Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1339wtorek, 24, maj 2016 19:58
Zbyszek
Kolejny etap w Giro na którym działo się dużo. Po raz kolejny można było skonstatować,że kolarstwo to tylko z nazwy sport indywidualny, a tak naprawdę bez drużyny nawet najlepsi niewiele wywalczą. Rywale Nibalego zorientowali się,że stracił formę po głupiej ucieczce na X etapie i ruszyli od startu,aby go dobić. Narzucili niebywale wysokie jak na profil trasy tempo. Przy okazji w mielące tryby dostał się i Majka, którego dynamiczna jazda nie lubi.I w takich to sytuacjach drużyna znaczy bardzo wiele.Gdy Zawodnicy Movistar, Lotto i Sky ruszyli z atakiem to grupy Astany i Tinkoffa powinny wychodzić na czoło i hamować, a gdyby tamtym się udało jednak rozrywać peleton to wówczas powinny ciągnąć grupę za swoimi liderami do przodu. A tak Movistar i Lotto zrealizowali swój plan taktyczny w 100%.Pociągnęli szalenie mocno i w czubie zostali tylko najlepsi kolarze, a kiedy to się stało liderzy grup ruszyli do decydującej rozgrywki. Ucierpieli najbardziej ci, którzy w swoich teamach wsparcie mają marne.
Pisałem już,że grupa Tinkoff była starannie dobrana,ale tak trochę idealistycznie, gdyż okazało się,że nie są w stanie regulować tempa peletonu, a kiedy Poljański się rozchorował i utracił formę to Majka został w górach sam.Na dzisiejszym etapie zyskał do Nibalego ,ale stracił do pozostałych go wyprzedzającyh i został wyprzedzony przez Zakarina, o którym pisałem na początku wyścigu, że był nieznany,a jest mocny.
Dalkubie. Sam powinieneś wiedzieć,że zawodnik, który jest w stanie dać z siebie wszystko co ma najlepszego w walce jest w bardzo wysokiej formie.Tylko,że sama forma często nie wystarcza. Majka ma ten ogranicznik,że za szybką jazdą nie przepada. Ja go nie skreślam jeżeli idzie o podium ,gdyż rzeczywiście i Kruijswijk i Valverde chyba za daleko odjechali, ale też ich dzisiejsza jazda świadczy,że nie są pewni swego. Woleli zdobyć przewagę i jej bronić niż brać udział w ofensywnej walce na ostatnich dwóch etapach/ etapu "przyjaźni" nie liczę/.
1338poniedziałek, 23, maj 2016 20:16
dalkub
Zbyszku - chyba ma 2 sekundy nad Zakarinem. Nie wiem jak ty ale miałem wrażenie, że Majka był "wyjechany" jak kończył wczorajszy etap. Moim zdaniem wyścig w kwestii miejsca pierwszego jest rozstrzygnięty. Nie wierzę że Holender który wygląda świetnie nagle straci siły. Dołożył Majce ponad minutę wczoraj a finiszował w takim tempie, że aż dziw brał
1337poniedziałek, 23, maj 2016 19:13
Zbyszek
Agnieszka Radwańska zaczęła swoje występy w tegorocznym Turnieju French Open na kortach Rolanda Garrosa od zwycięstwa z Serbką Bojaną Ivanowski w dwóch setach do 0 i do 2. Polka, która z powodu urazu barku prawej ręki nie grała w maju potraktowała mecz treningowo na zasadzie " czucia piłki". Więcej w tym było fajnej, technicznej zabawy "kota z myszką" niż poważnej gry. A nasza tenisistka została rozstawiona z numerem 2. W następnej rundzie spotka się z Francuzką Caroline Garcia, która gra bardzo nierówno i dużo lepiej poza Paryżem, potem pewno Errani , Stephens - obie do ogrania i w ćwierćfinale Rumunka Halep.Gdyby wzięła tę przeszkodę to w półfinale czekałaby pewno Muguruza i na paryskiej mączce to ona byłaby faworytką.Gdyby jednak to w finale niepokonana przez Isię Serena.
I druga informacja tym razem z wczorajszego Giro. Majka niby zyskał po etapie jazdy na czas 10,8 km cały czas pod górę, gdyż wyprzedził w klasyfikacji generalnej Amadora oraz odrobił ponad 1 minutę do Nibalego,ale stracił ponad 1,5 minuty do prowadzącego w klasyfikacji Holendra z grupy Lotto Kruijswijka, a także do wyprzedzających go Chaveza i Valverde. Na pedały prawie mu nadeptuje 6 w klasyfikacji Zakarin z Katiuszy, która ma do Rafała tylko 12 sek. straty.Szanse na podium są, nie tylko dlatego,że wyścig trwa .ale przed nami 3 górskie etapy, jutro i w piątek z końcówką pod górę i super trudny w sobotę z trzema potężnymi wzniesieniami i dużymi przewyższeniami. Liczyć się będzie siła i wytrzymałość,a te Polak ma.Zobaczymy na ile rywale dysponują jeszcze mocą,aby nie dać mu z sobą wygrać.Ja też trochę wierzę w bardzo dobre wyczucie taktyczne Majki, czego nauczył się od takiego mistrza jak Alberto Contador, którego był przez parę lat głównym pomocnikiem.
1336niedziela, 22, maj 2016 14:27
sektor212
Siatkówka Droga do Rio de Janeiro cz. 1
Batalia o awans do igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro Polscy siatkarze rozpoczęli w dniach 5-10 stycznia 2016 w Berlinie. W grupie zajęliśmy drugie miejsce po 3 meczach:
1. Polska – Serbia 3:1 (25:22, 18:25, 25:23, 25:21)
2. Polska Belgia 3:0 (25:20, 30:28, 25:19)
3. Polska – Niemcy 2:3 (25:21, 17:25, 22:25, 25:20, 10:15)
W półfinale przegraliśmy z Francją
Polska – Francja 0:3 (27:29, 30:32, 20:25)
i po zaciekłym meczu o trzecie miejsce pokonaliśmy gospodarzy Niemców
Polska - Niemcy 3:2 (20:25, 25:22, 16:25, 28:26, 16:14)
Zapewniając sobie dalsze szanse gry na olimpiadzie w Brazylii wraz zespołem Francji po przez majowo-czerwcowy turniej w Japonii. W dalszej części sezonu nasi reprezentanci walczyli w Plus Lidze, Pucharze Polski i w Pucharach Europejskich do 26 kwietnia 2016 r.
Szczęśliwie w rywalizacji o złoto i brąz cztery najlepsze Polskie kluby naszpikowane reprezentantami kraju zagrały tylko po 3 mecze i sprawa MP oraz 3 miejsca zostały szybko wyjaśnione. Następnie kadrowicze mieli zaledwie 5 dni wolnego i musieli stawić się na zgrupowaniu kadry w Spale już 2 maja 2016 r.
Tu chwilę zatrzymam się i krótko ocenie formę i postawę naszych kadrowiczów. W kwietniu ewidentnie było widać, że większość podstawowych zawodników ciągnie na oparach. Nie imponowali dynamiką czy szybkością. Ich skuteczna gra w lidze opierała się w dużej mierze na doświadczeniu i wysokich umiejętnościach technicznych. Przykładowo kiedy brakowało siły potrafili skutecznie kiwnąć bądź z plasować piłkę w ataku. Zresztą w ogóle mnie nie dziwi, że ZAKSA została MP. ZAKSA to jedyna drużyna z czołówki która nie grała w pucharach. Te kilka nierozegranych mniej meczy w tak intensywnym sezonie pozwoliło zespołowi z Kędzierzyna gładko pokonać Resovię w finale gdzie Rzeszowianie przed decydującymi meczami o złoto dodatkowo grali w dniach 16-17 kwietnia FF Ligi Mistrzów w Krakowie. Jakim prawem Kurek, Drzyzga mieli błyszczeć i ciągnąć grę w meczach z ZAKSĄ? Kiedy ich organizmy miał szansę na poprawną regenerację? Dalej Mika, Gacek z Trefla to samo. Mateusz borykający się od trzech miesięcy z kontuzją kolana jak miał skutecznie rywalizować ze Skrą w walce o brąz? Na zastrzykach i środkach przeciw bólowych? Zwracam uwagę, że z czterech wymienionych siatkarzy to trzech z podstawowej szóstki naszej kadry czyli połowa zespołu. Nowakowski cały rok leczył kontuzję placów. Mamy czwartego zawodnika z podstawowej szóstki kompletnie nie przygotowanego do gry. Owszem Piotrek jest wypoczęty, ale bez treningu. Zadajmy sobie jedno proste pytanie. Ile dni wolnych mieli pozostali reprezentanci od przygotowań i samego turnieju w Japonii? Przez te 9 miesięcy ile dni spędzili w domu z rodzinami? Ile dni mieli na regeneracje swoich organizmów od sierpnia 2015 do maja 2016? 15, 20, 25 dni? Ja dokładnej odpowiedzi nie znam. Jeżeli odpoczywali więcej niż 20-28 dni to tylko z powodu kontuzji lub drobniejszych urazów.
W wyżej opisanych okolicznościach kadra od 2 maja rozpoczęła przygotowania do nowego reprezentacyjnego sezonu 2016 gdzie mamy trzy duże imprezy:
1. Kwalifikacje olimpijskie w Japonii od 28 maja
2. Ligę światową od 17 czerwca do finału 13-17 lipca
3. Igrzyska Olimpijskie od 6 sierpnia
ROZKŁAD JAZDY WYGLĄDA NASTĘPUJĄCO:
02.05.2016 start przygotowań w Spale
15 dni treningów
17-19.05.2016 Kraków Turniej Wagnera 3 mecze
Przelot do Japonii i 7 dni treningowych
28.05 – 05.06.2016 Kwalifikacje olimpijskie odbędą się w Tokio 7 meczy (4 zespoły awansują)
28 maja Polska - Kanada godz. 8:30
29 maja Polska - Francja godz. 8:30
31 maja Polska - Japonia godz. 12:00
1 czerwca Polska - Chiny godz. 8:30
2 czerwca Polska - Wenezuela godz. 8:30
4 czerwca Polska - Iran godz. 8:30
5 czerwca Polska - Australia godz. 8:30
Powrót z Japonii i 9 dni treningowych
Terminarz I Dywizji LŚ 2016: szczęśliwie gramy wyłącznie w Europie (brak dalekich podróży)
I weekend (17-19.06.2016) 3 mecze
Przelot do Rosji
Turniej A: Australia (gospodarz), Francja, Włochy, Belgia
Turniej B: Brazylia (gospodarz), Stany Zjednoczone, Iran, Argentyna
Turniej C: Rosja (gospodarz), Serbia, Bułgaria, Polska
Powrót z Rosji 3 dni treningowe
II weekend (24-26.06.2016) 3 mecze
Turniej D: Polska (gospodarz), Francja, Argentyna, Rosja
Turniej E: Włochy (gospodarz), Stany Zjednoczone, Argentyna, Belgia
Turniej F: Serbia (gospodarz), Bułgaria, Brazylia, Iran
Przelot do Francji 3 dni treningowe
III weekend (1-3.07.2016) 3 mecze
Turniej G: Francja (gospodarz), Brazylia, Belgia, Polska
Turniej H: Stany Zjednoczone (gospodarz), Bułgaria, Australia, Rosja
Turniej I: Iran (gospodarz), Serbia, Włochy, Argentyna
Powrót z Francji 9 dni treningowych
Turniej finałowy: 13-17.07.2016 4-5 meczy
10 dni treningowych
Przelot do Brazylii 6 dni treningowych
Do pierwszego meczu na igrzyskach nasza reprezentacja będzie miała około 62 dwóch dni treningowych. W tym czasie rozegra 22-24 mecze. Doliczmy do tego przeloty plus zmiany klimatyczne i mamy pełny obraz obciążeń z którymi bedą się zmagać.
06.08.2016 Start olimpiady siatkarze
Jak w takich warunkach przygotować zespół by trafić z wysoką formą na turniej w Japonii i z optymalną na Igrzyska Olimpijskie. Jak przełamać granicę / barierę wytrzymałości organizmów zawodników by uniknąć urazów czy poważnych kontuzji podczas sezonu reprezentacyjnego? Panowie ja odpowiedzi nie znam. Ale patrząc na wszystkie w/w okoliczności to ja na medal na Igrzyska bym się nie nastawiał. Jak mamy dorównać Brazylijczykom, Włochom, Rosjanom, Amerykanom gdzie wszystkie wymienione zespoły mają dużo mniejsze przeciążenia. Ich kadrowicze będą zdecydowanie lepiej przygotowani oraz trenerzy wymienionych reprezentacji będą mieli o wiele prościej trafić z odpowiednią formą na Igrzyska. Oczywiście to tylko sport i wszystko jest możliwe dla tego liczę na łut szczęści w Rio.
Sam awans do turnieju Olimpijskiego będzie dużym osiągnięciem.
XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera miał być pierwszą odpowiedzią dla Biało-Czerwonych w jakiej dyspozycji są na początku drogi obecnego sezonu. Sztab szkoleniowy postawił na następujących zawodników:
Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz [rozgrywający]
Dawid Konarski, Bartosz Kurek [atakujący]
Rafał Buszek, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Artur Szalpuk [przyjmujący]
Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Marcin Możdżonek, Piotr Nowakowski [środkowi]
Piotr Gacek, Paweł Zatorski [libero]
Sam turniej traktuje wyłącznie towarzysko, a mecze jako sparingi. Takie przetarciu przed turnieje w Japonii. Reprezentacja Polski rozegrała trzy mecze przegrywając dwa z nich jednak z dobrymi ekipami, więc nie jest tak źle. Jeżeli w tych dniach nasza kadra była by w wysokiej formie to bym się martwił o dalszą dyspozycje w kolejnych miesiącach.
Wyniki Polski w turnieju:
Polaka – Bułgaria 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 26:24, 12:15)
Polska – Belgia 3:1 (20:25, 25:16, 25:20, 25:22)
Polska – Serbia 2:3 (25:17, 25:22, 18:25, 19:25, 11:15)
Rezultaty nie były istotne tym bardziej, że podczas trwania turnieju reprezentacja rano normalnie trenowała i realizowała przygotowany przez sztab szkoleniowy plan przygotowań. Widać to był podczas gry gdzie przyjmujący bardzo słabo czuli piłkę w przyjęciu. Ale co można wymagać kiedy rano wchodzą na siłownie, a wieczorem graj to czujka zawsze będzie słabsza. Tak więc nie dramatyzował bym jeżeli chodzi o atak, blok, czy wspomniane wcześniej przyjęcie. Ale tak jak Zgred pisał samo prowadzenie gry i jak funkcjonuje zespół trochę niepokoju wprowadza w moją świadomość. O ile atak z 6 strefy cieszył moje oko to gra samych środkowych już mniej. Trochę za mało wożenia rywali stojących w pierwszej linii. Gra większości przy rozgrywaczu jest dobra na dwa trzy sety. Zbyt często chodzili na wąskiej siatce. Jeżeli przyjęcie jest na lewą stronę to przynajmniej co trzecią akcje dobrze pójść za plecy rozgrywacza i powozić środkowego rywal. A tak przy wąskiej grze kiedy brakuje dynamiki i świeżości, skrzydłowemu ciężko przebić się na podwójnym bloku. Kiedy przyjęcie było na prawą stronę to tu praca środkowych była już lepsza. Pokazywali się do przesuniętej krótkiej rozciągając blok przeciwnika. W takich sytuacjach znakomicie graliśmy payp-em gdzie ataki 6 strefy Buszka czy Kubiaka były właściwie na pustej sieci.
Mika martwi mnie jego kolano. Nie wiem czy właściwą decyzją był jego występ w tym turnieju. Można była bardziej eksploatować Szalpuka, a jego trochę przyoszczędzić. Natomiast cieszy powrót Nowakowskiego. Obecna forma w jakiej się znajduje jest daleka od optymalnej i raczej w Japonii nie pogra za dużo. Piotrek będzie bardziej potrzebny w Rio i niech spokojnie buduje swoją dyspozycję na sierpień.
Jak to się przyjęło pierwsze koty za płoty mamy za sobą. Trenerzy i zawodnicy maja nad czym pracować by z Japonii przywieść awans na Igrzyska. Styl nie będzie dla mnie istotny.
Edit. Nasze dziennikarstwo naprawdę jest słabiutkie. Taki redaktor Damian Gołąb swój artykuł tytułuje
„Memoriał Huberta Wagnera. Polacy oblali ostatni sprawdzian”
no ręce opadają. Czy ten jegomość wie o co chodzi w sporcie? Raczej nie skoro wypisuje takie bzdury? On w Krakowie oczekiwał pięknych przekonywujących zwycięstw. Ciekawie na jakiej podstawie.
1335sobota, 21, maj 2016 23:57
Zbyszek
Sobotni wieczór boksu. Niestety polskie telewizje się nie popisały i żadna gali w Moskwie, Nowej Zelandii i z Londynu nie transmitowała.
Chronologicznie to najpierw w Auckland walczył Joseph Parker z Nowej Zelandii z Tomasem Takamą z Kamerunu o prawo bycia obowiązkowym pretendentem do walki o pas mistrza świata federacji IBF. Obecnie tytuł posiada Anglik Anthony Joshua,ale będzie w czerwcu walczył w obronie z Amerykaninem Dominikiem Breazealem.Walkę wygrał jednogłośnie na punkty Parker,ale w pierwszej rundzie był liczony po lewym sierpowym Takumy.
W Moskwie walką wieczoru miał być pojedynek Deontaya Wildera z Aleksanrem Powietkinem,ale w organizmie Rosjanina wykryto meldonium i Amerykanie zerwali kontrakt. Jeszcze jestem w szoku, gdyż nie rozumiem jak Riabiński promotor walki mógł do tego dopuścić, przecież wiadomo było,że "czystość" bokserów sprawdzi Laboratorium Olimpijskie,a ono wykryje każdą niedozwoloną substancję. Na gali w Moskwie mieliśmy polski wątek, a mianowicie z niezłym Kasztanowem walczył Tomasz Garguła. Pokonał on niespodziewanie cenionego Sołdrę i mimo 41 lat dostał walkę na poważnej gali. Jak było do przewidzenia w drugiej rundzie został znokautowany.Walką wieczoru był unifikacyjny pojedynek Denisa Lebiediewa z Victorem, Emilio Ramirezem o pasy WBA i IBF w wadze junior ciężkiej. Ramirez walczy jak znany nam Mike Mollo. Ale Lebiediew nie dał mu pohasać. Od początku walki ruszył z furią do ataku. W I rundzie mocno Ramireza osłabił, a drugiej po serii ciężkich ciosów i dwukrotnym liczeniu sędzia przerwał walkę.
W Londynie zaś jeden z moich ulubionych bokserów Anglik David Haye spotkał się w wadze ciężkiej z niepokonanym Szwajcarem Arnoldem Gjergiajem.Wcześnie na tej gali walczył 45 letni Shannon Briggs z Argentyńczykiem Zarate nokautując go w 1 rundzie po ciosie na wątrobę. Pomimo zaawansowanego wieku aspiracje Briggsa do dostania ponownie walki o tytuły są uzasadnione. Natomiast Haye w wypełnionej po brzegi hali, rozgrzanej odśpiewaniem "Boże chroń królową" miał Szwajcara w I rundzie na deskach oraz drugi raz równo z gongiem / sędzia nie liczył/, a w II rundzie zakończył pojedynek najpierw posyłając Gjergiaja prawym sierpowym na głowę na deski i lewym prostym kończąc walkę.Haye po sporej przerwie wrócił na ring w świetnej formie i mimo 35 lat pokazał,że jest najpoważniejszym kandydatem do walki o tytuły. A ma on niebagatelny argument w tej postaci,że będąc niezwykle popularnym w Anglii i mając za promotora Franka Warrena może zaproponować gaże przewyższające to co dają w Moskwie czy w Ameryce.Ale na razie tylko chyba Wilder jest "wolny", bo Fury walczy z Kliczką a Joshua ma ścieżkę wypełnioną do końca roku.
Tyle doniesień z boksu na dzień dzisiejszy.
1334sobota, 21, maj 2016 20:59
dalkub
ciekawe Zbyszku jest to że okazało się że Movistar mając dwóch kolarzy w czubie dostał dzisiaj w tyłku. Drużyna silna i nic z tego. Ja dzisiaj Majki oceniał nie będę, jestem ciekaw jutra, bo wcale nie musi być źle
1333sobota, 21, maj 2016 19:37
Zbyszek
Jesteśmy po dwóch etapach Giro wczorajszym i dzisiejszym.
W sobotę zaszło niewiele zmian.Pokaz taktycznej jazdy dali kolarze Movistaru i Astany. Ci pierwsi zdobyli dla Amadora fotel lidera,zaś Astana doprwadziłą do zmniejszenia przewagi czasowej lidera nad Nibalim.Kolarze grupy Tinkoff mający być pomocnikami Majki zagubieni i on sam walczył o jak najlepsze miejsce w Giro.
Dziś miał być etap po którym wszyscy spodziewali się rozstrzygnięcia.Miał to być pierwszy etap który najlepsi mieli pojechać , aby wygrać, a nie aby nie przegrać.Do 30 kilometra przed metą sytuacja była patowa, Kolarze głównych grup pilnowali się wzajemnie, a na czele byli kolarze, którzy uciekając z peletonu mogli nawet przodować w wyścigu.Szkoda dla Majki,że Poljański się rozchorował i nie mógł w końcówce etapu służyć mu pomocą, bowiem trudy etapu spowodowały,że ostanie 30 km kolarze pokonywali pojedynczo lub malutkimi grupkami.Jeden z komentatorów uznał,że dzisiejszy etap jest trudniejszy od tych w TdF co nie jest prawdą, gdyż tam etapy wysokogórskie kończą się podjazdem, a nie zjazdem do mety. Niestety Majka dość mocno stracił . Taka charakterystyka trasy nie bardzo mu odpowiada. On ma dużo siły i ogromną wytrzymałość,ale jeździ mało dynamicznie i takie strome wspinanie oraz mocne zjazdy wymagające dużej dynamiki nie przynoszą mu zysków. Wyniki etapu : Chavez,Krujswijk, Preidler ten sam czas, Atakuma 6 sek straty, Nibali 37 sek,Siwcow 37, Zakarin i Majka 2,29, Uran 2,50 i Valverde 3,00.
Klasyfikacja po etapach : 1.Kruijswijk -Lotto, 2.NIbali - 41 sek straty, 3.Chavez -1,32,4.Valverde 3,06, 5.Amador 3,15, 6. Majka 3,29 7.Zakarin 3,53 8. Uran 5,03.
W ostatnim tygodniu jedni walczyć będą o utrzymanie pozycji, a drudzy o odrobienie strat. Wyścig trwa.
1332piątek, 20, maj 2016 17:08
sektor212
Zgred
Więcej luzu to jest końcówka przygotowań do walki na japońskiej ziemi. Te ostatnie trzy mecze to w zasadzie sparingi. Wygranie turnieju nie był priorytetem.
Ja mecze oglądałem na dużym luzie. Dziś brak czasu. Jutro rozwinę temat i podzielę się spostrzeżeniami.
1331piątek, 20, maj 2016 11:07
Zgred Maruda
Jest jeszcze pewna wartość taka, że dwa dobre sety ( do 17 i 22) mogą świadczyć o "dołożeniu" fizyczności w ostatnim fragmencie przygotowań. Wygranie ich zdecydowanie może świadczyć o grze na świeżości zarazem z "ołowiem" w nogach, który to przełożył się na przegranie trzech ostatnich setów.
Jednak patrząc na pewne sytuacje, mam na myśli pewne wybory, choćby dotyczące rozegrania i jak funkcjonuje zespół mam oto taki dylemat, czy ten zespół "już jest rozbity"..."czy będzie to mieć miejsce za chwilę"
Odeszły z kadry bardzo ważne postacie, które swoją grą trzymały wyniki w ryzach, ale i także szatnię! Szatnie, która była scalona doświadczeniem i umiejętnościami zachowania spokoju w mądrym tego słowa znaczeniu. Bardzo to dotyczy szczególnie "jednej prawie gwiazdy" ... czy zaświeci pełnym światłem? śmiem wątpić!
Wartość sportu nie jest jedynie zarabianiem dużej kasy...istnieje wartość, którą nie przekłada się na pieniążek -taką trochę inną!
1330piątek, 20, maj 2016 08:55
Zgred Maruda
@Senator
Trochę to trudne, nawet bardziej niż trochę...
Niby to tylko "rodzinny turniej" ale cieszyć się nie ma z czego- niestety.
A już przytaczając słowa naszego kapitana:
"Michał Kubiak, kapitan reprezentacji Polski, nie krył, że porażka z Serbią 2:3 (25:17, 25:22, 18:25, 19:25, 11:15) na zakończenie XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera ma być dla Biało-Czerwonych dodatkową zachętą do pracy przed walką o igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. - Coś się zacięło - powiedział po meczu nasz skrzydłowy."
Przywołuje jeden fragment - "Coś się zacięło" !
Obyśmy nie zaczęli śmiać się przez łzy...
Oczywiście jakiś fragment czasu jeszcze pozostał, na wypracowanie
"jakiejś" formy, tylko jak doskonale to zapodał Iocosus w wymianie zdań z Sektorem - nikt nie jest w stanie zrobić trzech szczytów na równym poziomie.
Turniej w Japonii ( wchodzą trzy zespoły) powinien nam dać awans, ale co dalej?
Co z Olimpiadą?
Forma Brazylijczyków jest ukryta, a na swoich obiektach, mając niechlubne wspomnienia z krakowskiej areny - zapewne lekcję odrobią i to bardzo solidnie. Są głodni Włosi, Amerykanie i co ciekawe już odbudowani Rosjanie.Są świetnie grający Francuzi.
Bardzo się obawiam o sens grania z wyżej wymienionymi bo akurat
Oni z formą "wejdą" na 100%
Ciężkie czasy nastają na kibica siatkówki...oj ciężkie.
1329piątek, 20, maj 2016 01:57
Senator
@Zgred
Mistrzu przykładasz jakąś wagę do wyników memoriału Wagnera?
1328czwartek, 19, maj 2016 22:07
dalkub
Zbyszku - wole takie etapy które kończą się pod górę - na zjazdach można przy ryzyku dokręcić do czołówki.
Sam jestem ciekaw jak będą podjeżdżać i czy faktycznie da się Nibalego urwać na trochę.
Problemem Majki jest drużyna. Raczej mu nie pomogą i musi jechać na któregoś z liderów
1327czwartek, 19, maj 2016 19:21
Zbyszek
@Dalkub.
To oglądaj w sobotę. Eurosport pokaże prawie cały etap, transmisja od 13.00 do 17.30. Etap o ogromnej skali trudności.Sam etap ma 210 km długości co na etap wysokogórski jest zaiste piekielne, do 95 km wjeżdżają z 400 m.npm na 2240 m potem przez prawie 100 km góra dół, góra dół i ostatnie 20 km zjazd do mety.Dla takich kolarzy jak Valverde, Amador, Majka, Zorin to szansa na wyrobienie przewagi nad Nibalim, gdyż na dalszych etapach będzie szalenie trudno z nim wygrać. Jest jeszcze etap przedostatni też piekielnie trudny,ale krótki, bo 133 km i ustawiony pod "Rekina". Jeździ on bowiem jak jest w formie niezwykle dynamicznie pod górę i chyba najlepiej ze wszystkich kolarzy zjeżdża,a na tym etapie będą trzy ostre wzniesienia i trzy wariackie zjazdy.Oczywiście chciałbym ,aby w sobotę na trasie doszło do walki na noże,ale mogą też jechać zachowawczo i liczyć na jakiś łut szczęścia na ostatnich etapach.
Miała być wieczorem w sobotę nie lada atrakcja w postaci walki Wilder - Powietkin w Moskwie o MŚ federacji WBC,ale w organiźmie Rosjanina wykryto meldonium i jak donoszą amerykańskie media do walki nie dojdzie. Zostanie ona nie odłożona,ale anulowana. Na razie Rosjanie nie potwierdzają i zapowiadają oskarżenie strony amerykańskiej o bezpodstawne złamanie umowy , gdyż ich zdaniem poziom specyfiku jest 15 razy mniejszy niż wynosi norma.To meldonium to jakiś psudoproblem, gdyż jest to specyfik, nawet, nie lek, produkowany na Łotwie i ponoć nie ma zadziałania dopingującego ,gdyż wzmacnia tylko mięśnie serca i przeciwdziała ich powiększeniu przy ekstremalnym wysiłku fizycznym.Faktem jest,że jego "popularność' wśród sportowców rosyjskich była zastanawiająca.
Ale cholera wie. Wolałbym,aby walka się odbyła.
1326czwartek, 19, maj 2016 16:02
dalkub
jazda pod górę i oglądanie jak jedni jadą a drudzy stoją - to jest super sprawa. Ta czasówka pod górę też wygląda ciekawie - prawie 11 km. W weekend będzie się działo
1325środa, 18, maj 2016 17:18
Zbyszek
Minął półmetek Giro. Już częściowa selekcja się dokonała. Można powiedzieć,że w pierwszej dziesiątce jest przyszły zwycięzca klasyfikacji generalnej. Z wyścigu wycofali się zaliczani do faworytów Dumoulin oraz Landa. Na razie kolejność jest następujaca : Juncoels,Amador,Valverde, Kruijswijk,Brambila,Majka, Fugslang, Zakarin i Chavez. W dziesiątce jest po 2 kolarzy Etixx/Juncoels i Brambila/ oraz Movistar /Valverde i Amador/. Wszyscy liczący się kolarze pilnują Nibalego. Jest on w znakomitej formie, gdyż śmieje się , dowcipkuje , nie unika udzielania wywiadów, a to u niego oznacza,że ma moc. Stary,ale jary Valverde pierwszy raz w Giro, będzie musiał najpierw udowodnić Amadorowi,że to on jest faktycznym liderem grupy.Jeżeli idzie o kolarzy Etixxu to tyle ich co zdobyli do tej pory i pozycji już po sobocie nie utrzymają.Majka na razie ma do różowej koszulki 1,44 sek. straty, do Nibalego,52 sek. a do Amadora i Valverde ok.1.20 sek. Ja muszę zwrócić uwagę na Zakarina z Katiuszy, który prezentuje się jak do tej pory najlepiej z czołówki. Nad nim Majka ma 42 sek. przewagi. Gdyby w niedzielnej jeździe na czas Zakarin nie upadł 3 razy i 2 razy nie zmieniał roweru wskutek czego stracił prawie 4 minuty byłby liderem wyścigu.
Jutro etap na przetarcie, w piątek kolejna selekcja, a w sobotę królewski wybitnie górski etap. Po nim wykrystalizuje się czołówka. Majka rzeczywiście wygląda dobrze i powinien być w trójce walczących w ostatnim tygodniu o końcowy sukces.
1324wtorek, 17, maj 2016 20:14
dalkub
a nasz Majka jak na razie spokojnie obstawia Valverde i Nibalego - jedzie w czubie i ładnie. Co prawda to na razie Toskania i przyjdą Alpy, ale widać że jest dobrze przygotowany.
1323poniedziałek, 09, maj 2016 13:28
Zgred Maruda
Choć nie do końca będzie to "ani słowa o futbolu" to jednak kilka słów należą się pewnym Ludziom, którzy swoją siłą charakteru potrafią przetrwać najgorsze momenty życia sportowego.
Tu uwagę skupia osoba Marcina Wasilewskiego i nie , nie nie chodzi o tytuł Mistrza Anglii! Oczywiste gratulacje, a mówiąc szczerze nie tylko...bo ten tytuł jest ukoronowaniem drogi sportowca w sporcie.
Kiedy w 2009 roku na skutek brutalnego faulu jego końcowa część stopy wisiała jedynie na skórze, z połamaną kością udawał się do szpitala, większość specjalistow nie dawała mu szans do powrotu gry w piłkę.
Czym dla Ludzi jest sport?
Dla "Wasyla" wielką walką, ogromną nie rozumianą przez sympatyków, którzy oglądając z trybun poczynania swoich idoli nie mają pojęcia jaką walkę, wojnę wręcz trzeba stoczyć ze swoim organizmem!. Jak wielką trzeba mieć w sobie siłę aby to przejść, przetrwać decydując się na kolejne operacje, które w założeniu mogą pomóc ( chodzić), że o grze nie wspomnę.
To, że "sport jest zdrowiem"- ta złota myśl przestała obowiązywać dawno temu, a skutek niestety bywa opłakany, rujnujący życie, a w wielu przykładach rodzinę.
Tym bardziej jeśli mowa o szacunku, należy się on tym, którzy "wstają z martwych" aby Świat zadziwić.
Trzymaj się 'Wasyl"
Gratulacje Mistrzostwa Anglii - to Twój wielki powrót na piedestał sportu, charakteru i wielkiej Osobowości. Brawo!
A tak przyjęli Go Belgowie w Anderlechcie gdzie z powodzeniem grał i wygrywał Mistrzostwa
@Dalkub.
Jak tylko tę rubrykę utworzono to ja wkroczyłem z tenisem/ przez przypadek. bo wdjablili mnie niektórzy broniąc niepotrzebnej wypowiedzi Janowicza/, z kolarstwem zawodowym ,głównie TdF oraz z boksem.Siatkówke oglądam ,ale kudy mi tam do Zgreda, a już w piłce ręcznej przy Kibicu 50 to czuję się jak karzełek. Przy czym ja sporty wymienione oglądam, ale relacjonuję tylko jak Polacy uczestniczą z sukcesami lub jest to naprawdę duże wydarzenie.
I to też wtedy kiedy mam czas, gdyż jestem człowiekiem zapracowanym. Dlatego nie roszczę sobie praw do wyłączności i z chęcią poczytam co inni mają do napisania.
A Majka ma szanse odegrać naprawdę dużą rolę. Teoretycznie ma słabszych pomocników,ale dobranych starannie z pewną myślą przewodnią. Powiedzmy sobie,że Rafał nie jest kolarzem wszechstronnym. Znakomity w górach i co ważne w górach wysokich jest znacznie słabszy w szybkiej jeździe w peletonie. W TdF w którym średnie szybkości przekraczają na płaskim powyżej 48km/godz. traci kontakt z peletonem i odstaje.Więc tu dostał pomocników dobrze radzących sobie akurat w takiej jeździe. Natomiast w górach oprócz Poljańskiego może " liczyć' na kolarzy grup Astana, Movistar czy Sky, które wystawiły mocnych górali i Majka może podciągać się za nimi. Tym bardziej,że ich interesy są rozbieżne. W ubiegłorocznej Vuelcie pokazał,że umie w takich sytuacjach się znaleźć, dobrze ocenia własne siły i siły rywali i z taktyką nie jest na bakier. Zaanonsowałem więc 99 Giro z pewnym zamysłem. Bo Nibali jest mocny, ale ... .
1321piątek, 06, maj 2016 18:03
dalkub
fajnie że ktoś jeszcze lubi kolarstwo. Sam jestem ciekaw jak tam Majka i czy drużyna pomoże... bo takiego touru bez drużyny sie nie wygra
1320czwartek, 05, maj 2016 20:21
Zbyszek
Już jutro rusza 99 edycja Giro di Italia. Trasa 3883 km, 21etapów/ ostatni do Turynu/, od 6 do 29 maja, 22 ekipy,pierwsze 3 etapy w Holandii. Rozpoczyna jazda indywidualna na czas 9,8 km.
Tym razem skład ekip kolarskich na kolana nie powala. Więcej jest z najlepszych według klasyfikacji UCI nieobecnych, niż obecnych. Nie pojadą m.innymi Contador, Froome,Evans,Wiggins,Basso,bracia Schleck, Fabio Aru,Quintana czy Richie Porte.Z czołówki będą tylko Nibali i Valverde. No i po raz pierwszy w historii Polak, Rafał Majka, będzie liderem grupy klasyfikowanej w UCI World Tour. Był on 6 w Giro w 2014 roku, 7 rok później i w tym samym 2015 roku zajął 3 miejsce w Vuelcie. Pojedzie z numerem 191.
Jest zaliczany do faworytów, pomimo, że jego grupa Tinkoff / w zeszłym roku z Saxo/ wystawia słaby skład.Do pomocy w górach będzie miał tylko drugiego Polaka Poljańskiego.Reszta grupy to kolarze dobrze jeżdżący po płaskim : Włosi :weteran Tossato i Boaso,Rosjanie Brut, Pietrow i Rowny,Hiszpan Hernandez i Australijczyk Mc Carthy. Z lepszych kolarzy będzie miał głównych rywali w : grupie Agr2 La Mondiale Pozzovivo, w Astanie w Nibalim, w BMC Racing w Caruso, w Connadale w Uranie,w Giant Alpecin Dumoulinie, w Movistarze w Valverde.
Wyścig bardzo trudny. Ja chciałbym zwrócić uwagę na etapy selekcyjne :
6 w dniu 12.05. Brute-Rocaraso 165 km,
8 -14.05.- Foligno-Arezzco 169 km,
10 - 17.05. Campi Bisercino-Sestola 216 km,
13 - 20.05 - Palmovano-Cividale 161km.
16 - 24.05.Bresanone-Audale 133 km,
19 - 27.05 - Pinerolo-Risoul 161 km.
Natomiast w moim przekonaniu rozstrzygające znaczenie będą miały 3 etapy ; jeden to przedpołudniowa jazda na czas w dniu 24.05 na trasie tylko 10,8 km , ale za to cały czas pod górę o nachyleniu stoku ok.6 % oraz dwa etapy górskie o charakterystyce takiej jak etapy alpejskie z TdF czyli etap 14 21.05 z Alpago do Coravazy 210 km i przedostatni w dniu 28.05. z Guillestre do Santa Anna di Vinadio 134km.Na tych etapach kolarzom żadni pomagierzy nie pomogą. Będą musieli liczyć tylko na swoje siły.
Majka ciężko trenował i ma świadomość jaka szansa się przed nim otworzyła. No to do zobaczenia na trasie .
1319poniedziałek, 25, kwiecień 2016 19:50
sektor212
iocosus
Trafnie opisałeś poprzedni sezon który szczęśliwie kadra zakończyła w Berlinie. Poruszyliśmy kilka zagadnień przez co jeszcze lepiej poznaliśmy i zrozumieliśmy zagadnienie. I to jest cenne. Oczywiście nie ma co wałkować w nieskończoność tej sprawy. Mnie również bardzo interesuje jak sztab szkoleniowy poradzi sobie z planem przygotowań do sezonu olimpijskiego.
W najbliższych dniach odniosę się do przygotowań i podzielę się z wami swoim punktem widzenia.
1318poniedziałek, 25, kwiecień 2016 11:26
iocosus
Zagadnienie jest ciekawe, zgoda że „racja” któregoś z nas jest nieistotna, najlepiej żeby była teraz w tym sezonie przy Antidze przed i w trakcie Olimpiady. O tym możemy wspólnie rozważać, to mnie jako kibica nurtuje.
Sektor: „kadra B zrobiła by lepszy wynik?” – nie, decydując się na kadrę B jasne by było że w jakiejś mierze Mistrzostwa Europy odpuszczam i pewnie że Antiga zebrałby za to cięgi. Dla mnie by było to jednak ustalenie priorytetów, celów nadrzędnych i tu europejski czempionat moim zdaniem był dużo mniej istotny od Pucharu Świata w Japonii a następnie od eliminacji berlińskich.
„to jest błąd który został rozgrzeszony, usprawiedliwiony” – również zgoda, tyle tylko że możemy tak stwierdzić tylko dlatego że w Berlinie urwaliśmy się ze stryczka, a co by było gdybyśmy tam wyeksploatowani odpadli. Niewiele brakowało! Wówczas „błąd” a tak wtedy gremialnie by go uznano kosztowałby stracony olimpijski sezon, a dla Antigi konsekwencją najprawdopodobniej byłaby utrata posady. Rozgrzeszenia by nie było. Mając trzy docelowe imprezy w sezonie: Liga Światowa, Puchar Świata, Mistrzostwa Europy i jeszcze czwartą na dodatek czyli eliminacje olimpijskie w Berlinie Antiga ryzykował że ci sami siatkarze to pociągną, udźwigną w formie takiej żeby wtopy nie było.
Jeśli można pozwolę sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie skierowane do Zgreda: „Czy po tak dobrym turnieju w Japonii mógłbyś stanąć przed nimi i prosto w oczy powiedzieć zawodnikom "Słuchajcie musicie odpocząć po wyczerpującym sezonie. Nie dacie rady więc na ME pojedzie kadra B"” – otóż, dlaczego „po turnieju” miałby o tym decydować i w takiej formie? Według mnie gradacja celów winna nastąpić przed sezonem, w założeniu jedni przygotowują się przez Ligę Światową do Pucharu Świata i jak to zrealizują to w reprezentacji kończą sezon w glorii i chwale a jeżeli nie to czeka ich jeszcze „poprawka” na przełomie roku. A drudzy w tym samym gronie stanowiącym bezpośrednie zaplecze tych najlepszych, skupiają się na Igrzyskach Europejskich i Mistrzostwach Europy to są dla nich dwie imprezy nadrzędne. Wszystko ustalone "z góry", przed sezonem reprezentacyjnym. Rozporządzanie siłami wydawałoby się rozsądniejsze niż to miało miejsce.
Dziś możemy powiedzieć że „wszystko dobrze się skończyło” czyli w Berlinie katastrofy jednak nie doświadczyliśmy, czyli błąd jest rozgrzeszony, ale ta ubiegłoroczna sytuacja mnie zastanawia w teraźniejszej perspektywie. Mamy eliminacje do Rio na przełomie maja i czerwca, zlekceważyć ich nie wolno, czyli formę na ten turniej trzeba będzie przygotować, następnie jest komercyjna Liga Światowa zapewne lepiej płatna dla siatkarzy niż Mistrzostwa Europy na dodatek z turniejem finałowym w Krakowie. Zatem będą tacy którzy stwierdzą że jako gospodarz nie wypada dać plamy, gratyfikacje finansowe będą godne, czyli to już druga impreza na której trzeba będzie się wykazać, a po nich jest jeszcze (nie dopouszczam myśli, że może być inaczej) trzecia imprezka, czyli Olimpiada. W trzy miesiące mamy trzy eventy na trzech różnych kontynentach w Azji, Europie i w Ameryce Południowej. Łapiemy wszystkie trzy sroki za jeden ogon? Według mnie ‘komercyjną’ imprezkę czyli Ligę Światową trzeba ewidentnie podporządkować przygotowaniom do Rio, czyli wynikami tam osiąganymi kompletnie się nie przejmować, jeżeli w Krakowie doznamy dotkliwych porażek jako kibic będę miał to w tylnej części ciała, jeżeli tylko Antiga szczyty formy przygotuje na początek czerwca i pomiedzy 5 a 21 sierpnia.
1317poniedziałek, 25, kwiecień 2016 08:12
sektor212
Zgred
Tu nie jest tak istotne kto ma rację a kto nie. Ja do tematu podchodzę bardziej od strony ludzkiej niż sportowej. Wiesz bardzo dobrze jak ciężko trenerowi stworzyć zgrany zespół i zbudować odpowiedni klimat w szatni. Atmosferę zaufania wiary w trenera i jego treningi. Zepsuć to wszystko można w mgnieniu oka. Przecież jak często piszemy taki cytat.
"Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że o pieniądze"
I być może tak było. Antiga wiedział, że ani z kadrą A czy B na ME nie osiągnie dobrego rezultatu. Medalu nie ugra. Znał wartość i formę poszczególnych zawodników. Powtarzam to co napisałem do iocosusa
"Co by nie zrobił to i tak został by skrytykowany"
Sytuację miał lekko patową. Decyzja zapewne też nie była łatwa z której musiał wytłumaczyć się w PZPS.
Biorąc pod uwagę powyższe i wcześniej napisane okoliczności zapytam ponownie.
Co ty byś zrobił na jego miejscu?
Czy po tak dobry turnieju w Japonii mógłbyś stanąć przed nimi i prosto w oczy powiedzieć zawodniką
"Słuchajcie musicie odpocząć po wyczerpujący sezonie. Nie dacie rady więc na ME pojedzie kadra B"
Ja na ich miejscu poczuł bym się jak bym z otwartej w mordę dostał. W myślach pewnie by mi się kłębiły słowa "Zapie.....lam cały rok a on mi mówi nie POJEDZIESZ! To ja rodzinę widzę 3 miesiąc w roku a on ględzi, że słaby jestem i nie pojadę ME? Co za kut..." i tak dalej.
W pierwszej chwili uraził by ich dumę sportową. Później dotarło by do nich, że również stracą finansowo. Czy ty będąc takim Kurkiem, czy Kubiakiem był byś szczęśliwy z takiego obrotu sprawy?
I teraz wyobraź sobie kolejne zgrupowanie i atmosferę panującą na nim. Śmiem wątpić czy wszyscy by się stawili na powołania otrzymane od Francuza. Część by się wypiela.
Łatwo napisać, że Antiga popełnił błąd. A może nie do końca.
1316poniedziałek, 25, kwiecień 2016 07:23
sektor212
iocosus
Głównie chodziło mi o lata 50 czy 60. Ja klucze od drzwi już musiałem nosić. Ale na poważnie to masz rację może trochę idealizuje. Tylko tamto pokolenia nie pękało. Umiało się postawić. Z tuzami potrafiło się bić jak równy z równym. Na świecie w latach 70 i 80 nasz sport się liczył nie byliśmy chłopcami do bicia. Obecnie łatwiej dostać się do finałów ME czy Świata. A i tak z grupy nie potrafimy wyjść. Dla mnie powojenne pokolenie było inne bardziej charakterne, twardsze a że balowali to chyba jak każdy.
Dziś różnicę w szkoleniu widać gołym okiem. W PRL za młodego to ty musiałeś udowodnić trenerowi, że jesteś dobry. Dziś trener musi udowadniać młodym adeptom, że w ogóle warto trenować.
Wracając do obecnych czasów masz racje Antiga popełnił błąd. Tylko to jest błąd który został rozgrzeszony, usprawiedliwiony czy jak by to nie nazwać. Kibice, media i działacze zrozumieli, że sezon był trudny i nie dało rady. Francuz chłopakom dał dodatkowo zarobić za rok wyrzeczeń i wszyscy byli zadowoleni. A tak na marginesie uważasz, że kadra B zrobiła by lepszy wynik? Nie wydaje mi się. Wyobraź sobie jakie były by pretensje, że olaliśmy ME wysyłając zmieników. Jak nie kijem to pałką. Co by nie zrobił to i tak został by skrytykowany. A tak przynajmniej w kadrze utrzymał atmosferę jedności i lojalności.
1315sobota, 23, kwiecień 2016 21:37
Zgred Maruda
Drodzy Panowie
Przeczytałem dwa wspaniałe teksty, każdy coś wnosił istotnego, w każdym wpisie zawarty był sens, kiedy się to rozbiera ( proszę mi wierzyć) - komu rację przyznać! Z kim się zgodzić?
No STOJĘ w pozycji, na podkulonych kolanach ( coście zrobili)..
Sektorze Drogi zadałeś niewątpliwą prawdę, tą z szatni, tą z grania
chyba doskonale wiemy czym skutkują pewne sprawy i tu zgoda Pełna! Jeżeli chcesz dopytać?
Niestety! Także kiedyś nastąpiła taka sytuacja, która -do końca śni mi się po nocach i wierz mi moja małżonka wiedząc o wszystkim ( to moje) w piękny sposób wyprowadziła mnie z traumy.
Dlatego czytając Twoje słowa - zapisuję się do takiego Klubu.
Lubie To
"Żeby tak ładnie nie było" - a więc
Jeśli chodzi o "BŁĄD" to niestety nastąpił -
Nie przygotujesz tylu "strzałów" formy... pisaliśmy o tym - w historii chyba istnieją te zapisy. Kłuciłem się wtedy bardzo mocno, wytykając ten BŁĄD
1314piątek, 22, kwiecień 2016 01:11
iocosus
Obawiam się że nieco idealizujemy czasy naszego dzieciństwa bądź dorastania. 1978 – mundial w Argentynie, kasa, misiu kasa, dewiza z lat 90’ ale już wtedy obowiązywała , a Wójt może dobrze kojarzył przykład Roberta Gadochy z 1974. Piłkarski poker to rzeczywistość lat 80’. O tym jak Górnik Zabrze przegrał finał Pucharu Zdobywców Pucharów przez zakupy piłkarzy z żonami w Wiedniu w dniu meczu do dziś się rozpisują. Ciuchy i towary z zachodu okazały się ważniejsze od meczu życia? Brutalna proza PRL-u. Odnośnie siatki to Wagner zarzucał Gościniakowi że wybrał saksy sportowe w USA zamiast przygotowań do olimpiady w Montrealu. Dla mnie dziś kuriozalne zarzuty, ale najlepszy rozgrywający świata z 74’ z kadry wypadł, a w 1976 roku miał 32 lata, Guma mistrzostwo świata zdobywał mając 36 prawie 37 wiosen.
O „sportowym trybie życia” szczególnie piłkarzy z lat 70’, 80’, 90’ to lepiej nie pisać i nie stawiać tego jako przykładu dla młodych. Mówi się jacy to kiedyś byli „charakterni” bo przychodził taki na bani na trening lub mecz i bramki strzelał, ot gieroj!
W 1972 roku na Olimpiadzie w Monachium był piłkarz który odmówił Górskiemu wyjścia na boisko, bo się obraził że ten nie wystawił go w pierwszej jedenastce. Ot, ówczesny reprezentant.
Pieniądz rządził światem kiedyś, rządzi i teraz, Sektor naszego pokolenia bym w takiej aureoli nie stawiał, we mnie jest raczej poczucie, że wychowując się w PRL-owskich realiach zostaliśmy zainfekowani ‘homo sovieticus’, jedni bardziej, inni mniej. Biorę tego wirusa na siebie bo już jeden kumpel prawie się na mnie śmiertelnie obraził że coś takiego naszemu pokoleniu przypisuję.
Wracjąc do obecnych czasów, to Sektorze być może masz rację, ale gdyby tak było to Antiga jednak moim zdaniem i tak popełnił błąd. Ja go lubię i cenię, a błędów ten nie popełnia co nic nie robi. W 2015 roku i tak mieliśmy dwie kadry, jedna z Ligi Światowej i Pucharu Świata równocześnie kwalifikacji olimpijskich, a druga z Igrzysk Europejskich. Z tej drugiej do tej pierwszej na turniej w Japonii załapali się Konarski z Szalpukiem. Według mnie ponieważ pierwsza kadra i tak się przygotowywała na dwa szczyty formy (Liga Światowa i Puchar) to na Mistrzostwa Europy z góry powinno paść założenie że pojedzie reprezentacja z Igrzysk Europejskich. To by było przejrzyste, jasne. Tym bardziej że trzeba było uwzględnić możliwość budowania kolejnego szczytu formy tych najlepszych na styczniowy turniej w Berlinie. Sądzę że Antiga jednak nastawił się na sukces w Japonii a po nim z marszu na entuzjaźmie że zakończy sezon reprezentacyjny Mistrzostwami Europy. Tak się nie stało i była czkawka i styczniowa berlińska nerwówka.
1313czwartek, 21, kwiecień 2016 17:15
sektor212
Zgredzie
Co do "pokoju z kolegą" wspólne wspieranie spawa oczywista jeden gra drugi w kwadracie i nawzajem się dopingują. Tylko mi chodziło o to, że tego twojego kolegi nie ma wcale. Ty jesteś na ME a on w kraju przed telewizorem. To jest znacząca różnica.
„Przywołując z pamięci szatnie, wrażenia, serdeczności i uciechy, ale też zwykłe bitki słowne i także napier....nki ręczne- tak! działo się...” i ja taką szatnie pamiętam gdzie nie raz trener musiał wkraczać i uspokoić nasze gorące głowy. Taki był popęd do wygrywanie.
Ale wróćmy do głównego wątku.
Nie odbieram twoich słów jako atak, absolutnie tak nie myślę. Dyskusja z tobą to dla mnie przyjemność. Twój ostatni wpis świadczy żeś osoba prawa i honorowa. Nie wiem ile lat nas dzieli ale domniemywam, że wychowywałeś się w czasach kiedy klucz od drzwi wejściowych chowano pod wycieraczką i nie było obawy, że ci kwadrat zrobią. To był okres gdzie pieniądze nie dzielił ludzi jak obecnie. To było super pokolenie. Ja urodziłem się i dorastałem w starym ustroju, a żyć na własną rękę zaczynałem w nowym. Na własnej skórze odczułem jak nasz sport przechodził przemiany i z przykrością stwierdzam, że zmierza trochę w złym kierunku. Dziś trudno znaleźć idola dla którego odwiedzał byś hale czy stadiony w Warszawie. Dziś nie ma przywiązania do barw klubowych czy ich szanowania. Obecnie wejdź do szatni seniora czy juniora a zobaczysz dresy koszulki meczowe rzucone na podłogę i zawodników chodzący po nich. Niekiedy nogi wycierają w stroje. U nas w klubie było to nie do przyjęcia. Z miejsca strój meczowy dostał byś do prania. Myślisz, że w kadrze jest inaczej. Że ten Orzeł nasze godło narodowe na piersi ma dla nich takie samo znaczenie jak dla mnie czy dla ciebie? Oczywiście na początku tak czy w czasie prezentacji składów nawet dumnie będą go całować przed kamerą. I to wszystko. Może cię zdziwię ale oni więcej rozmawiają o samochodach niż o zbliżającym się meczu. Trochę się rozpisuje by nakreślić podejście obecnych sportowców (nie wszystkich ale jednak większości) do klubu czy kadry. Naszym Polskim piekiełkiem jest to że sukces idzie w parze z dużą kasą. A to zwiastuje rychły koniec. Wydawało by się, że kadrowicze to już ludzie w jakimś stopniu majętni, że nie będą rzucać się na wszystko co się świeci. To przypomnę ci tylko kilka faktów. Piłka nożna kadra MŚ 2002 Korea-Japonia. Przed finałami już w Korei doszło do podziału. Starszyzna zażądała większy procent wpływów z reklam. Młodzi się nie zgodzili i powstały podziały. Jerzy Engel nie zapanował nad sytuacja klimat się posypał. Nie było jedności. Piłka ręczna to dopiero był numer. Kadrę w reklamach reprezentował trener Bogdan Wenta umawiając się z zawodnikami, że jesteśmy jedną drużyną i kasą z reklam podzielimy równo. Równo okazało się gówno trener apanaże zawinął dla siebie zawodnicy odmówili gry pod jego wodzą i zgrany kolektyw rozsypał na jakiś czas. O fryzjerze czy innych gagatkach nie będę się rozpisywał. Siatkówkę uważałem za najczyściejszą z gier zespołowych. No to w pierw w młodzieżowych MP obejrzałem kilka ciekawych myków, a po bardzo udanych dla nas ostatnich MŚ same najwyższe władze PZPS pokazały prawdziwe oblicze pazerności. Pamiętaj że przykład zawsze idzie z góry. Zobacz co się dzieje w organizacjach typu MKOL, FIFA, UEFA korupcja goni korupcje. W zawodowym boksie to samo. Patrząc wyłącznie na PZPS to nasi kadrowicze mieli by mieć wyrzuty sumienia, że będąc w nie najwyższej formie (być nie mogli) przytulili apanaże za ME? No proszę cię nie bądźmy naiwni. I masz odpowiedz dlaczego Antiga w brew zdrowemu rozsądkowi zabrał tych samych ludzi na ME?
Swoje przypuszczenia napisałem. Choć 100% pewności nie mam. Jeżeli tak podeszli do sprawy jak myślę to jedno należy im przyznać. SĄ ZGRANĄ JEDNĄ DRUŻYNĄ. Skoro nic z szatni nie wypłynęło.
A my kibice no cóż. Ile to razy ja czy ty obejrzałeś ustawionych meczy? Pewnie więcej niż nam się wydaje. Zawsze jesteśmy na końcu tego łańcucha pokarmowego. Stąd nie dziw się, że tak mało kibiców chodzi oglądać wydarzenia sportowe na żywo.
Ty, ja czy wielu innych mamy swoją tożsamość. Nie jesteśmy zepsuci, wypaczeni tak jak obecny sport. Mamy swoją godność, honor przywiązanie do jednego klubu. Nie jesteśmy chorągiewkami. I z tego możemy być dumni. A że czasem jesteśmy robieni w balona cóż samo życie.
1312czwartek, 21, kwiecień 2016 10:10
Zgred Maruda
Sektorze
Dobrze, że wystukałeś te słowa, nawet bardzo dobrze.
Co do "pokoju z kolegą" - moim skromnym zdaniem racji nie masz, całkowitej racji... Z częścią mogę się zgodzić, ale ten , który gra i ma pewny plac powinien wspierać swojego kolegę, który stoi w kwadracie dla rezerwowych. A z kolei ten stojący w "przeklętym" kwadracie musi! powinien wspierać swojego kolegę, który w tej chwili gra.
Zastanawiając się bardzo poważnie nad Twoimi słowami, przywołując z pamięci szatnie, wrażenia, serdeczności i uciechy, ale też zwykłe bitki słowne i także napier....nki ręczne- tak! działo się...
Grałeś więc wiesz...
W moim przypadku kiedy drzwi szatni zostawały otwierane dodam tylko klamką od wewnątrz ...wszystkie sprawy zostawały tam w tych czterech ścianach, między nami.
"I teraz pytam miałbyś tyle odwagi doprowadzić do takiej sytuacji będąc na miejscu trenera?
Oczywiście możesz mi odpowiedzieć kuźwa przecież to kadra! Liczy się wynik, a nie kto z kim będzie dzielił pokój. Teoretycznie miałbyś racje."
Odpowiem Ci bardziej mocno - tak to jest KURWA Kadra, to co gra jest istotne dla milionów Ludzi, Ludzi, którzy w najpiękniejszej wierze zapełniają całkowicie hale płacąc za to swoimi pieniążkami!
A "gwiazdy" parkietu według Ciebie muszą dostać ochronną kołderkę ze strony sztaby trenerskiego, ci którym pieniążek zbierany z parkietu można pomnożyć przez...X ( dopisz wartość)
"Więc sztab szkoleniowy podjął decyzję na pewno ze starszyzną, że razem wygrywamy to razem również przegrywamy i dzielimy niepowodzenia. "
Nie no wszystko pięknie, tylko z takim podejściem szanse na sukces są znikome. Wiesz dlaczego?
Ponieważ każda porażka będzie "omówiona" ze starszyzną pod katem dzielenia niepowodzeń...
I teraz Każda następna porażka - będzie omawiana także w tym jak mniemam szacownym gronie...bo!
"Polacy Nic się Nie Stało"....
Sektorze nie odbieraj moich słów jako atak, absolutnie tak nie jest!
Ja jedynie nie rozumiem, nie umiem sobie ułożyć myśli, która byla widoczna w poczynaniach naszego trenera Antigi.
Skoro Ty i Iocosus i jak sądzę wielu Polaków miało dylemat w związku z jego decyzjami -to musi być "TO COŚ" na rzeczy
1311środa, 20, kwiecień 2016 20:35
sektor212
Zgredzie
Dziś napisałem "Antiga powinien dać odpocząć podstawowej szóstce".
Pisząc powyższe zdanie wystukałem je na klawiaturze nie mając przekonania te słowa. Po prostu nie chciałem specjalnie powracać do zakurzonych spraw. Jednak w później popłynąłem i odkopałem stare śmieci więc dokończę temat.
Generalnie ja również nie lubię nikomu zaglądać w portfel więc temat kasy zastawmy bo bardziej chodziło mi o sam klimat. Co do ME serce chciało lecz głowa podpowiadała co innego - medalu nie będzie.
Dobrze wiesz o co chodzi w szatni jak działa grupa itd.
Teraz wyobraź sobie, że twojego kolegę z pokoju gdzie od roku razem dzielicie swoje troski życiowe nagle trener go skreśla i zabiera kogoś innego wypoczętego. Powiedzmy wymieni tak 4-6 zawodników i drużyna od zaplecza się sypie - nie ma spoiwa tylko pretensje, niezadowolenie - psychologia zachowania grupy.
I teraz pytam miałbyś tyle odwagi doprowadzić do takiej sytuacji będąc na miejscu trenera?
Oczywiście możesz mi odpowiedzieć kuźwa przecież to kadra! Liczy się wynik, a nie kto z kim będzie dzielił pokój. Teoretycznie miałbyś racje.
Jednak ja uważam, że reprezentacja by się posypała jeszcze bardziej. Siadło by wzajemne zaufanie i parcie na sukces. Więc sztab szkoleniowy podjął decyzję na pewno ze starszyzną, że razem wygrywamy to razem również przegrywamy i dzielimy niepowodzenia. Tak to widzę. Inne kwestie co nie były obojętne pomińmy.
1310środa, 20, kwiecień 2016 17:29
Zgred Maruda
Sektorze
Dobra - OK - teraz uważaj
Ale moment ( zostawiając pieniążki w tle) to co się zdarzyło?
"Tak to raczej wyglądało. Niestety obecne pokolenie sportowców jest jak na mój gust trochę za zachłanne."
" Status reprezentanta pozostał nikt się nie wyłamał i łatwiej będzie o kolejny wyższy kontrakt po sezonie."
"- wiem , że rozumiemy Status reprezentanta pozostał nikt się nie wyłamał i łatwiej będzie o kolejny wyższy kontrakt po sezonie. Nikt nie stracił poza kibicami którzy wybrali się osobiście dopingować naszych."
... hmm tam się nie wyłamią , Nikt nie stracił po za kibicami, ciekawe? po za Kibicami również - ciekawe?
No cóż - bardzo to dziwne w tych czasach - nawet byciem oddanym...
ze już o Kibicu nawet nie wspomnę ...
Ja tylko cytatami naciskam na Naszą Polską Mądrość....
Jeżeli Antiga zanotuje " minus"...w drodze do Rio...? To co się stanie?
Przebudowa Reprezentacji jest wielkim wyzwaniem, jeśli "ktoś" - czytaj trener Kadry weżmie to w swoje dłonie - to "OBY"
I żeby jasne było - ja w swoim myśleniu nie przekreślam " Cuda uniesienia" -tych co na lekkości zagrali... wolę zostać jednak przy tych, którzy - grali.
Zobaczymy jak pójdzie Japonia, ale na tą chwilę - wielkiej gwieiżdzie Naszej Reprezentacji - Bartoszowi Kurkowi ...?
Pewnie ładne to nie jest, ale....są dwie sprawy!
Albo jesteś Dobry -szacunek , albo "pieniążek"...
"Nikt nie stracił poza kibicami którzy wybrali się osobiście dopingować naszych. Tak to raczej wyglądało."
Pisałem już,że grupa Tinkoff była starannie dobrana,ale tak trochę idealistycznie, gdyż okazało się,że nie są w stanie regulować tempa peletonu, a kiedy Poljański się rozchorował i utracił formę to Majka został w górach sam.Na dzisiejszym etapie zyskał do Nibalego ,ale stracił do pozostałych go wyprzedzającyh i został wyprzedzony przez Zakarina, o którym pisałem na początku wyścigu, że był nieznany,a jest mocny.
Dalkubie. Sam powinieneś wiedzieć,że zawodnik, który jest w stanie dać z siebie wszystko co ma najlepszego w walce jest w bardzo wysokiej formie.Tylko,że sama forma często nie wystarcza. Majka ma ten ogranicznik,że za szybką jazdą nie przepada. Ja go nie skreślam jeżeli idzie o podium ,gdyż rzeczywiście i Kruijswijk i Valverde chyba za daleko odjechali, ale też ich dzisiejsza jazda świadczy,że nie są pewni swego. Woleli zdobyć przewagę i jej bronić niż brać udział w ofensywnej walce na ostatnich dwóch etapach/ etapu "przyjaźni" nie liczę/.
I druga informacja tym razem z wczorajszego Giro. Majka niby zyskał po etapie jazdy na czas 10,8 km cały czas pod górę, gdyż wyprzedził w klasyfikacji generalnej Amadora oraz odrobił ponad 1 minutę do Nibalego,ale stracił ponad 1,5 minuty do prowadzącego w klasyfikacji Holendra z grupy Lotto Kruijswijka, a także do wyprzedzających go Chaveza i Valverde. Na pedały prawie mu nadeptuje 6 w klasyfikacji Zakarin z Katiuszy, która ma do Rafała tylko 12 sek. straty.Szanse na podium są, nie tylko dlatego,że wyścig trwa
Batalia o awans do igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro Polscy siatkarze rozpoczęli w dniach 5-10 stycznia 2016 w Berlinie. W grupie zajęliśmy drugie miejsce po 3 meczach:
1. Polska – Serbia 3:1 (25:22, 18:25, 25:23, 25:21)
2. Polska Belgia 3:0 (25:20, 30:28, 25:19)
3. Polska – Niemcy 2:3 (25:21, 17:25, 22:25, 25:20, 10:15)
W półfinale przegraliśmy z Francją
Polska – Francja 0:3 (27:29, 30:32, 20:25)
i po zaciekłym meczu o trzecie miejsce pokonaliśmy gospodarzy Niemców
Polska - Niemcy 3:2 (20:25, 25:22, 16:25, 28:26, 16:14)
Zapewniając sobie dalsze szanse gry na olimpiadzie w Brazylii wraz zespołem Francji po przez majowo-czerwcowy turniej w Japonii. W dalszej części sezonu nasi reprezentanci walczyli w Plus Lidze, Pucharze Polski i w Pucharach Europejskich do 26 kwietnia 2016 r.
Szczęśliwie w rywalizacji o złoto i brąz cztery najlepsze Polskie kluby naszpikowane reprezentantami kraju zagrały tylko po 3 mecze i sprawa MP oraz 3 miejsca zostały szybko wyjaśnione. Następnie kadrowicze mieli zaledwie 5 dni wolnego i musieli stawić się na zgrupowaniu kadry w Spale już 2 maja 2016 r.
Tu chwilę zatrzymam się i krótko ocenie formę i postawę naszych kadrowiczów. W kwietniu ewidentnie było widać, że większość podstawowych zawodników ciągnie na oparach. Nie imponowali dynamiką czy szybkością. Ich skuteczna gra w lidze opierała się w dużej mierze na doświadczeniu i wysokich umiejętnościach technicznych. Przykładowo kiedy brakowało siły potrafili skutecznie kiwnąć bądź z plasować piłkę w ataku. Zresztą w ogóle mnie nie dziwi, że ZAKSA została MP. ZAKSA to jedyna drużyna z czołówki która nie grała w pucharach. Te kilka nierozegranych mniej meczy w tak intensywnym sezonie pozwoliło zespołowi z Kędzierzyna gładko pokonać Resovię w finale gdzie Rzeszowianie przed decydującymi meczami o złoto dodatkowo grali w dniach 16-17 kwietnia FF Ligi Mistrzów w Krakowie. Jakim prawem Kurek, Drzyzga mieli błyszczeć i ciągnąć grę w meczach z ZAKSĄ? Kiedy ich organizmy miał szansę na poprawną regenerację? Dalej Mika, Gacek z Trefla to samo. Mateusz borykający się od trzech miesięcy z kontuzją kolana jak miał skutecznie rywalizować ze Skrą w walce o brąz? Na zastrzykach i środkach przeciw bólowych? Zwracam uwagę, że z czterech wymienionych siatkarzy to trzech z podstawowej szóstki naszej kadry czyli połowa zespołu. Nowakowski cały rok leczył kontuzję placów. Mamy czwartego zawodnika z podstawowej szóstki kompletnie nie przygotowanego do gry. Owszem Piotrek jest wypoczęty, ale bez treningu. Zadajmy sobie jedno proste pytanie. Ile dni wolnych mieli pozostali reprezentanci od przygotowań i samego turnieju w Japonii? Przez te 9 miesięcy ile dni spędzili w domu z rodzinami? Ile dni mieli na regeneracje swoich organizmów od sierpnia 2015 do maja 2016? 15, 20, 25 dni? Ja dokładnej odpowiedzi nie znam. Jeżeli odpoczywali więcej niż 20-28 dni to tylko z powodu kontuzji lub drobniejszych urazów.
W wyżej opisanych okolicznościach kadra od 2 maja rozpoczęła przygotowania do nowego reprezentacyjnego sezonu 2016 gdzie mamy trzy duże imprezy:
1. Kwalifikacje olimpijskie w Japonii od 28 maja
2. Ligę światową od 17 czerwca do finału 13-17 lipca
3. Igrzyska Olimpijskie od 6 sierpnia
ROZKŁAD JAZDY WYGLĄDA NASTĘPUJĄCO:
02.05.2016 start przygotowań w Spale
15 dni treningów
17-19.05.2016 Kraków Turniej Wagnera 3 mecze
Przelot do Japonii i 7 dni treningowych
28.05 – 05.06.2016 Kwalifikacje olimpijskie odbędą się w Tokio 7 meczy (4 zespoły awansują)
28 maja Polska - Kanada godz. 8:30
29 maja Polska - Francja godz. 8:30
31 maja Polska - Japonia godz. 12:00
1 czerwca Polska - Chiny godz. 8:30
2 czerwca Polska - Wenezuela godz. 8:30
4 czerwca Polska - Iran godz. 8:30
5 czerwca Polska - Australia godz. 8:30
Powrót z Japonii i 9 dni treningowych
Terminarz I Dywizji LŚ 2016: szczęśliwie gramy wyłącznie w Europie (brak dalekich podróży)
I weekend (17-19.06.2016) 3 mecze
Przelot do Rosji
Turniej A: Australia (gospodarz), Francja, Włochy, Belgia
Turniej B: Brazylia (gospodarz), Stany Zjednoczone, Iran, Argentyna
Turniej C: Rosja (gospodarz), Serbia, Bułgaria, Polska
Powrót z Rosji 3 dni treningowe
II weekend (24-26.06.2016) 3 mecze
Turniej D: Polska (gospodarz), Francja, Argentyna, Rosja
Turniej E: Włochy (gospodarz), Stany Zjednoczone, Argentyna, Belgia
Turniej F: Serbia (gospodarz), Bułgaria, Brazylia, Iran
Przelot do Francji 3 dni treningowe
III weekend (1-3.07.2016) 3 mecze
Turniej G: Francja (gospodarz), Brazylia, Belgia, Polska
Turniej H: Stany Zjednoczone (gospodarz), Bułgaria, Australia, Rosja
Turniej I: Iran (gospodarz), Serbia, Włochy, Argentyna
Powrót z Francji 9 dni treningowych
Turniej finałowy: 13-17.07.2016 4-5 meczy
10 dni treningowych
Przelot do Brazylii 6 dni treningowych
Do pierwszego meczu na igrzyskach nasza reprezentacja będzie miała około 62 dwóch dni treningowych. W tym czasie rozegra 22-24 mecze. Doliczmy do tego przeloty plus zmiany klimatyczne i mamy pełny obraz obciążeń z którymi bedą się zmagać.
06.08.2016 Start olimpiady siatkarze
Jak w takich warunkach przygotować zespół by trafić z wysoką formą na turniej w Japonii i z optymalną na Igrzyska Olimpijskie. Jak przełamać granicę / barierę wytrzymałości organizmów zawodników by uniknąć urazów czy poważnych kontuzji podczas sezonu reprezentacyjnego? Panowie ja odpowiedzi nie znam. Ale patrząc na wszystkie w/w okoliczności to ja na medal na Igrzyska bym się nie nastawiał. Jak mamy dorównać Brazylijczykom, Włochom, Rosjanom, Amerykanom gdzie wszystkie wymienione zespoły mają dużo mniejsze przeciążenia. Ich kadrowicze będą zdecydowanie lepiej przygotowani oraz trenerzy wymienionych reprezentacji będą mieli o wiele prościej trafić z odpowiednią formą na Igrzyska. Oczywiście to tylko sport i wszystko jest możliwe dla tego liczę na łut szczęści w Rio.
Sam awans do turnieju Olimpijskiego będzie dużym osiągnięciem.
XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera miał być pierwszą odpowiedzią dla Biało-Czerwonych w jakiej dyspozycji są na początku drogi obecnego sezonu. Sztab szkoleniowy postawił na następujących zawodników:
Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz [rozgrywający]
Dawid Konarski, Bartosz Kurek [atakujący]
Rafał Buszek, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Artur Szalpuk [przyjmujący]
Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Marcin Możdżonek, Piotr Nowakowski [środkowi]
Piotr Gacek, Paweł Zatorski [libero]
Sam turniej traktuje wyłącznie towarzysko, a mecze jako sparingi. Takie przetarciu przed turnieje w Japonii. Reprezentacja Polski rozegrała trzy mecze przegrywając dwa z nich jednak z dobrymi ekipami, więc nie jest tak źle. Jeżeli w tych dniach nasza kadra była by w wysokiej formie to bym się martwił o dalszą dyspozycje w kolejnych miesiącach.
Wyniki Polski w turnieju:
Polaka – Bułgaria 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 26:24, 12:15)
Polska – Belgia 3:1 (20:25, 25:16, 25:20, 25:22)
Polska – Serbia 2:3 (25:17, 25:22, 18:25, 19:25, 11:15)
Rezultaty nie były istotne tym bardziej, że podczas trwania turnieju reprezentacja rano normalnie trenowała i realizowała przygotowany przez sztab szkoleniowy plan przygotowań. Widać to był podczas gry gdzie przyjmujący bardzo słabo czuli piłkę w przyjęciu. Ale co można wymagać kiedy rano wchodzą na siłownie, a wieczorem graj to czujka zawsze będzie słabsza. Tak więc nie dramatyzował bym jeżeli chodzi o atak, blok, czy wspomniane wcześniej przyjęcie. Ale tak jak Zgred pisał samo prowadzenie gry i jak funkcjonuje zespół trochę niepokoju wprowadza w moją świadomość. O ile atak z 6 strefy cieszył moje oko to gra samych środkowych już mniej. Trochę za mało wożenia rywali stojących w pierwszej linii. Gra większości przy rozgrywaczu jest dobra na dwa trzy sety. Zbyt często chodzili na wąskiej siatce. Jeżeli przyjęcie jest na lewą stronę to przynajmniej co trzecią akcje dobrze pójść za plecy rozgrywacza i powozić środkowego rywal. A tak przy wąskiej grze kiedy brakuje dynamiki i świeżości, skrzydłowemu ciężko przebić się na podwójnym bloku. Kiedy przyjęcie było na prawą stronę to tu praca środkowych była już lepsza. Pokazywali się do przesuniętej krótkiej rozciągając blok przeciwnika. W takich sytuacjach znakomicie graliśmy payp-em gdzie ataki 6 strefy Buszka czy Kubiaka były właściwie na pustej sieci.
Mika martwi mnie jego kolano. Nie wiem czy właściwą decyzją był jego występ w tym turnieju. Można była bardziej eksploatować Szalpuka, a jego trochę przyoszczędzić. Natomiast cieszy powrót Nowakowskiego. Obecna forma w jakiej się znajduje jest daleka od optymalnej i raczej w Japonii nie pogra za dużo. Piotrek będzie bardziej potrzebny w Rio i niech spokojnie buduje swoją dyspozycję na sierpień.
Jak to się przyjęło pierwsze koty za płoty mamy za sobą. Trenerzy i zawodnicy maja nad czym pracować by z Japonii przywieść awans na Igrzyska. Styl nie będzie dla mnie istotny.
Edit. Nasze dziennikarstwo naprawdę jest słabiutkie. Taki redaktor Damian Gołąb swój artykuł tytułuje
„Memoriał Huberta Wagnera. Polacy oblali ostatni sprawdzian”
no ręce opadają. Czy ten jegomość wie o co chodzi w sporcie? Raczej nie skoro wypisuje takie bzdury? On w Krakowie oczekiwał pięknych przekonywujących zwycięstw. Ciekawie na jakiej podstawie.
Chronologicznie to najpierw w Auckland walczył Joseph Parker z Nowej Zelandii z Tomasem Takamą z Kamerunu o prawo bycia obowiązkowym pretendentem do walki o pas mistrza świata federacji IBF. Obecnie tytuł posiada Anglik Anthony Joshua,ale będzie w czerwcu walczył w obronie z Amerykaninem Dominikiem Breazealem.Walkę wygrał jednogłośnie na punkty Parker,ale w pierwszej rundzie był liczony po lewym sierpowym Takumy.
W Moskwie walką wieczoru miał być pojedynek Deontaya Wildera z Aleksanrem Powietkinem,ale w organizmie Rosjanina wykryto meldonium i Amerykanie zerwali kontrakt. Jeszcze jestem w szoku, gdyż nie rozumiem jak Riabiński promotor walki mógł do tego dopuścić, przecież wiadomo było,że "czystość" bokserów sprawdzi Laboratorium Olimpijskie,a ono wykryje każdą niedozwoloną substancję. Na gali w Moskwie mieliśmy polski wątek, a mianowicie z niezłym Kasztanowem walczył Tomasz Garguła. Pokonał on niespodziewanie cenionego Sołdrę i mimo 41 lat dostał walkę na poważnej gali. Jak było do przewidzenia w drugiej rundzie został znokautowany.Walką wieczoru był unifikacyjny pojedynek Denisa Lebiediewa z Victorem, Emilio Ramirezem o pasy WBA i IBF w wadze junior ciężkiej. Ramirez walczy jak znany nam Mike Mollo. Ale Lebiediew nie dał mu pohasać. Od początku walki ruszył z furią do ataku. W I rundzie mocno Ramireza osłabił, a drugiej po serii ciężkich ciosów i dwukrotnym liczeniu sędzia przerwał walkę.
W Londynie zaś jeden z moich ulubionych bokserów Anglik David Haye spotkał się w wadze ciężkiej z niepokonanym Szwajcarem Arnoldem Gjergiajem.Wcześnie na tej gali walczył 45 letni Shannon Briggs z Argentyńczykiem Zarate nokautując go w 1 rundzie po ciosie na wątrobę. Pomimo zaawansowanego wieku aspiracje Briggsa do dostania ponownie walki o tytuły są uzasadnione. Natomiast Haye w wypełnionej po brzegi hali, rozgrzanej odśpiewaniem "Boże chroń królową" miał Szwajcara w I rundzie na deskach oraz drugi raz równo z gongiem / sędzia nie liczył/, a w II rundzie zakończył pojedynek najpierw posyłając Gjergiaja prawym sierpowym na głowę na deski i lewym prostym kończąc walkę.Haye po sporej przerwie wrócił na ring w świetnej formie i mimo 35 lat pokazał,że jest najpoważniejszym kandydatem do walki o tytuły. A ma on niebagatelny argument w tej postaci,że będąc niezwykle popularnym w Anglii i mając za promotora Franka Warrena może zaproponować gaże przewyższające to co dają w Moskwie czy w Ameryce.Ale na razie tylko chyba Wilder jest "wolny", bo Fury walczy z Kliczką a Joshua ma ścieżkę wypełnioną do końca roku.
Tyle doniesień z boksu na dzień dzisiejszy.
W sobotę zaszło niewiele zmian.Pokaz taktycznej jazdy dali kolarze Movistaru i Astany. Ci pierwsi zdobyli dla Amadora fotel lidera,zaś Astana doprwadziłą do zmniejszenia przewagi czasowej lidera nad Nibalim.Kolarze grupy Tinkoff mający być pomocnikami Majki zagubieni i on sam walczył o jak najlepsze miejsce w Giro.
Dziś miał być etap po którym wszyscy spodziewali się rozstrzygnięcia.Miał to być pierwszy etap który najlepsi mieli pojechać , aby wygrać, a nie aby nie przegrać.Do 30 kilometra przed metą sytuacja była patowa, Kolarze głównych grup pilnowali się wzajemnie, a na czele byli kolarze, którzy uciekając z peletonu mogli nawet przodować w wyścigu.Szkoda dla Majki,że Poljański się rozchorował i nie mógł w końcówce etapu służyć mu pomocą, bowiem trudy etapu spowodowały,że ostanie 30 km kolarze pokonywali pojedynczo lub malutkimi grupkami.Jeden z komentatorów uznał,że dzisiejszy etap jest trudniejszy od tych w TdF co nie jest prawdą, gdyż tam etapy wysokogórskie kończą się podjazdem, a nie zjazdem do mety. Niestety Majka dość mocno stracił . Taka charakterystyka trasy nie bardzo mu odpowiada. On ma dużo siły i ogromną wytrzymałość,ale jeździ mało dynamicznie i takie strome wspinanie oraz mocne zjazdy wymagające dużej dynamiki nie przynoszą mu zysków. Wyniki etapu : Chavez,Krujswijk, Preidler ten sam czas, Atakuma 6 sek straty, Nibali 37 sek,Siwcow 37, Zakarin i Majka 2,29, Uran 2,50 i Valverde 3,00.
Klasyfikacja po etapach : 1.Kruijswijk -Lotto, 2.NIbali - 41 sek straty, 3.Chavez -1,32,4.Valverde 3,06, 5.Amador 3,15, 6. Majka 3,29 7.Zakarin 3,53 8. Uran 5,03.
W ostatnim tygodniu jedni walczyć będą o utrzymanie pozycji, a drudzy o odrobienie strat. Wyścig trwa.
Więcej luzu to jest końcówka przygotowań do walki na japońskiej ziemi. Te ostatnie trzy mecze to w zasadzie sparingi. Wygranie turnieju nie był priorytetem.
Ja mecze oglądałem na dużym luzie. Dziś brak czasu. Jutro rozwinę temat i podzielę się spostrzeżeniami.
Jednak patrząc na pewne sytuacje, mam na myśli pewne wybory, choćby dotyczące rozegrania i jak funkcjonuje zespół mam oto taki dylemat, czy ten zespół "już jest rozbity"..."czy będzie to mieć miejsce za chwilę"
Odeszły z kadry bardzo ważne postacie, które swoją grą trzymały wyniki w ryzach, ale i także szatnię! Szatnie, która była scalona doświadczeniem i umiejętnościami zachowania spokoju w mądrym tego słowa znaczeniu. Bardzo to dotyczy szczególnie "jednej prawie gwiazdy" ... czy zaświeci pełnym światłem? śmiem wątpić!
Wartość sportu nie jest jedynie zarabianiem dużej kasy...istnieje wartość, którą nie przekłada się na pieniążek -taką trochę inną!
Trochę to trudne, nawet bardziej niż trochę...
Niby to tylko "rodzinny turniej" ale cieszyć się nie ma z czego- niestety.
A już przytaczając słowa naszego kapitana:
"Michał Kubiak, kapitan reprezentacji Polski, nie krył, że porażka z Serbią 2:3 (25:17, 25:22, 18:25, 19:25, 11:15) na zakończenie XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera ma być dla Biało-Czerwonych dodatkową zachętą do pracy przed walką o igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. - Coś się zacięło - powiedział po meczu nasz skrzydłowy."
Przywołuje jeden fragment - "Coś się zacięło" !
Obyśmy nie zaczęli śmiać się przez łzy...
Oczywiście jakiś fragment czasu jeszcze pozostał, na wypracowanie
"jakiejś" formy, tylko jak doskonale to zapodał Iocosus w wymianie zdań z Sektorem - nikt nie jest w stanie zrobić trzech szczytów na równym poziomie.
Turniej w Japonii ( wchodzą trzy zespoły) powinien nam dać awans, ale co dalej?
Co z Olimpiadą?
Forma Brazylijczyków jest ukryta, a na swoich obiektach, mając niechlubne wspomnienia z krakowskiej areny - zapewne lekcję odrobią i to bardzo solidnie. Są głodni Włosi, Amerykanie i co ciekawe już odbudowani Rosjanie.Są świetnie grający Francuzi.
Bardzo się obawiam o sens grania z wyżej wymienionymi bo akurat
Oni z formą "wejdą" na 100%
Ciężkie czasy nastają na kibica siatkówki...oj ciężkie.
Mistrzu przykładasz jakąś wagę do wyników memoriału Wagnera?
Sam jestem ciekaw jak będą podjeżdżać i czy faktycznie da się Nibalego urwać na trochę.
Problemem Majki jest drużyna. Raczej mu nie pomogą i musi jechać na któregoś z liderów
To oglądaj w sobotę. Eurosport pokaże prawie cały etap, transmisja od 13.00 do 17.30. Etap o ogromnej skali trudności.Sam etap ma 210 km długości co na etap wysokogórski jest zaiste piekielne, do 95 km wjeżdżają z 400 m.npm na 2240 m potem przez prawie 100 km góra dół, góra dół i ostatnie 20 km zjazd do mety.Dla takich kolarzy jak Valverde, Amador, Majka, Zorin to szansa na wyrobienie przewagi nad Nibalim, gdyż na dalszych etapach będzie szalenie trudno z nim wygrać. Jest jeszcze etap przedostatni też piekielnie trudny,ale krótki, bo 133 km i ustawiony pod "Rekina". Jeździ on bowiem jak jest w formie niezwykle dynamicznie pod górę i chyba najlepiej ze wszystkich kolarzy zjeżdża,a na tym etapie będą trzy ostre wzniesienia i trzy wariackie zjazdy.Oczywiście chciałbym ,aby w sobotę na trasie doszło do walki na noże,ale mogą też jechać zachowawczo i liczyć na jakiś łut szczęścia na ostatnich etapach.
Miała być wieczorem w sobotę nie lada atrakcja w postaci walki Wilder - Powietkin w Moskwie o MŚ federacji WBC,ale w organiźmie Rosjanina wykryto meldonium i jak donoszą amerykańskie media do walki nie dojdzie. Zostanie ona nie odłożona,ale anulowana. Na razie Rosjanie nie potwierdzają i zapowiadają oskarżenie strony amerykańskiej o bezpodstawne złamanie umowy , gdyż ich zdaniem poziom specyfiku jest 15 razy mniejszy niż wynosi norma.To meldonium to jakiś psudoproblem, gdyż jest to specyfik, nawet, nie lek, produkowany na Łotwie i ponoć nie ma zadziałania dopingującego ,gdyż wzmacnia tylko mięśnie serca i przeciwdziała ich powiększeniu przy ekstremalnym wysiłku fizycznym.Faktem jest,że jego "popularność' wśród sportowców rosyjskich była zastanawiająca.
Ale cholera wie. Wolałbym,aby walka się odbyła.
Jutro etap na przetarcie, w piątek kolejna selekcja, a w sobotę królewski wybitnie górski etap. Po nim wykrystalizuje się czołówka. Majka rzeczywiście wygląda dobrze i powinien być w trójce walczących w ostatnim tygodniu o końcowy sukces.
Tu uwagę skupia osoba Marcina Wasilewskiego i nie , nie nie chodzi o tytuł Mistrza Anglii! Oczywiste gratulacje, a mówiąc szczerze nie tylko...bo ten tytuł jest ukoronowaniem drogi sportowca w sporcie.
Kiedy w 2009 roku na skutek brutalnego faulu jego końcowa część stopy wisiała jedynie na skórze, z połamaną kością udawał się do szpitala, większość specjalistow nie dawała mu szans do powrotu gry w piłkę.
Czym dla Ludzi jest sport?
Dla "Wasyla" wielką walką, ogromną nie rozumianą przez sympatyków, którzy oglądając z trybun poczynania swoich idoli nie mają pojęcia jaką walkę, wojnę wręcz trzeba stoczyć ze swoim organizmem!. Jak wielką trzeba mieć w sobie siłę aby to przejść, przetrwać decydując się na kolejne operacje, które w założeniu mogą pomóc ( chodzić), że o grze nie wspomnę.
To, że "sport jest zdrowiem"- ta złota myśl przestała obowiązywać dawno temu, a skutek niestety bywa opłakany, rujnujący życie, a w wielu przykładach rodzinę.
Tym bardziej jeśli mowa o szacunku, należy się on tym, którzy "wstają z martwych" aby Świat zadziwić.
Trzymaj się 'Wasyl"
Gratulacje Mistrzostwa Anglii - to Twój wielki powrót na piedestał sportu, charakteru i wielkiej Osobowości. Brawo!
A tak przyjęli Go Belgowie w Anderlechcie gdzie z powodzeniem grał i wygrywał Mistrzostwa
http://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/600060/wspanialy-gest-anderlechtu-wobec-marcina-wasilewskiego-wideo
Jak tylko tę rubrykę utworzono to ja wkroczyłem z tenisem/ przez przypadek. bo wdjablili mnie niektórzy broniąc niepotrzebnej wypowiedzi Janowicza/, z kolarstwem zawodowym ,głównie TdF oraz z boksem.Siatkówke oglądam ,ale kudy mi tam do Zgreda, a już w piłce ręcznej przy Kibicu 50 to czuję się jak karzełek. Przy czym ja sporty wymienione oglądam, ale relacjonuję tylko jak Polacy uczestniczą z sukcesami lub jest to naprawdę duże wydarzenie.
I to też wtedy kiedy mam czas, gdyż jestem człowiekiem zapracowanym. Dlatego nie roszczę sobie praw do wyłączności i z chęcią poczytam co inni mają do napisania.
A Majka ma szanse odegrać naprawdę dużą rolę. Teoretycznie ma słabszych pomocników,ale dobranych starannie z pewną myślą przewodnią. Powiedzmy sobie,że Rafał nie jest kolarzem wszechstronnym. Znakomity w górach i co ważne w górach wysokich jest znacznie słabszy w szybkiej jeździe w peletonie. W TdF w którym średnie szybkości przekraczają na płaskim powyżej 48km/godz. traci kontakt z peletonem i odstaje.Więc tu dostał pomocników dobrze radzących sobie akurat w takiej jeździe. Natomiast w górach oprócz Poljańskiego może " liczyć' na kolarzy grup Astana, Movistar czy Sky, które wystawiły mocnych górali i Majka może podciągać się za nimi. Tym bardziej,że ich interesy są rozbieżne. W ubiegłorocznej Vuelcie pokazał,że umie w takich sytuacjach się znaleźć, dobrze ocenia własne siły i siły rywali i z taktyką nie jest na bakier. Zaanonsowałem więc 99 Giro z pewnym zamysłem. Bo Nibali jest mocny, ale ... .
Tym razem skład ekip kolarskich na kolana nie powala. Więcej jest z najlepszych według klasyfikacji UCI nieobecnych, niż obecnych. Nie pojadą m.innymi Contador, Froome,Evans,Wiggins,Basso,bracia Schleck, Fabio Aru,Quintana czy Richie Porte.Z czołówki będą tylko Nibali i Valverde. No i po raz pierwszy w historii Polak, Rafał Majka, będzie liderem grupy klasyfikowanej w UCI World Tour. Był on 6 w Giro w 2014 roku, 7 rok później i w tym samym 2015 roku zajął 3 miejsce w Vuelcie. Pojedzie z numerem 191.
Jest zaliczany do faworytów, pomimo, że jego grupa Tinkoff / w zeszłym roku z Saxo/ wystawia słaby skład.Do pomocy w górach będzie miał tylko drugiego Polaka Poljańskiego.Reszta grupy to kolarze dobrze jeżdżący po płaskim : Włosi :weteran Tossato i Boaso,Rosjanie Brut, Pietrow i Rowny,Hiszpan Hernandez i Australijczyk Mc Carthy. Z lepszych kolarzy będzie miał głównych rywali w : grupie Agr2 La Mondiale Pozzovivo, w Astanie w Nibalim, w BMC Racing w Caruso, w Connadale w Uranie,w Giant Alpecin Dumoulinie, w Movistarze w Valverde.
Wyścig bardzo trudny. Ja chciałbym zwrócić uwagę na etapy selekcyjne :
6 w dniu 12.05. Brute-Rocaraso 165 km,
8 -14.05.- Foligno-Arezzco 169 km,
10 - 17.05. Campi Bisercino-Sestola 216 km,
13 - 20.05 - Palmovano-Cividale 161km.
16 - 24.05.Bresanone-Audale 133 km,
19 - 27.05 - Pinerolo-Risoul 161 km.
Natomiast w moim przekonaniu rozstrzygające znaczenie będą miały 3 etapy ; jeden to przedpołudniowa jazda na czas w dniu 24.05 na trasie tylko 10,8 km , ale za to cały czas pod górę o nachyleniu stoku ok.6 % oraz dwa etapy górskie o charakterystyce takiej jak etapy alpejskie z TdF czyli etap 14 21.05 z Alpago do Coravazy 210 km i przedostatni w dniu 28.05. z Guillestre do Santa Anna di Vinadio 134km.Na tych etapach kolarzom żadni pomagierzy nie pomogą. Będą musieli liczyć tylko na swoje siły.
Majka ciężko trenował i ma świadomość jaka szansa się przed nim otworzyła. No to do zobaczenia na trasie
Trafnie opisałeś poprzedni sezon który szczęśliwie kadra zakończyła w Berlinie. Poruszyliśmy kilka zagadnień przez co jeszcze lepiej poznaliśmy i zrozumieliśmy zagadnienie. I to jest cenne. Oczywiście nie ma co wałkować w nieskończoność tej sprawy. Mnie również bardzo interesuje jak sztab szkoleniowy poradzi sobie z planem przygotowań do sezonu olimpijskiego.
W najbliższych dniach odniosę się do przygotowań i podzielę się z wami swoim punktem widzenia.
Sektor: „kadra B zrobiła by lepszy wynik?” – nie, decydując się na kadrę B jasne by było że w jakiejś mierze Mistrzostwa Europy odpuszczam i pewnie że Antiga zebrałby za to cięgi. Dla mnie by było to jednak ustalenie priorytetów, celów nadrzędnych i tu europejski czempionat moim zdaniem był dużo mniej istotny od Pucharu Świata w Japonii a następnie od eliminacji berlińskich.
„to jest błąd który został rozgrzeszony, usprawiedliwiony” – również zgoda, tyle tylko że możemy tak stwierdzić tylko dlatego że w Berlinie urwaliśmy się ze stryczka, a co by było gdybyśmy tam wyeksploatowani odpadli. Niewiele brakowało! Wówczas „błąd” a tak wtedy gremialnie by go uznano kosztowałby stracony olimpijski sezon, a dla Antigi konsekwencją najprawdopodobniej byłaby utrata posady. Rozgrzeszenia by nie było. Mając trzy docelowe imprezy w sezonie: Liga Światowa, Puchar Świata, Mistrzostwa Europy i jeszcze czwartą na dodatek czyli eliminacje olimpijskie w Berlinie Antiga ryzykował że ci sami siatkarze to pociągną, udźwigną w formie takiej żeby wtopy nie było.
Jeśli można pozwolę sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie skierowane do Zgreda: „Czy po tak dobrym turnieju w Japonii mógłbyś stanąć przed nimi i prosto w oczy powiedzieć zawodnikom "Słuchajcie musicie odpocząć po wyczerpującym sezonie. Nie dacie rady więc na ME pojedzie kadra B"” – otóż, dlaczego „po turnieju” miałby o tym decydować i w takiej formie? Według mnie gradacja celów winna nastąpić przed sezonem, w założeniu jedni przygotowują się przez Ligę Światową do Pucharu Świata i jak to zrealizują to w reprezentacji kończą sezon w glorii i chwale a jeżeli nie to czeka ich jeszcze „poprawka” na przełomie roku. A drudzy w tym samym gronie stanowiącym bezpośrednie zaplecze tych najlepszych, skupiają się na Igrzyskach Europejskich i Mistrzostwach Europy to są dla nich dwie imprezy nadrzędne. Wszystko ustalone "z góry", przed sezonem reprezentacyjnym. Rozporządzanie siłami wydawałoby się rozsądniejsze niż to miało miejsce.
Dziś możemy powiedzieć że „wszystko dobrze się skończyło” czyli w Berlinie katastrofy jednak nie doświadczyliśmy, czyli błąd jest rozgrzeszony, ale ta ubiegłoroczna sytuacja mnie zastanawia w teraźniejszej perspektywie. Mamy eliminacje do Rio na przełomie maja i czerwca, zlekceważyć ich nie wolno, czyli formę na ten turniej trzeba będzie przygotować, następnie jest komercyjna Liga Światowa zapewne lepiej płatna dla siatkarzy niż Mistrzostwa Europy na dodatek z turniejem finałowym w Krakowie. Zatem będą tacy którzy stwierdzą że jako gospodarz nie wypada dać plamy, gratyfikacje finansowe będą godne, czyli to już druga impreza na której trzeba będzie się wykazać, a po nich jest jeszcze (nie dopouszczam myśli, że może być inaczej) trzecia imprezka, czyli Olimpiada. W trzy miesiące mamy trzy eventy na trzech różnych kontynentach w Azji, Europie i w Ameryce Południowej. Łapiemy wszystkie trzy sroki za jeden ogon? Według mnie ‘komercyjną’ imprezkę czyli Ligę Światową trzeba ewidentnie podporządkować przygotowaniom do Rio, czyli wynikami tam osiąganymi kompletnie się nie przejmować, jeżeli w Krakowie doznamy dotkliwych porażek jako kibic będę miał to w tylnej części ciała, jeżeli tylko Antiga szczyty formy przygotuje na początek czerwca i pomiedzy 5 a 21 sierpnia.
Tu nie jest tak istotne kto ma rację a kto nie. Ja do tematu podchodzę bardziej od strony ludzkiej niż sportowej. Wiesz bardzo dobrze jak ciężko trenerowi stworzyć zgrany zespół i zbudować odpowiedni klimat w szatni. Atmosferę zaufania wiary w trenera i jego treningi. Zepsuć to wszystko można w mgnieniu oka. Przecież jak często piszemy taki cytat.
"Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że o pieniądze"
I być może tak było. Antiga wiedział, że ani z kadrą A czy B na ME nie osiągnie dobrego rezultatu. Medalu nie ugra. Znał wartość i formę poszczególnych zawodników. Powtarzam to co napisałem do iocosusa
"Co by nie zrobił to i tak został by skrytykowany"
Sytuację miał lekko patową. Decyzja zapewne też nie była łatwa z której musiał wytłumaczyć się w PZPS.
Biorąc pod uwagę powyższe i wcześniej napisane okoliczności zapytam ponownie.
Co ty byś zrobił na jego miejscu?
Czy po tak dobry turnieju w Japonii mógłbyś stanąć przed nimi i prosto w oczy powiedzieć zawodniką
"Słuchajcie musicie odpocząć po wyczerpujący sezonie. Nie dacie rady więc na ME pojedzie kadra B"
Ja na ich miejscu poczuł bym się jak bym z otwartej w mordę dostał. W myślach pewnie by mi się kłębiły słowa "Zapie.....lam cały rok a on mi mówi nie POJEDZIESZ! To ja rodzinę widzę 3 miesiąc w roku a on ględzi, że słaby jestem i nie pojadę ME? Co za kut..." i tak dalej.
W pierwszej chwili uraził by ich dumę sportową. Później dotarło by do nich, że również stracą finansowo. Czy ty będąc takim Kurkiem, czy Kubiakiem był byś szczęśliwy z takiego obrotu sprawy?
I teraz wyobraź sobie kolejne zgrupowanie i atmosferę panującą na nim. Śmiem wątpić czy wszyscy by się stawili na powołania otrzymane od Francuza. Część by się wypiela.
Łatwo napisać, że Antiga popełnił błąd. A może nie do końca.
Głównie chodziło mi o lata 50 czy 60. Ja klucze od drzwi już musiałem nosić. Ale na poważnie to masz rację może trochę idealizuje. Tylko tamto pokolenia nie pękało. Umiało się postawić. Z tuzami potrafiło się bić jak równy z równym. Na świecie w latach 70 i 80 nasz sport się liczył nie byliśmy chłopcami do bicia. Obecnie łatwiej dostać się do finałów ME czy Świata. A i tak z grupy nie potrafimy wyjść. Dla mnie powojenne pokolenie było inne bardziej charakterne, twardsze a że balowali to chyba jak każdy.
Dziś różnicę w szkoleniu widać gołym okiem. W PRL za młodego to ty musiałeś udowodnić trenerowi, że jesteś dobry. Dziś trener musi udowadniać młodym adeptom, że w ogóle warto trenować.
Wracając do obecnych czasów masz racje Antiga popełnił błąd. Tylko to jest błąd który został rozgrzeszony, usprawiedliwiony czy jak by to nie nazwać. Kibice, media i działacze zrozumieli, że sezon był trudny i nie dało rady. Francuz chłopakom dał dodatkowo zarobić za rok wyrzeczeń i wszyscy byli zadowoleni. A tak na marginesie uważasz, że kadra B zrobiła by lepszy wynik? Nie wydaje mi się. Wyobraź sobie jakie były by pretensje, że olaliśmy ME wysyłając zmieników. Jak nie kijem to pałką. Co by nie zrobił to i tak został by skrytykowany. A tak przynajmniej w kadrze utrzymał atmosferę jedności i lojalności.
Przeczytałem dwa wspaniałe teksty, każdy coś wnosił istotnego, w każdym wpisie zawarty był sens, kiedy się to rozbiera ( proszę mi wierzyć) - komu rację przyznać! Z kim się zgodzić?
No STOJĘ w pozycji, na podkulonych kolanach ( coście zrobili)..
Sektorze Drogi zadałeś niewątpliwą prawdę, tą z szatni, tą z grania
chyba doskonale wiemy czym skutkują pewne sprawy i tu zgoda Pełna! Jeżeli chcesz dopytać?
Niestety! Także kiedyś nastąpiła taka sytuacja, która -do końca śni mi się po nocach i wierz mi moja małżonka wiedząc o wszystkim ( to moje) w piękny sposób wyprowadziła mnie z traumy.
Dlatego czytając Twoje słowa - zapisuję się do takiego Klubu.
Lubie To
"Żeby tak ładnie nie było" - a więc
Jeśli chodzi o "BŁĄD" to niestety nastąpił -
Nie przygotujesz tylu "strzałów" formy... pisaliśmy o tym - w historii chyba istnieją te zapisy. Kłuciłem się wtedy bardzo mocno, wytykając ten BŁĄD
O „sportowym trybie życia” szczególnie piłkarzy z lat 70’, 80’, 90’ to lepiej nie pisać i nie stawiać tego jako przykładu dla młodych. Mówi się jacy to kiedyś byli „charakterni” bo przychodził taki na bani na trening lub mecz i bramki strzelał, ot gieroj!
W 1972 roku na Olimpiadzie w Monachium był piłkarz który odmówił Górskiemu wyjścia na boisko, bo się obraził że ten nie wystawił go w pierwszej jedenastce. Ot, ówczesny reprezentant.
Pieniądz rządził światem kiedyś, rządzi i teraz, Sektor naszego pokolenia bym w takiej aureoli nie stawiał, we mnie jest raczej poczucie, że wychowując się w PRL-owskich realiach zostaliśmy zainfekowani ‘homo sovieticus’, jedni bardziej, inni mniej. Biorę tego wirusa na siebie bo już jeden kumpel prawie się na mnie śmiertelnie obraził że coś takiego naszemu pokoleniu przypisuję.
Wracjąc do obecnych czasów, to Sektorze być może masz rację, ale gdyby tak było to Antiga jednak moim zdaniem i tak popełnił błąd. Ja go lubię i cenię, a błędów ten nie popełnia co nic nie robi. W 2015 roku i tak mieliśmy dwie kadry, jedna z Ligi Światowej i Pucharu Świata równocześnie kwalifikacji olimpijskich, a druga z Igrzysk Europejskich. Z tej drugiej do tej pierwszej na turniej w Japonii załapali się Konarski z Szalpukiem. Według mnie ponieważ pierwsza kadra i tak się przygotowywała na dwa szczyty formy (Liga Światowa i Puchar) to na Mistrzostwa Europy z góry powinno paść założenie że pojedzie reprezentacja z Igrzysk Europejskich. To by było przejrzyste, jasne. Tym bardziej że trzeba było uwzględnić możliwość budowania kolejnego szczytu formy tych najlepszych na styczniowy turniej w Berlinie. Sądzę że Antiga jednak nastawił się na sukces w Japonii a po nim z marszu na entuzjaźmie że zakończy sezon reprezentacyjny Mistrzostwami Europy. Tak się nie stało i była czkawka i styczniowa berlińska nerwówka.
Co do "pokoju z kolegą" wspólne wspieranie spawa oczywista jeden gra drugi w kwadracie i nawzajem się dopingują. Tylko mi chodziło o to, że tego twojego kolegi nie ma wcale. Ty jesteś na ME a on w kraju przed telewizorem. To jest znacząca różnica.
„Przywołując z pamięci szatnie, wrażenia, serdeczności i uciechy, ale też zwykłe bitki słowne i także napier....nki ręczne- tak! działo się...” i ja taką szatnie pamiętam gdzie nie raz trener musiał wkraczać i uspokoić nasze gorące głowy. Taki był popęd do wygrywanie.
Ale wróćmy do głównego wątku.
Nie odbieram twoich słów jako atak, absolutnie tak nie myślę. Dyskusja z tobą to dla mnie przyjemność. Twój ostatni wpis świadczy żeś osoba prawa i honorowa. Nie wiem ile lat nas dzieli ale domniemywam, że wychowywałeś się w czasach kiedy klucz od drzwi wejściowych chowano pod wycieraczką i nie było obawy, że ci kwadrat zrobią. To był okres gdzie pieniądze nie dzielił ludzi jak obecnie. To było super pokolenie. Ja urodziłem się i dorastałem w starym ustroju, a żyć na własną rękę zaczynałem w nowym. Na własnej skórze odczułem jak nasz sport przechodził przemiany i z przykrością stwierdzam, że zmierza trochę w złym kierunku. Dziś trudno znaleźć idola dla którego odwiedzał byś hale czy stadiony w Warszawie. Dziś nie ma przywiązania do barw klubowych czy ich szanowania. Obecnie wejdź do szatni seniora czy juniora a zobaczysz dresy koszulki meczowe rzucone na podłogę i zawodników chodzący po nich. Niekiedy nogi wycierają w stroje. U nas w klubie było to nie do przyjęcia. Z miejsca strój meczowy dostał byś do prania. Myślisz, że w kadrze jest inaczej. Że ten Orzeł nasze godło narodowe na piersi ma dla nich takie samo znaczenie jak dla mnie czy dla ciebie? Oczywiście na początku tak czy w czasie prezentacji składów nawet dumnie będą go całować przed kamerą. I to wszystko. Może cię zdziwię ale oni więcej rozmawiają o samochodach niż o zbliżającym się meczu. Trochę się rozpisuje by nakreślić podejście obecnych sportowców (nie wszystkich ale jednak większości) do klubu czy kadry. Naszym Polskim piekiełkiem jest to że sukces idzie w parze z dużą kasą. A to zwiastuje rychły koniec. Wydawało by się, że kadrowicze to już ludzie w jakimś stopniu majętni, że nie będą rzucać się na wszystko co się świeci. To przypomnę ci tylko kilka faktów. Piłka nożna kadra MŚ 2002 Korea-Japonia. Przed finałami już w Korei doszło do podziału. Starszyzna zażądała większy procent wpływów z reklam. Młodzi się nie zgodzili i powstały podziały. Jerzy Engel nie zapanował nad sytuacja klimat się posypał. Nie było jedności. Piłka ręczna to dopiero był numer. Kadrę w reklamach reprezentował trener Bogdan Wenta umawiając się z zawodnikami, że jesteśmy jedną drużyną i kasą z reklam podzielimy równo. Równo okazało się gówno trener apanaże zawinął dla siebie zawodnicy odmówili gry pod jego wodzą i zgrany kolektyw rozsypał na jakiś czas. O fryzjerze czy innych gagatkach nie będę się rozpisywał. Siatkówkę uważałem za najczyściejszą z gier zespołowych. No to w pierw w młodzieżowych MP obejrzałem kilka ciekawych myków, a po bardzo udanych dla nas ostatnich MŚ same najwyższe władze PZPS pokazały prawdziwe oblicze pazerności. Pamiętaj że przykład zawsze idzie z góry. Zobacz co się dzieje w organizacjach typu MKOL, FIFA, UEFA korupcja goni korupcje. W zawodowym boksie to samo. Patrząc wyłącznie na PZPS to nasi kadrowicze mieli by mieć wyrzuty sumienia, że będąc w nie najwyższej formie (być nie mogli) przytulili apanaże za ME? No proszę cię nie bądźmy naiwni. I masz odpowiedz dlaczego Antiga w brew zdrowemu rozsądkowi zabrał tych samych ludzi na ME?
Swoje przypuszczenia napisałem. Choć 100% pewności nie mam. Jeżeli tak podeszli do sprawy jak myślę to jedno należy im przyznać. SĄ ZGRANĄ JEDNĄ DRUŻYNĄ. Skoro nic z szatni nie wypłynęło.
A my kibice no cóż. Ile to razy ja czy ty obejrzałeś ustawionych meczy? Pewnie więcej niż nam się wydaje. Zawsze jesteśmy na końcu tego łańcucha pokarmowego. Stąd nie dziw się, że tak mało kibiców chodzi oglądać wydarzenia sportowe na żywo.
Ty, ja czy wielu innych mamy swoją tożsamość. Nie jesteśmy zepsuci, wypaczeni tak jak obecny sport. Mamy swoją godność, honor przywiązanie do jednego klubu. Nie jesteśmy chorągiewkami. I z tego możemy być dumni. A że czasem jesteśmy robieni w balona cóż samo życie.
Dobrze, że wystukałeś te słowa, nawet bardzo dobrze.
Co do "pokoju z kolegą" - moim skromnym zdaniem racji nie masz, całkowitej racji... Z częścią mogę się zgodzić, ale ten , który gra i ma pewny plac powinien wspierać swojego kolegę, który stoi w kwadracie dla rezerwowych. A z kolei ten stojący w "przeklętym" kwadracie musi! powinien wspierać swojego kolegę, który w tej chwili gra.
Zastanawiając się bardzo poważnie nad Twoimi słowami, przywołując z pamięci szatnie, wrażenia, serdeczności i uciechy, ale też zwykłe bitki słowne i także napier....nki ręczne- tak! działo się...
Grałeś więc wiesz...
W moim przypadku kiedy drzwi szatni zostawały otwierane dodam tylko klamką od wewnątrz ...wszystkie sprawy zostawały tam w tych czterech ścianach, między nami.
"I teraz pytam miałbyś tyle odwagi doprowadzić do takiej sytuacji będąc na miejscu trenera?
Oczywiście możesz mi odpowiedzieć kuźwa przecież to kadra! Liczy się wynik, a nie kto z kim będzie dzielił pokój. Teoretycznie miałbyś racje."
Odpowiem Ci bardziej mocno - tak to jest KURWA Kadra, to co gra jest istotne dla milionów Ludzi, Ludzi, którzy w najpiękniejszej wierze zapełniają całkowicie hale płacąc za to swoimi pieniążkami!
A "gwiazdy" parkietu według Ciebie muszą dostać ochronną kołderkę ze strony sztaby trenerskiego, ci którym pieniążek zbierany z parkietu można pomnożyć przez...X ( dopisz wartość)
"Więc sztab szkoleniowy podjął decyzję na pewno ze starszyzną, że razem wygrywamy to razem również przegrywamy i dzielimy niepowodzenia. "
Nie
Ponieważ każda porażka będzie "omówiona" ze starszyzną pod katem dzielenia niepowodzeń...
I teraz
Każda następna porażka - będzie omawiana także w tym jak mniemam szacownym gronie...bo!
"Polacy Nic się Nie Stało"....
Sektorze nie odbieraj moich słów jako atak, absolutnie tak nie jest!
Ja jedynie nie rozumiem, nie umiem sobie ułożyć myśli, która byla widoczna w poczynaniach naszego trenera Antigi.
Skoro Ty i Iocosus i jak sądzę wielu Polaków miało dylemat w związku z jego decyzjami -to musi być "TO COŚ" na rzeczy
Dziś napisałem "Antiga powinien dać odpocząć podstawowej szóstce".
Pisząc powyższe zdanie wystukałem je na klawiaturze nie mając przekonania te słowa. Po prostu nie chciałem specjalnie powracać do zakurzonych spraw. Jednak w później popłynąłem i odkopałem stare śmieci więc dokończę temat.
Generalnie ja również nie lubię nikomu zaglądać w portfel więc temat kasy zastawmy bo bardziej chodziło mi o sam klimat. Co do ME serce chciało lecz głowa podpowiadała co innego - medalu nie będzie.
Dobrze wiesz o co chodzi w szatni jak działa grupa itd.
Teraz wyobraź sobie, że twojego kolegę z pokoju gdzie od roku razem dzielicie swoje troski życiowe nagle trener go skreśla i zabiera kogoś innego wypoczętego. Powiedzmy wymieni tak 4-6 zawodników i drużyna od zaplecza się sypie - nie ma spoiwa tylko pretensje, niezadowolenie - psychologia zachowania grupy.
I teraz pytam miałbyś tyle odwagi doprowadzić do takiej sytuacji będąc na miejscu trenera?
Oczywiście możesz mi odpowiedzieć kuźwa przecież to kadra! Liczy się wynik, a nie kto z kim będzie dzielił pokój. Teoretycznie miałbyś racje.
Jednak ja uważam, że reprezentacja by się posypała jeszcze bardziej. Siadło by wzajemne zaufanie i parcie na sukces. Więc sztab szkoleniowy podjął decyzję na pewno ze starszyzną, że razem wygrywamy to razem również przegrywamy i dzielimy niepowodzenia. Tak to widzę. Inne kwestie co nie były obojętne pomińmy.
Dobra - OK - teraz uważaj
Ale moment ( zostawiając pieniążki w tle) to co się zdarzyło?
"Tak to raczej wyglądało. Niestety obecne pokolenie sportowców jest jak na mój gust trochę za zachłanne."
" Status reprezentanta pozostał nikt się nie wyłamał i łatwiej będzie o kolejny wyższy kontrakt po sezonie."
"- wiem , że rozumiemy Status reprezentanta pozostał nikt się nie wyłamał i łatwiej będzie o kolejny wyższy kontrakt po sezonie. Nikt nie stracił poza kibicami którzy wybrali się osobiście dopingować naszych."
... hmm tam się nie wyłamią , Nikt nie stracił po za kibicami, ciekawe? po za Kibicami również - ciekawe?
No cóż - bardzo to dziwne w tych czasach - nawet byciem oddanym...
ze już o Kibicu nawet nie wspomnę ...
Ja tylko cytatami naciskam na Naszą Polską Mądrość....
Jeżeli Antiga zanotuje " minus"...w drodze do Rio...? To co się stanie?
Przebudowa Reprezentacji jest wielkim wyzwaniem, jeśli "ktoś" - czytaj trener Kadry weżmie to w swoje dłonie - to "OBY"
I żeby jasne było - ja w swoim myśleniu nie przekreślam " Cuda uniesienia" -tych co na lekkości zagrali... wolę zostać jednak przy tych, którzy - grali.
Zobaczymy jak pójdzie Japonia, ale na tą chwilę - wielkiej gwieiżdzie Naszej Reprezentacji - Bartoszowi Kurkowi ...?
Pewnie ładne to nie jest, ale....są dwie sprawy!
Albo jesteś Dobry -szacunek , albo "pieniążek"...
"Nikt nie stracił poza kibicami którzy wybrali się osobiście dopingować naszych. Tak to raczej wyglądało."
ps; doskonały komentarz, wybrali się osobiście...