Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1279niedziela, 10, kwiecień 2016 20:41
sektor212
@ Zbyszek
Dobrze napisana relacja. Pozwolę sobie dodać kilka uwaga oraz zdiagnozować oba nokdauny opisanej przez ciebie walki między Manny Pacquiao v Timothy Bradley.
Precyzyjnie ująłeś, że pierwsze 3 rundy to szachy. Jednak obopólne badania się rywali w tym fragmencie walki dziś wydają się być taktyką przygotowaną przez Mannyego. Jakby wszystkie 3 pierwsze rundy odbyły się po jego myśli. To on nie znacznie dyktował warunki i tempo walki przeważnie spychając rywala do poczynań defensywnych. W ten sposób zyskiwał nie znaczną ale jednak przewagę psychologiczną. Zresztą po 2 rundzie sekundanci Bradleya zwrócili mu na to uwagę i nakazali częściej przejmować inicjatywę w walce. Od 3 rundy w ringu starał się boksować jak przykazał mu trener jednak Filipińczyk pozwalał mu na dyktowanie tempa walki tylko krótkimi fragmentami. Rzeczywiści od 4 rundy rozpoczęła się prawdziwa walka i większa wymiana ciosów. Uczta dla oka była duża. Co do dwóch nokdaunów.
Pierwszy nokdaun: Bradley dał się zepchnąć pod liny. Zamarkował cios bezpośredniego prawego prostego ograniczając się do skrętu tułowia i krótkiego ruchu prawą ręką. Następnie chciał zrobić tzw. zejście na mańkuta w lewo bez ciosu lewego prostego. Jak się później okazało brak wyprowadzenia prawego i lewego ciosu było dużym błędem gdyż nie utrzymał Pacquiao na odpowiednim dystansie.
Na zamarkowany cios Bradleya, Pacquiao zareagował balansem ciała (unik ze skrętem tułowia) w lewo i pełnego skrętu wyprowadził lewy prosty/krzyżowy trafiając Bradleya (w momencie kiedy chciał zrobić zejście w lewo) stopując go w miejscu. Następnie mocno bity prawy sierp wylądował na szczęce Bradleya który doprowadził do nokdaunu. Niezbyt trudna krótka seria ciosów okazała się bardzo skuteczna. Kombinacja Pacquiao lewy prosty/krzyżowy prawy sierp była wykonana precyzyjnie (mimo wysoko uniesionej gardy Amerykanina) bardzo szybka z pełnych skrętów gdzie siła ciosu jest największa.
Dlaczego Bradley zdecydował się na markowanie ciosu w momencie kiedy Pacquiao skrócił dystans i Timothy był w zasięgu jego lewej silniejszej ręki? Zrobił to pod pressingiem nacisku Filipińczyka który znakomicie wykorzystał zawahanie Bradleya i braku dwóch ciosów które powinien wyprowadzić. Nie uczynił tego i sędzia musiał liczyć Amerykanina.
Drugi nokdaun: To efekt ciosu kontrującego lewego sierpa. Tu Pacquiao również przechytrzył Amerykanina i wykorzystał słaby powrót prawej ręki do zbyt nisko trzymanej gardy przez Timothya. Bradley swoją akcje rozpoczął klasycznym lewym prostym na który odskokiem odpowiedział Manny. Więc ponowił atak podwójnym lewym prostym lecz żaden z ciosów do dosięgnął rywala. Rozpędzony nie przerwał kombinacji ciosów i dalej wyprowadzał prawy, lewy i w tym momencie nadział się na kontrujący lewy sierp. Cios był potężny i zamroczył Bradleya. Dalsze jego zachowanie bardziej wynikało z odruchów bezwarunkowych niż z obrony. Pacquiao widząc stojącego Amerykanina doskoczył równocześnie zadając krótką kombinacje ciosów prawy prosty i lewy sierp którym nie trafił (przeciął tylko powietrze). Jednak widząc wciąż pochylonego Bradleya ponownie uderzył krótki lewym sierpem i Amerykanin runął na plecy i ponownie był liczony. Tu jedynym błędem Bradleya była garda w szczególności prawa ręka która nie zasłaniała szczęki. Manny wykorzystał to perfekcyjnie gdzie w pierw zastopował i zamroczył rywala a następnie dobił go i doprowadził do liczenia.
Dalsza część walki to jak piszesz Pacquiao mający przewagę punktową nie zamierzał jej stracić, a Bradley nie wierzył, że w tej walce może pokonać Filipińczyka. Wygląda na to, że Pacquiao znakomicie wykonał założenia taktyczne na poszczególne rundy i jednogłośnie wygrał na punkty.
1278niedziela, 10, kwiecień 2016 09:57
Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych wygrywając z Chile 35:27 (19:13) wywalczyła awans na IO w Rio !
Dziś mecz z Tunezją
Dla wielu obserwatorów poczynań naszych szczypiornistów awans był jedynie formalnością. Dla nowego trenera, kończący się dziś turniej kwalifikacyjny, możliwością przeglądu kadr.
Czekamy na siatkarzy !
1277niedziela, 10, kwiecień 2016 08:34
Zbyszek
W Las Vegas jedyny jak dotychczas mistrz świata wszystkich Federacji w ośmiu kategoriach wagowych Filipińczyk Manny Pacquiao stoczył swój ostatni pojedynek w karierze walcząc o wakujący pas WBO wagi półśredniej z Amerykaninem Timothy Bradleyem. Obaj zawodnicy to absolutnie ścisła czołówka najlepszych bokserów na świecie.
Dobrze znamy ich walory, obaj bardzo szybcy, świetni technicznie, ruchliwi, stale zmieniający pozycje, bijący różnorodne ciosy w różnych płaszczyznach i dysponujący mocnym uderzeniem z obu rąk.
W narożnikach legendy trenerskie : u Mannyego Freddi Roach, a u Bradleya Teddy Atlas.
Zaczęło się niemrawo; pierwsze dwie rundy to bardziej walka z cieniem niż z przeciwnikiem.
W trzeciej i czwartej Amerykanin lekko przyśpieszył,ale nadal były to bardziej szachy niż kontaktowy boks. Dopiero gdy od czwartej rundy Pacquiao ruszył do bardziej zdecydowanych ataków zrobił się prawdziwy, znakomity pojedynek na pięści. W siódmej rundzie Manny posłał Bradleyapo prawym sierpowym na szczękę na deski i wyczyn ten powtórzył w rundzie dziewiątej tym razem po krótkim uderzeniu lewym półsierpem na brodę.W 8 rundzie Bradley rzucił się do szaleńczego ataku, większość ciosów Manny wyłapywał na rękawice,ale rundę wygrał.
Od 10 rundy znowu powróciły szachy ; Pacquiao mający przewagę punktową nie zamierzał jej pochopnie tracić,a Bradley chyba stracił wiarę,że szturmem może losy walki odmienić i nastawił się na zadanie pojedyńczego kończącego uderzenia.Ale Manny był dla niego nieuchwytny.
Pojedynek nie zawiódł oczekiwań. Manny wygrał jednogłośnie u wszystkich sędziów 118 :110.
Gwarantowana gaża za walkę Pacguiao 20 mln USD, Bradley 13 mln USD. Teraz Manny zajmie się na poważnie polityką, jego celem jest stanowisko prezydenta Filipin.
1276niedziela, 10, kwiecień 2016 00:43
Zbyszek
Wszyscy fachowcy mówili : nie wiadomo kto wygra w walce o pas Federacji IBF wagi ciężkiej podczas gali w Londynie pretendent Anglik Anthony Joshua czy Mistrz Amerykanin Charles Martin. A tu w drugiej rundzie po dwóch ciosach prawym prostym na szczękę Martina Joshua wygrywa przez t.k.o.
Obaj mieli drogę bardzo zbliżoną do tej walki.Bardzo późno zajęli się boksem, bo Joshua w wieku 18 lat,a Martin w wieku 22 lat. Wcześniej obaj byli murarzami.Stoczyli niewiele pojedynków amatorskich, Anglik 43, zaś Amerykanin 63. Ale oczywiście bilans Joshuy jest lepszy, gdyż to vicemistrz świata i mistrz olimpijski z Londynu. Joshua na ringach zawodowych zadebiutował w roku 2013 zaś Martin w 2012 roku. Obaj niepokonani : Joshua 15 walk wszystkie wygrał przez k.o. i tko,a Martin 24 walki z czego 23 wygrane, 1 remis , w tym 21 przed czasem.Obaj podobnego wzrostu, zasięgu ramion i wagi. Joshua młodszy o 3 lata.Jeszcze pół roku temu walka pomiędzy nimi była niewyobrażalna.Dopiero przegrana Władimira Kliczki z Tysonem Fury zmieniła sytuację. Federacja IBF nakazała Furemu odbyć walkę z oficjalnym pretendentem Głazkowem na co ten się nie zgodził, więc go pozbawiono tytułu. Bez eliminatora wskazano jako pretendenta Charlesa Martina. W walce odbytej 16.01.2016 roku Głazkow doznał kontuzji prawego kolana w III rundzie i tak Amerykaknin został Mistrzem. Z kolei Joshua był szykowany na walkę o tytuł bardziej pod kątem Wildera i to najwcześniej w 2018 roku,ale Martin był zdaniem jego promotora Franka Warrena w jego zasięgu, więc trochę przypadkowo do niej teraz doszło. Kariera Joshuy uległa gwałtownemu przyśpieszeniu. W królewskiej wadze robi się nareszcie wyjątkowo ciekawie.Następne walki jeszcze bardziej pasjonujące, bo to Wilder z Powietkinem w Moskwie i rewanż Furego z Kliczką w Manchesterze.
A jeszcze dziś w nocy w Las Vegas bój Mannego Pacquiao z Timothym Bradleyem jr o wakujący tytuł WBO w półśredniej.
Lubię ten sport.
1275sobota, 09, kwiecień 2016 10:37
@iocosus
mówisz, masz
Eliminacje piłkarzy ręcznych do IO
Pod wodzą "wymodlonego" przeze mnie trenera Talanta Dujszebajewa od pewnego zwycięstwa 25:20 nad najgroźniejszym przeciwnikiem w grupie Macedonią zmagania do Rio rozpoczęli nasi reprezentanci.
- "Rywale zasługiwali na zwycięstwo. Grali lepiej niż podczas naszego ostatniego starcia na ME - skomentował selekcjoner Macedonii Ivica Obrvan.
Biało-Czerwoni szybko zbudowali bezpieczną przewagę, a później kontrolowali mecz. Świetnie bronili, przez co my mieliśmy problemy w ataku".
Przypomnę, że z Macedonią zmierzyliśmy się w Krakowie, podczas ostatnich mistrzostw Europy. Po dramatycznym meczu wygraliśmy wtedy 24:23
- "Tym razem było nam dużo trudniej. Wszystko dlatego, że rywale podnieśli poziom swojej gry. Przede wszystkim poprawili się w defensywie - zaznaczył Obrvan"
No właśnie. Polacy zagrali dużo lepiej w obronie, choć to poprzedni trener Biegler uznawany był za wyjątkowego fachowca od tego elementu gry.
Polacy mecz rozpoczęli w zestawieniu Sławomir Szmal w bramce, Krzysztof Lijewski, Przemysław Krajewski, Michał Jurecki na rozegraniu, Adam Wiśniewski i Michał Daszek na skrzydłach, Bartosz Jurecki na kole.
Wskutek odnowienia kontuzji Mariusza Jurkiewicza na rozegraniu zagrał Krajewski i trzeba przyznać, ze zagrał bardzo dobrze. Nie tylko celnie rzucał na bramkę, ale też znakomicie dogrywał na koło do Bartosza Jureckiego. To głównie za jego sprawą w 13 minucie meczu odskoczyliśmy na cztery bramki (13:9)
Świetnie w bramce spisywał się Sławek Szmal i choć gra w ataku nie wygląda jeszcze najlepiej, chyba nawet przez moment nie było wątpliwości, kto tego dnia odniesie zwycięstwo.
Z gry w ataku swojego zespołu nie był zadowolony trener Dujszebajew.
Niech te słowa posłużą za komentarz:
- Zobaczymy, co przyniesie czas, ale myślę, że wszyscy już orientowaliśmy się, jak wymagający jest Tałant Dujszebajew - skomentował grę Polaków z meczu z Macedonią Wojciech Nowiński.
- Jeżeli zagrali tak jak dziś i trener nie jest zadowolony, to poczekajmy na dzień gdy będzie.
Dziś mecz z Chile
1274sobota, 09, kwiecień 2016 09:34
iocosus
@ Kibic50
No i gdzie się piłkarz ręczny podziewa? Żadnych spostrzeżeń, uwag?
@ Zgred & Sektor212
Fajne dialogi oby ich jak najwięcej, ja jak zawsze z pytaniem, które zaczęło mnie ostatnio nurtować. Chodzi o grę na dwóch w przyjęciu, Zgred praktyku, Sektor, siedzisz głęboko kibicowsko na bieżąco w siatce – jak widzicie tą kwestie. Dziś na obecnym poziomie dwóch w przyjęciu jest w stanie efektywnie pokryć pole? Na ile doraźnie, zadaniowo, a na ile koncepcyjnie, systemowo, jak wam się wydaje?
Pytam przez kontekst Leona w Zenicie i jak go ‘chował’ Alekno. Gdy Kurek grał na przyjęciu bywało że też czasami bywał ‘chowany’ z różnym skutkiem. Konfrontacja Skry z Zenithem nasunęła mi to pytanie w kontekście naszej repry w przyszłości już z Wilfredo?
1273czwartek, 07, kwiecień 2016 18:54
Zgred Maruda
Całoś treści zmierzała do "Sektora" - proszę mi wybaczyć złe nabicie...
1272czwartek, 07, kwiecień 2016 18:47
Zgred Maruda
@ Sektorze
Ale czym ? Cię zaskoczyłem?
Tym - jak czytasz grę- taktykę- no proszę Cię...
Mnie jest tylko i wyłącznie miło, że jest ktoś, kto lubi to "rozkminić"
i dodam " rozkminiać"...
" Bałeś" się o Rzeszów? Jednak ...Lotos wciry dostał ( 3-0) i teraz pytanie stanowi, oto takie co dalej? Specyfiką innych gier- ?
Skra nie odpuści i mamy - "bitkę"...
Bo to, że zagrają w czwórce( Kraków) to jedno, ale to co u Nas
to drugie...
Napisałeś o Blainie - miotła i to jeszcze taka- podnosi szatnię w pion
Jeszcze jedno- i to chylę Ci czoła...
MDK był spoiwem , naturalnym rzemiosłem pracy... jeśli chodzi o Warszawę.
Robili swoje... Bracia Nalazki, ( miałem przyjemność) - oczywiście lata stare, ale...Centrala- dopisz co chcesz...
Wiesz co? Bardzo Ci dziękuję za sens tej dyscypliny.
Czy Cię zaskoczyłem-
1271środa, 06, kwiecień 2016 12:34
sektor212
@ Zgred
Zaskoczyłeś mnie tyloma ciepłymi słowami. Dziękuje. Ale za pewno daleko mi do ciebie. Żaden ze mnie ekspert. Jak dobrze pamiętam ze wcześniejszych twoich wpisów ty grałeś w siatkówkę na poziomie ligowym. Ja tylko w szkolnych zawodach i tak zwanych sk-sach. Także między nami jest przepaść. Tym bardziej mi przyjemnie czytać miłe słowa od człowieka który zęby zjadł na siatkówce.
Natomiast rzeczywiście gdzieś od 14 lat mocno interesuje się siatkówką. Ciekawostkę jest to, że na początku 21 wieku nie rozumiałem gry po zmianach jakie zaszły w tej dyscyplinie. Oglądałem mecze w telewizji i nie łapałem o co chodzi w nowych zasadach. Libero, nowe ustawiania, podział na pozycje były dla mnie zagadką. Zupełnie inaczej niż za moich czasów. Los zrządził, że poznałem jednego bardzo dobrego, doświadczonego trenera (jeżeli jesteś w Warszawy lub ocierałeś się o kadry młodzieżowe to znasz gościa w 100%) i wciągnąłem się ponownie w siatkówkę którą zawsze lubiłem i ceniłem. Jak gąbka chłonąłem wiedzę przygotowania fizycznego, treningu, taktyki ogólnie krok po kroku poznawałem siatkarskie rzemiosło na nowo. Myślę, że przez te parę lat zanudzałem pytaniami różnych trenerów czy zawodników, że pewnie w niektórych momentach mieli mnie dość choć nigdy takie słowa jak „daj spokój, nie przynudzaj” z ich ust nie padły. Za wytrwałość mogę im podziękować. Dziś rzeczywiści można powiedzieć, że coś tam wiem i w miarę orientuje się o co biega w tym sporcie. Ale to nie to samo co grać x lat na najwyższym poziomie i mieć we krwi siatkówkę. Zapewne brakuje mi tzw. czucia gry i czasami mogę źle zinterpretować czy ocenić sytuacje. Piłkę nożną czy boks za młodego poznałem zdecydowanie lepiej. W obu dyscyplinach moja wiedza jest poparta doświadczeniem z boiska czy ringu którego brakuje mi z parkietu siatkarskiego.
Jeżeli lubisz pogłębiać wiedzę o nowości treningowo - taktyczne to szczególnie polecam w internecie obejrzeć ciekawe filmy tzw. kurso-konferencje ze Spały prowadzone przez różnych trenerów Andrea Anastazi, Philippe Blain, itp. W prosty sposób można poszerzyć i nabrać nowego spojrzenia na obecne trendy w siatkówce.
Obecnie wkręcam się w piłkę ręczną. Zaczynam sporo czytać i rozmawiać z jednym trenerem. Poznaje podstawy typu obrona 6-0 czy 5-1. Jeżeli starczy czasu i zapału to może za parę miesięcy również będę mógł podyskutować z naszym guru tej dyscypliny na tej stronie z Kibicem50 którego pozdrawiam. Być może otworzy się bardziej i przekaże trochę cennych wiadomości o szczypiorniaku.
Wracając do siatkówki.
Jednak Philippe Blain swoją osobą coś tam wniósł i Skra pewnie wygrała swój mecz 3:0. Skoro mecz trwał tylko 81 minut to oznacza że Radom raczej nie istniał. Nawiasem mówiąc nie rozumie dlaczego Polsat Sport nie transmitował tego meczu. Blain po meczu powiedział
„Prawdę mówiąc, w trzy dni nie zmieniasz nic. Dołożyłem tylko drobne elementy w kontekście przygotowań do spotkania i planu meczowego”.
Jak widać te kosmetyczne zmiany nowej miotły sprawiły, że Radom dostał szybki konkretny łomot. Ciekawostką jest, że nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu MVP otrzymał Mariusz Wlazły. 4 dni różnicy, a Wlazły z bezradnego atakującego zmienił się w kata zespołu z Cerradu Czarni zdobywając 18 punktów. Zdaje sobie sprawę, że Radom to nie Zenit, ale taki nagły powrót formy daje do myślenia. Czyżby ostentacyjnie przyczynił się do zwolnienia Ángel Falasca? Z boku tak to wygląda. Również jestem ciekaw jak Skra poradzi sonie z presja wynikającą z konieczności wygrania wszystkich spotkań do końca rundy zasadniczej bez straty seta. Oj będzie ciężko.
Asseco Resovia Rzeszów mnie pewnie, ale za 3 punkt wygrali 3:1 z MKS Będzin. Teraz czeka ich wyjazd do Gdańska na arcyważny mecz z Lotosem który zdecyduje o jaki kolor medalu Rzeszów będzie walczył. Jeżeli przyjmujący Trefla Mika będzie w formie to Resovii będzie niezmiernie trudno wywieść z Gdańska punkty. Dziś się przekonamy (transmisja 20:30 Polsat Sport) czyja taktyka okaże się skuteczniejsza. Uważam, że oba zespoły spotkają się ponownie w play-off walce o brązowy medal.
Cuprum Lubin wczoraj zaprzepaścił swoją szanse na walkę o brązowy medal. I tu ponownie nie rozumiałem prowadzenia gry przez naszego co by nie było obecnego reprezentanta kraju Łomacza. Pominę słabą jakość wystawy, ale grać 80% piłek tylko lewym skrzydłem? Grał nawet kiedy ZAKSA stawiała trójblok. Mając tak dobrych środkowych Możdżonka (pierwszą piłkę do ataku dostał na początku 2 seta!!!) czy Boehme nie mogę zrozumieć dlaczego tak sporadycznie grał nimi. Atak rozprowadzał jak za czasów kiedy grał w kadetach. Zapewne Stephane Antiga będąc na meczu zmartwił się jego dyspozycja i pomysłem gry.
1270piątek, 01, kwiecień 2016 18:28
Zgred Maruda
@ Sektor212
Miłe jest to, że potrafimy mieć zbliżone zdanie o dyscyplinie, która jednak jest w cieniu piłki kopanej. Tym bardziej jest mi miło wiedząc, iż
rozmawiam z Człowiekiem znającym się na specyfice siatkowej taktyki.
To przyjemność...co absolutnie nie znaczy, że nie cenie , wręcz przeciwnie- Ludzi, którzy także posiadają swoje zdanie, czy pytania i zainteresowanie. Tu szczególnie pozdrawiam " Iocosusa", który swoimi pytaniami niejednokrotnie "stawiał mnie pod ścianą"...rzetelnych odpowiedzi. Iocosusie - dziękuję!
Sektorze Twoja znajomość wiedzy siatkarskiej jest świadectwem bycia przy tej dyscyplinie, rozumiejąc to doskonale uważam, że taki układ wkładu pisanego ma tu duże znaczenie - tu na tej stronie, na CL.
Pan Zbigniew opisuje tenis, my zręcznie lub nie siatkówkę a Kibic50
piłkę ręczną, to wszystko razem wzięte daje szersze przesłanie tejże strony.
Co do Blaina, używając przekazu "orka" klubowa miałem na mysli zmaganie się z innymi realiami w stosunku do tych, które miał w kadrze. Tylko oto, moim zdaniem to zupełnie inne realia -te które nieraz "kolą w oczy" i nie są takim "mlekiem płynącym" jak w kadrze.
Oczywiście rację Ci przyznaję, że mając takie doświadczenie jak ten
Trener, wątpliwości najmniejszych nie mam, że będzie potrafił swoim
autorytetem "zagasić" wszelakie przesłanki tzw. gwiazdorzenia tylko i wyłącznie dla dobra drużyny.
Dlatego też napisałem , że jestem ciekawy jak - te wszystkie elementy połączy w całość.
Jeśli Nasz "pseudo" bohater Piechocki nie przeszkodzi- jest szansa na wejście Skry na odpowiedni jej poziom...
Zagumny Paweł -tu już napisane były wszelkie słowa, a zgodność Naszej wzajemnej oceny jest tylko i wyłącznie podkreśleniem niebywałych umiejętności tego gracza. Umiejętność wykorzystania inteligencji w rozumieniu schematów obrony blokiem drużyny przeciwnej, dodając świetną technikę czyni Go Takim "cwaniakiem" w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa. Klasa Światowa!
Lemański
Wzrostem prawie równy Możdżonkowi, dużo młodszy - młody "wilczek" jednak lepszy szybkością, dynamiką. Jeśli jego rozwój pójdzie dobrym trybem to będziemy mieć w niedługim czasie reprezentanta Polski całą gębą.
A jak słusznie prawisz przy "Tacie" Zagumnym tylko zyska
pozdrawiam
1269czwartek, 31, marzec 2016 15:09
sektor212
@ Zgred
Miło, że mamy podobne spojrzenie w temacie większości działaczy sportowych.
Przecież Piechocki był kiedyś trenerem młodzieżowej siatkówki w Bełchatowie i to dość długo. Awansował po szczebelkach w hierarchii klubu znając jego podstawy, aż do fotela prezesa. Jednak ciągnie go wyżej zupełnie nie potrzebnie. Traci na tym sama Skra. Nie potrafi wyhamować swojego ego tak jak Pan Lucjan Brychczy czy Krzysztof Dowhań którzy robią to co najlepiej potrafią w przeciwieństwie do Piechockiego. Lata, jeździ po zebraniach i wymądrza się, a na własnym podwórku burdel którego nie widzi.
Philippe'a Blain tu troszeczkę przesadzasz jeżeli chodzi o orkę klubową. W swojej bogatej karierze nie z jednego pieca chlebek jadł i na pewno wie o co chodzi w trenowaniu drużyny klubowej. Oczywiście tak jak mówisz nie można porównać klubu z trenerką kadry. Jednak jakoś dziwnie jestem przekonany, że poradzi sobie z problemami i Skra w końcówce jeszcze może zaszokować tych co karty już rozdali.
Zagumny jest poza zasięgiem dla pozostałych obecnie wystawiaczy z polskim paszportem. Zgadzam się to siatkarski geniusz i do tego z Warszawy (wychowanek MKS MDK najbardziej utytułowanego młodzieżowego klubu siatkarskiego w Polsce). Jak rozmawiałem ze środkowymi z Olsztyna czy Jastrzębia to każdy powtarzał to samo. Mimo rozpisania przypuszczalnego prowadzenia gry w konkretnych ustawieniach przez Gumę oraz całego przygotowania reakcji środkowych w bloku to Zagumny i tak grał zupełnie co innego. Nasz bohater ponoć jest bardzo trudny do rozpisania. Nigdy nie wiadomo co może zagrać. Oczywiście kiedy jest w pełni zdrowy, a wiadomo lata lecą. Mimo to i tak świetnie sobie radzi. Byłem na meczu Lotos - Politechnika i uwierz mi to co widziałem na własne oczy i jak prowadził grę - siedziałem z otwartą japą i patrzyłem z niedowierzaniem jak gubił Gdański blok. Kilka wystaw w końcówkach na czystą siatkę gdzie grali na przewagi a Lotos dosłownie blokował powietrze. Tak umiejętnie odwracał grę (jak dobrze pamiętam 1 set tylko lewe, 2 set tylko prawy i środek), że Lotos nie był wstanie postawić trójbloku. Również przy Gumie wspaniale rozwija się talent naszego przyszłego reprezentanta Polski środkowego wieżowca Lemańskiego (także wychowanka ze stolicy Warszawskiego Metra). Pająk przy Zagumnym dużo poszedł do przodu. Przede wszystkim Guma doskonale i na odpowiednią wysokość potrafi dograć Lemańskiemu piłkę do ataku na pełen zasięg (przy jego wzroście w zasadzie nie do zablokowania w Plus Lidze o ile nie ściągnie piły). Młody środkowy w tym sezonie bardzo poprawił grę blokiem. W gdańsku tak zgasił ataki Amerykanina Murphy Troy kompletnie wykluczając go z gry (miał tylko 32% skuteczności). Na koniec (troszkę się rozpisałem) to Lemański powinien udać się na Jasną Górę i podziękować za możliwość gry i rozwoju u boku Zagumnego. Lepiej nie mógł trafić.
1268czwartek, 31, marzec 2016 09:54
Zgred Maruda
@ Sektor212
"Tak jak rzygam polityką tak samo robi mi się niedobrze na ułomne myślenie wszystkich tych pseudo działaczy patrzących ślepo w stronę żłoba. "
I to jest cały komentarz do tej sprawy. Idę z Tobą ręką w rękę...
O ile bywają Ludzie np: Nasz Lucjan Brychczy, czy Krzysztof Dowhań,
oddani swojej pasji, temu co robią na co dzień bez szumu- zwyczajnie. Jednak bywają pewnego rodzaju miernoty, które w "imię zasad"...po trupach pójdą do celu. Tylko co z tego? bo "cel" na ogół ich przerasta, niestety lekarstwa na ambicję przeżartą chorobą jeszcze medycy nie wymyślili...
Wiesz co...z Blainem bardzo chcę zobaczyć własnie Jego umiejętności grania drużyną, oczywiście jest Człowiekiem z trenerskiego topu, ma na swoim koncie ogromne sukcesy.
Pytanie brzmi? Czy będzie potrafił "obudzić się" w tym polskim piekiełku...
Praca, którą wykonywał z kadrą jest inna. Tam są wyselekcjonowani zawodnicy i cel jest jasno określony, pozostaje jedynie "polerowanie"
Natomiast w klubach jest orka i dokonywanie pewnych ( bywa trudnych) wyborów. Falasca wyrzucił z siebie pewne "brudy" ,a z tego co udało mi się dowiedzieć p. Mariusz Wlazły bardzo się postawił...wobec krytyki ( słusznej) no i szatnia - pękła!
Czy Blain to mocno chwyci w swoje ręce- zobaczymy. Osobiście mam wrażenie, że swoim autorytetem może "gwiazdeczki" trochę przeczołgać ale sam wiesz jak to u Nas w Kraju bywa i kto, kiedy coś się sypie jest tym ZŁEM, bo na pewno nie "gwiazdeczki"...
Lotos- Olsztyn
Sektorze doskonale wiesz, że całym mózgiem każdego zagrania jest ten, który wystawia. Oczywiście dochodzi pewna składowa w postaci odbioru, jednak od tzw. kumacji tego, który rzuca piłkę na rozegraniu
zależy powodzenie akcji.
"Pięć z rzędu przesuniętych krótkich nie skończonych."
ten cytat jest całkowitą oceną...
Dlatego zawsze i wszędzie Paweł Zagumny będzie dla mnie numerem pierwszym w grze w "te klocki" Drzyzga w formie jedynie
ociera się o poziom "Gumy". I już przytaczany tu kilka razy przykład z Naszej ostatniej historii- nie bylibyśmy Mistrzami Świata gdyby nie zmiana ( brawo Antiga) na tego, który rozgrywa a nie jedynie wystawia...
1267środa, 30, marzec 2016 21:40
sektor212
@ Zgred
Czy nie wiesz dlaczego?
Wiem ale się dziwię. Osobiście na jego miejscu wolałbym żyć codziennością klubu niż płaszczyć, układać, podlizywać się i zbierać potrzebne głosy. Tak jak rzygam polityką tak samo robi mi się niedobrze na ułomne myślenie wszystkich tych pseudo działaczy patrzących ślepo w stronę żłoba. Choć są syci i najedzeni to wciąż mało, mało, mało. Dochodzi do sytuacji tu stołek, tam stołek i jeszcze tam stołek. I co myślisz, że ogarnia te wszystkie stanowiska i rzetelnie wywiązuje się, ze swoich obowiązków?
Blainem myślę że lepszego rozwiązania nie było. Czy widziałeś na horyzoncie innego trenera z podobną charyzmą co mógłby z marszu wejść do szatni Skry? Mi nikt do głowy nie przychodzi.
Oglądasz Lotos - Olsztyn?
Zobacz. Wojnicki w 1 secie super prowadził grę. Mieli 5 pkt. przewagę. Nagle w połowie seta wymyślił i uparł się grać suwa. Pięć z rzędu przesuniętych krótkich nie skończonych. Olsztyn stracił pewność pierwszego tempa i gra się posypała i przegrali dwa kolejne sety. A tak pięknie hulał atak z 6 strefy na pustej sieci. Szkoda bo był równorzędny mecz, a skończy się 3:0 dla Lotosu.
1266środa, 30, marzec 2016 19:40
Zgred Maruda
@ Sektor212
Bardzo dziękuję za zainteresowanie, co się zaś tyczy przemyśleń...
Generalnie zgoda! Jednak?
Skoro sam potrafisz zobaczyć, że idzie otwartym tekstem walka o stołek lub stołki...
Oczywiście bardzo to slabe,
Piszesz - takie oto słowa"Dlaczego tak doświadczony menadżer chce zamienić otoczenie z Bełchatowa na Warszawę? "
Czy nie wiesz dlaczego? No proszę Cię Tu zgody nie mam- wybacz ... chęć bycia, ujmę to to tak- "...."
bywa złudny, czego akurat temu p. prezesowi życzę.
Czy dobry strzał z Blainem- zobaczymy...
Jednak ( coś tam wiem) szatnia podzielona jest w prostej linii do...
Tu w tym momencie można dopisać bardzo dużo na plus i !!! na minus także, więc ...
Szkoda by było drużyny, która na miarę Europy staje teraz przed takim wyzwaniem- czy tu ( Plus liga) czy coś więcej.
Może jako Slowanie badzmy waleczni, ale tak jak Włosi bądzmy...
rozumni! ja tego nie ocenie, samo granie - wygra to co jest istotą
1265środa, 30, marzec 2016 18:51
sektor212
@Zgred
Oj tak zawierucha w Bełchatowie na całego. Co do prezesa. Słyszałem w kuluarach, że ma chrapkę na stanowisko prezesa Plus Ligi lub na wiceprezesa PZPS (obecnie pełni tą funkcje) chodzi mi o nowe rozdanie – a wybory tuż, tuż.
Dlaczego tak doświadczony menadżer chce zamienić otoczenie z Bełchatowa na Warszawę?
Są coraz większy nacisk decydentów, związków zawodowych by ograniczyć wydatki spółek Skarbu Państwa na sport. Przykład Jastrzębskiego Węgla otworzył oczy Piechockiemu, że jemu również mogą przykręcić kurek. Wydaje mi się, że asekuruje się i próbuje wylądować na nowym stołku gdzie nie straci finansowo. Również zgadzam się, że stopniowo rozpierniczył dobrze poukładaną maszynkę która seryjnie zdobywała Mistrzostwo Polski. No może nie taczki ale zbliża się czas, że podziękują mu za pracę albo i nie.
Jednak kolejny ruch jaki wykonał to mistrzostwo świata. Zatrudnił Philippe'a Blaina najlepszego trenera jak był wolny na rynku. Znakomity szkoleniowiec notabene bardzo go cenie i lubię. Czy szybko i zdecydowanie zrobi porządek w szatni? Patrząc na jego doświadczenie myślę, że sprawnie rozwiąże problemy zawodników i Skra może jeszcze namieszać w obecnych rozgrywkach.
„Nie dość, że nie wzmocnił zespołu, to z uporem maniaka stawiał na swojego syna (libero) - osłabiając przyjęcie”.
Słusznie prawisz. Co do przyjęcia to rzeczywiście Bełchatów nie bryluje w tym elemencie w statystykach. Natomiast młody libero (synek) jego brak obron (jakby źle ustawiał się) można w jakimś stopniu usprawiedliwiać ale tak słabe przyjęcie (jego podstawowe zadanie) już nie. Ciekawi mnie czy przed meczami z ruskimi trenowali ten element gry z maszyną do zagrywki. Uwierz mi niesamowite urządzenie (dla bogatych bo szybko niszczy piłki). Jak dobrze pamiętam to Zenit miał tylko dwóch zawodników którzy zagrywali flotem a pozostali (nawet ci co wchodzili zadaniowo) lali z góry. Wydaje się że mogli lepiej przygotować się jeśli chodzi o przyjęcie.
Atakujący Mariusz. Jednak może być coś na rzeczy jeżeli chodzi o Wlazłego. Właśnie w przyjęciu w ostatnim meczu nie pomógł kolegą kiedy mieli niemiłosierny problem dograć piłkę pod siatkę. Wlazły niby ustawiał się jako czwarty do przyjęcia ale dla mnie było to właśnie na niby!!!. Ogólnie w Łodzi - 33 % skuteczność w ataku oraz aż 4 punkty zdobyta w 3 setach dobrego świadectwa mu nie wystawia. Naprawdę atakował tragicznie (już o tym pisałem). Dla mnie później mowa trawa Piechockiego o profesjonalizmie Wlazłego nie pasuje mi do jego zachowania w czasie gry. Ale może błędnie oceniam jego postawę.
Falasca. Można do Hiszpana mieć pretensje, że nie zapanował nad szatniom. To, że udzielając wywiadu wyrzucił z siebie wszystko co na wątrobie mu leżało świadczy, że sytuacja go przerosła. Niedawny kolega z parkietu (Mariusz) najwidoczniej nie do końca zgadzał się ze wszystkim założeniami gry i całkiem możliwe, że podczas treningów dochodziło do wymiany zdań między nimi. Za Wlazłym zapewne poszli pozostali środkowi kadrowicze, młodzi i podział oraz konflikt stopniowo narastał. Balonik pęk po łomocie jakie dostali od Zenita. Cały syf wylał się z szatni na zewnątrz choć nigdy nie powinno do tego dojść. Jak piszesz wszystko powinno zostać za drzwiami.
1264wtorek, 29, marzec 2016 23:42
Zgred Maruda
@Sektor212
"kipisz" w Skrze Bełchatów trwa na całego...pękła ta drużyna, pękła
siatkówka w Bełchatowie. Poczytałem różne fora i to co się przebija z nich jako number one to - "kolega" prezes Konrad Piechocki...
Ludzie piszący jak sądzę oddani tej drużynie, regionowi są tak pełni
krytyki co do poczynań w/w pana.
Nie dość, że nie wzmocnił zespołu, to z uporem maniaka stawiał na
swojego syna ( libero) - osłabiając przyjęcie. Pewne sprawy, które
nie wiedząc dlaczego wyciekły z szatni...( grałem lat kilkanaście, było, że się napier...li,ale za drzwi! Nic nie wyszło)...a tu- ? -dziecinada w kolejce po kasę.
Falasca dołożył swoje udzielając wywiadu, notabene w którym w każdym podpunkcie, że o punkcie nie wspomnę - miał rację!
No i gruchnęła wiadomość, że na skutek - "porozumienia" - zwolniło się miejsce pierwszego trenera...
I jak dla mnie OK...może tego "geniusza" prezesostwa za jakiś czas
wywiozą na taczkach, bo tak jak za przeproszeniem rozpie...ił dobry zespół - to jedynie taczuszka się należy.
No ale oto Polska własnie
ps: właśnie czytam z ostatniej chwili, że Philppe Blain objął Skrę Bełchatów...pytanie brzmi? czy ogarnie to całe zamieszanie?
Bo dwie drużyny są nam potrzebne w grze w Europie, bez dwóch zdań!
1263piątek, 25, marzec 2016 15:46
Zgred Maruda
@Sektor212
Oj tak, tak stało się to co raczej było do przewidzenia, niestety.
Przyjechali na dobrej koncentracji, z rozbudowaną taktyką i servisem, o
którym wspominasz. Mecz był dla Skry - mordęgą, miotanie się na wystawie a co za tym idzie piłki odciągnięte, przeciągnięte i ( to smutne) te wracające w metr bloki.
No cóż wygrał zespół zdecydowanie lepszy, posiadający w swoich szeregach graczy elitę Światowej siatkówki. Wszyscy tam mają rozpisane swoje role i z nich w Łodzi wywiązali się taktyką i umiejętnościami indywidualnymi - świetnie.
Oczywiście w czwórce pozostaje nam Asseco Resovia jako gospodarz,jednak czy odegra znaczącą rolę? Mam wrażenie, że niestety nie.
Pewnie, że siatkówka potrafi przynosić rezultaty bardzo dziwne i niespodziewane, ale wydaje się, że pretendent do pierwszego miejsca jest - jeden.
Dla ścisłości:
Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali rewanżowe spotkanie drugiej fazy play-off Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań 0:3 (19:25, 23:25, 19:25) i nie wywalczyli awansu do turnieju Final Four, który w połowie kwietnia odbędzie się w Krakowie.
1262piątek, 25, marzec 2016 13:28
sektor212
@Zgred
Obaj obawialiśmy się rewanżu w Łódzkiej Atlas Arenie. Przypuszczenia okazały się prawdziwe. Skra - Zenit 0:3. Otrzymaliśmy kolejną lekcję siatkówki od potentata z Rosji. Poza drugim setem to Rosjanie właściwie zdemolowali Bełchatów. Czego zabrakło by nawiązać wyrównaną walkę Zenitem. Przede wszystkim zawiodło przyjęcie. Fakt Zenit zagrywką bombardował nas nie miłosiernie. Jednak zdecydowaną część można było przyjmować lepiej. A tak Uriarte musiał sprężać się i dogrywać piłki z 4-7 metra. Większość wystawy było granę piłką sytuacyjną. Tak się nie da wygrać z tak mocną drużyną jak Zenit. Osobiści zawiódł mnie Wlazły. Ja rozumie słabą wystawę ale na boga walić przed siebie prosto w blok i czapa za czapą. Wcale lepszych piłek nie dostawał Argentyńczyk Conte który potrafił wykorzystać techniczne aspekty ataku (obić, pójść górka) i to on najbardziej ciągnął nas w grze. Kłosa w pierwszym secie również umiejętnie nam wyłączyli. Nasza gra blokiem katastrofa. Jak dobrze pamiętam tylko dwa lub trzy ataki Rosjan zablokowaliśmy. Bez bloku i bez Wlazłego nie dało się nawiązać wyrównanej gry.
1261wtorek, 22, marzec 2016 18:15
Zbyszek
W niedzielę w Warszawie na Torwarze rozegrany został mecz Politechniki ze Skrą.I nie o samym meczu dwa zdania.Na krzesełkach na każdego widza czekały pięknie wydrukowane składy zespołów z numerami zawodników na koszulkach, oddzielnie ze zdjęcia najlepszych. Do tego tekturowy składany wachlarz do rytmicznego uderzania o dłonie jako dopingowanie swojej drużyny. Spiker nie podniecał się niezdrowo i nie robił za super zwolennika tzw. swoich i wroga obcych,ale w każdej przerwie w meczu wymieniał , ogólnie mówiąc sponsorów z nazwy i tych ich przedstawicieli obecnych na meczu z nazwiska.
To jest to co się nazywa racjonalizmem i profesjonalizmem.
Na meczu była pełna sala, a bilety nie takie tanie, bo normalny 60 zł.. Za te pieniądze kibiców traktują organizatorzy i sponsorzy poważnie. A w piłce nadal jesteśmy werbalnie szanowani, bo w praktyce tylko nasza kasa się liczy. Bo my dużo mniej.
@kibic 50.
Odnośnie Szarapowej to znowu masz i nie masz racji. Ten środek meldonium został zakazany dopiero od 01.01.2016 roku.I najśmieszniejsze jest to,że tylko w Rosji on był dozwolony. Co z tego,że go zakazano jak w tej samej Rosji są dwa o podobnym działaniu; mexidol i hypoxem. Czas w moim przekonaniu zmienić metodykę walki z dopingiem . Lekarzy obarczać tylko badaniami,zaś naukowcom zlecić wskazywanie jakie środki mogą mieć działanie dopingujące czyli wykraczające poza naturalne możliwości organizmu.Gdyż ten model walki z dopingiem się nie sprawdza, ponieważ farmaceuci zawsze są o krok do przodu i pod innymi nazwami robią swoje.Tylko, jak to u mnie, kto jest zainteresowany,aby sport w wymiarze rekordów i innych " osiagów" " cofnąć" o co najmniej 25 lat?. Odpowiedź : nie widzę.
Zwłaszcza w tenisie , ale nie tylko, trwa rywalizacja nie tylko kto z kim wygra,ale i kto kogo w grze na medykamenty przechytrzy. Dlatego ten kto lepiej się zamaskuje ten dziś górą, a kto da się przyłapać ponosi koszty ryzyka. Niewielkie w stosunku do zysków. I znowu nikt nie chce, aby oszuści oddawali wypłaty.
Tak więc oglądamy Kibicu różne sporty ze świadomością,że uczestniczymy w grze pomiędzy oszustami, tymi, którzy dają się złapać i tymi lepiej zamaskowanymi. Humoru to nam nie poprawia, ale pociesza,że większość z nas w tej grze pozorów uczestniczy. Tylko czy dziś nie za daleko zaszliśmy i czy jeszcze da się inaczej ?. Pozdrawiam minorowo.
1260wtorek, 22, marzec 2016 00:31
Zgred Maruda
@ Sektor 212
Dziękuję
Wiesz, oglądałem ten mecz na żywo i pózniej z nagrania, chciałem
to troszkę rozebrać na małe składowe...
Teraz, oglądając z powtórki mam takie przemyślenia, że Zenit przy
2-0 w setach kolokwialnie mówiąc "poszedł sobie pod prysznic"...
Jednak ( za co zawsze ceniłem Bełchatów) ambicja i walka dała nam seta. Oni dalej byli w fazie samozadowolenia, no i na tym "samozachwycie" oddali czwartego seta...
Kiedy zrobiło się 2-2 -tzw kurtyna spadła i zaczęły się nerwy.
Wracam raz jeszcze, oglądając niejednokrotnie Bełchatów wiem, że
mimo złego wyniku grają do końca- to świetna cecha drużyny- sentencja sportu!
Tie Break jest tylko i wyłącznie sumą błędów z dwóch stron...
Ten kto ich popełni mniej - wygra
Leon
Jest takie przysłowie..." jak trwoga to do Boga"...
Przytaczane punkty, które zdobył stanowią różnicę ogromną, jednak
kiedy Skra dobrą zagrywką odrzucała ich przyjęciem, piłki wystawiane na Leona nie były już tak dobrze zawieszone...
Wystawy byly wypadkową takich czy innych odbiorów,a w takich okolicznościach zazwyczaj są mało precyzyjne.
Bywało, że potrafił uderzyć z tzw. niczego, ale bywało, że musiał też
jedynie stosować kiwkę...
Alekno to widział, dlatego tak często tasował ludzmi do rozegrania...
Piłka meczowa została jak zwykle pokierowana do Leona, jednak
została przeciągnięta...była za nim- wtedy mógł tylko kiwać.
Skra to wy asekurowała i wygrała i dobrze, nawet bardzo dobrze.
Rewanż
Ojojoj
Przyjadą zmotywowani, rządni "krwi"
I być może będzie szybkie 0-3, ale jeżeli Skra z pomocą trybun wejdzie w pojedynek - to ma szanse wywalić z LM potentata siatkówki klubowej...
1259niedziela, 20, marzec 2016 21:05
Zbyszek
W finale w Indian Wells Serena Williams przegrała w dwóch setach z Białorusinką Wiktorią Azarenką w dwóch setach 6:4 i 6:4. W drugim secie Azarenka prowadziła już 5:1. Serena walczyła niezwykle mocno wygrywając kolejne 3 gemy,ale obie fragmentami pokazywały tenis na niespotykanym poziomie. Jest to duża niespodzianka. Serena miała szanse jako pierwsza wygrać w Indian Wells po raz 3 / ostatni raz 15 lat temu. Tak,tak/. Nie należy jeszcze przesądzać,ale chyba Serena powolutku zaczyna schodzić z drabiny. Co prawda z Azarenką przegrała po raz 4 w karierze, lecz to jej 3 duży turniej po kolei, który przegrywa. W US Open z Vinci i w AO z Kerber. Nie ma już tej precyzji w grze. Owszem gra bardzo mocno,ale jej piłki pozbawione rotacji są dość łatwe do odbioru, natomiast sama ma problem z odbiorem bitego blisko linii środkowej serwisu rywalek. Azarenka zagrała podobnie jak Vinci i Kerber, a więc wprowadzała arytmię w grze i zwłaszcza bite wysoko piłki na półkort Sereny sprawiały jej ogromne problemy, nawet jak zdołała odbić piłkę to tak,że zostawała cały prawie kort dla rywalki i ta uderzała, gdzie chciała.
Ten taki prosty, siłowy tenis, który Serenie przynosił tyle sukcesów jest chyba nieco już przestarzały, a ona już na nowe tory nie umie się przestawić. No i ma te swoje 35 lat co w tenisie zwłaszcza kobiecym to wiek prawie emerytalny. Nie przepadałem za grą Amerykanki,ale to była wielka tenisistka i chyba będę musiał się przyzwyczaić,że jeszcze będzie zaliczała się do faworytek przez jakiś czas, ale jej przegrane nie będą już sensacjami.Jej odpowiednikiem w tenisie męskim jest Roger Federer. Co cóż, coś się kończyć zaczyna i coś się rozpoczyna.
1258niedziela, 20, marzec 2016 15:24
@Zbyszek
"I masz i nie masz racji"
Jestem za, a nawet przeciw
Mecz był grany absolutnie na serio, decydował bowiem o zdobyciu mistrzostwa świata.
"Reprezentacja Polski w składzie Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz po raz pierwszy w historii zdobyła Puchar Hopmana, czyli mistrzostwo świata par mieszanych" PS
Pełna zgoda co do braku punktów w rankingu, bowiem te przyznawane są jedynie za mecze w singlu i deblu.
Ps
Jakże inaczej należy patrzeć na sukcesy Radwańskiej po aferze z Marią Szarapową.
Nasza filigranowa zawodniczka, która musi się zmagać w nie "swojej wadze" została drugą rakietą świata ! Chylę czoła
1257niedziela, 20, marzec 2016 14:48
Zbyszek
@Kibic50.
I masz i nie masz racji.Tamten mecz w Perth, który dobrze pamiętamy według statystyk WTA był meczem towarzyskim i jako taki nie wchodzi do oficjalnego bilansu meczów pomiędzy Sereną Williams a Radwańską. Nie umniejszając tamtego osiągnięcia, ale już o tym pisałem, turnieje otwarcia sezonu nazywane różnie nie są uznawane przez organizacje tenisowe i np. nie przyznawane są za nie punkty rankingowe. Tak więc nie podnośmy sztucznie meczu towarzyskiego to oficjalnego, bo to jednak dwa różne światy.W każdym razie w bilansie Radwańskiej tamten mecz nie figuruje. Jest ot ciekawostą dla ciekawskich.Ja czekam nadal na wygraną Radwańskiej nad Sereną Williams podczas turnieju i po półfinale w Indiana Wells nabrałem przekonania,że ten czas już jest nieodległy. Gdyby wygrała I seta, a miała szanse to mogłoby być różnie. Ale Isia podjęła walkę i naprawdę w wymianie ciosów była już prawie równorzędna, a Serena wzniosła się na szczyty swoich możliwości. Pozdrawiam.
1256niedziela, 20, marzec 2016 13:20
@Zbyszek
"Powinienem być bardziej precyzyjny i napisać "w singlu"
No właśnie to nie jest prawda, bowiem podałem wynik meczu singlowego.
Wynik finału Pucharu Hopmana:
Polska – USA 2:1
gra pojedyncza
Agnieszka Radwańska – Serena Williams 6:4, 6:7 (3-7), 6:1
Jerzy Janowicz – John Isner 6:7 (10-12), 4:6
gra mieszana
Radwańska, Janowicz – Williams, Isner 7:5, 6:3
1255niedziela, 20, marzec 2016 12:33
Zbyszek
@kibic50.
Powinienem być bardziej precyzyjny i napisać "w singlu" .
1254niedziela, 20, marzec 2016 11:37
@Zbyszek
"Agnieszka Radwańska po raz 10 przegrała z Sereną Williams. Jeszcze z nią nie wygrała"
To nie jest prawda !
"Radwańska i Janowicz mistrzami świata w mikście
Piąta w rankingu WTA zawodniczka dała biało-czerwonym prowadzenie w meczu, pokonując pierwszy raz w karierze młodszą z sióstr Serenę Williams, liderkę światowej listy – 6:4, 6:7 (3-7), 6:1"
1253sobota, 19, marzec 2016 08:26
Zbyszek
Agnieszka Radwańska po raz 10 przegrała z Sereną Williams. Jeszcze z nią nie wygrała.Tym razem w półfinale niezwykle silnie obsadzonego turnieju w Indian Wells.Choć tym razem było naprawdę blisko.W pierwszym secie walczyła,ale Serena nie dała się przełamać, co sama uczyniła i 6:4.Za to w drugim prawdziwa huśtawka nastrojów. Najpierw 3:0 dla Amerykanki. Chyba po zawodach. Potem nasza wygrywa swojego seta, przełamuje Williams i w trzecim gemie walczą jak o życie. Po 11 minutach Agnieszka wygrywa. Jest dobrze.Do stanu 5:5 "idą głowa w głowę", A w 11 gemie Isia znowu przełamuje Amerykankę . 6:5 i swój serwis. Ale wtedy Serena włącza 7 bieg. Gra to co Radwańskiej zupełnie nie leży, a mianowicie bardzo silne i szybkie liftowane piłki na boki kortu. To zawrotne tempo nie pozwala Agnieszce zając odpowiedniej pozycji na korcie i przygotować obrony. Ona szybko myśli i szybko biega,ale nie aż tak. Williams szybko przełamuje i w dogrywce oddaje tylko jedn punkt 7:1 i 7:6.Serena ten mecz uznała za przedwczesny finał i należy się z nią zgodzić. A w finale zagra z Azarenką. O jakości zagrań nie piszę,gdyż tenis w wykonaniu Williams do pięknych nie należy. Polega on z grubsza na silnym prosto bitym serwisie, odlotowym returnie oraz odbijaniu piłek na boki kortu rywalki. Rywalki do tego stylu się dostosowywują lepiej lub gorzej, na ogół wybierają z musu tę druga opcję . .Tak i było z Agnieszką. Za to jest to piekielnie skuteczne granie, a kiedy włącza turbodoładowanie to nikt jej nie zatrzyma. Do następnego razu.
1252sobota, 19, marzec 2016 06:51
sektor212
@Zgred
Wilfredo León 22 lata 2,02 wzrostu. Bardzo dobre warunki jak na przyjmującego oraz niesamowita winda w górę (nie pamiętam ile łapie). 31 punktów! Naprawdę robi wrażenie. Szacuneczek się należy.
Ale ja mam pewne małe ale dot. jego gry w tym meczu.
Leon super nas bombardował kiedy nie było wysokiej presji. Jednak w końcówkach 4 i 5 seta nie wytrzymał ciśnienie meczu. Już nie grał tak dobrze. Nie szalał w ataku tylko zaczął mieć problemy z przedarciem się przez nasz blok. A to zerwał atak, a to przestraszył się bloku i kiwał, a to zagrywka lądowała na aucie. W kluczowych momentach nie dał jakości i nie pociągną swojej drużyny do wygranej. Oczywiście on sam nie ponosi winy za porażkę. Michajłow i Anderson też nie zagrali końcówek rewelacyjnie. I dobrze. Skra zwyciężyła i ma szanse na awans chodź w Łodzi będzie niezmiernie ciężko powtórzyć wynik 3:2.
Należy pamiętać, że Leon to jeszcze młody 22 letni zawodnik i być może to jest przyczyna, że potrafi zagotować się w końcówce seta przez co traci koncentracje.
Miło, że odezwałeś się w temacie siatkówki Brakuje twoich spostrzeżeń w zakładce w przerwie od futbolu.
Skra Bełchatów odniosła bardzo ważne zwycięstwo na trudnym rosyjskim terenie w Kazaniu. Kiedy po dwóch wygranych przez "Rosjan" setach wydawało się, że wygrana 3-0 jest na wyciągnięcie ręki...wyszła stara siatkarska prawda. Skra odzyskała drugie życie i wygrała kolejne trzy sety. Gra była na bardzo wysokim poziomie, a wyniki setów jedynie to potwierdzają.
W Skrze bardzo dobrze zagrał środek ( Lisinac, Wrona, Kłos) świetną partię rozegrali Facundo Conte, Mariusz Wlazły i Nicolas Marechal. Nicolas Uriarte wychodził z siebie, wystawiając raz po raz inne strefy.
Zenit Kazań rozpoczął tie-breaka od mocnego uderzenia, czyli wyniku 4:1. Wtedy Michajłow zaserwował w aut, a Uriarte wręcz przeciwnie, bo potraktował rywali asem. Do tego doszedł atak Conte i zrobiło się 4:4. Przy 7:7 zafunkcjonował blok bełchatowian, którzy prowadzili przy zmianie stron 8:7. Gra toczyła się akcja za akcję, lecz cały czas to siatkarze Miguela Falaski byli "oczko" do przodu. Przy 13:13 atakiem środkiem popisał się Karol Kłos i PGE Skra Bełchatów miała piłkę meczową, ale jej nie wykorzystała. W odpowiedzi blok pod nogi dostał Mariusz Wlazły i to rosyjska ekipa stanęła przed szansą na wygranie potyczki. Butko zaserwował w aut, a Wlazły ustrzelił serwisem Werbowa, ale znów nie udało się zakończyć meczu. Trzecia próba (17:16 dla PGE Skry) okazała się skuteczna - Leon nie przedarł się przez blok swoją kiwką i PGE Skra Bełchatów pokonała wielki Zenit Kazań 3:2.
Teraz czekamy na rewanż w Atlas Arenie w Łodzi, który odbędzie się 24 marca.
Oczywiście ekipa z Kazania przyjedzie podrażniona i rządna rewanżu, ale nasza hala i kibice plus wielka mobilizacja i koncentracja może spowodować, że Skra Bełchatów awansuje do Final Four.
Należy jeszcze dodać, że Nasz "przyszly" Leoś zdobył ogółem! -31
punktów co jest wynikiem raczej nie osiągalnym dla nawet najlepszych siatkarzy świata. To jest " jeden cały set i prawie 1/3 drugiego" ... oby jak najprędzej był Nasz
Zenit Kazań: Matthew Anderson, Aleksander Butko, Iwan Demjakow, Wilfredo Leon, Aleksander Gucaljuk, Maksym Michajłow, Teodor Sałparow (libero) oraz Igor Kobzar, Aleksiej Werbow, Andriej Aszczew, Wiktor Połetajew
PGE Skra: Srecko Lisinac, Mariusz Wlazły, Facundo Conte, Andrzej Wrona, Nicolas Uriarte, Nicolas Marechal, Kacper Piechocki (libero) oraz Karol Kłos, Marcin Janusz, Marcel Gromadowski, Israel Rodriguez, Robert Milczarek (libero)
1250wtorek, 08, marzec 2016 09:12
sektor212
@Zbyszek
Wybacz za blednę wnioski do jego obecnej sytuacji. W zasadzie nie śledzę doniesień prasowych. Dla mnie wyznacznikiem jest ring i sama walka. Pozakulisowe plotki mnie nie interesują. Przeglądać wszystkie wydarzenia związane z piłką nożną, siatkówką, szczypiorniakiem - zapewne i tobie czasu brakuje.
Jak w każdej obecnie dyscyplinie sportowej rządzą pieniądze. Boks przez to sporo stracił na atrakcyjności. Stąd mamy wiele walk ustawionych lub nie ciekawych. Wszystko zależy od siły przebicia promotora.
Dobrze napisana relacja. Pozwolę sobie dodać kilka uwaga oraz zdiagnozować oba nokdauny opisanej przez ciebie walki między Manny Pacquiao v Timothy Bradley.
Precyzyjnie ująłeś, że pierwsze 3 rundy to szachy. Jednak obopólne badania się rywali w tym fragmencie walki dziś wydają się być taktyką przygotowaną przez Mannyego. Jakby wszystkie 3 pierwsze rundy odbyły się po jego myśli. To on nie znacznie dyktował warunki i tempo walki przeważnie spychając rywala do poczynań defensywnych. W ten sposób zyskiwał nie znaczną ale jednak przewagę psychologiczną. Zresztą po 2 rundzie sekundanci Bradleya zwrócili mu na to uwagę i nakazali częściej przejmować inicjatywę w walce. Od 3 rundy w ringu starał się boksować jak przykazał mu trener jednak Filipińczyk pozwalał mu na dyktowanie tempa walki tylko krótkimi fragmentami. Rzeczywiści od 4 rundy rozpoczęła się prawdziwa walka i większa wymiana ciosów. Uczta dla oka była duża. Co do dwóch nokdaunów.
Pierwszy nokdaun: Bradley dał się zepchnąć pod liny. Zamarkował cios bezpośredniego prawego prostego ograniczając się do skrętu tułowia i krótkiego ruchu prawą ręką. Następnie chciał zrobić tzw. zejście na mańkuta w lewo bez ciosu lewego prostego. Jak się później okazało brak wyprowadzenia prawego i lewego ciosu było dużym błędem gdyż nie utrzymał Pacquiao na odpowiednim dystansie.
Na zamarkowany cios Bradleya, Pacquiao zareagował balansem ciała (unik ze skrętem tułowia) w lewo i pełnego skrętu wyprowadził lewy prosty/krzyżowy trafiając Bradleya (w momencie kiedy chciał zrobić zejście w lewo) stopując go w miejscu. Następnie mocno bity prawy sierp wylądował na szczęce Bradleya który doprowadził do nokdaunu. Niezbyt trudna krótka seria ciosów okazała się bardzo skuteczna. Kombinacja Pacquiao lewy prosty/krzyżowy prawy sierp była wykonana precyzyjnie (mimo wysoko uniesionej gardy Amerykanina) bardzo szybka z pełnych skrętów gdzie siła ciosu jest największa.
Dlaczego Bradley zdecydował się na markowanie ciosu w momencie kiedy Pacquiao skrócił dystans i Timothy był w zasięgu jego lewej silniejszej ręki? Zrobił to pod pressingiem nacisku Filipińczyka który znakomicie wykorzystał zawahanie Bradleya i braku dwóch ciosów które powinien wyprowadzić. Nie uczynił tego i sędzia musiał liczyć Amerykanina.
Drugi nokdaun: To efekt ciosu kontrującego lewego sierpa. Tu Pacquiao również przechytrzył Amerykanina i wykorzystał słaby powrót prawej ręki do zbyt nisko trzymanej gardy przez Timothya. Bradley swoją akcje rozpoczął klasycznym lewym prostym na który odskokiem odpowiedział Manny. Więc ponowił atak podwójnym lewym prostym lecz żaden z ciosów do dosięgnął rywala. Rozpędzony nie przerwał kombinacji ciosów i dalej wyprowadzał prawy, lewy i w tym momencie nadział się na kontrujący lewy sierp. Cios był potężny i zamroczył Bradleya. Dalsze jego zachowanie bardziej wynikało z odruchów bezwarunkowych niż z obrony. Pacquiao widząc stojącego Amerykanina doskoczył równocześnie zadając krótką kombinacje ciosów prawy prosty i lewy sierp którym nie trafił (przeciął tylko powietrze). Jednak widząc wciąż pochylonego Bradleya ponownie uderzył krótki lewym sierpem i Amerykanin runął na plecy i ponownie był liczony. Tu jedynym błędem Bradleya była garda w szczególności prawa ręka która nie zasłaniała szczęki. Manny wykorzystał to perfekcyjnie gdzie w pierw zastopował i zamroczył rywala a następnie dobił go i doprowadził do liczenia.
Dalsza część walki to jak piszesz Pacquiao mający przewagę punktową nie zamierzał jej stracić, a Bradley nie wierzył, że w tej walce może pokonać Filipińczyka. Wygląda na to, że Pacquiao znakomicie wykonał założenia taktyczne na poszczególne rundy i jednogłośnie wygrał na punkty.
Dziś mecz z Tunezją
Dla wielu obserwatorów poczynań naszych szczypiornistów awans był jedynie formalnością. Dla nowego trenera, kończący się dziś turniej kwalifikacyjny, możliwością przeglądu kadr.
Czekamy na siatkarzy !
Dobrze znamy ich walory, obaj bardzo szybcy, świetni technicznie, ruchliwi, stale zmieniający pozycje, bijący różnorodne ciosy w różnych płaszczyznach i dysponujący mocnym uderzeniem z obu rąk.
W narożnikach legendy trenerskie : u Mannyego Freddi Roach, a u Bradleya Teddy Atlas.
Zaczęło się niemrawo; pierwsze dwie rundy to bardziej walka z cieniem niż z przeciwnikiem.
W trzeciej i czwartej Amerykanin lekko przyśpieszył,ale nadal były to bardziej szachy niż kontaktowy boks. Dopiero gdy od czwartej rundy Pacquiao ruszył do bardziej zdecydowanych ataków zrobił się prawdziwy, znakomity pojedynek na pięści. W siódmej rundzie Manny posłał Bradleyapo prawym sierpowym na szczękę na deski i wyczyn ten powtórzył w rundzie dziewiątej tym razem po krótkim uderzeniu lewym półsierpem na brodę.W 8 rundzie Bradley rzucił się do szaleńczego ataku, większość ciosów Manny wyłapywał na rękawice,ale rundę wygrał.
Od 10 rundy znowu powróciły szachy ; Pacquiao mający przewagę punktową nie zamierzał jej pochopnie tracić,a Bradley chyba stracił wiarę,że szturmem może losy walki odmienić i nastawił się na zadanie pojedyńczego kończącego uderzenia.Ale Manny był dla niego nieuchwytny.
Pojedynek nie zawiódł oczekiwań. Manny wygrał jednogłośnie u wszystkich sędziów 118 :110.
Gwarantowana gaża za walkę Pacguiao 20 mln USD, Bradley 13 mln USD. Teraz Manny zajmie się na poważnie polityką, jego celem jest stanowisko prezydenta Filipin.
Obaj mieli drogę bardzo zbliżoną do tej walki.Bardzo późno zajęli się boksem, bo Joshua w wieku 18 lat,a Martin w wieku 22 lat. Wcześniej obaj byli murarzami.Stoczyli niewiele pojedynków amatorskich, Anglik 43, zaś Amerykanin 63. Ale oczywiście bilans Joshuy jest lepszy, gdyż to vicemistrz świata i mistrz olimpijski z Londynu. Joshua na ringach zawodowych zadebiutował w roku 2013 zaś Martin w 2012 roku. Obaj niepokonani : Joshua 15 walk wszystkie wygrał przez k.o. i tko,a Martin 24 walki z czego 23 wygrane, 1 remis , w tym 21 przed czasem.Obaj podobnego wzrostu, zasięgu ramion i wagi. Joshua młodszy o 3 lata.Jeszcze pół roku temu walka pomiędzy nimi była niewyobrażalna.Dopiero przegrana Władimira Kliczki z Tysonem Fury zmieniła sytuację. Federacja IBF nakazała Furemu odbyć walkę z oficjalnym pretendentem Głazkowem na co ten się nie zgodził, więc go pozbawiono tytułu. Bez eliminatora wskazano jako pretendenta Charlesa Martina. W walce odbytej 16.01.2016 roku Głazkow doznał kontuzji prawego kolana w III rundzie i tak Amerykaknin został Mistrzem. Z kolei Joshua był szykowany na walkę o tytuł bardziej pod kątem Wildera i to najwcześniej w 2018 roku,ale Martin był zdaniem jego promotora Franka Warrena w jego zasięgu, więc trochę przypadkowo do niej teraz doszło. Kariera Joshuy uległa gwałtownemu przyśpieszeniu. W królewskiej wadze robi się nareszcie wyjątkowo ciekawie.Następne walki jeszcze bardziej pasjonujące, bo to Wilder z Powietkinem w Moskwie i rewanż Furego z Kliczką w Manchesterze.
A jeszcze dziś w nocy w Las Vegas bój Mannego Pacquiao z Timothym Bradleyem jr o wakujący tytuł WBO w półśredniej.
Lubię ten sport.
mówisz, masz
Eliminacje piłkarzy ręcznych do IO
Pod wodzą "wymodlonego" przeze mnie trenera Talanta Dujszebajewa od pewnego zwycięstwa 25:20 nad najgroźniejszym przeciwnikiem w grupie Macedonią zmagania do Rio rozpoczęli nasi reprezentanci.
- "Rywale zasługiwali na zwycięstwo. Grali lepiej niż podczas naszego ostatniego starcia na ME - skomentował selekcjoner Macedonii Ivica Obrvan.
Biało-Czerwoni szybko zbudowali bezpieczną przewagę, a później kontrolowali mecz. Świetnie bronili, przez co my mieliśmy problemy w ataku".
Przypomnę, że z Macedonią zmierzyliśmy się w Krakowie, podczas ostatnich mistrzostw Europy. Po dramatycznym meczu wygraliśmy wtedy 24:23
- "Tym razem było nam dużo trudniej. Wszystko dlatego, że rywale podnieśli poziom swojej gry. Przede wszystkim poprawili się w defensywie - zaznaczył Obrvan"
No właśnie. Polacy zagrali dużo lepiej w obronie, choć to poprzedni trener Biegler uznawany był za wyjątkowego fachowca od tego elementu gry.
Polacy mecz rozpoczęli w zestawieniu Sławomir Szmal w bramce, Krzysztof Lijewski, Przemysław Krajewski, Michał Jurecki na rozegraniu, Adam Wiśniewski i Michał Daszek na skrzydłach, Bartosz Jurecki na kole.
Wskutek odnowienia kontuzji Mariusza Jurkiewicza na rozegraniu zagrał Krajewski i trzeba przyznać, ze zagrał bardzo dobrze. Nie tylko celnie rzucał na bramkę, ale też znakomicie dogrywał na koło do Bartosza Jureckiego. To głównie za jego sprawą w 13 minucie meczu odskoczyliśmy na cztery bramki (13:9)
Świetnie w bramce spisywał się Sławek Szmal i choć gra w ataku nie wygląda jeszcze najlepiej, chyba nawet przez moment nie było wątpliwości, kto tego dnia odniesie zwycięstwo.
Z gry w ataku swojego zespołu nie był zadowolony trener Dujszebajew.
Niech te słowa posłużą za komentarz:
- Zobaczymy, co przyniesie czas, ale myślę, że wszyscy już orientowaliśmy się, jak wymagający jest Tałant Dujszebajew - skomentował grę Polaków z meczu z Macedonią Wojciech Nowiński.
- Jeżeli zagrali tak jak dziś i trener nie jest zadowolony, to poczekajmy na dzień gdy będzie.
Dziś mecz z Chile
No i gdzie się piłkarz ręczny podziewa? Żadnych spostrzeżeń, uwag?
@ Zgred & Sektor212
Fajne dialogi oby ich jak najwięcej, ja jak zawsze z pytaniem, które zaczęło mnie ostatnio nurtować. Chodzi o grę na dwóch w przyjęciu, Zgred praktyku, Sektor, siedzisz głęboko kibicowsko na bieżąco w siatce – jak widzicie tą kwestie. Dziś na obecnym poziomie dwóch w przyjęciu jest w stanie efektywnie pokryć pole? Na ile doraźnie, zadaniowo, a na ile koncepcyjnie, systemowo, jak wam się wydaje?
Pytam przez kontekst Leona w Zenicie i jak go ‘chował’ Alekno. Gdy Kurek grał na przyjęciu bywało że też czasami bywał ‘chowany’ z różnym skutkiem. Konfrontacja Skry z Zenithem nasunęła mi to pytanie w kontekście naszej repry w przyszłości już z Wilfredo?
Ale czym ? Cię zaskoczyłem?
Tym - jak czytasz grę- taktykę- no proszę Cię...
Mnie jest tylko i wyłącznie miło, że jest ktoś, kto lubi to "rozkminić"
i dodam " rozkminiać"...
" Bałeś" się o Rzeszów? Jednak ...Lotos wciry dostał ( 3-0) i teraz pytanie stanowi, oto takie co dalej?
Specyfiką innych gier- ?
Skra nie odpuści i mamy - "bitkę"...
Bo to, że zagrają w czwórce( Kraków) to jedno, ale to co u Nas
to drugie...
Napisałeś o Blainie - miotła i to jeszcze taka- podnosi szatnię w pion
Jeszcze jedno- i to chylę Ci czoła...
MDK był spoiwem , naturalnym rzemiosłem pracy... jeśli chodzi o Warszawę.
Robili swoje... Bracia Nalazki, ( miałem przyjemność) - oczywiście lata stare, ale...Centrala- dopisz co chcesz...
Wiesz co? Bardzo Ci dziękuję za sens tej dyscypliny.
Czy Cię zaskoczyłem-
Zaskoczyłeś mnie tyloma ciepłymi słowami. Dziękuje. Ale za pewno daleko mi do ciebie. Żaden ze mnie ekspert. Jak dobrze pamiętam ze wcześniejszych twoich wpisów ty grałeś w siatkówkę na poziomie ligowym. Ja tylko w szkolnych zawodach i tak zwanych sk-sach. Także między nami jest przepaść. Tym bardziej mi przyjemnie czytać miłe słowa od człowieka który zęby zjadł na siatkówce.
Natomiast rzeczywiście gdzieś od 14 lat mocno interesuje się siatkówką. Ciekawostkę jest to, że na początku 21 wieku nie rozumiałem gry po zmianach jakie zaszły w tej dyscyplinie. Oglądałem mecze w telewizji i nie łapałem o co chodzi w nowych zasadach. Libero, nowe ustawiania, podział na pozycje były dla mnie zagadką. Zupełnie inaczej niż za moich czasów. Los zrządził, że poznałem jednego bardzo dobrego, doświadczonego trenera (jeżeli jesteś w Warszawy lub ocierałeś się o kadry młodzieżowe to znasz gościa w 100%) i wciągnąłem się ponownie w siatkówkę którą zawsze lubiłem i ceniłem. Jak gąbka chłonąłem wiedzę przygotowania fizycznego, treningu, taktyki ogólnie krok po kroku poznawałem siatkarskie rzemiosło na nowo. Myślę, że przez te parę lat zanudzałem pytaniami różnych trenerów czy zawodników, że pewnie w niektórych momentach mieli mnie dość choć nigdy takie słowa jak „daj spokój, nie przynudzaj” z ich ust nie padły. Za wytrwałość mogę im podziękować. Dziś rzeczywiści można powiedzieć, że coś tam wiem i w miarę orientuje się o co biega w tym sporcie. Ale to nie to samo co grać x lat na najwyższym poziomie i mieć we krwi siatkówkę. Zapewne brakuje mi tzw. czucia gry i czasami mogę źle zinterpretować czy ocenić sytuacje. Piłkę nożną czy boks za młodego poznałem zdecydowanie lepiej. W obu dyscyplinach moja wiedza jest poparta doświadczeniem z boiska czy ringu którego brakuje mi z parkietu siatkarskiego.
Jeżeli lubisz pogłębiać wiedzę o nowości treningowo - taktyczne to szczególnie polecam w internecie obejrzeć ciekawe filmy tzw. kurso-konferencje ze Spały prowadzone przez różnych trenerów Andrea Anastazi, Philippe Blain, itp. W prosty sposób można poszerzyć i nabrać nowego spojrzenia na obecne trendy w siatkówce.
Obecnie wkręcam się w piłkę ręczną. Zaczynam sporo czytać i rozmawiać z jednym trenerem. Poznaje podstawy typu obrona 6-0 czy 5-1. Jeżeli starczy czasu i zapału to może za parę miesięcy również będę mógł podyskutować z naszym guru tej dyscypliny na tej stronie z Kibicem50 którego pozdrawiam. Być może otworzy się bardziej i przekaże trochę cennych wiadomości o szczypiorniaku.
Wracając do siatkówki.
Jednak Philippe Blain swoją osobą coś tam wniósł i Skra pewnie wygrała swój mecz 3:0. Skoro mecz trwał tylko 81 minut to oznacza że Radom raczej nie istniał. Nawiasem mówiąc nie rozumie dlaczego Polsat Sport nie transmitował tego meczu. Blain po meczu powiedział
„Prawdę mówiąc, w trzy dni nie zmieniasz nic. Dołożyłem tylko drobne elementy w kontekście przygotowań do spotkania i planu meczowego”.
Jak widać te kosmetyczne zmiany nowej miotły sprawiły, że Radom dostał szybki konkretny łomot. Ciekawostką jest, że nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu MVP otrzymał Mariusz Wlazły. 4 dni różnicy, a Wlazły z bezradnego atakującego zmienił się w kata zespołu z Cerradu Czarni zdobywając 18 punktów. Zdaje sobie sprawę, że Radom to nie Zenit, ale taki nagły powrót formy daje do myślenia. Czyżby ostentacyjnie przyczynił się do zwolnienia Ángel Falasca? Z boku tak to wygląda. Również jestem ciekaw jak Skra poradzi sonie z presja wynikającą z konieczności wygrania wszystkich spotkań do końca rundy zasadniczej bez straty seta. Oj będzie ciężko.
Asseco Resovia Rzeszów mnie pewnie, ale za 3 punkt wygrali 3:1 z MKS Będzin. Teraz czeka ich wyjazd do Gdańska na arcyważny mecz z Lotosem który zdecyduje o jaki kolor medalu Rzeszów będzie walczył. Jeżeli przyjmujący Trefla Mika będzie w formie to Resovii będzie niezmiernie trudno wywieść z Gdańska punkty. Dziś się przekonamy (transmisja 20:30 Polsat Sport) czyja taktyka okaże się skuteczniejsza. Uważam, że oba zespoły spotkają się ponownie w play-off walce o brązowy medal.
Cuprum Lubin wczoraj zaprzepaścił swoją szanse na walkę o brązowy medal. I tu ponownie nie rozumiałem prowadzenia gry przez naszego co by nie było obecnego reprezentanta kraju Łomacza. Pominę słabą jakość wystawy, ale grać 80% piłek tylko lewym skrzydłem? Grał nawet kiedy ZAKSA stawiała trójblok. Mając tak dobrych środkowych Możdżonka (pierwszą piłkę do ataku dostał na początku 2 seta!!!) czy Boehme nie mogę zrozumieć dlaczego tak sporadycznie grał nimi. Atak rozprowadzał jak za czasów kiedy grał w kadetach. Zapewne Stephane Antiga będąc na meczu zmartwił się jego dyspozycja i pomysłem gry.
Miłe jest to, że potrafimy mieć zbliżone zdanie o dyscyplinie, która jednak jest w cieniu piłki kopanej. Tym bardziej jest mi miło wiedząc, iż
rozmawiam z Człowiekiem znającym się na specyfice siatkowej taktyki.
To przyjemność...co absolutnie nie znaczy, że nie cenie , wręcz przeciwnie- Ludzi, którzy także posiadają swoje zdanie, czy pytania i zainteresowanie. Tu szczególnie pozdrawiam " Iocosusa", który swoimi pytaniami niejednokrotnie "stawiał mnie pod ścianą"...rzetelnych odpowiedzi. Iocosusie - dziękuję!
Sektorze Twoja znajomość wiedzy siatkarskiej jest świadectwem bycia przy tej dyscyplinie, rozumiejąc to doskonale uważam, że taki układ wkładu pisanego ma tu duże znaczenie - tu na tej stronie, na CL.
Pan Zbigniew opisuje tenis, my zręcznie lub nie siatkówkę a Kibic50
piłkę ręczną, to wszystko razem wzięte daje szersze przesłanie tejże strony.
Co do Blaina, używając przekazu "orka" klubowa miałem na mysli zmaganie się z innymi realiami w stosunku do tych, które miał w kadrze. Tylko oto, moim zdaniem to zupełnie inne realia -te które nieraz "kolą w oczy" i nie są takim "mlekiem płynącym" jak w kadrze.
Oczywiście rację Ci przyznaję, że mając takie doświadczenie jak ten
Trener, wątpliwości najmniejszych nie mam, że będzie potrafił swoim
autorytetem "zagasić" wszelakie przesłanki tzw. gwiazdorzenia tylko i wyłącznie dla dobra drużyny.
Dlatego też napisałem , że jestem ciekawy jak - te wszystkie elementy połączy w całość.
Jeśli Nasz "pseudo" bohater Piechocki nie przeszkodzi- jest szansa na wejście Skry na odpowiedni jej poziom...
Zagumny Paweł -tu już napisane były wszelkie słowa, a zgodność Naszej wzajemnej oceny jest tylko i wyłącznie podkreśleniem niebywałych umiejętności tego gracza. Umiejętność wykorzystania inteligencji w rozumieniu schematów obrony blokiem drużyny przeciwnej, dodając świetną technikę czyni Go Takim "cwaniakiem" w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa. Klasa Światowa!
Lemański
Wzrostem prawie równy Możdżonkowi, dużo młodszy - młody "wilczek" jednak lepszy szybkością, dynamiką. Jeśli jego rozwój pójdzie dobrym trybem to będziemy mieć w niedługim czasie reprezentanta Polski całą gębą.
A jak słusznie prawisz przy "Tacie" Zagumnym tylko zyska
pozdrawiam
Miło, że mamy podobne spojrzenie w temacie większości działaczy sportowych.
Przecież Piechocki był kiedyś trenerem młodzieżowej siatkówki w Bełchatowie i to dość długo. Awansował po szczebelkach w hierarchii klubu znając jego podstawy, aż do fotela prezesa. Jednak ciągnie go wyżej zupełnie nie potrzebnie. Traci na tym sama Skra. Nie potrafi wyhamować swojego ego tak jak Pan Lucjan Brychczy czy Krzysztof Dowhań którzy robią to co najlepiej potrafią w przeciwieństwie do Piechockiego. Lata, jeździ po zebraniach i wymądrza się, a na własnym podwórku burdel którego nie widzi.
Philippe'a Blain tu troszeczkę przesadzasz jeżeli chodzi o orkę klubową. W swojej bogatej karierze nie z jednego pieca chlebek jadł i na pewno wie o co chodzi w trenowaniu drużyny klubowej. Oczywiście tak jak mówisz nie można porównać klubu z trenerką kadry. Jednak jakoś dziwnie jestem przekonany, że poradzi sobie z problemami i Skra w końcówce jeszcze może zaszokować tych co karty już rozdali.
Zagumny jest poza zasięgiem dla pozostałych obecnie wystawiaczy z polskim paszportem. Zgadzam się to siatkarski geniusz i do tego z Warszawy (wychowanek MKS MDK najbardziej utytułowanego młodzieżowego klubu siatkarskiego w Polsce). Jak rozmawiałem ze środkowymi z Olsztyna czy Jastrzębia to każdy powtarzał to samo. Mimo rozpisania przypuszczalnego prowadzenia gry w konkretnych ustawieniach przez Gumę oraz całego przygotowania reakcji środkowych w bloku to Zagumny i tak grał zupełnie co innego. Nasz bohater ponoć jest bardzo trudny do rozpisania. Nigdy nie wiadomo co może zagrać. Oczywiście kiedy jest w pełni zdrowy, a wiadomo lata lecą. Mimo to i tak świetnie sobie radzi. Byłem na meczu Lotos - Politechnika i uwierz mi to co widziałem na własne oczy i jak prowadził grę - siedziałem z otwartą japą i patrzyłem z niedowierzaniem jak gubił Gdański blok. Kilka wystaw w końcówkach na czystą siatkę gdzie grali na przewagi a Lotos dosłownie blokował powietrze. Tak umiejętnie odwracał grę (jak dobrze pamiętam 1 set tylko lewe, 2 set tylko prawy i środek), że Lotos nie był wstanie postawić trójbloku. Również przy Gumie wspaniale rozwija się talent naszego przyszłego reprezentanta Polski środkowego wieżowca Lemańskiego (także wychowanka ze stolicy Warszawskiego Metra). Pająk przy Zagumnym dużo poszedł do przodu. Przede wszystkim Guma doskonale i na odpowiednią wysokość potrafi dograć Lemańskiemu piłkę do ataku na pełen zasięg (przy jego wzroście w zasadzie nie do zablokowania w Plus Lidze o ile nie ściągnie piły). Młody środkowy w tym sezonie bardzo poprawił grę blokiem. W gdańsku tak zgasił ataki Amerykanina Murphy Troy kompletnie wykluczając go z gry (miał tylko 32% skuteczności). Na koniec (troszkę się rozpisałem) to Lemański powinien udać się na Jasną Górę i podziękować za możliwość gry i rozwoju u boku Zagumnego. Lepiej nie mógł trafić.
"Tak jak rzygam polityką tak samo robi mi się niedobrze na ułomne myślenie wszystkich tych pseudo działaczy patrzących ślepo w stronę żłoba. "
I to jest cały komentarz do tej sprawy. Idę z Tobą ręką w rękę...
O ile bywają Ludzie np: Nasz Lucjan Brychczy, czy Krzysztof Dowhań,
oddani swojej pasji, temu co robią na co dzień bez szumu- zwyczajnie. Jednak bywają pewnego rodzaju miernoty, które w "imię zasad"...po trupach pójdą do celu. Tylko co z tego? bo "cel" na ogół ich przerasta, niestety lekarstwa na ambicję przeżartą chorobą jeszcze medycy nie wymyślili...
Wiesz co...z Blainem bardzo chcę zobaczyć własnie Jego umiejętności grania drużyną, oczywiście jest Człowiekiem z trenerskiego topu, ma na swoim koncie ogromne sukcesy.
Pytanie brzmi? Czy będzie potrafił "obudzić się" w tym polskim piekiełku...
Praca, którą wykonywał z kadrą jest inna. Tam są wyselekcjonowani zawodnicy i cel jest jasno określony, pozostaje jedynie "polerowanie"
Natomiast w klubach jest orka i dokonywanie pewnych ( bywa trudnych) wyborów. Falasca wyrzucił z siebie pewne "brudy" ,a z tego co udało mi się dowiedzieć p. Mariusz Wlazły bardzo się postawił...wobec krytyki ( słusznej) no i szatnia - pękła!
Czy Blain to mocno chwyci w swoje ręce- zobaczymy. Osobiście mam wrażenie, że swoim autorytetem może "gwiazdeczki" trochę przeczołgać
Lotos- Olsztyn
Sektorze doskonale wiesz, że całym mózgiem każdego zagrania jest ten, który wystawia. Oczywiście dochodzi pewna składowa w postaci odbioru, jednak od tzw. kumacji tego, który rzuca piłkę na rozegraniu
zależy powodzenie akcji.
"Pięć z rzędu przesuniętych krótkich nie skończonych."
ten cytat jest całkowitą oceną...
Dlatego zawsze i wszędzie Paweł Zagumny będzie dla mnie numerem pierwszym w grze w "te klocki"
ociera się o poziom "Gumy". I już przytaczany tu kilka razy przykład z Naszej ostatniej historii- nie bylibyśmy Mistrzami Świata gdyby nie zmiana ( brawo Antiga) na tego, który rozgrywa a nie jedynie wystawia...
Czy nie wiesz dlaczego?
Wiem ale się dziwię. Osobiście na jego miejscu wolałbym żyć codziennością klubu niż płaszczyć, układać, podlizywać się i zbierać potrzebne głosy. Tak jak rzygam polityką tak samo robi mi się niedobrze na ułomne myślenie wszystkich tych pseudo działaczy patrzących ślepo w stronę żłoba. Choć są syci i najedzeni to wciąż mało, mało, mało. Dochodzi do sytuacji tu stołek, tam stołek i jeszcze tam stołek. I co myślisz, że ogarnia te wszystkie stanowiska i rzetelnie wywiązuje się, ze swoich obowiązków?
Blainem myślę że lepszego rozwiązania nie było. Czy widziałeś na horyzoncie innego trenera z podobną charyzmą co mógłby z marszu wejść do szatni Skry? Mi nikt do głowy nie przychodzi.
Oglądasz Lotos - Olsztyn?
Zobacz. Wojnicki w 1 secie super prowadził grę. Mieli 5 pkt. przewagę. Nagle w połowie seta wymyślił i uparł się grać suwa. Pięć z rzędu przesuniętych krótkich nie skończonych. Olsztyn stracił pewność pierwszego tempa i gra się posypała i przegrali dwa kolejne sety. A tak pięknie hulał atak z 6 strefy na pustej sieci. Szkoda bo był równorzędny mecz, a skończy się 3:0 dla Lotosu.
Bardzo dziękuję za zainteresowanie, co się zaś tyczy przemyśleń...
Generalnie zgoda! Jednak?
Skoro sam potrafisz zobaczyć, że idzie otwartym tekstem walka o stołek lub stołki...
Oczywiście bardzo to slabe,
Piszesz - takie oto słowa"Dlaczego tak doświadczony menadżer chce zamienić otoczenie z Bełchatowa na Warszawę? "
Czy nie wiesz dlaczego? No proszę Cię
Tu zgody nie mam- wybacz ... chęć bycia, ujmę to to tak- "...."
bywa złudny, czego akurat temu p. prezesowi życzę.
Czy dobry strzał z Blainem- zobaczymy...
Jednak ( coś tam wiem) szatnia podzielona jest w prostej linii do...
Tu w tym momencie można dopisać bardzo dużo na plus i !!! na minus także, więc ...
Szkoda by było drużyny, która na miarę Europy staje teraz przed takim wyzwaniem- czy tu ( Plus liga) czy coś
Może jako Slowanie badzmy waleczni, ale tak jak Włosi bądzmy...
rozumni!
Oj tak zawierucha w Bełchatowie na całego. Co do prezesa. Słyszałem w kuluarach, że ma chrapkę na stanowisko prezesa Plus Ligi lub na wiceprezesa PZPS (obecnie pełni tą funkcje) chodzi mi o nowe rozdanie – a wybory tuż, tuż.
Dlaczego tak doświadczony menadżer chce zamienić otoczenie z Bełchatowa na Warszawę?
Są coraz większy nacisk decydentów, związków zawodowych by ograniczyć wydatki spółek Skarbu Państwa na sport. Przykład Jastrzębskiego Węgla otworzył oczy Piechockiemu, że jemu również mogą przykręcić kurek. Wydaje mi się, że asekuruje się i próbuje wylądować na nowym stołku gdzie nie straci finansowo. Również zgadzam się, że stopniowo rozpierniczył dobrze poukładaną maszynkę która seryjnie zdobywała Mistrzostwo Polski. No może nie taczki
Jednak kolejny ruch jaki wykonał to mistrzostwo świata. Zatrudnił Philippe'a Blaina najlepszego trenera jak był wolny na rynku. Znakomity szkoleniowiec notabene bardzo go cenie i lubię. Czy szybko i zdecydowanie zrobi porządek w szatni? Patrząc na jego doświadczenie myślę, że sprawnie rozwiąże problemy zawodników i Skra może jeszcze namieszać w obecnych rozgrywkach.
„Nie dość, że nie wzmocnił zespołu, to z uporem maniaka stawiał na swojego syna (libero) - osłabiając przyjęcie”.
Słusznie prawisz. Co do przyjęcia to rzeczywiście Bełchatów nie bryluje w tym elemencie w statystykach. Natomiast młody libero (synek) jego brak obron (jakby źle ustawiał się) można w jakimś stopniu usprawiedliwiać ale tak słabe przyjęcie (jego podstawowe zadanie) już nie. Ciekawi mnie czy przed meczami z ruskimi trenowali ten element gry z maszyną do zagrywki. Uwierz mi niesamowite urządzenie (dla bogatych bo szybko niszczy piłki). Jak dobrze pamiętam to Zenit miał tylko dwóch zawodników którzy zagrywali flotem a pozostali (nawet ci co wchodzili zadaniowo) lali z góry. Wydaje się że mogli lepiej przygotować się jeśli chodzi o przyjęcie.
Atakujący Mariusz. Jednak może być coś na rzeczy jeżeli chodzi o Wlazłego. Właśnie w przyjęciu w ostatnim meczu nie pomógł kolegą kiedy mieli niemiłosierny problem dograć piłkę pod siatkę. Wlazły niby ustawiał się jako czwarty do przyjęcia ale dla mnie było to właśnie na niby!!!. Ogólnie w Łodzi - 33 % skuteczność w ataku oraz aż 4 punkty zdobyta w 3 setach dobrego świadectwa mu nie wystawia. Naprawdę atakował tragicznie (już o tym pisałem). Dla mnie później mowa trawa Piechockiego o profesjonalizmie Wlazłego nie pasuje mi do jego zachowania w czasie gry. Ale może błędnie oceniam jego postawę.
Falasca. Można do Hiszpana mieć pretensje, że nie zapanował nad szatniom. To, że udzielając wywiadu wyrzucił z siebie wszystko co na wątrobie mu leżało świadczy, że sytuacja go przerosła. Niedawny kolega z parkietu (Mariusz) najwidoczniej nie do końca zgadzał się ze wszystkim założeniami gry i całkiem możliwe, że podczas treningów dochodziło do wymiany zdań między nimi. Za Wlazłym zapewne poszli pozostali środkowi kadrowicze, młodzi i podział oraz konflikt stopniowo narastał. Balonik pęk po łomocie jakie dostali od Zenita. Cały syf wylał się z szatni na zewnątrz choć nigdy nie powinno do tego dojść. Jak piszesz wszystko powinno zostać za drzwiami.
"kipisz" w Skrze Bełchatów trwa na całego...pękła ta drużyna, pękła
siatkówka w Bełchatowie. Poczytałem różne fora i to co się przebija z nich jako number one to - "kolega" prezes Konrad Piechocki...
Ludzie piszący jak sądzę oddani tej drużynie, regionowi są tak pełni
krytyki co do poczynań w/w pana.
Nie dość, że nie wzmocnił zespołu, to z uporem maniaka stawiał na
swojego syna ( libero) - osłabiając przyjęcie. Pewne sprawy, które
nie wiedząc dlaczego wyciekły z szatni...( grałem lat kilkanaście, było, że się napier...li,ale za drzwi! Nic nie wyszło)...a tu- ? -dziecinada w kolejce po kasę.
Falasca dołożył swoje udzielając wywiadu, notabene w którym w każdym podpunkcie, że o punkcie nie wspomnę - miał rację!
No i gruchnęła wiadomość, że na skutek -
I jak dla mnie OK...może tego "geniusza" prezesostwa za jakiś czas
wywiozą na taczkach, bo tak jak za przeproszeniem rozpie...ił dobry zespół - to jedynie taczuszka się należy.
No ale oto Polska własnie
ps: właśnie czytam z ostatniej chwili, że Philppe Blain objął Skrę Bełchatów...pytanie brzmi? czy ogarnie to całe zamieszanie?
Bo dwie drużyny są nam potrzebne w grze w Europie, bez dwóch zdań!
Oj tak, tak stało się to co raczej było do przewidzenia, niestety.
Przyjechali na dobrej koncentracji, z rozbudowaną taktyką i servisem, o
którym wspominasz. Mecz był dla Skry - mordęgą, miotanie się na wystawie a co za tym idzie piłki odciągnięte, przeciągnięte i ( to smutne) te wracające w metr bloki.
No cóż wygrał zespół zdecydowanie lepszy, posiadający w swoich szeregach graczy elitę Światowej siatkówki. Wszyscy tam mają rozpisane swoje role i z nich w Łodzi wywiązali się taktyką i umiejętnościami indywidualnymi - świetnie.
Oczywiście w czwórce pozostaje nam Asseco Resovia jako gospodarz,jednak czy odegra znaczącą rolę? Mam wrażenie, że niestety nie.
Pewnie, że siatkówka potrafi przynosić rezultaty bardzo dziwne i niespodziewane, ale wydaje się, że pretendent do pierwszego miejsca jest - jeden.
Dla ścisłości:
Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali rewanżowe spotkanie drugiej fazy play-off Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań 0:3 (19:25, 23:25, 19:25) i nie wywalczyli awansu do turnieju Final Four, który w połowie kwietnia odbędzie się w Krakowie.
Obaj obawialiśmy się rewanżu w Łódzkiej Atlas Arenie. Przypuszczenia okazały się prawdziwe. Skra - Zenit 0:3. Otrzymaliśmy kolejną lekcję siatkówki od potentata z Rosji. Poza drugim setem to Rosjanie właściwie zdemolowali Bełchatów. Czego zabrakło by nawiązać wyrównaną walkę Zenitem. Przede wszystkim zawiodło przyjęcie. Fakt Zenit zagrywką bombardował nas nie miłosiernie. Jednak zdecydowaną część można było przyjmować lepiej. A tak Uriarte musiał sprężać się i dogrywać piłki z 4-7 metra. Większość wystawy było granę piłką sytuacyjną. Tak się nie da wygrać z tak mocną drużyną jak Zenit. Osobiści zawiódł mnie Wlazły. Ja rozumie słabą wystawę ale na boga walić przed siebie prosto w blok i czapa za czapą. Wcale lepszych piłek nie dostawał Argentyńczyk Conte który potrafił wykorzystać techniczne aspekty ataku (obić, pójść górka) i to on najbardziej ciągnął nas w grze. Kłosa w pierwszym secie również umiejętnie nam wyłączyli. Nasza gra blokiem katastrofa. Jak dobrze pamiętam tylko dwa lub trzy ataki Rosjan zablokowaliśmy. Bez bloku i bez Wlazłego nie dało się nawiązać wyrównanej gry.
To jest to co się nazywa racjonalizmem i profesjonalizmem.
Na meczu była pełna sala, a bilety nie takie tanie, bo normalny 60 zł.
@kibic 50.
Odnośnie Szarapowej to znowu masz i nie masz racji. Ten środek meldonium został zakazany dopiero od 01.01.2016 roku.I najśmieszniejsze jest to,że tylko w Rosji on był dozwolony. Co z tego,że go zakazano jak w tej samej Rosji są dwa o podobnym działaniu; mexidol i hypoxem. Czas w moim przekonaniu zmienić metodykę walki z dopingiem . Lekarzy obarczać tylko badaniami,zaś naukowcom zlecić wskazywanie jakie środki mogą mieć działanie dopingujące czyli wykraczające poza naturalne możliwości organizmu.Gdyż ten model walki z dopingiem się nie sprawdza, ponieważ farmaceuci zawsze są o krok do przodu i pod innymi nazwami robią swoje.Tylko, jak to u mnie, kto jest zainteresowany,aby sport w wymiarze rekordów i innych " osiagów" " cofnąć" o co najmniej 25 lat?. Odpowiedź : nie widzę.
Zwłaszcza w tenisie , ale nie tylko, trwa rywalizacja nie tylko kto z kim wygra,ale i kto kogo w grze na medykamenty przechytrzy. Dlatego ten kto lepiej się zamaskuje ten dziś górą, a kto da się przyłapać ponosi koszty ryzyka. Niewielkie w stosunku do zysków. I znowu nikt nie chce, aby oszuści oddawali wypłaty.
Tak więc oglądamy Kibicu różne sporty ze świadomością,że uczestniczymy w grze pomiędzy oszustami, tymi, którzy dają się złapać i tymi lepiej zamaskowanymi. Humoru to nam nie poprawia, ale pociesza,że większość z nas w tej grze pozorów uczestniczy. Tylko czy dziś nie za daleko zaszliśmy i czy jeszcze da się inaczej ?. Pozdrawiam minorowo.
Dziękuję
Wiesz, oglądałem ten mecz na żywo i pózniej z nagrania, chciałem
to troszkę rozebrać na małe składowe...
Teraz, oglądając z powtórki mam takie przemyślenia, że Zenit przy
2-0 w setach kolokwialnie mówiąc "poszedł sobie pod prysznic"...
Jednak ( za co zawsze ceniłem Bełchatów) ambicja i walka dała nam seta. Oni dalej byli w fazie samozadowolenia, no i na tym "samozachwycie" oddali czwartego seta...
Kiedy zrobiło się 2-2 -tzw kurtyna spadła i zaczęły się nerwy.
Wracam raz jeszcze, oglądając niejednokrotnie Bełchatów wiem, że
mimo złego wyniku grają do końca- to świetna cecha drużyny- sentencja sportu!
Tie Break jest tylko i wyłącznie sumą błędów z dwóch stron...
Ten kto ich popełni mniej - wygra
Leon
Jest takie przysłowie..." jak trwoga to do Boga"...
Przytaczane punkty, które zdobył stanowią różnicę ogromną, jednak
kiedy Skra dobrą zagrywką odrzucała ich przyjęciem, piłki wystawiane na Leona nie były już tak dobrze zawieszone...
Wystawy byly wypadkową takich czy innych odbiorów,a w takich okolicznościach zazwyczaj są mało precyzyjne.
Bywało, że potrafił uderzyć z tzw. niczego, ale bywało, że musiał też
jedynie stosować kiwkę...
Alekno to widział, dlatego tak często tasował ludzmi do rozegrania...
Piłka meczowa została jak zwykle pokierowana do Leona, jednak
została przeciągnięta...była za nim- wtedy mógł tylko kiwać.
Skra to wy asekurowała i wygrała i dobrze, nawet bardzo dobrze.
Rewanż
Ojojoj
Przyjadą zmotywowani, rządni "krwi"
I być może będzie szybkie 0-3, ale jeżeli Skra z pomocą trybun wejdzie w pojedynek - to ma szanse wywalić z LM potentata siatkówki klubowej...
Ten taki prosty, siłowy tenis, który Serenie przynosił tyle sukcesów jest chyba nieco już przestarzały, a ona już na nowe tory nie umie się przestawić. No i ma te swoje 35 lat co w tenisie zwłaszcza kobiecym to wiek prawie emerytalny. Nie przepadałem za grą Amerykanki,ale to była wielka tenisistka i chyba będę musiał się przyzwyczaić,że jeszcze będzie zaliczała się do faworytek przez jakiś czas, ale jej przegrane nie będą już sensacjami.Jej odpowiednikiem w tenisie męskim jest Roger Federer. Co cóż, coś się kończyć zaczyna i coś się rozpoczyna.
"I masz i nie masz racji"
Jestem za, a nawet przeciw
Mecz był grany absolutnie na serio, decydował bowiem o zdobyciu mistrzostwa świata.
"Reprezentacja Polski w składzie Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz po raz pierwszy w historii zdobyła Puchar Hopmana, czyli mistrzostwo świata par mieszanych" PS
Pełna zgoda co do braku punktów w rankingu, bowiem te przyznawane są jedynie za mecze w singlu i deblu.
Ps
Jakże inaczej należy patrzeć na sukcesy Radwańskiej po aferze z Marią Szarapową.
Nasza filigranowa zawodniczka, która musi się zmagać w nie "swojej wadze" została drugą rakietą świata ! Chylę czoła
I masz i nie masz racji.Tamten mecz w Perth, który dobrze pamiętamy według statystyk WTA był meczem towarzyskim i jako taki nie wchodzi do oficjalnego bilansu meczów pomiędzy Sereną Williams a Radwańską. Nie umniejszając tamtego osiągnięcia, ale już o tym pisałem, turnieje otwarcia sezonu nazywane różnie nie są uznawane przez organizacje tenisowe i np. nie przyznawane są za nie punkty rankingowe. Tak więc nie podnośmy sztucznie meczu towarzyskiego to oficjalnego, bo to jednak dwa różne światy.W każdym razie w bilansie Radwańskiej tamten mecz nie figuruje. Jest ot ciekawostą dla ciekawskich.Ja czekam nadal na wygraną Radwańskiej nad Sereną Williams podczas turnieju i po półfinale w Indiana Wells nabrałem przekonania,że ten czas już jest nieodległy. Gdyby wygrała I seta, a miała szanse to mogłoby być różnie. Ale Isia podjęła walkę i naprawdę w wymianie ciosów była już prawie równorzędna, a Serena wzniosła się na szczyty swoich możliwości. Pozdrawiam.
"Powinienem być bardziej precyzyjny i napisać "w singlu"
No właśnie to nie jest prawda, bowiem podałem wynik meczu singlowego.
Wynik finału Pucharu Hopmana:
Polska – USA 2:1
gra pojedyncza
Agnieszka Radwańska – Serena Williams 6:4, 6:7 (3-7), 6:1
Jerzy Janowicz – John Isner 6:7 (10-12), 4:6
gra mieszana
Radwańska, Janowicz – Williams, Isner 7:5, 6:3
Powinienem być bardziej precyzyjny i napisać "w singlu"
"Agnieszka Radwańska po raz 10 przegrała z Sereną Williams. Jeszcze z nią nie wygrała"
To nie jest prawda !
"Radwańska i Janowicz mistrzami świata w mikście
Piąta w rankingu WTA zawodniczka dała biało-czerwonym prowadzenie w meczu, pokonując pierwszy raz w karierze młodszą z sióstr Serenę Williams, liderkę światowej listy – 6:4, 6:7 (3-7), 6:1"
Wilfredo León 22 lata 2,02 wzrostu. Bardzo dobre warunki jak na przyjmującego oraz niesamowita winda w górę (nie pamiętam ile łapie). 31 punktów! Naprawdę robi wrażenie. Szacuneczek się należy.
Ale ja mam pewne małe ale dot. jego gry w tym meczu.
Leon super nas bombardował kiedy nie było wysokiej presji. Jednak w końcówkach 4 i 5 seta nie wytrzymał ciśnienie meczu. Już nie grał tak dobrze. Nie szalał w ataku tylko zaczął mieć problemy z przedarciem się przez nasz blok. A to zerwał atak, a to przestraszył się bloku i kiwał, a to zagrywka lądowała na aucie. W kluczowych momentach nie dał jakości i nie pociągną swojej drużyny do wygranej. Oczywiście on sam nie ponosi winy za porażkę. Michajłow i Anderson też nie zagrali końcówek rewelacyjnie. I dobrze. Skra zwyciężyła i ma szanse na awans chodź w Łodzi będzie niezmiernie ciężko powtórzyć wynik 3:2.
Należy pamiętać, że Leon to jeszcze młody 22 letni zawodnik i być może to jest przyczyna, że potrafi zagotować się w końcówce seta przez co traci koncentracje.
Miło, że odezwałeś się w temacie siatkówki
Brakuje twoich spostrzeżeń w zakładce w przerwie od futbolu.
Zenit Kazań- Skra Bełchatów 2-3
( 25:23, 25:21, 23:25, 25:27, 16:18 )
Skra Bełchatów odniosła bardzo ważne zwycięstwo na trudnym rosyjskim terenie w Kazaniu. Kiedy po dwóch wygranych przez "Rosjan" setach wydawało się, że wygrana 3-0 jest na wyciągnięcie ręki...wyszła stara siatkarska prawda. Skra odzyskała drugie życie i wygrała kolejne trzy sety. Gra była na bardzo wysokim poziomie, a wyniki setów jedynie to potwierdzają.
W Skrze bardzo dobrze zagrał środek ( Lisinac, Wrona, Kłos) świetną partię rozegrali Facundo Conte, Mariusz Wlazły i Nicolas Marechal. Nicolas Uriarte wychodził z siebie, wystawiając raz po raz inne strefy.
Zenit Kazań rozpoczął tie-breaka od mocnego uderzenia, czyli wyniku 4:1. Wtedy Michajłow zaserwował w aut, a Uriarte wręcz przeciwnie, bo potraktował rywali asem. Do tego doszedł atak Conte i zrobiło się 4:4. Przy 7:7 zafunkcjonował blok bełchatowian, którzy prowadzili przy zmianie stron 8:7. Gra toczyła się akcja za akcję, lecz cały czas to siatkarze Miguela Falaski byli "oczko" do przodu. Przy 13:13 atakiem środkiem popisał się Karol Kłos i PGE Skra Bełchatów miała piłkę meczową, ale jej nie wykorzystała. W odpowiedzi blok pod nogi dostał Mariusz Wlazły i to rosyjska ekipa stanęła przed szansą na wygranie potyczki. Butko zaserwował w aut, a Wlazły ustrzelił serwisem Werbowa, ale znów nie udało się zakończyć meczu. Trzecia próba (17:16 dla PGE Skry) okazała się skuteczna - Leon nie przedarł się przez blok swoją kiwką i PGE Skra Bełchatów pokonała wielki Zenit Kazań 3:2.
Teraz czekamy na rewanż w Atlas Arenie w Łodzi, który odbędzie się 24 marca.
Oczywiście ekipa z Kazania przyjedzie podrażniona i rządna rewanżu, ale nasza hala i kibice plus wielka mobilizacja i koncentracja może spowodować, że Skra Bełchatów awansuje do Final Four.
Należy jeszcze dodać, że Nasz "przyszly" Leoś zdobył ogółem! -31
punktów co jest wynikiem raczej nie osiągalnym dla nawet najlepszych siatkarzy świata. To jest " jeden cały set i prawie 1/3 drugiego" ... oby jak najprędzej był Nasz
Zenit Kazań: Matthew Anderson, Aleksander Butko, Iwan Demjakow, Wilfredo Leon, Aleksander Gucaljuk, Maksym Michajłow, Teodor Sałparow (libero) oraz Igor Kobzar, Aleksiej Werbow, Andriej Aszczew, Wiktor Połetajew
PGE Skra: Srecko Lisinac, Mariusz Wlazły, Facundo Conte, Andrzej Wrona, Nicolas Uriarte, Nicolas Marechal, Kacper Piechocki (libero) oraz Karol Kłos, Marcin Janusz, Marcel Gromadowski, Israel Rodriguez, Robert Milczarek (libero)
Wybacz za blednę wnioski do jego obecnej sytuacji. W zasadzie nie śledzę doniesień prasowych. Dla mnie wyznacznikiem jest ring i sama walka. Pozakulisowe plotki mnie nie interesują. Przeglądać wszystkie wydarzenia związane z piłką nożną, siatkówką, szczypiorniakiem - zapewne i tobie czasu brakuje.
Jak w każdej obecnie dyscyplinie sportowej rządzą pieniądze. Boks przez to sporo stracił na atrakcyjności. Stąd mamy wiele walk ustawionych lub nie ciekawych. Wszystko zależy od siły przebicia promotora.