Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
829niedziela, 12, lipiec 2015 20:34
Zbyszek
Szwajcar Roger Federer przegrał finał Wimbledonu z Serbem Novakiem Djokoviczem po czterech setach.Mecz koneserów nie zadowolił.Roger nie zdobył samodzielnego przewodnictwa w ilości wygranych Wimbledonów /dotychczas 7 razy/ ,zaś Novak wygrał po raz trzeci.Na początku meczu Federer grał bardzo dobrze, mocne rotacyjne podania i crossy z forhendu. Prowadził 4:2.Póżniej Serb doszedł do głosu.Trwała uporczywa walka w takim trochę komputerowym stylu.Obaj byli skoncentrowani i starali się tak grać, aby każdą piłkę kończyć.Do finału mieli po około 20 niewymuszonych błędów. W finale te osiągi podwoili. Zwłaszcza Szwajcar zaskoczył negatywnie,że nie wchodził w wymiany i nie szukał prawie wcale nietypowych rozwiązań.W zeszłym roku poziom też nie był za wysoki, ale przynajmniej był to mecz dramatyczny, taki na wyniszczenie.Obaj z kortu schodzili wycieńczeni. W tym roku tempo było średnie i obaj wydawali się zadowoleni z tego co osiągnęli i grali tak jak by im zależało, aby mecz się odbył.Często tak jest z pięściarzami czy piłkarzami.Nazwy i nazwiska niby mają gwarantować najwyższy poziom gry, ale prawdziwej walki nie ma. Ot takie sportowe szachy.
828sobota, 11, lipiec 2015 16:45
Zbyszek
Finał Wimbledonu kobiet zakończył się zgodnie z oczekiwaniami.Serena Williams wygrała z Gabrine Murguruzą w dwóch setach do 4.Mecz bez historii. Serena zwyciężczynią turnieju Wielkiego Szlema po raz 21.Trochę emocji było w drugim secie w którym Amerykanka prowadziła 5:1 i stanęła, nic jej nie wchodziło i przegrała 3 gemy, ale co klasa to klasa.Jak znowu zaczęła normalnie grać to Hiszpanka była bez szans.Jej dominacja jest za duża i w sumie dla tenisa kobiecego niekorzystna.Jedyny mecz w tym turnieju jaki budził przez półtora seta emocje to ten z Azarenką. Reszta to zabawa kotka z myszkami.Poziom średni,a emocji niewiele.W tej chwili żadna z kobiet nie jest w stanie zmusić Sereny do poważnego wysiłku.Czekam na jutro.Co chłopy to chłopy.
827piątek, 10, lipiec 2015 19:30
Zbyszek
W Polsacie Sport tenis wygrywa z piłką nożną.Miało być studio przed meczem o Superpuchar a jest półfinał Wimbledonu Murray - Federer.Powiem,że fragmentami mecz rzadkiej urody.Są też i błędy czasami dość proste.Murray gra zasadniczo na słabszy bekhend Rogera, ale ten ma jeszcze na tyle siły,że jest w stanie przejść na forhend.W drugim secie przy stanie 5:4 dla Szwajcara i 40:0 dla niego Szkot pokazał mało spotykaną waleczność, doprowadził do 40:40 i potem z piętnaście minut grali na przewagi i Roger miał 5 setboli i przegrał gema, ale potem wygrał dwa i w setach doprowadził do 2:0.Nie mogę rozgryżć Federera .W zeszłym roku niczego wielkiego nie ugrał, walczył ,ale przegrywał ważne mecze.Wszyscy nie tylko ja mówili :już się zestarzał, już bekhendu nie poprawi, już i serwis nie taki mocny, już i szybkość i kondycja nie ta, samo genialne myślenie i technika to za mało. Patrzę i oczom nie wierzę.Żeby nie te wyostrzone rysy twarzy i już lekkie zmarszczki koło ust to po sposobie poruszania się, ułożenia rakiety mógłbym rzec : toż to ten sam wielki i genialny Roger jak sprzed dwunastu czy trzema laty.Znów widzę ten bajeczny tenis, ten profesjonalizm, tę niedostępną dla innych technikę i to przewidywanie co zrobi rywal.Porusza się ponownie oszczędnie,ale precyzyjnie i dochodzi do każdej piłki tak, aby ją zagrać tak jak chce.Wygrywa i trzeciego seta. Jest po raz 26 w finale turnieju Wielkiego Szlema. Przeszedł do historii. Będzie wielki finał i wieki rewanż za ubiegły rok: Federer kontra Djokovicz.Męski tenis zdobywa nowe szczyty fantastyczności. Po wielu meczach tych najlepszych odczuwam wielki żal ,że to się tak szybko skończyło. I napełniam pustkę czekaniem na następne z nimi spotkanie.Do zobaczenia chłopaki.
826czwartek, 09, lipiec 2015 21:31
Zbyszek
W Tour de France dzieje się niewiele.Niestety jak na razie te największe "atrakcje" to kraksy i to poważne.Na trzecim etapie wycofał się lider Cancellara, któremu pękły dwa kręgi i na dzisiejszym etapie też lider Tony Martin, który złamał obojczyk.Jutro jako lider wystartuje Chris Froome.Od kraksy na 3 etapie kolarze jadą jak nie w Tour de France tylko w innym wyścigu, a więc z przeciętną na płaskim niewiele ponad 40 km/godz.,Taka prędkość jest mało selekcyjna. Wykorzystując zamieszanie po kraksie, w której leżał też Nibali etap wygrał kolega Kwiatkowskiego z grupy Czech Stybar.Zawodzi właśnie Kwiatkowski i Cavendish. Michał miał być liderem na płaskich odcinkach i po pagórkach, zaś Anglik wygrywać etapy tak jak to wielokrotnie czynił.A faworyci jadą ostrożmnie i poza Nibalim tracą do siebie niewiele.Najwyżej w klasyfikacji jest wspomniany Anglik Froome, potem Contador, Quintana i ze stratą do lidera około 2 minut Nibali.A wyścig będzie się toczył do przedostatniego etapu, który będzie najtrudniejszy w wyścigu. Alpy i dwa piekielnie trudne podjazdy, długie i strome w tym ostatni na metę.O tym kto może wygrać generalkę trudno dziś prorokować. Ten, który zachowa najwięcej sił i jego woziwody wykażą odpowiednie poświęcenie.
825czwartek, 09, lipiec 2015 20:18
Zbyszek
Nie ukrywam,że liczyłem na wygraną Agnieszki.Nawet sobie przygotowałem efektowne wejście nawiązujące do poprzedniego tekstu. "Radwańska nie radzi sobie z niezwykle silnie bijącymi ...., ale Murguruza nimi nie jest".Okazało się,że jednak w tym meczu była.A Polka nie w tej formie fizycznej i psychicznej w jakiej powinna być.Wiem,że Isia nie przepada za grą na mączce, ale w kilku meczach nie powinna tak odpuszczać.Ta walka o każdy punkt hartuje. I tego hartu odrobinę zabrakło.Też przed meczem dała znać,że osiągnęła bardzo dużo i czuje się spełniona półfinałem.Naprawdę Murguruza może będzie wielką tenisistką,ale na razie to tylko zapowiedz. Taka jak niedawno np. Bouchard.Jest na fali, idzie jej i popłynęła na naszej tenisistce. Pytacie : dlaczego nie stawiałem na Agnieszkę. Bo jestem przesądny, bardziej niż Nawałka i boję się zapeszyć. Odreagowałem po emocjach i to co czuję, to niedosyt.
824czwartek, 09, lipiec 2015 18:36
Wspaniały mecz i niezwykły pokaz charakteru w wykonaniu Agnieszki Radwańskiej !
Którą z tenisistek po bezapelacyjnym przegraniu pierwszego seta 6:2 i 3:1 w drugim stać by było na wygranie 6 gemów z rzędu ?
Skazana na pożarcie przez "kobiece cyborgi" udowadnia, że można. Choć jej najmocniejszy pierwszy serwis jest znacznie słabszy od drugiego rywalek stawia im czoła i od lat znajduje się w ścisłej światowej czołówce.
Osobiście uważam, że gdyby w kobiecym tenisie istniały, wzorem np boksu kategorie wagowe, to Krakowianka nie miałaby sobie równych na świecie..
823czwartek, 09, lipiec 2015 17:35
Zgred Maruda
Ja się przyłączam do Iocosusa, były emocje i moim skromnym zdaniem
nawet była szansa w drugim secie pójść za tzw. ciosem, ale
Z 3-2 zamiast na 3-3 zrobiło się niestety 4-2...
Ja się nie znam, lecz jeżeli 75% pierwszych serwisów ląduje w siatce lub aucie, to drugie podanie jest wyciągnięciem ręki do rywalki.
Hiszpanka w tym samym aspekcie psuła jedynie 25% piłek.
Agnieszka Radwańska mając delikatną budowę, mniejszą siłę fizyczną- nigdy nie wygra z kobiecymi "cyborgami"...
Kilkanaście wymian było wspaniałością tenisa, pięknem tej konkurencji - za to wielkie brawa.
822czwartek, 09, lipiec 2015 17:14
iocosus
Nie wierzę, że ją zadowolił, tego na korcie moim zdaniem nie było widać.
Były emocje, były różne fazy w meczu, kluczowe momenty. Przegrała mimo to gratulacje dla panny Agnieszki. Nie odpuściła, walczyła, uległa ‘po sportowemu’. Nie odczuwam zawodu.
Jeśli chodzi o dyspozycję dnia to Hiszpanka przystapiła do meczu w optymalnym nastawieniu i formie, gdyby tak grała w finale to i Serenie napędziłaby strachu. Kobieta jednak zmienną jest i to też w trakcie spotkania zostało udowodnione. Po trzech czy czterech gemach drugiego seta Garbine ‘stanęła’ głowa się zagotowała, niestety w drugim gemie trzeciego seta już ostygła, Muguruza uspokoiła się na tyle żeby powrócić do gry nie bezbłędnej ale dominującej i temu Agnieszka już nie podołała, choć za podjętą walkę należy się uznanie.
Ze strony Polki to nie była optymalna dyspozycja, do tej z meczu z Azarenką w AO nieco zabrakło, w trzecim secie wyłoniła się szansa ale żeby ją wykorzystać potrzebne było właśnie absolutne optimum. Za otrzymane emocje jednak ode mnie duże podziękowania.
821czwartek, 09, lipiec 2015 16:24
Senator
I koniec. Tak myślałem , półfinał w pełni ją zadawalal jak to prawie zawsze.
820czwartek, 09, lipiec 2015 09:48
iocosus
U buków lekka przewaga Muguruzy i to chyba jest obraz postrzegania przez tenisowy światek, ale to nie jest problem dla Radwańskiej, wręcz według mnie nawet dobrze się składa.
Pełna zgoda ze Zbyszkiem że zadecyduje tzw. dyspozycja dnia. Ewentualna „szybka przegrana” może nastąpić gdy Agnieszka w trakcie meczu ‘odpuści’, zniechęci się, przestanie wierzyć w pokonanie rywalki, co jej się już w tym roku niestety zdarzało. Niby w ulubionym Wimbledonie wydaje się mentalnie optymalnie nastawiona, skoncentrowana i zdeterminowana, tylko że … z kobietami to nigdy nie wie się, czy dobrze jest, czy …
Ostatnie przypadki Agnieszki Radwańskiej to materiał na scenariusz filmowy, bardzo bym chciał żeby zakończony został happy endem.
819środa, 08, lipiec 2015 19:57
Zbyszek
Na szczęście już modem wymieniony i internet dostępny.
Agnieszka świetnie rozwiązała taktycznie mecz z Keys.Dawała jej się wystrzelać w pierwszych częściach setów, aby pod ich koniec walczyć na całego o każdą piłkę i każdy punkt. Przed z meczem z Murguruzą zaprezentowała poprawę regularności. To Amerykanka w 3 secie bała się wchodzić z nią w wymiany.
W półfinale powinno być podobnie. Muguruza jest jedną z tych młodych tenisistek z różnych krajów, które podążają drogą sióstr Williams i Szarapowej.Mają do tego one ten bezczelny przywilej młodości,że niczego się nie boją, a do tego, a może przede wszystkim są fizycznymi atletkami. Mają dużą siłę zagrań, zwłaszcza tak ważnego na trawie serwisu oraz dysponują bardzo dobrą kondycją.Murguruza demonstruje też znakomitą regularność na co zwrócił uwagę Iocosus.. Dotychczas znana była bardziej jako deblistka, niż singlistka. Była w singlu dwa razy w finale słabo obsadzonego turnieju w Hobard/ raz wygrała w 2014 roku/. Również Iocosus podkreśla, że bardzo silna fizycznie rywalka do tego trafiająca przy każdym swoim zagraniu w kort jest dla Isi bardzo niewygodna. To jest i prawda i nieprawda.Rzeczywiście Radwańska zwłaszcza na kortach ziemnych przegrywała czasami stając bezradna na korcie z takimi tenisistkami.Nie bez powodu jej zmorami były Serena, Masza i Azarenka. Ale też jak Agnieszka jest w formie to lubi i umie z takimi grać. Bowiem jej tenis, jak byśmy po piłkarsku powiedzieli oparty jest o kontratak.Polka jak mało która tenisistka, ma tę zdolność do zadawania kończącego uderzenia każdej piłki granej przez rywalkę w jej ataku. Niestety tak jak w piłce jak zostanie zepchnięta do zbyt głębokiej obrony to jej kontra nie ma odpowiedniej mocy.Dotychczas jej siłą był return, im silniej bity był serwis tym odbicie piłki przez Radwańską było mocniejsze/ zgodnie z prawami fizyki/. Więc doświadczone przeciwniczki bardziej starały się trafiać w kort pierwszym serwisem niż próbować ją nim demolować, bo to przynosiło odwrotny skutek.Dopiero w dalszej fazie wzmacniały siłę uderzeń granych w końcowe rejony kortu.I kolejny element to odporność psychiczna. W wielu tegorocznych meczach ta ją zawodziła.W dotychczasowych meczach w Wimbledonie miała sporo szczęścia gdyż trafiała na rywalki jak to się mówi, które jej leżały. Teraz zanosi się na to,że Hiszpanka nie będzie kręciła głową z niemocy po fantastycznych zagraniach Isi i traciła punkty nim dojdzie do równowagi.Murguruza wydaję się nie zwracać uwagi na to co gra jej przeciwniczka tylko stale gra swoje. Jeżeli Agnieszce uda się ją ganiać po korcie i zmuszać do zagrań na odczepnego to ma szanse. Dodatkowym jej atutem jest doświadczenie i ogranie turniejowe z wieloma wyśmienitymi rywalkami. Faworyta nie widzę. Zadecyduje dyspozycja dnia , odpowiednia zmiana taktyki w czasie meczu i nastawienie psychiczne. Niestety jak zobaczycie Agnieszkę grającą spowalniające tempo loby to zobaczycie też szybką jej przegraną.Oby więc o lobach zapomniała.
818środa, 08, lipiec 2015 13:21
iocosus
Ciebie to ja już dobrze znam Ty senatorski gagatku, żeby nie było … obu lubić nie zaprzestałem!
Szykujcie się na jutrzejszy bój Radwańskiej z Muguruzą! Keys udowodniła że to nie żadne „drzwi otwarte” w tym Wimbledonie, ale wspinaczka po stromej ścianie, gdzie jeden nierozważny ruch, chwila słabości w jednym gemie może ważyć o końcowym sukcesie. Dla mnie żeby wygrać z Hiszpanką Agnieszka będzie musiała się wspiąć na swój najwyższy życiowy poziom, zagrać na miarę tego co pokazywała w wygranym boju z Azarenką w Australian Open.
Już dziś mnie kręcą jutrzejsze tenisowe emocje, wbrew rankingowi to Muguruza jest faworytką. Oby się udał rewanż za dwie tegoroczne porażki:
https://www.youtube.com/watch?v=n1AcsyXx75I
817środa, 08, lipiec 2015 12:10
Senator
@Iocosus
no kurde nie złość się, uśmiałem się jak przeczytałem to zdanie Zgreda ale przecież bez sadysfakcji. Sam Zgred przecież obszernie swoje stanowisko przedstawił czyli w stosunku do niego też nie powinieneś być za ostry
816środa, 08, lipiec 2015 10:18
iocosus
No teraz to ja nie wiem czy jako niezbyt rozgarniętemu pietnastolatkowi z tak poważnymi facetami jak Zgred i Senator wypada mi prowadzić dyskusję. Mnie głupiemu coś wkładają do głowy, Wy kierujecie się własnym rozumem, możemy z takim przekonaniem pozostać, więcej gotów jestem Was w nim utwierdzać!
Słuchajcie doświadczeni, dorośli, bawi Was taki styl pitolenia!? No jak Was obu lubię?
***
Zgred, jako siatkarski kibic amator, chciałem poznać punkt widzenia byłego siatkarza profesjonalisty, odpowiedzi otrzymałem, wyczerpujące, fajne, o to mi chodziło, ba z mojego amatorskiego punktu widzenia niezbyt wiele miałem do dodania, to znaczy gdybyś się nie poprawił, to o te „kciuki” Gumy bym się dopytał, ale kwestię dookreśliłeś i wszystko teraz rozumiem i załapałem, a przynajmniej tak mi się zdaje, no i stary, w charakterystyce gry Gumy którą zrobiłeś cóż ja więcej mogę mieć do dodania!?
Lubię takie ‘smaki’ wyciągane niuanse, dlatego Zgredzie ciebie zagadnąłem. Jako profesjonalny siatkarz możesz nam amatorom coś posprzedawać, z własnej praktyki, z tej perspektywy, to jest najciekawsze, oczywiście o ile będziesz chciał i uznasz że ci amatorzy na to zasługują, bo możesz też przecież jak zaznaczyłeś dojść do odwrotnego wniosku i odpowiedzi nie udzielać. Twój wybór, twoja wolna wola, do niczego nie jesteś zmuszany.
***
Jako komentatora Swędrowskiego ‘kupuję’, osobiscie lubiłem komentarz Laskowskiego, ten jako były sędzia siatkarski, też praktyk tylko że ‘ze stołka’ sprawiał na mnie wrażenie, że wie co mówi, przynajmniej w analizie sędziowskich decyzji, a emocjami w komentarzu dzielił się przynajmniej dla mnie zgodnie z moimi potrzebami. Kiedy trzeba im ulegał i samemu nakręcał, kiedy indziej gdy była taka potrzeba, to je tonował.
***
Odnośnie „Leosia” widzisz Zgredzie jesteśmy zgodni, spodobało mi się że przyznałeś otwarcie - nie wiem - to podobnie jak ja, a wielu też ‘nie wie’ ale cos tam klepią, żeby klepać i z takiej paplaniny niewiele wychodzi. Przychylam się do opinii Stanowskiego:
„istnieje też droga na skróty – nadanie obywatelstwa przez prezydenta, z czego w sposób obrzydliwy korzysta się w sporcie. Zamiast kupować pojedyncze mecze, kupuje się sportowców, aby oni te mecze wygrali. To takie niby, no wiecie, uczciwe. To znaczy wiadomo, że nieuczciwe (dopiero co Polacy oburzali się na kadrę Kataru w piłce ręcznej), ale można udawać i my czasami lubimy poudawać.
Ja nie mam żadnego problemu z tym, żeby siatkarz Leon przeszedł normalną drogę, potrzebną do uzyskania obywatelstwa, dokładnie taką, jaką przechodzi stolarz z Ukrainy, muzyk z Jamajki albo rolnik z Białorusi. Prawo musi być równe dla wszystkich i mam centralnie w dupie to, że jakiś koleś nieźle podbija piłkę rękoma. Nie czyni go to w żaden sposób osobą bardziej wartościową od studenta z Kijowa, który nie podbija piłki do siatkówki, tylko w wolnych chwilach żongluje talerzami.
Są więc procedury, przez które pan Leon musi przejść. …”
Jak procedury przejdzie, obywatelstwo otrzyma, o powołaniach do kadry niech decyduje forma, dyspozycja i koncepcja, pomysł na grę zespołu trenera-selekcjonera.
***
Zgred ten „szowinizm” poruszyłem bo kibice siatkówki są przeciwstawiani kibicom piłkarskim, jedni mają być ci dobrzy, najlepsi, a ci drudzy odwrotnie, najgorsi. Otóż moim zdaniem kibicowskim rytuałom, czerpanym z emocji sportowych i jedni i drudzy ulegają podobnie, przynajmniej na stadionie podczas samego dopingu. Różnice i to zasadnicze są, ale gdzie indziej.
„Negatywny doping” jest na stadionach piłkarskich normą, ale i w halach siatkarskich obowiązuje. Nie czyni to bynajmniej z hal siatkarskich „siedlisk zła”, tak jak i trybun piłkarskich w ten sposób nie należy postrzegać. Zarzut „szowinistycznie nastawionej teherańskiej hali” usłyszłem gdzieś bodajże w polsacie, nie został skontrowany, a biorąc poprawkę na ‘kulturowe różnice’ rytuał kibicowski jest analogiczny jak w Polsce.
Dla mnie kwestie ‘szowinistycznych’ zachowań są istotne, ale dlatego zależy mi żeby to zagadnienie różnicować i nie rozciagać szeroko nie uwzgledniając ,specyfiki kibicowskiego rytuału’. Bez tego posługując się pewnymi znaczeniami będzie się trafiało kulą w płot.
„Zgredzie na pytanie: „co sadzisz o ‘negatywnym’ dopingu w siatkówce?” – odpowiedziałeś: „Osobiście mnie to się bardziej podoba, niż "ułożone trybuny" Państw dalekiego wschodu.(…) Buczenie - Stało się elementem niejako gry, ludzie kupili bilety, chcą się bawić i wyładować emocje - co w tym złego? A kiedy "buczą" i koleś zagrywkę zepsuje- to , która drużyna zdobywa punkt?...Idąc dalej tym rozumieniem- buczenie sens swój miało. Jaki tu szowinizm?”
Ok. W porządku, tym bardziej, że Twoją opinię zda się popiera trener amerykańskiej kadry, który na szczęście ‘szowinizmu’ w polskich kibicach siatkarskich nie dostrzega, a jego zdanie tym bardziej waży, że jest ‘zewnetrzną’ a nie naszą egocentryczną opinią:
„John Speraw: - Bardzo lubię polskich kibiców, nawet jak są przeciwko nam. Bo mam poczucie, że oni i tak nas lubią i szanują, oni po prostu kochają siatkówkę. To jest zawsze ogromna przyjemność grać w takich okolicznościach. W tym roku namówiłem moją żonę i przyjaciół, żeby też przyjechali do Krakowa na nasze mecze i byli zachwyceni. Zawsze jak losujemy Polskę w jakichkolwiek rozgrywkach siatkarskich, to od razu wszystkich zapraszam na to wspaniałe widowisko. Zawsze niezwykle profesjonalnie przygotowane, na wysokim poziomie sportowym i z tysiącami przyjaznych fanów. Niepowtarzalne.”
http://sport.wp.pl/kat,33554,title,Speraw-spodziewalem-sie-ze-Polska-bedzie-grac-gorzej,wid,17688258,wiadomosc.html
Zatem, tym bardziej ok. i w porządku, aczkolwiek z tego wypływają i takie wnioski , że kibice siatkówki pod wpływem emocji i potrzeby ich artykułowania są zbieżni z kibicami piłkarskimi, są równie niepoprawni politycznie i nie należą do „ułożonych trybun”. Można się też poddać refleksjom w którym momencie „skuś baba na dziada” będzie się przeistaczała w szowinizm, po to żeby go właśnie uniknąć.
***
Za WP: „W Rio de Janeiro, gdzie w tym roku odbędzie się finałowy turniej, Biało-Czerwoni zagrają w grupie J. Ich rywalami będą Włosi i Serbowie. Znamy już terminarz i godziny rozpoczęcia meczów mistrzów świata.
Pierwsze spotkanie Polacy rozegrają 16 lipca o godz. 21:05 naszego czasu. Najpierw zmierzymy się z Italią. Dzień później o tej samej porze zagramy z Serbią.
Do kolejnej fazy imprezy awansują po dwie najlepsze ekipy i rozegrają dwa półfinały z drużynami z grupy I. Zostały one zaplanowane na 18 lipca (godz. 15 i 17). Mecz o trzecie miejsce, a także finał odbędą się dzień później (godz. 14:30 i 16:10).”
16 lipca Legia rozpoczyna eliminacje Ligi Europy. Obyśmy pierwszy mecz zagrali jednak z Gruzinami na wyjeździe bo istnieje zda się taka mozliwość.
815środa, 08, lipiec 2015 10:08
@ Radwanska
Brawo Agnieszka ! Wczoraj wytrzymała wsciekłe ataki amerykanki.
Bombardowanie końcowych linii + szczęscie na taśmie nie wystarczyły na pokonanie Radwy.
Agnieszka dostała swoją szansę w końcówce meczu i jej nie zmarnowała. Jest świetnie przygotowana mentalnie do turnieju.
Obok toczył się pojedynek Azarenko -Wiliams.Białorusinka wspaniale walczyła do połowy spotkania i wydawało się że pokona Serena. Okazało się że tylko obudziła " bestię"
Poziom tego spotkania kosmiczny.
W czwartek pólfinały , stawiam na finał Radwańska -Wiliams. I mam nadzieje że "bestia" będzie spała
814środa, 08, lipiec 2015 02:56
Senator
@Zgred
no proszę Cię ile ty masz lat rozwaliłeś mnie maksymalnie dobre, ba bardzo dobre
813wtorek, 07, lipiec 2015 23:53
Zgred Maruda
@ Iocosusie
Jednak się migasz- "migusiu"
Zadałeś kilka pytań i swoją wiedzą i doświadczeniem starałem przybliżyć Ci odpowiedzi na te zadane pytania. Jeśli coś dotarło - to cała przyjemność po mojej stronie.
Wiesz co? Ale o co Ty mnie pytasz?
O Trybuny?
Mówisz- mówimy...ale ? kto to mówi? Zadane przez Ciebie pytania były i stanowiły sens. Ale teraz - wybacz mam wrażenie, że napisał coś 15- latek ( bez obrazy).
Po co mnie pytasz o "szowinizm" sal, hal. Nawet mrugnięciem sekundowym nie zahaczyłem tego tematu. Jest on dla mnie tak bardzo mało istotny, że nawet nigdy się nad tym nie zastanawiałem!
Lecą do Ameryki- jest jak w Ameryce, lecą do Japonii- "klaszczają" tymi balonami, lecą do Włoch- ludzie klaszczą rękoma, lecą do Teheranu - pokupowali te wuwuzele i trąbią, a że Kobiet nie wpuszczają to ich sprawa- a co mnie to obchodzi...!
Idziesz rytmem, który "nabijają" dziennikarzyny.
I znowu w ocenie idziesz "ich" śladem, ktoś Ci nabił, że "oni" są zli, a "my" jesteśmy dobrzy...
No proszę Cię- ile Ty masz lat? Masz oczy i uszy to oceniaj, a i oczy Hale na całym Świecie różnią się tematyką, kulturą i nacją. Bywają cichsze i głośniejsze, reagują inaczej na wydarzenia, na sens, na rytm, w końcu na grę...
Kto? Raz jeszcze Kto? napchał Ci do głowy sens "szowinizmu"....
Iocosusie- ochłoń...
Na tym poziomie ( dużym) spotkanie dwóch drużyn jest, stało się wydarzeniem medialnym, prawie teatralnym z rozpisaniem ról, nawet
po meczu wybierają głównego "aktora"...i dają mu nagrodę ( telefon ichniej sieci)... Buczenie-
Stało się elementem niejako gry, ludzie kupili bilety, chcą się bawić i wyładować emocje - co w tym złego? A kiedy "buczą" i koleś zagrywkę zepsuje- to , która drużyna zdobywa punkt?... Idąc dalej tym rozumieniem- buczenie sens swój miało.
Jaki tu szowinizm?
Sport w Naszych czasach ma zupełnie inną rolę, niż choćby 20 lat temu. I bardzo dobrze, bo jeśli potrafimy wysprzedać łódzką Arenę ( prawie 14 tyś) i Kraków ( prawie 16 tyś) na ten przykład te podnoszone tu "buczenie" jest tzw. chlebem powszednim!
Pytasz o moje czasy, pewnie, że było inaczej, ciszej, bezpłciowo...
Wiesz ile bym dał aby tymi najlepszymi swoimi latami dane mi byłoby zagrać np: w Krakowie, na takiej - to już nawet nie jest hala- na takim obiekcie...ojojoj. Adrenalina mi skacze jak oglądam, a gdybym był w środku- spełnienie -sportowe oczywiście ( bez innych podtekstów spełnień ) hahahaha
"Dlaczego Pers wspierający swoich siatkarzy to szowinista, a Polak kierujący się tymi samymi intencjami i analogicznymi formami dopingu to światły ideał kibica!?"
Nie wiem kto kreuje takie patrzenie, taki przekaz i sens.
Pers jest takim samy Kibicem, kochającym swoją drużynę, jak Polak, czy Serb, Rosjanin, Brazylijczyk...a że lubi oprócz krzyczenia, buczenia -trąbić - to jest JEDYNIE sprawa tego Persa!!!
Osobiście mnie to się bardziej podoba, niż "ułożone trybuny" Państw dalekiego wschodu. Lubię emocje.Lubię zgiełk, lubię dużo decybeli
812wtorek, 07, lipiec 2015 09:17
iocosus
Zgred taki to mój Aut jak i Twój!
Dobra weźmy małego byczka za rogi. Pewne zagadnienie trochę mnie nurtuje. Jako siatkarz co sądzisz o polskich kibicach? Wspaniali, cudowni, tworzą niesamowitą atmosferę, niepowtarzalny klimat na który wszyscy zwracają uwagę i chcieliby go powielać. Takie medialne określenia padają i w zasadzie ok. nie mam zamiaru ich zbytnio podważać, ale łyżeczkę dziegciu do beczki miodu wleję.
Co różni naszych kibiców od tych irańskich, oprócz ilości kobiet na trybunach? O naszych mówimy „wspaniali” a o tamtych „szowinistyczni”? Skąd ta różnica? Jedni i drudzy sa głośni, wiecej trąbek chyba jest na hali w Teheranie, zatem może i irańscy kibice sa głośniejsi, ale to ma być ten wyróżnik ‘szowinizmu’? A jeżeli to nie siła decybeli decyduje, co nim w takim razie jest?
W Teheranie przy serwisujących gościach jest buczenie, gwizdanie, próba zdeprymowania rywala irańskiej drużyny, czyli klasyczny doping negatywny,w takim razie można uznać że podpadający pod ‘szowinistyczny’, ale w polskich halach jest identycznie, nawet siła gwizdów bywała niekiedy większa. Kułaga z Magierą – siatkarscy gniazdowi – nie reagowali.
No więc Zgredzie, jako siatkarzowi z parkietu zadaję pytanie i się nie migam może wkładając kij w mrowisko, co sadzisz o ‘negatywnym’ dopingu w siatkówce? Przyznaj szczerze, czy za twoich czasów często się z nim spotykałeś?
Pytam bo przyznałeś że i tenis stał się twoją sympatią, no więc dla kibiców tenisowych to różnicy w postrzeganiu kibiców siatkówki czy piłki nożnej być nie powinno skoro jedni i drudzy uznają za dopuszczalne metody dopingu deprymujące przeciwnika, tym samym w wyrazie i jedni i drudzy są równie szowinistyczni na swoich trybunach.
Dlaczego Pers wspierający swoich siatkarzy to szowinista, a Polak kierujący się tymi samymi intencjami i analogicznymi formami dopingu to światły ideał kibica!?
811wtorek, 07, lipiec 2015 00:15
Zgred Maruda
@ Iocosusie
Aż Ty Cwaniaczku Zapodajesz pytania i się migasz...
No ładne to nie jest...
Gdyby nie Senator, chyba "jechałbym" w próżnię...
"pytań siatkarskich jeszcze wiele, ale zostawiam je na czas finałów ligi światowej".A jakie to przeświadczenie, że ja na nie odpowiem?
"Migusiu" - ja tam lubię szczerość, bo jeśli coś, to coś...
Pozwól - mała piłka, maleńka... takie tam
Nawet możemy zapodać " challenge"...to jest Twój Aut
....
810poniedziałek, 06, lipiec 2015 22:33
iocosus
Cieszę się, ze Agnieszka na trawie się reaktywuje, bez zbytniego ryzyka można pokusić się o tezę, że z Jankovic rozegrała najlepszy mecz w tym roku, ale też cholernie mnie wkurzają tytuły prasowe lub stwierdzenia medialne w rodzaju: otwarta droga do finału!
Pewnie lepiej grać z Keys z którą ma się dodatni bilans aniżeli z Wiliams, Szarapową lub z Azarenką, ale choćby miano najlepiej serwujacej w tegorocznym Wimbledonie już powinno stanowić poważne ostrzeżenie. Jeśli dobrze serwujesz, uderzenia ci siedzą, to znak ze jesteś w dobrej formie, nabierasz pewności siebie, grasz na luzie, a wówczas możesz być nieobliczalnie skuteczny, zatem żadne drzwi w ćwierćfinale nie są otwart. Z Amerykanką może być diablo trudno przeprawa, a bilans spotkań bardzo zwodniczy bo rywalka Agi cały czas się rozwija, to rocznik 1995, przypomnijmy ze w 2013 roku z osiemnastoletnią Keys Radwańskiej wcale nie było tak łatwo:
Jeżeli z Madison Aga by sobie poradziła w półfinale będzie czekała na nia Muguruza, bo na nią stawiam że sobie poradzi z Bacsinszky i wówczas tez będą schody. Hiszpanka jest stabilna regularna i mocno bije, czyli typ rywalki który jest utrapieniem dla Agi. Dlatego londyńskie stairway to heaven są ciągle dla Radwańskiej bardzo strome, te rywalki nie są słabsze od Sabine Lisicky z 2013 roku, a wtedy w finale przecież czekała Bartoli to były „otwarte szeroko drzwi” do tenisowego panteonu. Dlatego takie określenia mnie drażnią, nie lubię ich.
Dla chętnych o Madison Keys:
„Madison zainteresowała się tenisem jako czterolatka, bo podobały jej się sukienki zawodniczek. To była era Martiny Hingis w Yonexie, Anny Kurnikowej w stylowych propozycjach Adidasa, czy wreszcie młodych sióstr Williams z koralikami na włosach. Rick i Christine Keys, adwokaci, zaopatrzyli więc córeczkę w wymarzony ubiór i wysłali na korty.(...)
Amerykanie przyrównują praworęczną Keys do Jennifer Capriati, chociaż to jest oczywiście porównanie na wyrost, bo Capriati była kompletną zawodniczką w ataku i przy siatce, i z linii końcowej, jak i w defensywie. Jeśli chodzi o mocny serwis oraz uderzenia z głębi kortu, faktycznie, widać podobieństwo.(...)
Poza grą w tenisa, Madison lubi oglądać telewizję, spotykać się ze znajomymi oraz… wypiekać. Jej ulubione pożywienie składa się z meksykańskiego fast foodu sieci Chipotle (bardzo typowe dla amerykańskich tenisistów), lodów i brzoskiniowej herbaty mrożonej.
Tenisistka lubi książki Stephanie Meyer (tej od „Zmierzchu”), muzykę Taylor Swift i filmy z Julią Roberts.
A jaką osobą jest Madison Keys?
Gdybym miała określić siebie jednym słowem, powiedziałabym – sarkastyczna. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że taka jestem. Na korcie również. Kiedy serwuję za daleko, mówię sama do siebie: „Taaa, może spróbujesz jeszcze dalej?”
Zgred dzięki, pytań siatkarskich jeszcze wiele, ale zostawiam je na czas finałów ligi światowej.
809poniedziałek, 06, lipiec 2015 17:36
Zbyszek.
W Wimbledonie Agnieszka Radwańska pokonała Jelenę Jankovicz po walce w dwóch setach do 5 i do 4.Pokazała kawał dobrego tenisa.W drugim secie po niektórych zagraniach Isi Serbka kręciła z niedowierzaniem głową,że tak można zagrać.Jej forma rośnie. Jeszcze ma problemy z trafianiem pierwszego serwisa, drugi ma za miękki,ale return znakomity. Czasami daje sobą miotać po korcie i nie wytrzymuje długich wymian. Ale bekhend precyzyjny, zaś dropszoty z rotacją wsteczną wyśmienite.Takie zagrania odbierają rywalkom wiarę w zwycięstwo i grają na alibi, aby nie dać się ośmieszyć. Jutro gra z Amerykanką Keys i moim zdaniem jest faworytką, tym bardziej,ze już z nią wygrała.Dalej pewno , albo z Karoliną albo ze Szwajcarką Bacsinsky. Obie trudne, bo bardzo silne i mocno bijące.Ale to już byłby półfinał.
808niedziela, 05, lipiec 2015 17:28
Senator
Drugi etap Tour de France również na terenie Holandii długość 166 km z z Ultrechtu do Zelande rozpoczął się od ucieczki czterech mało znanych kolarzy. Prowadzili gdzieś ok 100 km . Później nastąpiło załamanie pogody deszcz i wiatr oraz doszło do kraksy i te wydarzenia rozerwały peleton. Utworzyły się dwie grupy, w pierwszej jechał nasz Robert Kwiatkowski . W tej 26 osobowej grupie jechał również Martin, Sagan, Cancellara.
Na 25 km przed metą gumę złapał Nibali i samotnie przez cztery kilometry gonił drugą grupę korzystając z pomocy samochodów technicznych. Może być za to ukarany.
Na 10 km przed metą różnica między grupami wynosiła 1,17 czyli patrząc na liczebność pierwszej grupy sporo.
Z wielkich w pierwszej grupie jechali jeszcze Contador, Froome. Małe trudności miał Slowak Sagan również defekt zmusił go do pogoni pierwszej grupy, zrobił to z pomocą kolegi jednak bardzo szybko. Na ostatnich kilometrach bardzo aktywny był nasz Michał Kwiatkowski. Ze sprinterów w ucieczce oczywiście Cavendish, Griepel.
Finisz emocjonujący Kwiatkowski rozprowadza Cavendisha ale mocniejszy Griepel i on wygrywa etap z przeciętną prędkością ponad 47 km na godzinę.
Drugi był Sagan a trzeci Cancellara. Dzięki temu Cancellara
założy żółtą koszulkę lidera. Szkoda że Cavendish odpuścił samą końcówkę finiszu, gdyby zajął miejcie trzecie koszulkę lidera założyłby Tony Martin kolega z jego grupy. Nasz kolarz został wybrany najbardziej agresywnym kolarzem tego etapu. Przewaga nad drugą grupą wyniosła ok półtorej minuty.
Mam nadzieję , że pan Zbyszek już jutro sam zda relację z trzeciego etapu.
PS
Na powtórkach wyraźnie widać jak Cavendish odpuszcza widząc że nie da rady Griepelowi. Moze zaatakowal ciut za wczesnie. Szkoda że nie walczył do końca dla Martina. Pewnie będzie lekki niesmak w grupie.
807niedziela, 05, lipiec 2015 16:37
Senator
@Zgred
Oglądałem te mecze w Berlinie i ten Leon to właściwie sam im wygrał Puchar. Robi wrażenie. Swoją drogą dlaczego nie gra w reprezentacji Brazylii wiesz ?
Jeśli mam być szczery to zgadzam się z Tobą w kwestii szatni i tych około wewnętrznych sytuacji. To rzeczywiście dla mnie jedyna być może przeszkoda lub może inaczej utrudnienie. Gdyby zespół nie chciał go zaakceptować byłby problem.
806niedziela, 05, lipiec 2015 13:44
Zgred Maruda
@ Senatorze
Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.
Polacy to jednak wspaniały Naród! No jak mogliśmy popsuć Dzień Niepodległości Amerykanom...? No jak?
A tak na poważnie- mam wrażenie, że "chcieliśmy" wyjść z drugiego miejsca. Brazylia u siebie będzie bardzo mocna, a awansujący z drugiej półki Francuzi lub Bułgarzy ( stawiam na Francję), choć w Warnie mogą dziać się cuda, również będą głodni sukcesu.
Może przyjęto przeświadczenie, że bliżej Nam do siatkówki europejskiej... takie tam wolne myśli przy 34 stopniach celsjusza
"Leoś Wilfredo"
Gra w świetnym Zenicie Kazań, między innymi z Andersonem i naszym ulubieńcem Spiridonowem. Siatkarz bardzo dobry, dynamiczny, bez kompleksowy, w dodatku miły człowiek.
Wczoraj przed meczem był z Nim ciekawy wywiad. Ożenił się z Polką, w Polsce ma dom i życiowe plany łączy z Naszym Krajem.
Ciekawostką jest np: to, że Rosjanie proponowali mu obywatelstwo i grę w reprezentacji osłodzoną bardzo poważną gratyfikacją... Odmówił bez namysłu.
Zarys jego kariery świadczy o tym, że to z całą pewnością bogaty człowiek.
Osobiście - nie wiem, mówię poważnie.
Pewnie dużo byłoby plusów, wzmocnienie rywalizacji, wzmocnienie ataku, bloku. Wszystkich aspektów czysto siatkarskich.
Lecz także minusów, miejsce w szóstce- kosztem kogoś z Naszych młodych gniewnych, "chemia" z resztą drużyny, z trenerem. W szatni mogłaby "pęknąć bomba"- pewnego niezadowolenia.
Jeszcze pytanie, czy wyjściowy skład potrafiłby wywalczyć?
Ciężko to jednoznacznie ocenić, z Olisadebe - Engelowi wyszło.
Ja osobiście stawiałbym jednak na rozwój Naszych siatkarzy, tym bardziej, że idzie tak dobry "narybek" ( wszystkie kadry począwszy od juniorów) osiągają sukcesy na arenach międzynarodowych.
Niech "mądre głowy" decydują...rozwojowi sytuacji będę się przyglądał.
ps:
z ostatniej chwili, coś znowu "popękało" w środku zespołu.
Odstawienie Bartka Jarosza od składu jest dla mnie niezrozumiałe.
Chłopak "rozstrzelał" Irańczyków w Teheranie i tak po prawdzie w dużej mierze dzięki Niemu cała 14- tka uda się do Rio.
Antiga się pogubił lub "papa" Jarosz... (?)
Tak już mają Ci ojcowie, kiedyś kadrowicze, że potrafią być zbyt wylewni w pewnych słowach i "ruchach" w sprawach swoich synów
obecnych kadrowiczów.
805sobota, 04, lipiec 2015 19:02
Senator
@Zgred
chapeau bas Ty to się znasz. Kurde mordo szacun.
Zapomniałeś tylko wypowiedzić zdanie na temat Leona.
Chyba że coś przeoczyłem.
804sobota, 04, lipiec 2015 17:45
Senator
Pan Zbyszek wypoczywa więc krótko o pierwszym etapie Tour de France.
Trzynastokilometrowa z duzym hakiem jazda indywidualna na czas zakończyła się dość niespodziewanym zwycięstwem Australijczyka Rohana Dennisa z grupy BMC który jako jedyny zszedł poniżej 15 minut. Trzeba tu jednak zaznaczyć że to kolarz nie anonimowy, największe sukcesy osiągał do tej pory na torze. Drugi ze stratą pięciu sekund był Tony Martin, a trzeci 6 sekund Cancellara o imieniu Fabian.
Faworyci do końcowego zwycięstwa nie zawojowali czasówki. Różnice czasowe między wielką czwórką kolarzy sekundowe.
Z Polaków najlepszy Kwiatkowski choć jego strata do zwycięzcy to 1 minuta 6 sekund . Kwiatek uplasował się na 64 miejscu .
803piątek, 03, lipiec 2015 19:23
Zgred Maruda
@Iocosusie
trochę to robiłem na trzy wpisy.
Ja Lubię Wojtka w komentarzach, lecz tak jak mówiłem nieraz rozpędza się za szybko w ocenach. Jednak! Pokazuje - słownie siatkówkę trochę z tej specyficznej strony. Dla Ludzi oglądających mecz
potrafi być specem. Natomiast Swędrowski jest magikiem budowania takiej płaszczyzny komentowania, która jest dla mnie perfekcją. Lubie tego Gościa, za głos i za to co mówi.
Nigdy nie mówi głupot, a zawsze czyta- lub ( to moje) chce tą prawdę. Bardzo Wszyscy Go cenią!
Pewnie się ze mną zgodzisz, że są Ludzie, którzy z mikrofonem oddają ( starają się) pewne dyscypliny.
Są Ludzie od tego choćby -" kończ pan panie Turku" , lub właśnie dobry serwis pana X został odbity przez pana Y trochę innym returnem, ale zobaczmy co będzie przy następnym przełamaniu...
Niestety całe trybuny kortu centralnego czekają na -akcję...może ona nastąpi...
Wiem, że wiesz Swędrowski jest siatkówce oddany, Lepa -trochę inaczej, a Dzyzga dodaje swoje sentencje. Nieraz mnie przepraszam "w.......ia" błazenadą ocen. Bo pamiętam jakie błędy sam stosował... No ale ile lat więcej, plus kontrakt robią z człowieka - robota Wójtowicz Tomek komentując mecze, pokazuje tylko dobre akcje lub błędy- bez ocen. Pokazuje sens, bez dodatkowych opcji, że trener teraz powinien...coś tam lub inne coś tam...można było tak lub można było trochę inaczej -bez wnikania!!!
Abyśmy się dobrze rozumieli?
Cenie Wszystkich Panów, pytałeś mnie o moje zdanie.
ps:
na skutek Rodzinnych zdrowotnych rozdań w Krakowie nie będę
Ale mam pewność taką, że tak Amerykanów za 3 punkty pociągniemy i nie tylko jednym meczem...
ps2:
Bardzo Cie dziękuję, że pociągnąłeś ten temat w obliczu ...transferów ( lub ich braków) w sekcji najbardziej istotnej...
ps3
Ja Pana Zbyszka szacunkiem darze ogromnym jednak jeśli chodzi o tenis, który stał się moją " brzydką sympatią" to powiem tak- !!!
To co zrobił wczoraj Jamajczyk z Nadalem...
To było jak? ( nie mam słów)
Jeśli w sporcie istnieje wiara, sens, trening, to ja chylę czoła...
Ten Bob Marley był dla Niego - talizmanem... zrobił to najpiękniej.
Obejrzałem cały mecz- On się grą bawił Nadal się męczył
Panie Zbyszku, Pan to opisze, ja to wiem.
Proszę zachować 'to coś" czym ten Człowiek wygrał- taka mała prośba moja. Z góry - dziękuję
802piątek, 03, lipiec 2015 17:12
Zgred Maruda
@ Iocosusie
kciukiem oczywiście też grał, chodziło mi o to...
ułóż sobie przed oczami dwie dłonie, teraz zamknij na każdej dłoni po dwa ostatnie palce. Zostaną Ci trzy palce, tymi tak pociągał Kciuk nie służył do podkręcania. Cała siła szła na dwóch palcach.
Zagrywka
Ależ ile On punktów zdobył?
Zawsze grał flotem, delikatnym, sensownym
Stań kiedyś na parkiecie to zobaczysz jak już wystawiasz ładnie ułożone ręce do odbioru, a ona - ta piłka - nagle - buch w bok To trochę tak jak w piłce nożnej - trafienie idealne wygląda tak, że piłka leci - lecz się nie kręci...
tu jest tak samo - trafiając ją dobrze w środek- leci swoim lotem, a potem sobie nagle spada lub skręca - kiedyś zobacz
801piątek, 03, lipiec 2015 16:53
Zgred Maruda
@ Iocosusie
Z "gumą" to jest tak, że nawet jak ma "coś"...powiedzieć to zawsze jest zawsze spokojny, patrząc prosto w oczy młodocianemu dziennikarzyny. Czeka na pytanie, a potem daje odpowiedz np: "a czy Pan to widział- naprawdę" ?- co jam Ci dopisać?
Ten z Nim jedzie, a "Guma"- pyta - to już koniec wywiadu?...
Kto w "blokach" zostaje?
Wiesz co? powiem Ci tak.
Szedł od rozdania juniorów, zawsze najlepiej ułożone dłonie!
Są różni Ludzie, którzy piłkę rozgrywają, ciągną całym "koszyczkiem" dłoni, opierają ją na wszystkich palcach- poważnie.
Są w rankingach prawie najlepszych.
Paweł nie używał kciuka, bazował na twardych palcach -głównie trzech z dwóch rąk. Na tych palcach nauczył się "czegoś" co jest do tej chwili nie do podrobienia. Czy, aż tak trafiał- tego nie wiem, ale wiem, że nie jeden chciał się zakładać jak dogra...no i przegrał
Przeciągnięcie piłki na całej długości siatki -w -tył-
To umieją najlepsi, a On taki Jest.
Przywołałeś Braci Grbiczów
Świetny przykład. Pomnik - Siatkówki Światowej
A , jeszcze mieli Milinkowicza , tamta reprezentacja Serbii była jak taran. Wujewicz i cała reszta- kompatybilność pełna.
Wiesz co Nas raziło?
Brak wiary!
To tamte drużyny - z Swiderskimi, Murkami, Gruszkami- ciągle - łomot...
Bo wychodzili jak na ścięcie...22-17 - kto to przegra?
Ano
Wygrywali cwaniaki
Lozano!
Następny, jeszcze lepszy " miot" siatkarzy, inny trening, inna myśl techniczna, inne wszystko...
Może nie lepszy, ale skomasowany doświadczeniem i zgraniem.
0-2 z Rosją...dramat- nagle
( chyba najlepsza reprezentacja Rosji w tej dyscyplinie)
Mistrzostwa Świata, zaraz możemy jechać do hotelu i nagle
przepraszam -"łoimy" frajerów. Pliński, Ignaczak broni wszystko, a Kadziewicz łomota petardy...Rosja staje! Jesteśmy w finale, ale...
Finał przegraliśmy nawet jeszcze przed wyjściem z hotelu.
Ogromny błąd Lozano, z zastąpieniem libero...
Anastasi
Nikt go nie cenił, o lubieniu nie wspomnę- popsuł wszystko. Może i dobry trener, ale nie dla Polaków Zamordyzm nigdy w tym Kraju nigdy nie przejdzie. Zastopował Naszą siłę- bzdurą swojej osobowości. Niech idzie w "pi......u." - piękny spacer
Antiga
Koleś, który Naszą Ligę zna, zna wszystkich z szatni, z obozów, z treningów. Koleś, Kupel, który jednak potrafił się postawić. Poszedł swoją myślą, rozsądną i mądrą. Pogadał z Wlazłym ( odsuniętym przez Włocha)...
"Skrócił" o głowę pana Kurka, a pan Kurek obrażając się już NIGDY może nie cieszyć się Mistrzostwem Świata, nauczył się jednak pokory- co jest sukcesem tego Naszego Polskiego Francuza Szatnia jest rozdana na pewne zadania, jeśli idą "kumplostwem" jest inaczej rozumiana, łatwiej, lepiej.
Moment wprowadzania "małolatów"- czytaj - Bieniek ( środkowy) jest następnym poziomem, a już czekają - Szalpuk, Śliwka...idzie Nam takie pokolenie tych młodzieńców, że wstydu nie będzie- zapewniam.
Kreacja wystawiających
Iocosusie
W dzisiejszej dobie elektroniki, wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko. Programy, na których pracują statystycy poszczególnych drużyn ogarniają wszystko. Dlatego, jeżeli "Ktoś" potrafi pomieszać konwenanse, rozbić teorie i zagrać odwrotnie proporcjonalnie będzie magikiem. Jeśli zagra tak, aby blok się pogubił - to już daje na pól punktu druga połowa to trafić w plac...
Pytasz jacy?
Zawsze nie przewidywalni- zawsze "dobrzy wariaci" ograni w co najmniej kilku wersjach skończenia. A - i jeszcze jedno
Tacy, co mają "chemię" z resztą drużyny- bo za to właśnie drużyna Ich ceni.
Można grać poprawnie, od skrzydeł do skrzydeł- można
ale to nie jest rozgrywanie...tylko wystawianie.
Fabian jest na dobrej drodze, trochę więcej rozumienia, na tą chwilę zdecydowanie numer jeden. Rozumienia Zyciowego, bo w drużynie swoją rolę ma. Ogarnie się
Kobitki
Siatkówka Kobieca jest tak inna.
Skowrońska, Werblińska, Zaroślińska- no ok, tylko, za chwilę ładny "Skowronek" już nie wydoli, a na Jej miejsce nikt nie wchodzi. Werblińska prócz ( wielkich teorii o trenerze) nic dobrego nie pokazuje. Zaroślińska - dla mnie mega wygrana tego Europejskiego Vice-Mistrzostwa. Pycia - jak Pycia, Kiedy przypomina mi się Kadra z Glinką, Swieniewicz, Skowrońską, a na środku z Agatą (! ...!) Mróz - ciężko będzie zebrać taki układ, kiedy Liktoras kończyła ze skrzydła. To zupełnie inna konkurencja sportu.
Co Ci po w miarę dobrych wystawiaczkom ( rozgrywającym) kiedy nie będzie skończenia? ...
800czwartek, 02, lipiec 2015 17:49
Zbyszek
Ponieważ nie będzie mnie trzy dni, a od poniedziałku wielkie wydarzenie w postaci 102 "Wielkiej pętli" czyli Tour de France to pozwolę sobie pokrótce zaanonsować.Wyścig zaczyna się 4 lipca startem w Utrechcie w Holandii jazdą drużynową.Meta 26 lipca w Paryżu. Liczy 21 etapów i 3344 km.Jest siedem etapów górskich/3 Pireneje i 4 Alpy/ i krótka 28 km jazda na czas.Startuje 21 drużyn dziewięcioosobowych, wśród nich 4 Polaków :Rafał Majka w Tinkoff Saxo, Michał Gołaś i Michał Kwiatkowski w Etixx Quick step oraz Bartosz Huzarski w Bora Argon18.Jest to najważniejszy wyścig kolarski i trzecie po Olimpiadzie Letniej i Mistrzostwach Świata w piłce nożnej najliczniej oglądane wydarzenie sportowe.Do tegorocznego Wyścigu kolarze jak corocznie mieli różne cykle przygotowań ; jedni jak Contador uczestniczyli w Giro/ wygrał ten wyścig/, drudzy jak ubiegłoroczny triumfator Włoch Nibali jechali w 8 etapowym Criterium du Dauphine, a inni jak trzeci w ubiegłym roku Pinot, ale też Kwiatkowski i Majka szlifowali formę w 9 etapowym Tour de Suisse.Roman Abramowicz / ten sam/ właściciel grupy Tinkoff Saxo, który zamarzył, aby jak w dawnych czasach jeden kolarz wygrał 3 wielkie Toury/ France, Giro i Vueltę/ zgromadził do pomocy Contadorowi tej klasy kolarzy co Sagan,Majka/ najlepszy ubiegłoroczny góral/, Kreuziger czy Basso. Oprócz Contadora do faworytów zaliczyć należy: z Astany Nibalego i Fugslanga, z FDJ.fr. Pinota i Chavanela, z Team Sky Anglika Froome /zwycięzcę sprzed dwóch lat, w ubiegłym roku wycofał się po kraksach, podobnie jak Contador/,z Movistaru Quintana i Valverde, z Treak Factory Racing Cancellara/ ale tylko na etapach płaskich/ , z IAM Cycling Chavanella. Ciekawą grupą jest team Kwiatkowskiego w którym tylko on ma zadatki na dobrego wieloetapowca,ale w którym jadą : specjalista od końcówek Anglik Cavendish, wybitny czasowiec Martin, a obok Michała jedzie jego pomocnik Gołoś , a zastąpić Polaka mogą dobrzy górale Trentin i Uran.Poza Kwiatkowskim pozostali nasi kolarze jadą jako pomocnicy liderów grup,ale ten nie wydaje się być w wysokiej formie, a może tylko ją szykował na trasę tegorocznego Touru.Ja w tym wyścigu jestem zakochany i obserwuję w uniesieniu nieprawdopodobną walkę o zwycięstwo na każdej premii, na każdym etapie i oczywiście w całym Tourze.W zeszłym roku takich wzruszeń i emocji dostarczył również Rafał Majka. Oby i w tym oprócz podziwu dla najlepszych, gdzieś można było i oko na Polaku zawiesić.
Którą z tenisistek po bezapelacyjnym przegraniu pierwszego seta 6:2 i 3:1 w drugim stać by było na wygranie 6 gemów z rzędu ?
Skazana na pożarcie przez "kobiece cyborgi" udowadnia, że można. Choć jej najmocniejszy pierwszy serwis jest znacznie słabszy od drugiego rywalek stawia im czoła i od lat znajduje się w ścisłej światowej czołówce.
Osobiście uważam, że gdyby w kobiecym tenisie istniały, wzorem np boksu kategorie wagowe, to Krakowianka nie miałaby sobie równych na świecie..
nawet była szansa w drugim secie pójść za tzw. ciosem, ale
Z 3-2 zamiast na 3-3 zrobiło się niestety 4-2...
Ja się nie znam, lecz jeżeli 75% pierwszych serwisów ląduje w siatce lub aucie, to drugie podanie jest wyciągnięciem ręki do rywalki.
Hiszpanka w tym samym aspekcie psuła jedynie 25% piłek.
Agnieszka Radwańska mając delikatną budowę, mniejszą siłę fizyczną- nigdy nie wygra z kobiecymi "cyborgami"...
Kilkanaście wymian było wspaniałością tenisa, pięknem tej konkurencji - za to wielkie brawa.
Były emocje, były różne fazy w meczu, kluczowe momenty. Przegrała mimo to gratulacje dla panny Agnieszki. Nie odpuściła, walczyła, uległa ‘po sportowemu’. Nie odczuwam zawodu.
Jeśli chodzi o dyspozycję dnia to Hiszpanka przystapiła do meczu w optymalnym nastawieniu i formie, gdyby tak grała w finale to i Serenie napędziłaby strachu. Kobieta jednak zmienną jest i to też w trakcie spotkania zostało udowodnione. Po trzech czy czterech gemach drugiego seta Garbine ‘stanęła’ głowa się zagotowała, niestety w drugim gemie trzeciego seta już ostygła, Muguruza uspokoiła się na tyle żeby powrócić do gry nie bezbłędnej ale dominującej i temu Agnieszka już nie podołała, choć za podjętą walkę należy się uznanie.
Ze strony Polki to nie była optymalna dyspozycja, do tej z meczu z Azarenką w AO nieco zabrakło, w trzecim secie wyłoniła się szansa ale żeby ją wykorzystać potrzebne było właśnie absolutne optimum. Za otrzymane emocje jednak ode mnie duże podziękowania.
Pełna zgoda ze Zbyszkiem że zadecyduje tzw. dyspozycja dnia. Ewentualna „szybka przegrana” może nastąpić gdy Agnieszka w trakcie meczu ‘odpuści’, zniechęci się, przestanie wierzyć w pokonanie rywalki, co jej się już w tym roku niestety zdarzało. Niby w ulubionym Wimbledonie wydaje się mentalnie optymalnie nastawiona, skoncentrowana i zdeterminowana, tylko że … z kobietami to nigdy nie wie się, czy dobrze jest, czy …
Ostatnie przypadki Agnieszki Radwańskiej to materiał na scenariusz filmowy, bardzo bym chciał żeby zakończony został happy endem.
Agnieszka świetnie rozwiązała taktycznie mecz z Keys.Dawała jej się wystrzelać w pierwszych częściach setów, aby pod ich koniec walczyć na całego o każdą piłkę i każdy punkt. Przed z meczem z Murguruzą zaprezentowała poprawę regularności. To Amerykanka w 3 secie bała się wchodzić z nią w wymiany.
W półfinale powinno być podobnie. Muguruza jest jedną z tych młodych tenisistek z różnych krajów, które podążają drogą sióstr Williams i Szarapowej.Mają do tego one ten bezczelny przywilej młodości,że niczego się nie boją, a do tego, a może przede wszystkim są fizycznymi atletkami. Mają dużą siłę zagrań, zwłaszcza tak ważnego na trawie serwisu oraz dysponują bardzo dobrą kondycją.Murguruza demonstruje też znakomitą regularność na co zwrócił uwagę Iocosus.. Dotychczas znana była bardziej jako deblistka, niż singlistka. Była w singlu dwa razy w finale słabo obsadzonego turnieju w Hobard/ raz wygrała w 2014 roku/. Również Iocosus podkreśla, że bardzo silna fizycznie rywalka do tego trafiająca przy każdym swoim zagraniu w kort jest dla Isi bardzo niewygodna. To jest i prawda i nieprawda.Rzeczywiście Radwańska zwłaszcza na kortach ziemnych przegrywała czasami stając bezradna na korcie z takimi tenisistkami.Nie bez powodu jej zmorami były Serena, Masza i Azarenka. Ale też jak Agnieszka jest w formie to lubi i umie z takimi grać. Bowiem jej tenis, jak byśmy po piłkarsku powiedzieli oparty jest o kontratak.Polka jak mało która tenisistka, ma tę zdolność do zadawania kończącego uderzenia każdej piłki granej przez rywalkę w jej ataku. Niestety tak jak w piłce jak zostanie zepchnięta do zbyt głębokiej obrony to jej kontra nie ma odpowiedniej mocy.Dotychczas jej siłą był return, im silniej bity był serwis tym odbicie piłki przez Radwańską było mocniejsze/ zgodnie z prawami fizyki/. Więc doświadczone przeciwniczki bardziej starały się trafiać w kort pierwszym serwisem niż próbować ją nim demolować, bo to przynosiło odwrotny skutek.Dopiero w dalszej fazie wzmacniały siłę uderzeń granych w końcowe rejony kortu.I kolejny element to odporność psychiczna. W wielu tegorocznych meczach ta ją zawodziła.W dotychczasowych meczach w Wimbledonie miała sporo szczęścia gdyż trafiała na rywalki jak to się mówi, które jej leżały. Teraz zanosi się na to,że Hiszpanka nie będzie kręciła głową z niemocy po fantastycznych zagraniach Isi i traciła punkty nim dojdzie do równowagi.Murguruza wydaję się nie zwracać uwagi na to co gra jej przeciwniczka tylko stale gra swoje. Jeżeli Agnieszce uda się ją ganiać po korcie i zmuszać do zagrań na odczepnego to ma szanse. Dodatkowym jej atutem jest doświadczenie i ogranie turniejowe z wieloma wyśmienitymi rywalkami. Faworyta nie widzę. Zadecyduje dyspozycja dnia , odpowiednia zmiana taktyki w czasie meczu i nastawienie psychiczne. Niestety jak zobaczycie Agnieszkę grającą spowalniające tempo loby to zobaczycie też szybką jej przegraną.Oby więc o lobach zapomniała.
Szykujcie się na jutrzejszy bój Radwańskiej z Muguruzą! Keys udowodniła że to nie żadne „drzwi otwarte” w tym Wimbledonie, ale wspinaczka po stromej ścianie, gdzie jeden nierozważny ruch, chwila słabości w jednym gemie może ważyć o końcowym sukcesie. Dla mnie żeby wygrać z Hiszpanką Agnieszka będzie musiała się wspiąć na swój najwyższy życiowy poziom, zagrać na miarę tego co pokazywała w wygranym boju z Azarenką w Australian Open.
Już dziś mnie kręcą jutrzejsze tenisowe emocje, wbrew rankingowi to Muguruza jest faworytką. Oby się udał rewanż za dwie tegoroczne porażki:
https://www.youtube.com/watch?v=n1AcsyXx75I
no kurde nie złość się, uśmiałem się jak przeczytałem to zdanie Zgreda ale przecież bez sadysfakcji. Sam Zgred przecież obszernie swoje stanowisko przedstawił czyli w stosunku do niego też nie powinieneś być za ostry
Słuchajcie doświadczeni, dorośli, bawi Was taki styl pitolenia!? No jak Was obu lubię?
***
Zgred, jako siatkarski kibic amator, chciałem poznać punkt widzenia byłego siatkarza profesjonalisty, odpowiedzi otrzymałem, wyczerpujące, fajne, o to mi chodziło, ba z mojego amatorskiego punktu widzenia niezbyt wiele miałem do dodania, to znaczy gdybyś się nie poprawił, to o te „kciuki” Gumy bym się dopytał, ale kwestię dookreśliłeś i wszystko teraz rozumiem i załapałem, a przynajmniej tak mi się zdaje, no i stary, w charakterystyce gry Gumy którą zrobiłeś cóż ja więcej mogę mieć do dodania!?
Lubię takie ‘smaki’ wyciągane niuanse, dlatego Zgredzie ciebie zagadnąłem. Jako profesjonalny siatkarz możesz nam amatorom coś posprzedawać, z własnej praktyki, z tej perspektywy, to jest najciekawsze, oczywiście o ile będziesz chciał i uznasz że ci amatorzy na to zasługują, bo możesz też przecież jak zaznaczyłeś dojść do odwrotnego wniosku i odpowiedzi nie udzielać. Twój wybór, twoja wolna wola, do niczego nie jesteś zmuszany.
***
Jako komentatora Swędrowskiego ‘kupuję’, osobiscie lubiłem komentarz Laskowskiego, ten jako były sędzia siatkarski, też praktyk tylko że ‘ze stołka’ sprawiał na mnie wrażenie, że wie co mówi, przynajmniej w analizie sędziowskich decyzji, a emocjami w komentarzu dzielił się przynajmniej dla mnie zgodnie z moimi potrzebami. Kiedy trzeba im ulegał i samemu nakręcał, kiedy indziej gdy była taka potrzeba, to je tonował.
***
Odnośnie „Leosia” widzisz Zgredzie jesteśmy zgodni, spodobało mi się że przyznałeś otwarcie - nie wiem - to podobnie jak ja, a wielu też ‘nie wie’ ale cos tam klepią, żeby klepać i z takiej paplaniny niewiele wychodzi. Przychylam się do opinii Stanowskiego:
„istnieje też droga na skróty – nadanie obywatelstwa przez prezydenta, z czego w sposób obrzydliwy korzysta się w sporcie. Zamiast kupować pojedyncze mecze, kupuje się sportowców, aby oni te mecze wygrali. To takie niby, no wiecie, uczciwe. To znaczy wiadomo, że nieuczciwe (dopiero co Polacy oburzali się na kadrę Kataru w piłce ręcznej), ale można udawać i my czasami lubimy poudawać.
Ja nie mam żadnego problemu z tym, żeby siatkarz Leon przeszedł normalną drogę, potrzebną do uzyskania obywatelstwa, dokładnie taką, jaką przechodzi stolarz z Ukrainy, muzyk z Jamajki albo rolnik z Białorusi. Prawo musi być równe dla wszystkich i mam centralnie w dupie to, że jakiś koleś nieźle podbija piłkę rękoma. Nie czyni go to w żaden sposób osobą bardziej wartościową od studenta z Kijowa, który nie podbija piłki do siatkówki, tylko w wolnych chwilach żongluje talerzami.
Są więc procedury, przez które pan Leon musi przejść. …”
Jak procedury przejdzie, obywatelstwo otrzyma, o powołaniach do kadry niech decyduje forma, dyspozycja i koncepcja, pomysł na grę zespołu trenera-selekcjonera.
***
Zgred ten „szowinizm” poruszyłem bo kibice siatkówki są przeciwstawiani kibicom piłkarskim, jedni mają być ci dobrzy, najlepsi, a ci drudzy odwrotnie, najgorsi. Otóż moim zdaniem kibicowskim rytuałom, czerpanym z emocji sportowych i jedni i drudzy ulegają podobnie, przynajmniej na stadionie podczas samego dopingu. Różnice i to zasadnicze są, ale gdzie indziej.
„Negatywny doping” jest na stadionach piłkarskich normą, ale i w halach siatkarskich obowiązuje. Nie czyni to bynajmniej z hal siatkarskich „siedlisk zła”, tak jak i trybun piłkarskich w ten sposób nie należy postrzegać. Zarzut „szowinistycznie nastawionej teherańskiej hali” usłyszłem gdzieś bodajże w polsacie, nie został skontrowany, a biorąc poprawkę na ‘kulturowe różnice’ rytuał kibicowski jest analogiczny jak w Polsce.
Dla mnie kwestie ‘szowinistycznych’ zachowań są istotne, ale dlatego zależy mi żeby to zagadnienie różnicować i nie rozciagać szeroko nie uwzgledniając ,specyfiki kibicowskiego rytuału’. Bez tego posługując się pewnymi znaczeniami będzie się trafiało kulą w płot.
„Zgredzie na pytanie: „co sadzisz o ‘negatywnym’ dopingu w siatkówce?” – odpowiedziałeś: „Osobiście mnie to się bardziej podoba, niż "ułożone trybuny" Państw dalekiego wschodu.(…) Buczenie - Stało się elementem niejako gry, ludzie kupili bilety, chcą się bawić i wyładować emocje - co w tym złego? A kiedy "buczą" i koleś zagrywkę zepsuje- to , która drużyna zdobywa punkt?...Idąc dalej tym rozumieniem- buczenie sens swój miało. Jaki tu szowinizm?”
Ok. W porządku, tym bardziej, że Twoją opinię zda się popiera trener amerykańskiej kadry, który na szczęście ‘szowinizmu’ w polskich kibicach siatkarskich nie dostrzega, a jego zdanie tym bardziej waży, że jest ‘zewnetrzną’ a nie naszą egocentryczną opinią:
„John Speraw: - Bardzo lubię polskich kibiców, nawet jak są przeciwko nam. Bo mam poczucie, że oni i tak nas lubią i szanują, oni po prostu kochają siatkówkę. To jest zawsze ogromna przyjemność grać w takich okolicznościach. W tym roku namówiłem moją żonę i przyjaciół, żeby też przyjechali do Krakowa na nasze mecze i byli zachwyceni. Zawsze jak losujemy Polskę w jakichkolwiek rozgrywkach siatkarskich, to od razu wszystkich zapraszam na to wspaniałe widowisko. Zawsze niezwykle profesjonalnie przygotowane, na wysokim poziomie sportowym i z tysiącami przyjaznych fanów. Niepowtarzalne.”
http://sport.wp.pl/kat,33554,title,Speraw-spodziewalem-sie-ze-Polska-bedzie-grac-gorzej,wid,17688258,wiadomosc.html
Zatem, tym bardziej ok. i w porządku, aczkolwiek z tego wypływają i takie wnioski , że kibice siatkówki pod wpływem emocji i potrzeby ich artykułowania są zbieżni z kibicami piłkarskimi, są równie niepoprawni politycznie i nie należą do „ułożonych trybun”.
Można się też poddać refleksjom w którym momencie „skuś baba na dziada” będzie się przeistaczała w szowinizm, po to żeby go właśnie uniknąć.
***
Za WP: „W Rio de Janeiro, gdzie w tym roku odbędzie się finałowy turniej, Biało-Czerwoni zagrają w grupie J. Ich rywalami będą Włosi i Serbowie. Znamy już terminarz i godziny rozpoczęcia meczów mistrzów świata.
Pierwsze spotkanie Polacy rozegrają 16 lipca o godz. 21:05 naszego czasu. Najpierw zmierzymy się z Italią. Dzień później o tej samej porze zagramy z Serbią.
Do kolejnej fazy imprezy awansują po dwie najlepsze ekipy i rozegrają dwa półfinały z drużynami z grupy I. Zostały one zaplanowane na 18 lipca (godz. 15 i 17). Mecz o trzecie miejsce, a także finał odbędą się dzień później (godz. 14:30 i 16:10).”
16 lipca Legia rozpoczyna eliminacje Ligi Europy. Obyśmy pierwszy mecz zagrali jednak z Gruzinami na wyjeździe bo istnieje zda się taka mozliwość.
Brawo Agnieszka ! Wczoraj wytrzymała wsciekłe ataki amerykanki.
Bombardowanie końcowych linii + szczęscie na taśmie nie wystarczyły na pokonanie Radwy.
Agnieszka dostała swoją szansę w końcówce meczu i jej nie zmarnowała. Jest świetnie przygotowana mentalnie do turnieju.
Obok toczył się pojedynek Azarenko -Wiliams.Białorusinka wspaniale walczyła do połowy spotkania i wydawało się że pokona Serena. Okazało się że tylko obudziła " bestię"
Poziom tego spotkania kosmiczny.
W czwartek pólfinały , stawiam na finał Radwańska -Wiliams. I mam nadzieje że "bestia" będzie spała
no proszę Cię ile ty masz lat
rozwaliłeś mnie maksymalnie
Jednak się migasz- "migusiu"
Zadałeś kilka pytań i swoją wiedzą i doświadczeniem starałem przybliżyć Ci odpowiedzi na te zadane pytania. Jeśli coś dotarło - to cała przyjemność po mojej stronie.
Wiesz co? Ale o co Ty mnie pytasz?
O Trybuny?
Mówisz- mówimy...ale ? kto to mówi? Zadane przez Ciebie pytania były i stanowiły sens. Ale teraz - wybacz mam wrażenie, że napisał coś 15- latek ( bez obrazy).
Po co mnie pytasz o "szowinizm" sal, hal. Nawet mrugnięciem sekundowym nie zahaczyłem tego tematu. Jest on dla mnie tak bardzo mało istotny, że nawet nigdy się nad tym nie zastanawiałem!
Lecą do Ameryki- jest jak w Ameryce, lecą do Japonii- "klaszczają" tymi balonami, lecą do Włoch- ludzie klaszczą rękoma, lecą do Teheranu - pokupowali te wuwuzele i trąbią, a że Kobiet nie wpuszczają to ich sprawa- a co mnie to obchodzi...!
Idziesz rytmem, który "nabijają" dziennikarzyny.
I znowu w ocenie idziesz "ich" śladem, ktoś Ci nabił, że "oni" są zli, a "my" jesteśmy dobrzy...
No proszę Cię- ile Ty masz lat? Masz oczy i uszy to oceniaj, a i oczy
Hale na całym Świecie różnią się tematyką, kulturą i nacją. Bywają cichsze i głośniejsze, reagują inaczej na wydarzenia, na sens, na rytm, w końcu na grę...
Kto? Raz jeszcze Kto? napchał Ci do głowy sens "szowinizmu"....
Iocosusie- ochłoń...
Na tym poziomie ( dużym) spotkanie dwóch drużyn jest, stało się wydarzeniem medialnym, prawie teatralnym z rozpisaniem ról, nawet
po meczu wybierają głównego "aktora"...i dają mu nagrodę ( telefon ichniej sieci)...
Buczenie-
Stało się elementem niejako gry, ludzie kupili bilety, chcą się bawić i wyładować emocje - co w tym złego? A kiedy "buczą" i koleś zagrywkę zepsuje- to , która drużyna zdobywa punkt?...
Idąc dalej tym rozumieniem- buczenie sens swój miało.
Jaki tu szowinizm?
Sport w Naszych czasach ma zupełnie inną rolę, niż choćby 20 lat temu. I bardzo dobrze, bo jeśli potrafimy wysprzedać łódzką Arenę ( prawie 14 tyś) i Kraków ( prawie 16 tyś) na ten przykład te podnoszone tu "buczenie" jest tzw. chlebem powszednim!
Pytasz o moje czasy, pewnie, że było inaczej, ciszej, bezpłciowo...
Wiesz ile bym dał aby tymi najlepszymi swoimi latami dane mi byłoby zagrać np: w Krakowie, na takiej - to już nawet nie jest hala- na takim obiekcie...ojojoj. Adrenalina mi skacze jak oglądam, a gdybym był w środku- spełnienie
"Dlaczego Pers wspierający swoich siatkarzy to szowinista, a Polak kierujący się tymi samymi intencjami i analogicznymi formami dopingu to światły ideał kibica!?"
Nie wiem kto kreuje takie patrzenie, taki przekaz i sens.
Pers jest takim samy Kibicem, kochającym swoją drużynę, jak Polak, czy Serb, Rosjanin, Brazylijczyk...a że lubi oprócz krzyczenia, buczenia -trąbić - to jest JEDYNIE sprawa tego Persa!!!
Osobiście mnie to się bardziej podoba, niż "ułożone trybuny" Państw dalekiego wschodu. Lubię emocje.Lubię zgiełk, lubię dużo decybeli
Dobra weźmy małego byczka za rogi. Pewne zagadnienie trochę mnie nurtuje. Jako siatkarz co sądzisz o polskich kibicach? Wspaniali, cudowni, tworzą niesamowitą atmosferę, niepowtarzalny klimat na który wszyscy zwracają uwagę i chcieliby go powielać. Takie medialne określenia padają i w zasadzie ok. nie mam zamiaru ich zbytnio podważać, ale łyżeczkę dziegciu do beczki miodu wleję.
Co różni naszych kibiców od tych irańskich, oprócz ilości kobiet na trybunach? O naszych mówimy „wspaniali” a o tamtych „szowinistyczni”? Skąd ta różnica? Jedni i drudzy sa głośni, wiecej trąbek chyba jest na hali w Teheranie, zatem może i irańscy kibice sa głośniejsi, ale to ma być ten wyróżnik ‘szowinizmu’? A jeżeli to nie siła decybeli decyduje, co nim w takim razie jest?
W Teheranie przy serwisujących gościach jest buczenie, gwizdanie, próba zdeprymowania rywala irańskiej drużyny, czyli klasyczny doping negatywny,w takim razie można uznać że podpadający pod ‘szowinistyczny’, ale w polskich halach jest identycznie, nawet siła gwizdów bywała niekiedy większa. Kułaga z Magierą – siatkarscy gniazdowi – nie reagowali.
No więc Zgredzie, jako siatkarzowi z parkietu zadaję pytanie i się nie migam może wkładając kij w mrowisko, co sadzisz o ‘negatywnym’ dopingu w siatkówce? Przyznaj szczerze, czy za twoich czasów często się z nim spotykałeś?
Pytam bo przyznałeś że i tenis stał się twoją sympatią, no więc dla kibiców tenisowych to różnicy w postrzeganiu kibiców siatkówki czy piłki nożnej być nie powinno skoro jedni i drudzy uznają za dopuszczalne metody dopingu deprymujące przeciwnika, tym samym w wyrazie i jedni i drudzy są równie szowinistyczni na swoich trybunach.
Dlaczego Pers wspierający swoich siatkarzy to szowinista, a Polak kierujący się tymi samymi intencjami i analogicznymi formami dopingu to światły ideał kibica!?
Aż Ty Cwaniaczku
No ładne to nie jest...
Gdyby nie Senator, chyba "jechałbym" w próżnię...
"pytań siatkarskich jeszcze wiele, ale zostawiam je na czas finałów ligi światowej".A jakie to przeświadczenie, że ja na nie odpowiem?
"Migusiu" - ja tam lubię szczerość, bo jeśli coś, to coś...
Pozwól - mała piłka, maleńka... takie tam
Nawet możemy zapodać " challenge"...to jest Twój Aut
....
Pewnie lepiej grać z Keys z którą ma się dodatni bilans aniżeli z Wiliams, Szarapową lub z Azarenką, ale choćby miano najlepiej serwujacej w tegorocznym Wimbledonie już powinno stanowić poważne ostrzeżenie. Jeśli dobrze serwujesz, uderzenia ci siedzą, to znak ze jesteś w dobrej formie, nabierasz pewności siebie, grasz na luzie, a wówczas możesz być nieobliczalnie skuteczny, zatem żadne drzwi w ćwierćfinale nie są otwart. Z Amerykanką może być diablo trudno przeprawa, a bilans spotkań bardzo zwodniczy bo rywalka Agi cały czas się rozwija, to rocznik 1995, przypomnijmy ze w 2013 roku z osiemnastoletnią Keys Radwańskiej wcale nie było tak łatwo:
http://www.dailymotion.com/video/x11sv3i_agnieszka-radwanska-vs-madison-keys-2013-wimbledon-highlights_sport
Jeżeli z Madison Aga by sobie poradziła w półfinale będzie czekała na nia Muguruza, bo na nią stawiam że sobie poradzi z Bacsinszky i wówczas tez będą schody. Hiszpanka jest stabilna regularna i mocno bije, czyli typ rywalki który jest utrapieniem dla Agi. Dlatego londyńskie stairway to heaven są ciągle dla Radwańskiej bardzo strome, te rywalki nie są słabsze od Sabine Lisicky z 2013 roku, a wtedy w finale przecież czekała Bartoli to były „otwarte szeroko drzwi” do tenisowego panteonu. Dlatego takie określenia mnie drażnią, nie lubię ich.
Dla chętnych o Madison Keys:
„Madison zainteresowała się tenisem jako czterolatka, bo podobały jej się sukienki zawodniczek. To była era Martiny Hingis w Yonexie, Anny Kurnikowej w stylowych propozycjach Adidasa, czy wreszcie młodych sióstr Williams z koralikami na włosach. Rick i Christine Keys, adwokaci, zaopatrzyli więc córeczkę w wymarzony ubiór i wysłali na korty.(...)
Amerykanie przyrównują praworęczną Keys do Jennifer Capriati, chociaż to jest oczywiście porównanie na wyrost, bo Capriati była kompletną zawodniczką w ataku i przy siatce, i z linii końcowej, jak i w defensywie. Jeśli chodzi o mocny serwis oraz uderzenia z głębi kortu, faktycznie, widać podobieństwo.(...)
Poza grą w tenisa, Madison lubi oglądać telewizję, spotykać się ze znajomymi oraz… wypiekać. Jej ulubione pożywienie składa się z meksykańskiego fast foodu sieci Chipotle (bardzo typowe dla amerykańskich tenisistów), lodów i brzoskiniowej herbaty mrożonej.
Tenisistka lubi książki Stephanie Meyer (tej od „Zmierzchu”), muzykę Taylor Swift i filmy z Julią Roberts.
A jaką osobą jest Madison Keys?
Gdybym miała określić siebie jednym słowem, powiedziałabym – sarkastyczna. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że taka jestem. Na korcie również. Kiedy serwuję za daleko, mówię sama do siebie: „Taaa, może spróbujesz jeszcze dalej?”
http://www.tenislove.pl/2013/06/27/sarkastyczna-madison-keys-sylwetka/
***
Zgred dzięki, pytań siatkarskich jeszcze wiele, ale zostawiam je na czas finałów ligi światowej.
Na 25 km przed metą gumę złapał Nibali i samotnie przez cztery kilometry gonił drugą grupę korzystając z pomocy samochodów technicznych. Może być za to ukarany.
Na 10 km przed metą różnica między grupami wynosiła 1,17 czyli patrząc na liczebność pierwszej grupy sporo.
Z wielkich w pierwszej grupie jechali jeszcze Contador, Froome. Małe trudności miał Slowak Sagan również defekt zmusił go do pogoni pierwszej grupy, zrobił to z pomocą kolegi jednak bardzo szybko. Na ostatnich kilometrach bardzo aktywny był nasz Michał Kwiatkowski. Ze sprinterów w ucieczce oczywiście Cavendish, Griepel.
Finisz emocjonujący Kwiatkowski rozprowadza Cavendisha ale mocniejszy Griepel i on wygrywa etap z przeciętną prędkością ponad 47 km na godzinę.
Drugi był Sagan a trzeci Cancellara. Dzięki temu Cancellara
założy żółtą koszulkę lidera. Szkoda że Cavendish odpuścił samą końcówkę finiszu, gdyby zajął miejcie trzecie koszulkę lidera założyłby Tony Martin kolega z jego grupy. Nasz kolarz został wybrany najbardziej agresywnym kolarzem tego etapu. Przewaga nad drugą grupą wyniosła ok półtorej minuty.
Mam nadzieję , że pan Zbyszek już jutro sam zda relację z trzeciego etapu.
PS
Na powtórkach wyraźnie widać jak Cavendish odpuszcza widząc że nie da rady Griepelowi. Moze zaatakowal ciut za wczesnie. Szkoda że nie walczył do końca dla Martina. Pewnie będzie lekki niesmak w grupie.
Oglądałem te mecze w Berlinie i ten Leon to właściwie sam im wygrał Puchar. Robi wrażenie. Swoją drogą dlaczego nie gra w reprezentacji Brazylii wiesz ?
Jeśli mam być szczery to zgadzam się z Tobą w kwestii szatni i tych około wewnętrznych sytuacji. To rzeczywiście dla mnie jedyna być może przeszkoda lub może inaczej utrudnienie. Gdyby zespół nie chciał go zaakceptować byłby problem.
Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.
Polacy to jednak wspaniały Naród! No jak mogliśmy popsuć Dzień Niepodległości Amerykanom...?
A tak na poważnie- mam wrażenie, że "chcieliśmy" wyjść z drugiego miejsca. Brazylia u siebie będzie bardzo mocna, a awansujący z drugiej półki Francuzi lub Bułgarzy ( stawiam na Francję), choć w Warnie mogą dziać się cuda, również będą głodni sukcesu.
Może przyjęto przeświadczenie, że bliżej Nam do siatkówki europejskiej... takie tam wolne myśli przy 34 stopniach celsjusza
"Leoś Wilfredo"
Gra w świetnym Zenicie Kazań, między innymi z Andersonem i naszym ulubieńcem Spiridonowem. Siatkarz bardzo dobry, dynamiczny, bez kompleksowy, w dodatku miły człowiek.
Wczoraj przed meczem był z Nim ciekawy wywiad. Ożenił się z Polką, w Polsce ma dom i życiowe plany łączy z Naszym Krajem.
Ciekawostką jest np: to, że Rosjanie proponowali mu obywatelstwo i grę w reprezentacji osłodzoną bardzo poważną gratyfikacją...
Odmówił bez namysłu.
Zarys jego kariery świadczy o tym, że to z całą pewnością bogaty człowiek.
Osobiście - nie wiem, mówię poważnie.
Pewnie dużo byłoby plusów, wzmocnienie rywalizacji, wzmocnienie ataku, bloku. Wszystkich aspektów czysto siatkarskich.
Lecz także minusów, miejsce w szóstce- kosztem kogoś z Naszych młodych gniewnych, "chemia" z resztą drużyny, z trenerem. W szatni mogłaby "pęknąć bomba"- pewnego niezadowolenia.
Jeszcze pytanie, czy wyjściowy skład potrafiłby wywalczyć?
Ciężko to jednoznacznie ocenić, z Olisadebe - Engelowi wyszło.
Ja osobiście stawiałbym jednak na rozwój Naszych siatkarzy, tym bardziej, że idzie tak dobry "narybek" ( wszystkie kadry począwszy od juniorów) osiągają sukcesy na arenach międzynarodowych.
Niech "mądre głowy" decydują...rozwojowi sytuacji będę się przyglądał.
ps:
z ostatniej chwili, coś znowu "popękało" w środku zespołu.
Odstawienie Bartka Jarosza od składu jest dla mnie niezrozumiałe.
Chłopak "rozstrzelał" Irańczyków w Teheranie i tak po prawdzie w dużej mierze dzięki Niemu cała 14- tka uda się do Rio.
Antiga się pogubił lub "papa" Jarosz... (?)
Tak już mają Ci ojcowie, kiedyś kadrowicze, że potrafią być zbyt wylewni w pewnych słowach i "ruchach" w sprawach swoich synów
obecnych kadrowiczów.
chapeau bas Ty to się znasz. Kurde mordo szacun.
Zapomniałeś tylko wypowiedzić zdanie na temat Leona.
Chyba że coś przeoczyłem.
Trzynastokilometrowa z duzym hakiem jazda indywidualna na czas zakończyła się dość niespodziewanym zwycięstwem Australijczyka Rohana Dennisa z grupy BMC który jako jedyny zszedł poniżej 15 minut. Trzeba tu jednak zaznaczyć że to kolarz nie anonimowy, największe sukcesy osiągał do tej pory na torze. Drugi ze stratą pięciu sekund był Tony Martin, a trzeci 6 sekund Cancellara o imieniu Fabian.
Faworyci do końcowego zwycięstwa nie zawojowali czasówki. Różnice czasowe między wielką czwórką kolarzy sekundowe.
Z Polaków najlepszy Kwiatkowski choć jego strata do zwycięzcy to 1 minuta 6 sekund . Kwiatek uplasował się na 64 miejscu .
trochę to robiłem na trzy wpisy.
Ja Lubię Wojtka w komentarzach, lecz tak jak mówiłem nieraz rozpędza się za szybko w ocenach. Jednak! Pokazuje - słownie siatkówkę trochę z tej specyficznej strony. Dla Ludzi oglądających mecz
potrafi być specem. Natomiast Swędrowski jest magikiem budowania takiej płaszczyzny komentowania, która jest dla mnie perfekcją. Lubie tego Gościa, za głos i za to co mówi.
Nigdy nie mówi głupot, a zawsze czyta- lub ( to moje)
Pewnie się ze mną zgodzisz, że są Ludzie, którzy z mikrofonem oddają ( starają się) pewne dyscypliny.
Są Ludzie od tego choćby -" kończ pan panie Turku" , lub właśnie dobry serwis pana X został odbity przez pana Y trochę innym returnem, ale zobaczmy co będzie przy następnym przełamaniu...
Niestety całe trybuny kortu centralnego czekają na -akcję...może ona nastąpi...
Wiem, że wiesz
Swędrowski jest siatkówce oddany, Lepa -trochę inaczej, a Dzyzga dodaje swoje sentencje. Nieraz mnie przepraszam "w.......ia" błazenadą ocen. Bo pamiętam jakie błędy sam stosował... No ale ile lat więcej, plus kontrakt robią z człowieka - robota
Wójtowicz Tomek komentując mecze, pokazuje tylko dobre akcje lub błędy- bez ocen. Pokazuje sens, bez dodatkowych opcji, że trener teraz powinien...coś tam lub inne coś tam...można było tak
Abyśmy się dobrze rozumieli?
Cenie Wszystkich Panów, pytałeś mnie o moje zdanie.
ps:
na skutek Rodzinnych zdrowotnych rozdań w Krakowie nie będę
Ale mam pewność taką, że tak Amerykanów za 3 punkty pociągniemy i nie tylko jednym meczem...
ps2:
Bardzo Cie dziękuję, że pociągnąłeś ten temat w obliczu ...transferów ( lub ich braków) w sekcji najbardziej istotnej...
ps3
Ja Pana Zbyszka szacunkiem darze ogromnym jednak jeśli chodzi o tenis, który stał się moją " brzydką sympatią" to powiem tak- !!!
To co zrobił wczoraj Jamajczyk z Nadalem...
To było jak? ( nie mam słów)
Jeśli w sporcie istnieje wiara, sens, trening, to ja chylę czoła...
Ten Bob Marley był dla Niego - talizmanem... zrobił to najpiękniej.
Obejrzałem cały mecz- On się grą bawił
Panie Zbyszku, Pan to opisze, ja to wiem.
Proszę zachować 'to coś" czym ten Człowiek wygrał- taka mała prośba moja. Z góry - dziękuję
kciukiem oczywiście też grał, chodziło mi o to...
ułóż sobie przed oczami dwie dłonie, teraz zamknij na każdej dłoni po dwa ostatnie palce. Zostaną Ci trzy palce, tymi tak pociągał
Kciuk nie służył do podkręcania. Cała siła szła na dwóch palcach.
Zagrywka
Ależ ile On punktów zdobył?
Zawsze grał flotem, delikatnym, sensownym
Stań kiedyś na parkiecie to zobaczysz jak już wystawiasz ładnie ułożone ręce do odbioru, a ona - ta piłka - nagle - buch w bok
To trochę tak jak w piłce nożnej - trafienie idealne wygląda tak, że piłka leci - lecz się nie kręci...
tu jest tak samo - trafiając ją dobrze w środek- leci swoim lotem, a potem sobie nagle spada
Z "gumą" to jest tak, że nawet jak ma "coś"...powiedzieć to zawsze jest zawsze spokojny, patrząc prosto w oczy młodocianemu dziennikarzyny. Czeka na pytanie, a potem daje odpowiedz
np: "a czy Pan to widział- naprawdę" ?- co jam Ci dopisać?
Ten z Nim jedzie, a "Guma"- pyta - to już koniec wywiadu?...
Kto w "blokach" zostaje?
Wiesz co? powiem Ci tak.
Szedł od rozdania juniorów, zawsze najlepiej ułożone dłonie!
Są różni Ludzie, którzy piłkę rozgrywają, ciągną całym "koszyczkiem" dłoni, opierają ją na wszystkich palcach- poważnie.
Są w rankingach prawie najlepszych.
Paweł nie używał kciuka, bazował na twardych palcach -głównie trzech z dwóch rąk. Na tych palcach nauczył się "czegoś" co jest do tej chwili nie do podrobienia. Czy, aż tak trafiał- tego nie wiem, ale wiem, że nie jeden chciał się zakładać jak dogra...no i
Przeciągnięcie piłki na całej długości siatki -w -tył-
To umieją najlepsi, a On taki Jest.
Przywołałeś Braci Grbiczów
Świetny przykład. Pomnik - Siatkówki Światowej
A , jeszcze mieli Milinkowicza , tamta reprezentacja Serbii była jak taran. Wujewicz i cała reszta- kompatybilność pełna.
Wiesz co Nas raziło?
Brak wiary!
To tamte drużyny - z Swiderskimi, Murkami, Gruszkami- ciągle - łomot...
Bo wychodzili jak na ścięcie...22-17 - kto to przegra?
Ano
Wygrywali cwaniaki
Lozano!
Następny, jeszcze lepszy " miot" siatkarzy, inny trening, inna myśl techniczna, inne wszystko...
Może nie lepszy, ale skomasowany doświadczeniem i zgraniem.
0-2 z Rosją...dramat- nagle
( chyba najlepsza reprezentacja Rosji w tej dyscyplinie)
Mistrzostwa Świata, zaraz możemy jechać do hotelu i nagle
przepraszam -"łoimy" frajerów. Pliński, Ignaczak broni wszystko, a Kadziewicz łomota petardy...Rosja staje! Jesteśmy w finale, ale...
Finał przegraliśmy nawet jeszcze przed wyjściem z hotelu.
Ogromny błąd Lozano, z zastąpieniem libero...
Anastasi
Nikt go nie cenił, o lubieniu nie wspomnę- popsuł wszystko. Może i dobry trener, ale nie dla Polaków
Antiga
Koleś, który Naszą Ligę zna, zna wszystkich z szatni, z obozów, z treningów. Koleś, Kupel, który jednak potrafił się postawić. Poszedł swoją myślą, rozsądną i mądrą. Pogadał z Wlazłym ( odsuniętym przez Włocha)...
"Skrócił" o głowę pana Kurka, a pan Kurek obrażając się już NIGDY może nie cieszyć się Mistrzostwem Świata, nauczył się jednak pokory- co jest sukcesem tego Naszego Polskiego Francuza
Szatnia jest rozdana na pewne zadania, jeśli idą "kumplostwem" jest inaczej rozumiana, łatwiej, lepiej.
Moment wprowadzania "małolatów"- czytaj - Bieniek ( środkowy) jest następnym poziomem, a już czekają - Szalpuk, Śliwka...idzie Nam takie pokolenie tych młodzieńców, że wstydu nie będzie- zapewniam.
Kreacja wystawiających
Iocosusie
W dzisiejszej dobie elektroniki, wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko. Programy, na których pracują statystycy poszczególnych drużyn ogarniają wszystko. Dlatego, jeżeli "Ktoś" potrafi pomieszać konwenanse, rozbić teorie i zagrać odwrotnie proporcjonalnie będzie magikiem. Jeśli zagra tak, aby blok się pogubił - to już daje na pól punktu
Pytasz jacy?
Zawsze nie przewidywalni- zawsze "dobrzy wariaci" ograni w co najmniej kilku wersjach skończenia. A - i jeszcze jedno
Tacy, co mają "chemię" z resztą drużyny- bo za to właśnie drużyna Ich ceni.
Można grać poprawnie, od skrzydeł do skrzydeł- można
ale to nie jest rozgrywanie...tylko wystawianie.
Fabian jest na dobrej drodze, trochę więcej rozumienia, na tą chwilę zdecydowanie numer jeden. Rozumienia Zyciowego, bo w drużynie swoją rolę ma. Ogarnie się
Kobitki
Siatkówka Kobieca jest tak inna.
Skowrońska, Werblińska, Zaroślińska- no ok, tylko, za chwilę ładny "Skowronek" już nie wydoli, a na Jej miejsce nikt nie wchodzi. Werblińska prócz ( wielkich teorii o trenerze) nic dobrego nie pokazuje. Zaroślińska - dla mnie mega wygrana tego Europejskiego Vice-Mistrzostwa. Pycia - jak Pycia, Kiedy przypomina mi się Kadra z Glinką, Swieniewicz, Skowrońską, a na środku z Agatą (! ...!) Mróz - ciężko będzie zebrać taki układ, kiedy Liktoras kończyła ze skrzydła. To zupełnie inna konkurencja sportu.
Co Ci po w miarę dobrych wystawiaczkom ( rozgrywającym) kiedy nie będzie skończenia? ...