Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1159wtorek, 03, listopad 2015 20:46
Zbyszek
@Senator.
A Gawin mi stale powtarza.Nie wierz zawsze swojej pamięci i swoim już starym oczom też nie. Masz internet to zanim napiszesz sprawdz. A ja znowu swoje :babol za babolem . Pozdrawiam serdecznie z Wembleya.
1158wtorek, 03, listopad 2015 01:11
Senator
@Zbyszek
Widzę że piłkarskie przyzwyczajenia że jak Anglia to musi być Wembley biorą górę Anglicy swoje mecze grupowe grali na swoim stadionie do rugby czyli Twickenham Stadium.
1157poniedziałek, 02, listopad 2015 19:03
Zgred Maruda
Finał Agnieszki Radwańskiej
Panie Zbyszku toczyliśmy różne "śmieszności" względem uroczej Kobiety z Krakowa. To Pan jest znawcą tenisa, ja go jedynie oglądam ( czasami ) jednak teraz kilka słów...
Rolą każdego sportowca jest - walka i ta właśnie walka przykuła moje oczy, od słabego startu do wspaniałego zwycięstwa w finale Masters.
Mnie -zwykłego oglądacza uderzyło właśnie nie poddanie się w walce, "zaciśnięta pięść" energii i wiary ( wreszcie) w siebie, w swoje olbrzymie umiejętności, które tak eksplodowały.
Oglądanie tylu wspaniałych wymian, długich, męczących i to jak w kocich ruchach potrafiła przemieszczać się z jednej strony kortu na drugą - by za chwilę zakończyć "to mordowanie" - technicznym zagraniem dającym punkty, zostawiając rywalkę w niedowierzaniu...
to przyjemność wielka.
A dodając jeszcze te zagrania z przysiadu ( prawie zerowego) - to
rewelacja
Ciesząc się Pana Radością
pozdrawiam
1156niedziela, 01, listopad 2015 22:12
Zbyszek
@Senator.
Masz w dużym stopniu rację. To u mnie kwestia prędkości i autosugestii. Bo Wembley od Twickenham nie odróżniam, jak na którymś z nich grają w rugby.Uznałem,że skoro Anglicy w grupie grali na Wembley, jeden z ćwierćfinałów odbył się na tym największym stadionie w Anglii to i finał wbrew tradycji odbędzie się na innej niż tradycyjna arena rugby.
A do tego transmisja od razu od rozpoczęcia meczu i żadnych przed meczem pogaduch i pierwszeństwo dla Legii, a dalsza część finału z odtworzenia i lapsus gotowy. Przepraszam. Dzięki za sprostowanie.
1155niedziela, 01, listopad 2015 20:23
Senator
Panie Zbyszku jedna drobna uwaga i sprostowanie, rugbysci nie grają na Wembley. -To byłby dla nich dyshonor.
Mają swoją świątynie na 82 tys kibiców Twickenham.
Tam właśnie odbył się finał.
1154niedziela, 01, listopad 2015 14:18
Zbyszek
Gigantyczny sukces Agnieszki Radwańskiej. W Turnieju WTA w Singapurze pokonała w finale Czeszkę Petrę Kvitovą w trzech setach.
Polka nie była faworytką finału. Nie tylko z tego powodu,że dotychczas na osiem meczów z Kvitovą wygrała tylko dwa, ani też dlatego ,że nie lubi grać z zawodniczkami leworęcznymi. Przede wszystkim dlatego,że Czeszka jest bodaj najlepiej wyszkolona tenisistką i umie praktycznie wszystko.Kiedy jest w formie fizycznej i psychicznej to mocnych na nią nie ma. Niestety z uwagi na gabaryty jest podatna na kontuzje, a i psychikę ma kruchą.Aczkolwiek wczoraj w drugim secie meczu z Szarapową pokazała kawał bojowego charakteru.Ale też doznała dość poważnie wyglądającej kontuzji uda. Dotyczy to też Agnieszki która mocno podbudowała się wygraną z Muguruzą, z którą w tym roku przed Mastersem przegrała 4 razy.Też dlatego,że pokonać musiała i dotkliwy ból kontuzjowanego uda prawej nogi.
Zawodniczki na mecz miały zupełnie inne założenia taktyczne. Radwańska grała defensywnie, atakując tylko w zupełnie pewnych sytuacjach, natomiast Kvitova grała mocno ofensywnie starając się kończyć każdą piłkę jak najszybciej.W pierwszym secie i do stanu 2:0 w drugim Petra popełniała masę niewymuszonych błędów i Agnieszka kontrolowała grę. Od tego momentu do stanu 3:3w 3 secie Kvitova wyrażnie poprawiła szybkość i precyzję uderzeń. Miała mniej błędów, a za to więcej wygranych piłek. Jednak jak to u niej gra była falowa. Nie jest w stanie grać zbyt długo na nieosiagalnym dla innych tenisistek poziomie. Znowu częściej nie trafiała w kort co Polka skrzętnie wykorzystała i wygrała w trzecim secie kolejne trzy gemy i cały mecz.
Sukces Polki ma wymiar historyczny.
Dlatego o poziomie meczu nie będę pisał.Ale w jego kontekście kilka zdań o roli szczęścia w sukcesie sportowym napomknę. Radwańska tego fartu miała nie łut, ale całą beczkę.W grupie wygrała jedno spotkanie i awansowała, gdyż Szarapowa wygrała dla niej. W półfinale spotkała się z potwornie zmęczoną Muguruzą,a w finale z sposób widoczny z gorzej poruszająca się Czeszką.Nie jest oczywiście winą Agnieszki,że Muguruza grała oprócz singla też w Singapurze debla i że organizatorzy tak ustawili drabinki,że przed półfinałem nie miała dnia wolnego. również nie miała wpływu na kontuzjogenność Petry.
Jej wielką zasługą jest wielki hart ducha i niebywale mocna psychika.Pamiętam dobrze finał sprzed 39 lat Fibaka z Orantesem, ale i inne mecze Polaków w innych dyscyplinach sportowych, w tym w piłce nożnej. Naszą zmorą było osiąganie sukcesu cząstkowego, zadawalanie się drugim czy trzecim miejscem i wskazywanie dlaczego nie wygraliśmy. Zawsze coś stało na przeszkodzie, aby wygrać.Agnieszka tę niemożność przełamała.
Bo szczęście może pomóc, ale i szczęściu trzeba chcieć pomóc.
Niskie ukłony do samej ziemi dla Radwańskiej.
1153niedziela, 01, listopad 2015 14:04
iocosus
Łoł, łoł, największy sukces Agi w karierze, w turnieju w którym dwa razy schodziła pokonana, ale ... tytuł ostateczny niepodważalny.
Załapałem się na dwa sety, pryszcz, ale Jońcę tego ..... ..... ..... niech on już meczów tenisa nie komentuje, dlaczego TVP musi, zawsze musi musi miec takich sprawozdawców. Szacunek dla Michała Lewandowskiego,że współkomentatora nie udusił!
Aga, jest już nie tylko ninja, ale i tenisowym Kill Billem! Uffffffffffffff!
1152sobota, 31, październik 2015 21:06
Zbyszek
A w Anglii meczem Nowa Zelandia Australia na zapełnionym po brzegi stadionie Wembley zakończył się trwający sześć tygodni Puchar Świata w rugby.Jak podają media na świecie meczu obejrzało przed telewizorami ponad 4 miliardy ludzi. U nas Polsat chyba miał małą ich oglądalność , gdyż większości nie pokazał. na szczęście jest internet.Mecz finałowy wygrała drużyna Nowej Zelandii 34 :17.Po raz pierwszy drugi raz z rzędu.Stał on na bardzo wysokim poziomie,aczkolwiek mógł na wyższym .Przede wszystkim drużyny grały nierówno.Prze 20 minut pierwszej polowy gra była wyrównana i oba zespoły dobrze radziły sobie z presją rywala.W drugich 20 minutach zespół "Kiwi' dał koncert gry. Od stanu 3:3 doprowadził do 21:3. Z kolei pierwsze 20 minut po przerwie należało do "Kangurów" którzy świetnie dezorganizowali ataki Nowozelandczyków doprowadzając do stanu 27 do 17.Ale końcówka meczu to znowu niezwykle dynamiczna gra Nowej Zelandii.
W turnieju zanotowano jedną sensację, kiedy to w fazie grupowej Japonia Wygrała z RPA. Do niespodzianek tej części turnieju można zaliczyć fakt nie wyjścia z grupy Anglików, porażkę Samoa ze szkotami 36:33 oraz słabą postawę Rumunów i Włochów.
Wyniki ,meczów ćwierćfinałowych;RPA-Walia 23:19,Nowa Zelandia -Francja 62:13/ wielki rewanż "Kiwich"za równie bolesną porażkę z 1999 roku/,Argentyna-Irlandia 43:20/ niesamowite końcówki 1 i 2 połowy/ oraz Australia -Szkocja 35:34/ Szkoci chyba grali najładniej w turnieju,ale mało skutecznie/.
Półfinały :Nowa Zelandia-RPA 20:18 /wynik nie oddaje przewagi Nowozelandczyków/, Australia-Argentyna 29:11. Mecz o 3 miejsce :RPA - Argentyna 24:12.
I tu jest pytanie do każdego :jak to możliwe, aby mały kraj, bo 4 milionowy stał się triumfatorem tak ogromnej i popularnej imprezy?.
A w Polsce zatrudniliśmy trenera z RPA, który zaczyna kłaść podwaliny szkoleniowe najpierw w klubach,a jak sam mówi na efekty w postaci wzrostu poziomu gry reprezentacji będziemy musieli poczekać co najmniej 6-7 lat.
Czy na miarę udziału w PŚ?.
1151sobota, 31, październik 2015 16:26
Zgred Maruda
Z radością się dołączam...i nawet
Klaszczam uszymi i rencami
A jutro -
1150sobota, 31, październik 2015 10:59
Po f e n o m e n a l n y m meczu Agnieszka Radwańska w FINALE !
Klaszczę uszami
1149piątek, 30, październik 2015 17:03
Zbyszek
Agnieszka Radwańska w półfinale turnieju WTA Finals w Singapurze w sobotę o godz.8.00 czasu polskiego spotka się z Hiszpanką Muguruzą, która zajęła pierwsze miejsce w grupie "białej".Po porażce Isi z Panettą wydawało się,że nie ma szans na wyjście z grupy, gdyż bilans spotkań z Halep miała bardzo niekorzystny.A tu wygrana i oczywiście "pomoc" wykazała "Masza" wygrywając bez straty seta z Włoszką. Polka przełamała Rumunkę i teraz ma za rywalkę tegoroczny koszmar. Z Hiszpanką w 2015 roku spotykała się 4 razy i tyleż razy z nią przegrała : w Sydney, w Dubaju, w Wimbledonie /pamiętny półfinał/ i w Pekinie. Skoro pokonała Simonę to może, może...
A w cieniu sukcesu Radwańskiej Minister Sportu i Turystyki po kontroli PZT we wrześniu tego roku zażądał podania się do dymisji prezesa Związku i czterech członków Zarządu w związku z tym,że dwóch członków zarządu prowadząc działalność gospodarczą otrzymywało pieniądze ze związku za usługi na jego rzecz świadczone.A tego zabrania Ustawa oraz Statut Związku. Prezes nie kwestionuje ustaleń pokontrolnych,lecz prosi o inne kary niż odwołanie zarządu i nowe wybory.Bije się w piersi i usprawiedliwia,że żle zrozumiano przepisy , które jego zdaniem dopuszczały taką możliwość oraz oświadcza,że już takich przypadków nie ma.A w mediach głucho. Nie wiem czy udają czy rzeczywiście nie wiedzą?.W każdym razie jest to prawdziwa afera. A pamiętamy jak media rzuciły się na Sekretarza generalnego PZPN i ówczesnego Prezesa z wymyśloną przez delegata za Zjazd rzekomą aferą korupcyjną. Przypomnijmy,że Sekretarz Generalny Pan Kręcina i Prezes Lato wypowiedzieli Panu Kulikowskiemu umowę na świadczenie usług transportowych na rzecz PZPN po tym jak ten ostatni został delegatem uznając to za konflikt interesów. Pan Kulikowski nie chciał się z tym pogodzić, bo rzeczywiście w tabor sporo zainwestował i oferował wymienionym pracownikom zarządu PZPN łapówki. Nagranych rozmów użył jako szantażu wobec Panów Laty i Kręciny. A kiedy ci się nie ugięli spreparowane nagrania przekazał mediom. Ówczesny Prokurator Generalny nie wytrzymał nagonki medialnej i kazał wszcząć w sprawie postępowanie z urzędu, zamiast wezwać pana Kulikowskiego do zawiadomienia o rzekomym przestępstwie.Oczywiście postępowanie umorzono i Panom Lacie i Kręcinie nie postawiono żadnych zarzutów.Ale też Kulikowski wyszedł bez szwanku poza tym,że już nie działa w strukturach piłkarskich.Bowiem jak kto z oskarżenia prywatnego obwinia inną osobę o popełnienie przestępstwa wiedząc,że czynu niedozwolonego nie ma, albo,że wskazana osoba go na pewno nie popełniła sam popełnia przestępstwo i może trafić do więzienia. Nie dotyczy to sytuacji kiedy śledztwo prowadzone jest z urzędu.Do tej pory nikt nie przeprosił publicznie bezpodstawnie oskarżonych.
1148środa, 28, październik 2015 23:41
Zgred Maruda
@Siatkówka
Właśnie mam przyjemność pooglądać
Sada Cruzeiro Volei - Zenit Kazań NA ŻYWO
To co Ci Ludzie grają, niejednokrotnie nie mieści się w Reprezentacjach...
Poziom gry jest tak ogromny, a to pucharowy mecz, no ale
Michayłow, Anderson, Leon,
Tak sobie patrzę na Leosia...
O cholera,
Zadowolenie olbrzymie będzie On ma 22 lata- to ile jeszcze gry przed Nim
Ojojoj -patrzę dalej
1147wtorek, 27, październik 2015 21:09
Zgred Maruda
@ Iocosusie
"Jak już piszę to i słówko o tych „cudownych dzieciach”. Otóż mieliśmy ich i zaraz po tych legendarnych momentach, następcy herosów z Meksyku i Kanady utalentowani Wojtek Drzyzga, Maciej Jarosz, Ireneusz Kłos, wszak trzykrotni wicemistrzowie Europy, tyle tylko że teraz jeden z nich już jako senior i mentor po tegorocznej przegranej miedzy innymi własnego syna, wspominał o meczu za jego kadencji przegranym, który w jego własnym mniemaniu „przetrącił” tamte ‘pokolenie’ tak że okazywali się właśnie wicemistrzami, a nie mistrzami. Tata to wspomniał w trosce, żeby obecna porażka z Italią stawiająca pod kreską obecny rok, analogicznym ‘fatum’ się nie odb"
No co ja mogę napisać?
Wicemistrzami a nie Mistrzami!
"przetrącił tamte pokolenie"
Za te słowa- dziękuję
"Tata to wspomniał w trosce, żeby obecna porażka z Italią stawiająca pod kreską obecny rok, analogicznym ‘fatum’ się nie odbiła. "
Serdecznie Pozdrawiam
1146wtorek, 27, październik 2015 20:38
Zgred Maruda
@ Iocosusie
No jak Cię nie lubić? Forma taka nie istnieje...
Niedoczas
Zadbaj o wszystko, powodzenia Życzę, zrób swoje.
Z tą piłkarską refleksją - a na dodatek z Wallesem, Albic a eleste, Sektorem a i jeszcze z Leśnym - ja wymiękam
Za niepodważalnie - dziękuję
Wiem co podnosisz- wiem, ale!
Ten Kraj nic praktycznie nie miał, ale Człowieka - miał
Przypominasz Rosję, a ja delikatnie zapytam o Kubę?
Zasady gry wtedy były totalnie inne i o ile pamięć ( wybacz) mnie nie myli to kończyło się to na wysokości 32-30, inne przejścia, inne wszystko.
Iocosusie
Chodzi mi o to, że w Spale- Ludzi zebrał i zadając ból pracy - coś Im obiecał. A skoro okazało się to niepodważalne? To do Historii przeszliśmy.
Mówisz o wiszących piłkach, przecież w meczu na szczycie zawsze takie są w górze! Zawsze!
Istotą co pokazuje sens wygrywania jest to- jaką piłkę kończysz -a wtedy chyba Czernyszew - aut- koniec
Napisałem to celowo, ten Człowiek to rozpoczął, kiedyś dawno temu...Kontynuacja tego podejścia potrafiła dać Nam Mistrzostwo Świata, wcześniej Mistrzostwo Europy.
"Za to cześć i chwała, legenda, nasz siatkarski epos, poemat heroiczny, wszystko przynależne, ale … ale gdyby "
To jakim Kibicem Jesteś?
gdyby to nam seta jednego zabrakło
Puchar Świata
Nieskromnie powiem tak...
Kto wygrał? ten turniej?
USA
A kto, ich do porządku pewnego przywołał?
1145wtorek, 27, październik 2015 11:29
iocosus
Zgred niestety jestem w niedoczasie, a chciałbym i o siatce popitolić, ale i mam jakąś tam doraźną refleksję piłkarską, a na dodatek to i z Wallesem, Albiceleste, Sektorem i z Leśnym ‘na doczepkę’ chciałbym się nieco „pokłócić”, poprzekomarzać w akademickim uwielbieniu tego co się słucha. Niestety …
Co do Tego który pojechał wygrać i wygrał, to niepodważalne, tylko trzeba pamiętać że rywal wówczas w tym meczu który przeszedł do legendy miał w czwartym secie meczowe piłki w górze. Sport, takie są prawidła sportu, że tego nie wykorzystał, ale i w tych prawidłach należy uwzględniać że istnieje nutka szczęścia i nie zawsze wszystko jest logiczne, nie mówiąc o tym że przewidywalne i racjonalne. Pojechał wygrać i wygrał i to jest niepodważalne, uważam ze to też było przy ‘kat-orce’ wtedy potrzebne i zdało egzamin (trenersko, szkoleniowo, mentalnie, ambicjonalnie jak go zwał tak zwał). Za to cześć i chwała, legenda, nasz siatkarski epos, poemat heroiczny, wszystko przynależne, ale … ale gdyby w czwartym secie kacapom wyszła jedna więcej siatkarska akcja, to o tym który chciał wygrać po powrocie z Montrealu wielu by powiedziało: „zadufany bufon, zgubiła ich fanfaronada” zamiast uwielbienia znalazłoby się w naszym pięknym, szlachetnym kraju, wielu wytykających takie ‘przywary’ i w tym przypadku. Deklarować zwycięstwo trzeba wierząc w realną wewnętrzną siłę i ją właśnie chcąc wydobyć, wyjątkowa sprawa, jako tylko powielane motywacyjne zaklęcie według mnie w 90 % przypadków to nie zadziała.
Jak już piszę to i słówko o tych „cudownych dzieciach”. Otóż mieliśmy ich i zaraz po tych legendarnych momentach, następcy herosów z Meksyku i Kanady utalentowani Wojtek Drzyzga, Maciej Jarosz, Ireneusz Kłos, wszak trzykrotni wicemistrzowie Europy, tyle tylko że teraz jeden z nich już jako senior i mentor po tegorocznej przegranej miedzy innymi własnego syna, wspominał o meczu za jego kadencji przegranym, który w jego własnym mniemaniu „przetrącił” tamte ‘pokolenie’ tak że okazywali się właśnie wicemistrzami, a nie mistrzami. Tata to wspomniał w trosce, żeby obecna porażka z Italią stawiająca pod kreską obecny rok, analogicznym ‘fatum’ się nie odbiła.
Cudownymi dzieciakami było też pokolenie Mazura z Świderskim, Zagumnym, Gruszką, Ignaczakiem ile czasu trzeba było czekać aż dojrzeją do dorosłych tytułów? Mhm, Mazur przecież najlepiej ich znający tego nie sprawił, na seniorskim poziomie nie wykorzystał potencjału, trzeba było czekać aż do ery Lozano.
1144wtorek, 27, październik 2015 08:56
Zgred Maruda
@ Iocosusie
Philippe Georges Antoine Blain – francuski siatkarz, trener, reprezentant Francji, występował na pozycji przyjmującego, w kadrze narodowej grał w latach 1980–1991, rozegrał ponad 340 meczów. W latach 2001–2012 był trenerem reprezentacji Francji.
To komu zaufać?
O "Wspaniałej" sytuacji mamy zdanie podobne, każda treść - niby naszej szkoleniowej myśli - zawsze na poziomie większym jakoś się nie udawała.
Wiemy, że był Jeden Człowiek
Tamta siatkówka inna była, całkowicie inna - ALE
Kiedy wracam - pamiętając, a wytarte już kasety VHS potrafią się przycinać, kiedy na to patrzę i patrzę, ( cholera) i patrzę...
Ten Człowiek powiedział - tak!
Jadę Wygrać... no i Wygrał
I tego mi Iocosusie bardzo brakuje
Bo rozumieć możemy wszystko, a wygrywa najlepszy!
1143niedziela, 25, październik 2015 16:19
Zbyszek
W Singapurze rozpoczął się dziś turniej WTA Finals popularnie zwany Mastersem. W grupie czerwonej w pierwszym meczu Simona Halep rozbiła Panettę do 0 i do 3. W drugim Agnieszka Radwańska grała z Marią Szarapową.
Agnieszka okazała po US Open wielki spryt i wykorzystała szansę na zakwalifikowanie się do Finałowego turnieju kobiet.W Pekinie doszła do finału i kiedy większość tenisistek wyjechała na dobrze punktowany turniej do Linzu ona zagrała i wygrała słabo obsadzony turniej w Tencin co dało jej brakujące punkty do awansu.
Z "Maszą " Polka na 14 meczów wygrała dotychczas tylko dwa. Rosjanka gra bowiem szalenie dla niej niewygodny, bo siłowy tenis. Ale Isia dziś podjęła walkę. Szarapowa po swojemu bardzo mocny serwis, takiż return i szalenie precyzyjne i szybkie drive forhendowe po linii. Radwańska jej przeciwstawiła bardzo ryzykowne zagrania i uderzenia oparte o silnie rotacyjne bite piłki na obie strony kortu. Mecz zacięty i wyrównany o czym świadczy fakt,że trzy sety trwały 170 minut. W moim przekonaniu decydujące dla losów pierwszego seta było to,że przy stanie 3:3 Agnieszka miała trzy piłki gemowe, których nie wykorzystała,ale uspokojona Maria w kolejnym gemie w takiej sytuacji nie zagrała z taką samą wolą walki. Gem i potem set do 4 dla Polki. W drugim secie znowu przy stanie 3:3 holenderski trener powiedział Szarapowej tylko jedno zdanie :"nie czas na analizowanie , teraz jest czas na determinację" i set do 3 dla Rosjanki. W trzecim Polka prowadziła 1:0 , miała w drugim przy stanie 40:40 i swojej przewadze czystą piłkę , gdyż Maria była z boku na półkorcie,. Nasza zagrała stop woleja i nie trafiła. Znowu wyciągnęła ze stanu 4:2 na 5:4 i znów miała identyczną sytuację jak w drugim gemie i znowu zgrała woleja i znowu nie trafiła w kort. Set do 4 dla Szarapowej. Szkoda.
1142sobota, 24, październik 2015 23:33
Zgred Maruda
@ Iocosusie
Sens pewnych słów, które można tu poczytać ( ogólnie) jest różny. Czytam, rzadko dopisuje swoje litery, bo na piłce nożnej się nie znam...
po za oglądem ogólnym i kiedy "nieraz" kończyny górne moje zaczynają przybierać formę - nazwijmy to "nie rozumną" staram się nie przenosić moich wybryków na oglądających lub ( cholera) - czytających mecz znajomych moich. Dlaczego o tym?
Są słowa i słowa!
Rozdanie słów w tych czasach jest - przepraszam "pójściem po boku"- wiem, że wiesz i o czym zapodaje...! Jednak
Po Pierwsze Bardzo Dziękuje
Po Drugie postaram się nie zawieść
Po Trzecie zawsze postaram się odpowiedzieć
Philippe Blain- jeszcze moment, za chwilę
Mistrzostwa Swiata w Polsce- ktoś, kto jeszcze niedawno grał na naszych parkietach- prosi byłych kolegów o...
o...wspólny sens, o wspólną szansę, o możliwość - pewną.
Zaufanie wzajemne przynosi skutek ( ale gdyby nie blok Możdżonka i USA - Argentyna: inaczej) - nie wnikam...
W bólach rodzi się medal i to złoty. Kolega z ławki ( jakiś czas temu) odbiera nagrody Państwowe.
a Blain wyróżniony tak samo oddał przywileje młodszemu koledze.
Będąc trenerem co słusznie podnosisz - naprawdę wielkim, mającym ogromne doświadczenie. Może jest tak, że "te tuzy" już nie chcą- ale chcąc pomóc- po prostu - są ! I chyba tyle.
Ja tak to pojmuje i świetnie bo młody trener ma Takie wsparcie, które można sobie jedynie wymarzyć...zostawiając na boku -wyniki
Jednak tu- i teraz
fala przelewającej się krytyki uzasadniona jest- i dobrze!
Niech Każdemu się za "kołnierz naleje" - pewnie będzie to dobrym skutkiem i OBY.
Philippe Blain - potrzebny jest naszej kadrze, z tego co gdzieś tam w przelotach- moich... bardzo się skupia na środkowych. Ta praca przyniesie efekt pod każdym względem - dlatego takiej ręki odsuwać od serca nie można!
Pytanie o Dzieci sukcesu
Moje pytanie brzmi...
Kto- kogo -ma ratować?
Pytanie jest bardzo proste, jednak odpowiedz jest bardzo skomplikowana...
1141sobota, 24, październik 2015 10:40
iocosus
Zgred -> „mnie bardzo daleko ....abym kłócić się chciał!” – taka autorefleksja, najżarliwiej i najzacieklej to kłócę się sam ze sobą, aaa i jak się zmaltretować, sobie nawymyślać potrafię i jaki później strapiony jestem gdy coś nieprzemyślanego palnę i sobie to uświadomię. Żeby jakąś tezę przyjąć, muszę ją wewnętrznie podważyć, zanegować, jeżeli taką weryfikację przejdzie dopiero uznaję „za swoją” i ugruntowaną. Z tego zapewne i w dyskusjach z innymi bierze się moja ‘upierdliwość’ w drążeniu pewnych kwestii i pewnie nawet by to można było nazwać swoistą „kłótliwością”. Co gorsze ta przywara, jak już wspominałem uaktywnia się gdy tych ‘innych’ cenię, jestem ciekaw ich punktu widzenia potrzebnego właśnie do wzmiankowanej wewnętrznej weryfikacji.
‘Kłótliwość’ w tej chwili zostawię, bo w tych naszych rozważaniach nad wyborami i filozofią siatkarską Antigi frapuje mnie jeszcze jeden aspekt? Nazywa się - Philippe Blain! To on jest francuskim szkoleniowym guru, który w zasadzie stworzył reprezentacyjną siatkę trójkolorowych, przy nim Stephan wieloletni podopieczny to nieopierzony żółtodziób. To trochę tak jakby w tej chwili naszą żeńską kadrę powierzyć Glince, a jej asystentem uczynić Niemczyka.
To ‘odwrócenie ról’ mnie frapuje. Rok temu przyniosło świetny skutek, Antiga znalazł porozumienie z kolegami z parkietu z doświadczonymi wygami, również odwagę, żeby podjąć radykalne, ryzykowne kroki przy personalnych wyborach, jaka była rola Blaina? Można założyć że w innych kwestiach bardzo istotna, ale być może i na te kluczowe miał równie duży wpływ. Mała ciekawostka z artykułu opisującego trenerskie relacje: „Przez lata trenerskiej kariery Philippe Blain dał się poznać jako wymagający i surowy szkoleniowiec. Nie wahał się skreślić z reprezentacji Francji Earvina Ngapetha, który uchodził za gwiazdę.” tego Ngapetha który obecnie jest na ustach siatkarskiej Europy!
Zgredzie jeśli wiesz i nie będzie to naruszeniem zasad uchyl na ile to możliwe rąbka tajemnicy jak w siatkarskim byłym i obecnie ‘praktykującym’ środowisku postrzegany jest Phillppe Blain?
1140sobota, 24, październik 2015 00:42
Zgred Maruda
@ Pytanie
ojojoj - nie jestem w stanie oceniania, ale znowu prośba - "rozegraj to"
jest bardzo słaba - ona - ta jednak- prośba zabija sens - Ludzi, którzy wystawiają, trenują odstawiając pewnie wiele, może więcej niż wiele...
Ja tam - idąc Senatorowym ogólnie ładnym rozdaniem -jakoś tam jestem-nie widząc niczego....nie znam się
1139sobota, 24, październik 2015 00:06
Zgred Maruda
@Sektor Iocosus
Mnie można przywalić wszystko - OK- ta część..... mieni się, która zupełnie, zupełnie bez świadomości "rozegrania" - taktykę utrzymuje...
jaką zatem "wystawę" można zadać- ? Pytam o szczegół w tzw. istocie rozegrania!
Ok
Więc Kurek - ok - dobrze, tyle tylko, że na Niego już czekają blokiem
tu kończę , bo czy Iocosus zrozumie pewne litery, może zrozumie....
Ale to już Jego jest -a mnie bardzo daleko ....abym kłócić się chciał!
1138piątek, 23, październik 2015 23:09
Zgred Maruda
@Sektor
Dziękuję
za zaproszenie, zbieram się teraz do pewnej kwestii samochodowej.
Wracam przed Świętem.
Jeszcze raz Dziękuję
1137piątek, 23, październik 2015 15:59
sektor212
@Zgred
Zapraszam cię na siatkarski mecz Legia - Hajnówka. Gramy z liderem.
Sobota godz. 17:00. Warszawa Bielany ul. Samuela Lindego 20.
150 metrów od stacja metra Wawrzyszew
Mam nadzieje, że do zobaczenia.
1136piątek, 23, październik 2015 13:40
sektor212
Czasu mi nie zabraknie bo takiego zespołu nie było co by grał tylko jednym atakującym.
"Przy nazwijmy to słabym dograniu - alternatywy były jedynie dwie - lewy, bądz prawy, a że Kurek na ogół zamykał ( czytaj kończył) to "jak trwoga - to do Boga"- drobna sprawa była wiedzą, że blok zwarty skakał- bo wiedział, że Kurek!"
Oczywiście w całych moich porównaniach i rozważaniach nie mam żadnych pretensji do Bartka. Grał bardzo dobrze. Znakomicie wykorzystywał swój zasięg nie ściągając (nie zaginał) piłki. Ze swojego głównego zadania wywiązywał się znakomicie. Nie ma takiego siatkarza który będzie miał 100% skuteczności.
Zgadzam się przyjęcie nie było za mocne stąd hulały głównie skrzydła. A szkoda. Dużo gry środkiem (oczywiście wszystko ma swój umiar) to klucz do sukcesu. Im bardziej zwiążemy środek bloku przeciwnika i przytrzymamy w centralnej części boiska (pod siatką) tym na skrzydłach łatwiej. Teoria teorią ale będąc na boisku dochodzi adrenalina, nerwy i nie wszystko układa się tak jakby powinno. Założenia, taktyka mogą być najlepsze. Jednak kiedy przeciwnik wykona swoją akcję perfekcyjnie to nie ma szans na blok czy obronę.
Ja do końca również nie rozumiałem tak długiego wchodzenia w mecz. A od czego jest rozgrzewka. Ja miałem wrażenie tak jakby chłopaki w pierwszych setach dogrzewali się. Brakowało tempa, skupienia. Dlaczego trenerzy nie reagowali na powtarzalną zaistniałą sytuacje? Nie wiem może zbyt długo rozciągali (poleżeli, pogadali sobie na parkiecie) się zamiast wcześniej zacząć odbijać. Transmisje telewizyjne rozgrzewek nie transmitują. Możemy tylko gdybać. Jednak problem był a brakował reakcji.
Drzyzga, Łomacz. Z całym szacunkiem do wcześniej wymienionych sypaczy ale do Gumy to jeszcze trochę i brakuje. Z moich informacji wynika, że Guma będzie chciał pojechać do Rio. Dlatego odpuścił sobie ten sezon reprezentacyjny. Swoje lata już ma i uważam że słusznie postąpił. On już nie musi się ogrywać. Jednak medalu olimpijskiego mu brakuje w kolekcji i to jest ten pozytywny bodziec który go nakręca do dalszego trenowania. Wybrał Politechnikę rodzinę miasto i tu spokojnie chce przygotować się do sezonu olimpijskiego.
1135piątek, 23, październik 2015 11:58
Zgred Maruda
@ Iocosusie Sektorze
Tak mi we łbie siedzi ten PŚ
Jak? można nie nacisnąć , że każdy set ważny jest bardzo
Jak? można dać przyzwolenie, na "spokojne rozegranie się meczem"
Ojojojjjjj
Generalnie są "fajne" sprawy kiedy wychodząc na parkiet- wiesz, że wygrasz...i OK
Pytanie?
Kim Jesteś gdy się bawisz?
Odpowiedz
Buraczanym medalistą....
takie tam
1134piątek, 23, październik 2015 11:10
Zgred Maruda
@Sektor
Właśnie dlatego nie jestem w stanie zrozumieć pewnych wyborów Antigi.
Opierając się na dopracowanych schematach, jasnym było, że to chce powielić?
OK. Wszyscy wiemy, że rozpisanie nasze w Świat poszło.
Osobiście bardziej chciałbym widzieć - nazwijmy to zaskoczenie, albo nawet "Zaskoczenie"...
Jednak z uporem maniakalnej wizji - dostałem przekaz "kurkomanii"
Ani ona potrzebna była dla wyników, ani dla samego Bartosza.
Przy nazwijmy to słabym dograniu - alternatywy były jedynie dwie - lewy, bądz prawy, a że Kurek na ogół zamykał ( czytaj kończył) to "jak trwoga - to do Boga"- drobna sprawa była wiedzą, że blok zwarty skakał- bo wiedział, że Kurek!
Największy mój minus - trenera...czy? poważnie to chciał wygrać jego atakami?
Gdzieś tam w siatkówce liczy się - "odwrócenie" proporcji i tylko ładnie ułożone dłonie rozgrywającego, dodając mądrość mogą coś tam wymodzić, ale na "ratunku" jeżeli ważne, najważniejsze piłki idą tam- gdzie blok już czeka -to zmiłuj się nie ma...czapa - bo czekają
Jak to się mówi- "w ciemno" idą
Tyle
Sektorze
Na wysokości Takich gier nie ma miejsca na "kabaret" co kto wykonuje...
To nazywa się - selekcja
Jeszcze raz "do usranej śmierci" - tylko krzyczę tak pokazowo, proszę do siebie nie brać!
Pokaż mi -
Jeden zespól-
Który grał-
Jednym atakującym
ŚMIAŁO
ps: jak Ci czasu nie starczy to na piwo zapraszam
1133piątek, 23, październik 2015 06:25
sektor212
@Zgred
Wiesz dokładnie, że każdy trener ma swoją wizję (filozofię) drużyny i system gry. Dla mnie jedynym logicznym wytłumaczeniem takich powołań, a nie innych było stosowanie się do system gry. Być może Wrona, Jarosz czy Bartman nie do końca (słabiej) wykonywali zalecenia sztabu szkoleniowego w czasie meczów. Np. w/w panowie w obronie z pozycji wyjściowej nie przemieszczali się wyznaczone miejsce (pozycje końcowe) tylko w obronie stali gdzie indziej. Inna sytuacja pada sygnał do Wrony z ławki "idź w ciemno na lewo" a Wrona zawiesił się na środku. Czyli chodzi mi o brak wykonywania poleceń. To Antigę denerwowało więc takie wybory personalne a nie inne. Oczywiście to tylko moja hipoteza która nie musi mieć potwierdzenia. Jak było to wie tylko trener a my możemy się domyślać.
Jeśli chodzi o gubienie bloku atakiem za 3 metra.
Napisałem "że nie jest" mając na myśli obecnych atakujących czyli Kurek i Konarski.
Ogólnie trzeba grać za trzeciego w każdym ustawieniu by utrudnić przeciwnikowi grę. Zapewne Kurek kilkanaście razy kończył atak za trzeciego ale taką akcję zagrać w samej końcówce to duże ryzyko. Dla Wlazłego w formie z MŚ nie było większego problemu czy atakował z pierwszej czy drugiej linii. Miał wysoki procent skuteczności. Uważam, że Jarosz jest skuteczniejszy z drugiej linii niż Konarski (gdzie uderza tylko skos). Ja nie mam dostępu do statystyk kadry. Ale jestem przekonany, że Kurek procentowo miał dużo mniejszą skuteczność ataku z pierwszej strefy niż w pozostałych ustawieniach.
Oczywiście mogę się mylić więc Zgredzie z niecierpliwością czekam na twój punkt widzenia tego zagadnienia.
1132piątek, 23, październik 2015 00:48
Zgred Maruda
@Sektor
W teoretycznym przywołaniu Twoje słowa:
"Chodziło mi tylko o dookreślenie że w ‘normalnej’ grze wystawa na atakującego z za 3 metra jest równoprawna w ‘gubieniu bloku".
Nie jest równoprawna w gubieniu bloku. Dlaczego już wyjaśniam."
Pierwsza część Iocosusa - poprawna
Druga część Twoja - ( z mojego punktu widzenia) - nie
Z wyjaśnieniami troszku pózniej
1131piątek, 23, październik 2015 00:25
Zgred Maruda
@Sektor
Z Szalpukiem -to jak dla mnie jedynie ukłon w stronę "jedynki"
Kolejny kamyczek do ogródka - bynajmniej z mojej strony...Po co zabierać chłopaka z młodszej reprezentacji? Drugi kamyczek to Kłos.
Dlaczego po 6- miesięcznej kontuzji ma się wizję dobrej gry? Tegoż środkowego? Po co?
Moje myślenie -
Dwa miejsca w zamian w/w...pierwsze Jarosz, drugie ( może ) Bartman, dlaczego:
Bo z założeniem jednego nominalnego atakującego Kurka przy Jaroszu i ( lub) Bartmanie mamy dodatkowe możliwości luzowania zmęczonego Kurka, a i jeszcze co podnosisz bardzo mądrze, rozpisanie przez przeciwników mogło być "niedokładne". Bartman gra przyjmującego, co w momentach zmian mogło ( ewentualnie) być jakąś alternatywą.
Trzeci kamyczek - zaczynaliśmy PŚ z Łomaczem na rozegraniu, zatem w moim skromnym myśleniu, ale i nie tylko moim ( wiedza nabyta) - taka była pierwsza ustalona szóstka!
Rozumiem "podkręcenie" stawu skokowego, ale kontuzja była nie grozna, dalej mógł grać i grał...to dlaczego prawie półtora turnieju "rzucał" Drzyzga?
Zmiana priorytetów? Strzał "w czółko" niepokornym? Generalicja?
A jeśli dodam do tego jeden z pierwszych wywiadów po ME w których zapodał - mniej więcej coś takiego: -liczyłem ( ? ) na lepsze wystawy do skrzydeł...
To albo ja nic nie "kumam" ( trochę zdrowia na parkietach zostawiłem) albo pewnym Panom do końca po drodze nie jest...
tu ponowne wołanie o "Gumę" być może ma właśnie sens ukryty.
Takie tam moje ...
A i ponownie jak podnosisz słusznie - wszystko rozpoczyna się od przyjęcia, dodam dobrego, wtedy stosując każdą taktykę "cwana gapa" rozrzucający może ( w przenośni ) - wszystko.
Jeszcze o Konarskim, słów kilka.
Na turnieju w Baku, "obijając" bąki przy młodych siatkarzach ( Śliwka, Szalpuk ) niczym tam nie błysną mówiąc bardzo delikatnie.
Też moje...
"Za ciepłe kluchy- jedzie się do Cioci Frani"
to już nie moje...
1130czwartek, 22, październik 2015 15:10
sektor212
@iocosus
"Konarski obecnie stał się bardziej znany dla rywali, jego kierunki ataków przewidywane, jednym słowem było mu trudniej"
Dziwię się takiej wypowiedzi Antigi. W obecnej erze analiz i statystyk to każdy zawodnik jest prześwietlony na wylot, a już na poziomie reprezentacyjnym nic nie da się ukryć. Mówienie, że stał się bardziej znany dla rywali jest lekko śmieszne. Skoro nasz trener idzie takim rozumowaniem to dla czego tak mało grał Szalpukiem. On był najmniej znany i napewno słabiej rozpisany. Ale jak to trafnie napisał Zgred Antiga "Taki miał biznes plan".
"Chodziło mi tylko o dookreślenie że w ‘normalnej’ grze wystawa na atakującego z za 3 metra jest równoprawna w ‘gubieniu bloku".
Nie jest równoprawna w gubieniu bloku. Dlaczego już wyjaśniam. Każdy atak za trzeciego metra z 1 strefy zmusza sypacza do stawiania piłki. Piłka ułamki sekund leci dłużej niż przy rozegraniem tzw quick (atak z szybkiej piłki). Czyli te ułamki sekund pozwalają przeciwnikowi dokładniej ustawić blok. Skrzydłowy ma więcej czasu na ustawienie linii bloku (odległość od antenki) a środkowy o te ułamki sekund ma więcej czasu na dojście do skrzydłowego (brak dziury w bloku). Postawienie piłki do ataku jak najbardziej ma zastosowanie do Kurka który nie ma tak dynamicznego nabiegu i wyjścia w górę jak Wlazły ale ma większy zasięg 207 cm i atakuje z wyższego pułapu. Wlazły przy wzroście 194 cm jest zdecydowanie szybszy i bardziej skoczny i jemu można wystawę przyspieszyć. Zwróć uwagę jak najczęściej nasze ciosy punktowały. Mariusz bardzo często wchodził (punktował) właśnie dziurą w bloku. Natomiast Bartek zdecydowanie punktował jadąc górą czyli nad blokiem. Po prostu różnica zasięgi i szybkości jest znaczna więc rozegranie też jest inne. Jak widzisz Konarski przy wzroście 198 cm nie ma takiej szybkości jak Wlazły i nie ma takiego zasięgu jak Kurek. Dla mnie osobiście Konarski na ciosie to nie jest idealna pozycja dla niego.
Uważam, że Kurka łatwiej zablokować za trzeciego metra niż kiedy jest w pierwszej linii.
Natomiast atak z 6 strefy tzw. pipe to już zupełnie inna akcja. Tu najważniejsze jest tempo zarówno wystawy jak i ataku. Oczywiście taką akcję można grac tylko z przyjęcia w punkt.
I tu masz trzy warianty rozegrania jak i współpracy środkowego z przyjmującym.
1. Krótka przy sobie gdzie blokujący rywal wyrywa blokiem do środkowego i kiedy opady następuje atak zawodnika wychodzącego z 6 strefy za pleców środkowego. Przy tej akcji blokujący na skrzydłach najczęściej pozostają w pozycjach wyjściowych (brak czasu na reakcję) czyli jest to blok rozrzucony.
2. Przesunięta krótka potocznie suw gdzie blokujący rywal przemieszcza się w bok za naszym środkowy pozostawiając na środku wolną przestrzeń do ataku zawodnika wychodzącego z 6 strefy.
3. Krótka z tyłu gdzie nasz środkowy idzie za plecy rozgrywającego a zawodnik z 6 strefy idzie do ataku na pipe. Środkowy w bloku głupiej i nie wie czy iść za naszym środkiem w lewo czy zostać na środku. Takie rozegranie dość często można zobaczyć w żeńskiej siatkówce.
No i na koniec
Atak z piłki sytuacyjnej gdzie rozgrywający po złym dograniu piłki nie ma innej możliwości jak postawienie piłki zawodnikowi będącemu w 6 strefie. Takie zagranie kończy się walką z potrójnym blokiem.
Jednak pragnę przypomnieć, że w siatkówce gra zaczyna się o przyjęcia.
A Gawin mi stale powtarza.Nie wierz zawsze swojej pamięci i swoim już starym oczom też nie. Masz internet to zanim napiszesz sprawdz. A ja znowu swoje :babol za babolem
Widzę że piłkarskie przyzwyczajenia że jak Anglia to musi być Wembley biorą górę
Anglicy swoje mecze grupowe grali na swoim stadionie do rugby czyli Twickenham Stadium.
Panie Zbyszku toczyliśmy różne "śmieszności" względem uroczej Kobiety z Krakowa. To Pan jest znawcą tenisa, ja go jedynie oglądam ( czasami ) jednak teraz kilka słów...
Rolą każdego sportowca jest - walka i ta właśnie walka przykuła moje oczy, od słabego startu do wspaniałego zwycięstwa w finale Masters.
Mnie -zwykłego oglądacza uderzyło właśnie nie poddanie się w walce, "zaciśnięta pięść" energii i wiary ( wreszcie) w siebie, w swoje olbrzymie umiejętności, które tak eksplodowały.
Oglądanie tylu wspaniałych wymian, długich, męczących i to jak w kocich ruchach potrafiła przemieszczać się z jednej strony kortu na drugą - by za chwilę zakończyć "to mordowanie" - technicznym zagraniem dającym punkty, zostawiając rywalkę w niedowierzaniu...
to przyjemność wielka.
A dodając jeszcze te zagrania z przysiadu ( prawie zerowego) - to
rewelacja
Ciesząc się Pana Radością
pozdrawiam
Masz w dużym stopniu rację. To u mnie kwestia prędkości i autosugestii. Bo Wembley od Twickenham nie odróżniam, jak na którymś z nich grają w rugby.Uznałem,że skoro Anglicy w grupie grali na Wembley, jeden z ćwierćfinałów odbył się na tym największym stadionie w Anglii to i finał wbrew tradycji odbędzie się na innej niż tradycyjna arena rugby.
A do tego transmisja od razu od rozpoczęcia meczu i żadnych przed meczem pogaduch i pierwszeństwo dla Legii, a dalsza część finału z odtworzenia i lapsus gotowy. Przepraszam. Dzięki za sprostowanie.
Mają swoją świątynie na 82 tys kibiców Twickenham.
Tam właśnie odbył się finał.
Polka nie była faworytką finału. Nie tylko z tego powodu,że dotychczas na osiem meczów z Kvitovą wygrała tylko dwa, ani też dlatego ,że nie lubi grać z zawodniczkami leworęcznymi. Przede wszystkim dlatego,że Czeszka jest bodaj najlepiej wyszkolona tenisistką i umie praktycznie wszystko.Kiedy jest w formie fizycznej i psychicznej to mocnych na nią nie ma. Niestety z uwagi na gabaryty jest podatna na kontuzje, a i psychikę ma kruchą.Aczkolwiek wczoraj w drugim secie meczu z Szarapową pokazała kawał bojowego charakteru.Ale też doznała dość poważnie wyglądającej kontuzji uda. Dotyczy to też Agnieszki która mocno podbudowała się wygraną z Muguruzą, z którą w tym roku przed Mastersem przegrała 4 razy.Też dlatego,że pokonać musiała i dotkliwy ból kontuzjowanego uda prawej nogi.
Zawodniczki na mecz miały zupełnie inne założenia taktyczne. Radwańska grała defensywnie, atakując tylko w zupełnie pewnych sytuacjach, natomiast Kvitova grała mocno ofensywnie starając się kończyć każdą piłkę jak najszybciej.W pierwszym secie i do stanu 2:0 w drugim Petra popełniała masę niewymuszonych błędów i Agnieszka kontrolowała grę. Od tego momentu do stanu 3:3w 3 secie Kvitova wyrażnie poprawiła szybkość i precyzję uderzeń. Miała mniej błędów, a za to więcej wygranych piłek. Jednak jak to u niej gra była falowa. Nie jest w stanie grać zbyt długo na nieosiagalnym dla innych tenisistek poziomie. Znowu częściej nie trafiała w kort co Polka skrzętnie wykorzystała i wygrała w trzecim secie kolejne trzy gemy i cały mecz.
Sukces Polki ma wymiar historyczny.
Dlatego o poziomie meczu nie będę pisał.Ale w jego kontekście kilka zdań o roli szczęścia w sukcesie sportowym napomknę. Radwańska tego fartu miała nie łut, ale całą beczkę.W grupie wygrała jedno spotkanie i awansowała, gdyż Szarapowa wygrała dla niej. W półfinale spotkała się z potwornie zmęczoną Muguruzą,a w finale z sposób widoczny z gorzej poruszająca się Czeszką.Nie jest oczywiście winą Agnieszki,że Muguruza grała oprócz singla też w Singapurze debla i że organizatorzy tak ustawili drabinki,że przed półfinałem nie miała dnia wolnego. również nie miała wpływu na kontuzjogenność Petry.
Jej wielką zasługą jest wielki hart ducha i niebywale mocna psychika.Pamiętam dobrze finał sprzed 39 lat Fibaka z Orantesem, ale i inne mecze Polaków w innych dyscyplinach sportowych, w tym w piłce nożnej. Naszą zmorą było osiąganie sukcesu cząstkowego, zadawalanie się drugim czy trzecim miejscem i wskazywanie dlaczego nie wygraliśmy. Zawsze coś stało na przeszkodzie, aby wygrać.Agnieszka tę niemożność przełamała.
Bo szczęście może pomóc, ale i szczęściu trzeba chcieć pomóc.
Niskie ukłony do samej ziemi dla Radwańskiej.
Załapałem się na dwa sety, pryszcz, ale Jońcę tego ..... ..... ..... niech on już meczów tenisa nie komentuje, dlaczego TVP musi, zawsze musi musi miec takich sprawozdawców. Szacunek dla Michała Lewandowskiego,że współkomentatora nie udusił!
Aga, jest już nie tylko ninja, ale i tenisowym Kill Billem! Uffffffffffffff!
W turnieju zanotowano jedną sensację, kiedy to w fazie grupowej Japonia Wygrała z RPA. Do niespodzianek tej części turnieju można zaliczyć fakt nie wyjścia z grupy Anglików, porażkę Samoa ze szkotami 36:33 oraz słabą postawę Rumunów i Włochów.
Wyniki ,meczów ćwierćfinałowych;RPA-Walia 23:19,Nowa Zelandia -Francja 62:13/ wielki rewanż "Kiwich"za równie bolesną porażkę z 1999 roku/,Argentyna-Irlandia 43:20/ niesamowite końcówki 1 i 2 połowy/ oraz Australia -Szkocja 35:34/ Szkoci chyba grali najładniej w turnieju,ale mało skutecznie/.
Półfinały :Nowa Zelandia-RPA 20:18 /wynik nie oddaje przewagi Nowozelandczyków/, Australia-Argentyna 29:11. Mecz o 3 miejsce :RPA - Argentyna 24:12.
I tu jest pytanie do każdego :jak to możliwe, aby mały kraj, bo 4 milionowy stał się triumfatorem tak ogromnej i popularnej imprezy?.
A w Polsce zatrudniliśmy trenera z RPA, który zaczyna kłaść podwaliny szkoleniowe najpierw w klubach,a jak sam mówi na efekty w postaci wzrostu poziomu gry reprezentacji będziemy musieli poczekać co najmniej 6-7 lat.
Czy na miarę udziału w PŚ?.
Klaszczam uszymi i rencami
A jutro -
Klaszczę uszami
A w cieniu sukcesu Radwańskiej Minister Sportu i Turystyki po kontroli PZT we wrześniu tego roku zażądał podania się do dymisji prezesa Związku i czterech członków Zarządu w związku z tym,że dwóch członków zarządu prowadząc działalność gospodarczą otrzymywało pieniądze ze związku za usługi na jego rzecz świadczone.A tego zabrania Ustawa oraz Statut Związku. Prezes nie kwestionuje ustaleń pokontrolnych,lecz prosi o inne kary niż odwołanie zarządu i nowe wybory.Bije się w piersi i usprawiedliwia,że żle zrozumiano przepisy , które jego zdaniem dopuszczały taką możliwość oraz oświadcza,że już takich przypadków nie ma.A w mediach głucho. Nie wiem czy udają czy rzeczywiście nie wiedzą?.W każdym razie jest to prawdziwa afera. A pamiętamy jak media rzuciły się na Sekretarza generalnego PZPN i ówczesnego Prezesa z wymyśloną przez delegata za Zjazd rzekomą aferą korupcyjną. Przypomnijmy,że Sekretarz Generalny Pan Kręcina i Prezes Lato wypowiedzieli Panu Kulikowskiemu umowę na świadczenie usług transportowych na rzecz PZPN po tym jak ten ostatni został delegatem uznając to za konflikt interesów. Pan Kulikowski nie chciał się z tym pogodzić, bo rzeczywiście w tabor sporo zainwestował i oferował wymienionym pracownikom zarządu PZPN łapówki. Nagranych rozmów użył jako szantażu wobec Panów Laty i Kręciny. A kiedy ci się nie ugięli spreparowane nagrania przekazał mediom. Ówczesny Prokurator Generalny nie wytrzymał nagonki medialnej i kazał wszcząć w sprawie postępowanie z urzędu, zamiast wezwać pana Kulikowskiego do zawiadomienia o rzekomym przestępstwie.Oczywiście postępowanie umorzono i Panom Lacie i Kręcinie nie postawiono żadnych zarzutów.Ale też Kulikowski wyszedł bez szwanku poza tym,że już nie działa w strukturach piłkarskich.Bowiem jak kto z oskarżenia prywatnego obwinia inną osobę o popełnienie przestępstwa wiedząc,że czynu niedozwolonego nie ma, albo,że wskazana osoba go na pewno nie popełniła sam popełnia przestępstwo i może trafić do więzienia. Nie dotyczy to sytuacji kiedy śledztwo prowadzone jest z urzędu.Do tej pory nikt nie przeprosił publicznie bezpodstawnie oskarżonych.
Właśnie mam przyjemność pooglądać
Sada Cruzeiro Volei - Zenit Kazań NA ŻYWO
To co Ci Ludzie grają, niejednokrotnie nie mieści się w Reprezentacjach...
Poziom gry jest tak ogromny, a to pucharowy mecz, no ale
Michayłow, Anderson, Leon,
Tak sobie patrzę na Leosia...
O cholera,
Zadowolenie olbrzymie będzie
On ma 22 lata- to ile jeszcze gry przed Nim
Ojojoj -patrzę dalej
"Jak już piszę to i słówko o tych „cudownych dzieciach”. Otóż mieliśmy ich i zaraz po tych legendarnych momentach, następcy herosów z Meksyku i Kanady utalentowani Wojtek Drzyzga, Maciej Jarosz, Ireneusz Kłos, wszak trzykrotni wicemistrzowie Europy, tyle tylko że teraz jeden z nich już jako senior i mentor po tegorocznej przegranej miedzy innymi własnego syna, wspominał o meczu za jego kadencji przegranym, który w jego własnym mniemaniu „przetrącił” tamte ‘pokolenie’ tak że okazywali się właśnie wicemistrzami, a nie mistrzami. Tata to wspomniał w trosce, żeby obecna porażka z Italią stawiająca pod kreską obecny rok, analogicznym ‘fatum’ się nie odb"
No co ja mogę napisać?
Wicemistrzami a nie Mistrzami!
"przetrącił tamte pokolenie"
Za te słowa- dziękuję
"Tata to wspomniał w trosce, żeby obecna porażka z Italią stawiająca pod kreską obecny rok, analogicznym ‘fatum’ się nie odbiła. "
Serdecznie Pozdrawiam
No jak Cię nie lubić? Forma taka nie istnieje...
Niedoczas
Zadbaj o wszystko, powodzenia Życzę, zrób swoje.
Z tą piłkarską refleksją - a na dodatek z Wallesem, Albic a eleste, Sektorem a i jeszcze z Leśnym - ja wymiękam
Za niepodważalnie - dziękuję
Wiem co podnosisz- wiem, ale!
Ten Kraj nic praktycznie nie miał, ale Człowieka - miał
Przypominasz Rosję, a ja delikatnie zapytam o Kubę?
Zasady gry wtedy były totalnie inne i o ile pamięć ( wybacz) mnie nie myli to kończyło się to na wysokości 32-30, inne przejścia, inne wszystko.
Iocosusie
Chodzi mi o to, że w Spale- Ludzi zebrał i zadając ból pracy - coś Im obiecał. A skoro okazało się to niepodważalne? To do Historii przeszliśmy.
Mówisz o wiszących piłkach, przecież w meczu na szczycie zawsze takie są w górze! Zawsze!
Istotą co pokazuje sens wygrywania jest to- jaką piłkę kończysz -a wtedy chyba Czernyszew - aut- koniec
Napisałem to celowo, ten Człowiek to rozpoczął, kiedyś dawno temu...Kontynuacja tego podejścia potrafiła dać Nam Mistrzostwo Świata, wcześniej Mistrzostwo Europy.
"Za to cześć i chwała, legenda, nasz siatkarski epos, poemat heroiczny, wszystko przynależne, ale … ale gdyby "
To jakim Kibicem Jesteś?
gdyby
Puchar Świata
Nieskromnie powiem tak...
Kto wygrał? ten turniej?
USA
A kto, ich do porządku pewnego przywołał?
Co do Tego który pojechał wygrać i wygrał, to niepodważalne, tylko trzeba pamiętać że rywal wówczas w tym meczu który przeszedł do legendy miał w czwartym secie meczowe piłki w górze. Sport, takie są prawidła sportu, że tego nie wykorzystał, ale i w tych prawidłach należy uwzględniać że istnieje nutka szczęścia i nie zawsze wszystko jest logiczne, nie mówiąc o tym że przewidywalne i racjonalne. Pojechał wygrać i wygrał i to jest niepodważalne, uważam ze to też było przy ‘kat-orce’ wtedy potrzebne i zdało egzamin (trenersko, szkoleniowo, mentalnie, ambicjonalnie jak go zwał tak zwał). Za to cześć i chwała, legenda, nasz siatkarski epos, poemat heroiczny, wszystko przynależne, ale … ale gdyby w czwartym secie kacapom wyszła jedna więcej siatkarska akcja, to o tym który chciał wygrać po powrocie z Montrealu wielu by powiedziało: „zadufany bufon, zgubiła ich fanfaronada” zamiast uwielbienia znalazłoby się w naszym pięknym, szlachetnym kraju, wielu wytykających takie ‘przywary’ i w tym przypadku. Deklarować zwycięstwo trzeba wierząc w realną wewnętrzną siłę i ją właśnie chcąc wydobyć, wyjątkowa sprawa, jako tylko powielane motywacyjne zaklęcie według mnie w 90 % przypadków to nie zadziała.
Jak już piszę to i słówko o tych „cudownych dzieciach”. Otóż mieliśmy ich i zaraz po tych legendarnych momentach, następcy herosów z Meksyku i Kanady utalentowani Wojtek Drzyzga, Maciej Jarosz, Ireneusz Kłos, wszak trzykrotni wicemistrzowie Europy, tyle tylko że teraz jeden z nich już jako senior i mentor po tegorocznej przegranej miedzy innymi własnego syna, wspominał o meczu za jego kadencji przegranym, który w jego własnym mniemaniu „przetrącił” tamte ‘pokolenie’ tak że okazywali się właśnie wicemistrzami, a nie mistrzami. Tata to wspomniał w trosce, żeby obecna porażka z Italią stawiająca pod kreską obecny rok, analogicznym ‘fatum’ się nie odbiła.
Cudownymi dzieciakami było też pokolenie Mazura z Świderskim, Zagumnym, Gruszką, Ignaczakiem ile czasu trzeba było czekać aż dojrzeją do dorosłych tytułów? Mhm, Mazur przecież najlepiej ich znający tego nie sprawił, na seniorskim poziomie nie wykorzystał potencjału, trzeba było czekać aż do ery Lozano.
Philippe Georges Antoine Blain – francuski siatkarz, trener, reprezentant Francji, występował na pozycji przyjmującego, w kadrze narodowej grał w latach 1980–1991, rozegrał ponad 340 meczów. W latach 2001–2012 był trenerem reprezentacji Francji.
To komu zaufać?
O "Wspaniałej" sytuacji mamy zdanie podobne, każda treść - niby naszej szkoleniowej myśli - zawsze na poziomie większym jakoś się nie udawała.
Wiemy, że był Jeden Człowiek
Tamta siatkówka inna była, całkowicie inna - ALE
Kiedy wracam - pamiętając, a wytarte już kasety VHS potrafią się przycinać, kiedy na to patrzę i patrzę, ( cholera) i patrzę...
Ten Człowiek powiedział - tak!
Jadę Wygrać... no i Wygrał
I tego mi Iocosusie bardzo brakuje
Bo rozumieć możemy wszystko, a wygrywa najlepszy!
Agnieszka okazała po US Open wielki spryt i wykorzystała szansę na zakwalifikowanie się do Finałowego turnieju kobiet.W Pekinie doszła do finału i kiedy większość tenisistek wyjechała na dobrze punktowany turniej do Linzu ona zagrała i wygrała słabo obsadzony turniej w Tencin co dało jej brakujące punkty do awansu.
Z "Maszą " Polka na 14 meczów wygrała dotychczas tylko dwa. Rosjanka gra bowiem szalenie dla niej niewygodny, bo siłowy tenis. Ale Isia dziś podjęła walkę. Szarapowa po swojemu bardzo mocny serwis, takiż return i szalenie precyzyjne i szybkie drive forhendowe po linii. Radwańska jej przeciwstawiła bardzo ryzykowne zagrania i uderzenia oparte o silnie rotacyjne bite piłki na obie strony kortu. Mecz zacięty i wyrównany o czym świadczy fakt,że trzy sety trwały 170 minut. W moim przekonaniu decydujące dla losów pierwszego seta było to,że przy stanie 3:3 Agnieszka miała trzy piłki gemowe, których nie wykorzystała,ale uspokojona Maria w kolejnym gemie w takiej sytuacji nie zagrała z taką samą wolą walki. Gem i potem set do 4 dla Polki. W drugim secie znowu przy stanie 3:3 holenderski trener powiedział Szarapowej tylko jedno zdanie :"nie czas na analizowanie , teraz jest czas na determinację" i set do 3 dla Rosjanki. W trzecim Polka prowadziła 1:0 , miała w drugim przy stanie 40:40 i swojej przewadze czystą piłkę , gdyż Maria była z boku na półkorcie,. Nasza zagrała stop woleja i nie trafiła. Znowu wyciągnęła ze stanu 4:2 na 5:4 i znów miała identyczną sytuację jak w drugim gemie i znowu zgrała woleja i znowu nie trafiła w kort. Set do 4 dla Szarapowej. Szkoda.
Sens pewnych słów, które można tu poczytać ( ogólnie) jest różny. Czytam, rzadko dopisuje swoje litery, bo na piłce nożnej się nie znam...
po za oglądem ogólnym i kiedy "nieraz" kończyny górne moje zaczynają przybierać formę - nazwijmy to "nie rozumną" staram się nie przenosić moich wybryków na oglądających lub ( cholera) - czytających mecz znajomych moich. Dlaczego o tym?
Są słowa i słowa!
Rozdanie słów w tych czasach jest - przepraszam "pójściem po boku"- wiem, że wiesz i o czym zapodaje...!
Jednak
Po Pierwsze Bardzo Dziękuje
Po Drugie postaram się nie zawieść
Po Trzecie zawsze postaram się odpowiedzieć
Philippe Blain- jeszcze moment, za chwilę
Mistrzostwa Swiata w Polsce- ktoś, kto jeszcze niedawno grał na naszych parkietach- prosi byłych kolegów o...
o...wspólny sens, o wspólną szansę, o możliwość - pewną.
Zaufanie wzajemne przynosi skutek ( ale gdyby nie blok Możdżonka i USA - Argentyna: inaczej) - nie wnikam...
W bólach rodzi się medal i to złoty. Kolega z ławki ( jakiś czas temu) odbiera nagrody Państwowe.
a Blain wyróżniony tak samo oddał przywileje młodszemu koledze.
Będąc trenerem co słusznie podnosisz - naprawdę wielkim, mającym ogromne doświadczenie. Może jest tak, że "te tuzy" już nie chcą- ale chcąc pomóc- po prostu - są ! I chyba tyle.
Ja tak to pojmuje i świetnie bo młody trener ma Takie wsparcie, które można sobie jedynie wymarzyć...zostawiając na boku -wyniki
Jednak tu- i teraz
fala przelewającej się krytyki uzasadniona jest- i dobrze!
Niech Każdemu się za "kołnierz naleje" - pewnie będzie to dobrym skutkiem i OBY.
Philippe Blain - potrzebny jest naszej kadrze, z tego co gdzieś tam w przelotach- moich... bardzo się skupia na środkowych. Ta praca przyniesie efekt pod każdym względem - dlatego takiej ręki odsuwać od serca nie można!
Pytanie o Dzieci sukcesu
Moje pytanie brzmi...
Kto- kogo -ma ratować?
Pytanie jest bardzo proste, jednak odpowiedz jest bardzo skomplikowana...
‘Kłótliwość’ w tej chwili zostawię, bo w tych naszych rozważaniach nad wyborami i filozofią siatkarską Antigi frapuje mnie jeszcze jeden aspekt? Nazywa się - Philippe Blain! To on jest francuskim szkoleniowym guru, który w zasadzie stworzył reprezentacyjną siatkę trójkolorowych, przy nim Stephan wieloletni podopieczny to nieopierzony żółtodziób. To trochę tak jakby w tej chwili naszą żeńską kadrę powierzyć Glince, a jej asystentem uczynić Niemczyka.
To ‘odwrócenie ról’ mnie frapuje. Rok temu przyniosło świetny skutek, Antiga znalazł porozumienie z kolegami z parkietu z doświadczonymi wygami, również odwagę, żeby podjąć radykalne, ryzykowne kroki przy personalnych wyborach, jaka była rola Blaina? Można założyć że w innych kwestiach bardzo istotna, ale być może i na te kluczowe miał równie duży wpływ. Mała ciekawostka z artykułu opisującego trenerskie relacje: „Przez lata trenerskiej kariery Philippe Blain dał się poznać jako wymagający i surowy szkoleniowiec. Nie wahał się skreślić z reprezentacji Francji Earvina Ngapetha, który uchodził za gwiazdę.” tego Ngapetha który obecnie jest na ustach siatkarskiej Europy!
http://eurosport.onet.pl/siatkowka/mistrzostwa-swiata-siatkarzy/gdy-philippe-blain-mowi-stephane-antiga-slucha-jaka-jest-rola-drugiego-trenera/zs1f9
Zgredzie jeśli wiesz i nie będzie to naruszeniem zasad uchyl na ile to możliwe rąbka tajemnicy jak w siatkarskim byłym i obecnie ‘praktykującym’ środowisku postrzegany jest Phillppe Blain?
ojojoj - nie jestem w stanie oceniania, ale znowu prośba - "rozegraj to"
jest bardzo słaba - ona - ta jednak- prośba zabija sens - Ludzi, którzy wystawiają, trenują odstawiając pewnie wiele, może więcej niż wiele...
Ja tam - idąc Senatorowym ogólnie ładnym rozdaniem -jakoś tam jestem-nie widząc niczego....nie znam się
Mnie można przywalić wszystko - OK- ta część..... mieni się, która zupełnie, zupełnie bez świadomości "rozegrania" - taktykę utrzymuje...
jaką zatem "wystawę" można zadać- ? Pytam o szczegół w tzw. istocie rozegrania!
Ok
Więc Kurek - ok - dobrze, tyle tylko, że na Niego
tu kończę , bo czy Iocosus zrozumie pewne litery, może zrozumie....
Ale to już Jego jest -a mnie bardzo daleko ....abym kłócić się chciał!
Dziękuję
za zaproszenie, zbieram się teraz do pewnej kwestii samochodowej.
Wracam przed Świętem.
Jeszcze raz Dziękuję
Zapraszam cię na siatkarski mecz Legia - Hajnówka. Gramy z liderem.
Sobota godz. 17:00. Warszawa Bielany ul. Samuela Lindego 20.
150 metrów od stacja metra Wawrzyszew
Mam nadzieje, że do zobaczenia.
"Przy nazwijmy to słabym dograniu - alternatywy były jedynie dwie - lewy, bądz prawy, a że Kurek na ogół zamykał ( czytaj kończył) to "jak trwoga - to do Boga"- drobna sprawa była wiedzą, że blok zwarty skakał- bo wiedział, że Kurek!"
Oczywiście w całych moich porównaniach i rozważaniach nie mam żadnych pretensji do Bartka. Grał bardzo dobrze. Znakomicie wykorzystywał swój zasięg nie ściągając (nie zaginał) piłki. Ze swojego głównego zadania wywiązywał się znakomicie. Nie ma takiego siatkarza który będzie miał 100% skuteczności.
Zgadzam się przyjęcie nie było za mocne stąd hulały głównie skrzydła. A szkoda. Dużo gry środkiem (oczywiście wszystko ma swój umiar) to klucz do sukcesu. Im bardziej zwiążemy środek bloku przeciwnika i przytrzymamy w centralnej części boiska (pod siatką) tym na skrzydłach łatwiej. Teoria teorią ale będąc na boisku dochodzi adrenalina, nerwy i nie wszystko układa się tak jakby powinno. Założenia, taktyka mogą być najlepsze. Jednak kiedy przeciwnik wykona swoją akcję perfekcyjnie to nie ma szans na blok czy obronę.
Ja do końca również nie rozumiałem tak długiego wchodzenia w mecz. A od czego jest rozgrzewka. Ja miałem wrażenie tak jakby chłopaki w pierwszych setach dogrzewali się. Brakowało tempa, skupienia. Dlaczego trenerzy nie reagowali na powtarzalną zaistniałą sytuacje? Nie wiem może zbyt długo rozciągali (poleżeli, pogadali sobie na parkiecie) się zamiast wcześniej zacząć odbijać. Transmisje telewizyjne rozgrzewek nie transmitują. Możemy tylko gdybać. Jednak problem był a brakował reakcji.
Drzyzga, Łomacz. Z całym szacunkiem do wcześniej wymienionych sypaczy ale do Gumy to jeszcze trochę i brakuje. Z moich informacji wynika, że Guma będzie chciał pojechać do Rio. Dlatego odpuścił sobie ten sezon reprezentacyjny. Swoje lata już ma i uważam że słusznie postąpił. On już nie musi się ogrywać. Jednak medalu olimpijskiego mu brakuje w kolekcji i to jest ten pozytywny bodziec który go nakręca do dalszego trenowania. Wybrał Politechnikę rodzinę miasto i tu spokojnie chce przygotować się do sezonu olimpijskiego.
Tak mi we łbie siedzi ten PŚ
Jak? można nie nacisnąć , że każdy set ważny jest bardzo
Jak? można dać przyzwolenie, na "spokojne rozegranie się meczem"
Ojojojjjjj
Generalnie są "fajne" sprawy kiedy wychodząc na parkiet- wiesz, że wygrasz...i OK
Pytanie?
Kim Jesteś gdy się bawisz?
Odpowiedz
Buraczanym medalistą....
takie tam
Właśnie dlatego nie jestem w stanie zrozumieć pewnych wyborów Antigi.
Opierając się na dopracowanych schematach, jasnym było, że to chce powielić?
OK. Wszyscy wiemy, że rozpisanie nasze w Świat poszło.
Osobiście bardziej chciałbym widzieć - nazwijmy to zaskoczenie, albo nawet "Zaskoczenie"...
Jednak z uporem maniakalnej wizji - dostałem przekaz "kurkomanii"
Ani ona potrzebna była dla wyników, ani dla samego Bartosza.
Przy nazwijmy to słabym dograniu - alternatywy były jedynie dwie - lewy, bądz prawy, a że Kurek na ogół zamykał ( czytaj kończył) to "jak trwoga - to do Boga"- drobna sprawa była wiedzą, że blok zwarty skakał- bo wiedział, że Kurek!
Największy mój minus - trenera...czy? poważnie to chciał wygrać jego atakami?
Gdzieś tam w siatkówce liczy się - "odwrócenie" proporcji i tylko ładnie ułożone dłonie rozgrywającego, dodając mądrość mogą coś tam wymodzić, ale na "ratunku" jeżeli ważne, najważniejsze piłki idą tam- gdzie blok już czeka -to zmiłuj się nie ma...czapa - bo
Jak to się mówi- "w ciemno" idą
Tyle
Sektorze
Na wysokości Takich gier nie ma miejsca na "kabaret" co kto wykonuje...
To nazywa się - selekcja
Jeszcze raz "do usranej śmierci" - tylko krzyczę tak pokazowo, proszę do siebie nie brać!
Pokaż mi -
Jeden zespól-
Który grał-
Jednym atakującym
ŚMIAŁO
ps: jak Ci czasu nie starczy to na piwo zapraszam
Wiesz dokładnie, że każdy trener ma swoją wizję (filozofię) drużyny i system gry. Dla mnie jedynym logicznym wytłumaczeniem takich powołań, a nie innych było stosowanie się do system gry. Być może Wrona, Jarosz czy Bartman nie do końca (słabiej) wykonywali zalecenia sztabu szkoleniowego w czasie meczów. Np. w/w panowie w obronie z pozycji wyjściowej nie przemieszczali się wyznaczone miejsce (pozycje końcowe) tylko w obronie stali gdzie indziej. Inna sytuacja pada sygnał do Wrony z ławki "idź w ciemno na lewo" a Wrona zawiesił się na środku. Czyli chodzi mi o brak wykonywania poleceń. To Antigę denerwowało więc takie wybory personalne a nie inne. Oczywiście to tylko moja hipoteza która nie musi mieć potwierdzenia. Jak było to wie tylko trener a my możemy się domyślać.
Jeśli chodzi o gubienie bloku atakiem za 3 metra.
Napisałem "że nie jest" mając na myśli obecnych atakujących czyli Kurek i Konarski.
Ogólnie trzeba grać za trzeciego w każdym ustawieniu by utrudnić przeciwnikowi grę. Zapewne Kurek kilkanaście razy kończył atak za trzeciego ale taką akcję zagrać w samej końcówce to duże ryzyko. Dla Wlazłego w formie z MŚ nie było większego problemu czy atakował z pierwszej czy drugiej linii. Miał wysoki procent skuteczności. Uważam, że Jarosz jest skuteczniejszy z drugiej linii niż Konarski (gdzie uderza tylko skos). Ja nie mam dostępu do statystyk kadry. Ale jestem przekonany, że Kurek procentowo miał dużo mniejszą skuteczność ataku z pierwszej strefy niż w pozostałych ustawieniach.
Oczywiście mogę się mylić więc Zgredzie z niecierpliwością czekam na twój punkt widzenia tego zagadnienia.
W teoretycznym przywołaniu Twoje słowa:
"Chodziło mi tylko o dookreślenie że w ‘normalnej’ grze wystawa na atakującego z za 3 metra jest równoprawna w ‘gubieniu bloku".
Nie jest równoprawna w gubieniu bloku. Dlaczego już wyjaśniam."
Pierwsza część Iocosusa - poprawna
Druga część Twoja - ( z mojego punktu widzenia) - nie
Z wyjaśnieniami troszku pózniej
Z Szalpukiem -to jak dla mnie jedynie ukłon w stronę "jedynki"
Kolejny kamyczek do ogródka - bynajmniej z mojej strony...Po co zabierać chłopaka z młodszej reprezentacji? Drugi kamyczek to Kłos.
Dlaczego po 6- miesięcznej kontuzji ma się wizję dobrej gry? Tegoż środkowego? Po co?
Moje myślenie -
Dwa miejsca w zamian w/w...pierwsze Jarosz, drugie ( może ) Bartman, dlaczego:
Bo z założeniem jednego nominalnego atakującego Kurka przy Jaroszu i ( lub) Bartmanie mamy dodatkowe możliwości luzowania zmęczonego Kurka, a i jeszcze co podnosisz bardzo mądrze, rozpisanie przez przeciwników mogło być "niedokładne". Bartman gra przyjmującego, co w momentach zmian mogło ( ewentualnie) być jakąś alternatywą.
Trzeci kamyczek - zaczynaliśmy PŚ z Łomaczem na rozegraniu, zatem w moim skromnym myśleniu, ale i nie tylko moim ( wiedza nabyta)
Rozumiem "podkręcenie" stawu skokowego, ale kontuzja była nie grozna, dalej mógł grać i grał...to dlaczego prawie półtora turnieju "rzucał" Drzyzga?
Zmiana priorytetów? Strzał "w czółko" niepokornym? Generalicja?
A jeśli dodam do tego jeden z pierwszych wywiadów po ME w których zapodał - mniej więcej coś takiego: -liczyłem ( ? ) na lepsze wystawy do skrzydeł...
To albo ja nic nie "kumam" ( trochę zdrowia na parkietach zostawiłem) albo pewnym Panom do końca po drodze nie jest...
tu ponowne wołanie o "Gumę" być może ma właśnie sens ukryty.
Takie tam moje ...
A i ponownie jak podnosisz słusznie - wszystko rozpoczyna się od przyjęcia, dodam dobrego, wtedy stosując każdą taktykę "cwana gapa" rozrzucający może ( w przenośni ) - wszystko.
Jeszcze o Konarskim, słów kilka.
Na turnieju w Baku, "obijając" bąki przy młodych siatkarzach ( Śliwka, Szalpuk ) niczym tam nie błysną mówiąc bardzo delikatnie.
Też moje...
"Za ciepłe kluchy- jedzie się do Cioci Frani"
to już nie moje...
"Konarski obecnie stał się bardziej znany dla rywali, jego kierunki ataków przewidywane, jednym słowem było mu trudniej"
Dziwię się takiej wypowiedzi Antigi. W obecnej erze analiz i statystyk to każdy zawodnik jest prześwietlony na wylot, a już na poziomie reprezentacyjnym nic nie da się ukryć. Mówienie, że stał się bardziej znany dla rywali jest lekko śmieszne. Skoro nasz trener idzie takim rozumowaniem to dla czego tak mało grał Szalpukiem. On był najmniej znany i napewno słabiej rozpisany. Ale jak to trafnie napisał Zgred Antiga "Taki miał biznes plan".
"Chodziło mi tylko o dookreślenie że w ‘normalnej’ grze wystawa na atakującego z za 3 metra jest równoprawna w ‘gubieniu bloku".
Nie jest równoprawna w gubieniu bloku. Dlaczego już wyjaśniam. Każdy atak za trzeciego metra z 1 strefy zmusza sypacza do stawiania piłki. Piłka ułamki sekund leci dłużej niż przy rozegraniem tzw quick (atak z szybkiej piłki). Czyli te ułamki sekund pozwalają przeciwnikowi dokładniej ustawić blok. Skrzydłowy ma więcej czasu na ustawienie linii bloku (odległość od antenki) a środkowy o te ułamki sekund ma więcej czasu na dojście do skrzydłowego (brak dziury w bloku). Postawienie piłki do ataku jak najbardziej ma zastosowanie do Kurka który nie ma tak dynamicznego nabiegu i wyjścia w górę jak Wlazły ale ma większy zasięg 207 cm i atakuje z wyższego pułapu. Wlazły przy wzroście 194 cm jest zdecydowanie szybszy i bardziej skoczny i jemu można wystawę przyspieszyć. Zwróć uwagę jak najczęściej nasze ciosy punktowały. Mariusz bardzo często wchodził (punktował) właśnie dziurą w bloku. Natomiast Bartek zdecydowanie punktował jadąc górą czyli nad blokiem. Po prostu różnica zasięgi i szybkości jest znaczna więc rozegranie też jest inne. Jak widzisz Konarski przy wzroście 198 cm nie ma takiej szybkości jak Wlazły i nie ma takiego zasięgu jak Kurek. Dla mnie osobiście Konarski na ciosie to nie jest idealna pozycja dla niego.
Uważam, że Kurka łatwiej zablokować za trzeciego metra niż kiedy jest w pierwszej linii.
Natomiast atak z 6 strefy tzw. pipe to już zupełnie inna akcja. Tu najważniejsze jest tempo zarówno wystawy jak i ataku. Oczywiście taką akcję można grac tylko z przyjęcia w punkt.
I tu masz trzy warianty rozegrania jak i współpracy środkowego z przyjmującym.
1. Krótka przy sobie gdzie blokujący rywal wyrywa blokiem do środkowego i kiedy opady następuje atak zawodnika wychodzącego z 6 strefy za pleców środkowego. Przy tej akcji blokujący na skrzydłach najczęściej pozostają w pozycjach wyjściowych (brak czasu na reakcję) czyli jest to blok rozrzucony.
2. Przesunięta krótka potocznie suw gdzie blokujący rywal przemieszcza się w bok za naszym środkowy pozostawiając na środku wolną przestrzeń do ataku zawodnika wychodzącego z 6 strefy.
3. Krótka z tyłu gdzie nasz środkowy idzie za plecy rozgrywającego a zawodnik z 6 strefy idzie do ataku na pipe. Środkowy w bloku głupiej i nie wie czy iść za naszym środkiem w lewo czy zostać na środku. Takie rozegranie dość często można zobaczyć w żeńskiej siatkówce.
No i na koniec
Atak z piłki sytuacyjnej gdzie rozgrywający po złym dograniu piłki nie ma innej możliwości jak postawienie piłki zawodnikowi będącemu w 6 strefie. Takie zagranie kończy się walką z potrójnym blokiem.
Jednak pragnę przypomnieć, że w siatkówce gra zaczyna się o przyjęcia.