Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1249poniedziałek, 07, marzec 2016 22:02
Zbyszek
@Sektor 212.
Masz zupełną rację. Tylko wnioski wadliwe wyciągasz.Sama sytuacja jest z lekka żałosna.Włodarczyk nie walczy przez prawie 1,5 roku. Nadal jest w pierwszej piątce rankingu WBC oraz w pierwszej dziesiątce WBA, IBF i WBO. I tej klasy bokser walczy na trzeciorzędowej gali z nikim. Nie chcę opisywać całej historii, która do tego doprowadziła,ale i jego jest w tym duży udział. A Andrzej Wasilewski go przestrzegał :" Jak zawalisz rewanż z Drozdem to będziesz walczył byle gdzie z byle kim za byle jakie pieniądze". Może się jeszcze podniesie czego mu życzę,ale musi sobie wziąć do serca na poważnie swoje własne słowa jakie wypowiedział po walce z Czakijewem :"Boks to jest zabawa dla dorosłych chłopców".
1248poniedziałek, 07, marzec 2016 13:52
sektor212
@Zbyszek
Przyznam, że żadnej z wymienionych walk nie oglądałem.
Jednak odniosę się do Diablo. Nie lubię jego stylu boksowania. Zawsze ciężko oglądał mi się jego pojedynki. Dużo walki w półdystansie. Takiej bijatyki na wyniszczenie. Włodarczyk to nie jest styl wzorowany na starej szkoła Feliksa Sztama. Za to podziwiam jego wolę walki. Ileż to razy schowany za podwójną gardą był obijany czy też nokautowany, a on co dalej się podnosił walczył i wygrywał. W pewnym sensie fenomen. Wspominając św. Sztama miałem na myśli więcej ciosów prostych czy ciosów bitych w kombinacjach. Diablo prawie wcale nie używa podwójnego lewego czy prawej kontry. Bardziej preferuje pojedynczy prosty i ciosy sierpowe czasami zbyt zamaszyste/obszerne przez co niepotrzebnie obrywa i rywale punktują. W ataku dobrze czuje dystans odpowiednią pracą nóg. Gorzej się broni. Cofa się w linii skryty za podwójną gardą bez rotacji tułowiem. Rywal łatwo go dopada. Jednak z takich opresji potrafi się przeciwstawić odpowiadając ciosami sierpowymi. A w niektórych przypadkach wystarczył by krótki odskok i wyprowadzić prawą kontrę i zastopować zapędy przeciwnika. Ten element boksu znakomicie kiedyś prezentował dziewięciokrotny MP i ME Legionista Bogdan Gajda. Ten nieskomplikowany podstawowych cios (do wytrenowania wyłącznie na gruszce) Gajda opanował do perfekcji kładąc na deski wielu rywali. W latach 90-tych również Dariusz Michalczewski bardzo dobrze potrafił stopować przeciwnika. Tylko części robił to lewą ręką niż prawą choć nie był mańkutem i nie miał odwrotnej pozycji. Jak się nie pogubił w ringu to i Gołota potrafił wstrząsnąć prawą kontrą rywalem. Ale wracając do Włodarczyka zawsze zastanawiałem się czy jego walki przebiegały zgodnie z przygotowaną taktyką. Nie raz wyglądało to tak jakby się pogubił i z byt mocno się cofał (tak jakby brakowało mu sił). Można podziwiać jego walki lub nie. Kwestia gustów. Jednak szacunek należy mu oddać. Tytuł Mistrza Świata zdobył federacji IBF i WBC. Tylko trzykrotnie schodził z ringu pokonany. W swoim czasie radości fanom boksu z nad Wisły zapewne dostarczył. Ale wątpliwe czy powróci do dawnej dyspozycji. Jeżeli dalej będzie chciał walczyć to będzie miał więcej takich przeciwników jak ostatnio. Jego era pomału już mija.
1247niedziela, 06, marzec 2016 10:49
Zbyszek
Kilka informacji bokserskich.
W piątek na gali w Sosnowcu po blisko półtorarocznej przerwie powalczył Krzysztof Włodarczyk.Jest trochę wstydliwym, iż dla b. Mistrza Świata wybrano boksera mocno przechodzonego niejakiego Brudnowa z Rosji. Brudnow kilka lat temu stoczył kilka pojedynków z czołowymi pięściarzami wagi półciężkiej i junior ciężkiej. Ale od tamtego czasu stał się bokserskim turystą dającym się obijać za garść dolarów.Włodarczyk walczył bardzo źle. On zawsze dość wolno swoje pojedynki rozpoczynał, nawet jak był w lepszej formie, ale tym razem zaczął na stojąco. A do tego nie wyczuwał dystansu i mało uderzał, a jeszcze mniej trafiał. W połowie II rundy wyszedł mu krótki półsierpowy z lewej ręki po którym Brudnow padł. Podniósł się,ale sekundant go poddał. Bez komentarza.
Wczoraj w nocy w Groznym w walce o tytuł Mistrza Świata Regular WBA w wadze ciężkiej spotkał się Rusłan Czagajew z Czeczenii z Australijczykiem Lucasem Browne. Tytuł ten prezydent Czeczenii Kadyrow kupił w WBA półtora roku właśnie dla swojego rodaka Czagajewa.W walce o niego Czagajew walczył z Amerykaninem Qesadą co można było nazwać żenadą.Nikt bowiem nie chciał bić się w Groznym z Czagajewem,a Amerykanin był w dużej potrzebie finansowej, więc się zgodził. O mało co do walki by nie doszło, gdyż władze USA nie chciały go z kraju wypuścić, bo zalegał z płatnością alimentów. Kadyrow spłacił ten dług. Czagajew wygrał,ale jak to u nich okazało się,że żenada był na dopingu, więc gaży za walkę nie dostał. Teraz też znaleźli jakiegoś osiłka z dobrym rekordem 23 wygrane , bez porażki, którym ich faworyt miał zamieść ring.Czagajew też tak myślał, bo przystąpił do pojedynku z 15 kilogramową nadwagą. Do 1O rundy wygrał wszystkie 9 rund mając Browne w 5 na dechach, Jak to u nich rundę tę "przedłużyli' o prawie minutę,ale Czagajew nie dał rady rywala skończyć, pomimo,że za sekundanta przy ringu robił sam Kadyrow.W 10 rundzie Czagajew zadawał obszerny lewy sierpowy i w tym momencie Australijczyk wyprowadził taki odczepny prawy prosty i trafił Czeczena na głowę.Ten padł na dechy., wstał,ale został zasypany gradem ciosów i przestał się bronić. Sędzia przerwał walkę. T.K.O. i sensacja.
Dziś nad ranem w wadze ciężkiej o tymczasowy tytuł Mistrza Świata WBA pojedynek stoczyli Amerykanin kubańskiego pochodzenia Luis Ortiz z Amerykaninem Tony Thompsonem. Ortiz mimo,że ma wzrost 196 i 110 kg wagi przy Thompsonie wyglądał jak dużo młodszy brat. Ale to on dyktował warunki w ringu, od początku walki nastawiając się na zakończenie jej nokautem.Doświadczony 44 letni Thompson jednak bronił się nieźle, zasłaniając szczękę prawym barkiem.Dzięki temu w 1 i 3 rundzie zapoznał się z dechami.ale po ciosach na płat skroniowy i w okolice lewego ucha, po których mógł kontynuować pojedynek. W 6 rundzie jednak nie zdążył zasłonić szczęki i po ciosie w nią padł po raz trzeci i na 10 nie przyjął postawy. K.O.Prawdopodobnie Ortiz ma być partnerem dla zwycięzcy walki Fury - Kliczko.
1246środa, 02, marzec 2016 11:18
sektor212
PLUSLIGA po 20 kolejce
27.02.2016, 14:45 Cuprum Lubin - Asseco Resovia Rzeszów 3:0
Mecz walki gdzie oba zespoły miały spory problem z przyjęciem. Trener Kowal szukał rozwiązań zmieniając przyjmujących (w pierwszych dwóch setach przyjmowało 3 zawodników). W połowie I partii wymienił również rozgrywającego Drzyzga zastąpił Tichacek lecz efektów poprawy gry próżno było szukać. Lubin nie grał wcale lepiej jednak od stanu 17:17 wspaniała gra blokiem Możdżonka (2 czapeczki sprzedał Kurkowi) pozwoliła w trzech obejściach odskoczyć na 3 punkty. Dzieła zniszczenia Resovii dokonał cios Cupruma Kaczmarek dwukrotnie skutecznie kończąc ataki. W drugi secie dalej szarpana gra ze słabym przyjęciem z obu stron. Przymrożeni środkowi w ataku dostawali sporadyczne piłki do ataku. I tu dziwne zachowanie bloku Resovii. Przy tak słabym przyjęciu gospodarzy gdzie większość ataków była z piłek sytuacyjnych środkowi z Rzeszowa do końca stoją w środkowej strefie pierwszej linii pilnując Możdzonka czy Boehme. Po co? Wyjątkowo słabo czytali grę. Emocjonując końcówka gdzie Asseco nie potrafiła skończyć mając trzy piłki setowe. Niemoc gości wykorzystali kończąc swoje ataki Estończyk Taht (dwukrotnie) oraz ponownie w końcówce zrobił swoje Możdzonek. III set to już zdecydowanie lepsza gra obu zespołów dzięki znaczącemu poprawie przyjęcia. Obejrzeliśmy więcej gry środkiem i większą wymianę ataków. W tej części meczu zawiódł Kurek zrywając dwa ataki i został zmieniony przez Witczaka. Zmiana nie poprawiła skuteczności ataku Resovii. Słabsza dyspozycja Kurka widoczna jest w statystykach. Drugi atakujący Lubinian (rozegrał bardzo dobry mecz) zdobył 19 punktów gdzie Kurek tylko 15. III set zakończył się wynikiem 25:23. Dyspozycję ekipy Rzeszowa najlepiej podsumował w pomeczowym wywiadzie Możdzonek „Cieszę się że będąc w kryzysie potrafiliśmy wygrać z Resovią 3:0”. Jeżeli Cuprum nie jest w optymalnej formie to gdzie obecnie jest Resovia? Obrona mistrzostwa ponownie oddaliła się, a przesłanek na poprawę nie widać. Kowalowi trudno w tym roku zbudować współpracujący team.
27.02.2016, 15:00 PGE Skra Bełchatów - Łuczniczka Bydgoszcz 0:3
Bełchatów niespodziewanie przegrał we własnej hali z Łuczniczką Bydgoszcz. Porażkę Skry w rozmiarach 0:3 można uznać za sensację. Siła ataku bez Mariusza Wlazłego to już nie to samo. Decydujący okazał się I set gdzie Bełchatowianie prowadzili już 20:16 a mimo to przegrali 23:25. Ten pierwszy set pozwolił odpowiednio nakręcić się ekipie z Bydgoszczy która w pozostałych dwóch setach kontrolowała grę prowadząc 2-4 punktami utrzymując przewagę początku do końca i wygrywając 21:25 i 22:25. MVP meczu został Jakub Jarosz. Być może zawodnicy Skry byli myślami przy środowym meczem w LM z Ziraat Bankasi Ankara. To bardzo ważny mecz, który zdecyduje o awansie do czołowej siódemki Ligi Mistrzów. Przypomnę w Łodzi Skra wygrał 3:1 i w rewanżu musi zdobyć przynajmniej dwa sety. Ta porażka dość poważnie komplikuje zawodnikom Skry walkę o MP. Jeżeli Wlazły nie wykuruje się do niedzielnego meczu to w Kędzierzynie ekipie z Bełchatowa nie wróże zdobycia chociaż jednego punktu. A tak zwane baty od ZAKS-y wydają się bardzo realne.
28.02.2016, 14:45 LOTOS Trefl Gdańsk - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
Bardzo dobry dynamiczny mecz (totalna siatkówka) z dużą ilością fantastycznych obron. Również z dobrej strony zaprezentowali się obaj rozgrywacza Włoch Falaschi i Francuz Toniutti. Dwa pierwsze sety to wymiana ciosów gdzie końcówki zdecydowały o wygranych setach. Pierwszy dla Lotosu 25:23 drugi dla ZAAKS-y 21:25. Kluczem do zwycięstwa gdańszczan okazał się III set gdzie Lotos od początku mając przewagę 3 punktów pozwoli doprowadzić do wyrównania 19:19 głównie dzięki dobrej zmianie którą dał Bociek. Od tego momentu mogliśmy podziwiać niesamowitą grę obroną obu drużyn, a w szczególności libero. Gacek i Zatorski wykazywali się imponującym ustawianiem się w obronie. To co bronili to przyznam uczciwie klasa światowa. Gacek podbijał wzasadzie wszystko czy to atak po prostej czy ze środka. Tak znakomita gra obronna obu ekip spowodowała że akcje były bardzo długie. I tu dużą inteligencją i czujnością wykazał się rozgrywający Lotosu Toniutti. Jak któryś z zawodników zablokował się od razu przenosił wystawę na innego. Tak prowadzona gra pozwoliła ekipie z Gdańska osiągnąć 100% lepszą skuteczność na kontrze. W tym okresie gry jedynie Bociek utrzymywał jakość ataku w drużynie gości. Jednak przy tak długich akcjach i wydłużającym się secie zawodnicy z Kędzierzyna jakby opadli z sił. Zaczęli gubić rytm gry przez co obniżała się jakość ataku. Morderczą końcówkę wygrali (wyszarpali) gdańszczanie 25:23. Półtorej godziny gry przez trzy sety gorzej wytrzymali goście. Środkowi ZAKS-y to nie było to zagrożenie co zawsze. Zaczeli popełniać więcej błędów własnych. Jedynie w dalszym ciągu dobrą dyspozycje utrzymywał Bociek. Ale sam całego ataku nie był w stanie pociągnąć. IV seta gospodarze wygrali dość pewnie 25:20 i zainkasowali cenne 3 punkty. Awansowali na drugie miejsce w tabeli przybliżając się do walki o MP.
Podsumowując walkę o pierwsze dwa miejsc obecnie ZAKSA wydaje się być dalej nie zagrożona. Jeżeli w najbliższą niedzielę (transmisja Polsat sport godz. 14:45) pokona u siebie Skrę Bełchatów to zagwarantują sobie walkę o MP. Natomiast Bełchatów by utrzymać się w walce od drugie miejsce musi w Kędzierzynie zdobyć choćby jeden punkt. Jeżeli do niedzieli nie powróci Wlazły to SKRA raczej przegra z kretesem. Co by nie pisać to zapowiada się fajny mecz.
Lotos jedzie do nieprzewidywalnego Lubina. Czy siatkarze miejscowych kolejny raz pokarzą pazury i zamieszają w czołówce? Tydzień temu pisałem że:
„Karty chyba będą rozdawać dwa zespoły Indykpol AZS Olsztyn i Cuprum Lubin”.
Dużo się nie pomyliłem. Pierwsza została trafiona Resovia. Następny będzie Lotos? Tu mam wątpliwości. Jeżeli utrzymają taką samą koncentracje co w ostatnim meczu raczej wygrają. Przyjmujący z Lubina nie są w najwyższej formie. W tym kluczowym elemencie widzę różnicę przemawiającą za zespołem z Gdańska. Resovia – musi wygrywać już wszystko do końca jeżeli marzy o obronie mistrzostwa. Teoretycznie maja najłatwiejszego rywala Politechnikę Warszawską. Jednak czy trener Kowal ułoży odpowiednią taktykę i scali zespół po ostatnich niepowodzeniach? Mam przeczucie, że nie do końca. Może Rzeszowianie wygrają ale czy za 3 punkty. W to już wątpię. Przy rozstrzygnięciach w 21 kolejce należy pamiętać że dziś (środa) Skra i Lotos zagrają na wyjazdach w Lidze Mistrzów. Zmęczenie obu ekip może mieć wpływ na ich postawę w Kędzierzynie i w Lubinie. O ile Trefl nie ma większych szans na awans w Kazuniu to Bełchatów musi wygrać tylko (aż) dwa sety by awansować. Być może ZAKSA i Cuprum skrzętnie wykorzystają na pewno powstałe zmęczenie naszych pucharowiczów.
W ostatniej kolejce z pierwszej czwórki wygrał tylko Lotos. Pozostali nie zainkasowali punktów.
Tabela
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 20 meczy 53 pkt.
2. LOTOS Trefl Gdańsk 19 meczy 41 pkt.
3. PGE Skra Bełchatów 20 meczy 41 pkt.
4. Asseco Resovia Rzeszów 20 meczy 40 pkt.
1245poniedziałek, 29, luty 2016 21:01
sektor212
@Problem
Jest i to dość widoczny. Samo środowisko trenerów piłki ręcznej trąbiło od Kataru, że po igrzyskach duża część zawodników zakończy reprezentacyjną karierę, a następców nie widać. Jednak my Polacy lubimy sytuacje bez wyjścia i myślę że jakoś to będzie. Od zeszłego roku Związek Piłki Ręcznej zaczął organizować SOS-y na wzór szkolenia młodzieży w siatkówce. Powstają klasy sportowe o profilu szczypiorniaka. Zawsze lepiej późno niż wcale.
1244poniedziałek, 29, luty 2016 17:30
@Problem !
"Nowy selekcjoner reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Tałant Dujszebajew przewiduje, że po zmianie pokoleniowej w kadrze Biało-Czerwoni mogą mieć spore kłopoty. - Niebawem odejdą doświadczeni zawodnicy, a godnych następców nie widać. To wielki problem drużyny. Musimy szukać rozwiązania już teraz - stwierdził szkoleniowiec Vive Tauronu Kielce w rozmowie z Eurosport.Onet.pl"
1243niedziela, 28, luty 2016 09:03
@Nowy trener kadry.
"Naprawdę ja myślę, że będzie bardzo ciężko żebyśmy wymyślili jakiegoś młodego chłopaka, który by doświadczeniem mógł pomóc. Za krótki okres, żeby po trzech, czterech treningach był w stanie pomóc w walce o kwalifikacje"
W mojej ocenie, to nie krótki okres, a generalnie słabe młode zaplecze reprezentacji jest problemem. Z drugiej strony kto wie, co będzie za rok, dwa ?
Lubię gościa między innymi za to, że twardo stąpa po ziemi i metafory stosuje podobne
1242sobota, 27, luty 2016 13:09
iocosus
https://www.youtube.com/watch?v=qHlFqPBEb60
1241sobota, 27, luty 2016 10:36
Z ostatniej chwili.
"TALANT DUJSZEBAJEW NOWYM TRENEREM REPREZENTACJI POLSKI MĘŻCZYZN W PIŁCE RĘCZNEJ!!!"
Stało się
1240sobota, 27, luty 2016 10:17
@Piłka ręczna
Talant Dujszebajew bliżej poprowadzenia reprezentacji Polski, bowiem w boju pozostało jedynie dwóch kandydatów. Biorąc pod uwagę, że ten drugi otrzymał właśnie posadę trenera Orlenu Wisły Płock, kandydat może być jeden.
Spełni się zatem moja wizja poprowadzenia drużyny narodowej, która w zasadzie jest już na IO. Z jakim skutkiem ? ? ?
1239czwartek, 25, luty 2016 11:56
sektor212
Czy Lotos wróci do gry o Mistrzostwo Polski?
Po zdecydowanej wygranej Lotosu ze Skrą Bełchatów w 17 kolejce wydawało mi się, że Gdańszczanie złapali odpowiedni rytm i wywalczą drugą lokatę na koniec sezonu co zagwarantowało by im walkę o MP. Lotos w meczu ze Skrą zdecydowanie lepiej zagrał zagrywką i blokiem. Skra na dwa pierwsze sety potrafiła zaaplikować tylko jedną czapę rywalowi. Jak na ich możliwości to bardzo słabiutko. Reasumując Lotos rozbił świeżo upieczonego zdobywcę Pucharu Polski z Bełchatowa.
W 18 kolejce przecierałem oczy ze dziwienia. Bezradność Gdańszczan w przyjęciu oraz w bloku (tylko 3 punkty gdzie z Skrą zdobyli 11 punktów) zaskakiwała mnie szczególnie w 3 i 4 secie. Porażka 1:3 z Jastrzębiem we własnej hali mocno skomplikowała szansę walki o złoto. Na posiadany potencjał oraz okres rozgrywek forma powinna być ustabilizowana a tak nie jest. Przecież Jastrzębski Węgiel tydzień wcześnie dostało baty u siebie od Rzeszowa 0:3. Wydaje się że ekipa z pomorza zlekceważyła rywala.
Czy ten błąd zaważy że nie zajmą drugiego miejsca?
Może tak być. Chociaż w ostatniej kolejce pewnie pokonali na wyjeździe Bydgoszcz 0:3 którą każdy z czołówki zlał w tych samych rozmiarach. Na dzień dzisiejszy jeżeli wygrają zaległy mecz z BBTS Bielsko-Biała to zrównają się punktami ze Skrą i wrócą do gry. Dodatkowa Lotosowi wczoraj mocno pomogła ZAKSA wygrywając u siebie za 3 punkty z Rzeszowem 3:1. Resovia w tym meczu zagrała kiepsko. Obydwaj rozgrywający Tichacek czy Drzyzga siali niedokładną wystawą. Takie złe i czytelne rozegranie nie pozwalało w pełni wykorzystać Kurka. Zagrywka obecnych Mistrzów Polski tragedia!!! 25 błędów na zagrywce to drugi rezultat/rekord błędów w tym elemencie w sezonie. ZAKSA bez dotknięcia piłki wygrała seta. Bezradność trenera Kowala objawiała się złością do kamerzysty. Swoją drogą brak Nowakowskiego na środku widać gołym okiem.
Tabela z dnia 25.02.2016 walce o pierwsze dwa miejsca wygląda następująco:
Mecze sety
punkt rozegr. Wygr. Przegr. Wygr. Przegr.
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 53 19 18 1 56 9
2. PGE Skra Bełchatów 41 19 15 4 49 26
3. Asseco Resovia Rzeszów 40 19 12 7 48 27
4. LOTOS Trefl Gdańsk 38 18 14 4 45 27
Jak widać ZAKSA jest w zasadzie nie zagrożona i ma pewny udział w walce o MP. Kto drugi to już ciężej wskazać. Walce o drugie miejsce liczą się trzy zespoły. Pozostało 7 kolejek do rozegrania:
20 kolejka
PGE Skra Bełchatów - Łuczniczka Bydgoszcz
Cuprum Lubin - Asseco Resovia Rzeszów
LOTOS Trefl Gdańsk - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
21 kolejka
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów
AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia Rzeszów
Cuprum Lubin - LOTOS Trefl Gdańsk
22 kolejka
PGE Skra Bełchatów - Cuprum Lubin
Asseco Resovia Rzeszów - Cerrad Czarni Radom
LOTOS Trefl Gdańsk - AZS Politechnika Warszawska
23 kolejka
AZS Politechnika Warszawska - PGE Skra Bełchatów
Indykpol AZS Olsztyn - Asseco Resovia Rzeszów
Cerrad Czarni Radom - LOTOS Trefl Gdańsk
24 kolejka
PGE Skra Bełchatów - Cerrad Czarni Radom
Asseco Resovia Rzeszów - MKS Będzin
LOTOS Trefl Gdańsk - Indykpol AZS Olsztyn
25 kolejka
Indykpol AZS Olsztyn - PGE Skra Bełchatów
Effector Kielce - Asseco Resovia Rzeszów
LOTOS Trefl Gdańsk - MKS Będzin
26 kolejka
PGE Skra Bełchatów - BBTS Bielsko-Biała
LOTOS Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów
Karty chyba będą rozdawać dwa zespoły Indykpol AZS Olsztyn i Cuprum Lubin. Będą grać z każdym walczącym o 2 miejsce. Ich dyspozycja w poszczególnych meczach może okazać się kluczowa.
Tak na pierwszy rzut oka Skra ma tak jakby najłatwiejszych rywali (poza jednym meczem z ZAKSĄ). Po cztery mecze we własnych halach rozegrają Skra i Lotos. Resovia tylko dwa razy zagra przed własną publicznością. Dodatkowo w ostatniej kolejce zagra na wyjeździe z Lotosem. Swoją droga jeżeli ten mecz będzie decydował o drugim miejscu to ten kto układał terminarz lepiej trafić nie mógł. Ja osobiści końcową tabele obstawiam następująco:
1. ZAKSA
2. Skra
3. Lotos
4. Resovia
Czy taki będzie finał rundy zasadniczej? Wydaje mi się, że obecnie w zespole z Rzeszowa nie ma chemii. Wiele elementów gry nie funkcjonuje tak jak powinno. Ale to tylko sport i oczywiście mogę się strasznie mylić.
1238sobota, 06, luty 2016 10:30
@gawin76
" Czy kiedy pewnego dnia odpadną już ci doświadczeni, a my z dnia na dzień zostaniemy z Syprzakiem..."
Ej, no bez przesady. W końcu nasza liga ciągle się liczy w Europie, o czym świadczy uczestnictwo dwóch drużyn w elitarnej LM, o zdobywaniu regularnie już medali nie wspomnę.
Niezwykle budujące są też słowa prezesa Vive w przytoczonym wywiadzie:
"Mamy bardzo mocny skład i myślę, że w walce o końcowy triumf w Lidze Mistrzów nie jesteśmy bez szans. Protestowałem, gdy po tym, jak ograliśmy Barcelonę, media pisały o sensacji. To nie była żadna sensacja! Jesteśmy w ścisłej czołówce, ale z drugiej strony nie jest to gwarancją sukcesu. Klucz stanowi ciężka praca"
Dokładnie. Drużyna mistrzów Polski budowana i prowadzona jest wzorcowo. Aż czterech obcokrajowców zdobyło medale zakończonych ME. Jednak główne role wciąż odgrywają w niej Polacy. Nie należy również zapominać o szkoleniu. Młodzi adepci piłki ręcznej, w końcu mają się od kogo uczyć. W samych Kielcach wygląda to tak:
VIVE TAURON KIELCE II - występujące w II lidze. (sami Polacy)
GRUPY MŁODZIEŻOWE SEZON 2015/2016
Junior 1997-1998 - Rafał Bernacki
Junior młodszy 99-00 (Vive Tauron I) - Aleksander Litowski
Junior młodszy (Vive Tauron II)
Junior młodszy (Vive Tauron III) - Artur Rodacki
Młodzik 01-02 (VTK I ) - Tomasz Olesiński
Młodzik (VTK II) - Paweł Grecak
Młodzik (VTK III) - Krzysztof Stodulski
Młodzik (VTK IV) - Aleksander Litowski
Dzieci - chłopcy 03-04 - Artur Rodacki
Dzieci - chłopcy 03-04 - Paulina Szadurska
Dzieci chłopcy 03-04 - Rafał Bernacki
Będzie z czego wybierać
Na IO w zasadzie już jesteśmy, bowiem grając u siebie za przeciwników mamy odpowiedników piłkarskich np Austrii, Malty i San Marino. W dodatku awansują DWIE drużyny.
1237piątek, 05, luty 2016 23:18
gawin76
Mnie się przypomniała dyskusja z a-c10 i kibicem50 sprzed chyba dwóch lat o ocenie dorobku i stanu piłki ręcznej w Polsce (gdzieś na samym początku istnienia tej rubryki) i tak się zastanawiam czy cokolwiek zmieniło się od tamtego czasu w ocenie sytuacji, tzn. czy osiągnięcia naszych szczypiornistów (jakie by nie były) i tak są ponad stan, bo w obszarze piłki ręcznej mamy w Polsce do czynienia z pustynią.
Zastanawiam się nad tym m.in. w kontekście turnieju kwalifikacyjnego do IO, bo gdybyśmy nie wyszli z tej grupy (Macedonia, Chile, Tunezja), grając u siebie, no to byłaby to chyba katastrofa znacznie boleśniejsza niż klęska z Chorwacją. Czy wtedy jakaś ciągłość by się nie załamała? Czy kiedy pewnego dnia odpadną już ci doświadczeni, a my z dnia na dzień zostaniemy z Syprzakiem... No właśnie, to co wtedy?
1236piątek, 05, luty 2016 09:01
@Dujszebajew
iocosus, polecam wywiad z twórcą światowej potęgi w piłce ręcznej Vive Kielce.
Miło się dziś czyta słowa, które napisałem wczoraj i kilka dni wcześniej
Prezes kieleckiego klubu, Bertus Servaas dla Eurosport:
"Turniej pokazał piękno tego sportu, jego nieprzewidywalność. Nie byłoby zabawy, gdybyśmy przed pierwszym meczem wiedzieli, kto sięgnie po medal. Powtórzę jeszcze raz: to były wspaniałe mistrzostwa"
Jak ocenia pan pracę Michaela Bieglera w roli selekcjonera Biało-Czerwonych?
"Nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Pan Biegler robił wszystko, co możliwe, by osiągnąć z kadrą sukces. Do niedawna broniły go rezultaty, bo przecież reprezentacja zdobyła na MŚ brązowy medal. Ja inaczej patrzę jednak na prowadzenie zespołu. Nie podobało mi się kilka kwestii, od tych związanych z przygotowaniem, po kwestie psychologiczne, taktykę i stosowane metody. Nie chcę jednak krytykować Bieglera, bo nie czuję się fachowcem"
Uważa pan, że szkoleniowiec Vive powinien zacząć pracę z drużyną narodową?
"Zacznijmy od tego, że Tałant mówi po polsku. Selekcjoner musi posługiwać się naszym językiem, by dobrze komunikować się z zespołem i przekazywać nie tylko słowa, ale też emocje. Bardzo dobrze zna polskich zawodników. Jest uważany za jednego z najlepszych trenerów na świecie. Czego chcieć więcej?
W kadrze gra wielu zawodników Vive. Mam z nimi dobry kontakt i widzę, jak szanują Tałanta. Dujszebajew zna dobrze nie tylko naszych graczy. Doskonale wie, co dzieje się w całej lidze, a także w najsilniejszych ligach zagranicznych. Na ten moment nie ma lepszego kandydata na selekcjonera reprezentacji Polski"
O następcy Bieglera pisałem już dawno lecz na przeszkodzie stała reprezentacja Węgier. Teraz za sprawą świadomego rozwiązania kontraktu wybór w mojej ocenie jest oczywisty. Talant Dujszebajew !
Trener, który na co dzień pracuje z większością podstawowych zawodników reprezentacji Polski. Trener, który potrafił odbudować Karola Bieleckiego. Trener, który potrafi ustawiać taktykę pod najlepszych z najlepszych.Trener, który swoją pozycję budował zarówno na parkiecie jak i ławce trenerskiej. Trener, którego największym marzeniem jest sukces na IO
Trener, który ma ogromny autorytet u szczypiornistów i bardzo dobrze włada językiem polskim.
Trener, który ma "niezwykłe oko" na potencjał zawodników.
Można tak wymieniać bez końca, ale jak to u nas: "Wszystko się może zdarzyć..."
Jeśli włodarze ZPRP popłyną głównym "patriotycznym" nurtem, to trenerem zostanie POLAK !
1234środa, 03, luty 2016 16:46
Senator
Nie zastanawiał bym się jednej minuty,jeśli Dujszebajew wyraża chęć pracy z reprezentacją brać natychmiast.
1233środa, 03, luty 2016 11:14
iocosus
Kibic50! W twojej dyscyplinie larum grają, a ty co, cicho, za klawiaturę kompa nie chwytasz, w netowe szranki nie stajesz, własnej opinii wyrazić nie zamierzasz?
Zda się epokowe dla szczypiorków pytanie: „W środę ogłosimy zasady konkursu na stanowisko trenera reprezentacji Polski i zaczniemy przyjmować zgłoszenia. Do końca lutego powinniśmy poznać nazwisko następcy Michaela Bieglera - mówi Henryk Szczepański, wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce. (sport.pl)
Zatem kto? Przybecki(?) – w nożnej szybko przebiera nogami w Szczecinie, takiego szczawia na trenera ręcznych!? Lis – stracił pracę w TVP, „co z tym szczypiorem”, ma teraz nadawać? Marek Panas – doświadczony facet, zatem już i na poważnie jego kandydaturę trzeba by było rozważać? Tałant Dujszebajew – przebije wszystkich? Inni?
Kibic50 kto jest twoim faworytem?
1232niedziela, 31, styczeń 2016 08:19
Zbyszek
W Montrealu odbył się rewanżowy pojedynek pomiędzy Jeanem Pascalem a Siergiejem Kowaliowem o Mistrzostwo Fedracji WBA,IBF i WBO w wadze półciężkiej. Walka miała swoje podteksty. Dziesięć miesięcy temu 14,03.2015 roku sędzia w 8 rundzie przerwał walkę ogłaszając wygraną Kowaliowa przez niezdolność do walki Kanadyjczyka/tko/. Decyzję tę kontestował Pascal i w jego mniemaniu i wielu obserwatorów miał rację,gdyż mógł jeszcze powalczyć. W tej sytuacji rewanż był formalnością.
Wzbudził on ogromne zainteresowanie zarówno poprzez fakt,że walczyć mieli dwaj mistrzowie świata ascal były i Kowaliow obecny, jak też przez to, iż Pascalowi tytuły odebrał Bernard Hopkins, który w ich obronie przegrał po wspaniałej walce właśnie z Rosjaninem. Lecz przede wszystkim Pascal zaczął robić za Szpilkę i to co wygadywał wołało o pomstę do nieba, a oskarżenia Kowaliowa o rasizm przekroczyły granice fair play.Doszło do tego,że sami zawodnicy założyli się o 50 tys.USD, który wygra.
Sama walka była do 3 rundy znakomita z lekką przewagą Kowaliowa.
Tę przewagę zapewniał mu precyzyjnie bity lewy prosty ; powstrzymujący, kontrujący, zaczepny,ale przede wszystkim przygotowawczy do zadawania mocnych prawych prostych i prawych krzyżowych.I takim prawym krzyżowym w okolice prawego ucha trafił Pascala pod koniec 3 rundy. Kanadyjczyk wprawdzie nie padł,ale utracił cały animusz. Od czwartej rundy na ringu istniał wyłącznie jeden bokser : Kowaliow.Obijał Pascala, a ten tylko starał się przetrwać kolejne rundy.Widząc co się dzieje jego charyzmatyczny trener Fredie Roach w przerwie przed siódmą rundą zagroził Pascalowi,że jak ten nie wróci do walki to go po niej podda. Kanadyjczyk z 30 sekund 7 rundy starał się uprzykrzyć życie Rosjaninowi ,ale potem wrócił do markowania boksowania. I słusznie został po siódmej rundzie poddany.
Z wielkiej chmury mały deszcz. Więcej pustej gadaniny w wykonaniu Pascala niż rzetelnej walki.Skąd my to znamy .
Brawo, brawo dla Andżeliki Kerber! Godny finał wielkiego szlema, Wilams zdetronizowana, a Andżelika udowadnia, że grając bez kompleksu, konsekwentnie z determinacją, gdy Wiliams nieco "pomaga", a następnie traci pewność siebie i swojej gry, to wszystko możliwe.
Ważny sygnał dla każdej tenisistki mierzącej w triumf na turnieju wielkoszlemowym.
Oddaje Serenie szacunek, za piękne słowa przy celebracji w których przyznaje że Andżelika była najlepsza na tym turnieju. W sumie obie sobie cukrzyły, Andżelika o Serenie: „jesteś moją inspiracją”. Fajnie, wyglądało to nie na wymuszoną kurtuazję, a szczere oddanie wzajemnego szacunku, to też kwintesencja tego sportu, o czym czasem się zapomina.
Zbyszku przy meczu Wiliams z Radwańską pisałeś o przewadze psychicznej, według mnie słusznie, Andźelika wygrała bo potrafiła coś takiego zniwelować.
1229sobota, 30, styczeń 2016 12:09
Zbyszek
Moja nadzieja na sensację w postaci pokonania w finale AO Sereny Wiliams się spełniła. Niemka Angelika Kerber pokonała buńczuczną Amerykankę w trzech setach.Mecz nie stał na wysokim poziomie. Niemka słabo wprowadzała piłki do gry ,zwłaszcza pierwszym serwisem ,zaś Serena popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Po raz wtóry w krótkim odstępie czasu okazało się,że z Wiliams można wygrać przebijając piłki na druga stronę kortu.. Jej pycha, przekonanie o własnej mocarstwowości i nadmierne pobudzenie stanowią dla niej zgubę. Nie potrafi pojąć,że nie wszystkie rywalki kładą się przed nią na korcie i na siłę chce udowodnić ,że jest od nich lepsza. Na szczęście tenis to nie wrestling i tu trzeba tak uderzać rakietką piłkę, aby ta trafiała w kort rywalki. Podobnie jak tu Kleber, jesienią 2015 w US Open grała Vinci z identycznym efektem. Przy czym Niemka strasznie dużo biegała i zmuszała Amerykankę do podobnego wysiłku co przy jej gabarytach i wieku / to już 35 lat żywota/ było chyba nadmiernie meczące. W końcówce 3 seta przy stanie 5:2 zacząłem się obawiać,że Kleber przestraszy się zwycięstwa tak jak jej rodaczka w meczu z Agnieszkąw III rundzie i się usztywni. Ale na Serenę ponownie można było liczyć. Kolejny pokaż agresywnej siły, piłka na aucie i stało się.Nie żebym miał coś naprzeciw Amerykance, ale jakoś jej nie lubię i jak która ją ogrywa to mi to poprawia humor. Wsłuchuję się w siebie i chyba ten stan dyktuje mi potrzeba zerwania z nudnym wygrywaniem wszystkiego przez jedną zawodniczkę. I pewnikiem jak Serena zejdzie z kortu to będę za nią tęsknił. bo hasło "Bij Mistrza" bez prawdziwego Mistrza kiepsko wybrzmiewa.
1228piątek, 29, styczeń 2016 02:25
Senator
Ja nie będę się rozpisywał, słaba była ta noc po jeszcze słabszym wieczorze. Pan Zbyszek wg mnie zawarł wszystko w jednym zdaniu. Tym o przewadze psychicznej jednej i braku wiary drugiej. Jak się wierzy można zrobić cuda co pokazali Serbowie. Jak się nie wierzy to szkoda czasu i zdrowia.
1227czwartek, 28, styczeń 2016 05:09
iocosus
Wiliams - Radwańska 6:0, 6:4
Pierwszy set to "demoliton women" w wykonaniu Sereny, skupiona, skoncentrowana, dokładna, a ponieważ siłą gry przewyższa Agnieszkę kilkukrotnie, to też w pierwszej odsłonie nie było co zbierać, zapachniało "rowerkiem".
Na szczęście, zdeprymowana początkowo takim obrotem spraw Radwańska nie poddała się, Serena lekko spuściła z tonu i mieliśmy trochę walki, przełamań w drugim secie.
Żeby nawiązać walkę z Sereną Wiliams skoncentrowaną i uważną, każda inna zawodniczka z WTA musi grać swój optymalny tenis. Z Agą chyba tak nie było, ale pretensji nie mam do niej żadnych, oby w Wimbledonie w finale zagrała z Sereną na zasadzie "co ma być to będzie" i oby wówczas serwis jej nie zawodził, a ryzykowne zagrania wchodziły w kort. Może wówczas ....
1226czwartek, 28, styczeń 2016 04:55
Zbyszek
Za dużo tego tenisa w wykonaniu Radwańskiej w I secie tośmy się nie naoglądali .
Przewaga psychiczna Sereny, a z drugiej strony brak pewności siebie Agnieszki spowodowały,że Amerykanka grała na korcie co chciała, a Polka ledwie usiłowała cosik pokazać.Niestety zbyt często była to bezradność.Samego przebiegu seta nie będę komentował, gdyż wynik mówi sam za siebie.
W drugim secie Polka się jednak przełamała i zaczęła pokazywać,że jest tenisistką ze ścisłej światowej czołówki i grać potrafi.Zwłaszcza rotacyjnie bite długie piłki na koniec kortu dawały się Serenie we znaki.Ale Amerykanka była również wysokiej formie fizycznej i zwycięstwa wyrwać sobie nie dała. Z tak grającą Amerykanką żadna tenisistka by nie wygrała.Do następnego razu.
Brawa dla Radwańskiej za kolejne dotarcie do półfinału turnieju Wielkiego Szlema.
1225środa, 27, styczeń 2016 11:10
iocosus
3:30 – pobudka dla kibiców tenisa! Radwańska gra o finał AO z Wiliams, w zasadzie to może się i nie ma czym ekscytować, wierzyć w zwycięstwo Agi to tak jak obstawiać wygraną Legii z Barceloną lub Realem, ale … gdybym obstawiał tenisistki to właśnie straciłbym kasę bo Azarenka w starciu z Kerber była dla mnie i nie tylko, absolutnym pewniakiem, a tu proszę jednak surpriza i to znacząca. Czy w kolejnej nocy może być kolejna niespodzianka i to jeszcze sporo większa?
Teraz , jak podają, w bukmacherce za dolara postawionego na Polkę można zarobić aż 5,5. Kurs na Serenę to 1,14.
Co prawda Wilams bardzo pozytywnie wypowiada się o Radwańskiej, ale mnie to martwi, bo wolałbym żeby wyszła na kort z przekonaniem, ze będzie bezproblemowo, łatwo i przyjemnie i finezyjna ale niezbyt mocno uderzająca piłki Polka zostanie bombami , asami i returnami zmieciona z kortu. Wilander dodaje otuchy, że Radwańska to inna zawodniczka niż w latach ubiegłych, że mecz powinien być ciekawy, ale po prawdzie ile w tym kurtuazji, a ile po prostu komentatorskiego wzbudzania zainteresowania, tego nie wiadomo. O Kerber też mógłbym powiedzieć , napisać że lekceważyć jej absolutnie nie wolno, że grać z nią jest trudno, że jest niebezpieczna, ale równocześnie bez mrugnięcia okiem całą kasę postawiłbym na Azarenkę. No i właśnie … sport jest jednak nieprzewidywalny, w tym cała nadzieja.
Czy Agnieszce uda się „zaczarować” Serenę? Utrzymanie własnego podania – kluczem. Pierwszy serwis nie do przecenienia, „musi” (jak to łatwo powiedzieć) funkcjonować, bo przy drugim nie będzie co zbierać. „Swoje” gemy niech Serena wygrywa i do zera, posyła asy, ale żeby tylko Agi to nie zniechęciło, żeby trzymała „swoje podanie” i czarowała na korcie, nie czekała na egzekucję, ale zaskakiwała tym co potrafi najlepiej (jak to łatwo napisać), a nuż szansa się pojawi.
1224wtorek, 26, styczeń 2016 02:52
iocosus
Radwańska - Suarez-Navarro 6:1, 6:3
Fajnie Aga w półfinale! Pierwszy set bez historii, drugi momentami lekko irytujący, ale w zasadzie przekonująca wygrana Polki, z dużą "pomocą" Hiszpanki.
Co może cieszyć, Aga przed półfinałem nie będzie tak umęczona jak w 2014 roku po spotkaniu z Azarenką, co może niepokoić, to fakt że zamiast Cibulkowej będzie ją czekała przeprawa albo z Wiliams (pewnie z jakieś - 80% na taką ewentualność) albo z Szarapową (20%).
1223poniedziałek, 25, styczeń 2016 15:18
iocosus
@ Tenis AO
Kombinuję jak by tu zdrzemnąć się w dzień żeby później noc zarwać. Godzinę po północy - Radwańska z Suarez-Navarro, a później oby w dobrych humorach na przystawkę Wiliams z Szarapową.
Jeszcze powrócę (na spokojnie) do ostatniego meczu Radwańskiej. Nie zgodzę się z opiniami w necie, że wygrała fartem, tylko dzięki kontuzji Niemki - to nieweryfikowalne, ale też jeżeli pisze się w mediach o wspaniałej formie Agi to było to troszkę na wyrost. Owszem ma imponującą serię wygranych, ale i z Bouchard i z Puig gdy te grały stabilnie, mocno i celnie nasza Aga miała problemy i to spore. Anna-Lena Friedsam w pierwszym i trzecim secie nie odpuściła, grała konsekwentnie, przy tym bez respektu dla faworytki za to z dużą ambicją i zaciętością. Zresztą za to zapłaciła stanem fizycznym w końcówce trzeciego seta.
Podobało mi się nastawienie i gra Radwańskiej w pierwszych dwóch gemach ostatniego seta. Niemka się zmobilizowała, walczyła na całego, a mimo tego przegrywała 0:2. Niestety Anna Lena się nie poddała, a Adze w tej sytuacji trochę akumulatory siadły. Co najważniejsze, że jednak walczyła do końca, odwróciła przebieg seta jeżeli ktoś uważa że tylko dzięki niedyspozycji fizycznej rywalki moim zdaniem będzie w błędzie. Można mieć i meczbole na koncie, ale to jeszcze nie jest mecz wygrany, tenisową sztuka jest właśnie go skończyć. Tu też brawa dla Agnieszki że w obliczu problemów rywalki grała „bez przebaczenia”. Tak właśnie powinno być i tu łzom nie można dać się zwieść.
Aha, jeszcze taka refleksja, pisze się że drabinka dla Agi się doskonale ułożyła, mhm koniec końców jeżeli Hiszpankę pokona to i tak drogę jej zastąpi albo Wiliams albo Szarapowa, natomiast popatrzmy na ścieżkę Azarenki. Autostrada od początku do końca, Kerber największą przeszkodą(!?) z tą różnicą ze Białorusinka w rozstawieniu była 14. To dopiero jest fart i szczęśliwa drabinka.
1222niedziela, 24, styczeń 2016 11:25
@Tenis AO
Mecz Radwańskiej z Niemką Anną-Leną Friedsam (82. WTA) pokazał dobitnie jaką rolę we współczesnym sporcie odgrywa przygotowanie fizyczne.
Na szczęście wie o tym trener Legii, co mogliśmy zaobserwować podczas pierwszego zgrupowania na Malcie.
Mam nadzieję, że wykonana praca przez piłkarzy Legii odniesie podobny skutek, jaki mogliśmy dziś obejrzeć na kortach w Australii...
1221niedziela, 24, styczeń 2016 11:01
iocosus
Uffff, nie potrafię w tej chwili skomentować meczu Radwańskiej. Płacz Niemki mnie nie wzruszył, ale fakt że z niej zawzięty walczak.
1220piątek, 22, styczeń 2016 13:45
Zgred Maruda
@Iocosus
Myślę, ze Antiga do Japonii wezmie Szalpuka, Śliwkę i Boćka ( jeżeli zdrowie dopisze). Jednak do momentu pewnej gwarancji awansu na Igrzyska -zagra doświadczonym składem. Kiedy tą pewność sobie zapewnimy, będzie rotował składem i da im pograć.
Natomiast moim zdaniem w Lidze Światowej powinien zagrać drugim składem, oraz rezerwowymi z głównego z naszym ulubieńcem Konarskim na czele dając odpocząć pierwszemu.
Będzie miał doskonały przegląd wszystkich zawodników. Wnioski z Olimpiady w Londynie powinny być respektowane!
Jedynka dostanie pewnie zwyczajowy cykl przygotowań przed Rio, zapewniający świeżość oraz dobrą dyspozycję na Igrzyskach. Oby.
Masz zupełną rację. Tylko wnioski wadliwe wyciągasz.Sama sytuacja jest z lekka żałosna.Włodarczyk nie walczy przez prawie 1,5 roku. Nadal jest w pierwszej piątce rankingu WBC oraz w pierwszej dziesiątce WBA, IBF i WBO. I tej klasy bokser walczy na trzeciorzędowej gali z nikim. Nie chcę opisywać całej historii, która do tego doprowadziła,ale i jego jest w tym duży udział. A Andrzej Wasilewski go przestrzegał :" Jak zawalisz rewanż z Drozdem to będziesz walczył byle gdzie z byle kim za byle jakie pieniądze". Może się jeszcze podniesie czego mu życzę,ale musi sobie wziąć do serca na poważnie swoje własne słowa jakie wypowiedział po walce z Czakijewem :"Boks to jest zabawa dla dorosłych chłopców".
Przyznam, że żadnej z wymienionych walk nie oglądałem.
Jednak odniosę się do Diablo. Nie lubię jego stylu boksowania. Zawsze ciężko oglądał mi się jego pojedynki. Dużo walki w półdystansie. Takiej bijatyki na wyniszczenie. Włodarczyk to nie jest styl wzorowany na starej szkoła Feliksa Sztama. Za to podziwiam jego wolę walki. Ileż to razy schowany za podwójną gardą był obijany czy też nokautowany, a on co dalej się podnosił walczył i wygrywał. W pewnym sensie fenomen. Wspominając św. Sztama miałem na myśli więcej ciosów prostych czy ciosów bitych w kombinacjach. Diablo prawie wcale nie używa podwójnego lewego czy prawej kontry. Bardziej preferuje pojedynczy prosty i ciosy sierpowe czasami zbyt zamaszyste/obszerne przez co niepotrzebnie obrywa i rywale punktują. W ataku dobrze czuje dystans odpowiednią pracą nóg. Gorzej się broni. Cofa się w linii skryty za podwójną gardą bez rotacji tułowiem. Rywal łatwo go dopada. Jednak z takich opresji potrafi się przeciwstawić odpowiadając ciosami sierpowymi. A w niektórych przypadkach wystarczył by krótki odskok i wyprowadzić prawą kontrę i zastopować zapędy przeciwnika. Ten element boksu znakomicie kiedyś prezentował dziewięciokrotny MP i ME Legionista Bogdan Gajda. Ten nieskomplikowany podstawowych cios (do wytrenowania wyłącznie na gruszce) Gajda opanował do perfekcji kładąc na deski wielu rywali. W latach 90-tych również Dariusz Michalczewski bardzo dobrze potrafił stopować przeciwnika. Tylko części robił to lewą ręką niż prawą choć nie był mańkutem i nie miał odwrotnej pozycji. Jak się nie pogubił w ringu to i Gołota potrafił wstrząsnąć prawą kontrą rywalem. Ale wracając do Włodarczyka zawsze zastanawiałem się czy jego walki przebiegały zgodnie z przygotowaną taktyką. Nie raz wyglądało to tak jakby się pogubił i z byt mocno się cofał (tak jakby brakowało mu sił). Można podziwiać jego walki lub nie. Kwestia gustów. Jednak szacunek należy mu oddać. Tytuł Mistrza Świata zdobył federacji IBF i WBC. Tylko trzykrotnie schodził z ringu pokonany. W swoim czasie radości fanom boksu z nad Wisły zapewne dostarczył. Ale wątpliwe czy powróci do dawnej dyspozycji. Jeżeli dalej będzie chciał walczyć to będzie miał więcej takich przeciwników jak ostatnio. Jego era pomału już mija.
W piątek na gali w Sosnowcu po blisko półtorarocznej przerwie powalczył Krzysztof Włodarczyk.Jest trochę wstydliwym, iż dla b. Mistrza Świata wybrano boksera mocno przechodzonego niejakiego Brudnowa z Rosji. Brudnow kilka lat temu stoczył kilka pojedynków z czołowymi pięściarzami wagi półciężkiej i junior ciężkiej. Ale od tamtego czasu stał się bokserskim turystą dającym się obijać za garść dolarów.Włodarczyk walczył bardzo źle. On zawsze dość wolno swoje pojedynki rozpoczynał, nawet jak był w lepszej formie, ale tym razem zaczął na stojąco. A do tego nie wyczuwał dystansu i mało uderzał, a jeszcze mniej trafiał. W połowie II rundy wyszedł mu krótki półsierpowy z lewej ręki po którym Brudnow padł. Podniósł się,ale sekundant go poddał. Bez komentarza.
Wczoraj w nocy w Groznym w walce o tytuł Mistrza Świata Regular WBA w wadze ciężkiej spotkał się Rusłan Czagajew z Czeczenii z Australijczykiem Lucasem Browne. Tytuł ten prezydent Czeczenii Kadyrow kupił w WBA półtora roku właśnie dla swojego rodaka Czagajewa.W walce o niego Czagajew walczył z Amerykaninem Qesadą co można było nazwać żenadą.Nikt bowiem nie chciał bić się w Groznym z Czagajewem,a Amerykanin był w dużej potrzebie finansowej, więc się zgodził. O mało co do walki by nie doszło, gdyż władze USA nie chciały go z kraju wypuścić, bo zalegał z płatnością alimentów. Kadyrow spłacił ten dług. Czagajew wygrał,ale jak to u nich okazało się,że żenada był na dopingu, więc gaży za walkę nie dostał. Teraz też znaleźli jakiegoś osiłka z dobrym rekordem 23 wygrane , bez porażki, którym ich faworyt miał zamieść ring.Czagajew też tak myślał, bo przystąpił do pojedynku z 15 kilogramową nadwagą. Do 1O rundy wygrał wszystkie 9 rund mając Browne w 5 na dechach, Jak to u nich rundę tę "przedłużyli' o prawie minutę,ale Czagajew nie dał rady rywala skończyć, pomimo,że za sekundanta przy ringu robił sam Kadyrow.W 10 rundzie Czagajew zadawał obszerny lewy sierpowy i w tym momencie Australijczyk wyprowadził taki odczepny prawy prosty i trafił Czeczena na głowę.Ten padł na dechy., wstał,ale został zasypany gradem ciosów i przestał się bronić. Sędzia przerwał walkę. T.K.O. i sensacja.
Dziś nad ranem w wadze ciężkiej o tymczasowy tytuł Mistrza Świata WBA pojedynek stoczyli Amerykanin kubańskiego pochodzenia Luis Ortiz z Amerykaninem Tony Thompsonem. Ortiz mimo,że ma wzrost 196 i 110 kg wagi przy Thompsonie wyglądał jak dużo młodszy brat. Ale to on dyktował warunki w ringu, od początku walki nastawiając się na zakończenie jej nokautem.Doświadczony 44 letni Thompson jednak bronił się nieźle, zasłaniając szczękę prawym barkiem.Dzięki temu w 1 i 3 rundzie zapoznał się z dechami.ale po ciosach na płat skroniowy i w okolice lewego ucha, po których mógł kontynuować pojedynek. W 6 rundzie jednak nie zdążył zasłonić szczęki i po ciosie w nią padł po raz trzeci i na 10 nie przyjął postawy. K.O.Prawdopodobnie Ortiz ma być partnerem dla zwycięzcy walki Fury - Kliczko.
27.02.2016, 14:45 Cuprum Lubin - Asseco Resovia Rzeszów 3:0
Mecz walki gdzie oba zespoły miały spory problem z przyjęciem. Trener Kowal szukał rozwiązań zmieniając przyjmujących (w pierwszych dwóch setach przyjmowało 3 zawodników). W połowie I partii wymienił również rozgrywającego Drzyzga zastąpił Tichacek lecz efektów poprawy gry próżno było szukać. Lubin nie grał wcale lepiej jednak od stanu 17:17 wspaniała gra blokiem Możdżonka (2 czapeczki sprzedał Kurkowi) pozwoliła w trzech obejściach odskoczyć na 3 punkty. Dzieła zniszczenia Resovii dokonał cios Cupruma Kaczmarek dwukrotnie skutecznie kończąc ataki. W drugi secie dalej szarpana gra ze słabym przyjęciem z obu stron. Przymrożeni środkowi w ataku dostawali sporadyczne piłki do ataku. I tu dziwne zachowanie bloku Resovii. Przy tak słabym przyjęciu gospodarzy gdzie większość ataków była z piłek sytuacyjnych środkowi z Rzeszowa do końca stoją w środkowej strefie pierwszej linii pilnując Możdzonka czy Boehme. Po co? Wyjątkowo słabo czytali grę. Emocjonując końcówka gdzie Asseco nie potrafiła skończyć mając trzy piłki setowe. Niemoc gości wykorzystali kończąc swoje ataki Estończyk Taht (dwukrotnie) oraz ponownie w końcówce zrobił swoje Możdzonek. III set to już zdecydowanie lepsza gra obu zespołów dzięki znaczącemu poprawie przyjęcia. Obejrzeliśmy więcej gry środkiem i większą wymianę ataków. W tej części meczu zawiódł Kurek zrywając dwa ataki i został zmieniony przez Witczaka. Zmiana nie poprawiła skuteczności ataku Resovii. Słabsza dyspozycja Kurka widoczna jest w statystykach. Drugi atakujący Lubinian (rozegrał bardzo dobry mecz) zdobył 19 punktów gdzie Kurek tylko 15. III set zakończył się wynikiem 25:23. Dyspozycję ekipy Rzeszowa najlepiej podsumował w pomeczowym wywiadzie Możdzonek „Cieszę się że będąc w kryzysie potrafiliśmy wygrać z Resovią 3:0”. Jeżeli Cuprum nie jest w optymalnej formie to gdzie obecnie jest Resovia? Obrona mistrzostwa ponownie oddaliła się, a przesłanek na poprawę nie widać. Kowalowi trudno w tym roku zbudować współpracujący team.
27.02.2016, 15:00 PGE Skra Bełchatów - Łuczniczka Bydgoszcz 0:3
Bełchatów niespodziewanie przegrał we własnej hali z Łuczniczką Bydgoszcz. Porażkę Skry w rozmiarach 0:3 można uznać za sensację. Siła ataku bez Mariusza Wlazłego to już nie to samo. Decydujący okazał się I set gdzie Bełchatowianie prowadzili już 20:16 a mimo to przegrali 23:25. Ten pierwszy set pozwolił odpowiednio nakręcić się ekipie z Bydgoszczy która w pozostałych dwóch setach kontrolowała grę prowadząc 2-4 punktami utrzymując przewagę początku do końca i wygrywając 21:25 i 22:25. MVP meczu został Jakub Jarosz. Być może zawodnicy Skry byli myślami przy środowym meczem w LM z Ziraat Bankasi Ankara. To bardzo ważny mecz, który zdecyduje o awansie do czołowej siódemki Ligi Mistrzów. Przypomnę w Łodzi Skra wygrał 3:1 i w rewanżu musi zdobyć przynajmniej dwa sety. Ta porażka dość poważnie komplikuje zawodnikom Skry walkę o MP. Jeżeli Wlazły nie wykuruje się do niedzielnego meczu to w Kędzierzynie ekipie z Bełchatowa nie wróże zdobycia chociaż jednego punktu. A tak zwane baty od ZAKS-y wydają się bardzo realne.
28.02.2016, 14:45 LOTOS Trefl Gdańsk - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
Bardzo dobry dynamiczny mecz (totalna siatkówka) z dużą ilością fantastycznych obron. Również z dobrej strony zaprezentowali się obaj rozgrywacza Włoch Falaschi i Francuz Toniutti. Dwa pierwsze sety to wymiana ciosów gdzie końcówki zdecydowały o wygranych setach. Pierwszy dla Lotosu 25:23 drugi dla ZAAKS-y 21:25. Kluczem do zwycięstwa gdańszczan okazał się III set gdzie Lotos od początku mając przewagę 3 punktów pozwoli doprowadzić do wyrównania 19:19 głównie dzięki dobrej zmianie którą dał Bociek. Od tego momentu mogliśmy podziwiać niesamowitą grę obroną obu drużyn, a w szczególności libero. Gacek i Zatorski wykazywali się imponującym ustawianiem się w obronie. To co bronili to przyznam uczciwie klasa światowa. Gacek podbijał wzasadzie wszystko czy to atak po prostej czy ze środka. Tak znakomita gra obronna obu ekip spowodowała że akcje były bardzo długie. I tu dużą inteligencją i czujnością wykazał się rozgrywający Lotosu Toniutti. Jak któryś z zawodników zablokował się od razu przenosił wystawę na innego. Tak prowadzona gra pozwoliła ekipie z Gdańska osiągnąć 100% lepszą skuteczność na kontrze. W tym okresie gry jedynie Bociek utrzymywał jakość ataku w drużynie gości. Jednak przy tak długich akcjach i wydłużającym się secie zawodnicy z Kędzierzyna jakby opadli z sił. Zaczęli gubić rytm gry przez co obniżała się jakość ataku. Morderczą końcówkę wygrali (wyszarpali) gdańszczanie 25:23. Półtorej godziny gry przez trzy sety gorzej wytrzymali goście. Środkowi ZAKS-y to nie było to zagrożenie co zawsze. Zaczeli popełniać więcej błędów własnych. Jedynie w dalszym ciągu dobrą dyspozycje utrzymywał Bociek. Ale sam całego ataku nie był w stanie pociągnąć. IV seta gospodarze wygrali dość pewnie 25:20 i zainkasowali cenne 3 punkty. Awansowali na drugie miejsce w tabeli przybliżając się do walki o MP.
Podsumowując walkę o pierwsze dwa miejsc obecnie ZAKSA wydaje się być dalej nie zagrożona. Jeżeli w najbliższą niedzielę (transmisja Polsat sport godz. 14:45) pokona u siebie Skrę Bełchatów to zagwarantują sobie walkę o MP. Natomiast Bełchatów by utrzymać się w walce od drugie miejsce musi w Kędzierzynie zdobyć choćby jeden punkt. Jeżeli do niedzieli nie powróci Wlazły to SKRA raczej przegra z kretesem. Co by nie pisać to zapowiada się fajny mecz.
Lotos jedzie do nieprzewidywalnego Lubina. Czy siatkarze miejscowych kolejny raz pokarzą pazury i zamieszają w czołówce? Tydzień temu pisałem że:
„Karty chyba będą rozdawać dwa zespoły Indykpol AZS Olsztyn i Cuprum Lubin”.
Dużo się nie pomyliłem. Pierwsza została trafiona Resovia. Następny będzie Lotos? Tu mam wątpliwości. Jeżeli utrzymają taką samą koncentracje co w ostatnim meczu raczej wygrają. Przyjmujący z Lubina nie są w najwyższej formie. W tym kluczowym elemencie widzę różnicę przemawiającą za zespołem z Gdańska. Resovia – musi wygrywać już wszystko do końca jeżeli marzy o obronie mistrzostwa. Teoretycznie maja najłatwiejszego rywala Politechnikę Warszawską. Jednak czy trener Kowal ułoży odpowiednią taktykę i scali zespół po ostatnich niepowodzeniach? Mam przeczucie, że nie do końca. Może Rzeszowianie wygrają ale czy za 3 punkty. W to już wątpię. Przy rozstrzygnięciach w 21 kolejce należy pamiętać że dziś (środa) Skra i Lotos zagrają na wyjazdach w Lidze Mistrzów. Zmęczenie obu ekip może mieć wpływ na ich postawę w Kędzierzynie i w Lubinie. O ile Trefl nie ma większych szans na awans w Kazuniu to Bełchatów musi wygrać tylko (aż) dwa sety by awansować. Być może ZAKSA i Cuprum skrzętnie wykorzystają na pewno powstałe zmęczenie naszych pucharowiczów.
W ostatniej kolejce z pierwszej czwórki wygrał tylko Lotos. Pozostali nie zainkasowali punktów.
Tabela
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 20 meczy 53 pkt.
2. LOTOS Trefl Gdańsk 19 meczy 41 pkt.
3. PGE Skra Bełchatów 20 meczy 41 pkt.
4. Asseco Resovia Rzeszów 20 meczy 40 pkt.
Jest i to dość widoczny. Samo środowisko trenerów piłki ręcznej trąbiło od Kataru, że po igrzyskach duża część zawodników zakończy reprezentacyjną karierę, a następców nie widać. Jednak my Polacy lubimy sytuacje bez wyjścia i myślę że jakoś to będzie. Od zeszłego roku Związek Piłki Ręcznej zaczął organizować SOS-y na wzór szkolenia młodzieży w siatkówce. Powstają klasy sportowe o profilu szczypiorniaka. Zawsze lepiej późno niż wcale.
"Nowy selekcjoner reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Tałant Dujszebajew przewiduje, że po zmianie pokoleniowej w kadrze Biało-Czerwoni mogą mieć spore kłopoty. - Niebawem odejdą doświadczeni zawodnicy, a godnych następców nie widać. To wielki problem drużyny. Musimy szukać rozwiązania już teraz - stwierdził szkoleniowiec Vive Tauronu Kielce w rozmowie z Eurosport.Onet.pl"
"Naprawdę ja myślę, że będzie bardzo ciężko żebyśmy wymyślili jakiegoś młodego chłopaka, który by doświadczeniem mógł pomóc. Za krótki okres, żeby po trzech, czterech treningach był w stanie pomóc w walce o kwalifikacje"
W mojej ocenie, to nie krótki okres, a generalnie słabe młode zaplecze reprezentacji jest problemem. Z drugiej strony kto wie, co będzie za rok, dwa ?
Lubię gościa między innymi za to, że twardo stąpa po ziemi i metafory stosuje podobne
"TALANT DUJSZEBAJEW NOWYM TRENEREM REPREZENTACJI POLSKI MĘŻCZYZN W PIŁCE RĘCZNEJ!!!"
Stało się
Talant Dujszebajew bliżej poprowadzenia reprezentacji Polski, bowiem w boju pozostało jedynie dwóch kandydatów. Biorąc pod uwagę, że ten drugi otrzymał właśnie posadę trenera Orlenu Wisły Płock, kandydat może być jeden.
Spełni się zatem moja wizja poprowadzenia drużyny narodowej, która w zasadzie jest już na IO. Z jakim skutkiem ? ? ?
Po zdecydowanej wygranej Lotosu ze Skrą Bełchatów w 17 kolejce wydawało mi się, że Gdańszczanie złapali odpowiedni rytm i wywalczą drugą lokatę na koniec sezonu co zagwarantowało by im walkę o MP. Lotos w meczu ze Skrą zdecydowanie lepiej zagrał zagrywką i blokiem. Skra na dwa pierwsze sety potrafiła zaaplikować tylko jedną czapę rywalowi. Jak na ich możliwości to bardzo słabiutko. Reasumując Lotos rozbił świeżo upieczonego zdobywcę Pucharu Polski z Bełchatowa.
W 18 kolejce przecierałem oczy ze dziwienia. Bezradność Gdańszczan w przyjęciu oraz w bloku (tylko 3 punkty gdzie z Skrą zdobyli 11 punktów) zaskakiwała mnie szczególnie w 3 i 4 secie. Porażka 1:3 z Jastrzębiem we własnej hali mocno skomplikowała szansę walki o złoto. Na posiadany potencjał oraz okres rozgrywek forma powinna być ustabilizowana a tak nie jest. Przecież Jastrzębski Węgiel tydzień wcześnie dostało baty u siebie od Rzeszowa 0:3. Wydaje się że ekipa z pomorza zlekceważyła rywala.
Czy ten błąd zaważy że nie zajmą drugiego miejsca?
Może tak być. Chociaż w ostatniej kolejce pewnie pokonali na wyjeździe Bydgoszcz 0:3 którą każdy z czołówki zlał w tych samych rozmiarach. Na dzień dzisiejszy jeżeli wygrają zaległy mecz z BBTS Bielsko-Biała to zrównają się punktami ze Skrą i wrócą do gry. Dodatkowa Lotosowi wczoraj mocno pomogła ZAKSA wygrywając u siebie za 3 punkty z Rzeszowem 3:1. Resovia w tym meczu zagrała kiepsko. Obydwaj rozgrywający Tichacek czy Drzyzga siali niedokładną wystawą. Takie złe i czytelne rozegranie nie pozwalało w pełni wykorzystać Kurka. Zagrywka obecnych Mistrzów Polski tragedia!!! 25 błędów na zagrywce to drugi rezultat/rekord błędów w tym elemencie w sezonie. ZAKSA bez dotknięcia piłki wygrała seta. Bezradność trenera Kowala objawiała się złością do kamerzysty. Swoją drogą brak Nowakowskiego na środku widać gołym okiem.
Tabela z dnia 25.02.2016 walce o pierwsze dwa miejsca wygląda następująco:
Mecze sety
punkt rozegr. Wygr. Przegr. Wygr. Przegr.
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 53 19 18 1 56 9
2. PGE Skra Bełchatów 41 19 15 4 49 26
3. Asseco Resovia Rzeszów 40 19 12 7 48 27
4. LOTOS Trefl Gdańsk 38 18 14 4 45 27
Jak widać ZAKSA jest w zasadzie nie zagrożona i ma pewny udział w walce o MP. Kto drugi to już ciężej wskazać. Walce o drugie miejsce liczą się trzy zespoły. Pozostało 7 kolejek do rozegrania:
20 kolejka
PGE Skra Bełchatów - Łuczniczka Bydgoszcz
Cuprum Lubin - Asseco Resovia Rzeszów
LOTOS Trefl Gdańsk - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
21 kolejka
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów
AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia Rzeszów
Cuprum Lubin - LOTOS Trefl Gdańsk
22 kolejka
PGE Skra Bełchatów - Cuprum Lubin
Asseco Resovia Rzeszów - Cerrad Czarni Radom
LOTOS Trefl Gdańsk - AZS Politechnika Warszawska
23 kolejka
AZS Politechnika Warszawska - PGE Skra Bełchatów
Indykpol AZS Olsztyn - Asseco Resovia Rzeszów
Cerrad Czarni Radom - LOTOS Trefl Gdańsk
24 kolejka
PGE Skra Bełchatów - Cerrad Czarni Radom
Asseco Resovia Rzeszów - MKS Będzin
LOTOS Trefl Gdańsk - Indykpol AZS Olsztyn
25 kolejka
Indykpol AZS Olsztyn - PGE Skra Bełchatów
Effector Kielce - Asseco Resovia Rzeszów
LOTOS Trefl Gdańsk - MKS Będzin
26 kolejka
PGE Skra Bełchatów - BBTS Bielsko-Biała
LOTOS Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów
Karty chyba będą rozdawać dwa zespoły Indykpol AZS Olsztyn i Cuprum Lubin. Będą grać z każdym walczącym o 2 miejsce. Ich dyspozycja w poszczególnych meczach może okazać się kluczowa.
Tak na pierwszy rzut oka Skra ma tak jakby najłatwiejszych rywali (poza jednym meczem z ZAKSĄ). Po cztery mecze we własnych halach rozegrają Skra i Lotos. Resovia tylko dwa razy zagra przed własną publicznością. Dodatkowo w ostatniej kolejce zagra na wyjeździe z Lotosem. Swoją droga jeżeli ten mecz będzie decydował o drugim miejscu to ten kto układał terminarz lepiej trafić nie mógł. Ja osobiści końcową tabele obstawiam następująco:
1. ZAKSA
2. Skra
3. Lotos
4. Resovia
Czy taki będzie finał rundy zasadniczej? Wydaje mi się, że obecnie w zespole z Rzeszowa nie ma chemii. Wiele elementów gry nie funkcjonuje tak jak powinno. Ale to tylko sport i oczywiście mogę się strasznie mylić.
" Czy kiedy pewnego dnia odpadną już ci doświadczeni, a my z dnia na dzień zostaniemy z Syprzakiem..."
Ej, no bez przesady. W końcu nasza liga ciągle się liczy w Europie, o czym świadczy uczestnictwo dwóch drużyn w elitarnej LM, o zdobywaniu regularnie już medali nie wspomnę.
Niezwykle budujące są też słowa prezesa Vive w przytoczonym wywiadzie:
"Mamy bardzo mocny skład i myślę, że w walce o końcowy triumf w Lidze Mistrzów nie jesteśmy bez szans. Protestowałem, gdy po tym, jak ograliśmy Barcelonę, media pisały o sensacji. To nie była żadna sensacja! Jesteśmy w ścisłej czołówce, ale z drugiej strony nie jest to gwarancją sukcesu. Klucz stanowi ciężka praca"
Dokładnie. Drużyna mistrzów Polski budowana i prowadzona jest wzorcowo. Aż czterech obcokrajowców zdobyło medale zakończonych ME. Jednak główne role wciąż odgrywają w niej Polacy. Nie należy również zapominać o szkoleniu. Młodzi adepci piłki ręcznej, w końcu mają się od kogo uczyć. W samych Kielcach wygląda to tak:
VIVE TAURON KIELCE II - występujące w II lidze. (sami Polacy)
GRUPY MŁODZIEŻOWE SEZON 2015/2016
Junior 1997-1998 - Rafał Bernacki
Junior młodszy 99-00 (Vive Tauron I) - Aleksander Litowski
Junior młodszy (Vive Tauron II)
Junior młodszy (Vive Tauron III) - Artur Rodacki
Młodzik 01-02 (VTK I ) - Tomasz Olesiński
Młodzik (VTK II) - Paweł Grecak
Młodzik (VTK III) - Krzysztof Stodulski
Młodzik (VTK IV) - Aleksander Litowski
Dzieci - chłopcy 03-04 - Artur Rodacki
Dzieci - chłopcy 03-04 - Paulina Szadurska
Dzieci chłopcy 03-04 - Rafał Bernacki
Będzie z czego wybierać
Na IO w zasadzie już jesteśmy, bowiem grając u siebie za przeciwników mamy odpowiedników piłkarskich np Austrii, Malty i San Marino. W dodatku awansują DWIE drużyny.
Zastanawiam się nad tym m.in. w kontekście turnieju kwalifikacyjnego do IO, bo gdybyśmy nie wyszli z tej grupy (Macedonia, Chile, Tunezja), grając u siebie, no to byłaby to chyba katastrofa znacznie boleśniejsza niż klęska z Chorwacją. Czy wtedy jakaś ciągłość by się nie załamała? Czy kiedy pewnego dnia odpadną już ci doświadczeni, a my z dnia na dzień zostaniemy z Syprzakiem... No właśnie, to co wtedy?
iocosus, polecam wywiad z twórcą światowej potęgi w piłce ręcznej Vive Kielce.
Miło się dziś czyta słowa, które napisałem wczoraj i kilka dni wcześniej
Prezes kieleckiego klubu, Bertus Servaas dla Eurosport:
"Turniej pokazał piękno tego sportu, jego nieprzewidywalność. Nie byłoby zabawy, gdybyśmy przed pierwszym meczem wiedzieli, kto sięgnie po medal. Powtórzę jeszcze raz: to były wspaniałe mistrzostwa"
Jak ocenia pan pracę Michaela Bieglera w roli selekcjonera Biało-Czerwonych?
"Nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Pan Biegler robił wszystko, co możliwe, by osiągnąć z kadrą sukces. Do niedawna broniły go rezultaty, bo przecież reprezentacja zdobyła na MŚ brązowy medal. Ja inaczej patrzę jednak na prowadzenie zespołu. Nie podobało mi się kilka kwestii, od tych związanych z przygotowaniem, po kwestie psychologiczne, taktykę i stosowane metody. Nie chcę jednak krytykować Bieglera, bo nie czuję się fachowcem"
Uważa pan, że szkoleniowiec Vive powinien zacząć pracę z drużyną narodową?
"Zacznijmy od tego, że Tałant mówi po polsku. Selekcjoner musi posługiwać się naszym językiem, by dobrze komunikować się z zespołem i przekazywać nie tylko słowa, ale też emocje. Bardzo dobrze zna polskich zawodników. Jest uważany za jednego z najlepszych trenerów na świecie. Czego chcieć więcej?
W kadrze gra wielu zawodników Vive. Mam z nimi dobry kontakt i widzę, jak szanują Tałanta. Dujszebajew zna dobrze nie tylko naszych graczy. Doskonale wie, co dzieje się w całej lidze, a także w najsilniejszych ligach zagranicznych. Na ten moment nie ma lepszego kandydata na selekcjonera reprezentacji Polski"
http://eurosport.onet.pl/pilka-reczna/mistrzostwa-europy-pilkarzy-recznych-2016/bertus-servaas-dujszebajew-jest-dla-polskiej-kadry-najlepsza-opcja/4z3cq4
Znowu Senator mnie wyręczył
O następcy Bieglera pisałem już dawno lecz na przeszkodzie stała reprezentacja Węgier. Teraz za sprawą świadomego rozwiązania kontraktu wybór w mojej ocenie jest oczywisty. Talant Dujszebajew !
Trener, który na co dzień pracuje z większością podstawowych zawodników reprezentacji Polski. Trener, który potrafił odbudować Karola Bieleckiego. Trener, który potrafi ustawiać taktykę pod najlepszych z najlepszych.Trener, który swoją pozycję budował zarówno na parkiecie jak i ławce trenerskiej. Trener, którego największym marzeniem jest sukces na IO
Trener, który ma ogromny autorytet u szczypiornistów i bardzo dobrze włada językiem polskim.
Trener, który ma "niezwykłe oko" na potencjał zawodników.
Można tak wymieniać bez końca, ale jak to u nas: "Wszystko się może zdarzyć..."
Jeśli włodarze ZPRP popłyną głównym "patriotycznym" nurtem, to trenerem zostanie POLAK !
Zda się epokowe dla szczypiorków pytanie: „W środę ogłosimy zasady konkursu na stanowisko trenera reprezentacji Polski i zaczniemy przyjmować zgłoszenia. Do końca lutego powinniśmy poznać nazwisko następcy Michaela Bieglera - mówi Henryk Szczepański, wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce. (sport.pl)
Zatem kto? Przybecki(?) – w nożnej szybko przebiera nogami w Szczecinie, takiego szczawia na trenera ręcznych!? Lis – stracił pracę w TVP, „co z tym szczypiorem”, ma teraz nadawać? Marek Panas – doświadczony facet, zatem już i na poważnie jego kandydaturę trzeba by było rozważać? Tałant Dujszebajew – przebije wszystkich? Inni?
Kibic50 kto jest twoim faworytem?
Wzbudził on ogromne zainteresowanie zarówno poprzez fakt,że walczyć mieli dwaj mistrzowie świata
Sama walka była do 3 rundy znakomita z lekką przewagą Kowaliowa.
Tę przewagę zapewniał mu precyzyjnie bity lewy prosty ; powstrzymujący, kontrujący, zaczepny,ale przede wszystkim przygotowawczy do zadawania mocnych prawych prostych i prawych krzyżowych.I takim prawym krzyżowym w okolice prawego ucha trafił Pascala pod koniec 3 rundy. Kanadyjczyk wprawdzie nie padł,ale utracił cały animusz. Od czwartej rundy na ringu istniał wyłącznie jeden bokser : Kowaliow.Obijał Pascala, a ten tylko starał się przetrwać kolejne rundy.Widząc co się dzieje jego charyzmatyczny trener Fredie Roach w przerwie przed siódmą rundą zagroził Pascalowi,że jak ten nie wróci do walki to go po niej podda. Kanadyjczyk z 30 sekund 7 rundy starał się uprzykrzyć życie Rosjaninowi ,ale potem wrócił do markowania boksowania. I słusznie został po siódmej rundzie poddany.
Z wielkiej chmury mały deszcz. Więcej pustej gadaniny w wykonaniu Pascala niż rzetelnej walki.Skąd my to znamy
http://www.sport.pl/tenis/10,103960,19559905,od-rana-rozlewamy-szampana-wszystko-na-twoj-koszt-rozmowa.html#Prze
Ważny sygnał dla każdej tenisistki mierzącej w triumf na turnieju wielkoszlemowym.
Oddaje Serenie szacunek, za piękne słowa przy celebracji w których przyznaje że Andżelika była najlepsza na tym turnieju. W sumie obie sobie cukrzyły, Andżelika o Serenie: „jesteś moją inspiracją”. Fajnie, wyglądało to nie na wymuszoną kurtuazję, a szczere oddanie wzajemnego szacunku, to też kwintesencja tego sportu, o czym czasem się zapomina.
Zbyszku przy meczu Wiliams z Radwańską pisałeś o przewadze psychicznej, według mnie słusznie, Andźelika wygrała bo potrafiła coś takiego zniwelować.
Pierwszy set to "demoliton women" w wykonaniu Sereny, skupiona, skoncentrowana, dokładna, a ponieważ siłą gry przewyższa Agnieszkę kilkukrotnie, to też w pierwszej odsłonie nie było co zbierać, zapachniało "rowerkiem".
Na szczęście, zdeprymowana początkowo takim obrotem spraw Radwańska nie poddała się, Serena lekko spuściła z tonu i mieliśmy trochę walki, przełamań w drugim secie.
Żeby nawiązać walkę z Sereną Wiliams skoncentrowaną i uważną, każda inna zawodniczka z WTA musi grać swój optymalny tenis. Z Agą chyba tak nie było, ale pretensji nie mam do niej żadnych, oby w Wimbledonie w finale zagrała z Sereną na zasadzie "co ma być to będzie" i oby wówczas serwis jej nie zawodził, a ryzykowne zagrania wchodziły w kort. Może wówczas ....
Przewaga psychiczna Sereny, a z drugiej strony brak pewności siebie Agnieszki spowodowały,że Amerykanka grała na korcie co chciała, a Polka ledwie usiłowała cosik pokazać.Niestety zbyt często była to bezradność.Samego przebiegu seta nie będę komentował, gdyż wynik mówi sam za siebie.
W drugim secie Polka się jednak przełamała i zaczęła pokazywać,że jest tenisistką ze ścisłej światowej czołówki i grać potrafi.Zwłaszcza rotacyjnie bite długie piłki na koniec kortu dawały się Serenie we znaki.Ale Amerykanka była również wysokiej formie fizycznej i zwycięstwa wyrwać sobie nie dała. Z tak grającą Amerykanką żadna tenisistka by nie wygrała.Do następnego razu.
Brawa dla Radwańskiej za kolejne dotarcie do półfinału turnieju Wielkiego Szlema.
Teraz , jak podają, w bukmacherce za dolara postawionego na Polkę można zarobić aż 5,5. Kurs na Serenę to 1,14.
Co prawda Wilams bardzo pozytywnie wypowiada się o Radwańskiej, ale mnie to martwi, bo wolałbym żeby wyszła na kort z przekonaniem, ze będzie bezproblemowo, łatwo i przyjemnie i finezyjna ale niezbyt mocno uderzająca piłki Polka zostanie bombami , asami i returnami zmieciona z kortu. Wilander dodaje otuchy, że Radwańska to inna zawodniczka niż w latach ubiegłych, że mecz powinien być ciekawy, ale po prawdzie ile w tym kurtuazji, a ile po prostu komentatorskiego wzbudzania zainteresowania, tego nie wiadomo. O Kerber też mógłbym powiedzieć , napisać że lekceważyć jej absolutnie nie wolno, że grać z nią jest trudno, że jest niebezpieczna, ale równocześnie bez mrugnięcia okiem całą kasę postawiłbym na Azarenkę. No i właśnie … sport jest jednak nieprzewidywalny, w tym cała nadzieja.
Czy Agnieszce uda się „zaczarować” Serenę? Utrzymanie własnego podania – kluczem. Pierwszy serwis nie do przecenienia, „musi” (jak to łatwo powiedzieć) funkcjonować, bo przy drugim nie będzie co zbierać. „Swoje” gemy niech Serena wygrywa i do zera, posyła asy, ale żeby tylko Agi to nie zniechęciło, żeby trzymała „swoje podanie” i czarowała na korcie, nie czekała na egzekucję, ale zaskakiwała tym co potrafi najlepiej (jak to łatwo napisać), a nuż szansa się pojawi.
Fajnie Aga w półfinale! Pierwszy set bez historii, drugi momentami lekko irytujący, ale w zasadzie przekonująca wygrana Polki, z dużą "pomocą" Hiszpanki.
Co może cieszyć, Aga przed półfinałem nie będzie tak umęczona jak w 2014 roku po spotkaniu z Azarenką, co może niepokoić, to fakt że zamiast Cibulkowej będzie ją czekała przeprawa albo z Wiliams (pewnie z jakieś - 80% na taką ewentualność) albo z Szarapową (20%).
Kombinuję jak by tu zdrzemnąć się w dzień żeby później noc zarwać. Godzinę po północy - Radwańska z Suarez-Navarro, a później oby w dobrych humorach na przystawkę Wiliams z Szarapową.
Jeszcze powrócę (na spokojnie) do ostatniego meczu Radwańskiej. Nie zgodzę się z opiniami w necie, że wygrała fartem, tylko dzięki kontuzji Niemki - to nieweryfikowalne, ale też jeżeli pisze się w mediach o wspaniałej formie Agi to było to troszkę na wyrost. Owszem ma imponującą serię wygranych, ale i z Bouchard i z Puig gdy te grały stabilnie, mocno i celnie nasza Aga miała problemy i to spore. Anna-Lena Friedsam w pierwszym i trzecim secie nie odpuściła, grała konsekwentnie, przy tym bez respektu dla faworytki za to z dużą ambicją i zaciętością. Zresztą za to zapłaciła stanem fizycznym w końcówce trzeciego seta.
Podobało mi się nastawienie i gra Radwańskiej w pierwszych dwóch gemach ostatniego seta. Niemka się zmobilizowała, walczyła na całego, a mimo tego przegrywała 0:2. Niestety Anna Lena się nie poddała, a Adze w tej sytuacji trochę akumulatory siadły. Co najważniejsze, że jednak walczyła do końca, odwróciła przebieg seta jeżeli ktoś uważa że tylko dzięki niedyspozycji fizycznej rywalki moim zdaniem będzie w błędzie. Można mieć i meczbole na koncie, ale to jeszcze nie jest mecz wygrany, tenisową sztuka jest właśnie go skończyć. Tu też brawa dla Agnieszki że w obliczu problemów rywalki grała „bez przebaczenia”. Tak właśnie powinno być i tu łzom nie można dać się zwieść.
Aha, jeszcze taka refleksja, pisze się że drabinka dla Agi się doskonale ułożyła, mhm koniec końców jeżeli Hiszpankę pokona to i tak drogę jej zastąpi albo Wiliams albo Szarapowa, natomiast popatrzmy na ścieżkę Azarenki. Autostrada od początku do końca, Kerber największą przeszkodą(!?) z tą różnicą ze Białorusinka w rozstawieniu była 14. To dopiero jest fart i szczęśliwa drabinka.
Mecz Radwańskiej z Niemką Anną-Leną Friedsam (82. WTA) pokazał dobitnie jaką rolę we współczesnym sporcie odgrywa przygotowanie fizyczne.
Na szczęście wie o tym trener Legii, co mogliśmy zaobserwować podczas pierwszego zgrupowania na Malcie.
Mam nadzieję, że wykonana praca przez piłkarzy Legii odniesie podobny skutek, jaki mogliśmy dziś obejrzeć na kortach w Australii...
Myślę, ze Antiga do Japonii wezmie Szalpuka, Śliwkę i Boćka ( jeżeli zdrowie dopisze). Jednak do momentu pewnej gwarancji awansu na Igrzyska -zagra doświadczonym składem. Kiedy tą pewność sobie zapewnimy, będzie rotował składem i da im pograć.
Natomiast moim zdaniem w Lidze Światowej powinien zagrać drugim składem, oraz rezerwowymi z głównego z naszym ulubieńcem Konarskim na czele
Będzie miał doskonały przegląd wszystkich zawodników. Wnioski z Olimpiady w Londynie powinny być respektowane!
Jedynka dostanie pewnie zwyczajowy cykl przygotowań przed Rio, zapewniający świeżość oraz dobrą dyspozycję na Igrzyskach. Oby.