że może się wycofać. Nie wiemy czy to kamuflaż mający uśpić rywali czy rzeczywiście jest w tak złym stanie psychicznym. Psychika nigdy nie była mocną stroną Vincenzo zwłaszcza gdy mu nie szło.Dla Majki to wielka strata,że Nibali nie rozwala peletonu i nie ciągnie najlepszych za sobą, gdyż wówczas wyścig byłby klarowniejszy. Chyba już wiele więcej nie wywojuje.
Na szczycie jest dwóch kolarzy , których interesy jak dotąd były zbieżne, a mianowicie zwalczyć Nibalego. Teraz muszą zacząć walczyć pomiędzy sobą.Przy czym postawa Kruiswijka jest sensacją, gdyż ten kolarz mający już 29 lat nie osiągnął dotychczas żadnego większego sukcesu w wielkich wyścigach.W Giro był 18, 8 i 7, w TdF 15, w Vuelcie 41.Chyba nikt na niego przed startem by złotówki nie postawił.
Drugim na razie w klasyfikacji jest Valverde lat 36, który dotychczas w Giro nie startował i najwięcej sukcesów zanotował w swojej Vuelcie. Był w niej 1, drugi i dwa razy 3, zaś w ubiegłym roku był 7 za Majką, który zajął 3 miejsce.Był też 4 w 2014 roku w TdF i 3 w ubiegłym roku.
Na walce pomiędzy Kruiswijkiem i Valverde będą starali się skorzystać kolarze młodszej generacji , a więc Chavez 26 lat, Zakarin 27 lat i Majka 27 lat. Z nich większe sukcesy odnosił Majka , który w 2014 roku był najlepszym góralem TdF,w TdF wygrał 3 etapy, w Giro był 6 i 7, zaś w ubiegłorocznej Vuelcie był 3.
Chavez w Tdf był 55, a w Vuelcie w 2015 roku 5. Zakarin w 2015 roku wygrał jeden etap w Giro.
Na dwóch ostatnich etapach będzie więc ostra walka. Moim zdaniem rozstrzygnie sobotni etap. Krótki,ale piekielnie trudny. Na nim grupy nie pomogą, trzeba będzie liczyć wyłącznie na siebie. Sadzę,że tak jak w Vuelcie w 2015 roku przedostatni etap był zabójczy dla liderującego wówczas Dumuolina, tak i ten etap zrzuci z trony Kruiswijka. Niestety ma on tylko 133 km i Holender moim zdaniem utrzyma się na pudle na drugim miejscu. Na mecie w Mediolanie widzę czołówkę w następującej konfiguracji : Valverde, Kruijswijk i Majka.
I dwa zdania o French Open. Agnieszka pokonała w II rundzie trudną rywalkę,Francuzkę Garcia. Teraz przed nią łatwiejsza przeszkoda w postaci Strycovej z którą już 4 razy wygrała nie oddając seta.Radwańska jest w formie.W meczu z Garcią ta ostatnia parę razy już widziała wygraną piłkę, a nasza nie tylko dochodziła do takich piłek, ale zagrywała tak,że palce lizać. Na razie biega , dobiega, zagrywa trudne dla rywalek piłki, gra swobodnie, skutecznie i świetnie taktycznie.A przy tym chyba i psychicznie czuje się dobrze, gdyż narzeka,a to na czas rozgrywania meczów, a to na jakość kortów treningowych,a to na za hałaśliwą publiczność.Znaczy jest dobrze..
1340wtorek, 24, maj 2016 20:33
dalkub
Zbyszku
chylę czoła za kolejny świetny wpis.
Jeżeli chodzi o Majkę i niedzielny etap to bardziej mi chodziło o to jak Majka "cierpiał" na ostatnim kawałku. Inna sprawa że i tak jedzie super - ja laik totalny stwierdzam to
Chorwatka mająca niecałe 19 lat w 2013 roku wygrała juniorskie French Open oraz US Open. Najwyżej była w klasyfikacji na 55 miejscu w maju 2015 roku,ale od tamtej pory nic nie ugrała. I pierwszy set był jak by kontynuacja złej serii Konjuh. Lecz począwszy od II seta Chorwatka zaczęła walczyć, a Radwańska usiłowała się popisywać technicznymi zagraniami. Nim się zorientowała,że to nie ma sensu to już seta przegrała. W decydującym trzecim secie Konjuh doprowadziła do stanu 5:3 i miała dwie piłki meczowe. Polka przestała grać pasywnie i rozpoczęła niesamowite bieganie za każdą piłką. Doprowadziła do stanu 7:7 i mając serwis wygrywała 30:15 i przy kolejnej piłce na 40;15 Chorwatka doznała kontuzji stawu skokowego prawej nogi. Wróciła na kort, ale biegać po nim tak jak wcześniej już nie mogła. Ponieważ w Wimbledonie gra się w decydującym secie do przewagi 2 gemów Radwańska wygrała 9:7 i jest w III rundzie.
Agnieszka nie może zakładać,że w którymś momencie odpuszcza i że mecz sam się wygra, bo potem powrót do gry jest bardzo trudny także dlatego,że rywalka dostaje wiatru w żagle. Ważne,że wygrała ,ale dalej nie będzie łatwiej tylko trudniej zwłaszcza ,że forma chyba jeszcze nie najwyższa.
A w drugiej drabince kwalifikowana na 2 miejscu WTP Hiszpanka Muguruza przegrywa w dwóch setach z kwalifikantką Czeszką Cepelovą. Sensacja.
Turniej krakowski natomiast będzie jak sądzę ostatnim sprawdzianem formy, czy w/w ustawień w oparciu o konkretnych już zawodników. Z mojego punktu widzenia będzie to ciekawsza gra, dająca większe pole do wspólnej CL- ej polemiki.
Dwa wielkie wydarzenia sportowe, które nam anonsujesz są jak rodzynki na tortach o wybitnych smakach. Pozostając w klimacie słodkości ciastkarskich, każdy kęs czy to czekoladowy ( tenis) jak i
śmietankowy ( kolarstwo) będzie przysłowiowym - niebem w gębie
pozdrawiam
W Wimbledońskim turnieju głównym kobiet pozostała z 3 Polek już tylko Agnieszka Radwańska. Ja zwykle teoretycznie ma do półfinału dobre losowanie, gdyż w nim znowu pewnikiem wpadnie na swój koszmar czyli Serenę Williams.Zaczyna w I rundzie od pojedynku z Ukrainką Kozłową, z którą jeszcze nie grała / 97 w WTA/. Potem trafi albo na Włoszkę Knapp lub Chorwatkę Konjak. W III rundzie rywalką powinna być dobrze znana i ogrywana Francuzka Garcia, zaś w IV albo Cibulkova albo Bouchard, obie ostatnio pokonane.Ćwiećfinał to Szwajcarka Bencic lub Czeszka Kvitova. Z jej drabinki wypadła w ostatniej chwili Azarenka z powodu kontuzji co jest dla Agnieszki dobrą wiadomością.
No i jeden z moich ulubionych sportów i jedna z ulubionych imprez - 103 edycja "Wielkiej Pętli" czyli Tour de France, trzecie pod względem oglądalności widowisko.
Wyścig liczy 21 etapów i zostanie rozegrany na trasie 3419 km. Rozpocznie się 2 lipca w Mont Saint Michel a zakończy zwyczajowo w Paryżu 24.07 2016 roku.Wystarują 24 ekipy w których znajdzie się tylko 2 Polaków : Rafał Majka w grupie Tinkoff jako pomocnik Alberto Contadora oraz Bartosz Huzarski w ekipie Bora Argon. Ze znanych naszych kolarzy nie wystartują Michał Kwiatkowski i Gołaś z grupy Sky, gdyż jej kierownictwo uznało,że TdF jest dla nich za trudny.
Najkrótszy jest 17 kilometrowy etap jazdy na czas rozegrany jako 18 na trasie z Salanchez do Megeve, cały czas pod górę, a najdłuższym 4 z Saumur do Limogeus 237,5 km.Wyścig przejedzie przez Francję, Hiszpanię, Szwajcarię i Andorę.
Najtrudniejszymi etapami będą ;
3 z Granville do Angers 223, 5 km, w tym ostatnie 2 km to podjazd pod górę o nachyleniu 6,5 %.,
4 z Liomogeus do Lioran 216 km mocno pofałdowany bez dania szans na spokojną jazdę po płaskim,
8 z Pau do Bagneres 184 km typowo górski,
9 z Vielha Val d Aran do Andory 184, 5 km , górski z kilkukilometrowym sztywnym podjazdem do mety,
12 z Montpellier do Mont Ventoux 184 km, górski ,a właściwie wysokogórski z 16 kilometrowym podjazdem do mety o nachyleniu stoku 9%,
15 z Bourg do Culoz 160 km podobny charakterystyką do etapu 5, ale jeszcze bardziej schodkowy,
17 z Berne do Finhaut 184,5 km pagórkowaty z podjazdem do mety,
19 z Albetrville do Saint Gervais Mont Blanc 146 km, u podnóża najwyższej góry w Alpach.
20 z Megeve do Morzine 146, 5 km z szalenie wymagającym podjazdem na trasie, ale długim zjazdem do mety.
W tegorocznym TdF wystartuję praktycznie najlepsi kolarze zawodowi świata, poza leczącymi do dłuższego czasu kontuzje Anglikiem Bradleyem Wiginnsem oraz Andy Schleckiem z Luksemburga.
Do faworytów należy zaliczyć przede wszystkim kolarzy z ekip Sky,Astana oraz Tinkoff które wystawiają to co mają najlepszego. A więc po kolei :
Astana - Fabio Aru, Nibali i Sanchez,
Tinkoff - Contador,Majka,sagan, Kreuziger,
Sky - Chris Froome,Mikel Landa,Mikel Nieve i Kirylenko,
Movistar - Quintana i Valverde..
Z innych ekip kolarzami, którzy mogą sporo w peletonie namieszać w klasyfikacji generalnej są :
Agr2 z Francji - Bardet, Pozzovivo,
BMC - Garderen, Richie Porte,
Direct - Chavanel,
FDJ - Pinot, Roux,
Lotto - Gallopin,
Oricas - Albasini,
Giant Alpecin - Dumoulin,
Trek - Frank Chleck.
Ale prawdziwa walka pomiędzy tytanami to bój Chrisa Frooma z Contadorem oraz Nibalim, którego może aktywnie zastąpić Aru.
Do zobaczenia przed telewizorem
Walka wzbudziła duże zainteresowanie pomimo,że Amerykanin ze znanych bokserów wygrał tylko z Mansourem i to dzięki kontuzji tego ostatniego i walczy mało efektownie. Bilety do hali w ilości 18,5 tys. rozeszły się w pół godziny, a dostęp w systemie PPV wykupiło 400 tys. kibiców/cena 17 funtów/ .Przypomnijmy,że u nas na EURO dostęp wykupiło też 400 tys, fanów piłki, a na MŚw siatkówce odbywające się w Polsce niecałe 36 tys. osób. Promotorzy korzystając ze wzrastającego zainteresowania boksem chcieliby doprowadzić do walki na szczycie dwóch bokserów z Anglii ; Joshuy i Tysona Furego najchętniej w lipcu 2017 roku. Wstępne szacunki wykazują,że stadion Wembley byłby wypełniony,a dostęp w PPV po 25 funtów deklaruje ponad 1 mln. kibiców. Ale Fury nie może przegrać rewanżu z kliczką. Na razie zastosował unik i zasłaniając się kontuzja odłożył walkę zaplanowaną na 9 lipca na pażdziernik. Jego atutem w walce z Władymirem jest szybkość, a po zdobycie pasów IBF,WBA, i IBO prowadził tryb życia urągający standardom sportowym co doprowadziło go do znacznej nadwagi . W takiej formie z Kliczką byłby bez szans.
Tak,że najbliższa walka o pas tym razem Mistrza WBC odbędzie się 15.07 a rywalem Deontaya Wildera będzie znany z pojedynku z Adamkiem oraz Stivernem Chris Arreola.Jak pamiętamy Wilder miał walczyć z Powietkinem w maju,ale Rosjanin został przyłapany na dopingu.
Natomiast nad ranem w Nowym Jorku w walce o pas WBA wagi półśredniej nowy Mistrz Keith Thurman przypominający sposobem, walki Floyda Meayweathera jr pokonał po wyśmienitym pojedynku Shawna Portera..
16 czerwca Grupa B1 Rio de Janeiro
16 czerwca Brazylia - Iran 3 : 0
16 czerwca USA - Argentyna 3 : 1
17 czerwca Brazylia - Argentyna 3 : 0
17 czerwca USA - Iran 3 : 1
19 czerwca Iran - Argentyna 3 : 2
19 czerwca Brazylia - USA 3 : 1
17 czerwca Grupa A1 Sydney
17 czerwca Francja - Włochy 3 : 0
17 czerwca Australia - Belgia 0 : 3
18 czerwca Belgia - Włochy 0 : 3
18 czerwca Australia - Francja 0 : 3
19 czerwca Belgia - Francja 3 : 2
19 czerwca Australia - Włochy godz. 7:10
17 czerwca Grupa C1 Kaliningrad
17 czerwca Bułgaria - Polska 1 : 3
17 czerwca Rosja - Serbia 0 : 3
18 czerwca Bułgaria - Serbia 0 : 3
18 czerwca Rosja - Polska 3 : 0
19 czerwca Serbia - Polska godz. 16:40
19 czerwca Rosja - Bułgaria godz. 19:10
24 czerwca Grupa D1 Łódz
24 czerwca Rosja - Francja godz. 17:10
24 czerwca Polska - Argentyna godz. 20:10
25 czerwca Francja - Argentyna godz. 17:10
25 czerwca Polska - Rosja godz. 20:10
26 czerwca Argentyna - Rosja godz. 17:10
26 czerwca Polska - Francja godz. 20:10
24 czerwca Grupa E1 Rzym
24 czerwca Belgia - USA godz. 17:00
24 czerwca Australia - Włochy godz. 20:00
25 czerwca USA - Australia godz. 17:00
25 czerwca Włochy - Belgia godz. 20:00
26 czerwca Australia - Belgia godz. 17:00
26 czerwca USA - Włochy godz. 20:00
Skład Polaków w meczu z Bułgarami wskazuje na dużą rotację
w składzie naszej reprezentacji:
Konarski , Kłos , Łomacz , Bednorz , Bieniek , Szalpuk , Wojtaszek (libero) oraz Muzaj , Woicki.
Cieszy stawianie na młodzież, dla której ogrywanie się na imprezach
mistrzowskich jest naturalnym kierunkiem do podnoszenia poziomu.
W przegranym gładko meczu z Rosją na parkiecie pojawili się także Nowakowski, Możdzonek, Zatorski, Buszek.
Wydaje się, że Piotr Nowakowski jest w coraz lepszej formie, a długotrwała kontuzja nie pokrzyżowała planów walki o skład w Rio.
Bardzo ciekawie zapowiada się walka o środek - nikt z czwórki Kłos,
Nowakowski, Możdżonek, Bieniek nie odpuszcza.
Dobrą postawę potwierdza Konarski, który pod nieobecność Kurka stał się pierwszym atakującym w naszym zespołem. Dobrze także prezentuje się Szalpuk, który bez tremy sprawdza się w ataku i przyjęciu. Bednorz, również nie odpuszcza, oczywiście obaj popełniają błędy, lecz na tym etapie ich kariery to normalne.
Stawką pojedynków nie było zdobycie Pasów,ale poprawa miejsca w rankingach tak, aby w przyszłości mierzyć się o wyższe cele.
Najpierw na ring wyszedł Andrzej Fonfara/29 lat, 31 walk, z tego 28 wygranych/, który był zdecydowanym faworytem pojedynku ze Smithem. Amerykanin młodszy o dwa lata, bo 27 -letni, niepokonany, 23 walki, w tym 18 przed czasem ,ale na rozkładzie brak liczących się nazwisk . Smith stał się rywalem Fonfary trochę przed przypadek, gdyż sztab Andrzeja negocjował rewanż z Mistrzem Świata WBC Adonisem Stevensonem za porażkę sprzed dwóch lat, do czego miał prawo po wygranych z dobrymi bokserami, będącymi wysoko w rankingu Ngumbu,Cesarem Chavezem i Cleverlym. Kanadyjczyk wolał walkę z Williamsonem.Z kolei zaproponowano walki liczącym się bokserom, byłym Mistrzom Świata Czadowi Dawsonowi oraz Jeanowi Pascalowi, ale ci odmówili twierdząc,że mieliby za mało czasu na przygotowania. I tak niejako w zastępstwie tych większych na ring wyszedł Joe. I w pierwszej rundzie znokautował Fonfarę.Na 47 sekund przed końcem rundy trafił go krótkim półsierpem na szczękę. Andrzej padł, podniósł się i po liczeniu kontynuował walkę, ale nie był w stanie nawet sklinczować Amerykanina. Na kilka sekund przed gongiem na przerwę, znowu wylądował na deskach po prawym sierpowym i sędzia nie licząc przerwał walkę. Sprawozdawcy mówią,że przyczyną była chwila nieuwagi. Zbyt to łatwe tłumaczenie. Fonfara po prostu zlekceważył przeciwnika.Od początku walki wywierał na rywalu presję chcąc rozbić jego gardę i dobrać mu się do głowy. Praktycznie się nie cofał. Miał całe ciało z głową w ruchu do przodu, wyprowadzał ciosy lewą i prawą ręką , przy tym nie cofał po ciosie lewej ręki do szczęki tylko natychmiast chciał znowu uderzać.Pewno Smith wiedział,że Fonfara jak wyczuje krew to zapomina o regułach obrony i podekscytowany chce cały czas zadawać ciosy. Wyczekał, uderzył i zakończył. Cofnął Fonfarę o co najmniej dwa lata, bo tyle zajmie mu odrabianie straconej pozycji. Jak wszystko dobrze pójdzie.
Maciej Sulęcki faworytem w pojedynku z Centeno nie był.Obaj byli niepokonani. Polak 22 walki, ,a Amerykanin 24 z tego 12 przez tko i 12 na punkty. Sulęcki starszy o dwa lata, nieco wyższy i o większym zasięgu ramion, ale mający na rozkładzie tylko jednego niezłego boksera, a mianowicie Proksę. Początek walki dla Centeno. Sulęcki raził brakiem wyczucia dystansu przez co ciosy sierpowe pruły powietrze, a ciosy proste do celu nie dochodziły. Co prawda był w natarciu,ale krzywdy rywalowi nie robił. W okolicach 4 rundy pojedynek się wyrównał, Sulęcki uspokoił walkę, zaczął w sposób bardzie przemyślany atakować, fragmentami przechodził do aktywnej obrony i zadawał nie tylko pojedyncze ciosy, ale układał je w kombinacje. Lecz przewagi dużej nie zdobył. Natomiast stały nacisk spowodował,że Ceneteno stał się wolniejszy, nie był w stanie szybko odskakiwać od naszego, ręce po blokach wolniej wracały do gardy. Aż wreszcie w polowie 10 rundy nie zdołał ani założyć porządnie bloku, ani ułożyć gardy i Sulęcki prawym prostym trafił go jak w filmie szkoleniowym, w sam czubek wysuniętej szczęki. K.O. i koniec walki. Brawo Maciek.
Niestety finał był po prostu nudny. Szkot jak zwykle biegał i biegał i przebijał i przebijał, podobnie jak Serb,ale ten był trochę bardziej wszechstronny i jeszcze bardziej sprytny. To on ganiał Murraya po korcie od lewego do prawego i od końcowej linii do siatki. Dopóki Szkotowi starczało sił to do każdej piłki w tempo dobiegał i z całej siły otwartą rakietą odbijał. A pary mu starczyło na I seta i 1 gema drugiego. Jeszcze resztkami woli chciał uratować wynik w secie 4 , ale organizm się zbuntował. Murray spędził na korcie o 5 godzin więcej od Novaka,ale nie tylko to zawarzyło na wyniku. Murray jest bodaj po Nadalu najbardziej regularnie grającym w tej chwili tenisistą,ale daje sobie narzucać sposób gry przez przeciwnika.W wielu momentach Djokovicz stał w środkowej części na końcowej linii i nie ruszając się z miejsca trafiał piłką na krańce kortu rywala zmuszając go do biegania, grał bardzo ekonomicznie, często zmieniając siłę i zasięg uderzeń. Ponieważ popełnił mniej błędów i miał więcej zagrań wygrywających to wygrał.Po raz pierwszy na Rollanad Garros .Kiedy kończy się Federer to on jest w tenisie męskim absolutnie numer 1.Bardzo daleko przed innymi.
Dziś finał mężczyzn Murray- Djokovicz. Nie spodziewam się tak niewyobrażalnie wysokiego poziomu jak w ubiegłym roku, kiedy grali Wawrinka z Djokoviczem ,ale sądząc po formie Szkota skóry łatwo nie sprzeda.
Płomień Milowice. Pamiętam chodziłem wtedy na mecze warszawskiego AZS AWF Warszawa i oni wtedy przyjeżdżali. Szczawik byłem podstawówka
Ja śledzę karierę Agnieszki od początku jej grania w międzynarodowych turniejach, a więc od 11 lat. Pierwsze z nią spotkanie miało miejsce przy oglądaniu w TV finału Wimbledonu w grze pojedynczej juniorek w czerwcu 2016 roku , który wygrała. Rozwijała się harmonijnie do czasu kiedy jej i jej siostry Urszuli trenerem był ich ojciec.
Ojciec bardzo dbał o technikę,ale też o przygotowanie fizyczne i mentalne. I to ostanie było przyczyną rozstania.Siostry miały dość ostrego reżimu treningowego i ascetycznego trybu życia. Niestety Agnieszka gra techniką i nie jest w stanie wygrywać i to od kilku lat z tenisistkami, które po prostu grają regularnie. Jak oglądasz Radwańską to zauważ, że ona już po dwóch - trzech wymianach szuka kończącego zagrania. Taka gra sprawdza się na kortach szybkich jak trawa w Wimbledonie czy sztuczne nawierzchnie, natomiast na mączce trzeba wygraną wybiegać i grać cierpliwie i dokładnie.Na pewno piłki były nasiąknięte wodą i przez to cięższe, ale to nie przez nie przegrała. Po prostu Bułgarka nie mająca nic do stracenia zagrywała wszystkie piłki ryzykownie, na zasadzie jak wyjdzie to dobrze, a jak nie to nic się nie stało. A Polka wyszła na kort przekonana,że już jest po meczu i rywalka się nie podniesie.Najpierw była zdziwiona, potem wściekła,ale nie potrafiła się odnaleźć i znaleźć sposobu na grę przeciwniczki.W niedzielę mnóstwo jej piłek to były drop szoty, do których Stefanka często nie dochodziła. We wtorek też próbowała,ale ciężka piłka nie chciała przechodzić na drugą stronę siatki, więc próbowała zwalniać grę i grać lobami, wysokimi piłkami na koniec kortu,ale jej dwuręczny bekhend nie siedział,podobnie jak inne jej firmowe zagrania. Zniechęcona zaczęła grać pasywnie czatując na błędy Bułgarki i wyprowadziła z 0 :4 na 3:5. Może tak trzeba było grać wcześniej ?.
Bo ze 102 rakietą druga w rankingu WTA powinna wygrać z zamkniętymi oczami. Na tę przegraną nie ma wytłumaczenia. Gdyby jeszcze Pirinkova to była młoda wchodząca do wielkiego tenisa zawodniczka,to wówczas można by usprawiedliwić, gdyż każda wielka od czegoś zaczynała i gdzieś musiała z faworytką wygrać,ale ona ma już 28 lat i żadnych osiągnięć. To w Paryżu jest jej największym i akurat musiało to być kosztem Agnieszki. To wkurza podwójnie. Pozdrawiam.
Tak...to boli, ja też byłem bliski "wycia"...ale wsłuchując się w konferencje prasową Agnieszki przyznaję jej rację.
"- Jestem niemile zaskoczona, a wręcz wściekła, że musimy grać w deszczu. To nie jest turniej ITF, to Wielki Szlem! Jak można pozwolić zawodnikom grać w takich warunkach? Ja tak nie potrafię - powiedziała wiceliderka rankingu WTA"
" - Po pierwszym wznowieniu też byłam zdziwiona, że gramy pomimo padającego deszczu. Nie wiem, kto podejmuje te decyzje, ale moim zdaniem w tym wszystkim nikt nie zwraca uwagi na nas. Zajmują się zupełnie innym "
"- Jestem wkurzona i rozczarowana. Nie potrafię grać w takich warunkach, a na pewno nie jestem na tyle zdrowa, by to robić - przyznała Radwańska, która w połowie III seta skorzystała z pomocy medycznej. - Miałam problemy z lewą ręką, tą samą, którą miałam operowaną kilka lat temu - dodała."
teraz Simona Halep:
"Myślę, że to nie jest dobry pomysł, żeby coś mówić, kiedy nie ma się ku temu powodów, ale moim zdaniem mało kto dba o zawodników - wyjaśniła Halep."
"- Nie przejmuje się porażką. Przejmuję się tym, że omal nie doznałam kontuzji pleców. Tu leży problem - dodała."
Myślę, że obie cytowane zawodniczki miały prawo do frustracji, wręcz wściekłości. Niby warunki są takie same dla wszystkich, lecz występują tzw. różne - ale...
raz przerywają bo pada, drugi raz pada i nie przerywają...
francuska "maniana"...a ranga Roland Garros jako Wielkiego Szlema upada nawet nie do miana "szlemiczka"...
Przed Wimbledonem i Olimpiadą ktoś, kto zna swoją wartość nie będzie ryzykował kontuzji czy urazów.
Jeżeli ktokolwiek odbijał rakietą zamoczoną piłkę tenisową - wie o co chodzi, że o śliskich liniach nawet nie wspomnę...
A odpowiedz jest taka prosta...
"30 maja był pierwszym od 16 lat dniem, w którym podczas French Open nie rozegrano żadnego spotkania. Zgodnie z "Rain Policy", a więc regulaminem przygotowanym na wypadek deszczu, organizatorzy w momencie odwołania wszystkich meczów muszą zwrócić widzom 100 procent ceny biletu. W poniedziałek mogło chodzić nawet o siedem milionów euro. We wtorek udało się rozegrać spotkanie, które trwało ponad dwie godziny. To wyklucza rekompensatę."
"Czy Polska drużyna wygrała kiedykolwiek ligę mistrzów w jakiejś dyscyplinie sportu?
Chyba nie, tak myślę ale nie jestem przekonany."
Coś mi tam z tyłu głowy chodziło myślami, a więc tak, mianowicie w 1978 roku zespół Płomień Milowice zdobył trofeum w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych siatkarzy w składzie:
Gawłowski, Bosek, Sadalski, Molenda, Kasprzyk, Malinowski, Wspaniały, Piątek, Pawlik, Kmera.
Trzech pierwszych to Mistrzowie Świata i Mistrzowie Olimpijscy.
Sam widzisz, że było to prawie 40-ci lat temu -bardzo dawno...
Vive Tauron Kielce wygrało Ligę Mistrzów z budżetem wynoszącym około 20 milionów złotych, to najbiedniejszy klub, który od 2004 roku zwyciężył w tych prestiżowych rozgrywkach.
Biedniejszy mniej więcej o połowę od finałowego rywala z Veszprem. Niemcy z THW Kiel mają dwa razy tyle, a Francuzi z PSG nawet trzy razy tyle.
Klub z Kielc znalazł się w czołowej czwórce Europy po raz trzeci w ostatnich czterech latach.
PSG z 60 mln uplasowałoby sie na drugim miejscu w naszej TME za Legią (!)
Ot taka ciekawostka
Jeśli rano był cud, to co to było ?
Jestem w NIEBIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !
Dla porządku.
W finale Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Vive Tauron Kielce dokonało cudu pokonując MKB Veszprem.
W drugiej części gracze Talanta Dujszebajewa odrobili stratę dziewięciu (!) bramek. Po sześćdziesięciu minutach było 29:29, a po dogrywce 35:35. Wszystko rozstrzygnęło się w rzutach karnych, które Kielczanie wygrali 4:3
Po jednym karnym obronili Szmal i Sego.
Niech mi ktoś powie, ze wczorajszy finał LM przysporzył więcej emocji
ALEŻ SUKCES KLUBOWEJ POLSKIEJ DRUŻYNY !!!
Niedziela Cudów trwa
Brawo, Brawo, Brawo
Kibicu50 BRAWO
Za chwilę rozpoczyna się mecz o 3 miejsce, w którym zmierzą się zespoły - niemiecki THW Kiel i francuski PSG.
Z tego powodu jedno słówko nt wczorajszego, bardzo kontrowersyjnego, żeby nie powiedzieć skandalicznego sędziowania.
Panowie z Niemiec, uznawani za jednych z najlepszych robili dużo, aby w finale "ich" drużyna zagrała z PSG.
Musieli dobrze pamiętać o dwukrotnych w ostatnim czasie porażkach w finałach z Vive Kielce, które pozbawiły ich brązowych medali.
Sprawiedliwości stało się za dość i obie drużyny zagrają ze sobą
My jednak czekamy na godz 18. Ten dzień może przejść do historii i zapisać się złotymi zgłoskami dla dobra wszystkich gier zespołowych w naszym kraju.
Trzymajmy kciuki !
Brązowe medale dla PSG po zwycięstwie nad THW 29:27
Zbudowanie drużyny na miarę finału LM w siatkówce, koszykówce czy piłce ręcznej jest na tyle prawdopodobne, co wygranie w lotto 25 milionów.
W osiągnięciu sukcesu w sporcie jest o tyle trudniej, że trzeba to powtarzać w kolejnym sezonie, w którym ponowne trafienie w Lotka jest raczej niemożliwe
Wg mnie proporcjonalnie osiągnięcie sukcesu w ręcznej czy nożnej jest identyczne...
Tym bardziej ja
Mam kumpla fascynata koszykówki. Teraz jest do wygrania w lotto 25 milionów. Powiedział że jak by wygrał zbudował by w Warszawie drużynę koszykówki na ekstraklase, mówi że 2 miliony by starczyło.
Nie pamiętam, ale raczej nie.
Nie wiem czy Vive jutro tego dokona, ale wiem, że nie dożyję meczu Legii na tym etapie rozgrywek. Mam nadzieję, że dożyję choć awansu...
Czy Polska drużyna wygrała kiedykolwiek ligę mistrzów w jakiejś dyscyplinie sportu?
Chyba nie, tak myślę ale nie jestem przekonany.
W stojącym na kosmicznym poziomie meczu Vive Tauron Kielce dokonało cudu pokonując
Paris Saint-Germain 28:26 (16:16)
Naszpikowana gwiazdami, uznawana przez wielu za faworyta drużyna z Paryża prowadziła przez większość meczu jedną, dwoma bramkami. Jednak końcówka, dzięki kapitalnej postawie Sławka Szmala w bramce należała do mistrzów Polski !
Omayer, Hansen, Karabatić, Narcisse, Vori, Abalo i inni na kolanach.
Czekamy na drugiego finalistę.
Ps
Emocje sportowe nie do ocenienia, bez pieprzonych rac, dymów i wulgarnych przyśpiewek. Żadnych sektorów buforowych i hołoty. Sport przez największe "S"
Jestem dumny z naszych chłopaków
Edit
@Zgred
Dzięki.
Mam nadzieję, że siatkarze się opamiętają. Takie emocje z Kanadą są niedopuszczalne
Super sprawa Vive Tauron Kielce ograł Paris Saint Germain! i zagra w finale LM !
Ależ oni zagrali końcówkę
Moje gratulacje
Zadałeś sobie dużo trudu przedstawiając całą chronologię zdarzeń w
oparciu o terminarze, wyniki i skutki tychże wyników.
W swoim wpisie zawarłeś też wnioski dotyczące zmęczenia kadrowiczów podając ich przyczyny - liga, puchary,rozłąka z rodzinami itp itd, dodałeś także
terminy ( bardzo krótkie nota bene ) przygotowań do kolejnych "szczytów".
To wszystko prawda.
Jednak począwszy od PŚ, od tego nieszczęsnego jednego seta ( JEDNEGO)...!poprzez Berlin prowadziliśmy tu na forum ( patrz archiwum) dyskusje, w których bardzo jasno podkreślane były sugestie i obawy przed majowym turniejem, a w istocie przed Imprezą Roku -Olimpiadą. Wiele poruszanych wtedy tematów było lustrzanym odbiciem twoich słów ( już wtedy)...
Ostatni sparing, a raczej gra treningowa z kadrą Iranu optymizmem
nie napawa. Pewnie, że to tylko "jakaś tam " jednostka treningowa, być może służąca do dopracowania rozegrania konkretnych akcji, ale...( ? )
Lozano i Antiga umówili się na rozegranie pięciu setów i jak znam życie tasowali składami, sprawdzając poszczególnych zawodników.
To wszystko OK, lecz po setach czterech - Iran prowadził 3 : 1...
my dobiliśmy seta piątego. Może jeszcze czuli "ołowiane" nogi -może, może były inne ustawienia- może, może z trudnym rywalem chcieli zgrać ( dotrenować ) konkretne powiedzmy dwie akcje-może... ale? - to ale pozostaje.
Iran jako taki nam w turnieju nie zaszkodzi ponieważ niezależnie rozgrywa swoje Mistrzostwa Azji ( zajmując miejsce pierwsze) mają
awans olimpijski.
Trzy pierwsze zespoły plus Mistrz Azji kwalifikują się na Igrzyska.
Mam podobnie do Ciebie wrażenie, że w pierwszej trójce będziemy i
będzie to najprawdopodobniej jedyny sukces siatkarskiej kadry w tym roku...
przekonamy się o tym począwszy od jutra, od godz.8.30
Super etap, świetnie się to oglądało i oby jutro podobnie
Kiedy na ok.40 km do mety okazało się,że Holender ma kłopoty momentalnie zawiązała się koalicja Chaveza z Nibalim oraz Majką,której celem było zgubienie lidera. Mocno na podjeździe zaatakował Kolumbijczyk z Oriki i za nim podążył tylko "Rekin". Niestety Majka puścił koło i jechał do mety w grupce z Valverde. Na trasie Chavez nie kwapił się jednak do prowadzenia w swojej grupce co wykorzystał Nibali i odjechał, wygrywając etap. Holender dziś się całkowicie posypał i stracił do Nibalego 4,54 min, oraz do Chaveza 4,04. Dzięki temu Chavez został liderem, Nibali wyszedł na 2 miejsce, Kruijswik spadł na miejsce 3, Valverde jest 4 , a Majka 5. Przy czym Rafał stracił i do Chaveza i do Nibalego. Widać było w końcówce etapu,że nasz kolarz się nie wyjechał i jeszcze ma dużo sił.
Nibali pokazał wielką klasę, zwłaszcza gubiąc Chaveza po trzykrotnym ponawianiu ataków. Na mecie był nieżywy ze zmęczenia. A ja po raz kolejny piszę : wyścig jeszcze trwa.
Beze mnie, gdyż jutro i w niedzielę oddaję się głuszy czyli pełny reset. Wieś i las. Żadnej telewizji,żadnego radia, żadnej gazety.Cisza i spokój.
A na Eurosporcie 2 mecz Agnieszki Radwańskiej z Czeszką Barbara Strycovą.Pierwszy set bez historii, Polka wygrywa do 2. Drugi do stanu 3:0 dla Agnieszki zapowiadał łatwą przeprawę. I nagle Strycova nawiązuje walkę, Radwańska się zaczyna denerwować i gubić, za dużo gra skrótów, do których rywalka dochodzi , nie siedzi jej dwuręczny bekhend do forhendu Czeszki i dodatkowo ma ona dużo szczęścia ,kiedy piłka albo prześlizguje się po taśmie na stronę Polki, albo nie przechodzi na drugą stronę. No i 2 set Agnieszka przegrywa w tie breaku 7:6. Na szczęście wraca do siebie w secie 3 i wygrywa go do 2. Przed meczem obie przeciwniczki bardzo siebie wzajemnie komplementowały. Ten tenis to jednak sport dla dżentelmenów, w spódnicach też.
Dzięki. Ale łatwo jest pisać , o tym co się wydarzyło niż przewidywać. co będzie. Lecz spróbuję
Tegoroczne Giro jak dotychczas jest mało przewidywalne głównie z uwagi na postawę dwóch kolarzy Kruijswijka i Nibalego
Zacznijmy od Nibalego. Ma on już 32 lata, ogromne doświadczenie i duże sukcesy za sobą,wygrał już Giro w 2013 roku, TdF w 2014 roku, w czym pomogły mu kontuzje Frooma i Contadora, oraz wygrał Vueltę w 2010 roku.Tegoroczne Giro miały być efektownym zwieńczeniem jego kariery. Profil trasy został niejako ułożony pod niego,ale chyba nie trafiono z formą, a i taktyka grupy była na wyrost. Można było jechać tak ofensywnie od początku, ale trzeba było mieć więcej pary.Teraz ktoś z grupy puścił przeciek,że może się wycofać. Nie wiemy czy to kamuflaż mający uśpić rywali czy rzeczywiście jest w tak złym stanie psychicznym. Psychika nigdy nie była mocną stroną Vincenzo zwłaszcza gdy mu nie szło.Dla Majki to wielka strata,że Nibali nie rozwala peletonu i nie ciągnie najlepszych za sobą, gdyż wówczas wyścig byłby klarowniejszy. Chyba już wiele więcej nie wywojuje.
Na szczycie jest dwóch kolarzy , których interesy jak dotąd były zbieżne, a mianowicie zwalczyć Nibalego. Teraz muszą zacząć walczyć pomiędzy sobą.Przy czym postawa Kruiswijka jest sensacją, gdyż ten kolarz mający już 29 lat nie osiągnął dotychczas żadnego większego sukcesu w wielkich wyścigach.W Giro był 18, 8 i 7, w TdF 15, w Vuelcie 41.Chyba nikt na niego przed startem by złotówki nie postawił.
Drugim na razie w klasyfikacji jest Valverde lat 36, który dotychczas w Giro nie startował i najwięcej sukcesów zanotował w swojej Vuelcie. Był w niej 1, drugi i dwa razy 3, zaś w ubiegłym roku był 7 za Majką, który zajął 3 miejsce.Był też 4 w 2014 roku w TdF i 3 w ubiegłym roku.
Na walce pomiędzy Kruiswijkiem i Valverde będą starali się skorzystać kolarze młodszej generacji , a więc Chavez 26 lat, Zakarin 27 lat i Majka 27 lat. Z nich większe sukcesy odnosił Majka , który w 2014 roku był najlepszym góralem TdF,w TdF wygrał 3 etapy, w Giro był 6 i 7, zaś w ubiegłorocznej Vuelcie był 3.
Chavez w Tdf był 55, a w Vuelcie w 2015 roku 5. Zakarin w 2015 roku wygrał jeden etap w Giro.
Na dwóch ostatnich etapach będzie więc ostra walka. Moim zdaniem rozstrzygnie sobotni etap. Krótki,ale piekielnie trudny. Na nim grupy nie pomogą, trzeba będzie liczyć wyłącznie na siebie. Sadzę,że tak jak w Vuelcie w 2015 roku przedostatni etap był zabójczy dla liderującego wówczas Dumuolina, tak i ten etap zrzuci z trony Kruiswijka. Niestety ma on tylko 133 km i Holender moim zdaniem utrzyma się na pudle na drugim miejscu. Na mecie w Mediolanie widzę czołówkę w następującej konfiguracji : Valverde, Kruijswijk i Majka.
I dwa zdania o French Open. Agnieszka pokonała w II rundzie trudną rywalkę,Francuzkę Garcia. Teraz przed nią łatwiejsza przeszkoda w postaci Strycovej z którą już 4 razy wygrała nie oddając seta.Radwańska jest w formie.W meczu z Garcią ta ostatnia parę razy już widziała wygraną piłkę, a nasza nie tylko dochodziła do takich piłek, ale zagrywała tak,że palce lizać. Na razie biega , dobiega, zagrywa trudne dla rywalek piłki, gra swobodnie, skutecznie i świetnie taktycznie.A przy tym chyba i psychicznie czuje się dobrze, gdyż narzeka,a to na czas rozgrywania meczów, a to na jakość kortów treningowych,a to na za hałaśliwą publiczność.Znaczy jest dobrze.
chylę czoła za kolejny świetny wpis.
Jeżeli chodzi o Majkę i niedzielny etap to bardziej mi chodziło o to jak Majka "cierpiał" na ostatnim kawałku. Inna sprawa że i tak jedzie super - ja laik totalny stwierdzam to