A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
1219piątek, 22, styczeń 2016 08:50
iocosus
Radwańska – Puig 6:4, 6:0

Pierwszy set to powtórka z Bouchard. Portorykanka zmobilizowana i zdeterminowana, za to bez presji i respektu dla faworytki, gra mocno i celnie, niekiedy imponująco pod względem kątowym, dzięki temu przełamuje Agę, wychodzi na prowadzenie 4:3 wydaje się że set dla niej jest na wyciagnięcie ręki i … od tego momentu nie wygrywa już żadnego gema w meczu.

Niepokoją przerwy medyczne i oplastrowana stopa Radwańskiej, chociaż ona sam w pomeczowym wywiadzie zadeklarowała że nie jest to wielki problem. Stosur, Kwitowa, Vinci wyautowane, drabinka do półfinału się pozornie otworzyła, ale jeżeli kolejna z rywalek „nie przestraszy” się że może wygrać seta z Radwańską, nie utraci koncentracji to złudzenie prostej drogi do półfinałowej konfrontacji z Wilams lub z Szarapową może prysnąć.

Anna-Lena Friedsam pokonując pogromczynię Sereny Wilimas na US Open 2015 udowodniła że jest walczakiem. Agnieszka będzie zdecydowaną faworytką, porażka byłaby gorzkim rozczarowaniem, ale nie wiem czy nie lepiej by nie było żeby Aga jednak grała z Vinci. Włoszka osiągnęła juz swoje apogeum natomiast Niemka jest ewidentnie na krzywej wznoszącej. Oby IV runda AO to było jednak zdecydowanie za wiele jak na możliwości Friedsam.
1218środa, 20, styczeń 2016 11:31
iocosus
Radwańska – Bouchard 6:4, 6:2
W pierwszym secie początkowo przeklinałem tych co pisali o „łatwej drabince”. Na szczęście Gienia przy 4:2 uznała że już ma Agę na widelcu i koncentrację, skupienie zgubiła. W odwrotną stronę sytuacja powtórzyła się przy 5:4 i 40:0 dla Radwańskiej, tym razem bardziej doświadczona z tenisistek zdołała się jednak opanować i gema i seta ostatecznie nie wypuściła.

Drugi set bez szczególnej historii. Bouchard gdyby uzyskała regularność i stabilność gry powróciłaby do pierwszej dziesiątki WTA, ale póki co przynajmniej na AO to nie nastąpiło. Z gry Agnieszki mimo wyniku taki w pełni zadowolony nie jestem, natomiast to co zasługuje na wyróżnienie to fakt, że na cztery breaki wykorzystała wszystkie cztery, natomiast Kanadyjce z 7 (!) szans udało się to tylko raz. Ta statystyka pokazuje, że mogło być niebezpiecznie.

Stosur za burtą, zatem w trzeciej rundzie przed Agą pozornie łatwiejsze zadanie. Oby to się nie okazało jednak złudną perspektywą.

@ Zgred

Na Winiara za późno, na Leona za wcześnie! Mika ponownie problemy z kolanem, do Buszka nie mam zaufania w trudnych meczach, gdy pod presją miałby brać ciężar gry na siebie, na przyjęciu nie jest komfortowo.

Mamy kwalifikacje olimpijskie i jest Liga Światowa. Jednym składem tego pociągnąć się nie da zakładajac że nadrzędnym celem jest Rio. Dlatego jeżeli w Japonii postawimy na doświadczenie, to mam nadzieję, że jako gospodarz światówki przetestujemy wtedy mocno „młode wilki”: Szalpuka, Śliwkę. Może odpalą na poziomie repry.
1217wtorek, 19, styczeń 2016 13:06
Zgred Maruda
@Iocosusie

Widzisz z przecieków wiadomo, że już z bólem i katorgą rozegrał Mistrzostwa Świata. A, że jest człowiekiem odpowiedzialnym za słowa, to nie chciał zawieść trenera, któremu coś obiecał.

Ja w odróżnieniu od Ciebie niestety nie zakładałem ponownego powrotu do tzw. pomagania.
Właściwie cala czwórka dobitnie pokazała klasę odchodząc ze złotem w ręce. Kiedy jak nie w takiej aureoli?
Z Zagumnym Pawłem był jedynie taki układ, kiedy któryś z rozgrywających posypałby się zdrowotnie.

Zwyczajowa zmiana pokoleniowa jest elementem sportu, a zdrowie jest i powinno być najważniejsze.
Michał jest silny i jeżeli się z tego wygrzebie, to jakoś życiowo funkcjonować będzie. Jednak pewnego rodzaju uszczerbek na zdrowiu będzie mu dany już do "końca"...
Taka jest ta brzydsza strona zmagań sportowych na największym poziomie.
Obozy, wyjazdy, treningi, które bywają tak trudne - aż nie do zniesienia.
Tego Kibic śpiewający "Polska - Biało Czerwoni" zazwyczaj nie rozumie...taka prawda
1216wtorek, 19, styczeń 2016 12:46
QD
Tak jeszcze odnośnie zachowania.

Tak jak pisałem pod artykułem: skończyła się walka - skończyło się show.
https://twitter.com/BronzeBomber/status/688802995501445121
Do videobloga Artura nie linkuję, bo nic ciekawego, jednak też podziękował za walkę. Nic wyjątkowego - skromne przyznanie, że dał się zaskoczyć, ale jakiegoś bicia piany o szczęściu czy innych wymówek nie było. "to jest waga ciężka (..) dałem się zaskoczyć, bo się nie spodziewałem że może kontrować"
1215wtorek, 19, styczeń 2016 02:09
iocosus
@ Boks

O boksie to ja tak „z doskoku” i na zasadzie „za a nawet przeciw”. Trudno mi w tej chwili uwierzyć żeby Szpilka w wadze ciężkiej namieszał, przez pryzmat samego potencjału bokserskiego. We mnie rodzi się przekonanie, że w tej chwili coraz bardziej staje się widoczne, że żeby królować w najcięższej wadze, to trzeba mieć jednak około dwóch metrów wzrostu i inne parametry fizyczne równie wysokie. Kliczkowie wyznaczyli standardy, przy tym sama postura jak Wacha czy nawet Wałujewa nie wystarczają, trzeba dysponować dynamiką, koordynacją, umiejętnościami stricte bokserskimi, no i mieć czym uderzyć.
Fury – 206
Joshua – 198
Wilder – 201
Dla mnie Szpilka (wytrenowany, bez zbędnych kilogramów) chodzi w tej samej „kategorii” co David Haye, a ponieważ mimo udanego powrotu na ring to jemu też nie wróżę obecnie mistrzostwa, to tym bardziej trudno by mi było stawiać na Szpilę. Haye jest od niego i lepszym pieściarzem i z większą siłą ciosu, tylko na obecne standardy w wadze cięzkiej to i tak chyba za mało. Z motyką na słońce porywał się i Adamek. Jedynym z „małych” który stylem walki może obecnie sprawiać trudności wielkoludom jest chyba Powietkin, o którym sam Artur wspomniał że Wilder miałby z nim problemy.

Czasy Evandera Holyfielda, nie mówiac już o takich mikrusach jak Tyson, a z naszego podwórka Lucjan Trela (172 cm wzrostu) odeszły do przeszłości. (Ha, Zbyszku z dzieciństwa przez mgłę kojarzę Trelę, mój tata strasznie się emocjonował gdy wchodził do ringu. Wink )

Wracając do teraźniejszości i przyszłości, ktoś o wzroście sto osiemdziesiąt kilka centymetrów wśród najcieższych posiadaczy mistrzowskich pasów to według mnie będzie ewenement, a ci mierzący tylko ok. 190 cm wyjątkami i to wówczas gdy posiądą „młot w ręku” i umiejetność jego wykorzystania w półdystansie. Zatem Szpilce mistrzostwa w wadze cieżkiej nie wróżę, natomiast nie jechałbym z nim za brak charakteru do boksu. Przewrotnie powiem, to jest napiszę, że może własnie dzięki charakterowi dostał okazję walki o mistrzostwo, czyli mając określone umiejetności i potencjał pięściarski, ot nazwijmy go średnim, wykorzystał go w pełni, skoro dane mu było walczyć o mistrza. Jest „zabijaką” lubiącym się bić, ale gdyby tylko takim pozostał to jednak nie znalazłby się na przeciwko Wildera i to chcąc odebrać mu pas. Tak mi się zdaje, że wielu nie wykorzystuje, zaprzepaszcza, to czym zostali obdarzeni, Szpila chyba nie zaprzepaścił, w odpowiednim momencie się zreflektował, osiągnął swój pułap, ale teraz na więcej po prostu go nie stać.

To co przed walką, ta cała fanfaronada, uruburu, to według mnie tak jak już pisałem, teatrzyk, cyrk dla wzbudzenia medialnego zainteresowania, zgodnie z tym, ot Fury odstawił show przed Wilderem gdy Szpilka być może jeszcze liczył gwiazdy. Bokserzy się nauczyli, że dla mamony oprócz tego co dają bezpośrednio w ringu muszą jeszcze pobłaznować w świetle kamer.

@ Siatkówka

Zgredzie ty się cieszysz Leonem, a ja zostałem zdruzgotany wieścią że jednak Winiarski musi trafić na stół operacyjny, dotychczasowe starania nie przyniosły pożądanego efektu. Ot, po sezonie wiosennym, po nadziejach na Olimpiadę, przewidywana rehabilitacja to pół roku, albo nawet dziewieć miesięcy. Wypada Winiarowi życzyć żeby w ogole do zdrowia i pełnej sprawności bez jakiejś gnębiącej go dyskopatii powrócił.
1214poniedziałek, 18, styczeń 2016 21:19
Zgred Maruda
Jak tego Chłopaka nie lubić:


http://www.przegladsportowy.pl/siatkowka/reprezentacja,rozmowa-z-wilfredo-leonem-o-grze-w-reprezentacji-polski-siatkarzy,artykul,637320,1,892.html

Jeżeli mamy się z czegoś cieszyć - to poczekajmy, bo takiego Kolesia dawno w Kadrze nie mieliśmy. Uczmy się Świata, aby Nas w "głębokiej dupie" nie zostawił...takie tam pitolenie!
1213poniedziałek, 18, styczeń 2016 19:06
Zbyszek
@QD.
Przed walką odniosłem się do niej i jak ją widzę oraz jej otoczkę pod tekstem Iocosusa "Wściekłe pięści i łokcie".
Nie oszukujmy się. Walka zakończyła się kompromitacją Szpilki.Jego trener ma świadomość,że jego niejako autorytet mocno ucierpiał, więc opowiada,że taktyka była dobra i że to co się stało to wina Artura. Po walce można powiedzieć,że taktyka była do bani. Ja postulowałem wchodzenie w półdystans i tam obijanie Wildera seriami, aby wejść w klincz i czekać na "Break" sędziego. Natomiast co do drugiej kwestii to Szpilka nie ma elementarnego wyszkolenia bokserskiego. Kiedyś przed "pierwszym krokiem " na sali,gdzie ćwiczyli młodzi adepci słychać było :"Idziecie do przodu.Broda na piersi. I najpierw lewa noga, potem prawa, teraz dupa i głowa". I "Idziecie do tyłu.Broda na pierś, głowa, dupa, prawa noga, lewa noga". Artur w sytuacji w jakiej został trafiony poszedł do przodu najpierw głową na dodatek podniósł ją do góry.Przy czym taki nokaut na tym poziomie, a więc w walce o tytuł mistrzowski to rzadkość. Czym innym było jak Wilder w drodze po tytuł obijał byle kogo jak chciał, inaczej to się ocenia gdy idzie o walkę o Tytuł.
Nie oszukujmy się. Po walce zostaną dwie kwestie ; pierwsza to film w internecie o jednym z najbardziej widowiskowych nokautów. Podam przykład : kto pamięta jak się nazywał ostatni rywal Izu Ugonoha?, ale w świecie może każdy obejrzeć jak po ciosie Izu wali się na ring jak worek kartofli. To chwała dla Izu i Deontaya i hańba dla ich rywali. I druga to rozpoczynająca się dyskusja , jak uszczelnić system doboru rywali w walce o tytuły, aby jak najrzadziej do czegoś takiego dochodziło. Bo moc w gębie to nie to samo co siła w ringu.Wielu dało się uwieść tym banialukom i dziś szukają jakiegoś sensu w tym co się stało. W walce z punczerem zasadą jest walka o przetrwanie, gdyż często ten kto nie przegra przed czasem ten wygrywa jak Fury z Kliczko. Ale na to trzeba mieć umiejętności, klasę, motywacje i charakter. A tego pustosłowiem się nie zdobywa. Bo o tym kto jest kim w boksie decyduje ring, a nie uszy pismactwa. Pozdrawiam.

P.S.Oczywiście dobrze,że przyjął walkę. Musiałby i tak z kimś walczyć, a proponowany Mansour też mógłby mu złoić skórę. I szansę na walkę o Tytuł diabli by wzięli. Bo to nie jest tak,że w boksie karierę takiego Szpilki można niejako zaplanować.Obija słabych, jest obijany przez mocnych. Tylko nie wiadomo kto dla niego okaże się tym mocniejszym od niego.
Ostro odnoszę się do jego słownej agresji. O tym też pisał pod tekstem Iocosusa. W skrócie. O ile taki Fury robił słowny show przed walką z Kliczko z sensem i to przyniosło pożądany efekt, to Szpilka niejako niszczył sam siebie. Pobudzał siebie niezdrowo i zupełnie zbędnie. Wilder zasługuje bowiem ze wszech miar na szacunek. Kiedy przed prawie 12 laty dowiedział się,że urodzona córka ma dziurę w kręgosłupie rzucił studia i poszedł pracować fizycznie. Wykonywał prace które normalnie wykonują 3 osoby.Pracował przy rozwożeniu kontenerów z piwem i sam je ładował, przewoził i rozładowywał. Aż po roku ktoś mu powiedział,że ma warunki na boksera. Zaczął późno bo w wieku 20 lat,ale robota dała mu niesamowitą siłę. Nie do osiągnięcia sztangą czy innymi przyrządami. A walka o zdrowie córki, której medycy prorokowali całe życie w wózku nadała jego istnieniu sens i niebywałej motywacji. Było coś niesamowicie obmierzłego i wyjątkowo podłego,że ktoś taki jak Szpilka obraża kogoś takiego jak Wilder.Buc dostał to na co w pełni zasłużył.
1212poniedziałek, 18, styczeń 2016 14:48
QD
@Zbyszek
Nie do końca się z Tobą zgodzę co do wniosków odnośnie Szpiki. masz rację jeśli oceniać walkę o tytuł mistrzowski. Szpilka nie dorósł do tej rangi i tu pełna zgoda. Skoro jednak dostał taką propozycję to z niej musiał skorzystać, bo nie wiadomo czy by się powtórzyła. Jego managerowie (i on sam też) twierdzili, że to o 2-3 walki za wcześnie. Pytanie czy wówczas Artur byłby gotów?
Przypominając sobie walki z początku bardzo krótkiej kariery Szpili to w niedzielę byłem w olbrzymim szoku jak bardzo Artur dorósł. Dalej prowokuje wspomnianym "choć zaatakuj" (tym razem z pełną premedytacją) jednak to zupełnie inne zachowanie niż to tuż po wyjściu z więzienia. Rękę opuszczał, ale już w kategorii błędu bokserskiego, a nie permanentnego dyndadełka. Coraz lepiej balansował ciałem.. no ogólnie coraz bardziej przypominał boksera, a nie wspomnianego zabijakę. Nie wiem czy za te 2-3 walki byłby gotów. Ba! Nie wiem czy kiedykolwiek da radę dojść do poziomu odpowiedniego dla pretendenta, szczególnie z jego szklaną szczęką. Postęp jednak zrobił kolosalny i to mu należy oddać.
1211niedziela, 17, styczeń 2016 13:28
Senator
Oglądałem tą walkę i niestety pan Zbyszek dobrze prawi.
Różnica w umiejętnościach zbyt duża. Szkoda że Szpilka zrealizował to co mówił przed walką - jak będę przegrywał pójdę na wybitke. Poszedł bez sensu i padł po piekielnym prawym, a przecież wiedział jak silna to broń przeciwnika.
Osobiście stawiałem na rundę nr 7 , wytrzymał dwie więcej,
1210niedziela, 17, styczeń 2016 06:42
Zbyszek
No cóż. Szpilka walczył dzielnie,ale to nie ta klasa co Deontay Wilder . Nie ten poziom umiejętności i nie ta motywacja.Ale po kolei.
Taktyka obu bokserów była dość jasna już przed walką i wynikała z faktu,że Amerykanin był wyższy o 10 cm, miał o 15 cm większy zasięg ramion i dysponował potwornie mocnym prawym prostym, ale za to opuszczał niebezpiecznie obie ręce, zwłaszcza prawą, która po zadaniu uderzenia zbyt wolno wracała na miejsce.Szpilka przed walką przekonywał,że ma wyśmienitą taktykę na Amerykanina tak jak by ona była dla znających się na boksie zaskoczeniem. Tym bardziej sztab Wildera przygotował go na jej realizację.Szpilka miał być cały czas w ruchu i balansem ciała uniemożliwiać celnie trafianie prostymi przez rywala, zaś ataki ograniczać do doskoków i trafiania obszernym lewym sierpowym nad opuszczona prawą ręką Wildera.Ten z kolei miał walczyć w dystansie i gardą chronić szczękę.
Ale po kolei.
Pierwsze dwie rundy wyrównane.Obaj bardziej walczyli w dystansie. Szpilka skoncentrowany, cały czas w ruchu i stale balansujący ciałem.Obaj zadali mało ciosów. Artur z doskoku kilka razy zaatakował lewym sierpem nad prawą Wildera. Ten parę razy uderzył prawym , ale niezbyt celnie.
3 runda dla Szpilki. Był aktywniejszy i dwa razy trafił podwójnym lewym sierpem.
4 runda dla Wildera. Szpilka zgubił rytm walki i dał się trafić, co prawda niegroźnie, kilka razy lewym i prawym prostym.
5 runda w wykonaniu obu bokserów bardzo dobra. Początek rundy dla Szpilki.Znowu aktywniejszy i nawet raz wszedł w półdystans i zaatakował serią na tułów. Pod koniec rundy Deontay opanował sytuację i prostymi zmusił Artura do obrony.
6 runda zdecydowanie dla Wildera, który od razu zepchnął Szpilkę do defensywy. Trafiał dość mocno lewymi nad opuszczona prawą Polaka, który ograniczył się do paru uderzeń na korpus przeciwnika.
7 runda znowu dla Wildera. Chyba Szpilka odczuł uderzenia z 6 rundy, gdyż stał się bojaźliwy, częściej się cofał,a kiedy nawet usiłował zaatakować to bez przekonania i bardziej na dół Wildera niż na górę.Sam został celnie kilka razy trafiony prostymi na głowę. Pod koniec rundy ruszył do natarcia, ale jego uderzenia Amerykanin wyłapał na gardę.
8 runda dla Szpilki. Obaj zaczęli bardzo ostrożnie i walczyli w dystansie. Szalę przeważył czysty lewy sierp Szpilki na głowę Wildera.
Przed 9 rundą trener Szpilki zachęcał go do ataku, zaś trener Wildera nakazał mu częściej bić prostymi na korpus Polaka.Tylko Amerykanin wykonywał założenia. Na 40 sekund przed końcem rundy Szpilka rzucił się do desperackiego ataku usiłując trafić lewym sierpowym. Niestety zostawił nogi i poszedł tylko ciałem do przodu co wykorzystał Wilder i mocnym krótkim prawym na szczękę znokautował Artura. Ten stracił przytomność, którą odzyskał po kilku minutach.
No,cóż. Nie była to zła walka w wykonaniu Szpilki.Ale też przy tak niskim poziomie wyszkolenia jego marzenia o Mistrzostwie to utopia.
Pomimo wielu lat treningów nadal w sytuacji zagrożenia nie ufa nabytym umiejętnościom pięściarskim tylko zachowuje się jak żul bijący się na ulicy.
Bardzo źle porusza się na nogach, przy ataku zapomina,że najpierw nogi,a dopiero potem reszta ciała, a głowa na końcu, zaś przy obronie odwrotnie. czyli najpierw cofa się głowa, potem tułów i na końcu nogi. Zbyt często opuszcza ręce i prowokuje rywala jak by mówił "No chodź , uderz, no uderz.".
A w tej walce jego trener miał pomysł tylko na jeden fragment walki ,ale kiedy ten się wyczerpał, gdyż nie przyniósł efektów animusz w Arturze słabł z każdą rundą. Szpilka jest niezłym bokserem i będzie jeszcze wiele walk wygrywał,ale do najlepszych brakuje mu bardzo dużo.I jest to najbardziej kwestia mentalna , a tego chyba nie przeskoczy.

Przed tą walką obejrzeć można było walkę Kownackiego, który zdominował i pewnie na punkty w ośmiu rundach pokonał niezłego Amerykanina Kellego. Przed walką Szpilki odbył się pojedynek o pas Mistrza Świata federacji IBF pomiędzy Wiaczesławem Głazkowem / tym,który zdecydowanie pokonał Adamka/ z Charlesem Martinem.Głazkow miał prawie dogadaną walkę z Wilderem,lecz kiedy Fury odebrał pasy Kliczce, w tym Mistrza IBF to Federacja nakazał Anglikowi stoczyć obowiązkową walkę w obronie z pretendentem, którym był Głazkow. Jako jego przeciwnika wyznaczono trzeciego w rankingu Martina.Taki sposób postępowania Federacji, nie tylko tej ,wynika z faktu,że na arenę wkroczył Al Haymon z hasłami przywrócenia boksu sportowi i bokserom i odebrania go menedżerom i telewizjom. Przez dziesiątki lat byliśmy świadkami różnych dziwnych walk, w których walczyli czasami przypadkowi bokserzy. W każdym razie rzadko ci najlepsi w swoich kategoriach. Doszło do takich wynaturzeń, iż to telewizje w porozumieniu z menedżerami decydowały kto ma z kim walczyć i to na kilka lat naprzód.Reklama robiła swoje czyniąc z przeciętnych bokserów herosów, a niektóre werdykty wołały o pomstę do nieba.Teraz to się zmienia i boks wkracza na swoje tory. Wspomniałem o Głazkowie jako o przykładzie tej odnowy. Gdyby Kliczko wygrał z Furym to Wiaczesław byłby walczył z Wilderem. Szpilka dostał walkę, gdyż jako jedyny z czołowej piętnastki zgodził się na jej odbycie pomimo tylko 6 tygodni na przygotowania.
Wypada wspomnieć,że Głazkow w połowie 3 rundy skręcił staw kolanowy nogi prawej i przegrał przez t.k.o.Do jej przerwania walka była marniutka. Obaj przeciwnicy byli bardzo ostrożni i bardziej dbali o bronienie się niż o ataki. Szkoda,że kontuzja nie pozwoliła im na pokazanie pełni umiejętności.
1209piątek, 15, styczeń 2016 19:27
Zbyszek
@Iocosus.
Zaczynają się spekulacje. Trochę na wyrost. My, którzy interesujemy się tenisem od wielu lat i od blisko 10 lat śledzimy karierę i grę Radwańskiej wiemy jak trudno jest przewidzieć jak zagra i jaki wynik osiągnie. W zeszłym roku wydawało się,że powoli zmierzcha, a tu końcówka wystrzałowa. W każdym razie to jak wypadnie w AO zależy od niej, a nie od losowania. Moim zdaniem jedyną, która będąc w pełni formy jest obiektywnie od niej na dziś lepsza to Serena.Ale Agnieszka miała nieplanowaną przerwę w startach i przygotowaniach z powodu kontuzji. To musiało ją wybić z rytmu. Niemniej oglądamy Smile.
1208piątek, 15, styczeń 2016 12:10
iocosus
Mhm, Przeglad Sportowy – „Optymistyczna drabinka Radwańskiej w Melbourne”. Sport.pl – „Pechowe, kiepskie losowanie Radwańskiej”. No i którym panom dziennikarzom tu wierzyć? Wink
Agnieszka jest rozstawiona z czwórką, czyli zakładając że mierzy w finał to lepiej żeby Serena Wiliams lub Szarapowa były w drugiej połówce drabinki, niestety tak nie jest. Teoretycznie większa skala trudności może ją czekać w półfinale niż w finale. Eugenie Bouchard chce się odbudować, jest nieobliczalna, potencjał ma spory co już zostało udowodnione, raczej pech niż fart że Aga na nią może trafić, poźniej Stosur to ewentualnie także ciężka przeprawa, Kwitowa w ćwiercfinale na drodze – strome schody. Jedyny fart w australijskim szlemie to że Azarenka jest w drugiej połówce.
Czyli ‘pod górkę’ ale może to i dobrze, któz to za kobietami trafi, od drugiej rundy w żadnym meczu Aga nie będzie zdecydowanym faworytem, raczej w szansach tak fifty fifty.
***
Zaczyna się ręczna, a Kibic50 śpi! Wink
1207środa, 06, styczeń 2016 12:53
Zgred Maruda
@kibic50

Przerzuć komentarz siatkarski pod artykuł o Berlinie, tam będzie dyskusja o turnieju kwalifikacyjnym.

ps; Możdżonek dał dobrą zmianę, po to są rezerwowi Smile
1206wtorek, 05, styczeń 2016 23:17
Eliminacje Olimpijskie

Świetna gra siatkarzy i Serbia z głowy. Skreślony przez wielu Możdżonek niemal sam wygrał 4 seta Smile
Pojutrze mecz z Belgami powinien być formalnością.
1205niedziela, 20, grudzień 2015 06:18
Zbyszek
Dosłownie przed kilkoma minutami zakończyła się świetna walka o tymczasowy pas mistrza świata WBA podczas gali w Veronie w wadze ciężkiej pomiędzy Luisem Ortizem lat 36, z pochodzenia Kubańczykiem, walk 23,wszystkie wygrane w tym 20 k.o. oraz Bryantem Jenningsem lat 31, walk 19, jedna porażka z Władimirem Kliczko.Ortiz o kilka centymetrów wyższy, cięższy, dysponujący większym zasięgiem ramion na początku 1 rundy dał się zepchnąć do defensywy. Jennings zaczął pojedynek bardzo agresywnie, był szybki i zdecydowany, bił seriami i stosował różnorodne ciosy pojedyńcze. W połowie 1 rundy walczący z odwrotnej Ortiz trafił go prawym sierpowym na głowę i to on zaczął przeważać. W tej rundzie Jennings dostał jeszcze trzy sierpowe na głowę i na tułów i wydawało się,że Luis wygra przed czasem. W 2 rundzie Jennings górujący nad Ortizem szybkością zadawał ciosy z doskoku i przechodził do półdystansu,a Kubańczyk nie był w stanie go powstrzymać. Do polowy trzeciej rundy obraz z 2 rundy się powtarzał, ale Ortiz znowu trafił Amerykanina lewym na głowę i ten musiał klinczować. Rundy 4,5 i 6 były bardzo podobne. Ortiz nie był w stanie uniemożliwić walki w półdystansie Bryantowi do której ten dążył, samemu ograniczając się do groźnych uderzeń na tułów osłabiających rywala. Ale i Jennings odczuł siłę pojedyńczych uderzeń i już tak ochoczo nie atakował. W 30 sekundzie rundy 7 Jennings zaatakował bez przygotowania i został skarcony lewym podbródkowym po którym wylądował na deskach. Podniósł się na 8,ale Kubańczyk już mu nie pozwolił się zebrać. Poszedł do ataku jak po swoje i potężnym prawym półsierpem znokautował Amerykanina.Bryant co prawda ustał,ale do kontynuowania walki zdolny nie był i sędzia bez liczenia przerwał pojedynek. Była to pierwsza porażka Jenningsa przed czasem. A nam znany on jest, gdyż zdemolował Szpilkę. Porównując walkę Kliczki z Jenningsem i tę dzisiejszą to ocena obu zwycięzców wypada zdecydowanie na korzyść Ortiza.Jest on niebywale silny, dużo umie, myśli w ringu i jest mocnym kandydatem do tytułów.Propozycji mu nie zabraknie gdyż walczy bardzo efektownie.
1204środa, 16, grudzień 2015 20:46
@ Zgred

"jestem pod ogromnym wrażeniem jak kobieca piłka ręczna poszła do przodu -niesamowicie!

Ja też Wink
1203środa, 16, grudzień 2015 20:13
Zgred Maruda
@Kibic50

"Serce rośnie, a emocji w meczu... dziewczyn (!) więcej niż w niejednej kolejce TME Smile

Powiem Ci szczerze, że oglądając szybkość podań ich siłę, sens rozegrania, bloki tak mocne -aż iskry lecą,nawet faule. Strzały- ich siłę...jestem pod ogromnym wrażeniem jak kobieca piłka ręczna poszła do przodu -niesamowicie!
One są jak Gladiatorki sportu obecnych czasów -Szacunek Wielki.
1202środa, 16, grudzień 2015 19:47
@Zgred

Serce rośnie, a emocji w meczu... dziewczyn (!) więcej niż w niejednej kolejce TME Very Happy
1201środa, 16, grudzień 2015 19:40
Zgred Maruda
No Kibicu50
Twoja dyscyplina gra, Polki na MŚ w piłce ręcznej pokonały Rosjanki 21-20 po pięknym meczu, a Ty "milczysz, klawiatury nie chwytasz, panie Pułkowniku"...
Tym zwycięstwem są już w czwórce MŚ...to już sukces, a co się jeszcze wydarzyć może...ojoj
1200niedziela, 13, grudzień 2015 09:19
Zbyszek
Cała noc boksu.
Zacznę od znakomitej gali w Londynie.Z uwagi na to,że Anglicy pasjami uwielbiają Anthonego Joshuę walki pokazywano w PPV,a w UPC nie było ich w ofercie - obejrzałem z parogodzinnym opóźnieniem,w TVP 1. Walczyli świetni zawodnicy. Anglicy przeżyli ogromne rozczarowanie gdyż jedn z ich ulubieńców Kevin Mitchell przegrał przez k.o. z Ismaelem Barroso. Po raz drugi w karierze, ale w sposób, który wskazuje na to,że ma papierową szczękę. W wadze średniej Chris Eubank jr pokazał klasę i pokonał w eliminatorze WBO wagi średniej silnego O Sulliuvana. Rywal został poddany w przerwie przed ósmą rundą. W niezłej formie wrócił na ring Dereck Chisora, który znokautował w 4 rundzie Campbella. W walce wieczoru spotkali się dwaj niepokonani bokserzy wagi ciężkiej Anthony Joshua z Dilianem Whyte.Walka od początku niebywale zacięta o niespotykanej w wadze ciężkiej intensywności. Żeby nie gabaryty to można by odnieść wrażenie,że walczą w lekkiej , no, co najwyżej średniej.Joshua w I rundzie przeważał,ale zadał cios po gongu kończącym rundę.Whyte się dosłownie wściekł i nie bacząc na zastawiającego mu drogę sędziego ruszył na Joshuę chcą bić go w jego narożniku. Na ring wkroczyli trenerzy, działacze i uspokoili krewkiego Diliana. Ale w II to on zdobył przewagę trafiając Anthonego na początku mocnym lewym sierpem , a pod koniec rundy prawym prostym po którym Joshua był oszołomiony. Whyte wygrał i Iii rundę. Joshua doszedł do siebie i począwszy od IV rundy osiągnął lekką przewagę. W połowie VI trafił prawym sierpem na skroń Whyte i ten wylądował na deskach Wstał, ale tańczył usiłując blokować, klinczować co na nic się nie zdało, gdyż pod koniec rundy dostał prawego podbródkowego i został ciężko znokautowany.
Dla nas najważniejszą walką był pojedynek Masternaka z Tonym Bellewem o pas mistrza Europy w wadze junior ciężkiej."Master" to wieczny kandydat do tytułów, zaś Bellew to ten, który po pokonaniu Cleverlego miał na początku roku walczyć w eliminatorze do walki z Huckiem z Głowackim. Do walki nie doszło , gdyż Tony na pół roku wybrał karierę aktorską.Dla Masternaka to walka o byt na ringu, ponieważ po 3 porażkach jego pozycja w grupie Sauerlanda mocno osłabła.Walka bardzo wyrównana. Do ostatniej 12 rundy Bellew wygrał 6 rund,zaś Masternak 5 . Niestety w ostatniej nasz bokser nie istniał i przegrał walę jednogłośnie na punkty. Przed kilku laty uchodził za wielki talent zwłaszcza po pokonaniu bardziej znanego i doświadczonego Łukasza Janika przed czasem. Wtedy był bokserem polującym na nokaut co dzięki inteligencji ringowej oraz szybkości i precyzji w wyprowadzaniu ciosów się prawie zawsze udawało. A jak nie zanotował k.o. to rywale byli tak osłabieni,że wielkiego oporu nie mieli siły stawiać. Trener Gmitruk postanowił jednak zrobić z niego boksera wszechstronnego i znacznie silniejszego fizycznie. Masternak powiększył muskulaturę,poszerzył repertuar ciosów,ale zatracił cechy punchera.Wczoraj w paru rundach usiłował zapolować na kończące uderzenie,ale były one zbyt wolne, sygnalizowane i niegroźne.Szkoda,że jak rozstał się z panem Wasilewskim nie trafił do jakiegoś trenera amerykańskiego ,którzy tak trenują bokserów jak by nauki fachu pobierali u "Papy" Stamma , gdyż indywidualizują szkolenie.

U nas w Ełku też odbyła się gala. Na uwagę zasługuje wygrana weterana Rafała Jackiewicza z niepokonanym Michałem Syrowatką.Walka zaczęła się zgodnie z oczekiwaniami , gdyż w I rundzie Jackiewicz leżał na deskach.Ale począwszy od drugiej zaczął wyrażnie przeważać. Ja nie wiem ,czy trener Gmitruk nie widział czy Michał nie stosował się do poleceń,ale opuszczał lewą rękę ponad którą Rafał bezkarnie na głowie lokował prawe sierpy. W IV rundzie kolejny prawy w okolice ucha przerwał ten nierówny pojedynek.
Mogliśmy też obejrzeć Dariusza Sęka, który obija się na marnych galach, a po walce z Krasniquim miał wiele propozycji. Przecenił swoją wartość rynkową / pewno nie on sam/ i żądał zbyt wysokich gaż i w efekcie został na lodzie.
" Nie bądz chamie chytry".
1199piątek, 11, grudzień 2015 14:57
iocosus
„Międzynarodowa Federacja Piłki Światowej (FIVB) przyznała Polsce organizację turnieju finałowego przyszłorocznej Ligi Światowej. Głównym kandydatem do roli gospodarza jest Kraków. Turniej będzie rozgrywany od 13 do 17 lipca 2016 roku.”

http://www.krakow.sport.pl/sport-krakow/1,115665,19326736,turniej-finalowy-ligi-swiatowej-w-polsce-gospodarzem-najprawdopodobniej.html#BoxSportLink

Oooo cholera jasna!!! W pierwszej chwili jak przeczytałem to się i wkurzyłem i zasmuciłem! A na co nam ta liga światowa przed Olimpiadą? Tak potrzebna jak umarłemu kadzidło! W 2012 roku Rosjanie ją zlekceważyli, a igrzyska wygrali, odwrotnie niż my, triumfatorzy tamtejszej edycji i powracający na tarczy z Londynu. Gdy zostawaliśmy z kolei mistrzami świata to my właśnie Ligę Światową odpuściliśmy, bez zawracania sobie głowy turniejem finałowym przygotowywaliśmy się do roli gospodarza czempionatu. Z jakim skutkiem? Optymalnym!

Sezon siatkarski jest wyczerpujący, tym bardziej olimpijski. Jeżeli w styczniu awansujemy na Olimpiadę (w co niestety wątpię) to lipcowe przetarcie może być potrzebne, jeżeli jednak w Berlinie zdobędziemy kwalifikacje do majowych światowych eliminacji (czyli znajdziemy się w trójce, w co głęboko wierzę) to przejmowanie się komercyjnym corocznym turniejem uznaję za zbędne o ile wręcz mogące zaburzyć przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu. Niestety rola gospodarza będzie narzucała presję żeby i w takim turnieju we własnych ścianach wypaść jak najlepiej. Ile siatkarskich szczytów formy można w sezonie zbudować?

Przed minorowym nastrojem chroni mnie tylko myśl że Amerykanom w 2008 roku udało się wygrać i Ligę Światową i Olimpiadę czyli że wypracowaną formę zdołali utrzymać.

Najgorszego wariantu że finałowy turniej Ligi Światowej może być dla nas turniejem pocieszenia po przegranych olimpijskich eliminacjach nie chcę brać pod uwagę, nie dopuszczam do siebie takiej myśli, choć styczeń już blisko, a łatwo grać w nim nie będzie.
1198niedziela, 06, grudzień 2015 13:53
Zbyszek
@Iocosus.
Dzięki za sprostowanie. Niestety byłem tego nieświadomy. Gdzieś mi uciekło i nie mam pojęcia z jakiego powodu. Być może dlatego,że w ogóle mało reklamowano a jak już to chyba walki KSW. Bije się w piersi. I mam nadzieję,że jak Polsat, a nie TVP Sport weźmie sprawy w swoje ręce to zauważę i się wywiążę.
1197niedziela, 06, grudzień 2015 00:32
iocosus
Zbyszek, w tym roku na 'zbożny cel' Iwona Guzowska walczyła z aktorką Ewą Kasprzyk, chciałem podesłać link do video z tej walki, ale ... nie odnalazłem.
1196sobota, 05, grudzień 2015 11:06
Zbyszek
Dziś od rana oglądałem sobie galę bokserską w Hamilton w Nowej Zelandii podczas której walczył polski zawodnik Izuabe Ugonoh, lat 29, urodzony w Szczecinie, absolwent AWF w Gdańsku , który stoczył 14 walk , wszystkie wygrał, w tym 10 przez k.o..Był on mistrzem świata w kick boxingu w formule K-1 Rules w 2009 roku w wadze do 91 kg. Dziś warzy ok.108 kg.W 2014 roku związał się z bardzo znanym promotorem Kevinem Burrym,który kontraktuje mu walki na terenie Nowej Zelandii i stał się już mistrzem Afryki i Oceanii. Izu grał epizodyczne role w serialu "Pełną parą " oraz w filmach "Afonia i pszczoły' oraz "Drogówka".Ma brać udział w programie "Taniec z gwiazdami".
Dziś pokonał w I rundzie Meksykanina Vicente Sandeza, który miał 15 walk, z których 10 wygrał, wszystkie prze k.o.
Przed walkami zawodowych bokserów odbyły się 3 walki znanych w sportowców z innych dziedzin jak rugby z tzw. celebrytami, gdyż dochód z gali był przeznaczony na cele charytatywne. Pomoc klinice zwalczającej raka i hospicjum.Mnie szczególnie zafrapowała kobieta,34 letnia księgowa, która dowiedziawszy się o imprezie postanowiła wziąć w niej udział w podzięce dla personelu kliniki, który pomógł w cierpieniu członkom jej rodziny.Udział oznaczał dla niej pozwolenie przeciwniczce obijania sobie buzi w Zbożnym celu. I rzeczywiście jej rywalka była mistrzyni świata w jakimś sporcie walki obijała ją od początku walki dokładnie. Sędzia kilkakrotnie przerywał walkę licząc panią księgową i każdorazowo pytał ją czy chce dalej walczyć, a ta za każdym razem kiwała głową,że tak.Wreszcie sędzia przerwał walkę. Publiczność przyjmowała walki charytatywnie owacyjnie i na stojąco.
W studiu prowadzący program zaczął kpić,że ta walka to przestroga dla księgowych, aby nie brały się za boks, ale szef sportu Polsatu zgromił go wzrokiem i sam podchwycił temat.Już rozważa zorganizowanie takiej gali w Polsce. Deklaruję,że jak nie będę mógł pójść osobiście to nawet przez PPV obejrzę . Cena gra rolę trzeciorzędną.Jak będzie na podobny cel.
1195niedziela, 29, listopad 2015 08:34
Zgred Maruda
@Iocosusie

Kadra jest -jaka jest
Najważniejsze jest to - aby Wygrywać!
To się liczy, tylko to!
1194niedziela, 29, listopad 2015 08:04
Zgred Maruda
Iocosusie

"Mamy w siatce szeroką kadrę na styczeń, ale mozliwosci pitolenia też nie za szczególne."
Twoje litery, otóż nie- bo pitolenia może nam zabraknąć- oby nie.
Kadra jest Kadrą, a mecze są meczami. O czym pisać będziemy, jak wygrają wszystko? Tak tylko pytam...takie tam...
Może nie wygrają wszystkiego- co wtedy?

Osobiście uważam, że pewien cel, który umknął na Pycharowych Swiatowych rozdaniach, niech teraz się sprawdzi. Bez cytowania kadry.
Oni muszą to zrobić!
Nie wiem czy Turniejem Niemieckim, ale zrobić to MUSZĄ!
KOniec. Kropka.
1193niedziela, 29, listopad 2015 00:41
Zbyszek
Zakończyła się walka w wadze ciężkiej o pasy mistrza świata federacji WBA, IBF,WBO i IBO, których posiadaczem był Władymir Kliczko a pretendentem Anglikiem Tysonem Fury.UKrainiec lat 39, walk 67,wygranych 64 ,53 k.o./79%/,wzrost 198 cm, zasięg ramion 206 cm. Anglik lat 27, walk 24,wszystkie wygrane,w tym 18 k.o./75%/, wzrost 206 cm, zasięg ramion 216 cm.. Kliczko 3 porażek doznał z Purittym,Sandersem i Websterem przez k.o.Walczył z najlepszymi bokserami w ciągu 12 lat obrony tytułów mistrzowskich, natomiast Fury stoczył tylko dwie walki z dobrymi bokserami tj. Cunninghamem i Derekiem Chisorą. Doświadczenie i inteligencja przemawiały za Władymirem, który walk w obronie tytułów stoczył dotychczas 27.. Przed walką Kliczko po raz 4 z rzędu zastosował chwyt polegający na zgłoszeniu kontuzji na miesiąc przed terminem pojedynku i przesunięciu jego terminu, a więc w czasie kiedy on i rywal powinni przejść do szlifowania techniki i walk sparingowych.Taka przerwa mocno utrudniała jego rywalowi osiągnięcie optymalnej formy. Tyson odpowiedział prowokacjami w postaci zareklamowania rękawic oraz podłoża ringu ,ponoć zbyt miękkiego.
Taktyka walki Kliczki oparta była na agresywnym stosowaniu presji i zadawaniu długich lewych i prawych prostych,ale trener Furego /jego wujek/ jakby przewidział ten plan i znalazł znakomite antidotum. Anglik w defensywie był cały czas w ruchu i stosował różnorodne techniki obronne jak blok, zejście, odejście, rotacja, lecz przede wszystkim kiedy Kliczko szykował się do zadania prawego prostego lub lewego sierpowego robił krok do przodu przez co Władymir wpadał na niego bez ciosu. Sam natomiast uderzał sporadycznie,ale celnie , głównie na tułów Ukrainca i niekiedy trafiał go prawym prostym na głowę. Walczył też bardziej nieczysto od Kliczki zadając sporo ciosów w tył głowy za co w 11 rundzie został ukarany ostrzeżeniem oraz atakując z nisko opuszczoną głową . Kliczko natomiast zbyt często klinczem paraliżował ręce Anglika i odwracał się do niego plecami.. Do 8 rundy ponad 50 tysięcy widzów na stadionie w Dusseldorfie nie oglądało zbyt ciekawego pojedynku. Obaj demonstrowali za duży respekt wobec siebie. Od 9 rundy rozgorzał bój który zaczął Kliczko zadając dwa mocne proste prawe na głowę Furego,ale ten odpowiedział kilkoma ciosami więcej i zadał znacznie więcej ciosów od Kliczki w rundach 10, 11 i 12.Tak,że nawet strata 2 punktów w rundzie 11 nie mogła odebrać mu zwycięstwa. Fury wygrał 7 rund ,zaś Kliczko tylko 5.Wyraźnie widać było,że nie radził sobie nie tylko z wyrozumowaną taktyką Furego ,ale też nie mógł przedrzeć się przez jego dłuższe ramiona. Teraz Kliczko będzie miał prawo do rewanżu w ciągu 8 miesięcy od dziś, gdyż była to dobrowolna obrona tytułów. Na koniec gaże. Nie licząc rozliczeń końcowych i ewentualnych wzrostów wypłat to Kliczko ma zagwarantowane 20 mln EURO, zaś Fury 5 mln. EURO.Walkę mogli obejrzeć widzowie w 150 krajach świata.
Mimo wszystko wygrana Furego to spora sensacja, ale to chyba dla boksu dobrze, gdyż niezależnie od pewnego podziwu dla obu braci Kilczków ich walk nie dało się zaliczyć do efektownych, ani tym bardziej urodziwych.
1192środa, 18, listopad 2015 15:07
Zgred Maruda
@Iocosusie

A potrzebny jest czwarty? ( ,,,,)
W to miejsce, raz jeszcze przywołam atakującego.

"Albo pojechałbyś na turniej z jednym wiecej atakującym zamiast środkowego? "

Zamiast środkowego czwartego? O co pytasz- trzech jest i tak za dużo. Bieniek, Kłos -pierwsze rozdanie- dalej jak wyda, rozumiem zmiany, ale jednak ,
Natomiast wzmocnijmy skrzydła, ja o tym piszę cały czas, słuchaj czytaczu - nie pytaj mnie o pytania - wiedz "coś"
Poparz jak grają w lidze

"Słuchaj praktyku" - staram się
Lewe "ręce" w siatce sens mają. Inaczej ułożone, trudne w bloku. Inaczej skaczesz, zupełnie inaczej z rękami nad siatką
Iocosusie
Atak z takiej czy innej ręki jest atakiem. Dając punkt jest - dobry
Masz punkt i drużyna ma przejście -czy lewa to da- czy prawa?
( już mi chyba wybaczył)

Alek Śliwka
Za szybko, za głośno, spokojnie
Tak jak Szalpuk, który pojechał z jedynką na PŚ
Spokojnie, raz jeszcze spokojnie. Ładne jest przyzwyczajenie do sensu..Smile kadry - ona ma sens! Ona ten sens kreuje!
Wiem, że wiesz!
1191środa, 18, listopad 2015 13:33
iocosus
Zgred: „Możdżonek- nie pytaj” – to się zapytam, kto w takim razie czwarty? Albo pojechałbyś na turniej z jednym wiecej atakującym zamiast środkowego?

Słuchaj praktyku, jeszcze takie pytanko, tak sobie kibicowsko w miarę możliwości (szczerze mówiac to bardzo skąpych) obserwuję Alka Śliwkę, jak już uda mi się troszkę zerknąć na ligową siatkę w tv i tak chciałbym ciebie dopytać o rolę ‘leworęcznego’ w siatkówce?

Dla kibica z doskoku, amatora, laika, zależność jedna jest oczywista, na lewej stronie, zawodnik leworęczny ma większą możliwość linii ataku, naturalną po prostej, ale i skos jest do wykorzystania, dla praworęcznego po lewej z ‘prostą’ już powstaje pewien ‘problem’. Zgredzie są jeszcze jakieś praktyczne niuanse siatkarskie związane z operowaniem lewa lub prawą ręką? Jak istotne jest dysponowanie w szóstce siatkarzem leworęcznym?

Aha, co do stycznia i Berlina, pocieszam się myślą że grunt to znaleźć się w trójce, turniej majowy interkontynentalny tak wymagający już być nie powinien, a żeby znaleźć się wsród tych trzech wybranych, to styczniowa rywalizacja będzie trudna, wyrównana, nikogo zlekceważyć nie będzie wolno, ale też w zasadzie będzie można nawet dwa mecze w turnieju przegrać, a mimo wszystko cel osiągnąć, czyli przynajmniej ugrać trzecie miejsce. To tak gdy słyszę o tych kryzysach formy o których Winiar wspominał. Samemu się pocieszam.
1190środa, 18, listopad 2015 10:49
Zgred Maruda
Iocosusie
Doskonale rozumiem te futbulowe obowiązki...pełne spoko.
Czytam to co robisz i to dobry sygnał, że można porozmawiać mając swoje myślenie ( Senator naucz się)

Doskonale wiesz, że Ci, którzy kiedyś byli "w mówieniu" ładnym muszą ze sceny zejść.Mogę raz jeszcze przywołać sens refrenu Grzesia Markowskiego....
Oczywiście jest tak , że Kurek wygra jeszcze wiele meczów.
Pisałem już o tym...
Ale jeżeli mnie "ciśniesz" -
Wygra -tak - w naszej lidze
Jeżeli Antiga dalej pójdzie na układ z jednym atakującym -cały Świat się zaśmieje! I będzie miał z czego się śmiać!

Środkowi
Nie wiem co się dzieje z Nowakowskim, pewne "przecieki" zapodają
o chorobie, nie chcę tego komentować, lubię prawdy - prawdziwe.
Bieniek -dla mnie nr1
Kłos- nr2
Wrona- wraca, zobaczymy
Możdżonek- nie pytaj

Winiar
W życiu jest tak, że jak dużo dasz z siebie, bez względu na to co "dostaniesz" i tak zostajesz - sam. O Żonie, która jest cały czas nie piszę...
Mądrością jest mądrość.
Odchodzić ze sportu jest wyzwaniem, jednak tego też trzeba się nauczyć.

A styczeń
Cholera OBY
yvComment v.2.01.1