A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
1309środa, 20, kwiecień 2016 16:42
iocosus
Nawoływanie o młodych w Lidze Światowej podziela Antiga tylko co z tego skoro przepisy mówią że musi być 10 z berlińskich eliminacji olimpijskich.

http://www.przegladsportowy.pl/siatkowka/reprezentacja,siatkowka-reprezentacja-polski-powolania-stephane-a-antigi,artykul,665361,1,892.html
1308środa, 20, kwiecień 2016 15:10
sektor212
Zgredzie

"Skoro Antiga ( bądź co bądź ) "młodziak" trenerki - mógł mieć inne wizje, to doświadczony wyga Blain powinien wybić mu z głowy ten kosmos ...wybić"

Tu mam własna teorię. Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o ME w Bułgarii i Włoszech to poszedł układ a konkretnie o pieniądze czyli startowe, plus reklamy i pozostałe bonusy. Sztab trenerski wiedział, że nie przygotuje nowej młodej drużyny (zbyt mało czasu) a zawodnikom którzy tak dzielnie walczyli w Japonii należy się dodatkowa gratyfikacja za ME. Tak każdy było zadowolony chemia w zespole zachowana i jedziemy dalej. Status reprezentanta pozostał nikt się nie wyłamał i łatwiej będzie o kolejny wyższy kontrakt po sezonie. Nikt nie stracił poza kibicami którzy wybrali się osobiście dopingować naszych. Tak to raczej wyglądało. Niestety obecne pokolenie sportowców jest jak na mój gust trochę za zachłanne.
1307środa, 20, kwiecień 2016 14:34
Zgred Maruda
Panowie

"Nad wyborami Antigi odnośnie Ligi Światowej się zastanawiam, grałbym młodymi i kompletnie wynikami bym się nie przejmował."

Iocosusie, ile to przegadaliśmy tematów nad pewnymi wyborami?
Jeśli mnie pamięć nie myli - dużo...
Zawsze podkreślałem, że zbyt duże obciążenie grami sprawi kłopot.
To nie jest animozja, czy sympatia, ale jednego nie potrafię zrozumieć...mianowicie
Skoro Antiga ( bądz co bądz ) "młodziak" trenerki - mógł mieć inne wizje, to doświadczony wyga Blain powinien wybić mu z głowy ten kosmos ...wybić
Oczywiście zgadzam się z Twoimi słowami- kadra została! ZAJECHANA...
Ostrzegałem, apelowałem o zmianę składu, o możliwość "reinkarnacji" podstawy składu. Istotą w każdym sporcie są Najważniejsze zawody, turnieje - można to ocenić w kategoriach nałożonych "prawd autorskich" wszelkiego segmentu - sponsorów!
Lub dobra czegoś do osiągnięcia, ciągnięcie czegoś na siłę powoduje rozbieżność wyznaczonych celów i w aspekcie końcowym- blamaż...
Mógł, Powinien zagrać innym składem- nie zagrał!
Turniej w Berlinie ukazał tą właśnie "kartkę nie wiedzy"...o tyle to boli, że cholera jasna można było tego uniknąć!
W Reprezentacji następuje naturalna wymiana Ludzi, czy Ci, którzy będą podstawą Naszej Kadry w Japonii zagrają na miarę Naszych oczekiwań...?
Oby tak, ale jest jeszcze dużo - "ale"
1306środa, 20, kwiecień 2016 13:20
iocosus
Powołanie się na świeżego i wypoczętego Piotrka Nowakowskiego to przykład mojego wisielczego humoru. Nie mamy żadnej gwarancji kiedy odzyska formę.

Nad wyborami Antigi odnośnie Ligi Światowej się zastanawiam, grałbym młodymi i kompletnie wynikami bym się nie przejmował.
1305środa, 20, kwiecień 2016 12:56
sektor212
iocosus

Piotrek Nowakowski - świeży i wypoczęty jasne, ale pół roku bez treningu. Kłos miał podobną przerwę i do dziś nie powrócił na swój najwyższy poziom. Formę stracić można szybko, ale ją odzyskać to więcej czasu potrzeba. Ja również jestem dobrej myśli, że do Rio pojedziemy.

Osobiście Ligę Światową potraktował bym z przymrożeniem oka chodzi mi o turniej finałowy w lipcu. W tak krótkim okresie jest niezmiernie ciężko (może nawet nie mozliwe) przygotować szczyt formy na dwie imprezy. Trzeba dokonać wyboru.

Co do zabiegów i rekonstrukcji wiązadeł należny pamiętać, że inna półka lekarzy operuje sportowców a inna przeciętniaków. Oczywiście twój opis jest rzeczowy jednak będę się trochę upierał, że topowi sportowcy (kadrowicze) są składani trochę lepiej a i sama rehabilitacja przebiega zupełnie w innych warunkach. Co nie zmienia faktu że na psychice uraz pozostaje i w trakcie meczu może mieć znaczenie.

Antiga pełna zgoda - profesura.
1304środa, 20, kwiecień 2016 12:04
iocosus
Sektor na środku w reprze będzie świeży i wypoczęty Piotrek Nowakowski. Wink Bardziej na poważnie w kwestii przeciążeń kadrowiczów powrócę do refleksji którą już prezentowałem. Turniej Wagnera w połowie maja, później eliminacje olimpijskie w Japonii, następnie liga światowa od 17 czerwca, jej turniej finałowy którego jesteśmy gospodarzem w połowie lipca, a po tym wszystkim rześcy i radośni lecimy do Rio! Przykrej niespodzianki w Japonii nie dopuszczam do myśli, jako kibic mogę sobie na to pozwolić, Antiga i jego podopieczni będą jednak musieli być skoncentrowani i zdeterminowani na maksa. Jak to wszystko połączyć żeby na igrzyskach nie powłóczyć nogami?

Z ‘doktryną mózgu’ Zgreda chyba nic dodać, nic ująć, przy rekonstrukcji więzadeł z tego co zacytowałem jest info że ból z miejsca pobrania tkanki do przeszczepu może się odzywać (i przypominać co zaszło) do okresu prawie trzech lat. Jest też coś takiego w tekście którym się posłużyłem: „Innym problemem związanym z rekonstrukcją ACL jest brak czucia głębokiego (priopriocepcji) po operacji. Czucie głębokie to mechanizm, z którego działania nie zdajemy sobie zwykle sprawy. Mówiąc obrazowo nasz organizm „sam wie” jak ustawiać wobec siebie kości piszczelowa i udową, na przykład podczas biegu, tak abyśmy nie stracili równowagi. Reakcja na zmiany jest niemalże natychmiastowa i zachodzi bez świadomości biegnącego. Usuwając naturalne ACL pozbywamy się znajdujących się w nim receptorów czucia głębokiego. Dlatego u osób po rekonstrukcji ACL z zastosowanie przeszczepów często występują tzw. urazy kontrlateralne.
W zawiązku z opisanymi wyżej komplikacjami spora część pacjentów nie odzyskuje pełnej sprawności sprzed urazu, co jest szczególnie dotkliwie odczuwane przez osoby uprawiające sport.”

To że Antiga zwraca uwagę na takie niuanse świadczy o jego profesjonaliźmie.
1303środa, 20, kwiecień 2016 07:53
sektor212
Zgredzie

Przezwyciężyć "doktrynę mózgu" po urazach dokładnie wiem co masz na myśli. „Oszczędzanie” kolana, barku, ręki czy kręgosłupa tak zgadzam się walczysz z tym. Coś zaboli, zakuje i wracasz myślami do długiej rehabilitacji i braku gry. Nie chcesz powtórki i oglądania kolegów z trybun. Ja zerwane dwa ścięgna Achillesa w obu nogach w ciągu czterech lat i po karierze w trzecim roku seniora. A mówią, że sport to zdrowie …

Michał Winiarski nie dziwię się - nie ma go od MŚ. Uważam, że obecnie przeciążenia w sporcie są za duże. Różnorodność rozgrywek, ilość meczy, treningów w zeszłym roku zaaplikowana kadrowiczom była nie do przyjęcia. Stąd słaby występ na ME w Bułgarii i Włoszech. Antiga powinien dać odpocząć podstawowej szóstce. Miał kim grać. A tak rozczarowanie. Później kilku kadrowiczów ze względu na urazy nie zobaczyliśmy w sezonie ligowym PLUSLIGI. Pozostałych forma była barrrrdzo słaba. Efekty przeciążeń ciągnęły się za nimi. Nie mogli odzyskać pary. Gołym okiem było to widać na turnieju kwalifikacyjnym na Olimpiadę w Berlinie gdzie niemiłosiernie męczyliśmy się by przedłużyć nasze szanse do drugiego turnieju w Japonii. U skośnookich będzie już łatwiej. Nie wyobrażam sobie, że z kraju kwitnącej wiśni nie uzyskamy przepustki do Rio.

Wracając do meritum to szukanie gościa przez Antigę który może pęknąć, zablokować się poprzez niedawny uraz świadczy, że nasz trener myśli i swoje obowiązki traktuje poważnie. Jednocześnie daje jasny sygnał naszym rekonwalescentom, że muszą umieć przezwyciężyć własne słabości bo jak nie to przeciwnik nie będzie litościwy i wykorzysta ich najmniejsze zawahanie.

Ostatnio przeczytałem ciekawe zestawienie na siatka.org zamieszczono w dniu 13 kwietnia 2016 pod tytułem „LICZBY I STATYSTYKI – NAJLEPSI PO RUNDZIE ZASADNICZEJ PLUSLIGI” gdzie podsumowano zawodników według pozycji na podstawie statystyk – polecam.
Najbardziej mnie zaskoczył ranking środkowych i przyjmujących. Brak Bieńka i Możdzonka w zestawieniu (środkowi) i wysoka druga pozycja w zestawieniu Szalpuka (przyjmujący) dała mi do myślenia.
Bieniek – jaka może być przyczyna tak słabego rezultatu, że nie załapał się do pierwszej piątki. Na mój nos to za mało piłek dostaje do ataku. Zagrywką zawsze jakieś punkty zdobędzie czy w bloku również. Przyczyną może być słaby sypacz który nadzwyczajnie w świecie mało gra środkiem. OK. Ale brak Możdzonka gdzie sypie mu kadrowicz Łomacz? Czyżby Marcin w rundzie zasadniczej był tak słabej formie? Z przekazu telewizyjnego nie odniosłem takiego wrażania. Ale może jest coś na rzeczy skory na drugim miejscu uplasował się niedawno przez nas opisywany Lemański. Wiemy że młody nasz wieżowiec przy Zagumnym rozwija się wzorowo ale żeby tak zdeklasować kadrowiczów? Kłos długo się leczył więc jego brak jest trochę usprawiedliwiony.
Szalpuk – tu pozytywne zdziwienie. Wszyscy wiedzą, że ma kłopoty z przyjęciem (choć i ten element gry stopniowo poprawia) ale jego atak, zagrywka i blok to mocne strony. Zresztą wróble ćwierkają, że Artur zmieni klimat na morski i dalej będzie się rozwijał u kolejnego bardzo dobrego szkoleniowca myślę, że z pożytkiem dla kadr. Ale dlaczego tak słabo wypadli Mateusz Mika i Rafał Buszek? W jakich elementach kiepsko punktowali? Ciekawi mnie to czy był to blok czy atak. Zagrywce czy przyjęciu nie widziałem większych problemów.

Z przedstawionego rankingu widać, że na dwóch pozycjach (należy pamiętać o Kubiaku) przyjęciu i środku forma kadrowiczów jest daleka od oczekiwań. O ile Drzyzga, Kurek czy Zatorski potwierdzili dominację na swoich pozycjach to Buszek, Mika, Bieniek, Możdzonek już nie do końca. A mówią, że jest mecz i statystyki które są bez litościwe i obnażą każdą zniżkę formy czy słabszy dzień.
A być może przeciążenia z poprzedniego roku plus ostatnie urazy odpowiedzialne są za brak stabilności w grze u w/w zawodników. Do wyjazdu do Japonii pozostało jeszcze trochą czasu więc liczę, że świeżość i dynamika powrócą. Jak nie to młodzi napierają i może być ciekawie.
1302środa, 20, kwiecień 2016 00:15
Zgred Maruda
Sektorze
Kiedy zadałeś to pytanie, zacząłem się zastanawiać ( te obecne niuanse taktyczno - techniczne) - przywołałem myślami swoje perturbacje z kolanem. Naprawdę szczerzę powiem Ci, że przy odbiorze zagrywki ( zawsze) podświadomość dyktuje nie jako "oszczędzanie" wcześniej kontuzjowanego np; kolana...
To jest po za Twoją świadomością, chęcią zaangażowania, walki o następny punkt, o seta, o wygranie.
Przezwyciężyć "doktrynę mózgu" plus ewentualne kolanowe ubytki częściowe, lub wywalone kręgosłupy -zaleczone, czy wyleczone jest nie do przeskoczenia, powodują to o czy piszesz.
Te mikro sekundy spóznionego startu, czy ustawienia tułowia w odbiorze, czy w ataku zawsze już pozostaną... niestety

Michał Winiarski - dziwisz się, że podziękował?
Ja nie!
1301wtorek, 19, kwiecień 2016 23:28
sektor212
Zgredzie

Oczywiście masz racje. Przytoczone oba tematy potraktuj jako dodatki/ciekawostki nie że by się nimi jarał i uważał, że rozstrzygną mecz. Również podzielam twoje zdanie, że dobry skrót potrafi zagrać niewielu. W naszej kadrze chyba Kubiak najlepiej opanował tę sztukę chodź i on się myli. Jeżeli to prawda (pewności nie mam) to po takiej kontuzji nie jest istotne czy zagrywka spadnie przed czy zboku przyjmującego (trafnie opisałeś ułożenie ciał w odbiorze). Dobrze wykonana kierunkowa zagrywka zawsze będzie stanowiła spory kłopot dla zawodnika po zabiegu czy też zupełnie zdrowego.
1300wtorek, 19, kwiecień 2016 22:56
Zgred Maruda
Sektorze

Mogę pójść treścią myśli trenera Antigi, to oczywiście dobrze o nim świadczy, że szuka "dodatkowych punktów" we wszystkich słabych punktach przeciwnika.
Mimo to wydaje mi się, że po pierwsze skrót trzeba umieć zagrać bardzo dokładnie i na ogół "trzepocze" w siatce, a po drugie w obiegu 3, 4, czy 5 setów trzeba mieć u siebie takie technika, który ten skrót umiałby wykorzystać. Nawet zakładając zmiany sytuacyjne pod zagrywkę nie jest powiedziane, że punkt się zdobędzie. Każdy błąd powoduje stratę punktu.
Oczywiście to ważny aspekt taktyki, pod warunkiem dobrych ( dobrego) wykonawcy.
Myślę, że równie ważnym elementem jest silne uderzenie zagrywką w stronę ( głównie boczną, kierowaną) takiego zawodnika.
Ułożenie ciała przy odbiorze( schodząc nisko na nogi) - głównie nóg i wreszcie kolan wymaga większego nacisku na to ewentualne wcześniej kontuzjowane kolano.
Zgadzając się z Iocosusem - oba przypadki są, będą szachami taktycznymi, jednak to jedynie dodatek gdyż wygra zawsze zespół lepszy we wszystkich poszczególnych elementach gry...
1299wtorek, 19, kwiecień 2016 20:54
sektor212
Panowie Zgred , Iocosus

Mi jak zadano to pytanie to błędnie szukałem odpowiedzi w bloku.

Odpowiedz: Chodzi o zagrywkę a dokładnie o skrót na zawodnika który miał zerwane wiązadła krzyżowe. Antiga wyśledził w opisach lekarskich, że taki zawodnik ma słabszy start do piłki. Czyli późniejsza reakcja takiego siatkarza znacznie zwiększa szanse na punktową zagrywkę tzw. skrót lub dostarczenie piłki za darmo. Ponoć po takim zabiegu nigdy nie odzyska się 100% sprawności co najwyżej 95%. I te 5% czy w innym przypadku 10% to bezcenny ułamek sekundy spóźnionej reakcji.

Ogólnie Francuz jest bardzo dokładnym szkoleniowcem. Cały czas szuka słabości lub powtarzalności u rywali. Przykładowo przed Mistrzostwami Europy zlecił swoim statystyką rozpisanie całej zagrywki rywali. Chłopaki siedzieli kilka dni w pierw programie DATA Volley wyodrębnili ten element gry. Następnie założyli i dodali specjalny arkusz gdzie wszystko spisali i uporządkowali. Co ciekawego uzyskali z kilku dniowej pracy? Oczywiście znam tylko strzępy informacji w zasadzie pokazujące do czego zmierzał Antiga.
Przykład Antonin Rouzier większości zagrywa na siłę z wyskoku zmieniając tempo czyli:
1 zagrywka na siłę (chyba w 1 strefę jak dobrze pamiętam)
2 zagrywka lżejsza ta sama strefa
3 zagrywka na siłę po prostej w 5 (strefę chyba nic nie pomieszałem)
4 zagrywka lżejsza 1 strefa
i tak dalej powtarzając
Natomiast po czasie kiedy stawał w pole zagrywki zawsze zagrywał flota. I to był ten szczegół którego szukał by w odpowiednim momencie wykorzystać go w grze.
Zapewne kiedy atakujący z Francji wchodził by na zagrywkę (końcówka seta lub brak przejścia z naszej strony) wiedział by, że musi wziąć czas. Na przerwie przekazuje zawodnikom informacje o flocie by odpowiednio zareagowali na przyjęciu i zdjęli go z zagrywki. Ciekawe co, kilka dni pracy dla jednej akcji. Tak wygląda dzisiejsza siatkówka gdzie poziom drużyn jest zbliżony i o wyniku decydują pojedyncze akcje czy posunięcia trenerskie.
Statystycy nie mają z nim łatwego chleba. Ciągle szuka drobnych niuansów które mogą w końcówce kiedy wynik jest na styku przeważyć szalę na naszą korzyść.
Jak widzicie niby reprezentacja ma martwy sezon, ale nie u Francuza. Niby nic nie robi? Jak widać to tylko złudzenie.
1298wtorek, 19, kwiecień 2016 19:29
Zgred Maruda
Panowie Sektor , Iocosus

Panowie tylko krótko kilka zdań, mam remontowy bajzel w domu...
Właściwie wszystko w swoim wpisie zawarł Sektor, tu dodać nic nie można bo analiza dwóch przytaczanych graczy jest bardzo pełna.
"Miś" Muserskij był ogrywany na ataku, co dało "złoty" atut na Olimpiadzie. Plus doświadczenie lat i wielu imprez światowego formatu.
Tego pana już nic się nie nauczy...
Lemański -młody gniewny, jak Sektor podniósł był jak chuda "szczapa" - teraz nabierając ciała staje się już siatkarzem wchodzącym w bardzo dorosłą siatkówkę. Jednak na nominalnym środku, czyli szkolenie tzw. "ogólnie pozycjowe" leży u nas...
Mimo to osobiście podoba mi się Jego dynamika, pomimo wzrostu duża szybkość, tak samo jak u Bieńka.
Możliwość nauki - ogromna.

Co do intencji Antigi
są cztery opcje ( moje zdanie)
- zawodnik z przebytym takim urazem grając środkowego bloku może mieć "problem" z należytym podejściem i wyskokiem do bloków uzupełniając blokującego na skrzydle
- taki atakujący "będzie raczej" szukał ataku po skosie ( w zależności od skrzydeł) uwzględniając które kolano było kontuzjowane.

te opcje raczej mniej ważne

- zagrywka takiego gracza raczej będzie nie siłowa ( podstawa to wyskok ) tu też zależy , które kolano
- zagrywka na takiego zawodnika w stronę nogi, kolana, które uległo kontuzji ( vide Iocosus)

ostatnia opcja wydaje się optymalną odpowiedzią
1297poniedziałek, 18, kwiecień 2016 16:49
sektor212
@ iocosus

Obecnie Resovia Rzeszów to najlepszy klub siatkarski w Polsce. Czy w seniorach czy w młodzieżowej siatkówce. Przez ostatnie 6 dni obserwowałem MP juniorów w Leżajsku. Poziom zawodów dość wysoki. Osobiście byłem dumny, że w najlepszej ósemce mistrzostw były dwa Warszawskie kluby MKS MDK i MOS Wola. Wstydu nie przyniosły pokonując w grupach Częstochowę i Bydgoszcz (MDK) Bełchatów i Gdańsk (MOS) i awansowały do półfinałów. Tam wyższość musiały uznać Resovi i Jastrzębskiego Węgla i spotkały się w walce o brązowy medal. Mecz o trzecie miejsce warszawskich drużyn był pasjonujący 5 setów i trwała ponad 2 godziny. Wygrał MOS Wola 3:2 (Tie-break 18:16) gdzie wcześniej dwie piłki meczowe miał MDK. W finale Resovia rozjechała Jastrzębie 3:0 i została MP 2016 r. Finał był jednostronny mimo że w Jastrzębiu grał najlepszy zawodnik ostatnich mistrzostw świata juniorów MVP przyjmujący Kwołek.
Wcześnie napisałem, że byłem dumny. Iocosusie spójrz na miasta (kluby) jakie brały udział w mistrzostwach. Sama Plus Liga tylko Warszawa potrafi dotrzymać kroku tuzom. Ba nawet większą połowę ich ograć. I to wszystko bez żadnej współpracy z Politechniką. Jak widzisz szkolenie siatkarskie młodzieży w Warszawie trzyma się dobrze w porównaniu do piłki nożnej. Radzę tobie zapisać w notesie kilka nazwisk i śledzić ich rozwój. Który i kiedy załapie się do Plus Ligii.
Przyjmujący Kwołek (Jastrzębie)
Przyjmujący Busch (Resovia)
Atakujący Ziobrowski (Resovia)
Środkowy Abramowicz (MKS MDK)
To morze być melodia przyszłości naszej reprezentacji.

Śliwka - nie miał nic do powiedzenia. Chciał zostać w Politechnice. Również chciał go Radom i zapewniał mu plac do gry razem z Szalpukiem. Kowal się uparł, że jest niezbędny i musiał wrócić do Resovi. Dobrze piszesz rok stracony. A jest to najlepszy (na pewno technicznie) polski siatkarz rocznika 95. Gdyby miał warunki rówieśnika Szalpuka to byśmy mieli znakomitego przyjmującego klasy światowej. Myślę, że z czasem do kadry się przebije ale musi grać a Kowal nie stawia na niego więc powinien zmienić klub. Problem w tym, że za kadeta podpisał (rodzice był nie pełnoletni) kontrakt który cały czas obowiązuje i Rzeszów ma w składzie dobrego przyjmującego za drobne utrzymanie. Resovia znakomicie szkoli młodzież lecz jej nie docenia przykład Mika z Trefla wychowanek Resovi.

Lemański - jak najdalej od Resovi co najmniej przez dwa lata. Jak tam pójdzie (a może nie mieć wyboru tak jak Śliwka) to czeka go stanie kwadracie. Wyhamuje to jego rozwój. Jeżeli Guma przedłoży umowę na kolejny rok to pozostanie w Politechnice jest najlepszym rozwiązaniem. Przykład Bieńka gdzie spokojnie rozwija się w słabych Kielcach powinien posłużyć mu za przykład.
Bieniek to jest dopiero wzór pracowitości. Pamiętam go z MP Kadetów 2012 roku w Bydgoszczy gdzie po porażce w finale (MDK Warszawa wygrał z Częstochową 3:1) nie dowierzał jak został skasowany na środku przez Sapińskiego. Nie załamał się tylko ciężko trenował. Dziś jest kadrowiczem, a wspomniany Sapiński gra 2 lidze w Hajnówce. Ot tak ciekawostka o Bieńku.

Co do pytania o zerwane wiązadła krzyżowe i do jakiego elementu gry chciał wykorzystać te informacje poczekam jeszcze na głos Zgreda. Tak więc wytrzymaj do momentu kiedy Zgred się wypowie.
1296poniedziałek, 18, kwiecień 2016 15:09
iocosus
Wiedziałem Wink, wiedziałem że Sektor może ‘rozpisać’ Lemańskiego dużo lepiej ode mnie i nie zawiodłem się. „Uwierz mi znam chłopaka od młodzika.” – no właśnie na to liczyłem, dzięki za odniesienia wypełniające moje oczekiwania.

To znaczy, ciekawi mnie jeszcze twoja opinia Sektorze odnośnie przyszłości Lemańskiego w Asseco Resovii, jak to postrzegasz również przez analogię z ‘konusem’ Śliwką? Ten poprzedni rok Alka Śliwki w Politechnice chyba można uznać za udany, a następny czyli bieżący sezon w Asseco za stracony? Czy z taką tezą się zgodzisz i co powinna w takim razie uczynić Asseco i sam Lemański, czy może on już skutecznie konkurować z środkowymi z Rzeszowa, jakie jest Sektorze twoje zdanie w tej materii?

Zagadka dotycząca ‘więzadeł krzyżowych’ ciekawa i interesująca, ze mnie medyk żaden, na bazie własnych doświadczeń na szczęście miałem tylko do czynienia ze stanami zapalnymi ścięgien przy przeciążeniach, co i tak mnie wkurzało na szczęście było krótkotrwałe, kilkudniowe. Szukając odpowiedzi mogę się podeprzeć tylko netem, a tam są jedynie jakieś ogólne wnioski w rodzaju:

„Najczęściej występujące komplikacje po rekonstrukcji ACL metodą przeszczepów własnych (z podaniem autora i roku publikacji, z której pochodzą cytowane wyniki kliniczne):
• Ponad 50% pacjentów doświadcza bólu w miejscu pobrania do 32 miesiąca po operacji (Arden & Feller 2011)
• Zerwanie przeszczepu; do 16% w o okresie 15 lat (Pinczewski et al 2012), do 12% w okresie 9 lat (Wipfler et al. 2011)
• Urazy kontrlateralne dotyczą do 26% operowanych pacjentów w okresie 15 lat (Leys et al. 2012)
• Deficyt siły w porównaniu z nieoperowana kończyną u 27% pacjentów (Arden & Feller 2011)”
http://www.wiezadlo.com/

Antiga jakieś skutki pourazowe i pooperacyjne więzadeł musiał przysposobić do siatki. Mhm, strzelam, może - chodziło o serwis po stronie operowanej ‘słabszej’ nogi? Nie wiem, rozwiązanie zagadki mnie frapuje.
1295poniedziałek, 18, kwiecień 2016 12:46
sektor212
@ iocosus


Fajny temat porównania środkowych Dmitrij Muserskij v Bartosz Lemański. Postaram się odpowiedzieć na twoje pytania.
1. Na ile naszego dwudziestolatka można jeszcze fizycznie rozwinąć i ukształtować?
Jak zawsze są dwie szkoły. Od młodego (kadeta) jechać ciężary na siłowni (obecnie SMS Spała czyli kadra Polski kadeta i juniora) i tworzyć ala gladiatorów (patrz trener oczekuje szybkich wyników) lub naturalnie stopniowo (piłki lekarskie) wzmacniać i obudowywać młodego zawodnika (patrz Spaider ksywa Lemana szkoła trenerska Metro Warszawa). Nie jestem wstanie ocenić czyja szkoła jest lepsza. Należy pamiętać, że każdy zawodnik jest innej budowy czyli potrzebny jest specjalistyczny plan rozwoju młodego zawodnika krótko mówiąc - trenera od przygotowania fizycznego więc wszystko weryfikują finanse. Bo który młodzieżowy klub stać na zatrudnienie fachowca od przygotowania fizycznego? Może trzy w Polsce. Reszta działa na swój własny sposób czyli wiedzy trenerskiej.
Jednak Spaider to zupełnie inna para kaloszy. Zawodnik o takim wzroście który trafia się raz na 20 lat. Uważam, że został wzorowo poprowadzony i przygotowany przez trenera Szczuckiego (w końcu ostatnio wychował i ukształtował siatkarsko kadrowiczów Nowakowskiego, Kłosa czy Wronę). Dalszą krzepę Spaider nabiera wraz z przybywającymi latami. Zresztą Leman był tak wątły i chudy, że w młodszych kategoriach wiekowych nie było z czego tworzyć tkanki mięśniowej. Uwierz mi znam chłopaka od młodzika.
Odpowiadając na twoje pytanie Lemańskiego nie można było tak treningiem ogólnorozwojowym prowadzić, żeby przypominał rosyjskiego „Misia”. Nie było z czego.

2. Ważna informacja jest taka, że do dwudziestego roku życia czyli obecnego wieku Polaka, Dmitrij Muserskij pobierał siatkarskie nauki jako atakujący.
W młodych kategoriach wiekowych bardzo często zawodnikom zmienia się pozycje. Trenerzy szukają odpowiedniego miejsca na placu dla predyspozycji jakie posiada dany zawodnik. Wzrost i skoczność to podstawowe czynniki. Dalej technika (jeden szybciej przyswaja drugi wolniej a inny wcale) odbicia palcami czy czucie gry dyszlem wskaże ci rozgrywającego, przyjmującego i tak dalej. Atakujący to przeważnie ten co ma kopyto w ręku lub zawodnik leworęczny.
Spaider od młodzika przewyższał wszystkich wzrostem lecz był fajtłapowaty. Pamiętaj, że mniejsi zawodnicy trochę szybciej dorastają. Po prostu są szybsi, bardziej skoczni ogólnie sprawniejsi fizycznie.
Reasumując jeżeli Lemańskiego w młodzieżowej siatkówce ustawił byś na ataku to sypacz musiał by wystawiać mu piłkę pod sufit by do niej zdążył i zaatakował. Druga kwestia to nie miał odpowiedniej siły w ręku by grać na tej pozycji. Tak więc wzrost i budowa ciała wyraźnie określała jego pozycje na boisku. Swoją drogą to na przyjęciu chyba by go połamali.

Porównanie z filmików
Zagrywka Muserskij v Lemański
Obaj dobrze zagrywają. Na dzień dzisiejszy Rosjanin większe sieje spustoszenie ale zapewne w statystykach ma nieznacznie mniejszy procent skuteczności.
Zagrywka Lamana jest zagrywką typowo zadaniową. Zazwyczaj zagrywa po przekątnej do 5 strefy gdzie przeciwnik jest w R w 5 (5 ustawieniu) czyli przed przyjmującym stoi rozgrywający i przebiega środkowy. Dołóż do tego zasłonę przy siatce robioną przez trzech zawodników rywali stojących w pierwszej linii. I zobacz. Przyjmujący za nim dotknie piłki musi uporać się z zamieszaniem panującym przed nim (ruch rozgrywającego do siatki i przemieszczanie się środkowego na pozycję do środka boiska) i zasłona rywali ograniczającą mu widoczność zagrywającego i samego lotu piłki. Przyjmując praktycznie ma ułamek sekundy na reakcję. Jak jest to niebezpieczna zagrywka pokazuje twój filmy gdzie widać jak jest podwajane przyjęcie (dwóch stoi na jednej połowie boiska a libero ma druga połowę w przyjęciu). Ten aspekt taktyczny Lemański wykonuje bardzo dobrze. Jego flot może nie zawsze punktuje bezpośrednio ale skutecznie odrzuca rywali od siatki.

Atak Muserskij v Lemański
Tu zdecydowanie lepszy jest Muserskij. Nie dość, że znakomicie radzi sobie na dwóch pozycjach to na środku atakuje we wszystkie strefy a Spaider tylko w trzy 4, 5, 6 strefę (swoją prawą stronę i przed siebie). Bardzo rzadko obraca piłkę w lewo. Również Rosjanin lepiej chodzi na przesuniętą krótką czy za plecy. Przy dobrej piłce danej w tempo od sypacza wbija gwoździe aż miło patrzeć (zapewnię podrywa klepkę z podłogi)  Jednak Leman ciągle się rozwija i poczynił olbrzymie postępy przy Gumie. Zaczął grać suwy i atakować na swoim normalnym pułapie. Atakuje daleko mądrze nad blokiem lub ostry skos omijając pozycję wyjściową lewego obrońcy. Również film pokazuje, że jego ataki są coraz mocniejsze (tu nawiązuje do początkowych dywagacji przygotowania fizycznego).

Blok Muserskij v Lemański
Zapewne Rosjanin lepiej blokuje od naszego jednak Spaider również poczynił olbrzymi postęp jeżeli chodzi o ten element gry. Jeżeli w naszej lidze znakomicie radzi sobie gdzie poziom jest dość wysoki to kwestią czasu jest kiedy dogoni Muserdkijego.

Kolejny element gry w którym Leman ustępuje Rosjaninowi to jest sposób poruszania się na środku czyli jak chodzi do ataku. Spaider od roku zaczął szachować środkowych po drugiej stronie siatki (wcześniej przeważnie chodzi na krótką przy sypaczu) więc był w miarę prosty do rozpisania. Teraz coraz częściej widzimy go jak idzie na suwa czy krótką z tyłu. Zdecydowanie więcej pomaga skrzydłowym wieszając środkowego rywala przez co na skrzydłach łatwiej o pojedynczy blok czy pustą sieć w drugim tempie (payp - atak z 6 strefy). Jest to istotny element pracy środkowego w ogóle nie widoczny dla przeciętnego kibica. To kiedy idzie na suwa czy za plecy decyduje przyjęcie, rozgrywacz oraz w zależności od taktyki i ustaleń prowadzenia gry.
Dla przykładu pójście środkowego w lewo na suwa powoduje przesunięcie bloku w prawo (2 zawodników). Wówczas zostaje pojedynczy blok na prawym dla atakującego (jedno z czterech rozwiązań gubienia bloku). Jeżeli idzie za plecy prawo powoduje odwrotność zdarzeń w ataku. Głównie chodzi by środkowy rywali miał jak największy mętlik w głowie i spóźniał się reakcją dojścia do skrzydłowego. Guma znakomicie go instruuje i wprowadza w przeróżne założenie/schematy jak, kiedy i gdzie ma chodzić na krótką by unikać powtarzalności w danych ustawieniach (być trudniejszym do rozpisania).

Zgred i iocosus na koniec zadam wam małą zagadkę.
Nasz trener kadry Stéphane Antiga przed mistrzostwa świata zbierał informacje dot. który zawodników rywali miał w przeszłości zerwane wiązadła krzyżowe. Do jakiego elementu gry chciał wykorzystać te informacje?
1294niedziela, 17, kwiecień 2016 03:46
Zbyszek
W Barclays Center w Nowym Jorku odbyła się walka Krzysztofa Głowackiego w obronie pasa Mistrza Świata Federacji WBO wagi junior ciężkiej z Amerykaninem Stevem Cunninghamem . Niestety po szóstej rundzie przerwano transmisję i wznowiono pod koniec rundy 10.Walka odbyła się na pełnym dystansie 12 rund. Głowacki wygrał jednogłośnie na punkty, Zdaniem 2 sędziów wygrał 7 rund, przegrał 5, a jednego odpowiednio 8 i 4..Przy czym werdykt to dwa razy 115:109 i raz 116 :108. Niska punktacja dla Cunninghama wynikała z tego,że w drugiej rundzie był liczony dwa razy , w 10 raz i w 12 znowu raz. W tych rundach, które widzieliśmy /poza 1/ walka była bardzo zacięta i stojąca na bardzo wysokim poziomie. Polak w końcówce 10 rundy, oraz w rundach 11 i 12 mówiąc po boksersku pływał. Dotrwał do końcowego gongu tylko siłą woli, bo siły fizyczne wyczerpał. Była to jego pierwsza obrona pasa i nadal Głowacki pozostaje niepokonany . Ma 26 wygranych z tego 17 przez tko. Natomiast starszy o 10 lat od Polaka Amerykanin, mający już 40 lat na 37 walk zanotował 8 przegraną. Dotychczas przegrał ; raz z Włodarczykiem , dwa razy z Adamkiem, dwa razy z Hernandezem, raz z Furym i raz z Głazkowem. Te dwie ostatnie walki w wadze ciężkiej. Był dwukrotnie mistrzem świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej po wygranej z Włodarczykiem w 2006 roku oraz IBF w 2010 roku po wygranej z Troyem Rossem. Tytuły utracił na rzecz Adamka i Hernandeza. Tak jak Głowacki walczył z Marco Huckiem i pokonał go przed 9 laty przez tko w 12 rundzie. Steve walczył przez 4 lata w wadze ciężkiej,ale jedynym jego sukcesem w tej wadze był remis w walce z Tarverem.Jest to bokser cieszący się dużym uznaniem w świecie boksu, więc wygrana z nim to duży sukces Głowackiego.
Na marginesie warto zauważyć,że ta Ameryka to dziwaczny kraj. Steve Cunnigham podobnie jak Deontay Wilder ma bardzo chorą córkę i też boksem zarabia na jej leczenie. Nikt mu niczego nie daje, oprócz tego,że ma dobre walki z dobrymi rywalami i bardzo dobrze płatne. Np. Mistrz Głowacki miał zagwarantowane za walkę 150 tys. USD plus kontrakty reklamowe plus udział w prawach telewizyjnych, zaś Cunningham ma te same plusy, ale gaża to 225 tys. USD.Jak przed wojną śpiewano " Bo to jest Ameryka, to słynne USA".
1293sobota, 16, kwiecień 2016 02:21
iocosus
Pewne zestawienie dwóch graczy.

Rosyjski ‘miś’ - Dmitrij Muserskij
Rocznik – 1988, wzrost – 218cm, waga – 104kg, zasięg w ataku – 371 cm, zasięg w bloku – 347 cm
Polska nadzieja - Bartosz Lemański
Rocznik – 1996, wzrost – 217cm, waga – 105kg, zasięg w ataku - 355 cm, zasięg w bloku – 335 cm

Dane pierwsze z brzegu czyli z wikipedii, trzeba brać poprawkę na dokładność, ale w jakiejś tolerancji błędu pewnie się mieszczą.

Różnica wieku jest istotna, wyrwidąb Muserski to mężczyzna, nasz to nieopierzony młokos, ale na ile naszego dwudziestolatka można jeszcze fizycznie rozwinąć i ukształtować? Porównanie tych dwóch siatkarzy (z poprawką na różnicę wieku) może odzwierciedlać tą mityczną ‘fizyczność’ preferowaną w Rosji.

Wzrost i waga w granicach tolerancji podobne, nawet jeżeli jakoś tam przekłamane, ale ‘zasięgi’ już zdecydowanie inne. Umięśnieniem i sylwetką też się jakby różnią. Przyjrzyjmy się im na parkiecie.

Muserskij: https://www.youtube.com/watch?v=N_Z1Q5TJQYw
Lemański: https://www.youtube.com/watch?v=TgxdgE0e1RI

Ważna informacja jest taka, że do dwudziestego roku życia czyli obecnego wieku Polaka, Dmitrij Muserskij pobierał siatkarskie nauki jako atakujący. W 2009 roku przestawiono go na środkowego, w tym też tkwi cześć tajemnicy możliwości ‘roszady Alekny’ na londyńskich igrzyskach. Czy naszego gołowąsa możemy sobie wyobrazić na skrzydle?

Teraz pytanie na które odpowiedzi nie znam, na ile nastolatka Lemańskiego można było tak treningiem ogólnorozwojowym prowadzić, żeby jako mężczyzna bardziej przypominał rosyjskiego „Misia”. Na ile genetyka, a na ile treningi by pozwoliły i czy jeszcze rozwinąć się Bartkowi pozwolą? To ważne pytanie bo dolegliwości kręgosłupa, innych dźwigni są chlebem powszednim u takich dryblasów, a kiedy rosną tym bardziej fizyczne przeciążenia są przecież niebezpieczne. Z drugiej strony jak szkieletu mięśniami się nie obuduje to i wizyty u kręgarzy, kolejnych lekarzy staną się jedynie kwestią czasu?

Nie wiem, nie znam się jak z Lemańskiego zrobić posturą Marcina Gortata i to jeszcze tak żeby koordynacji nie stracił a parametry wyskoku poprawił? I czy na tym się skupić, czy szlifować jedynie technikę siatkarską? Jasne odpowiemy sobie, że to i to, ale … diabeł śpi w szczegółach, na co trochę większy nacisk położyć?

Zgredzie praktyku jak widzisz przyszłość Lemańskiego? Sektor212 jego siatkarskie umiejętności i potencjał też jestem pewien lepiej potrafi określić ode mnie.

PS
Na filmiku z Lemańskim widać w oczywisty sposób że flotem można napsuć krwi, wolałbym jednak serwisowe urozmaicenie niewiele starszego Bieńka: https://www.youtube.com/watch?v=bUI6M5i5DOg
a przecież flotem też zagrywa.
1292piątek, 15, kwiecień 2016 17:02
Zgred Maruda
@Iocosus

Czyli zgadzamy się co nie ukrywam jest miłą sprawą Smile

Jednak nie zacierałbym historii tego meczu z 2006 roku. Moim skromnym zdaniem Rosjanie mieli dużo silniejszą kadrę nawet od tej, która wydarła złoto Brazylijczykom w Londynie. Ich "uwaliło" coś innego, ta podnoszona tu "siłowa siatkówka" , ta pewność siebie, te jak się okazało puste trafienia po trzecich metrach...byli zbyt pewni siebie, swojej "mistyki" szybkich, mocnych ciosów.
Grał tam bodajże nazywał się Poltawskij , wybacz pamięć nie sięga. Pamiętam, że był łysy i był numerem jeden Rosjan, a z każdym blokowanym atakiem...robił się coraz krótszySmile coraz cieńszySmile a na koniec został już tylko "kruszynką"...
Dlaczego o tym?
Mam wrażenie, że od tego momentu dzięki Naszym przestali być ważnym graczem jeśli chodzi o Mistrzostwa Świata i tak:
2006 - ósme miejsce ( Ech) Smile boli Ich do dziś
2010 - piąte miejsce
2014 - piąte miejsce

Na Olimpiadach był progres:
2000 - drugie miejsce
2004 - trzecie miejsce
2008 - trzecie miejsce
2012 - mistrzostwo ( Alekna)

A więc począwszy od tego meczu z Nami w MŚ nie istnieli, a na Igrzyskach owszem byli na pudłach, ale jedyny sukces dał im Alekna.
Przestawiając "misia" 2.13 lub w/g innych zapisów 2.15 na skrzydło czym spowodował panikę w rzeszach Brazylijczyków idących pewnie po złoty medal...
1291czwartek, 14, kwiecień 2016 21:21
iocosus
Zgredzie, zgoda że flotem można szybciej ugotować, zdeprymować, nie przeczę ale moim zdaniem nie możesz oprzeć gry ‘na szybowaniu’ gdy po przeciwnej stronie dobrze sobie z nim radzą. Wracamy do tego co napisał Sektor jak ważna jest urozmaicona zagrywka i jej możliwość stosowania. Dlatego w tym względzie jestem wielkim zwolennikiem środkowego (!) Mateusza Bieńka.

Iocosus: „… postawienie na dominację fizyczną zamiast poszukiwania finezyjnych rozwiązań opartych choćby o szybkie rozegranie, zgubienie bloku. Dla Rosjan to zbędne jeśli stwierdzą że mogą wbijać gwoździe w parkiet atakując ponad blokiem."
Zgred: „I tu niestety zgody nie ma...głównie z ostatnim stwierdzeniem -tymi gwożdziami i atakami ponad blokiem... nawet tak ogromną ich siłę fizyczną potrafiły pokonać zespoły”

Ależ oczywiście że tak, ja nie napisałem, że z Rosjan ich ‘szkoła gry’ tworzy niezwyciężonych hegemonów. W XXI wieku to nie „fizyczne” rosyjskie wyrwidęby, ale techniczni wszechstronni wirtuozi brazylijscy zdominowali światową siatkówkę i w finale londyńskich igrzysk też byli faworytem. Ulegli wtedy, ale sukcesów Brazylijczykom nastawiona ‘na moc’ sborna może zazdrościć.

Swoje okresy mieli Serbowie, a przede wszystkim wcześniej Włosi, a ‘rosyjska siatka’ wspominała dawniejsze przewagi jeszcze z ZSRR. Londyn dla nich to jakiś balsam, bo przecież choćby Rosjanie nigdy nie byli mistrzami świata, za to upewniłem się, sprawdziłem za czasów komuny pod literkami CCCP w światowym czempionacie zdobywali tytuł sześciokrotnie, a na olimpiadzie triumfowali trzykrotnie od 1964 nie schodząc z podium. Może ta tradycja utwierdziła ich że „szkoła rosyjska” to potęga, kierunki siatkarskiego kształcenia i selekcji sa prawidłowe, niezmienne, niepodważalne … i w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, oraz w nowym milenium to mimo że Rosjanie bywali z reguły w czołówce, zawsze z nimi trzeba się było liczyć, permanentnie są na podium największych imprez, ba wygrywali Ligę Światową to inni jednak zbierali główne laury.
Trauma z 2006 roku z nami z mistrzostw świata nie jest największa, przecież choćby przegrali z Hiszpanami w Moskwie europejski czempionat. Stawiają na ‘moc’, parametry fizyczne sa dla nich ciągle bardzo ważne, to ich określa, ale nie tworzy z nich niezwyciężonych.

Za to za ‘hegemona’ w klubowej siatce można w ostatnim okresie uznać Zenith Kazań. O szansach Resovii w sobotę przyznaję z pewnością bardziej miarodajnie mógłby się Sektor wypowiedzieć, jest z ligą na bieżąco, tak z boku, „z doskoku” to mnie się to jawi jako trochę mission impossible, wątpię w udany rewanż za ubiegłoroczny finał w Berlinie, ale … może Kurek z Drzyzgą wzniosą się na wyżyny. Tak będąc przy Resovii to nie wiem na przykład co sądzić o Śliwce, czy nie lepiej dla niego było żeby pozostał w Politechnice? Lemański na wypożyczeniu w Warszawie chyba dobrze wychodzi?

Wracam do futbolu bo ciekawie się robi w tym Liwerpolu! W dziewiątej minucie Anfield w szoku.
1290czwartek, 14, kwiecień 2016 20:07
Zgred Maruda
@ Iocosusie

wprawiasz w ruch pojęcie zagrywki... OK -dopatrzmy
Przywołany przez Ciebie Zagumny Paweł zawsze grał - flot, od zarania dziejów -zawsze. Dlaczego? Bo nie chciał się silić na 120/ na godzinę,
Jego, jemu znana ( tu uważaj !) ta świadomość tego co potrafi(Ł)oddać drużynie jest, była czymś ogromnie wielkim...
Owszem asy wymierzone ciosem są ważne, nawet bardzo, ale...
Tu dwa słowa
Taki oto maleńki przykład: dwie sprawy -jeden punkt, ale ( tu uwaga) który jest ważniejszy...
Oczywiście to moje zdanie- oglądacza, który coś tam kiedyś grał.
Silna, bezpardonowa zagrywka jest jedynie "szczęściem" ręki, która ją wykonuje. Trafiasz- Ok, trafiasz celująco -masz punkt...OK
I tu jest pewna różnica...Mianowicie -cały Świat przeszedł na siłowe rozwiązanie rozpoczęcia gry, jednak...
Zamieszaniem "jakimś tam" w szeregach przyjmujących nie będzie brak odbioru "strzału" z dziewiątego metra, ale...i tu?
będzie błąd techniczny przy zagrywce kierowanej, która szybując "robi sobie z odbierającego" - tu dopisz sobie co chcesz...
Zapewniam Cię, jak "boli" na parkiecie sens w którym mając doskonale ułożone dłonie do odbioru, nagle wywalasz piłkę po autach, albo spada Ci przed, lub z boku Twoich dłoni.
Ten Punkt jest ważniejszy, niż każdy strzał siłowy...
Odbierający, który takiej piłki nie odbije - staje się " elektryczny"...
Jeżeli z uporem dalej "pociągnie się go" nękaniem ( oczywista taktyka) to jeśli- ten koleś nie podbije dobrze piłki ( nawet zwykłej) to masz go w kieszeni... i tu nie ma "wybacz" - jedzie się po nim, jak...bo już jest "ugotowany"
1289czwartek, 14, kwiecień 2016 15:51
Zgred Maruda
@Iocosusie

Celowo zadałem Ci pytanie czym jest dla Ciebie - ta głównie decydująca o wygraniu gry, gier, czy np: finału - technika.
Twoja odpowiedz, ta "Twoja" jest dokładnie zbieżna z moją oceną tego magicznego znaczenia "techniki".
Proszę nie traktować mnie za "Bóg wie jakiegoś znawcę"- ani się tak nie czuje, ani takim nie jestem.
Pokusiłeś się o przykład Kuby i to jest świetna "technika" w tym wypadku słowna Smile
Dlaczego właśnie Kuba?
Wszyscy wiemy, że sport był możliwością wybicia się ponad przeciętność reszty Narodu. Siatkarze kubańscy zawsze mieli kocie ruchy, gibkość co powodowało dar ładnego grania. Celowo użyłem słowa ładnego...
To ładne granie w starciu z najlepszymi reprezentacjami Świata wyglądało tak, że każdy atakujący Kubańczyk bardziej cenił "swój własny skalp"... gwózdz w 2, czy 3 metr - niż dobro zespołu. Obwieszeni złotymi łańcuchami tak po prawdzie grali jedynie dla siebie. Dlatego też nigdy nie odegrali znaczącej roli w światowej siatkówce.

"Gdyby Kubańczycy byli w stanie posiąść i zdobyć się na siatkarską różnorodność z pełnym wykorzystaniem ‘aspektów technicznych’ staliby się być może dominatorami na miarę Brazylii tej z Gibą. "
pełna zgoda, ale...

Szkoła techniki -Rosja
Oczywiście, że są aktualnymi Mistrzami Olimpijskimi, jednak zawdzięczają to jedynie swojemu trenerowi, który idąc vabank wszystkich widzów wcisnął w fotel, a już biednym Brazylijczykom pokazał jedynie wstążeczkę na której wisi złoty medal.
Dlaczego to tak ważne?
Technika!
Nominalny numer jeden u nas Piotr Nowakowski - środek, ale i inni
Wrona, Możdżonek czy Kłos - byli kiedykolwiek "widziani" na skrzydle...( nawet nie wiemy, czy dobrze dobraliby kroki)
Technika!
I tu pełna zgoda Iocosusie
System trenowania siatkarzy w Rosji jest oparty na największym zaawansowaniu technicznym, ze wszystkimi aspektami tejże sztuki.
Różnica polega na tym, kiedy ?- rodzi się u nich bardziej utalentowane siatkarsko pokolenie. Sztuka szkolenia się nie zmienia.

"Dla mnie ‘rosyjska szkoła’ to cały czas przede wszystkim ‘fizyczna siatkówka’ czyli w moim rozumieniu postawienie na dominację fizyczną zamiast poszukiwania finezyjnych rozwiązań opartych choćby o szybkie rozegranie, zgubienie bloku. Dla Rosjan to zbędne jeśli stwierdzą że mogą wbijać gwoździe w parkiet atakując ponad blokiem."

I tu niestety zgody nie ma...głównie z ostatnim stwierdzeniem -tymi gwożdziami i atakami ponad blokiem... Nie Iocosusie.
Zycie pokazało, że nawet tak ogromną ich siłę fizyczną potrafiły pokonać zespoły, które z uporem maniaka poszły z nimi na Tzw " sieczkę"...potrafiły zbudować takie bloki, które tym rosyjskim młotkowym wracały pod nogi...
Wtedy ( wierz mi) im bardziej fizyczności w ataku, tym bardziej boli udany blok, fizyczność odpływa i następuje stan stresu, obawy...
Wtedy graja na lidera -ale jeżeli i jemu piłka wraca - leżą!
Wide
Poska - Rosja 3- 2
Mistrzostwa Swiata 2006
Lozano
Pliński z Kadziewiczem tak dochodzili do skrzydeł w bloku, cały zespół nie pękł...przegrywając 2- 0 Rosjanie fizycznością swoją byli zachłyśnięci i co ? W miarę sytuacji na parkiecie ta ich fizyczność bladła, kurczyła się aż zanotowała opcję bladego strachu...który w piątym secie ich " zabił"...
celowo nie pisze o finale z Brazylią, który to był jednym wielkim błędem "małego rycerza rodem z Argentyny"

Technika i takie tam...
Podnosisz tu postać Matthewa Andersona
Co czyni Go jeżeli nie najlepszym to na pewno jednym z najlepszych siatkarzy Świata. Słowo kluczSmile
Technika
To jak sądzę wypadkowa wszelkich stopni jego przygody ze sportem. Na poszczególnych jej poziomach miał do czynienia z treningiem ogólnie technicznym ( podnosił tą sprawę Sektor) mówiąc, że nasze dzieciaki, młodziki, juniorzy - szkoleni są pod "konkretne pozycje" co jest niebywałym błędem. Ludzie, którzy to forują robią ogromną krzywdę potem już dorosłym siatkarzom, którzy będąc nauczeni "jedynie tego" - niestety tylko właśnie to robią...

Porównaj Andersona z Kurkiem?
No mówiąc przepysznie Smile to nasza mocna strzelba - OK ( o głupich minach nie wspomnę)...
A Anderson?
"I przyjęcie - mieli znakomite. A przyjmowali praktycznie we dwóch, Teodor Sałparow z Matthew Andersonem.” "

czy trzeba coś dodać?
zamyka się to jednym słowem
Technika
1288czwartek, 14, kwiecień 2016 11:10
iocosus
Zgredzie zadałeś pytanie : Co według Ciebie stanowi aspekt techniczny w tekście? „Zenit pokazał, że jest zespołem nie tylko grającą fizyczną siatkówkę, ale też potrafiącym grać technicznie" pozwól że odpowiem cytatami. Pierwszy z już prezentowanych: „… jakże osobliwym, rodzajem jest reprezentacja Kuby. Nieważne, czy z palącym na rzeszowskim rynku cygara Leonem, czy z Lealem - oni od zawsze nie potrafili przyjmować flotów. Spowodowane to jest odizolowaniem Kubańczyków od siatkarskiego świata, przez co nie są w stanie wyrobić sobie techniki odbierania zagrywek lekkich,” oraz ponownie słowa Wojciecha Drzyzgi który wyjaśnia przecież co miał na myśli mówiąc że Zenith potrafi grać technicznie: „nie robili prostych błędów, nie było żadnych podwójnych odbić, nieporozumień. I przyjęcie - mieli znakomite. A przyjmowali praktycznie we dwóch, Teodor Sałparow z Matthew Andersonem.”

Jeżeli obok Kubańczyków również Rosjan sklasyfikujemy jako tych którzy preferują siatkówkę fizyczną, a tak w uproszczeniu się ich oględnie charakteryzowało, to nie bez kozery można zauważyć że tymi którzy technicznie w Zenithecie są przygotowani do przyjmowania zagrywek wszelakich są: ... Bułgar z Amerykaninem. Ci dwaj w odbiorze zapewnili rosyjskiej drużynie ‘aspekt techniczny’. Szczególnie ten drugi siatkarz to ‘ewenement’ świetny w przyjęciu ale i w ataku.

Tyle tylko że to trochę zbyt duże uproszczenie w odniesieniu do rosyjskiej siatkówki ich ‘szkoły siatkarskiej’. Pokuszę się o rozszerzenie własnej interpretacji 'aspektu technicznego w zestawieniu z "fizycznością". Kubańczycy mają świetne predyspozycje do tej gry, siatkarze rodem z Kuby robią furorę w Europie przykładem Leon z Juantoreną ale sukcesów jako nacja na miarę potencjału nie odnoszą. Co innego Rosjanie ciągle aktualni mistrzowie olimpijscy, gdyby nie posiadali techniki bazując tylko i wyłącznie na parametrach fizycznych to przesunięcie Muserskiego do ataku a Michajłowa na przyjecie w finale olimpijskim psu na budę by się zdało. Bez odpowiedniego poziomu wyszkolenia technicznego taktyczne sztuczki Alekny by się nie udały. Dla mnie ‘rosyjska szkoła’ to cały czas przede wszystkim ‘fizyczna siatkówka’ czyli w moim rozumieniu postawienie na dominację fizyczną zamiast poszukiwania finezyjnych rozwiązań opartych choćby o szybkie rozegranie, zgubienie bloku. Dla Rosjan to zbędne jeśli stwierdzą że mogą wbijać gwoździe w parkiet atakując ponad blokiem.

W tenisie na szybkich kortach kiedyś dominował styl serv and volley bynajmniej nie był synonimem braku techniki tenisowej, ale był tendencją do prowadzenia gry szybkiej, przysłowiowe bum bum Borisa Beckera, gdzie returny, loby, dropshoty, topspiny schodziły w taktyce na drugi plan. Pete Sampras to wszystko potrafił ale na wimbledońskiej trawie lub betonie US Open nastawiał się na taktykę serv and volley, czyli szybkie i proste bum bum bo przynosiło mu efekty. Gdyby jednak nie miał "zaplecza technicznego", nie dysponował zasobem innych uderzeń które wykorzystywał gdy zachodziła taka potrzeba, to takim wielokrotnym mistrzem wielkoszlemowym by nie był.

Pokuszę się o tezę że Rosyjscy siatkarze preferują styl ‘serv and block’ czyli silna zagrywka zmuszająca rywala do podbicia piłki a nie dogrania do siatki, dzięki czemu mają czas żeby postawić wysoki, szczelny blok i tym samym jeżeli nie asem z serwisu to taką ścianą w bloku rywala obezwładniają. W ataku jak wspomniałem ważniejszy dla nich jest zasięg, pułap i siła niż szukanie finezyjnych rozwiązań. To się składa na ich „fizyczność”, ale bez zasobu innych środków, bez jednak niezbędnego „pułapu technicznego” mistrzami olimpijskimi by nie zostali, a ich gra staje się obecnie coraz bardziej urozmaicona.

Gdyby Kubańczycy byli w stanie posiąść i zdobyć się na siatkarską różnorodność z pełnym wykorzystaniem ‘aspektów technicznych’ staliby się być może dominatorami na miarę Brazylii tej z Gibą.

Zgredzie tak postrzegam siatkarski ‘aspekt techniczny’ w zestawieniu z „fizycznością”.
Widzę że „schowanie Leona” traktujesz jako sytuację doraźną meczową, mnie się wydawało że Alekna na to nastawił zespół już przed rewanżem. Nie wiem, nie przesądzam, zobaczymy jak to dalej będzie wyglądało, czyli już niedługo w turnieju finałowym.
1287środa, 13, kwiecień 2016 14:57
Zgred Maruda
@Iocosusie

Ten "spór" w formie rozważań kibicowskich jest jak najbardziej potrzebny, myślę, że Sektor także to potwierdzi.

"„Zenit pokazał, że jest zespołem nie tylko grającą fizyczną siatkówkę, ale też potrafiącym grać technicznie"

To cytat Twojego wpisu...
Teraz zadam Ci pytanie ? Co według Ciebie stanowi aspekt techniczny w w/w tekście?

"A przyjmowali praktycznie we dwóch, Teodor Sałparow z Matthew Andersonem. "
OK... wez pod uwagę słowo - praktycznie!
Każdy mecz toczy się swoimi prawami, a już Alekno ma takich kolesiów, którzy w danym momencie seta dają mu wartość dodatnią.
Tak to wygląda, jeżeli" idzie" to Leon przykryty nie jest...jeżeli gra kuleje- no to się Leona "przykrywa"... i oczywiście pełna zgoda bo
ma na placu takich innych, którzy to rozegrają. Wszystko!
Tu oczywiście nasuwa się pytanie, kto takiemu Andersonowi ( przyjmujący -atakujący) zabronił? mieć tak dobrej techniki w odbiorze?

"Teodor Sałparow z Matthew Andersonem"... jeżeli podzielisz takie zdanie, że tylko ich dwóch - to mylić się będziesz bardzo. Takie coś nie istnieje, lecz tu niejaki Anderson prócz świetnych ataków dał bardzo precyzyjny odbiór. Wszystko! Zagrali tak jak chcieli i pojechali do domu.

Jezeli ( ...) kiedykolwiek Leona będziemy "musieli" chować, to będą to wyjątkowo- taktyczne rozegrania. On jest nominalnym atakującym -przyjmującym. Prawda jest taka, że dwie, trzy piłki przyjęte dobrze wyzwalają ( adrenalinę -pisałem o tym) i tu zmiany ustawienia nie istnieją. Jeżeli coś kuleje - przestawia się zespół na inne ( minimalnie) ustawienie. Bo jeżeli jedno skrzydło ( Leon) ma zły dzień, to drugie ( Anderson) odbiera....tylko aby wygrywać trzeba mieć takich kozaków z całego Świata jakich ma Zenit.

Co do Skry Bełchatów

Sport w każdej dyscyplinie, a szczególnie w grach zespołowych jest także istotą psychologiczną. Umiejętność grania, bywa że jest zakładnikiem psychiki...Nerwy i stres bywają niestety negatywną "pigułką" zdarzeń, że przytoczę tu przykład AC Milan, który po "tańcach" niejakiego Dudka- wrócił z ogromnym żalem...
Skra Bełchatów mająca tak olbrzymie doświadczenie, mało tego- z nowym trenerem o nazwisku, które w hierarchii jest w pierwszej piątce Światowych rankingów, jednak "spaprała" sprawę...

Iocosusie
Rozważamy tu sens pewnego znaczenia takiej, czy innej zagrywki.
JednakSmile
Tak jak pisałem wcześniej, kiedy masz rozpisanego przeciwnika z jednym słabiej odbierającym zawodnikiem to z uporem maniaka taktyka jest taka aby na niego szły każde piłki. Cztery razy odbierze, ale za piątym razem - da Ci punkt. Tak się dzieje ( oczywiście w zależności od punktacji) ale generalnie dochodząc do wyniku na wysokości 20, 21, 22...oczywiście bywają trenerzy, którzy nawet na styku ( patrz w oczy) decydują...czy dobrzy są? Nie mnie to oceniać.

Loen

Jeśli gdzieś, kiedyś założy koszulkę z Orłem - to nie wątpliwie kadra zyska, sadzając na ławce innego gracza będzie filarem tego "czegoś"
Brazylijska epoka Giby poszła już troszkę w nie pamięć...( z szacunkiem ogromnym) bo to co Oni wtedy grali było Mistrzostwem.
Mistrzostwo Swiata zobowiązuje...czy pokażemy to na Olimpiadzie ( zakładam OK) - niestety myślę, że niestety nie...Brazylijczycy po srebrnym medalu "zakopali" się w swoich treningach, a na swoim terenie... zostawiając już to co zawsze gospodarzom pomaga -każdy medal będzie SUKCESEM
1286środa, 13, kwiecień 2016 10:50
iocosus
Zgredzie to jest rodzaj "sporu" w formie rozważań kibicowskich które często toczę sam ze sobą bijąc się z własnymi myślami, pytanie zadałem ponieważ z waszym zdaniem się liczę i jest dla mnie ciekawe. Za udział w „sporze” zatem jestem i tobie i Sektorowi wdzięczny.

Po rewanżowym meczu Skry z Zenithem padały takie opinie jak ta Wojciecha Drzyzgi: „Zenit pokazał, że jest zespołem nie tylko grającą fizyczną siatkówkę, ale też potrafiącym grać technicznie. Nie wpadały gościom piłki w obronie, nie robili prostych błędów, nie było żadnych podwójnych odbić, nieporozumień. I przyjęcie - mieli znakomite. A przyjmowali praktycznie we dwóch, Teodor Sałparow z Matthew Andersonem. Wilfredo Leona schowali i to wyszło im na dobre.” http://eurosport.onet.pl/siatkowka/liga-mistrzow/momentami-gra-zenitu-kazan-jest-ponad-sily-wszystkich/ysddw0

Stąd moje pierwotne pytanie bo jeżeli Alekno schował Wilfredo taktycznie, a nie doraźnie, to my na poziomie reprezentacji będziemy niekiedy również do tego zmuszeni, tak jak poprzednio z Kurkiem bywało. Czyli z Leonem w szóstce musimy mieć w optymalnej formie i libero i „defensywnego przyjmującego” i będzie to miało szczególne znaczenie w spotkaniach z „szybownikami” czyli z zespołami nastawionymi na kierunkową zagrywkę, bo gdy ktoś będzie walił tylko mocno jak rodacy Leona to on do pomocy i libero i pierwszemu przyjmującemu będzie wręcz niezbędny, bo jak sam napisałeś: „Co do ewentualności grania na dwóch w odbiorze - nierealne.Za duży obszar boiska do pokrycia.”. A jednak Sałparowowi z Andersonem według Drzyzgi to się udało i tu wchodzimy w rozważania o funkcjach i skuteczności zagrywki?

Na podstawie tego co Sektor napisał: „w zagrywce najważniejsza jest zmiana jej tempa. Musi być różnorodność.” Skrze się jednak to w rewanżu nie udało, nie byli w stanie wywrzeć takiej presji na Zenithcie zagrywką żeby Wilfredo był w jej odbiorze niezbędny. Stąd i rozważania jak lepiej mocno czy dokładniej i zgodziliśmy się ze to powinno być zróżnicowane żeby rywala zaszachować. Alekno i jego zespół nie został zaszachowany z odbiorem nie miał problemu mimo że grali w zasadzie na dwóch nastawionych na przyjęcie serwisu.

Tego rodzaju „spory”, po prawdzie wymiana opinii, mnie interesuje, wydaje się że Leon jest rozpatrywany jako bezwarunkowe wzmocnienie kadry i tak zapewne będzie ale jego obecność w szóstce spowoduje również wybory taktyczne. Również personalne bo oprócz libero to i drugi oprócz Leona przyjmujący będzie musiał się wykazać nienagannym przyjęciem czyli na przykład Szalpuk z Leonem równocześnie jako przyjmujący to mało realna koncepcja.
1285wtorek, 12, kwiecień 2016 22:51
Zgred Maruda
@Iocosus

Wszystkie - podkreślam wszystkie zagrywki są rozpisaniem odbioru przeciwnika. Spór między takim czy innym system zagrywania sensu nie ma bo i i sensu mieć nie może...
Iocosusie
Jeżeli mamy rozpisanych przeciwników, wiedząc, że gorzej odbierają flotem- to ? jak myśisz?
OK już wiem!
Teraz jeżeli inni strzelają ciosy- też wiemy...
Istotą będzie zawsze umiejętność podbicia piłki tak, czy inaczej zadanej, aby ją wyprowadzić w ataku...
W tej obecnej siatkówce kontratak stanowi największe piękno "wydarcia" czegoś z czegoś...istota takich punktów jest jak " przykręcenie śruby" ....
Jedni idą w aspekt- "czy my jeszcze coś", a drudzy " no to teraz dajmy im ..."
To jest ten sens, jak to wychodzi- widzimy
Radziłbym nie określać specyfiki zagrywki,tak nie można.
Bowiem istnieją piękne "asy" te - ładne delikatnie i te bardzo mocne...
Punkt z zagrywki- zawsze będzie błędem odbierających, jednak pod
koniec seta, czy też meczu - zagrywka na ogół staje się tylko - minięciem taśmy... dlaczego?
Bo się czeka co zrobią "oni"

Iocosusie
Oczywiście "pier......cie" z wyskoku - trafiając w plac jest asem, ino
bywa rzadko, jednak oczywiście jest punktem ogromnym...tak samo
jak dobry "flot" , który też punkt daje.
Nawet zupełnie nie chcąc Was dzielić "rozejmem", która zagrywka
jest ważniejsza...nawet nie wiem jak procentowo?...
Bowiem po udanej zagrywce ważna jest akcja w strefie obronnej i to...co się z "tego zrobi"...


dzięki za podjęcie tematu
1284wtorek, 12, kwiecień 2016 12:12
iocosus
Sektor212 -> „w zagrywce najważniejsza jest zmiana jej tempa. Musi być różnorodność” – pełna zgoda , nie chciałbym tez zostać potraktowany jako zdeklarowany ‘antyflotowiec’, bo to by była nieprawda, nigdy nie wymagałem żeby Zagumny posyłał piłkę z wyskoku z prędkością 120 km, za to zrobiło na mnie wrażenie ze Guma po trzydziestce jednak ‘dopracował’ swoja zagrywkę tak że i ona potrafi sprawić kłopot rywalom, znak że każdy i w każdym wieku swoje umiejętności może szlifować i podnosić. Możdzonek całkiem niedawno również swoją zagrywką potrafił napsuć krwi, co jest dowodem że nie tylko puszczenie ręki z wyskoku się liczy. A w temacie pożądanej „różnorodności zagrywki” świetnym ostatnio przykładem może być Mateusz Bieniek, bardzo bym nie chciał żeby zaczął preferować flota, co nie znaczy że ma tylko i wyłącznie walić z wyskoku.

Natomiast jak sadzę dyskusje o skuteczności zagrywek były i będą trwały i na poziomie trenerskim i kibicowskim, moje zdanie to mały pikuś. Fragment takich zaprzeszłych rozważań:

„ … czy skuteczniejsza jest zagrywka mocna, z wyskoku, czy flotem.
Będąc świadomym tego, że nasza reprezentacja "słynie" z zagrywki lekkiej, bezrotacyjnej i podając przykład Birarellego, zagrywającego tylko flotem, jako zawodnika z największą ilością asów serwisowych w turnieju finałowym LŚ - próbuje przekonać kibiców w większości będących ciemną masą (z wyjątkami takimi jak my), że to właśnie tego typu serwis jest bardziej skuteczny.
Analizę tego pytania należy zacząć od stwierdzenia, że lepiej mieć dwa rodzaje zagrywki niż tylko jeden, w dodatku nieskuteczny. Zagrywającemu z wyskoku zawsze łatwiej jest przejść na serwis szybujący, a w odwrotną stronę nie działa to już tak sprawnie. Jeśli bowiem zawodnik X za młodu, w wyniku błędów szkoleniowych lub też po prostu dlatego, że jest sztywny jak kij baseballowy - bo nie rozciągał się w domu po treningach - nie nauczy się serwować mocno, to nie nauczy się tego nigdy.
Po drugie - to, czy float jest skuteczny, zależy tylko i wyłącznie od zaawansowania technicznego zawodników odbierających zagrywkę. Szczerze mówiąc, zagrywka a'la Nowakowski działa tylko i wyłącznie na dwa rodzaje drużyn. Pierwszym, jakże osobliwym, rodzajem jest reprezentacja Kuby. Nieważne, czy z palącym na rzeszowskim rynku cygara Leonem, czy z Lealem - oni od zawsze nie potrafili przyjmować flotów. Spowodowane to jest odizolowaniem Kubańczyków od siatkarskiego świata, przez co nie są w stanie wyrobić sobie techniki odbierania zagrywek lekkich, gdyż sami, posiadając ku temu ogromne predyspozycje, stosują zagrywki tylko siłowe (i mają w tym przypadku rację). Drugim rodzajem drużyn wrażliwych na floty są te stosujące podział na "przyjmujących defensywnych" oraz "przyjmujących ofensywnych", notorycznie niedopuszczanych do odbioru. Do tego typu reprezentacji zalicza się również Polska i żeby przyjęcie w naszym zespole było naprawdę stabilne, "defensywny przyjmujący" oraz libero muszą być w naprawdę doskonałej formie.
Po trzecie - statystyka asów, jaką posłużył się Pan Mielewski, przytaczając przykład włoskiego środkowego, jest do niczego. Co z tego, że w tym przypadku przyjmujący, zapewne w okolicach środka seta, 7 razy źle ocenili tor lotu piłki, skoro tak naprawdę w każdym innym przypadku ta zagrywka żadnych krzywd rywalom nie wyrządzała? Żeby naprawdę liczyć skuteczność serwisu poszczególnych zawodników, należałoby prowadzić statystykę dotyczącą tego, przy czyjej zagrywce zespół zdobywał najwięcej punktów blokiem lub najwięcej bronił. Statystyki FIVB nie udostępniają takich rzeczy, a szkoda, bo to byłoby bardzo ciekawe …”
http://www.teamspirit.cba.pl/viewtopic.php?f=6&t=142
1283poniedziałek, 11, kwiecień 2016 21:18
sektor212
@ Zgred

Dzięki za doprecyzowanie tematu jeżeli chodzi o pytania iocosusa. Bardzo trafnie ująłeś kwestię "Kiedy (przyjmujący, atakujący) zanotuje dobry, celny odbiór ( adrenalina walki idzie parę punktów w górę) i często rozgrywający kieruje grę na niego z racji tej adrenaliny" 100% racji.
Gra na dwóch libero (pierwszy przyjmuje drugi broni) jest coraz bardziej popularna. Ten lepiej broniący charakteryzuje się lepszym czytaniem gry i odpowiednim ustawieniu. Zatrzymam się chwilę przy tym elemencie gry. Obecnie uważam, że starsze pokolenie trenerów lekceważy ten aspekt gry w młodzieżowej siatkówce odpuszczając szkolenie na tej pozycji. Od młodzika nie są uczeni pozycji wyjściowych sposobu przemieszczania się (krokiem dostawnym) na pozycje końcową. Niezły libero to większości samouk który w kadecie zorientował się (lub przestawił go trener) że warunków wzrostowych mu brakuje i w ataku na wyższej siatce już nie hula tak jak w młodziku. A że miał niezłe przyjęcie to został w klubie na pozycji libero. Stąd lepiej przyjmuje niż broni. I tak dochodzi ze złymi nawykami do seniora i tam rozczarowanie że mam problem załapać się do ii ligi.

Skra Bełchatów
Powiem ci szczerze, że mecz oglądałem z odtworzenia znając wynik. Pierwszego seta zobaczyłem dwukrotnie. Przyczynę porażki upatruje jedynie w olbrzymim stresie. I tu jestem mocno zdziwiony. Tak zaprawiony w bojach zespół z tak dużym doświadczeniem i tak się obsrał? Przecież prowadzili 9:4. Tak wiem, że w siatkówce mecz na dobre zaczyna się od 18 punktu. Ale żeby tak rączki drżały? Nie mogę wyjść ze zdumienia. Przecież Bielsko nie zagrało nic nadzwyczajnego, a mimo to wygrało. Oj sport jest brutalny i zarazem piękny. Skra w poszczególnych fazach seta zawodziła. Nie potrafili uruchomić środka (na cztery akcję 1 punkt) i większość gry prowadzili skrzydłami. Również zabrakło punktów z kontrataku. Mimo, że na zagrywce dobrze kopali (zdobyli 4 punkt) i odrzucali BBTS od siatki nie potrafili wykorzystać nadarzających się okazji. To przegrali. Rzeczywiści tylko szkoda tych zapłakanych kibiców. Tak więc Resovia dopięła swego. Kluczem do awansu do pierwszej dwójki okazał się wyjazdowy mecz z Lotosem gdzie zdeklasowali gdańszczan 0:3. Brawo za walkę do końca i wiarę w sukces.

Blain
Oj tak poznał nasze piekiełko i rzeczywiści na początku musiał przełknąć gorzką pigułę. Ciekaw jestem czy zostanie w Bełchatowie na następny sezon.


@ iocosus

Nie zgadzasz się z przewagą flot nad siłową zagrywką. Masz prawo. Jednak statystyki nie kłamią. Bezpośrednio z zagrywki więcej punktów zdobywają flotowcy niż ci co jadą z góry. Ja uważam, że w zagrywce najważniejsza jest zmiana jej tempa. Musi być różnorodność. Przyjmujący nie mogą w ciemno stawać do przyjęcia wiedząc co ich czeka. Jeżeli z taktyki cała zagrywka ma iść przykładowo w Mikę to nie mogą w niego zagrywać wyłącznie flotowcy. Po kilku przyjęciach Mika złapie czucie o do końca meczu będzie przyjmował perfekcyjnie. A jeżeli zmuszony będzie do przyjmowania szybowców, flotów, czy siłowej zagrywki z wyskoku to nie ma szans by ustabilizował odbiór. Zawsze sęka złapie i wolniej będzie zbierał się do ataku z szybkiej piłki tzw. quick. Jeżeli sypacza dogra mu na skrzydło to raczej stojąc piłę, a do takiego zagranie zdecydowanie łatwiej przeciwnikowi postawić dwublok.
Zagrywając lejąc z góry na siłę nie masz gwarancji odrzucenia od sieci rywala. Zmianą tempa gwarancje masz zdecydowanie większą.
1282poniedziałek, 11, kwiecień 2016 17:33
iocosus
Sektor212 -> Jestem zadowolony, to znaczy z przewagą flota nad siłową zagrywką się nie zgadzam, tak jak i obecni mistrzowie olimpijscy no ale oni meldonium karmieni to ich i energia rozpierała. Wink Na poważnie to dyskusja siatkarska o przewadze jednego rodzaju zagrywki nad drugą będzie trwała, wiadomo że w szóstce będą i siłacze i flotowcy, kwestia dominacji jednych nad drugimi. Faktem jest że siłowa zagrywka to ryzykowny miecz obosieczny którym i skaleczyć się można, ale z drugiej strony odrzucenie przeciwnika od siatki to teraz podstawa. To pomijając bo o tym to pewnie długo można by dyskutować, to wyjaśnienia abecadła siatkarskiego fajne.
1281poniedziałek, 11, kwiecień 2016 17:07
Zgred Maruda
@Iocosus

Właściwie wszystko opisał "Sektor212", bardzo szczegółowo i trafnie.
Pytałeś się o "Leosia" - jego rolą w Zenicie prócz ataku jest także
przyjęcie, dokładnie takie same zadania ma druga strzelba czyli Anderson. Są to siatkarze, którzy swoim wyszkoleniem technicznym zapewniają połączenie tych dwóch atutów.
Oczywiście ( jak pisze Sektor) jeśli któryś z nich ma gorszy dzień i przyjęcie mu "nie siedzi" trener "przykrywa go"- zostawiając mu zadanie tylko ataku. Wtedy cały zespół przesuwa poszczególne strefy odbioru, tu duża rola libero, który niejako dostaje większy zakres placu do swoich poczynań.
Takim przykładem jest B. Kurek, który kiedyś (reprezentacja) grał
na pozycji przyjmującego, a że mówiąc delikatnie- wybitny w tym
elemencie nie był...został przestawiony jedynie na atak.
Antiga grał także zmianami libero: jednym wykazującym się lepszym
odbiorem ( zagrywka przeciwnika) oraz drugim mającym predyspozycje do udanych obron ( kontra przeciwnika).

Co do ewentualności grania na dwóch w odbiorze - nierealne.
Za duży obszar boiska do pokrycia. Przy tak szybkiej siatkówce jaka
jest obecnie strata kilku punktów pod rząd praktycznie przekreśla wygraną. Nominalnie musi być przynajmniej jedno skrzydło cofnięte
do odbioru ( przyjmujący, atakujący).
Przy odpowiednim rozpisaniu przeciwnika w zagrywce bywa też, że jest potrzeba cofnięcia do wspierania odbioru także drugie skrzydło. Taka praktyka stosowana jest w przypadku bardzo silnej
mierzonej zagrywki przeciwnika. Ma to też swoje dobre strony.
Kiedy (przyjmujący, atakujący) zanotuje dobry, celny odbiór ( adrenalina walki idzie parę punktów w górę) i często
rozgrywający kieruje grę na niego z racji tej adrenaliny.

Wszystkie te ustawienia zależne są od taktycznego rozpisania
zagrywek poszczególnych graczy przeciwnika. Od sposobu zagrywania ( opisał to Sektor), danego momentu seta, wyniku.
Ja tylko dodam, że przy flocie piłka nie tylko potrafi "szybciej spaść"
w plac. Przy odpowiednim trafieniu w centralny punkt piłki przez
zagrywającego potrafi "ona ta piłeczka" Smile w ostatnim momencie
( przed prawidłowo ułożonymi rękoma do odbioru) skręcić sobie w dowolnie wybraną stronę...
Bardzo podobnie jest w piłce nożnej. Przy dobrym ustawieniu nogi
przed strzałem efekt końcowy lotu jest taki jak w siatkówce.
Cechą wspólną jest to, że tak trafiona piłka leci bez najmniejszego
obrotu w tzw. bezruchu, robiąc na koniec niezłe zamieszanie...

@Sektor 212

"- Nie będę ukrywał, że jako były zawodnik PGE Skry Bełchatów, sercem byłem bliżej tej drużynie niż Asseco Resovii Rzeszów - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Krzysztof Stelmach, trener BBTS-u Bielsko-Biała, który pozbawił bełchatowian finału PlusLigi, otwierając bramy do tegoż rzeszowianom"

Ten cytat potwierdza moje obawy jak Blain zareaguje w naszym
polskim "piekiełku". Oczywiście musi mieć czas aby to po swojemu
poukładać, jednak pierwszą "pigułę" musiał już przełknąć.
Skra oddając pierwszego seta Bielsku Białej - swoją niemocą wprowadziła Rzeszów prosto do finału...
Na nic się zdały wygrane trzy sety ( cały mecz 3 - 1) oraz łzy i rozżalenie kibiców... Bełchatów zaliczył potężny Cios...
1280poniedziałek, 11, kwiecień 2016 11:17
sektor212
@ iocosus

Jeżeli chodzi o pokrycie większej części boiska przez dwóch przyjmujących zostawiając trzeciemu mały fragment pola gry to nie ma jednej słusznej definicji. Na decyzje trenera czy samych zawodników podejmujących taki manewr taktyczny wpływ ma kilka aspektów w danej chwili trwającego meczu.
Przed odpowiedzią na pytanie pozwolę sobie na małe wprowadzenie. Ogólnie jest to dość częsta sytuacja. W zasadzie w każdym meczu większym lub mniejszym stopniu podział przyjmujących jest nie równy. Największe pole przyjęcia ma libero który teoretycznie powinien mieć najlepsze przyjęcie. Jest to jego pierwsze podstawowe zadanie. Tak więc najczęściej sami zawodnicy umawiają się kto i jaka powierzchnie boiska bierze do przyjęcia. Przede wszystkim nie mogą stać w jednej linii. Środkowy przyjmujący zawsze stoi trochę dalej od siatki niż skrzydłowi.
Dalej mamy cztery rodzaje zagrywki: balonik, flot, z gór szybka piłka i skrót. W praktyce najłatwiej przyjąć balonik. Później mocną szybką zagrywkę z góry. Najtrudniejszy do przyjęcia jest ostry flot (to taki kamień raptownie spadający w dół) i skrót. Dlaczego łatwiej przyjąć 120 km/g niż flota? Zagrywkę z wyskoku która osiąga najszybszą prędkość przyjmujesz dyszlem bez większego ruchu nadstawiasz odpowiednio złożone ręce i piłka sama leci do rozgrywającego. Natomiast flota musisz przyjąć na palce (dyszelkiem jest zdecydowanie trudniej dograć piłkę pod siatkę) i dostarczyć ją do rozgrywającego. A paluszki często zostają przełamane. Skrót jest o tyle trudny gdyż stosują go zawodnicy lejący z góry. Czyli w przyjęciu ustawiasz się dalej 7-8 metr i kiedy zagrany jest skrót bardzo ciężko jest przyjąć piłkę lądującą na 4 metrze i dograć ją do rozgrywacza będąc najczęściej w padzie. W zasadzie dobry skrót to pewny punkt lub piłka za darmo oddana przeciwnikowi. Również jest to bardzo trudny element dla zagrywających z góry. Dla tego często zawodnicy przyjmujący prowokują dalekim ustawieniem w przyjęciu zawodników będących na zagrywce do skrótu licząc, że piłka wyląduje w siatce i taki obrazy gry często obserwujemy w czasie meczów. Natomiast jeżeli zawodnik przy zagrywce z góry regularnie trafia w boisko (oni nie celują w poszczególne strefy) to często atakujący staje jako czwarty do przyjęcia. W ten sposób zmniejszasz pole przyjęcia za jakie odpowiada jeden zawodnik. Po prostu nie ma czasu na reakcje (przesunięcie się) w przyjęciu. Musi doprowadzić do sytuacji, że zostaniesz trafiony piłką. Stojąc w czterech jest większe prawdopodobieństwo niż w trzech. Skąd zawodnicy wiedzą gdzie poleci piłka przekraczająca 100 km/g? Z programu data volley. Przed każdym meczem przyjmujący dostają rozpisane strefy i miejsca gdzie spada piłka zagrana przez poszczególnego zawodnika. Dokładnie orientują się kto zagrywa flotem (przy przyjęciu należy stanąć bliżej i dodatkowo w momencie podrzutu piłki do zagrywki przyjmujący musi zrobić krok lub dwa do przodu), a kto z góry gdzie ustawiasz się dalej. Mając powyższe informację zapewne dochodzisz do wniosku, że pokrycie części pola jednego przyjmującego przez dwóch pozostałych jest niezmiernie trudne. Musisz mieć znakomitego libero i naprawdę dobrego pierwszego przyjmującego by ograniczyć pole przyjęcia drugiemu przyjmującemu. Jednak jak trafnie zauważyłeś takie sytuacje się zdążają w przypadku kiedy zawodnik nie ma dnia i przyjmuje słabiej ale za to jest bardzo skuteczny w ataku. W takich sytuacjach rzeczywiście trenerzy nakazują dwóm pozostałym brać większą część boiska i w ten sposób pozostawiają w grze zawodnika który przechyli ich szanse w ataku (jest w takiej formie, że rywale nie radzą sobie powstrzymać go blokiem lub ma takie parametry wzrostu, że spokojnie hula sobie nad blokiem). Jeżeli Wilfredo ma słabszy dzień i nie czuje dobrze piłki w przyjęciu to Zenit tak właśnie gra. Również Radom bardzo często starał się pokrywać pole przyjęcia młodego reprezentanta kraju Szalpuka który zdecydowanie lepiej atakował niż przyjmował. W innych sytuacjach trenerzy zmieniają przyjmującego na kolejnego z kwadratu licząc, że zmiennik przytrzyma i uspokoi przyjęcie.

Nie wiem czy zadowolony jesteś z odpowiedzi ale liczę, że Zgred doda swoje cenne uwagi.
yvComment v.2.01.1